Wydarzenia






 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Polana w głębi lasu

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5  Next
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Polana w głębi lasu   20.11.15 19:25

Polana w głębi lasu

Nie słychać stąd dźwięków morza, zdaje się, że polana odcięta jest od reszty świata - a szkoda, bo urzeka malowniczością. Jednak kto wie, może na jednym z powalonych drzew, wśród kwitnących przez większość roku białych kwiatów miało miejsce niejedno romantyczne spotkanie? W różnych częściach polany można znaleźć kwitnąco dziko róże oraz czarne jagody, bokiem płynie jedna z odnóg rozlewiska, niegłęboka rzeczka, lecz pomiędzy jej brzegami - może tylko na potrzeby festiwalu? - ktoś  stworzył niewielki, drewniany mostek. Próbując przejścia w inną część polany, należy uważać na przeszkody w postaci kamieni, korzeni, powalonych konarów, zapadnięć terenu, jeśli nie chce się skończyć przechadzki z najróżniejszymi otarciami.


Powrót do góry Go down
Alexander Selwyn
avatar

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
https://www.morsmordre.net/t927-alexander-selwyn#4785 https://www.morsmordre.net/t999-fumea https://www.morsmordre.net/t937-lubisz-moze-teatr#4917 https://www.morsmordre.net/f84-boreham-palac-beaulieu https://www.morsmordre.net/t979-a-selwyn#5392
Stażysta w Szpitalu Św. Munga, hipnotyzer
21
Szlachetna
Kawaler
"Nie dajcie się tym ludziom, maszynowym ludziom z maszynowym umysłem i maszynowym sercem."
24
13
0
16
5
0
6
5
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Polana w głębi lasu   20.11.15 19:30

6 sierpnia 1955 r.

Ognisko płonęło jasnym blaskiem, wyrzucając w atramentowo ciemne niebo zagubione światła iskier, które w migotliwym, drżącym locie ku gwiazdom znikały i gasły, cicho i delikatnie. Alexander stał schowany w cieniu linii drzew obserwując, jak polana powoli zaczyna zapełniać się czarownicami i czarodziejami. Obserwował ich, niewidoczny dla zebranych, w myślach ważąc słowa, które miał im do przekazania. Tego wieczora i tej nocy chciał im wszystkim przypomnieć, w jakim celu Prewettowie rokrocznie organizowali Festiwal Lata. On sam głęboko wierzył w przesłanie tego wydarzenia, w głowie nadal mając różne celtyckie historie, echem obijające się wśród jego myśli.

- Podejdźcie bliżej do ognia - powiedział z gęstwiny, po czym wychynął w blask płomieni, podchodząc do płonącego drewna i muskając palcami pląsające jęzory żywiołu, uraczył zebranych przeciągłym spojrzeniem. - Wszyscy, którzy się tu znajdujecie, macie tyle różnych twarzy, problemów... marzeń - zaczął, wbijając wzrok w blask. Drwa trzaskały wesoło, wraz z cykadami i szumem ogniska tworząc nocną symfonię. - Możecie się zdziwić, że to właśnie ja zostałem wybrany, by Wam to powiedzieć. Wiecie, dlaczego ta tradycja jest kontynuowana? Dlaczego znów, jak co roku, spotykamy się wszyscy w Weymouth? Czy tylko po to, by razem bawić się, a później ponad tym wrócić do szarego życia w codzienności? - pytał, przenosząc wzrok z osoby na osobę. - Nie. Celebrujemy Festiwal Lata ku pamięci dawnych czasów, by uczcić pamięć Aenghusa i Caer, Deirdre i Naoisea, a także wielu innych. Mity, podania, bajki... te historie wszystkie wskazują na jedno, o czym zdarza nam się zapominać w pędzie życia. A nawet zapominamy o tym w czasie trwania Festiwalu - nie musiał wyjaśniać tego nawiązania. Wszyscy przecież wiedzieli, co się działo dwa dni wcześniej na wybrzeżu. - Więc co mają ze sobą wspólnego ich losy? Opowiadają one o miłości - uśmiechnął się, znów zerkając na moment w ogień. - Co mogę wiedzieć o miłości? Ledwie przecież ukończyłem szkołę, zacząłem dorosłe życie. Więc dlaczego wujostwo wybrało właśnie mnie? Otóż nic nie wiem o miłości - oznajmił. - Rozumienia miłości nie studiuje się w opasłych, zakurzonych księgach, nie nauczysz się pojmowania miłości w czasie mądrych kazań, więc nie będę nawet próbował ich prawić. Miłości się nie rozumie. Miłość trzeba poczuć. Troska, nadzieja, wzajemna opieka - kontynuował, wyciągając przed siebie dłoń, na której dwie niewielkie ogniste postacie, kobieta i mężczyzna, kręcili się w koło w tańcu. - Miłość to zgodność, współdziałanie, czy poprzez harmonię czy uzupełniające się skrajności. Nie tylko miłość romantyczna między dwójką kochanków, ale także miłość agape między rodzeństwem, między matką i dzieckiem, dwójką przyjaciół, miłość między ludźmi - podkreślił wyraźnie ostatnie słowa. po czym zdmuchnął ogniste sylwetki z dłoni, które rozwiały się, posyłając w przestwór nieba kolejne iskry, które znikając, nadal kręciły się, jakby wciąż tkwiąc w tanecznym uścisku.
- Na sam koniec Festiwalu chcemy Wam o tym przypomnieć, żeby nie stracić z oczu tego, co najważniejsze. A teraz - zatarł ręce, a na jego oblicze wpełznął uśmiech. - Objaśnię pokrótce, na czym będzie polegała ostatnia festiwalowa atrakcja. Jak widzicie, wokół ogniska leżą różne przedmioty - rozpostarł ramiona, wskazując między innymi na biały kubek, bombkę choinkową, laleczkę voodoo, ramkę na zdjęcie, mały i dziwny bębenek, a także inne różności porzucone w trawie. - Jak się pewnie domyślacie, są to świstokliki. Każda para niech wybierze sobie jeden i obok niego stanie. W momencie gdy je chwycicie, nie będzie już odwrotu. Zostaniecie przeniesieni w dwójkach na polanę, a Waszym zadaniem będzie odnaleźć się. Ale ale, nie będzie to takie proste. Po dotarciu na miejsce na waszych oczach już będą znajdowały się opaski, niemożliwe do samodzielnego zdjęcia. Pozbyć się ich może tylko druga osoba z pary. A zdjęcie opaski jest niezbędne do drugiej części zadania. Polegać ona będzie na odnalezieniu na polanie siatki, która posłuży Wam następnie do łapania zwierząt, które sam miałem okazję dla Was wyczarować - wyjaśnił, a z rękawa jego szaty wypełzła ognista salamandra, owijając się następnie wokół palców jego lewej ręki. - Im więcej stworzeń pochwycicie, tym więcej punktów zdobędziecie. Para z najwyższą liczbą punktów wygrywa. Ostrzegam jednak, by nie próbować łapać stworzeń samemu czy gołym rękoma. Radziłbym też współpracować - przestrzegł zebranych, poważniejąc momentalnie. - Będziecie mieć na to równo godzinę od... - wyciągnął z kieszeni świecę z podziałami minutowymi. - Teraz - dokończył, gdy knot potarty jego palcami zapłonął niegasnącym płomieniem.




If you're loved by someone
you're never rejected.
Powrót do góry Go down
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Polana w głębi lasu   20.11.15 19:32

Rozgrywka odbywa się turami, w parach. Rozpoczyna pierwsza osoba, która napisze post w wątku. Wraz z wysłaniem posta należy rzucić kością o nazwie "DYSTANS". Kość ta wskazuje, jak daleko od siebie wylądują osoby. Ponadto w zależności od rzutu gracze otrzymują określoną liczbę punktów wliczających się do wyniku końcowego.

Dla kogo: konkurs przeznaczony jest dla każdego, dla par, dla rodzeństwa, dla przyjaciół etc.
Rozpoczyna: pierwsza osoba z pary. Druga osoba w tej turze nie pisze postu.
Czas na odpis: 2 dni, do 22.11. Po tym dniu dołączenie do konkurencji będzie niemożliwe.
Uwagi dodatkowe: każda z osób musi zadeklarować w poście stosunek postaci do konkursu: czy zamierza współpracować, a może będzie utrudniać swojemu partnerowi pracę.


Powrót do góry Go down
Colin Fawley
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://morsmordre.forumpolish.com/t592-colin-fawley http://morsmordre.forumpolish.com/t1184-poczta-kociarza-colina https://www.morsmordre.net/t2648-ten-smaczniejszy-wafelek http://morsmordre.forumpolish.com/f123-inverness-stuart-street http://morsmordre.forumpolish.com/t1185-colin-fawley
Właściciel Esów&Floresów i własnej sieci ksiegarni
36
Szlachetna
Kawaler
Zasada pierwsza: nie angażować się
9
9
0
0
1
2
0
5
Czarodziej
A co, jeśli wszyscy żyjemy w świecie, który nie ma końca?

PisanieTemat: Re: Polana w głębi lasu   20.11.15 20:08

Wyciągnął Eileen prosto z tłumu, nie zastanawiając się zbytnio nad tym, czy właśnie prowadzi ważną rozmowę ze swoim narzeczonym czy omawia plany przejęcia władzy nad światem. Miał z nią do pogadania i to całkiem sporo, a skoro okazja pojawiła się sama - zbieg okoliczności, że znaleźli się w pobliżu w tym samym czasie? - postanowił z niej skorzystać. Niestety odosobniona do tej pory polana w lesie okazała się nadzwyczaj tłoczna i Colin, chcąc czy nie, musiał najpierw wysłuchać czyjejś przemowy (nie widział rozmówcy, zbyt skupiony na wpatrywaniu się w tyłek dziewczyny, jakby spodziewał się ujrzeć na niej króliczy ogon), a potem został popchnięty przez tłum, zrobił jeden krok, potem drugi, wciąż ściskając dłoń Eileen, która posłusznie szła za nim - czyż nie doskonały początek fantastycznej przyjaźni, zostać stratowanym przez rozszalały tłum? - i nagle znaleźli się koło ogniska, tuż przy świstoklikach.
- Ponoć bez ryzyka nie ma zabawy - szepnął jej jeszcze, uśmiechając się zadziornie, gdy blask ognia oświetlał mu twarz. Jeśli usłyszał w miarę dokładnie zasady tego dziwnego konkursu, Eileen jako zawodowa pani zwierz nie powinna mieć większych trudności z wytropieniem stworzonek. O ile oczywiście nie zajmą się we dwójkę bardziej aktywnym i przyjemniejszym zajęciem. Już dawno nie oddał się takiemu spontanicznemu szaleństwu - nie licząc tego dziwnego wydarzenia z Samaelem - ale przekonał się, że festiwal wzbudzał w nim wyjątkowo skrajne emocje. Skoro wziął udział w laniu wosku i konnym wyścigu, to czemu nie miałby się zabawić i teraz? Ścisnął mocniej jej dłoń z silnym założeniem doskonałej współpracy - o ile współpraca człowieka z królikiem była można poza kuchnią - i ruszył na spotkanie nieznanego.


Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Polana w głębi lasu   20.11.15 20:08

The member 'Colin Fawley' has done the following action : rzut kością

'Dystans' :


Powrót do góry Go down
Deirdre Tsagairt
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t1037-deirdre-tsagairt https://www.morsmordre.net/t1043-moira#6174 https://www.morsmordre.net/t1045-panienka-lekkich-obyczajow-zaprasza#6178 https://www.morsmordre.net/f217-kent-wyspa-sheppey-biala-willa https://www.morsmordre.net/t1190-deirdre-tsagairt
kochanica króla
25
Czysta
Zamężna


I've tasted blood and I want more


20
10
0
0
0
41
5
0
Czarownica
maybe I have always been more comfortable in chaos

PisanieTemat: Re: Polana w głębi lasu   20.11.15 20:27

Deirdre nigdy nie była dziewczyną skorą do zabawy. Każdą możliwość młodzieńczej rozrywki, jaką gwarantował Hogwart - a nie było owych możliwości wiele, szkoła słynęła z konserwatywności - omijała z daleka, woląc zamknąć się w bibliotece na cztery spusty niż uczestniczyć w bożonarodzeniowych balach albo innych tego typu festiwalach nieuzasadnionej radości ze swego żałosnego życia uczuciowego, jaką epatowali rówieśnicy. Planujący również celebrację zwycięskich meczy Qudditcha, powrotu do szkoły po feriach czy po prostu zaliczonego eseju z historii magii. Gdzieniegdzie się nie ruszyła, widziała ludzi zaaferowanych wspólnym świętowaniem. Koniecznie ze śmiechem, piskiem i całym tym hałaśliwym ustrojstwem, od którego namiętnie oddzielała się okładką książki bądź nieprzyjemnym uśmiechem, odsyłającym proponujących jej podobne rozrywki kolegów na drugi koniec korytarza.
Czyż podobnie nie powinna postąpić z propozycją Perseusa? Czyż nie powinna odmówić jego szaleńczej prośbie, noszącej właściwie miano rozkazu bądź subtelnej manipulacji? Odkąd niecałych kilkanaście dni temu ponownie zjawił się w jej życiu, rozsiadając się wygodnie na fotelu w jej mieszkaniu, dwukrotnie miała przyjemność spędzić z nim czas: najpierw wątpliwą, potem faktyczną, namacalną, przyjacielską. Avery działał jej na nerwy i wywoływał najgorsze emocje, ale był przy tym pierwszą bezproblemową osobą. Nie niósł ze sobą żadnych dramatów ani boleści, stanowiąc miłe, momentami zabawne światełko w ciemnym tunelu przeszłości. Pozwoliła mu więc na oderwanie się od przykrych obowiązków i kiedy - po niewielkiej ilości skrzaciego wina, którego Dei nigdy nie lubiła, a które Perseus wlewał w nią właściwie niezauważalnie - przyciągnął ją za sobą do płonącego ogniska, nie protestowała przed wzięciem udziału w magicznym konkursie. Właściwie przyjęła tą propozycję z cichym śmiechem, aż rozpuszczone włosy przykleiły się do jej ust. Wysłuchała z uwagą słów prowadzącego podejrzaną imprezę - podejrzewała, że na zdrowy rozsądek Avery'ego nie miała co liczyć - po czym dała pociągnąć się Persowi w kierunku świstoklika, szczelniej otulając się nieco za dużą szatą. Była ciekawa, jak poradzą sobie z tym wyzwaniem, pracując, rzecz jasna, wspólnie. Dawno nie czuła się tak beztrosko, bez drżenia i niepewności, bez kłamstw. Spotkanie z Crispinem także wywołało na jej twarzy uśmiech, ale przy Perseusie nie musiała udawać kogoś, kim nie była. Postanowiła oddać się więc całkowicie rozrywce - chwycili więc świstoklik a zanim poczuła lekkie szarpnięcie tuż przy pępku, zdążyła zauważyć jeszcze szeroki uśmiech Avery'ego.




x Me and the devil walking side by side - and I'm gonna see my man until I get satisfied
Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Polana w głębi lasu   20.11.15 20:27

The member 'Deirdre Tsagairt' has done the following action : rzut kością

'Dystans' :


Powrót do góry Go down
Lyra Travers
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t800-lyra-travers-weasley https://www.morsmordre.net/t838-zlotko https://www.morsmordre.net/t828-lyra-travers-weasley https://www.morsmordre.net/f15-norfolk-corbenic-castle https://www.morsmordre.net/t962-lyra-travers
Malarka
19
Szlachetna
Zamężna
Dream of the perfect life
Dream of the sand, the sea, the sight
21
20
0
0
6
0
2
2
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Polana w głębi lasu   20.11.15 20:36

Płomienie ogniska trzaskały wesoło na polanie. Wokół niego zgromadzili się czarodzieje, by wysłuchać przemowy Alexandra Selwyna. Lyra przez chwilę wpatrywała się w twarz znajomego, przelotnie wspominając spotkanie na plaży kilka dni temu. Choć wydarzyło się podczas niego coś niezbyt dla niej przyjemnego, nie żywiła do niego urazy.
Festiwal Lata, pierwszy, w którym uczestniczyła Lyra, zbliżał się ku końcowi. Nastolatka chciała jednak wziąć udział w kolejnej zaplanowanej atrakcji. Niestety, był jeden problem – w odróżnieniu od wielu innych kobiet zgromadzonych w tym miejscu, nie miała partnera. Przez chwilę rozglądała się dookoła chaotycznie, jakby licząc, że wypatrzy kogoś, kto również przyszedł samotnie, ale ostatecznie jej wzrok spoczął na stojącym obok niej bracie.
- Chodźmy razem – zaproponowała. Może to wyglądało dziwnie, skoro byli rodzeństwem, ale cóż poradzić, że oboje przyszli tu sami... I przecież też łączyła ich miłość, tyle że innego rodzaju. Rodzinna.
Podeszli więc do miejsca, gdzie znajdowały się świstokliki. Lyra miała zamiar współpracować z bratem, tak, żeby jak najlepiej wykonać zadanie. Wyciągnęła rękę, chwytając jeden z nich, by przeniósł ich do miejsca, gdzie miała odbyć się nowa konkurencja. Już po chwili poczuła szarpnięcie, a ognisko i zgromadzeni czarodzieje zniknęli.






come on look into the expanse and breath all these around come on don’t be afraid to look don’t be afraid
to look at distance
Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Polana w głębi lasu   20.11.15 20:36

The member 'Lyra Weasley' has done the following action : rzut kością

'Dystans' :


Powrót do góry Go down
Megara Carrow
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t634-megara-malfoy https://www.morsmordre.net/t663-mieta https://www.morsmordre.net/t662-megara https://www.morsmordre.net/f218-yorkshire-dworek-w-ravenscar https://www.morsmordre.net/t1706-megara-malfoy#18560
stażystka w ministerstwie
20 lat
Szlachetna
Zamężna
Once upon a time...
5
8
5
0
5
0
0
2
Czarodziej
możesz pozostawić puste

PisanieTemat: Re: Polana w głębi lasu   20.11.15 21:02

Zabawa! Zabawa! Zabawa! Tylko tego potrzebowała. Odrobinę nieskomplikowanej (albo mało skomplikowanej ) rozrywki podczas , której można się pośmiać  i trochę popłakać a to wszystko z umysłem wolnym od trosk. To przecież tak niewiele! To Meg wyszła z propozycją udziału w zabawie. Wiedziała, że podobnie jak jej Allison również się to przyda. Uśmiechając się wesoło z głową pełną bzdurnych i kolorowych myśli pojawiła się w końcu na polanie. Wplotła swoje rękę pod ramię kuzynki, by ta nigdzie jej nie uciekła i obie wysłuchały przemowy człowieka… który za niedługo miał zostać częścią rodziny. Mówił bardzo poetycko i nawet pięknie, ale Meg i tak nie mogła się powstrzymać by co jakiś czas nie przenieść wzroku na Allison. Miała ogromną ochotę zobaczyć, co właśnie dzieje się w jej głowie. Ale nie! Czas skupić się na zasadach zabawy. Gdy Alexander skończył mówić, Meg niczym mała dziewczynka pociągnęła Allison do najbliższego wolnego świsoklika. - Będzie fajnie - wyszczerzyła się wesoło, klaszcząc jednocześnie w dłonie.  Niby czemu miałoby być inaczej? Spędza czas w pięknym miejscu i to z ukochaną kuzynką. Przy okazji obie trochę pobłaznują (jak za starych dobrych czasów), próbując złapać owe zwierzaki. Meg oczywiście miała jak najlepsze nastawienie do konkursu. Miała zamiar współpracować ze swoją partnerką, ale przede wszystkim dobrze się bawić. Więc do dzieła! Zdążyła jeszcze wesoło mrugnąć do Allison, gdy poczuła szarpniecie i wszystko gdzieś przepadło.


Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Polana w głębi lasu   20.11.15 21:02

The member 'Megara Malfoy' has done the following action : rzut kością

'Dystans' :


Powrót do góry Go down
Alan Bennett
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t1283-alan-bennett https://www.morsmordre.net/t1333-poczta-alana https://www.morsmordre.net/t1336-alan-bennett#10315 https://www.morsmordre.net/f182-harley-street-11-3 https://www.morsmordre.net/t1511-alan-bennett
Uzdrowiciel - specjalista od chorób genetycznych
28 lat
Czysta
Kawaler
Mądrego los prowadzi, głupiego - popycha.
10
5
3
22
1
0
2
5
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Polana w głębi lasu   20.11.15 22:25

Fakt pojawienia się Alana i na tym wydarzeniu można było chyba spokojnie nazwać cudem. Bennett nie tylko przyszedł dzisiaj na tą zabawę, ale był również drugiego dnia festiwalu na jarmarku, czwartego dnia festiwalu na wiankach, a po drodze zaliczył także wróżby. Czyżby wyleczył się z pracoholizmu? A może była to czyjaś zasługa? Kto wie. Możliwe, że po części to i to. W każdym razie magomedyk i dziś wziął sobie wolne od pracy, by pojawić się na festiwalu. Ale nie przyszedł sam! O nie, nie! Przyszedł w towarzystwie pewnej uroczej, rudowłosej dziewczyny, z którą ostatnio zdarzało mu się spędzać czas. Razem z Dianą pojawił się na leśnej polanie, gdzie zgromadziło się sporo osób. Rozejrzał się, dostrzegając dużo nieznanych mu twarzy. Ale w oddali wypatrzył także kilka osób, które były mu mniej lub bardziej znane. Wypatrzył również Eileen, którą ostatnio spotkał także na innym, festiwalowym wydarzeniu. Uniósł dłoń w geście powitania, gdy ta również go dojrzała. Ciekaw był czy była dumna z tego, że częściej opuszczał Munga.
- No to co. Do dzieła? - spytał Dianę, kiedy mężczyzna przy ognisku skończył przemawiać. Klimat tego wszystkiego udzielił się Alanowi, wprawiając go w niezwykle dobry nastrój. Wszystko zostało wyjaśnione, a więc podszedł do świstoklika wraz ze swoją towarzyszką. - No to powodzenia. Bawmy się dobrze. - dodał jeszcze, nim oboje złapali za niego, by się przenieść w jakieś losowe miejsce. Miał nadzieję na dobrą zabawę z Dianą, ale także dobrą rywalizację z resztą. Nie był pewien swoich zdolności w łapaniu zwierzątek, jednak był pewien, że współpracując z Dianą mogą sobie całkiem nieźle poradzić z tym wszystkim. Nie myśląc już więcej, złapał za świstoklik, w ostatniej chwili łapiąc jeszcze spojrzenie Diany i posyłając jej uśmiech.


Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Polana w głębi lasu   20.11.15 22:25

The member 'Alan Bennett' has done the following action : rzut kością

'Dystans' :


Powrót do góry Go down
Garrett Weasley
avatar

Nieaktywni zakonnicy
Nieaktywni zakonnicy
https://www.morsmordre.net/t597-garrett-weasley https://www.morsmordre.net/t627-barney#1770 https://www.morsmordre.net/t630-garrett https://www.morsmordre.net/f112-st-martin-s-lane-45-3 https://www.morsmordre.net/t975-garrett-weasley#5311
auror
29 lat
Szlachetna
Kawaler
żyjąc - pomimo
żyjąc - przeciw
wyrzucam sobie grzech niepamięci
41
25
0
0
0
1
6
7
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Polana w głębi lasu   21.11.15 0:21

Garrett nie wiedział, które z nich podjęło ostateczną decyzję, by wziąć udział w tej zabawie; to oczywiste, że nie kochali się, znali się zbyt krótko, by darzyć się czymkolwiek ponad przyjacielską sympatią. Słyszał jednak wielokrotnie, że szlachetnie urodzonym nie była pisana czysta miłość, ta nieskalana, platoniczna, wywołana przez grom z jasnego nieba, strzałę zagubionego kupidyna; ponoć można było ją wyćwiczyć, nauczyć się poprzez wspólne doświadczenia. Spojrzał na Dianę z ukosa, bijąc się z własnymi myślami.
Wysłuchał przemowy Alexandra z uśmiechem błąkającym się po ustach; powędrował wzrokiem po twarzach zgromadzonych, kiwając lekko głowami tym, których znał. Z nieukrywanym zdziwieniem dostrzegł Lyrę i Barry'ego, nie spodziewał się, że w podobnej zabawie wezmą udział razem - mimo wszystko cieszył się, że pozostawali w zażyłych stosunkach. I czuli, że mogą na siebie liczyć.
Delikatnie pociągnął Dianę za sobą, gdy zaczął zmierzać w kierunku rozrzuconych świstoklików. Obrzucił szybkim spojrzeniem całą kolekcję nietypowych przedmiotów. A potem nagle parsknął cichym, niezapowiedzianym śmiechem.
- Weźmy tę skarpetkę - rzucił, w duchu histerycznie chichocząc z własnego żartu i dopiero wtedy uświadomił sobie, że Diana nie mogła go zrozumieć. Odchrząknął lekko, mając nadzieję, że jego nagła radość nie zostanie odczytana jako wyraz niepoczytalności. Zamiast tego uśmiechnął się, starając się, by wyglądało to naturalnie. Prawdę mówiąc, nie musiał nadmiernie się wysilać - był szczęśliwy, zapominając o swoich aktualnych problemach, a ta zabawa mogła być przecież dobrą rozrywką, chwilą odskoczni... sprawdzianem od losu, czy historia Garretta i Diany rzeczywiście została zapisana w gwiazdach? Ta myśl rozbawiła Weasley'a zdecydowanie bardziej, niż powinna; dobry nastrój udzielił się także jemu, podobnie jak pozytywne nastawienie. Nigdy dotąd nie miał okazji współpracować z narzeczoną, a taka okazja nie trafi się ponownie zbyt szybko. Kto wie, może okażemy się zgranym duetem?, przeszło mu przez myśl, gdy dotknął świstoklika i poczuł nieprzyjemne szarpnięcie.




a gniew twój bezsilny niech będzie jak morze
ilekroć usłyszysz głos poniżonych i bitych

Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Polana w głębi lasu   21.11.15 0:21

The member 'Garrett Weasley' has done the following action : rzut kością

'Dystans' :


Powrót do góry Go down
 

Polana w głębi lasu

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 5Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5  Next

 Similar topics

-
» Polana
» Polana
» Polana jednorożców
» Obrzeża lasu
» Droga obok lasu

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Reszta świata :: Inne miejsca :: Anglia i Walia :: Dorset, Weymouth-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg

Morsmordre 2015-18