Wydarzenia


Ekipa forum
Ogrody
AutorWiadomość
Ogrody [odnośnik]03.05.15 2:10
First topic message reminder :

Ogrody

Obszerny, rozległy ogród znajdujący się przy dworze rodzinnym Rosierów jest niezwykle zadbany; skrzat domowy, zgodnie z tradycją, więcej czasu poświęca na jego pielęgnację, niż konserwację wnętrz. Poprzecinany wieloma dróżkami, mniej lub bardziej krętymi, mocniej lub słabiej usypanymi kamieniami, otaczają zieleń przewrotnymi serpentynami. Otoczony żywopłotami pozostaje niewidoczny dla osób z zewnątrz; i choć roślinny płot odchodzący w elegancki labirynt nadaje całości francuskiego charakteru, to sam ogród stworzony jest raczej w angielskim, dzikim stylu. W głębi znajduje się niewielki staw rozświetlony wielobarwnymi egzotycznymi rybkami, otoczony gęstą, tajemniczą zaroślą; tuż przy niej wznosi się najpiękniejsza rzeźba ogrodów - przedstawiająca śliczną nimfę. Wewnętrzna altana znajduje się na brzegu klifu; z jej wnętrza nocą czasem widać smoki z pobliskiego rezerwatu, tańczące na niebie. Szum morza koi, a roślinne werdiury nadają cienia i intymności. Najpiękniejszą ozdobą tych ogrodów są krzewy dojrzałych róż.
Mistrz gry
Zawód : -
Wiek : -
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Ogrody - Page 10 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Re: Ogrody [odnośnik]20.08.20 18:55
Fantine była całkowicie odrealniona. Nie miała zielonego pojęcia o tym jak wygląda prawdziwy świat, poza murami Chateau Rose. Żyła w maleńkim, hermetycznym świecie czarodziejskiej arystokracji, ograniczonym do salonów, sal balowych i miejsc tak pięknych, że warto było uwieczniać je na obrazach. Miała w nim wszystko, czego chciała - poza wolnością wyboru, ale nie znała innego świata, więc na to nie narzekała. W nim ona sama i jej krewni byli epicentrum wszechświata. Najlepsi we wszystkim, najważniejsi, lepsi od każdego. Wszystkich innych, zwłaszcza klasy niższe, traktowała protekcjonalnie, patrzyła nich wyniośle, nie raz z pogardą. Służbę Chateau Rose uważała właściwie za rodzaj skrzatów domowych, niewolników, wydawało jej się, że oni także żyją po to, aby im służyć - zapominała, że za to im płacili, tak bardzo była oderwana od rzeczywistości. Co więcej: uważała, że powinni być za to wdzięczni! Za to, że mogli spędzać czas w ich towarzystwie, być częścią ich świata. Claude wydawał się to naprawdę doceniać, dlatego i ona ceniła jego towarzystwo - znał swoje miejsce i odpowiednio je traktował.
- I przychylność dam, które w większości nie znają się na polityce, nie docenią więc jej misternych intryg - uściśliła Fantine, tonem znawcy, który łaskawie uświadamia swego rozmówcę, święcie przekonany, że umknął mu istotny szczegół. Prawda była taka, że ona zaliczała się do tego grona dam - bo o politycznych zawiłościach miała nikłe pojęcie. Nie chciała mieć większego. Zapewniała Tristana, że trzyma się od tego z daleka - wciąż drżenie wzbudzało w niej wspomnienie rozmowy z bratem, kiedy to oskarżył ją o przyjaźń ze zwolennikiem Grindelwalda. Wzdrygnęła się aż. Polityką wolała nie brudzić sobie swoich rączek. Od tego miała ingrediencje w pracowni alchemicznej.
- Och, schlebiasz mi, Claude, ale w przypadku Selwynów to nie jest aż tak trudne... Mają zdradziecki gen - stwierdziła Róża, mrużąc przy tym gniewnie oczy, bo na samo wspomnienie Isabelli czuła złość. Cóż za upokorzenie dotknęło Mathieu! Lepiej, że wyszło to przed ślubem, niż po, ale wciąż... Niewybaczalne, absolutnie niewybaczalne i nie do przyjęcia. Może nawet współczułaby Morganie tak szalonych krewnych, gdyby tylko nie nabrała uprzedzeń co do całej ich rodziny. Spędzanie czasu w towarzystwie lady Wendeliny będzie wymagało od niej naprawdę wiele samokontroli i starań, by grać uprzejmą, zainteresowaną i serdeczną. Bynajmniej nie miała na to ochoty, ale skoro już postanowiła...
- Dziękuję. Nie, nic więcej nie potrzebuję, możesz odejść - odpowiedziała łaskawym tonem, pozwalając się lokajowi oddalić; odwróciła od niego spojrzenie i powróciła do lektury Czarownicy, nie zauważyła nawet, kiedy zniknął. W chwili, kiedy skończyła i wzięła Mademoiselle Choupette w ramiona, by wrócić do zamku, lokaja już dawno przy niej nie było.

| zt


Była także pewna chwila, której nie zapomnę. Był raz wieczór rozmarzony i nadzieje płonne przez dziewczynę z końca sali podobną do Róży, której taniec w sercu moim święty spokój zburzył.
Fantine Rosier
Zawód : Arystokratka
Wiek : 22 lata
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
emanowała namiętnością skroploną winem

wiem, że pachniała jak Paryż choć nigdy tam nie byłem
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica
królowa kier
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t5048-fantine-rosier https://www.morsmordre.net/t5137-desdemona#111449 https://www.morsmordre.net/t5140-fanny-rosier https://www.morsmordre.net/t5141-komnaty-fantine https://www.morsmordre.net/t5136-skrytka-bankowa-nr-1272 https://www.morsmordre.net/t5138-fantine-c-rosier#111457
Re: Ogrody [odnośnik]23.10.20 22:12
Wielu ludzi rodziło się by służyć. Niewielu jednak się z takim losem godziło. Wychodzili mu na przeciw nieraz czy dwa przełamując jarzmo narzuconego fatum odziedziczonego z krwią, nazwiskiem, statusem społecznym. Claude nie miał takich ambicji. Nie wyciągał rąk dalej, niż to było potrzebne. Godził się i dumny był z roli, która mu przypadła w rodzinnej tradycji. Wielu postrzegałoby takie zachowanie jako apatyczne lub godne politowanie nie rozumiejąc, że tacy ludzie też byli potrzebni.
Cisi strażnicy podający niewidzialną dłoń wtedy, kiedy ktoś tego potrzebował. Nie potrzebujący chwały, dobrze czujący się w cieniu kulis. Pokorni i cierpliwi. Cunningham z dumą mógł się utożsamiać z ich gronem. Nie było się czego wstydzić. Nie, kiedy cechy te były doceniane przez tak wielki ród jakim byli Rosierowie.
- Owszem - przyznał rację czarownicy, bo przecież była to prawda. To nic, że sama lady nie bardzo odstawała od tej grupy, lecz nie miał powodu do tego by zaginać jej dumę i pewność siebie. Wręcz przeciwnie - był gotowy ją polerować i czynić piękniejszą. Dlatego też pomógł lady Fantine nakierować ją na odpowiedni tok rozumowania, zachęcić by podjęła odpowiednie decyzje mające być faktycznym świadectwem jej inności od większości szlachcianek. To jak o sobie myślała nie musiało być w końcu pustym wyobrażeniem. On już zadba o to by stało się czymś pełnowartościowym i godnym uwagi.
Pochylił się w lekkim ukłonie wdzięczności, zupełnie jakby dostrzeżenie przez nią pochlebstwa miało być dla niego czymś za co powinien dziękować. Poniekąd przecież tak też było. Była arystokratką, rodowym kwiatem, księżniczką. Musiał to uhonorować i podkreślić ze swej pozycji sługi.
- Do usług, madame - mruknął zatem nie przejmując się tym, że w chwili w której wypełnił swa powinność momentalnie stał się dla czarownicy powietrzem, czymś bardziej trywialnym od kolejnej rubryki Czarownicy. Pochylił się w geście pożegnania. Wyprostował się po wykonaniu kilku kolejnych kroków w tył. Kroki stawiał lekko na chodniku nie chcąc by jego kroki mierziły lady. Dopiero po tym jak się oddalił teleportował się na powrót do rodowych winnic skontrolować czy skrzat i nieszczęsny kuchmistrz doszli do ładu i składu z zawartością piwnic.

|zt
Claude Cunningham
Zawód : lokaj
Wiek : 28
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t8368-budowa#243098 https://www.morsmordre.net/t8512-do-rak-wlasnych#248065 https://www.morsmordre.net/t8510-i-m-on-duty-sir#248046 https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t8595-claude-cunningham#252888
Re: Ogrody [odnośnik]12.12.22 15:11
21 maja 1958 roku
Wiosna w pełni zawitała do Anglii, oblewając słonecznym ciepłem ogrody Château Rose. Spędzanie czasu na świeżym powietrzu wpisane było w codzienny grafik lady doyenne, zarówno na zabawach z synem, jak i z ulubioną lekturą. Ambitnie zaś podeszła do nauki zielarstwa, tym chętniej gdy pogoda zaczęła ich rozpieszczać. Od kiedy najmłodsza szwagierka usłużyła Evandrze swoją wiedzą, wprowadzając w podstawy świata róż, lady doyenne spędzała wśród rabat coraz więcej czasu. Chłonęła płynącą z krzewów naukę, chcąc móc w pełni i z czystym sumieniem nazwać się lady Rosier. W pielęgnacji ogrodu było coś terapeutycznego. Pozwalało ukoić zszargane nerwy, zapomnieć o troskach całego dnia, skupić się na kształtowaniu nowego życia. Znała na pamięć część gatunków kwiatów, jakie rosły w ich ogrodach i za jakie czuła się odpowiedzialna - wiedząc, że jest ich ponad czterysta, pogodziła się z myślą, że nie pozna wszystkich. Poznała zasady dbania o nie w teorii i przeszła do praktyki, wiedząc już które okazy można ściąć do bukietu, a którym należy dać nieco więcej czasu. W miarę przyswajania wiedzy pochylała się nie tylko nad różami. Wśród roślin posiadali wszak naparstnice, wyśmienicie łączące się z herbowymi kwiatami Rosierów - mniej wymagające, idealne do stanowienia tła dla intensywnej czerwieni. Niechętne dotąd kwitnieniu irysy, które uzupełniały się z różami dzięki swym pionowym, szmaragdowo-zielonym liściom u azjatyckich odmian, dzięki znalezionym w książkach wskazówkom zostały przesadzone do bardziej nasłonecznionego miejsca, gdzie roztaczały właśnie nieśmiało błękit swoich płatków o fioletowych brzegach.
- Z pielęgnacją ogrodu, jest jak z życiem. Liczy się ciężka praca, ale też i cierpliwość. Tylko dzięki skupieniu oraz sumienności można osiągnąć oczekiwane, satysfakcjonujące efekty - mówiła lady Cedrina zwyczajowym dla siebie suchym tonem podczas jednego ze spotkań w rosarium, gdzie bywały razem średnio raz w tygodniu, by sprawdzić postępy. Tyle że Evandra znała już te wszystkie puste frazesy, jakie doprowadzić ją miały do ideału w każdej dziedzinie. To nie tak, że nie szanowała zaangażowana teściowej, ceniła sobie jej zdanie i z chęcią słuchała osoby o wieloletnim doświadczeniu. Spulchnianie ziemi, przycinanie gałązek czy usuwanie przegniłych bądź zwiędniętych okazów, co praktykowała od dwóch miesięcy pod czujnym okiem teściowej, nie stanowiło żadnego problemu - ten leżał w innym miejscu. Dostrzegłszy majaczący się na twarzy lady doyenne grymas, starsza czarownica ostrożnie uniosła brew, ściągając usta w wąską linijkę. - Jeśli nie chcesz czekać na efekty swojej pracy, dlaczego nie użyjesz eliksiru wspomagającego kiełkowanie?
Pracownię alchemiczną omijała zwykle szerokim łukiem. Nigdy przesadnie nie interesowała się tworzeniem eliksirów, w czasach szkolnych nierzadko symulując mdłości i ataki serpentyny, byleby tylko nie musieć uczestniczyć w zajęciach. Wiedza teoretyczna prędko także uciekła z pamięci, pozostawiając Evandrze strzępki, których zamierzała chwycić się w tej niebywałej chwili kryzysu. Uciekłszy przed spojrzeniem tych, którzy mogliby patrzeć jej na ręce znalazła się na piętrze w pracowni i z łomoczącym sercem wyjęła zapisaną na pergaminie recepturę.
- To nie może być takie trudne - wymruczała pod nosem, kiedy na blat ustawionego centralnie stołu znosiła kolejne potrzebne składniki. Błysnął ogień pod kociołkiem, a do jego wnętrza zaczęły trafiać ingrediencje. - Obrzydliwe. Fascynujące, ale obrzydliwe… - skwitowała wyjmowane ze szklanego słoja pawie oko, które po zmiażdżeniu znalazły się w kociołku wśród sproszkowanych skrzydeł motyla, miękkości puchu memortka i pajęczyny. Niezbędne okazały się także kora drzewa Wiggen, wijołapka oraz dzika róża. Receptura eliksiru wspomagającego kiełkowanie była prosta, lecz dopiero w ostatnim momencie, gdy jego barwa zmieniła się na zieloną, uśmiechnęła się do siebie z triumfem - eliksir się udał. Z zamkniętą w fiolce miksturą znalazła się na powrót w ogrodach. Kilka kropel, nie więcej, powtarzała w myślach, gdy z drżącą w niepewności dłonią pochylała się nad spulchnioną ziemią, gdzie czekały zasypane wcześniej nasiona. Czarownica zamarła, obawiając się przez moment, że mimo nadziei, uwarzony eliksir nie zdał egzaminu, kiedy to spod warstwy ziemi wyściubiła swój łebek zielona gałązka. Na twarzy półwili natychmiast pojawił się szeroki uśmiech, a z piersi wydobyło westchnienie radości.
- Zbliża się pora obiadowa, lady doyenne. - Usłyszała za sobą głos służącej, która kilka godzin później odnalazła ją między rabatami rosarium. Evandra skinęła jej głową i wyprostowała, sięgając po wiklinowy kosz.
- Zanieś je do jadalni. Niech uświetnią stół. - Podała służącej zebrane kwiaty, a gdy ta zniknęła na ścieżce prowadzącej do posiadłości, sama przesunęła jeszcze wzrokiem po niskich krzewach. Rząd kiełkujących róż wprawiał w dumę, mobilizując do częstszej pracy. Posprzątawszy po sobie przy użyciu różdżki, opuściła szklarnię, nie mogąc się już doczekać co zastanie tu następnego dnia.

| tworzę eliksir wspomagający kiełkowanie ST10, trzy ingrediencje roślinne, cztery zwierzęce:
serce: Kora drzewa Wiggen
roślinne: wijołapka, dzika róża
zwierzęce: skrzydełka motyla, puch memortka, pajęczyny, oko pawia
| zt



Why do I like thunderstorms? Because it shows that even nature needs to scream sometimes.
Evandra Rosier
Zawód : Arystokratka
Wiek : 23
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
I am blooming from the wound where I once bled.
OPCM : 0
UROKI : 4 +1
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 11 +4
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 14
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Półwila

Sojusznik Rycerzy Walpurgii
Sojusznik Rycerzy Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t8762-evandra-rosier https://www.morsmordre.net/t8771-dzwoneczek#260729 https://www.morsmordre.net/t8766-wanda#260651 https://www.morsmordre.net/f97-kent-dover-chateau-rose https://www.morsmordre.net/t9233-skrytka-bankowa-nr-2076#280737 https://www.morsmordre.net/t8767-evandra-rosier#260654

Strona 10 z 10 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10

Ogrody
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach