Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Login:

Hasło:

Royal Opera House
AutorWiadomość
Royal Opera House [odnośnik]10.03.12 22:22
First topic message reminder :

Royal Opera House

★★★★
Royal Opera House to jeden z najważniejszych gmachów operowych w Londynie, znajdujący się w centralnej części miasta – w dzielnicy Covent Garden. Stanowi siedzibę Opery Królewskiej i Królewskiego Baletu. Pierwszy budynek teatru został otwarty w pierwszej połowie osiemnastego wieku, gdy wystawiono komedię autorstwa Williama Congreve'a – "The way of the world". Powstał on wówczas przy placu Covent Garden, który bierze swą nazwę od ogrodu klasztoru benedyktynów westminsterskich. Niegdyś mieścił się tu najważniejszy londyński targ kwiatów, owoców i warzyw. Na przestrzeni lat wystawiano tutaj opery, pantomimy, sztuki teatralne.
Zbudowany jest w stylu klasycystycznym oraz w typowym stylu teatru dworskiego. Do dziś Opera Królewska należy do najpiękniejszych i najznakomitszych budynków operowych świata, gdyż od początku istnienia teatr ściąga tłumy widzów z różnych krajów. Na scenie występowały największe gwiazdy opery i baletu, ale nie mniej ważny jest utalentowany zespół techników, projektantów i producentów, odpowiedzialnych za przygotowanie każdego przedstawienia.
[bylobrzydkobedzieladnie]
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Royal Opera House - Page 14 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Re: Royal Opera House [odnośnik]16.03.22 1:36
14 luty 1958
Na schodach opery pojawiło się tego dnia wiele doskonale prezentujących się par, święto zakochanych ściągało tu czarodziejów ze wszystkich stron kraju. Londyn od kilku długich miesięcy miał w sobie znacznie bardziej atrakcyjną aurę, niż wcześniej, ulice były czyste, a tłumy mniej pospolite, nikt nie ukrywał ani różdżek ani czarodziejskich szat - które nigdy nie były przecież powodem do wstydu. Nie inaczej prezentował sobie się on, perfekcyjnie skrojona czarna szata z wysokiej jakości wełny składała się z haftowanego złotą nicią kaftana spiętego skórzanym pasem oraz spodni wpuszczonych w cholewy wysokich oficerskich butów. Okryty płaszczem wprowadził Evandrę do środka. W ostatnim czasie bywał wyjątkowo drażliwy i zamknięty, oschły i odległy, odkąd sam Harold Longbottom nawiedził tereny intensywnie przez niego eksploatowane, sąsiednie Sussex zobowiązane do pomocy lordom Kentu w działaniach nad Cieśniną, narastał w nim jedynie słuszny gniew wobec tej okrutnej niesprawiedliwości. Miał przywódcę Zakonu Feniksa tak blisko, na wyciągnięcie ręki, a jednak nie uczynił nic, aby go dostać. A starania na tych ziemiach - one poległy, kruche jak domek ułożony z papierowych kart, gdy miejsca ludność nie tylko ujrzała czarownika w walce, ale i snuła niestworzone opowieści o jego rzekomej odwadze i męstwie. Pokrzyżował mu plany - a on mu na to pozwolił. I, co gorsza, choć nie potrafił tego przyznać nawet przed samym sobą, to nie potrafił sobie poradzić z poczynionym przez niego rozgardiaszem.
Samotny kwiat czerwonej róży, który podarował jej ledwie kilka godzin wcześniej, jeszcze przed opuszczeniem nawalnego tego wieczoru Dover, tylko pozorne wydawał się skromny, znacznie bogatsza była jego symbolika i historia, zwłaszcza wewnątrz pałacu róż. Francuskim zwyczajem do kwiatu został załączony bilecik z zaproszeniem do opery, nie zdradzał jednak nic prócz miejsca i godziny. Od pamiętnej grudniowej nocy spoglądał na nią z większą przychylnością, lecz jeszcze mniejszą cierpliwością. Czy to mogło być przyczyną jego wyborów?
Bowiem gdy większość czarodziejów kierowała się w stronę dobrze im znanej i najbardziej obleganej głównej sceny, on podprowadził ją na ubocze, bynajmniej nie po to, by w ciszy przeczekać napływające tłumy - a kierując się w stronę jednego z bocznych przejść, gdzie zmierzały zdecydowanie mniej liczne pary i samotni mężczyźni. Niedbale skinął głową jednemu z pracowników, który rozpoznał ich bez trudu i zaprowadził na zarezerwowaną lożę na jednym z balkonów - równie prywatną, co dyskretną. Na stoliku wkrótce pojawiła się szklanka gorzkiego Toujour Pour z lodem i kieliszek słodkiego szampana z truskawkami kołysanymi przy brzegu, również z lodem. O niektóre alkohole było dzisiaj trudno, lecz wystarczająco pękata sakiewka otwierała każde drzwi.
- Zastanawiałaś się kiedyś nad genezą tego święta, mon ciel etoile? Czarodziej Walenty błogosławił związkom w czasach, w których prawo surowo tego wzbraniało, a rzymska władza forsowała tezę, że uczucia zbędne są żołnierzom, którzy winni skupić się na walce, zamiast pozwalać im rozpraszać się kobietom. - Wyciągnął dłoń, by pomóc jej oswobodzić się z płaszcza, po chwili zrzucił i swój. Czy jego umysł pozostałby bardziej skupiony, gdyby pozostał wolny od słabości? Czy wtedy też popełniłby tak karygodne błędy? - Za walkę o miłość żołnierzy został stracony, czternastego dnia lutego. Nikt nie mówi nic o jego naśladowcach, więc tak naprawdę obchodzimy dzisiaj kres miłości, nie jej rozkwit. - Ciągnął temat, być może z gorzką nutą, nie potrafił jednak wyzbyć się goryczy porażki Susseksu. Nieśpiesznie zajął miejsce, zaskakująco kameralna widownia dopiero zaczynała się zapełniać. Ich wpuszczono wcześniej. - Romantyzacja tej daty w dzisiejszym sensie nastąpiła dopiero kilkaset lat później, na skutek całkiem losowego i w zasadzie niezbyt udanego poematu o ptakach. - Sprawdził to z ciekawości, kiedy na nią czekał, w dworskiej bibliotece. - Otoż, w tej dacie miały dobierać się w pary. Świętujemy zatem śmierć dzielnego czarodzieja lub kurze zaloty, wierząc, że celebrujemy nadzwyczajne uczucia. Ile razy wystarczy powtórzyć nieprawdę, by ludzka percepcja przyjęła ją za właściwą? - zastanowił się na glos, spoglądając na szkarłat wciąż zasłoniętej kurtyny. - Spodoba ci się - oznajmił, nagle, bez związku, zapewne mając na myśli nadchodzące przedstawienie.



the vermeil rose had blown in frightful scarlet and its thorns
o u t g r o w n

Tristan Rosier
Zawód : Arystokrata, smokolog
Wiek : 29
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
the death of a beautiful woman is, unquestionably, the most poetical topic in the world
OPCM : 40
UROKI : 30
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 65
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarodziej
Royal Opera House - Page 14 0a7fa580d649138e3b463d11570b940cc13967a2
Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t633-tristan-rosier#1815 https://www.morsmordre.net/t639-vespasien https://www.morsmordre.net/t637-tristan-rosier#1838 https://www.morsmordre.net/f97-dover-upper-rd-13 https://www.morsmordre.net/t2784-skrytka-bankowa-nr-96 https://www.morsmordre.net/t977p15-tristan-rosier
Re: Royal Opera House [odnośnik]16.03.22 12:53
Przedstawienie musi trwać, czyż nie taka była prawda? Od chwili ich narodzin, do samego końca miały grać przeznaczone im z góry role przez sam wzgląd na noszone nazwisko. Nie miały znaczenia prawdziwe uczucia, myśli i pragnienia; nie liczyła się prawda, a jedynie scenariusz spisany jeszcze przed narodzinami. Obie miały godnie reprezentować swoje rodziny, wyjść za mąż i powić kolejne pokolenie czarodziejów szlachetnej krwi. Fantine wydawała się w tym jednak zdecydowanie mieć więcej szczęścia. Lubiła ten spektakl, rozkoszowała się własną grą, odnajdując w niej przyjemność. Wierzyła święcie, że i kolejne akty tej egzystencji bynajmniej jej nie rozczarują - szczególnie teraz, gdy przyszłość zaczynała nabierać wyraźniejszych kształtów i purpurowych barw. Miała świadomość tego, że inni jej zazdroszczą, było przecież czego. Wysokiej, społecznej pozycji, urody, świetlanej przyszłości i teraz także mężczyzny, który zbliżał się do niej coraz bardziej; lord Bulstrode, mimo wdowieństwa i posiadanego syna z pierwszego małżeństwa, wciąż był przecież atrakcyjnym, obiecującym kandydatem. Nie przypuszczała jednak, że zazdrość zamężnej kobiety, stwarzającej iluzję szczęścia i zgodności we własnym małżeństwie, skoncentruje się na tym i będzie przyczyną nagłej, niezrozumiałej niechęci.
Czy gdyby wiedziała, to zachowałaby się inaczej, czułaby się winna?
Skąd. Egoistyczna natura Fantine sprawiała, że myślała wyłącznie o sobie samej i własnym zadowoleniu. Wzruszyłaby jedynie ramionami, pragnęłaby wiedzieć, czy i w tym mężczyźnie tli się jeszcze jakieś uczucie względem dawnej lady Malfoy - nawet jeśli tak, to ten akt został zakończony.
- Cieszę się - odparła z ciepłym uśmiechem Fantine, spoglądając na surowe oblicze lady Lestrange, która dzięki genom Malfoyów wciąż zachwycała lodowatą, zimną urodą, upodabniającą ją niemal do posągu. Pod względem powierzchowności różniły się diametralnie.
Wyjątkowo jednak nie miała złych zamiarów. Niczego z premedytacją nie zamierzała Astorii odbierać wbrew jej paranoicznym myślom. To nie ona pierwsza zbliżyła się do jej dawnego ukochanego, a odpowiedziała na zaproszenie - kolejne wydarzenia potoczyły się same. Nie zamierzała także panoszyć się w Zatoce Syren i czegokolwiek dla siebie zawłaszczać - czuła się jedynie ciekawa ich śpiewu, natury, widoku.
- Byłoby cudownie, pani. Będę czekać na list z niecierpliwością - odpowiedziała ucieszona, że Astoria przystała na jej prośbę i była gotowa rzeczywiście ją spełnić.
Wtedy rozległ się cichy dzwonek, obwieszczający, że przerwa dobiegła końca i zacząć się miał kolejny akt sztuki. Przeprosiła więc lady Lestrange i powróciła do swojej loży, gdzie czekała nań już jej towarzyszka dzisiejszego wieczoru; trudno było się jednak Fantine było skupić na obserwowanej sztuce, bo myśli wciąż błądziły wokół niechętnej miny Astorii.

| wcinam się z zt do wątku z Astorią, ale temat był zablokowany


Była także pewna chwila, której nie zapomnę. Był raz wieczór rozmarzony i nadzieje płonne przez dziewczynę z końca sali podobną do Róży, której taniec w sercu moim święty spokój zburzył.
Fantine Rosier
Zawód : Arystokratka
Wiek : 22 lata
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
emanowała namiętnością skroploną winem

wiem, że pachniała jak Paryż choć nigdy tam nie byłem
OPCM : 5
UROKI : 10
ALCHEMIA : 22
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 1
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarownica
królowa kier
Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t5048-fantine-rosier https://www.morsmordre.net/t5137-desdemona#111449 https://www.morsmordre.net/t5140-fanny-rosier https://www.morsmordre.net/t5141-komnaty-fantine https://www.morsmordre.net/t5136-skrytka-bankowa-nr-1272 https://www.morsmordre.net/t5138-fantine-c-rosier#111457
Re: Royal Opera House [odnośnik]16.03.22 14:38
Ironiczność tej chwili była w stanie przytłoczyć bądź rozbawić; odgrywały swoje role, tak jak pełni dramatu grali aktorzy na deskach Opery. Ubierały w ładne zdania nieprawdziwe słowa, udawały uśmiech – w tym wszystkim paradoksalnie większą wolność mieli ci, którzy wili się na scenie, targani scenariuszowymi emocjami oddawali się czystej sztuce, nadając życie temu, co spisywano na pergaminach. One, choć pozornie wolne, oplecione były siateczką kłamstw, woalką konwenansów – piękne suknie były jak złote klatki.
Astoria nie narzekała na swoje życie; nie czuła się uwiązana, nie pragnęła wolności bo tej przecież miała pod dostatkiem, zwłaszcza w ostatnich kilku latach, kiedy obowiązek małżonki i matki spełniała z największą starannością. Miała możliwość realizować się zawodowo, być ponad bibelotami i perłami, ponad problemami opierającymi się jedynie na wyborze sukni i organizacją kolejnego bankietu. W czasie, który opanował Anglię, ceniła to wszystko zdecydowanie bardziej.
Tym bardziej nie rozumiała własnych reakcji; nie potrafiła pojąć specyficznego posmaku goryczy we własnych ustach, maleńkich igiełek wbijających się gdzieś w dół kręgosłupa, kiedy analizowała lady Rosier w tak zwyczajny, przyziemny sposób, poddając osądom jej urodę, pochodzenie i prowadzenie się na salonach.
Coś takiego jak zazdrość nie leżało w jej naturze, i choć zdawała sobie sprawę, że to, co momentalnie ochłodziło jej stosunek wobec Fantine nie jest czystą zazdrością, wrażenie infantylności tego uczucia mierziło niesłychanie.
Nie należał do niej, a ona nie należała do niego – wszystko to, co mieli, było ulotnym wspomnieniem dwójki nastoletnich dzieci, które nie potrafiły odpowiednio zinterpretować intencji własnych rodzin, skazując samych siebie na żal.
Lata tępiły dawne zadry; nie sądziła, że ta rana potrzebuje znacznie większej ilości czasu, by się zabliźnić.
– Doskonale, moja droga – wciąż ciepło, życzliwie i z odpowiednią troską w głosie, bądź czymś, co ją imitowało; irytowało ją to, jak słaba bywała ludzka natura. Jak niewiele było potrzeba, by coś w jej umyśle się zmieniło, przeskoczyło, sprawiło, że zaczęła postrzegać Fantine inaczej.
– Miło było cię zobaczyć, Fantine. Oby dalsza część sztuki uświetniła twój wieczór – kącik ust drgnął po raz ostatni, nim rozstała się z towarzyszką rozmowy, bezszelestnie kierując się w kierunku swojej loży.


/zt, uciekamy z tematu
Astoria Lestrange
Zawód : opiekunka syren, magioceanograf, arystokratka
Wiek : 30
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
plus loin que la nuit et le jour
OPCM : 6
UROKI : 13
ALCHEMIA : 6
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 1
ZWINNOŚĆ : 12
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Czarownica

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t10375-astoria-lestrange#313698 https://www.morsmordre.net/t10409-lou#314729 https://www.morsmordre.net/t10410-heart-of-a-siren#314731 https://www.morsmordre.net/f317-wyspa-wight-thorness-manor https://www.morsmordre.net/t10408-skrytka-bankowa-nr-2312#314723 https://www.morsmordre.net/t10486-a-lestrange#317953
Re: Royal Opera House [odnośnik]21.03.22 10:49
Wszelkie kłębiące się dotychczas w głowie Evandry myśli miały schodzić na dalszy plan, ustępując niepohamowanej radości i ekscytacji związanych z dniem zakochanych. Ostatnie tygodnie upłynęły pod znakiem problemów bliskich, jak i organizacji wydarzeń charytatywnych. Zwieńczony sukcesem sabat przyniósł mniej satysfakcji, niż zakładała, gdyż mało kto dostrzegał jej zaangażowanie, wychwalając wyłącznie główną prowodyrkę balu. Znana ze swej skromności lady Rosier wyłącznie subtelnie zwracała ich uwagę na własny wkład, nie chcąc przecież otwarcie zabiegać o zainteresowanie. Zwłaszcza iż rzuciła się w wir działalności na rzecz innych. Nie tylko szarzy mieszkańcy Anglii potrzebowali jej pomocy, walka toczyła się także pod dachem Château Rose, a na szczególną uwagę zasługiwał Mathieu ze swą desperacką próbą odnalezienia siebie. Złożoną Calypso Carrow deklaracją napsuł półwili krwi. Nigdy nie przypuszczała, że będzie on posuwał się do aktów romantyzmu, szczęśliwie ustawiony na chybotliwych nogach ”związek” runął jeszcze nim stała się tragedia.
W tym całym zamęcie nie była jednak ślepa na oschłość Tristana, powód jego strapienia przypisując właśnie szalejącej w całym kraju wojnie. Pomimo ciekawości nieznane jej były szczegóły wszystkich ataków. W trakcie nielicznych spędzanych z mężem chwil chciała, aby na moment odsunął się myślami od strategii posunięć, pozwalając sobie na błogi spokój i przyjemność, nie zadając mu pojawiających się w głowie pytań. Gdzie bywał, gdy wychodził z pałacu? Czy winę za ich sporadyczne spotkania obarczać mogła wyłącznie konflikt z promugolskimi barbarzyńcami, a może powinna doszukiwać się go w niej?
Deirdre Mericourt przestała być tą, która spędzała półwili sen z powiek - a przynajmniej pod kątem zazdrości. Czasem jeszcze dziwiła się sobie za łatwość, z jaką przyszła jej akceptacja wyroku, przy których inni tracili rezon. Zdrada, mimo początkowego niepokoju, ataków paniki oraz złości, została przezeń zaakceptowana, nie budząc już poczucia żalu czy niesprawiedliwości. Oszczędziła sobie długich rozmyślań nad powodem tej zmiany, mimo napotykanych co rusz pytań, czy naprawdę tak bardzo ufała Tristanowi, by uznać, że nie porzuci jej dla innej, czy może wielką wspaniałomyślnością tuszowała własne przewinienia?
Znalazłszy się w operze wystarczyło jedno spojrzenie na zbierających się w głównym korytarzu widzów, by określić nestorstwo Rosier mianem najpiękniejszej pary. Krocząc u boku przystojnego męża prezentowała się w prostej, acz eleganckiej sukni w kolorze burgunda. Ozdobny, poprowadzony złotą nicią haft idealnie współgrał z motywem znaczącym szatę Tristana. Szerokie ramiączka opadały miękko na boki, odsłaniając nagie obojczyki oraz dekolt z zawieszonym nań trzyrzędowym naszyjnikiem o delikatnych perłach. Jasne włosy podpięte z jednej strony błyszczącymi szpilkami, spływały łagodnie na drugie ramię. Poruszała się lekko i z gracją, a o jej krokach świadczył cichy stukot obcasów damskich pantofli. Uniesione w uśmiechu kąciki ust wyjątkowo nie były dziś naznaczone karminem pomadki. Liczyła na to, że Tristan skradnie jej dziś nie jeden pocałunek, o co łatwiej bez obawy o rozmazanie czerwonych smug.
Genezą święta zakochanych nigdy specjalnie się nie interesowała, zbyt ucieszona możliwością wykorzystania potencjału okoliczności, by zaprzątać sobie głowę czymś innym, niż przygotowanie niespodzianki. Krótkiego wykładu słuchała jednak z nieudawanym zainteresowaniem, choć błękitne spojrzenie mogło zdawać się być nieobecne.
- Wszystko zależy od sposobu przekazu i użytych argumentów - odparła, oswobodzona z płaszcza, rozglądając się po przestrzeni kameralnej loży. - Niektóre, zagubione umysły w natłoku informacji nie wiedzą w co wierzyć. Zgodzą się przyjąć każde zdanie za swoje, o ile pozwoli im ono czuć się bezpiecznie. Widać rzymska władza nie zaznała nigdy prawdziwej miłości. - W tonie Evandry zabrakło współczucia dla bezdusznej władzy, która swej porażki doszukiwała się nie tam, gdzie tkwiło prawdziwe sedno. Najwygodniej było przecież zrzucać winę na innych, pozostając ślepym na własne błędy i niedociągnięcia. - Samo zwycięstwo pozostaje puste, kiedy nie ma dla kogo walczyć. Poza tym, czasem trzeba coś zniszczyć, by umożliwić narodziny nowego. - Zajęła miejsce obok ukochanego, dłonią obleczoną w sięgającą za łokieć rękawiczką przesuwając po miękkości obicia siedziska. - Wierzę, że każda okazja jest dobra, aby celebrować uczucia. Nawet jeśli samo święto zakochanych jest nieprawdą. - Przeniosła wzrok na profil męża, znacząc nieodgadnionym spojrzeniem krzywiznę nosa i linię równo przystrzyżonego zarostu. Zaraz po tym zwróciła się w kierunku sali, sprawdzając czy jest pobieżnie rozpoznać znajdujące się w operze twarze. - To niespodzianka? - zapytała, także wbijając wzrok w szkarłatną kurtynę, gdy widownia zapełniła się niemal w pełni.



Why do I like thunderstorms? Because it shows that even nature needs to scream sometimes.
Evandra Rosier
Zawód : Arystokratka
Wiek : 23
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
I am blooming from the wound where I once bled.
OPCM : 0
UROKI : 5
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 15
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 14
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Półwila

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t8762-evandra-rosier https://www.morsmordre.net/t8771-dzwoneczek#260729 https://www.morsmordre.net/t8766-wanda#260651 https://www.morsmordre.net/f97-kent-dover-chateau-rose https://www.morsmordre.net/t9233-skrytka-bankowa-nr-2076#280737 https://www.morsmordre.net/t8767-evandra-rosier#260654
Re: Royal Opera House [odnośnik]30.03.22 0:27
Jego wzrok prześlizgnął się na jej odsłonięte ramiona, linię dekoltu ozdobioną błyszczącymi perłami, na profil, przypominała mu jednego z rajskich ptaków, który z tygodnia na tydzień, miesiąca na miesiąc, coraz śmielej rozkłada barwne skrzydła; nabierała pewności siebie, coraz śmielej i coraz pewniej przyjmowała nałożoną na nią rolę, rolę pełnioną u jego boku. Umknęło mu jej nieobecne spojrzenie, z jej ciała przeniósł spojrzenie na scenę, okrytą w tym momencie ciężką szkarłatną kurtyną. Zastanawiał się nad wypowiadanymi przez nią słowami. - Każdy odczuwa pragnienie - odpowiedział w końcu, wciąż z dystansem, zadumany nad losem rzymskich żołnierzy. Nie miał w sobie tyle empatii co ona, nigdy też nie traktował siebie w kategoriach wszystkich. Zakazy prostych żołnierzy dotyczyły prostych żołnierzy, nigdy niego. Potrzebował czuć. Potrzebował jej. I potrzebował Deirdre. - Dlatego może wręcz przeciwnie, może rzymska władza zaznała miłości dostatecznie mocno, by rozumieć, jak zdesperowani będą żołnierze karmieni tęsknotą? Każdy miał życie przed wojną, wielu tęskni za pokojem i za tym, jak życie toczyło się wtedy. Czy smagani tęsknotą, wewnętrzną frustracją, czy nie mogliby być skuteczniejsi? Czy nie nagliłoby ich do zwycięstwa, gdyby tylko w triumfie mogli odnaleźć widmo normalności, kobiecego ciepła? - Ściągnął brew, za nic by tego nie oddał. - Co jeśli motywacją do dalszej walki miałoby być właśnie widmo możliwości rozpoczęcia budowy nowego życia? Czy istnieje smycz silniejsza niż uczucia? Wszyscy pozostajemy w ich niewoli, obezwładnieni ich silą i niemocni im się przeciwstawić. - Lubił trwać w tej niewoli, stanowiła iskrę, która prószyła ogień. Odwrócił spojrzenie, by zwrócić się ku niej, odnaleźć spojrzenie zwróconych ku niemu jasnych oczu, chcąc uchwycić blask jej tęczówek. Nie odjął wzroku, kolejne słowa wypowiadając powoli, jedno po drugim. - Pragnienie, pożądanie, wilczy głód, wezbrana żądza - Ściszył głos, nieznacznie, podsłuchać ich tutaj byłoby trudno. - Czy istnieje żywioł potężniejszy od tego? - Nie mógł oderwać myśli od własnej porażki, nie mógł wyzbyć się żalu do samego siebie, ale teraz powinien zostawić go za sobą. - Czy istnieje żywioł piękniejszy od tego? - dodał po chwili, już retorycznie, sięgając po szklaneczkę z alkoholem, którą wzniósł nonszalancki toast stojący w sprzeczności z etykietą. - Celebrujmy zatem, mon ciel etoile. Za nasza wspólną drogę i za naszą wspólną przyszłość. Za twoje piękno i twoją łagodność, za twoją dobroć. Jeśli nieprawdą jest to, co za nieprawdę postrzegamy, wtedy prawdziwość tego święta zależy tylko od nas - dodał, nim upił alkohol, smakując jego goryczy. Światła powoli zaczynały gasnąć. Skinął głową, bez elementu zaskoczenia dzisiejszy spektakl straciłby na swojej magii.
Nie bez powodu wystawiano go właśnie tutaj, na bocznej sali, przy znacznie mniejszej i bardziej kameralnej widowni. Kiedy kurtyny uniosły się w górę wybrzmiała muzyka Straussa. Kontrowersyjny spektakl był wielokrotnie zdejmowany z afiszów z przyczyn obyczajowych - kiedy tylko dotarły do niego wieści, że w Londynie zamierzają wystawić nieocenzurowaną Salome, nie wahał się ani chwili. Pożądanie, słodkie jak śliczna Salome, gorzkie jak popełnione przez nią akty, elektryzujące jak mroczne i erotyczne napięcie pomiędzy młodą czarownicą a martwym ciałem proroka - pocałunek z rekwizytem odciętej głowy był jednym z bardziej newralgicznych momentów - i chorobliwie pożądającym jej władcą. Ponoć solistka występująca w tańcu siedmiu zasłon była doskonała. Magia sceny miała nadać rytm dzisiejszemu wieczorowi, wprowadzić odpowiedni nastrój. Wiele słyszał o tej operze, choć nigdy dotąd nie miał okazji jej podziwiać. Nie spodziewał się, by Evandra miała inne doświadczenia, jeszcze jako panna nie mogła sobie na to pozwolić.
- A ja - prawdziwie pragnę dzisiaj ciebie - szepnął między oklaskami jednej a drugiej sceny.

rzucam na opętanie, bo zapomniałem ;/



the vermeil rose had blown in frightful scarlet and its thorns
o u t g r o w n

Tristan Rosier
Zawód : Arystokrata, smokolog
Wiek : 29
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
the death of a beautiful woman is, unquestionably, the most poetical topic in the world
OPCM : 40
UROKI : 30
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 65
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarodziej
Royal Opera House - Page 14 0a7fa580d649138e3b463d11570b940cc13967a2
Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t633-tristan-rosier#1815 https://www.morsmordre.net/t639-vespasien https://www.morsmordre.net/t637-tristan-rosier#1838 https://www.morsmordre.net/f97-dover-upper-rd-13 https://www.morsmordre.net/t2784-skrytka-bankowa-nr-96 https://www.morsmordre.net/t977p15-tristan-rosier
Re: Royal Opera House [odnośnik]30.03.22 0:27
The member 'Tristan Rosier' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 64
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Royal Opera House - Page 14 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Royal Opera House [odnośnik]12.04.22 21:57
Choćby nawet chciała wejść mu w słowo, kiedy pytał retorycznie o moc silniejszą od uczucia, nie mogłaby mu się sprzeciwić, w ostatnich miesiącach dotkliwie odczuwając tę potęgę. Poznany zaledwie przelotnie wilczy głód, wezbrana żądza - raz zakosztowana nie chciała wyjść z pamięci, na świeżo wracając ze zdwojoną siłą, ciążąc rozpaczliwym niedosytem, jaki nadal obawiała się ugasić. O tym, że chciała więcej Tristan mógł jeszcze nie wiedzieć, traktując pojedyncze zrywy namiętności za wyjątek od reguły. Czasem jeszcze chowała się za zasłoną uprzedzeń i wyparcia, uporczywie powtarzając, że odzywa się w niej szaleństwo, skutecznie okłamując siebie, jak i wszystkich wokół.
”Piękno, łagodność i dobroć”, naprawdę tylko to w niej dostrzegał? Czy tylko to warte było wspomnienia, kiedy mocnych cech miała w sobie wiele? Nagłe wspomnienie Deirdre wywołało na kobiecej twarzy delikatny rumieniec, lecz nie oderwała swego wzroku od oczu męża. Z madame Mericourt nie mogła się równać, czego potwierdzeniem było ich ostatnie spotkanie. W chwilach takich, jak ta, powracało zwątpienie i cicha sugestia wewnętrznego głosu, by pozostać w swych ramach, spełniając jasno nakreślone oczekiwania - piękno, łagodność i dobroć - jak długo można go słuchać? Nieco spóźniona z toastem sięgnęła po wysoki kieliszek, kąpiąc wargi w słodyczy szampana.
Opowieść o Salome, choć skandaliczna i obijająca się szerokim echem, umknęła uwadze Evandry, pozwalając dotychczas tkwić w nieświadomości jej istnienia. Przelotne wspomnienie, zarówno z literatury jak i muzyki, okazało się nie być wystarczające dla zrozumienia prawdziwej istoty, do czego półwila miała dojść w ciągu następnych scen. Duszna atmosfera pałacu Heroda przywodziła na myśl znane jej towarzyskie kuluary. Starsi wiekiem możni oglądający się za młodą Salome i walczący o jej wdzięki wzbudzali w Evandrze niechęć swym uporem, pozwalając prędko utożsamić się z główną bohaterką. Dochodzący zza kulis baryton i tęskny wzrok Salome, wprawne wykorzystanie manipulacji, potęgi kokieterii dla osiągnięcia własnych celów, choćby te miały być wyłącznie zachciankami. Wisząca w powietrzu tragedia była nieodłącznym elementem podobnych spektakli, łatwo było się więc przygotować na nadchodzące nieszczęścia. Widownia wznosiła oklaski, a pomiędzy scenami orkiestra grała nadal, snując leitmotiv na wagnerowską modłę, nie pozwalając nawet na moment wyrwać się z nastroju historii, niemal od razu przechodząc do dalszego ciągu.
- Tylko dzisiaj? - zapytała nieco zaczepnie, choć na jasnej twarzy próżno szukać oznak oburzenia. Początek spektaklu wprawił ją w dobry nastrój, nadal czuła jeżący się na karku włos na dźwięk niepokojąco chaotycznej muzyki Salome. Oparłszy się jedną dłonią na miękkości kanapy, nieznacznie nachyliła się ku mężowi, by na krótki moment ściągnąć jego uwagę na siebie. Na własne życzenie otuliła się ciężarem zapachu Tristanowej wody kolońskiej i wpadła we własną pułapkę nagłego rozproszenia. - Pozwolisz, że najpierw obejrzymy spektakl, czy też pragnienie skrada całą twoją cierpliwość? - Również ściszyła głos do szeptu, choć ich głosy niknęły wśród wygrywanej melodii i braw zwiastujących powrót śpiewaków na scenę. Błękit półwilego spojrzenia wcale nie zatrzymał się na głębokim brązie jego tęczówek, a na ustach, których sama pragnęła teraz sięgnąć. Ale że tu, w operze? Wzajemne okazywanie sobie uczuć w miejscu publicznym wykracza poza granicę dobrego smaku, wszelkie zasady odpowiedniego zachowania - czy aby na pewno? Daleko im przecież było do ciekawskich spojrzeń, odosobniona loża gwarantować miała prywatność. Łapiąc się na tej myśli pozwoliła sobie na uśmiech i wyprostowała, z pewnym ociąganiem przenosząc wzrok z powrotem na scenę. - W obliczu świadomości, że za każdym razem, gdy próbujemy ugasić swe pragnienie, wraca ono ze zdwojoną siłą, skazujemy się na błędne koło - mówiła ze ściszonym głosem, wracając niejako myślą do genezy dzisiejszego święta. - Wzmagamy tęsknotę, dodajemy doń żal oraz złość. Wzniecamy pożary, wywołujemy wojny, a wszystko to, by… - urwała wpół zdania z kieliszkiem zatrzymanym w drodze do ust, bo oto Evandra zastygła w bezruchu ze wzrokiem utkwionym śpiewaczkę. Wibrujące smyczki zjednały muzyczne motywy Jochanaana i Salome, podkreślając dramatyzm sceny. Bohaterka nie ugięła się pod oskarżeniami, skutecznie ignorując wszelki sprzeciw, obierając drogę prowadzącą ku własnemu szaleństwu. I znów ten dreszcz przebiegający wzdłuż pleców i zapierających dech w piersi. Ostatnia myśl filozoficznych dywagacji utknęła gdzieś w przestrzeni, odchodząc w niepamięć, a uwaga czarownicy w pełni skupiła się na rozgrywanym na deskach dramacie, coraz silniej czując nawiązaną między sobą a Salome więź.



Why do I like thunderstorms? Because it shows that even nature needs to scream sometimes.
Evandra Rosier
Zawód : Arystokratka
Wiek : 23
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
I am blooming from the wound where I once bled.
OPCM : 0
UROKI : 5
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 15
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 14
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Półwila

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t8762-evandra-rosier https://www.morsmordre.net/t8771-dzwoneczek#260729 https://www.morsmordre.net/t8766-wanda#260651 https://www.morsmordre.net/f97-kent-dover-chateau-rose https://www.morsmordre.net/t9233-skrytka-bankowa-nr-2076#280737 https://www.morsmordre.net/t8767-evandra-rosier#260654
Re: Royal Opera House [odnośnik]19.04.22 3:17
Nie odjął spojrzenia od sceny, gdy usłyszał jej zaczepny głos, kącik ust uniósł się nieznacznie wyżej, nie tylko dzisiaj, pragnął jej nieprzerwanie, jej wdzięk, jej uśmiech, spojrzenie błękitu jej oczu, jedwab jej jasnych włosów, jej gracja, jej ciało, porwały go równie mocno, jak mocno porywał mężczyzn na scenie wdzięk słodkiej Salome. Gdy zapragnął jej po raz pierwszy, była jeszcze bardzo młoda, podczas gdy on miał prawo uważać się już za dorosłego. Przez lata próby zwyciężenia wyścigu o jej rękę porzucił kilkukrotnie, za każdym razem z rozczarowaniem nie dostrzegając na twarzach innych młodych dam ani błękitu jej oczu, ani charakterystycznie skrojonych pełnych ust, nie słyszał jej głosu, nie dostrzegał blasku, jaki tylko ona potrafiła wokół siebie roztoczyć. Upór sprawił, że dziś siedziała obok: i choć ich wspólna droga prowadziła przez wyboje, to ani w chwilach gniewu, a może zwłaszcza wtedy, ani w chwilach oziębłości, nie przestał jej nigdy pragnąć.
- Wczoraj, dzisiaj... ty mi powiedz, co będzie jutro - odparł w końcu, z uśmiechem tańczącym na ustach, nim zwilżył je łykiem Toujour Pour. Zwrócił się ku niej, gdy poczuł jej bliskość, wyczuwając zapach jej perfum i zapach jej skóry, jej wyciągnięta szyja skutecznie odciągnęła uwagę od tego, co działo się na scenie. Zastygł na moment, gdy jej wzrok błądził na jego ustach, nie wyczuwając nawet, jak bezwiednie wstrzymuje w piersi dech. - Jeszcze nie zdecydowałem - odparł śmiało, bez cienia drwiny, jakby mówił zupełnie poważnie. Ależ chciał zobaczyć spektakl do końca, traktował go jak preludium, nawet jeśli długie i logistycznie problematyczne, umiejętnie dawkowane przyjemności niosły najpiękniejsze spełnienie. W świat zmysłowości wkraczała powoli, a zaproszenie jej tutaj po grudniowych zdarzeniach nie miało w sobie nic z przypadku. Ledwie wróciła na swoje miejsce, jak cień podążył za nią, nie pozwalając zwiększyć dzielącego ich dystansu, broda zawisła gdzieś nad jej ramieniem, wzrok, za jej, podążył na scenę, na której Salome ściągała ku sobie uwagę kolejnego mężczyzny, a słowa Evandry zastygły gdzieś w powietrzu, niedopowiedziane, gdy oba głosy sięgały wyżyn, nim nie rozległy się gromkie brawa, dołączył do nich. W kolejnych scenach Salome dostrzegł sam władca, dziewczyna odrzucała jego prośby, ostatecznie za obietnicę złożoną w ciemno, obietnicę zaprzysiężoną na życie, zgodziła się zatańczyć dla króla. Znieruchomiał, zahipnotyzowany tym tańcem, najbardziej obrazobórczym tańcem  w historii opery, w trakcie którego Salome zrzucała z siebie kolejne siedem zasłon, by finalnie okazać ledwie zakrytą nagość, podsycającą tylko i tak rozbudzoną wyobraźnię. Jego usta rozchyliły się ponownie, kończąc urwane przez nią zdanie.
- By zaznać tego raz jeszcze, zaczerpnąć łyku z nieskończonego źródła, które nie jest zdolne zaspokoić pragnienia, po to tylko, by podrażnić złaknione usta. By spłonąć w tym ogniu, rozlać krew raz jeszcze, poczuć sobą coś, co wykracza poza przeciętność i zwykłość, poczuć i zatracić się w czuciu tego, co niewłaściwe i bezwstydne, poczuć całym sobą życie tak, jak warto jest je przeżyć. Czuć, nawet gdyby miało być to ostatnim, czego zazna się przed śmiercią. Spójrz na nich - Choć mówił szeptem, głoś ściszył się jeszcze pół tonu, usta niemal dotykały jej ucha, słowa nie mogły pomknąć dalej. - Spójrz na niego, jak bezradny jest wobec jej czaru, gotów był jej oddać wszystko: za czar spełnienia. Za nagość jej twardych piersi i taniec jej miękkich ud, za biodra kołyszące się tak, jak gdyby miał ją przed sobą na łożu. I nie ma w tym żalu, bo każda chwila tego tańca była warta uiszczonej ceny. Pożądanie jest silniejsze od rozumu, lecz gdy rozum niesie tylko zmartwienia i ciężar obowiązku, żądza dąży prosto do rozkoszy spełnienia, nawet jeśli spełnienie bywa nieoczywiste. Tęsknota, żal, złość, one wszystkie są niczym przy żądzy. Niespełniona je pobudza, spełniona syci. Koło można roztrzaskać. Zatrzymać jego ruch siłą i upewnić się, że nigdy w ruch znów nie wejdzie. - I on zatoczył koło, wracając do jej wcześniejszych słów. Skazywali się na błędne koło, być może. - Ale po cóż? - zapytał, ponownie unosząc kącik ust. Po tańcu Salome rozległy się brawa, rzucił dyskretne spojrzenie na bok, upewniając się, że dla widowni wpatrzonej w scenę nie byli tutaj widoczni. Jego dłoń sięgnęła materiału jej sukni, przysłoniętego zakrytą balustradą loży, zbierając go między palcami tak długo, aż mógł musnąć palcami jej kolano, leniwie przesuwając dłoń wyżej, dotykiem łapczywie rozbudzonym tańcem solistki. - Czy nie żal byłoby wtedy tego, co bezpowrotnie zostałoby utracone? Zdrady ciała, które syci się tym pragnieniem, ale i słodkiego wstydu, który wzbrania się tego przyznać? - mówił dalej, unosząc brodę wyżej, spoglądając na władcę wzbraniającego się przed spełnieniem żądań uwodzicielskiej Salome.



the vermeil rose had blown in frightful scarlet and its thorns
o u t g r o w n

Tristan Rosier
Zawód : Arystokrata, smokolog
Wiek : 29
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
the death of a beautiful woman is, unquestionably, the most poetical topic in the world
OPCM : 40
UROKI : 30
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 65
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarodziej
Royal Opera House - Page 14 0a7fa580d649138e3b463d11570b940cc13967a2
Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t633-tristan-rosier#1815 https://www.morsmordre.net/t639-vespasien https://www.morsmordre.net/t637-tristan-rosier#1838 https://www.morsmordre.net/f97-dover-upper-rd-13 https://www.morsmordre.net/t2784-skrytka-bankowa-nr-96 https://www.morsmordre.net/t977p15-tristan-rosier
Re: Royal Opera House [odnośnik]25.04.22 17:58
Walki o jej rękę podjął się lata temu, stając w szranki z nierównym przeciwnikiem - z nią samą. Jak sprostać oczekiwaniom kapryśnej półwili, która wraz z dniem, w którym zrozumiała, jak wielka drzemie w niej moc, zdecydowała testować swoje możliwości, by sprawdzić czy może sięgnąć po więcej, niż oferował Tristan Rosier? Imponował jej, rozczulał oraz bawił, ale łatwo było kochać tego, kto zadeklarował oddanie na długo przed jej debiutem. Z biegiem lat ceniła jego cierpliwość, z czasem uświadomiwszy sobie, że cierpienie związane z oczekiwaniem łagodził w objęciach innych; poznawszy go, nie mogła go już więcej za to winić. Sytuacja się zmieniła, już nikt o nikogo nie walczył, węzeł małżeński wiele wybaczał.
- Co będzie jutro? Jeszcze nie zdecydowałam - odparła lekko, używając jego własnych słów. Wieczór jeszcze się nie zakończył, ale dobry spektakl był idealnym preludium. Z każdą kolejną sceną docierało do półwili nawiązanie do grudniowej rozmowy; powróciło wspomnienie odurzenia winem, wytworzone napięcie, brak oddechu i nacisk jedwabistej pończochy opinającej się na szyi.
Z zadowoleniem przyjęła, że podążył za nią w ich swoistym tańcu. Podobała jej się ta wymiana zdań, przyjemnie drażniąca zmysły, zachęcająca by nie tylko poddać się prowadzeniu, ale i ośmielić się do wykonania swojego kroku. Wstydu była zaś pozbawiona Salome, która zrozpaczona po zabraniu upragnionego kochanka w zawiązanej z Herodem umowie na jednej szali postawiła swoje życie, na drugiej żądze. Jaka pasja była na tyle silna, by wyrzec się wszystkiego w walce o marzenia? Taniec siedmiu zasłon poruszył Evandrę; bijące pospiesznie serce chciało wyrwać się z piersi, a napięte mięśnie niemal drżały w napięciu, pozostając pod wrażeniem kunsztu obsady. W wyćwiczonych ruchach mięśni artystyki, dopracowanej mimice i określonych miejscach padającego spojrzenia prędko można było zrozumieć, że taniec ten wcale nie jest dla radości Heroda i spełnienia obietnicy. To emocje Salome, pożądanie, ale także determinacja oraz żal, odsłaniają się wraz z każdą zasłon, pozwalając każdemu zajrzeć w głąb jej duszy.
Uważnie słuchała słów Tristana, zbyt dobrze już wiedząc jak fatalny wpływ ma tęsknota za spełnionym pragnieniem. ”Pożądanie jest silniejsze od rozumu”, czy oznacza to, że gdyby sam miał do wyboru pozostać z ukochaną a kierować się pożądaniem i spędzić czas z kochanką, sięgnąłby po chwilową, ulotną radość? Czy tak właśnie rozumują mężczyźni, impulsywnie i bez planu, na wieczność pozostając więźniami swoich pragnień? Może i zdradzało ją ciało, może i umysł lubił płatać figle, nasuwając coraz śmielsze fantazje, lecz to w jej gestii była kontrola nad własnym zachowaniem. Miała możliwość zdecydowania czy dać się ponieść, czy tym razem odpuścić, czekając na większą nagrodę. To przykre, że czarodziejom poskąpiono wyboru, widocznie taka była słabość ich płci.
- To nie wstyd mnie przekonuje do sięgnięcia po to, czego pragnę. Wstyd to świadomość winy, a ja nie uważam, że spełniając się w pożądaniu, robię coś złego. - Wyczuwając poruszenie materiału, przelotnie zerknęła na męską dłoń, która niespodziewanie wspinała się do obleczonego cienką pończochą kolana. Dotyk przywołał znów wspomnienia spotkania z Deirdre, bo choć zupełnie różny, to wywoływał podobną, mniej gwałtowną falę gorąca. Od Rosiera nadal biła pewna ostrożność, trzymał się w ryzach. Palce czule pieściły skórę, pozwalając się w nim rozsmakować, ale rozbudzone pożądanie chciało już czegoś innego, co doprowadziłoby na skraj przytomności. Czyżby jego pragnienie nie było dziś silniejsze od strachu przed potencjalnym skandalem? Kiedy wybrzmiały ostatnie oklaski, dołączyła do Tristana, przykrywając jego dłoń własną, wspólnie kontynuując niespieszny spacer. - Widzisz? To inni się wstydzą. Udają zgorszenie, lecz nie odwracają wzroku, wciąż patrząc zachłannie. Ich niedosyt efektem przełamania cyklu, wyjścia z koła. - Spojrzenie Evandry utkwione było w scenie, na której ważył się finał. Życzenie Salome zmroziło krew w żyłach postaci oraz widowni. Czy król mimo desperacji ulegnie, dopełniając zawartej umowy, czy też wykpi się, skazując ogarniętą szałem kobietę na upadek? Cel bohaterki nie był jeszcze taki jasny, lecz mając na uwadze przebieg wydarzeń, miał nie okazać się aż tak zaskakujący. - Nie chcę wyrzekać się tego, kim jestem. Wciąż zbyt wiele zostało mi do odkrycia. - Było w tym coś ekscytującego; otoczeni zewsząd przez gości opery, mimo iż w ukryciu za balustradą loży, to nadal poza szczelną prywatnością własnych komnat. Każde z widzów doświadczało spektaklu na własny sposób, lecz tylko oni mieli wynieść z niego coś więcej. Zwróciła się do Tristana, nie kryjąc cięższego oddechu i zaciskając mocniej palce na jego dłoni, wyciągnęła szyję, by złączyć ich wargi na choć krótki, spragniony pocałunek.



Why do I like thunderstorms? Because it shows that even nature needs to scream sometimes.
Evandra Rosier
Zawód : Arystokratka
Wiek : 23
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
I am blooming from the wound where I once bled.
OPCM : 0
UROKI : 5
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 15
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 14
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Półwila

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t8762-evandra-rosier https://www.morsmordre.net/t8771-dzwoneczek#260729 https://www.morsmordre.net/t8766-wanda#260651 https://www.morsmordre.net/f97-kent-dover-chateau-rose https://www.morsmordre.net/t9233-skrytka-bankowa-nr-2076#280737 https://www.morsmordre.net/t8767-evandra-rosier#260654
Re: Royal Opera House [odnośnik]04.05.22 20:05
Kącik jego ust uniósł się w górę, w pół rozbawiony, w pół zaintrygowany, kiedy usłyszał parafrazę własnych słów; uniósł spojrzenie, odejmując je od sceny i kulminacyjnych popisów muzyczno-wokalnych, by zamiast tego z zaciekawieniem zbadać jej szlachetnie piękny półwili profil, podkreślony przez cienie panującego na widowni półmroku. Nie próbował być przy tym dyskretnym, znała wartość swojej urody, a on nigdy jej nie umniejszał. Nie przestawała też zaskakiwać, gdy z dumą rozwijała łabędzie skrzydła wzbijając się do przeznaczonej jej roli i okazując pewność siebie, której wcześniej w niej nie dostrzegał, a może której ona okazać nie chciała. Przebudzona śmiałość była dla niego jak iskra, ledwie skrząca, którą zabawnie wydawało się spróbować podsycić własnym oddechem. Jak silny mógł być ten płomień?
- Może cię przekonam - odparł, powracając spojrzeniem na scenę, dramat trwał, władca wzbraniał się przed życzeniem nieustępliwej i zdeterminowanej Salome, lecz od samego początku oczywistym było dla niego, że uwodzicielskie dziewczę dostanie wszystko, czego pragnie. Jemu bliżej było do emocji zafascynowanego nią tetrarchy, rozproszonego pięknem na tyle, by złożyć obietnicę, której nie powinien nigdy dochować, wreszcie władcy ostatecznie gotowego skazać się na wieczne potępienie - dla niej. Zahipnotyzowany tańcem ostatecznie uległ żądaniom, inaczej zachować się przecież nie mógł, i choć scena ta winna stanowić przestrogę, napotykała się u niego tylko ze zrozumieniem. - Zatańczysz dla mnie jak ona? - zapytał, z wciąż uniesionym kącikiem ust, cieleśnie czy metaforycznie, ostatnie wydarzenia sprawiły, że był jej bardziej ciekaw. - Jakie byłoby twoje życzenie, gdybyś była na jej miejscu? - Nie odchylił głowy, pozostając przechylonym ku niej, lecz najdrobniejszym grymasem nie zdradził się, kiedy odnalazła jego dłoń własną, pomimo oczywistego zaskoczenia jej odpowiedzią, subtelny dotyk jej miękkiej skóry czynił te wędrówkę znacznie ciekawszą. Serce raz czy dwa mocniej uderzyło w piersi, a napięcie przyjemnie przemknęło przez ciało, wstyd był tylko zbędnym fałszem, kolejną maską zakładaną pośród ludzi by nie obnażyć tego, co prawdziwie piękne. Stawiała mu bardzo śmiałe wyzwanie, a on wyzwań nie zwykł odrzucać. Zadarł brodę wyżej w odpowiedzi, nie tracąc wyrazu zadowolenia, po czym prześlizgnął się z kolana na wewnętrzną stronę ud, nim palce odnalazły jej bieliznę. - Nie odwracają wzroku, bo wiedzą, że prędko tu nie wrócą. - Do tych emocji. Do tych uczuć. Do świata perwersji, które można było uznać tylko wtedy, gdy podpisywano je nazwiskiem samego Straussa; ciekawe, jak niewiele trzeba, by z pruderii przejść w podziw wobec pychy, rozpusty i najciemniejszych pragnień. Śmierć występowała tutaj w bardzo osobliwej roli. Zaskakiwało go, jak dobrze rozumiała go dzisiaj Evandra. - Wiedzą też, że prawdziwa pasja pozostanie dla nich niedostępna, a w panicznym lęku przed pożądaniem pozwalają sobą rządzić strachem i wstydem, choć to przecież tymi cechami od zawsze pogardzamy, przypisując je przede wszystkim słabym. Żal mi ich. Nie życie to, a szara egzystencja, jak wędrówka przez ładny, choć nudny nizinny krajobraz. Ja wolę nasze białe klify, góry... szczyty - mówił dalej, nim sięgnęły go jej usta; smakował ich subtelnie i z wyczuciem, póki trwało napięcie w oczekiwaniu na śmierć Johanaana. Dopiero po chwili, gdy smyczki orkiestry zaczęły ślizgać się o struny gwałtowniej, a imponujący sopran solistki rozdarł salę, wypełniając ją finałową partią, która wprawiła w drżenie nie tylko wzruszone serca, ale i pobliskie szklane naczynia z alkoholami, wówczas w pełni przejął ten pocałunek, łapczywiej i ciężej, nie pozwalając mu skończyć się przedwcześnie i bacząc, by zdusić w nim słowa i westchnienia. Dłoń wsunęła się pod delikatny materiał bielizny, w geście już po chwili pozbawionym wcześniejszej delikatnej czułości, sprowokowanym tak jej dłonią, jak jej wyznaniem o bezwstydności i pożądaniu, gdy wysokie cis solistki dyskutującej z odciętą głową mężczyzny, który ośmielił się ją odrzucić, sięgało wyżyn możliwości ludzkiego głosu. Szukał reakcji jej ciała, podążał za uściskiem jej dłoni, ciekaw prawdy wobec jej krótkiej spowiedzi. Sala, choć mniejsza od głównej, pełna była gości, wpatrzonych przecież w scenę, dyskretna loża dawała prywatność, w której dopomagały pogaszone światła, a kryta balustrada i materiał sukni maskowały jego gesty, lecz czy mogli mieć pewność, że w tej konkretnej chwili nikt nie odwrócił ku nim spojrzenia? Nie, ale czy to nie to napięcie nadawało temu wyjątkowości? Porwany chwilą nie myślał o skandalu. - Kim wobec tego jesteś, Evandro Rosier? - zapytał szeptem, gdy niezaspokojone usta ześlizgnęły się po policzki w kierunku ucha, pomagając jej ukryć wyraz twarzy, a zgromadzona widownia oddała śpiewaczce słusznie gromkie oklaski. Spektakl był ciekawy, a pochwały, które słyszał o artystach, okazały się nie mijać z rzeczywistością, lecz po prawdzie miał nadzieję, że nie potrwa to już długo.



the vermeil rose had blown in frightful scarlet and its thorns
o u t g r o w n

Tristan Rosier
Zawód : Arystokrata, smokolog
Wiek : 29
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
the death of a beautiful woman is, unquestionably, the most poetical topic in the world
OPCM : 40
UROKI : 30
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 65
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarodziej
Royal Opera House - Page 14 0a7fa580d649138e3b463d11570b940cc13967a2
Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t633-tristan-rosier#1815 https://www.morsmordre.net/t639-vespasien https://www.morsmordre.net/t637-tristan-rosier#1838 https://www.morsmordre.net/f97-dover-upper-rd-13 https://www.morsmordre.net/t2784-skrytka-bankowa-nr-96 https://www.morsmordre.net/t977p15-tristan-rosier

Strona 14 z 14 Previous  1 ... 8 ... 12, 13, 14

Royal Opera House
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach