Wydarzenia






 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Salon wróżbity

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Salon wróżbity   16.07.16 18:23

First topic message reminder :

Salon wróżbity

Gdzieś w zaułku odchodzącym od ulicy Pokątnej znajdują się ciemnozielone drzwi, nad którymi wisi szyld przedstawiający fioletowe oko. Po przekroczeniu progu na śmiałka, który to uczynił, czekają smugi różowego dymu, wśród których kryje się czarny kot. Krok za krokiem prowadzi cię on do pokoju, które w ciemności rozświetlanej słabym blaskiem zielonych i białych płomieni świec skrywają stolik ze szklaną kulą i siedzącego za nim wróżbitę. Stara, pomarszczona twarz starca wpatruje się w przybysza bladoniebieskimi tęczówkami oczu. Mężczyzna wykonuje ręką gest, zachęcający cię do spoczęciu na fotelu naprzeciw niego. Odważysz się?


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Ramsey Mulciber
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t2225-ramsey-mulciber https://www.morsmordre.net/t2290-greyjoy-aka-fetor#34823 https://www.morsmordre.net/t2283-sorry-not-sorry#34612 https://www.morsmordre.net/f137-pokatna-3-6 https://www.morsmordre.net/t2922-skrytka-bankowa-nr-624#47539 https://www.morsmordre.net/t2326-ramsey-mulciber
Zawód : Niewymowny
Wiek : 30
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
Tańcz na me skinienie, rozświetl czernię nocy, rozgoń mroczne cienie, oświetl drogi kręte, ciemne skrzyżowania, a pobocza wyrwij z nocy panowania.
OPCM : 30
UROKI : 20
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 45
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 2
Genetyka : Jasnowidz

PisanieTemat: Re: Salon wróżbity   12.02.18 18:58

Kiedy zaklęcie trafiło w Josephine i Alexandra, poczuł słabość, która ogarnęła jego ciało. Wiedział, że to wpływ anomalii, że używanie magii, szczególnie czarnej ma swoją cenę, a od początku maja jeszcze większą niż do tej pory. Osłabienie było chwilowe, wierzył, że w żaden sposób nie wpłynęło na skutki rzucanych przez niego zaklęć. Widział w oczach tych dzieciaków zdezorientowanie, które przepędziło wcześniejsze niezadowolenie i gniew. Narzucił na ramiona płaszcz, zapiął go skrupulatnie pod szyją, nie spiesząc się zbytnio — krzyki Josephine nie robiły na nim najmniejszego wrażenia, tym bardziej krzyki niezadowolonych sąsiadów. Ruszył w głąb salonu, by dojść do wróżbity, który dla własnego bezpieczeństwa usunął się w cień. Oznajmił mu krótko, że wychodzi, a pozostała dwójka go już nie obchodzi. Zmierzając do wyjścia zatrzymał się jeszcze przy nim, przelotnie obrzucając wzrokiem dziewczynę. Zwrócił się jednak do chłopaka:
— Zapomniałbym na śmierć. Jesteś uzdrowicielem, legilimentą i metamorfomagiem. Nie zapominaj o tym — poradził mu z przekornym uśmiechem. — Spotkasz się ze mną pod Ministerstwem Magii, dwudziestego piątego czerwca. Punktualnie o godzinie siedemnastej czterdzieści pięć. Nie spóźnij się. Do tej pory trzymaj się z dala od ludzi.
Powiedziawszy to poklepał go pokrzepiająco po ramieniu i wyszedł.

|zt Ramsey





pan unosi brew, pan apetyt ma
na krew
Powrót do góry Go down
Josephine Fenwick
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t3390-josephine-fenwick#58313 https://www.morsmordre.net/t3429-poczta-josephine#59532 https://www.morsmordre.net/t3431-josephine#59578 https://www.morsmordre.net/f129-enfield-lavender-hill-145-8 https://www.morsmordre.net/t3519-skrytka-bankowa-nr-855#61428 https://www.morsmordre.net/t3428-josie#59531
Zawód : przyszła aurorka
Wiek : 22
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
W całym magicznym świecie gasną światła. Nie ujrzymy ich już za naszego życia.
OPCM : 28
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 10
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 3
Genetyka : Czarownica

PisanieTemat: Re: Salon wróżbity   13.02.18 12:22

Wrzeszczę jeszcze przez chwilę, otępiała z bólu rozlewającego się w środkowej części ciała. Jednak krzyk stopniowo cichnie, uniemożliwiony całkowicie zdartym gardłem. Mnóstwo krwi... Na dłoniach, na przedramionach... Mojej krwi. Jestem pewna, że nie powinno być jej aż tyle. Skąd się wzięła? Dlaczego krwawię? Nie pamiętam już Alexandra rozcinającego mój brzuch, nie zwracam uwagi na zakrwawione szkło w jego dłoni. Otępiała z bólu, rozglądam się rozbieganym, zamglonym z bólu spojrzeniem po pomieszczeniu. Mój wzrok zatrzymuje się na różnych punktach - kominek, dywan, płonąca świeca, okno... w końcu na dłuższą chwilę zatrzymuje się na mężczyźnie stojącym w drzwiach, by przebiec do jego rozmówcy. Nie znam ich, ich słowa nie mają dla mnie większego znaczenia... Wiem tylko, że potrzebuję od nich pomocy. Wpatruję się przerażonym wzrokiem w Alexandra, choć nie potrafię przypisać do niego żadnego imienia. Otępiała z bólu nie zdaję sobie sprawy z momentu, w którym zrozumiałam, że cała ta sytuacja budzi we mnie mnóstwo zdezorientowania i jeszcze więcej pytań. Nie znam tego pomieszczenia, nie znam żadnego z mężczyzn, tym bardziej nie wiem, co tutaj robię w samym środku nocy z raną na brzuchu, pokryta krwią... Najwyraźniej pozbawiona ubrań. Chcę się czegoś dowiedzieć, jednak z moich ust wydobywa się tylko przeciągły jęk. Mam tyle pytań, które żądają natychmiastowej odpowiedzi, wyklarowania szalejących myśli, które nie potrafią znaleźć ani jednego punktu zaczepienia. Głos intuicji podpowiada mi, że na pewno nie powinno tak być... Musiało stać się coś bardzo złego, tylko że im bardziej szukam jakiejś podpowiedzi, tym większe zagubienie odczuwam. - Pomóż mi... - udaje mi się wycharczeć po chwili walki z własnymi odruchami. Wpatruję się w obcego sobie mężczyznę załzawionymi oczyma, z który jednak nie ciekną już łzy - najwyraźniej organizm potrzebuje zachować płyny uciekające ze mnie przez zadaną ranę. Koncentruje sie na uchwyceniu jego spojrzenia, spojrzenia tych niebieskich oczu, które rodzą we mnie przekonanie, że mi pomoże. Nie wiem, skąd ta pewność, skąd brak przerażenia, przecież jesteśmy sami w tym opuszczonym przez wszystkich miejscu, gdzie wcześniejsze krzyki nie robią na nikim wrażenia. Po prostu jestem pewna, że nie zostawi mnie samej, bym wykrwawiła się skulona w fotelu. Uparcie trzymam się tej myśli, by nie dać porwać się narastającej panice, wywołanej tysiącem pytań żądających odpowiedzi.





these violent delights have
violent ends...


Powrót do góry Go down
Alexander Selwyn
avatar

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
https://www.morsmordre.net/t927-alexander-selwyn#4785 https://www.morsmordre.net/t999-fumea https://www.morsmordre.net/t937-lubisz-moze-teatr#4917 https://www.morsmordre.net/f84-boreham-palac-beaulieu https://www.morsmordre.net/t3768-skrytka-bankowa-nr-277 https://www.morsmordre.net/t979-a-selwyn#5392
Zawód : Stażysta w Szpitalu Św. Munga, hipnotyzer
Wiek : 21
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
"Nie dajcie się tym ludziom, maszynowym ludziom z maszynowym umysłem i maszynowym sercem."
OPCM : 33
UROKI : 15
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 16
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 6
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Salon wróżbity   13.02.18 18:13

Wszędzie była krew. Rozwarłem palce i wypadł z nich ostry kawałek szkła, a wibrujący dźwięk zlał się z rozdzierającym wrzaskiem dziewczyny. Wszystko było okropnie znajome - potrafiłem nazwać przedmioty w okół. Stół, świece, szklana kula. Kominek. Kominkiem można było się przenosić. Złapać garść proszku i cisnąć w - tak, w palenisko. Jednak przy tych wszystkich rzeczach o własnych imionach i zastosowaniach, kim byłem ja? Jak ja się nazywałem?
Spojrzałem na mężczyznę, który do mnie podszedł, a wzrok miałem całkowicie zagubiony i zdezorientowany. Spiłem więc słuchem łapczywie każde słowo, które do mnie wypowiedział, bowiem to była prawda o tym, kim jestem - mimo, że poczułem budzącą się we mnie silną niechęć do jego osoby. Jedyne, co miałem, poza wspomnieniem o rudowłosym mężczyźnie i dziwnym, zimowym świecie, w którym podcinałem sobie żyły. Kiedy drzwi za nieznajomym zatrzasnęły się, zakrwawioną dłonią sięgnąłem ku rękawowi i rzeczywiście, na lewym przedramieniu widniała gruba, różowa krecha blizny. Cała dłoń była pożyłkowana. No tak, przecież tamten mężczyzna o wściekłym głosie zdarł mi z niej skórę, kiedy próbowałem ochronić siebie i tamtych innych ludzi. Ludzie. Właśnie, ludzie. To była jedyna rada, jaką dostałem, więc powinienem się jej trzymać. Z tych rozmyślań, prób zrozumienia co tak właściwie się dzieje w tej makabrycznej sytuacji wyrwał mnie dopiero cichy szept dziewczyny. Patrzyłem się na nią wciąż tak samo zdezorientowany, nie rozumiejąc, dlaczego tu się znajdujemy, dlaczego ma rozcięty brzuch - czy to ja jej zrobiłem? Przecież czułem, że ją lubię, dlaczego więc miałbym ją skrzywdzić? Nic nie wiem. Chociaż... podobno jestem uzdrowicielem. Rozejrzałem się rozpaczliwie dookoła, szukając czegoś, co mogłoby mi pomóc i dostrzegłem - wystającą z kieszeni czarnego płaszcza różdżkę. Złapałem za nią i wymierzyłem w brzuch dziewczyny, trzymając czubek drewna tuż nad rozciętą skórą. To wydawało się być całkowicie normalne i na miejscu, czułem się z tym dobrze, jakbym robił to od zawsze. Słowa inkantacji przychodziły naturalnie.
- Curatio Vulnera Horribilis.




If you're loved by someone
you're never rejected.
Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Salon wróżbity   13.02.18 18:13

The member 'Alexander Selwyn' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 62


Powrót do góry Go down
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Salon wróżbity   13.02.18 23:37

Po wyjściu Ramseya, Alexandrowi udało wyleczyć się ranę Josephine spowodowaną rozcięciem. Powstrzymał krwawienie i wzmocnił ją znacząco. Nawet gdy nie wiedział, kim jest leżąca kobieta i dlaczego leżała przed nim ranna.

| Na odpis macie 48 godzin.

Ze względu na to, że zapomniałam dokładnie rozpisać, z jakimi obrażeniami boryka się Josephine, zaklęcie przywraca jej maksymalną możliwą wartość (47) niezależnie od charakteru obrażeń. Pozostałe obrażenia są jednak obrażeniami psychicznymi.

Alexander, przypominam o konieczności rzucania kostek odpowiadających za anomalię. W związku z brakiem rzutu, Mistrz Gry rzucił kość w odpowiednim temacie, nie wypadła żadna anomalia.

Punkty życia:
Josephine: 151/220; kara: -15 (psychiczne)

W każdej chwili możecie zakończyć wątek pisząc w poście, że opuszczacie lokację. Jeżeli chcecie przenieść go w inne miejsce, zostawcie stosowną adnotację w poście. Wątek aż do samego jego zakończenia odbywa się z arbitrażem Mistrza Gry.
W razie wszelkich pytań, wiecie, gdzie mnie znaleźć.



Powrót do góry Go down
Josephine Fenwick
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t3390-josephine-fenwick#58313 https://www.morsmordre.net/t3429-poczta-josephine#59532 https://www.morsmordre.net/t3431-josephine#59578 https://www.morsmordre.net/f129-enfield-lavender-hill-145-8 https://www.morsmordre.net/t3519-skrytka-bankowa-nr-855#61428 https://www.morsmordre.net/t3428-josie#59531
Zawód : przyszła aurorka
Wiek : 22
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
W całym magicznym świecie gasną światła. Nie ujrzymy ich już za naszego życia.
OPCM : 28
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 10
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 3
Genetyka : Czarownica

PisanieTemat: Re: Salon wróżbity   14.02.18 19:55

Tkanki, pod oddziałowującym na nie zaklęciem zbiegają się ku sobie. Nieprzyjemne, jednak o wiele lepsze niż przeszywający ból, którego w żaden sposób nie potrafiłam ukoić. Teraz pozostaje po nim tylko pulsujące uczucie, niewidzialny ślad, tego co się stało. Oczywiście poza powstającą blizną, jednak z nią mogę żyć, bez krwi już niekoniecznie. - Dziękuję - próbuję się do niego uśmiechnąć, jednak nie mam na dość siły, spoglądam więc w jego błękietne oczy, próbując zrozumieć, co się dzieje. Jestem jednak zbyt otępiała, by myśleć, by znaleźć jakieś racjonalne wytłumaczenie. Choć to ważne, potrzebuję po prostu odpocząć. - Chodźmy... Do domu... - kolejny cichy szept. Dom, bezpieczne miejsce, gdzie mogłabym się schować przed całym światem, zmyć krew i znaleźć ukojenie w objęciach snu, a potem pozbierać się w całość. Tylko że nie wiem, gdzie on się znajduje. Spoglądam zrozpaczonym wzrokiem na mężczyznę, jakby potrafił mi odpowiedzieć, zabrać mnie do domu. Albo w jakiekolwiek bezpieczne miejsce, jakim salon wróżbity, w którym się znajdujemy, wcale mi się nie jawi. Tutaj krzyczałam, tutaj krawiłam... Czemu to się stało? Dlaczego nie mam na sobie ubrań? - Mógłbyś? - spoglądam w kierunku długiej, limonkowej szaty, która znajduje się na podłodze, nada się, by się zakryć... wszystko. Widzę jego zmieszanie, tak, to nie jest normalne. Drżę na samą myśl, że taką mnie widzieli, choć obecnie nagość jest jednym z najmniejszych problemów. Czekam chwilę aż pozbiera części mojej garderoby - sprawnie wciągam przez głowę najdłuższą szatę, zakrywając biust, zakrwawiony brzuch... Później zajmuję się resztą, a on daje mi ku temu przestrzeń, nie patrząc w moim kierunku. Zwracam się do niego, dopiero wtedy gdy jestem całkowicie ubrana. - Nawet nie znam twojego imienia... - to dziwne, bo wydaje się znajomy, tak jakbym spędzała z nim dużo czasu, znała praktycznie na wylot, otworzyła dla niego serce, a jednak... Nie pamiętam, by coś takiego miało miejsce. Kręce po prostu głową i skupiam się na czymś innym - rozglądam się dokładniej po pomieszczeniu. Książki, niezapalone kadzidełka, kula o mlecznym odcieniu, wysłużony perski dywan. Miejsce dość specyficzne, to na pewno. Próbuję wstać z fotela, całkiem skutecznie, gdybym tylko nie zatoczyła się w kierunku nienazwanego mężczyzny. Złapawszy się jego ramienia, mruczę ciche przeprosiny. Pora stąd wyjść, na noc, na białe płatki wirujące w powietrzu. I pójść gdzieś, gdziekolwiek, gdzie tylko się znajdzie jakieś schronienie.





these violent delights have
violent ends...


Powrót do góry Go down
Alexander Selwyn
avatar

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
https://www.morsmordre.net/t927-alexander-selwyn#4785 https://www.morsmordre.net/t999-fumea https://www.morsmordre.net/t937-lubisz-moze-teatr#4917 https://www.morsmordre.net/f84-boreham-palac-beaulieu https://www.morsmordre.net/t3768-skrytka-bankowa-nr-277 https://www.morsmordre.net/t979-a-selwyn#5392
Zawód : Stażysta w Szpitalu Św. Munga, hipnotyzer
Wiek : 21
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
"Nie dajcie się tym ludziom, maszynowym ludziom z maszynowym umysłem i maszynowym sercem."
OPCM : 33
UROKI : 15
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 16
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 6
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Salon wróżbity   27.02.18 22:16

Obserwowałem ze znanym mi zachwytem działanie mojego zaklęcia. Przed chwilą rozdzielone, teraz kawałki ciała znów łączyły się w jedność, ciemnym śladem blizny oznaczając miejsce, w którym ich integralność została unicestwiona. Zaraz jednak poczułem się okropnie niezręcznie. Patrzyłem na nagą kobietę, nie wiedziałem kim jest, jak ma na imię, czy w ogóle ją znam? Wydawało mi się, że moje serce jakoś dziwnie podskoczyło, kiedy wypowiedziała skierowana w moją stronę podziękowania. Skinąłem głową, skupiając się na tym, aby patrzeć tylko i wyłącznie na jej twarz. Nie powiem, że mnie nie kusiło, aby zjechać spojrzeniem trochę w dół. tylko odrobinę... Nie. Nim zdążyłem to zrobić spojrzałem w bok, marszcząc brwi na jej kolejne słowa. Dom. Gdzie on był? Bezpieczeństwo, ciepło, spokój - taki powinien być dom. Nie znając go pozostawało więc tylko jedno.
- Tak. Znajdziemy jakieś miejsce. Dom - powiedziałem, podnosząc się. Teraz koncentrowanie się na jej oczach było jeszcze trudniejsze, kiedy perspektywa uległa tak znaczącej zmianie. Byłem strasznie, okropnie zdezorientowany. Nie wiedziałem gdzie jestem i dokąd powinienem iść. Czy możliwym było, ze gdybym wiedział skąd przyszedłem potrafiłbym odnaleźć właściwą drogę, dobry trop? Nie wiedziałem. Mógłbym tylko gdybać, lecz tkwienie w tym dziwnym salonie wróżbity przyprawiało mnie o nieprzyjemne ściśnięcie z żołądku. To nie było dobre miejsce, aby w nim zostać. Trzeba nam było stąd wyjść. Nam. Nam, nam, nam. Czyżbym przerzucił się na myślenie zbiorowe? Zdecydowanie. Nie byłem sam, znajdowaliśmy się tu we dwoje i czułem, że tak powinno być. Była jedynym, co znałem. Na jej prośbę podążyłem za dziewczęcym spojrzeniem, w mig rozumiejąc, co też miała na myśli. - Oczywiście - odparłem, zbierając części garderoby niewątpliwie należące do zaskakująco znajomej nieznajomej i wręczając je jej. Dałem jej czas i przestrzeń aby mogła się w spokoju odziać, w zakrwawionych palcach obracając różdżkę z jasnego drewna. Z hikory. Patrząc na nią i pozostawiane na lakierze czerwone, żelazno-wonne ślady rozmyślałem nad jedynym obrazem spoza tego pokoju, który potrafiłem przywołać w myślach. Kim był rudowłosy mężczyzna? Czy potrafiłby mi coś powiedzieć? Musiało być przecież coś więcej, wołało mnie jasne światło, wołała mnie melodia, wołał mnie ptak. Zew Feniksa. Tylko dlaczego?
Zaskoczyła mnie kolejnymi słowami, drgnąwszy obróciłem się i ujrzałem, że jest już odziana. Uśmiechnąłem się trochę niezręcznie, z lekka przepraszająco, unosząc ramiona i kręcąc głową.
- Przykro mi, ale ne mogę sobie przypomnieć. Ani mojego, ani twojego - powiedziałem rozbrajająco szczerze, pochłaniając wzrokiem każdy łuk i wklęsłość jej twarzy, kiedy nagle zachwiała się i poleciała w moją stronę. Automatycznie wyciągnąłem ramiona, by ją złapać. - Powinniśmy stąd pójść - powiedziałem, poważniejąc i chwytając leżące na kanapie dwa płaszcze, męski i żeński. Chyba były nasze, nikogo innego w końcu tu nie widziałem.
Pomogłem dziewczynie założyć wierzchnie odzienie i zarzuciwszy i sobie płaszcz na ramiona chwyciłem ją pod ramię, służąc za oparcie. W drugiej dłoni kurczowo trzymałem różdżkę, kiedy wychodząc w ciemną noc zostawialiśmy za sobą krew, łzy i samych siebie, stając przed całkiem nowym początkiem.

| Zamknięcie tematu dla Alexandra i Josephine.




If you're loved by someone
you're never rejected.
Powrót do góry Go down
 

Salon wróżbity

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3

 Similar topics

-
» Salon wróżbity
» Pokój Dzienny - Salon II - Parter
» Salon z kuchnią
» Salon
» Bar i salon gier "Chaco Taco"

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: City of London :: Ulica Pokątna-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-18