Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Login:

Hasło:

Piekarnia z czekoladziarnią
AutorWiadomość
Piekarnia z czekoladziarnią [odnośnik]10.03.12 22:48
First topic message reminder :

Piekarnia z czekoladziarnią

★★
Nieopodal katedry św. Pawła, na parterze jasnej, strzelistej, wąskiej kamienicy, identycznej, co wszystkie pozostałe w tejże okolicy, znajdują się oszklone, dębowe drzwi o łukowym zakończeniu i pozłacaną tabliczką:
Cukrowy Zakątek

Jest to niewielkie pomieszczenie o dużych oknach, za którymi brudnymi ulicami spieszą przed siebie tłumy londyńczyków. Ciasne wnętrze sprawia miłe, spokojne wrażenie - w powietrzu unosi się słodki zapach chleba, ciast i czekolady, na kremowych ścianach wiszą kolorowe obrazki, a białe, lśniące rzeźbione stoliczki połyskują w blasku poustawianych na nich różnobarwnych świec. Przy drzwiach wisi malutki dzwoneczek obwieszczający przybycie nowych gości, nieopodal zaś stoi wiekowa szafa grająca, z której sączy się cicho jakaś spokojna melodia. Na śnieżnobiałych regałach pod ścianą postawiono kilka rzędów książek, z których bardzo chętnie korzystają wszelcy tutejsi bywalcy. Wysoka lada ugina się tymczasem pod ciężarem różnorakich ciast, ciasteczek, bułeczek, bułek, czekolad, napojów, deserów, słodyczy i innych przysmaków, podczas gdy sympatyczna właścicielka dba, aby każdy klient wyszedł z jej sklepu z pełnym żołądkiem oraz uśmiechem na ustach. I to widać, gdyż niemal wszyscy mieszkańcy Londynu bardzo chętnie zaglądają w to miejsce. Codziennie dostrzec tu można zarówno całe rodziny, jak i same dzieciaki, a także studentów i grupki przyjaciół, zawsze wesołych, zawsze zrelaksowanych, jak gdyby nastroje niepokojów zupełnie nie dotyczyły piekarni. A może to po prostu jakaś magia, jakaś specyficzna aura wyczarowana jednym machnięciem różdżki?
[bylobrzydkobedzieladnie]
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Piekarnia z czekoladziarnią - Page 5 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Re: Piekarnia z czekoladziarnią [odnośnik]18.01.21 11:09
Abstrakcją było planowanie czegokolwiek innego niż sukienki na następny dzień. Beztroskość życia damy sięgała zenitu w wieku, gdy wszystko przyjmuje się z całkowitą akceptacją panujących, zakorzenionych latami perypetii. Kolacja o jednej porze, obiad o innej, spotkanie zawsze w południe, zaś ceremonie w soboty, bo w niedziele są spotkania towarzyskie z dalszą rodziną.
W istocie, wyróżniało ją to, że niekiedy zdarzały się ważniejsze rzeczy niż wystarczająco dobre wychowanie w pełnej, wysokiej kulturze. Takimi argumentami była chociażby edukacja, która na przestrzeni lat zajmowała kluczowe miejsce w selekcji dobieranego towarzystwa.
Nie wykluczała, że ludzie bez szkoły mogą być inteligentni, czy z ukończoną szkołą głupi, ale gdy miałą przed sobą nie tylko dowód wiedzy, ale też ambicji i materialne świadectwo swoich zdolności, to odpowiednio niski skłon odchodził na scenę zapomnienia.
- Oczywiście, wszystko zaplanuję! Pokażę Ci nasz ogród, jestem pewna, że się zakochasz! - Promienny uśmiech bił po oczach największych niedowiarków, a lekkie chochliki zachwytu świeciły w błękitnych tęczówkach na wieść o możliwej wizycie Frances. Jeszcze w latach szkolnych opowiadały sobie o swoim normalnym życiu; Vivienne niejednokrotnie wspominała o najpiękniejszym ogrodzie magicznej części Wielkiej Brytanii, zaś całkowicie subiektywnie uwarunkowane poczucie wyższości zdążyło przepłynąć także na słuchających ją niedowiarków. Bulstrode Park był piękny, a teraz mógł być jeszcze piękniejszy, gdy opowiadać o nim mogła największa fanka.
- A powiedz mi kochana, jak tam życie poza pracą? Mam nadzieję, że takie istnieje i się nie przepracowujesz! - Słodkawa nuta w uśmiechu sięgnęła zenitu, zaś prawa brew panny Bulstrode popłynęła łagodnie w górę, nadając zaokrąglonej twarzyczce zawadiackiej nutki ciekawości. Zaraz obok nauki to właśnie to je łączyło - bycie kobietami, wspólne znajomości i przemierzanie korytarzy Hogwartu z lekkimi uśmiechami. Chciała dla Frances powodzenia w każdym aspekcie życia, począwszy od nauki, pracy aż po życie prywatne i towarzyskie, wszak blondynka zasługiwała na wszystko co najlepsze.
Szczególnie teraz, gdy odrobina uśmiechu i spokoju była na wagę złota. Wojna - chcąc nie chcąc - doświadczała jednak wszystkich, może niektórych mniejszym stopniu, lecz nie ma czarodzieja w Wielkiej Brytanii, który nie uległby perypetiom związanym z działaniami wojennymi.
Vivienne zaś miała nadzieję, że nie dotknęło to tak boleśnie życia towarzyskiego panny Burroughs. Nie życzyła jej tego, mimo wszystko.


and just in time, in the right place

steadily emerging with grace

Vivienne Bulstrode
Zawód : Arystokratka
Wiek : 21 lat
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
shuffling the cards of your game
and just in time
in the right place
suddenly I will play my ace

OPCM : 10
UROKI : 15
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 12
SPRAWNOŚĆ : 4
Genetyka : Zwierzęcousty
skryta pośród szarości.
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t8796-vivienne-l-bulstrode https://www.morsmordre.net/t8813-listy-do-vivienne#262276 https://www.morsmordre.net/t8811-it-s-all-lies-darling https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t8814-vivienne-bulstrode
Re: Piekarnia z czekoladziarnią [odnośnik]18.01.21 21:12
Planowanie w zasadzie każdego aspektu życia było czymś, co eteryczna alchemiczka wręcz uwielbiała. Niezależnie czy chodziło o pracę, przyszłe działania naukowe, zakupy bądź rozkład dnia… Panna Burroughs planowała wszystko, co się dało, w spójności odnajdując ukochaną perfekcję. Obecne czasy nie sprzyjały snuciu planów, Frances jednak starała się żyć, tak jakby nic większego nie miało miejsca - nie rozumiała panującego konfliktu, brakowało jej odpowiedniej ilości danych naukowych oraz statystyk by móc w pełni go zrozumieć… A teraz, gdy funkcjonowała głównie w słodkim Surrey, unikanie podobnych rozmyślań przychodziło z niebywałą łatwością.
- Och, nie widzę innej możliwości! Tyle razy mi o nim wspominałaś, iż zaszczytem dla mnie w końcu go zobaczyć! - Odpowiedziała głosem przepełnionym entuzjazmem, wyraźnie zachwycona wizją zobaczenia legendarnego ogrodu, o którym niegdyś opowiadała jej Vivienne. Nie raz wyobrażała sobie pięknie krzewy oraz urokliwe uliczki i miała nadzieję, że rzeczywistość okaże się piękniejsza.
Kolejne pytanie sprawiło, że szaroniebieskie spojrzenie okryło się smutkiem, uciekając od buzi ciemnowłosej czarownicy. Temat jej życia prywatnego, tego które nie było przepełnione nauką oraz alchemią wydawał jej się niezwykle… smutny. Żyła w przekonaniu iż nie jest czarownicą ciekawą, która mogłaby przyciągać wielkie naręcza znajomych.
- Och, obawiam się, że jego istnienie można by zakwestionować w naprawdę wielu materiach. Widzisz… Odkąd wyprowadziłam się od rodziny nie mam z nią kontaktu. Są na mnie źli, że postanowiłam się wyprowadzić i mieć własne plany… A mój starszy brat chyba wolałby, abym w ogóle nie istniała… Ostatnie miesiące były ciężkie, ale znalazłam jednego przyjaciela, który mi pomaga… - Malinowe wargi uniosły się delikatnie w uśmiechu na wspomnienie swojej bratniej duszy. Wiedziała, jak wiele mu zawdzięczała, jednocześnie mając wrażenie, iż rozumie ją na odrobinę innym poziomie. - Gdyby nie on… Och pewnie byśmy nie rozmawiały… Vivienne? Pamiętasz tamtego Gryfona, który tak bardzo mi się podobał, ale skręciłam nogę jak szłam z nim porozmawiać? - Sprawnie zmieniła temat na ten, o odrobinę mniejszym ładunku emocjonalnym. - Ja… Spotkałam go ostatnio. Wyobrażasz sobie, że zwrócił na mnie uwagę ot tak, zwyczajnie? Pamiętał nawet, jak mam na imię… Mieliśmy umówić się na kawę… Ale oczywiście nie napisał… Nie dziw się więc, że moje życie kręci się wokół pracy. - Odpowiedziała, delikatnie wzruszając ramionami. Tamtego dnia panna Burroughs nie miała jeszcze pojęcia, jak bardzo ta kwestia ma się zmienić oraz, że niedługo przyjdzie jej planować własne wesele - uknute, aczkolwiek nadal własne. Chcąc zamaskować niezręczność oraz specyficzną żałosność swoich słów uniosła filiżankę, by napić się jeszcze ciepłej herbaty.



Sometimes like a tree in flower,
Sometimes like a white daffadowndilly, small and slender like. Hard as di'monds, soft as moonlight. Warm as sunlight, cold as frost in the stars. Proud and far-off as a snow-mountain, and as merry as any lass I ever saw with daisies in her hair in springtime.
Frances Wroński
Zawód : Alchemiczka
Wiek : 21
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Zamężna
Even darkness must pass. A new day will come. And when the sun shines, it'll shine out the clearer.
OPCM : 8
UROKI : 0
ALCHEMIA : 40
UZDRAWIANIE : 2
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 6
SPRAWNOŚĆ : 4
Genetyka : Czarownica

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t7986-frances-burroughs https://www.morsmordre.net/t8010-poczta-frances#228801 https://www.morsmordre.net/t8009-frances-burroughs#228799 https://www.morsmordre.net/f254-surrey-okolice-redhill-szafirowe-wzgorze https://www.morsmordre.net/t8011-skrytka-bankowa-nr-1937#228805 https://www.morsmordre.net/t8012-frances-burroughs#228806
Re: Piekarnia z czekoladziarnią [odnośnik]19.01.21 15:11
Te słowa były bolesne. Wślizgiwały się małymi mackami obrzydliwego poczucia, że nie ma życia idealnego - zawsze jest złe. Zawsze znajduje negatywne strony, które przyćmiewają wszelkie pozytywy, tańczące w lekkich przebłyskach delikatnych promieni codziennego słońca. Nawet Frances - kobieta, którą niezaprzeczalnie podziwiała - ciągnęła za sobą bagaż niedogodności pisanych niczym więcej, niż samym faktem urodzenia. Hipokryzja potrafiła w lady Bulstrode sięgnąć zenitu, wszak według niektórych głosów jej wychowania, urodzenie klasyfikowało ludzi w świecie magii.
W innych momentach, wśród przebłysków głosu serca, nie potrafiła tego zaakceptować. Nie, gdy smutek przebijał się przez nawet najkrótszy moment na licu pięknej Frances. Nie, gdy okazywała się być ofiarą oceny i opinii ludzi, którzy nie potrafili zaakceptować ambicji i potrzeb innych ludzi.
- Obiecaj mi, że nigdy więcej z tego powodu nie będziesz się smucić. Bez wyjazdu, planów i spełniania marzeń nie byłabyś sobą. Frances... proszę. - Błękitne spojrzenie pozostało nieruchomo lodowate, podczas gdy głowa poruszyła się w pełnym dezaprobaty kiwnięciu. Rudawe kosmyki spłynęły pojedynczo na twarz kobiety, a zaraz obok lodu w spojrzeniu, ukazał się delikatny, niepasujący do całej kompozycji uśmiech.
- Pozwól samej sobie zaufać. Bez kobiet takich jak Ty, nigdy nie pójdziemy do przodu. Ten świat, cała zgnilizna skryta w każdym podążającym ulicą człowieku, potrzebuje otrzeźwienia. - Lekkie odetchnięcie, ledwie krótki moment na przełknięcie ciążących na języku, acz niewypowiadanych przekleństw pozwolił, by wreszcie kolejne słowa wypłynęły w eter, zagęszczając atmosferę pomiędzy nimi. - Rodziny się nie wybiera, ale Ty słusznie wybrałaś to, jaką rodziną sama kiedyś będziesz. I proszę Cię, nie martw się jakimś mężczyzną i jego brakiem odzewu. Jeśli tego nie zrobi, to znaczy, że nie jest Ciebie wart. - Kwintesencja opinii lady Bulstrode zawarta w jednym zdaniu. Wszystko co jej - wszystko co jej najbliższych - jest najlepsze. Ona, oni i wszyscy przystający wokół są lepsi i godniejsi. Czyste poczucie niewyobrażalnej dumy i niebotycznie wysokiej słuszności, którą teraz chciała przelać na Frances.
Mimo młodego wieku, panna Vivienne miała wśród swoich gabarytów wiele prawd życiowych i te nigdy nie należały do dziedzin urodowych czy życia rodzinnego. Zawsze wszystko sprowadzało się do tego, że życie opiera się na kłamstwie, a najpiękniejszymi jesteśmy wtedy, gdy mankamenty urody tuszujemy pewnością siebie. Czasem ślepą, czasem niezrozumiałą, ale pewnością siebie, która czyni nas najatrakcyjniejszymi.
- Przejdźmy się, moja służba będzie nas pilnować, ale wydaje mi się... że obie potrzebujemy chwili oddechu. - Delikatny uśmiech zwiastował podniesienie się krzesła, zaś przeczesanie dłonią sukienki złagodziło lekkie załamania, na moment przed tym, jak blade dłonie pokryły rękawiczki.
Tuszowanie to wyjątkowa sztuka, która jak się okazało, praktykowała również Frances, zdradzając teraz smutek w słodkim uśmiechu.

/zt x2 :pwease:


and just in time, in the right place

steadily emerging with grace

Vivienne Bulstrode
Zawód : Arystokratka
Wiek : 21 lat
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
shuffling the cards of your game
and just in time
in the right place
suddenly I will play my ace

OPCM : 10
UROKI : 15
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 12
SPRAWNOŚĆ : 4
Genetyka : Zwierzęcousty
skryta pośród szarości.
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t8796-vivienne-l-bulstrode https://www.morsmordre.net/t8813-listy-do-vivienne#262276 https://www.morsmordre.net/t8811-it-s-all-lies-darling https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t8814-vivienne-bulstrode
Re: Piekarnia z czekoladziarnią [odnośnik]05.03.21 18:52
26 X

Ta ulica tętniła niegdyś wartkim rytmem, teraz zdawała się być w stanie półsnu; garść kolorowych liści snuła się po bruku, smętnie, szarpana jesienną słotą; poprawił czapkę, naciągając ją na zaczerwienione od zimna uszy, a ciepły oddech zamknął w swoich dłoniach, chcąc rozgrzać zmarznięte palce. Czas najwyższy zdobyć jakieś rękawiczki, na tyle dobrze skrojone, by nie ślizgały się w nich ręce - a może nawet... miał kiedyś jedne ze skóry szpiczaka, gdyby tylko udało mu się znaleźć jakiegoś handlarza materiałami, to podsunąłby skrawki pewnej osobie, która potrafiła wyczarować za pomocą igły absolutnie wszystko.
Lubił jednak czuć pod opuszkami śliskie opakowanie, po które sięgał dyskretnym ruchem; czuć fakturę monet wydobywanych z czyjejś kieszeni, kieszeni bogatego płaszcza, noszonego przez arogancką twarz. Niecierpliwie zacisnął dłonie na pasku od przepastnej torby, wiernej towarzyszki złodziejskich wypraw.
Nie był wcale pewien, czy powinien się wybrać na łupy akurat do Londynu, lecz na ten moment było to najlepiej zaopatrzone miejsce w całym kraju - Minister dbał o to, by w jego azylu czystości nie brakło dla czarodziejów przynajmniej tych podstawowych artykułów; a i o te z wyższej półki było łatwiej.
List od Frances rezonował w pamięci; gdy ustalona została data ich spotkania, rodzinnej kolacji, nerwowo przejrzał zawartość swych szafek, uświadamiając sobie, że nie zostało w nich zbyt wiele. Niemal nic, co nadałoby się do zabrania ze sobą i postawienia na stole; zdecydowanie nic, co mógłby siostrze po prostu sprezentować. Miał ryby - morskie, najróżniejsze; nic więcej.
Nie zabrał ze sobą nic podejrzanego; wyłącznie torbę, do której wrzucił też stary sweter, którym mógłby odgrodzić od siebie brzęczące towary; w kieszeni skórzanej kurtki chował dokumenty uprawniające go do przemieszczania się po Londynie i różdżkę, zarejestrowaną na nieswoje nazwisko; nic więcej, nic, co mogłoby wzbudzać jakiekolwiek podejrzenia przy ewentualnej rewizji.
Nogi zaniosły go w pobliże piekarni z czekoladziarnią, gdzie swego czasu zaprosił wyjątkowo ładną dziewczynę, która tak właściwie sama zdecydowała, że wejdą akurat tutaj - a potem przedstawiła mu ścisły plan randki, podpunkty, które mieli odhaczać, jakby wykreślali właśnie kolejne obowiązki z listy zadań. I może jakoś by to przeżył, gdyby nie to, że zwyczajnie nie dała mu dojść do słowa, wylewając z siebie potoki opowieści, w których centrum znajdowała się oczywiście ona sama. Wymknął się przy podpunkcie drugim, wymyślając jakąś wiarygodną wymówkę. Przy numerze czwartym mógłby zacząć odchodzić od zmysłów.
Numerem pierwszym był ten niepozorny lokal, Cukrowy Zakątek; zatrzymał się przed witryną, otaksowując wzrokiem wnętrze - dostrzegł jedynie jedną pracowniczkę, kursującą od lady do jednego z dwóch stolików, przy którym ktoś siedział.
- Dzień dobry - przywitał się, przekraczając próg z lekkim uśmiechem na ustach; w odpowiedzi dzwoneczek przy drzwiach zabrzęczał cicho. Starsza pracownica - może nawet właścicielka? - powitała go zachęcającym spojrzeniem, wyuczenie uprzejmym, choć widać było po niej zmęczenie. Oznajmiła, że zaraz do niego podejdzie, a on skinął głową, kierując się w stronę wystawionych przedmiotów. Żołądek zacisnął się nieco, gdy dostrzegł to wszystko; czekoladę, która najpewniej rozpływała się w ustach, kolorowe desery, we wszystkich barwach, bułki w niczym nie przypominające tych suchych, czerstwych brył o brunatnawej barwie, jakimi zazwyczaj się żywił. Od zapachów niemal zakręciło mu się w głowie; oparł się jednym bokiem o ladę, dostrzegając, że na wyciągnięcie ręki, na jednej z półek na ścianie, tuż nad wystawką, leżały też produkty, z których ktoś przyrządzał te wszystkie deserowe cuda.
I trzy opakowania cukru. Napisane na jednym z nich dwa kilogramy przyciągnęły jego uwagę. Gdyby tak spróbować ukraść nie wyrób, a...
- Chciałbym zamówić tort na przyjęcie zaręczynowe, czy jest taka możliwość? - zapytał z odpowiednim przejęciem i błyskiem w oku, gdy tylko kobieta powróciła za ladę. Zaraz też zaczęła się krzątać, poszukując listy dostępnych kombinacji smakowych, z uwzględnieniem aktualnie dostępnych produktów. - Myśleliśmy o czymś owocowym, Julie uwielbia wiśnie - podpowiedział, dyskretnie zerkając na osoby przy stolikach, by upewnić się, czy nikt z nich nie patrzy się w tę stronę. - Tam chyba coś spadło, jakaś kartka, zaraz za panią - dodał; chwilę wcześniej, nim kobieta pojawiła się w pobliżu, strącił ręką listę kombinacji smakowych. Gdzieś pomiędzy podziękowaniami a pochyleniem się sprzedawczyni sięgnął dłonią w stronę półki, chcąc wykorzystać moment nieuwagi - tak jej, jak i pozostałych obecnych w czekoladziarni osób. Zamierzał wsunąć jedno dwukilogramowe opakowanie cukru do swojej torby.

zręczne ręce (II, +30 do rzutu); ukrywanie (II); kłamstwo (II)

rzut na dostępność towaru - dostępny towar trzeciej kategorii (6)

próbuję ukraść 2 kg cukru, st 80



from underneath the rubble,
sing the rebel song
Keat Burroughs
Zawód : rebeliant
Wiek : 24
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
some days, I feel everything at once, other - nothing at all. I don't know what's worse: drowning beneath the waves or dying from the thirst.
OPCM : 25
UROKI : 16
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 13
SPRAWNOŚĆ : 23
Genetyka : Czarodziej
I will survive, somehow I always do
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t7770-keaton-burroughs https://www.morsmordre.net/t7784-sterta-nieprzeczytanych-listow#217101 https://www.morsmordre.net/t7786-casting-shadows#217131 https://www.morsmordre.net/f128-oaza-chata-nr-69 https://www.morsmordre.net/t7785-skrytka-bankowa-nr-1866#217105 https://www.morsmordre.net/t7787-keaton-burroughs#217189
Re: Piekarnia z czekoladziarnią [odnośnik]05.03.21 18:52
The member 'Keat Burroughs' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 32
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Piekarnia z czekoladziarnią - Page 5 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Piekarnia z czekoladziarnią [odnośnik]07.03.21 17:17
Kobieta utkwiła badawcze spojrzenie na twarzy Keata, kiedy zapytał o tort, przykładając palec do ust w momencie, w którym sprecyzował swoje oczekiwania. Oczy starszej kobiety zaiskrzyły się wzruszeniem, kiedy wspomniał o zaręczynach, którymi przez chwilę mogła się wydać szczerze poruszona.  
- Wiśnie, wiśnie... - zaczęła bez przekonania, wzdychając, by spojrzeć pod ladę, spod której stuknęły słoje - zapewne z konfiturami. - Mamy wiśnie drylowane w syropie, naprawdę ładne - oznajmiła, wyciągając na ladę jeden ze słojów, pękaty, upchany przetworami. Wewnątrz rzeczywiście tłoczyły się krągłe, całe wiśnie. - Nie to samo co świeże lub mrożone, ale są bardzo słodkie. Jeśli połączymy je z kakao i masą śmietanową wyjdzie z tego prawdziwa rozkosz dla podniebienia, a młoda dama będzie zachwycona - oznajmiła ciepło, uśmiechając się po babcinemu. - Lubi herbatniki? Mamy ich jeszcze trochę, będzie można przygotować z nich chrupiący spód. - Wyglądało na to, że starsza pani rzeczywiście chciała dołożyć wszelkich starań, żeby pomóc kawalerowi w jego pamiętnym dniu - choć jej twarz rzeczywiście rysowała zmęczenie. Dzisiaj wszystkim było ciężko, cienie pod oczami zdradzały niewyspanie, a pogłębione zmarszczki na twarzy nieodstępującą troskę.
- Och? - zainteresowała się ze zdumieniem, kiedy Keat wskazał na zrzuconą kartkę. - Rzeczywiście - westchnęła, ciężko pochylając się po papier. Wiek jej nie oszczędzał, wyglądało na to, podobny wyczyn sprawił jej nieco trudności. Czarodziej mógł wykorzystać ten moment, żeby spróbować ściągnąć z półki cukier, papierowy worek z dwoma kilogramami cukru wpadł w jego dłoń, lecz po drodze wypadła mu z ręki - może roztrzęsionej nerwami. Torba rozerwała się, rozsypując ziarna cukru na pokrytej błotem podłodze. Starsza kobieta podniosła się, wspierając się na oddzielającym ich blacie. - Och, nie - zasmuciła się. - Nie, nie, nie, taka strata... Co pan też zrobił? Musi pan za to zapłacić - oznajmiła, ogniskując spojrzenie na jego twarzy.

48 na odpis
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Piekarnia z czekoladziarnią - Page 5 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Piekarnia z czekoladziarnią [odnośnik]07.03.21 19:06
Z każdym kolejnym wypowiadanym przez kobietę słowem czuł się coraz gorzej; jej naprawdę zależało na tym, by fikcyjne przyjęcie zaręczynowe przebiegło jak najlepiej, z wisienką na torcie w postaci zakupionego w sklepie wypieku. Echo troski pobrzmiewało w głosie, gdy zaczęła opowiadać o kandyzowanych owocach.
- Przyznam, że zupełnie się na tym nie znam, ale brzmi to po prostu pysznie, a te wiśnie... już same te wiśnie można by położyć na stół, żeby zastąpiły wykwintny deser - pochwalił, nie musząc nawet trudzić się, aby zabrzmiało to przekonująco - to akurat nie było kłamstwem; wpatrując się w pękaty słój przełknął ślinę, z trudem odrywając wzrok od błyszczących się wiśni. - Julie wspominała coś o biszkopcie... biszkoptach? Chociaż herbatniki też uwielbia, a mi... proszę się nie pogniewać, mi jest to po prostu obojętne, byle tylko jej smakowało - dodał z odrobiną rozrzewnienia, dbając o to, by nie przesadzić z egzaltacją, a zaraz potem jego spojrzenie zamgliło się, jakby właśnie przez jego myśli przemknęło piękne wspomnienie. - Myślę, że najlepiej będzie, jeśli przed zamówieniem rozmówię się jeszcze z narzeczoną i wrócę jutro. Bardzo proszę o spisanie na kartce tych składników, o których pani wspomniała, i wycenienie całości - kontynuował, niewinnym wzrokiem prześlizgując się po zgromadzonych w czekoladziarni produktach. Przekonywał samego siebie, że było ich tyle, iż właściciel nawet nie odczuje zniknięcia jednego cukru. Że kobieta, która z takim zaangażowaniem chciała mu pomóc, nie będzie miała z tego powodu problemów. Tego by nie chciał.
Cukier znajdował się na wyciągnięcie ręki, na skraju półki; gdy tylko czarownica pochyliła się, by podnieść kartkę papieru, sięgnął po torebkę, jednocześnie odsuwając od siebie wątpliwości natury moralnej.
Potem wszystko zadziało się szybko.
- O - kurwa - nie - powtórzył za nią, modulując głos tak, by brzmieć na strapionego, a nie zirytowanego swoim błędem. Jak mógł wypuścić ten cukier? Rozszerzone zaskoczeniem oczy osiadły na jej twarzy. - Ależ nie, pani nie rozumie - zająknął się; właściwie w momencie, w którym torebka wysunęła się z jego dłoni, wiedział już, jak się to skończy - i w ciągu kilku sekund zdążył wpaść na to, jak może próbować wyjaśnić zaistniałą sytuację - chciałem ją tylko schwytać, torebka zsunęła się z półki, ona stała na samym skraju, przecież musiała pani to widzieć... próbowałem ją złapać, tyle że dostrzegłem to w ostatniej chwili, za późno... - wyznał ze skruchą, jakby w istocie brak refleksu był jego winą - jedyną przewiną - przepraszam, nawet nie chcę myśleć, ile ten cukier musiał kosztować, sam próbowałem zdobyć choć kilka deko na babeczki, które narzeczona miała upiec na przyjęcie... aktualnie to chyba niemożliwe, nigdzie nie idzie go dostać - ciągnął, wyraźnie strapiony. Drobinki cukru zmieszały się z zabłoconą podłogą, pochylił się, by podnieść rozerwaną torebkę. Smuga błota zabrudziła opuszki jego palców, a wyrzuty - sumienie.

kłamstwo (II)



from underneath the rubble,
sing the rebel song
Keat Burroughs
Zawód : rebeliant
Wiek : 24
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
some days, I feel everything at once, other - nothing at all. I don't know what's worse: drowning beneath the waves or dying from the thirst.
OPCM : 25
UROKI : 16
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 13
SPRAWNOŚĆ : 23
Genetyka : Czarodziej
I will survive, somehow I always do
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t7770-keaton-burroughs https://www.morsmordre.net/t7784-sterta-nieprzeczytanych-listow#217101 https://www.morsmordre.net/t7786-casting-shadows#217131 https://www.morsmordre.net/f128-oaza-chata-nr-69 https://www.morsmordre.net/t7785-skrytka-bankowa-nr-1866#217105 https://www.morsmordre.net/t7787-keaton-burroughs#217189
Re: Piekarnia z czekoladziarnią [odnośnik]11.03.21 22:44
Starsza kobieta uśmiechnęła się czule, kiedy Keat pochwalił wiśnie:
- Ostatnie, jakie mam! - zdradziła. - Trzymałam je na specjalną okazję, ale jaka okazja może być bardziej specjalna od zaręczyn? W takich trudnych czasach nic nie jest tak potrzebne jak miłość - westchnęła z czymś na kształt rozmarzenia, uśmiechając się ze zrozumieniem, kiedy klient wyznał jej, że najważniejszy jest dla niego smak narzeczonej. Pięknie to w jej uszach brzmiało, jak romantyczna opowieść.
- Biszkopty... - zamyśliła się. - Zobaczymy, co da się zrobić, ale nie mogę niczego obiecać. Rozpiszę na kartce dwie wersje, na wypadek, gdyby nie udało się ich dostać, ale postaram się zrobić... wszystko co w mojej mocy - Uśmiechnęła się z babcinym uśmiechem, wyciągając zza lady pióro, by zapisać karteczkę wyliczeniami - papier wnet zapełnił się cyframi, kreskami, podsumowaniami; starsza pani musiała pracować w tym miejscu całe swoje życie, każdą cyfrę spisywała z głowy - bez chwili zastanowienia - podsuwając mu pod nos karteczkę z umiarkowanie wysokimi cenami, jeszcze nim na jej podłodze rozsypały się kryształy białego cukru, tak cennego dzisiaj.
- Co..? Na skraju..? Myśli pan? Zawsze uważam, jak to się mogło stać... - Zasmucona wyminęła ladę, by znaleźć się obok, przy pólkach, poprawiając produkty - wszystkie jednak leżały tak, jak powinny. - Mam nadzieję, że nikt nie próbował go wcześniej ukraść, w mieście roi się od kieszonkowców odkąd dostawy są utrudnione. Wyobraża sobie pan, że tylko w tym tygodniu przegoniłam stąd trzech złodziei? Trzech! A ilu z nich nie zauważyłam? Niedługo będę musiała zamknąć tę piekarnię, dzień za dniem zbieram straty... Och, ludzie powinni się wspierać w tych trudnych czasach... - westchnęła ciężko, kręcąc z powątpiewaniem głową. - Niech pan już ucieka, muszę to posprzątać. Tu jest kosztorys, może pan dać znać listownie, czego panu trzeba - oznajmiła, klaszcząc w dłonie, by go pośpieszyć.
 
48 na odpis
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Piekarnia z czekoladziarnią - Page 5 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Piekarnia z czekoladziarnią [odnośnik]12.03.21 10:20
Z każdym jej słowem czuł jak poczucie winy staje się coraz cięższe, piłując od środka; łatwo okradało się człowieka bezimiennego, o którym nie wiedziało się zupełnie nic - lecz ta kobieta odsłaniała się przed nim, swoją wrażliwość, dobroć; nigdy nie poznał swych babć, ale miał nadzieję, że choć jedna z nich była podobna do pani z Cukrowego Zakątka.
Czerwień wstydu z lekka zabarwiła jego policzki, więc poluzował nieco szalik, by podkreślić, że zdradziecka reakcja jego ciała to efekt tego, iż było mu po prostu za ciepło w tych wszystkich warstwach.
Poczuł się tak, jakby ktoś wymierzył mu w twarz siarczysty policzek. Zasłużenie. Do tej pory mógł tylko podejrzewać, że nie był pierwszą osobą, która chciała ukraść coś ze sklepu pełnego produktów niemalże niedostępnych. Wartościowych. I o ile on nie planował sprzedawać tego na czarnym rynku, to bez wątpienia dało się tam na podobnych łupach sporo zarobić.
Gdy dodała, że być może będzie musiała zamknąć piekarnię... jedyne źródło dochodu, najpewniej... poczuł się jeszcze paskudniej. Podziękował, odbierając od niej kosztorys, który złożył na pół, po czym wsunął do kieszeni. Nie był pewien, co tak właściwie może zrobić - ale chciał zrobić cokolwiek. Zadośćuczynić - choć częściowo. Na materialną rekompensatę nie mógł sobie pozwolić, nie miał takich pieniędzy.
- Właściwie... gdybym mógł coś zasugerować... te najcenniejsze produkty z półek, szczególnie te, które można łatwo ukraść, jak cukier, przeniósłbym do zamkniętych szuflad; co ma tam pani w środku? Jeśli są tam przedmioty... kuchenne, cukiernicze - nie miał pojęcia, jak się to profesjonalnie nazywa, choć w Jamie zdarzało mu się czasem odkryć kilka dziwactw, należących do bliźniaków - to lepiej chyba będzie, jeśli to one znajdą się w widocznym miejscu - zaburzą wprawdzie kompozycję, ale to jedyna cena takiej roszady - na nie nikt z kieszonkowców raczej się nie połasi... - obrzucił spojrzeniem piekarnię, tak, jak zrobił to jeszcze przed wejściem do środka - oczami złodzieja, czekającego na okazję - oszklone lady utrudniają kradzież, ale dla pewności można nałożyć na szkło magiczne zabezpieczenie, nierusz; to działa tak, że po wkroczeniu niepożądanych osób na objęty zabezpieczeniem teren wybrany przedmiot rozgrzewa się, nie da się go dotknąć. Można nałożyć nierusz w ten sposób, by zabezpieczyć obszar za ladą, żeby nikt bez pani zgody nie próbował się za nią wślizgnąć, kiedy nie będzie pani w pobliżu - żaden z klientów nie będzie próbował się tam przedostać - mógłbym też nałożyć zabezpieczenie, które powinno pomóc, gdyby ktoś chciał się tu włamać w nocy, widzimisię... dam radę nałożyć je w ten sposób, by po przekroczeniu przez próg zamaskowanych osób pojawiła się w środku iluzja, do złudzenia przypominająca panią. Taka iluzja wypowiada ustalone wcześniej słowa, na przykład jakieś ostrzeżenie, że służby zostały poinformowane... oczywiście nie wszyscy pewnie się tym przejmą, ale jest szansa, że część włamywaczy widząc kogoś w środku i słysząc coś takiego nie będzie chciała ryzykować - nie znał lepszych pułapek, ale wdrożenie tych wszystkich środków powinno pomóc jej poradzić sobie z plagą... takich, jak on. - Z tym że nakładanie tych zabezpieczeń zajęłoby jakieś pół godziny - ostrzegł jeszcze; to nie było coś, co potrwa chwilę. Posłał jej pytające spojrzenie, czekając na decyzję kobiety.



from underneath the rubble,
sing the rebel song
Keat Burroughs
Zawód : rebeliant
Wiek : 24
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
some days, I feel everything at once, other - nothing at all. I don't know what's worse: drowning beneath the waves or dying from the thirst.
OPCM : 25
UROKI : 16
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 13
SPRAWNOŚĆ : 23
Genetyka : Czarodziej
I will survive, somehow I always do
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t7770-keaton-burroughs https://www.morsmordre.net/t7784-sterta-nieprzeczytanych-listow#217101 https://www.morsmordre.net/t7786-casting-shadows#217131 https://www.morsmordre.net/f128-oaza-chata-nr-69 https://www.morsmordre.net/t7785-skrytka-bankowa-nr-1866#217105 https://www.morsmordre.net/t7787-keaton-burroughs#217189
Re: Piekarnia z czekoladziarnią [odnośnik]12.03.21 23:19
Kobieta przyglądała się Keatowi z zainteresowaniem, uważnie wsłuchując się w jego słowa. Uniosła dłoń do twarzy, przecierając nią brodę w zastanowieniu, rozważając widocznie wypowiadane przez niego słowa, słowa, z którymi najwyraźniej nie zamierzała się spierać - i być może dostrzegała w nich pewną grację. Powoli odsunęła jedną z szuflad, przyglądając się temu, co znajdowało się w środku, po chwycili wyciągając z niej piekarnicze drobiazgi: kilka tub do wyciskania kremów różnych wielkości, które mogły przypominać skomplikowane narzędzie chirurgiczne, foremki na wymyślne ciasteczka, druty, blaszki, wzorniki do sypania cukru pudru, strzykawki do lukru, prasy do wyciskania nitek...
- Może ma pan trochę racji - westchnęła w końcu. - Ale tam zostawia mi to dostawca... pomoże pan? - Mógł mieć w pamięci jej wcześniejszą ociężałość, ból pleców. Utkwiła w nim pytające spojrzenie, pełne nadziei, że młody klient zechce okazać swoją uprzejmość i pomóc jej w uporządkowaniu produktów, był przecież młody i wyglądał na silnego. - Sądziłam, że tak duże worki z cukrem są zbyt ciężkie, by ktoś je zabrał niepostrzeżenie... Pewnie zsunęłyby się z półki i rozsypały zupełnie tak, jak przed chwilą - westchnęła z zatroskaniem. - Ale ma pan rację, to nie może tak stać. Nie może... - Pokręciła głową przecząco, wzdychając jeszcze raz, coraz ciężej. Była w tych ruchach pewna starcza nieporadność. Uniosła ku niemu spojrzenie, wsłuchując się w dalsze wypowiadane przez niego słowa, coraz szerzej otwierając z zainteresowaniem oczy.
- To... och, to bardzo dobry pomysł - przytaknęła. - Czasem przychodzą do mnie panowie z magicznej policji, pan rozumie... - Przez jej twarzy przemknął jakiś niezidentyfikowany cień smutku, może strachu. - Potrzebują bułeczek na służbę, nie byłoby dobrze, gdyby wpadli w podobną pułapkę. Czy... czy można zrobić tak, żeby to na nich nie działało? - Patrzyła na niego wciąż z zainteresowaniem.  - Iluzja... mnie? To ekscytujące, prawie jakbym widziała obok swoje zdjęcie! Wie pan, moja sąsiadka była kiedyś w artykule Czarownicy, na trzeciej stronie, jako autorka prześmiesznego żartu o dwóch kaczkach, które chciały przejść przez rzekę, ale nie wiedziały jak, więc musiały zbudować k a c z y m o s t - zachichotała, zakrywając usta dłonią. - Proszę, bardzo proszę! Jeśli będzie pan tak uprzejmy, na pół godziny zamknę sklep - oświadczyła, wysuwając się zza lady, ostrożnie przemykając po rozsypanym cukrze, z krańcem kwiecistej spódnicy podtrzymanej dłonią. Wkrótce znalazła się przy drzwiach, ostrożnie je zamykając, najpierw samą klamką, potem krańcem różdżki, szepcząc pod nosem trudną do rozpoznania mantrę - najpewniej zamykającą drzwi. Uniosła przed siebie obie dłonie, wierzchami do przodu, falistym gestem poganiając do działania swojego gościa.
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Piekarnia z czekoladziarnią - Page 5 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Piekarnia z czekoladziarnią [odnośnik]13.03.21 9:04
Przelotnie zerknął do otwieranej przez nią szuflady, nie próbując się nawet zastanawiać, do czego służą poszczególne przedmioty; część z nich spokojnie mogłaby robić za narzędzia tortur. Istotne było to, że jeśli przeniesie się je wszystkie na półki, zastępując wystawione tam produkty, to tych najcenniejszych nie będzie się dało zwinąć z taką łatwością, z jaką mógł to zrobić dzisiaj, gdyby tylko cukier nie wyślizgnął się z jego ręki (naprawdę musi sobie sprawić w końcu rękawiczki).
- Dla niego to pewnie żaden problem, czy ułoży to tam, czy stanie z towarami tutaj, żeby można je było włożyć do szuflad, poza tym, pewnie dobrze panią rozumie, przemieszczanie się teraz po mieście z tak drogimi produktami nie należy chyba do najłatwiejszych zadań - i na ulicach nie brakowało tych, którzy czyhają na okazję. - Ludzie powinni się wspierać w tak trudnych czasach - powtórzył za nią, z łagodnym uśmiechem, choć miał ochotę zapaść się pod ziemię, prowadząc teraz tę rozmowę. Pieprzony hipokryta. Bez słowa ruszył do półek, skinąwszy tylko głową; zdjął z nich ostrożnie pozostałe dwie torebki cukru i nie kombinował nawet z sięganiem po coś więcej, od razu zaniósł je do sprzedawczyni, żeby mogła ułożyć produkty w wybranym przez siebie miejscu. Potem, szacując wartość i określając spojrzeniem, czy gabarytowo zmieszczą się w szufladzie, wybrał jeszcze kilka cennych rzeczy. - Proszę zerknąć, czy tyle wystarczy? Czy może coś jeszcze chciałaby pani schować? - starał się nawet nie myśleć o tym, jaką wartość miało wszystko to, co trzymał przed chwilą w dłoniach; ile najpotrzebniejszych produktów dałoby się kupić za jeden taki cukier. Słodycz luksusu.
Obrzucił ją uważniejszym spojrzeniem, gdy wspomniała o panach na służbie, którzy przychodzili po bułeczki. Miał ochotę powiedzieć, że może powinna kiedyś dodać do kilku przygotowanych specjalnie dla nich coś na przeczyszczenie, ale ugryzł się w język; narobiłaby sobie tylko kłopotów. A ten świat po prostu tak funkcjonował. Do Parszywego też przychodzili patrolujący port, gdy potrzebowali zjeść za darmo zupę rybną Christiny.
- Proszę się nie martwić, nałożę to zabezpieczenie tak, żeby... żeby nie zadziałało na funkcjonariuszy - takich samych złodziei, o ile nie gorszych, niż ci, którzy kraść próbują po cichu i przychodzą tu po cudzą, a nie swoją, własność.
Roześmiał się, w reakcji nie na jej dowcip, a na to, w jaki sposób go opowiedziała - w momencie, kiedy zrozumiał, że puenta już padła, i to koniec żartu. Jej śmiech, zresztą, miał w sobie coś zaraźliwego.
- Nawet lepiej, to trochę tak, jakby stanęła tu pani siostra bliźniaczka, gdyby spojrzała pani w lustro, to nie poznałaby pani, która jest iluzją - dodał, sięgając po różdżkę - co pani sądzi o kąciku porad Wilhelminy? - w jego oczach zaskrzyło się rozbawienie; wiedział, kto kryje się za tym imieniem, choć autor rubryczki wciąż jeszcze żył sobie w nieświadomości, że jego sekret został odkryty. Keat miał jednak w zwyczaju zadawać to pytanie wszystkim, którym zdarzyło się napomknąć przy nim, że czytają Czarownicę; może kiedyś opowie Steffowi żart o kaczymoście. - Przyznam się pani, że podkradam Czarownicę narzeczonej, uwielbiam rubryczkę Wilhelminy - nie zdziwiłby się, gdyby okazało się, że tak romantyczna dusza sama tam kiedyś napisała.
Zaraz potem, gdy sklep został zamknięty, przystąpił do nakładania zabezpieczenia. Całkowicie skoncentrowany na procesie przez kilkanaście minut krążył w kółko (nie z konieczności, a dlatego, że nie dałby rady tkwić w miejscu przez tyle czasu); uważnie przyglądał się kobiecie, chcąc stworzyć jej wierną kopię. Zadbał o to, by iluzja wypowiedziała określone słowa, ostrzeżenie skierowane w stronę tych, którzy dostaną się do lokalu.

nakładam widzimisię

Jeśli jest to mechanicznie możliwe, próbuję nałożyć widzimisię tak, by iluzja właścicielki pojawiała się w określonych godzinach - godzinę po zamknięciu sklepu do godziny przed jego otwarciem - niezależnie od tego, kto wejdzie do środka; wtedy iluzja staje za ladą, ze wzniesioną ostrzegawczo różdżką, mówiąc:
Proszę natychmiast opuścić sklep, zaraz pojawi się tu magiczna policja, patrol jest w okolicy!
Jeśli to niemożliwe, iluzja pojawi się za każdym razem, gdy do piekarni wedrą się zamaskowane osoby. Będzie zachowywała się identycznie i mówiła to samo.



from underneath the rubble,
sing the rebel song
Keat Burroughs
Zawód : rebeliant
Wiek : 24
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
some days, I feel everything at once, other - nothing at all. I don't know what's worse: drowning beneath the waves or dying from the thirst.
OPCM : 25
UROKI : 16
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 13
SPRAWNOŚĆ : 23
Genetyka : Czarodziej
I will survive, somehow I always do
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t7770-keaton-burroughs https://www.morsmordre.net/t7784-sterta-nieprzeczytanych-listow#217101 https://www.morsmordre.net/t7786-casting-shadows#217131 https://www.morsmordre.net/f128-oaza-chata-nr-69 https://www.morsmordre.net/t7785-skrytka-bankowa-nr-1866#217105 https://www.morsmordre.net/t7787-keaton-burroughs#217189
Re: Piekarnia z czekoladziarnią [odnośnik]17.03.21 23:24
Staruszka kiwała głową na słowa Keata, odbierając z jego rąk kolejne produkty, kiedy pomógł jej je przełożyć - skrupulatnie układała je w swoich szufladkach, za radą nieoczekiwanego sprzymierzeńca wymieniając mniej cenną zawartość na taką, która mogła bardziej skusić potencjalnych złodziejów. Raz po razie wydawane przez nią prychnięcia zdradzały, że skomplikowane przyrządy, czasem migoczące zaczarowanymi ferrią zaczarowanych światełek, uznawała jednak za cenniejsze.
- Jeszcze marcepan. Koniecznie trzeba go przenieść. Jest tam - wskazała dłonią na najwyższą półeczkę, do której niewątpliwie nie sięgnęłaby sama. Pakunek wydawał się duży i zdjęcie jego uciążliwe, istniała tez niewielka szansa na to, by jakikolwiek złodziej rzeczywiście ściągnął towar z tak wysoka: nie mniej jednak kobieta wydawała się zdecydowana co do swojego osądu sytuacji. - Ja tu zrobię miejsce... - zamarudziła, ściskając produkty bliżej siebie, by przygotować więcej przestrzeni w szufladzie. Pokiwała też ze zrozumieniem głową, kiedy obiecał nałożyć zabezpieczenia w sposób mało inwazyjny wobec funkcjonariuszy magicznej policji. Wyraz twarzy kobiety wydawał się wobec nich dość obojętny, ale ogólnym wrażeniem zdawała się być raczej zlękniona nowych czasów. Nietrudno było się jednak domyślić, że kobieta w jej wieku nie miała wiele wyjść: trudno byłoby jej pewnie zdobyć inne źródło utrzymania, a powszechnie znaną mądrością było, że starych drzew nie należało przesadzać.
Udany i zabawny żart - Keat przecież roześmiał się tak serdecznie - wprawił ją w nieco lepszy nastrój, z zainteresowaniem śledziła dalsze poczynania gościa, z uwagą wysłuchując wyjasnień w ich sprawie.
- Niesamowite... a jest w stanie zrobić coś więcej? Posprzątać? Zagnieść ciasto? - dopytywała, dopiero kiedy Keat skończył - otworzyła drzwi ponownie, spokojnym krokiem wracając za ladę, zza której przyjrzała się mu czułym babcinym spojrzeniem, roziskrzonym, gdy wspomniał o kąciku porad. - Jest wspaniały! Wilhelmina z pewnością jest świetna w kuchni, zamierzałam zadać jej parę porad na temat drożdżowego ciasta: czy sądzi, że lepsze urośnie ze śliwkami, czy z truskawkami. Pozornie może się to wydawać bez znaczenia, ale przecież te owoce mają zupełnie inny poziom cukru i wody! A co pan o tym myśli? - zapytała z żywym zainteresowaniem. W tym wieku sercowe porady już nieco mniej ją interesowały, ale najwyraźniej jak każda starsza pani lubiła też żyć życiem innych.
- Jest pan naprawdę bardzo uprzejmy - westchnęła, kiedy skończył. - Kiedy ma pan to przyjęcie? Proszę zapomnieć o kosztorysie, podaruję panu to ciasto - potrzebna mi tylko data, kiedy pan chce je odebrać. Proszę serdecznie pozdrowić narzeczoną, taki kawaler to skarb...
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Piekarnia z czekoladziarnią - Page 5 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Piekarnia z czekoladziarnią [odnośnik]18.03.21 15:55
Jeden z ostatnich przyrządów wylądował w jego rękach; z konsternacją obrzucił spojrzeniem radełko cukiernicze, zastanawiając się, czy gdyby to dobrze naostrzyć, dałoby się tym przepiłować skórę - i nie zdziwiłby się za bardzo, słysząc odpowiedź twierdzącą.
Pojęcia nie miał, jak wygląda marcepan, to nie był produkt, który pojawiał się na półkach w portowych mieszkaniach; kobieta wskazała mu jednak odpowiednią kierunek, sięgnął więc po mieszczący się wysoko pakunek, zdejmując go ostrożnie. Zapobiegawczo. Żeby i to nie wypadło przypadkiem z jego rąk.
- Obawiam się, że co najwyżej może zadbać o iluzję porządku - odparł lekkim tonem; zeszło z niego napięcie, a uśmiech - błąkający się na twarzy lekko zaróżowionej tempem, z jakim uwijał się od półek do lady i z powrotem - nie miał w sobie nic z fałszu. - Ale może powinna pani opatentować ten pomysł, hasło reklamowe... zadbaj o bezpieczeństwo i porządek... pewnie znaleźliby się chętni - ciągnął, a żarty pozostały na tym samym poziomie. Depresji.
- Myślę, że najlepsze urośnie wtedy, kiedy włoży się w niego dużo serca - odparł z podszytą ukrytą wesołością powagą, po chwili ciszy, która zapadła, gdy zadane przez nią pytanie rezonowało w jego myślach, odbijając się od pustki. Nie miał najmniejszego pojęcia, jaka była zależność pomiędzy poziomem wody i cukru a wyrastaniem drożdży. - Ale zjadłbym i ze śliwkami, i z truskawkami - dodał jeszcze, praktykując wizualizowanie sobie jedzenia; doszedł do takiej wprawy, że był w stanie wyobrazić sobie smak i zapach tego, o czym myślał. Jakoś tak lepiej smakował wtedy nawet stary chleb z grzankami. - Śliwki pewnie mają mniej wody? Są takie jakby... gąbczaste, a truskawki lekkie... czyli słodsze są... śliwki? Chyba nie... raczej truskawki... dla drożdży to chyba lepiej, żeby było więcej cukru? Ale mniej wody? - zgadywał tylko. - Wychodzi na to, że najlepiej byłoby zrobić ciasto z mieszanką śliwek i truskawek - roześmiał się cicho; nie miał najmniejszego pojęcia, czemu dał się wkręcić w te rozważania. - Proszę koniecznie zapytać o to Wilhelminę - jak Steff z tego wybrnie, to już jego problem; ale może w takich sytuacjach słał sowę do koła czarownic wiejskich, które służyły dobrą radą.
Zaraz potem skupił się tym, by nałożyć nierusz; za ladą, tak, by wszyscy krążący za nią ludzie, poza kobietą i czarodziejami w mundurach funkcjonariuszy, aktywowali pułapkę, co skutkować będzie rozgrzaniem się oszklonej lady i znajdujących się pod nią szuflad.
- Pod koniec listopada, data nie jest jeszcze ustalona - rzucił bezrefleksyjnie - dopiero po chwili dotarło do niego, czemu w ogóle został o to zapytany. - Dwudziestego piątego albo szóstego... jakoś tak - może powinien był odmówić, ale kiedy pomyślał o tym, że będzie mógł przyjść do Frances z takim prezentem... - jest pani pewna? Bardzo dziękuję, ale to nie jest konieczne - dodał jeszcze, pozostawiając jej furtkę do wycofania się z propozycji. Na wzmiankę o narzeczonej ponownie się uśmiechnął. Pozdrowi. Gdy tylko ją pozna.

nakładam nierusz na obszar za ladą - na nieproszonych gości (pułapki nie aktywuje pojawienie się za ladą sprzedawczyni i funkcjonariuszy)



from underneath the rubble,
sing the rebel song
Keat Burroughs
Zawód : rebeliant
Wiek : 24
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
some days, I feel everything at once, other - nothing at all. I don't know what's worse: drowning beneath the waves or dying from the thirst.
OPCM : 25
UROKI : 16
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 13
SPRAWNOŚĆ : 23
Genetyka : Czarodziej
I will survive, somehow I always do
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t7770-keaton-burroughs https://www.morsmordre.net/t7784-sterta-nieprzeczytanych-listow#217101 https://www.morsmordre.net/t7786-casting-shadows#217131 https://www.morsmordre.net/f128-oaza-chata-nr-69 https://www.morsmordre.net/t7785-skrytka-bankowa-nr-1866#217105 https://www.morsmordre.net/t7787-keaton-burroughs#217189
Re: Piekarnia z czekoladziarnią [odnośnik]20.03.21 20:38
Kobieta przytknęła palec do ust w zastanowieniu, przytakując propozycji Keata:
- Opatentować... doskonały pomysł! Porozmawiam ze szwagrem, wie pan, zna się na tym, pracuje w w Wydziale Patentów Absurdalnych... - zamyśliła, a z tego zamyślenia wytrąciły ją dopiero wynurzenia Keata odnośnie truskawek i śliwek. Zgromiła go spojrzeniem kogoś, z kogo ktoś właśnie stroi sobie żarty lub też spojrzeniem nauczycielki transmutacji, która piąty raz tłumaczy tą samą inkantację na wykresach, a uczniowie w sali wciąż nie potrafili go powtórzyć. - Nie bez powodu nigdy nie wpuszczam mężczyzn do kuchni - obruszyła się na jego wywód, potrząsając przecząco głową w szczerym i najwyraźniej autentycznym raczej oburzeniu. Zaraz jednak jej oczy rozbłysły ponownie, kiedy zaproponował pytanie do Wilhelminy:
- Tak, tak! Koniecznie muszę to zrobić - przytaknęła bez zastanowienia, wracając za ladę, gdzie przetrząsnęła notatki leżące w jednym miejscu, by wysunąć tę, w której zostało opisany tort zaręcznowy, w momencie, w którym jej nieoczekiwany sprzymierzeniec zakładał dodatkowe zabezpieczenia. Przyglądała się temu z zainteresowaniem - i niekrytą wcale wdzięcznością.
- Proszę się niczym nie przejmować, to, co pan dla mnie dzisiaj zrobił, bardzo mi pomoże. Potrafię się odwdzięczyć tylko w taki sposób. Tort będzie do odbioru dwudziestego piątego z rana, jeśli odleży jeden dzień, nic się nie stanie. Bardzo panu dziękuję - Uśmiechnęła się do niego ciepło, po babcinemu, w tym samym momencie, w którym otworzyły się drzwi sklepu, a do środka weszło dwóch funkcjonariuszy magicznej policji, którzy zmierzyli Keatona wzrokiem. Coś na twarzy czarownicy zdradziło niepokój, na krótki moment, bo jej twarz zaraz przysłoniła maska sztucznej uprzejmości.
- Panowie dzisiaj tak wcześnie! Co mogę podać? - Czując na sobie wzrok jednego z nich, Keat poczuł, że lepiej zrobi, jeśli wkrótce zniknie.

Mistrz gry nie kontynuuje rozgrywki.

Jeżeli Keaton zjawi się w piekarni zgodnie z umówioną datą otrzyma wyjątkowy, naprawdę pyszny biszkoptowy tort przełożony czekoladą i bitą śmietaną, z wiśniowym musem i owocami zatopionymi w kakaowej polewie od góry; lukrowe zdobienia układały się w napis miłość wszystko zwycięży, które może były życzeniami dla narzeczonych, może po części manifestem jej poglądów, a może dwoma w jednym.
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Piekarnia z czekoladziarnią - Page 5 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Piekarnia z czekoladziarnią [odnośnik]23.03.21 17:14
Coś w tym jej żywym oburzeniu, gdy plótł trzy po trzy na temat drożdżowych wariacji, rozbawiło go jeszcze bardziej; choć naturalnie nie dał tego po sobie poznać, zajmując się przygotowaniami do nałożenia kolejnej pułapki. Zaskoczyło go to, z jaką łatwością przyszło mu przejście przez cały ten proces - wyczerpujący z uwagi na to, jak bardzo musiał się koncentrować na każdym elemencie, lecz fakt, iż zdarzało mu się już nakładać tę pułapkę wielokrotnie, usprawnił przebieg zabezpieczania.
- Dziękuję - odparł tylko, nie walcząc już dłużej z pokusą; kręgosłup moralny miał nadzwyczaj elastyczny. Otwierał już usta, chcąc dodać coś więcej, wtedy jednak do cukierni weszło dwóch funkcjonariuszy, mierzących go uważnym spojrzeniem. Przybrał neutralny wyraz twarzy, skinął z lekka głową kobiecie, w geście pożegnania. - Na mnie już pora, miłego dnia - wzrok osiadł na jej twarzy, na rysującym się wyraźnie niepokoju, który zniknął, gdy tylko ubrała się w sztuczną uprzejmość.
Odwiedzający ją panowie zawitali i dzisiaj.
Nie odpowiedział zadziornie na spojrzenie, które zawiesił na nim funkcjonariusz; wiedział, że nie trzeba było wiele, by ściągnąć na siebie ich uwagę. A to ostatnie, o czym marzył.
Poprawił szal, otulając szyję ciaśniej, nim wyszedł na chłód; zaraz potem popchnął drzwi, by niespiesznie oddalić się od cukierni. Poczuł jak kotłujące się w nim emocje opadają; zaczęło się od upuszczenia torebki cukru - a skończyć mogło się na wiele sposobów. Nie takiego finału się jednak spodziewał.
Po kilku minutach zorientował się, że krąży w kółko; że zamyślił się tak bardzo, iż nieświadomie zrobił pętlę. Miał zdobyć cukier i herbatę. Cukier udało mu się rozsypać, poszukiwania herbaty sobie odpuści; chciał już po prostu jak najszybciej się stąd wydostać.
Chyba wyczerpał limit szczęścia, przysługujący na jeden dzień; lepiej nie kusić losu. Wcisnął zziębnięte dłonie w kieszenie, a podbródek w miękką tkaninę szalika, ruszając w stronę portu.

zt

dziękuję :pwease:



from underneath the rubble,
sing the rebel song
Keat Burroughs
Zawód : rebeliant
Wiek : 24
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
some days, I feel everything at once, other - nothing at all. I don't know what's worse: drowning beneath the waves or dying from the thirst.
OPCM : 25
UROKI : 16
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 13
SPRAWNOŚĆ : 23
Genetyka : Czarodziej
I will survive, somehow I always do
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t7770-keaton-burroughs https://www.morsmordre.net/t7784-sterta-nieprzeczytanych-listow#217101 https://www.morsmordre.net/t7786-casting-shadows#217131 https://www.morsmordre.net/f128-oaza-chata-nr-69 https://www.morsmordre.net/t7785-skrytka-bankowa-nr-1866#217105 https://www.morsmordre.net/t7787-keaton-burroughs#217189

Strona 5 z 6 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next

Piekarnia z czekoladziarnią
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach