Wydarzenia






 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share
 

 Jarmark

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 12 ... 19, 20, 21
AutorWiadomość
Mistrz gry
Mistrz gry

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej
Jarmark - Page 21 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500

Jarmark - Page 21 Empty
PisanieTemat: Jarmark   Jarmark - Page 21 I_icon_minitime26.09.15 22:22

First topic message reminder :

Jarmark

Na plaży ustawiono drewniane stragany z czarodziejskimi różnościami, ławy uginają się pod ciężarem różnokolorowych fiolek, szlachetnych kamieni, mis z kryształami oraz dzbanów wypełnionych ziołami, płatkami suszonych kwiatów lub owoców wykorzystywanych w alchemii. Wśród różności znajdują się zwoje, manuskrypty oraz inne czarodziejskie przedmioty - nie tylko dla zakochanych...
[bylobrzydkobedzieladnie]




Ostatnio zmieniony przez Mistrz gry dnia 13.05.18 21:49, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Tangwystl Hagrid
Tangwystl Hagrid

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t6463-tangwystl-hagrid https://www.morsmordre.net/t6471-ansuz#165284 https://www.morsmordre.net/t6474-o-cholibka-chwytliwa-nazwa#165288 https://www.morsmordre.net/f211-harley-street-1-2 https://www.morsmordre.net/t6472-skrytka-bankowa-nr-1634#165285 https://www.morsmordre.net/t6837-tangie-hagrid
Zawód : Łamacz Klątw, tester nowych zaklęć
Wiek : 23
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
And it's to cold outside
for angels to fly
OPCM : 30
UROKI : 7
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 1
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 1
Genetyka : Czarodziej

Jarmark - Page 21 Empty
PisanieTemat: Re: Jarmark   Jarmark - Page 21 I_icon_minitime13.01.19 0:02

Chyba nic trudnego, ani skomplikowanego nie znajdowało się w tym, by przejść przez prostą drogą i dostać się do obranego przez siebie celu. Niby. Zwykła prozaiczna czynność, wszak chodzić każdy uczył się już niedługo po tym, jak w swoje płuca wziął głęboki oddech wraz z rozpoczęciem życia. Codziennie każdy korzystał z tej umiejętności, choćby żeby przejść z fotela na łóżko. A jednak to właśnie ona nie poradziła sobie z tym z czym radził sobie każdy. Gdy upadała, miała wrażenie, że czas zwolnił a ona w tym zwolnieniu leci jeszcze dłużej. Leci i leci, żeby w końcu z okrutną siłą grzmotnąć w podłoże i jeszcze przeszurać kolanem po żwirowej powierzchni. Nie, nie tak sobie to wyobrażała. Trochę zawsze jakoś zdawało jej się, że upadała szybciej niż dzisiaj. Dzisiaj była niczym spektakl, który sztucznie przeciągnięto by trwał dłużej umieszczając w nim wcale nie wydłużoną treść i do tego mało interesującą.
- Ponoć świadczy o czystości. - mruknęła spod włosów, czując jak ziemia dostaje się do jej ust. Och, wszystko ją bolało. Głupie chodzenie. Chociaż to mogłaby by jej w życiu dobrze wychodzić. Ale zdawało się, że nawet stawianie kroków dziś postanowiło się na nią uwziąć. Na szczęście chociaż znalazł się ktoś, kto miał jej w tej niedoli pomóc. Wsparła się na Ernim gdy próbowała wstać - a właściwie wstawała, bo nawet jej się to udało. Jednak to, jak wyglądały jej kolana wolała nie wiedzieć. Niestety, nie wiedzieć znaczyłoby zostać na ziemi, a ona już się podniosła, więc nie miała opcji ich nie zobaczyć. Skrzywiła się lekko na ich widok. Kompletnie zajęta nimi ledwie zauważając, że Ernie na chwilę gdzieś odszedł. Westchnęła, teraz materiał będzie się haczył o jej rany. Teraz właściwie jak kolana będą wyglądały jak… jak jakieś kamieniste wybrzeże. Całe szczęście, że nie zależało jej aż tak bardzo jak wygląda. Chociaż nie wiedzieć czemu kolana to by wolała mieć gładkie. Dopiero gdy mężczyzna znów się odezwał zauważyła, że kuca niedaleko jej kolana. Zmarszczyła brwi nie bardzo wiedząc o czym on na wszelkie hogwarckie tajne przejścia gadał? Gryźć go? Ale po co? Zdawała się pytać jego mina, jednak zanim w ogóle wypowiedziała swoje pytania i rozwiał wątpliwości poczuła jak ramiona zgarniają ją, a ona straciła stały ląd pod nogami.
- Co ty na wszystkie czekoladowe żaby robisz, Prang?! - chciała wiedzieć i poczuła chyba w akompaniamencie zawrotów ciepło, bowiem jego ręka znajdowała się tak wysoko i jednocześnie nisko, jak żadna inna wcześniej. Zacisnęła w złości usta, która wymalowała się na jej twarzy. Ale mówiła dalej, a jej jakoś ta złość mijała bo w sumie to jej pomagał a nie musiał. Spojrzała więc na niego zdając sobie nagle sprawę, że znajduje się bardzo blisko. Za blisko. Pewnie mogłaby policzyć ile rzęs ma na każdej powiecie, ale nie zabrała się za to bo nie widziała w tym żadnego sensu.Gdy znalazła się przy pniu, a potem na nim to złość jej już prawie minęła, ale jakoś dziwnie i niepodobnie milczała. Zmarszczyła brwi i prychnęła.
- Cóż ty pleciesz za głupstwa, Ernie. Pocałunki nie pomagają na bolenie. - sprzeciwiła się jego słową nie wierząc w te brednie wierutne. Ból to ból i na niego mogły zadziałać zioła, mogły zaklęcia, ale na pewno nie pocałunki. Pokręciła lekko głową. - Nie. - odpowiedziała zgodnie z prawdą. Bolało ją kolano, nie miała pojęcia czemu pytał o to zimno, ale właściwie to nawet miłe było. Zerknęła w dół na ranę. - Skurczysyn, to piecze. - mruknęła bardziej do siebie, niż do niego. Westchnęła zaraz myśląc, że gdyby była obok Cily, to jednym machnięciem różdżki by się sprawą zajęła. Rozejrzała się po jarmarku jakby szukając w tłumie kogoś, kto mógłby znać się na magii leczniczej i jej pomóc. - Może powinniśmy po prostu zapytać, czy nie ma tu uzdrowiciela? - zapytała Erniego, jakby nie do końca pewna, czy to odpowiednia droga.


Powrót do góry Go down
Alexander Farley
Alexander Farley

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
https://www.morsmordre.net/t927-alexander-farley https://www.morsmordre.net/t999-fumea https://www.morsmordre.net/t937-lubisz-moze-teatr#4917 https://www.morsmordre.net/f223-dolina-godryka-kurnik https://www.morsmordre.net/t3768-skrytka-bankowa-nr-277 https://www.morsmordre.net/t979-a-selwyn#5392
Zawód : Uzdrowiciel w Szpitalu Św. Munga
Wiek : 21
Czystość krwi : Zdrajca
Stan cywilny : Kawaler
– Czy to boli?
– Umieranie?
Nie, w ogóle nie boli.
To coś takiego jak zaśnięcie,
tylko jest szybsze i łatwiejsze.
OPCM : 40
UROKI : 15
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 24
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Metamorfomag
Jarmark - Page 21 21d440135bc4f8e1b34baa343c132f0b

Jarmark - Page 21 Empty
PisanieTemat: Re: Jarmark   Jarmark - Page 21 I_icon_minitime02.03.19 0:07

Byłem bardzo zagubiony, tak właściwie w każdym z aspektów mojego życia. To wcale nie było łatwe: nic nie pamiętać i zostać wrzuconym w środek tak naprawdę obcego życia, ze wszystkimi zobowiązaniami, otwartymi sprawami, obietnicami, otwartymi sprawami. Być w środku tego wszystkiego i nic z tego nie pamiętać, niczym tragikomiczna postać w dramacie tkwić pośrodku ludzi, którzy wymagali, a których nieustannie i na każdym kroku się zawodziło.
Spojrzenie Charlotte też mówiło samo za siebie. Cała jej postawa, taka nieufna i sceptyczna znów przypominała mi, jak bardzo nie potrafiłem odnaleźć się w labiryncie którym stały się międzyludzkie relacje Alexandra Selwyna. Co więcej, był to labirynt, w którym wszystkie ściany nieustannie zmieniały swoje miejsca, ponownie mnie gubiąc w swoim gąszczu.
Siostra. Ciężko było w to uwierzyć - i to chyba nie tylko mnie. Patrzyłem, jak nagle jej poza załamuje się i mimo tego, że nie opuściła gardy całkowicie wiedziałem, że w jakiś sposób do niej dotarłem. Mieszanka emocji, które do niej czułem wprawiała mnie w trwogę. Zależało mi na niej chyba jeszcze bardziej niż na Josephine, co było swego rodzaju abstrakcją, ponieważ nie miałem w tym życiu osoby bliższej mi niż panna Fenwick. Przełknąłem ślinę, nie będąc pewien co powinienem teraz zrobić. Odczuwałem rzeczy, których nie rozumiałem, jak więc miałem wytłumaczyć je tak naprawdę obcej dziewczynie?
Uśmiechnąłem się nieśmiało na jej słowa, lekko kręcąc głową.
- Nawet nie wiesz, jak bardzo - mruknąłem, zaraz jednak reflektując się. pokiwałem potwierdzająco głową. - Pamiętam. Ale tylko dlatego, że od ponad miesiąca nadrabiam stare gazety, listy, kroniki rodzinne. Dostaję wspomnienia od znajomych. Staram się przyswoić jak najwięcej - wyjaśniłem, dyskretnie rozglądając się dookoła. Na szczęście nikt nie zaprzątał swojej uwagi dwójką młodych ludzi rozmawiających gdzieś na uboczu. Drgnąłem jednak, kiedy powiedziała, że może sobie pójść. Nie wiedziałem co jej tak właściwie powiedzieć, więc ostatecznie zdecydowałem się po prostu na prawdę.
- Jestem bardzo zagubiony w tym wszystkim. Nie znam cie tak samo, jak kuzyna z którym spędziłem całe dzieciństwo i traktowałem go jak brata. Ja... mam takie dziwne wrażenie - przerwałem, przypatrując jej się przez krótką chwilę - że jesteś dla mnie ważna. Jedyne co pozostało mi z mojego dawnego życia to emocje, które odczuwałem względem ludzi i miejsc. To naprawdę jedyne, czego jestem pewien - urwałem, patrząc na nią jeszcze przez chwilę. Zacisnąłem usta, zastanawiając się jak ładnie ubrać w słowa to, co chciałem jej przekazać.
- Jeżeli sobie radzisz to się cieszę. Zrozumiem też, jeżeli będziesz chciała zapomnieć o tym wszystkim - machnąłem lekko ręką, wskazując na siebie, ją i wszystko dookoła. - Nie mamy za bardzo powodu by się poznać, jednak jeżeli chciałabym, albo jeśli potrzebowałabyś czegokolwiek, uzdrowiciela chociażby, to wystarczy, że napiszesz. Całkowicie bez zobowiązań. Uda się albo nie. Możesz iść nie będę cię zatrzymywał, Lotta - wzruszyłem ramionami, ćwicząc lekko obojętną pozę - lecz wymówienie jej imienia sprawiło, że drgnęło mi serce.
Tak naprawdę jednak jakaś część mnie, jak się okazało dość silna, wręcz pragnęła ją poznać.




mam ograniczony dostęp do forum do 06.08 włącznie


- I'm made of ivory, I'm a cannibal.

- What have you done? You're not a weapon, are you?
Powrót do góry Go down
Charlotte Moore
Charlotte Moore

Niemagiczni
Niemagiczni
https://www.morsmordre.net/t3142-charlotte-moore-budowa https://www.morsmordre.net/t3147-poe#51864 https://www.morsmordre.net/t3146-char#51861 https://www.morsmordre.net/f287-smiertelny-nokturn-13-12 https://www.morsmordre.net/t3187-charlotte-moore#53052
Zawód : Pracownica sklepu ze zwierzętami
Wiek : 16
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
Altruiści i idioci umierają młodo.
OPCM : 0
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 6
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Charłak
Jarmark - Page 21 Tumblr_mkp6pdRTLW1qbxi45o8_500

Jarmark - Page 21 Empty
PisanieTemat: Re: Jarmark   Jarmark - Page 21 I_icon_minitime07.03.19 0:00

Starała się być niezależna. Upatrywała w tym swoją siłę. W małym kłamstwie samotnego dziecka, które obrażone na świat powtarza, że nikogo nie potrzebuje. W pewnym momencie swojego życia zawiodła się na ludziach i postanowiła, że będzie radziła sobie ze wszystkim, że dorośli nie będą jej wiecznie zawodzić, że bez niczyjej pomocy stanie się osobą jaką chce być. Że nie potrzebuje nikogo do pomocy, bo przecież ona radzi sobie ze wszystkim, a uprzejme uśmiechy czy czułe gesty właściwie nikomu nie są potrzebne, można w końcu bez nich oddychać, prawda?
I w chwilach kiedy upierała się najmocniej, Los podsuwał jej ludzi, którzy nagle burzyli jej światopogląd, pokazywali że niekoniecznie jest obojętna całemu światu, że niekoniecznie zawsze i ze wszystkim musi sobie radzić sama.
Pierwszą taką osobą była pani Pickle, która zatrudniła ją, choć Lotta właściwie niczego nie umiała i nie wiedziała, nie nadawała się do pracy i wątpliwym było by sama zdobyła umiejętności. Była smutnym, ponurym dzieckiem z determinacją i bez wiary w świat i nagle dostała ciepłe zaplecze z gorącą czekoladą i stos książek o zwierzętach. I miotłę, bo w końcu przyszła do pracy, a z początku nadawała się tylko do sprzątania.
Kobieta w średnim wieku spadła jej wtedy z nieba. Nie była słodka ani serdeczna, była po prostu uprzejma, nie użalała się nad nią, a pomogła stanąć na nogach, pomagała wchodzić w ten świat krok po kroku, nie zadając pytań, nie oceniając, pozwalając Charlotte poczuć, że ma miejsce do którego należy.
Możliwe, że pani Pickle była właśnie kamykiem losu, który sprawił że Lotta jest tym kim jest. Ona, a później ludzie, których mała, ponura dziewczynka z Nokturnu nie nazywała przyjaciółmi, ale którzy na pewno coś dla niej znaczyli i zaczęli wchodzić w jej życie.
W końcu pojawił się i Titus, psując wszystko, wywracając, robiąc chaos w jej sercu, duszy i całym życiu, pokazując jej, że nie musi być ponura, rozbawiając ją z niesamowitą łatwością i lekkością, przyjmując taką jaką była.
Na końcu pojawił się brat. Ktoś o kim Lotta marzyła całe życie. Prawdziwa rodzina, dowód na to, że Moore tak na prawdę nie ma nic wspólnego z ludźmi od których uciekła. Dał jej nadzieję na kolejny krok ku innemu życiu, życiu do jakiego dążyła - i zniknął. Pozostawiając po sobie chęć i pewność.
Bo Lotta w końcu da sobie radę sama. Dojdzie do tego. I nie przyzna, że tak na prawdę to chce zabawy w dom, zabawy w bliskość, w zaufanie.
Że gubi się we wszystkim co robi i często marzy o kimś, kto w jakiś sposób mógłby jej pomóc, poprowadzić, czy po prostu pobyć obok, kiedy ona zastanawia się nad tym co dalej.
Możliwe, że ta potrzeba to ten najgłębiej skrywany sekret panienki Moore. I możliwe, że dlatego właśnie mówi, że może sobie pójść. Uciec. Przecież nie powie, że chce zostać. Poznać się. Mieć brata.
Jesteś dla mnie ważna. Uniosła lekko podbródek i patrzyła na niego uważnie, oceniająco. Alexandrowi bardzo łatwo przyszły te słowa. Naturalnie. I szybko. Jakby to była najbardziej naturalna rzecz na świecie, skoro są rodzeństem to w jakiś sposób należą do siebie. Z drugiej strony czy ona sama większość życia nie powtarzała sobie, że krew niczego nie determinuje?
- Dużo mówisz.
Jej usta drgnęły jakby w uśmiechu, może trochę skrępowanym, bo stała tak, patrzyła na niego i nie wiedziała co powiedzieć na to wszystko. Alexander wyrażał emocje w prosty, naturalny sposób którego w tej chwili trochę mu zazdrościła, choć tym samym wystawiał się jak cielę na talerz, pod nóż.
- Bez zobowiązań. - dodała w końcu. Odwróciła wzrok na tłum ludzi. Z jednej strony chciała powiedzieć mu wszystko, powiedzieć mu o swoich głupich i dziecinnych marzeniach. Chciała go wysłuchać, niechaj mówi choćby i o zagubieniu. Z drugiej strony była sobą. A on oferował czas. - Mieszkam na Nokturnie. Dwadzieścia przez sześć. Ale chyba lepiej jak wyślesz czasem sowę.
Dodała tylko. Niech wie, gdzie jej szukać, jeśli chce kontaktu. Gdzie słać sowę.
- Zwierzyniec na Pokątnej też jest znów otwarty. Pracuję tam. - to zdecydowanie bezpieczniejsze. - Więc... do zobaczenia?




One day
the Grave-Digger had been approached by the stranger, who asked the way to town. He seemed strangely familiar, although they had never met.
Powrót do góry Go down
Morsmordre
Morsmordre

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej
Jarmark - Page 21 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500

Jarmark - Page 21 Empty
PisanieTemat: Re: Jarmark   Jarmark - Page 21 I_icon_minitime07.03.19 0:00

The member 'Charlotte Moore' has done the following action : Rzut kością


'Anomalie - DN' :
Jarmark - Page 21 N2btFvL


Powrót do góry Go down
Alexander Farley
Alexander Farley

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
https://www.morsmordre.net/t927-alexander-farley https://www.morsmordre.net/t999-fumea https://www.morsmordre.net/t937-lubisz-moze-teatr#4917 https://www.morsmordre.net/f223-dolina-godryka-kurnik https://www.morsmordre.net/t3768-skrytka-bankowa-nr-277 https://www.morsmordre.net/t979-a-selwyn#5392
Zawód : Uzdrowiciel w Szpitalu Św. Munga
Wiek : 21
Czystość krwi : Zdrajca
Stan cywilny : Kawaler
– Czy to boli?
– Umieranie?
Nie, w ogóle nie boli.
To coś takiego jak zaśnięcie,
tylko jest szybsze i łatwiejsze.
OPCM : 40
UROKI : 15
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 24
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Metamorfomag
Jarmark - Page 21 21d440135bc4f8e1b34baa343c132f0b

Jarmark - Page 21 Empty
PisanieTemat: Re: Jarmark   Jarmark - Page 21 I_icon_minitime08.03.19 17:05

Byłem poważny, mówiłem szczerze - jednak dwa krótkie słowa sprawiły, że uśmiechnąłem się całkiem nawet jak na siebie szeroko.
- Zdarza mi się. Wolę chyba żałować że coś powiedziałem, niż że zatrzymałem coś dla siebie kiedy czuję, że nie powinienem - odparłem, powoli markotniejąc. Była to cecha naprawdę godna podziwu na równi jak i warta pogardy. Nieumiejętność milczenia w niektórych kwestiach stawiała mnie na świeczniku i w sytuacjach podbramkowych. Wszelkie dyskusje polityczne ostatnimi czasy nabierały w domu dziwnego zabarwienia. Nie słyszałem potakujących pomruków kiedy pochlebnie wyrażałem się o ostatnich poczynaniach Ministra. Zapadała dziwna, wroga wręcz cisza, kiedy strzępiłem język całkowicie bez oddźwięku elaborując o szumowinach i niegodziwcach wśród szlachty. Może to właśnie dlatego ostatnio spędzałem w rodowej rezydencji tak niewiele czasu, intensywnie rozpoczynając poszukiwania własnego miejsca na tym świecie. I z tego powodu zaczynałem być przekonany, że mamy z Charlotte ze sobą coś wspólnego. Może i sposób w jaki się to przejawiało był odmienny: ja się uniezależniałem, kiedy ona od początku mogła liczyć na siebie. Lecz skutek był ten sam, każde z nas nie czuło się zakorzenione gdziekolwiek, wsparcie odnajdując głownie w sobie samym, oparcie odnajdując niekiedy w kilku bliskich ludziach. Nie potrzebowaliśmy się, to było bardziej niż oczywiste. Jednak czy to było wystarczającym powodem, aby przejść obojętnie wobec faktu że mamy aktualne rodzeństwo, którego z niezrozumiałych przyczyn i zawiłości losu nie znaliśmy? Nie zgadzałem się z tym w ogóle i całkowicie, jeszcze bardziej kiedy patrzyłem na Charlotte i zaczynałem dostrzegać w niej złożony, jakby też sprzeczny charakter. Jej mimika i postawa, to jak wpadała z jednej skrajnej emocji, nieufności i izolacji w drugą - jakąś dziką, niewyrażoną słowami potrzebę, brak czegoś, który czaił się jedynie w jej tak chłodnych barwą i zarazem ciepłych od życia oczach. Pokiwałem głową. Bez zobowiązań.
Chciałem coś odpowiedzieć, jednak kiedy usłyszałem że mieszka na Nokturnie zamarłem na moment. To się bardzo źle składało. Może i potrafiła tam żyć i odnajdywała się w mrocznym świecie, jednak ja byłem osobą, której nazwisko w ciemnych uliczkach wybrzmiało już nie o raz i nie o dwa za dużo. Spiąłem się lekko, rozglądając znów dookoła. - Zdecydowanie, sowa będzie lepszym rozwiązaniem. Nie powinienem się tam pokazywać - powiedziałem, kładąc nacisk na drugie zdanie i patrząc się na Charlotte z powagą. - Zwierzyniec brzmi zdecydowanie lepiej - skinąłem głową, starając się lekko rozluźnić i uśmiechnąć. Serce w końcu rwało się we mnie niewyobrażalnie. Moja siostra...
Pod wpływem tej myśli uśmiechnąłem się szerzej i przyjrzałem raz jeszcze. Była nawet wysoka jak na swój wiek, a to spostrzeżenie - choć całkowicie błahe - napełniło mnie jakimś wewnętrznym poczuciem ładu.
- Do zobaczenia, Lotta - uśmiechnąłem się i zmuszając swoje ciało do posłuszeństwa odwróciłem się i odszedłem. Tak po prostu.
Do końca dnie nie opuszczało mnie jednak wrażenie, że wygrałem los na loterii.

| zt <3




mam ograniczony dostęp do forum do 06.08 włącznie


- I'm made of ivory, I'm a cannibal.

- What have you done? You're not a weapon, are you?
Powrót do góry Go down
 

Jarmark

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 21 z 21Idź do strony : Previous  1 ... 12 ... 19, 20, 21

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Reszta świata :: Inne miejsca :: Anglia i Walia :: Dorset, Weymouth-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-19