Wydarzenia



Login:

Hasło:




 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share
 

 Gabinet na tyłach sklepu

Go down 
Autor toWiadomość
Mistrz gry
Mistrz gry

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Gabinet na tyłach sklepu Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500

Gabinet na tyłach sklepu Empty
PisanieTemat: Gabinet na tyłach sklepu [odnośnikGabinet na tyłach sklepu I_icon_minitime15.03.21 7:33

Gabinet na tyłach sklepu

Na tyłach sklepu, tuż obok zaplecza,  znajduje się niewielkie pomieszczenie zwane gabinetem. To tutaj trzymane są wszystkie księgi rachunkowe, chowane są pod kluczem najcenniejsze artefakty lub te wykonane na specjalne zamówienie. Pomieszczenie, jak reszta sklepu, charakteryzuje się ponurą aurą co jest pogłębiane przez ozdoby w postaci wypchanego kruka, czaszek schowanych pod szklanymi kopułami oraz ciężkimi kotarami przy oknie przez które do środka dostaje się cienka smuga światła. Jednak utrzymane jest w czystości więc nie uświadczysz tu kurzu czy pajęczyn. Pod ścianą znajduje się biurko z krzesłem, na małym stoliczku czeka czajnik z herbatą i metalowe pudełeczko z łakociami. Rzekłbyś, normalny gabinet właścicieli sklepu, gdyby nie ten obraz przedstawiający kobietę w czerni, zdaje się czy wodzi za tobą oczami?


Powrót do góry Go down
Edgar Burke
Edgar Burke

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t3108-edgar-burke#51071 https://www.morsmordre.net/t3159-nie-stac-mnie-na-wlasna-sowe#52274 https://www.morsmordre.net/t3158-gburek#52271 https://www.morsmordre.net/f295-durham-barnard-castle https://www.morsmordre.net/t4912-skrytka-bankowa-nr-811#106945 https://www.morsmordre.net/t3160-edgar-burke#52278
Zawód : nestor, B&B, łamacz klątw
Wiek : 35
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
Gdybym był babą, rozpłakałbym się rzewnie nad swym losem, ale jestem Burkiem, więc trzymam fason.
OPCM : 30
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 5
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 31
ZWINNOŚĆ : 2
SPRAWNOŚĆ : 9
Genetyka : Czarodziej

Gabinet na tyłach sklepu Empty
PisanieTemat: Re: Gabinet na tyłach sklepu [odnośnikGabinet na tyłach sklepu I_icon_minitime30.03.21 1:29

21 października 1957

Zlata Raskolnikov przypomniała o swoim istnieniu w idealnym momencie. Edgar akurat był w trakcie obmyślania planu pozbycia się mugoli z terenu swojego hrabstwa – a przynajmniej znacznego uszczuplenia ich ilości. Nie był jednak w stanie sam tego dokonać, musiał zwerbować do pomocy innych czarodziejów. Na każdym etapie planu (który wbrew pozorom nie był zbyt długi, Edgar nigdy nie bawił się w półśrodki) potrzebował innych umiejętności – na samym początku dokładnie takich, jakie oferowała Zlata. Przede wszystkim dyskrecja, cecha, którą niezwykle sobie cenił. Potem spostrzegawczość, chowanie się w tłumie oraz zaradność, czyli coś, czym mógł się poszczycić chyba każdy półgoblin. Nie wątpił, że zlecenie, o którym dzisiaj mieli porozmawiać, zostanie wykonane profesjonalnie – co prawda nie miał jeszcze okazji osobiście współpracować ze Zlatą, ale słyszał o jej rodzinie wystarczająco wiele pochlebnych słów, by móc jej zaufać w tej delikatnej kwestii.
Tradycyjnie umówił się z nią w sklepie – to właśnie tutaj załatwiał zdecydowaną większość swoich spraw. Nie lubił wpuszczać obcych ludzi do zamku w Durham, szczególnie, że wielu z nich to były jakieś podejrzane oprychy z Nokturnu, raczej niegodne, by pojawiać się na salonach. Czuł się bardziej komfortowo, rysując grubą krechę pomiędzy swoim życiem zawodowym a prywatnym.
Zerknąwszy na wiszący zegar, podszedł do niedużego stolika, na którym zawsze trzymali czajnik i puszkę z przekąskami. Wyjął z niej jedną niedużą landrynkę, chyba wiśniową, po czym usiadł za biurkiem i czekał. W międzyczasie postanowił przejrzeć rachunki, żeby produktywnie spędzić najbliższe kilkanaście minut – nie potrafił odpoczywać, a już z pewnością nie w sklepie na Nokturnie. Dlatego siedział pochylony nad stosem pergaminów, porównując jeden do drugiego. Sprawdził dokumentację wykonanych zamówień i przejrzał te, które dopiero mieli wykonać. Wśród nich znalazło się kilka naprawdę ciekawych, nawet Edgar zaczął się zastanawiać kto mógłby chcieć coś takiego posiadać. Będzie musiał skonsultować się w tej sprawie z Charonem, bo to pewnie on będzie pierwszą osobą, która weźmie się za ogarnianie tych zamówień.
Z pewnością dłużej siedziałby pochylony nad papierami, ciumkając wiśniową landrynkę, gdyby nie usłyszał dochodzących zza ściany kroków. Oderwał wzrok od dokumentacji, unosząc go na uchylone drzwi od gabinetu – oby to była pani Raskolnikov, cenił sobie punktualność.

| rzut na pamięć




We build castles with our fears and sleep in them like
kings and queens

Powrót do góry Go down
Zlata Raskolnikova
Zlata Raskolnikova

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9153-zlata-raskolnikova#276833 https://www.morsmordre.net/t9433-sowa-bez-imienia#286806 https://www.morsmordre.net/t9439-zlata#287045 https://www.morsmordre.net https://www.morsmordre.net/t9434-skrytka-numer-2143#286811 https://www.morsmordre.net/t9432-zlata-raskolnikova#286793
Zawód : Komornik i łowczyni nagród po godzinach
Wiek : 37
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Wdowa
A man in debt is so far a slave.
OPCM : 15
UROKI : 12
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 1
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 6
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 2
Genetyka : Półgoblin

Gabinet na tyłach sklepu Empty
PisanieTemat: Re: Gabinet na tyłach sklepu [odnośnikGabinet na tyłach sklepu I_icon_minitime10.04.21 0:48

Londyn przywitał mnie, z resztą jak co dzień, paskudną pogodą. Byłam przyzwyczajona do ostrego morskiego powietrza, które zawsze znajdowało sposób, aby przeniknąć zimnem w głąb kości, do samego szpiku. W Leningradzie było tak samo… tylko ciemniej. W końcu zimy na północy to zawsze dni pełne niekończącej się nocy. Nieprzyzwyczajonym do takich uroków życia pozostawało tylko chlać na umór albo sięgnąć po drastyczne rozwiązania - uwolnić się ze szponów miasta szaleńców, zawiązując na sznurze porządny węzeł, po czym grzecznie zawisnąć pod sufitem. Jak głupi skórzany wór.
Eh, Petersburg. Piękne miejsce. Tęsknie za nim coraz mocniej z każdym dniem spędzonym na Wyspach.
Dziś jednak wspomnienie o domu odchodzi na drugi plan - w końcu udało się poruszyć rodzinne kontakty i prawdopodobnie… może uda się dorwać porządne zlecenie, a nie tylko biegać za dłużnikami jak kot z pęcherzem po jakiś jebanych lasach. I do tego na trzeźwo.
Z rodem Burkeów moja rodzina robi interesy od pokoleń. Trzeba zdobyć części zwierzęcia, znajdującego się pod ochroną? A może konkretne zapotrzebowania na zwłoki? Oczywiście, już się robi, rachunek prześlemy sową. Raskolnicy dbają o klientów, załatwiając wszelkie możliwe zlecenia sprawnie i dyskretnie. W końcu wszystko da się załatwić za odpowiednią cenę.
Ciekawe, co już wie o mnie Edgar Burke i ile nokturnowych plotek na mój temat zdążyło do niego dotrzeć? Parszywa dzielnica ze specyficznymi ludźmi żyła informacjami i niedopowiedzeniami, jednak ja dość mocno się pilnowałam własnego bezpieczeństwa informacyjnego - nie mogłam pozwolić, aby niektóre fakty kiedykolwiek ujrzały światło dzienne. Za duże ryzyko.
O samym lordzie Burke nie wiem wiele. Na pewno był młody - nie kojarzę, żeby moi rodzice robili z nim jakieś interesy, kiedy jeszcze z nimi mieszkałam, a pamięć mam dobrą. No i był nestorem. Czyli, mimo mojej ogromnej niechęci do robienia teatrzyków, trzeba było na umówione spotkanie wcisnąć się w jakiś w miarę przyzwoity ciuch.
Oczywiście, bez przesady - jedyna spódnica, jaką mam została w szafie. Spodnie to przyszłość.
Na miejscu jestem odrobinę przed czasem i czekam, aż wskazówki zegarka zajmą właściwe pozycje. Tak już mam, że zawsze jestem na czas. I prawie zawsze - co do sekundy. Wyliczam trasy i kroki, nie dając cennym chwilom bezsensownie się marnować. Czas - to pieniądz. Zawsze o tym pamiętam.
Kiedy już tylko parę oddechów dzieli mnie do umówionej godziny, kieruję się do wnętrza sklepu i dalej, zgodnie z wytycznymi - na tonące w mroku zaplecze.
Kiedy przekraczam próg pokoju, rzucam szybkie spojrzenie na wnętrze. Wolę znać układ pomieszczenia, w którym się znajduję. Może to spaczenie zawodowe, bo robie to odruchowo? Chuj wie.
-Lordzie Burke, dzień dobry. - witam się pierwsza i po męsku wyciągam do niego rękę. Zawsze miałam problemy z tymi niuansami etykiety - kto tam komu jaką część ciała powinien podawać i w jakiej kolejności. Zresztą, jesteśmy tu w sprawach biznesowych a nie na proszonym obiedzie z milionem bezsensownych sztućców.
-Dobrze, że udało się w końcu spotkać na żywo. W czym mogę pomóc?
Od razu przechodzę do sedna. Podobnie jak w przypadku ogólnych zasad dobrego wychowania, nie jestem specjalistą w drobne gadki na start.





To go wrong in one’s own way is better than to go right in someone else’s.
Powrót do góry Go down
Edgar Burke
Edgar Burke

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t3108-edgar-burke#51071 https://www.morsmordre.net/t3159-nie-stac-mnie-na-wlasna-sowe#52274 https://www.morsmordre.net/t3158-gburek#52271 https://www.morsmordre.net/f295-durham-barnard-castle https://www.morsmordre.net/t4912-skrytka-bankowa-nr-811#106945 https://www.morsmordre.net/t3160-edgar-burke#52278
Zawód : nestor, B&B, łamacz klątw
Wiek : 35
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
Gdybym był babą, rozpłakałbym się rzewnie nad swym losem, ale jestem Burkiem, więc trzymam fason.
OPCM : 30
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 5
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 31
ZWINNOŚĆ : 2
SPRAWNOŚĆ : 9
Genetyka : Czarodziej

Gabinet na tyłach sklepu Empty
PisanieTemat: Re: Gabinet na tyłach sklepu [odnośnikGabinet na tyłach sklepu I_icon_minitime11.04.21 23:05

Jego podejrzenia okazały się słuszne – wkrótce próg gabinetu przekroczyła pani Raskolnikov, na oko niewiele wyższa od jego ośmioletniej córki, półgoblinka, o czym już zdążył się wcześniej dowiedzieć. Nie przepadał za zawieraniem układów z magicznymi stworzeniami. Nie potrafił im do końca zaufać, a już na pewno nie tak, jak czystokrwistym czarodziejom. Istniały jednak dwa powody, przez które postanowił przymknąć oko na jej dzikość – słyszał o niej dużo dobrego (złego też, ale w tym odpowiednim kontekście, który większość wad zamieniał w zalety) i pochodziła z rodziny Raskolnikov, z którą Burkowie współpracowali już od wielu lat. Edgar co prawda nie miał jeszcze okazji spotkać się z żadnym Raskolnikovem osobiście, ale jego wujowie z byłym nestorem na czele niejednokrotnie korzystali z ich usług. Pamiętał, że kiedy był jeszcze praktykantem w rodzinnym sklepie, a było to dość dawno, bo świeżo po skończeniu szkoły, zdarzało mu się otwierać korespondencje, czasem coś odpisywać w imieniu starszych krewnych. Dzisiaj miał się przekonać osobiście czy Raskolnikovie faktyczne są tacy przydatni jak obiecują.
Dzień dobry – odpowiedział z wyczuwalną dozą rezerwy w głosie, ale ścisnął wyciągniętą w jego kierunku dłoń. W przypadku lady takie zachowanie pewnie by go raziło, lecz w przypadku kogoś takiego nie liczył na nic więcej. Zresztą zasady dobrego wychowania nie były w tym miejscu ważne, a w zleceniu, które dla niej przyszykował, tym bardziej. Miała wtopić się w tłum, nie przykuwać uwagi, ewentualnie znaleźć kogoś, kto byłby w stanie ją zastąpić. Sposób wykonania zlecenia już nieszczególnie go interesował, byle tylko pozyskać potrzebne informacje.
Od razu do sedna, bardzo dobrze – odpowiadało mu to podejście, bo sam nie był fanem pogawędek o pogodzie. Czas to pieniądz – pod tym względem dogadałby się ze Zlatą, gdyby tylko zechciał wysłuchać opowieści o jej życiowych mądrościach. Podszedł do niedużego regału, ściągając z górnej półki zwiniętą mapę. – Potrzebuję kogoś, kto wytropi mugoli w Durham – zaczął, zajmując miejsce za długim biurkiem. Stos wcześniej przeglądanych dokumentów odłożył na bok; potrzebował więcej miejsca na blacie. – Oczywiście nie każdego z osobna, jest ich za dużo, ale tak... powiedzmy dwa, trzy największe skupiska – wyjaśnił pokrótce, zawieszając wzrok na wyjątkowo drobnej sylwetce Zlaty. Mając ją przed oczami, ciężko było mu uwierzyć w te wszystkie niestworzone historie, które słyszał na jej temat. Czy tak drobna istota naprawdę była w stanie wyrządzić tyle złego? Chociaż miał do czynienia z goblinką, a nie dzieckiem, a gobliny zawsze sprawiały wrażenie twardych. Nieugiętych. Niezwykle upartych. Nie chciałby z takimi osobami dzielić życia, ale w przypadku pracy na Nokturnie taki charakter mógł okazać się zbawienny.
Oparł zaciśnięte pięści na blacie mosiężnego biurka, czekając na jakąkolwiek reakcję ze strony swojej rozmówczyni, chociażby zaintrygowany błysk w oku, żeby się upewnić, że warto kontynuować.




We build castles with our fears and sleep in them like
kings and queens

Powrót do góry Go down
 

Gabinet na tyłach sklepu

Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: City of London :: Ulica Śmiertelnego Nokturnu :: Borgin & Burke-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-21