Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Login:

Hasło:

Exeter, Devon
AutorWiadomość
Exeter, Devon [odnośnik]17.04.21 21:25
First topic message reminder :

Exeter, Devon

Exeter to największe miasto Devon, położone przy ujściu rzeki Exe, którą żeglować można od morza aż do centrum miasta. Rzeka wyznacza układ miasta, dzieląc je na dwie części, połączone ze sobą licznymi mostami. Najważniejszymi zabytkami są ruiny średniowiecznego zamku, oraz romańsko-gotycka katedra – reszta miasta jest dość nowa, przebudowana została bowiem po II Wojnie Światowej. Mimo sporego zaludnienia, w samym mieście można odnaleźć wiele parków albo miejsc zielonych, gdzie ludzie chętnie odpoczywają w wolnej chwili. Równie popularnym miejscem do spędzania wolnego czasu są kanały i mniejsze uliczki, gdzie można ukryć się przed skwarem albo ochłodzić w gorące dni.
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Exeter, Devon - Page 2 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Re: Exeter, Devon [odnośnik]03.02.22 23:07
Słuchał spokojnie słów Nelki, kiwając głową. Cóż, każde zajęcie było lepsze niż jego brak - a szczególnie po nieprzespanych nocach, szczególnie po martwieniu się o miejsce przebywania brata, szczególnie...
Ten styczeń nie był najlepszy w jego życiu, to na pewno. Ale nie mógł dawać po sobie pokazać, że coś było nie tak, że martwił się i o Marcela, i o Jamesa - powinien się po prostu szeroko uśmiechać i udawać, że wszystko było w porządku. TO było najlepszą opcją dla nich wszystkich. Po co miałby kogoś martwić, a tym bardziej obcych?
Przeniósł wzrok na Leona, a później na Aidana, posyłając im obu szeroki uśmiech.
Chyba nie chciał nawet myśleć o tym co miało miejsce podczas sylwestrowej nocy między nim, a Leonem, a jednocześnie jeśli będzie unikał rozmowy z tą dwójką, to na pewno mogło to wzbudzić podejrzenia Sheili. Przecież ona wiedziała jak potrafił gadać! Nie mógł na to pozwolić... Musiał się wziąć w garść. Tak po prostu.
Ruszył z rękami w kieszeni za Aidanem i Leonem, wygwizdując jakąś prostą melodię. Rozejrzał się zaraz po tym co mieli na miejscu - proste i zwykłe rąbanie drewna zawsze było w porządku. Przesunął jednak wzrok na Leona zaraz.
- Bez magii, chyba że nasz lord nie da rady - rzucił, sięgając po siekierę jedną i drugą - podając ją Leonowi z wymownym uśmiechem. No nie mógłby odpuścić, żeby wypomnieć różnicy w statusie między nimi, a Leonem. Nie byłby sobą!
Po tym skierował się w stronę bali. Może łatwiej byłoby im je przenieść i pociąć przy pomocy magii, ale nie przyszli tutaj po _proste_ rozwiązania. No i sam nie czuł się aż tak pewnie z magią - przynajmniej nie z tą, z która mogłaby się tutaj rzeczywiście przydać. Przecież transmutacja była skuteczna, ale w większości wypadków tworzyła ona tylko iluzje - coś niekoniecznie trwałego. No i wyciągała z niego takie zasoby energii i skupienia, że naprawdę wolał się skupić po prostu na machaniu ręką. No i przy okazji może nabiorą nieco więcej siły - a na to nie można było narzekać nigdy.
- Tamte bale, Aidan, chodź, rozłożymy je lepiej i zaczniemy ciąć na mniejsze kawałki. A ty Leon, nie stój tak, też nam pomóż.



Am I hurting? Am I sad? Should I stay, or should I go? Will there ever be a place for the broken in the light?
If I make another move there'll be no more turning back; If I find a way to change, if I step into the light...
then it all will fade away
Thomas Doe
Zawód : Złodziej, grajek
Wiek : 21
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Things didn't go exactly as planned
but I'm not dead so it's a win
OPCM : 5
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 17
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 20
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarodziej
Exeter, Devon - Page 2 AGJxEk6
Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9764-thomas-doe?nid=5#297075 https://www.morsmordre.net/t9998-buleczka?highlight=Bu%C5%82eczka https://www.morsmordre.net/t9805-fircyk https://www.morsmordre.net/f358-doki-pont-street-13-7 https://www.morsmordre.net/t9797-skrytka-bankowa-nr-2234 https://www.morsmordre.net/t9798-thomas-doe#297380
Re: Exeter, Devon [odnośnik]09.02.22 2:09
Na początku nie wydało mu się dziwne, że sam zajmuje się tym, o co prosiła ich Neala. Może Aidan jeszcze o czymś z nią rozmawiał, a Thomas nie kwapił się do pracy. Poza tym, pewnie obaj niechętnie posłuchaliby jego wezwania. Zdążył więc trochę już jakoś rozplanować ten prowizoryczny stół i postawić pierwsze skrzynie w jego podstawie, kiedy nagle doszło do niego to dziwne pytanie, chyba retoryczne, ale dla pewności zdecydował się na nie odpowiedzieć:
- Magi- – lecz urwał, dając wybrzmieć idiotycznej odpowiedzi drugiego chłopaka – Zaraz, co? – odwrócił się w ich stronę lekko zirytowany pomysłem Doe'a.
Zobaczył ich dwójkę stojącą sobie ot tak przy balach drzewa.
- Machanie siekierą to strata czasu i energii. Nie mamy całego dnia. – odrzucił topór, który odebrał od Thomasa na ziemię - I to nie jest konkurs „Kto lepiej operuje mugolskimi narzędziami”. Albo nie wiem, „Kto jest silniejszy”. Liczy się efektywność, nikogo nie obchodzą teraz twoje muskuły, Tom.
Pokręcił głową z zażenowania i wrócił do zaczętej już przecież pracy. Mógłby co prawda i w tym pomóc sobie różdżką, jednak to tylko ustawienie paru skrzynek. Używanie magii w takim przypadku zakrawa już o przesadę i kombinowanie. Jak koń pod górkę, idealnie określenie dla tego, co właśnie wyrabiali Moore i Doe. Miał się już denerwować i zapytać kiedy w końcu mu pomogą, gdy został zaczepiony, że to niby on nic nie robi. Zaklął w myślach. Dlaczego zamiast Thomasa nie pomagał mu na przykład Ollie? Na pewno nie miałby takich problemów w zrozumieniu zadania...
- To Wy tak nie stójcie i pomóżcie mi ze stołem. Nie słyszeliście o co prosiła nas Neala? Najpierw mieliśmy rozłożyć stoły ze skrzyń, a potem zająć się drewnem. – co prawda jej szyk zdań był odwrotny, ale tak już czasem miała; w każdym razie jej wypowiedź była całkiem komunikatywna – Thomas, proszę się. Zostaw tę siekierę teraz i zróbmy wszystko po kolei. A potem będziesz się mógł bawić w... nie wiem, kogoś kto zajmuje się waleniem toporem w drzewa. – cóż, mugoloznawcą to Leon nie był...
„Drwal” to całkiem trudne słowo.
Leon Longbottom
Zawód : rebeliant
Wiek : 24
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
Don't be sorry, if you know that I'm lonely
I don't feel like you know me well enough to understand
OPCM : 20
UROKI : 15
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 7
SPRAWNOŚĆ : 3
Genetyka : Czarodziej

Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t5898-leon-longbottom https://www.morsmordre.net/t5997-merkury https://www.morsmordre.net/t10635-leos https://www.morsmordre.net/f411-northumberland-blyth-dwor-longbottomow https://www.morsmordre.net/t6000-skrytka-bankowa-nr-1477 https://www.morsmordre.net/t5999-leon-longbottom
Re: Exeter, Devon [odnośnik]11.02.22 9:48
Słowa Nelki usłyszał wyraźnie i wbrew wszelkim pozorom nawet je zrozumiał, po prostu nie widział powodu dlaczego nie mieliby podzielić się pracą, tym bardziej jeśli Leon wolał używać magii. Mógł sobie dzięki niej bez problemu poradzić sam. Na początku zrobiło mu się nieco głupio, bo może i chłopak miał racje? Powinni się z tym pośpieszyć. Następne słowa jednak sprawiły, że zmarczył czoło w niezadowoleniu zastanawiając się co Leon ma dokładnie na myśli. - Praca to nie zabawa. - Obruszył się nie rozumiejąc skąd wzięło się to całe niezadowolenie Longbottoma i takie, a nie inne spojrzenie na to by nie używać magii. Zaklęcia były pomocne, ale dało się żyć bez nich. Nie wierzył, że ktokolwiek używa magii do wszystkiego. Chociaż, może szlachta faktycznie tak robiła? Nie Nelka oczywiście, ale taki Leon? Ubierać też się sam nie ubierał? Trochę to takie... leniwe. - Nie każdy jest czarodziejem. Nie każdy może użyć magii. - Pomyślał o tacie i jego szorstkich, wyrobionych od pracy dłoniach. Ciężko pracował, aby jego dzieciom niczego nie zabrakło i nie potrzebował do tego różdżki, czy magii. Aidan też nie. Ba! Lubił i niekiedy wolał pracę fizyczną. Zawsze chciał być taki jak papa Moore. Silny i pracowity. - Zresztą, czasem można się bez niej obejść i zrobić coś samemu. - Kontynuował próbując jakoś wyjaśnić Leonowi o co w tym wszystkim chodziło, bo nie wiedział czy bardziej to Leon nie rozumie ich, czy oni Leona. - Może w takim razie my zajmiemy się drewnem, a ty stołami? - Zaproponował drapiąc się po karku. Nie było to coś trudnego. Nawet bez magii poradziłby sobie bez problemu. Chyba... Wtedy on i Thomas mogliby się zająć czymś innym i faktycznie nie tracić więcej czasu. Nie robili w końcu tego dla siebie, a i nie miał zamiaru zawieść Nelki skoro obiecał, że pomoże. Nie czekając dłużej obrócił się podchodząc do bali, tak jak zaproponował wcześniej Tomek. Nie były duże. Przycięto je na odpowiednie długości, żeby mieli jak najmniej pracy. Jesion i chyba buk. Dobrze się paliły i dawały dużo ciepła. Zaczął je rozkładać, część z nich przenosząc. Nie chciał od razu brać się za wszystkie, aby nie zrobić zbyt dużego bałaganu pod nogami, lepiej było zrobić to po kolei.


The power of touch, a smile, a kind word, a listening ear, an honest compliment or the smallest act of caring, all of which have the potential to
turn the life around
Aidan Moore
Zawód : Prace dorywcze
Wiek : 18
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Kawaler
The only way to deal with
an unfree world is to become
so absolutely free that your very existence is an act of rebellion.
OPCM : 10
UROKI : 5
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 10
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 12
SPRAWNOŚĆ : 13
Genetyka : Czarodziej

Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t9575-aidan-moore#291411 https://www.morsmordre.net/t9693-bazyl#294574 https://www.morsmordre.net/t9692-zabie-udko#294568 https://www.morsmordre.net/f376-irlandia-gory-derryveagh https://www.morsmordre.net/t9923-skrytka-bankowa-nr-2197#299908 https://www.morsmordre.net/t9696-aidan-moore#294585
Re: Exeter, Devon [odnośnik]14.02.22 20:29
Zmarszczył brwi, widząc i słysząc słowa Leona. Cykor? Paniuś z dobrego domu. Wbił w niego wzrok, słuchając jego słów, jak ich obrażał wręcz...
Mógłby mu pokazać jak dobrze posługuje się magią i spróbować go zmienić w gęś, a może w ropuchę, ale powstrzymał się - bo obiecał Sheili, że będzie się zachowywał.
Ale również zostawił Aidana samego z drewnem, które zaczął znosić tak jak on sam wcześniej zaproponował, ale nie było to jego winą, że zamiast pomóc Moorowi, musiał się skupić teraz na Leonie i pokazać mu, gdzie było jego miejsce.
Kiedy ten odrzucił siekierę na bok, skrzyżował dłonie na piersi.
- Słabeusz - powiedział, a kiedy ten tylko podniósł jedną ze skrzyń, zaraz się nachylił do niego i przejął ją od niego, łapiąc mocno i podrzucając nieco w dłoniach. Chwyt miał pewny i zdawało się, że nie stanowiło większego problemu dla niego waga skrzyni, przenosząc zaraz ją w odpowiednie miejsce. Chociaż to nie tak, że nie miała w ogóle wagi... po prostu nie mógł sobie pozwolić na pokazanie, że mogło sprawić mu to nieco kłopotu.
Może i zrobił to w ramach popisówki własną siłą, nawet jeśli ta nie była jakaś wybitnie wielka to wyraźnie większa niż lorda. I tyle satysfakcji mu wystarczyło. Leon nie będzie go obrażał - nie po tym jak się dowiedział jakie Longbottom miał dziwne upodobania! Znaczy, nie żeby z nim samym było coś nie tak, ale o sylwestrze wolał zapomnieć. W końcu w ogrodzie nic się nie wydarzyło, nic nie miało miejsca.
Ruszył i do kolejnej skrzyni, przyśpieszając kroku jakby wszystko chciał mieć już za sobą.
Złapał kolejną skrzynię, znów ją przenosząc. Zerknął jednak w stronę Leona przy tym.
- No już, rusz się do Leona. Idź rąbać drewno, bo to tylko rozgrzewka. Nie spędzimy na te skrzynie całego popołudnia, a ktoś ci musi pokazać jak używać siekiery - powiedział, a zanim Leon zdążyłby zaprotestować, dodał:
- Nie będziesz używać facere, bo nie masz pewności, że nie trafisz sobie w stopę. Siekiera będzie tylko rąbać, cokolwiek się pod nią znajdzie - dodał, nie musząc przecież precyzować, że sam kiedyś próbował w taborze wykonywać podobne obowiązki przy pomocy magii i nie kończyło się to najlepiej.



Am I hurting? Am I sad? Should I stay, or should I go? Will there ever be a place for the broken in the light?
If I make another move there'll be no more turning back; If I find a way to change, if I step into the light...
then it all will fade away
Thomas Doe
Zawód : Złodziej, grajek
Wiek : 21
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Things didn't go exactly as planned
but I'm not dead so it's a win
OPCM : 5
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 17
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 20
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarodziej
Exeter, Devon - Page 2 AGJxEk6
Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9764-thomas-doe?nid=5#297075 https://www.morsmordre.net/t9998-buleczka?highlight=Bu%C5%82eczka https://www.morsmordre.net/t9805-fircyk https://www.morsmordre.net/f358-doki-pont-street-13-7 https://www.morsmordre.net/t9797-skrytka-bankowa-nr-2234 https://www.morsmordre.net/t9798-thomas-doe#297380
Re: Exeter, Devon [odnośnik]20.02.22 23:53
Śmieszne, ludzie kłócą się najzacieklej o sprawy małej wagi, nie tak istotne szczegóły. I w takich kłótniach, gdy często strony tak bardzo nie przykładają uwagi do używanej przez nich retoryki, ze względu właśnie na błahość sprawy, paść może wiele nieprzemyślanych, krzywdzących słów, co nigdy nie miały dojść niczyich uszu. Z którymi nie zgadza się sam autor. No, przynajmniej nie tak do końca i nie w tym kontekście...
- Nie o to mi chodziło, Aidan... – zreflektował się Longbottom, któremu przecież nie trzeba wykładać różnic pomiędzy mugolami a czarodziejami, który przecież nie uważa mugoli za gorszych, który nie uważa ich trybu życia, za coś, co powinno się deprecjonować i uważać za zabawne.
Uważał tylko, że jeżeli można używać do czegoś magii, można zrobić coś w sposób łatwiejszy, powinno się z tej sposobności korzystać. Powinno się korzystać ze swoich umiejętności. Czy mugole nie po to robią te jakieś dziwne gmachy z kominami, metalowe maszyny, by pozbyć się z życia konieczności pracy fizycznej? Trudno byłoby mu uwierzyć, że jeden z drugim pod presją czasu, mając do wyboru teleportację, świstoklika czy sieć Fiuu, zdecydowaliby się gdzieś pobiec ile sił w nogach albo skorzystać z miotły. Tak widział ten problem. Chociaż może przesadzał, może też czasu wcale nie było tak mało. Może po prostu nie potrafił znieść z jakiegoś powodu Thomasa...
Może wytłumaczyłby to wszystko Moore'owi – za wyjątkiem tej ostatniej myśli, gdyż sam jej w tym momencie nie był świadomy – gdyby nie żenujące przedstawienie Doe'a. Słabeusz. Ciekawy ruch, zaczął popisywać się jeszcze bardziej, gdy tylko Leon wytknął mu, że to robi i ma przestać.
Chłopak parsknął tylko śmiechem i pokręcił głową. Nie robiło to na nim wrażenia, mówił prawdę. Uważał to za strasznie dziecinne. Przepychanie się, kto ma więcej pary w rękach, oleju w głowie czy zręczności w nadgarstku.
- Niedorzeczne... – skwitował ostatnią wypowiedź Thomasa, chwytając wcześniej odrzuconą na ziemię siekierę i oddalił się do stanowiska z drewnem, zostawiając go samemu sobie. Skoro chce to zrobić sam, niech mu będzie...
- Facere. – ale Leon na pewno nie zamierzał słuchać takiej rady.
Przecież to zaklęcie właśnie po to zostało stworzone, by wykonywać za jego pomocą takie prace...
Leon Longbottom
Zawód : rebeliant
Wiek : 24
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
Don't be sorry, if you know that I'm lonely
I don't feel like you know me well enough to understand
OPCM : 20
UROKI : 15
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 7
SPRAWNOŚĆ : 3
Genetyka : Czarodziej

Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t5898-leon-longbottom https://www.morsmordre.net/t5997-merkury https://www.morsmordre.net/t10635-leos https://www.morsmordre.net/f411-northumberland-blyth-dwor-longbottomow https://www.morsmordre.net/t6000-skrytka-bankowa-nr-1477 https://www.morsmordre.net/t5999-leon-longbottom
Re: Exeter, Devon [odnośnik]25.02.22 12:42
Naprawdę kłócić się nie chciał, ani w ogóle w jakiekolwiek konflikty się wdawać. Argumentów Leona dalej nie rozumiał. W sensie, to ze spieszeniem się jeszcze tak, ale tej całej reszty to już nie. Dlatego właśnie postanowił zostawić Tomka i Leona samych sobie, a niech sobie to wyjaśnią sami, a on sam wziął się za pracę, bo naprawdę nocka ich tu w końcu zastanie, a Nelka im głowy pourywa. Nie no, tak to nie. Ale będzie rozczarowana nimi, a to przecież gorsze. No i przyszli tu pomagać, tak? To miało być drzewo na opał dla ludzi, którzy naprawdę go potrzebowali. W takim razie sprzeczali się w sumie w słusznym celu? Rozłożył bale wciąż przysłuchując się rozmowie za nim, po czym wziął siekierę w dłoń i wziął się za rąbanie. Tak jak mówił, bez magii. Przeważnie takie rzeczy robił bez niej. W ogóle dużo robił bez niej. Była pomocna, ale nie jakoś mu niezbędna. Tata nauczył go wszystkiego. Nie chciał by jego dzieci polegały wyłącznie na magii, a i sam chciał się pewno jakoś wykazać jako tata. Doceniał to. Praca łatwa nie była. Wstawanie wcześnie, wysiłek fizyczny, ból mięśni, kładzenie się późno spać... a jednak satysfakcja była duża, a i robota zrobiona. Kto miał jednak nauczyć Leona? U niego pewnie inaczej to wszystko wyglądało. Nie miał taty mugola, a i w sumie chyba takich rzeczy robić nie musiał... talerza po śniadaniu też nie mył? Z jednej strony to takiemu naprawdę dobrze, ale z drugiej to trochę przykre nawet było. Brał zamach raz za razem przerywając tylko wtedy, gdy ostrze siekiery kierował w inne miejsce, bądź gdy zmieniał pozycje. Już wiedział, że jutro ręce mu chyba to odpadną, ale nic nie szkodzi. Warto by było. Przystanął na chwilę jednak wbijając siekierę w drewno i odwracając się w stronę Leona, który pojawił się obok niego.- Może chciałbyś spróbować? Pokazałbym ci jak wiesz, trzymać siekierę poprawnie, zamachnąć się i w ogóle. - Uśmiechnął się lekko proponując. Już się nie gniewał, a szczerze mu współczuł. Może nie chciał od niech odstawać, ale bał się przyznać, że nie potrafi tak samemu, bez różdżki siekierę obsługiwać. Niby logiki dużej w tym nie było, ale na nogi trzeba było uważać. No i siły dużo w to włożyć.


The power of touch, a smile, a kind word, a listening ear, an honest compliment or the smallest act of caring, all of which have the potential to
turn the life around
Aidan Moore
Zawód : Prace dorywcze
Wiek : 18
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Kawaler
The only way to deal with
an unfree world is to become
so absolutely free that your very existence is an act of rebellion.
OPCM : 10
UROKI : 5
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 10
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 12
SPRAWNOŚĆ : 13
Genetyka : Czarodziej

Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t9575-aidan-moore#291411 https://www.morsmordre.net/t9693-bazyl#294574 https://www.morsmordre.net/t9692-zabie-udko#294568 https://www.morsmordre.net/f376-irlandia-gory-derryveagh https://www.morsmordre.net/t9923-skrytka-bankowa-nr-2197#299908 https://www.morsmordre.net/t9696-aidan-moore#294585
Re: Exeter, Devon [odnośnik]04.03.22 14:51
- Sam jesteś niedorzeczny paniczyku - odpyskował od razu Thomas, zajmując się tymi skrzyniami. Przenoszeniem, przestawianiem. Nie były jakieś bardzo ciężkie, nie był pewny ile mogły ważyć, ale na pewno nie jakoś dużo. Mimo, że wydawały się solidne to cały proces przenoszenia ich, kiedy się na nim skupił, szedł całkiem sprawnie. A przynajmniej będzie zrobione. Ile by zajęło to wszystko Leonowi przy machaniu różdżką, marnowaniu całej energii. Nie potrafił użyć po prostu mięśni? Magia przecież często nie działała, była nieposłuszna, więc po co jej używać do rzeczy, które tak łatwo można było zrobić ręcznie! Co innego do... do innych rzeczy. No oczywiście takich jak chociażby zrobienie się niewidzialnym! Albo do transmutowania kogoś w żabę! To stanowczo były rzeczy, do których można było sięgać śmiało po magię, ale do całej reszty?
Co prawda mógł przenosić jedną skrzynię na raz, ale po kilkunastu minutach się ze wszystkim uporał, może tylko minimalnie czując się już rozgrzanym tym człapaniem i dźwiganiem, ale na pewno nie zmęczonym. Wręcz przeciwnie! Działało to dla niego bardziej energetyzująco, przez co nie mógł się doczekać już machania siekierą i rąbania drewna. Może Leon po prostu nie wiedział, że wysiłek fizycznym był czymś przyjemnym, bo do wszystkiego używał magii? Dobrze wychowana lordowina, pewnie nawet herbaty sam nie parzył tylko magii używał, bo by się poparzył na czajniku! Albo nawet go nie udźwignął!
- Co, wciąż się boisz dotknąć siekiery? - rzucił, dołączając do Aidana i Leona w końcu, sięgając po leżące luzem jedno z narzędzi i przystępując do pracy. W końcu drewno na opał samo się nie porąbie, nawet jeśli Leon uznał, że magia ich wyręczy. Przecież nie dało się zrobić wszystkiego samą magią! Nie można tak, bo później się wygląda jak chuchro, czyli dokładnie tak jak Leon. Pewnie po domu zamiast chodzić, też się wszędzie teleportował, albo lewitował, albo co się tam jeszcze robi, żeby przemieszczać magią po domu.



Am I hurting? Am I sad? Should I stay, or should I go? Will there ever be a place for the broken in the light?
If I make another move there'll be no more turning back; If I find a way to change, if I step into the light...
then it all will fade away
Thomas Doe
Zawód : Złodziej, grajek
Wiek : 21
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Things didn't go exactly as planned
but I'm not dead so it's a win
OPCM : 5
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 17
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 20
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarodziej
Exeter, Devon - Page 2 AGJxEk6
Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9764-thomas-doe?nid=5#297075 https://www.morsmordre.net/t9998-buleczka?highlight=Bu%C5%82eczka https://www.morsmordre.net/t9805-fircyk https://www.morsmordre.net/f358-doki-pont-street-13-7 https://www.morsmordre.net/t9797-skrytka-bankowa-nr-2234 https://www.morsmordre.net/t9798-thomas-doe#297380
Re: Exeter, Devon [odnośnik]05.03.22 22:35
Trudno jest współpracować, kiedy ma się pomiędzy sobą tyle różnic. Nawet Aidan i Thomas wychowywali się w zupełnie innych warunkach, dorastali w odrębnych środowiskach i ich punkty widzenia na wiele spraw zazwyczaj nie pokrywały się ze sobą. Ale to, co w ich przypadku można było nazwać rysami, szczelinami, dziurami, nad którymi wystarczyło wykonać ledwie większy krok, by móc się jakoś porozumieć, w zestawieniu z Leonem stanowiło przepaście. Do ich przekroczenia potrzeba było więcej czasu i chęci. Potrzeba było zbudować solidne mosty, uprawianie agresywnej słownej atletyki nic w tym przypadku nie dawało. Jak jednak zbudować most, kiedy w przepaści goreje żywy ogień? Bo taki właśnie wybuchł w relacjach pomiędzy dwoma eks-Gryfonami po tegorocznym sylwestrze. Nawet jeżeli nie byli tego w stu procentach świadomi, to bardzo prawdopodobne, że "ogrodowy incydent" był paliwem ich aktualnego konfliktu. Chyba będą jednak musieli kiedyś o tym zdarzeniu ze sobą porozmawiać. Inaczej istnieje możliwość, że już nigdy nie będą mogli normalnie się dogadać. Szanse na taką rozmowę są niestety nikłe...
Co innego Aidan. Nawet teraz, mimo że wyraźnie nie zgadzali się ze sobą w temacie pracy fizycznej, byłby w stanie dojść z nim do porozumienia. Ba, może nawet sięgnąłby po siekierę i spróbował...
To wszystko co o nim myśleli... To była w zasadzie prawda. Mieszkał w zamku, od taki rzeczy, jak rozpalanie ognia w kominku, sprzątanie, parzenie herbaty et cetera miał służbę. Nie używał tego przywileju w każdej sytuacji, ale naprawdę nigdy jeszcze nie zdarzyła się potrzeba, by musiał własnoręcznie rąbać całe bale drewna. Wystarczyło też tylko na niego spojrzeć, by szybko dojść do wniosku, że rozwijał raczej umiejętności magiczne i poszerzał swoją wiedzę, niźli masę mięśniową. W zapasach więc najpewniej by z Thomasem nie wygrał, ale czy był słabeuszem? Może w języku Doe'ów. Bo czy tchórz, słabeusz byłby w stanie dostać się i wytrzymać na kursie aurorskim tyle, co Longbottom?
Mimo to, poczuł się teraz gorzej. Nie tak wyobrażał sobie ten dzień, w którym skupiać się przecież mieli na pomocy potrzebującym. Rozważał nawet, chciał już skorzystać z wyciągniętej do niego przez Moore'a ręki i spróbować swoich sił, jednak zanim zdążył się przełamać, zamknął się ponownie, słysząc kolejną zaczepną uwagę Pierwszego Siłacza Wielkiej Brytanii.
Nie zareagował. Przełknął to i dalej obserwował zaklętą przez niego siekierę w akcji. Podobno milczenie jest złotem...
Leon Longbottom
Zawód : rebeliant
Wiek : 24
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
Don't be sorry, if you know that I'm lonely
I don't feel like you know me well enough to understand
OPCM : 20
UROKI : 15
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 7
SPRAWNOŚĆ : 3
Genetyka : Czarodziej

Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t5898-leon-longbottom https://www.morsmordre.net/t5997-merkury https://www.morsmordre.net/t10635-leos https://www.morsmordre.net/f411-northumberland-blyth-dwor-longbottomow https://www.morsmordre.net/t6000-skrytka-bankowa-nr-1477 https://www.morsmordre.net/t5999-leon-longbottom
Re: Exeter, Devon [odnośnik]07.03.22 19:19
Nie spodziewał się, że ich mała dyskusja stanie się aż taką kością niezgody między nimi. Aidan to jeszcze pół biedy, ale Thomas z Leonem ewidentnie wkroczyli na niewłaściwe tory w tej wymianie zdań. Oglądał się to na jednego, to na drugiego zastanawiając się jak mógłby rozładować tą całą sytuacje i czy w ogóle powinien. Tomek miał do siebie to, że był zaczepny, co blondyn mógł doświadczyć na własnej skórze, a Leon... sam nie wiedział. Nigdy nie był uprzedzony jeśli chodziło o tą całą szlachtę, choć sam jej koncept dziwny mu się wydawał strasznie. Taka Nelka i ogółem Weasleye byli jeszcze nieco inni. Jacyś tacy bardziej normalni? Nie tacy "oł, en". Nie była to jednak wina Leona, że on z Tomkiem nie mogli go zrozumieć, ani w sumie też nie ich. - To może innym razem... - Rzucił ciszej widząc, że starszy chłopak nie przyjmie jego propozycji. Poczuł ukłucie w dołku i rosnący w nim wstyd. Było mu głupio, że tak wyszło. Leon w końcu nie chciał źle. Też przyszedł tu pomóc, po prostu chciał to zrobić po swojemu, tak jak zresztą i oni. - Faktycznie pójdzie szybciej. Wiesz, ty magią, my normalnie. Moment się uwiniemy. - Uśmiechnął się jeszcze raz do Longbottoma kątem oka zerkając na Thomasa z nadzieją, że ten już sobie odpuści. Mieli w końcu pracować, a nie się kłócić. Zakasał rękawy, aby znów chwycić siekierę pewnie w dłoniach i wrócić do pracy. Z tym większymi kawałkami było nieco zabawy, bo w uderzenia trzeba było wkładać dużo siły, a i czasem poprawić jak drzewo się toporne jakieś trafiało. Z tymi mniejszymi jednak to już się leciało i moment kupka się zbierała. Po kilkunastu minutach czuł już odrętwienie w rękach i ramionach, ale nie przystawał na dłuższe chwilę nauczony, że przerwy robiło się jak się już musiało, bo inaczej ciężko było znów wpaść w rytm. Lubił taką pracę. Monotonną. Dużo nie trzeba było przy tym myśleć. No w sumie to tylko tyle by sobie nogi gdzieś przypadkiem nie uciąć. No i naprawdę ten wysiłek fizyczny lubił, ale on już był przyzwyczajony, ciało już jakieś takie wyrobione, a Leon to nie dziwota w sumie, że nie chciał. Nie każdy musiał być silny. Niektórzy musieli być na przykład w czarach dobrzy, o!


The power of touch, a smile, a kind word, a listening ear, an honest compliment or the smallest act of caring, all of which have the potential to
turn the life around
Aidan Moore
Zawód : Prace dorywcze
Wiek : 18
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Kawaler
The only way to deal with
an unfree world is to become
so absolutely free that your very existence is an act of rebellion.
OPCM : 10
UROKI : 5
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 10
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 12
SPRAWNOŚĆ : 13
Genetyka : Czarodziej

Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t9575-aidan-moore#291411 https://www.morsmordre.net/t9693-bazyl#294574 https://www.morsmordre.net/t9692-zabie-udko#294568 https://www.morsmordre.net/f376-irlandia-gory-derryveagh https://www.morsmordre.net/t9923-skrytka-bankowa-nr-2197#299908 https://www.morsmordre.net/t9696-aidan-moore#294585
Re: Exeter, Devon [odnośnik]07.03.22 22:52
Najpierw swoje kroki skierowałam w stronę miejsca w którym drewno być miało. Stoły ustawione zdawały się już być na swoich miejscach - prowizoryczne rzecz jasna. Jeśli dużo ludzi przyjdzie niektórzy zjeść będą musieli na stojąco, ale wierzyłam, że to nie będzie jakimś wielkim problemem. W końcu, ostatecznie, jak tak myślałam, nie tylko chodziło o to, żeby mogli się najeść. Bo o to też. Ale chodziło też o to, żeby trochę wszystkim przypomnieć, że gdzie zgoda, tam i zwycięstwo. Ja nie miałam jak wziąć i walczyć pójść, ale mogłam zrobić coś tak niewielkiego. Mogłam spróbować przypomnieć wszystkim, że tu w Devon, zawsze wedle tej myśli szliśmy i to dzięki niej właśnie, dzięki temu, że sąsiad sąsiadowi zawsze pomoże tak dobrze u nas się żyło. Teraz w czasie wojny nie było łatwo - pewnie nie miało być łatwiej. Brendan milczał od miesięcy, a ja nie pisałam do niego, nie chcąc żeby Victoria przeszkodziła mu w czymś ważnym. Był jakiś ważny powód, dla którego nie wziął jej ze sobą. Może miał być szpiegiem czy coś - nigdy nie wiadomo? Co jeśli przez się wszystko by się wydało czy coś. Czasem, późną nocą jak nie mogłam najgorsze myśli napływały do mojej głowy. Martwiłam się, że ostatni raz kiedy go widziałam był już te kilka miesięcy temu. Sheila szukała Jamesa dwa lata. Może i Brendan nie zaginął, a stało się z nim to, co z kuzynem Garrettem? To było jeszcze gorsze. I choć humor starałam się mieć dobry, cień przebiegł przez moją twarz jak w stronę chłopaków szłam. Bo nawet jeśli starałam się nie dopuszczać do siebie myśli czarnych, to nawet to co robiliśmy przypominało mi nieuchronnie o trwającej wojnie. Zatrzymałam się na chwilę. Wzięłam wdech w płuca i skinęłam głową do siebie samej. Sprawdzić jak im idzie. Podeszłam bliżej, odrzucając włosy na plecy.
- Leon, Aidan… - zawahałam się chwilę ale w końcu i jego imię przeszło mi przez usta. -... Thomas. - odchrząknęłam, zakładając za ucho kilka rudych kosmyków. Przystanęłam obok zaplatając dłonie za plecami.
- Wszystko w porządku? Jak wam idzie? - zapytałam przesuwając spojrzenie po chłopakach, marszcząc brwi w zastanowieniu. - Coś przeskrobałeś? - zwróciłam się do Thomasa spoglądając na niego spod zmrużonych powiek. Zerknęłam na pocięte już drewno i ustawione wcześniej skrzynie. - Zróbcie ile możecie do południa, dobra? To zawsze coś, potem zjemy wszyscy razem z mieszkańcami. - dodałam jeszcze każdemu z nich rzucając spojrzenie. Cofnęłam się o krok do tyłu potem o drugi, jakby czekając jeszcze czy jednak wszystko na pewno jest w porządku.

| zt chyba (?)


She is wild child with gypsy soul that dances with the stars.
She has a free spirit, a reckless mind and a rebel heart
that isn't meant to be tamed.
Neala Weasley
Zawód : dobry duch Devon
Wiek : rocznikowo 17
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
And there are many things that I could change so slightly
But why would I succumb to something so unlike me?
OPCM : 10
UROKI : 5
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 2
TRANSMUTACJA : 9
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej

Dzieci
Dzieci
https://www.morsmordre.net/t4071-neala-weasley https://www.morsmordre.net/t4260-victoria-sowa-brena-ale-tez-moja#87876 https://www.morsmordre.net/t9448-for-as-long-as-the-sun#287505 https://www.morsmordre.net/f171-ottery-st-catchpole https://www.morsmordre.net/t9744-skrytka-bankowa-nr-1054#295656 https://www.morsmordre.net/t4240-neala-weasley#86909
Re: Exeter, Devon [odnośnik]10.03.22 14:53
Thomas wywrócił oczami na to jak Leon nie spróbował nawet sięgnąć po siekierę. No doprawdy, naprawdę nie rozumiał podobnego zachowania... Ale skoro tego właśnie wymagał, sam skupiał się właśnie na rąbaniu drewna ręcznie. Nie rozumiał kompletnie, dlaczego Leon uznawał, że magią było szybciej - albo lepiej. Nie mieli pomagać tutaj ludziom różnym? Chyba nie było rozróżnienia na czarodziejów i mugoli, przynajmniej jemu wydawało się, że nie powinno tutaj być - ale też co on mógł wiedzieć, w końcu najwyraźniej w porównaniu do lorda wyraźnie mniej.
Jedno drewno za drugim, jeden cios siekiery za drugim, a we trójkę, niezależnie od używanych metod, praca jakoś szła. Co jakiś czas Thomas zaczynał nucić melodię czy piosenkę, nie przejmując się w najmniejszym stopniu tym, że nigdy nie był najlepszym śpiewakiem. To działało po prostu na niego motywująco, energetyzująco. Chociaż może w taki sposób działało na niego już samo rąbanie drewna? Coś, co można było robić - nie myśleć, nie zastanawiać się nad tym, gdzie był James i czy wszystko było z nim w porządku, po prostu działał. Tu i teraz, tyle się liczyło. Niby ta praca też się przyda dla innych, ale mało go to obchodziło, bo najważniejsze było to, że wszystkie jego myśli były zakłócana poprzez rąbane drewno.
Przerwał na moment, widząc Nealę. Cóż, z pewnością i on, i Aidan mieli już nieco wypieków na twarzy od pracy, jakkolwiek niezbyt lekkiej to na pewno przyjemnej. Dobrze było poczuć się zmęczonym, choć absolutnie nie był to stan, w którym Thomas nie miałby siły na dalsze rąbanie drewna - wręcz przeciwnie.
- Poza rąbaniem drewna to nie - odpowiedział, szeroko się uśmiechając do lady Weasley, a po tym znów zamachując się siekierą, może tylko odrobinę popisowo, aby po tym kolejne drewna poleciały na kupkę z już gotowymi na opał. - Jestem grzeczny, widzisz? Potrafię być - czasem, dodał już w myślach, bo tego w końcu Neala wiedzieć już nie musiała.
Tutaj się zachowywał najlepiej jak tylko mógł.
Pokiwał jednak głową na słowa o jedzeniu.
- Przyjdziemy - zapewnił, bo on osobiście nie mógłby przegapić podobnej okazji.



Am I hurting? Am I sad? Should I stay, or should I go? Will there ever be a place for the broken in the light?
If I make another move there'll be no more turning back; If I find a way to change, if I step into the light...
then it all will fade away
Thomas Doe
Zawód : Złodziej, grajek
Wiek : 21
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Things didn't go exactly as planned
but I'm not dead so it's a win
OPCM : 5
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 17
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 20
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarodziej
Exeter, Devon - Page 2 AGJxEk6
Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9764-thomas-doe?nid=5#297075 https://www.morsmordre.net/t9998-buleczka?highlight=Bu%C5%82eczka https://www.morsmordre.net/t9805-fircyk https://www.morsmordre.net/f358-doki-pont-street-13-7 https://www.morsmordre.net/t9797-skrytka-bankowa-nr-2234 https://www.morsmordre.net/t9798-thomas-doe#297380
Re: Exeter, Devon [odnośnik]13.03.22 1:11
Chociaż nie dał na to żadnego werbalnego znaku, bardzo docenił słowa Aidana. Gdyby tylko od początku pozwolili sobie nawzajem na takie rozwiązanie, zaoszczędziliby nerwów. Cóż, niewiele można było jednak poradzić na waleczną naturę pozostałej dwójki, jakiś głupi terytorializm, potrzebę dominacji. A teraz, kiedy doświadczeni byli kompromitującym zbliżeniem, Leon bardziej niż kiedykolwiek nie chciał przyznać Thomasowi racji i pozwolić sobie dyktować warunki. Szkoda tylko, że Moore oberwał niechcący rykoszetem. Longbottom mógł rzeczywiście lepiej sformułować wtedy swoją wypowiedź. Teraz zresztą, kiedy stał tylko, podczas gdy pozostali sprawnie machali siekierami, rozumiał jak niemądrym było porównanie rąbania drewna do zabawy.
I tak upłynęła im znaczna ilość czasu. Doe na szczęście nie skierował już w stronę młodego lorda żadnych uszczypliwych słów, na które wypadałoby jakkolwiek reagować. Leon rzuciwszy okiem na opuszczone przez niego na rzecz ograniczenia kontaktu z Tomem stanowisko, stwierdził brak konieczności poprawy jakości wykonanej tam pracy. Stoły wyglądały raczej porządnie, biorąc pod uwagę fakt, że ułożone zostały prowizorycznie z kilku drewnianych skrzyń. Sprawdzą się.
Z drugiej strony - sterta ręcznie oraz magicznie porąbanego drwa z chwili na chwilę zwiększała swoją objętość. Neala, która nawiedziła ich w pewnej chwili, chyba po to, by zrewidować efekty ich współpracy, musiała więc zostać uspokojona – będzie gdzie zjeść posiłek, a i drewna też im nie braknie. W odpowiedzi na jej troskę, Leon uśmiechnął się tylko potwierdzająco – wszystko w porządku. Na słowne kłamstwo nie było go w tym momencie stać, pozostawił więc ten zaszczyt rwącemu się do gadki Thomasowi. Kuzynka Weasley i tak była zbyt bystra, żeby uwierzyć tej trójce – nieważne jak zręcznym kłamcą Tom by nie był, jego złotymi zgłoskami kreślone słowa nie miały raczej szans przykryć łgarskich nieumiejętności reszty ich drwalskiego trio. Gdyby wszystko było w porządku, Neala nie czułaby potrzeby, żeby zapytać czy wszystko jest w porządku. To chyba jasne?
Cokolwiek wyciągnęła z tej wymiany zdań, udała się w dalszą podróż, wznawiając swój kontrolny patrol po stanowiskach pracy. Czas do południa zleciał spokojnie, bez większych rewelacji, a o dwunastej wszyscy raczyć się mogli obiecanym obiadem.

zt
Leon Longbottom
Zawód : rebeliant
Wiek : 24
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
Don't be sorry, if you know that I'm lonely
I don't feel like you know me well enough to understand
OPCM : 20
UROKI : 15
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 7
SPRAWNOŚĆ : 3
Genetyka : Czarodziej

Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t5898-leon-longbottom https://www.morsmordre.net/t5997-merkury https://www.morsmordre.net/t10635-leos https://www.morsmordre.net/f411-northumberland-blyth-dwor-longbottomow https://www.morsmordre.net/t6000-skrytka-bankowa-nr-1477 https://www.morsmordre.net/t5999-leon-longbottom
Re: Exeter, Devon [odnośnik]13.03.22 4:57
Z niemałą ulgą przyjął fakt, że ta kłótnia skończyła się tylko na wywracaniu oczami i prychaniu pod nosami. Z jakiegoś powodu strasznie ten Thomas i Leon byli wrogo do siebie nastawieni. Pewnie tu o bycie szlachcic i nie-szlachic chodziło, jakby, dla wielu ludzi było to kością niezgody. Innego powodu za bardzo nie widział nie potrafiąc połączyć zaobserwowanych faktów z tym co działo się na sylwestrze, a na tym działo się tak wiele, że chłopak nie miał nawet pojęcia o jakiekolwiek integracji między chłopakami. W końcu miał nie wiedzieć nikt. Zamachnął się po raz tysięczny chyba tego dnia widząc jak ostrze siekiery przebija się przez sam rdzeń na wylot. Pieniek za pieńkiem dzielony był na mniejsze części, zupełnie jakby tort kroił, tylko ten był drewniany, a zamiast noża miał siekierę. Wiedział już, że po tym chociaż zakatarzony będzie czując jak zimny nieprzyjemny wiatr styka się z rozgrzaną, przepoconą skórą. O to jednak później się martwić będzie. Zamachnął się znów, tym razem słabiej. Siekiera ugrzęzła mu w drewnie, więc musiał wspomóc się nogą, aby ją wydostać i poprawić swoje uderzenie. Kupka była coraz większa, a pod ich nogami zbierała się kora, łyko, nieco przypadkowego bielu, który odpadał czasami przy uderzeniu.
Przerwał na chwilę Nelcie, która przyszła sprawdzić jak im idzie. Nic się nie odezwał, oddając pałeczkę Thomasowi. Kręcił tylko głową - na potwierdzenie, zaprzeczenie i znów potwierdzenie. Wszystko w porządku już przecież było, a i technicznie Thomas niczego nie przeskrobał, ale nie podłoży się i na głos tego nie powie. Do samiusieńkiego południa pracowali w milczeniu. Aidan tylko zerkał to na jednego, to na drugiego, co by te siekiery im się nigdzie nie uśliznęły, ale tak to spokojnie i pracowicie było. Później przyszedł czas na obiecaną nagrodę, którą przyjął z niemałą wdzięcznością czując jak skręcają mu się już z głodu kiszki. Z potem całe śniadanie z niego uciekło. Zjedzą, podziękują, a było za co, bo smaczne co niemiara to było, choć jakby niesmaczne było to i tak by podziękował i wrócą do pracy. Nie tak wiele im tego drewna zostało jak tak patrzeć z dalszej odległości. No i na koniec zajmą się też transportem tego wszystkiego, żeby się nikt już inny o to nie martwił. A jaka to myśl była cudowna i rozpalająca serca, że ludzie dzięki nim marznąc nie będą musieć. Miał nadzieję, że wszyscy docenią pracę Nelci, bo dużo jej tu włożyła i starań i serca i pomyślunku. Pomyślałby, że dbając o swoich ludzi Nelcia była jak prawdziwa lady, ale rudowłosa Weasley po prostu była sobą - dobrym człowiekiem.

| zt x4


The power of touch, a smile, a kind word, a listening ear, an honest compliment or the smallest act of caring, all of which have the potential to
turn the life around
Aidan Moore
Zawód : Prace dorywcze
Wiek : 18
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Kawaler
The only way to deal with
an unfree world is to become
so absolutely free that your very existence is an act of rebellion.
OPCM : 10
UROKI : 5
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 10
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 12
SPRAWNOŚĆ : 13
Genetyka : Czarodziej

Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t9575-aidan-moore#291411 https://www.morsmordre.net/t9693-bazyl#294574 https://www.morsmordre.net/t9692-zabie-udko#294568 https://www.morsmordre.net/f376-irlandia-gory-derryveagh https://www.morsmordre.net/t9923-skrytka-bankowa-nr-2197#299908 https://www.morsmordre.net/t9696-aidan-moore#294585
Re: Exeter, Devon [odnośnik]25.04.22 12:14
4 kwietnia 1958


Powodzie, które dotknęły Devon z końcem marca były czymś innym, niż to, co na łamach swego szmatławca przedstawiała redakcja Walczącego Maga. Castor znał pana Rinehearta, Jackie trochę mniej, ale przecież Vincent był częstym gościem Wrzosowej Przystani i w żadnym wypadku nie sprawiał wrażenia, jakby jego najbliższa rodzina mogła być w stanie poświęcić życie nie tylko swoje (w to był w stanie uwierzyć, byli przecież Zakonnikami, ludźmi związanymi przysięgą, obowiązkiem i moralnością), ale także i niewinnych mieszkańców Devon. Pewność co do fabrykacji przebiegu zdarzeń przyniosły mu inne rewelacje, które czytał przy śniadaniu, ryzykując przy tym śmiercią z zachłyśnięcia się herbatą. Michael Tonks, czarnoksiężnik? Trójka aurorów rzucająca Szatańską Pożogę w Lancashire? Zmarli w pożarze? Jak na zwęglonego od czarnomagicznego zaklęcia Mike tamtego ranka trzymał się całkiem nieźle i humor mu nawet dopisywał. Oczywiście, konieczność zweryfikowania kolejnych wieści dalej była palącą potrzebą, ale pozostałych znali Tonksowie — nie on, może za wyjątkiem Williama, ale jemu i jego rodzinie postanowił chwilowo oszczędzić listów, pewnie dostali ich wystarczająco dużo. Napisze do Aidana przy następnej okazji, może nawet nie czytał tych bzdur. Oby.
Niemniej jednak powodzie w Devon stały się faktem, ludzie cierpieli, jak zwykle w takich sytuacjach i trzeba było się tym zająć. Yvette wydała mu się do tego zadania idealna — zaznajomiony z personaliami sojuszników sprawy wiedział, że nie było jej na tej liście, jednakże sam fakt tego, jak duże serce posiadała i z jaką łatwością przychodziło jej pomaganie nawet w przypadkach wyjątkowo trudnych, sprawił, że Castor poczuł, że idealnie sprawdzi się w tej roli. Sam zresztą podchodził do uzdrawiania bardziej okazjonalnie, rezerwując je przede wszystkim na momenty takie jak to — nagłe i nieprzewidywane, w trakcie akcji — albo po prostu dla doskonalenia się w dziedzinie, która sprawiała mu naprawdę sporą satysfakcję. Byłby głupi, wybierając się na takie zadanie w pojedynkę albo z drugim amatorem. Yvette była doświadczoną uzdrowicielką, mogli się od siebie jeszcze wiele nauczyć, choć raczej to Castor będzie próbował dogonić do jej poziomu.
— To tutaj — powiedział, ostrożnie stawiając stopy na miękkiej ziemi. Unikał przy tym chodzenia po wciąż obłożonym czymś śliskim bruku. Niby miał na stopach trzewiki, które Trixie podszyła mu skórą tebo i które miały chronić go przed poślizgiem, ale nie do końca był pewien, czy przewidywały poślizg wynikający z zalewającej miasto powodzi. W powietrzu unosił się ciężki, wyjątkowo wilgotny zapach, a choć powoli wchodzili do centrum miasta, nie napotykali wielu ludzi. Słyszeli za to głosy — te dochodziły z wielu domostw, które ich otaczały, choć każda konstrukcja nosiła na sobie ślady świeżego podtopienia. Naprawa zajmie trochę czasu, ale oni przyszli dziś po coś zupełnie innego. Najpierw musieli pomóc ludziom.
— Byłaś kiedyś w Devon? — spytał wreszcie, poprawiając okulary i spoglądając nieco z góry (tylko i wyłącznie przez różnicę wzrostu!) na idącą obok kobietę. Właściwie nie wiedział o niej wiele, nie mieli okazji porozmawiać sam na sam, aż do dzisiaj. A dziś czekał ich naprawdę intensywny dzień. — Ludzie tutaj są inni niż w Londynie — ciągnął dalej, wracając myślami do swej ostatniej podróży do Devon, do namiotu medyków w Wellswood. — To pewnie pokłosie postawy lordów i lady Weasley, tak mi się wydaje. Widzisz, Devon jest bardzo... zżyte? Takie odniosłem wrażenie. Wszyscy tutaj chcieliby pomagać sobie nawzajem, dbają mocno o dobro wspólne, bo to naprawdę ma być wspólne, nie niczyje. Ale jakiś czas temu słyszałem też, że taka postawa też jest... nadużywana? Lady Neala, jej lord wuj i lady ciotka to bardzo mili czarodzieje, muszę ci powiedzieć. I starają się ze wszystkich sił, żeby ich ludzie nie zapomnieli, że warto pomagać — ciągnął dalej, przybliżając Francuzce charakterystykę ludzi, z którymi mieli się spotkać. On sam czasami gubił się w niektórych hrabstwach, niekoniecznie przyzwyczajony do ich specyfiki. Wiedział tylko, że nigdy nie chciałby mieszkać w Shropshire.
Westchnął krótko, lecz niezbyt smutno. Bardziej tak, jakby chciał podnieść siebie i swą towarzyszkę na duchu. Po tym, co działo się dwa dni wcześniej, potrzebował skierować swe myśli w pożytecznym kierunku. A czy był lepszy sposób na to, niż pomoc potrzebującym?
— I właśnie po to tu dziś jesteśmy. Gotowa? — spytał, zatrzymując się przed drzwiami jednego z domostw, w które energicznie zapukał.


słońce nadal jest tuż nad głową, deszcz dotyka jeszcze mnie. wiatr odbija się mi o dłonie, noc pozwala zbliżyć się. jeszcze mamy odwagę, siłę i oddechu starczy nam. Niebo wisi wciąż tuż nad głową, jeszcze mamy czas.
Castor Sprout
Zawód : Twórca talizmanów, właściciel sklepu "Bursztynowy Świerzop"
Wiek : 24
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Kawaler
muszę to przespać
p r z e c z e k a ć
przeczekać trzeba mi
OPCM : 5
UROKI : 0
ALCHEMIA : 30
UZDRAWIANIE : 8
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 6
SPRAWNOŚĆ : 4
Genetyka : Wilkołak

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t9918-castor-sprout#299830 https://www.morsmordre.net/t9950-irys#300995 https://www.morsmordre.net/t9949-i-will-keep-my-flowers-safe#300972 https://www.morsmordre.net/f177-wybrzeze-exmoor-somerset-wrzosowa-przystan https://www.morsmordre.net/t9952-skrytka-bankowa-nr-2255#301004 https://www.morsmordre.net/t9951-c-sprout#300999
Re: Exeter, Devon [odnośnik]30.04.22 22:54
Walczący Mag - czytała ten szmatławiec tylko po to, aby dowiedzieć się co rząd próbował wmówić mieszkańcom Wysp, jaką propagandę prowadził. Tym razem jednak przerośli samych siebie. Nie od razu zrozumiała, że są to bzdury wyssane z palca. Gdy zobaczyła nagłówek o rozbiciu Zakonu Feniksa i przeskanowała tekst na szybko w poszukiwaniu znajomych nazwisk czuła jak jej serce na chwilę przestaje bić, a żołądek podchodzi jej do gardła. Wczytanie się jednak dokładnie w treść, fakt braku publicznych egzekucji i słowa Thalii całkowicie rozwiały wszelkie wątpliwości kobiety. Ulżyło jej. Nikt jej znany nie został stracony, a Zakon wciąż trwał. Widziała na własne oczy jak wiele dobrego robił dla tych wszystkich ludzi. Walczyli oni o ideały i wartości, które i ona posiadała, z którymi się utożsamiała. To co się działo, ta wojna, to okrucieństwo godziło we wszelkie prawa ludzkie i nigdy nie powinna mieć miejsca. A jednak, bezsensowne wojny to nic nowego, a podczas nich cierpieć mieli jak zawsze ci niewinni i bezbronni. Tym razem jednak nie byli oni przypadkowymi ofiarami, a celem. Dobrze zdawała sobie sprawę z tego, że jeśli Zakon upadnie to i cała nadzieja dla nich. Jednostki sobie nie poradzą, nie z siłą, z którą mieli do czynienia. Potrzebowali pomocy. Zmasowanej i zorganizowanej. Każda miała jednak znaczenie. Jeśli chodziło o nią to mogła nie ingerować. Miała czystą krew i nazwisko, które ją chroniło, nie chciała być jednak ślepą na to co się dzieje, podobnie jak wielu innych. Nie miała pojęcia ile osób które zna mogą należeć do organizacji walczącej z rządem, ile z nich ją wspiera. Głównie otaczała się ludźmi z pewnymi poglądami - szlamolubami, więc fakt, iż ktokolwiek z nich ma cokolwiek z Zakonem do czynienia nie powinien jej aż tak dziwić.
Jak się okazało informacje z gazety oparte zostały na półprawdziwe. Choćby to co wydarzyło się w Devon miało miejsce, choć oczywiście w innych okolicznościach. Zajęta prywatnymi sprawami nie udała się od razu pomóc stawiając Celine na pierwszym miejscu list od Castora jednak skutecznie sprowadził ją na ziemię i w pewien sposób zmusił do opuszczenia Walii i podjęcia działania. Będzie musiała zorganizować sobie jakoś czas, bo z pomocy innym nie zamierzała nigdy rezygnować. Gdy zjawili się w Exeter miasto na pewno znajdowało się w lepszym stanie niż zaledwie kilka dni temu, a na ulicach było widać ślady trwających na nich porządków. Stąpając ostrożnie po ziemi obok Castora poprawiła przewieszony na jej szyi talizman z runą przygotowaną przez niego. Tak jak pisał nie zdjęła medalionu choćby na chwilę chcąc w pełni wykorzystywać moc jaką posiadał i chroniąc to co skryte było w środku. Młody Sprout naprawdę ją zaskoczył. Najpierw przy odtworzeniu dłoni Marcela, później ze sklepem, a na końcu z talizmanem. Była pełna podziwu jego umiejętności i zaradności. Wciąż był młody, a już wykazywał się na tak wiele sposobów. Był też po prostu dobrym, miłym i inteligentnym człowiekiem, więc spotkania i pracy z nim wypatrywała ze zniecierpliwieniem. - Tak, kilkukrotnie. Miałam też tu okazje już leczyć oraz poznać lorda i lady Weasley osobiście. - Wyjaśniła z uśmiechem błąkającym się na jej ustach przysłuchując się słowom młodego mężczyzny. Faktycznie Londyn był inny. Port w swej specyfice jeszcze bardziej, choć z tęsknotą wspominała czasy przed wojną, Philippę, panią Boyle, Małego Jima, Johnatana, Hagrida, Rain... też mogli na siebie liczyć, ale działało to na nieco innej zasadzie. Tam było dużo ciężej o zaufanie, a bez niego trudno było z kolei o bezinteresowność. - Zawsze znajdzie się ktoś kto oferowaną dobroć będzie chciał wykorzystać. - Oznajmiła nieco smutnym tonem nawiązując i do swego własnego doświadczenia. Było to po prostu przykre, że dobre chęci i starania, niekiedy nawet poświęcenie, czy podejmowane ryzyko były przez kogoś nie niedocenione, gorzej. Nie dziwiła się, że później ktoś zrażał się i nie chciał już tak pomagać, czy pomagać w ogóle. Ludzie byli jednak różni, a z otwartości, dobroci serca i niesienia pomocy nie należano rezygnować, a już szczególnie nie w czasach takiej potrzeby. - Dobrze, że mogą na siebie liczyć. Gdyby tylko każdy miał taką postawę świat byłby mniej paskudny. - Podsumowała smutną rzeczywistość ostatecznie jednak ciesząc się, że tacy ludzie jak mieszkańcy Devon, czy choćby Castor przywracali jej nadzieję w to, że świat ten nie był stracony. - Gotowa. - Uśmiechnęła się w jego kierunku kiwając głową na potwierdzenie swych własnych słów. Czekało ich dziś mnóstwo pracy.


It's a constant battleA war between remembering and forgetting because I don't like the memories that make me smile for
a second and cry for hours.

Yvette Baudelaire
Zawód : Uzdrowiciel
Wiek : 31
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Wdowa
There are so many wars
going on at night
so many hearts are fighting
to survive without light
OPCM : 5
UROKI : 0
ALCHEMIA : 5
UZDRAWIANIE : 30
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarownica

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9187-yvette-baudelaire#278366 https://www.morsmordre.net/t9245-antares#281195 https://www.morsmordre.net/t9255-rece-ktore-leczo https://www.morsmordre.net/f350-walia-llyn-trawsfynydd-syrenia-laguna https://www.morsmordre.net/t9249-skrytka-bankowa-nr-2149 https://www.morsmordre.net/t9254-yvette-baudelaire#281466

Strona 2 z 3 Previous  1, 2, 3  Next

Exeter, Devon
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach