Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Login:

Hasło:

Rozlewisko
AutorWiadomość
Rozlewisko [odnośnik]27.09.15 11:55
First topic message reminder :

Rozlewisko

Nadbrzeżny las odgrodzony od morza skałami, podlany morską wodą. Czuć w okolicy zapach morskiej bryzy zmieszany z orzeźwiającą wonią iglastych drzew. To ciche i ustronne miejsce, nieco oddalone od bardziej turystycznych części wybrzeża, w którym można oddać się swobodnej kontemplacji przyrody w intymnej atmosferze. Bogata fauna mogłaby zaprzeć dech w piersi; oddalone od cywilizacji miejsce zamieszkują nie tylko sarny i jelenie, ale przede wszystkim drapieżne ptaki, których loty nad morzem lub nad koronami drzew można obserwować z pobliskich skał.  
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Rozlewisko - Page 8 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Re: Rozlewisko [odnośnik]07.10.21 1:55
19/20 stycznia 1958

Droga z Tauton do wybrzeży Dorset była sprzecznością samą w sobie – zbyt krótka, aby przedstawiony przez Justine plan wydawał się zbyt mało rozważony w umyśle kłębiącym się pod rudą czupryną (chociaż rozumiała każdą jego część i nie miała do nich zastrzeżeń, umysł jednak starał doszukiwać się czegoś, co można było wykorzystać przeciwko zgromadzonej grupie, a o co mogła zapytać Tonks, tak aby wiedziały, czego się spodziewać), z drugiej dłużyła się niemiłosiernie, tak jakby nagle miały wrażenie, że każda kolejna mila będzie sprawiała im dodatkowy problem. Mimo to, musiała przyznać, że bardzo szybko udało się im zebrać – informacja dotarła do niej błyskawicznie, a jej zjawienie się w Tauton było raczej kwestią minut niż godzin, a dalsze zorganizowanie również było godne podziwu.
Cieszyła się, a jednocześnie martwiła – obawy przebijały się głównie, jeżeli chodziło o towarzyszącą im Ettę. Kuzynka jej dawała sobie rade, ale chociaż Thalia nie umniejszała jej umiejętnościom, które najpewniej były większe niż jej samej, tak nie mogła się zastanawiać, czy niebezpieczeństwo czasem nie dosięgnie jej, przed czym zdecydowana była ją bronić. Takie sytuacje wyzwalały w ludziach najróżniejsze instynkty, emocje były jednak złymi doradcami, dlatego gdyby miała powiedzieć, że jest zupełnie przekonana, że wszystko pójdzie gładko i wcale się nie obawiała, byłoby to kłamstwo, Jak dobrze, że tym zajmowała się od dawna.
Ostrożnie kierując się w stronę migającego światła, bezgłośnie odetchnęła z ulgą, że nie musiała martwić się o informacje przekazane im na miejscu – część szmalcowników i sprawców wydarzenia z Tauton oddaliła się właśnie w kierunku Dorset, zapewne spodziewając się, że w tym kierunku mało kto postanowi ich gonić. Na szczęście były to wciąż ziemie znajdujące się pod sojuszem, z ludźmi wiernymi Zakonowi Feniksa, dlatego też nie sprawiło problemu Justine, aby odnaleźć zaufanych informatorów którzy nie tylko mogli pokierować wszystkie kobiety w odpowiednim kierunku, ale także opowiedzieć o przemytnikach, których Thalia znała – za odpowiednim „przekonaniem” z drobną pomocą czyszczenia pamięci panowie nie byli już dłużej zainteresowani sprawą, co pozwalało Ettcie, Justine i Thalii skierować się na wybrzeże.
Zgodnie z umową, zmieniła swoje kształty, zadowolona, że dzięki Tessie mogła powiększyć swój płaszcz, tak by pasował na większą osobę i niekoniecznie sprawiał wrażenia, że nosiła go kobieta. Lekko kręcone, brązowe włosy przysłaniały jej teraz twarz, kiedy przykucnęła ostrożnie, nie wychodząc jeszcze w światło ogniska, ani też nie podchodząc na odległość, gdzie można by wychwycić ich obecność. Czekała na ostatnie słowa albo działania od panny Tonks, różdżkę tylko ostrożnie unosząc, mając nadzieję, że nikt nie wykrył ich do tej pory.
- Homenum revelio – szepnęła cicho, ale różdżka ani drgnęła, spojrzenie więc nieco skwaszone posłała w kierunku pozostałych pań. Nie chciała teraz siedzieć i rzucać zaklęcia do końca świata, więc może ktoś pomoże jej, albo wejdą na improwizację.

Ekwipunek: różdżka, szata, dobrze wyważony nóż (+10 do obrażeń ciętych), kryształ teleportujący
Thalia Wellers
Zawód : Żeglarz, handlarz, przemytnik
Wiek : 29
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
Some may yield
But me I never could be tamed
Through moors and meadows
Cloaked, concealed
Never to forget my name
I walk the shadows
OPCM : 16
UROKI : 10
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 1
TRANSMUTACJA : 6
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 15
Genetyka : Metamorfomag

Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t10111-thalia-wellers#306486 https://www.morsmordre.net/t10173-kymopoleia#308971 https://www.morsmordre.net/t10159-beware-the-daughter-of-the-sea#308538 https://www.morsmordre.net/f350-walia-llyn-trawsfynydd-syrenia-laguna https://www.morsmordre.net/t10167-skrytka-bankowa-nr-2284#308735 https://www.morsmordre.net/t10164-thalia-wellers#308697
Re: Rozlewisko [odnośnik]08.10.21 19:35
Informacje, które do niej dotarły nie rysowały się w najlepszym świetle, a gdy do jej uszu dotarły fakty, jedynie zaciskała w złości usta, nie mówiąc zbyt wiele. Słuchała, przyjmując do informacji to, co właśnie miało miejsce, zaciskając dłoń w pięść czuła jak paznokcie wbijają się w delikatną skórę. Parszywcy. Skinęła krótko głową, co jakiś czas odzywając się krótko, kiedy formowali się i dzieli na konkretne zadania. Więc Dorset przypadło jej w udziale, razem z kobietą którą ostatnio znalazła w domu Vincenta i Ettą. Nie było czasu do stracenia, każda chwila opóźnienia, mogła nie pozwolić im odnaleźć tych, których poszukiwały.
Nie mówiła wiele, kłębiąc emocje wokół - a właściwie odsuwając je od siebie, tak by nie przeszkodziły jej w tym, co miały do zrobienia. A zadanie, wcale nie należało do najłatwiejszych.
Dorest nadal jednak było im przychylne a rozsiane w różnych miejscach osoby, mogły zasięgnąć informacji i języka. To im pomogło, zlokalizować pierwszą dwójkę. Rozmowa zdecydowanie przyniosła informacje, które miały im pomoc. Tak samo jak twarze mężczyzn, których jak się okazało kojarzyła Thalia. Czyszczenie pamięci, miało pozwolić na zadbanie o to.
Więc było miejsce w którym mieli się spotkać z innymi. Dobrze, lepiej nawet, odpowiednia doza perswazji pozwoliła im na to, żeby uzyskać miejsce do którego mieli się udać. Lasy nie były głupim miejscem na spotkanie - zwłaszcza, jeśli posiadały punkty na tyle wybijające się, że łatwo było je odnaleźć, albo o których każdy wiedział.
Las nie bywał cichy, za to one musiały postarać się takimi być, kiedy przedzierały się w stronę miejsca które wskazała dwójka mężczyzn wcześniej. W końcu dostrzegły jasność będąca ogniskiem, podejście ich w formach, które wydawały się znajome, nawet jeśli prawda miała za chwilę się wydać, była możliwością która miała pozwolić im dowiedzieć się więcej. Wybrała drugą sylwetkę, zmieniając swoje kształty, narzucając na ramiona płaszcz, który zabrała mężczyźnie.
- Spróbujmy dowiedzieć się, czy może ich być więcej w Dorset, albo czy planują kolejny atak. Może uda się mu zapobiec. Jeśli się zorientują… cóż… - zawiesiła głos, przesuwając spojrzeniem od Thalii do Etty. - będą żałować, że nie pozostali w niewiedzy. Etta, rozejrzyj się wokół na wszelki wypadek.- niższy tubalny głos, który usłyszała od mężczyzny teraz wydobywał się z jej gardła. Wyprostowała się wkładając dłonie w kieszenie. Jako pierwsza wychodząc zza krzaków i zmierzając pewnie w stronę ogniska. Dłonie wciskała w kieszenie nie swojego płaszcza, prawą zaciskając na już własnej różdżce. - Gdzie reszta? - zapytała, z odległościz której była już widoczna dla dwójki mężczyzn przy ognisku.

| ekwipunek we wsiąkiewce



And oh, stupid things I do. I'm far from good, it's true. But still, I find you
next to me.
Justine Tonks
Zawód : Rebeliantka
Wiek : 29
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Panna
The gods will always smile on brave women.
Like the valkyries, those furies who men fear and desire.
OPCM : 58
UROKI : 37
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 13
TRANSMUTACJA : 6
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 15
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Metamorfomag
Rozlewisko - Page 8 Just6
Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t3583-justine-just-tonks https://www.morsmordre.net/t3653-baron#66389 https://www.morsmordre.net/t3649-just-tonks https://www.morsmordre.net/f177-wybrzeze-exmoor-somerset-wrzosowa-przystan https://www.morsmordre.net/t4284-skrytka-bankowa-nr-914#89080 https://www.morsmordre.net/t3701p15-just-tonks
Re: Rozlewisko [odnośnik]09.10.21 10:16
Chociaż nie widziała Mrocznego znaku po raz pierwszy w życiu, jego widok sprawił, że po jej plecach przeszły złowróżbne ciarki. Zupełnie inne od dreszczy wywoływanych towarzyszącym im od tygodni chłodu, który i owszem powodował dyskomfort, nie niósł jednak ze sobą podświadomego poczucia zagrożenia. Odetchnęła z ulgą, gdy nieprzyjemna łuna rozświetlająca nocne niebo zniknęła, ustępując miejsca zachmurzonemu nieboskłonowi, na którym trudno było dostrzec jakiekolwiek gwiazdy.
Cierpliwie czekała na rozdzielenie zadań, z ulgą konstatując, że przypadło jej towarzystwo nie tylko kuzynki, która od zawsze, nawet gdy nieświadome były łączących ich więzów krwi, była dla niej wsparciem, ale i Justine, o której zaangażowaniu i doświadczeniu nie tylko wiedziała, ale i słyszała już wielokrotnie. Po raz pierwszy miała brać udział w tak istotnej akcji po stronie Zakonu, podskórnie towarzyszyła jej więc pewnego rodzaju ekscytacja, zakłócona jednak niepokojem i bezradnością wobec obrazów, które zarysowały się przed jej oczami, gdy przybyła na miejsce zbiórki. Chaos i ślady nie wyrównanej walki sprawiły, że ze złości nieco podniosło się jej ciśnienie, przybrała poważną minę, obiecując sobie, że zrobi wszystko, aby pomóc złapać ludzi odpowiedzialnych za tę masakrę.
Plan wymyślony niemal w ułamku sekund wydał jej się sensowny, lekkomyślnością byłoby niewykorzystanie umiejętności posiadanych przez jej towarzyszki. Sama miała pozostać nieco w tyle i obserwować z cienie rozwój sytuacji.
- Oczywiście, będę zaraz obok - odparła, posyłając w stronę Justine uśmiech. Gdy sylwetki kobiet zniknęły za rozłożystymi, pokrytymi połaciami śniegu krzakami, Herrietta, po chwili głębokiego skupienia, przemieniła się w kota, dochodząc do wniosku, że w tej postaci łatwiej przyjdzie jej dostrzeżenie w ciemności jakiegoś niechcianego gościa, jeżeli takowy miał pojawić się w przeczesywaniu przez nią okolicy. Poruszała się ostrożnie, niemal bezszelestnie, czekając aż jej kocie oczy przyzwyczają się do panującej wokół ciemności, umiejętnie korzystając ze zwinności swojej zwierzęcej postaci, nie oddalając się jednak za bardzo od rozpalonego nieopodal ogniska. Skontrolowała okolicę, upewniając się, że nikt niepowołany nie znajdował się w pobliżu, uważnie nadstawiała uszu wsłuchując się w wymianę zdań, gotowa w każdej chwili zareagować i wychylić z ciemności, aby wspomóc swoje towarzyszki.

| ekwipunek: różdżka[bylobrzydkobedzieladnie]


I’ll just keep playing back
These fragments of time Everywhere I go, These moments will shine Familiar faces I’ve never seen Living the gold and the silver dream


Ostatnio zmieniony przez Henrietta Bartius dnia 11.10.21 18:09, w całości zmieniany 1 raz
Henrietta Bartius
Zawód : amnezjatorka
Wiek : 29
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Panna
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony.
OPCM : 0
UROKI : 15
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 20
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 4/39
SPRAWNOŚĆ : 7/12
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t10582-henrietta-bartius https://www.morsmordre.net/t10642-racuch https://www.morsmordre.net/t10639-etta https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t10697-skrytka-nr-2335 https://www.morsmordre.net/t10641-h-bartius
Re: Rozlewisko [odnośnik]09.10.21 21:16
Spojrzenie co rusz kierowała w stronę towarzyszących jej kobiet – w Ettę wpatrywała się niczym psidwak pilnujący „swojego człowieka”, w Justynę za to gotowa wychwycić każdy sygnał, który miałby im dać znać, że plan się zmienia w jakikolwiek sposób, albo że niebezpieczeństwo zbliża się z dowolnej strony. Sama gotowa była do działania, ale nie w ten podekscytowany sposób, który często sprawiał, że ludzie gotowi byli rzucić się przed siebie. Wydawać to się mogło dziwne, znając jej charakter, ale za lubiła przemyśleć każdy ruch. Zastanowić się nad tym, jakie ma alternatywy, zanim obnaży zęby, a przynajmniej jeżeli w sprawę zamieszani byli inni.
Kucając, widziała migające w oddalili płomienie, lekko przebijające się przez drzewne gęstwiny. Nie przejmowała się zbytnio faktem obecnej sytuacji jej „sobowtóra” – mężczyznom nic się nie stało, a w związku z tym, nie mogła też mówić o czymkolwiek, co by im zaszkodziło. A fakt kojarzenia ich osobiście nie wpływał też na to, że jakkolwiek z nimi sympatyzowała, chociaż przyznać musiała, że jeżeli chodziło o działalność przemytniczą, mogli trafić o wiele gorzej.
Posłała pocieszający uśmiech w stronę Henrietty, wiedząc, że w tym momencie sama wyglądała raczej posępnie – zarośnięta twarz, nieco krzywy nos i zgryz, który widział dni poprawnego nastawienia tylko w snach. Podniosła się jednak, różdżkę trzymając w kieszeni, samej zaś kierując się za Justine, wyjmując znalezionego w kieszeni płaszcza papierosa. Przyda jej się na tę okazję, przynajmniej przez chwilę mogła zaciągnąć się dymem, przyjmując postawę skupionego ale spokojnego przemytnika. Interesy w końcu szły dobrze, dlaczego więc miałby mieć powód do zmartwień kiedy poświęcał czas na zarobienie i to całkiem przyzwoicie.
Jeden z mężczyzn uniósł głowę, rozbieganym spojrzeniem wciąż przechodząc pomiędzy Justine, która obecnie pod inną postacią wydawała się wynajętym przed paroma godzinami człowiekiem, to zaś krawędzią lasu. Miał wrażenie, że minuty stają się godzinami, a jego towarzysz od razu poderwał się z różdżką w gotowości, jednak gdy tylko dostrzegł znajome postacie, zdusił rzucone pod nosem przekleństwo, spacerując po drobnej polance.
- Czekamy jeszcze na Jacka, inni niech sobie ratują własne tyłki. – Pisał się w końcu na prostą misję, nie na jakieś gówniane ucieczki z ludźmi z cholernych plakatów konkursu przestępczej miss piękności na karku. Sam tęsknie spojrzał na papierosa, którego trzymała akurat Thalia, po chwili jednak machnął ręką, nie chcąc się zbytnio wdrażać.
- Łódź gotowa? Tylko nawet nie myślcie, by wysadzać nas gdzieś pod nosem bojówek, jak nie my to inni wam karki skręcą. – Johan wydawał się rzucać groźbami bez pokrycia, jego nastrój jednak nie uchodził za radosny. Jeżeli miały działać, najlepiej było to zrobić teraz.

Rzut k3 na dodatkowe zdarzenie:
1. Etta spacerując mogła usłyszeć, jak w jej stronę zbliża się jeszcze jedna osoba. Nawet jednak, kiedy zdążyła się ukryć, nagle poczuła silne szarpnięcie i lecący nad nią kształt, nim ciało trzeciego ze szmalcowników upadło obok niej. Po lesie rozeszło się głośne „KURWA”, a zaraz potem do uszu stojących na polanie dobiegło „Ej, tutaj jest jakieś zwierzę?!”
2. Drugi z mężczyzn o wiele słabiej radził sobie z presją, nie skupiając się nawet na słowa Johana, bo gdy tylko ten pierwszy zakończył swoje przemowy, Evan złapał Justine mocno za ramię, usiłując zaciągnąć ją w stronę wybrzeża, wciąż oglądając się przez ramię. „Nie będziemy czekać na tego idiotę, dalej, gdzie jest łódź?!”
3. Johan wydawał się jeszcze chwilę siedzieć spokojnie, po chwili jednak chyba kolejny plan wpadł mu do głowy – podniósł się ze swojego miejsca, obejmując ramieniem Thalię i zabierając papierosa, spoglądając jeszcze na swojego kolegę i Justine, skrytą pod inną postacią. „My z kolegą skoczymy jeszcze szybko po zapasy z jakiegoś okolicznego domu, Evan, trzymasz straż, jakieś żarcie na drogę się przyda”

Thalia Wellers
Zawód : Żeglarz, handlarz, przemytnik
Wiek : 29
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
Some may yield
But me I never could be tamed
Through moors and meadows
Cloaked, concealed
Never to forget my name
I walk the shadows
OPCM : 16
UROKI : 10
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 1
TRANSMUTACJA : 6
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 15
Genetyka : Metamorfomag

Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t10111-thalia-wellers#306486 https://www.morsmordre.net/t10173-kymopoleia#308971 https://www.morsmordre.net/t10159-beware-the-daughter-of-the-sea#308538 https://www.morsmordre.net/f350-walia-llyn-trawsfynydd-syrenia-laguna https://www.morsmordre.net/t10167-skrytka-bankowa-nr-2284#308735 https://www.morsmordre.net/t10164-thalia-wellers#308697
Re: Rozlewisko [odnośnik]09.10.21 21:16
The member 'Thalia Wellers' has done the following action : Rzut kością


'k3' : 2
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Rozlewisko - Page 8 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Rozlewisko [odnośnik]11.10.21 12:15
Skinęła jeszcze krótko głową Ettcie, wychodząc spomiędzy krzaków. Jeden krótki wdech w płuca - przedstawienie czas zacząć. Niewiele wiedziała o mężczyźnie, które twarz właśnie założyła. Trudno było przewidzieć, czy kilkoma słowami będzie w stanie utrzymać maskę, czy ta rozpadnie się od razu, ale nie obawiała się - znała swoje możliwości i siłę. Dwójka przy ognisku, nie powinna być większym wyzwaniem. Obok siebie miała wsparcie, drugie ukryte za drzewami, niewidoczne, ale równie potrzebne.
- Inni? - powtórzyła po mężczyźnie tubalnym głosem wykrzywiając usta w niezadowoleniu w końcu wzdychając. - Jeśli są niedaleko, możemy ich też zgarnąć. - oznajmiła nie do końca zadowolona, nadal trzymając dłonie w kieszeniach. Splunęła obok siebie. - Niech stracę. - mruknęła widocznie okazując łaskę, za którą ta dwójka powinna być wdzięczna. W rzeczywistości licząc na to, że jeśli ktoś w Dorset pozostawał ta dwójka obok wskaże im dokładną lokalizację.
Kiedy poczuła uścisk na ramieniu nie przesunęła się od razu, powietrze prawie automatycznie zgęstniało. Uniosła wzrok na mężczyznę marszcząc krzaczaste brwi. Prawa ręka wyciągnęła z kieszeni różdżkę, która wbiła się w gardło mężczyzny. Adrenalina zaczęła krążyć szybciej, nieprzeniknione spojrzenie przesunęło się w kierunku Tahlii i zaraz drugiego, spokojniejszego mężczyzny. Z nią się nie zadzierało, niezależnie w której postaci. Grymas złości wyostrzył męskie rysy które przybrała. A jednocześnie przebijała się przez nie kpiąca nuta. Nieprzyjemny śmiech rozszedł się pomiędzy nimi, kiedy wypuściła go z ust. Widocznie obierając słowa mężczyzn jako mało śmieszny żart, lub też coś, co słyszała już nie raz wcześniej. Pustą groźbę.
- Skręcicie nam karki, hm? - powtórzyła po nim, mocniej naciskając na różdżkę, która weszła głębiej w szyję. - Słyszałeś Dave? Skręcą nam karki. - mruknęła niby to w rozbawieniu do swojego towarzysza. Przeniosła ciemne teraz tęczówki na Johana a później na mężczyznę zaczepionego jej ramienia. - Nie zapominajcie, że to my robimy wam przysługę. Puść mnie. - poleciła mężczyźnie, nie oczekując niczego innego, ponad wykonanie polecenia. Głos miała szorstki, mało przyjemny. - W którą stronę poszedł Jack. - chciała wiedzieć, zmrużyła odrobinę oczy. - Łódź jest gotowa. - skłamała gładko, przeciągając jeszcze chwilę. Jeszcze kawałek, rzucając Thalii porozumiewawcze spojrzenie. Niech odpowiedzą na to, co je interesowało. Wskażą gdzie polazł trzeci, albo gdzie znajdują się ci nienazwani inni. Wtedy nic więcej nie będzie im potrzebne.

k3:
1. Jack wraca, ale razem z nim wraca jeszcze jeden mężczyzna, wydaje się, że pozostała dwójka zna czwartego gościa. Etta możesz rzucić w rzutach na to, czy któryś z nich cię dostrzegł. Jesteś mała i jest ciemno więc St dostrzeżenia 80. Albo możesz uznać jak będziesz chciała
2. Jacka ani widu ani słychu
3. Nadchodzi Jack, nie zauważa Etty



And oh, stupid things I do. I'm far from good, it's true. But still, I find you
next to me.
Justine Tonks
Zawód : Rebeliantka
Wiek : 29
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Panna
The gods will always smile on brave women.
Like the valkyries, those furies who men fear and desire.
OPCM : 58
UROKI : 37
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 13
TRANSMUTACJA : 6
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 15
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Metamorfomag
Rozlewisko - Page 8 Just6
Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t3583-justine-just-tonks https://www.morsmordre.net/t3653-baron#66389 https://www.morsmordre.net/t3649-just-tonks https://www.morsmordre.net/f177-wybrzeze-exmoor-somerset-wrzosowa-przystan https://www.morsmordre.net/t4284-skrytka-bankowa-nr-914#89080 https://www.morsmordre.net/t3701p15-just-tonks
Re: Rozlewisko [odnośnik]11.10.21 12:15
The member 'Justine Tonks' has done the following action : Rzut kością


'k3' : 1
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Rozlewisko - Page 8 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Rozlewisko [odnośnik]11.10.21 14:27
Czuła na sobie uważne, troskliwe spojrzenie kuzynki. Uśmiechnęła się i mrugnęła do Thalii, chcąc dodać jej trochę otuchy i dać do zrozumienia, że co by się nie dało, da sobie radę. Musiała w to wierzyć, nie zamierzała pozwolić uczuciu niepokoju przejąć nad sobą kontrolę, zamierzała zachować zimną krew, bez względu na okoliczności.
Obserwowała scenę z oddali, marszcząc nieco koci nosek i starając się nie uronić ani jednego słowa, które dochodziły do jej nastroszonych uszu, aby w razie czego wkroczyć do akcji i przynieść dziewczynom pomoc na miarę swoich umiejętności. Może nie operowała z łatwością zaklęciami z dziedziny obrony przed czarną magią, miała jednak w zanadrzu komplet uroków i czarów transmutacyjnych, które mogły przynajmniej opóźnić reakcję ich wrogów, czy zatrzymać ich w miejscu. Wolała się jednak nie wychylać, świadoma, że brakowało jej doświadczenia. W trakcie potyczek, które przyszło jej w przeszłości stoczyć, stawała głównie oko w oko z rozsierdzonymi mugolami, których o wiele łatwiej było w takiej sytuacji opanować. Ona w końcu miała przy sobie różdżkę, co wiązało się z przewagą, która w przypadku konfrontacji z innymi czarodziejami nie miała tak naprawdę większego znaczenia. Potrafiła więc mierzyć siły na zamiary.
A tak jej się w każdym razie wydawało. Na chwilę straciła koncentrację, gdy przez prześwit między drzewami dostrzegła jak Justine wbija różdżkę w gardło jednego z mężczyzn. Dostrzegła przebłysk złości odbijający się na jej twarzy, spięła się nieco bardziej i na chwilę straciła zainteresowanie tym, co działo się wokół niej. Zapewne właśnie dlatego nie usłyszała zbliżających się do ogniska kroków. Ich szelest umknął jej, sprawiając, że zdała sobie sprawę z obecności dwóch kolejnych mężczyzn dopiero wtedy, gdy jeden z nich, Jack, wycharczał:
- Co to za parszywy zwierzak? - Zareagowała instynktownie, sycząc przeciągle i podskakując wysoko w powietrze w kocim przestrachu. Znalazła się tym samym w świetle bijącym od ogniska, nastroszyła sierść, a jej oczy powiększyły się wyraźnie, odbijały się w nich płomienie. Wygięła lekko grzbiet starając się jak najbardziej wiarygodnie odgrywać rolę przestraszonego zwierzaka, równocześnie kontrolując każdy kolejny ruch Jacka, który wraz ze swym towarzyszem, wychynął w końcu zza krzaka, za którym tak niewprawnie się ukryła. Pamiętaj o nie traceniu zimnej krwi przemknęło jej przez myśl, gdy mimochodem zbliżała się w stronę Thalii, starając się zająć miejsce parę kroków za nią. Miała nadzieję, że w żadnym mężczyzn nie obudzi się nagle jakiś chory instynkt i nienawiść wobec futrzaków. Nie chciała krzyżować dziewczynom planów, a w takiej sytuacji niewątpliwie bez wstępu któraś z nich rzuciłaby się jej na ratunek. Przysiadła w końcu, podnosząc do buzi prawą łapkę i obserwując wszystkie postaci z kocią wzgardą. Po wcześniejszym strachu nie pozostał nawet ślad, jak to kot, udawała, że nic takiego się nie stało i wciąż pozostawała panem sytuacji, gotowa w każdej chwili albo umknąć przed nagłym ruchem swojego prześladowcy, albo z powrotem przybrać swoją ludzką postać.

| spostrzegawczość Jacka: 89, skradanie Etty: 1


I’ll just keep playing back
These fragments of time Everywhere I go, These moments will shine Familiar faces I’ve never seen Living the gold and the silver dream
Henrietta Bartius
Zawód : amnezjatorka
Wiek : 29
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Panna
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony.
OPCM : 0
UROKI : 15
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 20
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 4/39
SPRAWNOŚĆ : 7/12
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t10582-henrietta-bartius https://www.morsmordre.net/t10642-racuch https://www.morsmordre.net/t10639-etta https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t10697-skrytka-nr-2335 https://www.morsmordre.net/t10641-h-bartius
Re: Rozlewisko [odnośnik]12.10.21 10:32
Obserwowała wszystkich, z pozoru niedbale, tak jakby nawet jej to nie obchodziło. Tak, jakby nie przejmowała się zupełnie sytuacją, agresywnymi mężczyznami, tak jakby wydawało się, że jedyne, na czym jej zależy, to zysk i możliwość przepłynięcia w inne miejsce. Nie było to jednak prawdą, bo bacznie obserwowała wszystko dookoła, tak aby móc zareagować w razie czego na kolejne działania, dłoń wciskając do kieszeni aby móc trzymać ją na różdżce. Gotowa była aby rzucić zaklęcie na już teraz, Justine sobie jednak radziła…cóż, po swojemu. Ufała, że wiedziała co zrobi, chociaż Thalia sama by z siebie nie zdecydowała się na takie działanie. A może zbyt wiele razy polegała na tym, by w swojej przykrywce nie zwracać na siebie uwagi.
- Widzisz, Stevie, jak trzeba ich zabrać to chętni, ale do przypominania sobie, że za każdego dodatkowego trzeba płacić, to już ostatni. – Wywrócił oczyma, zaciągając się znów papierosem i oddychając głęboko, a dym z płuc uciekł w powietrze i zniknął w ciemnościach nocy. Kolejne spojrzenie, tym razem na to, jak Just wciskała różdżkę w podbródek, tym razem nie zwracając również uwagi na to, jak Johan sam poderwał się z miejsca, sięgając po swoją różdżkę.
- Możecie się chwalić ile chcecie, ale w tym momencie musicie wypłynąć łodzią. A patrząc po was, nie umielibyście nią płynąć nawet gdyby po was jedna przejechała. Dlatego lepiej abyście się przymknęli kiedy ktoś chce wam pomóc. Na tych ziemiach nie możecie zbytnio liczyć na więcej. – Rzuciła papierosa na ziemię, spoglądając na wszystkich. Prawie zaklęła, kiedy tuż przed nimi pojawił się czwarty mężczyzna – miało być ich trzech! Mimo to, od razu spojrzała na kota, chichocząc lekko kiedy pojawił się w kręgu światła.
- No proszę, tyle rabanu narobiliście, że nawet kot starej Marge tu przylazł. Ile jeszcze was tu przyjdzie? Bo odmrażać sobie jaja na tym zimnie może każdy, ale ja bym wolał płynąć. - Nikogo to chyba nie zdziwiło, że na ten moment największą ochotę miała coś ruszyć. Evan zaś odsunął się, przerażony tym, że tak szybko różdżka wbiła się w jego gardło, a mężczyzna przed nią wyglądał na przerażającego. Pozostali też byli nerwowi, chociaż w tym momencie wydawało się, że każdy z nich bardziej chciał uciekać niż bić się z dwoma szmalcownikami.
- To już wszyscy, nikt więcej nie przyjdzie. Jak wsiądziemy na łódź, dostaniecie resztę pieniędzy. No już, szybciej, nie mamy całego dnia! – Chyba chęć ucieczki sprawiała, że łatwiej im było zignorować pojawienie się kota, chociaż dwójka mężczyzn wciąż spoglądała na niego podejrzliwie, nie wiedząc, skąd ten zwierzak miał się wziąć tutaj.
Thalia Wellers
Zawód : Żeglarz, handlarz, przemytnik
Wiek : 29
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
Some may yield
But me I never could be tamed
Through moors and meadows
Cloaked, concealed
Never to forget my name
I walk the shadows
OPCM : 16
UROKI : 10
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 1
TRANSMUTACJA : 6
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 15
Genetyka : Metamorfomag

Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t10111-thalia-wellers#306486 https://www.morsmordre.net/t10173-kymopoleia#308971 https://www.morsmordre.net/t10159-beware-the-daughter-of-the-sea#308538 https://www.morsmordre.net/f350-walia-llyn-trawsfynydd-syrenia-laguna https://www.morsmordre.net/t10167-skrytka-bankowa-nr-2284#308735 https://www.morsmordre.net/t10164-thalia-wellers#308697
Re: Rozlewisko [odnośnik]13.10.21 23:27
To nie był pierwszy raz, kiedy znajdowała się w takiej sytuacji - ale ta, za każdym razem była inna. W każdej też liczyła się dana chwili, moment, jedno złe słowo, mogło całkowicie wszystko przekreślić. Ale lubiła, moment w którym adrenalina zaczyna krążyć po ciele, a serce wygrywać dosadniej miarowy rytm. Była spokojna, statyczna, wiedziały w kogo się wcielają i wiedziały też, że mężczyźni nie znali się wzajemnie. Ot klient i dostawca usługi - nie istniało więc prawdopodobieństwo, że któregoś z mężczyzn zaalarmuje coś w nieodpowiednim odegraniu przyjętej roli. Co było znacznie trudniejsze, kiedy stawało się przed kimś, kto znał dobrze twarz, którą zdecydowało się założyć. Ciemność lasu też im znacząco pomagała, mogła ukryć jakieś niedoskonałości, jeśli odwzorowały coś nie tak, jak należało. Odezwała się do stojącej obok Thalii, nie odczuwając lęku przed groźbami - zarówno prywatnie, jak i w roli, którą przyjmowała. To oni czegoś chcieli, to im na czymś zależało i to oni byli zależni. Domyślnie oczywiście, bo nawet się nie spodziewali, jak skończy się dla nich to najęcie pomocy. Zerknęła na ogień - durnie, postanawiający się ukrywać rozpalając ognisko w środku lasu. Pozwalając na unoszenie się dymu, widocznego nad koronami drzew. Taktyczne mózgi ucieczki.
Uścisk na ramieniu ją zaskoczył, ale wypracowany nawyk odezwał się od razu, wyciągając rękę z różdżką z kieszeni zaledwie w ułamku sekundy. Odnajdując nią krtań mężczyzny i naciskając na nią. Pozwalając, żeby twarz przybrała groźny wyraz twarzy, zezwalając na złość, która zalśniła w oczach. Evan widocznie posiadał jeszcze jakieś resztki zdrowego rozsądku, bo odsunął się w przestrachu. Bardzo prawdopodobne, że szybkością reakcji. Nie miało znaczenia. Ważnym było, że była wolna od uścisku. Jej uwagę przykuł wyskakujący z krzaków kot, ale zmierzyła go ledwie znudzony spojrzeniem, choć zdawała sobie sprawę, że to więcej niżli przypadkowy futrzak. Złapała spojrzenie Thalii, kiedy padło oznajmienie, że nikt więcej sie nie pojawi, przechodząc kilka kroków ze ściśniętą w dłoni różdżką tak, by znaleźć się pomiędzy nią, a kotem. Taktycznie, najlepiej żeby znajdowała się pośrodku, jej tarcza mogła wspomóc jedną albo drugą, kiedy zajdzie taka potrzeba. Pozostając na jednej z zewnętrznych stron, jedną z kobiet pozostawiałaby niechronioną - a w jakiś sposób, czuła za nie odpowiedzialność. Pomimo niedawnych wydarzeń w domu Vincenta.
- Złe wieści panowie. - powiedziała, unosząc dłoń, żeby podrapać się po karku. - Wasza wycieczka kończy się tutaj. - zapowiedziała, unosząc różdżkę by wycelować w tego z nich, który zdawał się najmocniej wysuwać na przewodzenie w grupie. Teraz, póki się jeszcze nie spodziewali była najlepsza okazja do tego, by wyprowadzić atak - zwłaszcza, że udało im się dowiedzieć, że poza nimi nikt więcej nie znajduje się w okolicy. Pojawienie się czwartego mężczyzny było problemem, ale nie sądziła, by na tyle dużym, by miał jakoś wpłynąć na końcowy efekt, który zamierzały uzyskać. Wypowiedziane słowa miały też zaalarmować kobiety obok. Nie było już powodów by zwlekać, czas by podjąć się walki.



And oh, stupid things I do. I'm far from good, it's true. But still, I find you
next to me.
Justine Tonks
Zawód : Rebeliantka
Wiek : 29
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Panna
The gods will always smile on brave women.
Like the valkyries, those furies who men fear and desire.
OPCM : 58
UROKI : 37
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 13
TRANSMUTACJA : 6
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 15
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Metamorfomag
Rozlewisko - Page 8 Just6
Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t3583-justine-just-tonks https://www.morsmordre.net/t3653-baron#66389 https://www.morsmordre.net/t3649-just-tonks https://www.morsmordre.net/f177-wybrzeze-exmoor-somerset-wrzosowa-przystan https://www.morsmordre.net/t4284-skrytka-bankowa-nr-914#89080 https://www.morsmordre.net/t3701p15-just-tonks
Re: Rozlewisko [odnośnik]16.10.21 11:00
Wydawało jej się, że mimo jej wcześniejszej wpadki, cała sytuacja rozwijała się w miarę naturalnie i z przewagą dla ich trójki. I owszem, miały przed sobą czterech wrogów, ale zważywszy na zdenerwowanie wyraźnie widoczne nie tylko na twarzach, ale i w zachowaniu mężczyzn i ich chęć jak najszybszego opuszczenia tego miejsca, zdecydowanie na ten moment trzymały rękę na pulsie i decydowały o dalszym przebiegu tego starcia.
Była pełna podziwu dla Justine i Thalii, tego z jaką gładkością i łatwością wcielały się w swoje role, bez zawahania, prowadząc swobodny dialog jakby naprawdę na co dzień miały do czynienia z takim typem ludzi. O ile jej droga kuzynka rzeczywiście miała za sobą lata spędzone na statku, co, jak Henrietta podejrzewała, zmusiło ją do opanowania sztuki obchodzenia się z nieco prymitywnymi w swych zachowaniach mężczyznami, to Justine znała tak naprawdę jedynie od strony młodzieńczych wspomnień z Hogwartu i kilku momentów, gdy ich drogi skrzyżowały się w pracy w Ministerstwie. Nie była jednak zaskoczona, do jej uszu dotarło już niejednokrotnie, że kobieta była jednym z większych atutów Zakonu Feniksa.
Opuściła kocią łapkę i stanęła na czterech łapach słysząc uwagę, która padła z ust Tonks. Zdawała sobie sprawę, że to był znak. Wiedziały już dokładnie z czymś miały się zmierzyć, wyglądało na to, że nie miał już do nich dołączyć żaden nieprzewidziany gość, nie było już więc sensu dłużej zwlekać. Skoncentrowała się bardzo mocno, nie mogła sobie teraz pozwolić na kolejny błąd. Jej drobna, kocia sylwetka nagle zaczęła rosnąć. W świetle padającego na nią ogniska, jej ciało wyglądało jak przybierający coraz wyraźniejsze kształty cień. W mgnieniu oka sięgnęła po schowaną w kieszeni płaszcza różdżkę.
- Witam, panowie. Zaskoczeni? -- wysyczała z krzywym uśmiechem, wysuwając do przodu prawą nogę i rękę, w której trzymała różdżkę, uginając lekko kolana. Mrugnęła kilka razy oczami, chcąc przyzwyczaić swoje oczy do światła. W postaci kota o wiele lepiej odnajdywała się w ciemności, teraz jej wzrok musiał na nowo przyzwyczaić się do panującego wokół półmroku.

| idziemy do szafki


I’ll just keep playing back
These fragments of time Everywhere I go, These moments will shine Familiar faces I’ve never seen Living the gold and the silver dream
Henrietta Bartius
Zawód : amnezjatorka
Wiek : 29
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Panna
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony.
OPCM : 0
UROKI : 15
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 20
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 4/39
SPRAWNOŚĆ : 7/12
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t10582-henrietta-bartius https://www.morsmordre.net/t10642-racuch https://www.morsmordre.net/t10639-etta https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t10697-skrytka-nr-2335 https://www.morsmordre.net/t10641-h-bartius
Re: Rozlewisko [odnośnik]08.11.21 11:26
wychodzimy z szafki

Opuściła dłoń – wydawało się, że mięśnie drżały jej ze zmęczenia, a jej ramiona sprawiały wrażenie, jakby właśnie skończyła ustawiać maszty. Podejrzewała, że nie tylko ona miała teraz takie odczucia, a w momencie, kiedy pojedynek się przeciągnął, wymagało to od nich jeszcze większego wysiłku. Dlatego spojrzeniem od razu przebiegła po wszystkich obecnych pannach, mając szczerą nadzieję, że żadna z nich nie jest ranna. Dopiero teraz spojrzenie jej dotarło do zamrożonych palców Justine i zmarszczyła brwi, nie wiedząc, czy powinna już reagować.
- Wszystko z tym w porządku? – Pytanie było bardziej dyskretne i na tyle ciche, by nieprzytomni (umierający?) mężczyźni nie musieli ich słyszeć. To była dobra chwila, aby zająć się obrażeniami i ewentualnymi problemami, tak aby potem móc w pełnej sprawności wrócić do siebie. Spojrzała jeszcze na leżących na ziemi ludzi, wzdychając cicho. Jeszcze jakoś się trzymali, ale to tylko kwestia czasu zanim nie skonają na ich oczach. Przetarła nos rękawem płaszcza i spojrzała w stronę Just i Etty, mając nadzieję, że mogły się jakoś zabrać teraz do pracy.
- Co dalej? – spojrzenie ostatecznie skierowała na Tonks, wiedząc, że to ona w tym miejscu miała nad nimi doświadczenie. – Skoro ma gdzieś być łódź, mogę nią spokojnie pokierować, wystarczy, że załatamy ich na tyle, aby nie wykrwawili się podczas podróży. Nie znam na tyle magii leczniczej, ale mogę zrobić jakieś podstawowe opatrunku z ubrań. – W końcu nie raz i nie dwa musiała się „łatać” w bardziej prowizoryczny sposób, a jeżeli żadna z nich nie znałaby magii leczniczej na tak wysokim poziomie, to przynajmniej mogły jakoś zmniejszyć prawdopodobieństwo, że któryś z mężczyzn zejdzie im zupełnie podczas podróży. No, Pascalem pod drętwotą nie musiały się martwić.
- Albo mogę iść teraz poszukać transportu, jeżeli dacie radę zająć się tym beze mnie. – Wierzyła, że dadzą radę, póki co raczej wysnuwając z siebie opcje i prawdopodobieństwa. I starając się stać przez chwilę, tak by zeszła z niej adrenalina i nie musiała już ściskać mocniej różdżki, tak by ta nie wypadła jej z rąk.
Thalia Wellers
Zawód : Żeglarz, handlarz, przemytnik
Wiek : 29
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
Some may yield
But me I never could be tamed
Through moors and meadows
Cloaked, concealed
Never to forget my name
I walk the shadows
OPCM : 16
UROKI : 10
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 1
TRANSMUTACJA : 6
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 15
Genetyka : Metamorfomag

Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t10111-thalia-wellers#306486 https://www.morsmordre.net/t10173-kymopoleia#308971 https://www.morsmordre.net/t10159-beware-the-daughter-of-the-sea#308538 https://www.morsmordre.net/f350-walia-llyn-trawsfynydd-syrenia-laguna https://www.morsmordre.net/t10167-skrytka-bankowa-nr-2284#308735 https://www.morsmordre.net/t10164-thalia-wellers#308697
Re: Rozlewisko [odnośnik]10.11.21 20:23
Była niezadowolona, pojedynek zajął im więcej czasu niż sądziła, że zajmie. Miało to też swoje plusy, jeśli w okolicy byliby wrogowie o których nie wspomnieli do tego czasu pewnie zdążyliby wyjść i pokazać swoje parszywe twarze, żeby wspomóc swoich towarzyszy. Niedobrze byłoby, gdyby któryś pojawił się teraz. Czuła wyczerpanie. Kiedy ostatni z mężczyzn upadł a ona wzięła głębszy wdech poczuła jak robi jej się niedobrze. Na chwile widziała ciemność przed oczami - całkowicie inną niż ta otaczającego ich lasu. Uniosła wzrok na Thalię, kiedy ta zwróciła się do niej w pierwszej chwili bez zrozumienia. Zmarszczyła odrobinę brwi i dopiero wędrując za jej wzrokiem do własnych palaców zrozumiała o co pytała. Zerknęła na nie, unosząc jedną z dłoni wyżej, badawczo.
- Nic mi nie będzie. - zapewniła ze spokojem. Ten mróz był niczym w porównaniu z godzinami, dniami, które spędziła na panoptikonie Azkabanu. Chłód, który wnikał w skórę, kości, pamięć. Chłód, którego nie miała zapomnieć. Rozejrzała się wokół próbując dostrzec, czy nikt nie zerka w ich kierunku spomiędzy drzew.
Co dalej? Odwróciła się znów w kierunku Thalii i Henrietty. Krzyżując tęczówki z tą pierwszą wysłuchując słów, które wypowiadała. Dopiero po chwili dokładnie rozumiejąc co miała na myśli mówiąc o łataniu. Jej brew uniosła się do góry.
- Łodzi może nie być, zwłaszcza że to my mieliśmy zagwarantować transport. - orzekła, bo w sumie podszyły się się pod tych, co ten transport mieli gwarantować. - Możecie spróbować ją znaleźć. - powiedziała do obu wkładając ręce w kieszenie płaszcza. Potrzebowała czasu, żeby jej energia magiczna odnowiła się ponownie, ale była w stanie rzucić jeszcze kilka zaklęć. - Jeśli jest, może się przydać Zakonowi więc ją zabierzemy - albo podpłyniemy w bezpieczne miejsce. Jeśli nie znajdziecie jej, puśćcie jedno Periculum. Jeśli znajdziecie dwa. Wam zostawiam decyzję czy lepiej ją pomniejszyć, odciążyć i zabrać lądem, czy popłynąć.- zmarszczyła na chwilę jasne brwi, nad czymś się zastanawiając. - Nimi zajmę się sama. - nie sprecyzowała, co dokładnie miała na myśli przez zajmowanie się, nie chciała zostawiać tego na ich ramionach. Ona miała już i tak dłonie skąpane we krwi. Była gotowa na to, na co reszta wcale nie musiała być.



And oh, stupid things I do. I'm far from good, it's true. But still, I find you
next to me.
Justine Tonks
Zawód : Rebeliantka
Wiek : 29
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Panna
The gods will always smile on brave women.
Like the valkyries, those furies who men fear and desire.
OPCM : 58
UROKI : 37
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 13
TRANSMUTACJA : 6
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 15
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Metamorfomag
Rozlewisko - Page 8 Just6
Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t3583-justine-just-tonks https://www.morsmordre.net/t3653-baron#66389 https://www.morsmordre.net/t3649-just-tonks https://www.morsmordre.net/f177-wybrzeze-exmoor-somerset-wrzosowa-przystan https://www.morsmordre.net/t4284-skrytka-bankowa-nr-914#89080 https://www.morsmordre.net/t3701p15-just-tonks
Re: Rozlewisko [odnośnik]11.11.21 16:51
Wyraźnie opadała z sił nieprzyzwyczajona do tak długo trwających pojedynków, tak naprawdę nie miała żadnego doświadczenia w tego rodzaju starciach. Czuła każdy mięsień ciała, napięty w skupieniu, bolała ją szczęka od ciągłego zaciskania z desperacją zębów. Wiedziała, że jej nikłe umiejętności w obronie przed czarną magią czyniły z niej słabsze ogniwo, miała jednak wrażenie, że w pełni wykorzystała swoje pozostałe umiejętności, udowadniając przede wszystkim samej sobie, że mogła być dla innych w podobnej sytuacji wsparciem. Miała jednak świadomość, że gdyby nie obecność dwóch pozostałych kobiet, które niejednokrotnie obroniły ją przed atakiem, zapewne nie wyszłaby z tego boju bez szwanku. I chociaż na ten moment napędzała ją wciąż krążąca w żyłach adrenalina, dzięki której trzymała się jeszcze na nogach i nie opadała sił, gdzieś z tyłu głowy tłukła jej się myśl, że jeszcze przyjdzie się jej zmierzyć z psychicznymi konsekwencjami dzisiejszego pojedynku. Mimo że odczuła satysfakcję, gdy jej zaklęcie wyeliminowała z walki jednego z mężczyzn niemal na początku starcia, nie była przyzwyczajona do takiej siły rzucanych uroków, ani widoku broczącej z potężnej rany krwi. Starała się niczego nie dać po sobie poznać, nie był to na to odpowiedni moment, ale widok włóczni wbijającej się w brzuch jednego z mężczyzn, czy siła z jaką drugi nich uderzył w drzewo osuwając się na ziemię, był dla niej pewnego rodzaju szokiem. Niejednokrotnie widziała już na własne oczy ciała pozbawione życia, mugolskie szczątki rozszarpane przez jakieś magiczne zwierzę, jednak odczucia, które towarzyszyły jej tej nocy były inne, w końcu to ona w dużej mierze przyczyniła się do tak poważnych obrażeń poniesionych przez ich wrogów. Zadowolenie mieszało się więc w jej duchu z konsternacją, a chociaż uważała się za osobę stabilną psychicznie, świadoma była wynikających z takich starć konsekwencji.
Odetchnęła z ulgą, gdy Justine zdawkowo odpowiedziała na pytanie Thalii, które jej samej nasuwało się na usta. Była najmniej doświadczona, dlatego spokojnie czekała na dalsze instrukcje swoich towarzyszy, oddychając głośno, próbując uspokoić przyspieszony oddech.
- W takim razie chodźmy poszukać łodzi - powiedziała. - W razie czego, jeśli uda mi się wystarczająco zregenerować siły, znowu skorzystam z moich umiejętności, w ciemności o wiele więcej dostrzegam kocim okiem. Jesteś pewna, że nie będziesz potrzebować naszej pomocy? - zwróciła się jeszcze do Justine, podejrzewając jaką otrzyma odpowiedź, chciała się jednak upewnić, że kobieta naprawdę czuła się wystarczająco na siłach, aby zostać z mężczyznami zupełnie sama. Nie dlatego, że nie wierzyła w jej możliwości czy kierowała nią zbędna nadgorliwość, raczej zwykła ludzka życzliwość.


I’ll just keep playing back
These fragments of time Everywhere I go, These moments will shine Familiar faces I’ve never seen Living the gold and the silver dream
Henrietta Bartius
Zawód : amnezjatorka
Wiek : 29
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Panna
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony.
OPCM : 0
UROKI : 15
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 20
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 4/39
SPRAWNOŚĆ : 7/12
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t10582-henrietta-bartius https://www.morsmordre.net/t10642-racuch https://www.morsmordre.net/t10639-etta https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t10697-skrytka-nr-2335 https://www.morsmordre.net/t10641-h-bartius
Re: Rozlewisko [odnośnik]11.11.21 19:28
Zdawkowa odpowiedź i unikanie informacji było równie wiele mówiące, jak robiło to pełne powiedzenie. Mimo to, Thalia wiedziała, że w tym momencie wykłócanie się nie miało najmniejszego sensu, bo co miała powiedzieć? Sama nie da rady, nawet z pomocą Etty byłoby ciężko przeciwko czwórce ludzi, a w momencie kiedy Justine zadecydowała już o losie pozostałych…czy było coś, co mogło odwieźć ją od tego? Wellers nie wiedziała, ale jeżeli tak, to na pewno nie była to ona. Thalia zaś ostrożnie złapała Henriettę pod ramię, kierując się wraz z nią udała się w stronę wybrzeża, czując, jak słabość i problemy z oddechem sprawiały, że jej koncentracja była o wiele gorsza.
- Cokolwiek się tam zadzieje, nie patrz. – Wiedziała, że życie będzie jedynie sprawiać coraz większe problemy, ale w tym momencie chciała tego Ettcie oszczędzić. Miała już doświadczenie z czyszczeniem pamięci, ale to mogła być dla niej pierwsza misja w terenie i ciężko mogło być po męczącym pojedynku oglądać jeszcze coś takiego.
- W razie czego, mogli transmutować łódź w coś, albo zakamuflować ją w cokolwiek, co nie zwraca uwagi. Kamienie, przewrócone drzewo, cokolwiek. Uważaj na wszystko, co wygląda dziwacznie, albo czy może coś nie jest zakryte. A może po prostu tez leżeć, ale nie sądzę, nie byli aż tak głupi i wydaje mi się, że mogli gdzieś ją schować. – Thalia pozwoliła sobie na pozostanie w formie męskiej; nie wiedziała, kto jeszcze zamierza jeszcze kręcić się po tej okolicy, ale lepiej było wiedzieć, że nikt nie rozpozna jej osoby i będzie mógł przejść obok niej obojętnie. W końcu problemy mogli mieć ci ludzie, pod których się podszywała, a nie ona sama.
W tym czasie jeszcze raz przyjrzała się ostrożnie samej Henriettcie, starając się dostrzec ostrożnie czy nie ma na sobie żadnych obrażeń i czy poza zmęczeniem nic jej się nie stało. Jak tylko upewniła się jednak, że wszystko w porządku, skupiła się na poszukiwaniu łodzi, która mogłaby pomóc im, a także ludziom z zakonu.


1. Łodzi nie ma w okolicy, bo przemytnicy nie zdążyli jej przygotować.
2. Łódź znajduje się w okolicy i Etta z Thalią ją znalazły, jednak jest tak podniszczona, że będzie wymagała naprawy.
3. Łódź zostaje odnaleziona i znajduje się w idealnym stanie.
Thalia Wellers
Zawód : Żeglarz, handlarz, przemytnik
Wiek : 29
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
Some may yield
But me I never could be tamed
Through moors and meadows
Cloaked, concealed
Never to forget my name
I walk the shadows
OPCM : 16
UROKI : 10
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 1
TRANSMUTACJA : 6
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 15
Genetyka : Metamorfomag

Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t10111-thalia-wellers#306486 https://www.morsmordre.net/t10173-kymopoleia#308971 https://www.morsmordre.net/t10159-beware-the-daughter-of-the-sea#308538 https://www.morsmordre.net/f350-walia-llyn-trawsfynydd-syrenia-laguna https://www.morsmordre.net/t10167-skrytka-bankowa-nr-2284#308735 https://www.morsmordre.net/t10164-thalia-wellers#308697

Strona 8 z 9 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Next

Rozlewisko
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach