Wydarzenia






 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Zagajnik

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4 ... 13 ... 23  Next
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Zagajnik   24.10.15 23:25

First topic message reminder :

Zagajnik

Nieopodal gęstej kniei, gdzie można spotkać niezwykłej urody kwiaty i magiczne stworzenia znajduje się niewielki zagajnik z wciąż młodymi, zaledwie kilkuletnimi drzewami, głównie brzozami i jesionami. Nie jest gęsty, więc nie ma mowy o zgubieniu się pomiędzy pniami. W jego centralnej części znajduje się niewielka polana otoczona przez krzaki dzikiej róży i jeżyny, które można zbierać o tej porze roku, by nacieszyć się ich smakiem.  


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Lyra Travers
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t800-lyra-travers-weasley https://www.morsmordre.net/t838-zlotko https://www.morsmordre.net/t828-lyra-travers-weasley https://www.morsmordre.net/f15-norfolk-corbenic-castle https://www.morsmordre.net/t2780-skrytka-bankowa-nr-233 https://www.morsmordre.net/t962-lyra-travers
Zawód : Malarka
Wiek : 19
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
Dream of the perfect life
Dream of the sand, the sea, the sight
OPCM : 21
UROKI : 20
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 6
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 2
SPRAWNOŚĆ : 2
Genetyka : Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Zagajnik   25.10.15 13:40

To było bardzo prawdopodobne. I być może częściowo tłumaczyło przywiązanie Lyry do Garretta i traktowanie go jak wzór. To on musiał najszybciej z nich stać się dorosły i odpowiedzialny, podczas gdy Lyra nadal miała w sobie coś z dziecka, kiedy tak szła przez lasek, podjadając jeżyny i rozglądając się z ciekawością. Wolne, naiwne, nieznające brutalności prawdziwego życia dziewczątko. Nie do końca, ale przecież pewnych rzeczy nie pamiętała.
Ale w końcu uklękła przy jednej z mis i dokonała lania wosku, gdzieś w tle słysząc przyciszone głosy innych czarodziejów i kroki stąpające po ściółce. Czuła, że Garrett stał tuż za nią, zaglądając jej przez ramię, zapewne także zastanawiał się, jaki kształt pojawił się na wodzie.
- Nie, to chyba coś jakby... ptak - powiedziała cicho, chwytając wciąż jeszcze ciepły woskowy kształt w palce i unosząc go nieco, by lepiej zobaczyć go w blasku unoszącej się obok świecy. Wyraźnie widziała postrzępione skrzydła i głowę z rozwartym szeroko dziobem. Zdecydowanie jakiś ptak, ale jaki? Tego nie wiedziała.
Pomogła jej dopiero przechodząca obok Pelagia Prewett, wyjaśniając, że to kruk i mówiąc, że ta wróżba może oznaczać to, że ktoś w pobliżu niej ma złe intencje.
Choć nie traktowała wróżb do końca poważnie, mimowolnie przypomniała sobie niedawny incydent z utratą wspomnień i zagadkowe zachowanie Alexa, a potem zaczęła zastanawiać się, czy w jej otoczeniu faktycznie może znajdować się ktoś o niecnych zamiarach. Miała nadzieję, że nie.
Westchnęła tylko i podeszła do Garretta, który w pobliżu także lał wosk. Zajrzała mu lekko przez ramię, jak on wcześniej jej.
- Jak zwykle masz bardzo czarne myśli, braciszku - zganiła go żartobliwie, jednocześnie zdając sobie sprawę, że pewnie miała na niego wpływ duża ilość stresów. - Mi to troszkę przypomina jakiegoś owada z nóżkami... Może pająka, kiedy spojrzę tak. - Przekrzywiła lekko głowę w bok. - Ale mogę się mylić, wiesz, że nie chodziłam na wróżbiarstwo.






come on look into the expanse and breath all these around come on don’t be afraid to look don’t be afraid
to look at distance
Powrót do góry Go down
Deirdre Tsagairt
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t1037-deirdre-tsagairt https://www.morsmordre.net/t1043-moira#6174 https://www.morsmordre.net/t1045-panienka-lekkich-obyczajow-zaprasza#6178 https://www.morsmordre.net/f217-kent-wyspa-sheppey-biala-willa https://www.morsmordre.net/t4825-skrytka-bankowa-nr-301#103486 https://www.morsmordre.net/t1190-deirdre-tsagairt
Zawód : kochanica króla
Wiek : 25
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna


I've tasted blood and I want more


OPCM : 35
UROKI : 6
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 46
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarownica
I will eat you alive

PisanieTemat: Re: Zagajnik   25.10.15 14:31

Nigdy nie wierzyła wróżbom, tym nienamacalnym przekleństwom, unoszącym się gdzieś w powietrzu i zatruwającym umysły słabych. Tylko tacy ludzie - niepewni siebie, bierni, głupi - mogli wierzyć w kaprysy losu, popychające łódeczki ich egzystencji przez wzburzone przestrzenie morza przeznaczenia. Bzdury. Deirdre wierzyła w to, że sama kieruje swoim życiem, że to jej decyzje, poparte logicznym tokiem rozumowania, pozwalają jej ciągle utrzymywać się na powierzchni. Każde zjawisko dało się zdroworozsądkowo wytłumaczyć, każdą tragedię przewidzieć i każdemu niebezpieczeństwu zapobiec, o ile, rzecz jasna, było się na tyle inteligentnym, by szybko połączyć ostrzegawcze fakty.
Ktoś mógłby pomyśleć, że po ostatnim roku, pełnym kpiących zawirowań, Dei powinna spokornieć i jednak zrozumieć, że istniały siły wyższe od jej umysłu, jednak arogancja Tsagairt dalej zaślepiała ją do tego stopnia, że wybierała się na łąkę wróżb wyłącznie z sarkastycznego przyzwyczajenia. Od pięciu lat spacerowała po lasach Dorset z tą samą zblazowaną miną, śmiejąc się w głos przy woskowych próbach przewidzenia przyszłości. Tęskniła za tamtą ironiczną atmosferą, za towarzystwem młodych karierowiczów, próbujących odczytać cokolwiek z ulanego wosku. Donośne zanoszenie się śmiechem nie przystało takiemu nowatorskiemu pokoleniu, ale kiedy tego roku Deirdre pojawiała się późnym wieczorem w zagajniku, uśmiechała się ciągle tak samo. Może nieco smutniej - była przecież samotna, nie mając u swego boku młodych-zapracowanych, świętujących zapewne kolejny awans na chwiejnej drabince Ministerstwa. Nikt już nie pamiętał o niej, o tej świetnie zapowiadającej się Tsagairt, która zawsze posiadała najbardziej ciętą ripostę i najostrzej kpiła z zabobonów. Paradoksalnie także im ulegając: pojawienie się na festiwalu miłości, przelanie wosku, przyjrzenie się niewyraźnemu kształtowi - wszystko to stanowiło przecież pewien rytuał sukcesu, jaki wykonywała. Z ironicznym uśmiechem, samotnie, ale w głębi duszy czując się dość zdradziecko, bo jakaś część jej nieskażonego konserwatywną myślą jestestwa chciała zobaczyć w przelanym wosku coś, co pozwoli mieć nadzieję na nadejście szczęśliwych dni.




there was an orchid

as beautiful as the
seven deadly sins
Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Zagajnik   25.10.15 14:31

The member 'Deirdre Tsagairt' has done the following action : rzut kością

'Wróżby' :


Powrót do góry Go down
Ignotus Mulciber
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t1112-ignotus-mulciber https://www.morsmordre.net/t1438-listy-ignacego-vitkowskiego#12506 https://www.morsmordre.net/t1377-ignasiowo-vitkowe#10929 https://www.morsmordre.net/f272-smiertelny-nokturn-34-2 https://www.morsmordre.net/t4270-skrytka-bankowa-nr-324 https://www.morsmordre.net/t4143-ignotus-mulciber#82512
Zawód : pośrednik nielegalnych transakcji
Wiek : 51
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
You’ll find my crown on the head of a creature
And my name on the lips of the dead
OPCM : 14
UROKI : 16
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 35
ZWINNOŚĆ : 4
SPRAWNOŚĆ : 2
Genetyka : Czarodziej
pozdrawiam i wielbię mój wiek, mego stwórcę i mistrza

PisanieTemat: Re: Zagajnik   25.10.15 15:25

Przemierzając festiwal natknąłem się wreszcie na spory tłumek. Nie miałem ochoty tu podchodzić. Ale gdzieś tam, wśród obcych głów dostrzegłem Cassandrę. Miałem wątpliwości czy uda mi się ją znaleźć po raz drugi. Na wszelki wypadek chyba lepiej złapać ją teraz. Dopiero przeciskając się między ludźmi zorientowałem się, z czego wynika to nagromadzenie. Wróżby, ludzie przelewali wosk przez klucze licząc na to, że dowiedzą się czegoś o swojej przyszłości. Głupcy. Historia Edypa powinna być przykładem wystarczająco zniechęcającym do podobnych zabaw. Z drugiej strony ja na pewno nie będę spał z własną matką i nie zabiję ojca. Zanim udałem się do znajomej kobiety postanowiłem zaryzykować wróżbę. Jak już wspomniałem, moje życie nie mogło potoczyć się gorzej, a przecież nigdy nie bawiłem się w przepowiadanie przyszłości.
Zanim przelałem wosk przez klucz do Cassandry podszedł jakiś mężczyzna. Nie miałem specjalnie ochoty na dodatkowe znajomości. Dość obcych twarzy jak na jeden dzień. Zasłużyłem na chwilę wytchnienia. Nie miałem jednak specjalnego wyboru. Albo pójdę szukać szczęścia gdzieś indziej i stracę jedyną znajomą osobę z zasięgu wzroku na cały festiwal albo przemogę się i pomimo szczerej niechęci, podejdę.
- Jednak cię znalazłem - podszedłem z uśmiechem w jednej ręce trzymając kształt z wosku. Starałem się z całych sił nie dać po sobie poznać, że bylem zły. Zły, że ciągle muszę udawać, że rozmowy z nieznajomymi i cały festiwal sprawia mi przyjemność.
- Ponoć dziewczynki znają się na tym lepiej - zwracam się do Lysy dając jej woskowe coś. - Jak myślisz, co to jest?




Opadły kraty na jasne okno
cień na kamienie rzucając długi.
"Cieniu, ach cieniu, na co Ty, po co,
gdy nie należysz do ludzi?"

W nocy po ścianie wędrują upiory,
umysłu widma, co na świat wypłyną,
niematerialne i straszne zmory,
co tylko w słońcu giną.


Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Zagajnik   25.10.15 15:26

The member 'Vitalij Karkarow' has done the following action : rzut kością

'Wróżby' :


Powrót do góry Go down
Crispin Russell
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t1067-crispin-phillip-arthur-russell-iii https://www.morsmordre.net/t1442-kamelia https://www.morsmordre.net/t1138-maybe-i-am-just-as-scared-as-you https://www.morsmordre.net/f143-kornwalia-puddlemore-breeder-street-3 https://www.morsmordre.net/t1328-crispin-phillip-arthur-russell-iii#10195
Zawód : Auror, opiekun testrali
Wiek : 29
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
sometimes we deliberately step into those traps
I was born in mine; I don't mind it anymore
oh, but you should, you should mind it
I do, but I say I don't
OPCM : 10
UROKI : 13
ELIKSIRY : 1
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 3
CZARNA MAGIA : 4
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Zwierzęcousty
lets go have fun, you and me in the old jeep

PisanieTemat: Re: Zagajnik   25.10.15 16:05

Festiwal miłości? To zdecydowanie nie dla mnie. Ostatnio w moim życiu jest trochę za dużo gwałtownych, buzujących emocji. Spokój i stagnacja wrzosowisk wokół domu zdecydowanie mnie satysfakcjonuje. Nie mogłem się jednak powstrzymać przed chociażby zajrzeniem na to urocze wydarzenie. Nie pierwszego dnia, który przyciągał tłumy arystokratów chcących odetchnąć świeżym powietrzem tak różnym od londyńskiego smogu. Nie drugiego, kiedy to organizowano konkurs przeklętych eliksirów. Doprawdy nie wiem jak może kogoś bawić siekanie jakichś obrzydliwych ingrediencji. Poza tym jak nisko trzeba upaść, żeby zadawać chociażby śmierć podstępem. Gdzie tu satysfakcja ze spoglądania w zastygające na wieki oczy ofiary, dla której jest się ostatnim obrazem. Dlatego pojawiam się dnia trzeciego, dnia wróżb.
Nie żebym wierzył w fatum czy przeznaczenie. Przecież od dawien dawna sam jestem panem własnego życia. Gdybym wierzył w jakieś śmieszne przesłanki losu nigdy nie osiągnąłbym miejsca, w którym się teraz znajduję. Jest jednak coś niezwykle uroczego w oddawaniu się gwiazdom. Taka dziecięca wiara, że gdzieś tam znajduje się ktoś trochę od nas mądrzejszy, ktoś, kto ma zapisane w grubej księdze wszystkie nasze losy i decyzje. Taki dziadek mróz, który patrzy na nas, swoje nieporadne dzieci, które gubię się na krętych ścieżkach przeznaczenia, które jest przecież jedno. Magiczne, prawda?
Dokładnie tak samo jak atmosfera w tym zagajniku. Woń wosku przenika wszystko na wskroś przebijając się ponad morską bryzę i zapach kwiatów. Stłumione światło wieczoru tworzy atmosferę tajemniczości, ale pozwala mi dojrzeć osobę, której nie spodziewałem się tu spotkać. Sprawia mi to jednak niemałą przyjemność, gdy ją widzę i uśmiech kwitnie mi na ustach, gdy zmierzam w jej kierunku.
- Rozsądna panna Tsagairt wywróżyła sobie różę, ciekawe – mówię cicho, aby nie zgubić intymności nastroju, a jednocześnie oplatam lewą rękę talię mojej dobrej przyjaciółki. Dawno się nie widzieliśmy, a ostatnie okoliczności nie były raczej sprzyjające. Cieszę się, że tu jest, a w dodatku śmieszne fatum wróży jej coś takiego. – Trzymaj klucz, teraz moja kolej. – Wyławiam z wody jej wróżbę i wsuwam w palce jej wolnej dłoni. Następnie chwytam świeczkę i przez dziurkę leję wosk. Z moim szczęściem pewnie spotka mnie jakieś nieszczęście, ale może moja urocza przyjaciółka będzie dla mnie dobrą monetą.




Thank you, I'll say goodbye now though its the end of the world, don't blame yourself and if its true, I will surround you and give life to a world thats our own


Ostatnio zmieniony przez Crispin Russell dnia 26.10.15 15:21, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Zagajnik   25.10.15 16:05

The member 'Crispin Russell' has done the following action : rzut kością

'Wróżby' :


Powrót do góry Go down
Selina Lovegood
avatar

Nieaktywni zakonnicy
Nieaktywni zakonnicy
https://www.morsmordre.net/t986-selina-lovegood#5480 https://www.morsmordre.net/t1028-alfred-wlasnosc-seliny-lovegood#5823 https://www.morsmordre.net/t1027-will-you-dare-selina#5821 https://www.morsmordre.net/f133-queen-elisabeth-walk-137-2 https://www.morsmordre.net/t3514-skrytka-bankowa-nr-290#61348 https://www.morsmordre.net/t1131-panna-lovegood
Zawód : ścigająca Os, naczelna zołza, bywalczyni kolumn Czarownicy
Wiek : 30
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
pride
will be always
the longest distance
between us
OPCM : 5
UROKI : 24
ELIKSIRY : 1
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 36
SPRAWNOŚĆ : 11
Genetyka : Czarownica

PisanieTemat: Re: Zagajnik   25.10.15 19:39

Święto Lata naprawdę wprawiało pewną blondynkę w niemalże dziecięcy entuzjazm, gdy z jednego miejsca przeskakiwała na drugie, ogromnymi oczami pożerając atrakcję, którymi raczyli ich gospodarze. Zdążyła już zapomnieć o niechybnym spotkaniu z pewnym daremnym pismakiem, nie widząc go ponownie o tym nieszczęsnym widzeniu. Właściwie to pokładała duże nadzieje w tym, że nie będzie zbyt często posiadała tej wątpliwej przyjemności związanej z przebywaniem z nim na tym samym kilometrze kwadratowym. I była prawie przekonana, że on czuł to samo w stosunku do niej. Cóż, tym lepiej.
Jednak w tym momencie myśli toczyły się raczej wolno, wyrażając jej raczej pogodny nastrój. Przechadzała się boso obok wróżących sobie ludzi, uśmiechając się do siebie w delikatnym wyrazie. Odczuwała. Wilgotną trawę pod stopami, lekkie powiewy wiatru czy ostre kolce jeżyny, które pokaleczyły jej palce, gdy usta postanowiły skosztować jej owoców. Przyłożyła zranione miejsce do ust, zlizując krew i rozglądając się ciągle wokół, nie pozwalając tak drobnemu szczegółowi zaburzyć spokój, który rozlewał się po jej ciele. Beztroski humor, który ją ogarnął, nie mógł jej tak łatwo opuścić. Jeszcze co najmniej kilka godzin idyllicznego postrzegania czekało jej umysł.
Przysiadła na jednym z pieńków, z niemalże nabożną czcią podnosząc narzędzia do wróżenia. Zachichotała, gdy pierwsza kropla wosku boleśnie spadła na jej odsłoniętą łydkę, mimo że z ust powinien wydać się syk czystego cierpienia. Skupiła się jednak, co wydawało jej się niemalże zajmującym zajęciem, na tym, by trafić woskiem do naczynia z wodą. Sztuka nie okazała się taka trudna do osiągnięcia, bo już po chwili zaczął formułować się pewien kształt. Zmarszczyła brwi, nachylając się mocniej nad zbiornikiem, by odczytać co też przewidziała dla niej przyszłość.






I care for myself.
The more solitary, friendless, unsustained I am,
the more I will respect myself.
Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Zagajnik   25.10.15 19:39

The member 'Selina Lovegood' has done the following action : rzut kością

'Wróżby' :


Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Zagajnik   25.10.15 20:26

The member 'Józef Wroński' has done the following action : rzut kością

'Wróżby' :


Powrót do góry Go down
Józef Wroński
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://morsmordre.forumpolish.com/t1499-jozef-wronski http://morsmordre.forumpolish.com/t1570-jozef-wronski#15592
Zawód : Zawodowy gracz Quddicha
Wiek : 22
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
[...] idź wyp­rosto­wany wśród tych co na ko­lanach, wśród od­wróco­nych ple­cami i oba­lonych w proch, oca­lałeś nie po to aby żyć [...] Bądź wier­ny. Idź.
OPCM : 0
UROKI : 5
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 20
Genetyka : Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Zagajnik   25.10.15 20:34

- Niektóre rzeczy pozostają bez zmian, co Tyldo? - Poczułem, jakbym miał dejavu i cofnął się w czasie. W końcu gdy byliśmy młodsi to pomimo bytności w różnych domach to właśnie podobnie jak teraz przemierzaliśmy korytarze Hogwartu, przyciągając spojrzenia osób trzecich. Choć teraz to nie jej wypłoszowatość oraz moja głupota była obiektem zainteresowania, lecz zapewne nasz ubiór. - Chociaż to może przez mój ubiór...Wyglądam nie wyjściowo? - Spytałem nieco zmieszany, spoglądając w czasie marszu na swoje dżinsowe spodnie trzymane przez szelki i białą koszulę. Dopełnieniem były znoszone mokasyny. Sportowo, wygodnie, lecz może...obciachowo? Nie znałem się na modzie. No ale mniejsza z tym. Czując ciężar swej siostry przeholowałem ją niemal przez środek wszystkiego byleby się dostać do tego wosku z którego da się wróży. Nie chciałem bowiem uwierzyć w hedonistyczny epizod który jasnowidziła mi ma siostra i chciałem jej udowodnić, że raz na jakiś czas może się mylić.
Gdy doszliśmy na miejsce, zająłem zwolniony kocioł i zabrałem się za czyny.
- Naturalnie. - Burknąłem z całą swą męską determinacją, którą posiadłem przez te dwadzieścia dwa lata swego żywota. Ostatnio tak skupiony byłem podczas swej drugiej poprawki z ważenia eliksirów. Czyli chyba z jakieś pięć lat temu...


Powrót do góry Go down
Mathilda Wroński
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t1619-mathilda-wronski https://www.morsmordre.net/t2026-sowa#30026 https://www.morsmordre.net/t1622-this-is-for-matilda#16765 https://www.morsmordre.net/t1698-mathilda-wronski#18244
Zawód : malarka
Wiek : 25
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Wdowa
Deszczowe wtorki, które przyjdą po niedzielach
Kropelka żalu, której winien jesteś ty
Nieprawda że tak miało być
Że warto w byle pustkę iść
To wciąż za mało, moje serce, żeby żyć
OPCM : 0
UROKI : 14
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Jasnowidz

PisanieTemat: Re: Zagajnik   25.10.15 21:11

- Wyglądasz bardzo nowocześnie, panowie zastanawiają się, gdzie zgubiłeś marynarkę - pouczasz brata, oswojona z modą modernistów, nie widzisz w tym niczego zdrożnego, ale oni, Anglicy, mają problem z nowością. - Możemy sobie z tym poradzić, dostosować się, albo... - ty chciałabyś unieść głowę i przemaszerować pewnie przed siebie. Ale nici z tego, zwieszasz ją niżej i stawiasz stopy nieco uważniej.
Twoja wróżba cię nie zdziwiła. Nieszczęście, pech. Określę cię jednym słowem - schlimazl.
Dłonie brata z pieczołowitością przelewają wosk przez mały otwór w kluczu, a ty nie dajesz po sobie poznać rozkojarznia. Trzymasz swego węża na dłoni i powoli zgniatasz go siłą, a parafina przeciska się pomiędzy palcami. Nich się zaczerwieni jeszcze od soku jeżyn, które zjadłaś z bratem po połowie. Będzie wyglądał jakby krew dziewicza z niego prysnęła. Ściskając węża w smukłych palcach (wszystkie damy na tym festynie obdarzone są smukłymi palcami, dlaczego miałabym ci odmawiać tej cechy), wolisz interesować się tym, co wyszło twemu bratu. Nachylasz się nad misą i unosisz na niego spojrzenie zachęcające do wyciągnięcia wróżby. No, śmiało, Juziu.
- Masz pomysł na interpretację? Mi to wygląda dość niebezpiecznie, tak jak to, czego nie lubisz - Zamoczyłaś koniuszek palca w wodzie i przykłasz mu go do koncówki nosa, by się chciał wydostać z tego zagajnika i pociągnął cię w miejsce w którym nakrzyczy, że przepowiedziałaś mu przyszłość. I kiedy wyjawiasz co jest tym, co mu sie nie podoba, a mówisz głoski wyraźnie - C H A O S - i wstajesz, by nie był jeszcze pewny, co właściwie znaczy sztylet, który uformował się z kropelek płynnej świeczki, by mógł się sprzeciwić i powiedzieć "Nie, to miotła". Dobrze wiesz, co powie, ale nie dlatego, że miałaś wizję. Znasz go na wylot. Pewne rzeczy pozostają bez zmian.




If there is a past, i have
forgotten it
Powrót do góry Go down
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Zagajnik   25.10.15 21:26

Klucz wypadł mi z dłoni, roztrzaskując woskowy twór, w którego wpatrzony byłem nieruchomo. Patrzyłem na niego, ale nie widziałem. Czytałem ale zrozumieć nie mogłem niczym dziecko wpatrzone w czarne litery, w które ojca surowa twarz jest wpatrzona. Nie rozumiałem i czułem, że głową kręcę z nie dowierzania i zaprzeczenia co do poprawności losu. Chciałem jeszcze raz sprawdzić. Jeszcze raz wosk przelać i już świeczki gorączkowo szukałem i rękę wyciągałem, która dziwnie szybko poruszała się, jakby w sobie. Ale to płomienie dalekie takie cień padały. Tak! Nie trzęsłem się. Byłoby to co najmniej dziwne zważywszy na nieprawidłowość wróżby. W końcu ile jest pomyłek. Ile błędów w obliczeniach ile nieczytelności w piśmie. Właśnie tak. Właśnie tak było. Ale było tak przez chwilę, kiedy jak wosk klucz, me myśli mnie oblały i ktoś świece zabrał, zostawiwszy mnie z pokruszonymi płatkami, wyglądającymi niczym góry lodowe. Wzdrygnąłem się i wiatr zawiał zimniej liżąc mój kark ze strony, w którą patrzyłem teraz i szukałem boleśnie swej przyszłości w nieprzeniknionym lesie, który stawał się coraz to obco dla mnie.
Misa uderzyła o ziemie, rozlewając magie paskudną, którą w sobie kryła. Sama spadła. Tak. Ręką dotknąłem a ona poleciała i poturlała się tam dalej. Ale to nie moja wina. To nie ja. Nie chciałem. Nie mogłem umrzeć. Nie teraz. To tylko pomyłka.
Wiem! To nie on - ciemno jest. Nie przyjrzałem się - nie było widać. Tak - tak było, bo było, prawda? - Nie było nigdzie ślepi złowrogich, nie słychać było warkotu - pomyliłem się...tak...tak - mruczałem pod nosem w okół własnej osi się obracając na dźwięki mi nieznane, nagłe i ciche. Miałem dobry słuch. Miałem oczy bystre. Zawsze mi to mówiono. Widzę wszystko i wszystko wiem. Nie. Za mało! Wciąż za mało. Musiałem żyć. Byłem tak blisko. Jeszcze trochę. 
Czyżbym w tych niewyraźnych płomykach widział swoje drżące dłonie? To strach szczypiący me policzki tak jak góry lodowe w misy, które odepchnąłem brutalnie czując szron w sercu? Sweter choć luźny zaczął gryźć. Buty ciążyć, jakby z ołowiu stworzone były. Czułem się pusty, jakby ze szkła zrobiony, z kryształu delikatnego i pełny jednocześnie, jakbym wybuchnąć miał zaraz. Wszystko działo sie za szybko. Musiałem zamknąć oczy. W głowie mi się kręciło i czułem, że ziemi pod stopami mi brak. 
Ciekawe jak wyglądałem. Czy może cała gwałtowność odczuwana przeze mnie była tylko we mnie? Czy to co czułem było dalekie dla ludu mnie otaczającego, który niczym tłum chichotał się, jakby ze mnie. Musiałem stąd uciec. Chciałem uciec, z stąd jak i od przeznaczenia mi ukazanego. Po co przyszedłem?! Po co słuchałem głosu serca i za snami przeszłości podążałem. Źle. wszystko źle.
Chyba kogoś dotknąłem. Przewróciłem, lub sam się potknąłem. Nie biegłem nie miałem siły.

zt


Powrót do góry Go down
Józef Wroński
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://morsmordre.forumpolish.com/t1499-jozef-wronski http://morsmordre.forumpolish.com/t1570-jozef-wronski#15592
Zawód : Zawodowy gracz Quddicha
Wiek : 22
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
[...] idź wyp­rosto­wany wśród tych co na ko­lanach, wśród od­wróco­nych ple­cami i oba­lonych w proch, oca­lałeś nie po to aby żyć [...] Bądź wier­ny. Idź.
OPCM : 0
UROKI : 5
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 20
Genetyka : Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Zagajnik   25.10.15 21:36

W duchu rozbawiła mnie alternatywa, którą podjęliśmy, a za która sprawą szybko znaleźliśmy się w zagajniku i zabraliśmy za wróżenie.
- Cóż...- Zacząłem niepewnie, przyglądając się rozlazłej, długaśnej smudze unoszącej się na tafli wody, zamkniętej w misie. Przekręciłem nieco głowę w bok, próbując przyjrzeć się swemu tworowi nieco z innej perspektywy. - Miotła. - Pierwsza moja myśl. Wypowiedziałem ją pewnie, lecz po chwili znów popadłem w chwilę zadumy. Miotłę wszak kocham, a ten kształt ma mi się kojarzyć co najmniej przykro. Zmarszczyłem czoło. - Latarnia uliczna? - Zaproponowałem dodatkowo, wspominając jedną, na którą wpadłem jakieś trzy lata temu łamiąc nos i tracąc przytomność. Tak, to był chaos.
- Co to znaczyć? - Podniosłem na nią wołający o pomoc wzrok, gdyż nie podobało mi się to z czym kojarzyła mi się latarnia, a ona ciągle milczała. - No...nie trzymaj mnie dłużej w niepewności, siostro.


Powrót do góry Go down
Mathilda Wroński
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t1619-mathilda-wronski https://www.morsmordre.net/t2026-sowa#30026 https://www.morsmordre.net/t1622-this-is-for-matilda#16765 https://www.morsmordre.net/t1698-mathilda-wronski#18244
Zawód : malarka
Wiek : 25
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Wdowa
Deszczowe wtorki, które przyjdą po niedzielach
Kropelka żalu, której winien jesteś ty
Nieprawda że tak miało być
Że warto w byle pustkę iść
To wciąż za mało, moje serce, żeby żyć
OPCM : 0
UROKI : 14
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Jasnowidz

PisanieTemat: Re: Zagajnik   25.10.15 23:41

Uśmiech delikatny wypełza na Twą twarz. Miotła, latarnia, drąg, gałąź.. - To sztylet, mój bracie - wyjaśniasz mu powoli i przechylasz głowę, by nabrać powietrza które pozwoli wypowiedzieć jego przepowiednię. To nie wizja, to zwykła interpretacja, może nie znaczyć nic. - Sztylety nie pojawiają się bez powodu, ich jednoznaczne przeznaczenie zwiastuje złe zdarzenia. Wyobrażam sobie, że nie chodzi tu jednak o niepowodzeniu w jutrzejszym meczu, ale chodzi o chaos, który ci się niedługo zdarzy - przestajesz brzmieć niczym natchnione guru, uśmiechasz się lekko - Czy nie uważasz, że to brzmi jak to, co mówiłam ci wcześniej? - unosisz głowę i mrugasz do brata - Jeżeli przegrałeś, to wiesz co cię teraz czeka?
Bawisz się, bo wiedziałaś od początku, że będzie się musiał zgodzić na zakład. Miałaś wątpliwości, ale kiedy tylko krople układały się w długi kształt, one odchodziły. Nie bawi cie to co wyszło spod rąk i serca twego brata, ale bawi cię to, że zobaczysz jego podchody. Nie bawi cię ani trochę fakt, że może zdarzyć się u niego coś niepozytywnego, to cię przeraża. Dlatego chcesz się znów śmiać losowi w twarz.




If there is a past, i have
forgotten it
Powrót do góry Go down
 

Zagajnik

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 23Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4 ... 13 ... 23  Next

 Similar topics

-
» Zagajnik Tytanów
» Zagajnik

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Reszta świata :: Inne miejsca :: Anglia i Walia :: Dorset, Weymouth-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-18