Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Główna ulica
AutorWiadomość
Główna ulica [odnośnik]02.12.12 0:17
First topic message reminder :

Główna ulica

Ulica Pokątna zmieniła się. Kolorowe, błyszczące witryny, które przedstawiały księgi zaklęć, składniki eliksirów i kociołki, były niewidoczne, ukryte pod przyklejonymi na nich wielkimi ministerialnymi plakatami. Większość tych posępnych fioletowych afiszy z zasadami bezpieczeństwa była powiększoną wersją broszur, które rozsyłano latem, a inne przedstawiały ruszające się czarno-białe fotografie znanych przestępców przebywających na wolności. Kilka witryn było zabitych deskami, w tym ta należąca do Lodziarni Floriana Fortescue. Z drugiej strony ulicy rozstawiono wiele podniszczonych straganów. Najbliższy, stojący przed księgarnią "Esy i Floresy", pod pasiastą, poplamioną markizą miał kartonowy szyld przypięty z przodu:

AMULETY
Skuteczne przeciw wilkołakom, dementorom i Inferiusom

Zaniedbany, mały czarodziej potrząsał naręczami srebrnych symboli na łańcuszkach i kiwał w stronę przechodniów. Zauważył, że wielu mijających ich ludzi ma udręczone, niespokojne spojrzenie i nikt nie zatrzymuje się, by porozmawiać. Sprzedawcy trzymali się razem, w swoich zżytych grupach, zajmując się własnymi sprawami. Nie widać było, by ktokolwiek robił zakupy samotnie.
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Główna ulica - Page 37 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Re: Główna ulica [odnośnik]24.07.22 10:43
Londyn nie był bezpieczny tak jak kiedyś, ba! Nigdy nie był bezpieczny ale w czasie wojny wszelkie menty chętniej wychylały się ze swoich nor wychodząc na ulicę i śmiało sobie poczynają. Aparat władzy nie radził sobie z rozbojami i ogólną bezkarnością. Ponoć ustanowiono jakiegoś namiestnika w Londynie - Powodzenia - pomyślał jedynie z ironią wiedząc, że nawet jeśli namiestnik wprowadzi swoje rządy to będzie jeszcze gorzej. Zwłaszcza jeżeli namiestnik miał poglądy, że wszystkich trzeba wziąć za mordę. To zadziała, ale na krótką metę. Podziemie już powstało, rozrastało się. Stawali się jak szczury, a tych nigdy się do końca nie pozbędziesz.
Jak zwykle załatwiał sprawunki z mieście nim znów miał wyruszyć za tydzień w rejs. Głównie patrolowali granicę aby nikt komu władza nie ufa się nie prześlizgnął. Głównie chodziło mugoli, których było sporo w Anglii, aż dziw bierze, że wciąż napływali i szukali schronienia.
Słysząc zamieszanie zatrzymał się i wyjrzał zza rogu dostrzegając kobietę i mężczyznę. Zastosował klasyczna zagrywkę - potknięcie się lub wpadniecie na ofiarę, wyszarpnięcie przedmiotu i ucieczka, ale czarownica była szybka i jak się okazało złodziejaszek obrał zły target. Kenneth zrozumiał, że przedmiot który skradł był obciążony klątwą. Nic dziwnego. Połowa mieszkańców Londynu chodziła obwieszona talizmanami. Jedne miały chronić inne zaś szkodzić. On sam miał możliwość przeszmuglowania całej skrzynki takich przedmiotów, ale odmówił. Życie było mu jeszcze miłe.
Złodziej zaczął bełkotać, ale widać nie chciał oddać przedmiotu ściskając go mocno w dłoni. Fernsby chciał przejść i oglądanie całej sytuacji z boku trochę go znudziło.
-Filippendo. - mruknął pod nosem wyciągając różdżkę i celując w nią w mężczyznę. Zaklęcie poszybowało szybko i sprawnie sprawiając, że ten jęknął głucho i padł ogłuszony na ziemię. Kenneth stwierdził, że zaklęcie było nawet mocniejsze niż zakładał, ale być może irytacja wpłynęła na jego moc. Kiedy czarodziej padł na ziemię wyszedł z zaułku chowając różdżkę. -Nigdy się nie nauczą. - Powiedział na powitanie patrząc na Claire. -Nie ma za co.
Przywołał na twarzy pewny siebie uśmiech.

|Udany rzut na Filippendo
Kenneth Fernsby
Zawód : Marynarz, przemytnik
Wiek : 24
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
Jestem nieuczciwy i uczciwie możesz liczyć na moją nieuczciwość.
OPCM : 15 +3
UROKI : 10 +2
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 5
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 15
Genetyka : Czarodziej

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t10073-kenneth-fernsby https://www.morsmordre.net/t10121-nereus#306722 https://www.morsmordre.net/t10122-devil-of-the-seas#306723 https://www.morsmordre.net/f380-dzielnica-portowa-horn-link-way-3 https://www.morsmordre.net/t10123-skrytka-bankowa-nr-2283#306724 https://www.morsmordre.net/t10127-kenneth-fernsby
Re: Główna ulica [odnośnik]01.08.22 9:08
Na twarzy Fancourt pojawił się cień irytacji, że ktoś śmiał wtrącić się w przelotną potyczkę. Prędko zaraz uleciał w zapomnienie, bo barwy tego głosu nie można było pomylić z żadnym innym. Wrodzona nonszalancja i szeroki uśmiech, wskazujący na zadziwiającą lekkość oraz beztroskę. Głębszy oddech uspokoił zdenerwowanie łamaczki klątw na widok na moment rozwierających się w bólu i przerażeniu oczu delikwenta. Złodziej padł jak długi, rozbryzgując przy tym osadzone między kocimi łbami kałuże. Kiedy się ocknie, klątwa postąpi już na tyle daleko, że nie będzie w stanie wypowiedzieć ani słowa.
- Masz rację, złodziejaszków trzeba od razu lać po mordzie. Czas na ich wychowanie bezpowrotnie minął - westchnęła tylko, ruszając z miejsca, by podejść do ogłuszonego chłopaka. Schyliła się, żeby przez materiał woreczka ostrożnie wysunąć broszkę spomiędzy jego palców i schować bezpiecznie zawiązując sznurkiem. - Dobrze cię widzieć, choć przyznam, że nie spodziewałam się ciebie tutaj, na lądzie. - Przeniosła wzrok na Kennetha, dopiero wtedy unosząc kąciki w uśmiechu. Choć wpojone przez matkę podstawy zasad etykiety bardzo dobrze znała, to nie przywykła do przeprosin ani podziękowań. Prawdziwą wdzięczność okazywała akceptacją nieplanowanego rozmówcy w swoim towarzystwie, nie odwracając się obrażona za przeszkodzenie w planie. Sama poradziłaby sobie z chłoptasiem, nie potrzebowała pomocy Kennetha. Zresztą klątwa prędko dobiłaby złodziejaszka, który biegając po Pokątnej ściągnąłby na siebie uwagę, bezsprzecznie wskazując na to, że jest opętany, niespełna rozumu bądź niemoralnych zamiarów, zwłaszcza z zaklętym przedmiotem w kieszeni. O ile w ogóle opuściłby uliczkę, nim dosięgłoby go następne zaklęcie Fancourt.
Wsunęła biżuterię z powrotem do torby i odgarnęła z twarzy niesforne kosmyki, przesłaniające widok, jakie wysunęły się spod luźno związanego koka w ferworze walki. Nie obejrzała się już na leżącego delikwenta, zamiast tego podchodząc bliżej zaułka, w którym zatrzymał się marynarz.
- Nie mów, że wody zamarzły i nie masz jak stąd uciec. Choć widzę, że przygody się ciebie imają wszędzie tam, gdzie się znajdziesz. - W kobiecym głosie wybrzmiała charakterystyczna dlań ironiczna nuta.
Claire Fancourt
Zawód : klątwołamaczka w banku Gringotta
Wiek : 31
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
if it scares you it might be
a good thing to try
OPCM : 14 +4
UROKI : 3
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 6 +1
ZWINNOŚĆ : 11
SPRAWNOŚĆ : 11
Genetyka : Czarownica

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t10616-claire-fancourt https://www.morsmordre.net/t10763-atena#326881 https://www.morsmordre.net/t10764-claire#326882 https://www.morsmordre.net/f404-gloucestershire-cranham-the-mulberry-house https://www.morsmordre.net/t10762-skrytka-bankowa-nr-2336#326880 https://www.morsmordre.net/t10765-claire-fancourt#326891

Strona 37 z 37 Previous  1 ... 20 ... 35, 36, 37

Główna ulica
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach