Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Login:

Hasło:

Gabinet na tyłach sklepu
AutorWiadomość
Gabinet na tyłach sklepu [odnośnik]15.03.21 7:33

Gabinet na tyłach sklepu

★★★
Na tyłach sklepu, tuż obok zaplecza,  znajduje się niewielkie pomieszczenie zwane gabinetem. To tutaj trzymane są wszystkie księgi rachunkowe, chowane są pod kluczem najcenniejsze artefakty lub te wykonane na specjalne zamówienie. Pomieszczenie, jak reszta sklepu, charakteryzuje się ponurą aurą co jest pogłębiane przez ozdoby w postaci wypchanego kruka, czaszek schowanych pod szklanymi kopułami oraz ciężkimi kotarami przy oknie przez które do środka dostaje się cienka smuga światła. Jednak utrzymane jest w czystości więc nie uświadczysz tu kurzu czy pajęczyn. Pod ścianą znajduje się biurko z krzesłem, na małym stoliczku czeka czajnik z herbatą i metalowe pudełeczko z łakociami. Rzekłbyś, normalny gabinet właścicieli sklepu, gdyby nie ten obraz przedstawiający kobietę w czerni, zdaje się czy wodzi za tobą oczami?
[bylobrzydkobedzieladnie]


Ostatnio zmieniony przez Mistrz gry dnia 25.03.22 19:46, w całości zmieniany 1 raz
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Gabinet na tyłach sklepu Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Gabinet na tyłach sklepu [odnośnik]30.03.21 1:29
21 października 1957

Zlata Raskolnikov przypomniała o swoim istnieniu w idealnym momencie. Edgar akurat był w trakcie obmyślania planu pozbycia się mugoli z terenu swojego hrabstwa – a przynajmniej znacznego uszczuplenia ich ilości. Nie był jednak w stanie sam tego dokonać, musiał zwerbować do pomocy innych czarodziejów. Na każdym etapie planu (który wbrew pozorom nie był zbyt długi, Edgar nigdy nie bawił się w półśrodki) potrzebował innych umiejętności – na samym początku dokładnie takich, jakie oferowała Zlata. Przede wszystkim dyskrecja, cecha, którą niezwykle sobie cenił. Potem spostrzegawczość, chowanie się w tłumie oraz zaradność, czyli coś, czym mógł się poszczycić chyba każdy półgoblin. Nie wątpił, że zlecenie, o którym dzisiaj mieli porozmawiać, zostanie wykonane profesjonalnie – co prawda nie miał jeszcze okazji osobiście współpracować ze Zlatą, ale słyszał o jej rodzinie wystarczająco wiele pochlebnych słów, by móc jej zaufać w tej delikatnej kwestii.
Tradycyjnie umówił się z nią w sklepie – to właśnie tutaj załatwiał zdecydowaną większość swoich spraw. Nie lubił wpuszczać obcych ludzi do zamku w Durham, szczególnie, że wielu z nich to były jakieś podejrzane oprychy z Nokturnu, raczej niegodne, by pojawiać się na salonach. Czuł się bardziej komfortowo, rysując grubą krechę pomiędzy swoim życiem zawodowym a prywatnym.
Zerknąwszy na wiszący zegar, podszedł do niedużego stolika, na którym zawsze trzymali czajnik i puszkę z przekąskami. Wyjął z niej jedną niedużą landrynkę, chyba wiśniową, po czym usiadł za biurkiem i czekał. W międzyczasie postanowił przejrzeć rachunki, żeby produktywnie spędzić najbliższe kilkanaście minut – nie potrafił odpoczywać, a już z pewnością nie w sklepie na Nokturnie. Dlatego siedział pochylony nad stosem pergaminów, porównując jeden do drugiego. Sprawdził dokumentację wykonanych zamówień i przejrzał te, które dopiero mieli wykonać. Wśród nich znalazło się kilka naprawdę ciekawych, nawet Edgar zaczął się zastanawiać kto mógłby chcieć coś takiego posiadać. Będzie musiał skonsultować się w tej sprawie z Charonem, bo to pewnie on będzie pierwszą osobą, która weźmie się za ogarnianie tych zamówień.
Z pewnością dłużej siedziałby pochylony nad papierami, ciumkając wiśniową landrynkę, gdyby nie usłyszał dochodzących zza ściany kroków. Oderwał wzrok od dokumentacji, unosząc go na uchylone drzwi od gabinetu – oby to była pani Raskolnikov, cenił sobie punktualność.

| rzut na pamięć


We build castles with our fears and sleep in them like
kings and queens

Edgar Burke
Zawód : nestor, B&B, łamacz klątw
Wiek : 35
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
Gdybym był babą, rozpłakałbym się rzewnie nad swym losem, ale jestem Burkiem, więc trzymam fason.
OPCM : 30
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 5
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 31
ZWINNOŚĆ : 2
SPRAWNOŚĆ : 9
Genetyka : Czarodziej

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t3108-edgar-burke#51071 https://www.morsmordre.net/t3159-nie-stac-mnie-na-wlasna-sowe#52274 https://www.morsmordre.net/t3158-gburek#52271 https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t4912-skrytka-bankowa-nr-811#106945 https://www.morsmordre.net/t3160-edgar-burke#52278
Re: Gabinet na tyłach sklepu [odnośnik]10.04.21 0:48
Londyn przywitał mnie, z resztą jak co dzień, paskudną pogodą. Byłam przyzwyczajona do ostrego morskiego powietrza, które zawsze znajdowało sposób, aby przeniknąć zimnem w głąb kości, do samego szpiku. W Leningradzie było tak samo… tylko ciemniej. W końcu zimy na północy to zawsze dni pełne niekończącej się nocy. Nieprzyzwyczajonym do takich uroków życia pozostawało tylko chlać na umór albo sięgnąć po drastyczne rozwiązania - uwolnić się ze szponów miasta szaleńców, zawiązując na sznurze porządny węzeł, po czym grzecznie zawisnąć pod sufitem. Jak głupi skórzany wór.
Eh, Petersburg. Piękne miejsce. Tęsknie za nim coraz mocniej z każdym dniem spędzonym na Wyspach.
Dziś jednak wspomnienie o domu odchodzi na drugi plan - w końcu udało się poruszyć rodzinne kontakty i prawdopodobnie… może uda się dorwać porządne zlecenie, a nie tylko biegać za dłużnikami jak kot z pęcherzem po jakiś jebanych lasach. I do tego na trzeźwo.
Z rodem Burkeów moja rodzina robi interesy od pokoleń. Trzeba zdobyć części zwierzęcia, znajdującego się pod ochroną? A może konkretne zapotrzebowania na zwłoki? Oczywiście, już się robi, rachunek prześlemy sową. Raskolnicy dbają o klientów, załatwiając wszelkie możliwe zlecenia sprawnie i dyskretnie. W końcu wszystko da się załatwić za odpowiednią cenę.
Ciekawe, co już wie o mnie Edgar Burke i ile nokturnowych plotek na mój temat zdążyło do niego dotrzeć? Parszywa dzielnica ze specyficznymi ludźmi żyła informacjami i niedopowiedzeniami, jednak ja dość mocno się pilnowałam własnego bezpieczeństwa informacyjnego - nie mogłam pozwolić, aby niektóre fakty kiedykolwiek ujrzały światło dzienne. Za duże ryzyko.
O samym lordzie Burke nie wiem wiele. Na pewno był młody - nie kojarzę, żeby moi rodzice robili z nim jakieś interesy, kiedy jeszcze z nimi mieszkałam, a pamięć mam dobrą. No i był nestorem. Czyli, mimo mojej ogromnej niechęci do robienia teatrzyków, trzeba było na umówione spotkanie wcisnąć się w jakiś w miarę przyzwoity ciuch.
Oczywiście, bez przesady - jedyna spódnica, jaką mam została w szafie. Spodnie to przyszłość.
Na miejscu jestem odrobinę przed czasem i czekam, aż wskazówki zegarka zajmą właściwe pozycje. Tak już mam, że zawsze jestem na czas. I prawie zawsze - co do sekundy. Wyliczam trasy i kroki, nie dając cennym chwilom bezsensownie się marnować. Czas - to pieniądz. Zawsze o tym pamiętam.
Kiedy już tylko parę oddechów dzieli mnie do umówionej godziny, kieruję się do wnętrza sklepu i dalej, zgodnie z wytycznymi - na tonące w mroku zaplecze.
Kiedy przekraczam próg pokoju, rzucam szybkie spojrzenie na wnętrze. Wolę znać układ pomieszczenia, w którym się znajduję. Może to spaczenie zawodowe, bo robie to odruchowo? Chuj wie.
-Lordzie Burke, dzień dobry. - witam się pierwsza i po męsku wyciągam do niego rękę. Zawsze miałam problemy z tymi niuansami etykiety - kto tam komu jaką część ciała powinien podawać i w jakiej kolejności. Zresztą, jesteśmy tu w sprawach biznesowych a nie na proszonym obiedzie z milionem bezsensownych sztućców.
-Dobrze, że udało się w końcu spotkać na żywo. W czym mogę pomóc?
Od razu przechodzę do sedna. Podobnie jak w przypadku ogólnych zasad dobrego wychowania, nie jestem specjalistą w drobne gadki na start.


Zlata Raskolnikova
Zawód : Komornik i najemniczka po godzinach
Wiek : 37
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Wdowa
Wisi mi kto wisi na latarni
A kto o nią się opiera
OPCM : 15
UROKI : 15
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 1
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 6
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 2
Genetyka : Półgoblin
Gabinet na tyłach sklepu LbyMwHj
Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9153-zlata-raskolnikova#276833 https://www.morsmordre.net/t9433-sowa-bez-imienia#286806 https://www.morsmordre.net/t9439-zlata#287045 https://www.morsmordre.net https://www.morsmordre.net/t9434-skrytka-numer-2143#286811 https://www.morsmordre.net/t9432-zlata-raskolnikova#286793
Re: Gabinet na tyłach sklepu [odnośnik]11.04.21 23:05
Jego podejrzenia okazały się słuszne – wkrótce próg gabinetu przekroczyła pani Raskolnikov, na oko niewiele wyższa od jego ośmioletniej córki, półgoblinka, o czym już zdążył się wcześniej dowiedzieć. Nie przepadał za zawieraniem układów z magicznymi stworzeniami. Nie potrafił im do końca zaufać, a już na pewno nie tak, jak czystokrwistym czarodziejom. Istniały jednak dwa powody, przez które postanowił przymknąć oko na jej dzikość – słyszał o niej dużo dobrego (złego też, ale w tym odpowiednim kontekście, który większość wad zamieniał w zalety) i pochodziła z rodziny Raskolnikov, z którą Burkowie współpracowali już od wielu lat. Edgar co prawda nie miał jeszcze okazji spotkać się z żadnym Raskolnikovem osobiście, ale jego wujowie z byłym nestorem na czele niejednokrotnie korzystali z ich usług. Pamiętał, że kiedy był jeszcze praktykantem w rodzinnym sklepie, a było to dość dawno, bo świeżo po skończeniu szkoły, zdarzało mu się otwierać korespondencje, czasem coś odpisywać w imieniu starszych krewnych. Dzisiaj miał się przekonać osobiście czy Raskolnikovie faktyczne są tacy przydatni jak obiecują.
Dzień dobry – odpowiedział z wyczuwalną dozą rezerwy w głosie, ale ścisnął wyciągniętą w jego kierunku dłoń. W przypadku lady takie zachowanie pewnie by go raziło, lecz w przypadku kogoś takiego nie liczył na nic więcej. Zresztą zasady dobrego wychowania nie były w tym miejscu ważne, a w zleceniu, które dla niej przyszykował, tym bardziej. Miała wtopić się w tłum, nie przykuwać uwagi, ewentualnie znaleźć kogoś, kto byłby w stanie ją zastąpić. Sposób wykonania zlecenia już nieszczególnie go interesował, byle tylko pozyskać potrzebne informacje.
Od razu do sedna, bardzo dobrze – odpowiadało mu to podejście, bo sam nie był fanem pogawędek o pogodzie. Czas to pieniądz – pod tym względem dogadałby się ze Zlatą, gdyby tylko zechciał wysłuchać opowieści o jej życiowych mądrościach. Podszedł do niedużego regału, ściągając z górnej półki zwiniętą mapę. – Potrzebuję kogoś, kto wytropi mugoli w Durham – zaczął, zajmując miejsce za długim biurkiem. Stos wcześniej przeglądanych dokumentów odłożył na bok; potrzebował więcej miejsca na blacie. – Oczywiście nie każdego z osobna, jest ich za dużo, ale tak... powiedzmy dwa, trzy największe skupiska – wyjaśnił pokrótce, zawieszając wzrok na wyjątkowo drobnej sylwetce Zlaty. Mając ją przed oczami, ciężko było mu uwierzyć w te wszystkie niestworzone historie, które słyszał na jej temat. Czy tak drobna istota naprawdę była w stanie wyrządzić tyle złego? Chociaż miał do czynienia z goblinką, a nie dzieckiem, a gobliny zawsze sprawiały wrażenie twardych. Nieugiętych. Niezwykle upartych. Nie chciałby z takimi osobami dzielić życia, ale w przypadku pracy na Nokturnie taki charakter mógł okazać się zbawienny.
Oparł zaciśnięte pięści na blacie mosiężnego biurka, czekając na jakąkolwiek reakcję ze strony swojej rozmówczyni, chociażby zaintrygowany błysk w oku, żeby się upewnić, że warto kontynuować.


We build castles with our fears and sleep in them like
kings and queens

Edgar Burke
Zawód : nestor, B&B, łamacz klątw
Wiek : 35
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
Gdybym był babą, rozpłakałbym się rzewnie nad swym losem, ale jestem Burkiem, więc trzymam fason.
OPCM : 30
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 5
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 31
ZWINNOŚĆ : 2
SPRAWNOŚĆ : 9
Genetyka : Czarodziej

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t3108-edgar-burke#51071 https://www.morsmordre.net/t3159-nie-stac-mnie-na-wlasna-sowe#52274 https://www.morsmordre.net/t3158-gburek#52271 https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t4912-skrytka-bankowa-nr-811#106945 https://www.morsmordre.net/t3160-edgar-burke#52278
Re: Gabinet na tyłach sklepu [odnośnik]09.05.21 22:06
Podejście Edgara Burke do interesów już na tym etapie zaczyna mi się podobać. Do rzeczy. Profesjonalnie. Nie skrzywił się, kiedy podaliśmy sobie ręce, a nawet, już po wszystkim, nie wytarł dłoni w jakąś chusteczkę, czy nawet odruchowo - w spodnie.
Uważnie obserwuję, co ma zamiar mi pokazać. Zdjęcie skurwysyna, któremu mam coś odciąć, żeby przynajmniej jakaś jego część ciała, sprzedawana na czarnym rynku, mogła spłacić dług? A może wytropić skradziony przedmiot? Tych pierdół mają tu tyle, że na bank coś kiedyś musiało zniknąć. Albo mam kogoś okraść, bo ma coś, czego pożąda ród Burków albo ich wspólnicy?
Otóż nie. Kiedy przede mną na stolę ląduje mapa, Edgar wyraźnie precyzuje, co właściwie mam robić. A to ciekawe. Tego jeszcze nie robiłam.
Staję lekko na palcach, aby przyjrzeć się jej w całości. Nie znam dobrze jeszcze tych terenów ale tym razem dopytam o wszystko… żeby nie było jak z jebanym wężowym mostem na tym cholernym zadupiu.
- No dobrze… - mówię, wpatrując się w schematycznie narysowany teren i analizując, ile czasu potrzebowałbym, na porządne zbadanie każdego skrawku hrabstwa. Palce wystukują powolny rytm, uderzając o blat stołu - lewa robi to głośniej.
Tej roboty jest wchuj. Przynajmniej na pierwszy rzut oka. Nie ma sensu się snuć bez celu od miasta do miasta i wsi do wsi.
-Mogę prosić o mapę z zaznaczonymi miejscami magicznymi, żeby wiedzieć, gdzie na pewno nie szukać? Kończę jeszcze poznawać wasz kraj, sir. - powoli podnoszę na niego wzrok. Nie mam po co ściemniać, że się tu we wszystkim orientuje. - Ale gwarantuję, że to nie wpłynie w negatywny sposób na jakość wykonanej pracy.
Dodaję z lekkim uśmiechem, bo przypominam sobie ostatnią zakończoną sukcesem pogoń.
-Mam wprawę w wyciąganiu ludzi... nawet spod ziemi. W metaforyczny sposób - ma się rozumieć.
Chociaż zdarzało się, że jednego skurwiela wydobyłam z jakiegoś starego podziemnego bunkra w Berlinie. A drugiego w ramach zmiękczenia na parę godzin pod ziemię upchałam. Równowaga w przyrodzie musi istnieć.
-Dobrze rozumiem, że nie wchodzić z mugolami w żadne interakcje, a po namierzeniu celów od razu poinformować o ich lokalizacji? Czy mają być to szerokości geograficzne, nazwa najbliższej wsi bądź miejscowości czy woli Pan, Lordzie Burke jeszcze inny sposób?
Teraz przechodzimy do najciekawszego i dla niektórych najmniej miłego tematu.
-Rozliczamy się po wykonaniu zadania na podstawie efektów oraz mojego czasu spędzonego w terenie?


Zlata Raskolnikova
Zawód : Komornik i najemniczka po godzinach
Wiek : 37
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Wdowa
Wisi mi kto wisi na latarni
A kto o nią się opiera
OPCM : 15
UROKI : 15
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 1
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 6
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 2
Genetyka : Półgoblin
Gabinet na tyłach sklepu LbyMwHj
Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9153-zlata-raskolnikova#276833 https://www.morsmordre.net/t9433-sowa-bez-imienia#286806 https://www.morsmordre.net/t9439-zlata#287045 https://www.morsmordre.net https://www.morsmordre.net/t9434-skrytka-numer-2143#286811 https://www.morsmordre.net/t9432-zlata-raskolnikova#286793
Re: Gabinet na tyłach sklepu [odnośnik]11.05.21 23:40
Mapa Durham, choć sporządzona wiele lat temu, nie straciła na aktualności. Edgar również powiódł po niej wzrokiem, od razu zauważając dobrze znane miejsca: Durham Castle, wokół którego latały czarne ptaki, rozległe pola maków, które bujały się lekko od wiatru, choć w gabinecie wcale go nie było, dym buchający z kominów kamiennych domków w Baemish Hall... Nawet w tej minimalistycznej i schematycznej formie dało się zauważyć charakter tego miejsca, a może to Edgar za bardzo się roztkliwiał nad rodzinnym hrabstwem – w każdym razie uważał tę mapę za porządnie wykonaną pracę magicznego kartografa.
Spoglądał z ukosa na goblinkę, próbując wyczytać coś z jej twarzy. Oczy przeskakiwały z punktu na punkt – teren nie był mały, nie sądził, by po jednym zerknięciu na mapę zapamiętała każdy zakamarek. Były miejsca w Durham, których on sam nigdy nie odwiedził, mimo że się tam wychował, a od niedawna trzymał nad tymi ziemiami pieczę. – Tak – odparł, wymijając Zlatę, by zdjąć z górnej półki jeszcze jedną mapę, rozwijając ją na poprzedniej. Ta była zdecydowanie bardziej schematyczna, ale wyraźnie zaznaczono na niej magiczne części hrabstwa, a przynajmniej te, które jeszcze niedawno były za nie uważane. Edgar podejrzewał, że przez stopniowo następujące zmiany w kraju, jest ich teraz jeszcze więcej.
Właśnie takie informacje do mnie dotarły – przyznał. – Liczę, że to nie jest rzucanie słów na wiatr – dodał, na moment zawieszając wzrok na Zlacie, ponownie się zastanawiając, czy powinien był zaufać obcemu człowiekowi w tak ważnej sprawie. Czy nie powinien jednak zatrudnić kogoś sprawdzonego. Goblinka wydawała się jednak konkretna i zdeterminowana, zadawała sensowne pytania.
Tak, zależy mi na dyskrecji. Mugole nie mogą wiedzieć, że są przez nas obserwowani. Chcę tylko znać ich lokalizację, nic więcej – uściślił, bo jeden fałszywy krok mógł ich wiele kosztować. Mugole nie mogli w międzyczasie zmienić swojego położenia – to by zaprzepaściło całą misję. – Wolałbym szerokości geograficzne, ale w ostateczności może to być też nazwa najbliższej miejscowości – stwierdził, siadając w wygodnym fotelu za biurkiem. Jeszcze niedawno stało tutaj zwykłe krzesło, ale kazał je zamienić na coś bardziej miękkiego. Zbyt wiele czasu spędzał w tym miejscu.
Szybko zeszła na temat pieniędzy. Kącik ust lekko mu drgnął w próbie uśmiechu, typowy goblin, przeszło mu przez myśl. Sprawa była jednak na tyle nagląca, że nawet nie zamierzał szczególnie się licytować. – Tak. Sowicie panią wynagrodzę za to zlecenie, o ile zostanie poprawnie wykonane – zgodził się, mając nadzieję, że Raskolnikov okaże się równie zaradna co jej sławetni krewni.


We build castles with our fears and sleep in them like
kings and queens

Edgar Burke
Zawód : nestor, B&B, łamacz klątw
Wiek : 35
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
Gdybym był babą, rozpłakałbym się rzewnie nad swym losem, ale jestem Burkiem, więc trzymam fason.
OPCM : 30
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 5
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 31
ZWINNOŚĆ : 2
SPRAWNOŚĆ : 9
Genetyka : Czarodziej

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t3108-edgar-burke#51071 https://www.morsmordre.net/t3159-nie-stac-mnie-na-wlasna-sowe#52274 https://www.morsmordre.net/t3158-gburek#52271 https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t4912-skrytka-bankowa-nr-811#106945 https://www.morsmordre.net/t3160-edgar-burke#52278
Re: Gabinet na tyłach sklepu [odnośnik]13.05.21 0:07
Lubię jasne sytuacje. Dokładne informacje o tym, co i komu mam zrobić, a do tego z dodatkowymi pomocami w gratisie, żeby wiedzieć, gdzie szukać - mogę to tylko porównać do pierwszego łyku zimnej wódki po ciężkim dniu. Takie przyjemne i pokrzepiające. Aż mogłoby się powiedzieć, że po takim czymś jestem w stanie odzyskać wiarę w ludzi. Chociaż… nie. Ludzie to kurwy. Ale są też wyjątki. Jeden z nich mam prawdopodobnie przed sobą.
Kolejna mapa ląduje przede mną. Tym razem bardziej czytelna, bez zbędnych upiększeń i udziwnień. Praktyczna - takie rzeczy są najlepsze. Cóż, nigdy nie uważałam się za znawczynię sztuki.
-Nie są. Gdyby były, to bym teraz tu nie stała. - bo pewnie już dawno byłabym martwa. Tego nie mówię, ale ta niewypowiedziana część zdania zawisła gdzieś w powietrzu.
Patrząc na kolejne części mapy, zaczynam planować konkretne kroki nietypowej misji. Bez eliksirów i dodatkowej pomocy się nie obejdzie, jeśli robota ma być wykonana sprawnie i porządnie. Nie będę skakać po cholernym Durham aż do grudnia.
-Dobrze. - lekko kiwam głową. - Czy używa Pan szyfrów? Mam zasadę, że przezorny zawsze ubezpieczony, a podczas wojny sowy lubią być... przechwytywane.
Chwilę waham się przy kwestii ceny. Wcześniej od razu wzięłabym pieniądze i byłabym z tego powodu bardziej niż zadowolona… tylko że teraz sytuacja się skomplikowała. Teraz, trzeba było zapierdalać i ogarniać nie tylko siebie, ale i dwóch moich prawie synów. Spróbować pomóc im się odnaleźć w tym cholernym kraju.
-Oczywiście. Czy mogłabym w takim razie w ramach zapłaty zaproponować, oprócz pieniędzy, pewien układ? Tak się składa, że mam pod opieką utalentowanego młodego człowieka, który zna się na czarnej magii i runach. Solidny, pracowity, dokładny. Przybył do kraju niedawno i szuka pracy. - robię pauzę, bo to zdecydowanie za dużo słów jak na mnie. - Jeśli powierzona misja zakończy się sukcesem, chciałabym prosić w jego imieniu o spotkanie. Oczywiście, ostateczna decyzja należy do Pana, sir.
Kostja mógłby wiele się tu nauczyć, a pewnie Burkeowie czy ich wspólnicy zdobyliby kolejne ręce do pracy. I do tego solidne. Byłoby wtedy jak w domu - dzieciarnia dłubie przy książkach i podejrzanym szpeju, ja bije ludzi za hajs. Taka namiastka domu, który został tysiące kilometrów stąd.


Zlata Raskolnikova
Zawód : Komornik i najemniczka po godzinach
Wiek : 37
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Wdowa
Wisi mi kto wisi na latarni
A kto o nią się opiera
OPCM : 15
UROKI : 15
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 1
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 6
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 2
Genetyka : Półgoblin
Gabinet na tyłach sklepu LbyMwHj
Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9153-zlata-raskolnikova#276833 https://www.morsmordre.net/t9433-sowa-bez-imienia#286806 https://www.morsmordre.net/t9439-zlata#287045 https://www.morsmordre.net https://www.morsmordre.net/t9434-skrytka-numer-2143#286811 https://www.morsmordre.net/t9432-zlata-raskolnikova#286793
Re: Gabinet na tyłach sklepu [odnośnik]17.05.21 21:51
Gdyby były, to bym teraz tu nie stała. Krótkie zdanie, które wzbudziło w Edgarze ciekawość. Podejrzewał, że za tymi słowami stało wiele niezwykłych historii – wiele osób, z którymi tutaj współpracował, właśnie takie za sobą miała. Jego arystokratyczne towarzystwo nie mogło się tym poszczycić, odnosił wrażenie, że większość z nich dzieliła te same wspomnienia z dzieciństwa, podobne rozterki związane z wkraczaniem w dorosłość, łączyły ich zbliżone problemy i ciężar obowiązków. Ludzie z Nokturnu i okolic byli zaopatrzeni w zupełnie inny worek doświadczeń, do którego Edgar czasem lubił zaglądać. Był przekonany, że właśnie Zlata, goblinka miałaby w zanadrzu nie jedną interesującą historię.
Szyfrów? – Powtórzył z ledwie wyczuwalną nutą zdziwienia w głosie, bo nigdy nie sądził, by było to konieczne. Jego rozmówcy raczej wiedzieli jakich treści nie poruszać w liście, nie widział więc potrzeby komplikowania sobie życia w ten sposób. – Nie, ale myślę, że znajdzie pani odpowiedni sposób na przekazanie mi tych informacji – odparł, cicho bębniąc palcami o blat biurka. Jeszcze nawet nie zdobyli tych informacji, nie mógł wiedzieć czy do ich przekazania wystarczy zwykły kawałek pergaminu czy jednak będzie konieczne dodatkowe spotkanie.
Nie spodziewał się takiej prośby. Monotonne bębnienie ustało, kiedy przyglądał się Zlacie, analizując jej propozycję. To było mądre posunięcie z jej strony – znajomości bywały bardziej wartościowe od złota, szczególnie z rodem Burke na Nokturnie, do tego teraz w samym środku wojny. – Niczego nie obiecuję, ale może przyjść. Ktoś z mojej rodziny się z nim spotka – odpowiedział w końcu. Jeżeli chłopak faktycznie okaże się ogarnięty, może stać się przydatnym pracownikiem. Teraz, kiedy młody Borgin tak długo nie pojawiał się w pracy, zaczynało brakować kogoś na zapleczu, kto mógłby się zająć tymi wszystkimi drobiazgami, na które nikt inny nie miał czasu. Nie zamierzał jednak robić Zlacie nadziei, nie zwykli przyjmować tutaj do pracy byle kogo.
Ma pani jeszcze jakieś pytania? – Westchnął, wracając do głównego tematu ich spotkania. – Nie interesuje mnie jak pani zdobędzie te informacje. Czy zrobi to pani sama, czy kogoś zatrudni do pomocy. Byle wszystko odbyło się dyskretnie. I najlepiej byłoby gdybym otrzymał te współrzędne w listopadzie – podsumował, zwijając różdżką obie mapy w ciasny rulonik.


We build castles with our fears and sleep in them like
kings and queens

Edgar Burke
Zawód : nestor, B&B, łamacz klątw
Wiek : 35
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
Gdybym był babą, rozpłakałbym się rzewnie nad swym losem, ale jestem Burkiem, więc trzymam fason.
OPCM : 30
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 5
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 31
ZWINNOŚĆ : 2
SPRAWNOŚĆ : 9
Genetyka : Czarodziej

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t3108-edgar-burke#51071 https://www.morsmordre.net/t3159-nie-stac-mnie-na-wlasna-sowe#52274 https://www.morsmordre.net/t3158-gburek#52271 https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t4912-skrytka-bankowa-nr-811#106945 https://www.morsmordre.net/t3160-edgar-burke#52278
Re: Gabinet na tyłach sklepu [odnośnik]23.05.21 1:29
Zadziwiło mnie to, że Lord Burke wydawał się zaskoczony. Czy wróg nie próbowali nigdy przechwytywać ich korespondencji? Przecież podczas konfliktów każda ze stron za wszelką cenę próbuje przewidzieć kolejne ruchy wroga, a cóż może być lepszego od przechwytywania wiadomości? Są podobno osoby, które umieją wróżyć, ale to takie rysowanie kijem po mokrym piachu. No ale może tu jest inaczej. W sumie za krótko tu jestem, żeby wysnuwać jakieś większe wnioski. Mówią, że nie trzeba szyfrować - to nie. Zresztą, to nie mój cyrk i nie moje małpy.
-Wiadomo. - kiwam głową. - Będzie dyskretnie, konkretnie i z zachowaniem jak największej jakości usług.
Uważnie obserwowałam, jak moje propozycja zostanie odebrana. Twarz Edgara wyrażała niedużo emocji, ale wystarczyło mi to, żeby stwierdzić, że jest jakiś cień szansy dla młodego na ogarnięcie sobie tutaj pracy. Albo przynajmniej przydatnych kontaktów. O ile tego nie spierdoli podczas rozmowy. No ale to już jego brocha, żeby zaprezentować się w dobry sposób. Co mogłam, to zrobiłam, a proszenie o więcej byłoby już zbyt ryzykowne.
-Oczywiście, przekaże mu to. To się zapowie. - po chwili łapie się na tym, że zapomniałam o najważniejszym. - Dziękuję.
Cóż, nieczęsto używam tego słowa.
Wszystko, co dotyczyło tej konkretnej sprawy, zostało już ustalone i miałam już pełen obraz sytuacji. Pozostawała już tylko jedna rzecz. Prywata. Jak już tu jestem, to wolę załatwić wszystko na raz. Popchnąć wszystkie tematy do przodu.
-Co do tego zlecenia - nie mam więcej pytań. Wszystko jasne. Dane będą w listopadzie.
Chwilę zastanawiam się jak przejść do kolejnego - mam nadzieje - krótkiego tematu.
-Ale mam kolejną sprawę. I tym razem to ja będę gotowa zapłacić odpowiednią cenę za udzieloną informację. Poszukuję kogoś, kto zna się na magicznych przedmiotach. Ich tworzeniu, naprawie, ulepszaniu. Mówiąc wprost i konkretnie - potrzebuje kogoś, kto mógłby mi pomóc podrasować to.
Po tych słowach ściągam czarną skórzaną rękawiczkę z lewej ręki i podwijam rękaw kurtki na tyle, żeby rozmówca mógł zobaczyć kawałek mojej metalowej protezy. W ogóle to nie lubię, kiedy obcy na to się gapią. Zadają wtedy gówniane pytania, w stylu "a co się stało", "czy to boli" albo chcą podotykać, jakby to było jakieś jebane futerkowe zwierzątko... czy coś. Tylko że w tym wypadku mam pewność, że lord nestor nie będzie odwalać podobnych akcji, w końcu nieźle ich od dzieciaka tresują.
-Czy zna Pan kogoś godnego polecenia?


Zlata Raskolnikova
Zawód : Komornik i najemniczka po godzinach
Wiek : 37
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Wdowa
Wisi mi kto wisi na latarni
A kto o nią się opiera
OPCM : 15
UROKI : 15
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 1
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 6
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 2
Genetyka : Półgoblin
Gabinet na tyłach sklepu LbyMwHj
Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9153-zlata-raskolnikova#276833 https://www.morsmordre.net/t9433-sowa-bez-imienia#286806 https://www.morsmordre.net/t9439-zlata#287045 https://www.morsmordre.net https://www.morsmordre.net/t9434-skrytka-numer-2143#286811 https://www.morsmordre.net/t9432-zlata-raskolnikova#286793
Re: Gabinet na tyłach sklepu [odnośnik]05.06.21 15:57
Edgar nie chciał wysnuwać pochopnych wniosków, ale na chwilę obecną Zlata Raskolnikova wydawała się przydatnym sojusznikiem. W czasie rozmowy wykazała się profesjonalizmem – zadawała sensowne pytania, sprawiała wrażenie osoby, która faktycznie wie na czym polega jej praca. Była konkretna i nie marnowała czasu; nie mogło minąć więcej niż pół godziny odkąd przekroczyła próg gabinetu, a zdążyli już przedyskutować wszystkie najważniejsze kwestie związane z poszukiwaniem mugoli. To uspokoiło Edgara, bo zależało mu na tym, by te informacje pozyskać jak najszybciej, ale też z zachowaniem ostrożności. Nie mógł sobie pozwolić na błąd i pewnie zatrudniłby do tego zadania kogoś z kim już miał okazję współpracować, gdyby tylko to było możliwe.
Prośba Zlaty, choć niecodzienna, nie była szczególnie zaskakująca. Mógł się spodziewać, że goblinka wykorzysta to spotkanie na załatwienie innych spraw – gobliny właśnie to robią, na każdym kroku węszą okazję. Edgar nie zamierzał odrzucać tej prośby: jeżeli chłopak okaże się wystarczająco sprytny, może być przydatnym pracownikiem, szczególnie po odpowiednim przeszkoleniu. Edgar z doświadczenia wiedział, że czasem taki podrostek bywał lepszym pracownikiem niż ktoś starszy – tabula rasa, można było go wyszkolić pod swój rytm.
Kiedy goblinka oświadczyła, że zdobyła wszystkie potrzebne informacje, Edgar powoli wstał zza biurka. Zwinął schematyczną mapę hrabstwa w ciasny rulonik i schował ją do skórzanej tuby, skromnej, choć porządnie wykonanej. Wyciągnął rękę, chcąc ją przekazać Zlacie, kiedy ta postanowiła jeszcze raz wykorzystać to spotkanie do swoich celów. Edgar spojrzał bez przekonania na jej rękę, dopiero po chwili rozumiejąc, że jest metalowa. Nie była to jednak pierwsza proteza jaką widział w życiu, szczególnie tutaj, na Nokturnie. Chwilę zastanawiał się nad odpowiedzią, bo nie wpadł mu do głowy nikt konkretny, może poza Mulciberem, ale śmierciożerca pewnie miał ciekawsze rzeczy do roboty niż naprawa protezy jakiejś goblinki. – Być może. Dowiem się – odparł, podając jej mapę. Nie posiadał w głowie spisu wszystkich znanych ludzi wraz z ich umiejętnościami – a szkoda, przydałoby mu się coś takiego.
W takim razie oczekuję na raport – dodał, ponownie zajmując miejsce przy biurku. Miał jeszcze kilka planów na dzisiejszy dzień.


We build castles with our fears and sleep in them like
kings and queens

Edgar Burke
Zawód : nestor, B&B, łamacz klątw
Wiek : 35
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
Gdybym był babą, rozpłakałbym się rzewnie nad swym losem, ale jestem Burkiem, więc trzymam fason.
OPCM : 30
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 5
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 31
ZWINNOŚĆ : 2
SPRAWNOŚĆ : 9
Genetyka : Czarodziej

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t3108-edgar-burke#51071 https://www.morsmordre.net/t3159-nie-stac-mnie-na-wlasna-sowe#52274 https://www.morsmordre.net/t3158-gburek#52271 https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t4912-skrytka-bankowa-nr-811#106945 https://www.morsmordre.net/t3160-edgar-burke#52278
Re: Gabinet na tyłach sklepu [odnośnik]08.06.21 18:33
Moja rodzina zawsze umiała się ustawić, dostosować. Wywęszyć najlepszą z możliwych okazji i zaryzykować, żeby zyskać na tym jak najwięcej. Nigdy nie baliśmy się nowych wyzwań i zmian, jakie za nimi szły... nawet tych, które były w stanie podzielić inne rodziny, a nawet doprowadzać do wewnętrznych wojen. Mówili na nas szczury, karaluchy. Tylko kiedy my liczyliśmy złoto, reszta musiała się zadowalać zupą ze spleśniałego chleba.
Takie już jest to cholerne życie, że trzeba kombinować, zyskiwać i pielęgnować przydatne kontakty, niekiedy i pokoleniami. Wszystko zgodnie z pięknym przysłowiem: „nie posmarujesz - nie pojedziesz”… Chyba jakoś tak to by brzmiało po angielsku? No i dbać o reputację. Bez tego to ani rusz.
Teraz kiedy po raz kolejny znalazłam się w obcym dla mnie mieście, cała ta rodzinna mądrość ponownie się przydawała, żeby odpowiednio się tu zadomowić i utrzymać się na jakimś przyzwoitym poziomie zarobkowym. Z dala od macek sowieckiej maszyny, która tylko czekała, żeby nas dojechać, wciągnąć i przemielić.
Pozostawało jeszcze mieć nadzieję, że i magiczni nie wyruszą za nami w pościg. Nie, na pewno nie. Za drobną płotką jestem, żeby chciało im się ruszyć dupska dalej niż na drugą stronę Berlina. No i tutejsze władze raczej nie współpracowałyby, bo wolą polować na politycznych przeciwników i mugoli. Czy to oznacza, że zostaniemy tu już na zawsze?
Chowam pod skórzaną rękawiczką smutną pamiątkę po pewnym pechowym wieczorze w Leningradzie i przechwytuję skórzaną tubę z mapą hrabstwa. Czeka mnie przy niej dość sporo roboty… ale już czuję, że to będzie dobry interes. Jak dobrze pójdzie, to może po drodze załatwię jeszcze jedno zlecenie. Wyładuje się porządnie, żeby nie korciło w czasie szpiegowanie ukręcić komuś paskudny mugolski kark.
-Doskonale. Będziemy w kontakcie. Owocnego wieczoru. - skinieniem głowy żegnam się z Lordem Burke i opuszczam sklep z jego wąskimi korytarzami oraz podejrzanym dla typowych mieszczan asortymentem.
Zaczynało się ściemniać, jednak czy za dnia, czy już po zmroku Nokrturn zawsze pozostawał taki sam. Ale co by tam plotki nie głosiły, to miejsce miało w sobie coś wyjątkowo motywującego. Było jak żywe... i pachniało krwią.

/ztx2


Zlata Raskolnikova
Zawód : Komornik i najemniczka po godzinach
Wiek : 37
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Wdowa
Wisi mi kto wisi na latarni
A kto o nią się opiera
OPCM : 15
UROKI : 15
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 1
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 6
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 2
Genetyka : Półgoblin
Gabinet na tyłach sklepu LbyMwHj
Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9153-zlata-raskolnikova#276833 https://www.morsmordre.net/t9433-sowa-bez-imienia#286806 https://www.morsmordre.net/t9439-zlata#287045 https://www.morsmordre.net https://www.morsmordre.net/t9434-skrytka-numer-2143#286811 https://www.morsmordre.net/t9432-zlata-raskolnikova#286793
Re: Gabinet na tyłach sklepu [odnośnik]25.06.21 0:04
6 listopada 1957

Ostatnie spotkanie Rycerzy obfitowało w niebezpieczne zdarzenia i Edgar wcale nie miał pewności, że wyjdzie z niego żywy. Atak czarnomagicznych demonów był przerażający, szczególnie, że pamięć płatała mu figle, a paranoja nie pozwalała zrozumieć kto tak naprawdę stoi po jego stronie, a kto chce mu zaszkodzić. Wczorajsze wydarzenia były straszne i prawdopodobnie powinien przespać cały dzisiejszy dzień, by uporać się z tą traumą, ale o dziwo obudził się pełen sił. Paradoksalnie dawno nie czuł się tak dobrze. Czuł, że twardo stąpa po ziemi, że znajduje się dokładnie tu i teraz, a żadne mroczne wizje nie zatruwają mu myśli. Pamiętał wszystkie imiona, nazwiska, miejsca i daty. Aż chciało mu się wstać rano i udać się prosto do sklepu na Nokturnie. Zlekceważył wszystkich pracowników, od razu kierując się do gabinetu na tyłach. Zdjął z siebie ciężki płaszcz, który z pomocą różdżki odwiesił na wieszaku, i zajął miejsce przy szerokim biurku. Musiał jeszcze raz rozplanować przebieg czystek w Durham, które zbliżały się wielkimi krokami, a jeszcze nie wszystko było przygotowane. Denerwowało go to, bo z natury był systematycznym człowiekiem, który nie lubił niczego zostawiać na ostatnią chwilę, ale problemy z pamięcią (czy też głową po prostu, ale to brzmiało tak, jakby całkiem oszalał, a nie chciał uchodzić za wariata nawet przed samym sobą) skutecznie mu to uniemożliwiały. Zapominał co aktualnie robił, przerywał pracę w połowie, zajmował się nie tym co powinien – szybko się dekoncentrował. Tym razem czuł, że będzie inaczej, więc z większym zaangażowaniem wyciągnął z szuflady mapę Durham, która pod wpływem zaklęcia unosiła się na wysokości jego oczu po drugiej stronie biurka. Jeszcze nie był pewny jak wiele miejsc odnajdzie Zlata, ale wstępnie umówili się na dwa, trzy, może cztery – w planach nie mieli mordowania całej populacji Durham, a jedynie zastraszenie części z nich i danie przykładu, co się będzie działo z mugolami i szlamami, jeżeli nie będą współpracować. Tylko do tego potrzebowali więcej ludzi.
Edgar oderwał się na moment od mapy, sięgając po jednego ze świeżych pączków, które kusiły go na srebrnym talerzyku. Obok stały dwa Portery, cierpliwie czekające na swoją kolej.
Xavier, wreszcie – wydobył z siebie przeciągłe westchnięcie, kiedy kuzyn pojawił się w gabinecie. – Rozmawiałeś już z tym Kałasznikowem? – Rzucił na początek, bo ciekawiło go, czy chłopak od goblinki faktycznie był tak dobry jak go chwaliła.

Jem pączki i piję piwo


We build castles with our fears and sleep in them like
kings and queens

Edgar Burke
Zawód : nestor, B&B, łamacz klątw
Wiek : 35
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
Gdybym był babą, rozpłakałbym się rzewnie nad swym losem, ale jestem Burkiem, więc trzymam fason.
OPCM : 30
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 5
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 31
ZWINNOŚĆ : 2
SPRAWNOŚĆ : 9
Genetyka : Czarodziej

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t3108-edgar-burke#51071 https://www.morsmordre.net/t3159-nie-stac-mnie-na-wlasna-sowe#52274 https://www.morsmordre.net/t3158-gburek#52271 https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t4912-skrytka-bankowa-nr-811#106945 https://www.morsmordre.net/t3160-edgar-burke#52278
Re: Gabinet na tyłach sklepu [odnośnik]27.06.21 9:21
Widział się z bratem tylko rano przy śniadaniu, ale wydawało mu się, a raczej miał takie wrażenie, że poprzedniego wieczora coś się wydarzyło. Nie był głupi, domyślał się gdzie Craig wczoraj się udał, nie wiedział jednak co się wydarzyło. Jednak miał wrażenie, że nic przyjemnego. Nie wnikał w to jednak, wiedział, że jeśli będzie się chciał z nim tym podzielić, to z pewnością to uczyni.
Nie zmieniało to jednak faktu, że bardzo nie lubił czegoś nie wiedzieć. Tego dnia był umówiony z rana z kuzynem na spotkanie. Edgar był człowiekiem, którego szanował i zawsze liczył się z jego zdaniem. Mieli dzisiaj poruszyć ważne tematy, ale chciał również porozmawiać z nim jeszcze o jednej rzeczy, całkiem możliwe, że będzie miał taką sposobność. Miał tylko nadzieję, że tym razem kuzyn nie zapomni tego o czym prowadzona była rozmowa. Craig mu już opowiedział o przygodzie w Gringott'cie więc Xavier mniej więcej wiedział co dolegało członkom jego rodziny po tej wyprawie. Mimo wszystko dzisiejsza rozmowa była zbyt ważna by mogli sobie pozwolić na zapomnienie lub coś w tym stylu.
Na Nokturnie pojawił się kilka minut po 9, co na niego to i tak było późno. Przeważnie pojawiał się tam już przed 8 i siedział do 17, a nawet 18, aby potem zebrać bęcki od żony, że znowu spóźnił się na kolacje. Zawsze go to bawiło, bo wystarczyła obietnica, że więcej tego nie zrobi, buziak w czoło i miał wybaczone.
Został płaszcz i kapelusz u siebie w gabinecie na dole w Palarni, przejrzał jeszcze na szybko raport z poprzedniego wieczoru, po czym poprawiając mankiety ruszył schodami na górę. Omiótł sklep spojrzeniem, by sprawdzić czy wszystko leży na swoim miejscu, bo wbrew pozorom, każdy przedmiot miał tu swoje miejsce, chociaż wiele osób, mogłoby stwierdzić, że w sklepie panuje bałagan.
- Dzień dobry Edgarze. - odparł spokojnie wchodząc do gabinetu kuzyna.
Uśmiechnął się lekko sam do siebie, widząc pewną zmianę w mężczyźnie. Nie od dzisiaj obserwował ludzi, więc widział, że Edgar zdecydowanie ma więcej kolorów na twarzy i jest bardziej energiczny niż w ostatnim czasie. - Jeszcze nie. Jestem umówiony z nim na dzisiaj na 17. - pokręcił głową, po czym spojrzał na mapę, która lewitowała spokojnie przed kuzynem - Dam ci znać jednak co o nim myślę, o to możesz być spokojny. - dodał po chwili.


I know what you are doing in the dark
I know what your greatest desires are.
Xavier Burke
Zawód : artefakciarz, organizator wszelaki, menager Palarni Opium
Wiek : 30
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Wdowiec
I know what you are doing in the dark, I know what your greatest desires are
OPCM : 12
UROKI : 12
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 20
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 6
Genetyka : Czarodziej

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t9606-xavier-burke-w-budowie https://www.morsmordre.net/t9631-korespondencja-lorda-burke#292826 https://www.morsmordre.net/t9629-xavier-bukre#292806 https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t10032-skrytka-bankowa-nr-1569#302913 https://www.morsmordre.net/t9630-xavier-burke#292819
Re: Gabinet na tyłach sklepu [odnośnik]28.06.21 17:34
Craig z pewnością przeżył wczorajsze spotkanie o wiele bardziej, wszak to z jego głowy wyrosło niepokojące poroże, wyraźnie łączące go z ucieleśnieniami czarnej magii. Jeszcze się z nim nie widział – rodowa posiadłość była na tyle duża, że bez większego problemu można było się w niej nieświadomie unikać. Będzie musiał się go zapytać jak się czuje, czy też poczuł taki niespodziewany przypływ energii, czy to przedziwne poroże już przestało mu utrudniać życia. Zupełnie jakby demony wyssały z ich ciał morderczą czarną magię, przywracając ich ciałom pełnię sił. Ostatnio Edgar czuł się taki lekki po ustaniu anomalii, choć to też nie było do końca to uczucie, które odczuwał obecnie.
Na siedemnastą... – powtórzył, spoglądając na nieduży drewniany zegar, który stał w rogu szerokiego biurka. Do tego czasu zostało im jeszcze kilka godzin – powinni się wyrobić ze swoją rozmową, a przynajmniej z tymi kwestiami, które mieli zaplanowane na dzisiaj. Zapewne jeszcze wiele naglących kwestii zostanie do omówienia na później, ale postanowił podejść do tego metodą małych kroków. Dzisiaj ludzie, których musieli zwerbować do pomocy. Jutro coś innego.
Oby chłopak okazał się sensowny, przydałby nam się ktoś taki do pomocy w sklepie – stwierdził, otwierając obydwie butelki z piwem. Jedną z nich podsunął bliżej Xaviera: przy dobrym trunku lepiej będzie się myślało. A w sklepie brakowało takiego chłopca na posyłki, który wypełniałby te zadania, których nie chciało się wypełniać nikomu innemu. Poza tym, jeżeli pogłoski były prawdziwe, chłopak miał ambicje – odpowiednio wyszkolony mógł w przyszłości okazać się jeszcze większym atutem.
Czystki – zaczął po chwili, kiedy tylko przeżuł ostatni kęs pączka i obtarł kąciki ust białą serwetką. – Jeszcze nie znam konkretnych współrzędnych miejsc, do których się udamy, ale z tego co wiem na ten moment, będą to mniej więcej trzy lokacje, maksymalnie cztery – zaczął, omiatając wzrokiem lewitującą przed nim mapę. – Mugole mogą być uzbrojeni w niemagiczne pukawki, być może wśród nich znajdą się szlamy lub zdrajcy krwi, próbujący im pomóc – kontynuował, chcąc przypomnieć Xavierowi rozmach tego wydarzenia. – Z pewnością możemy liczyć na pomoc kilku... przyjaciół, ale to wciąż za mało na taką ilość wrogów – stwierdził, nieświadomie stukając końcówką pióra o drewniany blat. Miał kilka pomysłów, ale chciał jeszcze usłyszeć co Xavier sądzi na ten temat. Wypił łyk piwa, zawieszając wzrok na mapie hrabstwa.


We build castles with our fears and sleep in them like
kings and queens

Edgar Burke
Zawód : nestor, B&B, łamacz klątw
Wiek : 35
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
Gdybym był babą, rozpłakałbym się rzewnie nad swym losem, ale jestem Burkiem, więc trzymam fason.
OPCM : 30
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 5
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 31
ZWINNOŚĆ : 2
SPRAWNOŚĆ : 9
Genetyka : Czarodziej

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t3108-edgar-burke#51071 https://www.morsmordre.net/t3159-nie-stac-mnie-na-wlasna-sowe#52274 https://www.morsmordre.net/t3158-gburek#52271 https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t4912-skrytka-bankowa-nr-811#106945 https://www.morsmordre.net/t3160-edgar-burke#52278
Re: Gabinet na tyłach sklepu [odnośnik]29.06.21 9:02
Jego kuzyn nie należał do ludzi przesadnie energicznych, no może w czasach dziecięcych tak, ale różnica wieku między nimi nie specjalnie pozwalała Xavierowi pamiętać jak zachowywał się Edgar w wieku dziecięcym. Nie zmieniało to jednak faktu, że widząc kuzyna w zdecydowanie dobrej kondycji psychicznej i w dobrym humorze, ucieszył się. Miał nadzieję, że z jego bratem będzie podobnie. Był ciekaw czy Craigowi udało się w końcu w jakiś sposób pozbyć tych dziwacznych rogów, które jego córka uznała uroczymi.
- Tak, mamy jeszcze dużo czasu. - odparł spokojnie kiwając głową, po czym podszedł bliżej biura i bez słowa sięgnął po pączka.
Ugryzł sobie sporego gryza, jednocześnie oczywiście lekko upaćkał sobie brodę lukrem, który po chwili szybko starł wierzchem dłoni.
- Zobaczymy. Na pewno na początek zaciągnę go na dół, zanim będzie gotowy by zajmować się sprawami sklepu. Ale zgadzam się, ktoś taki się przyda. - powiedział przenosząc wzrok na mapę przed kuzynem, jednocześnie sięgając po piwo, którego upił łyk.
Jeśli spyta się go po co mu chłopak na dole, z chęcią mu wyjaśni. Na razie jednak sam z siebie nie będzie wychodził przed orkiestrę, ponieważ dzisiaj mieli rozmawiać o kompletnie innych rzeczach. Na jego temat przyjdzie jeszcze czas, z pewnością. W każdym razie jeśli chłopak się sprawdzi, Xavier miał w planach zlecać mu nie tylko błache zadania, ale też takie, które wymagać będą od niego pomyślunku i sprytu.
- Czystki. - zgodził się z Edgarem, bo w końcu po to się tutaj dzisiaj spotkali.
Wysłuchał jego słów z uwagą, po czym sam skupił wzrok na mapie.
- Jeśli mają chociaż trochę rozsądku w głowie, na pewno będą uzbrojeni. Nie mają nic innego oprócz tych pukawek, ale dla nas nie będzie to problemem. - zaczął spokojnie - Szlamolubni też na pewno tam będą, nie pozostawią swoich ukochanych mugoli bez ochrony. - skrzywił się na tą myśl, po czym ponownie łyknął piwa - Kilku to zdecydowanie za mało... Jeśli będziemy mieli kilka kolacji, przyjmijmy, że będzie ich trzy, to najlepiej by było podzielić się na kilkuosobowe zespoły uderzające. Wziąć ich z zaskoczenia i się ich po prostu pozbyć... - dodał po chwili - Albo nie pozbywać się wszystkich, a części...można by też na przykład kilka osób zostawić przy życiu, żeby zrobiły za posłańców, żeby rozniosły wiadomość dalej...żeby tym samym zasiać strach w sercach mugoli... - zaczął myśleć na głos lekko drapiąc się po brodzie, jak to miał w zwyczaju gdy się nad czymś zastanawiał.


I know what you are doing in the dark
I know what your greatest desires are.
Xavier Burke
Zawód : artefakciarz, organizator wszelaki, menager Palarni Opium
Wiek : 30
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Wdowiec
I know what you are doing in the dark, I know what your greatest desires are
OPCM : 12
UROKI : 12
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 20
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 6
Genetyka : Czarodziej

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t9606-xavier-burke-w-budowie https://www.morsmordre.net/t9631-korespondencja-lorda-burke#292826 https://www.morsmordre.net/t9629-xavier-bukre#292806 https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t10032-skrytka-bankowa-nr-1569#302913 https://www.morsmordre.net/t9630-xavier-burke#292819

Strona 1 z 3 1, 2, 3  Next

Gabinet na tyłach sklepu
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach