Wydarzenia






 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Wzniesienie

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Wzniesienie   11.11.15 21:32

First topic message reminder :

Wzniesienie

Skromna polana nieopodal plaży mieści się na niewysokim wzniesieniu, z którego roztacza się widok na falujące, bijące wilgocią morze. Upstrzona polnymi kwiatami za dnia jest mało uczęszczana. Nocą jest doskonałym punktem widokowym na niebo, brak koron drzew w promieniu przynajmniej kilkuset metrów pozwala podziwiać księżyc oraz gwiazdy. Początkiem sierpnia, podczas festiwalu lata, można zaobserwować sunące komety.


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Jayden Vane
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t4372-molto-bene-workout-budowa#93818 https://www.morsmordre.net/t4452-poczta-jaydena#95108 https://www.morsmordre.net/t4451-jayden-vane#95083 https://www.morsmordre.net/f324-hogsmeade-mieszkanie-nr-17 https://www.morsmordre.net/t4454-skrytka-bankowa-nr-1135#95111 https://www.morsmordre.net/t4453-jayden-vane#143987
Zawód : astronom, profesor w Hogwarcie (ノ◕ヮ◕)ノ*:・゚✧
Wiek : 30
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
Gwiazdy są piękne, ale nie mogą w niczym uczestniczyć. Wiecznie muszą się tylko przyglądać. To jest kara nałożona na nie za coś, co zrobiły tak dawno temu, że żadna gwiazda nie wie już, co to było.
OPCM : 20
UROKI : 20
ELIKSIRY : 3
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 1
SPRAWNOŚĆ : 8
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Wzniesienie   25.06.18 0:00

Był poniekąd zmęczony już pytaniami, ale był sobą, dlatego ukazanie jakiejkolwiek emocji, która nie spodobałaby się rozmówcy, była niemożliwością. Być może była to naiwność, a być może chodziło o coś zupełnie innego. Tak czy inaczej Jayden nigdy nie pozwalał sobie na zbywanie ludzkiej ciekawości. Był typem człowieka, który zapracowałby się na śmierć, gdyby miało to chociaż odrobinę pomóc komuś w zrozumieniu świata lub ukochanej profesora - astronomii. Chciał, by każdy mógł dostrzec jej piękno, ale nigdy nie uznałby tej dziedziny nauki za romantyczną. Nie dlatego, że był aż tak twardo stąpającym po ziemi człowiekiem; każdy wszak kto nawet delikatnie przystanął koło mężczyzny, mógł stwierdzić bez ogródek, że Vane nie był realistą. Wręcz przeciwnie. Typowy marzyciel, który wędrował non stop wśród gwiazd, równocześnie nie odrywając się ciałem od ziemi stanowił ciekawe zjawisko. Być może dlatego że tak rzadko spotykane. Nie oznaczało to jednak że miało się to równać z odkryciem sekretów znanych pod pojęciem duszy romantycznej. Bo tej profesor nie miał za grosz, a jeśli mówił o silnej emocji, jaką była miłość to zdecydowanie nie w tak trywialnych kategoriach. Zatrzymał się więc, słysząc słowa słuchaczki wykładu, zastanawiając się, czym chciała się z nim podzielić i skąd ów drobna obiekcja, którą zamierzała mu wyjawić. Czekał na meritum cierpliwie, a gdy zrozumiał w czym rzecz, jego twarz złagodniała nabierając wyrazu, który miał zarezerwowany dla wyjątkowo zestresowanych lub bezczelnych uczniów. Miał w sobie sporo ciepła i poniekąd zrozumienia. Chociaż w tym przypadku tego drugiego nie było prawie wcale.
- Odrzucenie romantyzmu? Zadowolenie gawiedzi? Droga pani, gdybym chciał kogoś zadowalać, zmieniłbym zawód lub uciekł z cyrkiem - odparł szczerze rozbawiony przytykiem. Kobiety i ich niepoprawne poczucie romantyzmu... Co one w tym widziały? Zamiast skupiać się na pięknie dnia codziennego wolały snuć niesamowite wizje i historie, które nie miały prawa się ziścić. A może to polegało na czymś innym? Kiedyś Evey starała się mu to wytłumaczyć, ale w połowie zdania przestał jej słuchać, rozmyślając za to o nowym teleskopie, który właśnie płynął do niego aż z Indii. Wspaniały przedmiot... A jaki dokładny. - Życzenie przy spadającej gwieździe? - powtórzył za kobietą, czując jak szeroki uśmiech pobłażliwości powoli powiększał się na jego ustach. - Tego uczono pani w szkole? - spytał, kręcąc głową i wyjmując z kieszeni paczuszkę strzelających żelków. - Równie dobrze można czekać na dostanie w głowę meteorytem. Na pewno lord Prewett poprosiłby kuglarzy o rozrywkę lub bajarza. A propos... Podobno będą tutaj te opowieści. Jutro? Pojutrze? - Wzruszył ramionami, przenosząc spojrzenie na gości zmierzających w stronę jarmarku.  Jeszcze tam nie był, a na pewno na straganach było pełno ciekawych przedmiotów. Stoły musiały uginać się pod ich ciężarem... Możliwości zdobycia czegoś unikatowego omamiły umysł Jaydena, odrywając go od tej rozmowy na pewien moment. Zamyślił się, a gdy zdał sobie sprawę, że wciąż stał na wzgórzu, otrząsnął się i spojrzał na nieznajomą obok, która stała nieco blisko jak na jego gust. - Droga pani. Astronomia nie jest przedmiotem do wprowadzania w błąd i bynajmniej nie ma romantyzmu w umierającej gwieździe, a jedynie oczekiwanie na narodziny nowej. Jeśli ów cud natury ma zostać przysłonięty powszechnym romantyzmem, to proszę się nie dziwić, że go pani na moim wykładzie nie uraczyła. Jeśli jednak ciekawią panią androny, wróżby są jutro - odpowiedział, po czym skłonił delikatnie głową w kierunku kobiety, uśmiechając się ciepło i ruszył w dół wzniesienia.




I BELIEVE A TRUE  sacrifice

IS A
 victory
Powrót do góry Go down
Johnatan Bojczuk
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t5318-johnatan-bojczuk https://www.morsmordre.net/t5328-majtek#119230 https://www.morsmordre.net/t5329-ahoj-przygodo#119234 https://www.morsmordre.net/f167-gloucestershire-okolice-bibury https://www.morsmordre.net/t5516-johnatan-bojczuk
Zawód : żeglarz
Wiek : 24
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Kawaler
Gdy życie daje ci cytryny, zrób sobie cytrynówkę.
OPCM : 5
UROKI : 6
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 17
SPRAWNOŚĆ : 4
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Wzniesienie   25.06.18 16:32

Kiedy Rowan trzepocze rzęsami to sobie znowu przypominam dlaczego jesteśmy tu dzisiaj razem - wystarczyło spojrzeć w te przecudne ślepia by utonąć w nich na wieki wieków i nawet się tym jakoś specjalnie nie przejmować. Już czuję na ustach słodycz jej pełnych warg, nawet mrużę delikatnie oczy i wtedy miast na miękkie, dziewczęce usteczka trafiam na gorycz jej ostrego obcasa. Ból jest chwilowy, ale przejmujący i właściwie ledwie powstrzymuję się przed krzykiem, szczególnie, że to się przecież miało skończyć zupełnie inaczej. Zaciskam wargi w wąską kreskę, czując delikatnie pieczenie gałek ocznych, jednak tylko się obruszam, bo jakoś niespecjalnie mi się uśmiecha zwracanie na siebie uwagi wszystkich zgromadzonych na wzniesieniu. To wieczór profesora Vane'a i niech się na niego gapią. Albo na kogokolwiek innego, jak kto uważa w sumie.
- Cieszę się, że ci się podobają. - cedzę przez zęby i nawet się staram niemrawo uśmiechnąć, przez co wyglądam jak kompletny baran, albo jakbym dostał zatwardzenia - Wybacz to DROBNE spóźnienie, pewne... ważne sprawy mnie zatrzymały, ale nie będę cię zanudzać. - macham ręką, w nadziei, że nie będzie naciskać na żadne tłumaczenia, bo by raczej nie była zadowolona, że oddawałem się hazardowi jeszcze kilka minut wstecz, ale hej! ja chciałem zarobić na naszą randkę! Tyle, że kobiety nigdy nie rozumiały takich rzeczy.
- Co on tam gada w ogóle? - zerkam w kierunku prowadzącego to całe spotkanie akurat w momencie, w którym rozprawia o meteorytach i się nieznacznie krzywię, bo w gruncie rzeczy miałem nadzieję na jakieś tezy co to dodadzą trochę romantyczności temu wydarzeniu, a tymczasem... - Ech, cały nastrój spłonął właśnie w atmosferze... - unoszę wzrok ku niebu i kręcę delikatnie głową, ale uśmiecham się lekko pod nosem - Profesor Vane chyba musiał niedawno dostać jakiegoś kosza, skoro postanowił zabić we wszystkich słuchaczach tę ostatnią iskrę romantyczności. - śmieję się, mówiąc szeptem do mojej towarzyszki, bo nie chcę żeby mnie ktoś usłyszał - jeszcze by ludzie pomyśleli, że wiem coś na ten temat i masz babo placek. Tak właśnie tworzą się plotki, a ja właściwie znałem profesora Vane'a tylko z nazwiska, bo chociaż to może być zadziwiające, posiadałem nawet podstawową wiedzę z astronomii. Ciała niebieskie wydawały się iście fascynujące, chociaż to kobiece wygrywały w przedbiegach, gdyby by kazano wybierać.
- Wiesz, ja też się trochę znam na gwiazdach, wiem na przykład, że dzisiaj wszystkie ukryły się w twoich oczach. - mówię i puszczam do Rowan oczko, obdarzając ją czarującym uśmiechem. Jak nadal będzie się dąsać o to spóźnienie, to ja już nie wiem!!




Pij bracie, pij na zdrowie, jutro Ci się humor przyda,
spirytus Ci nie zaszkodzi, sztorm idzie - wyrzygasz.
Powrót do góry Go down
Inara Nott
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t1023-inara-carrow https://www.morsmordre.net/t1405-tu-jest-smok-ale-sowa https://www.morsmordre.net/t1100-inara-carrow https://www.morsmordre.net/f236-nottinghamshire-ashfield-manor https://www.morsmordre.net/t3433-skrytka-bankowa-nr-99#59656 https://www.morsmordre.net/t1598-inara-carrow
Zawód : Alchemiczka
Wiek : 26
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
I might only have one match
but I can make an explosion
OPCM : 10
UROKI : 10
ELIKSIRY : 35
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarownica

PisanieTemat: Re: Wzniesienie   26.06.18 22:04

Chłód wieczoru nie przeszkadzał jej w zajęciu wolnego skrawka polany na wzniesieniu. Miękki, odporny na wilgoć koc, znalazł się pod jej nogami. Usiadła na ziemi, podkulając nogi, wcześniej zsuwając skórzane botki ze stóp. Nie była jednak naiwna, by wierzyć, że wytrzyma boso cały wykład. Otuliła się brzegiem drugiego, równie miękkiego koca, który rozłożyła wokół siebie. Ułożyła dłonie pod brodą i dla wygody oparła je na kolanach.
Wbrew pozorom, nie było wielkich tłumów. Wiele par, które tuliły się do siebie, bardziej interesowały się własnymi, szeptanymi słowami, niż głoszona wypowiedzią astronoma. Inara za to słuchała z uwagą, co jakiś czas marszcząc brwi lub przechylając głowę na bok, starając się wyłapać gasnące na wietrze słowa. Temat wcale nie był prosty w przekazie i mogłaby tylko pogratulować profesorowi takich umiejętności. Alchemiczka wolała nie popisywać się retorycznymi umiejętnościami. Wolała indywidualne rozmowy.
Nie skupiała się zbytnio na otaczających ją sylwetkach. Migały jej znajome oblicza, rozpoznawała przyciszone głosy, ale nie interweniowała towarzysko. Przyszła na miejsce zamyślona, może odetchnąć nocnym powietrzem, może ...potęsknić. A może po prostu posłuchać mądrych słów nauki, z którą nie zawsze miała okazję się spotkać w znamienitszym gronie. Przymykała więc oczy, by w skupieniu  odebrać płynące do niej wyrazy. Niebo kryło w końcu tak wiele tajemnic, więcej niż ludzkie oko było w stanie dostrzec. Fakt, że jedną z najbardziej magicznych ingrediencji, były odłamki spadających gwiazd, potwierdzało kreślone przez prowadzącego wykład. Nawet, jeśli zagłębiał się w tajniki śladu, pochodzenia i tworów meteorytowych, nie oderwał nic z mocy, którą z siebie emanowała każda z gwiazd. Uśmiechnęła się nawet rozbrajająco, gdy Vane skończył mówić, ale nim jej dłoń uniosła się zapraszając go na chwilę rozmowy, otoczył go wianuszek ciekawskich.
Drgnęła, gdy usłyszała swoje imię. Uśmiech nadal błąkał się na malowanych czerwienią wargach Inary, gdy szukała właścicielki głosu. Rozpoznała drobną sylwetkę Cressidy i zaprosiła do siebie, przesuwając się na kocu i wskazując miejsce na cieplejszej niż wilgotna od nocy ziemia - Lady Fawley - zatrzymała wzrok na jasnym obliczu młodziutkiej kobiety. Żony i matki. Nie umiała do końca pojąć, czemu ktokolwiek chciał tak szybko oddać mężczyźnie tak uroczy kwiat, ale rzeczywistość szlachetnych kobiet nigdy nie była prosta. Inara mogła jedynie cieszyć się, że zdążyła uszczknąć wolności, nim... trafiła na kogoś, z kim tę wolność mogła dzielić - Dziękuję za troskę, moja droga, ale niepotrzebnie się martwisz - kiwnęła lekko głową, podsuwając dodatkowo miękki koc. Wysunęła palce spod materiału i ułożyła je po bokach - Tylko niektóre? - zaśmiała sie cicho - Jestem całkiem biegła w przedstawianej przez Profesora dziedzinie, ale słuchając wykładu miałam wrażenie, że opuściłam zbyt wiele rozdziałów w nauce - odetchnęła cicho, wydmuchując ciepłe powietrze przez nos - ale może winą jest wąska specjalizacja, którą się trudnię - spojrzała na towarzyszkę - Wyobrażasz sobie, że patrząc teraz na jedną z spadających gwiazd - Inara podążyła wzrokiem za niknącym blaskiem, który przeciął ciemne niebo - że realnie, widzimy tylko jej echo? Samej gwiazdy już tam nie ma - mimowolnie wysunęła bladą dłoń, by palcem nakreślić podniebną linię lotu upadającego odłamka.





You with the sad eyes. Don't be discouraged, Oh I realize, It's hard to take courage. I see you real

Powrót do góry Go down
Cressida Fawley
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t5557-cressida-fawley https://www.morsmordre.net/t5573-piorko https://www.morsmordre.net/t5571-cressida https://www.morsmordre.net/f117-cumberland-ambleside-dwor-fawleyow https://www.morsmordre.net/t5581-skrytka-bankowa-nr-1374 https://www.morsmordre.net/t5580-cressida-fawley
Zawód : Malarka
Wiek : 20
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
To właśnie jest wspaniałe w malarstwie:
można przywołać coś, co się utraciło i zachować to na zawsze.
OPCM : 18
UROKI : 12
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Zwierzęcousty

PisanieTemat: Re: Wzniesienie   27.06.18 17:38

Cressida naprawdę żałowała że zaniedbała wpojoną w dzieciństwie wiedzę. Zawsze jednak pociągała ją sztuka, a niebo zdawało się dużo bardziej interesujące z artystycznego niż naukowego punktu widzenia. Lubiła patrzeć w gwiazdy i zachwycać się ich odległym pięknem, ale z czasem bardziej szczegółowa wiedza o tajnikach astronomii uległa u niej zatarciu, ponieważ na co dzień nie miała okazji użytkować jej w bardziej praktyczny sposób, jak pewnie robili to alchemicy, dla których istotne było znanie szczegółowego układu gwiazd, który podobno miał wpływ na jakość warzonych eliksirów.
Nie zdziwiło ją wiec zobaczenie Inary, alchemiczki. Woląc spędzić wieczór w towarzystwie kogoś, kogo znała a z kim dawno nie miała okazji rozmawiać, postanowiła się do niej dosiąść, by wysłuchać wykładu w jej towarzystwie. Z chęcią skorzystała z koca, który był znacznie milszą, cieplejszą i suchszą alternatywą niż wilgotna trawa.
Uśmiechnęła się do niej lekko. Dość zaskakujące mogło wydawać się to, że Cressida, która pod koniec sierpnia miała ukończyć dopiero dwadzieścia lat, była już żoną i matką, ale jej ojciec, Leander Flint, jako konserwatywny tradycjonalista nie wyobrażał sobie zbyt długiego odwlekania obowiązku. Szybko wyraził zgodę na aranżowane zaręczyny wysunięte ze strony Fawleyów, choć pozostawało faktem, że nie podobała mu się strona, w którą Fawleyowie zaczęli niepokojąco zbaczać w poprzednich miesiącach, już po ślubie, czego Leander nie przewidział, oddając im rękę najmłodszej córki. A Cressida, obawiając się, że kolejna propozycja małżeństwa może nigdy nie nadejść (wiara w siebie nie była jej mocną stroną) przyjęła oświadczyny Williama, panicznie bojąc się zawiedzenia swojej rodziny. Została w końcu wychowana w duchu tradycji i przygotowana do tego, że jej główną życiową rolą będzie zostanie czyjąś żoną i matką.
Inara otrzymała zaskakująco dużo czasu, wychodząc za mąż później niż większość dam, ale teraz była już zapewne dumną i szczęśliwą lady Nott, i może wkrótce i ona pozna cud noszenia w sobie nowego życia. Tak przynajmniej wyobrażała to sobie Cressida, wierząc, że małżeństwo i macierzyństwo to najlepsze, co może spotkać kobietę.
Ucieszyła się z wieści, że wszystko dobrze.
- Cieszę się. W tych... niespokojnych czasach trudno się nie martwić, więc tym bardziej cieszy mnie, że wszystko w porządku. Mam też nadzieję... że dobrze się czujesz jako lady Nott – rzekła, spoglądając na nią ukradkiem. – No dobrze, większość – przyznała po chwili, wciąż lekko zawstydzona tym, jak wiele pozapominała. – Przez ostatnie lata spoglądając w niebo raczej nie zastanawiałam się nad naukowymi aspektami, kontemplowałam jedynie piękno jasnych punktów migoczących na granatowym tle w te wieczory, kiedy nie było ono zasnute chmurami. Ty jako alchemiczka pewnie patrzysz na niebo pod zupełnie innym kątem niż ja, malarka. A ten wykład... to było dość niecodzienne spojrzenie, tak mi się wydaje. I pewnie rozwiało złudzenia niektórych panien, ale cóż... Dla mnie spadające gwiazdy nadal mają w sobie coś urokliwego i magicznego.
Zamyśliła się, zadzierając głowę do góry, by spojrzeć w niebo, próbując dostrzec gwiazdy, także te spadające. A kiedy wychwyciła jasną smugę w ułamku sekund przecinającą niebo, lekko rozchyliła usta w wyrazie niemego zachwytu. To był piękny widok. I mimo wszystko romantyczny, jeśli zapomnieć o tym, co opowiadał profesor Vane o prawdziwej naturze tych światełek, wcale nie będących gwiazdami a meteorami, choć wciąż myślała o nich jako o „spadających gwiazdach”.
- Więc gdzie jest? – zapytała z ciekawością. – Czy to właśnie te gwiazdy, które spadają na ziemię, i które później sprzedają na festiwalowym jarmarku? Czy to prawda, że można z nich robić eliksiry?




Wszyscy chcą rozumieć malarstwoDlaczego nie próbują zrozumieć śpiewu ptaków?

Powrót do góry Go down
Gillian Tremaine
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t6202-gillian-scott-budowa#151870 https://www.morsmordre.net/t6219-volante#153466 https://www.morsmordre.net/t6220-gossip-girl#153487 https://www.morsmordre.net/f179-pokatna-24-1 https://www.morsmordre.net/t6221-skrytka-bankowa-nr-1543#153488 https://www.morsmordre.net/t6222-g-tremaine#153490
Zawód : dziennikarka Proroka Codziennego
Wiek : 27 lat
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Wdowa
Rzut oka na świat wykazuje, że okropności nie są niczym innym jak realizmem.
OPCM : 7
UROKI : 12
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 16
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5/37
SPRAWNOŚĆ : 0/0
Genetyka : Czarownica

PisanieTemat: Re: Wzniesienie   29.06.18 13:46

Obserwowała go uważnie, nie powstrzymując uniesienia brwi i próbując się nie uśmiechnąć na widok dorosłego człowieka, zjadającego żelki i próbującego udzielić jej reprymendy, bo tak właśnie interpretowała padające słowa. Nie zraziła się jednak, kurczowo trzymając się wysnutego już wcześniej wniosku: najwidoczniej nie zrozumiał zamysłu wykładu, który chociaż w minimalnym stopniu powinien posiadać pewne baśniowe elementy; odrobinę finezji i polotu, nie suche fakty, których zapewne część osób nawet nie przyswoiła – wystarczyło się tylko rozejrzeć i odrzucić egocentryzm. Zaczynała podejrzewać, że prowadzone przez profesora lekcje wyglądają w podobny sposób – i nagle zaczęła rozumieć dlaczego duża część osób wprost nie cierpiała tego przedmiotu, odrzucając jego sens oraz przydatność. Nie powiedziała tego jednak na głos, nie mając zamiaru w żaden sposób go prowokować, chociaż chęć niewielkiej prowokacji, wbicia szpilki i wymuszenia na nim odrzucenia spokoju była niezwykle kusząca.
Jest pan strasznie zgorzkniały – rzuciła, kiedy tylko zaczął się oddalać. Sama wcale nie zamierzała ruszać się ze swojego miejsca, ani tym bardziej za nim biec; był zgorzkniały, tak podejrzewała, lecz zawsze mogła się mylić – mylenie się jednak było w jej przypadku rzadkością. Była lekkoduchem, potrafiła więc rozpoznać osobę o podobnym usposobieniu do swojego, a mężczyzna, który na początku bujał w obłokach, by teraz niekulturalnie odwrócić się plecami raczej nie mógł być podobną do niej duszą. Cóż. – Romantyzm nie dotyczy jedynie zakochania dwóch osób – dziwiła się, że wykształcona osoba nie posiadała tej wiedzy, odbiegającej może rzeczywiście od nauczanych w szkole rzeczy, sprowadzając romantyzm tylko do dwóch zakochanych osób, w uproszczonej i wyolbrzymionej definicji; a ideały? marzenia? wybieganie poza wpojony, monotonny racjonalizm? oglądanie cudów natury i fascynacja żywiołem, którego nie da się poskromić? – Ale skoro według pana romantyzm sprowadza się tylko do uczucia pomiędzy ludźmi, to najwidoczniej musi pan poszukać miłości, żeby to zrozumieć i dostrzec nawet w cudzie natury – dodała; zresztą, wcale nie było tak, że zakochane osoby widziały tylko swoją drugą połówkę i nie skupiały się na pięknie dnia codziennego; zakochane osoby wbrew pozorom dostrzegały więcej, czuły więcej i czerpały więcej przyjemności nawet z prymitywnych czynności, jakimi był chociażby spacer, czy chwila zadumy nad naturą. Nie odezwała się więcej; wzruszyła ramionami na koniec, uśmiechając się promiennie.


Powrót do góry Go down
Fantine Rosier
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t5048-fantine-rosier https://www.morsmordre.net/t5137-desdemona#111449 https://www.morsmordre.net/t5140-fanny-rosier https://www.morsmordre.net/t5141-komnaty-fantine https://www.morsmordre.net/t5136-skrytka-bankowa-nr-1272 https://www.morsmordre.net/t5138-fantine-c-rosier#111457
Zawód : dama, alchemiczka, malarka z zamiłowania
Wiek : 21 lat
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna

dream on, dream on Rose Queen,
the fairest witch we've ever seen

OPCM : 5
UROKI : 10
ELIKSIRY : 22
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 1
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarownica
królowa kier

PisanieTemat: Re: Wzniesienie   02.07.18 16:13

Nie rozumiała ciągoty mężczyzn do dalekich podróży, żądzy przygód. Znacznie ciekawsze przygody można było wszak przeżyć tu, na miejscu, czyż ich pięknej Anglii czegokolwiek brakowało? W ramach kaprysu na wyciągniecie ręki była także nie mniej urokliwa Francja, z której wywodziła się rodzina Fantine, w której spędziła tyle lat, ucząc się w Akademii Magii Beauxbatons; serce tęskniło za tym miejscem, lecz czuła sę przywiązana także do Dover. Jakie widoki mogły przebić urodę białych klifów, błękitu uderzających weń fal i połaci różanych ogrodów? Najpewniej żadne. Z pewnością żadne. Wysłuchała jednak słów lorda Notta ciekawością.
- Może opowie mi pan cóż to za przygody trzymały pana tyle lat poza granicami kraju? - zagadnęła z nienaganną uprzejmością; z niewielkiej torebeczki wyciągnęła wachlarz. Zapadła noc, lecz sierpień zaskoczył ich skwarem lejącym się z nieba. W ciasnym gorsecie nagle zrobiło się jej duszno. - Niewątpliwie mają swój urok - zgodziła się Fantine, wachlując leniwie. Skandynawię oglądała dotychczas jedynie na obrazach i fotografiach; gdyby tylko sobie tego zażyczyła, najpewniej zorganizowano by dla niej podróż, lecz nie miała na to ochoty. Na północy było z pewnością za zimno jak na jej wyrafinowane gusta. Od mrozu najpewniej nos przybrałby karminową barwą i nie prezentowałaby się tak olśniewająco jakby sobie tego życzyła. Czerwcowe mrozy i tak dały się Fantine we znaki, przede wszystkim psując plany na rozpoczęcie letniego sezonu towarzyskiego; w szafach wisiało tyle sukien przygotowanych na czerwiec! Nic to jednak, odbijała sobie to teraz, każdego dnia festiwalu zamierzając pokazać się w inszej kreacji.
W istocie wśród obiektów jej zainteresowań próżno było szukać magicznych artefaktów, czy klątw; to nie były pasje dla młodej damy, nie powinien mieć jej więc tego za złe. Na całe szczęście umiłowała sobie zajęcia, które przystawały lady - alchemię i malarstwo darzyła szczerą miłością, a ponadto była w obu dziedzinach utalentowana. Eliksiry nieodłącznie wiązały się z astronomią, dlatego słowa o gwiazdach nad Górami Skandynawskimi wzbudziły w Fanny ciekawość. Zerknęła na lorda Eddarda wyczekująco z uśmiechem, błąkającym się w kąciku ust.
- Czy rozpoznał pan konkretne gwiazdozbiory? - pociągnęła go podchwytliwie za język; ciekawiło ją, czy miał jakiekolwiek pojęcie o ciałach niebieskich i ich ułożeniu na niebie. Tę wiedzę z łatwością mogła zweryfikować, bo i pojęcie miała z pewnością większe, niż zazwyczaj miały kobiety z tytułem lady.





Był raz wieczór rozmarzony
i nadzieje płonne,
Przez dziewczynę z końca sali
podobną do róży,
Której taniec w sercu moim
święty spokój zburzył.
Powrót do góry Go down
Leia Yaxley
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t3572-leia-yaxley https://www.morsmordre.net/t3638-ren https://www.morsmordre.net/t6138-what-lies-beneath#148573 https://www.morsmordre.net/f288-fenland-palac-yaxleyow https://www.morsmordre.net/t6144-skrytka-bankowa-nr-907 https://www.morsmordre.net/t3639-leia-yaxley
Zawód : młodszy uzdrowiciel
Wiek : 21
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
i'm in no position to give advice
i don't want to be nice
and you know that
OPCM : 1
UROKI : 4
ELIKSIRY : 6
LECZENIE : 23
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarownica

PisanieTemat: Re: Wzniesienie   12.07.18 18:34

5 sierpnia
Poprzedni dzień Festiwalu Lata nie był dla niej tak spokojnym przeżyciem, jak sądziła, dlatego dzisiaj liczyła na możliwość odetchnięcia, w związku z czym początkowo planowała spędzić ten dzień samotnie, ale kiedy Lupus wyszedł do niej z propozycją dotrzymania jej towarzystwa, nie odmówiła. Nie sądziła, by on, podobnie jak jej brat albo inne arystokratki, chciał poruszać temat małżeństwa czy jej pracy, jako że swoją dezaprobatę wyraził dawno temu. Z Morgothem nie poruszała tego tematu w tym wydźwięku, przynajmniej do pewnego czasu. Teoretycznie była przygotowana na tę rozmowę, ale nie zmieniało to faktu, iż trudno było jej się z tym w rzeczywistości zmierzyć. Praca, którą wykonywała w Świętym Mungu stanowiła istotną część jej życia, w związku z tym nikogo nie powinno dziwić to, że nie chciała z niej zrezygnować. Zdawała sobie sprawę z tego, że wielu nie podoba się jej obecność w szpitalu, ale dawno temu przestała się tym przejmować, wiedząc, że czas, który tutaj ma, jest ograniczony. Jednakże świadomość tego, iż ten moment nastąpi, nie umniejszała żalu, który odczuwała, bo chociaż nie zamierzała się sprzeciwiać bratu i kłócić z nim, to jednak w tej sprawie uległa mu z trudem. Nie chciała tego ukrywać, przy czym nie chodziło jej o zrobienie z siebie męczennika, tylko o to, aby Morgoth wiedział, że Leia rezygnuje z czegoś, co jest dla niej naprawdę ważne, chociaż pewnie zdawał sobie sprawę z tego już wcześniej. Do tego wszystkiego dochodziło jeszcze małżeństwo, czyli z jednej strony kolejna rzecz, na którą była przygotowana, ale z drugiej strony coś, czego wolałaby uniknąć. Gdyby miała być ze sobą całkowicie szczera, powiedziałaby, że boi się tego małżeństwa, niezależnie od tego, kto miałby zostać jej mężem. Nigdy nie potrafiła sobie siebie wyobrazić w roli dobrej żony czy też matki, nie mówiąc o tym, że nawet nieszczególnie aspirowała do takiego miana, choć wiedziała, że powinna, aby jej rodzina była z niej dumna. Czy jeżeli zostanie obiecana komuś, kogo nie będzie w stanie znieść, to czy będzie w stanie zachować pozory tego, że wszystko jest w porządku? Czy będzie chciała w ogóle te pozory zachować, by nie sprawiać problemów rodzicom i bratu? A jeśli zdecyduje się na poradzenie sobie z tym na własną rękę, to czy rzeczywiście będzie w stanie to zrobić? Miała w sobie teraz mnóstwo sprzeczności i dziwnie poszarpanych myśli, dlatego właśnie potrzebowała chwili, by móc się uspokoić i chociaż spróbować jakoś to pozbierać. Musiała być pewna tego, co myśli i czuje, ponieważ nachodziły kolejne ciężkie dni.
Nigdy nie znała się zbyt dobrze na gwiazdach, co jednak nie oznaczało, że nie potrafiła docenić ich piękna. Gdy pogoda na to pozwalała, lubiła się w nie wpatrywać, mimo że nie była w stanie znaleźć kolejnych gwiazdozbiorów albo ocenić czy obiekt, który widzi, to spadająca gwiazda, czy może coś zupełnie innego. Teraz też się w nie wpatrywała, może nie rozumiejąc sensu, ale doceniając, że świeciły właśnie tutaj, pozwalając jej na ich podziwianie. Pozwoliła sobie na chwilę milczenia, nie czując się w tej ciszy niekomfortowo, wręcz przeciwnie. Z natury Leia nie była szczególnie towarzyską osobą, ale w tym momencie cieszyła się, że nie jest sama, tak jak początkowo planowała. Co prawda nie mogłaby powiedzieć Lupusowi o wszystkich swoich wątpliwościach, ale przynajmniej miała w tej chwili poczucie, że gdzieś obok znajduje się ramię, na którym w razie wypadku będzie mogła się wesprzeć, nie podając powodu, dla którego tego potrzebuje. — Nic nie wiem o astronomii — przyznała w końcu, gdy w końcu doszła do wniosku, że pozbierała się na tyle, aby móc rozmawiać i poświęcić się temu w stu procentach. W każdym razie miała nadzieję, że Lupus nie spojrzy teraz na nią spod byka, bo przecież to ona zaproponowała, żeby poszli obejrzeć gwiazdy i może liczył na to, że nie przyjdą tutaj dla samego siedzenia, a jednak to właśnie się stało.




her soul is fierce. her heart is brave
her mind is strong

Powrót do góry Go down
Eddard Nott
avatar

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t6094-eddard-nott https://www.morsmordre.net/t6134-icarus https://www.morsmordre.net/t6133-you-can-t-be-trusted-around-me https://www.morsmordre.net/f236-nottinghamshire-ashfield-manor https://www.morsmordre.net/t6135-eddard-nott
Zawód : zgredzę, przeklinam i szukam artefaktów
Wiek : 30
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zaręczony
nie chcę biec do gwiazd, niech gwiazdy biegną do mnie
OPCM : 5
UROKI : 11
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 18
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 8
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Wzniesienie   Today at 16:13

Nigdy nie poświęcano mu wiele uwagi, przynajmniej w porównaniu z pierworodnym Juliusem; można powiedzieć, że jak na szlacheckie standardy otrzymał wiele swobody. Dlatego jego nieposkromiona wyobraźnia latami pchała go w objęcia przygody. W ten sposób poczuł całkowitą wolność, namiastkę tego, czego posmakował podczas licznych ucieczek spod niezbyt czujnego oka guwernera. W ten sposób dziecięce marzenia o odkryciu tego, co dotychczas było nieznane. Nie w głowie była mu kariera biurowa, w marzeniach sennych widział wysokie i strome zbocza gór, niemalże czuł, jak mroźne powietrze kuje jego policzki. Sprowadzenie lorda Notta do Anglii i zmuszenie do pozostania w kraju na dłużej było, jak zamknięcie smoka w klatce - pozornie spokojny w końcu zaatakuje, domagając się wolności. Na razie trwał w stanie uśpienia, spokojnie przyjmując na swe barki obowiązki wobec rodu; posłusznie wypełniał wolę nestora, znajdując ujście dla swojej energii w inny sposób. - Poszukiwanie nowych magicznych artefaktów, one trzymały mnie z dala od rodzinnych stron. Każda wyprawa jest inna, za każdym razem podążamy jedynie za poszlakami, ale nie chciałbym zanudzać panienki zbyt długimi opowieściami- chociaż uwielbiał swoją pracę i to co się za nią kryło, to nie zwykł mówić o sobie i swoich dokonaniach, nie w obecności lady, której zainteresowania dalekie były od niebezpiecznych wypraw, prowadzących do jeszcze niebezpieczniejszych artefaktów. Merlin świadkiem, ile razy Eddard otarł się o śmierć; po tych mrożących krew w żyłach momentach, został jedynie ślad na jego ciele w postaci blizny, która już zawsze będzie przypominała mu chwilę grozy i jednocześnie wolności.
Czym były dla niego ciała niebieskie? Jedynie punkcikami na niebie, które widział każdej nocy, gdy przemierzał bezlitosne tereny Gór Skandynawskich, lub towarzyszami podczas nocnego spacery po posiadłościach Nottinghamshire. Nie kierował się nimi niczym mapą, nie potrafił rozpoznać żadnego gwiazdozbioru. Wydawały się jedynie odległym światłem nad jego głową, które warto było podziwiać i dawało poczucie wolności. Jednakże astronomia nie była jego mocną stroną - wiedza zdobyta w Hogwarcie wyparowała prawie bezpowrotnie. - Zapewne wiele tracę, jednakże astronomia nigdy nie leżała w kręgu moich ścisłych zainteresowań; chociaż piękne, nie widzę w nich żadnych wzorów i układów. Zechciałaby lady rzucić nieco światła na tę dziedzinę nauki? - nikt tak pięknie nie potrafi przyznać się do niewiedzy, jak Nott. Wszakże, lepiej przyznać się do niewiedzy, niż potem skompromitować się i to jeszcze w oczach kobiety.


Powrót do góry Go down
 

Wzniesienie

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 6 z 6Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Reszta świata :: Inne miejsca :: Anglia i Walia :: Dorset, Weymouth-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-18