Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia



Login:

Hasło:

Katakumby
AutorWiadomość
Katakumby [odnośnik]05.04.15 20:53
First topic message reminder :

Katakumby

Tuż pod nogami spacerowiczów zwiedzających urokliwe zakątki Doliny Godryka znajduje się coś na kształt podziemnego miasta. O katakumbach krąży wiele legend, ale powszechnie uważa się je za wyssane z palca bajki dla młodych czarodziejów. A jednak istnieją naprawdę. Zbudowane przez założyciela miasta podczas wojny z goblinami miały służyć jako miejsce schronienia dla zagrożonej ludności. Ochroniono je potężnymi zaklęciami, dzięki czemu wszelkie magiczne próby odszukania wejścia czy choćby potwierdzenia istnienia katakumb spełzają na niczym. Nie oznacza to jednak, że nie można się do nich dostać. Wejście znajduje się na cmentarzu, obok grobu Ignotusa. Po wyczarowaniu czerwonego napisu PEVERELL i umieszczeniu go na kamieniu, grób otworzy się ukazując schody prowadzące w dół. Schodząc nimi dotrzeć można do labiryntu korytarzy, w których łatwo się zgubić. Utrzymane są w zaskakująco dobrym stanie, magia świetnie ochroniła katakumby przed destrukcyjnym działaniem czasu. Wchodząc jednak zbyt głęboko natrafić można na kości tych, którzy przecenili swoje możliwości i uwięzieni pod ziemią dokonali żywota. Używanie magii jest tam bowiem możliwe, jednak nic za pomocą czarów nie może się do środka dostać ani stamtąd uciec.
Mistrz gry
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Katakumby - Page 6 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Powrót do góry Go down


Mężczyzna, zaalarmowany niespodziewanym pojawieniem się Keatona, wpatrywał się w niego bez cienia zaufania, z brwiami ściągniętymi nisko nad złamanym niegdyś nosem; kiedy Burroughs wyłonił się z ciemności, podchodząc bliżej, nieznajomy mocniej zacisnął różdżkę w palcach i uniósł ją wyżej, ale nie wypowiedział żadnej inkantacji. Zamiast tego słuchał: początkowo bez zrozumienia, łypiąc na przemawiającego z podejrzliwością, która jednak wraz z każdą upływającą sekundą zdawała się blednąć; Keat mówił pewnie, manewrował emocjami, trafiając we właściwe punkty. – Psidwacza mać – mruknął mężczyzna, opuszczając różdżkę. Burroughs znalazł się tuż obok, mógł bez problemu po nią sięgnąć – myśl, że spróbuje, nie przemknęła jednak przez głowę czarodzieja. – Słyszałem o tym, że jakieś dzieciaki przeszkodziły naszym w dopadnięciu Lockharta i tej jego ładnej asystentki, ale nie sądziłem, że sypnęli. Co tu robią aurorzy? Imprezy miała pilnować policja i wolontariusze – rzucił z niechęcią, po chwili okraszając wypowiedź kolejnym barwnym przekleństwem; obrócił się na moment, stając bokiem do Keata. – Musiałem zostawić fałszywki, ale to już nieważne, skoro wiedzą, to i tak nikt by się na to nie nabrał. Musimy po prostu zniszczyć te, nie zdążą ich zastąpić do północy. Byliśmy na to przygotowani, mam… – mówił dalej, ale urwał gwałtownie, bo w tym momencie dobiegł do niego pozostający w szczurzej postaci Steffen, a mężczyzna poczuł ciężar wspinający się po jego spodniach, w górę szaty; najpierw jeden – a później drugi, trzeci i kolejny, wyglądało na to, że co najmniej kilka szczurów postanowiło zareagować na uparte nawoływania Steffena, bo wybiegły z ciemności, popiskując zaciekle. – Na pieprzoną brodę Merlina, co jest..! – krzyknął czarodziej, wierzgając odruchowo nogą i starając się strząsnąć z siebie gryzonie. Następne wydarzenia nastąpiły po sobie bardzo szybko: ostre przednie zęby Steffena wbiły się w miękkie ciało mężczyzny, raniąc go do krwi; nieznajomy wrzasnął z bólu – i instynktownie zamachał rękoma, również tą, która do tej pory tkwiła w jego kieszeni; z samej kieszeni, niesiona impetem zamachnięcia, wypadła niewielka fiolka o nieznanej Keatowi i Steffenowi zawartości, błysnęła w ciemności – po czym poleciała w stronę kamiennej posadzki, wirując dookoła własnej osi; nieznajomy zorientował się w końcu, co go zaatakowało – i wyciągnął dłoń ku szczurowi, który go ugryzł, starając się zacisnąć palce na gryzoniu.

Fiolka została rzucona z mocą równą 40 (rzut), stąd ST przechwycenia jej fizycznie wynosi 50, do rzutu dolicza się podwojoną zwinność; ST przechwycenia fiolki za pomocą magii to 40, ale nie mniej niż ST wybranego zaklęcia (zgodnie z mechaniką celowania).
Próba uniknięcia złapania ma ST równe 76 (rzut), do rzutu dolicza się podwojoną statystykę zwinności (w szczurzej postaci). Rzut na unik nie jest konieczny, jeśli nastąpi przemiana z powrotem w człowieka.
W przypadku próby wyrwania czarodziejowi różdżki, Mistrz Gry wykona dodatkowy rzut na test sporny.

Na odpis macie 48 godzin.
Mistrz gry
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Katakumby - Page 6 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Powrót do góry Go down

Z niepokojem obserwował grę emocji na twarzy mężczyzny - przechodzącą płynnie od podejrzliwości do złości; złość ta zdawała się jednak nie być spowodowana obecnością Keata a tym, co mówił. Czyżby mu uwierzył?
Pilnując, by czasem nie zdradzić się mikroekspresją ulgi, przystanął, wsłuchując się uważnie w to, co mówił coraz bardziej podejrzany typ, wplątany w jakąś kosmiczną intrygę.
- Nie wiem, kto sypnął, może już wcześniej ktoś kablował, bo niby skąd wzięli się tu ci aurorzy? - podchwycił, wchodząc mu w słowo, jątrząc w nim niepokój, jednocześnie odwracając uwagę od samego siebie. Ile zdoła z niego wyciągnąć?
Więc to zamieszanie na trakcie miało na celu pochwycenie Lockharta? Ernesta albo… jakkolwiek on ma na imię; kim on w ogóle jest? Czemu ktokolwiek miałby chcieć go dopaść? Zaczął się zastanawiać, czy w którymś z artykułów z Proroka nie czytał czegoś o Lockharcie; może to tylko chwilowe zaćmienie, ale na ten moment miał w głowie tylko obraz ubranego w purpurową szatę czarodzieja, który rozpoczął poszukiwania skarbów.
Fałszywki? Czyli świstokliki zostały już zamienione, a te znajdujące się w tej grocie…
Dziwny ruch mężczyzny przykuł uwagę Keata, który z początku pomyślał, że to wszystko było tylko słowną maskaradą i zostanie zaraz zaatakowany, ale… zmasowany atak przeprowadziła szczurza armia, oblegając wierzgającą ofiarę.
Burroughs nie musiał nawet udawać zdziwienia - w osłupieniu przyglądał się temu, co właśnie rozgrywało się na jego oczach; z jakiegoś powodu jego osoba nie zainteresowała szczurów, które rzuciły się tylko ku stojącemu naprzeciw niemu mężczyźnie, usilnie próbującemu się ich pozbyć.
To byłby idealny moment, żeby przechwycić różdżkę, gdyby nie to, że z kieszeni jego płaszcza wypadła jakaś fiolka. Jeszcze chwilę wcześniej ten facet zdawał się trzymać ją w dłoni - tak, jakby zabezpieczał coś wyjątkowo cennego albo mógł wykorzystać to do… obrony?
Cokolwiek nie znajdowało się w tej fiolce, Keat mógł obstawiać w ciemno, że wcale nie chce się o tym przekonać w taki sposób; bez chwili namysłu zanurkował w dół, wyciągając dłoń, by uchronić szło przed roztrzaskaniem się.



from underneath the rubble,
sing the rebel song
Keat Burroughs
Keat Burroughs
Zawód : rebeliant
Wiek : 24
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
some days, I feel everything at once, other - nothing at all. I don't know what's worse: drowning beneath the waves or dying from the thirst.
OPCM : 25
UROKI : 16
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 13
SPRAWNOŚĆ : 23
Genetyka : Czarodziej
I will survive, somehow I always do
Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t7770-keaton-burroughs https://www.morsmordre.net/t7784-sterta-nieprzeczytanych-listow#217101 https://www.morsmordre.net/t7786-casting-shadows#217131 https://www.morsmordre.net/f128-oaza-chata-nr-69 https://www.morsmordre.net/t7785-skrytka-bankowa-nr-1866#217105 https://www.morsmordre.net/t7787-keaton-burroughs#217189

Powrót do góry Go down

The member 'Keat Burroughs' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 31
Morsmordre
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Katakumby - Page 6 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Powrót do góry Go down

Co? To jakiś spisek? W szczurzym mózgu Steffena zawrzał gniew, gdy poszukiwany przez nich mężczyzna potwierdził jakiś sylwestrowy spisek. Nie miał pojęcia, kim jest Lockhart ani jego asystentka, ale spróbował sobie przypomnieć, czy nie kojarzy nikogo o tym nazwisku z Ministerstwa - co prawda pracowała tam rzesza osób, ale Steff znał wszystkich z działu klątwołamaczy, często współpracował z całym departamentem przestrzegania prawa i uwielbiał plotki o kontrowersyjnych postaciach. Czy ktoś ostatnio romansował z własną asystentką?
Ale czemu zazdrosny mąż miałby organizować cały spisek? To się nie trzymało kupy...
Nie miał wiele czasu na myślenie, bo ogarnęło go poczucie triumfu. Siła nowej przyjaźni zadziałała, szczury posłuchały go i ruszyły na pomoc!
-Pipipi! - nie zapomnę wam tego, kochani!
Dowodząc małej armii (a raczej drużynie), odważnie wgryzł się w miękkie ciało czarodzieja (pycha...albo fuj?). Zaraz potem dostrzegł zmierzającą ku sobie gigantyczną rękę. W postaci szczura był na tyle szybki, że pewnie byłby w stanie uniknąć pochwycenia, ale pomyślał o reszcie gryzoni oraz o Keacie, myślącym, że jest tu całkiem sam. Musiał ich chronić! Dlatego błyskawicznie zdecydował się na powrót do ludzkiej postaci - przemieniał się od siódmego roku w Hogwarcie, więc miał wprawę w szybkim zmienianiu swojej postaci, również w stresujących warunkach (jak woźny w Dziale Ksiąg Zakazanych).
Liczył na to, że jako człowiek zdoła zwalić przeciwnika z nóg dzięki samemu swojemu ciężarowi oraz efektowi zaskoczenia.
-Jestem królem szczurów i twoim koszmarem!!! - wrzasnął nieco piskliwie, usiłują spotęgować efekt grozy, a potem sięgnął w stronę różdżki czarodzieja, usiłując wytrącić mu ją z ręki, albo - jeszcze lepiej - przechwycić.

rzucam na zwinność albo sprawność (?) żeby pochwycić różdżkę


intellectual, journalist
little spy

Steffen Cattermole
Steffen Cattermole
Zawód : specjalista od klątw i zabezpieczeń w Gringottcie, po godzinach reporter dla "Czarownicy"
Wiek : 22/23
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Żonaty
I like to go to places uninvited
OPCM : 32
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 36
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 6/68
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t7358-steffen-cattermole https://www.morsmordre.net/t7438-szczury-nie-potrzebuja-sow#203253 https://www.morsmordre.net/t7411-xoxo-gossip-boy https://www.morsmordre.net/f127-dolina-godryka-szczurza-jama https://www.morsmordre.net/t7471-skrytka-bankowa-nr-1777 https://www.morsmordre.net/t7439-steffen-cattermole?highlight=steffen

Powrót do góry Go down

The member 'Steffen Cattermole' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 38
Morsmordre
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Katakumby - Page 6 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Powrót do góry Go down

Słowa mężczyzny dotarły do uszu zarówno Keata, jak i Steffena, ale choć obaj sojusznicy Zakonu Feniksa starali się przypomnieć sobie, czy nazwisko Lockhart cokolwiek im mówiło, to żaden z nich nie skojarzył go z ostatnimi wydarzeniami ani konkretną sylwetką; Keat wiedział jedynie, że ktoś o tym nazwisku znajdował się na liście osób odpowiedzialnych za organizację sylwestra – no i obaj czarodzieje zdążyli poznać go przed zabawą poszukiwania skarbów. Być może istniała możliwość wyciągnięcia szczegółów z nieznajomego, szansa na rozmowę rozmyła się jednak wraz z nastaniem chaosu, wywołanego przez Steffena i jego szczurzych kamratów.
Keat zareagował błyskawicznie, dostrzegając błysk wirującej w powietrzu fiolki – a choć nie znał jej zawartości, wyciągnął ręce, próbując uchronić ją przed roztrzaskaniem; zdążył – dosłownie – w ostatniej chwili, łapiąc naczynie tuż nad skalną posadzką: niedokładnie, jego palce przesunęły się po śliskich, szklanych ściankach, przez co dno buteleczki stuknęło o kamień ze złowrogim brzęknięciem, ale Burroughsowi udało się zniwelować siłę uderzenia na tyle, by uniknąć stłuczenia. Mikstura pod jego palcami rozgrzała się gwałtownie na moment, a jej powierzchnia spieniła się i zabulgotała, dopiero po paru sekundach wracając do normalności.
W tym czasie Steffen podjął ryzykowną próbę przemiany, nie zważając na fakt, że wciąż znajdował się nad posadzką, wczepiony w materiał ubrania mężczyzny. Powrót do ludzkiej postaci nie sprawił mu trudności, jednak gwałtowne i kompletnie niespodziewane pojawienie się dorosłego człowieka zachwiałoby równowagą nawet najsilniejszego czarodzieja; nieznajomy wrzasnął z zaskoczenia, przeklął – po czym runął do tyłu, ciągnąc za sobą Steffena. Zwalili się na kamienną posadzkę obaj, po drodze zahaczając o jeden z okrągłych stolików, który przewrócił się razem z nimi; upadli z głuchym tąpnięciem, które echem rozniosło się po grocie; szczury zapiszczały z przerażeniem, ale zdawało się, że wszystkie zdążyły ewakuować się w porę – rozbiegły się po pomieszczeniu, znikając w ciemnych kątach. Steffen sięgnął po różdżkę czarodzieja, nie musiał mu jej jednak wyrywać, bo ta sama wypadła mu spomiędzy palców, nagle dziwnie wiotkich – podobnie jak nienaturalnie wiotkie stało się ciało leżące pod Cattermolem. Jeżeli na nie spojrzał, bez problemu dostrzegł, że mężczyzna był nieprzytomny: upadając, musiał uderzyć głową o twarde kamienie pod spodem.
Nie minęło dużo czasu, może kilka sekund, kiedy na klatce schodowej, którą obaj tu dotarliście, rozległo się echo kilku par szybkich kroków; ktoś zbiegał w dół, a po chwili do pomieszczenia wpadły trzy sylwetki, w dłoniach dzierżące zapalone na końcach różdżki, których blade światło padło na całą rozgrywającą się w katakumbach scenę, wyciągając was z półmroku. – Magiczna policja! Rzućcie natychmiast wszystko, co trzymacie w rękach – odezwał się jeden z przybyszy, wychodząc przed szereg; jego twarz była jasno oświetlona, a choć jej nie znaliście, wiedzieliście, że rudowłosy policjant z placu jakiś czas wcześniej wezwał posiłki do sprawdzenia katakumb. – Ty – zwrócił się do Steffena, wskazując na niego różdżką, po czym wydając stanowcze polecenie – odsuń się od niego, powoli.

Mistrz Gry wykonał rzut na test sporny na utrzymanie różdżki przez czarodzieja: tutaj.

Na odpis macie 48 godzin.
Mistrz gry
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Katakumby - Page 6 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Powrót do góry Go down

Cholernie mało brakowało.
Choć już czuł ciężar buteleczki, opuszki palców prześlizgnęły się po szkle; tajemniczy przedmiot osiadł z cichym brzdękiem na posadzce; na szczęście pajęczyna pęknięć nie pojawiła się na wrażliwej fakturze, lecz ona sama - ledwie na kilka chwil - rozgrzała się znacznie, a płyn skryty za cienką warstwą zabulgotał ostrzegawczo.
Nie zdążył jej podnieść, zastygnął, pochylony na ziemią, wpatrując się w niewielki kształt, który nabrzmiał, urastając do ludzkiej formy; wszystko działo się w ułamku sekund - jego co do kur..., przerwane w odpowiednim momencie, stłumił wrzask mężczyzny, którego zaatakował... Steffen.
To się nazywa wejście smoka. To jest, szczura.
Nie zdążył jeszcze otrząsnąć się z szoku wywołanego animagicznym objawieniem (i pojawieniem się) Cattermole'a (musi mu zadać tylko jakiś milion pytań), kiedy Steffen przygniótł ciężarem ciała mężczyznę, upadając z nim na kamienną posadzkę.
Ledwie tylko szczury zdążyły umknąć, popiskując z przerażenia, a już swoją obecność zaanonsowała trójka przedstawicieli magicznej policji. Nie zdążył nawet ruszyć w stronę Cattermole'a, by pomóc mu z tamtym typem.
Różdżkę wciąż miał w kieszeni kurtki, więc uniósł tylko ostrożnie lewą dłoń, prawą odstawiając na podłogę buteleczkę, zanim i tę rękę dźwignął do góry, starając się robić to jak najwolniej, żeby nie przyszło im go głowy, że cokolwiek kombinuje.
- Nie wiem, co znajduje się w środku tej buteleczki, wypuścił ją tamten leżący mężczyzna, lepiej na nią uważać - ostrzegł na wstępie, gdyby zapragnęli sprawdzić, co odłożył na ziemię i zabrali się za to wyjątkowo topornie.
Zerknął niepewnie na Steffena, zastanawiając się, do czego powinien ograniczyć relację.
- Burroughs - zaczął od podania nazwiska, mając nadzieję, że rudowłosy policjant je zapamiętał i wspomniał o nim przybyłym później funkcjonariuszom - wezwałem pomoc na ulicy, a potem zgłosiłem podejrzane zachowanie tego właśnie mężczyzny - skinął głową w stronę nieporuszającego się wciąż faceta - jednemu z funkcjonariuszy, którego nazwiska nie pamiętam, takiemu... rudowłosemu - dokończył niezgrabnie; to chyba jedyna cecha charakterystyczna, która utkwiła mu w pamięci.
Chciał, by zdali sobie sprawę z tego, że ani Steffen ani on nie są tu zagrożeniem - że to realne wciąż tkwi gdzieś pomiędzy tymi wszystkimi ludźmi, bawiącymi się nad nimi beztrosko. Starał się uwiarygodnić swoją osobę, ale z jakiegoś powodu mówienie prawdy szło mu znacznie gorzej niż zatapianie się w morzu kłamstw.
- Ruszyłem za swoim przyjacielem na cmentarz, nasza znajoma poszła z jakimś policjantem do starego domu Dumbledore'a - zarówno my, jak i oni, śledziliśmy osoby, które wyglądały podobnie do tego, który z naszą małą pomocą zgubił świstokliki - czas naglił, ale nie mógł tak po prostu pominąć w zeznaniach któregoś z elementów; nie był pewien, ile im przekazano, a może któraś z tych informacji, choć kluczowa, została przemilczana? - Oznaczyłem grób, bo wiedziałem, że wsparcie miało wkrótce dotrzeć i ruszyć za nami - głos brzmiał nieco niepewnie, a słowa sztucznie, jakby wyuczył się fragmentu przygotowanego wcześniej tekstu na pamięć; nigdy nie potrafił przemawiać - przed tym zamieszaniem ze szczurami - pytanie, czy oni w ogóle widzieli cokolwiek z rozgrywających się przed chwilą dantejskich scen - ten mężczyzna wspomniał o tym, że niesione przez niego świstokliki to fałszywki, że radia zostały już podmienione - te prawdziwe ślistokliki znajdują się w chyba w tej grocie; mówił też coś o tym, że podczas poszukiwania skarbów grupa, z którą działał, planowała dopaść Lockharta i jego asystentkę - urwał, czekając na ich reakcję.

retoryka: O :<



from underneath the rubble,
sing the rebel song
Keat Burroughs
Keat Burroughs
Zawód : rebeliant
Wiek : 24
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
some days, I feel everything at once, other - nothing at all. I don't know what's worse: drowning beneath the waves or dying from the thirst.
OPCM : 25
UROKI : 16
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 13
SPRAWNOŚĆ : 23
Genetyka : Czarodziej
I will survive, somehow I always do
Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t7770-keaton-burroughs https://www.morsmordre.net/t7784-sterta-nieprzeczytanych-listow#217101 https://www.morsmordre.net/t7786-casting-shadows#217131 https://www.morsmordre.net/f128-oaza-chata-nr-69 https://www.morsmordre.net/t7785-skrytka-bankowa-nr-1866#217105 https://www.morsmordre.net/t7787-keaton-burroughs#217189

Powrót do góry Go down

Bum! Nie był najsilniejszy ani najsprawniejszy, ale decyzja o przemianie w powietrzu była w pełni wykalkulowana - tak oto Steffen zyskał lepszą pozycję i przewagę, a wszystko dzięki sile grawitacji. Opłacało się uważać na lekcjach numerologii!
-ŁAAAA! - wrzasnął, czując się w obowiązku przekrzyczeć przeklinającego czarodzieja, a przy okazji dając upust własnemu przestrachowi. Nigdy jeszcze nie obezwładnił nikogo z zaskoczenia i nigdy nie złamał stołu! Zacisnął oczy, gotów na bolesne zderzenie z posadzką i chyba trochę się potłukł, ale ciało leżącego pod nim czarodzieja zamortyzowało część impetu, chroniąc Steffena przed poważniejszymi obrażeniami. Korzystając z okazji, szybko pochwycił różdżkę przeciwnika, podświadomie gotując się na szarpaninę. Palce czarodzieja były jednak wątłe, ciało też...
-Keat, czy ja go zabiłem? - pisnął, wybałuszając oczy. Zaniepokojony, nie podnosił się jeszcze przez kilka sekund, wpatrując się w znieruchomiałego czarodzieja. Ku swojej uldze dostrzegł jednak, że tamten oddycha. Uff. Klęknął, rozglądając się za szczurami (przepraszam za stres, przyjaciele) i wtedy do jego uszu dobiegły słowa czarodziejskiej policji.
Hola, hola, czy on jest podejrzany?!
Przecież byli z Keatem bohaterami!
Wstał, odwrócił się przodem do policji, uniósł ręce do góry i wypuścił z dłoni różdżkę czarodzieja, tak aby potoczyła się w stronę policjantów. Własnej różdżki nie zdążył nawet wyjąć z kieszeni odkąd przybył na cmentarz, zaaferowany walką w szczurzej postaci. Powoli postąpił kilka kroków w bok, w stronę Keata, odsuwając się tym samym od nieprzytomnego czarodzieja.
-Cattermole, Steffen, pracownik Ministerstwa Magii i łamacz klątw. - przedstawił się posłusznie, żałując, że Keat nie może popisać się równie prestiżowym CV. Ku jego zaskoczeniu, zwykle pewny siebie Burroughs wydał się jakiś onieśmielony, więc sam postanowił przejąć pałeczkę. I przy okazji upewnić się, że Keat nic nie piśnie o jego nielegalnej animagii.
-Jest tak, jak mówi mój przyjaciel, panie władzo. Zauważyliśmy podejrzane zachowanie tego mężczyzny na placu, potem upuścił coś, spowodował mały pożar i zaczął uciekać. Wydało nam się to na tyle dziwne, że ruszyliśmy za nim, nasza koleżanka Jamie McKinnon była świadkiem sytuacji i ruszyła w drugą stronę, bo z daleka nie byliśmy pewni, który podejrzany jest tym właściwym. - powiedział to wszystko na jednym wydechu, więc wziął głębszy oddech i kontynuował.
-Śledziliśmy go na cmentarzu i zobaczyliśmy jak otwiera grób, tak trafiliśmy tutaj. Po tylu stołach i sekretnym miejscu wywnioskowaliśmy, że to może być miejsce spotkań jakiejś podejrzanej grupy, czy coś, więc Keat zaczął kłamać i ostrzegać tego czarodzieja, że idzie tu policja, bo chcieliśmy wydobyć od niego coś więcej. Wtedy się rozgadał, chyba biorąc Keata za kogoś wtajemniczonego w to... wszystko i zaczął mówić o podmienionych świstoklikach, o panu Lockharcie, i o tym, że wszystko już gotowe na północ. Brzmi, jakby on i jego grupa planowali coś strasznego o północy, panie władzo! W każdym razie, ja trzymałem się z tyłu i przestraszyłem się, że czarodziej przejrzy udawanie Keata i coś mu zrobi, bo wciąż trzymał różdżkę, więc rzuciłem się na niego z zaskoczenia... no i pełno tu było szczurów, teraz uciekły bo jesteśmy głośno, ale tamten chyba bał się szczurów, bo ich piszczenie jakoś go rozkojarzyło... no i wtedy powaliłem go na podłogę, siłą rozpędu! Zabrałem mu różdżkę i wtedy przyszliście wy. - wyjaśnił, mówiąc prawdę i tylko prawdę, ale umiejętnie ukrywając obecność animagii w tej całej opowieści.


retoryka I


intellectual, journalist
little spy

Steffen Cattermole
Steffen Cattermole
Zawód : specjalista od klątw i zabezpieczeń w Gringottcie, po godzinach reporter dla "Czarownicy"
Wiek : 22/23
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Żonaty
I like to go to places uninvited
OPCM : 32
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 36
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 6/68
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t7358-steffen-cattermole https://www.morsmordre.net/t7438-szczury-nie-potrzebuja-sow#203253 https://www.morsmordre.net/t7411-xoxo-gossip-boy https://www.morsmordre.net/f127-dolina-godryka-szczurza-jama https://www.morsmordre.net/t7471-skrytka-bankowa-nr-1777 https://www.morsmordre.net/t7439-steffen-cattermole?highlight=steffen

Powrót do góry Go down

Troje policjantów przyglądało się wam uważnie, jakby oczekiwali ataku, żaden z nich nie spróbował was jednak obezwładnić – a chociaż nie opuścili wyciągniętych różdżek ani na moment, to coś w waszych relacjach musiało ich uspokoić, bo w pewnym momencie mężczyzna stojący na przedzie (nie przerywając wam) wykonał dyskretny gest do swoich podwładnych; dwójka czarodziejów rozeszła się na boki, oświetlając różdżką grotę i obchodząc ją, być może sprawdzając, czy nikt więcej nie krył się w ciemnych korytarzach. – Zaraz, jakim zamieszaniem ze szczurami? – zapytał dowódca grupy, po raz pierwszy wyglądając tak, jakby nie miał pojęcia, o czym mówiliście. Zwrócił się w stronę Steffena. – Rzucił się pan na niego z pięściami? A on trzymał różdżkę w dłoni i się nie bronił? – ciągnął dalej, w jego głosie nie było jednak natarczywości. Zrobił krok do przodu, żeby przyjrzeć się nieprzytomnemu mężczyźnie. – Pasuje do rysopisu, musimy go stąd zabrać. Niech magomedycy postawią go na nogi, trzeba wyciągnąć z niego, co wie – odezwał się do dwóch pozostałych policjantów. – Panowie, muszę was prosić, żebyście również poszli z nami i raz jeszcze dokładnie powtórzyli wszystko, co wiecie. Harley, dopilnujesz tych świstoklików? – nadal wydawał polecenia; jeden z jego towarzyszy, najniższy ze wszystkich, kiwnął głową. – Się wie – mruknął tylko, podchodząc do pierwszego ze stolików. – Wysłaliśmy też wsparcie za waszą koleżanką, myślę, że spotkacie się z nią na miejscu – dodał jeszcze, opuszczając różdżkę, a później podszedł do fiolki odłożonej przez Keata, żeby ostrożnie podnieść ją z ziemi; zabrał też różdżkę obezwładnionego czarodzieja.

Mistrz Gry dziękuje wam za rozgrywkę i sprawne odpisy! Po opuszczeniu katakumb zostaliście odprowadzeni do namiotów za sceną, gdzie spisano wasze zeznania i podziękowano za wsparcie w ujęciu podejrzanego czarodzieja. Świstokliki w grocie okazały się zdatne do użycia, choć zapewne niewiele brakowało: schwytana przez Keata fiolka zawierała w sobie miksturę buchorożca. Czarodziej obezwładniony przez Steffena został ocucony, ale silny wstrząs mózgu, którego się nabawił, nie pozwolił na przesłuchanie go na miejscu.

W tym temacie możecie (choć nie musicie) napisać jeszcze posty końcowe. Zapraszam też do udziału w powitaniu Nowego Roku i rozstrzygnięciu noworocznej loterii, które rozpocznie się za chwilę na Placu Głównym postem Mistrza Gry.
Mistrz gry
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Katakumby - Page 6 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Powrót do góry Go down

Gdyby nie Steffen, to z jego bełkotu pewnie trudno byłoby się czegokolwiek domyślić, aczkolwiek Cattermole przejął inicjatywę i brzmiał pewnie, kiedy dopowiadał niedopowiedziane oraz wyjaśniał to, co wyjaśnione zostać powinno. Keat zamilknął, wodząc wzrokiem pomiędzy policjantami prowadzącymi oględziny groty.
Kiedy padło pytanie o szczury, zrozumiał swój błąd, ale było już trochę za późno, żeby cokolwiek z tym zrobić, musiał jakoś wybrnąć z niefortunnie poruszonego wątku.
- To katakumby, sporo ich tutaj, ale ten mężczyzna chyba się ich boi, bo spanikował, kiedy je zobaczył - skłamał bez mrugnięcia okiem.
Kiedy Steffen odpowiadał na zadane mu pytanie, podszedł do funkcjonariusza, który zdawał się tu dowodzić. Z niechęcią wyciągnął z kieszeni kurtki klucz z gryfem w kształcie loga Pubu pod Hipogryfem, przekazując mu znalezisko wraz z informacją, iż znajdował się w torbie podejrzanego. Może to tylko przypadek, lecz jeśli nie, to warto, żeby ktoś to jeszcze sprawdził.
Ruszył za policjantami, by powtórzyć zeznania, kierując się we wskazane przez nich miejsce. Tam też spotkać mieli się z Jamie.
Jak na jedną noc, to było całkiem sporo wrażeń.

| {zt}
i bardzo dziękuję za poprowadzenie rozgrywki, bawiłyśmy się cudnie<3



from underneath the rubble,
sing the rebel song
Keat Burroughs
Keat Burroughs
Zawód : rebeliant
Wiek : 24
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
some days, I feel everything at once, other - nothing at all. I don't know what's worse: drowning beneath the waves or dying from the thirst.
OPCM : 25
UROKI : 16
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 13
SPRAWNOŚĆ : 23
Genetyka : Czarodziej
I will survive, somehow I always do
Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t7770-keaton-burroughs https://www.morsmordre.net/t7784-sterta-nieprzeczytanych-listow#217101 https://www.morsmordre.net/t7786-casting-shadows#217131 https://www.morsmordre.net/f128-oaza-chata-nr-69 https://www.morsmordre.net/t7785-skrytka-bankowa-nr-1866#217105 https://www.morsmordre.net/t7787-keaton-burroughs#217189

Powrót do góry Go down

Kłopotliwe pytania policjanta nieco wybiły go z rytmu, ale na szczęście niezawodny Keat przyszedł mu z pomocą. Uff. Prawdziwy przyjaciel - nie zadaje pytań, ale pomaga uniknąć cudzych pytań!
Steffen gorliwie skinął głową, a funkcjonariusze skupili się już na szczęście na innych rzeczach niż szczury. Uśmiechnął się z ulgą do Keata, a potem ruszył za policjantami. Miał zamiar spytać przyjaciela, czy sądzi, że dostaną jakiś medal, ale postanowił wstrzymać się z entuzjazmem do czasu powrotu na zabawę. Ulżyło mu też, że Jamie otrzyma wsparcie i zaraz się z nią zobaczą. Ci spiskowcy byli niebezpieczni! Chociaż z tym konkretnym, dzięki swoim... niekonwencjonalnym metodom, Steff i Keat uporali się wyjątkowo szybko.
Obiecał sobie, że po zabawie przyjdzie na cmentarz jeszcze raz, aby odwdzięczyć się swoim szczurzym przyjaciołom. Przyniesie im dużo jedzenia i zapewni, że w katakumbach powinno być już bezpiecznie(j)!
W miejscu spotkania z resztą policjantów i Jamie, powtórzył swoje zeznania, wyręczając biednego Keata i doprecyzowując fragment o rozbrojeniu czarodzieja. Potem spokojnie udał się na plac główny.

/zt
dziękujemy, było ekstra!!! <3





intellectual, journalist
little spy

Steffen Cattermole
Steffen Cattermole
Zawód : specjalista od klątw i zabezpieczeń w Gringottcie, po godzinach reporter dla "Czarownicy"
Wiek : 22/23
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Żonaty
I like to go to places uninvited
OPCM : 32
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 36
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 6/68
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t7358-steffen-cattermole https://www.morsmordre.net/t7438-szczury-nie-potrzebuja-sow#203253 https://www.morsmordre.net/t7411-xoxo-gossip-boy https://www.morsmordre.net/f127-dolina-godryka-szczurza-jama https://www.morsmordre.net/t7471-skrytka-bankowa-nr-1777 https://www.morsmordre.net/t7439-steffen-cattermole?highlight=steffen

Powrót do góry Go down

3 listopada 1957 r.

Przyznajmy, dość niewiele pozostało w Dolinie Godryka miejsc, do których ciekawska Bella nie zdążyła jeszcze zajrzeć. Poznanie otoczenia, w którym przyjdzie jej spędzić kolejne lata, wydawało się dość pasjonującym zajęciem. Tym bardziej że w obecnej sytuacji nie mogła podróżować po wszelkich zakątkach Anglii, a już na pewno nie powinna zbliżać się do Londynu. Tęskniła za wielkim miastem, za kolorowymi butikami i przepychem. Wtedy jednak miała sakiewkę pełną kosztowności, a teraz ledwie kilka miedziaków. Gdy pomyślała o tym, co takiego robiła rok temu, ach, nostalgia błysnęła w tych wielkich, zielonkawych oczach. Zamierzała dzielnie oswajać się z całą gamą nowości i czuła, że jest na dobrej drodze. Ta okolica pozwalała jej pozyskać mnóstwo cennej roślinności, jeszcze bardziej zbliżyć się do natury i niesamowitych legend związanych z tym bajkowym miasteczkiem. Nigdy nie lubiła się brudzić, ale były pewne wyjątki od tej iście szlachetnej reguły: warzelnictwo, prace zielarskie i leczenie rannych. W takich chwilach zapominała o zakorzenionej głęboko w sercu naturze damy, w takich chwilach mogła przyjąć kilka plam na sukience i nawet rozdarcie. Pozyskanie niektórych składników wymagało od niej niesamowitego poświęcenia! Ale kobiety przecież potrafiły oczyścić strój i na nowo zalśnić – nawet gdy otoczeni wcale nie potrzebowało ich widzieć w tak odświętnym wydaniu.
O katakumbach usłyszała już dawno temu. Wiedziała, że są ponure i niepewne, a już na pewno nie wolno wchodzić zbyt głęboko. Wirowała tam kapryśna magia, a ciemność wpędzała w zgubę. Zawsze miała w sobie płomień, więc nie bała się mroku, choć może powinna mieć w sobie nieco więcej pokory. Gdy chodziło jednak o tak wyjątkową misję, nie zastanawiała się dwa razy. Wybrała buciki, które sprawdzały się przy pracach w ogrodzie i dość dobrze chroniły kostki. Była także niebieska, gdzieniegdzie ozdobiona srebrnym pyłem – przypominała łagodne fale Devon w słoneczny dzień, gdy promyki przebijały się między wodnymi falbanami. Kreacja dość skromna, ale wciąż jeszcze pochodząca z szaf lady, wyróżniająca się w tej małej wiosce. Do tego przyrządy prawdziwego zielarza i malutki koszyczek, wystarczający do zebrania tych rzadkich grzybów. Właśnie! Bo i cała sprawa dotyczyła rośliny, nocnej, lubiącej wilgotną ciemność i skalne otoczenie. Od tutejszej alchemiczki dowiedziała się, że w tych katakumbach można znaleźć mnóstwo dobrze rozwiniętych okazów i wcale nie trzeba zagłębiać się aż tak bardzo w te czarne, śliskie korytarze. Zielarska księga dokładnie opisywała, jak powinno się wycinać grzyby, by nie utracić ich magicznej właściwości. Wiedziała, co należy zrobić. Ekscytacja mieniła się pod jej skórą i łaskotała objęte cieplejszym płaszczem ręce. Uwielbiała wyzwania, choć zdarzyło jej się zwątpić, kiedy tylko pomyślała, że wewnątrz mogłoby się czaić jakieś niepokorne stworzenie, które nie pozwoli jej tak łatwo odejść z łupem. Któż jednak odwiedzał tak ponure miejsca? Szczególnie że wejście było chronione tajemnicą. Wiedziało o niej jednak dość sporo starszych mieszkańców doliny. Już sam fakt przedostania się do podziemi przez magiczne schodki skryte w grobie rozpalał w jej sercu ogromny pożar. Przygoda czy igranie z losem? Na miejscu odczyniła rytuał,  wyrysowała napis na płycie i poczekała, aż nagrobek odsłoni swój sekret. Miała zejść tylko kawałek i skręcić w pierwszy lewy korytarz. Tak mówiła usłużna pani. Widok starodawnych schodków sprawił, że serce Isabelli zaczęło łomotać w spętanej ciasnym strojem klatce piersiowej. Poczuła zapach wilgoci, mokrego kamienia i dość charakterystycznej stęchlizny. Ostrożnie stąpała po stopniach, a potem przeszła metr, może dwa i…

1 – potykam się i boleśnie przewracam prosto przed czubkami butów jegomościa, mam obite kolanka i jestem przestraszona
2 – nieopodal mnie kruszy się skała i spada ciężko na jegomościa, raniąc go
3 – idę przez ciemność, ale nie zdążyłam jeszcze rozpalić płomienia i wpadam prosto w czyjeś ramiona
Isabella Cattermole
Isabella Cattermole
Zawód : Stażystka w lecznicy
Wiek : 22
Czystość krwi : Zdrajca
Stan cywilny : Zaręczona
Najmilszy sercu jest prawdziwy w nim pożar.
OPCM : 0
UROKI : 0
ALCHEMIA : 20
UZDRAWIANIE : 20
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 1
Genetyka : Czarownica
Katakumby - Page 6 A8172ec5839139146051f7b54e49c5d0
Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t7405-isabella-selwyn https://www.morsmordre.net/t7416-iskierka https://www.morsmordre.net/t7414-bardzo-nieprzykladna-lady#202782 https://www.morsmordre.net/f84-boreham-palac-beaulieu https://www.morsmordre.net/t7417-skrytka-bankowa-nr-1810#202799 https://www.morsmordre.net/t7415-isabella-selwyn

Powrót do góry Go down

The member 'Isabella Presley' has done the following action : Rzut kością


'k3' : 2
Morsmordre
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Katakumby - Page 6 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Powrót do góry Go down

Jego szczęście do znajdywania się w niewłaściwym miejscu i czasie w ostatnich dniach było wyjątkowo nasilone. Owszem, przez ostatnie kilka dni spotkał chyba aż za dużo starych twarzy i znajomych - zupełnie jakby los próbował mu wynagrodzić niewidywanie nikogo przez dwa lata! Jednak niekoniecznie był pewny czy tak do końca go taki stan rzeczy cieszył...
Tym bardziej, że jego od wczoraj nowy towarzysz w postaci małego kocięta, postanowił mu uciec, a sam Thomas niewiele myśląc - ruszył za nim. Wchodzenie w jakieś dziwne rejony, do grobu też nie było czymś, co miałoby budzić w nim podejrzenia. Przecież nie robił niczego złego! Chciał po prostu uratować kociaka, żeby ten znów nie utknął gdzieś! Chociaż im bardziej zauważał, w jakim miejscu tak naprawdę się znalazł, miał podejrzenia, że kicia chyba sama próbowała od niego uciec.
Całe szczęście, że nawet w takim miejscu, wciąż miał przy sobie różdżkę. W tej ciemności szybkie lumos okazało się być zbawiennym, chociaż na moment do odszukania kociaka, który z sukcesem spróbował wejść w jakąś szczelinę, jakby coś goniąc... Pewnie był to jakiś robak.
Niewiele myśląc, skręcił w odpowiedni korytarz, z którego dochodziło miauczenie. Chwila moment, odrobina siłowania się z młodym i gniewnym, i w końcu futrzasty kolega był z powrotem na rękach Tomka, chociaż nie było to pocieszające w nawet najmniejszym stopniu, bo kiedy tylko spróbował ruszyć z powrotem do miejsca - jak mu się wydawało, z którego przyszedł - okazało się być ono zamknięte.
- Merlinie... Naprawdę? Teraz to się zamknęło? - jęknął niezadowolony, przez moment jeszcze obserwując płytę przy pomocy różdżki i zaklęcia, które jakby zaczęło słabnąć. Zmarszczył brwi, niewiele rozumiejąc z sytuacji w jakiej się znalazł - a tym bardziej z tego, z jakiej racji niby różdżka zaczynała go zawodzić w takiej sytuacji i to jeszcze przy takim zaklęciu?
Nie zauważając jak mógłby się wydostać z tego miejsca i widząc, że różdżka powoli odmawiała mu posłuszeństwa, zdecydował się zejść nieco niżej po schodach. Z nadzieją na... właściwie sam nie był pewny - może na wyjście, na jakieś źródło światła?
Nie miał pojęcia, ile czasu mogło minąć, kiedy skręcił w pobliski korytarz, zanim nieco się pokręcił i rozejrzał, zanim zaklęcie przestało działać, a na zewnątrz usłyszał jakiś hałas - jakby znów powierzchni? Czyżby jego wyjście się znów otworzyło?
Złapał mocniej kotka, aby ten nie próbował nigdzie w ciemnościach uciekać i ruszył z powrotem na schody, choć kiedy tylko się na nich znalazł nawet nie zdążył zwrócić uwagi na nową postać w ciemnym korytarzu, bo został brutalnie zaatakował kawałkiem kamienienia, gruzu, czy jeszcze czegoś innego!
- Szlag! - warknął, zaraz przykucając i mocniej łapiąc kotka intuicyjnie chcąc go obronić, jakby obawiał się, że skoro i jeden kamień spadł, zaraz może być ich i więcej. Może to lekki szok spowodowany nagłym bólem przez uderzenie, może jakiś instynkt opiekuńczy - ale skoro już zdecydował się kotkiem zająć, nie miał zamiaru pozwolić, żeby jakiś głaz go zmiażdżył!
Wyciągnął jedną dłoń do swojej głowy, czując że fragment sklepienia nie pozostawił jedynie guza, a prawdopodobnie i ranę.
- Merlinie, naprawdę? - stęknął, nie podnosząc się jednak, słysząc jeszcze jakiś hałas - i nie będąc pewnym czy usłyszał jak ktoś idzie, czy to po prostu znów coś spadało z sufitu. Nie mógł chociaż dostać w łeb jakimś jabłkiem czy czymś innym jadalnym? Nawet jeśli był pod ziemią... w sumie to tym bardziej takim jabłkiem by nie pogardził, będąc w zamkniętym w tak nietypowym miejscu.


Never any good, I’m never any good,
and yet somehow I live on
Never living up to any expectation
Yet somehow I still live on
Thomas Doe
Thomas Doe
Zawód : Złodziej, grajek, szmalcownik, konfident - od siedmiu boleści
Wiek : 21
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Things didn't go exactly as planned
but I'm not dead so it's a win
OPCM : 5
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 17
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 20
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarodziej
Katakumby - Page 6 MxeJPhJ
Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9764-thomas-doe?nid=5#297075 https://www.morsmordre.net/t9998-buleczka?highlight=Bu%C5%82eczka https://www.morsmordre.net/t9805-fircyk https://www.morsmordre.net/f358-doki-pont-street-13-7 https://www.morsmordre.net/t9797-skrytka-bankowa-nr-2234 https://www.morsmordre.net/t9798-thomas-doe#297380

Powrót do góry Go down

Ogień pochłaniał ciemność, ogień nie lubił być ugaszony. Ogień odsłaniał tajemnice wszystkich korytarzy. Gdy brała wdech, zakurzone, stare powietrze wciskało się do młodej duszy, trochę drapiąc, trochę ją zaczarowując. Zupełnie jakby w jednej chwili znalazła się w zaklętym miejscu. Prawie czuła rozdmuchane szepty. Lekki podmuch przesunął kosmyk przy czole. Gdzieś musiało znajdować się przejście. Przeciąg był wielką podpowiedzią. Przez chwilę napawała się wszystkimi odczuciami, czytała w nieoznaczonym, budowała dla niezwykłego miejsca własną baśń. To miały być tylko te grzyby. Grzyby, które podobno w pełni księżyca świeciły się, osiągając jeszcze więcej mocy. Kryły się w skałach, kryły na kamienistym podłożu i w wielkiej wilgoci. Słońce je raziło, dlatego wystawione na dzienne światło natychmiast marniały. Zdążyła przeczytać cały rozdział na temat właściwego przechowywania rośliny. Wcale nie były banalne w obsłudze. Czuła, że podeszwami naciska na drobne kamyczki, słyszała naturalne echo, dźwięki kroków niosły się wąskim korytarzem. Jeszcze chwila. Jeszcze chwila i rozważnie byłyby pozwolić sobie na większe światło i pełniejszy widok. Zbyt odważny blask mógłby jednak zaszkodzić roślinom. Wiedziała, że te mogły pojawić się już na samym początku podziemnego korytarza. Gdy poczuła zimno, mocniej owinęła się płaszczem i szeroko otworzyła oczy na ten mrok. Różdżka powoli wysuwała się ze skrytki w materiale. Światło rozjaśnić miało dalszą wędrówkę. Wiedziała, że samobójcze byłoby błądzenie w tej gęstej ciemności. Pantofelki ostrożnie posuwały się do przodu, dłonie czuwały gdzieś po bokach na straży, ku przestrodze, dla ewentualnego ratunku.
Zastygła, kiedy łomot padających kamieni przerwał jej drogę. Krótko po nim charakterystyczny trzask i parszywe słówko prosto z obcych warg. Bolesne, donośne. Zdawało się, że uderzyło w którąś z tych niewidzialnych ścian. Przelękła się i odruchowo przyległa plecami do lepkich murów. Krok w tył był gwałtowny, nieco spanikowany. – Kto tu jest? – wydusiła, mocniej zaciskając drobne palce na wierzbowym drewnie. Teraz dokładniej słyszała ruchy. Potem głos mężczyzny powrócił, a Isabella zaczynała przebierać spojrzeniem w ciemności, by dokładniej odszukać, gdzie się znajdował. Ostrożnie odlepiła ciało od sklepienia i z szeroko otwartymi oczami przesunęła się w półmrokach. Co to znaczyło? O co chodziło? W końcu z końcówki jej różdżki odważnie wypełzła wiązka światła. Wyciągnęła dłoń przed siebie, mocno, bojowo. Złapała przykucającą postać. Przerażające kocie oczy i bolesny grymas na tej drugiej twarzy.
– Czy te kamienie spadły na ciebie? – zapytała, przesuwając magiczną latarenką tak, by lepiej ujrzeć te mniej widoczne kawałki postaci. Westchnęła donośnie, wyraźnie zasmucona. – Ojej, ależ to musiało boleć! Poczekaj, mogę coś poradzić. Gdzieś jeszcze boli? – Wbrew rozsądkowi – albo właśnie najbardziej rozsądnie, jak tylko się dało – wyruszyła na pomoc, bo nie dało się tak po prostu wyłączyć natury uzdrowiciela. Nie było mowy, by mógł odmówić. Nawet nie poczekała na odpowiedź. Dziwiła się, że w takim miejscu można było kogokolwiek spotkać, ale może miał równie dziwaczny powód jak ona. Nieco niepewnie zerknęła na kocisko, a potem przyjrzała się sączącej się ranie na głowie. Jeszcze jeden krok, może kolejne dwa. Jeżeli miała go uleczyć, potrzebowała znaleźć się blisko. – Przywołaj płomień – nakazała, bo przecież nie mogła utrzymywać dłużej lumos.  – I nie dotykaj – skarciła, wyłapując obecność ciekawskich palców przy głowie. Puruswymówiła, starając się w błyskach mdłego światła dobrze określić cel zaklęcia. Zapiekło pewnie, ale rana musiała być odkażona. W końcu nie wiadomo, co było na tym kamieniu. Ostrożnie przemknęła palcem niedaleko rany, odciągnęła włosy. – Episkey Maxima! – odezwała się znów, a jej głos poniósł się echem po tych podziemnych komnatach. Czy ona usłyszała miaukniecie? Powinien poczuć ulgę, rana nie wydawała się zbyt wielka, choć trudno to ocenić w tych warunkach. Gdyby jednak miała więcej wątpliwości, pomogłaby mu wyjść na powierzchnię. Dla pewności jednak powinni to zrobić.
Isabella Cattermole
Isabella Cattermole
Zawód : Stażystka w lecznicy
Wiek : 22
Czystość krwi : Zdrajca
Stan cywilny : Zaręczona
Najmilszy sercu jest prawdziwy w nim pożar.
OPCM : 0
UROKI : 0
ALCHEMIA : 20
UZDRAWIANIE : 20
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 1
Genetyka : Czarownica
Katakumby - Page 6 A8172ec5839139146051f7b54e49c5d0
Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t7405-isabella-selwyn https://www.morsmordre.net/t7416-iskierka https://www.morsmordre.net/t7414-bardzo-nieprzykladna-lady#202782 https://www.morsmordre.net/f84-boreham-palac-beaulieu https://www.morsmordre.net/t7417-skrytka-bankowa-nr-1810#202799 https://www.morsmordre.net/t7415-isabella-selwyn

Powrót do góry Go down

Strona 6 z 7 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next

Katakumby

Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach