Wydarzenia


Ekipa forum
Krypta Blacków
AutorWiadomość
Krypta Blacków [odnośnik]05.02.21 12:58
First topic message reminder :

Krypta Blacków

Na Cmentarzu dla magicznych w Londynie znajduje się wysoka krypta, do której prowadzą dwa boczne wejścia. Rzeźbione kolumny pokryte są płaskorzeźbami kruków, które wydają się zmieniać swoje położenie w zależności od pory dnia. Nad bramą wejściową widnieje napis Toujours Pour, hasło rodowe Blacków. Po wejściu do środka widać schody prowadzące do góry lub w dół. Góra wydaje się być całkowicie zamknięta i niedostępna dla jakiegokolwiek odwiedzającego, za to przez parter i podziemia ciągną się korytarze, zwieńczone szerokimi prostokątnymi komnatami. Ściany przyozdabiają nazwiska pochowanych tam członków rodziny.
Mistrz gry
Mistrz gry
Zawód : -
Wiek : -
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Krypta Blacków - Page 15 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 https://www.morsmordre.net/t12082-kronika-towarzyska#372204 http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Re: Krypta Blacków [odnośnik]09.03.21 22:19
Ród Rosierów i Blacków od wielu wieków dzielił konflikt, którego jak dotąd żadna ze stron nie potrafiła spróbować zażegnać, to Fantine żadnemu z nich nie życzyła śmierci. Nie lubiła ich, po prostu, bez żadnego konkretnego powodu poza nienawiścią wpajaną do głowy od maleńkości, lecz pamiętała, że to czarodzieje czystej, szlachetnej krwi. Nie mieszali się z mugolami, dbali o czystość linii rodowych, nie bratali się ze szlamem. Nosili szlacheckie tytuły i powinni byli przetrwać - jako jedni z nielicznych o takim statusie krwi. Arystokracji było coraz mniej. Kolejne straty - nawet Blacka - okazywały się coraz boleśniejsze. Niektórzy nie pozbierali się wciąż po utracie członków rodziny, którzy ponieśli śmierć w Stonehdge przez terrorystyczny zamach członków Zakonu Feniksa. A choć śmierć Alpharda Blacka z tymi szaleńcami nie miała nic wspólnego - przynajmniej Tristan o niczym podobnym nie wspomniał - to wciąż była stratą. Tym boleśniejszą, bo człowiek ten zaczął znaczyć coś dla Melisande pomimo swego nazwiska.
Łzy, które uroniła podczas uroczystości, były szczere, prawdziwe, wyjątkowo nie było w tym żadnego kłamstwa. Podobnie jak w kondolencjach, które Fantine Rosier złożyła na ręce lorda Polluxa i lady Irmy Blacków. Żaden rodzic nie powinien chować swojego dziecka. Fanny pamiętała jak wielki ból przyniosła pani matce śmierć Marianne, jej pierwszej, umiłowanej córki; przypuszczała, że w sercach Blacków zagościł podobny ból jaki nie ucichnie nigdy, nawet jeśli teraz przybierali odważne miny, by nie pokazywać go światu.
Fantine trwałą przy siostrze, dopóki nie złożyła własnych słów kondolencji, zatrzymując na dłużej spojrzenie na lady Aquili. Ostatni raz widziała ją podczas wieczoru, gdy Alphard oświadczał się jej starszej siostrze. Chyba nie przypadły sobie do gustu. Fantine przypomniała sobie jej rozmowę z Francisem Lestrangem o gorsetach, do której pozwoliła wtrącić swoje pięć knutów. Czy dzisiaj lady Black zadbała o to, aby ubrać porządny gorset, który nie sprawi jej bólu i nie odwróci uwagi od opłakiwania brata? Ciekawe.
Siostry Rosier oddaliły się wraz z panią matką, podążyły śladem Tristana i Evandry, opuszczając kryptę i wsiadając do wyznaczonego dla nich wcześniej powodu. Stypa, o dziwo, miała odbyć się w restauracji La Fantasmagorie. Może to i lepiej, bo atmosfera ponurej kamienicy na Grimmauld Place działałaby na nią jeszcze bardziej przytłaczająco niż sama krypta.

| zt


Była także pewna chwila, której nie zapomnę. Był raz wieczór rozmarzony i nadzieje płonne przez dziewczynę z końca sali podobną do Róży, której taniec w sercu moim święty spokój zburzył.
Fantine Rosier
Fantine Rosier
Zawód : Arystokratka
Wiek : 22 lata
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
emanowała namiętnością skroploną winem

wiem, że pachniała jak Paryż choć nigdy tam nie byłem
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica
królowa kier
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t5048-fantine-rosier https://www.morsmordre.net/t5137-desdemona#111449 https://www.morsmordre.net/t12082-kronika-towarzyska#372204 https://www.morsmordre.net/t5141-komnaty-fantine https://www.morsmordre.net/t5136-skrytka-bankowa-nr-1272 https://www.morsmordre.net/t5138-fantine-c-rosier#111457
Re: Krypta Blacków [odnośnik]11.03.21 15:55
Uroczystość dobiegała końca. Szczerze mówiąc nie mógł się tego doczekać. W końcu będzie można zaszyć rany i odczekać aby się zagoiły. Oczywiście blizny zostaną, lecz będzie je nosił z dumą. Pozycja rodziny wzrosła i będą musieli ją utrzymać jak nie wybić ją jeszcze wyżej. Jak już być ambitnym to do samego końca. Pewnie bardzo emocjonalne i przewrażliwione osoby mogłoby uznać go za podłego, ponieważ chciał wykorzystać śmierć brata na swoją, jak i rodziny korzyść. Jeżeli ktoś rozdał takie karty, musiał nimi tak rozegrać, aby ród Blacków ciągle był na szczycie.
Podczas składania kondolencji odwdzięczał się każdemu uściskiem dłoni i skinieniem głowy. Bardziej oficjalną uroczystość mają za sobą, została teraz ta mniej oficjalna, która była równie ważna. Teraz będzie można zacząć rozmawiać, czyli to w czym był dobry. Spotkanie tylu szlachciców za szybko się nie powtórzy więc musiał wyciągnąć jak najwięcej informacji. Trochę czasu go nie było, więc musiał odświeżyć wiadomości na temat poszczególnych szlachciców. Z gazet nie wszystkiego był w stanie się dowiedzieć, a wysyłanie niektórych pytań pocztą nie było zbyt bezpieczne.
Gdy już większość gości wyszła podszedł do Aquelii. Położył jej rękę na ramieniu.
- Wszystko w porządku? - zapytał się cicho. Nie chciał aby siostra straciła siłę, którą pokazała podczas pogrzebu, więc czuł, że musi ją podtrzymać na duchu. Przed chwilą widział jak rozmawiała z Cordelią, ciekawiło go o czym dyskutowały. Będąc całkowicie szczerym Maylfojówna go interesowała. Nie dlatego że była ładna i miała wspaniały charakter - tego nawet nie wiedział - ale dlatego, że była córką Ministra Magii, w dodatku gotową do ożenku. Te dwa rody były w dobrych relacjach, lecz sojusz poprzez ślub zwiększyłby jeszcze bardziej prestiż rodziny, a być może przybliżyłby go do posady Ministra. Zależało mu tylko na władzy i wysokiej pozycji. Uczucia czy inne tego typu rzeczy były mu totalnie zbędne. Zanim jednak miałby cokolwiek działać w tym kierunku najpierw musiał poznać drugą stronę.
Cygnus Black
Cygnus Black
Zawód : Pracownik Departamentu Międzynarodowej Współpracy
Wiek : 31
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
 Conquer your demons
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t9221-cygnus-black https://www.morsmordre.net/t9227-canis#280549 https://www.morsmordre.net/t12082-kronika-towarzyska#372204 https://www.morsmordre.net/f184-grimmauld-place-12 https://www.morsmordre.net/t9236-skrytka-nr-2150#280921 https://www.morsmordre.net/t9228-cygnus-black#280550
Re: Krypta Blacków [odnośnik]13.03.21 15:41
Słowa Cordelii o wsparciu były cennymi, zwłaszcza w takich momentach jak ten. Oczywiście, dziewczyna była sporo młodsza. W tym wieku te 5 lat robiło kolosalną różnicę. Chociaż utrzymywały jakiś kontakt, po tym gdy Aquila skończyła szkołę i przeprowadziła się do Francji na kilka lat, to jednak nie był on aż tak intensywny, jak wtedy gdy obydwie były znacznie młodsze i o wiele bardziej zagubione w świecie. 
- Dziękuję Cordelio - powiedziała jeszcze cicho, zbyt pochłonięta myślami o wszystkim innym dookoła. Uwagę rozproszył fakt, że jej ojciec podszedł do jasnowłosego mężczyzny, który niósł trumnę, skupiła tam swój wzrok i przez chwilę nawet nie słuchała co Malfoy mówi. Och nie, tak było niegrzecznie. Ocknęła się dopiero na dźwięk słów. "Będziemy rodziną". Szybko przeniosła spojrzenie na dziewczynę, marszcząc delikatnie brwi. Miała stać się lady Malfoy? Przecież to nie miało sensu. Przez chwilę ją zemdliło, gdy starała się przeanalizować wszystko to, co mówił jej ojciec, ale nie znalazła w tamtych słowach ani wzmianki na temat jej ożenku. Potrząsnęła lekko głową. No tak... Uczucie niepokoju nie odeszło, jednak Aquila uznała, że młoda szlachcianka na pewno coś źle usłyszała i na pewno się pomyliła. Była jeszcze młoda, żyła plotkami i herbatkami w salonach. Pewnie ktoś naplotkował na temat Black, a teraz ta powtarzała te wspomnienia. Potem jej to wyjaśni, by przypadkiem dziwne wzmianki na temat domniemanego zostania lady Aquilą Malfoy, nie poszły dalej w świat. - Spotkamy się niedługo, napiszę do ciebie - zaproponowała, żegnając jeszcze młodszą przyjaciółkę. Stała przodem do trumny, oczekując na rodzinę. Nie spieszyło się, nie chciała jeszcze opuszczać krypty. Martwym wzrokiem wpatrując się w płaskorzeźbę Alpharda, która teraz goniła wzrokiem za gośćmi, powoli opuszczającymi miejsce jego wiecznego pochówku. Mocno wypuściła powietrze, gdy u swojego boku usłyszała głos Cygnusa. - Tak, tak... - odpowiedziała szybko, wciąż nie odrywając wzroku od podobizny zmarłego. - Myślisz, że tego właśnie by chciał? Takiego pożegnania? - przygryzła delikatnie dolną wargę, chwytając jeszcze brata pod ramię i przenosząc wzrok na jego skupioną twarz. - Naprawdę chciałabym, aby był ze mnie dumny, Cygnusie - przecież taka była wolna Czarnego Pana, teraz tylko musieli ją spełnić. Trzymając się brata, pozwalając sobie na tę chwilę zawahania, obdarzyła ostatni raz spojrzeniem grobowiec Alpharda. On najmocniej w świecie bał się, że jego bliscy się od niego odwrócą. Teraz jednak oddawali mu cześć nie tylko Blackowie, ale także jego przyjaciele, współpracownicy i inni, którzy walczyli wraz z nim o dobro tego świata. 
- Spoczywaj w spokoju, Alphardzie - powiedziała jeszcze cicho, tuż przy grobie brata, dotykając jeszcze kamiennej płyty dłonią. 
I odwróciła się, opuszczając wraz z rodziną to zimne miejsce. 

Aquila zt, dziękuję wszystkim za obecność na pogrzebie! Byliście super!



Może nic tam nie będzie. może to tylko fantazja. Potrzeba poszukiwania, która mnie wzmacnia. Potrzeba mi tego by wzrastać.
Aquila Black
Aquila Black
Zawód : badaczka historii, filantropka
Wiek : 22
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
Czas znika, mija przeszłość, wiek niezwrotnie bieży,
A występków szkaradność lub cnoty przykłady,
Te obrzydłe, te święte zostawują ślady.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t8834-aquila-black https://www.morsmordre.net/t8844-sunshine https://www.morsmordre.net/t12082-kronika-towarzyska#372204 https://www.morsmordre.net/f184-grimmauld-place-12 https://www.morsmordre.net/t8846-skrytka-bankowa-nr-2087 https://www.morsmordre.net/t8845-aquila-black
Re: Krypta Blacków [odnośnik]14.03.21 18:57
Kiedy wrócił z powrotem na swoje miejsce i zasiadł, jeszcze przez chwilę obserwował przestrzeń krypty, jak ostatni z zaproszonych gości oddają cześć zmarłemu. Raptem kilka minut ciszy, oddechów wypełniających pomieszczenie zadymione wonnymi kadzidłami nim gardło Zachary'ego ścisnęło coś wyjątkowo mocno. Ostatnie kroki, zaplanowana machina ruszyła w ruch. Odwieczny ceremoniał miał wreszcie przypieczętować to, co nieuniknione.
Napięcie ostatnich dni kumulowało się w tym jednym momencie, lecz to właśnie dzisiaj rosło i, ku zaskoczeniu Shafiqa, stało się nieoczekiwanie wielkie. Znacznie większe niż mógłby się tego kiedykolwiek spodziewać, nawet gdy wielokrotnie wyobrażał sobie te chwile w kilkunastu różnych konfiguracjach. Chłodny tok i logiczne rozumowanie dalece rozmijały się z rzeczywistością, kiedy wreszcie przyszło się z nią zmierzyć. Ogromny smutek towarzyszył wezyrowi przez cały ten czas. Wzrokiem wiódł za trumną unoszącą się w powietrzu w stronę otworu w ścianie, w takt melodii wygrywanej na fortepianie. Nie wiedział, jak długo to trwało. Czas w oczach Zachary'ego zdawał się stanąć w miejscu, kiedy ceremonia została rozpoczęta. Nie potrafił nazwać tego dziwnego uczucia, które mu towarzyszyło. Na pewno nie był to smutek – miał co do tego bezgraniczną pewność, z każdym momentem odczuwając coraz więcej, w pewnej chwili uzmysławiając sobie, że czuł za dużo jak na tę jedną uroczystość ostatniego pożegnania przyjaciela. Nawet, gdy nagrobna płyta przesłoniła otwór, w którym znalazła się trumna, napięcie nie ustąpiło zgodnie z oczekiwaniami. Nieco zelżało, lecz wciąż niezdrowo spinało mięśnie wbrew rozluźnieniu, które zafundował sobie jeszcze w powozie. Było zupełnie tak, jakby alkohol w ogóle nie spełnił swojej roli. Dlaczego? Cała jego wiedza o ludzkim ciele, o wpływających na nią substancjach nie sprawdziła się, a to wprawiało go w przemyślenia prowadzących w wyjątkowo depresyjnym kierunku, do którego nie chciał dążyć dzisiaj. Musiał być skupiony; dzień nadal trwał.
Śladem pozostałych zaproszonych gości, wstał z zajmowanego miejsca. Korzystając z wolnej przestrzeni, wcisnął się w pochód i ruszył ku wyjściu z krypty, z każdym krokiem doznając nieco więcej lekkości odejmującej całej ciężkości wagi oraz wymiaru. Dopiero wraz z pojawieniem się na zewnątrz cmentarza, wdychając mokre od deszczu powietrze, napięcie całego pogrzebu ustąpiło. Czy czuł się z tego powodu lepiej? Nieznacznie. Mimo wszystko całe wydarzenie było zbiegiem tego, co wydarzyło się dwa tygodnie temu w podziemiach głęboko pod Gringottem. Wspomnienie to znowu uderzyło w Zachary'ego, kiedy krople wody uderzały w twarz, opadały na skrzętnie skomponowaną fryzurę, której pojedyncze kosmyki poczęły skręcać się od nadmiaru wilgoci. Nie przebiegł jednak dłonią po włosach, a odsunął się nieco od zgromadzenia i wziął niewielki łyk z zabranej piersiówki, po czym wsiadł do najbliższego powozu, by już w ciszy oddać się własnym myślom.

z/t




Once you cross the line
Zachary Shafiq
Zachary Shafiq
Zawód : Ordynator oddziału zatruć eliksiralnych i roślinnych, Wielki Wezyr rodu
Wiek : 26
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
I am an outsider
I don't care about

the in-crowd
OPCM : 21 +1
UROKI : 4 +2
ALCHEMIA : 8
UZDRAWIANIE : 26 +5
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 5
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej
Krypta Blacków - Page 15 MaPFNWM
Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t5831-zachary-shafiq#137692 https://www.morsmordre.net/t5852-ammun#138411 https://www.morsmordre.net/t12082-kronika-towarzyska#372204 https://www.morsmordre.net/f145-wyspa-man-siedziba-rodu-shafiq https://www.morsmordre.net/t5866-skrytka-bankowa-nr-1444#138736 https://www.morsmordre.net/t5865-zachary-shafiq#138732
Re: Krypta Blacków [odnośnik]18.03.21 14:20
Podszedł do siostry przed samym wyjściem chcąc utrzymać ją na duchu. Nie mogli się załamywać. Życie kręciło się dalej, a żniwo wojny może jeszcze pochłonąć wielu szlachciców. Nie chciałby tego, lecz nie ma na to zbyt dużego wpływu. Mógł jedynie działać dalej jako polityk i dyplomata, aby jak najwięcej ludzi przekonać do swoich przekonań. Być może gdyby zdobyli większe poparcie wśród społeczeństwa mogłoby się obyć od zgonów wśród arystokracji. Niestety, tak łatwo nie było.
- Nie wiem czego by chciał, lecz wiem jakby się czuł. Na pewno byłby dumny z Ciebie i Rigiela. Wyrośliście na wspaniałych czarodziejów. - Alphard był młodszy od Cygnusa. Podzielili się bardzo dobrze rolami. On działał w kraju, doglądał dyplomacji wewnętrznej, a także najbliższych krajów. Cygnus wybył na daleki zachód zajmując się polityką zagraniczną. W wielu sprawach bracia rozumieli się bez słów, wystarczyło krótkie spojrzenie, aby wiedzieć co drugi chciałby mu przekazać. To prawda że Cygnus utracił część siebie, gdy dowiedział się o jego śmierci. Być może każdy Black tak się poczuł.
- Żegnaj. - powiedział tylko cicho, niby do Alpharda, a bardziej do siebie. Potrzebował tego pożegnania, aby zamknąć pewne sprawy i ruszyć ponownie do przodu, najlepiej ze zdwojoną prędkością.
Uroczystość się zakończyła, więc razem z resztą rodziny ruszył w kierunku miejsca stypy. Już chciałbym żeby ten dzień się zakończył. Marzył aby położyć się na łóżku i przespać przynajmniej z dwie, trzy godziny, zanim znowu dostanie bezsenności i zostanie porwany w wir pracy. Nie miał ani chwili wytchnienia odkąd wrócił do rodzinnego domu, ciągle coś się działo. Niestety, nie widział kiedy będzie w stanie się zrelaksować, pewnie nie prędko ponieważ czekała go żałoba. Nie mógł ponieść się alkoholowi czy imprezom, ponieważ zostanie to źle odebrane na forum publicznym, co może przynieść złą sprawę Blackom, a na to nie mógł pozwolić. Musi przetrwać ten okres, tak samo jak jego brat i siostry.

zt.
Cygnus Black
Cygnus Black
Zawód : Pracownik Departamentu Międzynarodowej Współpracy
Wiek : 31
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
 Conquer your demons
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t9221-cygnus-black https://www.morsmordre.net/t9227-canis#280549 https://www.morsmordre.net/t12082-kronika-towarzyska#372204 https://www.morsmordre.net/f184-grimmauld-place-12 https://www.morsmordre.net/t9236-skrytka-nr-2150#280921 https://www.morsmordre.net/t9228-cygnus-black#280550
Re: Krypta Blacków [odnośnik]19.04.23 19:25
23 lipca 1958 r.


W ramionach piekącego słońca wznosił się zapach ciężki, duszący, kurzowy. Nawet ostrożny krok wzniecał górę piasku. Opustoszałe labirynty cmentarne sprzyjały naszej pracy. Niepotrzebne mi były wścibskie pary oczu, wychylające się bezczelnie w stronę tego, co do nich nie należało. Nie każda tajemnica przeznaczona była dla zwykłego człowieka z ulicy. Waga niektórych z nich przewyższała najśmielsze oczekiwania. I tym razem pilnowałam, by sensacyjne znalezisko nie ściągnęło niepotrzebnych sępów. Śmierć, nawet opakowana w tak orientalną trumnę, zasługiwała na poszanowanie. Czuwałam osobiście, oczekując na przybycie szanowanego gościa. Sprawa powinna być zgłoszona wyżej, ale wolałam, by najpierw dostojnik z dalekich krajów, tak doceniony na tych ziemiach, przyjrzał się temu pierwszy, nim nieobeznani z dalekimi tradycjami urzędnicy pogwałcą wszelkie honory pochówku. Zebrane przez ponurą kostuchę plony zasługiwały na spokój i powagę. Nikt nie miał prawa tego podważyć.
Postawieni w stan gotowości pracownicy zbadali dokładnie cały teren wokół odkrycia. Planowane poszerzenie krypty zostało tymczasowo wstrzymane. Nie znosiłam, kiedy ustalony harmonogram prac był zaburzany. Gdy realizacja zadania się opóźniała, uciekała i zapłata. Niemniej nie mogłabym machnąć ręką na coś tak nietypowego. Potrafiłam odróżnić marną mistyfikacje od prawdziwie interesującego zjawiska i nie musiałam do tego znać się na obyczajach obcej kultury. Niemniej on, sam lord Shafiq będzie potrafił z pewnością wypowiedzieć się szerzej, a być może zechce zająć się sprawą w jeszcze większym zakresie. Dopóki jednak się nie zjawił, nikt nie mógł ruszyć z miejsca sarkofagu, nikomu też nie pozwoliłam go otworzyć. Zwróciłam się także do Drew, by upewnił się, że trumna nie byłat objęta ramionami mrocznej klątwy. Również kuzyn nie znalazł przy niej niczego niepokojącego, ale i tak wciąż nie ośmieliłam się dostać do środka. Strzegłam miejsca i do sprawy oddelegowałam wyłącznie wiernych, zaufanych pracowników. Nie potrzebowałam tłumu ani plotkarzy. Przez ostatnie dni gromadziłam tropy i sprawdzałam możliwości, by móc złączyć wiedzę lorda ze stanem faktycznym. Zdarzało się już byśmy, podczas kopania w ziemi, natrafiali na kości, ukryte przedmioty czy inne trumny. Jednak żadna z nich nie przypominała czegoś takiego. Czułam podniecenie, ten fach rzadko kiedy potrafił mnie już zaskoczyć. Cmentarze londyńskie znałam niemal jak własną kieszeń. Dobre relacje z ich opiekunami pozwoliły mieć pewność, że będziemy mogli w spokoju zająć się sprawą. Przechadzałam się sztywno wokół, próbując wyłapać w krajobrazie krypt i pomników sylwetkę lorda. Nie mieliśmy sposobności do bliższego zapoznania się, ale wizerunek persony cenionej w Londynie, cenionej pośród rycerzy wcale nie był mi obcy.
Jeszcze raz pochyliłam się nad zamalowaną misternymi wzorami trumną o pochodzeniu iście nieangielskim. Udało się odsłonić cały kształt bez poruszenia go. Ozdobny pomnik zmarłego i jednocześnie miejsce umieszczenia ciała. Przybladłe, miejscami zmazane czasem i ziemskim otoczeniem barwy wciąż jednak pozwalały na odczytanie – temu, kto potrafił te symbole rozszyfrować. Górna pokrywa bez wątpienia reprezentowała twarz, złożone dłonie i dalej mknący zarys sylwetki. Co takiego opisano na sarkofagu w obcym piśmie? Przypuszczałam, że historie zatrzaśniętego w niej człowieka. A może rytualne modlitwy? Wyprostowałam się. Dość czasu spędziłam już, snując przypuszczenia. Tym razem chciałam zdobyć klucz do tej zagadki lub przynajmniej częściowo się zbliżyć. Jeżeli zaś tajemnica przeznaczona była dla odległej społeczności, nie miałam powodów, by tego nie uszanować. Ostatecznie najbardziej zależało mi na tym, by trumna stąd zniknęła, a moi ludzie wreszcie przeszli do kolejnego etapu prac. Dla pewności kazałam zbadać pobliskie otoczenie restaurowanej krypty. Nie znaleziono jednak niczego nadzwyczajnego.
Gdy zbliżała się godzina umówionej pory pociągnęłam mocniej czarną spódnicę, by wynurzyć się z badanego obszaru i przywitać odpowiednio lorda.
Irina Macnair
Irina Macnair
Zawód : Właścicielka domu pogrzebowego
Wiek : 44
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Wdowa
Ty się boisz śmierci, a ja nazywam ją przyjaciółką. Ja nią jestem.
OPCM : 15 +5
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 22 +6
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarownica

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t8709-irina-macnair-dluga-budowa https://www.morsmordre.net/t8832-pani-macnair#263265 https://www.morsmordre.net/t12082-kronika-towarzyska#372204 https://www.morsmordre.net/f445-suffolk-dunwich-przekleta-warownia https://www.morsmordre.net/t9237-skrytka-nr-2063#281040 https://www.morsmordre.net/t9127-irina-macnair#275271
Re: Krypta Blacków [odnośnik]06.05.23 23:00
Sęp w oknie z listem był widokiem tak osobliwym, że Zachary potrzebował dobrych kilku minut na zrozumienie sytuacji. Nie pamiętał, kiedy ostatnim razem spotkał tego ptaka w roli posłańca. Mgliste myśli prowadziły go do wspomnień z dzieciństwa, lecz nie potrafił właściwie ich umiejscowić. Dopiero wgłębienie się w treść listu, który czytał kilkukrotnie odświeżyła pamięć oraz czas poświęcony na rozumieniu dziedzictwa faraonów, w którym od tysiącleci Shafiqowie żyli. Z każdym kolejnym przepływem oczu przez słowa nakreślone do niego brwi unosiły się ku górze, zęby zagryzały wargę coraz mocniej, nim otrząsnął się z tego osobliwego doznania, by jak najszybciej nakreślić stosowną odpowiedź i wytrwać do dnia, w którym wreszcie stanął w bramie cmentarza, dłońmi prześlizgując po materiale koszuli skrytej pod lekką, przewiewną abają.
Wyważone kroki prowadziły wyprostowaną sylwetkę Zachary'ego w stronę krypt, gdzie najwyraźniej było trochę więcej ruchu niż w pozostałej części cmentarza. Stamtąd też dobiegały odgłosy, toteż dążył do nich, nie chcąc czekać i stać w bramie, oczekując świty i dostojnego powitania. Choć nie miał żadnych wątpliwości, że Irina Macnair powita go odpowiednio, to nie było w nim oczekiwania na namiot ze stolikiem oraz posiłkiem, przy którym mogliby porozmawiać. Szczególnie osobliwy charakter spotkania zwiastował natychmiastowe oględziny oraz udzielenie niezbędnych informacji, które Zechariah posiadał, nie towarzyskie dysputy. Parł zatem w obranym kierunku powoli, nie spiesząc się, wszak pośpiech ani trochę nie dodawał ni powagi, ni dostojeństwa. Ręce splecione na plecach lekko drżały, napierając na kręgosłup, a mięśnie miarowo napinały się, gdy przyszło mu przejść przez jedną z mniej zadbanych alejek ze znacznie biedniejszymi grobami, aż dotarł do sekcji cmentarza, w której jawiły się proste, jak i bardzo bogate krypty. W jednej z nich spoczywał Alphard, jednak nie oderwał się myślami do wspomnień wydarzeń w podziemiach Gringotta, do ofiary będącej życiem Blacka, do pogrzebu oraz żałobnego marszu, w którym jako jeden z kilku niósł trumnę. Całkowicie pozostawał skupiony na tym, co czekało go w nieoznaczonej krypcie, której położenia nie znał. Dopiero sylwetka kobiety sprawiającej wrażenie oczekującej zapewniła Zachary'ego, że sarkofag rzeczywiście został umieszczony w godnym miejscu.
Zachowując nieco dystansu wobec Iriny Macnair, przystanął i skinął lekko głową w ramach formalności będącej powitaniem. — Pani Macnair — odezwał się krótko, bez cienia większych emocji, nie zmieniając wyprostowanej sylwetki ani o jotę. Nie zastanawiał się też nad tym, co chciał i co mógł powiedzieć. Listowna odpowiedź nakreśliła część stanowiska. Reszta stanowiła zagadkę tak dla niego jak i dla czarownicy, którą miał wreszcie przyjemność poznać osobiście. Nieznacznie odchrząknął, nie chcąc, aby niezręczność płynąca z ciszy pomiędzy nimi trwała zbyt długo. — Jeszcze raz dziękuje za poinformowanie mnie o tym sarkofagu. Mam nadzieję, że pani ludzie dochowali należytej tajemnicy i sprawa ta nie stanie się publiczną, wymuszającą na zajęcie przez mój ród stanowiska. — Podjął rozmowę cicho, nie mając przekonania, iż ktoś z kręcących się po cmentarzu mógł znajdować się dostatecznie blisko, by dosłyszeć wypowiedziane słowa. — Czy sarkofag oraz krypta są bezpieczne? — Spytał, oczekując szczerej odpowiedzi. Nie zamierzał przecież przekraczać progu krypty, jeśli znajdowała się na którejkolwiek z przestrzeni klątwa mogąca mu zagrozić.




Once you cross the line
Zachary Shafiq
Zachary Shafiq
Zawód : Ordynator oddziału zatruć eliksiralnych i roślinnych, Wielki Wezyr rodu
Wiek : 26
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
I am an outsider
I don't care about

the in-crowd
OPCM : 21 +1
UROKI : 4 +2
ALCHEMIA : 8
UZDRAWIANIE : 26 +5
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 5
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej
Krypta Blacków - Page 15 MaPFNWM
Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t5831-zachary-shafiq#137692 https://www.morsmordre.net/t5852-ammun#138411 https://www.morsmordre.net/t12082-kronika-towarzyska#372204 https://www.morsmordre.net/f145-wyspa-man-siedziba-rodu-shafiq https://www.morsmordre.net/t5866-skrytka-bankowa-nr-1444#138736 https://www.morsmordre.net/t5865-zachary-shafiq#138732
Re: Krypta Blacków [odnośnik]07.05.23 19:02
- Lordzie – odparłam, wieńcząc słowa uprzejmym skinieniem głowy. Sylwetka dostojnika znalazła się dostatecznie blisko, w obszarze objętym pracami renowacyjnymi. W odpowiednim miejscu. Przyjrzałam się mu dość szybko, jednak bez nadmiernie szczegółowego spojrzenia. Pamiętałam go. Wiedziałam też, że i dla Shafiqa londyński cmentarz nie był miejscem nieznanym. Docierająca do komnat egipskiego arystokraty korespondencja zapewniła go jednak, że czaiło się tu wiele tajemnic. Niektóre na tyle intrygujące, by mijał labirynty nagrobków dość żwawym krokiem. Spodziewałam się, że zareaguje szybko i nie zmusi mnie do zbyt długiego przeciągania prac. Nie rozczarowałam się, doskonale pojmował wagę sprawy, być może mogła mieć ona na dalszy etapie dość szczególny dla jego dziedzictwa charakter. Szanowałam kulturę innych godnych rodzin czarodziejskich, obejmując ją spojrzeniem równie poważnym jak swoją własna. Szczególnie gdy dotyczyła ona spraw pochówków i szacunku wobec magów z przeszłości. Szacunku dla śmierci.– Jestem wdzięczna, że zdołałeś, panie, dotrzeć w tak krótkim czasie. Domyślam się, że dźwigasz wiele obowiązków – wyjawiłam najpierw, wiedząc, że jako wysoki rangą uzdrowiciel oraz rycerz mógł mieć na głowie rzeczy ważniejsze od wykopalisk na cmentarzu. Nawet jeżeli zawierały symbole odwołujące się do kultury jego kraju. Tymczasem Zachary zdołał pogodzić swój napięty terminarz, wzbudzając we mnie jeszcze więcej szacunku. – Bez obaw, nie zatrudniam byle kogo. Moi ludzie wezmą ze sobą tę tajemnicę do grobu – potwierdziłam, mając nadzieję, że lord zawierzy renomie domu pogrzebowego a także sile czającej się w nazwisku dumnie widniejącym na ulicznym szyldzie. Mojemu nazwisku i mnie. Pracownicy znali swoje miejsce, a do tego nie byłam na tyle skąpa, by chcieli szukać dodatkowej wypłaty gdzieś indziej, sprzedając sekrety związane z niniejszą sprawą. Mimo to dmuchałam na zimne, dodatkowo zabezpieczając się przed kłamcami i plotkarzami. Szczególnie od czasu gdy zaczęliśmy świadczyć coraz więcej usług dla szlachetnie urodzonych. Jeżeli któremuś za bardzo rozwiąże się język, straci go w bardzo bolesny sposób. Wiedzieli, że nie należy ze mną zadzierać. Wiedzieli, że groźba jest groźbą – nie ozdobą. – Jeżeli świat ma się dowiedzieć o tym, co zostało tutaj odkryte, to będą to twoje słowa i twoje usta, lordzie. Nie ich. Zapewniam. Nie pierwszy raz podczas prac mamy okazje napotkać na coś tak… niecodziennego i nietutejszego. Choć nigdy też nie odnaleźliśmy egipskiego sarkofagu – przyznałam, gestem wskazując mu drogę do właściwego miejsca. Od trumny pokrytej egzotycznymi malowidłami dzieliło nas może kilkanaście kroków. Na wszelki wypadek objęliśmy nadzorem najbliższą okolicę znaleziska. Nie zwracałam uwagi na pochłoniętych pracą ludzi, o wiele więcej spojrzeń poświęcając naszemu gościowi. Był wszak najlepszym znawcą tematu. Jedynym, do jakiego chciałam się zwrócić.
– Poprosiłam Drew, by przyjrzał się temu osobiście – wyjawiłam, gdy lord zadał pytanie. Obawa o bezpieczeństwo była zupełnie zrozumiała, okoliczności wszak były zagadkowe i niepewne. Mogliśmy spodziewać się wiele. – Nie wykrył niczego niepokojącego. Mimo to wstrzymaliśmy się przed otwarciem sarkofagu. Nieznane mi są tradycje twojego ludu. Czego powinniśmy spodziewać się wewnątrz? Czy może kogo? – zapytałam, przystając przed wejściem do krypty. – Rodzina życzyła sobie powiększenie miejsca spoczynku przodków. To handlarze drogiej biżuterii, związani wielowiekową tradycją. Wykupili prawo do terenu wokół. Zamierzaliśmy odnowić cały zabytek. Sarkofag nie znajduje się w krypcie, ale z jego korytarzy można się do niej dostać. Nie dotarliśmy do żadnych śladów wskazujących, że ktoś jeszcze miałby być pochowany właśnie tutaj. Opowieść zaklęta w symbolach na niej namalowanych pozostaje dla nas zupełnie zaszyfrowana. Wierzę, że ty znajdziesz, lordzie, o wiele więcej odpowiedzi – oznajmiłam, wchodząc w głąb ciemnej zagadki. Miałam nadzieję, że zdawał sobie sprawę, że wkroczymy za chwilę do ciemnego i ciasnego korytarza. Na szczęście był dość prosty i krótki. Warunki wielkiego Londynu nie pozwalały budować nie wiadomo jak fantastycznych labiryntów. Światło różdżki rozjaśniło nam drogę. Pod palcami kruszyły się ściany, pod stopami z trzaskiem rozbijały się twardsze skrawki podłoża. Dopóki sprawa nie zostanie wyjaśniona, dopóki trumna stąd nie zniknie, nic nie mogliśmy zrobić. – Tutaj, proszę – rozbiłam ciszę, a mój głos echem pomknął wzdłuż korytarza, zanim skręciliśmy w stronę interesującego nas znaleziska. Skierowałam światło na sarkofag. Powietrze było ciężkie, pyliste, ale ściany wokół miejscami wilgotne i śliskie. Z pewnością nikt z nas nie spodziewał się znaleźć tutaj czegoś takiego.
Irina Macnair
Irina Macnair
Zawód : Właścicielka domu pogrzebowego
Wiek : 44
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Wdowa
Ty się boisz śmierci, a ja nazywam ją przyjaciółką. Ja nią jestem.
OPCM : 15 +5
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 22 +6
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarownica

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t8709-irina-macnair-dluga-budowa https://www.morsmordre.net/t8832-pani-macnair#263265 https://www.morsmordre.net/t12082-kronika-towarzyska#372204 https://www.morsmordre.net/f445-suffolk-dunwich-przekleta-warownia https://www.morsmordre.net/t9237-skrytka-nr-2063#281040 https://www.morsmordre.net/t9127-irina-macnair#275271
Re: Krypta Blacków [odnośnik]19.06.23 22:01
Choć jedna z rzeczy, która pokrywała jego myśli wątłym, ruchomym piaskiem niepewności została rozwiana, to wciąż wiele znajdowało się przed nimi oraz nim samym, jedynym reprezentantem dziedzictwa faraonów skąpanego w gorejącym słońcu Egiptu. Spojrzenie tkwiło nieruchomo nieco ponad obliczem czarownicy, od czasu do czasu schylało niżej, by zachowanie nie zostało odebrane za afront, wszak jej nazwisko było tym samym, które w ostatnim czasie zyskało bardzo wiele na znaczeniu pośród angielskiej socjety, a i pewnie zostało zauważone poza granicami brytyjskich wysp. Nie miał jednak zbyt wielu możliwości sięgać po zagraniczną prasę i wieści dostarczane przez szeptaczy ojca nestora. Istniał ogrom spraw miejscowych, którym poświęcał niemal cały dostępny czas, niewiele mając go dla siebie samego. A ta sprawa, była ważna.
Świat nie powinien dowiedzieć się o tym odkryciu. Nie za prędko, w każdym razie — odpowiedział krótko, rozumiejąc, że dyskrecja w tak delikatnej kwestii stanowiła już nie tyle konieczność, co oddanie należytego szacunku zmarłem kim by on nie był. O potencjalnych konsekwencjach na płaszczyznach dyplomatycznych i politycznych nie zamierzał rozważać. Wciąż było za wcześnie na określenie jakiegokolwiek stanowiska, czy poruszanie dodatkowych wici wiodących na ścieżkę prawdy przed oazą pełnej spokojnej, krystalicznie czystej wody. Skinął na kolejne potwierdzenie słów Iriny. Wspomnienie Drew stanowiło wystarczające zapewnienie, że nic nie czyhało na jego życie, choć nie mógł mieć całkowitej pewności. Sarkofag pozostał zapieczętowany i nienaruszony, zgodnie z tym, jakiej informacji mu udzielono. W środku mogło znajdować się równie dobrze wszystko jak i nic. Niepewność oraz ryzyko, które świadomie brał na własne barki.
Rozumiem, że obecni właściciele nie zostali jeszcze sprawdzeni w tej sprawie? — Zapytał ostrożnie, za ogólnym pytaniem skrywając kilkanaście kolejnych, które mogłyby postawić go w niezręcznej sytuacji, gdyby pozwolił im wybrzmieć jego ustami. Nie było celem Zachary'ego tworzyć podłoża, na którym podobne wątpliwości mogłyby mieć szansę wzrosnąć. Zdołał jednak podzielić się wątpliwością, czy sprawa ta stanowiła ledwie prawdziwy przypadek przy pracy, czy też może istniały jakiegoś rodzaju zawoalowane parantele prowadzące do tegoż odkrycia. I taką sytuację winien brać pod uwagę, zjawiając się tutaj nie tylko jako uzdrowiciel posiadający autorytet w swojej domenie, ale przede wszystkim jako reprezentant rodu, którego zainteresowanie w wyjaśnieniu zagadkowej kwestii było największe. Wszystkie informacje, które mogły okazać się istotne były bardzo ważne.
W ciszy podążył za Iriną, samemu rozpalając także własną różdżkę cichym Lumos wypowiedzianym pod nosem. Ciasnota korytarza nie była mu obca, choć z całą pewnością nie niosła ani krztyny komfortu. Nie oczekiwał z resztą niczego innego, nie raz i nie dwa słysząc historie krewnych o rodzinnych grobowcach w Dolinie Królów. Odruchowo przygarbił się, nie chcąc zahaczyć czubkiem głowy o coś, co mogłoby wystawać z sufitu i wyprostował się dopiero, gdy dotarli na miejsce do miejsca, w którym znaleziono egipski sarkofag.
Potrzebował chwili kontemplacji. Cisza nie trwała długo, raptem kilka krótkich oddechów poświęconych na pierwsze oględziny.
Proszę opowiedzieć mi o tej... komnacie — odezwał się, nie będąc pewnym, czy tak powinien nazywać to pomieszczenie. — Czy wokół znajdowały się jakieś dodatkowe przedmioty? — Ujął szczegółowiej swoją myśl, ostrożnym, wolnym krokiem postępując powoli do przodu, stanąć wreszcie niemal u czoła sarkofagu, na którym nie widniała podobizna tego, kto w niej spoczywał. Brak wyraźnie wyrzeźbionej sylwetki martwił i jednocześnie uspokajał, lecz pozostawiał niepewność, wobec której nie potrafił zareagować inaczej, niż kładąc wolną rękę w miejscu, w którym winna widnieć klatka piersiowa i zmówił szybką, pospieszną modlitwę w ojczystym języku.
Dopiero po chwili wycofał się i jął wodzić krańcem różdżki wokół dostępnej części sarkofagu, starając się w nikłym świetle ujrzeć jak najwięcej detali nadszarpniętych przez czas malowideł. Opuszkami palców przejechał po jednym z pionowych ciągów hieroglifów, czując na skórze kurz oraz wilgoć. Ignorując brud, postanowił skupić światło Lumos na dotkniętym fragmencie, kucając, aby mieć go na wysokości wzroku.
Hieroglify umieszczane na sarkofagach zwykle przedstawiały mitologiczne sceny lub były przepisane z księgi umarłych. Dziesiątki zaklęć mające pomóc duszy opuścić ciało i dostać się do Sehet Jaru za dnia, by nocą mogła powrócić do ciała i odpocząć. — opowiedział krótko, nie wdając się zbytnio w szczegóły tego, co mogły przedstawiać malowidła. Kamienna bryła wydawała się skromna i pozbawiona charakterystycznego, staroegipskiego dekoru, lecz wystarczyłoby pojedyncze spojrzenie, by dowiedzieć się, że jej rozmiar jednoznacznie wskazywał na to, iż w środku znajdować się mogła jeszcze jedna, mniejsza i znacznie bardziej dekoracyjna riszi.
Ktoś zadał sobie niebywały wysiłek, by wyrzeźbić to wszystko w kamieniu i zapieczętować grób... granitem? — Nie był przekonany, czy właściwie rozpoznał kamień. Dostrzegał jednak wyraźną różnicę od reszty konstrukcji. — W środku powinniśmy znaleźć właściwą trumnę — stwierdził.




Once you cross the line
Zachary Shafiq
Zachary Shafiq
Zawód : Ordynator oddziału zatruć eliksiralnych i roślinnych, Wielki Wezyr rodu
Wiek : 26
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
I am an outsider
I don't care about

the in-crowd
OPCM : 21 +1
UROKI : 4 +2
ALCHEMIA : 8
UZDRAWIANIE : 26 +5
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 5
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej
Krypta Blacków - Page 15 MaPFNWM
Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t5831-zachary-shafiq#137692 https://www.morsmordre.net/t5852-ammun#138411 https://www.morsmordre.net/t12082-kronika-towarzyska#372204 https://www.morsmordre.net/f145-wyspa-man-siedziba-rodu-shafiq https://www.morsmordre.net/t5866-skrytka-bankowa-nr-1444#138736 https://www.morsmordre.net/t5865-zachary-shafiq#138732
Re: Krypta Blacków [odnośnik]02.07.23 9:38
I się nie dowie. Moje milczące potwierdzenie zapieczętowało raz jeszcze zapewnienie. Powaga sprawy mogła okazać się znacznie większa, niż przewidywałam. Byłam jednak na to gotowa. Nie mieliśmy do czynienia z czymś, co było Anglikom powszechnie znane, a to, co pozostawało inne i niezrozumiałe, zawsze budziło znacznie większą ciekawość i łowiło dodatkowe spojrzenia. Tu i teraz dyskrecja była jednak podstawą, a nie wyśnionym komfortem. Pracowaliśmy przy śmierci, prowadziliśmy zwłoki, grzebaliśmy w skrytych pod ziemią sekretach - musieliśmy być gotowi na właściwie zachowanie. Nigdy nie miałam ambicji do oferowania ledwie przeciętnych usług. Działałam prężnie, zamiast porzucić znalezisko i udawać, że nigdy na nie nie trafiliśmy. Shafiq wydał się najodpowiedniejszą i najbliższą na tych wyspach osobą do powiadomienia. I oczywiście zjawił się - nie sądziłam, że stanie się inaczej. Sprawiał wrażenie skupionego i  zdawał się w odpowiedzialnym spojrzeniu potwierdzać to, co sama zdążyłam już wywnioskować.
- Znalezisko trzymamy w ścisłej tajemnicy. Dla zleceniodawcy póki co prace przebiegają bez zakłóceń. Jeżeli zajdzie taka konieczność, z pewnością będzie trzeba przyjrzeć się im bliżej. Przyznam, że ta rodzina nie wzbudza moich szczególnych podejrzeń, ale oczywiście na tym etapie absolutnie niczego nie można wykluczyć. W końcu... cicha woda brzegi rwie. Po wstępnych oględzinach wygląda jednak na to, że sarkofag spoczywa tam od dłuższego czasu. Teren wokół raczej nie był poruszany w ciągu ostatnich lat. Nie było żadnych świeżych śladów - wyjawiłam, stopniowo wypełniając puste pola nowymi informacjami. Nawet jeżeli dla lorda nie były cenne, należało pamiętać, że pozostawaliśmy w tej sprawie dopiero na początku drogi. Już teraz domyślałam się, że przypadek ten okaże się skomplikowany i pochłonie sporo czasu. Czy jednak zajmiemy się tematem głębiej - to będzie zależało wyłącznie od niego. Ostatecznie mogliśmy po otwarciu grobu ujrzeć wyłącznie pustkę, co być może zamknie temat - bądź uczyni go jeszcze bardziej zawiłym.
Pył osadzał się na szacie, zdobiąc ją znakiem podziemnego korytarza. Specyfika tej pracy polegała na tym, że ten kto naprawdę wkraczał do środka, nie mógł wydostać się w równie nieskazitelnym odzieniu. Do tego stanu rzeczy przywykłam już dawno temu. Ceniłam elegancję, ale wiedziałam też, że prawdziwe zagłębienie się w sprawę, wymagało przekopania się przez ślady ziemi i kamienia. Obydwoje znaleźliśmy w przestrzeni niedostępnej dla pospolitego człowieka. Ci jednak zwykle unikali tematu śmierci, tajemnicy i przeszłości - szczególnie gdy wędrowały ze sobą w parze.  
- Nic nadzwyczajnego, lordzie. Prostokątne, podziemne pomieszczenie, niskie ściany, żadnych ozdób, żadnych dodatkowych przedmiotów. Martwy szczur i odrobina gruzu - zupełnie tak samo jak w pozostałych podziemnych komnatach. Po przeniesieniu sakrofagu w bezpieczne miejsce, na powierzchnię, można jednak dodatkowo zbadać ściany i podłogi, przy pewności, że pomieszczenie się całe nie zapadnie. - odpowiedziałam, zapewne nie podsuwając Shafiqowi żadnego przełomowego faktu. Wyglądało na to, że cały czar czaił się wewnątrz egipskiej mogiły i to ona stanowiła klucz do rozwiązania zagadki. Nie byłam śledczym, by każdy dowód wokół poddawać aż tak wnikliwej analizie, ale jako eksperci od pochówku, mogliśmy natychmiast rozpoznać w podziemnym otoczeniu nietypowe rozwiązania. Każde odstępstwo od normy mogłoby naprowadzić nas na rozwiązanie tajemnicy. Tutaj jednak wszystko zdawało się zależeć od tego, co kryło się pod porysowaną wzorami kopułą. Z boku obserwowałam, jak Zachary przyłożył do niej dłoń i wyszeptał słowa w obcej mi mowie. Domyślałam się, że honorował pamięć tego, kto tam spoczywał. Anglik, czarodziej, Egipcjanin czy szlama - wszyscy znajdowali się już pod opieką śmierci. Jej zaś żadne nie chciało pogniewać. Szanowałam dbałość o tradycję. Powinien zrobić to należycie, Istniała bowiem szansa, że ten, kto zostawił tutaj sarkofag, nie poszanował tamtejszych obyczajów.
Czuwałam, nie przeszkadzając arystokracie w badaniu grobu. Rozświetlający się koniec różdżki rzucał na ściany cienie, łakomie prześlizgując się po kształcie mogiły. Ciężkie, raz duszne, raz wilgotne powietrze nie sprzyjało uczuciu komfortu, ale zignorowałam to. Wysłuchałam opowieści o hieroglifach. Nigdy wcześniej nie miałam szerzej do czynienia z tą kulturą, posiadałam ledwie szczątkowe informacje. - Życzysz sobie, byśmy otworzyli sarkofag tutaj, czy powinniśmy najpierw wydobyć go z podziemi? - zapytałam, by poznać dalsze sugestie dostojnika. Być może poruszenie miejsca spoczynku zbudzi magię czającą się w środku - o ile taka wciąż się tam czaiła. Wolałam więc poznać jego zdanie. - Myślisz, że został wykradziony z twojego kraju? Czy może wykonany tutaj? - zastanowiłam się po chwili, bliżej przyglądając się granitowi, na który zwrócił jego uwagę. Być może było za wcześnie na zadawanie takich pytań, ale lord z pewnością widywał już podobne w swoim życiu i mógł mieć znacznie lepszy pogląd ode mnie. Domyślałam się jednak, że na pewne, konkretne wnioski będziemy mogli sobie pozwolić dopiero po całkowitych oględzinach. Wydostanie go stąd nie powinno stanowić większego problemu.
Irina Macnair
Irina Macnair
Zawód : Właścicielka domu pogrzebowego
Wiek : 44
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Wdowa
Ty się boisz śmierci, a ja nazywam ją przyjaciółką. Ja nią jestem.
OPCM : 15 +5
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 22 +6
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarownica

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t8709-irina-macnair-dluga-budowa https://www.morsmordre.net/t8832-pani-macnair#263265 https://www.morsmordre.net/t12082-kronika-towarzyska#372204 https://www.morsmordre.net/f445-suffolk-dunwich-przekleta-warownia https://www.morsmordre.net/t9237-skrytka-nr-2063#281040 https://www.morsmordre.net/t9127-irina-macnair#275271
Re: Krypta Blacków [odnośnik]06.12.23 1:47
Joe był dobrym chłopakiem.
Zawsze mówił dzień dobry i uśmiechał się, chociaż zabrakło mu dość wcześnie jedynek. Nosił torby starszym paniom, ustępował miejsca i nie pił w pracy, mama zawsze mówiła, że nie może, bo będzie taki jak tata. A tata pił, wiele lat, w trzydziestoletnim życiu Joe widział ojca z każdym rodzajem alkoholu, od brandy po whisky, czystą z kontynentu i brytyjski cydr. Joe wiedział, że jeśli upiłby łyk, staraciłby pracę, a tą szanował ponad własne życie, gdy schorowana matka została na gospodarstwie, a jemu brakło żony, co by mogła ugotować rosół. Gotował więc sam i nie radził sobie, więc w normie diety pozostawały kanapki ze słoniną, aż nie wybuchła wojna, bo wtedy został już tylko chleb maczany w wodzie, a w niedzielę to i w mleku.
Szanował Irinę, dała mu pracę na początku zakładania firmy i choć zleceń nie było wtedy wiele, płaciła sowicie. Kiedyś go nakarmiła, tak mu się wydawało przez ćmiące wspomnienia, bowiem w brzuchu mu burczało, a mahoniowe trumny czekały na przerzucenie. Dała mu zupę ziemniaczną, Joe doskonale pamiętał takie chwile, widział i doceniał dobroć, którą mu ofiarowano.
Nerwowy tik przeszył ciało, głos się załamał, ale biegł powoli w stronę szefowej. Gdy wszyscy wokół zajęli się dalszymi oględzinami, on miał do przekazania informację niecierpiącą zwłoki.
Pa-pa-Pani Mac-nair! — Krzyknął w dozie zniecierpliwienia, podbiegając do mężczyzny i pracodawczyni, skłaniając się w pół. Głowa chybotała na boki, spojrzeniem uciekł na ziemię - bał się, chłopak, że na niego karcącą spojrzą.
Tam-tam nie tylko czło-czło-człowek. — Zaczął powoli, zaaferowany poczynionym odkryciem. Wiedział, jak wyglądają ludzkie szczątki, to nie pierwszy raz w tej robocie, ale widział też psa i kota. Miał kiedyś kota, jak był mały, nazwał go Mruczuś i karmił kośćmi z zupy. Mruczuś umarł na starość, a Joe zakopał go pod rosnącą na podwórku topolą, aby po wielu latach chcąc tam zakopać i Brudka, psa matuli. Wtedy odkrył, jak wyglądają kocie kości i zaaferowany tym, zabrał resztki Mruczusia na oględziny. Ciekawość powzięła górę nad powagą sytuacji, bo choć chorobę Joe nazywano głupotą, to głupim chłopakiem nie był.
- Tam po-po-pochowali też z-z-zwierzęta!


I show not your face but your heart's desire
Ain Eingarp
Ain Eingarp
Zawód : Wielość
Wiek : nieskończoność
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
I show not your face but your heart's desire.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Metamorfomag
Krypta Blacków - Page 15 3baJg9W
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f47-sowia-poczta https://www.morsmordre.net/t12082-kronika-towarzyska#372204 http://morsmordre.forumpolish.com/f55-mieszkania http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Krypta Blacków [odnośnik]06.12.23 21:25
Lord Zachary Shafiq i ja trwaliśmy pochyleni nad zagadkową egipską trumną, skupieni na dyskusji. Poszukiwaliśmy odpowiedzi na pytania, lecz te zdawały się mnożyć, podczas gdy płaszcz tajemnicy nawet się nie obsunął. Byłam pewna, że dopiero po dokonaniu szczegółowych oględzin przy obecności dostojnika znającego się nie tylko w fachu, ale i w egzotycznych obyczajach, wreszcie dowiemy się, czym było tak naprawdę owe znalezisko i jakie miało znaczenie - dla naszej sprawy lub sprawy jego rodaków.
Dopiero niespodziewane nawoływanie pracownika przerwało nasze rozważania. Uniosłam głowę i skierowałam spojrzenie na Joego - śmiertelnie poważne. Moje instrukcje były wyraźne. Tego dnia na miejscu prowadzonych prac zjawić się miał wyjątkowy gość. Podlegli mi ludzie doskonale zdawali sobie z tego sprawę, zatem miałam nadzieję, iż dziwaczne podekscytowanie chłopaka było warte przeszkadzaniu w dyskusji z Shafiqiem. Dygotał, bo znalazł coś przerażającego, czy wciąż budziłam w nim aż tak głęboki strach? Obydwie odpowiedzi wydały się nawet dość pożądane. Byłam wymagającą szefową, oczekiwałam profesjonalizmu, pracowitości i staranności. Niezdary i obiboki nie miały czego szukać pod sępim szyldem. Szczególnie w godzinie pomyślności, jaka spłynęła na herb rodziny Macnair. Porządni pracownicy dostarczali dodatkowego zysku. Oby nie zawracał mi głowy przez jakąś durnotę.
- Nie tylko człowiek... - powtórzyłam za nim, nieco się prostując. Poszukałam także spojrzenia mojego gościa, lecz chwilę później to Joemu poświęciłam najwięcej uwagi. Padło bowiem stwierdzenie, które mogło oznaczać bardzo wiele. Umysł, który widział już wiele mroku, bez trudu mógł wyobrazić sobie kształty rozmaitej masakry. Zwłaszcza że cienie, poczwary i inne niewyjaśnione zjawiska obficie nawiedzały angielską ziemię. Co więc dojrzał na obszarze swojej pracy Joe? - Mówże - ponagliłam go, kiedy już wziął te dwa głębokie wdechy. Jeżeli te obserwacje były warte naszej uwagi, być może należało je od razu skonsultować z Zacharym.
Gdy wreszcie chłopak wyjaśnił, co sprawiło, że postanowił tu podejść i przerwać mi rozmowę, uniosłam powoli brew, niespecjalnie najpierw zadowolona z tej odpowiedzi. Zdarzało nam się wielokrotnie przy grzebaniu w ziemi natrafiać na kości zwierząt. Zdarzało nam się spełniać kontrowersyjne zachcianki, kiedy to życzeniem zmarłego było, by spoczął przy nim towarzyszący mu pies. Nie było to coś niezwykłego, lecz... po namyśle uznałam, że w obliczu wielkiej egipskiej niewiadomej, może być to poszlaka cenna. - Co dokładnie znalazłeś? Pokaż mi to miejsce, Joe - nakazałam, czyniąc krok w jego stronę.
Irina Macnair
Irina Macnair
Zawód : Właścicielka domu pogrzebowego
Wiek : 44
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Wdowa
Ty się boisz śmierci, a ja nazywam ją przyjaciółką. Ja nią jestem.
OPCM : 15 +5
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 22 +6
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarownica

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t8709-irina-macnair-dluga-budowa https://www.morsmordre.net/t8832-pani-macnair#263265 https://www.morsmordre.net/t12082-kronika-towarzyska#372204 https://www.morsmordre.net/f445-suffolk-dunwich-przekleta-warownia https://www.morsmordre.net/t9237-skrytka-nr-2063#281040 https://www.morsmordre.net/t9127-irina-macnair#275271
Re: Krypta Blacków [odnośnik]09.12.23 19:45
Skłonił się wpół i ruszył dalej, prowadząc swoją szefową w kierunku znaleziska. Pomawiano jego zdolności, choroba określana ''głupotą'' sprowadzała ludzi do wątpliwej jakości szpitali, kiedy indziej skłaniała rodziny do wepchania takich osób w pogranicze bezdomności. Irina Macnair dała mu jednak szansę i czas, nie spoglądała z dezaprobatą na wypowiadane przez niego słowa, upatrując w nim całkiem pracowitego mężczyznę i równie zdolnego obserwatora. Zauważał dużo, a wyuczony fach pozwolił mu na włożenie do garnka odpowiedniego pokarmu dla siebie i rodziców, którzy z racji podeszłego wieku powoli zatracali zmysły.
Ojciec był pracowitym człowiekiem, tę cechę również wpoił synowi, choć osobistą obelgą było narodzenie się takiego dziecka w rodzinie, dodatkowo jako jedynego.
Zbliżali się do grobu, powoli było widać zarysowane na ziemi szczątki. Długie kości wskazywały na wyjątkowo potężne zwierze, obok znajdowały się kości mniejsze, podobne do ludzkich, a jednak kształtem miednicy i malutkich kosteczek śródstopia stanowiące różnice. Nie odezwał się, póki nie podeszli, a świadom niesnasków niezauważalnych dla osoby niewtajemniczonej, rozpoczął łagodnie.
T-to d-duże zwie-erzę. M-myślę, że k-koń ale jest d-dużo większy. — Przez myśl przeszedł mu wielbłąd, ale te widział tylko w zoo, raz w życiu, kiedy mama zabrała go na urodziny, za ostatnie pieniądze kupując wejściówkę.
O-obok j-jest m-małpa. T-tak mi s-się wydaje. — Miał sprawne oko, znał się na zwierzęcej anatomii, bo to ona fascynowała go najbardziej. Czasami, gdy po szlacheckich polowaniach należało spopielić ciała nieudanych ofiar — zużytych koni, niegodnych ukazania jeleni — to właśnie on służył pomocą, będąc wysyłanym do najmniej opłacalnej fuchy. Wtedy też widział, obserwował, niegroźnie dla społeczeństwa oglądał, zakrywając dziecinnie nos przed nieprzyjemnym zapachem.
K-kiedyś s-słysza-ałem o h-handlarzu. — Przed laty, ponad 70 lat temu, w Londynie zamieszkiwał handalrz dzikimi zwierzętami, sprowadzanymi z Afryki i Półwyspu Arabskiego. Jego nazwisko słynęło w gronie nie tylko zoologów, ale także wysoko urodzonej socjety, która mogła u niego zakupić upragnione zwierzęta. Al-Basri był jedynym przedstawicielem swojej rodziny, ponoć na rzecz pomnażania majątku porzucił kreowanie rodziny. Czy to mogły być jego szczątki? Joe nie znał odpowiedzi, ale skłoniwszy się nisko przed Rycerką, odstąpił dwa kroki pozwalając jej na oględziny.


I show not your face but your heart's desire
Ain Eingarp
Ain Eingarp
Zawód : Wielość
Wiek : nieskończoność
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
I show not your face but your heart's desire.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Metamorfomag
Krypta Blacków - Page 15 3baJg9W
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f47-sowia-poczta https://www.morsmordre.net/t12082-kronika-towarzyska#372204 http://morsmordre.forumpolish.com/f55-mieszkania http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Krypta Blacków [odnośnik]10.12.23 11:26
Nie lekceważyłam znalezisk moich ludzi, dopóki faktycznie znaleziskami były, a nie dyrdymałami, marami wytarganymi z psoty ich prostych umysłów. Niektórzy byli zdolni, właściwie każdy z nich musiał mieć w sobie coś, co sprawiło, że uznawałam ich za nabytek cenny pod sępim szyldem pogrzebowego domu. Dopóki prowadzili się dobrze i porządnie wykonywali obowiązki, nie miałam powodów do wyrzucania ich za próg. I tym razem gotowa byłam zapoznać się z tym, o czym tak żywo prawił Joe, choć naturalnie wolałam iść pierwsza, by w razie jawnej kpiny móc zareagować natychmiast. Nie potrzebowałam wstydu przed lordem Shafiqiem. Zaufanie dla moich usług miało być niezszargane.  
- Większe niż koń? To brzmi dość absurdalnie – przyznałam zamyślona. Choć umysł pragnął wyprzeć autentyczność istnienia w tych podziemiach podobnego odkrycia, coś podpowiadało mi, by nie sądzić zbyt pochopnie. Ostatecznie nikt przecież nie spodziewał się mumii na angielskim cmentarzu. Przypadek niekoniecznie mógł być odosobniony. Jakby tego było mało, ledwie chwilę temu sama poświadczyłam o braku innych dziwnych znalezisk w bliskim obrębie. Oczy Joe powinnam uznawać za cenniejsze. Słuchałam, jak prawił dość pewnie o swoich przypuszczeniach. Poza ogrodem zoologicznym nigdy w życiu nie widziałam małpy. – Otoczenie naszej mumii zaskakuje coraz bardziej. Szczątki egzotycznych stworzeń nie znalazły się tutaj przypadkowo. W Anglii wielu zapłaciłoby dobrze, by taką małpę pozyskać, wypchać i postawić w salonie. Tymczasem… - przerwałam, by podejść o te dwa kroki i lepiej przyjrzeć się prezentowanym przez pracownika resztkom zwierzęcym. – Te tutaj miały spocząć związane z człowiekiem z sarkofagu – kontynuowałam zamyślona. Odkrycie takie jak to mogło mi przynieść sławę, ale i przy niewłaściwych krokach narazić reputację. Winniśmy działać zatem z należytą ostrożnością. Dobrze było mieć lorda Zacharego po swojej stronie.
– Handlarzu? – uniosłam brew i kątem oka zerknęłam na towarzyszącego mi arystokratę. W podziemiach, z tak niskim sufitem trudno było się stosownie rozprostować, ale i tak moje ciało poszukało tej drogi. Popatrzyłam na pracownika czujna, dość ciekawa, choć nie na tyle, by wyrażać przesadny entuzjazm. – Opowiedz o handlarzu – zwróciłam się do pracownika, zakładając lekko dłonie na ramionach. Mogliśmy urwać to teraz, skupić się na przeniesieniu egipskiej mogiły do suchego, bezpiecznego miejsca, gdzie lord będzie mógł osobiście ją zbadać, lecz podejrzewałam, że usłyszawszy o czymś takim, mógł chcieć dowiedzieć się więcej. Mógł pragnąć przyjrzeć się znalezionym resztkom po stworzeniach, których śladów próżno szukać na angielskiej ziemi. Nie sądziłam, że akurat Joe mógł przybliżyć nas do rozwiązania tajemniczej sprawy. Postanowiłam jednak posłuchać.


zt
Irina Macnair
Irina Macnair
Zawód : Właścicielka domu pogrzebowego
Wiek : 44
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Wdowa
Ty się boisz śmierci, a ja nazywam ją przyjaciółką. Ja nią jestem.
OPCM : 15 +5
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 22 +6
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarownica

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t8709-irina-macnair-dluga-budowa https://www.morsmordre.net/t8832-pani-macnair#263265 https://www.morsmordre.net/t12082-kronika-towarzyska#372204 https://www.morsmordre.net/f445-suffolk-dunwich-przekleta-warownia https://www.morsmordre.net/t9237-skrytka-nr-2063#281040 https://www.morsmordre.net/t9127-irina-macnair#275271

Strona 15 z 15 Previous  1 ... 9 ... 13, 14, 15

Krypta Blacków
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach