Wydarzenia


Ekipa forum
Ognisko Wyzwolenia - 11 maj 1958r
AutorWiadomość
Ognisko Wyzwolenia - 11 maj 1958r [odnośnik]07.09.22 20:16
First topic message reminder :

Ognisko Wyzwolenia
Ottery St. Catchpole11 maja 1958
Anne, Castor, Celine, Eve, James, Leon, Leonie, Marcel, Neala, Sheila, Steffen, Roratio

Szafka zniknięć


1. Skrzacie wino - 1 butelka - 1k6
2. Piwo kremowe - 1 butelka - 1k3-1
3. Rum - 1 butelka (0.75)1k6+1
4. Ognista whisky - 1 butelka (0.75) 1k6+2
5. Mocarz - 3 butelki 1k6+3


+100g tytoniu +1 do każdej kości na upojenie



Wytrzymałość alkoholowa

Korzystanie z używek ma swoje konsekwencje. Alkohol pobudza produkcję soków trawiennych i ogranicza łaknienie, podnosi ciśnienie krwi, zaburza pracę serca. Obniża koncentrację, poprawia humor i powoduje kaca.

Każdy pijący jest zobowiązany do sprawdzenia swoich możliwości z pomocą wzoru bazowego i modyfikatorów:

100 + sprawność x2

  • modyfikator zależny od wieku ( -5 za każdy 1 rok poniżej 23 lat)
  • modyfikator za bycie kujonem -15
  • modyfikator za abstynencję -20 (całkowita) -10 (sporadyczna)
  • modyfikator losowy (forma w danym dniu) 1k20 (1-10 ujemny, 11-20 dodatni)
  • modyfikator kolektywny - przyznawany uznaniowo (potwierdzenia należy szukać u organizatorów)  -10 (za stan psychiczny postaci)
  • modyfikator wagowy - +5 za każde zaczęte 5 kg powyżej 70 kg wagi

  • modyfikator gastronomiczny - +2 za posiłek (umówmy się nie mamy dań)
  • modyfikator taneczny +10 za taniec (przetańczenie całej piosenki)
  • modyfikator narkoleptyczny +20 za ucięcie godzinnej drzemki



Efekty:

75% - upojenie
50% - pijany
25% - zatacza się
0% - zgon

Mocarz:

Jedzenie
  • chleb pokrojony na kromki,
  • sok z dyni w przezroczystej dużej butelce ze szkła,
  • gotowany makaron w słoiku,
  • ciasteczka z owocami,



1 Roratio 2 Leonie, 3  Castor 4 Nela, 5 Steff, 6 Celina, 7 Marcel 8 Anne 9 Leon 10 Eve, 11 Sheila, 12 James
Wepchnęłam was chłopaki w miejsca wcześniej nie zajęte. Jakby ktoś chciał jednak GDZIEŚ INACZEJ to krzyczcie.


Butelka
Zasady:
1. Osoba rozpoczynająca - a dalej osoba po wykonanym zadaniu (A) rzuca kostką k15 żeby zobaczyć kogo wylosowała(B).
Zakładajmy, że pytanie “prawda czy wyzwanie” pada chwilę po tym, jak butelka się zatrzyma (chyba że ktoś ma chęć dopisać trzy słowa o tym jak je zadaje to droga wolna)
2. Po wylosowaniu osoby, w powiadomieniach u nas oznaczcie daną osobę żeby mogła przyjść i powiedzieć które z dwóch wybiera. (też oznaczając rzucającego o odpowiedzi)
3. Rzucający (A) zadaje zadanie/pytanie
3. (B) Po wykonaniu zadania/odpowiedzeniu na pytanie (TYLKO SZCZERZE) sama kręci butelką - patrz punkt 1
ad3. Niewykonanie zadania skutkuje ponownym kręceniem osoby która kręciła wcześniej

KAŻDY GRAJĄCY MA PRAWO DO ZREZYGNOWANIA Z JEDNEGO WYZWANIA/PYTANIA
Chyba cała filozofia.

Kości:
1 - rzuć jeszcze raz
2 - rzuć jeszcze raz
3 - Roratio
4 - Leonie,
5 - Castor
6 - Nela,
7 - Steff,
8 - Celina,
9 - Marcel
10 - Anne
11 - Leon
12 - Eve,
13 - rzuć też jeszcze,
14 - James
15 - szczęście tak Ci sprzyja, że butelka wskazuje dokładnie tego, kogo chciałeś żeby wskazała




I show not your face but your heart's desire


Ostatnio zmieniony przez Ain Eingarp dnia 13.09.22 9:45, w całości zmieniany 3 razy
Ain Eingarp
Zawód : Wielość
Wiek : nieskończoność
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
I show not your face but your heart's desire.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Metamorfomag
Ognisko Wyzwolenia - 11 maj 1958r - Page 20 3baJg9W
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f47-sowia-poczta http://morsmordre.forumpolish.com/f5-powiazania http://morsmordre.forumpolish.com/f55-mieszkania http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Re: Ognisko Wyzwolenia - 11 maj 1958r [odnośnik]20.09.22 2:25
The member 'Roratio J. Prewett' has done the following action : Rzut kością


#1 'k20' : 3, 5, 17

--------------------------------

#2 'k3' : 1
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Ognisko Wyzwolenia - 11 maj 1958r - Page 20 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Ognisko Wyzwolenia - 11 maj 1958r [odnośnik]20.09.22 2:29
Uniosłam brwi. Woda sięgała mi już do bioder jakoś. Sięgnęłam rękami do mokrych włosów, podzieliłam je na pół przerzucając do przodu. Ale zatrzymałam się, kiedy przybrał wyraz twarzy. Marszcząc lekko brwi. Ładny był co nie? - To lesz! - zgodziłam się, mając postawić kolejny krok w jego stronę, ale zachwiałam się słysząc za sobą krzyk. Odwróciłam głowę. Ale zanim wzrok wyostrzyłam na nim znów mnie wołał. Więc znów odwróciłam głowę trochę chwiejnie jego znajdując szybciej. Zmarszczyłam nos. - Facere? - zapytałam się go w odpowiedzi. Co to ja miałam? Zatrzymałam się tak, bokiem do niego, bokiem do reszty jeziora. - SAM SE TEN… ACAJ! - odkrzyknęłam Roryemu. - Leonie zostanie… - zaczęłam odwracając się w stronę Leonie znów robiąc tam krok. Zatrzymując się. Spoglądając znów na Jamesa. Wzdychając ciężko. Stawiając ciężkie od wody kroki. Sukienka była cała mokra. Dotarłam do brzegu, opadając na kolana obok niego. Wyciągnęłam dłonie żeby ułożyć je na ziemi i patrzeć czy leje dobrze. - Tylko szybko… Leonie… Celine... potfór... - powiedziałam do Roratio poganiając go. - Mofę iść już sobie? - zapytałam odwracając głowę w stronę jeziora.

próbując się oprzeć na dłoniach
1 - jedna mi się omsknęła więc upadam chyba trochę bardzo
2 - źle trafiam i wbijam się nią jamesowi w bok
3 - wszystko pod kontrolą pico belo


She took things too seriously, or not too seriously at all. She hated with every fiber of her being, or loved with every piece of her heart. There was no in-between for her. It was either all or nothing.
Brenyn
Zawód : dobry duch Devon
Wiek : rocznikowo 17
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
courage is not the absence of fear it is acting in spite of it
OPCM : 10
UROKI : 2 +2
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 6 +3
TRANSMUTACJA : 7
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 8
Genetyka : Czarodziej
into the woods
Duchy
Duchy
https://www.morsmordre.net/t4071-neala-weasley https://www.morsmordre.net/t4260-victoria-sowa-brena-ale-tez-moja#87876 https://www.morsmordre.net/t9448-for-as-long-as-the-sun#287505 https://www.morsmordre.net/f171-ottery-st-catchpole https://www.morsmordre.net/t9744-skrytka-bankowa-nr-1054#295656 https://www.morsmordre.net/t4240-neala-weasley#86909
Re: Ognisko Wyzwolenia - 11 maj 1958r [odnośnik]20.09.22 2:29
a i kostka


She took things too seriously, or not too seriously at all. She hated with every fiber of her being, or loved with every piece of her heart. There was no in-between for her. It was either all or nothing.
Brenyn
Zawód : dobry duch Devon
Wiek : rocznikowo 17
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
courage is not the absence of fear it is acting in spite of it
OPCM : 10
UROKI : 2 +2
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 6 +3
TRANSMUTACJA : 7
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 8
Genetyka : Czarodziej
into the woods
Duchy
Duchy
https://www.morsmordre.net/t4071-neala-weasley https://www.morsmordre.net/t4260-victoria-sowa-brena-ale-tez-moja#87876 https://www.morsmordre.net/t9448-for-as-long-as-the-sun#287505 https://www.morsmordre.net/f171-ottery-st-catchpole https://www.morsmordre.net/t9744-skrytka-bankowa-nr-1054#295656 https://www.morsmordre.net/t4240-neala-weasley#86909
Re: Ognisko Wyzwolenia - 11 maj 1958r [odnośnik]20.09.22 2:29
The member 'Neala Weasley' has done the following action : Rzut kością


'k3' : 1
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Ognisko Wyzwolenia - 11 maj 1958r - Page 20 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Ognisko Wyzwolenia - 11 maj 1958r [odnośnik]20.09.22 2:35
Wystawił język, parząc na butelkę z dołu, a kiedy alkohol się polał, zakrztusił się. Musiał się przewrócić na bok, bo Roratio trafił prosto do gardła, bezbłędnie, ale kosztowało go to prawe utratę życia. Krztusząc się mocarzem obrócił się na bok w stronę Neali, ale dostrzegając jej chęć ruszenia Celinie na pomoc pokręcił głową, wciąż kszaląc.
— T-o-o-opi-e si-e-e, wicisz? — jęknął i znów zakaszlał, pochylając głowę w dół, w kierunku piachu.


Czas także ulega potknięciom i wypadkom
i dlatego może się rozbić i zostawić
w jednym pokoju ułamek swojej wieczności.
James Doe
Zawód : grajek, złodziejaszek
Wiek : 20
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Żonaty
How do you love?

Like a fist. Like a knife.
But I want to be more like a weed,
a small frog trembling in air.
OPCM : 0
UROKI : 0 +2
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 12 +3
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 28
SPRAWNOŚĆ : 12
Genetyka : Czarodziej
 little unsteady
Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t9296-james-doe https://www.morsmordre.net/t9307-leonora https://www.morsmordre.net/t9300-skrzypek-na-dachu https://www.morsmordre.net/f358-doki-pont-street-13-7 https://www.morsmordre.net/t9776-skrytka-bankowa-nr-404 https://www.morsmordre.net/t9322-james-doe
Re: Ognisko Wyzwolenia - 11 maj 1958r [odnośnik]20.09.22 2:35
The member 'James Doe' has done the following action : Rzut kością


#1 'k6' : 1

--------------------------------

#2 'k20' : 4
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Ognisko Wyzwolenia - 11 maj 1958r - Page 20 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Ognisko Wyzwolenia - 11 maj 1958r [odnośnik]20.09.22 9:56
Oparłam prawą rękę gdzieś na wysokości jego ramienia. I z lewą chciałam to samo przenosząc już ciężar ciała, ale ta się wzięła i podwinęła więc poleciałam do przodu barkiem uderzając w podłoże. Udając że to dokładnie właśnie tak miało być. Znaczy nie miało, ale jak chciał patrzyłam jak Rory leje mu ten alkohol. I chciałam spojrzeć na nich ale zaczął kaszleć.
- Roatio, Leonie a tam potfory so… - zaczęłam tłumaczyć kuzynowi, ale James musiał przerwać na nie.
- Nie mojżesz się topić. - orzekłam w pełnej medycznej fachowej tym. Jak to się nazywało. Wizji? O wizji! - Dychasz? - zapytałam go, unosząc się na kolanach, żeby próbować poklepać go po plecach? - Jusz, jusz. Oddychaj, Jimmy, bo umrzesz. - poleciłam mu jako pełen profesjonalizmu medyk. - Szybjko muszę iźć.


She took things too seriously, or not too seriously at all. She hated with every fiber of her being, or loved with every piece of her heart. There was no in-between for her. It was either all or nothing.
Brenyn
Zawód : dobry duch Devon
Wiek : rocznikowo 17
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
courage is not the absence of fear it is acting in spite of it
OPCM : 10
UROKI : 2 +2
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 6 +3
TRANSMUTACJA : 7
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 8
Genetyka : Czarodziej
into the woods
Duchy
Duchy
https://www.morsmordre.net/t4071-neala-weasley https://www.morsmordre.net/t4260-victoria-sowa-brena-ale-tez-moja#87876 https://www.morsmordre.net/t9448-for-as-long-as-the-sun#287505 https://www.morsmordre.net/f171-ottery-st-catchpole https://www.morsmordre.net/t9744-skrytka-bankowa-nr-1054#295656 https://www.morsmordre.net/t4240-neala-weasley#86909
Re: Ognisko Wyzwolenia - 11 maj 1958r [odnośnik]20.09.22 10:15
Kaszlał cały czas, ledwie łapiąc powietrze w usta. Drobiu wody skapywały mu na oczy z włosów, ale kiedy poklepała go po plecach, zerknął przez ramię na Marcela, sprawdzając jak tam mu idzi z Cliną, a późnij przeniósł wzrok na Weasley. — N-i-e — szepnął łapiąc si za gardło. — N-i-e mochę...oty...chać... — szepnął, patrząc na nią. — Ej... Słuchaj — zwrócił się nagle do Roratio, ale zaczął się śmiać. — Pszypomniał mi się... dowcip... Neala... — Popatrzył na nią z pełną powagą, siadając. — Męszczysna na jarmarku pyta kobietę... Psze pani, mochę usiąść na tym koszu? — Zerknął z nadzieją na Roratio, jakby już miał wiedzieć. — Tak, ale niech pan uwasza na jajka, odpowiada. — Zaczął się nagle śmiać, ale to nie był koniec dowcipu. Po chwili rechotania pod nosem łapał powietrze i spojrzał na Nealę. — A on tak paczy... To tso, ma pani jajka w tym koszyku? A ona... a ona... a ona... Nie, gwoździe!


Czas także ulega potknięciom i wypadkom
i dlatego może się rozbić i zostawić
w jednym pokoju ułamek swojej wieczności.
James Doe
Zawód : grajek, złodziejaszek
Wiek : 20
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Żonaty
How do you love?

Like a fist. Like a knife.
But I want to be more like a weed,
a small frog trembling in air.
OPCM : 0
UROKI : 0 +2
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 12 +3
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 28
SPRAWNOŚĆ : 12
Genetyka : Czarodziej
 little unsteady
Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t9296-james-doe https://www.morsmordre.net/t9307-leonora https://www.morsmordre.net/t9300-skrzypek-na-dachu https://www.morsmordre.net/f358-doki-pont-street-13-7 https://www.morsmordre.net/t9776-skrytka-bankowa-nr-404 https://www.morsmordre.net/t9322-james-doe
Re: Ognisko Wyzwolenia - 11 maj 1958r [odnośnik]20.09.22 11:00
Jak tylko pochyliłam się nad nim mój nos zmarszczył się i dopiero sobie uświadomiłam, co to było to coś drażniącego. - Czujecie to? - zapytałam ich spoglądając na jednego i drugiego, marszcząc nos i machając sobie ręką przed nosem. Coś cuchnęło po prostu. - Potrzebujsz resułstyacji? - zapytałam go, opadając na pięty, ale chyba nie potrzebował, bo zaraz jednak mógł oddychać. Dowcip? No dobra. Uniosłam jedną brew, układając ręce na udach. Zmarszczyłam trochę brwi. Sensu to już nie miało po pierwszym zdaniu. Po co ktoś na koszyku miałby siadać? Słuchałam jednak dalej co ona mu tam odpowiada, mrugając, fokusując spojrzenie na Jamesie. A kiedy zaczął się śmiać spojrzałam z niezrozumieniem na Roratio. To już? Ten dowcip? Stało się coś śmiesznego, że miała jajka w koszyku? Patrzyłam tak na rechotającego Jima. Uniosłam brwi kiedy spojrzał znów na mnie, zapominając o tych potworach. Słuchałam dalej. Brew mi się uniosła trochę, a potem jeszcze wyżej nikt… co… nie? Zmarszczyłam brwi a potem się uniosłam się znów wyciągając rękę żeby przytknąć mu ją do czoła. - Masz gorąszke po tym topijeniu? - zapytałam się może nabawił się choroby i dlatego bredził coś bez sensu. - Uhm, Jimmy, to ty...- mruknęłam, marszcząc znów nos wykrzywiając usta wachlując sobie ręką pod nosem. - czy Roatio? - uniosłam wzrok na kuzyna niepewnie.


She took things too seriously, or not too seriously at all. She hated with every fiber of her being, or loved with every piece of her heart. There was no in-between for her. It was either all or nothing.
Brenyn
Zawód : dobry duch Devon
Wiek : rocznikowo 17
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
courage is not the absence of fear it is acting in spite of it
OPCM : 10
UROKI : 2 +2
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 6 +3
TRANSMUTACJA : 7
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 8
Genetyka : Czarodziej
into the woods
Duchy
Duchy
https://www.morsmordre.net/t4071-neala-weasley https://www.morsmordre.net/t4260-victoria-sowa-brena-ale-tez-moja#87876 https://www.morsmordre.net/t9448-for-as-long-as-the-sun#287505 https://www.morsmordre.net/f171-ottery-st-catchpole https://www.morsmordre.net/t9744-skrytka-bankowa-nr-1054#295656 https://www.morsmordre.net/t4240-neala-weasley#86909
Re: Ognisko Wyzwolenia - 11 maj 1958r [odnośnik]20.09.22 11:18
-Poczebuje... poczebuje...— Chciał odpowiedzieć, ale zawiesił się. Zmarszczył brwi, czego właściwie potrzebował. Snu? Wody? Jedzenia? Wydawało mu się, że niczego. Kompletnie niczego. Ciało miał lekkie, choć jeszcze nie wiedział jak niezdarne. Śmiał się więc przez chwilę, aż w końcu przestał, patrząc z niedowierzaniem na Nealę, która zdawała się nie łapać żartu.
— Jajka, łapiesz? — spytał kontrolnie, unosząc wysoko brwi i patrząc na nią nieco zapijaczonym spojrzeniem. Zamrugał od uderzenia dłoni, gdy przyłożyła mu ją do czoła. Wszystko zawirowało wokół. — A jestem gorąsy?— spytał z niedowierzaniem, zerkając na nią. — Ja? Gorąso si tesz?— Spytał cicho, patrząc jak się wachlowała. Powieki zrobiły się ciężkie, a klatka piersiowa opadała coraz wolniej. — Muszę... ehh... muszono... Siku — mruknął cicho, podnosząc się z brzegu chwiejnie. Ubranie przesiąkło rzeczywiście błotem zmieszanym z końskim łajnem, ale zupełnie mu to nie przeszkadzało. — Gcie Eve?— zerknął nieprzytomnie, na brzdękającego Castora. Zmarszczył brwi, próbując w ciemności trafić w krzaki. Ruszył przed siebie, potykając się raz po raz dotarł gdzieś pod szopę, dotarł w końcu do celu, by później z niedopiętym rozporkiem trafić do końskiego boksu, którego od środka nie był w stanie zamknąć i przytulił się do leżącego konia.

| zt shuffelin


Czas także ulega potknięciom i wypadkom
i dlatego może się rozbić i zostawić
w jednym pokoju ułamek swojej wieczności.
James Doe
Zawód : grajek, złodziejaszek
Wiek : 20
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Żonaty
How do you love?

Like a fist. Like a knife.
But I want to be more like a weed,
a small frog trembling in air.
OPCM : 0
UROKI : 0 +2
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 12 +3
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 28
SPRAWNOŚĆ : 12
Genetyka : Czarodziej
 little unsteady
Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t9296-james-doe https://www.morsmordre.net/t9307-leonora https://www.morsmordre.net/t9300-skrzypek-na-dachu https://www.morsmordre.net/f358-doki-pont-street-13-7 https://www.morsmordre.net/t9776-skrytka-bankowa-nr-404 https://www.morsmordre.net/t9322-james-doe
Re: Ognisko Wyzwolenia - 11 maj 1958r [odnośnik]20.09.22 22:14
- I szerwone oszy i maski, widziałem! Kły jak u nieszwiesza! - Nie śmiałby z niej kpić, och nie, może odrobinę. Jezioro nie było niebezpieczne, a on nie był strachliwy, nawet pijany nie mógł podchwycić tej paniki. Nachylił się nad jej ramieniem, żeby szeptem zdradzić tajemnicę - Kref mu z pyska kapała, pewnie jest najedzony... - Tylko pozornie próbował ją uspokoić, alkohol zwolnił hamulce, nie tylko uczynił go bezradnym wobec jej aury, ale i pobudził pragnienia zachowania bliskości. Zamrugał kilka razy, był zbyt pijany, żeby połapac się w jej słowach i odnaleźć w rozmarzonej myśli, mógł wydać się zamyślony, ale w rzeczywistości wpatrywał się w jej zarumienione policzki. - Mhmm - mruknął, przytakując jej również kiwnięciem głowy: cokolwiek mówiła. Ale to było bez znaczenia, atak glona i jej późniejsza reakcja mocniej tylko rozpalała ciało, wydał z siebie mało kontrolowane westchnienie, kiedy oparła stopę o jego udo.
- Hej, hej... spokojnie, Celine - szepnął, głosniej, niż zamierzał, bo alkohol uniemożliwiał mu całkowitą kontrolę gestów. - Jusz... jusz go zabieram, nie ruszaj się, obronię cię - obiecał i poprosił jednocześnie, sięgając dłonią jej odsłoniętego dekoltu, cztery guziki mokrej sukienki to dużo, dość, by odsłonić bieliznę. Jego dłoń drżała, kiedy sięgał po glona, niekontrolowane gesty nie pozwoliły mu zrobić tego delikatnie; musnął przy tym dłonią jej odsłonięta skórę - tym razem daleko wyrzucając oślzigłą roslinę. Mokry materiał przylegał do jej ciała tak mocno, że musiał przełknąć ślinę. - Jusz... jusz, spokojnie... - Lecz nie potrafił oderwać wzroku od odsłoniętego widoku, dłonie powróciły na jej talię, przyciągając ją ku sobie w obronnym geście. - Emm... Ekhm - odchrząknął, oglądając się przez ramię, na ognisko. Roześmiał się na żart Jamesa, ale po chwili powrócił do niej wzrokiem, w śmiechu ukrywając własne zakłopotanie. Towarzystwo już się zbierało. - Powinniśmy chyba... - zaczął bez przekonania, wracać?


jeszcze w zielone gramy jeszcze nie umieramy, jeszcze się nam ukłonią ci co palcem wygrażali

Marcelius Sallow
Zawód : Akrobata
Wiek : 20
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
a gniew twój bezsilny niech będzie jak morze ilekroć usłyszysz głos poniżonych i bitych
OPCM : 3 +3
UROKI : 2 +2
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 2 +3
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 40
SPRAWNOŚĆ : 20
Genetyka : Czarodziej

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t8833-marcelius-sallow#263287 https://www.morsmordre.net/t8838-marcelius-sallow#263482 https://www.morsmordre.net/t8835-marcelius-sallow#263320 https://www.morsmordre.net/f319-arena-carringtonow-wagon-7 https://www.morsmordre.net/t8839-skrytka-bankowa-nr-2088#263495 https://www.morsmordre.net/t8841-marcelius-sallow#263502
Re: Ognisko Wyzwolenia - 11 maj 1958r [odnośnik]20.09.22 22:42
To, co działo się między Jamesem, Nealą a Roratio pochodziło z innego świata, nadbrzeżnego, odseparowanego leniwymi falami jeziora i szumem wody - i nawet jeśli razem z Marcelem utknęli w potrzasku z krwiożerczą, wygłodzoną nieurodzajem kelpią, nie mogłaby mieć przeznaczeniu za złe takich wyborów. W końcu gdyby tylko mogła zamienić resztę ogniska, nie, resztę kosmosu niezbadanych galaktyk na kilka dni samotności z Carringtonem, zrobiłaby to - bez zawahania rzuciłaby się razem z nim w pustkę mokrą od pocałunków, lepką od dotyku i melodyjną od słodyczy słów.
- Uważaj! - zakwiliła, blondyn znów zamierzał być bohaterem, ale przed takim przeciwnikiem na pewno nigdy wcześniej nie stanął: podstępnym i zdolnym do zmiany formy na żądanie. - Zje cię, pożre, rozszarpie, ojeju, tylko ostrożnie! - wciąż usiłowała odpłynąć, nawet gdy w dłoniach Marcela pojawił się podwodny winowajca i plasnął o taflę jeziora kawałek dalej. Czuła to na sobie: nie kelpię, jednakże, a dotyk dłoni, która pojmała stwora za pysk i zwróciła jej wolność. - Skąd kelpia u Weslaków? Wos... Weasleyów - wymruczała, powoli uspokajając oddech; jej twarz ociekała wodą, a ciało jakby mimowolnie przylgnęło do sylwetki Marcela, choć wydawać by się mogło, że nastąpiło to bez wiedzy Celine. Samoistnie, naturalnie. Grawitacja. Tylko czy na pewno? Jedna z jej nóg oplotła go w talii, druga wciąż palcami poszukiwała dna, podczas gdy ręce odnalazły drogę do jego ramion, gdzie ułożyły się jak wcześniej. Lekko drżące wargi były rozchylone, patrzyła przez moment w jego oczy, po czym odwróciła wzrok na oddalającą się roślinę, nieufnie. - Mało brakowało, a zostałby z nas brzydki pasztet... - westchnęła cicho, z ulgą, dwoma palcami musnąwszy szyję Marcela, bohatera, herosa, księcia z Jeziora Łabędziego. - Och - druga z dłoni sięgnęła rozprutego materiału sukienki i łagodnie przycisnęła go do piersi, w marnej próbie ukrycia tego, co młodzieniec zdążył już zobaczyć. Ale tak wypadało. Tak należało. Tak było słodziej. - Mogliśmy upiec ją na ogniu. Makaron zrobiłam, wiesz. Suchy. Z takim, hm, czymś może byłby lepszy - sprawiała wrażenie, jakby umykała jej bliskość bioder i ciepło przebijające się przez wieczorną temperaturę wody, choć w rzeczywistości każdy zmysł w jej ciele wrzał pobudzoną czerwienią. - Chyba... - podniosła na niego spojrzenie, ni to pytająco, ni w zachęcie do niepowinności. Dokąd im się spieszyło? Dokąd, jeśli nie do siebie nawzajem? - A ty... Dziś tu zostaniesz? - spytała czułym szeptem; na noc, gdziekolwiek, byle blisko, do wspólnego wschodu słońca.


looking in the mirror i see someone that i don't recognize. the light that showed the way is gone and darkness takes control - it's as if the path to isolation is littered with
the dreams that lay destroyed.

Celine Lovegood
Zawód : Baletnica
Wiek : 21 lat
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
wszystko to co mam
to ta nadzieja,
że życie mnie poskleja
OPCM : 5 +3
UROKI : 3
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 4 +2
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 26
SPRAWNOŚĆ : 11
Genetyka : Półwila

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9177-celine-lovegood#278139 https://www.morsmordre.net/t9212-dziadek#279452 https://www.morsmordre.net/t9215-brzydkie-piekne-kaczatko#279468 https://www.morsmordre.net/f393-somerset-dolina-godryka-dom-na-rozdrozu https://www.morsmordre.net/t9214-skrytka-bankowa-2148#279459 https://www.morsmordre.net/t9213-celine-lovegood#279455
Re: Ognisko Wyzwolenia - 11 maj 1958r [odnośnik]20.09.22 23:43
- Hej, hej, hej, nie ruszaj się! Pokonam go! - powtórzył, kiedy próbowała się wydostać, kiedy szukała ucieczki; jego objęcia trzymały ją mocno, pozwalając jej przestać szukać dna drugą nogą; oplatająca go budziła gorąc, którego nie był w stanie opanować, zwodził i kusił. - Wpadła na impresę - rzucił, z uśmiechem, szukając ratunku od wciąż obezwładniającego go zakłopotania, od którego wcale nie chciał uciekać. - W tym jeziosze musi być strasznie nudno w nosy. Nikogo oprósz nas tu nie ma. - Jej oczy były dziś piękniejsze od gwiazd, których blask odbijał się w tafli jeziora. Zawsze były. - Pasztet może, ale na pewno nie brzydki - dodał, z rozbawieniem, gdyby Celine była pasztetem, byłaby słodkim jak miód pasztetem z truskawek. Na pewno nie z królika, króliki były okropne. Uciekł wzrokiem, w zawstydzeniu, kiedy zakryła ciało, nie powinien był patrzeć. - Mhm - mruczał dalej, nie był w stanie myśleć teraz o makaronie i jego smaku, gdy jej biodra dotykały jego bioder. Oddech przyśpieszył mimowolnie. Zaczął wycofywać się w kierunku brzegu, zabierając ją ze sobą. - Ja... tak - I tak nie miał jak wrócić, lecz na podobne pytanie i tak nie potrafiłby odpowiedzieć inaczej. Nic to, że wcale nie pytał o to Neali, mamiące brzmienie jej głosu nie pozwalało mu o tym myśleć. Nie pozwalało mu myśleć o niczym oprócz niej. Jego brudne ubrania leżały przy brzegu, poczuł chłód nocnego powietrza, kiedy zaczął wynurzać się z wody. A im dalej się znalazł, tym mocniej dostrzegał, jak mokry materiał sukienki Celine opada na jej ciele, zbyt ciężko. Niechętnie wypuścił ją z objęć, szybko pochylając się po porzucone ubrania, nie miał na sobie spodni, przysłonił się ich materiałem, niby przypadkiem. - Ekhm - odchrząknął - Szim chyba jusz gdzieś... Snajdę go... - zaczął, bez przekonania. Powinien był powiedzieć coś innego? Zakryła materiał bluzki, na krótko uciekł wzrokiem ku pozostałym przy ognisku. - A ty idzies... z Nealą? - zapytał, na tyle cicho, by te słowa dotarły tylko do niej, ale zaraz ugryzł się w język. Mógł zapytać inaczej. Nie mógł. Mógł? Kręciło mu się w głowie. Nie chciał wcale jej zostawiać. - Mosze wiesz, gdzie on mosze być - Czy znała ten teren lepiej od niego? Nie wiedział. Wokół był las, dom, a Neala była już pijana. Ledwo stał na nogach.


jeszcze w zielone gramy jeszcze nie umieramy, jeszcze się nam ukłonią ci co palcem wygrażali

Marcelius Sallow
Zawód : Akrobata
Wiek : 20
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
a gniew twój bezsilny niech będzie jak morze ilekroć usłyszysz głos poniżonych i bitych
OPCM : 3 +3
UROKI : 2 +2
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 2 +3
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 40
SPRAWNOŚĆ : 20
Genetyka : Czarodziej

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t8833-marcelius-sallow#263287 https://www.morsmordre.net/t8838-marcelius-sallow#263482 https://www.morsmordre.net/t8835-marcelius-sallow#263320 https://www.morsmordre.net/f319-arena-carringtonow-wagon-7 https://www.morsmordre.net/t8839-skrytka-bankowa-nr-2088#263495 https://www.morsmordre.net/t8841-marcelius-sallow#263502
Re: Ognisko Wyzwolenia - 11 maj 1958r [odnośnik]21.09.22 0:08
- Jak, nie masz różdżki! - zaoponowała, bezradnie uderzając otwartymi dłońmi w policzki tafli jeziora. Bez ubrań Marcel nie mógł schować magicznego drewna w kieszeni, nie trzymał go też w rękach, z góry będąc na przegranej pozycji wobec wroga, na którego teren oboje się zapuścili. A gdyby tak po prostu się poddać, opaść na dno w ciasnym splocie zamotanych ramion, zanurzyć głowy pomiędzy kolorowe kwiaty błyszczące przy mule w świetle księżyca, leżeć pod pościelą wody, gdzie nikt by ich nie dostrzegł, ani nie rozdzielił... Celine potrząsnęła głową, wyrzucając z niej to śliczne marzenie. Umarliby, nie mieli skrzeli. - Ale są listy w butelkach do czytania, może było ich więcej naprawdę, a może kelpia to ten auror, co Neala do niego wzdychała, w końcu przyszedł przeczytać - zastanawiała się chaotycznie, rozbawiona perspektywą kelpii przesiadującej z towarzystwem przy ognisku, a potem ujawniającej prawdziwą tożsamość.
Marcel prowadził ich w kierunku brzegu; każdy jego krok naprzód sprawiał, że jej ciało przylegało do niego szczelniej pod naporem wody, a półwila, choć zarumieniona, nie przestawała się uśmiechać. Niósł ją jak prawdziwy książę, znowu ocalił, wyrywając niewiastę spomiędzy szczęk demona, jak mogłaby go nie uwielbiać? Nieopodal brzegu oplotła rękoma jego szyję i z radosnym westchnieniem ułożyła głowę pod jego brodą, jakby próbowała schować się w zagłębieniu jego szyi, zamrozić moment w dopasowujących się do siebie oddechach i uderzeniach serc; musiała być ciężka, przemoczona do ostatniej nitki, a jednak dawał sobie radę, zawsze stawał na wysokości zadania. I nigdy jej nie zawiódł.
- Poszedł sobie? Nawet on? - spytała, przymknąwszy powieki. Wielu imprezowiczów już się oddaliło, nie była pewna dlaczego, ale teraz to nie miało znaczenia. - Może porwała go ta gadzina? - zapytała nagle, znów otwarła oczy i spojrzała na pięknego cyrkowca spod kurtyny sklejonych błyszczącymi kroplami rzęs. Mokry i półnagi przypominał bóstwo w lunarnej poświecie, senne dzieło sztuki podarowane rzeczywistości przez samego Merlina. Nigdy nie sądziła, że zobaczy go takim. - Tragedia, on już nigdy nie zagra na skrzympcach - jęknęła, w upojeniu szczerze wierząc, że James został porwany przez aurora-zmiennokształtną-kelpię-zazdrosnego-o-uwagę-Neali. Osunęła stopy na ziemię, gdy znaleźli się na stabilnym gruncie, i gdzie dalsze wieszanie się na Carringtonie nie miało już racji bytu. - Razem mamy spać u niej - przytaknęła i pochyliła się, żeby wycisnąć wodę z połów sukienki lepiącej się do nóg. Malinowy kolor policzków zdawał się pogłębić. Łatwiej było na chwilkę uciec spojrzeniem. - A... Chyba że mogłabym, moglibyśmy... Że mogłabym z tobą? - spytała szeptem, trudno powiedzieć, o co dokładnie: o wspólne drzemanie do ranka, gdy alkohol wyparuje z żył, albo wspólne poszukiwania Doe, którego życie było zagrożone. - W ogrodzie może? Tam jest taka ławka, pod drzewem wysokim jak wieża, mógł pójść spać, tam zmieniłam Neali te włoski w różowe... Klątwa go mogła ściągnąć - oceniła cicho, tym razem sięgnąwszy srebrnych pukli, żeby zrobić z nimi to samo co z sukienką, ani na moment nie opuściła przy tym jego boku, podążając za nim krok w krok, łagodnie, miękko, płynnie, ale przy tym odrobinę ospale.


looking in the mirror i see someone that i don't recognize. the light that showed the way is gone and darkness takes control - it's as if the path to isolation is littered with
the dreams that lay destroyed.

Celine Lovegood
Zawód : Baletnica
Wiek : 21 lat
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
wszystko to co mam
to ta nadzieja,
że życie mnie poskleja
OPCM : 5 +3
UROKI : 3
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 4 +2
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 26
SPRAWNOŚĆ : 11
Genetyka : Półwila

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9177-celine-lovegood#278139 https://www.morsmordre.net/t9212-dziadek#279452 https://www.morsmordre.net/t9215-brzydkie-piekne-kaczatko#279468 https://www.morsmordre.net/f393-somerset-dolina-godryka-dom-na-rozdrozu https://www.morsmordre.net/t9214-skrytka-bankowa-2148#279459 https://www.morsmordre.net/t9213-celine-lovegood#279455
Re: Ognisko Wyzwolenia - 11 maj 1958r [odnośnik]21.09.22 0:29
- Siłom umysłu - oznajmił bez zawahania, szukając ratunku przed brakiem różdżki, nie do końca chyba zdając sobie sprawę, ze wszystkich możliwości wybrał tę najbardziej absurdalną. - Co? Cela, jaki auror... jakie... listy... - Mieszało mu się w głowie coraz mocniej. Było już późno, za dużo wypił. Kręciło mu sie w glowie coraz mocniej. Przeciągnął dłonią wzdłuż jej pleców, przytulając ją do siebie ciepło i tęsknie, brakowało mu tego od dawna, bliskości drugiego człowieka. W ostatnim czasie czuł się bardziej sam, niż kiedykolwiek wcześniej i choc to ona była tego bezpośrednią przyczyną, niczego nie żałował. Był gotów walczyć jak lew o to, jak ją traktowali. Zmarszczył brew, czy traktowali ją aż tak źle?
- Nie mów tak o niej, nie jest gadziną - szepnął, choć z lekkim rozbawieniem. Eve bywała nieznośna, trochę sobie na to zasłużyła. - Przeciesz Eve mu nie połamie rąk - Chyba? Wydawała się nerwowa, od początku imprezy. Chciała stąd zabrać Jamesa już dawno. Dlaczego, nie wiedział. Odchrząknął głośno, kiedy zapytała, czy mogłaby spać z nim, jakby zakrztusił się wodą nałykaną w jeziorze; na krótko uciekł od niej wzrokiem, powracając dopiero po chwili: bardzo chcąc patrzeć na jej twarz, nie na mokry materiał przylegajacej do ciała sukienki pozbawionej az czterech guzików przy dekolcie. Czuł, że ta duchota nie wynikała z nadmiaru wody a z niedomiaru powietrza. Było duszo, tak. Bardzo duszno. Oczywiście, że chciał z nią zostać, że chciał ją mieć przy sobie. Że nie chciał porzucać tej bliskości. Razem z nią ruszył przed siebie - wymijając zebraną przy ognisku resztę. Chyba wszyscy już przysypiali. I on tez... był coraz cięższy. Ciężkie miał nogi, ciężkie ramiona i ciężkie powieki. - Mosze... mosze choszmy gdzieś... indziej - zaczął, bez przekonania, w ogole nie powinien tu zostawać, ale spanie na ogrodowej ławce z pewnością zwróci czyjąś uwagę. Nie powinien jej na siebie ściągać. Czy rodzina Neali w ogóle była w domu? Jaki miał lepszy pomysł? - Mosze... mosze ćcieś tam - rzucił bez ładu, zabierając ją w nocne ciemności, w kierunku stodoły.


jeszcze w zielone gramy jeszcze nie umieramy, jeszcze się nam ukłonią ci co palcem wygrażali

Marcelius Sallow
Zawód : Akrobata
Wiek : 20
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
a gniew twój bezsilny niech będzie jak morze ilekroć usłyszysz głos poniżonych i bitych
OPCM : 3 +3
UROKI : 2 +2
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 2 +3
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 40
SPRAWNOŚĆ : 20
Genetyka : Czarodziej

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t8833-marcelius-sallow#263287 https://www.morsmordre.net/t8838-marcelius-sallow#263482 https://www.morsmordre.net/t8835-marcelius-sallow#263320 https://www.morsmordre.net/f319-arena-carringtonow-wagon-7 https://www.morsmordre.net/t8839-skrytka-bankowa-nr-2088#263495 https://www.morsmordre.net/t8841-marcelius-sallow#263502

Strona 20 z 21 Previous  1 ... 11 ... 19, 20, 21  Next

Ognisko Wyzwolenia - 11 maj 1958r
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach