Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Login:

Hasło:

Salon wróżbity
AutorWiadomość
Salon wróżbity [odnośnik]16.07.16 18:23
First topic message reminder :

Salon wróżbity

★★
Gdzieś w zaułku odchodzącym od ulicy Pokątnej znajdują się ciemnozielone drzwi, nad którymi wisi szyld przedstawiający fioletowe oko. Po przekroczeniu progu na śmiałka, który to uczynił, czekają smugi różowego dymu, wśród których kryje się czarny kot. Krok za krokiem prowadzi cię on do pokoju, które w ciemności rozświetlanej słabym blaskiem zielonych i białych płomieni świec skrywają stolik ze szklaną kulą i siedzącego za nim wróżbitę. Stara, pomarszczona twarz starca wpatruje się w przybysza bladoniebieskimi tęczówkami oczu. Mężczyzna wykonuje ręką gest, zachęcający cię do spoczęciu na fotelu naprzeciw niego. Odważysz się?

W tej lokacji obowiązuje bonus do rzutu kością w wysokości +5 dla Rycerzy Walpurgii i +10 dla Śmierciożerców.
[bylobrzydkobedzieladnie]


Ostatnio zmieniony przez Mistrz gry dnia 25.03.22 19:25, w całości zmieniany 2 razy
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Salon wróżbity - Page 4 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Re: Salon wróżbity [odnośnik]27.03.19 12:13
-Nie na dłuższą metę - przyznał, obracając w palcach różdżkę. Idealne rozwiązanie już po kilku tygodniach zaowocowało efektami, jakich się nie spodziewał i których nie chciał. Pełne życia dzieci po prostu marniały, jego córki przypominające porcelanowe lalki stały się wychudzonymi kościotrupami w koronkowych sukienkach. Brakowało im ruchu, wysiłku, lecz Magnus wolał mieć je przy sobie całe, żywe, niż ryzykować beztroskim wystawieniem ich na łaskę i niełaskę kapryśnej magii. Czas dla dzieci uciekał w utrzymywanym stanie śpiącej katatonii rosło ich ciało, ale one - nie.[/size]
-Może - odparł, z zafrasowaniem pocierając swoją brodę, która na całe szczęście zdołała już odrosnąć po wypadku z ogniem - ale tłumienie magii, nawet tej niekontrolowanej u żywych istot, u dzieci, zwłaszcza u dzieci jest szalenie niebezpieczne. Nieprzewidywalne - rzekł powoli, musiała wiedzieć, do czego pije. Musiała widzieć szkraby z Nokturnu, które bez jej czułych, leczących dłoni nie przeżyłby jednego dnia eksperymentów. Odpowiednie poświęcenie nie wywoływało w nim zgrzytu, cóż, o mały włos, a los laboratoryjnego szczura zgotowałby synowi Eir, ale przemawiał przez niego czysty pragmatyzm. Żałował tych dzieci, ale przysługiwały się światu bardziej służąc swym chłonnym umysłem i nierozwiniętym ciałkiem w izolacji, niż siejąc supstoszenie na zewnątrz. Gdyby krew dziesięciu innych dziewczynek zapewniła spokój Helene, rozlałby ją bez wahania i miał podstawy, by sądzić, że Cassandra również nie cofnęłaby się przed niczym. Rodzicielski instynkt u kobiet podobno rozkwitał o wiele bardziej, mógł podziwiać tę determinację. W jej oczach malowała się hardość, upór, zawzięta miłość, kiedy wspominała Lysę. Też musiał tak wyglądać, nieco obsesyjnie, z tęczówkami rozszerzonymi jak po przełknięciu narkotyku.
Kiwnął głową, wcześniej Helene uwielbiała mleczne desery. Przewidywalnie starał się jej dogadzać, aby z nawiązką zrekompensować dolegliwości wyczerpujące dziewczynkę. Może i to był jakiś trop - lecz postępujący hałas urwał wątek, a Magnus na powrót stał się czujny i skupiony. Wysłupłał z siebie dostatecznie dużo mocy, by okiełznać anomalię, a zgrabna pomoc Vablatsky usidliła ją ostatecznie.
-Nie zostawię cię przecież - rzekł, marszcząc czoło, wyzwaniu mieli podołać wspólnie, nie w pojedynkę, co zresztą udało się bez zarzutu. Mogliby otwierać szampana, gdyby nie nagły zgiełk dobiegający z ulicy i trzask otwieranych drzwi.
-Szlag. Musimy się schować - zaklął pod nosem, rozglądając się po zrujnowanym salonie, instynktownie szukając miejsca, w jakim mogliby się przyczaić, aż intruzi - prawdopodobnie służby Ministerstwa - opuszczą budynek. Jego wzrok padł na szafę, cóż, nie miał wiele do stracenia, raczej jej nie podpalą. Prędko otworzył drzwi, modląc się, by zawiasy nie jęknęły za głośno i wszedł między rzędy starych, śmierdzących naftaliną płaszczy z mocnym poczuciem przesady.


rzucam na ukrywanie!
Magnus Rowle
Zawód : reporter Walczącego Maga
Wiek : 35
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
O mój słodki Salazarze, o mój słodki
Powiedz mi, że warto
Że przejdziemy przez to wszystko gładko
Będzie wiosna dla mych dzieci przez kolejne tysiąc lat
OPCM : 20
UROKI : 5
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 42
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 9
Genetyka : Czarodziej
Salon wróżbity - Page 4 GleamingImpressionableFlatfish-small
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t4426-magnus-phelan-rowle https://www.morsmordre.net/t4650-korespondencja-m-p-rowle-a https://www.morsmordre.net/t4655-careless-whisper https://www.morsmordre.net/f310-cheshire-farndon-posiadlosc-rowle-ow https://www.morsmordre.net/t4652-skrytka-bankowa-nr-1118 https://www.morsmordre.net/t4786-magnus-rowle
Re: Salon wróżbity [odnośnik]27.03.19 12:13
The member 'Magnus Rowle' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 45
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Salon wróżbity - Page 4 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Salon wróżbity [odnośnik]27.03.19 15:04
Miał rację. To było szalone i nieprzewidywalne. To było też niemożliwe i ryzykowne. Ale czy stali przed wyborem, w którym mogli pozwolić sobie na wahanie?
- Wiesz, jak szybko rozwija się umysł dziecka? - odpowiedziała pytaniem na pytanie, pozornie niezwiązanym, a jednak tak istotnym. - Miesiąc wegetacji pozbawia go bodźców pozwalających na wykształcenie podstawowych funkcji. - Głównie poznawczych, ale nie tylko, dziecko wegetujące nie kształciło się na żadnym poziomie. Lysa powinna już umieć pisać, ale ta lekcja ominęła ją przez półroczny sen. Ale lekcje mogła nadrobić, gorzej z korzyściami umysłowymi, które te lekcje przynosiły - z wyobraźnią, pamięcią, kreatywnością. - Jeszcze kilka miesięcy i zaczną się problemy z mową. Czasu nie cofniemy, funkcje, które nie wykształcą się teraz, nie wrócą już nigdy. - Nie każdy zdawał sobie z tego sprawę, jako uzdrowicielka była bardziej świadoma. I wiedziała, że musi zapewnić dziecku rozwój, niezależnie od tego, jakim uczyni to kosztem. Lysandra była bardzo inteligentną dziewczynkę, chciała, by zachowała tę inteligencję. Szkraby z Nokturnu były dobrym tropem, być może mogła skorzystać z gromadki zgromadzonej przez Ramseya i poznać ich moce nieco... dogłębniej. Było to okrutne, a ona nie była dumna ani z myśli ani z potencjalnych czynów, nie lubowała się w krzywdzeniu - ale dla Lysandry wyrwałaby smokowi kły gołymi rękami, gdyby tylko była taka potrzeba. W jej oczach iskrzyła determinacja zmieszana z lękiem i trwogą o los własnej córki.
I gdy - o dziwo - nadążyła za Rowlem opanowując magię tego miejsca, gdy jej wibracje ucichły, a miejsce wydało się stabilniejsze, gdy wydawało się, że okiełznali ognisko znajdujące się w tym miejscu, i ona usłyszała trzask drzwi, który zwrócił uwagę Magnusa. W tym samym momencie jej ramiona zaczęły się wydłużać, kolana wyginać, zakańczając się wygiętymi  w łuk pazurami; nos wyciągnął się w przód, a jej skóra wnet pokryła się czarnymi piórami - gdy z furkotem skrzydeł wybiła w górę, pod postacią wrony czając się na szczycie szafy, w której wcześniej skrył się Magnus; nikt nie mógł jej tutaj zobaczyć. Kątem ptasiego oka dostrzegła, że do wnętrza piwnicy weszli czarodzieje z Ministserstwa - jeden z nich rzucił spojrzeniem na ich szafę i zawahał się, wyciągając rękę, by ją otworzyć - ale w ostatniej chwili ją cofnął, Magnus był bezpieczny. Wciąż wydawał się jednak czujny - a Cassandra ani drgnęła, skryta w piwnicznych ciemnościach.




bo ty jesteś
prządką

Cassandra Vablatsky
Zawód : Szeptucha
Wiek : 30
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
wdarły się znowu upiory w twój sen
OPCM : 0
UROKI : 0
ALCHEMIA : 26
UZDRAWIANIE : 36
TRANSMUTACJA : 25
CZARNA MAGIA : 1
ZWINNOŚĆ : 10/60
SPRAWNOŚĆ : 5/5
Genetyka : Jasnowidz

Sojusznik Rycerzy Walpurgii
Sojusznik Rycerzy Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t569-cassandra-vablatsky https://www.morsmordre.net/t943-zorya-utrennyaya#4959 https://www.morsmordre.net/t687-cassandra-vablatsky https://www.morsmordre.net/f94-ulica-smiertelnego-nokturnu-17 https://www.morsmordre.net/t2811-skrytka-bankowa-nr-3#45477 https://www.morsmordre.net/t1510-cassandra#13947
Re: Salon wróżbity [odnośnik]27.03.19 15:04
The member 'Cassandra Vablatsky' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 9
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Salon wróżbity - Page 4 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Salon wróżbity [odnośnik]27.03.19 22:24

Wiedział i co gorsze, niczym badacz obserwował zmieniające się, a może raczej: stojące w miejscu dziewczynki. Osobiście nadzorował ich edukację, sprowadzał najlepsze guwernantki, przepytywał z przyswojonych wiadomości, podziwiał dziecięcą ekspresję twórczą i prowadził z nimi proste rozmówki po norwesku. Kiedyś; zaangażowanie małych lady znacząco osłabło, język zrobił się drętwy, dłonie niewprawne, a wiedza zamglona. Odpowiedzialności nauczycieli w tym nie było, Magnus doskonale znał wszak przyczynę umysłowego regresu. Świadomie wprowadzał je przecież w senną rzeczywistości, zabierał światu na całe długie dnie, co skutkowało powolnym wyparowywaniem z głów nie tylko tanecznych kroków, ale też podstaw niezbędnych do zgrabnego funkcjonowania.
-Tylko ja i uzdrowiciel widujemy teraz dziewczynki. Jakby były trędowate - parsknął ze złością, zaciskając pięść i walcząc ze sobą, by nie uderzyć nią o sypiącą się ścianę. Nie mógł - nie powinni zwracać uwagi - kto dotrzymuje towarzystwa Lysandrze? - oprócz niej, naturalnie. Miała kogoś na tyle bliskiego, kto nie bał się zbliżyć do dziecka, przypominającego odbezpieczoną różdżkę? Jeśli tak, zazdrościł jej ogromnie - jego własna żona nie chciała widzieć dziewczynek, odkąd tylko zaczęły się te cyrki. Wymianę doświadczeń rozsądniej byłoby jednak odbyć w miejscu co najmniej neutralnym, bo chociaż magia już się wyciszyła, to jaskini wróżbity nie określiłby mianem pewnej. Zaszyty w szafie pozostawił szparę między drzwiami - pierwsza podstawowa zasada przetrwania, nigdy nie zamykać się w takich przestrzeniach - przez którą śledził rozwój wypadków. Ciekawość prawie go zdradziła, bo gdy Vablatsky poczęła zmieniać kształt, Magnus wydał z siebie bliżej niezidentyfikowany odgłos zaskoczenia - nie miał pojęcia, że posiadała umiejętność animagii, umiejętność trudną, wymagającą lat studiów i ćwiczeń. Po chwili stracił ją z zasięgu wzroku, musiała umknąć i przyczaić się w ciemności, za to on sam oblał się zimnym potem; umundurowany mężczyzna zmierzał prosto na niego i Rowle był przekonany, że zaraz wywleką go stamtąd, prawdopodobnie w kajdankach. Znowu.
Przeliczył się - usłyszał jedynie krótką szamotaninę, żałośliwe kraknięcia, a po dłuższej ciszy, cztery pary butów zgodnie podążyły do wyjścia. Rowle odczekał jeszcze kilka minut, po czym wysunął się zza drzwi szafy, jeszcze czujny i gotowy do ewentualnego odparcia napastnika. Salon pozostawał jednak cichy, spokojny. Przeklął, bo sprawę doprowadził do rozwiązania połowicznego, a takich nie znosił. Zabrali Cassandrę, będzie musiał się po nią pofatygować - chciał, czuł się w obowiązku odstawić ją do domu.

zt x2

Magnus Rowle
Zawód : reporter Walczącego Maga
Wiek : 35
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
O mój słodki Salazarze, o mój słodki
Powiedz mi, że warto
Że przejdziemy przez to wszystko gładko
Będzie wiosna dla mych dzieci przez kolejne tysiąc lat
OPCM : 20
UROKI : 5
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 42
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 9
Genetyka : Czarodziej
Salon wróżbity - Page 4 GleamingImpressionableFlatfish-small
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t4426-magnus-phelan-rowle https://www.morsmordre.net/t4650-korespondencja-m-p-rowle-a https://www.morsmordre.net/t4655-careless-whisper https://www.morsmordre.net/f310-cheshire-farndon-posiadlosc-rowle-ow https://www.morsmordre.net/t4652-skrytka-bankowa-nr-1118 https://www.morsmordre.net/t4786-magnus-rowle
Re: Salon wróżbity [odnośnik]28.03.19 8:08
Od tej pory to ustabilizowane za pomocą czarnej magii miejsce staje się terenem sprzyjającym rzucaniem czarów przez wszystkich Rycerzy Walpurgii. Sukces zagwarantował wszystkim poplecznikom Czarnego Pana bonus do rzutu kością w wysokości +5 dla Rycerzy Walpurgii i +10 dla Śmierciożerców podczas kolejnych gier w tej lokacji. Zostanie wam to zapamiętane.
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Salon wróżbity - Page 4 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Salon wróżbity [odnośnik]29.07.20 16:39
Salon wróżbity

Gdzieś w zaułku odchodzącym od ulicy Pokątnej znajdują się ciemnozielone drzwi prowadzące do salonu wróżbity. Właściciel tego miejsca nigdy nie stał po żadnej ze stron - pomagał słabszym, ale i obawiał się złych i potężnych. Jego lokal jest nie tylko dobrym strategicznie miejscem w centrum Londynu, do którego niewielu zagląda, ale również i sam wróżbita ma wyjątkowy dar. Jako doświadczony wieszcz potrafi trafnie odczytać znaki swoich wizji, a podczas wojny warto mieć po swojej stronie każdego uzdolnionego czarodzieja - nie tylko w dziedzinie uroków. To miejsce może być istotnym punktem Londynu.



poziom I
Etap I
Postać rozpatruje wszelkie zabezpieczenia pozostawione przez poprzednią grupę (najpierw pułapki oraz klątwy, później ew. strażników pozostawionych przez przeciwną organizację). Jeżeli grupa jest pierwszą, która zdobywa dany teren, należy pominąć ten etap.

Etap II
Ścieżka pokojowa
Przekonanie wróżbity do swoich racji nie będzie takie proste. Odporny na piękne słowa czarodziej stawia przede wszystkim na fakty i wiarę w działania - nie poprze nikogo, kto nie będzie w stanie go przekonać do swoich racji. Łatwo można jednak uderzyć w jego niezależność i sprawić, że zwątpi w swoje bezpieczeństwo (zastraszanie st 100 łącznie dla wszystkich postaci w wątku).

Ścieżka wojenna
Zakon Feniksa: Salon wróżbity można zdobyć również siłą. Nie będzie to takie proste. Znajdujący się na najsławniejszej ulicy czarodziejskiego świata lokal jest miejscem często odwiedzanym przez policyjne patrole. Odkąd wybuchła tam anomalia, funkcjonariusze na wszelki wypadek sprawdzają, czy nie nastąpiły żadne powikłania. Gdy tylko dotrzecie na miejsce, spotkacie dwuosobowy patrol, który zaaresztuje każdego, kto nie przedstawi odpowiednich dokumentów.

Walka: Postać, która napisze w wątku jako pierwsza, rzuca kością za czarodzieja A; postać, która napisze jako druga, wykonuje rzuty za czarodzieja B.

Czarodziej A (OPCM 15, uroki 25, żywotność 80) będzie atakował kolejno zaklęciami: Saggitia, Lancea, Lamino oraz bronił się zawsze wtedy, kiedy wymaga od niego tego sytuacja.
Czarodziej B (OPCM 15, uroki 20, żywotność 70) będzie atakował kolejno zaklęciami: Ignitio, Jinx, Glacius oraz bronił się zawsze wtedy, kiedy wymaga od niego tego sytuacja.

Rycerze Walpurgii: Salon wróżbity można zdobyć również siłą. Nie będzie to takie proste. Odkąd w sklepie pojawiły się anomalie, a kilku złodziei porozkradało cenny dobytek, korzystając z okazji, właściciel zatrudnił ochroniarza, który ma weryfikować każdego pojawiającego się w środku. Gdy tylko pojawicie się na miejscu bez zapowiedzi oraz nieumówieni, obaj czarodzieje staną z wami do walki.

Czarodziej A (OPCM 15, uroki 25, żywotność 70) będzie atakował kolejno zaklęciami: Lamino, Aeris, Scabbio oraz bronił się zawsze wtedy, kiedy wymaga od niego tego sytuacja.
Czarodziej B (OPCM 15, uroki 20, żywotność 80) będzie atakował kolejno zaklęciami: Adiposio, Caeruleusio, Everte Stati oraz bronił się zawsze wtedy, kiedy wymaga od niego tego sytuacja.

Gracz nie ma prawa zmienić woli postaci broniącej lokacji, jedyne, co robi, to rzuca za nią kością i opisuje jej działania w sposób fabularny.

Etap III
Aby przejść do etapu III należy odczekać 48 godzin, w trakcie których para (grupa) może zostać zaatakowana przez przeciwną organizację.

Etap IV
Postaci mają 2 tury na nałożenie zabezpieczeń, pułapek lub klątw oraz wydanie dyspozycji strażnikom należącym do organizacji.
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Salon wróżbity - Page 4 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Salon wróżbity [odnośnik]31.08.20 23:25
Przychodzimy stąd

Tym razem widok Hannah w jasnych włosach nie był już taką niespodzianką. Trudniej było w niej rozpoznać teraz kobietę z plakatu, lecz rysy twarzy wciąż pozostawały te same. Zacząłem się zastanawiać, czy alchemicy w Oazie nie mogliby uwarzyć większą ilość eliksiru wielosokowego, ale może brakowało im ingrediencji, o nie nie było chyba teraz łatwo.
- Dotąd trochę ryzykował. Może teraz nie jest pewien, czy miałby jakieś wsparcie, może nie czuje się na siłach działając w pojedynkę - odpowiedziałem po chwili zastanowienia. Rzeczą niemożliwą było walczyć z całym rządem bez wsparcia, jeśli więc wróżbita nie miał pewności, że nie jest w tym sam, to nic dziwnego, że zrezygnował. - Chciałabyś wiedzieć co cię czeka? - spytałem niezobowiązująco. Ja byłem zdania, że chyba lepiej nie wiedzieć co szykuje dla mnie los - ale jeśli przepowiednie te miałyby w sobie choćby ziarno prawdy, to mogły być naprawdę cenne dla Zakonu Feniksa.
Skinąłem głową, niemo zgadzając się, by ruszyć dalej, lecz coś, a raczej ktoś stanęło nam na przeszkodzie. Sam widziałem jak magiczny patrol oddalał się w zupełnie innym kierunku, a mężczyźni, którzy nagle pojawili się znikąd, wyskakując znienacka zza rogu, nie wyglądali na funkcjonariuszy, a na zwyczajnych bandytów. O pierwsze tarcze rozbiły się zaklęcia, lecz kolejne ugięły się pod zbyt licznymi promieniami - zbirów było więcej niż dwójka. Poczułem jak moje ciało sztywnieje, straciłem nad nim kontrolę, czułem jedynie ból, gdy uderzyłem mocno głową o bruk; słyszałem, że Hannah także upadła. Ze wszystkich sił starałem się przełamać zaklęcie Drętwota, było jednak silne, na tyle mocne, że dało zbirom czas na to, by nas podeszli, śmiejąc się i żartując; przeszukali mnie, słyszałem dźwięk monet, kiedy wyjęli sakiewkę z mojej kieszeni - ale to bynajmniej mnie nie martwiło. Bardziej to, czy zostawią Hannah w spokoju, czy byli na tyle zwyrodniali by... Oddalili się jednak, zabrawszy jedynie monety, różdżkę nadal miałem w palcach, kurczowo na niej zaciśniętych.
Przełamawszy w końcu zaklęcie zerwałem się z chłodnego bruku, klękając przy Hannah, która wyglądała na całą; czując ulgę machnąłem różdżką, starając się przełamać działanie więżącej ją Drętwoty.
- W porządku? - spytałem z troską, chcąc się upewnić, czy nic nie umknęło mojej uwadze; leżąc na ziemi ze wzrokiem wbitym w niebo nie widziałem wszystkiego. Podałem dziewczynie dłoń, pomagając się podnieść. W oddali znów usłyszeliśmy kroki, dlatego dałem Hannah znak, byśmy ruszyli dalej. - Dasz radę? - upewniłem się jedynie. Wrightówna wydawała się być ulepiona z innej, mocniejszej gliny niż większość kobiet, które znałem.
Podążając w stronę centrum byliśmy już ostrożniejsi, bardziej czujni i uważni. Lepiej było nie ryzykować, jeśli zamierzaliśmy jeszcze tej nocy rozmówić się z wróżbitą. Przemknęliśmy zaułkiem obok Dziurawego Kotła, aby dostać się na Pokątną, o tej porze zupełnie pustą. Witryny i ściany licznych sklepów oblepione były zdjęciami gończymi i twarze członków Zakonu Feniksa spoglądały na nas z każdego rogu - może oczekując, że się nie zatrzymamy.
- Czekaj - szepnąłem, łapiąc Hannah za łokieć, zanim zdążyła wyłonić się zza rogu i wkroczyć na jedną z odnóg Pokątnej, gdzie swój salon miał wróżbita. Wydawało mi się, że coś słyszałem i nie myliłem się. - Kolejny patrol. Unieszkodliwmy ich, zanim dostaną się do środka.
Dwójka funkcjonariuszy dobijała się do drzwi lokalu, nie widziałem więc innej opcji; z pewnością zażądają od nas różdżek i rozpoznają twarz Hannah, dlatego nie czekałem aż zauważą nas pierwsi. Skręciwszy w wąską uliczkę uniosłem różdżkę, by wycelować w jednego z nich (czarodziej B):
- Commotio!


Czarodziej A:
Charles zamierzał już zaklęciem wyważyć drzwi prowadzące do salonu wróżbity, gdy jego właściciel uparcie nie otwierał, kiedy jego uwagę odwrócił cudzy głos i wypowiada głośno inkantacja. Odwrócił się w kierunku dwójki nieznajomych na pięcie i wymierzył różdżką w kobietę (Hannah):
- Saggitia!


1 kość - moje zaklęcie
2 kość - zaklęcie czarodzieja A w Hannah



when injustice
becomes law
resistance
becomes duty



Cedric Dearborn
Zawód : Rebeliant
Wiek : 31
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Wdowiec
anger makes you stupid

stupid gets you killed
OPCM : 29
UROKI : 25
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 11
Genetyka : Czarodziej
Salon wróżbity - Page 4 Hss7
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t7241-cedric-dearborn https://www.morsmordre.net/t7249-nike#195067 https://www.morsmordre.net/t7242-znajde-cie https://www.morsmordre.net/f238-oaza-chata-nr-30 https://www.morsmordre.net/t7248-skrytka-bankowa-nr-1776#195061 https://www.morsmordre.net/t7247-cedric-dearborn#195054
Re: Salon wróżbity [odnośnik]31.08.20 23:25
The member 'Cedric Dearborn' has done the following action : Rzut kością


#1 'k100' : 62

--------------------------------

#2 'k8' : 1, 2, 1

--------------------------------

#3 'k100' : 43

--------------------------------

#4 'k8' : 4, 2, 3, 5, 1
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Salon wróżbity - Page 4 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Salon wróżbity [odnośnik]01.09.20 14:35
Pokiwała głową, ale nim odpowiedziała, zastanowiła się. Wróżbita sporo ryzykował, Cedric miał rację. Nie dość, że wciąż pozostawał w samym sercu Londynu to jeszcze pomagał ludziom, którzy tego potrzebowali. Mógł się już komuś narazić, ktoś mógł dowiedzieć się o tym, co robi. Rozejrzała się dookoła niespokojnie, chcąc sprawdzić, czy nikt za nimi nie szedł. Kto wie, może będą mieć towarzystwo, a ona znów nie wzięła ze sobą żadnych eliksirów. Powinna była odezwać się do Charlie, nim zdecydowała się na tę wycieczkę.
— Mimo wszystko, myślę, że musi być odważny.— Skoro zdecydował się na nie odtrącanie ludzi w tak trudnych czasach. Zewsząd mogli dowiedzieć się o nim szpiedzy, próbować go usunąć stąd lub zastraszyć. Zaczesała jasne pasemko za ucho, odgarniając je z twarzy i spojrzała w głąb Pokątnej. Kiedyś tętniła życiem. Było tu pełno ludzi, dzieci, którzy się śmiali, witali, zatrzymywali na pogawędkę. Teraz było tu ciemno i ponuro, ludzie unikali niepotrzebnego postoju, odwracali głowy.
Kiedy Dearborn spytał, czy chciałaby poznać przyszłość zawahała się, a z jej gardła wydobyło się ciche jęknięcie; oczy rozbiegły się po otoczeniu, by na moment zawiesić się na jakimś bliżej nieokreślonym miejscu.
— Tak, chyba— odparła niepewnie, ale po chwili pokiwała dla potwierdzenia głową i spojrzała na niego. Była ciekawa tego, co ją czekało, co niosła przyszłość. A w końcu znalazłaby odpowiedzi, na pytania, których nie zadawała. Ze strachu? Nie była pewna, czy chce pewnych zmian, niepewność wydawała jej się przyjemniejsza, choć znacznie bardziej uciążliwa niż ostateczność, która mogła nie przypaść jej do gustu. Obawiała się tego — że przyszłość jej się nie spodoba. I tylko to powstrzymywało ją do tej pory przed odwiedzeniem jakiegokolwiek wróżbity.
Odrętwienie, które spłynęło wcześniej na jej ciało nie pozostało w jej organizmie bez echa. Czuła się nieswojo, przedziwnie. Wszystko ją mrowiło. Doświadczyła tego po raz pierwszy.
— Tak, ruszamy — powiedziała, zaciskając palce na różdżce. Otrzepała spódnicę, tym razem już ignorując wypadające z upięcia włosy. Cedric prowadził, a ona milczała, idąc pół kroku za nim. Trudno powiedzieć, czy rzeczywiście z jakiejś obawy, przezorności, czy po prostu uznając, że powinna, by nie wyglądać zbyt pewnie siebie. Patrzyła dookoła. W oddali zamajaczył jej sklep, ale skręcili, by dotrzeć do salonu. Wpadła na niego częściowo go wymijając przy tym, ale złapał ją za łokieć i zatrzymał. Odruchowo spięła się, dostrzegając zagrożenie. Nabrała powietrza w płuca, zacisnęła palce na różdżce.
—Expelliarmus! — wypowiedziała głośno, zaraz za Cedriciem, celując w jednego z mężczyzn (A). Obaj zwrócili na nich uwagę w tej samej chwili. Trudno było jej stwierdzić jednoznacznie, który z nich może w nią celować. — Ignitio!— wypowiedział czarodziej (B), stojący dalej od drzwi.

1. Moje zaklęcie
2. Czarodziej (B) w Cedrica.


Like a river flows
Surely to the sea
Darling, so it goes
Some things are meant to be

Hannah Wright
Zawód : Wytwórca mioteł
Wiek : 27
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
Tell me things
you've never said out loud.
Just try and go there if you can
Show me the parts of you
you're not that proud of.
OPCM : 30
UROKI : 15
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 10
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 15
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej
Salon wróżbity - Page 4 8c905527b1ee98e0d94e5b8666c44eb444639c46
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t5207-hannah-wright https://www.morsmordre.net/t5219-poczta-hani https://www.morsmordre.net/t5220-hania https://www.morsmordre.net/f343-baker-street-221b https://www.morsmordre.net/t6218-skrytka-bankowa-nr-1286 https://www.morsmordre.net/t6213-h-wright
Re: Salon wróżbity [odnośnik]01.09.20 14:35
The member 'Hannah Wright' has done the following action : Rzut kością


#1 'k100' : 78

--------------------------------

#2 'k100' : 61

--------------------------------

#3 'k8' : 5, 7, 2, 8
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Salon wróżbity - Page 4 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Salon wróżbity [odnośnik]09.09.20 14:19
Przychodzimy stąd
Żywotność:
Hanny: 202/222
Cedrica: 176/230, -10 291/345 saxio 54 (tłuczone) -5
Czarodziej A: -25/80, esposas
Czarodzieja B: -4/70


Trudno było mi powiedzieć ile minęło czasu odkąd wyskoczyliśmy z zaułka Pokątnej, atakując znienacka dwójkę policjantów, próbujących dostać się do salonu wróżbity; zawsze w takich chwilach czas dziwnie się rozciąga, rozwleka, a w rzeczywistości wszystko dzieje się bardzo szybko i nie trwa dłużej niż kilka minut. Stoczona potyczka nie była najcięższą w moim życiu, to łatwa też nie była. Magia odmawiała mi posłuszeństwa, kaprysiła; wolałem myśleć o tym w ten sposób, niż wyrzucać sobie w tej chwili własną niekompetencję. Oberwałem mocniej niż Hannah i właściwie to dzięki niej mogliśmy opuścić różdżki (ale wciąż zachować czujność).
Zapewniłem ją, że sobie poradzę, ale Wright była uparta; koniec jej różdżki rozbłysnął, a ja nagle poczułem, że coś się ze mną dzieje. Było tu uczucie dziwne, lecz nie nieprzyjemne. Całe moje ciało stwardniało, stając się podobne do kamienia. Ruchy nie sprawiały mi trudności, nie stały się ociężałe, lecz przypominałem teraz posąg. Miałem ochotę spytać jak to dokładnie działa i jak długo, lecz chwilowo odłożyłem to na później.
- Świetnie sobie radzisz, Hannah - powiedziałem cicho. Pewnie nie potrzebowała moich pochwał, lecz i tak zdecydowałem się zwerbalizować swój podziw, bo naprawdę byłem pod wrażeniem. Z tego co było mi wiadomo, to czarownica nie miała za sobą szkolenia, które przygotowałoby ją do takich pojedynków, lecz najwyraźniej nie było ono niezbędne, kiedy życie bezlitośnie zmusza do praktyki każdego, komu nie jest obojętne ludzkie życie.
Umiejętne rzucanie czarów to jednak jedno, a mierzenie się z ich konsekwencjami to już inna sprawa.
Spytała cicho i głucho, czy żyją. To trudno było mi ocenić z tak daleka, dlatego początkowo zachowałem milczenie, ostrożnie zbliżając się do ruchomych piasków, uważając jednak, by nie podejść zbyt blisko i samemu nie paść ich ofiarą. Dwójka policjantów utonęła w nich już całkiem, wystawały jedynie czubki ich głów; nawet jeśli w tej chwili wciąż żyli, to niebawem zabranie im powietrza. Cofnąłem się do Hannah.
- Prawdopodobnie. Pamiętaj, że musieliśmy to zrobić - przemówiłem do niej cicho, łagodnie, kładąc dłoń na ramieniu czarownicy. Pojęcia nie miałem z kim w oko w oko musiała już stanąć i co musiała zrobić dla Zakonu Feniks, lecz nie wyglądała mi na kogoś, kto mógł odebrać życie drugiemu człowiekowi, nawet jeśli był przesiąknięty złem do szpiku kości, a później spokojnie w nocy spać.
Zdjąłem dłoń z jej ramienia, musiała być teraz twarda, ciężka i nieprzyjemna, wciąż działało Saxio.
- Wchodzimy? - spytałem cicho. Mogła potrzebować chwili, ale nie powinniśmy zwlekać, nie teraz. Odgłosy walki, błyski zaklęć mogły tu zwabić innych policjantów, bądź co gorsza Rycerzy Walpurgii.


when injustice
becomes law
resistance
becomes duty



Cedric Dearborn
Zawód : Rebeliant
Wiek : 31
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Wdowiec
anger makes you stupid

stupid gets you killed
OPCM : 29
UROKI : 25
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 11
Genetyka : Czarodziej
Salon wróżbity - Page 4 Hss7
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t7241-cedric-dearborn https://www.morsmordre.net/t7249-nike#195067 https://www.morsmordre.net/t7242-znajde-cie https://www.morsmordre.net/f238-oaza-chata-nr-30 https://www.morsmordre.net/t7248-skrytka-bankowa-nr-1776#195061 https://www.morsmordre.net/t7247-cedric-dearborn#195054
Re: Salon wróżbity [odnośnik]11.09.20 22:13
Walka była zacięta, promienie zaklęć przecinały powietrze; serce podskoczyło jej do gardła, gdy pomyślała, że ta walka może kogoś zaalarmować. Ostatnie inkantacje rozbrzmiały w powietrzu, a po nich była już tylko cisza. Może poprzedziło ją szuranie, kilka stęknięć. Patrzyła przed siebie na mężczyzn, którzy ich zaatakowali przed salonem wróżbity, dłoń jej nieco drżała. Oddychała ciężko, przez rozchylone usta, zaciągając się chłodnym, wieczornym powietrzem. Milczała, póki jej nie odpowiedział na pytanie. Nie wiedzieć czemu, ta myśl ją nawiedziła nagle. Nie była to jej pierwsza walka, ale zdarzało się wciąż, pomimo gniewu i nienawiści, jakie się w niej wzbierały, że rozmyślała nad tym ile podobnych dramatów i śmierci dało się uniknąć.
Pokiwała głową, reagując tym samym na pochwałę. Spojrzała na niego, uchwyciła jego wzrok. Był aurorom, pewnie podobne starcia były dla niego na porządku dziennym. Walczył z czarnoksiężnikami, pewnie nie raz sięgał do zaklęć, które mogły wszystko zakończyć. Czy to tak działało? Zjedz, albo zostań zjedzonym? Czy ich pętały jakieś zabezpieczenia, ograniczenia, kiedy jeszcze istniało Biuro Aurorów? Nigdy się tym nie interesowała; dopiero teraz, wchodząc w podobną rolę zdała sobie sprawę, jak wiele musieli przechodzić.
— Wiem — odpowiedziała w końcu, ruszając się z miejsca, by podejść bliżej. O ile bylitacy, których chciała ogląda martwych, tak tym się dziś nie przyglądała. Odwróciła wzrok, przechodząc obok, czując jak zbiera jej się na mdłości. Nacisnęła na klamkę, rozglądając się dookoła.
— Przepraszam, jest tu ktoś?— podniosła głos, rozglądając się po ciemnym wnętrzu. — Proszę pana wieszcza? — Spróbowała znów i dopiero kiedy stanął przed nimi mężczyzna stanęła jak wryta, zapominając języka w gębie. Zerknęła jeszcze na Cedrica. To w końcu on był starszy, bardziej doświadczony. Ale nie poczekała, aż się odezwie i przedstawi powód swojej wizyt. — Nazywam się... W sumie bezpieczniej dla pana będzie jeśli się pan nie dowie. Wiem, co pan robi i zapewniam pana, że przyszliśmy pomóc. Możemy zabezpieczyć to miejsce, by nikt pana nie niepokoił, by mógł pan robić...— zawahała się, rozglądając dookoła. — To, co pan robi do tej pory. — Wiedziała, że ludzie potrzebują tego miejsca i tego wróżbity. Jeśli odważył się pomagać tym, którzy zwracali się do niego z prośbą o pomoc, powinni mu zapewnić spokój. — Proszę się nie martwić, te drobne zaklęcia sprawią, że jeśli wejdzie tu ktoś, kto będzie chciał pana skrzywdzić, złapie się w pułapkę. To da panu czas na ucieczkę, albo powiadomienie kogoś.
Podeszła do drzwi i zmarszczyła brwi, próbując się skoncentrować. Potrzebowała chwili — to trochę potrwa, ale na zewnątrz było już cicho. Jeśli nikt nie znajdzie ciał, a było późno i istniała szansa, że na razie nikt ich nie zauważy, zabezpieczą salon.


| Nakładam Cave Inimicum


Like a river flows
Surely to the sea
Darling, so it goes
Some things are meant to be

Hannah Wright
Zawód : Wytwórca mioteł
Wiek : 27
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
Tell me things
you've never said out loud.
Just try and go there if you can
Show me the parts of you
you're not that proud of.
OPCM : 30
UROKI : 15
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 10
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 15
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej
Salon wróżbity - Page 4 8c905527b1ee98e0d94e5b8666c44eb444639c46
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t5207-hannah-wright https://www.morsmordre.net/t5219-poczta-hani https://www.morsmordre.net/t5220-hania https://www.morsmordre.net/f343-baker-street-221b https://www.morsmordre.net/t6218-skrytka-bankowa-nr-1286 https://www.morsmordre.net/t6213-h-wright
Re: Salon wróżbity [odnośnik]12.09.20 19:29
Pokiwała jedynie głową, a nasze spojrzenia spotkały się na dłuższą chwilę. Chciałem jej powiedzieć, że rozumiem, że to nie jest proste nawet wtedy, kiedy takie starcia staja się codziennością. Później jest łatwiej. Łatwiej przejść z tym do porządku dziennego, wyprzeć z pamięci, wmówić sobie, że to była konieczność. Nie znałem jednak nikogo o zdrowych zmysłach, w kim nie zostawiłoby to trwałego śladu, jaki nie zniknie już nigdy. Ale to naprawdę była konieczność - bo świat był na tyle parszywy, że potrzebował złego, którzy dopilnuje, by jeszcze gorsi zostali za zamkniętymi drzwiami.
Hannah trzymała się więcej niż nieźle, mogłem powiedzieć, jeśli to było pierwsze jej starcie, które miało tak tragiczny dla drugiej strony koniec. Ale to jedynie powłoka, maska, którą nakazuje człowiekowi nałożyć twarz determinacja, gdy przyświeca mu jakiś cel, kiedy wciąż ma ważne zadanie do wykonania - a przeciągnięcie na naszą stronę wróżbity takim było. Niewielkim krokiem do przodu, lecz z nich składa się trudna, wyboista droga do sukcesu. Nie tylko tych milowych, one zdarzają się rzadko. Póki mieliśmy jeszcze szansę, musieliśmy iść na przód; pociągnąłbym ją za ramię, gdybym musiał, ale Hannah sama ruszyła przed siebie.
Może na to proszę pana wieszcza zaśmiałbym się w głos, gdyby nie okoliczności. W innej sytuacji by mnie to rozbawiło, lecz teraz nie zmusiłoby mnie to śmiechu nawet najsilniej rzucone Riddicullus. Na mojej twarzy jawił się kamienny wyraz i ściągnięte w wąską kreskę usta, gdy rozglądałem się uważnie po lokalu. Z zaplecza wyłonił się starszy czarodziej w powłóczystej szacie i z siwą brodą, splecioną w cienki warkoczyk. Wyglądał tak ekscentrycznie jak wyglądać mógł szczycący się swoim darem jasnowidz. - Jesteśmy przyjaciółmi - wtrąciłem jedynie, kiedy Hannah pierwsza zaczęła mówić, rezygnując z przedstawiania się. W mroku nocy trudno było dostrzec rysy twarzy, lecz i tak mógł ją rozpoznać. Pewnie sam naoglądał się dość plakatów gończych. - Chcemy, aby pan wiedział, że nie jest pan sam. Rozumiem pana obawy i strach, ale chcieliśmy zapewnić, że może pan otrzymać wsparcie, jeśli będzie taka potrzeba. Niech tego dowodem będzie ta pomoc, o której mówi moja przyjaciółka - powiedziałem, decydując się dodać swoich pięć knutów, w nadziei, że zdołamy przekonać tym samym wróżbitę o dobrych intencjach. Pozostawało jedynie mieć nadzieję, że uda nam się go przekonać.
- Jeśli wam udało się o tym miejscu dowiedzieć, to im także nie zejdzie z tym długo i przyjdą tu - odparł wróżbita, wciąż się wahając, nie uniósł jednak różdżki; przyjął wyjaśnienia Hannah i przyglądał się działaniom czarownicy.
Ja sam także uniosłem różdżkę. - Ten czar oślepi intruzów, którzy wedrą się tu siłą - wyjaśniłem mężczyźnie. Zamierzałem główną komnatę salonu wróżbity objąć działaniem Oczobłysku i na tym właśnie się skupiłem, przez najbliższe minuty szepcząc odpowiednie inkantacje.


when injustice
becomes law
resistance
becomes duty



Cedric Dearborn
Zawód : Rebeliant
Wiek : 31
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Wdowiec
anger makes you stupid

stupid gets you killed
OPCM : 29
UROKI : 25
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 11
Genetyka : Czarodziej
Salon wróżbity - Page 4 Hss7
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t7241-cedric-dearborn https://www.morsmordre.net/t7249-nike#195067 https://www.morsmordre.net/t7242-znajde-cie https://www.morsmordre.net/f238-oaza-chata-nr-30 https://www.morsmordre.net/t7248-skrytka-bankowa-nr-1776#195061 https://www.morsmordre.net/t7247-cedric-dearborn#195054
Re: Salon wróżbity [odnośnik]13.09.20 12:13
Prawdopodobnie nigdy nie przywyknie do tego uczucia — niepewności, czy śmierć tych czarodziejów jest najlepszym dla wszystkich rozwiązaniem. Czy to właśnie taka sprawiedliwość powinna ich spotkać, taka kara za to, co zrobili, czego się dopuścili i po której stronie stanęli. Nie znali ich motywów ani powodów. Czy były jednak ważne? Wojna nie oszczędzała nikogo. Każdy z nich musiał wybrać, a później z owym wyborem żyć. Ponosić konsekwencje swoich czynów. Czy litość była uzasadniona? Czy może była przejawem problemów Wright z adaptacją do warunków, w jakich przyszło im dzisiaj żyć? Z akceptacją ponurej krwawej rzeczywistości. Czy może wspólczucie i poczucie winy, że zostali do tego pchnięci było oznaką słabości? Cokolwiek to było, jej oczy samoistnie zeszkliły się, łzy napłynęły do kącików, coś ścisnęło jej trzewia. Zrobiło jej się słabo, ale zaciskała zęby. Twarz je stężała, rysy wyostrzyły się, szczególnie mocno podkreślając linię żuchwy i kości policzkowe. Pomimo błyszczących oczu, miała wzrok ciężki, ponury. Skupiona na nakładaniu zabezpieczenia starała się nie spoglądać ani na wieszcza, ani na Cedrica, który starał się go przekonać do tego, że mają jak najlepsze zamiary. Przełykała ślinę raz po raz, czując gulę w gardle. Już łatwiej jej było, gdy mówiła, gdy sama rozmawiała z wieszczem, a jej myśli były oderwane od zdarzeń, sprzed chwili.
— Przyjdą — powiedziała smętnie, w końcu spoglądając na jasnowidza. Może jedynie potwierdziła jego słowa, nie przypuszczenia. Przecież to on potrafił spoglądać w przyszłość. Ale i bez trzeciego oka mogła podejrzewać, że właśnie tak to się potoczy. — Ale właśnie dlatego chcemy ich uprzedzić. Dać panu czas na reakcję. — Nie chciała go straszyć, ale jeśli zdecyduje się opuścić Pokątną, to będzie wyłącznie jego decyzja. Nie mogli go zmusić do niczego, nie śmiała go też prosić, aby pozostał tu, w salonie, by dalej pomagać ludziom, którzy nie wiedząc gdzie, udadzą się właśnie tu. — Jest też takie zabezpieczenie… — zastanowiła się, spoglądając na drzwi, a później na wróżbitę. — Które sprawi, że każdy kto tu wejdzie zobaczy pana iluzję. Dokładnie taką, jak pan, zachowującą się jak pan, generalnie niemożliwą do odróżnienia. Pana już wtedy tu może nie być, będzie pan bezpieczny. — Zerknęła na Cedrica, jakby czekała na jego potwierdzenie, że to dobry pomysł, a następnie przeszła do pracy, by założyć widzimisię.


| Nakładam Widzimisię


Like a river flows
Surely to the sea
Darling, so it goes
Some things are meant to be

Hannah Wright
Zawód : Wytwórca mioteł
Wiek : 27
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
Tell me things
you've never said out loud.
Just try and go there if you can
Show me the parts of you
you're not that proud of.
OPCM : 30
UROKI : 15
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 10
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 15
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej
Salon wróżbity - Page 4 8c905527b1ee98e0d94e5b8666c44eb444639c46
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t5207-hannah-wright https://www.morsmordre.net/t5219-poczta-hani https://www.morsmordre.net/t5220-hania https://www.morsmordre.net/f343-baker-street-221b https://www.morsmordre.net/t6218-skrytka-bankowa-nr-1286 https://www.morsmordre.net/t6213-h-wright

Strona 4 z 5 Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next

Salon wróżbity
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach