Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Login:

Hasło:

Krypta Blacków
AutorWiadomość
Krypta Blacków [odnośnik]05.02.21 12:58
First topic message reminder :

Krypta Blacków

Na Cmentarzu dla magicznych w Londynie znajduje się wysoka krypta, do której prowadzą dwa boczne wejścia. Rzeźbione kolumny pokryte są płaskorzeźbami kruków, które wydają się zmieniać swoje położenie w zależności od pory dnia. Nad bramą wejściową widnieje napis Toujours Pour, hasło rodowe Blacków. Po wejściu do środka widać schody prowadzące do góry lub w dół. Góra wydaje się być całkowicie zamknięta i niedostępna dla jakiegokolwiek odwiedzającego, za to przez parter i podziemia ciągną się korytarze, zwieńczone szerokimi prostokątnymi komnatami. Ściany przyozdabiają nazwiska pochowanych tam członków rodziny.
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Krypta Blacków - Page 15 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Re: Krypta Blacków [odnośnik]09.03.21 22:19
Ród Rosierów i Blacków od wielu wieków dzielił konflikt, którego jak dotąd żadna ze stron nie potrafiła spróbować zażegnać, to Fantine żadnemu z nich nie życzyła śmierci. Nie lubiła ich, po prostu, bez żadnego konkretnego powodu poza nienawiścią wpajaną do głowy od maleńkości, lecz pamiętała, że to czarodzieje czystej, szlachetnej krwi. Nie mieszali się z mugolami, dbali o czystość linii rodowych, nie bratali się ze szlamem. Nosili szlacheckie tytuły i powinni byli przetrwać - jako jedni z nielicznych o takim statusie krwi. Arystokracji było coraz mniej. Kolejne straty - nawet Blacka - okazywały się coraz boleśniejsze. Niektórzy nie pozbierali się wciąż po utracie członków rodziny, którzy ponieśli śmierć w Stonehdge przez terrorystyczny zamach członków Zakonu Feniksa. A choć śmierć Alpharda Blacka z tymi szaleńcami nie miała nic wspólnego - przynajmniej Tristan o niczym podobnym nie wspomniał - to wciąż była stratą. Tym boleśniejszą, bo człowiek ten zaczął znaczyć coś dla Melisande pomimo swego nazwiska.
Łzy, które uroniła podczas uroczystości, były szczere, prawdziwe, wyjątkowo nie było w tym żadnego kłamstwa. Podobnie jak w kondolencjach, które Fantine Rosier złożyła na ręce lorda Polluxa i lady Irmy Blacków. Żaden rodzic nie powinien chować swojego dziecka. Fanny pamiętała jak wielki ból przyniosła pani matce śmierć Marianne, jej pierwszej, umiłowanej córki; przypuszczała, że w sercach Blacków zagościł podobny ból jaki nie ucichnie nigdy, nawet jeśli teraz przybierali odważne miny, by nie pokazywać go światu.
Fantine trwałą przy siostrze, dopóki nie złożyła własnych słów kondolencji, zatrzymując na dłużej spojrzenie na lady Aquili. Ostatni raz widziała ją podczas wieczoru, gdy Alphard oświadczał się jej starszej siostrze. Chyba nie przypadły sobie do gustu. Fantine przypomniała sobie jej rozmowę z Francisem Lestrangem o gorsetach, do której pozwoliła wtrącić swoje pięć knutów. Czy dzisiaj lady Black zadbała o to, aby ubrać porządny gorset, który nie sprawi jej bólu i nie odwróci uwagi od opłakiwania brata? Ciekawe.
Siostry Rosier oddaliły się wraz z panią matką, podążyły śladem Tristana i Evandry, opuszczając kryptę i wsiadając do wyznaczonego dla nich wcześniej powodu. Stypa, o dziwo, miała odbyć się w restauracji La Fantasmagorie. Może to i lepiej, bo atmosfera ponurej kamienicy na Grimmauld Place działałaby na nią jeszcze bardziej przytłaczająco niż sama krypta.

| zt


Była także pewna chwila, której nie zapomnę. Był raz wieczór rozmarzony i nadzieje płonne przez dziewczynę z końca sali podobną do Róży, której taniec w sercu moim święty spokój zburzył.
Fantine Rosier
Zawód : Arystokratka
Wiek : 22 lata
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
emanowała namiętnością skroploną winem

wiem, że pachniała jak Paryż choć nigdy tam nie byłem
OPCM : 5
UROKI : 10
ALCHEMIA : 22
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 1
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarownica
królowa kier
Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t5048-fantine-rosier https://www.morsmordre.net/t5137-desdemona#111449 https://www.morsmordre.net/t5140-fanny-rosier https://www.morsmordre.net/t5141-komnaty-fantine https://www.morsmordre.net/t5136-skrytka-bankowa-nr-1272 https://www.morsmordre.net/t5138-fantine-c-rosier#111457
Re: Krypta Blacków [odnośnik]11.03.21 15:55
Uroczystość dobiegała końca. Szczerze mówiąc nie mógł się tego doczekać. W końcu będzie można zaszyć rany i odczekać aby się zagoiły. Oczywiście blizny zostaną, lecz będzie je nosił z dumą. Pozycja rodziny wzrosła i będą musieli ją utrzymać jak nie wybić ją jeszcze wyżej. Jak już być ambitnym to do samego końca. Pewnie bardzo emocjonalne i przewrażliwione osoby mogłoby uznać go za podłego, ponieważ chciał wykorzystać śmierć brata na swoją, jak i rodziny korzyść. Jeżeli ktoś rozdał takie karty, musiał nimi tak rozegrać, aby ród Blacków ciągle był na szczycie.
Podczas składania kondolencji odwdzięczał się każdemu uściskiem dłoni i skinieniem głowy. Bardziej oficjalną uroczystość mają za sobą, została teraz ta mniej oficjalna, która była równie ważna. Teraz będzie można zacząć rozmawiać, czyli to w czym był dobry. Spotkanie tylu szlachciców za szybko się nie powtórzy więc musiał wyciągnąć jak najwięcej informacji. Trochę czasu go nie było, więc musiał odświeżyć wiadomości na temat poszczególnych szlachciców. Z gazet nie wszystkiego był w stanie się dowiedzieć, a wysyłanie niektórych pytań pocztą nie było zbyt bezpieczne.
Gdy już większość gości wyszła podszedł do Aquelii. Położył jej rękę na ramieniu.
- Wszystko w porządku? - zapytał się cicho. Nie chciał aby siostra straciła siłę, którą pokazała podczas pogrzebu, więc czuł, że musi ją podtrzymać na duchu. Przed chwilą widział jak rozmawiała z Cordelią, ciekawiło go o czym dyskutowały. Będąc całkowicie szczerym Maylfojówna go interesowała. Nie dlatego że była ładna i miała wspaniały charakter - tego nawet nie wiedział - ale dlatego, że była córką Ministra Magii, w dodatku gotową do ożenku. Te dwa rody były w dobrych relacjach, lecz sojusz poprzez ślub zwiększyłby jeszcze bardziej prestiż rodziny, a być może przybliżyłby go do posady Ministra. Zależało mu tylko na władzy i wysokiej pozycji. Uczucia czy inne tego typu rzeczy były mu totalnie zbędne. Zanim jednak miałby cokolwiek działać w tym kierunku najpierw musiał poznać drugą stronę.
Cygnus Black
Zawód : Pracownik Departamentu Międzynarodowej Współpracy
Wiek : 31
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony.
OPCM : 13
UROKI : 16
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 6
ZWINNOŚĆ : 4
SPRAWNOŚĆ : 6
Genetyka : Czarodziej
 Conquer your demons
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t9221-cygnus-black https://www.morsmordre.net/t9227-canis#280549 https://www.morsmordre.net/t9226-cygnus-black#280548 https://www.morsmordre.net/f184-grimmauld-place-12 https://www.morsmordre.net/t9236-skrytka-nr-2150#280921 https://www.morsmordre.net/t9228-cygnus-black#280550
Re: Krypta Blacków [odnośnik]13.03.21 15:41
Słowa Cordelii o wsparciu były cennymi, zwłaszcza w takich momentach jak ten. Oczywiście, dziewczyna była sporo młodsza. W tym wieku te 5 lat robiło kolosalną różnicę. Chociaż utrzymywały jakiś kontakt, po tym gdy Aquila skończyła szkołę i przeprowadziła się do Francji na kilka lat, to jednak nie był on aż tak intensywny, jak wtedy gdy obydwie były znacznie młodsze i o wiele bardziej zagubione w świecie. 
- Dziękuję Cordelio - powiedziała jeszcze cicho, zbyt pochłonięta myślami o wszystkim innym dookoła. Uwagę rozproszył fakt, że jej ojciec podszedł do jasnowłosego mężczyzny, który niósł trumnę, skupiła tam swój wzrok i przez chwilę nawet nie słuchała co Malfoy mówi. Och nie, tak było niegrzecznie. Ocknęła się dopiero na dźwięk słów. "Będziemy rodziną". Szybko przeniosła spojrzenie na dziewczynę, marszcząc delikatnie brwi. Miała stać się lady Malfoy? Przecież to nie miało sensu. Przez chwilę ją zemdliło, gdy starała się przeanalizować wszystko to, co mówił jej ojciec, ale nie znalazła w tamtych słowach ani wzmianki na temat jej ożenku. Potrząsnęła lekko głową. No tak... Uczucie niepokoju nie odeszło, jednak Aquila uznała, że młoda szlachcianka na pewno coś źle usłyszała i na pewno się pomyliła. Była jeszcze młoda, żyła plotkami i herbatkami w salonach. Pewnie ktoś naplotkował na temat Black, a teraz ta powtarzała te wspomnienia. Potem jej to wyjaśni, by przypadkiem dziwne wzmianki na temat domniemanego zostania lady Aquilą Malfoy, nie poszły dalej w świat. - Spotkamy się niedługo, napiszę do ciebie - zaproponowała, żegnając jeszcze młodszą przyjaciółkę. Stała przodem do trumny, oczekując na rodzinę. Nie spieszyło się, nie chciała jeszcze opuszczać krypty. Martwym wzrokiem wpatrując się w płaskorzeźbę Alpharda, która teraz goniła wzrokiem za gośćmi, powoli opuszczającymi miejsce jego wiecznego pochówku. Mocno wypuściła powietrze, gdy u swojego boku usłyszała głos Cygnusa. - Tak, tak... - odpowiedziała szybko, wciąż nie odrywając wzroku od podobizny zmarłego. - Myślisz, że tego właśnie by chciał? Takiego pożegnania? - przygryzła delikatnie dolną wargę, chwytając jeszcze brata pod ramię i przenosząc wzrok na jego skupioną twarz. - Naprawdę chciałabym, aby był ze mnie dumny, Cygnusie - przecież taka była wolna Czarnego Pana, teraz tylko musieli ją spełnić. Trzymając się brata, pozwalając sobie na tę chwilę zawahania, obdarzyła ostatni raz spojrzeniem grobowiec Alpharda. On najmocniej w świecie bał się, że jego bliscy się od niego odwrócą. Teraz jednak oddawali mu cześć nie tylko Blackowie, ale także jego przyjaciele, współpracownicy i inni, którzy walczyli wraz z nim o dobro tego świata. 
- Spoczywaj w spokoju, Alphardzie - powiedziała jeszcze cicho, tuż przy grobie brata, dotykając jeszcze kamiennej płyty dłonią. 
I odwróciła się, opuszczając wraz z rodziną to zimne miejsce. 

Aquila zt, dziękuję wszystkim za obecność na pogrzebie! Byliście super!



Może nic tam nie będzie. może to tylko fantazja. Potrzeba poszukiwania, która mnie wzmacnia. Potrzeba mi tego by wzrastać.
Aquila Black
Zawód : badaczka historii, filantropka
Wiek : 22
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
Czas znika, mija przeszłość, wiek niezwrotnie bieży,
A występków szkaradność lub cnoty przykłady,
Te obrzydłe, te święte zostawują ślady.
OPCM : 5
UROKI : 6
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 15
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t8834-aquila-black https://www.morsmordre.net/t8844-sunshine https://www.morsmordre.net/t8843-child-of-the-sun#263595 https://www.morsmordre.net/f184-grimmauld-place-12 https://www.morsmordre.net/t8846-skrytka-bankowa-nr-2087 https://www.morsmordre.net/t8845-aquila-black
Re: Krypta Blacków [odnośnik]14.03.21 18:57
Kiedy wrócił z powrotem na swoje miejsce i zasiadł, jeszcze przez chwilę obserwował przestrzeń krypty, jak ostatni z zaproszonych gości oddają cześć zmarłemu. Raptem kilka minut ciszy, oddechów wypełniających pomieszczenie zadymione wonnymi kadzidłami nim gardło Zachary'ego ścisnęło coś wyjątkowo mocno. Ostatnie kroki, zaplanowana machina ruszyła w ruch. Odwieczny ceremoniał miał wreszcie przypieczętować to, co nieuniknione.
Napięcie ostatnich dni kumulowało się w tym jednym momencie, lecz to właśnie dzisiaj rosło i, ku zaskoczeniu Shafiqa, stało się nieoczekiwanie wielkie. Znacznie większe niż mógłby się tego kiedykolwiek spodziewać, nawet gdy wielokrotnie wyobrażał sobie te chwile w kilkunastu różnych konfiguracjach. Chłodny tok i logiczne rozumowanie dalece rozmijały się z rzeczywistością, kiedy wreszcie przyszło się z nią zmierzyć. Ogromny smutek towarzyszył wezyrowi przez cały ten czas. Wzrokiem wiódł za trumną unoszącą się w powietrzu w stronę otworu w ścianie, w takt melodii wygrywanej na fortepianie. Nie wiedział, jak długo to trwało. Czas w oczach Zachary'ego zdawał się stanąć w miejscu, kiedy ceremonia została rozpoczęta. Nie potrafił nazwać tego dziwnego uczucia, które mu towarzyszyło. Na pewno nie był to smutek – miał co do tego bezgraniczną pewność, z każdym momentem odczuwając coraz więcej, w pewnej chwili uzmysławiając sobie, że czuł za dużo jak na tę jedną uroczystość ostatniego pożegnania przyjaciela. Nawet, gdy nagrobna płyta przesłoniła otwór, w którym znalazła się trumna, napięcie nie ustąpiło zgodnie z oczekiwaniami. Nieco zelżało, lecz wciąż niezdrowo spinało mięśnie wbrew rozluźnieniu, które zafundował sobie jeszcze w powozie. Było zupełnie tak, jakby alkohol w ogóle nie spełnił swojej roli. Dlaczego? Cała jego wiedza o ludzkim ciele, o wpływających na nią substancjach nie sprawdziła się, a to wprawiało go w przemyślenia prowadzących w wyjątkowo depresyjnym kierunku, do którego nie chciał dążyć dzisiaj. Musiał być skupiony; dzień nadal trwał.
Śladem pozostałych zaproszonych gości, wstał z zajmowanego miejsca. Korzystając z wolnej przestrzeni, wcisnął się w pochód i ruszył ku wyjściu z krypty, z każdym krokiem doznając nieco więcej lekkości odejmującej całej ciężkości wagi oraz wymiaru. Dopiero wraz z pojawieniem się na zewnątrz cmentarza, wdychając mokre od deszczu powietrze, napięcie całego pogrzebu ustąpiło. Czy czuł się z tego powodu lepiej? Nieznacznie. Mimo wszystko całe wydarzenie było zbiegiem tego, co wydarzyło się dwa tygodnie temu w podziemiach głęboko pod Gringottem. Wspomnienie to znowu uderzyło w Zachary'ego, kiedy krople wody uderzały w twarz, opadały na skrzętnie skomponowaną fryzurę, której pojedyncze kosmyki poczęły skręcać się od nadmiaru wilgoci. Nie przebiegł jednak dłonią po włosach, a odsunął się nieco od zgromadzenia i wziął niewielki łyk z zabranej piersiówki, po czym wsiadł do najbliższego powozu, by już w ciszy oddać się własnym myślom.

z/t



One look in my eyes
The chase has just begun
Zachary Shafiq
Zawód : Ordynator oddziału zatruć eliksiralnych i roślinnych, Wielki Wezyr rodu
Wiek : 26
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
I am an outsider
I don't care about

the in-crowd
OPCM : 22
UROKI : 8
ALCHEMIA : 8
UZDRAWIANIE : 26
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 5
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej
 magic
Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t5831-zachary-shafiq#137692 https://www.morsmordre.net/t5852-ammun#138411 https://www.morsmordre.net/t5853-zaloz-szalik-bo-zmarzniesz https://www.morsmordre.net/f145-wyspa-man-siedziba-rodu-shafiq https://www.morsmordre.net/t5866-skrytka-bankowa-nr-1444#138736 https://www.morsmordre.net/t5865-zachary-shafiq#138732
Re: Krypta Blacków [odnośnik]18.03.21 14:20
Podszedł do siostry przed samym wyjściem chcąc utrzymać ją na duchu. Nie mogli się załamywać. Życie kręciło się dalej, a żniwo wojny może jeszcze pochłonąć wielu szlachciców. Nie chciałby tego, lecz nie ma na to zbyt dużego wpływu. Mógł jedynie działać dalej jako polityk i dyplomata, aby jak najwięcej ludzi przekonać do swoich przekonań. Być może gdyby zdobyli większe poparcie wśród społeczeństwa mogłoby się obyć od zgonów wśród arystokracji. Niestety, tak łatwo nie było.
- Nie wiem czego by chciał, lecz wiem jakby się czuł. Na pewno byłby dumny z Ciebie i Rigiela. Wyrośliście na wspaniałych czarodziejów. - Alphard był młodszy od Cygnusa. Podzielili się bardzo dobrze rolami. On działał w kraju, doglądał dyplomacji wewnętrznej, a także najbliższych krajów. Cygnus wybył na daleki zachód zajmując się polityką zagraniczną. W wielu sprawach bracia rozumieli się bez słów, wystarczyło krótkie spojrzenie, aby wiedzieć co drugi chciałby mu przekazać. To prawda że Cygnus utracił część siebie, gdy dowiedział się o jego śmierci. Być może każdy Black tak się poczuł.
- Żegnaj. - powiedział tylko cicho, niby do Alpharda, a bardziej do siebie. Potrzebował tego pożegnania, aby zamknąć pewne sprawy i ruszyć ponownie do przodu, najlepiej ze zdwojoną prędkością.
Uroczystość się zakończyła, więc razem z resztą rodziny ruszył w kierunku miejsca stypy. Już chciałbym żeby ten dzień się zakończył. Marzył aby położyć się na łóżku i przespać przynajmniej z dwie, trzy godziny, zanim znowu dostanie bezsenności i zostanie porwany w wir pracy. Nie miał ani chwili wytchnienia odkąd wrócił do rodzinnego domu, ciągle coś się działo. Niestety, nie widział kiedy będzie w stanie się zrelaksować, pewnie nie prędko ponieważ czekała go żałoba. Nie mógł ponieść się alkoholowi czy imprezom, ponieważ zostanie to źle odebrane na forum publicznym, co może przynieść złą sprawę Blackom, a na to nie mógł pozwolić. Musi przetrwać ten okres, tak samo jak jego brat i siostry.

zt.
Cygnus Black
Zawód : Pracownik Departamentu Międzynarodowej Współpracy
Wiek : 31
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony.
OPCM : 13
UROKI : 16
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 6
ZWINNOŚĆ : 4
SPRAWNOŚĆ : 6
Genetyka : Czarodziej
 Conquer your demons
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t9221-cygnus-black https://www.morsmordre.net/t9227-canis#280549 https://www.morsmordre.net/t9226-cygnus-black#280548 https://www.morsmordre.net/f184-grimmauld-place-12 https://www.morsmordre.net/t9236-skrytka-nr-2150#280921 https://www.morsmordre.net/t9228-cygnus-black#280550

Strona 15 z 15 Previous  1 ... 9 ... 13, 14, 15

Krypta Blacków
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach