Wydarzenia



Login:

Hasło:




 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share
 

 Exeter, Devon

Go down 
Autor toWiadomość
Mistrz gry
Mistrz gry

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Exeter, Devon Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500

Exeter, Devon Empty
PisanieTemat: Exeter, Devon [odnośnikExeter, Devon I_icon_minitime17.04.21 21:25

Exeter, Devon

Exeter to największe miasto Devon, położone przy ujściu rzeki Exe, którą żeglować można od morza aż do centrum miasta. Rzeka wyznacza układ miasta, dzieląc je na dwie części, połączone ze sobą licznymi mostami. Najważniejszymi zabytkami są ruiny średniowiecznego zamku, oraz romańsko-gotycka katedra – reszta miasta jest dość nowa, przebudowana została bowiem po II Wojnie Światowej. Mimo sporego zaludnienia, w samym mieście można odnaleźć wiele parków albo miejsc zielonych, gdzie ludzie chętnie odpoczywają w wolnej chwili. Równie popularnym miejscem do spędzania wolnego czasu są kanały i mniejsze uliczki, gdzie można ukryć się przed skwarem albo ochłodzić w gorące dni.


Powrót do góry Go down
Sheila Doe
Sheila Doe

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9587-sheila-doe https://www.morsmordre.net/t9600-bluszczyk https://www.morsmordre.net/t9602-twoja-droga-paprotka https://www.morsmordre.net/f357-camden-town-iverness-street-10 https://www.morsmordre.net/t9746-skrytka-bankowa-nr-2211 https://www.morsmordre.net/t9604-sheila-doe#291895
Zawód : Krawcowa
Wiek : 18
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
We look up at the same stars and see such different things.
OPCM : 9
UROKI : 4
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 2
TRANSMUTACJA : 10
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarownica

Exeter, Devon Empty
PisanieTemat: Re: Exeter, Devon [odnośnikExeter, Devon I_icon_minitime17.04.21 23:47

| 22 października 1957
Nie mogła przekonać się do tego wyjazdu, nawet jeżeli krewni Adelaidy robili wszystko, aby czuła się dobrze i nie odstawała od ich małego grona. Mimo wszystko, wciąż byli dla niej obcy, nawet jeżeli mały Edgar dość szybko stał się jej „największym powiernikiem” – pomagała mu na jego pierwsze dziecięce problemy sercowe, plotła mu wianki z kwiatów, czy też puszczała z nim (nauczona doświadczeniem i poradami Cilliana) latawce, oglądając, jak szybowały po niebie. Ale to wciąż czuło się dziwnie, tak jakby potrzebowała doszukiwać się namiastki szczęścia, czegokolwiek, co miało jej pomóc oderwać się od myśli…no właśnie, o czym?  Jak miała zapomnieć i nie myśleć o rodzinie? Innych kłopotów nie przewidywała bardziej w życiu, poza oczywistą, wszechobecną wojną i możliwością śmierci w każdym momencie. Chyba zaczynała być ekspertem w tragicznych wypadkach, więc kto by wiedział, co jeszcze mogłoby być niepokojące.
Teraz pojechali do Exter, jakby kolejna lokacja i kolejne miasto miałoby nagle coś zmienić. Słuchała powodów wyjazdu tak jakoś z odległości, nie potrafiąc nagle zapałać miłością do kolejnej konstrukcji z szarych kamieni, jakby zamykającej w sobie całą negatywność świata. Kiedy była młoda, kiedy jeszcze podróżowała po świecie, była wielce podekscytowana możliwością odwiedzenia większych ośrodków, podziwianiu niesamowitych budowli i rzeczy, które sprzedawali w sklepach i na marketach, ale ostatecznie, gdy przyszło jej mieszkać w jednym, czuła się jak ptak w klatce, nie mogąc ani trochę nacieszyć się sytuacją dookoła.
Kroczyła więc posłusznie za swoimi tymczasowymi opiekunami, przemierzając kolejne nadbrzeża kanałów, rozglądając się po okolicy jakby szukała czegokolwiek interesującego. Byli już w paru parkach, odwiedzili też ze dwa sklepy, którym Sheila nie mogła poświęcić nawet odrobiny serca, ostatecznie teraz siedzieli gdzieś niedaleko kolejnego skrawka zieleni, gdzie Edgar biegał gdzieś z rodzicami, bawiąc się chyba w chowanego. Wzdychając lekko, młoda Doe przetarła lekko twarz, zupełnie jakby czuła się dość dziwacznie i chciała już wrócić do domu. Gdziekolwiek miałby on być.
Złoty, puchaty kształt mignął gdzieś jej kątem oka – w pierwszej chwili myślała, że zupełnie się przewidziała, ale kiedy jednak odwróciła głowę w tym kierunku, dostrzegła przepiękną istotę. Najpiękniejszą na całym świecie! Mówiła to oczywiście o każdym psie, ale wszystkie były najpiękniejsze i wybranie jednego byłoby dramatem. Ostrożnie przechodząc z siadu do klęku, Sheila wyciągnęła dłoń w kierunku golden retrivera, pozwalając mu ją obwąchać na przywitanie jeżeli był zainteresowany, a gdyby to zrobił, wyciągając ją bardziej aby podrapać ją za uchem.
- Cześć przystojniaku! Co tu robisz, tak całkiem sam?




Only those who are capable of silliness can be called truly intelligent.


Ostatnio zmieniony przez Sheila Doe dnia 03.05.21 15:57, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Duncan Moore
Duncan Moore

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9685-duncan-moore#294468 https://www.morsmordre.net/t9694-odin#294576 https://www.morsmordre.net/t9695-the-golden-retriever https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t9698-d-m-moore
Zawód : Prywatny uzdrowiciel i magipsychiatra
Wiek : 53
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Kawaler
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony.
OPCM : 5
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 15
TRANSMUTACJA : 15
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 3
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Czarodziej

Exeter, Devon Empty
PisanieTemat: Re: Exeter, Devon [odnośnikExeter, Devon I_icon_minitime25.04.21 12:24

Robił tak już od pewnego czasu. Na początku była to po prostu forma na zrelaksowanie się. Zdystansowanie się od wszystkiego. Pracował głównie umysłem, więc prędzej czy później nadchodził taki dzień, że Duncan musiał po prostu od tego uciec. Odciąć się, postawić między życiem a pracą grubą, wyraźną linię. Jasne, oczywiście że mógł zrobić znaleźć na to milion różnych sposobów - poczytać książkę, wyjść nad rzekę, uciąć sobie drzemkę. Pozostanie w domu byłoby nawet wskazane, zważywszy na to co działo się dookoła, a także na to, że oboje rodzice Moore'a byli ludźmi którzy nie posiadali w sobie nawet krzty magii... co oczywiście był bezsprzecznie wyjątkowo głupie. Jednakże Exeter, a właściwie całe Devon było nadal okolicą dość spokojną i bezpieczną. Daleko stąd było od Londynu i jadu, który sączył się po tamtejszych dzielnicach.
Czemu jednak przechadzał się po mieście w postaci psa właśnie? Ktoś mógłby mu wytknąć, że tylko utrudnia sobie życie - wszak w czworonożnej postaci nie mógł korzystać z pomocy swojej wiernej towarzyszki, Lucy. A noga była tak samo niesprawna jak wtedy gdy wracał do swojej pierwotnej formy. Kuśtykał więc przez ulice, większość ciężaru przenosząc na pozostałe trzy łapy. Ale pomimo niewygody, lubił takie spacery. To naprawdę pozwalało odciąć się od problemów, z którymi musiał mierzyć się na co dzień - a także spojrzeć na świat z zupełnie innej perspektywy. Poznawanie świata poprzez zapachy było przeżyciem, które nie sposób opisać słowami. Kiedyś próbował - i nawet on, całkiem wygadany starszy człowiek, miał problem z tym, by właściwie to przedstawić. Może kiedyś mu się uda - ale dotychczasowe próby były raczej marne.
Ludzie też, co dość oczywiste, reagowali na niego zupełnie inaczej. Człowieka ignorowano, choć zdarzało się, że jego laska wywoływała spojrzenia pełne chłodnego politowania. Pies niemal zawsze wzbudzał pozytywne emocje. Szczególnie dzieciaki się do niego garnęły, co było przecież zrozumiałe. Raz któryś próbował nawet przekonać rodziców, aby zabrać słodkiego, puchatego pieska do domu. Całe szczęście, że rodziciele okazali się być na tyle rozsądni, aby nie przystać na gorące prośby swojej latorośli.
To dlatego Duncan nie był specjalnie zdziwiony, kiedy i tym razem podczas spaceru został zaczepiony. Nawet lubił takie spotkania, nawet jeśli czasem musiał znosić ciągniecie za sierść czy uczy. Tym razem jednak pochyliła się nad nim osoba dorosła, co było całkiem miłą odmianą. Pies zamerdał przyjaźnie ogonem, jakże mógłby odmówić komuś radości z pogłaskania pieska? Skorzystał z możliwości obwąchania dłoni dziewczyny, a jakże. Pachniała ziołami, bardzo przyjemny aromat, musiał zauważyć. Ogon nie przestawał wesoło wachlować z boku na bok, gdy nadstawił się do drapania. Zaśmiałby się, gdyby mógł, słysząc jej słowa. Rzecz jasna, był przystojniakiem, w obu swoich wydaniach, ale o tym dziewczyna nie musiała wiedzieć. Większość ludzi zupełnie zapominała o istnieniu animagów oraz o tym, że mogli się na takowego natknąć. Może to i lepiej, inaczej zapewne zetknięciu z jakimkolwiek stworzeniem mogłaby im zacząć towarzyszyć paranoja. Stąd psisko tylko popatrzyło na swoją nową znajomą głębokimi, brązowymi oczami, zadowolone z drapania za uchem. Następnie podszedł krok bliżej i położył jej łeb na rękach. Był miłym pieskiem. A każdy czasem zasługuje na trochę uczucia od miłego pieska.




You’ve got a warm heart

You’ve got a beautiful brain

Powrót do góry Go down
Sheila Doe
Sheila Doe

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9587-sheila-doe https://www.morsmordre.net/t9600-bluszczyk https://www.morsmordre.net/t9602-twoja-droga-paprotka https://www.morsmordre.net/f357-camden-town-iverness-street-10 https://www.morsmordre.net/t9746-skrytka-bankowa-nr-2211 https://www.morsmordre.net/t9604-sheila-doe#291895
Zawód : Krawcowa
Wiek : 18
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
We look up at the same stars and see such different things.
OPCM : 9
UROKI : 4
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 2
TRANSMUTACJA : 10
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarownica

Exeter, Devon Empty
PisanieTemat: Re: Exeter, Devon [odnośnikExeter, Devon I_icon_minitime28.04.21 12:23

Chociaż jej samej temat animagii przechodził przez myśl nie raz i nie dwa, nigdy tak naprawdę nie miała ani czasu ani sił aby się na tym skupić. Miała też w końcu ledwie osiemnaście lat, co w perspektywie życia czarodzieja było jeszcze gdzieś na granicy dziecka, nawet jeżeli dokumenty mogły dumnie zaświadczyć o jej pełnoletności. Sama jednak nie czuła się jeszcze dojrzała, wiedząc, że wiele problemów istniało na które nie była gotowa, a ona sama chętniej sięgała po to, co ktoś mógł ją nauczyć, nie po coś, co do czego nawet nie wiedziała, czy będzie w ogóle jej pomocne. A chciałaby jednak zmieniać się w zwierzę. Idealnie, gdyby mogła być wilkiem – godnym, cichym stworzeniem, którego silne łapy mogłyby nieść ją z dala od wszelkich problemów, kłótni, wymagań, agresji…Tak, być wilkiem który biegnie po lesie w poszukiwaniu nowego tropu, nowego zapachu…to brzmiało tak cudownie.
Teraz niestety nie było to możliwe, jednak na szczęście, miała wsparcie w postaci zwierząt. Takich jak prześliczny golden retriver, który właśnie zjawił się w parku. Widziała, jak cieszył się na jej widok i samo to spowodowało, że twarz Sheili rozpromieniła się znacząco, a co dopiero w momencie kiedy pies postanowił wcisnąć swoją głowę na jej ramiona. Uśmiechając się jeszcze szerzej, przytuliła ostrożnie zwierzaka, drapiąc go po boku i grzbiecie. Starała się przy tym być delikatna, bo nie każdy pies lubił przymilanie się aż tak, a zwłaszcza mocniejsze drapanie.
- Zgubiłeś się, hm? – zapytała jeszcze, delikatnie przytulając psa do siebie. – Zadbany jesteś, na pewno ktoś za tobą tęskni! Oh, coś ci się stało w łapkę? – Widziała, że utykał, ostrożnie więc przejechała po niej dłonią. – Czekaj, znajdziemy twojego właściciela i cię oddamy. – Rozejrzała się, czy nikt nie szukał może zagubionego zwierzaka po parku. Nie mogła przecież zostawić takiego słodziaka samemu, tym bardziej, że na pewno był ktoś, kto właśnie tęsknił za swoim pupilem. Nie chciała, aby ktoś musiał płakać przez zgubienie psa.
| Rzut k3 na zdarzenie
1 – W okolicy znajdował się mężczyzna, który już jakiś czas wpatrywał się w Sheilę, stojąc gdzieś w cieniu drzew. Kiedy zaczęła rozglądać się po okolicy, odepchnął się od kory i skierował w kierunku dziewczyny trzymającej psa w swoich ramionach. Przyklęknął przy niej, uśmiechając się szeroko i wyciągając dłoń w kierunku psa. „Dzień dobry, to twój zwierzak? Mój właśnie uciekł, wyglądał identycznie!”
2 – Duncan nie był jedynym psem w parku – dzisiaj również zabłąkał się tutaj bezpański kundelek, który zafascynował się towarzystwem dookoła, ale w mało przyjazny sposób, powarkując i szczekając na niemal wszystko, co można było znaleźć w okolicy, zarówno ludzi jak i zwierzęta. Zerkając na Sheilę i psa, pochylił nisko łeb, warcząc groźnie i obnażając zęby. Gotowy był rzucić się na nich lada moment…
3 – Szelest w gałęziach nie zapowiadał tego, że nagle na Sheilę i Duncana spadnie rudawy kocur. Chociaż jego pazury nie wyrządziły wielkiej krzywdy, zadrapując jedynie ramię cyganki, zaraz też jednak skoczył na psa, nie wiadomo, czy to w ramach paniki czy w ramach agresji.




Only those who are capable of silliness can be called truly intelligent.
Powrót do góry Go down
Morsmordre
Morsmordre

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Exeter, Devon Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500

Exeter, Devon Empty
PisanieTemat: Re: Exeter, Devon [odnośnikExeter, Devon I_icon_minitime28.04.21 12:23

The member 'Sheila Doe' has done the following action : Rzut kością


'k3' : 3


Powrót do góry Go down
Duncan Moore
Duncan Moore

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9685-duncan-moore#294468 https://www.morsmordre.net/t9694-odin#294576 https://www.morsmordre.net/t9695-the-golden-retriever https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t9698-d-m-moore
Zawód : Prywatny uzdrowiciel i magipsychiatra
Wiek : 53
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Kawaler
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony.
OPCM : 5
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 15
TRANSMUTACJA : 15
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 3
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Czarodziej

Exeter, Devon Empty
PisanieTemat: Re: Exeter, Devon [odnośnikExeter, Devon I_icon_minitime17.05.21 0:27

Nie dość, że była delikatna, to jeszcze zaczęła się o niego martwić. Ludzie naprawdę potrafili być czasami wspaniali, kiedy tylko się postarali. Jaką to jednak było ironią, że zwykle więcej miłości i uwagi otrzymywały zwierzęta, a nie inni ludzie? Chociaż oczywiście nie dotyczyło to wszystkich przypadków. Czasem zarówno dobroć jak i bezduszność mogły popadać już wręcz w skrajność. I oto zdarzali się przecież ludzie, którzy przeszłaby zupełnie obojętnie koło rannego psa, może nawet pogoniliby go kijem, byle tylko odgonić darmozjada. Ale były także takie jednostki, które bez namysłu pomagały wszystkim. Każdej napotkanej potrzebującej duszyczce. To były prawdziwe diamenty.
Duncan postanowił usiąść, aby nie nadwyrężać łapy. Nogi. Kończyny w każdym razie. Gdy zbyt długo chodził, nie ważne pod jaką postacią, w końcu zaczynała go boleć. Pozwolił się więc drapać, widząc że najwyraźniej sprawia to przyjemność dziewczynie, która go zaczepiła. Przywykł już i do ciągnięcia za uszy i za ogon, więc to była właściwie miła odmiana. Nie odrzekł nic na jej pytania - bo jakże by miał? Nawet animagowie nie byli w stanie porozumiewać się z innymi czarodziejami, podczas przebywania w swojej zmienionej postaci. Miał tylko cichą nadzieję, że dziewczyna nie postanowi za wszelką cenę poszukać jego właścicieli. To mogłoby być odrobinę kłopotliwe, jeśli uznałaby, ze musi go zabrać ze sobą lub, co gorsza, zaprowadzić do schroniska. Musiałby się wtedy przemienić w człowieka, a wolałby nie sprawiać jej niepotrzebnej traumy.
Właściwie nie zamierzał zostawać z dziewczyną zbyt długo. Jeszcze kilka drapnięć za uchem, kilka zamaszystych machnięć ogonem i zamierzał się zbierać do drogi. Nieznajoma zapewne uznałaby, że wrócił do siebie - a przynajmniej taką miał nadzieję. Ale oto czuły słuch Duncana wyłapał coś intrygującego. Niesamowite były te zwierzęce zmysły, człowiek w życiu by się nie domyślił, co pies może usłyszeć albo poczuć! A tym razem Duncan usłyszał bardzo wyraźnie szelest. Tuż nad ich głowami. Zanim jednak zdążył jakoś zareagować, oto z drzewa spadł kot. Najprawdziwszy kot, rudy i gruby. Czy to nie o kotach się mówi, że lądują na cztery łapy? Ten chyba jednak tej sztuki nie opanował, bo spadł niemal prosto na pysk, przy okazji drapiąc uroczą dziewczynę. Duncan szczeknął kilka razy, chcąc przepłoszyć zwierzę, ale przecież byłoby za dobrze, gdyby po prostu mu się to udało. Już po chwili kot wczepił się bowiem pazurami w jego sierść. Uszy animaga wypełniło wściekłe miauczenie i syczenie. W naturalnych odruchu obronnym ruszył z miejsca, nieco niezdarnie próbując zrzucić z siebie sierściucha, który wylądował i trzymał się mocno jego grzbietu. Pies wywijał bączki i próbował przegonić kota, kłapiąc zębami, ale wszystko na nic. Prawie jak na rodeo. Noż cholera jasna, czy to był jakiś cyrk?!




You’ve got a warm heart

You’ve got a beautiful brain

Powrót do góry Go down
Sheila Doe
Sheila Doe

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9587-sheila-doe https://www.morsmordre.net/t9600-bluszczyk https://www.morsmordre.net/t9602-twoja-droga-paprotka https://www.morsmordre.net/f357-camden-town-iverness-street-10 https://www.morsmordre.net/t9746-skrytka-bankowa-nr-2211 https://www.morsmordre.net/t9604-sheila-doe#291895
Zawód : Krawcowa
Wiek : 18
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
We look up at the same stars and see such different things.
OPCM : 9
UROKI : 4
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 2
TRANSMUTACJA : 10
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarownica

Exeter, Devon Empty
PisanieTemat: Re: Exeter, Devon [odnośnikExeter, Devon I_icon_minitime19.05.21 10:25

Sheila dużo ciepła w sobie miała zarówno do zwierząt, jak i do ludzi, jednak czasy w jakich żyli zmuszały ją do pewnego wycofania się. Owszem, dalej spróbowałaby pomóc komuś potrzebującemu, musiałaby jednak mierzyć siły na zamiary, bo jeżeli miałaby stanąć murem za osobą dręczoną przez policjantów, prędzej sama skończyłaby za kratami Tower, niż w chwale i sławie wyniosłaby dręczonego przez sprawiedliwość człowieka. Pies był jednak istotą, która żadnej winy na sobie nie miała (no cóż, animagia, póki co nie wpadała jej do głowy, bo ciężko było wchodzić w paranoję, wypatrując człowieka w każdym przypadkowym stworzeniu), dlatego tym bardziej ciepło i opieka mogły teraz otulać golden retrivera.
Delikatnie jeszcze przejechała dłonią po problematycznej łapie, nie wiedząc, co spotkało tego biedaka, ale zdecydowanie nic dobrego. Tym bardziej delikatnie podrapała psa za uchem i pogłaskała po głowie, tak jakby w jakiś minimalny sposób chciała mu wynagrodzić ból, z którym przyszło mu się zmagać każdego dnia. Oczywiście, póki co dalej chciała odnaleźć kogoś, do kogo ten pies należał, nie mogąc w końcu zostawić go na ulicy. Na pewno wolałaby nie przekonywać się, że samotny puchaty piesek nie jest czymkolwiek z tych trzech opisów, dlatego też lepiej by było, aby w wolnej chwili pies samotnie się oddalił, korzystając z ewentualnego powrotu obecnych opiekunów Sheili.
Kota się nie spodziewała, nie wyczuwając jego obecności tak szybko, jak zrobił to pies. Ani słuch, przyjmujący bodźce z całej okolicy, ani nos, o wiele mniej czuły, nie wychwyciły żadnego ruchu wśród gałęzi. Przypuszczała, że pies coś ciekawego usłyszał, kiedy jego oczy powędrowały w górę, ale żadne z nich nie zdołało cokolwiek zrobić, zanim ruda kula futra śmignęła przed jej oczyma, a pazury rozdrapały nieco jej skórę. Syknęła cicho, przez moment wpatrując się w same czerwone pręgi, okazało się jednak, że problem nie skończył się jeszcze. Poderwała się niemal natychmiast z miejsca, nie patrząc na to, jak groźna dla niej samej mogła być interwencja w tym wypadku. Nie, po prostu musiała pomóc psu w tym momencie, a inne rzeczy nie miały teraz znaczenia.
Skoczyła bliżej tego całego rozgardiaszu, łapiąc kota dość mocno i przytrzymując wszystkie stworzenia w miejscu, nawet jeżeli kot dalej syczał, wbijając w jej skórę zęby. Sheila za to skupiła się na odczepianiu pazurów z psiej sierści, dopiero kiedy odczepiła wszystkie pazury, odsuwając go na odległość i odnosząc przez część parku, aż w końcu nie pozostawiła niespokojnego kota gdzieś z dala od psa i pozwalając, aby kot, miaucząc głośno z niezadowoleniem, oddalił się i już nie wrócił. Dopiero wtedy panna Doe odwróciła się, szukając psa i próbując się dojrzeć, czy wszystko w porządku, jednocześnie próbując zignorować ból od tych wszystkich drobnych ran i obrażeń. Teraz najważniejsze było, czy pies był cały i zdrowy!




Only those who are capable of silliness can be called truly intelligent.
Powrót do góry Go down
Duncan Moore
Duncan Moore

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9685-duncan-moore#294468 https://www.morsmordre.net/t9694-odin#294576 https://www.morsmordre.net/t9695-the-golden-retriever https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t9698-d-m-moore
Zawód : Prywatny uzdrowiciel i magipsychiatra
Wiek : 53
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Kawaler
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony.
OPCM : 5
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 15
TRANSMUTACJA : 15
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 3
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Czarodziej

Exeter, Devon Empty
PisanieTemat: Re: Exeter, Devon [odnośnikExeter, Devon I_icon_minitime11.06.21 23:56

Właściwie był pod wrażeniem, jak szybko i sprawnie dziewczyna zareagowała na cały ten rozgardiasz. W jednej chwili doskoczyła do dwójki szamoczących się zwierząt i je rozdzieliła. Sam Duncan właściwie nie czuł pazurów rudego kocura, który tak usilnie się go trzymał, miał na to zbyt grubą sierść. Ich ostrość poczuł dopiero w momencie, gdy dziewczyna silnym szarpnięciem zdjęła z niego kota. Pies wydał z siebie jeszcze kilka szczeknięć, bo jednak cała ta sytuacja była silnie stresująca. Zwierzę w ramionach niewiasty cuchnęło - i to nie tylko zapaszkami typowymi dla sierściucha żyjącego już jakiś czas na ulicy. Kot pachniał także złością i strachem. Czasami Duncan był naprawdę pod wrażeniem tego, co potrafił wyniuchać jego nos - zapachy, które chwytał momentami ciężko było określić w jakikolwiek sposób. Kiedyś nawet zdarzyło mu się natknąć na bardzo nietypową woń. Unosiła się ona wokół jednego człowieka. Gdy później Duncan spotkał go po raz drugi, już swojej prawdziwej postaci, dowiedział się, że mężczyzna ten poważnie chorował. Moore był animagiem już od lat - a jednak każdego dnia uczył się więcej o świecie psów - istot, które określało się mianem największego przyjaciela człowieka, a o którego świecie i sposobie rozumowania i pojmowania otaczającej je rzeczywistości wiedziano tak niewiele. To było prawdziwie fascynujące.
Niebezpieczeństwo zostało zażegnane, Duncan powitał powracającą dziewczynę energicznym machaniem ogona. Kot zwiał - miał szczęście że pies nie był w nastroju na pogonie. No i noga też mu w tym trochę przeszkadzała. Ale to akurat nie było ważne. Golden retriever grzecznie usiadł na trawie, gdy spanikowana dziewczyna sprawdzała, czy nic mu się nie stało. Jeśli chodzi o zwierzęta, to w całym tym zdarzeniu chyba najbardziej ucierpiały tylko nerwy rudego kota. Skóra Duncana była właściwie nietknięta, wszystko dzięki jego gęstej sierści. Czuły nos zaraz doniósł mu jednak o tym, że ktoś odniósł obrażenia w tym starciu. Pies kilkukrotnie trącił nosem ramię dziewczyny. Potrafiłby wyczuć krew nawet przez materiał. Zadrapania nie krwawiły może mocno, właściwie prawie wcale, ale Duncan i tak się trochę zmartwił. Dziewczyna była dla niego taka miła, a teraz musiała cierpieć konsekwencje pomocy, której mu udzieliła. Kto wie jak długo pies szamotałby się z kotem, zanim rudy, gruby sierściuch w końcu by odpuścił? Golden retriever popatrzył na ładną twarz dziewczyny swoimi wielkimi, brązowymi oczami, próbując w ten sposób wyrazić swoją wdzięczność. Była bystra, wiedział że na pewno wyłapie i zrozumie to spojrzenie.




You’ve got a warm heart

You’ve got a beautiful brain

Powrót do góry Go down
Sheila Doe
Sheila Doe

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9587-sheila-doe https://www.morsmordre.net/t9600-bluszczyk https://www.morsmordre.net/t9602-twoja-droga-paprotka https://www.morsmordre.net/f357-camden-town-iverness-street-10 https://www.morsmordre.net/t9746-skrytka-bankowa-nr-2211 https://www.morsmordre.net/t9604-sheila-doe#291895
Zawód : Krawcowa
Wiek : 18
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
We look up at the same stars and see such different things.
OPCM : 9
UROKI : 4
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 2
TRANSMUTACJA : 10
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarownica

Exeter, Devon Empty
PisanieTemat: Re: Exeter, Devon [odnośnikExeter, Devon I_icon_minitimeYesterday at 14:44

Można powiedzieć, że ten miesiąc zdecydowanie nie był szczęśliwy jeżeli chodziło o kontakt ze zwierzętami. Nie była zupełnie nieobeznana w ich świecie – od maleńkiego zajmowała się wraz z babcią wszystkimi zwierzętami podczas prac sezonowych, czasem nawet pomagając dziadkowi przy koniach. Ba, czasem nawet przystawała przy bezpańskich psach, podnosząc je ostrożnie z ziemi i zanosząc je do taboru, święcie przekonana, że za którymś razem będą musieli zaakceptować któreś ze zwierząt. Co prawda było już parę innych psów, ale ona chciała takie własne! Mogłaby wtedy z tym pieskiem spać i na pewno by o niego dbała i czesałaby go, aby sierść miał ładną! Zupełnie nie rozumiała, czemu bracia wtedy parskali i ostrożnie odstawiali pieski aby pozwolić im uciec. Oni też na pewno by się ucieszyli z posiadania podnoszącego na duchu towarzysza.
W październiku jednak czekały ją, a przynajmniej tak jej się wydawało, same nieszczęścia. Najpierw ten dziwaczny jastrząb w parku, który ją zaatakował, kiedy uciekała przed kimś kto prawdopodobnie handlował czymś nielegalnym. Parę dni temu ledwie natrafiła na Volansa Moora, z którym ratowanie lisa wymknęło się spod kontroli – miała wrażenie, że pomimo pomocy uzdrowicielskiej, wciąż czuje na sobie zęby zwierzęcia. A teraz ten kocur, który rzucał się jakby właśnie opętał go duch bazyliszka, gotowego do zaatakowania i zabicia każdej żywej istoty. Na litość, ktoś powinien skontrolować kiedyś te zwierzęta! Ona jeszcze była w miarę przyzwyczajona do bólu, ale co, gdyby trafiło to na dziecko, któremu taki wściekły zwierz mógłby zrobić krzywdę? Nie miała jednak czasu ani chęci zajmować się teraz kotem, wracając czym prędzej do retrivera, który wydawał się być w całkiem dobrym stanie.
Odetchnęła, kiedy nie znalazła na jego twarzy żadnych zadrapań ani problemów, uśmiechając się lekko kiedy jego psyk powędrował w stronę jej ramienia. Poklepała go lekko po boku, pochylając głowę i składając delikatny pocałunek na psim czole, tak jakby chciała zapewnić, że wszystko w porządku i nie ma się co martwić. Wydawał się zmartwiony i wdzięczny, więc to było najważniejsze. Znaczy, nie że był zmartwiony, ale że psia miłość wyrażała się w tak prostym geście.
- Powinniśmy w końcu znaleźć twojego właściciela, hm? Zaraz pewnie po mnie wrócą i będę musiała znikać, a nie wypada cię tak zostawić. – Wyjęła z torby jabłko, przecierając jeszcze jego powierzchnię i podsunęła pod nos psa, mając nadzieję, że skusi się na przekąskę i dzięki temu będzie mógł pójść za nią.




Only those who are capable of silliness can be called truly intelligent.
Powrót do góry Go down
 

Exeter, Devon

Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Reszta świata :: Inne miejsca :: Anglia i Walia :: Devon-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-21