Wydarzenia






 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Karczma "Na samym dnie"

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Karczma "Na samym dnie"   16.01.17 14:43

First topic message reminder :

Karczma  "Na samym dnie"

Podobno nie jest to pierwszy przybytek postawiony w tym konkretnym miejscu. Poprzednie wersje siedliszcza w - jak zwykle - nieokreślonych warunkach spłonęły. Aktualny dobytek prezentował się w formie piętrowego, nieco wypłowiałego budynku. Kolory układanej dachówki z danej czerwieni, zmieniły się w brunatną płaszczyznę, przecinaną skrawkami ułamanego borda.
Cały dół okolony wysuniętym, drewnianym gankiem i znajdującą się tuż przy ścianie - stajnią. Nie dziwne zjawisko, gdy zrozumie sie mentalność mieszkańców wsi, w dużej mierze hodowców. Wejście jest szerokie, otulone ciężkim podparciem bali. Zdecydowana stylizacja, albo na całkiem dawniejsze czasy, albo - zwyczajny praktycyzm mugolskich właścicieli.
Całość kompleksu mieści się w kilku, rozlokowanych pomieszczeniach. Największa z sal, otwierającą się tuż po przekroczeniu drzwi wejściowych, stanowi główny przybytek. Szeroko rozstawione ławy i całkiem wygodne, jak na okoliczności - siedziska. W kątach zadbano o mniejsze stoliki, zapewne z myślą o gościach odludnych. W centrum, tuż przy wysokim barze, znajduje się kominek, zazwyczaj raźno trzaskający. Niezależnie od pogody. Tym bardziej, że karczma gości całkiem sporą gromadę bywalców, począwszy od zwykłych mieszkańców okolicznej wsi, kończąc na czarodziejach, załatwiając ciche transakcje.


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Karczma "Na samym dnie"   14.02.17 22:18

The member 'Samael Avery' has done the following action : rzut kością


'k100' : 67


Powrót do góry Go down
Ramsey Mulciber
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t2225-ramsey-mulciber https://www.morsmordre.net/t2290-greyjoy-aka-fetor#34823 https://www.morsmordre.net/t2283-sorry-not-sorry#34612 https://www.morsmordre.net/f137-pokatna-3-6 https://www.morsmordre.net/t2922-skrytka-bankowa-nr-624#47539 https://www.morsmordre.net/t2326-ramsey-mulciber
Zawód : Chwilowo bezrobotny
Wiek : 30
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
Tańcz na me skinienie, rozświetl czernię nocy, rozgoń mroczne cienie, oświetl drogi kręte, ciemne skrzyżowania, a pobocza wyrwij z nocy panowania.
OPCM : 35
UROKI : 20
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 45
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Jasnowidz

PisanieTemat: Re: Karczma "Na samym dnie"   15.02.17 8:47

Burza odeszła, choć wciąż raz po raz niebo rozświetlało się odległymi błyskami. Spoglądał w dal, zaciągając się świeżym, podeszczowym powietrzem, którego zapach najzwyczajniej lubił. Wydawał się oczyszczający, niósł ze sobą pozorny spokój, ale jednocześnie zacierał wszystkie ślady, tak jak deszcz, który rozmył ziemię, pozostawiając w niej głębokie kałuże.
Podążając za Vitalijem, przystanął w końcu, aby utkwić wzrok Samaelu, który zaabsorbowany czymś uciekł dokądś myślami. Sam spojrzał w stronę nieba. Wciąż zachmurzone, pociemniałe od gęstych, napęczniałych deszczem chmur, zza których biło światło księżyca. Gwiazdy tej nocy nie wskażą mu drogi.  Zaciągnął się świeżym, przyjemnym powietrzem, które niosło ze sobą obietnicę spokoju i ciszy. Ale tak jak i deszcz, poburzowe powietrze zacierało za sobą wszystkie ślady obecności innych. Wyciągnął różdżkę przed siebie i rozejrzał się uważnie, czując się spokojniej, gdy Samael zajął się jego ojcem. Nie miał wglądu do rany, ale lepkość na ubraniu Vitalija świadczyła o tym, że mogła być rozległa, a dalszą utratę krwi mogła powstrzymać tylko interwencja uzdrowiciela. On sam skutecznie ignorował własny dyskomfort. Rana na głowie pewne już skrzepła, a koszula przykleiła się do jego pleców trwale i przestała go uwierać.
Zostawił ich kilka kroków za sobą, wchodząc w głębokie błoto, które szybko zbrudziło jego potargany płaszcz. Dzięki światłu z różdżki dostrzegł w nim coś zadziwiająco oczywistego. Wśród nierównych wyrw w ziemi i dziur wypełnionych brudną wodą dostrzegł równe linie, które wskazywały tylko jedno. Szybko przypomniał sobie o wizji, o huku kopyt, trzasku kół pędzącego powozu. Pochylił różdżkę, by podążyć za śladami wzrokiem, a następnie ruszył w prawo po powoli zapadających się koleinach. Szedł dalej, oświetlając sobie drogę, a ziemia wydawała się twardsza, gdyż ujrzał na niej to, o czym chwilę wcześniej pomyślał. Chciał stwierdzić, że to niemożliwe, aby to coś istniało naprawdę, lecz przecież trzecie oko nigdy się nie myliło. To jedynie wyobraźnia i opowiadane historie podpowiadały istnienie demonów, lecz przecież umysły mugoli były zbyt ciasne by pojąć nawet istnienie magii. To, czego doświadczali też nią było. Inną, może czarnomagiczną, nieznaną, ale wciąż możliwą do zrozumienia. Z każdym kolejnym krokiem ból głowy nasilał się, pulsując irytująco w skroniach. Ale to pozwalało mu wierzyć, że się zbliża, a utracony kontakt z Obecnością jest możliwy do odbudowania.





pan unosi brew, pan apetyt ma
na krew
Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Karczma "Na samym dnie"   15.02.17 8:47

The member 'Ramsey Mulciber' has done the following action : rzut kością


'k100' : 59


Powrót do góry Go down
Ignotus Mulciber
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t1112-ignotus-mulciber https://www.morsmordre.net/t1438-listy-ignacego-vitkowskiego#12506 https://www.morsmordre.net/t1377-ignasiowo-vitkowe#10929 https://www.morsmordre.net/f272-smiertelny-nokturn-34-2 https://www.morsmordre.net/t4270-skrytka-bankowa-nr-324 https://www.morsmordre.net/t4143-ignotus-mulciber#82512
Zawód : pośrednik nielegalnych transakcji
Wiek : 51
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
You’ll find my crown on the head of a creature
And my name on the lips of the dead
OPCM : 14
UROKI : 16
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 35
ZWINNOŚĆ : 4
SPRAWNOŚĆ : 2
Genetyka : Czarodziej
pozdrawiam i wielbię mój wiek, mego stwórcę i mistrza

PisanieTemat: Re: Karczma "Na samym dnie"   18.02.17 1:46

Koleina w błocie była na tyle wyraźna, by zobaczyć ją nawet pomimo ciemności. Woda zebrana w niewielkim, regularnym strumieniu okazała się śladem po kołach, gdy tylko Ramsey oświecił ją swoją różdżką. Bez większego problemu mogłem nawet stwierdzić, skąd i w którą stronę zmierzał powóz. To jego stukot pewnie słyszałem w karczmie zanim magia spowodowała jej wybuch. Spojrzałem na Samaela milczeniem jednak przyjmując jego słowa. Zastanawiałem się już od jakiegoś czasu, czym może być to coś groźniejszego. Zwłaszcza po tym, co powiedział Ramsey. Ukłucie niepokoju wracało do mnie za każdym razem, gdy myślałem, czego ofiarą mogą być stworzenia. Albo kogo. Ciemność zazwyczaj nie brała się znikąd. Jakkolwiek ją rozumieć, dosłownie czy bardziej metaforycznie jak czarną magię. Nie pytałem, nie byłem pewien czy dostanę konkretniejszą odpowiedź, a prędzej czy później pewnie i tak przyjdzie mi się dowiedzieć. Kolejne słowa Samaela zatrzymały mnie jednak, choć gotów już byłem ruszyć dalej. Avery wyglądał źle. I mówiłem to ja, człowiek, który widział jak wybuchały mu gałki oczne. W jego wzroku było coś niepokojącego. Na tyle, że gdy uniósł różdżkę ledwo powstrzymałem się przed podniesieniem swojej. Jego słowa, niedokończona prośba, przywołana z trudem córka zadziałały jak hamulec. Cokolwiek kierowało obecnie Samaelem nie było zwrócone przeciwko mnie. Potrzebował mojej pomocy. Choć nie miałem pojęcia, czemu teraz, czemu mojej. Wyglądało jednak na to, że dziwna magia podziałała nie tylko na Ramseya. Avery zdawał się być w zupełnie innej rzeczywistości, jakby spotkał własnego bogina.
- Jeżeli ona tu jest, - spróbowałem uchwycić jego spojrzenie - znajdziemy ją.
Nie miałem pojęcia, czemu w ogóle miałaby się tu gdzieś błąkać mała arystokratka w różowej sukieneczce.
- Pomogę ci - w końcu kim byłem, żeby zostawiać małe dzieci na pastwę czegoś takiego? Miałem nadzieję, że moje zapewnienie pozwoli Samaelowi się uspokoić. Wolałbym, żeby nie rzucał kolejnych zaklęć uzdrowicielskich w takim stanie. Mimo wszystko.
- Chodź - poklepałem go po plecach ruszając za Ramseyem. Cokolwiek ścigaliśmy, gdziekolwiek szliśmy, to był nasz jedyny trop.




Opadły kraty na jasne okno
cień na kamienie rzucając długi.
"Cieniu, ach cieniu, na co Ty, po co,
gdy nie należysz do ludzi?"

W nocy po ścianie wędrują upiory,
umysłu widma, co na świat wypłyną,
niematerialne i straszne zmory,
co tylko w słońcu giną.


Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Karczma "Na samym dnie"   18.02.17 1:46

The member 'Vitalij Karkarow' has done the following action : rzut kością


'k100' : 73


Powrót do góry Go down
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Karczma "Na samym dnie"   19.02.17 15:58

Noc wydawała się długa. Zbyt długa? Ciemność otulała na tyle mocno, że tylko blask lumosa z różdżki, którą dzierżył Ramsey, pozwalała na dostrzeganie czegoś więcej, ponad instynktowne wrażenia.
Zaklęcie Samaela skutecznie zatamowało krwawienie na twarzy Vitalija, który mógł poczuć ulgę. Zdążył utracić sporo krwi, ale zasklepiona rana stanowiła największe zagrożenie. Zakażenia nigdy nie należały do przyjemności...
Ramsey wędrował na czele waszej niewielkiej drużyny. Śliskie błoto i kałuże utrudniały szybkie poruszanie, a brudne, klejące się do butów i nóg plamy, powoli zajmowały coraz wyższą powierzchnię. Jednak bez kłopotu odnajdowaliście coraz wyraźniejszy ślad wiodący daleko poza granice karczemnej posesji. Zostawiliście za sobą mugolską siedzibę i przerażonych (żywych jeszcze?) ludzi. Wasz cel - czymkolwiek był - poruszał się zastraszająco szybko, a wy - powoli wkroczyliście na skraj przerzedzonego lasu z błotnistą, zdecydowanie wyboistą ścieżkę, prowadzącą w głąb. Po obu stronach drogi rosły drzewa, które na wiosnę zieleniły się, chociaż wy - spoglądaliście na niewyraźne, kołyszące się na wietrze kształty gałęzi i konarów.
Vitalij zatrzymałeś się na krótki moment tuż na granicy leśnej ścieżki. Wzrok zdążył się przyzwyczaić do ciemności na tyle, by zareagować wystarczająco szybko, gdy jeden z cieni (zdawało się, że to tylko drzewo?) - powoli ruszył się, przesuwając się w bok. Coś podobnego zdarzyło się obok, ale cień wcale nie przypominał wykrzywionej w łuk sylwetki. Karłowate, raczej podłużne coś - sunęło w waszą stronę. I jeszcze jedno. Tuż obok jednego z większych drzew i wielkiego kamienia?, opierając się o pień stała (chowała się?) drobna sylwetka.
Ramsey, ty zwróciłeś uwagę na coś zupełnie innego. Błoto było wszędzie i prawdopodobnie nie byłoby nic dziwnego w tym, że droga, którą wędrowaliście, była go pełna. Tylko, czy...czy błoto mogło się poruszać? W niektórych miejscach, na granicy ścieżki i lasu - ziały czarne, lekko srebrzyste plamy, zdecydowanie ciemniejsze niż ziemia. I niektóre z nich poruszyły się, jakby pod ich powierzchnią coś się znajdowało. Pulsowanie i ból głowy stawał się chwilami nie do zniesienia, ale miałeś wrażenie, że w twoim umyśle znowu ktoś próbuje się pojawić. czułeś jakby "swędzenie", którego nie mogłeś podrapać. Mogłeś jednak spróbować na nowo złapać nić. Jeśli tylko chciałeś.
Samael, ty zamykałeś pochód i znajdowałeś się najdalej od źródła delikatnego światła. Szukałeś śladów małych stóp, ale błoto kryło więcej niż byś chciał. Podniosłeś wzrok w ciemność jeden ze stron, a twój wzrok napotkał zarys niedużej postaci i jasnych włosów, tuż przy drzewie.

Vitalij rzucasz kością tylko jeśli czarujesz, atakujesz, wychodzisz poza ścieżkę lub wykonujesz inną akcję zgodną z mechaniką gry.
Ramsey rzucasz k100, ale z deklaracją, czy skupiasz się na obecności (+silna wola), czy wykonujesz inną akcję. Pamiętaj, że twój lumos wciąż działa, jeśli będziesz czarował - światło zniknie.
Samael - rzucasz k100 jeśli próbujesz czarować lub wyjść poza ścieżkę, którą do tej pory podróżowaliście.

-5 do rzutów posiada tylko Ramsey

Piszecie już w tej lokacji.

Na odpis macie 48h


Powrót do góry Go down
 

Karczma "Na samym dnie"

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 8 z 8Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: Okolice :: Przedmieścia Londynu-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-18