Wydarzenia


Ekipa forum
Skalne wybrzeże
AutorWiadomość
Skalne wybrzeże [odnośnik]03.05.15 18:58
First topic message reminder :

Skalne Wybrzeże

Położone przy Cliodnie wybrzeże jest wręcz odludne, turyści częściej odwiedzają wygodną, piaszczystą plażę niż te brzegi morskie, które mniej nadają się na rodzinny odpoczynek. Stromy brzeg porasta zielona, rzadka trawa, gęsto przerzedzona ostrymi kamieniami. Spienione fale morskiej wody mocno uderzają o wysoki brzeg, roztaczając wilgoć. Zejście do wody w tym miejscu byłoby niebezpieczne, dno jest głębokie, a brzeg zbyt stromy - jedynie tylko najwprawniejsze oko dostrzeże zejście w dół, gdzie odbywają się wodne wyścigi. W okolicy panuje cisza przecinana jedynie szumem wody i krzykiem mew.

Możliwość gry w wodne wyścigi
Mistrz gry
Mistrz gry
Zawód : -
Wiek : -
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Skalne wybrzeże - Page 7 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 https://www.morsmordre.net/t12082-kronika-towarzyska#372204 http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Re: Skalne wybrzeże [odnośnik]20.08.23 11:47
Kolejny krzyk był jakby wyraźniejszy bardziej rozpaczliwy. Krzyk, który rozbrzmiewał się w jego głowie nie pozwalając w pełni skupić na zaklęciu, nie słyszał wypowiedzianych przez siebie słów. Widział brzeg, mógł teraz dotrzeć tam szybko i uratować, pomóc, ująć w ramiona… Dzieliła go niewielka odległość, szybko kalkulował w głowie jak niewiele brakowało, aby móc się tam znaleźć. Znów ten krzyk, wołanie o pomoc… dlaczego ta łódka była taka wolna.
Nagłe chybotanie się ich środka transportu rozproszyło jego myśli. Zacisnął palce wolnej ręki na jej brzegu, starając się skupić. Tylko na czym, na krzyku, na uczuciu, że zaraz wywrócą się do góry dnem i znajdą się chłodnej wodzie? Przecież nie było tutaj wcale tak głęboko, zamoczą się najwyżej do kolan… Nie trwało to długo, Manannan przekoziołkował za burtę i zniknął. Dopiero to otrząsnęło go i pozwoliło zignorować na krzyk. Najwyżej kilka sekund i kolejny plusk, tym razem na łódce zabrakło Drew. Manny pociągnął go za sobą, łódka rozchwiała się tak bardzo, że Drew wypadł. Co się w zasadzie stało? Nigdzie nie widział kuzyna, widział głowę Drew. Chyba jednak było tu głębiej niż mogliby zakładać.

Wiosło, jakaś lina… Głos Kennetha dotarł do niego z lekkim opóźnieniem. Musiał się skupić. Co działo się z jego umysłem? Manny był w wodzie, Kenneth po niego nurkował. Drew był w wodzie. Nie wiadomo co czaiło się w ciemnej otchłani… Nie mógł sobie w tym momencie pozwolić na uchybienia i rozkojarzenie, choć krzyk Primrose był wyraźny i błagalny. Zaczął szukać liny, wymacał ją zwiniętą gdzieś przy czole łódki. Zacisnął mocno palce na jednym z jej końców, zostawiając zapas na wszelki wypadek.
- Drew! – krzyknął, mając nadzieję, że Macnair usłyszy jego głos. – Złap się! – rzucił drugi koniec liny w kierunku mężczyzny. Nie mogli sprawić, że łódź będzie chybotała się jeszcze bardziej. Obniżył własny środek ciężkości, klękając na dni łodzi. Napiął wszystkie mięśnie i w duchu liczył na to, że uda mu się ściągnąć Drew bliżej łodzi, gdzie powoli pomoże mu znaleźć się w jej wnętrzu. Może… powinien spróbować zaklęciem ściągnąć go ku górze? W tym momencie jednak nic nie przychodziło mu do głowy. Lewą ręką trzymał linę, prawą zaciskał na arganowym drewnie własnej różdżki. Pociągnął linę, licząc na to, że Drew zacisnął na niej swoje palce. Widział jego głowę, niewiele więcej był w stanie zobaczyć w ciemnej wodzie.
- Dawaj Drew! – krzyknął do niego. Co się z nimi w ogóle działo? To miejsce miało w sobie coś, czego nie pojmowali… a może w plotkach o syrenach było ziarno prawdy i właśnie byli mamieni ich urokiem po to, aby skończyć w otchłani wody jako ciała dryfujące bezwiednie, pozbawione życia.

| Rzut na odporność magiczną
| Próbuję wyciągnąć Drew z wody przy użyciu liny



Mathieu Rosier


The last enemy
that shall be destroyed is

death
Mathieu Rosier
Mathieu Rosier
Zawód : Arystokrata, opiekun smoków
Wiek : 28
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
Here’s the misery that knows no end
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
To, że milczę, nie znaczy, że nie mam nic do powiedzenia.
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t7310-mathieu-rosier https://www.morsmordre.net/t7326-ehecatl https://www.morsmordre.net/t12082-kronika-towarzyska#372204 https://www.morsmordre.net/f97-kent-dover-chateau-rose https://www.morsmordre.net/t7421-skrytka-bankowa-nr-1782#202976 https://www.morsmordre.net/t7339-mathieu-rosier
Re: Skalne wybrzeże [odnośnik]20.08.23 11:47
The member 'Mathieu Rosier' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 18
Morsmordre
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Skalne wybrzeże - Page 7 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t12082-kronika-towarzyska#372204 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Skalne wybrzeże [odnośnik]20.08.23 21:22
Na nic zdały się gwałtowne manewry i desperackie próby odzyskania równowagi – wiedział o tym, zanim jeszcze jego ciało przewaliło się przez burtę, zanim wiosło wypadło mu z rąk, i zanim mocne uderzenie w prawą skroń na moment go zamroczyło. Znał morze doskonale, na zwiadowczych szalupach spędził niemalże tyle samo czasu co na pokładach dumnych trójmasztowców, potrafił więc bez trudu wychwycić moment, w którym nie było już odwrotu; chwilę, gdy kąt przechylenia łódki stał się zbyt duży, by przyciśnięte do przeciwległej strony stopy były w stanie go zrekompensować. Grawitacja nie miała litości, a on nie miał szans – a sekundę później jego ciało przebiło taflę ciemnej wody. Spodziewał się chłodu, lodowatych igieł przebijających skórę, jednak otaczające go fale okazały się zaskakująco ciepłe; ramiona szybko przestały młócić wodę, poddając walkę – i kapitulując zupełnie, gdy na jego ustach spoczęły znajome wargi, a miękki pocałunek rozpalił wnętrzności przyjemnym gorącem.
Melisande?
Czy to było możliwe? Wyciągnął dłonie odruchowo, bezwiednie, chcąc przyciągnąć ją do siebie bliżej i wpleść palce w ciemne włosy, przez chwilę czując się tak, jakby nigdy nie opuścili tamtej plaży – a wszystko to, co stało się później, wypłynięcie w morze, poszukiwania zaginionego okrętu, stanowiły jedynie wytwór sennej wyobraźni. I choć zdrowy rozsądek, zamknięty szczelnie za grubymi drzwiami, desperacko dopraszał się o jego uwagę, błagając go, żeby zawalczył o wydostanie się na powierzchnię, o zaczerpnięcie oddechu, to Manannan go nie słyszał – ogarnięty obezwładniającym uczuciem bezpieczeństwa, przekonaniem, że znajdował się we właściwym miejscu. Pewnością, która nie rozwiała się nawet wtedy, gdy otworzył oczy – dostrzegając przed sobą nie ciepłe tęczówki Melisande, a oceaniczną głębię spojrzenia, o którym przez wiele miesięcy chciał zapomnieć.
Znowu ty, pomyślał, odsuwając się odruchowo, spoglądając na wieszczkę zaskoczony; co tu robiła, co to oznaczało? Zamrugał, nie opierając się, gdy ciemna dłoń zacisnęła się na przodzie jego koszuli, a długie palce przeczesały jego włosy. Wpatrywał się w jej twarz jak zahipnotyzowany, starając się pojąć, zrozumieć; poskładać w całość rozsypane elementy układanki, wiedząc, że kryjący się za nią obraz miał w sobie coś ważnego. Jego?, powtórzył za nią, kogo miała na myśli? Jego wargi rozchyliły się, wypuszczając kilka bąbli wstrzymywanego powietrza, ale żadne słowo nie wydostało się spomiędzy nich. A jednak: w jakiś niewyjaśniony sposób czuł, wiedział, że kobieta była w stanie go usłyszeć. Czarnego Pana?, zapytał, nikt inny nie przychodził mu do głowy; to jemu służył. Spadająca gwiazda? W jego jasnych tęczówkach zatańczyło pytanie, musiała mówić o komecie; co ona miała z tym wszystkim wspólnego? Co ona oznacza?, ciągnął, powstrzymując narastającą potrzebę wyrwania się z tych nietypowych objęć. Co powinienem zrobić?, powiedział, już bardziej do siebie niż do niej – choć wciąż był przekonany, że czarnoskóra istota była w stanie odczytać każdą jego myśl, każdą emocję. Chyba powinno ogarnąć go przerażenie, zamiast tego czuł jednak wyłącznie fascynację.




some men have died
and some are alive
and others sail on the sea
with the keys to the cage
and the devil to pay
we lay to fiddler's green

Manannan Travers
Manannan Travers
Zawód : korsarz, kapitan Szalonej Selmy
Wiek : 31
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
so I sat there,
beside the drying blood
of my worst enemy,
and wept
OPCM : 5
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 30 +4
CZARNA MAGIA : 12 +4
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 20
Genetyka : Czarodziej

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t10515-manannan-travers https://www.morsmordre.net/t10605-zlota-rybka#321117 https://www.morsmordre.net/t12133-manannan-travers https://www.morsmordre.net/f15-norfolk-corbenic-castle https://www.morsmordre.net/t10596-skrytka-bankowa-nr-2306#320992 https://www.morsmordre.net/t10621-manannan-travers
Re: Skalne wybrzeże [odnośnik]22.08.23 15:42
Widziałem jej uśmiech, błyszczał pomiędzy skałami zapraszając mnie do siebie, podobnie jak te zielone oczy, jedyne w swoim rodzaju tęczówki cieszące się na kolejne spotkanie. Początkowo zignorowałem chybotanie łódki, dłoń zaciśnięta na ramieniu Traversa zapewniała mi stabilność i umożliwiła abstrakcyjną rozmowę, która – o czym dowiedziałem się zaledwie po chwili – działa się tylko w mojej głowie. To dlatego jej nie widzieli. Czy pomogło odwrócenie wzroku, czy nietypowy, gniewny głos przywołujący mnie do rozsądku, nie wiedziałem. Jedno lecz było pewne.
Oprzytomniałem.
Zbyt późno. Paskudny syk zaatakował mój umysł i nijak miał się on do głosu Lucindy oraz Ence, jakiego zmuszony byłem wielokrotnie już witać. Mętnym wzrokiem powróciłem do kompanów starając się wyrzucić z głowy obrazy, zapomnieć o towarzyszących mu dźwiękach i skupić się tylko, i wyłącznie na zadaniu, które najwyraźniej wysoko postawiło nam poprzeczkę. Pamiętałem o topielcu, coś obiło mi się o uszy, lecz nim zdążyłem spytać o konkrety, a także o absencję jednego z marynarzy – przysiągłbym, że go widziałem – to Travers wykonał ruch, którego kompletnie się nie spodziewałem. Ramię stanowiące podporę wymsknęło mi się z rąk, mimowolnie zatoczyłem się do przodu, łódź przechyliła się na bok, a ja wraz z nią z tym, że nie miałem już tyle szczęścia. Instynktownie zacisnąłem tylko wężowe drewno i poczułem chłód morskiej toni. Na moment zapadła zupełna ciemność.
Pierwsze, ciężkie i oszołomione ruchy pozwoliły mi wypłynąć na powierzchnię. Łapczywie złapałem haust powietrza i rozejrzałem się dookoła starając się odnaleźć w tej parszywej sytuacji. Potrafiłem pływać, choć z pewnością moje umiejętności nie były górnolotne. Utrzymanie się na wodzie nie stanowiło wyzwania, ale uporczywe fale co rusz uderzały w moją twarz. Nie musiałem długo szukać łodzi – głośne krzyki od razu zwróciły moją uwagę. Rumor panujący na pokładzie, kolejny hałas sugerujący, że coś – lub w najgorszej sytuacji ktoś – wylądował w toni sprawiło, że ponownie zatrzymałem się w miejscu. Mych uszu doszedł głos Mathieu, a zaraz po tym dojrzałem linę, jaka wylądowała w wodzie, ale nie ruszyłem się z miejsca, tylko przemknąłem wzrokiem w poszukiwaniu innych członków załogi. -Kogo brakuje?- spytałem wychylając głowę nieco wyżej, aby uniknąć zachłyśnięcia. Lakoniczne, proste, ale niezwykle ważne pytanie. Liczyłem, że zapewni mnie o obecności wszystkich, ale szczerze w to wątpiłem, dlatego od razu przeszedłem do działania.
Zaraz po uderzeniu kolejnej fali skierowałem różdżkę na siebie. -Bąblogłowa- wypowiedziałem inkantację pozornie prostą, acz w podobnej sytuacji nic takowe nie było. Nie chcąc marnować czasu skierowałem wężowe drewno na własne stopy ponownie wyczekując odpowiedniego momentu. -Squamacrus- rzuciłem starając się włożyć w to wszelkie siły, bowiem zdawałem sobie sprawę jak mierny byłem w transmutacji. W innym przypadku nawet bym się zaśmiał, że planowałem złączyć swe nogi błoną i pokryć je łuskami. Szeroko rozumiana integracja z syrenkami nabierała zupełnie nowego znaczenia.

|1. Bąblogłowa
|2. Squamacrus + absorpcja




The eye sees only what the mind is prepared to comprehend
Drew Macnair
Drew Macnair
Zawód : Namiestnik hrabstwa Suffolk, fascynat nakładania klątw
Wiek : 31
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Zaręczony
Dan­ger is a beauti­ful thing when it is pur­po­seful­ly sou­ght out.
OPCM : 40
UROKI : 2 +2
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 5 +4
CZARNA MAGIA : 60 +7
ZWINNOŚĆ : 4
SPRAWNOŚĆ : 15 +3
Genetyka : Metamorfomag

Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t6211-drew-macnair https://www.morsmordre.net/t4416-avari https://www.morsmordre.net/t12082-kronika-towarzyska#372204 https://www.morsmordre.net/f445-suffolk-dunwich-przekleta-warownia https://www.morsmordre.net/t4418-skrytka-bankowa-nr-1139 https://www.morsmordre.net/t4417-drew-macnair
Re: Skalne wybrzeże [odnośnik]22.08.23 15:42
The member 'Drew Macnair' has done the following action : Rzut kością


#1 'k100' : 56

--------------------------------

#2 'k100' : 11, 92
Morsmordre
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Skalne wybrzeże - Page 7 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t12082-kronika-towarzyska#372204 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Skalne wybrzeże [odnośnik]22.08.23 18:56
Manannan
Uśmiechała się, błyskając białymi zębami, a jej oczy były czarne, ciemniejsze niż morska toń, z którą kojarzyły ci się przed laty. Coraz ciemniejsze. Wydawała się zadowolona, gdy ją rozpoznałeś.
Po raz kolejny splata nas przeznaczenie - głos brzmiał w twoich myślach przenikliwie, cienkim, wysokim tembrem. Uśmiech zdał się nieco bledszy, gdy spytałeś o Czarnego Pana - jakby się zniecierpliwiła, ale ostatecznie spojrzała na ciebie wyrozumiale.
Pana Ciemności, Pana Śmierci... - głos zniżył się do pełnego namaszczenia szeptu, czarne oczy lśniły niecierpliwie. Jesteś jego posłańcem. - trudno powiedzieć, czy o to spytała, czy to stwierdziła. Czule pogładziła twoje włosy, lewą dłoń wciąż przyciskała do twojego serca.
Gdy spytałeś o to, co oznacza kometa, dłoń istoty drgnęła lekko, a oczy zaszły mgłą - spoglądałeś w ich same białka, a głos w twojej głowie stał się jeszcze cichszy, nieco nieobecny. Tęskny.
Śmierć. - odpowiedź jeszcze chwilę rozbrzmiewała w twoich myślach głuchym echem. Wypatruj spadających gwiazd, będzie ich więcej... - wybrzmiało dalej, a jej ton był identyczny jak wtedy, gdy przepowiadała ci zdradę Earwynna i Twoją zgubę.
Zamrugała, a jej oczy stały się czarne. Ciemne źrenice wypełniały całe tęczówki, a te zdawały się wypełniać całe białka.
Czekałyśmy na twoje posłannictwo - ale zamiast tego, posłałeś nam coś, co chwilowo nasyci nasz głód. Jesteśmy głodne. Niecierpliwimy się. Dziękujemy ci, Synu Mórz. - pochyliła lekko głowę, z szacunkiem. Nie tkniemy niczego utkanego z Cienia, weźmiemy resztę. - obietnica wybrzmiała szczerze i solennie.
Nie widziałeś nic, co dzieje się nad tobą albo obok ciebie - jedynie mgliste światło dobiegające z powierzchni i ciemność wokół. Nie przeszkadzało ci to, nie musiałeś oddychać, morze zdawało się przyjazne i dobre.

Mathieu, Kenneth, Drew
Mathieu próbował się otrząsnąć, a choć nadal słyszał echo krzyków Primrose, to logika pomogła mu rozeznać, że woda jest głębsza niż się spodziewał... i nagle...
Czekaj, Mathieu! Poczekaj na mnie! - błaganie o pomoc przestało już rozbrzmiewać w głębi groty, krzyk zmienił swoją treść. Czyżby Primrose zdołała się uwolnić? Mathieu wciąż słyszał jej głos, wciąż miał ochotę czekać na Primrose, ale łatwiej mu było zebrać myśli. Wrzucił linę do wody, czekając na Drew, ale ten jej nie pochwycił.

Macnair był w stanie utrzymać się na powierzchni i wznieść różdżkę nad głowę. Wokół niej zjawiła się bańka powietrza, dająca mu pewność, że nie zachłyśnie się wodą i że zdoła zanurzyć głowę bezpiecznie. Manewrowanie różdżką pod wodą było nieco trudniejsze z uwagi na opór cieczy - istniało ryzyko, że mniej doświadczony czarodziej nie transmutowałby własnych nóg równie prędko i skutecznie, ale Drew poznał skomplikowane techniki magii i dopilnował precyzji gestów. Wiązki magii przemknęły wzdłuż jego nóg i kręgosłupa, przyciskając uda i łydki do siebie w nagły, nieprzyjemny sposób. Z zaskoczenia Drew znalazł się pod wodą, ale Bąblogłowa ochroniła jego płuca i oczy, umożliwiając mu dokładną obserwację tego, jak jego nogi błyskawicznie pokrywają się grubymi, śliskimi łuskami w kolorze granatowym z kobaltowymi odbłyskami.
Odpowiedź odnośnie brakujących kompanów nigdy nie dotarła do uszu Drew, który na chwilę znalazł się pod powierzchnią, choć bez problemu mógł wynurzyć głowę. Miał też mgliste wrażenie, że jeszcze przed zanurkowaniem Bąblogłowa odgrodziła od niego część bodźców dźwiękowych.
Drew widział jak Kenneth nurkuje niecały metr od niego. Ciemność rozlewała się dalej, ale Drew widział też jasny kształt pod Fernsby'm - kształt, który niedawno mógł się otrzeć się o twoje (do niedawna) nogi...

Kenneth wskoczył do wody. Przywołane wcześniej Lumos wciąż oświetlało wodę bliżej powierzchni, ale pod nią czaiła się ciemność - rozmazana ciemność, bo sól zapiekła Fernsby'ego w oczy, a te potrzebowały czasu by przyzwyczaić się do rozróżniania kształtów pod wodą. Pod Kennethem majaczył jakiś jasny kształt - czy to mogła być koszula Manannana? - ale nagle kształt wystrzelił do góry by znaleźć się za Kennethem. Coś mocno pochwyciło Fernsby'ego za nogi, by pociągnąć go w dół...
Drew widział jak srebrzysty ogon owija się wokół kolan Fernsby'ego, ciągnąc go głębiej w toń...

w tej turze wszyscy możecie podjąć się dwóch akcji, z uwzględnieniem, że wydarzenia dzieją się szybko.
Mathieu, wciąż słyszysz głosy, ale ST ostrząśnięcia się (dodatkowy rzut na odporność magiczną) wciąż jest obniżone do 50.
Manannan, możesz dodatkowo rzucić na odporność magiczną (na razie bez określonego ST).
Kenneth, coś ciągnie cię w dół z siłą 77.
Mistrz gry
Mistrz gry
Zawód : -
Wiek : -
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Skalne wybrzeże - Page 7 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 https://www.morsmordre.net/t12082-kronika-towarzyska#372204 http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Skalne wybrzeże [odnośnik]26.08.23 22:21
Pierwsze zderzenie z wodą zawsze było dla organizmu szokiem, a tym bardziej jaką, która solą wdziera się po powieki i powoduje ból. Na szczęście Pierwszy nie jeden raz lądował w lodowatej wodzie więc wiedział jak się zachować. Kiepski w transmutacje nawet nie próbował zmienić swojej fizyczności w obawie, że bardziej sobie zaszkodzić i wtedy jego będzie trzeba ratować. Obejrzał się jeszcze na łódkę, jakby w obawie, że ta zaraz zostanie wywrócona i wszyscy będą taplać się w wodzie, w której najpewniej coś czyha. Wygryzione serce musiało być dziełem jakiegoś stworzenia, a z tym nie chciał się spotkać. Lojalność wobec Travera była silniejsza od pozostania w łódce. Lumos nadal oświetlało jaskinie, ale pod powierzchnią będzie coraz ciemniej. Biorąc głęboki wdech zanurkował i poczuł jak oczy go pieką. Zamrugał parę razy, aby przyzwyczaić wzrok do gorszych warunków.
Wtedy też dostrzegł jasny punkt. Majaczył w ciemności, prawie świecił jak lampa na rozdrożu.
Kapitan?
To musiał być on, nic innego nie przychodziło mu do głowy. Machnięcie ramionami i nogami, aby zacząć płynąć w jego stronę. Lata pływania teraz się przydawała, nie pierwszy raz kogoś ratował. Nie podejrzewał, że będzie płynąć z odsieczą Traversowi. Wtedy, ku jego ogromnemu zaskoczeniu, biały punkt wystrzelił w jego stronę. Nie miał wiele czasu do zastanowienia się co się dzieje kiedy poczuł jak jakaś siła ciągnie go w dół. Czuł jak nogi ma skrępowane, spróbował się szarpnąć, wyswobodzić się z uścisku. Nagle zrozumiał, że to samo mogło spotkać Traversa; porwany w otchłań wód. Był wytrawnym żeglarzem, musiał sobie jakoś poradzić. Tak jak Kenneth teraz, bo martwy nikomu się nie przyda.
Jedną dłonią sięgnął do różdżki schowanej w kaburze przy spodniach, wyciągnął ją i wymierzył w coś co ewidentnie chciało go utopić. Czuł jak zaczyna mu brakować oddechu.
-Relashio! - Słona woda nie ułatwiała mówienia, dostała się do ust więc podejrzewał, że nic z tego nie będzie, ale musiał spróbować walczyć o swoje życie.

|1.Próbowa wyswobodzenia się, st.77
2.Relashio, st.55 (uroki 10+2)


I'm dishonest...
...and a dishonest man you can always trust to be dishonest. Honestly. It's the honest ones you want to watch out for, because you can never predict when they're going to do something incredibly... stupid.
Kenneth Fernsby
Kenneth Fernsby
Zawód : Marynarz, przemytnik
Wiek : 24
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
Jestem nieuczciwy i uczciwie możesz liczyć na moją nieuczciwość.
OPCM : 15 +3
UROKI : 10 +2
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 5
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 15
Genetyka : Czarodziej

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t10073-kenneth-fernsby https://www.morsmordre.net/t10121-nereus#306722 https://www.morsmordre.net/t12082-kronika-towarzyska#372204 https://www.morsmordre.net/f380-dzielnica-portowa-horn-link-way-3 https://www.morsmordre.net/t10123-skrytka-bankowa-nr-2283#306724 https://www.morsmordre.net/t10127-kenneth-fernsby
Re: Skalne wybrzeże [odnośnik]26.08.23 22:21
The member 'Kenneth Fernsby' has done the following action : Rzut kością


#1 'k100' : 75

--------------------------------

#2 'k100' : 94
Morsmordre
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Skalne wybrzeże - Page 7 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t12082-kronika-towarzyska#372204 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Skalne wybrzeże [odnośnik]04.09.23 23:11
Wpatrywał się w jej czarne jak noc tęczówki z fascynacją niezabarwioną strachem, z czymś w rodzaju zupełnego oddania i szacunku – równego prawie temu, z jakim spoglądał w granatową szarość rozrastającego się na horyzoncie sztormu, zdając sobie sprawę, że ta niepowstrzymana i potężna siła natury jest w stanie jednym podmuchem wiatru roztrzaskać Selmę o skały, w ułamkach sekund zamieniając wspaniały okręt w bezładną plątaninę połamanych masztów i dryfujących desek. Chociaż nie miał ku temu żadnego powodu, wierzył w każde słowo padające z ust kobiety – czy może spijane wprost z jej spojrzenia, rozlegające się w zakamarkach umysłu. Arawn, wypowiedział w myślach, teraz już rozumiejąc; znał to imię, słyszał je wybrzmiewające w zupełnej ciemności, która zapadła na murach mugolskiego fortu, gdy razem z Drew mierzyli się z siłą pozornie niemożliwą do pokonania przez dwóch uzbrojonych w różdżki czarodziejów. Wtedy nie wiedział jeszcze, że nie byli wcale sami, oraz że prawdopodobnie już nigdy nie miał być sam; zawieszony na szyi odłamek szeptał do niego nieustannie, jego przeznaczona wyłącznie dla Manannana pieśń spędzała sen z powiek i skłaniała do śmielszego spoglądania w przyszłość, snując obietnice wielkości. Potwierdzone tu i teraz, nie zwariował – wieszczka widziała to wyraźnie, być może wiedziała o tym już wtedy, gdy przepowiadała mu zgubę; może ciąg niezrozumiałych do tej pory wydarzeń miał zawsze doprowadzić go właśnie do tego miejsca – i dalej, miał przecież dokonać wielkich czynów, teraz nie miał już co do tego wątpliwości.
Śmierć? Z trudem powstrzymał się od drgnięcia, widok pustych białek oczu przywołał odległe wspomnienie, a gładząca włosy dłoń jednocześnie go uspokajała, jak i wywoływała dziwny dyskomfort, błogość chyboczącą się na granicy poczucia zagrożenia. Śmierć, powtórzył w myślach raz jeszcze, śmierć ich wrogów. Przecież nie ich, nie jego; moc drzemiąca w odłamku miała go ochronić, tak samo, jak zrobiła to wtedy w Landguard Fort, czyniąc go niewidzialnym dla maszerującej armii umarłych; obłaskawiając krakena, sprawiając, że legendarna bestia powstrzymała się przed atakowaniem okrętów Traversów.
Skinął głową bezwiednie, miał wypatrywać spadających gwiazd; a więc prawdą było, że kometa była jedynie zwiastunem czegoś większego, groźniejszego. Cóż takiego pisał o niej Ramsey? Nie potrafił sobie przypomnieć, a sekundę później – przestał próbować, gdy kolejne słowa kobiety sprawiły, że spojrzał na nią zaalarmowany, przez chwilę nie pojmując jeszcze, dlaczego. – Nie! – to słowo wyrwało mu się już z ust, uwalniając się z pułapki myśli; pod wodą było nieme, a Manannan poczuł, jak usta napełniają mu się wodą. Zamknął je natychmiast, nagle i zupełnie niespodziewanie przypominając sobie o Kennethcie. I Drew, i Mathieu; czy to ich miała na myśli, mówiąc, że byli utkani z Cienia? I gdzie oni byli – przez cały ten czas, kiedy on znajdował się pod wodą? Zostawcie ich, rozkazał, nie wiedząc jeszcze, do kogo właściwie się zwracał, w ślad za czarnoskórą kobietą przyjmując liczbę mnogą. Spróbował się od niej odsunąć – nadal nieświadomy zagrożenia, czując jednak znajome ukłucie obowiązku, potrzeby sprawdzenia, co działo się z jego towarzyszami. Rozejrzał się, starając się dostrzec wokół siebie cokolwiek, kogokolwiek, póki co widział jedynie mglistą poświatę falującej powierzchni – i to w jej stronę wyciągnął ramiona, którymi się zamachnął, w tym samym momencie odpychając się nogami; płynąc – w górę, tam, gdzie jak mu się wydawało, kołysała się łódź zwiadowcza.

| 1. kostka - na pływanie, 2. kostka - próbuję się rozejrzeć (spostrzegawczość?); 3. kostka - odporność magiczna




some men have died
and some are alive
and others sail on the sea
with the keys to the cage
and the devil to pay
we lay to fiddler's green

Manannan Travers
Manannan Travers
Zawód : korsarz, kapitan Szalonej Selmy
Wiek : 31
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
so I sat there,
beside the drying blood
of my worst enemy,
and wept
OPCM : 5
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 30 +4
CZARNA MAGIA : 12 +4
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 20
Genetyka : Czarodziej

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t10515-manannan-travers https://www.morsmordre.net/t10605-zlota-rybka#321117 https://www.morsmordre.net/t12133-manannan-travers https://www.morsmordre.net/f15-norfolk-corbenic-castle https://www.morsmordre.net/t10596-skrytka-bankowa-nr-2306#320992 https://www.morsmordre.net/t10621-manannan-travers
Re: Skalne wybrzeże [odnośnik]04.09.23 23:11
The member 'Manannan Travers' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 20, 99, 31
Morsmordre
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Skalne wybrzeże - Page 7 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t12082-kronika-towarzyska#372204 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Skalne wybrzeże [odnośnik]17.09.23 17:22
Miałem szczerą nadzieję, że utkany na szybko plan się powiedzie i tak też się stało, kiedy to magiczne wiązki oplotły moje nogi i szarpnęły w dół. Poczułem ból w okolicy łydek i kręgosłupa, a następnie moim oczom ukazał się granatowy ogon, którym bez przeszkód mogłem poruszać. Kpiący uśmiech zawitał wraz z tym widokiem, bowiem czyż to nie temat syrenek był ostatnio na szyderczej tapecie? Nie byłem dobry w transmutacji, często zdarzało mi się popełniać błędy nawet przy najprostszych zaklęciach, za co później miałem do siebie pretensje i wewnętrzne obietnice treningu, ale tym razem wężowe drewno okazało się łaskawe. Być może szanse zwiększyła buzująca w żyłach adrenalina wszak abstrakcyjne głosy i nietypowe szepty płynące wprost z morskiej toni budziły najgorsze obawy. Czyżby właśnie w ten sposób załoga zaginionego statku straciła najcenniejszy dar? Brałem to po uwagę – niejednokrotnie powtarzało się, że o wiele częściej życie tych najwprawniejszych pływaków było ceną za ludzką ciekawość natury. Nie chciało mi się wierzyć, że marynarze nie potrafili utrzymać się na powierzchni.
Bąblogłowa chroniła moje oczy i zapewniała niezbędny tlen, czym nie mógł pochwalić się nowo poznany mężczyzna nurkujący nieopodal. Nie zastanawiając się czy wpadł do toni sam, czy też skoczył na własne życzenie, wyciągnąłem w kierunku jego głowy różdżkę. -Bąblogłowa- wypowiedziałem licząc, że ułatwi mu to powrót na łódkę. Tuż pod jego kończynami dolnymi dostrzegłem jasny kształt, na co zmrużyłem nieco powieki starając się rozgryźć jego pochodzenie, lecz nim zdołałem się domyślić, to ogon oplótł jego nogi i szarpnął w dół. Kenneth musiał radzić sobie sam – ja miałem większe zmartwienie, bowiem nigdzie nie dostrzegłem Manannana. Nie było go na łódce ani w jej obrębie. Oczywiście istniała szansa, że mogłem go nie dostrzec na pokładzie, może wywrócił się na skutek szarpnięcia i leżał na deskach, jednakże byłem prawie pewien, że nie tylko ja wpadłem do wody. Późniejszy plusk nie miał nic do rzeczy, ten był chwilę przed tym jak zdążyłem wypłynąć na powierzchnię. Nic – poza czasem – nie stało na przeszkodzie, abym się rozejrzał w ciemności i tak też uczyniłem nie chcąc tracić cennych minut. Zaklęcie bąblogłowy miało swoje ograniczenie. Ruszyłem w dół mając świadomość, że dzięki ogonowi o wiele szybciej przyjdzie mi się przemieszczać. Nieustannie rozglądałem się na boki i zachowywałem czujność, bowiem istot w tych wodach nie brakowało. Pozostawało pytanie na czyj rozkaz atakowały?

| 1.Bąblogłowa, 2. Spostrzegawczość




The eye sees only what the mind is prepared to comprehend
Drew Macnair
Drew Macnair
Zawód : Namiestnik hrabstwa Suffolk, fascynat nakładania klątw
Wiek : 31
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Zaręczony
Dan­ger is a beauti­ful thing when it is pur­po­seful­ly sou­ght out.
OPCM : 40
UROKI : 2 +2
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 5 +4
CZARNA MAGIA : 60 +7
ZWINNOŚĆ : 4
SPRAWNOŚĆ : 15 +3
Genetyka : Metamorfomag

Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t6211-drew-macnair https://www.morsmordre.net/t4416-avari https://www.morsmordre.net/t12082-kronika-towarzyska#372204 https://www.morsmordre.net/f445-suffolk-dunwich-przekleta-warownia https://www.morsmordre.net/t4418-skrytka-bankowa-nr-1139 https://www.morsmordre.net/t4417-drew-macnair
Re: Skalne wybrzeże [odnośnik]17.09.23 17:22
The member 'Drew Macnair' has done the following action : Rzut kością


#1 'k100' : 10

--------------------------------

#2 'k100' : 1
Morsmordre
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Skalne wybrzeże - Page 7 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t12082-kronika-towarzyska#372204 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Skalne wybrzeże [odnośnik]19.09.23 21:13
Wszystko działo się tak szybko, że sam do końca nie wiedział co powinien zrobić. Rzucił linę Drew, ale nie wiedział co działo się pod wodą. Palce mocno zaciśnięte na różdżce, próbował zebrać myśli i znów… Czekaj, Mathieu! Poczekaj na mnie!. Jak to możliwe, że Primrose się tutaj znalazła? Zaprzeczało to wszelkiej logice i nie potrafił pozbyć się wrażenia, że to wszystko co dzieje się w tym miejscu było jakimś mało zabawnym żartem. Dlaczego ani Manny, ani Drew, ani Kenneth nie zjawili się w pobliżu. Próbował się skupić, otrząsnąć własny umysł, pozbierać myśli. Nie mógł pozostawać rozproszony i dać się omamić. Pomyślałby, że opił się za dużo słonej wody, ale nie czuł smaku soli na ustach. A może to wszystko było… snem? Wypadł ze statku na samym początku i zachłysnął się słoną wodą i teraz ma omamy? Brzmiało realnie i wyjaśniłoby te wszystkie dziwne rzeczy, które działy się wokół. Ale nie… z każdego snu da się wybudzić? Każdą barierę senną można pokonać?
Próbował… A kompanów nadal nie było w pobliżu. Nie było bardziej sucho, nie było jaśniej, ani tym bardziej nie wiał tu przyjemny lekki wiatr. Nadal był w ciemnym miejscu, gdzie wilgoć i woda pozostawiały swój niezmienny zapach. Zacisnął palce na arganowym drewnie. Gdzie oni byli? W głowie miał tylko jedno zaklęcie, które pozwoliłoby mu wykryć ich obecność, wskazać miejsca i może podsunąć jakieś logiczne rozwiązanie ów sytuacji. Skupił się, starał się w pełni skupić na tym co robi. Pozwolić magii na płynny przepływ, na uwolnienie się i pozwolenie mu poznać odpowiedzi, których szukał. Nie mógł pozwolić na to, aby któremukolwiek z nich stało się cokolwiek złego. Nawet jeśli miałoby go to kosztować bardzo wiele. Przypłynęli tutaj razem i powinni to miejsce opuścić razem.
- Homenum revelio - wypowiedział zaklęcie powoli, w pełnym skupieniu, akcentując je bardzo wyraźnie. Drew, Manny, Kenneth. Co się z Wami dzieje!


| K100 -> próba otrząśnięcia się
| K100 -> Homenum revelio




Mathieu Rosier


The last enemy
that shall be destroyed is

death
Mathieu Rosier
Mathieu Rosier
Zawód : Arystokrata, opiekun smoków
Wiek : 28
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
Here’s the misery that knows no end
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
To, że milczę, nie znaczy, że nie mam nic do powiedzenia.
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t7310-mathieu-rosier https://www.morsmordre.net/t7326-ehecatl https://www.morsmordre.net/t12082-kronika-towarzyska#372204 https://www.morsmordre.net/f97-kent-dover-chateau-rose https://www.morsmordre.net/t7421-skrytka-bankowa-nr-1782#202976 https://www.morsmordre.net/t7339-mathieu-rosier
Re: Skalne wybrzeże [odnośnik]19.09.23 21:13
The member 'Mathieu Rosier' has done the following action : Rzut kością


#1 'k100' : 42

--------------------------------

#2 'k100' : 52
Morsmordre
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Skalne wybrzeże - Page 7 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t12082-kronika-towarzyska#372204 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Skalne wybrzeże [odnośnik]25.09.23 0:12
Kenneth szarpnął się, a choć śliski ogon owijał się wokół jego łydek zaskakująco mocno, to odnalazł w sobie siłę wyrwać nogi. Przezornie spróbował też odepchnąć od siebie napastnika. Słona woda wdarła mu się do ust i zagłuszyła sylaby zanim zdołały uformować się w dźwięk. Sięgnięcie po magię niewerbalną byłoby w tej sytuacji skuteczniejsze, ale Fernsby pomyślał inkantację z taką mocą (próbując ją wypowiedzieć), że magia odpowiedziała na jego wezwanie. Woda wkoło rozgrzała się, a strumień wrzątku wytrysnął do przodu. Oczy Kennetha zaczęły przyzwyczajać się do podwodnej widoczności - obraz wciąż był rozmazany, ale Fernsby zdołał zobaczyć przed sobą jasny kształt torsu i ciemniejszy kształt... ogona? Strumień wody z jego różdżki, zbyt silny by go uniknąć, uderzył właśnie w ten ogon, odpychając istotę w tył...
...a w tym momencie do Kennetha dotarł promień zaklęcia, formujący się w ochronną bańkę wokół jego głowy. Żeglarz mógł wykrztusić wodę, a gdy zamrugał zobaczył obraz już wyraźnie.
Oparzona syrena o jasnych lokach i ciemnozielonym ogonie wykrzywiła twarz w upiornym grymasie i skręciła w przeciwną stronę...
Kenneth nie widział jeszcze Manannana, ale widział z daleka nurkującego Drew.

Drew rzucił na Kennetha Bąblogłowę i prędko zanurkował w dół. Tak prędko, że szukając wzrokiem Manannana odwrócił głowę w przeciwną stronę niż płynąca wprost na niego syrena. Woda wokół Macnaira poruszyła się lekko, ale zanim zdążył zareagować - coś uderzyło go w twarz, rozbijając jego Bąblogłowę. Poczuł gorące, oślizgłe łuski uderzające go wprost w lewe oko. Słona, rozgrzana woda wdarła mu się do oczu, dezorientując go na krótką chwilę - mógł być jednak pewien, że coś jest bardzo blisko niego. Syrena nie zdążyła odpłynąć, ale nie zaatakowała też Drew - jakby przez chwilę się zawahała, zatrzymując się w wodzie tuż przed nim.

Mathieu pozostał sam w łódce, ale zastrzyk adrenaliny i zniknięcie Rycerzy - oraz dwóch marynarzy, których nieobecność mógł teraz zauważyć - pomogły mu oprzeć się magii. Krzyk Primrose stopniowo przestawał brzmieć jak głos Primrose, a wreszcie przestał brzmieć nawet jak wołanie o pomoc: Mathieu słyszał przez chwilę śpiew, który stopniowo cichł. Coś plusnęło, zapadła cisza. Rosier skupił się w tym czasie na zaklęciu. Udane Homenum Revelio rozświetliło sylwetki żywych istot srebrnym blaskiem: wyraźniejszym blisko powierzchni wody, nikłym im głębiej. Stosunkowo blisko powierzchni wody Mathieu zobaczył dwa kształty o syrenich ogonach - jeden o długich włosach, drugi krótszych. Nieco dalej znajdował się kształt o dwóch nogach. Pod spodem, w głębinach, kłębiło się co najmniej kilkanaście srebrzystych kształtów - z daleka Mathieu nie mógł określić, które mają ogony, a które nie i który mógł być Manannanem.
Bliżej siebie widział dwa ciemne ludzkie kształty, dryfujące na powierzchni - poświata ich nie objęła, musiały być trupami. Najbliżej rozbłysł poświatą kształt czyjejś ręki, reszta ciała znajdowała się pod powierzchnią wody. Po chwili wynurzyła się głowa, Mathieu usłyszał krzyk - tym razem bezsprzecznie prawdziwy, męski, ale nienależący ani do Kennetha ani do żadnego z Rycerzy. Mrużąc oczy, Rosier mógł rozpoznać twarz jednego z towarzyszących im do niedawna marynarzy, wciąganego pod powierzchnię wody przez istotę o rybim ogonie.

Śmierć - rozbrzmiało w myślach Manannana z namaszczeniem i zadowoleniem, jakby rozmówcy zrozumieli się wzajemnie. Szybko okazało się, że jednak nie. Gdy zaprotestował, nie usłyszał werbalnej odpowiedzi, ale niemalże poczuł nieme zaskoczenie syreny i wyraźnie zobaczył dezorientację w czarnych jak noc oczach.
Dlaczego nie? Dar, są darem, dla nas! - zaprotestowała, a w myślach i uszach Manannana zawibrowały zaskoczenie, żal, głód. I... strach? Poczuł jej lęk gdy zaczął się odsuwać i płynąć na powierzchnię. Odsunąwszy się, zdołał też zobaczyć coś więcej niż jej czarne oczy: dobiegające z góry światło, cztery ludzkie sylwetki na powierzchni (dwie nieruchome), trzy syrenie ogony, dno łódki. Był daleko, dalej niż się spodziewał, ale nie dość daleko by nie móc tam dopłynąć. Widział też - pod swoimi nogami - bezkresną toń, w której coś się poruszało, coś żyło.
CZEKAJ! - wraz z otrzeźwieniem i zwiększeniem dystansu więź zaczęła słabnąć, głos syreny nie wwiercał się już w jego myśli, ale wciąż był wyraźnie słyszalny. Chcemy ci pomóc, możemy sobie pomóc. Nie tkniemy utkanych z ciemności, więc powiedz kto jest dla nas darem.

Drew, z uwagi na krytyczną porażkę nie miałeś szans uniknąć lekkiego ciosu w oko zadanego przez ogon syreny. Masz podbite lewe oko (siniec zniknie samoistnie po kilku dniach, ale bez pomocy medycznej będzie widoczny), otrzymujesz 5 pkt obrażeń (tłuczone) i przez 1 turę pozostajesz w sytuacji ograniczonej widoczności.

Kenneth - Bąblogłowa 1/5
Drew - Bąblogłowa przerwana, Squarmacus 2/5
Mathieu - Homenum Revelio 1/1
Manannan - efekty pocałunku syreny ?/?
Mistrz gry
Mistrz gry
Zawód : -
Wiek : -
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Skalne wybrzeże - Page 7 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 https://www.morsmordre.net/t12082-kronika-towarzyska#372204 http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Strona 7 z 9 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Next

Skalne wybrzeże
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach