Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Dział Ksiąg Zakazanych

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Dział Ksiąg Zakazanych   01.10.15 19:36

First topic message reminder :

Dział Ksiąg Zakazanych

To lokal, w którym można znaleźć dosłownie wszystkie rodzaje ksiąg - chodzą plotki, że za specjalnym hasłem można uzyskać dostęp do czaronomagicznych pozycji, niedostępnych dla zwykłych klientów. Po wejściu do Działu Ksiąg Zakazanych można odnieść wrażenie, że trafiło się do ekskluzywnej biblioteki z niezwykle wygodnymi fotelami i stolikami do kawy, na których ustawiono nigdy nietopniejące świece. Ściany pomieszczenia imitowane są na półki wypełnione najróżniejszymi książkami, nawet kilka filarów wzmacniających sufit posiada miejsce na mniejsze, jak i większe egzemplarze. Różnokolorowe grzbiety ksiąg stanowią urozmaicenie kolorystyczne wnętrza. W powietrzu unosi się zapach ciasta, mielonej kawy i starego papieru. Zwykle pozycje czytane są podczas pobytu, lecz istnieje opcja wypożyczenia interesującego nas woluminu, po wcześniejszym zgłoszeniu tego faktu obsłudze. Nierzadko kawiarnia wynajmowana jest na konferencję czy wykłady, często odbywają się tutaj wieczorki literackie lub spotkania z najlepszymi pisarzami magicznego świata. Na co dzień warto zajrzeć do środka, rozsiąść się w wygodnym skórzanym fotelu i umilić sobie lekturę magicznymi wypiekami i kawą.

W tej lokacji obowiązuje bonus do rzutu kością w wysokości +5 dla Zakonników i +10 dla Gwardzistów
[bylobrzydkobedzieladnie]




Ostatnio zmieniony przez Mistrz gry dnia 08.12.17 8:00, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Brendan Weasley
avatar

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
http://www.morsmordre.net/t3635-brendan-weasley http://www.morsmordre.net/t3926-victoria#74245 http://www.morsmordre.net/t3921-zmykaj-stad-bo-bede-gryzl#74154 http://www.morsmordre.net/f153-chancery-lane-13-21 http://www.morsmordre.net/t3925-brendan-weasley#74242
auror
25
Szlachetna
Kawaler
Choć krwią zachłysnął się nasz czas, choć myśli toną w paranojach...
29
16
0
0
0
0
10
16
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Dział Ksiąg Zakazanych   25.10.17 17:04

Wszystko zaczynało się uspokajać. Wciąż byli obok - z różdżkami gotowymi do okiełznania ewentualnych anomalii - ale wydawało się, że niepotrzebnie; oboje pozostali przytomni i mogli czujnie obejrzeć skutki swoich działań, dostrzec z wolna stabilizującą się przestrzeń, wyczuć opadające wibracje. Anomalia została pokonana, to miejsce było już bezpieczne - i oby bezpiecznym pozostało rzeczywiście jak najdłużej. Wolnym krokiem zbliżył się do jednego z regałów, unosząc księgę, która upadła - ocierając nadpalony, spopielony brzeg rękawem. Szanował mądrość płynącą ze starych ksiąg, żal mu było spalonego papieru. Odłożył księgę na jedną z półek i, z uwagą rozglądając się wokół, powoli wycofał się w kierunku wyjścia. Skinął głową Justine, w kwestiach medycznych mógł jej zaufać bezgranicznie nawet i bez tego, że sam wyczuwał te opary - świszczący oddech, który nie przestawał mu towarzyszyć, wydawał się niebezpieczny, ale póki co wciąż oboje stali na nogach. Wyczuwał jednak podtrucie, bardzo dobrze rozpoznawał je również u siebie. Nic tu po nich: wszystko skończyli.
- Wystarczy - rzucił krótko, ciągnąc drzwi - żeby wpuścić do środka nieco świeżego powietrza, ale i przepuścić Justine przodem, nie zamierzał opuścić zagrożonego terenu jako pierwszy. - Zbierajmy się. Jak najdalej od tego dymu, z nim właściciele poradzą już sobie sami. -  Ich rola została zakończona, być może niedługo zjawią się tutaj odpowiednie służby. Winni wyjść na zewnątrz - choć wcale nie musieli uciekać nigdzie dalej, spacer obok unormowanej sytuacji nie będzie już w żaden sposób podejrzany. Zakon Feniksa odniósł kolejne zwycięstwo - drobne, ale kilka drobnych zbiera się na znaczące.
- Wiesz, gdzie mnie szukać, kiedy będziesz potrzebowała pomocy - odparł, spokojnie, kiedy znaleźli się już na zewnątrz - nie oglądając się na lokal ruszył spacerem wgłąb ulicy. - Nie trzymam w domu makulatury, ale możesz zapytać chłopaków, czy nie mają materiałów z początków swojej drogi. - Foxa, Garry'ego, Sama. Było ich wielu. Znali ich wielu - obydwoje. Kulejący emocjonalnie Brendan nie dostrzegał, że cokolwiek kwitło pomiędzy Tonks a Skamanderem, nawet gdyby - pewnie nie wziąłby tego na poważnie. - Jestem pewien, że wszyscy ci pomogą - Naprawdę był tego pewien - nikt nie powinien mieć wątpliwości, że Justine była dość odważna, zaradna i zdolna, żeby sobie poradzić. Bardzo ostatnio dojrzała, nie bez powodu. Ktoś, kogo nie da się zabić, jest na aurora najlepszym materiałem. - Zaprosiłbym cię na trening, dużo by ci to dało. - Wątpił, żeby w tym momencie przeszła testy sprawnościowe, ale miała jeszcze trochę czasu. Niewiele lub wystarczająco, zależy, na ile była zdeterminowana. - Niestety, nie wolno mi tego robić. - Szkolenie aurorskie nie było przecież nauką otwartą, na którą przyjść mógł każdy.




Hey you, don't help them to bury the light,
Don't give in without a fight.

Powrót do góry Go down
Justine Tonks
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
http://www.morsmordre.net/t3583-justine-just-tonks http://www.morsmordre.net/t3653-baron#66389 http://www.morsmordre.net/t3649-just-tonks http://www.morsmordre.net/f192-st-james-s-street-13-8 http://www.morsmordre.net/t3701-just-tonks
ratowniczka w czarodziejskim pogotowiu ratunkowym
27
Mugolska
Panna
Don't worry mother,
your daughter is a soldier
20
15
0
10
6
0
2
1
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Dział Ksiąg Zakazanych   01.11.17 21:23

Chyba poszło dobrze, a przynajmniej otoczenie sprawiało wrażenie jakby zaczęło robić się spokojniejsze. Jedynie dym pozostawał wpływając na organizm zarówno jej jak i Brendana. Spoglądała w jego kierunku gdy podnosił książkę, sama pozostając na swoim miejscu z uniesioną różdżką, jakby spodziewając się, że coś może ich jeszcze zaskoczyć. Nic takiego jednak się nie działo i chyba nie miało się stać. Niebieskie spojrzenie lustrowało go, gdy schylał się po tomiszcze i potem, gdy ocierał rękawem spalony brzeg. Pamiętała gdy pierwszy raz go poznała i trudno było powiedzieć, że polubiła go wtedy. Jednak Justine zdawała też sobie sprawę, jak mylne może być pierwsze wrażenie i jak często okazuje się błędne. Fakt, Brendan nie był typem towarzyskiej persony która szturmem zdobywa przyjęcia i serca rozmówców, ale nie za to powinno się ludzi cenić, a za dobro, którego w sercu miał wiele. Za poświęcenie, którego podejmował się każdego dnia i za umiejętność skupienia, której mnie czasem brakowało. Pod warstwą gburowatości i małomówności skrywał się człowiek, na którym wielu powinno się wzorować.
Ruszyła za nim, uprzednio jedynie przytakując mu głową i uśmiechając się niemrawo. Spojrzenie niebieskich oczu ponownie zawisło na towarzyszu, gdy przemówił spokojnie, gdy zaleźli się już na zewnątrz. Lekki uśmiech zatańczył na jej wargach. Czas - zawsze znajdował go dla innych, tych słabszych, tych, którzy tego potrzebowali. Zawsze był, niczym skała, której żadna siła nie była w stanie przesunąć.
- Zapamiętam. - odpowiedziała równie spokojnie. Nowość, coś czego nie spodziewała się odnaleźć w swojej jednostce, odnalazła ją sama całkowicie bez pytania. Ale nie przeszkadzało jej to, wcześniejsza porywczość zdawała się być problematyczna, a działania w wielu wypadkach złe, ponieważ nieprzemyślane. Teraz na chłodno analizowała sytuację a przynajmniej starała się nie potrafiąc się wyzbyć całkowicie resztek, co zadomowiło się w jej charakterze na lata. Ale zdawało się, że w końcu staje się sobą, że zmierza tam, gdzie od zawsze miała się znaleźć. I uświadomienie sobie tego było bolesne, przyniosło straty, które pozostawiły w sercu rany nie do zaleczenia, ale uczyniły ją tylko silniejszymi. Na wspomnienie aurorów zmarszczyła lekko brwi. Z nimi też zamierzała porozmawiać, podpytać, jednak nie sądziła by Skamander ochoczo sięgnął do szuflady dając jej jakieś notatki z kursu - o ile takowe posiadał. Zwlekała z tym, by powiedzieć mu co planuje.  Zwlekała bowiem podświadome czuła, że zaneguje jej decyzję, a ona nim stanie do walki na argumenty musiała je zdobyć i przekonać samą siebie całkowicie, że jest to dobrym pomysłem, planem, który pomoże jej w czasach które nadeszły.
- To zrozumiałe. - powiedziała na jego słowa. Pomoc Brendana w kwestiach sprawnościowych z pewnością byłaby nieoceniona, jednak zdawała sobie sprawę, że w tej kwestii nie jest w stanie jej pomóc. Zresztą, nie chciała łatwej ścieżki, nie chciała mieć wszystkiego podanego na tacy. Ten styl życia był wygodny, jednak nie pozwalał przygotować się odpowiednio do życia. Wrzucał później w brutalną rzeczywistość bez przygotowania. A ona musiała być przygotowana i zbierać lekcje ciężkie, ale wartościowe, takie które umacniały ją całą. Zamierzała zostać aurorem, była coraz pewniejsza w tej myśli, tak samo jak była pewna tego, że jeśli nie zda testów za pierwszym razem, spróbuje drugi i kolejny i będzie próbować tak długo, jak długo będzie musiała. Włożyła dłonie w kieszenie płaszcza.
- Odezwę się, gdybym potrzebowała pomocy. - zapewniła go cofając się o kilka kroków, odwróciła się już by odejść, gdy nagle wykonała obrót na pięcie by ponownie znaleźć się twarzą w jego kierunku. - Eileen znalazła wczoraj ledwie żywego Alana, obok leżała martwa kobieta. Nie wiem, czy to sprawka anomalii, czy... - kogoś innego? Nie chciała spekulować. Uniosła spojrzenie które skierowała na aurora. - Chyba chcę powiedzieć... Uważaj na siebie, Brendan. Ulice już dawno przestały być bezpieczne. - zakończyła jakoś koślawo. Pozostając jeszcze w miejscu w razie gdyby miał jakieś pytania, lub coś do powiedzenia.




I need a hand but here I stand alone. I hear a cry but I think it’s just my own. How can I see when the darkness blinds my eyes? How can I love when my heart is
broken inside?

Powrót do góry Go down
Brendan Weasley
avatar

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
http://www.morsmordre.net/t3635-brendan-weasley http://www.morsmordre.net/t3926-victoria#74245 http://www.morsmordre.net/t3921-zmykaj-stad-bo-bede-gryzl#74154 http://www.morsmordre.net/f153-chancery-lane-13-21 http://www.morsmordre.net/t3925-brendan-weasley#74242
auror
25
Szlachetna
Kawaler
Choć krwią zachłysnął się nasz czas, choć myśli toną w paranojach...
29
16
0
0
0
0
10
16
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Dział Ksiąg Zakazanych   04.11.17 23:32

Zmiany, które zaszły w Justine, były bardziej niż oczywiste. Ostatnie miesiące odbiły się na niej olbrzymim wielobarwnym sińcem, były jak pieczęć, której nic nie jest w stanie zmyć: prześladowania, śmierć - nie śmierć, morderstwo - jej matki, uwięzienie w wieży Hogwartu i finalny ratunek zwieńczony jeszcze większą katastrofą. Przeszła bardzo dużo, dość, by zabić - lub zniszczyć, psychicznie - niejednego, ona jednak jak feniks - umarła i narodziła się na nowo. Silniejsza, mądrzejsza i przygotowana na wszystko. Jej decyzja, choć w pierwszej chwili rzeczywiście zaskakująca, była przemyślana od szczegółu do ogółu, był tego pewien. Skinął głową, to było dla niego ważne, żeby o tym wiedziała - kurs nie był łatwy. Ale też nie podchodziło do niego wielu weteranów bitew z czarnoksiężnikami - jakim niewątpliwie już była.
Obrócił się i zaczął iść w swoim kierunku, kiedy znów się odezwała; Brendan zatrzymał się w pół kroku i obejrzał się na nią przez ramię, nie odwracając się przodem do niej. Kolejne złe wiadomości, kolejne tragiczne wieści, Alan? Nigdy nie afiszował się ze swoimi poglądami, nie był nadgorliwy, starał się trzymać na uboczu i robić zawsze to, co do niego należało. Oczywiście, nie dyskryminował nikogo, ale w Mungu wydawało się to wręcz niemożliwe. Miał nawet czystą krew, nie robił sobie wrogów - nie miał zadziornego charakteru. Czy mógł kogoś sprowokować? Czy może ktoś - dopadł go z jakiegoś powodu? Wszyscy należeli do Zakonu Feniksa, byli zgromadzeni jako buntownicy, bojownicy o lepsze jutro, świat wolny od terroru. Wszyscy byli celami. Wszyscy mieli wrogów. Skoro wiedzieli o nim i Garrym, równie dobrze mogli wiedzieć o Alanie - pytanie tylko, skąd? Czy był wśród nich ktoś, kto - nie pierwszy zresztą raz - zdradził ich struktury? Wtyka? Szpieg? Ale - kto?
Pędzące wydarzenia wpędzały go w manię prześladowczą, nieustanną podejrzliwość, od której jednak na wojny nikt nie mógł być wolny. Chcieli zwyciężyć - za wszelką cenę - nie mogli sobie pozwolić na brak dyscypliny, brak zaufania lub brak pewności pośród siebie. Od początku nic nie szło tak, jak powinno. Nigdy. Martwa kobieta, przypadkowa ofiara, znajoma Alana? Nie Zakonniczka - pomylony cel? Może - była do kogoś podobna? Pokręcił głową, powinien o tym z kimś porozmawiać - nie z kimś, z Eileen. A jeśli to będzie możliwe - również z Alanem. Miał wiele pytań, ale to jej powinien je wszystkie zadać, tej, która była na miejscu. Nie wiedział, że była tam również Tonks. Skinął głową, krótko, na moment zawieszając głowę ponad prawym ramieniem, utkwiwszy wzrok gdzieś na niewidzialnym punkcie przed sobą. Ulice nie są bezpieczne już od dawna, Wielka Brytania nie jest już bezpieczna. Zamieniła się w niewidzialne pole walki, które niektórzy wciąż wypierali. Bennett rozjaśni wiele wątpliwości, być może był nazbyt podejrzliwy - być może wszystko było jedynie kwestią anomalii, straszliwych mocy, które oni, oni sami, przebudzili. Sam poznał ich moc na sobie, o czym nieustannie przypominał mu sterczący kikut pozbawiony dłoni.
- Uważaj na siebie - odparł krótko, odnajdując jej spojrzenie własnym, na krótko, doskonale się rozumieli. Bez zbędnych słów. - Bywaj, Tonks - zakończył, ruszając przed siebie w gęstniejący tłum; niebawem zjawi się tutaj policja antymugolska, służby kontroli... jakkolwiek oni się aktualnie nazywali, powoli przestawał za tym nadążać.

/zt x2




Hey you, don't help them to bury the light,
Don't give in without a fight.

Powrót do góry Go down
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Dział Ksiąg Zakazanych   08.12.17 8:03

Po kilku nieudanych próbach Dział Ksiąg Zakazanych znów stał się bezpiecznym miejscem dla wszystkich. Pożar w tym miejscu został ugaszony, a przedstawiciele Zakonu Feniksa skutecznie naprawili trudne do powstrzymania źródło anomalii i zachowali zimną krew, gdy zgęstniałe powietrze utrudniało oddychanie.
Od tej pory to ustabilizowane miejsce staje się terenem sprzyjającym rzucaniem czarów przez wszystkich członków Zakonu Feniksa. Sukces zagwarantował im bonus do rzutu kością w wysokości +5 dla Zakonników i +10 dla Gwardzistów podczas kolejnych gier w tej lokacji. Chwała wam za to, pewnego dnia świat za to podziękuje.

| Rozgrywki w tym miejscu mogą być znów kontynuowane.


Powrót do góry Go down
 

Dział Ksiąg Zakazanych

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 7 z 7Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7

 Similar topics

-
» Dział Ksiąg Zakazanych
» Księgarnia Esy i Floresy
» Księga zaklęć
» Książę Endymion...
» Śnieżna Księżniczka

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: City of Westminster-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg

Morsmordre 2015-17