Wydarzenia



Login:

Hasło:




 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share
 

 Dawny dom rodziny Dumbledore

Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 11 ... 18, 19, 20
Autor toWiadomość
Mistrz gry
Mistrz gry

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Dawny dom rodziny Dumbledore - Page 20 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500

Dawny dom rodziny Dumbledore - Page 20 Empty
PisanieTemat: Dawny dom rodziny Dumbledore [odnośnikDawny dom rodziny Dumbledore - Page 20 I_icon_minitime05.04.15 21:04

First topic message reminder :

Dawny dom rodziny Dumbledore

Dom państwa Dumbledore stoi pusty i smutny przypominając o tragicznej historii jego rodziny. Magicznie zamknięty skutecznie powstrzymuje ciekawskich przed wejściem do środka. Ponoć czasem nawet pojawia się w nim Aberforth, młodszy brat słynnego Albusa. Chowa się wtedy gdzieś w budynku i nie wychyla nosa na zewnątrz, pozwalając ludziom odwiedzać ogródek, w którym stoi kamień upamiętniający historię rodu, który niegdyś tu zamieszkiwał. Na nim pojawiają się coraz częściej dopiski od czarodziejów szukających wsparcia w tych trudnych czasach. Początkowo systematycznie usuwane przez Abertfortha, później pozostawione, gdy właściciel posesji zdał sobie sprawę z bezsensowności swych wysiłków. Obiekt chroniony jest przed mugolami prostym zaklęciem, które sprawia, że gdy tylko pojawią się w pobliżu, mają wrażenie, że zauważyli jak ktoś przechadza się po domu. Z resztą bardzo niepozornego z wyglądu, nieco zapuszczonego z zarośniętym trawnikiem i brudnymi oknami, w których wiszą szare firanki, które zapewne kilkanaście lat tamu świeciły idealną bielą.


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Alexander Farley
Alexander Farley

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
https://www.morsmordre.net/t927-alexander-farley https://www.morsmordre.net/t999-fumea https://www.morsmordre.net/t937-lubisz-moze-teatr#4917 https://www.morsmordre.net/f223-dolina-godryka-kurnik https://www.morsmordre.net/t3768-skrytka-bankowa-nr-277 https://www.morsmordre.net/t979-a-selwyn#5392
Zawód : Uzdrowiciel
Wiek : 22
Czystość krwi : Zdrajca
Stan cywilny : Kawaler

how do I know?
because I'm not stupid


OPCM : 45
UROKI : 25
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 36
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 11
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Metamorfomag
Dawny dom rodziny Dumbledore - Page 20 Xnfq1wg

Dawny dom rodziny Dumbledore - Page 20 Empty
PisanieTemat: Re: Dawny dom rodziny Dumbledore [odnośnikDawny dom rodziny Dumbledore - Page 20 I_icon_minitime05.01.21 13:30

Uzyskawszy pozwolenie Farley bez skrępowania podszedł bliżej, dziwnie czując się w towarzystwie kogoś tak wysokiego. Sięgał mu tak właściwie do łokcia i gdyby nie stojący przed nimi dom to czarodziej, pozbawiony punktów odniesienia zacząłby się czuć jak dziecko lub skrzat.
Dalsza odpowiedź Hagrida wprawiła jednak Alexandra z lekkie zaskoczenie. Musiał nieco bardziej skupić się na tym aby zrozumieć co się tak właściwie do niego mówiło, bo sposób w jaki półolbrzym składał zdania był niezwykle... charakterystyczny. Taki, że na myślach zawiązywały mu się małe supełki kiedy próbował ułożyć jakieś odpowiedzi. Oderwał więc wzrok od jegomościa i zamyślając się zaczął śledzić spojrzeniem ułożenie okien na fasadzie, niejako badając sposób rozłożenia elementów ją tworzących jak rytm w piosence. Można było znaleźć w nich pewien porządek, nuty, przerwy, cały takt i kolejna linia, od parteru aż po dach. Pomagało mu to skupić się i ułożyć w całość to, co chciał z siebie wyrzucić. Usta zadrgały mu na oświadczenie o zawijających w sreberka świstakach, jednak Alexander był na tyle zdolny w ukrywaniu tego co myślał, że opanował swoje rozbawienie w porę.
Dobrze, bardzo dobrze, że nie mówił – powiedział, przenosząc wzrok z powrotem na Hagrida, lekko ściągając przy tym brwi. Rad był, że ta część Doliny była bardziej odludna: zapewniało im to potrzebną dyskrecję i poniekąd swobodę w wymianie zdań. – Skoro już o tym mowa to musisz uważać na to co, ile i komu mówisz. Lekko idą ci słowa, a to może prowadzić do kłopotów – stwierdził, po czym jego wyraz twarzy rozpogodził się nieco. – Michael Tonks, auror. Powiedział, że jakiś czas temu w Londynie zjawił się pewien jegomość, pieszo, na własne oczy chcąc przekonać się co tak naprawdę dzieje się w stolicy. I jak wrażenia? – zapytał, znów spoglądając na dom. – Ja osobiście nie jestem zachwycony. Rzekłbym, że wręcz przeciwnie. Jestem wściekły – przyznał, lecz to z jakim spokojem to mówił budziło dysonans. I właśnie tę chwilę Alexander wybrał na to żeby zrzucić swoje metamorfomagiczne przebranie. Stracone kilka centymetrów wróciło w mgnieniu oka, a jego twarz przeobraziła się w jego własną, a choć młodą, to zmęczoną i nad wiek poważną.
Alexander, miło poznać – powiedział, odwracając się znów do Rubeusa i wyciągając ku niemu dłoń. Nie musiał przedstawiać się dalej: jeżeli Hagrid był w Londynie to miał okazję napatrzeć się na rozwieszoną po murach facjatę Farleya już dostatecznie długo.





it is said that ignorance kills
but sometimes we die because we are so bloody smart

Powrót do góry Go down
Rubeus Hagrid
Rubeus Hagrid

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t8954-rubeus-hagrid https://www.morsmordre.net/t8983-gog https://www.morsmordre.net/t8964-chlop-jak-dab#267986 https://www.morsmordre.net/t8982-skrytka-bankowa-nr-2106 https://www.morsmordre.net/t8963-rubeus-hagrid
Zawód : młodszy goryl i starszy drwal
Wiek : 28
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
I should NOT have said that...
OPCM : 1
UROKI : 2
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 31
Genetyka : Półolbrzym

Dawny dom rodziny Dumbledore - Page 20 Empty
PisanieTemat: Re: Dawny dom rodziny Dumbledore [odnośnikDawny dom rodziny Dumbledore - Page 20 I_icon_minitime06.01.21 1:25

Tonks przeszło dwa tygodnie temu to mówił, by wszystko kodem pisać. Hagrid mało z tego rozumiał, ale co mu się powiedziało to przecież zrobił. Widać to wszystko co się dzieje po tej dobrej stronie to jakaś tajemnica była. Nie ma co się dziwić, tak po głębszym zastanowieniu. W Londynie masakra za masakrą, ta egzekucja co się po całym mieście rozniosło, że jakąś mugolaczkę złapali, wcale jakiegoś bezpieczeństwa w serduchu nie dodawała. Słuchał tak słów mężczyzny, który się przestraszony nie wydawał, co wcale takie normalne przy Hagridzie nie było. Zwykle ktoś się lekko zawahał, czasem na odległość łapy nie chciał podejść, ale ten stał sobie tak na prosto. Widać czarodziej wielki, jak auror Tonks pewnie tak wielki. Przez sekundę myślał co by się nie wycofać, ale jak ten o Michaelu zaczął mówić, to Rubeus stanął zaciekawiony. Znał go z nazwiska i funkcji, ale czort wiedział czy to nie zasadzka jakaś. Tylko po co? Wszystko wiedział.
- No w Londynie to ten... Inaczej niż żem se zapamiętał - faktycznie zwykle za długi jęzor miał, jak mu ten paniczek sam powiedział, to trzeba było trochę stopować. - Trupów dużo, ładnie to nie wygląda...
Nagle jakieś czary drastyczne zaszły i po poprzedniej twarzy faceta nic nie zostało. Teraz na niego młodzian patrzył którego gębę już skądś kojarzył. Hagrid zmrużył oczy i potrzebował chwili żeby się zastanowić. Przedstawił się i wtedy go trafiło jak cholera.
- Farley? - upewnił się ściszając głos i wyciągnął rękę.
Rozejrzał się jeszcze dookoła co by wypatrzyć czy ktoś na nich tam nie patrzy. Dziwne to spotkanie było. Jak to rzeczywiście ten Alexander Farley był to przecież z plakatów widniało jak byk, że to był niebezpieczny członek Zakonu Feniksa, zwolennik Harolda Longbottoma, przeciwnik rządu i zdrajca krwi. Znaczyło się... przyjaciel, bohater prawdziwy! Tonksa twarzy na plakatach nie widział, ale Tonks pewno trochę bardziej w ukryciu walczył, a ten tu to musiał faktycznie tym dupkom za skórę zaleźć. Od razu do niego jeszcze więcej respektu poczuł.
- Bardzo mnie miło jest - potrząsnął dłonią Alexa, może trochę za mocno, ale podekscytowany był jak cholera. - Hagrid jestem, Panie Alexander - potężny uśmiech pojawił się na jego twarzy. - Tonks mnie nie mówił, że kogoś tu spotkać mogę, ja sem tu tylko na cmentarz przylazł co by wiadomo, hołd tam jakiś dać troszku chociaż, bo Dumbledore porządny czarodziej był, zawsze honorowy - patrzył tak jeszcze na towarzysza, bo prawdziwy dzielny mąż przed nim stał, kozak lwie serce. - Za co Pana tam na te plakaty w stolicy wsadzili? - faktycznie ciekawy był jak cholera.





No i idę z tym brzemieniem ku Golgocie
Co ja pieprzę idę przecież w
jasną dal
Powrót do góry Go down
Alexander Farley
Alexander Farley

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
https://www.morsmordre.net/t927-alexander-farley https://www.morsmordre.net/t999-fumea https://www.morsmordre.net/t937-lubisz-moze-teatr#4917 https://www.morsmordre.net/f223-dolina-godryka-kurnik https://www.morsmordre.net/t3768-skrytka-bankowa-nr-277 https://www.morsmordre.net/t979-a-selwyn#5392
Zawód : Uzdrowiciel
Wiek : 22
Czystość krwi : Zdrajca
Stan cywilny : Kawaler

how do I know?
because I'm not stupid


OPCM : 45
UROKI : 25
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 36
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 11
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Metamorfomag
Dawny dom rodziny Dumbledore - Page 20 Xnfq1wg

Dawny dom rodziny Dumbledore - Page 20 Empty
PisanieTemat: Re: Dawny dom rodziny Dumbledore [odnośnikDawny dom rodziny Dumbledore - Page 20 I_icon_minitime10.01.21 8:56

Chociaż spojrzenie Alexandra zwrócone pozostawało na dom, tak kątem oka obserwował Hagrida i jego zachowanie. Poza samą jego osobą w istocie rozumienia interesów Alexandra pozostawał w końcu fakt tego, że Farley jak sięgał pamięcią to po raz pierwszy spotykał się z półolbrzymem. Po spotkaniu z prawdziwym olbrzymem w miarę wiedział czego się spodziewać, wciąż jednak wzrost Rubeusa i generalnie rzecz ujmując jego gabaryty stanowił coś, pod czego wrażeniem się pozostawało na dość długo. Wątpił żeby miał do tego przywyknąć jakoś wybitnie prędko.
Interesujące było także to, tutaj w dualizmie interesów i prywatnych odczuć Farleya, jak odporne potrafiły być półolbrzymy. Wiedział, że po swoich wielkich przodkach dziedziczyły poniekąd gruboskórność, co tyczyło się nie tylko opornością co do zmiany zdania, ale i na czary, na czary przede wszystkim. Nieco świerzbiły go palce po temu aby przetestować to samodzielnie, ale zdawał sobie sprawę z tego, że byłoby to bardzo kiepskie pierwsze wrażenie. Jego ciekawość mogła poczekać, były bardziej priorytetowe kwestie do zajęcia się, na eksperymenty przyjdzie jeszcze pora, najpierw musiał w ogóle Rubeusa wybadać.
Z listów Michaela Alexander wyczytał bowiem dwie najważniejsze rzeczy: pierwszą było to, że Hagrid byłby bardzo cennym sojusznikiem i tego Gwardzista nie mógł półolbrzymowi odmówić. Drugą, która skutecznie przysłaniała Alexandrowi pierwszą było natomiast to, że nie był Hagrida całkowicie pewien. Alexander wiedział, że Tonks potrafił oceniać ludzi, jednak w takich sprawach wolał jeszcze samodzielnie przyjrzeć się tematowi rozterek.
Ano, nieładnie – przytaknął, nie kryjąc w swoim głosie niezadowolenia. – Niektóre pewnie leżą jeszcze od pierwszego kwietnia – stwierdził, zaplatając dłonie za plecami. – Uwierz mi, że wtedy to dopiero było brzydko w Londynie. Bez ostrzeżenia wyszli na ulice i zaczęli mordować – głos Gwardzisty stał się ciemniejszy, a brwi ściągnęły się niżej. Nie lubił wracać wspomnieniami do tamtej pamiętnej nocy.
Rozpogodził się jednak zaraz, obracając swoją własną twarz ku Hagridowi przy wymienieniu uścisku dłoni. Dziwne to było doznanie, jego dość smukła dłoń w potężnej pięści Rubeusa wydawała się niewielka jak rączka lalki. zabawki ledwie.
Owszem – potwierdził swoją tożsamość, uśmiechając się z grzecznością. – Nie przechwalałbym się jednak znajomością ze mną – powiedział, lecz rozglądanie się przez Rubeusa na boki skłoniło go do dodania czegoś jeszcze. – Otoczyłem nas barierą niewidzialności, dopóki rozmawiamy w miarę cicho nie powinniśmy zwrócić niczyjej uwagi – oznajmił, puszczając dłoń Hagrida. Dziwne uczucie maleńkości jednak w nim pozostało i nie zapowiadało się aby miało zniknąć. Machnął zaraz dłonią i potrząsnął głową. – Nie panuj mi, Rubeusie. Jestem młodszy od ciebie – wyznał, wykonując w głowie prędką matematykę: dzieliło ich przynajmniej sześć lat na korzyść półolbrzyma. – A Tonks nic nie mówił, ponieważ chciałem cię nieco zaskoczyć. Marna to by była niespodzianka jakbyś wiedział o niej zawczasu – wzruszył ramionami, uznając to za oczywistość. Zaraz jednak uniósł pytająco jedną brew, zapytany o swoje występki. Słodka Wendelino na stosie, musiał to jakoś zgrabnie streścić, a prawdy powszechnie znane wydały się najlepszym wyjściem z sytuacji.
Chodźmy dalej – powiedział jednak wpierw, po czym ruszył ku furtce, otwierając ją i kierując się dalej, na tyły domu, do ogrodu. Dopiero tam zatrzymał się i wyciągnął znów różdżkę, ponownie rzucając Salvio Hexia.
Wsadzili dokładnie za to, co na plakatach – stwierdził, spojrzeniem błądząc po zarośniętym ogrodzie, w którym niegdyś musiały znajdować się piękne rabaty. – Za wypełnianie ostatniej woli profesora Dumbledore'a, można powiedzieć. To on dał początek Zakonowi – oznajmił, czyniąc to też poniekąd z wyrachowaniem. Alexander wiedział w końcu od Michaela, że postać zmarłego profesora była dla Rubeusa niezwykle istotna. – To, plus zaszedłem za skórę kilku czarnoksiężnikom. Jak na przekór nie chcę umrzeć i staram się im przeszkadzać jak tylko potrafię – wyznał, kierując znów spojrzenie na Hagrida. Właściwie to przestał nawet udawać, że zajmuje się czymkolwiek innym. Obrócił się w pełni do rozmówcy, nie kryjąc się tym samym z tym, że poświęca mu całą swoją uwagę. Z minuty na minutę coraz lepiej rozumiał, co w listach przekazywał mu drugi Zakonnik.
Michael mówi, że jesteś prawym człowiekiem. Ufam mu, musisz wiedzieć – wyznał, kładąc nacisk na swoje słowa. – Ja i on wierzymy w idee Dumbledore'a, wiem że tobie też są one bliskie – ciągnął dalej, uważnie przypatrując się mężczyźnie. – Stąd chciałbym zapytać cię, czy byłbyś chętny pomóc mi, Tonksowi, a także wielu innym w realizacji jego testamentu – oznajmił, a szarobłękitne tęczówki ani na moment nie opuszczały twarzy półolbrzyma.





it is said that ignorance kills
but sometimes we die because we are so bloody smart

Powrót do góry Go down
Rubeus Hagrid
Rubeus Hagrid

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t8954-rubeus-hagrid https://www.morsmordre.net/t8983-gog https://www.morsmordre.net/t8964-chlop-jak-dab#267986 https://www.morsmordre.net/t8982-skrytka-bankowa-nr-2106 https://www.morsmordre.net/t8963-rubeus-hagrid
Zawód : młodszy goryl i starszy drwal
Wiek : 28
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
I should NOT have said that...
OPCM : 1
UROKI : 2
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 31
Genetyka : Półolbrzym

Dawny dom rodziny Dumbledore - Page 20 Empty
PisanieTemat: Re: Dawny dom rodziny Dumbledore [odnośnikDawny dom rodziny Dumbledore - Page 20 I_icon_minitime10.01.21 18:46

Hagrid przebywając w Londynie nie spotkał innego półolbrzyma. Możliwe, że gdzieś jakieś były, ale raczej nie wynurzały łba poza mury. Właściwie to on nigdy nie spotkał innego półolbrzyma. W stolicy widział parę olbrzymów, no i pamiętał mamę, ale to tyle. Gatunki takie jak on nie zdarzały się często. To była kwestia taka czysto mechaniczna. No bo to, że tatko był z tych odważniejszych i olbrzymkę poderwał to przypadek jeden na milion. W drugą stronę też by pewnie ciężko było, chociaż Hagrid wolał nie rozmyślać nad tym jak dokonało się to, że się urodził. Pewnych rzeczy lepiej było nie wiedzieć, to czego się w Parszywym naoglądał i tak mu dostatecznie we łbie siedziało.
- Trupy się rozkładają, smród wszędzie, przykro patrzeć tam - podsumował. - Ktoś tam chodzi czasem i czyści, coś buduje, ale nie są ładne rzeczy rzeczy - na ścianach dalej wisiały te cholerne napisy o szlamolubach. - Ja żem tam nie był na kwiecień, nie widziałem, ale słyszałem swoje, w Parszywym gadają.
Gdy twarz się mężczyźnie zmieniła to Hagrida zatkało i gdy ten potwierdził, że tak, to on, że to ten Alexander Farley z plakatów, to go zacięło.
- Jasne, jasne - potwierdził. - Cichosza, nie ma problema, Panie Alexander... znaczy Farley - uśmiechnął się mocno, bo dumny był kogo mu przyszło poznać.
Faktycznie młodszy się wydawał gdyby mu się tak bliżej przyjrzeć, twarzyczkę miał jednak zmęczoną i przez czas przetyraną, ale nie było co się temu dziwić. Skoro trafił na plakaty i jego gęba po całym Londynie była rozwieszona to na pewno zrobił coś co mu wcale radości i spokoju nie dodawało. Nie Hagridowi było jednak jego wygląd oceniać, a zresztą wiek niewiele się liczył. Stał przed nim ktoś kto oficjalnie własnym nazwiskiem się postawił i powiedział, że nie będzie czarny śmieć pluł nam w twarz. Mógł mieć nawet lat szesnaście, znaczenia to nie miało.
- No niespodzianka to jest tak powiem, no - kiwnął głową i poszedł za Alexem wgłąb ogrodu. - Ale jakbyś mnie z zaskoczenia większego wziął i o Tonksie nie wspomniał, to bym się mniej z tej niespodzianki cieszył pewno. W Porcie żem już z różnymi typami gadał, wiesz ja zwykle to taki nie byłem, że tak do tyłu, ale teraz to już kto to tam wie, jak tak spojrzeć na to co się na ulicach dzieje, nie?
Farley wydawał się być w porządku, zwłaszcza skoro go to całe Ministerstwo nie za bardzo lubiło. Tonks jednak wolał by nikomu za bardzo nie ufać, a przynajmniej tyle Hagrid zrozumiał z tego o czym tam wcześniej rozmawiali. Może i by wolał by auror sam przyszedł i powiedział "Hagrid, stary chłopie, to jest Alex Farley, dobry gość", ale widać czasu nie miał albo może i taki plan był, test jakiś czy coś. Miał nadzieję, że zdał, na egzaminach w szkole to nie za dobrze sobie poradził. Co najwyżej transmutacja mu trochę lepiej szła, no i opieka nad magicznymi zwierzaczkami, rzecz jasna. Facet mówił coś, że nie chciał umrzeć. To jasne przecież, kto by zresztą chciał?
- Ty to Farley lwie serce masz, kozak jesteś. Ja podziwiam. Taki odważny to pewno z Gryfonów, nie? Też żem w czerwonych był, krótko, ale był - powiedział dumnie wypinając pierś i rozglądając się po ogrodzie.
No ogród jak ogród, ale fakt, że w tym ogrodzie kiedyś się psor Dumbledore za dzieciaka bawił w jakąś taką melancholie wprowadzało. Czy gdyby inaczej swoje dróżki wybrał to by teraz tu z wnukami na herbacie siedział? Psor oddał życie za te wszystkie rzeczy w które wierzył, zawsze pomocny i dobry czarodziej był, przecież samego Hagrida przed najgorszym losem wziął i uratował. Chwała mu za to, wypadałoby wznieść toast. Teraz jednak chłop mówił, że jakiś Zakon stary Dumbledore zapoczątkował, ale co to miało znaczyć to pojęcia nie miał. Słuchał więc uważnie, patrząc na niego z góry. Dostał propozycję, chceli go na front. No Hagrida zatkało.
Przez chwilę gapił się bacznie na Farleya, jakby nie wiedząc co powiedzieć. Jasne, że się zgodził, w głowie już dawno, jak tylko usłyszał, że ktoś psora Dumbledora zabił, że mroczne czasy nastały i Londyn tonie w krwi. Kiwnął głową i aż mu się lewe oko lekko zeszkliło. Przetarł je grubym palcem, bo to wstyd taki, ale powstrzymać się nie mógł. Starzec już nie żył od dawna, a skoro testament zostawił, co pewno o wartościach jego mówiło, to dopełnić tego należało. Jak miał za jego honor iść i walczyć to w końcu poczuł się faktycznie na świecie potrzebny. Nie wstydził się tego kim był, ale los nie oszczędzał i jakiś cel w życiu musiał znaleźć. Będzie walczyć, skoro chcieli by pomógł to cholibka, choćby do ostatniej krwi, ale pomoże.
- Cholibka, Farley, tak żeś powiedział, że aż mnie w gardle ścisnęło - powiedział jedynie krótko i kiwnął głową. - Co mnie powiesz to zrobię, za honor Dumbledore'a.





No i idę z tym brzemieniem ku Golgocie
Co ja pieprzę idę przecież w
jasną dal
Powrót do góry Go down
Alexander Farley
Alexander Farley

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
https://www.morsmordre.net/t927-alexander-farley https://www.morsmordre.net/t999-fumea https://www.morsmordre.net/t937-lubisz-moze-teatr#4917 https://www.morsmordre.net/f223-dolina-godryka-kurnik https://www.morsmordre.net/t3768-skrytka-bankowa-nr-277 https://www.morsmordre.net/t979-a-selwyn#5392
Zawód : Uzdrowiciel
Wiek : 22
Czystość krwi : Zdrajca
Stan cywilny : Kawaler

how do I know?
because I'm not stupid


OPCM : 45
UROKI : 25
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 36
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 11
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Metamorfomag
Dawny dom rodziny Dumbledore - Page 20 Xnfq1wg

Dawny dom rodziny Dumbledore - Page 20 Empty
PisanieTemat: Re: Dawny dom rodziny Dumbledore [odnośnikDawny dom rodziny Dumbledore - Page 20 I_icon_minitime18.01.21 19:10

Alexander uśmiechał się uprzejmie i generalnie pozostawał kulturalny, nie zważając na przepaść w obyciu między nim a jego rozmówcą. Listy Michaela przygotowały Farleya na to, co miał zastać, zdradzały też o samym Hagridzie wiele istotnych szczegółów. Rozumiał na jakiej zasadzie Tonks prędko przychylił się do samego półolbrzyma: Rubeus posiadał dość pocieszną naturę i wydawał się dość prosty w kontaktach międzyludzkich. Ujawnieniem przed nim prawdziwej twarzy Alexander zyskał właśnie bardzo wiele, tak samo jak wspomnieniem o Dumbledorze. Farley dokładnie wiedział jak pokierować rozmową aby sprawdzić to, czego chciał się dowiedzieć w czasie tego spotkania. I jak na razie to co widział budziło w nim wielkie nadzieje, nawet jeżeli poruszony przez nich temat Londynu nie budził jakichkolwiek przyjemnych skojarzeń.
Wzruszył nieco ramionami na ożywienie Rubeusa, bo chcąc nie chcąc nieco zaskakujące było, że wystarczyło mieć głowę ściganą listem gończym żeby budzić w ludziach takie emocje. Zachował jednak fason i przyjął to na chłodno, w końcu wychowany był tak, aby zwracać na siebie uwagę i umieć się z tą uwagą obejść.
Nie uczyłem się w Hogwarcie – przyznał, bowiem wśród czarodziejskich wyższych sfer wiedzą tajemną nie było, że Alexander kształcił się w Beauxbatons – Rubeus najprawdopodomniej nie miał jednak o tym pojęcia. Sam Selwyn wiedział, że dzielił kilka cech z gryfonami, a parę ze ślizgonami, lecz z tego co opowiadali mu bliscy to zdecydowanie najbliżej było mu do krukonów. Nie było jednak co roztkliwiać się nad przeszłością, która nie miała miejsca, a której nawet nie był w stanie przywołać pamięcią. Kiedy z ust Hagrida padły kolejne słowa, Alexander spojrzał na niego z ożywieniem i nadzieją. Pokiwał krótko głową, wahając się przez moment.
Jest jedna ważna rzecz, która mogłaby nam pomóc i jesteś jedyną osobą, która jest w stanie rozjaśnić nam tę kwestię – powiedział, poważniejąc. To było ważne, bardzo ważne. – Od dawna stoimy w miejscu z tego powodu – dodał, spoglądając na Rubeusa z determinacją. – Wiem, że proszę o wiele, ale czy byłbyś w stanie opowiedzieć mi o zdarzeniach poprzedzających otwarcie Komnaty Tajemnic, to co stało przy otwarciu i po nim? – zapytał cicho, bo samo wspominanie tego wydarzenia było ryzykowne. – To naprawdę ważne – dodał, wpatrując się w półolbrzyma z nadzieją, że w końcu, w końcu usłyszy tę historię z pierwszej ręki.





it is said that ignorance kills
but sometimes we die because we are so bloody smart

Powrót do góry Go down
Rubeus Hagrid
Rubeus Hagrid

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t8954-rubeus-hagrid https://www.morsmordre.net/t8983-gog https://www.morsmordre.net/t8964-chlop-jak-dab#267986 https://www.morsmordre.net/t8982-skrytka-bankowa-nr-2106 https://www.morsmordre.net/t8963-rubeus-hagrid
Zawód : młodszy goryl i starszy drwal
Wiek : 28
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
I should NOT have said that...
OPCM : 1
UROKI : 2
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 31
Genetyka : Półolbrzym

Dawny dom rodziny Dumbledore - Page 20 Empty
PisanieTemat: Re: Dawny dom rodziny Dumbledore [odnośnikDawny dom rodziny Dumbledore - Page 20 I_icon_minitime18.01.21 19:50

Że jakieś inne szkoły magii istniały to przecież Hagrid wiedział i słyszał, ale żeby jakaś Hogwartowi mogła dorównać to na pewno nie. Oczywiście, może w takim Dramatrangu nie było tych przeklętych ślizgonów, a takim Bombom nikt nie zabijał uczniów, ale do Hogwartu to się nie równały. Przez chwilę zmarszczył więc brwi jak mu Farley powiedział, że się w Hogwarcie nie uczył. Był w końcu czarodziejem i skoro trafił na plakaty to piekielnie dobrym, ale jakoś tak Rubeusa w środku zakuło, że Alex nie mógł spróbować dyniowych pasztecików w trakcie uczty w Wielkiej Sali. On sam próbował zwykle przynajmniej dwudziestu.
- A no dobra jest - machnął ręką. - Ważne żeś jest człek od Dumbledore'a - uśmiechnął się i spojrzał jeszcze na okolice.
To w tym domku wielki psor się chował, dziwne to było uczucie tak sobie stać i po prostu na niego patrzeć. Szkoda mu go było, całe życie przed sobą chłopina miał. Ile mógł mieć lat zresztą? Góra 150. Teraz trzeba było jego idee dalej nieść w świat i nie pozwolić parszywym dupkom pałętać się po kraju, tak jakby to im się jakoś z urodzenia należało. Z zadumy wyrwało go kolejne pytanie, a to brzmiało jak cios. Hargid zmarszczył brwi i nie spojrzał wcale na Farleya przychylnie. Nie lubił wcale mówić o Komnacie Tajemnic, bo go to wiele nerwów kosztowało. Przez chwilę zawahał się nawet czy powiedzieć cokolwiek czy machnąć ręką i sobie pójść. Zastanawiał się nawet czy mu w łeb nie przydzwonić, ale odpuścił tę myśl. Może nawet to zawahanie trwało trochę za długo, stał tak w ciszy zastanawiając się co właściwie ma temu Farleyowi powiedzieć.
- To nie ja - powiedział cicho. - Możesz mnie nie wierzyć, ale nie byłem ja, a Aragog tego nie zrobił.
Hagrid odszedł na chwilę, na taki większy krok dosłownie i spojrzał w niebo. Biedny Aragog, oby zdrowy był. Wcale nie miał ochoty mówić czegokolwiek więcej, ale skoro to człowiek od Tonksa był, skoro te same wartości wyznawali, skoro to dla niego ważne było i skoro Hagrid już powiedział, że zrobi to co mu powiedzą, co by tylko testament starego Dumbledore'a zrealizować, to powie.
- Byłem na trzecim roku wtedy - odwrócił się z powrotem do Alexa, choć jego twarz nie miała już na sobie tego wesołego nastroju. - Dostałem pajączka, Aragog się nazywał. Mały, nie większy niż taki przeciętny Pekińczyk. Nie wiem jak tam u Ciebie było, ale w Hogwarcie to trzymać takich nie pozwalali. Ale co ja miał robić? Wyrzucić go? Jak to przyjaciel najdroższy mi się stał. Aragog nie gadał dużo, ale swoje do powiedzenia miał i w końcu żem go w lochach ukrył, co by sobie bezpiecznie dorastał, a jakby już duży wyrósł to bym go mógł do Zakazanego Lasu zaprowadzić - złapał głęboki oddech. - Aragog nikomu by krzywdy nie zrobił, to jeszcze dziecko było. Ale zaczęło coś dzieciaki zamrażać, tak wyglądały jakby bez życia były, ale to nie na stałe. Dostawały odtrutkę i ożywały. No, ale jedna dziewuszka nie ożyła. Marta, ja dobrze pamiętam. Wiesz Farley, to strasznie irytująca dziewczynka była. Ze mnie się podśmiechiwała i chyba koleżanek nie miała żadnych, bo ją zawsze samą na korytarzach widywałem. Ale ja to też żem se wolał sam posiedzieć gdzieś pod laskiem. No i... - cholibka. - No i ją znaleźli. Martwą w sensie. Wtedy dyrektor gadał, że musi się znaleźć morderca, bo zamkną szkołę. Nikt to nie chciał tego, ja też żem nie chciał, bo mnie tatko zmarł, a mamy to żem wtedy lata już nie widział. Wujostwo dobre dla mnie było, ale to nie to samo co w szkole jednak - choć kochał i szanował ich jak swoich. - Wtedy taki chłopak był ze Slytherinu... To taki dom jeden z Hogwartu, bo wiesz tam na domy dzielą... Wtedy on mnie z Aragogiem przyłapał i doniósł, że to moja wina i, że Aragog to ten potwór z tej całej Komnaty Tajemnic. A ja żem ani razu tego na oczy nie widział, ale no, jego to nauczyciele lubili tego Toma Riddla - wzruszył ramionami, a jakiś głupi głos w głowie znowu sprawił, że Rubeus poczuł jakby coś go w gardle zapiekło. - No i mnie na zbity pysk wyrzucili, różdżkę złamali. Jeszcze żem tylko Aragoga zdążył do lasu wypuścić, co by też jego nie skrzywdzili. Psor Dumbledore mnie wtedy pomógł, bo mnie do pierdla chcieli wpuścić. On mnie ufał.
On jedyny wtedy taki miły był.





No i idę z tym brzemieniem ku Golgocie
Co ja pieprzę idę przecież w
jasną dal
Powrót do góry Go down
Alexander Farley
Alexander Farley

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
https://www.morsmordre.net/t927-alexander-farley https://www.morsmordre.net/t999-fumea https://www.morsmordre.net/t937-lubisz-moze-teatr#4917 https://www.morsmordre.net/f223-dolina-godryka-kurnik https://www.morsmordre.net/t3768-skrytka-bankowa-nr-277 https://www.morsmordre.net/t979-a-selwyn#5392
Zawód : Uzdrowiciel
Wiek : 22
Czystość krwi : Zdrajca
Stan cywilny : Kawaler

how do I know?
because I'm not stupid


OPCM : 45
UROKI : 25
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 36
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 11
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Metamorfomag
Dawny dom rodziny Dumbledore - Page 20 Xnfq1wg

Dawny dom rodziny Dumbledore - Page 20 Empty
PisanieTemat: Re: Dawny dom rodziny Dumbledore [odnośnikDawny dom rodziny Dumbledore - Page 20 I_icon_minitime18.01.21 21:43

Farley wiele ryzykował zadając to pytanie. W pierwszej chwili po tym jak zamilknął miał wrażenie, że za chwilę Hagrid przestanie być taki przyjemny, zamachnie się raz a porządnie i złamie Farleya na pół za wścibskość. Okazało się jednak, że Alexander nie wyszedł z wprawy w korzystaniu z dostępnych mu informacji i stwarzanych szans aby osiągnąć upatrzony cel. Różdżkę miał w pogotowiu przez te kilka chwil podszytego zdenerwowaniem oczekiwania, lecz ostatecznie nie doszło do tego by była mu potrzebna. Z bijącym mocno w piersi sercem i ściśle kontrolowanym wyrazem twarzy Gwardzista otrzymał swoją odpowiedź.
Wiedział jakie były pogłoski. Wiedział, że półolbrzymom nie ufano, że stojący przed nim Rubeus Hagrid samodzielnie wyrobił sobie i podobnym jemu większość z tych nieprzychylnych opinii powtarzanych od ust do ust. Farley usiłował się dopatrzeć fałszu w jego postawie i choć żadnego nie ujrzał to pozostawał wciąż ostrożny. Hagrid mówił, że to nie on: lecz czy Alexander mógł zaufać temu pojedynczemu wyznaniu? Sprawa nie była łatwa, a choć Alexander zawsze starał się dopatrzeć dobra w ludziach to nie mógł pozwolić, aby widziana w Rubeusie jasność przesłoniła mu cały obraz sytuacji. Zmarszczył lekko brwi, lecz milczał, nie pytał kim był Aragog, licząc, że pierwsze zdanie jest zapowiedzią kolejnych. I nie pomylił się. Bał się poruszyć czy też wziąć zbyt głośny oddech kiedy krążący obok Hagrid wyjawiał mu kolejne informacje. Selwyn chłonął je z najwyższą uwagą, starając się nie opuścić choćby słowa z tego, co właśnie słyszał.
Aragog był więc pająkiem posługującym się ludzką mową – czy to w ogóle było możliwe? Alexander nie znał się na tyle na magicznych stworzeniach by zweryfikować tę informację, znał jednak kogoś, kto mógł rozwiać jego wątpliwości. Mówiono, że to właśnie Aragog był potworem, który zabił uczennicę, ale Rubeus przedstawiał całkowicie inną wersję wydarzeń. Czy możliwym było, aby właśnie on mówił prawdę, że wszystko co przeciwko niemu mówiono było tylko uprzedzeniami, tak jak wobec każdego kto choć trochę się wyróżniał? Mugole, mugolaki, wilkołaki, półolbrzymy i wraz z nimi Rubeus Hagrid? Myśli Farleya pędziły do przodu niczym dzikie aetonany, nabierając tempa kiedy jego uszu dobiegła kolejna rewelacja. Dzieci, bez życia, ale do życia przywracane odtrutką. Pierwszą myślą był Wywar Żywej Śmierci i eliksir przebudzenia, dobrze znane Alexandrowi z jego praktyki uzdrowicielskiej. Istniała jednak jeszcze jedna mikstura zdolna do wybudzenia kogoś, kto zdawał się bez życia: wywar z mandragory. Stosowano go w przypadkach innych niż zażycie Wywaru Żywej Śmierci, lecz były to przypadki do jego działania niezwykle podobne.
Kiedy jednak padło imię i nazwisko znane Farleyowi z całkiem innych okoliczności, dzika gonitwa jego myśli ustała. Alexander zdawał się zamrożony opowieścią niczym statua, spojrzenie wbijając w Hagrida i wstrzymując oddech. Jeżeli wcześniej miał wątpliwości do kogo musiał posłać sowę, teraz już całkowicie je stracił. Ostatnie słowa półolbrzyma zatrzymały jednak Alexandra przed zerwaniem się z miejsca i ruszeniem do dalszej akcji. Zatrzymał się, wziął oddech i namyślił. Nie, nie mógł zdradzić Hagridowi czegokolwiek więcej, to było zbyt wielkie ryzyko, lecz pozostawianie go z niczym nie mogło przyczynić się do czegokolwiek dobrego.
Dziękuję – powiedział, patrząc najpierw na Rubeusa, a następnie na moment zerkając na dom. Nie wiedział na ile było to możliwe, że niepoznany nigdy przez niego Albus Dumbledore czuwał zza grobu nad nim i Zakonem, lecz w tej chwili skłonny był stwierdzić, że nie mogło być inaczej. Wrócił jednak zaraz spojrzeniem do Hagrida, a wzrok miał poważny: cała jego twarz zdała się znów starsza, jakby widział już zbyt wiele jak na swój wiek. – Jeżeli chciałbyś rady, to powiem ci: nie ufaj nikomu. Londyn to nie jest dobre miejsce. To jest wojna, Rubeusie, a ludzie, którzy wybili mugoli i uczynili z Londynu kostnicę nie mają skrupułów. Musisz być ostrożny, bardzo ostrożny. Potrafią podszywać się pod innych, zmieniać twarze tak, jak ja, kłamać bez chwili zawahania. Nie mów nikomu, że kontaktowałeś się ze mną albo z Michaelem. Powinieneś czym prędzej wynieść się ze stolicy. Mogę pomóc ci się ukryć – zaoferował, patrząc na półolbrzyma ze zmartwieniem. – Przemyśl to, Rubeusie i pamiętaj, że tylko czyny płynące prosto z serca i prawdziwie zgodne z naszymi przekonaniami świadczą o nas samych. Przemyśl to i odezwij się do mnie bądź do Tonksa, a jeżeli ktokolwiek, ktokolwiek inny będzie się na nas powoływał zadaj im pytanie o to, która godzina. Jeżeli to faktycznie będzie ktoś od nas odpowie ci – urwał, po czym nagle zaczął szukać czegoś po kieszeniach. Znalezienie kawałka pergaminu nie było trudne, lecz z czymś do pisania miał już problem. Ostatecznie złapał źdźbło trawy i przy pomocy transmutacji zamienił je w pałeczkę węgla. Na kolanie napisał na kartce jedno zdanie: nie wiem, lecz już czas najwyższy przesadzić mandragory. Wyprostował się i podszedł do Rubeusa, pokazując mu pergamin, pytającym spojrzeniem upewniając się, czy ten aby na pewno zrozumiał i zapamiętał. Następnie uniósł różdżkę i spalił wiadomość, aż nie został z niej sam popiół. Spojrzał po tym na Hagrida raz jeszcze i wziął głęboki oddech.
Dziękuję. Naprawdę, dziękuję. Mam nadzieję, że spotkamy się wkrótce. Przemyśl to, co ci powiedziałem, Rubeusie – powiedział raz jeszcze, po czym oddychając głęboko raz jeszcze złapał za różdżkę i z trzaskiem teleportował się tak, jak stał. Musiał czym prędzej wysłać sowę z wiadomością.

| zt x2





it is said that ignorance kills
but sometimes we die because we are so bloody smart

Powrót do góry Go down
 

Dawny dom rodziny Dumbledore

Powrót do góry 
Strona 20 z 20Idź do strony : Previous  1 ... 11 ... 18, 19, 20

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Reszta świata :: Inne miejsca :: Anglia i Walia :: Somerset, Dolina Godryka-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-21