Wydarzenia



Login:

Hasło:




 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share
 

 Latarnia morska, Little Skellig

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8
Autor toWiadomość
Mistrz gry
Mistrz gry

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Latarnia morska, Little Skellig - Page 8 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500

Latarnia morska, Little Skellig - Page 8 Empty
PisanieTemat: Latarnia morska, Little Skellig [odnośnikLatarnia morska, Little Skellig - Page 8 I_icon_minitime04.04.15 19:22

First topic message reminder :

Latarnia morska, Little Skellig

Strzelista, wzniesiona na wysokich skałach latarnia morska umiejscowiona na wyspie Little Skellig, u południowo-zachodnich wybrzeży Irlandii. Little Skellig jest opustoszałą, bezludną wyspą służącą za rezerwat ptaków. Pomiędzy ostrymi i śliskimi skałami, o które nietrudno się rozbić, znajduje się niewielka piaszczysta plaża pełna muszli i krabów. Niegdyś Little Skellig służyło za terenowy ośrodek badawczy Wydziału Zwierząt Ministerstwa Magii. W 1952 r. oddział został przeniesiony do Walii.
Istnieje legenda, według której latarnię zamieszkiwał niegdyś wujaszek Cezar - przebrzydły czarnoksiężnik, który zwabiał do latarni strudzonych marynarzy, a następnie więził ich w środku i torturował. Dziś jednak trudno tu kogokolwiek spotkać.


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Morsmordre
Morsmordre

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Latarnia morska, Little Skellig - Page 8 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500

Latarnia morska, Little Skellig - Page 8 Empty
PisanieTemat: Re: Latarnia morska, Little Skellig [odnośnikLatarnia morska, Little Skellig - Page 8 I_icon_minitime29.12.20 14:46

The member 'Cillian Macnair' has done the following action : Rzut kością


#1 'k100' : 9

--------------------------------

#2 'k8' : 5


Powrót do góry Go down
Elvira Multon
Elvira Multon

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t6546-elvira-multon https://www.morsmordre.net/t6581-kim https://www.morsmordre.net/t6579-don-t-do-that-to-yourself#167665 https://www.morsmordre.net/f212-pokatna-20-4 https://www.morsmordre.net/t6632-skrytka-bankowa-nr-1656 https://www.morsmordre.net/t6583-elvira-multon
Zawód : Prywatny uzdrowiciel
Wiek : 28 lat
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
Zdradliwa i wierna,
i dobra i zła,
i rozkosz i rozpacz,
i uśmiech i łza,
i gołąb i żmija,
i piołun i miód,
i anioł i demon,
i upiór i cud
OPCM : 0
UROKI : 0
ELIKSIRY : 1
LECZENIE : 27
TRANSMUTACJA : 15
CZARNA MAGIA : 6
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarownica
then it went dark

Latarnia morska, Little Skellig - Page 8 Empty
PisanieTemat: Re: Latarnia morska, Little Skellig [odnośnikLatarnia morska, Little Skellig - Page 8 I_icon_minitime29.12.20 15:57

Była spostrzegawcza, lecz nie miała zmysłów wyczulonych tak silnie jak Cillian, czy - tym bardziej - wilkołak, choćby i wyczerpany po pełni. Poranek był młody, pojedyncze smugi bladego światła dopiero zaczynały pokrywać wyspę, a do podziemi nie docierało niemal nic. Byli zdani wyłącznie na własne Lumos, na rozmowę w ciemnościach - a chociaż korciło, by sięgnąć po coś intensywnego i skąpać całe pomieszczenie w blasku, przed którym Runcorn nie miałby się możliwości schronić, instynkt podpowiadał, że taka otoczka anonimowości, ta niematerialna zasłona, jaka wciąż ich oddziela, okaże się korzystnie wpływać na zaufanie.
Cóż, najwyraźniej instynkt też wypadł chujowo. A przynajmniej dzisiaj.
Nie zauważyła dokładnego momentu, w którym facet pomknął w kierunku wyjścia, ale odczuła drżenie powietrza, sekundę fantomowej obecności i tyle wystarczyło - liczyła, że Cillian, jak na tropiciela przystało, okaże się bardziej czujny, ale wyszło na to, że zdolnemu zawsze wiatr w oczy i musiała na szybko wymyślić coś innego. Nie mogli pozwolić Runcornowi uciec, litości - jeszcze w zmarniałej, ludzkiej postaci. Co to by było za upokorzenie? Usłyszała, że Cillian sięgnął po znany jej czar, jednak problem w używaniu zaklęć w ciemnych norach polegał na tym, że wraz z inkantacją gasło światełko wzbudzone przez Lumos.
Pewna była, że nie trafił, bo nie usłyszeli charakterystycznego uderzenia ani trzeszczenia ciała na sypkich kamykach, więc bez zastanowienia - chociaż miała się, kurwa, trzymać z tyłu, ale koniec końców zawsze wychodzi na to samo, baba zawsze musi sobie radzić na własną rękę - wbiegła w tunel, po to tylko, żeby potknąć się spektakularnie i uderzyć łokciem w ścianę. Akurat w momencie, w którym spróbowała zaklęcia:
- Squamacrus! - Nic z tego nie będzie, wiązka poszła krzywo i nadszarpnęła jedynie kamiennym sufitem. Błyskawicznie zebrała się z kolan, podbiegła wyżej, spróbowała jeszcze raz. On się dopiero przemienił, nie może odbiec daleko, nie ma sił. - Squamacrus! - Zacisnęła zęby, światło pomknęło prosto, a oni wspinali się po skosie. Musiała się skupić, musiała pamiętać, po co to robi. - Squamacrus - Zniżyła głos i wreszcie pewna była, że wycelowała właściwie. Pytanie, czy Runcorn zdążył się uchylić? Może nawet opuścić tunel?
Byli już blisko jamy osłoniętej bluszczem, a tam odniosła wrażenie, że słyszy szamotanie, lepki dźwięk nieprzyjemny dla ucha, ale kojący podrażnione nerwy. No wreszcie.
- Cillian, przytrzymaj go, zabierz różdżkę jeśli ma - powiedziała cicho, trzymając się jeszcze na niewielką odległość. Może i się rządziła, ale miała prawo, w końcu jak dotąd zrobiła dużo więcej.
- Ty dziwko patroszona... To jest ten, tfu, pokojowy zamiar?
Nie przywiązywała wagi do obelg, dużo większy problem stanowiło dla niej zebrać myśli raz jeszcze, by zaplanować rozmowę. Warunki były znacznie mniej korzystne, niż wyobrażała to sobie na początku.
- Trzeba było nie uciekać. Runcorn, na litość, znasz mnie, wiesz, że nie szukałabym cię na jakimś wypizdowie, jeżeli nie miałabym dla ciebie poważnej oferty. Wysłuchaj jej, podyskutujmy, jak alchemik z uzdrowicielem. Nie masz niczego do stracenia. - Nie dokładnie takiego języka miała w zamiarze używać, ale uprzejmość nie popłaciła, więc kto wie; może brutalna szczerość okaże się pewniejsza?




Wszyscy zachowywali się tak, jakbym była jakąś niebezpieczną substancją chemiczną na granicy samoczynnego wybuchu, a byłam tylko sobą.

Do bólu nieprzewidywalną
Powrót do góry Go down
Cillian Macnair
Cillian Macnair

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t8529-cillian-macnair https://www.morsmordre.net/t8563-dante#249835 https://www.morsmordre.net/t8556-cill https://www.morsmordre.net/f199-gloucestershire-okolice-cranham https://www.morsmordre.net/t8564-skrytka-bankowa-nr-2018#249854 https://www.morsmordre.net/t8557-cillian-macnair
Zawód : Łowca magicznych stworzeń, behawiorysta, szmugler
Wiek : 30
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
Krok wstecz to nie zmiana.
Krok wstecz to krok wstecz
OPCM : 20
UROKI : 5
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 11
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 11
Genetyka : Zwierzęcousty

Latarnia morska, Little Skellig - Page 8 Empty
PisanieTemat: Re: Latarnia morska, Little Skellig [odnośnikLatarnia morska, Little Skellig - Page 8 I_icon_minitime29.12.20 16:57

Wiedział, że zaklęcie okazało się cholerną porażką, gdy tylko wiązka poleciała gdzieś w bok i zniknęła. Patrząc na odległość, nawet nie sięgnęłaby tego pieprzonego wilkołaka. Ofensywa w białej magii pozostawiała wiele do życzenia, nigdy mocno nie skupiał się na niej, bo to defensywa przydawała się za każdym razem, kiedy polował, a czego nie dało się załatwić w ten sposób, nadrabiał z wykorzystaniem eliksirów. Dziś jednak coś go podkusiło, że z drugiego zrezygnował. Teraz miał tego skutki, kiedy dwukrotnie zabrakło precyzji. Spojrzał na dziewczynę, kiedy ta rzuciła się w pogoń za ich nowym kolegą, by zaraz samemu to zrobić. Słyszał rozbrzmiewające w mroku inkantacje, wiedząc dobrze jak ciężko trafić w poruszający się cel, gdy robiło się to na ślepo. Lepiej jednak złapać go tutaj niż na otwartej przestrzeni, bo pogoń w lesie mogła okazać się o wiele trudniejsza. Zwolnił krok, kiedy dobiegł go dźwięk upadku i coś jeszcze, dziwnie obślizgłego, jakby coś mokrego rzucało się po ziemi. Nie miał pojęcia, co dziewczyna zrobiła Runcornowi, ale brzmiało to ohydnie nawet dla niego.
Rzucił Multon krótkie spojrzenie, gdy ta nabrała takiej pewności siebie, aby zdobyć się na poczucie, że może mu dyktować kolejny ruch. Mimo wszystko zrobił, co powiedziała, bo było to logiczne i nawet bez jej podpowiedzi, zrobiłby dokładnie to samo. Przykucnął przy szamoczącym się mężczyźnie, odtrącając jego ręce i tym samym upewniając się, że faktycznie był osłabiony. Nie miał przy sobie nic, co stanowiłoby dla nich zagrożenie. Idiota powinien zabrać chociaż różdżkę, a zamiast tego postanowił uciekać polegając tylko na słabym ciele. Złapał go za ubranie i dźwignął do pionu, by stając za nim objąć go ramieniem za szyję i poddusić lekko, kiedy zaczął się stawiać.- Przestań.- syknął.- Zamknij się i słuchaj. Pokojowa opcja skończyła się dla Ciebie, gdy postanowiłeś spieprzać.- warknął, poprawiając chwyt, aby wilkołak za nic nie mógł się wyrwać. Miał zdecydowaną przewagę fizyczną, gdy Runcorn okazał się niższy i drobniejszy, a do tego wycieńczony pełnią.
Przeniósł spojrzenie na Multon.- Zdejmij z niego zaklęcie.- mruknął spokojniej niż chwilę wcześniej. Chociaż mężczyzna pogrzebał możliwość rozmowy bez przymusu, to jednak mogli sięgnąć po lekko psychologiczne zagranie, poczucie, że jednak nie jest tak źle. Oczywiście sam nie zamierzał go puszczać, brak zaufania działał już w obie strony.
- Nie uciekać? Wpadasz tu ze swoim gachem po pełni. Czego się spodziewałaś, idiotko? – szarpał się, ale osłabienie dawało mu we znaki, nie miał siły się wyrwać.- To nie będzie długa dyskusja, ale mów. Czego chcecie? Co uroiłaś sobie w głowie?




W głębokich dolinach zbiera się cień.
Ma barwę nocy…
lecz pachnie jak krew

Powrót do góry Go down
Elvira Multon
Elvira Multon

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t6546-elvira-multon https://www.morsmordre.net/t6581-kim https://www.morsmordre.net/t6579-don-t-do-that-to-yourself#167665 https://www.morsmordre.net/f212-pokatna-20-4 https://www.morsmordre.net/t6632-skrytka-bankowa-nr-1656 https://www.morsmordre.net/t6583-elvira-multon
Zawód : Prywatny uzdrowiciel
Wiek : 28 lat
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
Zdradliwa i wierna,
i dobra i zła,
i rozkosz i rozpacz,
i uśmiech i łza,
i gołąb i żmija,
i piołun i miód,
i anioł i demon,
i upiór i cud
OPCM : 0
UROKI : 0
ELIKSIRY : 1
LECZENIE : 27
TRANSMUTACJA : 15
CZARNA MAGIA : 6
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarownica
then it went dark

Latarnia morska, Little Skellig - Page 8 Empty
PisanieTemat: Re: Latarnia morska, Little Skellig [odnośnikLatarnia morska, Little Skellig - Page 8 I_icon_minitime29.12.20 21:08

Pozwoliła Cillianowi się wykazać i oczekiwała parę kroków wgłąb tunelu, co prawda dość blisko, by dosięgnęło ją zaklęcie, ale nie na tyle, by Runcorn mógł łatwo złapać ją znienacka za kostkę albo wycelować niepozorną fiolką. Ustalili już wcześniej listownie - jakkolwiek absurdalnym nie było sobie wyobrażać, że ten rozumny, elokwentny jegomość okazał się zwykłym awanturnikiem z ulicy - że Runcorn może, a nawet na pewno będzie posiadał jakieś eliksiry. Gdyby mieli więcej czasu, chętnie cofnęłaby się teraz z powrotem do podziemi, przekonana, że znajdzie tam prowizoryczny składzik, może nawet laboratorium. Czy zostawiłby to wszystko na ich pastwę, czy może miał jeszcze jakiegoś asa w rękawie, którym zamierzał pochwalić się po ucieczce na powietrze? Od pełni nie minęło dużo czasu, a wilkołaki podobno potrafiły zmieniać się również poza ścisłą porą nocy. Nie podobało jej się to, nie powinni zwlekać i czekać aż nabierze sił.
Cillian poradził sobie dobrze z wątłym ciałem, a na jej krótki gest podeszli bliżej przejścia, by stanąć przy samej roślinnej zasłonie; dzięki temu nie musiała ponawiać Lumos, by dojrzeć pojedyncze szczegóły woskowej, zapadniętej twarzy. Zdziwiło ją, że nie miał przy sobie różdżki - a może miał, tylko dokładnie schowaną? Gdyby to Cillian jej rozkazał przeszukać Runcorna, pewnie zdjęłaby mu spodnie; zaklęcie wytwarzające płetwę między nogami i tak je rozerwało, żadna strata. Jako sojusznicy budzący sympatię, będą musieli je pewnie naprawić. Ona będzie musiała. No chyba, że Cillian okaże się jeszcze szczątkiem dżentelmena.
- Nie szarp się - powtórzyła cicho za znacznie bardziej oschłymi słowami swojego towarzysza, a potem machnięciem różdżki i niewerbalnym Finite przywróciła Runcornowi stopy, na których mógł się minimalnie podeprzeć. Z silnego uścisku i tak nie dałby rady się wyrwać. Powiodła po wilkołaku spojrzeniem, przyglądając znanej sylwetce po raz pierwszy od długich miesięcy. Na dłużej zatrzymała wzrok na górnej partii spodni, trzymających się jeszcze słabo na pasku. Hmmm, długie. Ale na pewno nie różdżka. - Paxo - Skorzystała z okazji, podchodząc bliżej i przytykając mu na moment drewno do skroni; szarpał się jeszcze, ale kiedy spłynęła po nim kojąca, uzdrowicielska aura wyjątkowo silnie rzuconego czaru, zdał się od razu uspokoić, choć wciąż łypał na nią wrogo, klął pod nosem i gadał głupoty.
- To nie jest mój gach, tylko mój pomocnik - zaznaczyła cicho na wstępie, właściwie bez powodu, dopiero po czasie gryząc się w język za bezczelność tego stwierdzenia. Merlinie, miała nadzieję, że Cillian nie jest tak impulsywny, żeby się z nią tu i teraz zacząć wykłócać. - Przyszliśmy z ofertą - podjęła wreszcie, dochodząc do wniosku, że stan w jakim się znaleźli, w jakim znalazł się Runcorn, nie sprzyja długim dyskusjom. - Z ofertą w imieniu Rycerzy Walpurgii. Czy ta nazwa coś ci mówi?
Alchemik nie zdecydował się odpowiedzieć, lecz odniosła wrażenie, że dostrzega w jego oczach zmianę, niewielkie poszerzenie źrenic. Nie wiedziała, co to może oznaczać.
- Chcemy zaoferować ci pomoc uzdrowicielską i dostęp do materiałów, które wcześniej służyły ci za gwarant kariery. Chcemy ci zaoferować powrót do żywych oraz godność, z której obdarła cię klątwa.
- W zamian za? - Runcorn wtrącił jej się w pół słowa, ale powstrzymała skrzywienie ust.
- W zamian za lojalność. Lojalność i umiejętności, jakimi dysponujesz, a które teraz bardziej niż kiedykolwiek są cenione na wagę złota.
Im dłużej słuchała własnego głosu, tym pewniej się czuła - i liczyła na to, że wreszcie dokądś zmierzają.
[bylobrzydkobedzieladnie]




Wszyscy zachowywali się tak, jakbym była jakąś niebezpieczną substancją chemiczną na granicy samoczynnego wybuchu, a byłam tylko sobą.

Do bólu nieprzewidywalną


Ostatnio zmieniony przez Elvira Multon dnia 30.12.20 12:35, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Cillian Macnair
Cillian Macnair

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t8529-cillian-macnair https://www.morsmordre.net/t8563-dante#249835 https://www.morsmordre.net/t8556-cill https://www.morsmordre.net/f199-gloucestershire-okolice-cranham https://www.morsmordre.net/t8564-skrytka-bankowa-nr-2018#249854 https://www.morsmordre.net/t8557-cillian-macnair
Zawód : Łowca magicznych stworzeń, behawiorysta, szmugler
Wiek : 30
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
Krok wstecz to nie zmiana.
Krok wstecz to krok wstecz
OPCM : 20
UROKI : 5
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 11
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 11
Genetyka : Zwierzęcousty

Latarnia morska, Little Skellig - Page 8 Empty
PisanieTemat: Re: Latarnia morska, Little Skellig [odnośnikLatarnia morska, Little Skellig - Page 8 I_icon_minitime30.12.20 0:01

Nie zastanawiał się, dlaczego mężczyzna nie miał przy sobie niczego, co dałoby mu szansę obrony, nie wnikał, co nim kierowało, kiedy jako bezbronny rzucał się do ucieczki. Mimo że ustalając pewne informacje w listach, zakładali raczej czarny scenariusz, który zakładał, że przynajmniej kilka eliksirów bojowych pójdzie w ruch, stało się coś całkiem innego. Może to i lepiej, obejdzie się bez doprowadzania mężczyzny na skraj życia, co tym bardziej podkopałoby wersję pokojowych zamiarów, która już i tak została naruszona. Przyciągnął go bliżej wyjścia, zerkając krótko na zasłonę z roślin, przez którą poza światłem przedzierało się również świeże powietrze, pozwalające zaczerpnąć oddech bez wilgoci i woni ingrediencji znajdujących się na dole. Runcorn bez wątpienia miał tu swoje małe królestwo, gdzie przygotowywał eliksiry, ale brakowało czasu, aby rozejrzeć się, a osobiście nie chciał złazić tam znów, nawet jeśli znał osobę, która zainteresowałyby zdobyczne składniki. Nie tym razem.
Czuł, jak wilkołak nieruchomieje po rzuconym przez uzdrowicielkę zaklęciu, a później zauważalnie rozluźnia się, dlatego sam nieco poluzował uścisk, aby go nie dusić. Odrobinę bawiło go, że pomimo przegranej sytuacji ten nadal był dość hardy i udowadniał to każdym słowem wypowiedzianym w ich kierunku, chociaż ofiarą stawała się głównie Elvira. Nic jednak dziwnego, drobna blondynka o niewyparzonym języku sama się prosiła, mimo że teraz sama była nieco potulniejsza, mając inny cel niż wkurzenie ich nowego znajomego. Skrzywił się nieznacznie, kiedy został nazwany gachem, a chwilę później pomocnikiem. Kogoś tu chyba ponosiła wyobraźnia, ale ugryzł się w język, chociaż zagotowało się w nim. Jeszcze sobie o tym porozmawiają, nie wątpił i nie zamierzał odpuszczać.
Nie wiedział, jak mężczyzna reaguje wraz z kolejnymi słowami Multon, nie widział go, mógł się jednak domyślić, że stopniowo przedstawiana oferta spotyka się z taką reakcją, jakiej potrzebowali. Nie walczył, nie wyrywał się, słuchał. Może robił głupio, ale rozluźnił chwyt w pewnym momencie, puścił Runcorna, by cofnąć się od niego. Drobny dowód na to, że nie byli jego wrogami, że chcieli mu pomóc, jeśli tylko wykaże odrobinę chęci współpracy.
- Masz szanse w jakimś stopniu wrócić do życia, które prowadziłeś. Bez wytykania palcami przez ludzi, bez spychania na margines społeczeństwa. Żadnych łowców wilkołaków, którzy będą deptać ci po piętach.- podjął, dołączając do rozmowy, podając mu argumenty, które mogły trafić równie celnie.- Będziesz robił to, co robiłeś i będziesz bezpieczny. Zastanów się nad tym.- dodał ciszej, co i tak rozbrzmiało wystarczająco głośno.




W głębokich dolinach zbiera się cień.
Ma barwę nocy…
lecz pachnie jak krew

Powrót do góry Go down
Elvira Multon
Elvira Multon

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t6546-elvira-multon https://www.morsmordre.net/t6581-kim https://www.morsmordre.net/t6579-don-t-do-that-to-yourself#167665 https://www.morsmordre.net/f212-pokatna-20-4 https://www.morsmordre.net/t6632-skrytka-bankowa-nr-1656 https://www.morsmordre.net/t6583-elvira-multon
Zawód : Prywatny uzdrowiciel
Wiek : 28 lat
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
Zdradliwa i wierna,
i dobra i zła,
i rozkosz i rozpacz,
i uśmiech i łza,
i gołąb i żmija,
i piołun i miód,
i anioł i demon,
i upiór i cud
OPCM : 0
UROKI : 0
ELIKSIRY : 1
LECZENIE : 27
TRANSMUTACJA : 15
CZARNA MAGIA : 6
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarownica
then it went dark

Latarnia morska, Little Skellig - Page 8 Empty
PisanieTemat: Re: Latarnia morska, Little Skellig [odnośnikLatarnia morska, Little Skellig - Page 8 I_icon_minitime30.12.20 12:59

Miała jeszcze cień obawy, że Runcorn czymś ich zaskoczy - że w rękawach potarganej koszuli skrywa dodatkową broń, że zdoła wyrwać się z uścisku Cilliana. Może i wilkołak po pełni nijak nie dorównywał siłą rosłemu mężczyźnie, nie oznaczało to jednak, że nie mógł wykazać się sprytem, kopnąć go celnie w stopę, uderzyć w ścięgno, które samo sprowokowałoby odruch. Dopiero po chwili nabrała pewności, że po całej serii wpadek sytuacja naprawdę zdała się być nareszcie pod kontrolą. Runcorn nie miał na sobie nawet butów, zapewne nie zdążył włożyć ich po przemianie. Im dłużej patrzyła w te złośliwe oczy, tym większą pewność czuła, że miał wcześniej zamiar spróbować ponownej przemiany - nie miała tylko pewności, czego to wymagało ani na ile było obecnie możliwe. Cóż, jeżeli coś się wydarzy, Cillian stał bliżej i raczej sobie poradzi.
Najważniejsze, że wilkołak wreszcie zamilkł i słuchał - jeżeli nawet uda, że się zgadza, że coś do niego dotarło, nikt nie będzie im mógł potem zarzucić, że nie próbowali. Ich zadaniem było jedynie przedstawić ofertę w taki sposób, aby wydała się alchemikowi jak najbardziej korzystna. Ostateczna decyzja i tak należała do niego, choć postawiłoby ich w znacznie lepszym świetle, gdyby była twierdząca.
Posłała Cillianowi sceptyczne spojrzenie, kiedy zdecydował się zupełnie puścić mężczyznę; owszem, teraz, gdy otoczyli go z dwóch stron i nie tkwili w zupełnych ciemnościach, ich szanse były o wiele większe, co nie oznaczało, że Runcorn jeszcze ich nie zaskoczy.
- Dostaniesz czas do namysłu, lecz nie przeciągaj decyzji w nieskończoność; wiesz dobrze, że w czasie wojny nie ma na to szansy. - Wcisnęła ręce do kieszeni, chowając różdżkę. Był to wyraz pokoju, choć wewnątrz płaszcza nadal nie wypuszczała drewienka z palców. - Opowiedz się po właściwej stronie, a nie zostanie ci to zapomniane. - Przechyliła głowę, nabierając miększego tonu. - Nikt poza nami nie wyciągnął do ciebie ręki, prawda? Nikt poza nami nie docenił cię dość, by udać się za tobą tak daleko, mimo oczywistego niebezpieczeństwa.
I Cillian dorzucił od siebie trzy grosze; a chociaż wyraźnie mówiła mu, że ma siedzieć cicho i nie rozdrażniać Runcorna swoją niewyparzoną gębą, okazało się, że nawet on potrafi czasem powiedzieć coś z sensem. Taka jednomyślność również dodawała wiarygodności, a alchemik z każdą chwilą stawał się widocznie bardziej zaintrygowany.
- Same piękne słówka, żadnych konkretów - burknął wreszcie. - Gdzie się mam udać po pomoc, jak choroba znowu zaatakuje? Do Munga? Nie rozśmieszaj mnie!
Odetchnęła powoli, pozwalając ustom wygiąć się w subtelny uśmiech. No i z takim podejściem rozmawiało się po stokroć przyjemniej.
- Już nie pracuję w Mungu, odeszłam od pracy zmianowej - brzmiało to o wiele bardziej wiarygodnie niż informacja o dyscyplinarnym zwolnieniu, a przy tym nie było kłamstwem, jeżeli facet kiedyś się do tej informacji dokopie. - Nadal jestem specjalistą chorób genetycznych, mam twoją historię choroby. Wszystkie informacje o tym, gdzie i kiedy się udać, otrzymasz, gdy zdecydujesz, czy zamierasz przystać na naszą ofertę - Powoli oblizała usta. To było lepsze niż wyciąganie całej ręki i podawanie istotnych szczegółów zanim było jasne, czy Runcorn sobie z nimi nie pogrywa. - Wystarczy list. Potem wraz z odpowiedzią otrzymasz kolejne instrukcje. - Uniosła wzrok, by spojrzeć na towarzysza. - Zaadresujesz go na Cranham, Gloucestershire. Sowa ma znaleźć Cilliana... - urwała, zdając sobie sprawę, że w trakcie całej wymiany listów posługiwali się wyłącznie swoimi imionami.
A Runcorn czekał, wymownie unosząc brew.




Wszyscy zachowywali się tak, jakbym była jakąś niebezpieczną substancją chemiczną na granicy samoczynnego wybuchu, a byłam tylko sobą.

Do bólu nieprzewidywalną
Powrót do góry Go down
Cillian Macnair
Cillian Macnair

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t8529-cillian-macnair https://www.morsmordre.net/t8563-dante#249835 https://www.morsmordre.net/t8556-cill https://www.morsmordre.net/f199-gloucestershire-okolice-cranham https://www.morsmordre.net/t8564-skrytka-bankowa-nr-2018#249854 https://www.morsmordre.net/t8557-cillian-macnair
Zawód : Łowca magicznych stworzeń, behawiorysta, szmugler
Wiek : 30
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
Krok wstecz to nie zmiana.
Krok wstecz to krok wstecz
OPCM : 20
UROKI : 5
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 11
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 11
Genetyka : Zwierzęcousty

Latarnia morska, Little Skellig - Page 8 Empty
PisanieTemat: Re: Latarnia morska, Little Skellig [odnośnikLatarnia morska, Little Skellig - Page 8 I_icon_minitime30.12.20 23:19

Na ogół nie ufał ludziom, obojętnie kto stałby naprzeciwko niego, budził ten sam cień nieufności, podyktowany latami współpracy z przeróżnymi jednostkami i tym samym zebranym doświadczeniem. Zdarzało się, że nawet osoby noszące to samo nazwisko co on, czuły na sobie podejrzliwe spojrzenie błękitnych tęczówek, bo więzy krwi mogły okazać się nic niewarte. Jednak teraz paradoksalnie nabrał dziwnej pewności, że Runcorn nic już nie wymyśli, że skończyły mu się asy w rękawie albo sama chęć walki, gdy znajdował się na przegranej pozycji. Nie wiedział czemu, nie wiedział skąd, ale zwyczajnie miał pewność, że mieli kontrolę nad sytuacją. Wystarczyło tylko to wykorzystać, nie zmarnować szansy jaka zaistniała. Zignorował spojrzenie Multon, zauważając, iż była bardziej sceptyczna, ale naprawdę miał to gdzieś. Miała przekonywać, a nie osądzać jego decyzje, które jeśli okażą się błędne ściągną konsekwencje, którym tylko on będzie winny. Najwyraźniej jednak wszystko naprawdę szło już po ich myśli. Wilkołak słuchał, podejmował rozmowę, a im więcej dopytywał, tym zdradzał zainteresowanie, a czy nie o to chodziło? Skupić jego uwagę i przekonać? Ze spokojem obracał w palcach judaszowiec, jak zawsze musząc czymś zająć dłonie, gdy Elvira nadal mówiła sięgając po kolejne argumenty. Na ile działała już spontanicznie, a na ile według tylko sobie znanego planu, nie miał pojęcia, ale póki wyraźnie trafiało to do mężczyzny, był cicho. Co prawda nie byłby sobą, gdyby nie wtrącił paru słów, co też zrobił podtrzymując wersję, którą dziewczyna cały czas przedstawiała Runcornowi. Nie zamierzał podkopywać tego co umiejętnie tworzyła, do czego zachęcała, ale skoro Elphias niekoniecznie pałał sympatią do Multon, tak on był mu neutralny, więc może w pokrętny sposób wpłynie to na wiarygodność.
Milczał, gdy uzdrowicielka spojrzała na niego, a później bez wahania podała jego adres. Świetnie, nie umawiali się na to, a pełnie dezaprobaty najpewniej mogła dostrzec w błękitnych tęczówkach. Zdławił w sobie nieco kpiące parsknięcie, kiedy nagle zabrakło jej informacji, ale nic dziwnego ani razu nie padło jego nazwisko. Żadne spotkanie, żaden list nie pozwolił poznać ów szczegółu.
- Macnair.- mruknął, przenosząc spojrzenie na Runcorna.- Im szybciej się zdecydujesz tym lepiej dla Ciebie. Mniejsza szansa, przykrego wyczekiwania na informację zwrotną, gdy choroba da ci w kość.- dodał neutralnie.- Jak mówiłem; Zastanów się, Runcorn. Masz szansę na powrót do swojej zwykłej codzienności, bez obaw co przyniesie kolejna pełnia.- skinął lekko na Multon. To był dobry moment, aby zostawić wilkołaka w spokoju, musiał odpocząć i pomyśleć... a miał nad czym, jeśli zależało mu, aby chociaż część jego życia znów wyglądała tak samo. Przeciętnie, bez piętnowania przez otoczenia, bez poczucia bycia marginalizowanym.

| zt x2




W głębokich dolinach zbiera się cień.
Ma barwę nocy…
lecz pachnie jak krew

Powrót do góry Go down
 

Latarnia morska, Little Skellig

Powrót do góry 
Strona 8 z 8Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Reszta świata :: Inne miejsca :: Irlandia-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-21