Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Login:

Hasło:

Sala bankietowa
AutorWiadomość
Sala bankietowa [odnośnik]08.08.17 18:33
First topic message reminder :

Sala bankietowa

★★★★
Sala bankietowa służy organizacji mniejszych koncertów, ale też innych wykwintnych uroczystości, pozbawiona podwyższonej sceny oraz typowej widowni buduje kameralny klimat. Kiedy do sali wchodzą goście, wewnątrz pojawiają się wygodne, szerokie fotele wyścielane czarnym aksamitem, rozrzucone chaotycznie, nie jak teatralna widownia w ilości odpowiadającej zbierającym się gościom. Szeroki parkiet wykonany z ciemnego drewna lśni i odbija sylwetki gości niemal jak lustro; zwykle pozostaje pusty, pozostawiając miejsce na taniec przy koncertujących muzykach. Na podobne uroczystości wpuszczani są jedynie odpowiednio elegancko ubrani goście. W razie potrzeby miejsce to zamienia się w salę bankietową, a szeroki parkiet przecina równie długi stół, przy którym ustawiają się owe fotele. Wysokie jaśniejące bielą ściany zdobią trzy akty przedstawiające syreny występujące w Fantasmagorii, tu i ówdzie ustawiono pękate porcelanowe donice obsadzone zaczarowanymi kwiatami o intensywnym zapachu. Stojące kandelabry rzucają na całość blade, romantyczne światło blaskiem kilkudziesięciu świec, olbrzymie okno, przez które mogłoby się przebić dzienne światło, przysłania przejrzysta granatowa firanka. Pomiędzy fotelami lewitują srebrne tace z szampanem, owocami i francuskimi przystawkami.
Muffliato.
[bylobrzydkobedzieladnie]


Ostatnio zmieniony przez Mistrz gry dnia 25.03.22 20:22, w całości zmieniany 1 raz
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Sala bankietowa - Page 23 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Re: Sala bankietowa [odnośnik]05.07.21 1:16
- "Coś charakterystycznego"? - powtórzył po Drew, unosząc lekko jedną z brwi. Nie był pewien, co właściwie miałby odpowiedzieć. Zdradził śmierciożercom już wszystko to, co wiedział. Wszyscy oni byli świadkami pojawienia się kreatur - wiedzieli więc, jak wyglądały, słyszeli także ich głosy. Burke zdradził im także imię ducha, od którego pochodziły. Podzielił się też informacją, że nie potrafił w żaden sposób przewidzieć tej nagłej zmiany, jaka zaszła w jego własnym porożu. Wczorajszego dnia urosło tak samo, jak to się zdarzało już nie raz. Urosło, zdobiło głowę Craiga przez pewną chwilę - a potem zaczęła się krwawa jatka. - Zdradziłem już wszystko, co wiem. No, w podziemiach na samym początku widziałem runy, udało mi się odszyfrować kilka niejednoznacznych słów. Istota, twórca, trwoga. Później nic. - uznał, że doprecyzuje kwestię. Chętnie zapomniałby wszystkie wspomnienia z plądrowania Locus Nihil, pamiętał je jednak doskonale. Mógłby chyba dodać jeszcze tylko tyle, że cała farsa z Cerunnosem zaczęła się od tego, że ukąsił go niesamowicie wielki wąż. Tylko czy było to w ogóle istotne... Jego duch utożsamiał się głównie z jeleniami, mitologia malowała go jednak jako władcę leśnych stworzeń, przedstawianego często u boku jeleni i węży właśnie. A to już raczej nie było pomocne.
Bardzo chciał nie dopuścić, by te demony ponownie pojawiły się w jego otoczeniu - czy w ogóle na powierzchni. Może oklumencja by pomogła? Stworzenie swoistej bariery w umyśle mogłoby wzmocnić każdego z nich w walce z własnymi demonami - na taką naukę jednak również nie mieli zbyt dużo czasu. Jeśli w ogóle. Nie odrzucał jednak tego pomysłu.
- Może zaszkodzić, Sigrun - odpowiedział kobiecie. Nie był naukowcem, zbyt dużo czasu jednak spędzał wśród takowych, dobrze więc wiedział, że eksperymentowanie z siłami, których się nie rozumie, mogło mieć czasami opłakane skutki. Amulet mógł faktycznie po prostu nie zadziałać - ale mógł także rozwścieczyć ducha, prowokując go do podjęcia akcji. I tak byli szczurami laboratoryjnymi i tak. Co do tego więc jednak Rookwood miała rację. Nie mieli innych opcji.
- Oczekuj zatem listu od Edgara, o wszystkim go poinformuję. Zaaranżowanie spotkania nie powinno zabrać dużo czasu - zwrócił się jeszcze do Tristana. Choć była to sprawa rycerzy, zamierzali wykorzystać w pertraktacjach nazwisko Burke'ów, nestor musiał więc wiedzieć, do czego mieli go użyć. - Do roboty zatem - mruknął, podnosząc się z krzesła. Nie był pewny, czy rzucanie się w wir pracy, który pozwoliłby mu zapomnieć o krwiożerczych zjawach pochodzących z jego poroża to dobra strategia, ale i tak miał zamiar ją zastosować. Opuścił więc przybytek sygnowany nazwiskiem Rosier - i rozpłynął się w czarnej mgle.

zt


monster
When I look in the mirror
I know what I see
One with the demon, one with the beast
The animal in me
Craig Burke
Zawód : Handlarz czarnomagicznymi przedmiotami, diler opium
Wiek : 34
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
If I die today, it won’t be so bad
I can escape all the nightmares I’ve had
All of my angry and all of my sad
Gone in the blink of an eye
OPCM : 8
UROKI : 16
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 35
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 4
Genetyka : Czarodziej

Sojusznik Rycerzy Walpurgii
Sojusznik Rycerzy Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t3810-craig-maddox-burke https://www.morsmordre.net/t3814-blanche#70697 https://www.morsmordre.net/t3813-zwiazki-lorda-burke#70693 https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t6332-skrytka-bankowa-nr-965#159559 https://www.morsmordre.net/t3842-craigowe#71823
Re: Sala bankietowa [odnośnik]05.07.21 9:16
Ciągle siedziała bez ruchu, wpatrzona w stół, z twarzą stężałą w wyrazie zamyślenia. Słuchała uważnie prowadzonej rozmowy, porządkowała zasłyszane informacje – i ją także coraz mocniej frustrował brak kontroli nad sytuacją. I nad tym, co z ich ciałami i duszami czyniły mary Locus Nihil. Zerknęła przelotnie na Sigrun, zgadzała się z nią, że warto było jednak pokusić się o pomoc amuletów. – Spróbuję z amuletem. W najgorszym przypadku przez jakiś czas ponoszę dodatkowy naszyjnik – powiedziała w końcu beznamiętnym tonem, nie do końca zgadzając się z Craigiem. Chciała spróbować wszystkiego, co choć odrobinę mogło pomóc w zapanowaniu nad wybuchami niepowstrzymanej agresji. Co, jeśli następnym razem sięgnie po różdżkę i wymierzy ją w sojusznika lub co gorsza śmierciożercę? Przeszedł ją lodowaty dreszcz. Fizyczne zaatakowanie Ramseya było niczym wobec potencjalnego posłania w jego stronę morderczej inkantacji. Drew zachwiał się wczoraj już na krawędzi życia cedząc niewybaczalne słowo przeciwko Mulciberowi, była tego pewna, a sama nie chciała tańczyć na tej ostrej jak brzytwa granicy. – Jeśli zdecydujemy, że warto podjąć to ryzyko, mogę zejść do podziemi – dodała jeszcze tym samym pustym tonem. Nie chciała tego robić, a to, co kryło się w jaskiniach pod Gringottem budziło w niej pierwotny lęk, lecz jeśli taka decyzja zostanie podjęta, była gotowa zejść tam w charakterze…ochroniarza? Nieistotne, liczył się efekt. Była zmęczona bezradnością, chciała działać, więc morskie perspektywy, o których rozmawiali, budziły w niej zadowolenie. Tak samo jak mocne zaangażowanie każdego, kto zasiadł tego wieczoru przy tym stole.
- Porozmawiam z zarządcami portu w Rye. Znam także czarodzieja, który ma pod swoją pieczą wody wokół Winchelsea. Odwiedzę go i przypomnę, po której stronie stoją – poinformowała tuż po wypowiedzi Ramseya, spoglądając na niego w zastanowieniu. Żałosne podszepty nakazywały po raz kolejny upewnić się, że ich relacja nie uległa zaburzeniu, ale zdusiła je, przypominając sobie, że właściwie również on powinien obiecać, że podobne zachowania – oraz jeszcze bardziej upokarzające słowa – się nie powtórzą.
Gdy Tristan zaanonsował koniec spotkania, w końcu spojrzała na niego, zaciskając usta. Oczywiście, że miała wiele pytań. O to, czego dokonał, jak to zrobił, co się z tym wiązało, jak się czuł, stojąc już poza granicami tego, co żywe – a także dlaczego powierzył to, co należało tylko do nich, jej. Milczała jednak, obserwując, jak śmierciożerca wstaje i opuszcza salę. Dłonie skryte pod stołem zacisnęły się w pięści aż do bólu, paznokcie rozcięły skórę, ale nie wykrzywiła twarzy w bólu. Oddychała spokojnie, a w końcu i ona wstała z miejsca. – Uważaj na siebie – powiedziała tylko cicho do Drew, raczej z przestrogą niż ckliwą troską, kładąc mu przelotnie rękę na ramieniu. Zignorowała pozostawiony na jego szacie słaby ślad krwi, po czym ruszyła ku drzwiom, za którymi skręciła nie ku wyjściu, a w bok, w stronę kulis i gabinetu: nie zamierzała opuszczać La Fantasmagorii, miała jeszcze wiele do zrobienia.
| zt


there was an orchid as beautiful as the
seven deadly sins
Deirdre Mericourt
Zawód : Kochanica nestora, westalka Fantasmagorii
Wiek : 27
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Wdowa
no way you'll see me crawl
like a shark I'll be ripping you apart and celebrate
with lots of champagne

OPCM : 40
UROKI : 6
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 61
ZWINNOŚĆ : 21
SPRAWNOŚĆ : 8
Genetyka : Czarownica
we still got the taste dancing on our tongues
Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t1037-deirdre-tsagairt https://www.morsmordre.net/t1043-moira#6174 https://www.morsmordre.net/t1045-panienka-lekkich-obyczajow-zaprasza#6178 https://www.morsmordre.net/f217-kent-wyspa-sheppey-biala-willa https://www.morsmordre.net/t4825-skrytka-bankowa-nr-301#103486 https://www.morsmordre.net/t1190-deirdre-tsagairt
Re: Sala bankietowa [odnośnik]06.07.21 1:28
Rozumiałem optymizm Sigrun, podobnie jak dystans Craiga, którzy mieli zupełnie odmienne zdanie, co do amuletów. Jeśli ktoś był gotów podjąć się zadania, spędzić wiele kolejnych tygodni nad teorią oraz praktyką, przelać krew i zaryzykować własne życie, to nie widziałem ku temu przeszkód. Byłem skory służyć radą, ale nic poza tym nie byłem w stanie zaoferować. Moje zdolności ukierunkowane były w zupełnie inną stronę, która nie miała nader wielkiego związku z tą jakże wymagającą sztuką.
Wsłuchałem się w słowa Rosiera podzielając jego obawy, lecz sądziłem, iż bez ponownej eksploracji ciężko będzie nam wykonać kolejny ruch. Bliskość Locus Nihil mogła zwiększyć moc kamieni tudzież ją zmniejszyć, nie mieliśmy w tej kwestii żadnej pewności, nawet skrawka informacji. -Jeśli nie będzie innej możliwości wyruszę wraz z nimi- odparłem po chwili namysłu. Pragnąłem pozbyć się tego brzmienia, zrozumieć jego naturę i tak naprawdę podziemia wydawały mi się ku temu jedyną drogą. Nie mieliśmy żadnej literatury, nikt z nas nigdy nie spotkał się z podobną potęgą, ugrzęźliśmy w samym środku i jakikolwiek ruch będzie związany z ryzykiem. Mogliśmy rozwścieczyć duchy, wzmocnić ich na skutek nieświadomych błędów, podejmować nasunięte przez nie decyzje, ale tak naprawdę nikt z nas nie miał pojęcia, gdzie stanowiły największe niebezpieczeństwo.
Deklaracja Deirdre sprawiła, że zatrzymałem na niej spojrzenie. Obecność drugiego Śmierciożercy zwykle zwiększała szanse, choć w tym przypadku nie mogliśmy być tego pewni. Mimo wszystko pozostawała nadzieja, iż w sytuacji zagrożenia będziemy w stanie się powstrzymać. W końcu gdyby nie ona, to Elvira na dzień dzisiejszy faktycznie nie miałaby prawej ręki.
-Jeżeli podejmiemy decyzję o powrocie, to dobranie właściwych osób będzie mieć kluczowe znaczenie. Nie chciałbym robić tego pochopnie- odparłem w kierunku Sigrun. Z pewnością niezbędni będą uzdrowiciele, znawcy magicznej historii, być może numerolodzy i inni runiści. Zamyśliłem się wpatrując w papierosowy dym, jakobym szukał w nim jakiekolwiek odpowiedzi. Wróżenie z fusów – tak to wszystko wyglądało i musieliśmy przyznać to otwarcie.
Przegapiłem początkową część spotkania, ale nie zasugerowałem powtórzenia omawianych rzeczy. Najwyraźniej to właśnie wtedy Craig opisał przebieg wczorajszych wydarzeń i nie dane mi było tego wysłuchać, stąd zadane pytanie. Skinąłem mu jedynie głową na znak zrozumienia, iż nie miał nic do dodania, po czym przeniosłem spojrzenie na Tristana, który wstał od stołu. Wszystko było ustalone, każdy winien przemyśleć kolejne działania. -Goyle może polecić właściwe osoby- dodałem tyko gwoli ścisłości. Caelan był zarządcą portu i z pewnością miał pod sobą garstkę zaufanych czarodziejów, którzy gotów byli wziąć na barki większą ilość obowiązków za sowitą opłatą. Polityka i pieniądze miały wiele ze sobą wspólnego.
Z każdą chwilą było nas coraz mniej na sali, dlatego postanowiłem jeszcze moment zaczekać. Chciałem rozmówić się z Ramseyem, albowiem załatwianie tematu podobnej rangi listownie było mi nie w smak. Uśmiechnąłem się lekko na słowa Deirdre, miała rację, nawet jeśli pozbawione były one troski, po czym odprowadziłem ją wzrokiem, a następnie przeniosłem spojrzenie na Mulcibera.
-Nawet nie wiem, co mam powiedzieć, żeby nie zabrzmieć jak idiota- rzuciłem sięgając po szkło wypełnione trunkiem. -Żadne tłumaczenia nie zmienią tego, czego się dopuściłem, ale wiedz, że nie byłem sobą- dodałem i opróżniłem szklaneczkę jednym haustem.





The eye sees only what the mind is prepared to comprehend
Drew Macnair
Zawód : Poszukiwacz i przemytnik artefaktów, fascynat nakładania klątw , właściciel Karczmy "Pod Mantykorą"
Wiek : 31
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
Dan­ger is a beauti­ful thing when it is pur­po­seful­ly sou­ght out.
OPCM : 40
UROKI : 9
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 51
ZWINNOŚĆ : 4
SPRAWNOŚĆ : 15
Genetyka : Metamorfomag

Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t6211-drew-macnair https://www.morsmordre.net/t4416-avari https://www.morsmordre.net/t4381-to-nie-jest-pokoj-zyczen https://www.morsmordre.net/f277-smiertelny-nokturn-13-18 https://www.morsmordre.net/t4418-skrytka-bankowa-nr-1139 https://www.morsmordre.net/t4417-drew-macnair
Re: Sala bankietowa [odnośnik]15.07.21 14:11
Wysłuchał Drew, kiedy wspomniał o runach. Pamiętał część z nich, przynajmniej tak mu się wydawało, choć z pewnością tu i teraz nie był w stanie ich opisać ani nawet narysować.
— Warto się temu przyjrzeć. Nie znam się na runach, ale możliwe, że jeśli zobaczę którąś z nich to sobie przypomnę — zwrócił się wciąż chłodno do Macnaira, choć kiedy wypowiedział te słowa głośno, dopiero zdał sobie sprawę, że mógł nie być w stanie tego zrobić. Wiele rzeczy mu umknęło z tamtej wyprawy, mogły także znaki, do których nie przykładał większej wagi, kompletnie ich nie rozumiejąc. Ale runy, które się tam w podziemiach znajdowały mogły być kluczem, pomocą — i jeśli ktoś miał szansę to sprawdzić to właśnie Macnair, który podobną obecność w sobie nosił. Połączenie jego sił z wiedzą Primrose Burkę mogło dać obiecujące efekty. Jedyne o czym musieli pamiętać to o ostrożności — nigdy nie mieli do czynienia z istotami, które ich nawiedziły. Praca nad nimi była zupełnie oddzielną kwestią i nie mogli lekceważyć tej siły.
— Multon nie powinna iść do podziemi Gringotta z przypadkowymi osobami. Nie może iść także z większością z nas. Jeśli się tego podejmie zastanowimy się, kto powinien jej towarzyszyć. — Powinni pamiętać, że skutki takich eksperymentów mogą się ciągnąć. Potrzebowali siebie silnych i gotowych do walki, nie mogli pozwolić sobie na osłabienie wewnątrz organizacji. Powinien iść ktoś, od kogo nie będzie się wymagało innych zadań w razie problemów. — Jeśli potrzebuje dodatkowej, obcej ochrony, musi to być ktoś kto nie wyjdzie stamtąd żywy.— Nie potrzebowali dodatkowego wsparcia w okolicach artefaktu. Czarny Pan oddelegował tam ich, najbardziej zaufanych ludzi i tajemnica tego, co się tam znajduje powinna tajemnicą pozostać.
Tristan miał słuszność — kwestii duchów i podziemi Gringotta musieli się przyjrzeć i musieli to robić rozważnie. Jeśli już towarzyszyła im obecność duchów, demonów czy bóstw, chcieli wykorzystać ich potencjał — jeślii nie mogli, pozbyć się. Ale nie posiadali żadnej wiedzy na ten temat, artefakt wyrastał z legend, to wymagało czasu, badań, pochylenia się nad problematyką. Będą mieli ręce pełne roboty, ale to zrobią. To także było jego zadanie.
Dbanie o porty, a raczej o lojalność ludzi nie było trudne, ale zmuszało do określonych działań i konsekwencji. Łatwo było o błędy w tej materii, ale wszyscy byli w stanie zapanować nad ludźmi w portach, zaskarbić sobie ich posłuszeństwo, lojalność. Skinął głową Tristanowi, kiedy ten uznał, że to już wszystko. Wsunął do ust ostatnie winogrona i wstał.
Nie spodziewał się wyjaśnień ze strony Drew. Nie były niczym odkrywczym, wszyscy wiedzieli, że to co się działo ubiegłego wieczora wykraczało poza ich prawdziwe oblicza. Gdyby Drew  uczynił to rozmyślne, związany przysięgą wieczysta już dawno zniknąłby z tego padołu.
— Wiem — odparł, zatrzymując jeszcze spojrzenie na siedzącym Macnairze. Nie tylko wiedział, ale i rozumiał to, nie był ignorantem. Swoich słów jednak nie cofnął, akcja musiała się spotkać z odpowiednią reakcją. — Odkąd wróciliśmy żaden z nas nie jest całkiem sobą.— I to powinno ich martwić. Byli indywidualistami, egoistami, a jednak związani ze sobą czarną przysięgą musieli dbać o siebie wzajemnie.
Skinął czarnoksiężnikowi głową na pożegnanie, po czym opuścił salę.

| zt[/b]



pan unosi brew, pan apetyt ma
na krew
Ramsey Mulciber
Zawód : Niewymowny
Wiek : 31
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
Tańcz na me skinienie, rozświetl czernię nocy, rozgoń mroczne cienie, oświetl drogi kręte, ciemne skrzyżowania, a pobocza wyrwij z nocy panowania.
OPCM : 40
UROKI : 25
ALCHEMIA : 3
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 60
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 8
Genetyka : Jasnowidz
Sala bankietowa - Page 23 BfgY2uH
Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t2225-ramsey-mulciber https://www.morsmordre.net/t2290-ursus#34823 https://www.morsmordre.net/t2283-sorry-not-sorry https://www.morsmordre.net/f137-pokatna-3-6 https://www.morsmordre.net/t2922-skrytka-bankowa-nr-624#47539 https://www.morsmordre.net/t2326-ramsey-mulciber
Re: Sala bankietowa [odnośnik]15.07.21 14:41
Powrót do Podziemi Gringotta budził we mnie obawy, swego rodzaju wątpliwości odnośnie tego, co takowe może przynieść. Bliskość źródła mogła jeszcze bardziej namieszać mi w głowie? Może jednak wyciszy te parszywe głosy? Pytań było niezliczenie wiele, jednakże jeśli chcieliśmy znaleźć odpowiedzi, to wyjście było jedno i nie mogliśmy nic na to poradzić. Brakowało optymizmu, ale nie liczyłem na jakąkolwiek euforię. W końcu na każdym z nas kamienie odcisnęły swe piętno – w ten czy inny sposób, mocniej tudzież nieco słabiej. Nie wiedziałem, co konkretnie działo się w głowie każdego ze śmierciożerców, lecz nikt nie zaprzeczył, iż pozostawał w pełni sobą.
Czyn, którego dopuściłem się względem Mulcibera był naganny i zupełnie nieodpowiedzialny. Co jakby nie zdążył obronić się w porę? Co jeśli podtrzymałbym niesamowicie silną wiązkę z nadzieją, że zaraz padnie na kolana, a jego ciało i umysł ogarnie niewyobrażalny ból? Smak tamtego pragnienia budził we mnie odrazę – zawsze był lojalny. Żałowałem również uczynku względem Elviry i choć wyjątkowo rzadko towarzyszy mi to uczucie, wiem że mogłem zrobić jej krzywdę. Reakcja Deirdre uchroniła ją przed utratą kolejnej z rąk, a przecież dopiero co udało jej się odtworzyć przedramię. Cały wczorajszy wieczór był masakrą, porażką w każdym celu i pozostawało liczyć, że nigdy więcej nie zostaniemy postawieni w podobnej sytuacji. Jeśli pozwolimy na mieszanie nam w głowie, to utracimy nie tylko jednostki, ale i fundament w postaci zaufania do sojusznika, który był niezbędny podczas wspólnych walk.
Nie zdarzało mi się tłumaczyć, robiłem to tylko w wyjątkowych sytuacjach i właśnie ta do takowych należała. Skupiłem spojrzenie na Ramseyu, który najwyraźniej rozumiał i nie zamierzał robić przedstawienia, za co gdzie z tyłu głowy byłem mu wdzięczny. Należały mi się groźby, być może nawet zaklęcie na otrzeźwienie, jednakże mroczy znak zobowiązywał, był bezpodstawnym dowodem wierności. Gdybym zdradził świadomie, to wieczysta przysięga sama wydałaby wyrok i byłem pewien, że Mulciber podchodził do tego w podobny sposób. -Oby to szybko wróciło do normy- odparłem, po czym również skinąłem głową w ramach pożegnania. Odczekałem chwilę nim sam rozmyłem się w czarnej mgle.

/zt




The eye sees only what the mind is prepared to comprehend
Drew Macnair
Zawód : Poszukiwacz i przemytnik artefaktów, fascynat nakładania klątw , właściciel Karczmy "Pod Mantykorą"
Wiek : 31
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
Dan­ger is a beauti­ful thing when it is pur­po­seful­ly sou­ght out.
OPCM : 40
UROKI : 9
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 51
ZWINNOŚĆ : 4
SPRAWNOŚĆ : 15
Genetyka : Metamorfomag

Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t6211-drew-macnair https://www.morsmordre.net/t4416-avari https://www.morsmordre.net/t4381-to-nie-jest-pokoj-zyczen https://www.morsmordre.net/f277-smiertelny-nokturn-13-18 https://www.morsmordre.net/t4418-skrytka-bankowa-nr-1139 https://www.morsmordre.net/t4417-drew-macnair

Strona 23 z 23 Previous  1 ... 13 ... 21, 22, 23

Sala bankietowa
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach