Wydarzenia



Login:

Hasło:




 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share
 

 Jarmark

Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 12 ... 19, 20, 21
Autor toWiadomość
Mistrz gry
Mistrz gry

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Jarmark - Page 21 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500

Jarmark - Page 21 Empty
PisanieTemat: Jarmark [odnośnikJarmark - Page 21 I_icon_minitime26.09.15 22:22

First topic message reminder :

Jarmark

Na plaży ustawiono drewniane stragany z czarodziejskimi różnościami, ławy uginają się pod ciężarem różnokolorowych fiolek, szlachetnych kamieni, mis z kryształami oraz dzbanów wypełnionych ziołami, płatkami suszonych kwiatów lub owoców wykorzystywanych w alchemii. Wśród różności znajdują się zwoje, manuskrypty oraz inne czarodziejskie przedmioty - nie tylko dla zakochanych...
[bylobrzydkobedzieladnie]




Ostatnio zmieniony przez Mistrz gry dnia 13.05.18 21:49, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Tangwystl Hagrid
Tangwystl Hagrid

Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t6463-tangwystl-hagrid https://www.morsmordre.net/t6471-ansuz#165284 https://www.morsmordre.net/t6474-o-cholibka-chwytliwa-nazwa#165288 https://www.morsmordre.net/f211-harley-street-1-2 https://www.morsmordre.net/t6472-skrytka-bankowa-nr-1634#165285 https://www.morsmordre.net/t6837-tangie-hagrid
Zawód : Łamacz Klątw, tester nowych zaklęć
Wiek : 23
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
And it's to cold outside
for angels to fly
OPCM : 35
UROKI : 7
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 1
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 7
SPRAWNOŚĆ : 3
Genetyka : Czarodziej

Jarmark - Page 21 Empty
PisanieTemat: Re: Jarmark [odnośnikJarmark - Page 21 I_icon_minitime13.01.19 0:02

Chyba nic trudnego, ani skomplikowanego nie znajdowało się w tym, by przejść przez prostą drogą i dostać się do obranego przez siebie celu. Niby. Zwykła prozaiczna czynność, wszak chodzić każdy uczył się już niedługo po tym, jak w swoje płuca wziął głęboki oddech wraz z rozpoczęciem życia. Codziennie każdy korzystał z tej umiejętności, choćby żeby przejść z fotela na łóżko. A jednak to właśnie ona nie poradziła sobie z tym z czym radził sobie każdy. Gdy upadała, miała wrażenie, że czas zwolnił a ona w tym zwolnieniu leci jeszcze dłużej. Leci i leci, żeby w końcu z okrutną siłą grzmotnąć w podłoże i jeszcze przeszurać kolanem po żwirowej powierzchni. Nie, nie tak sobie to wyobrażała. Trochę zawsze jakoś zdawało jej się, że upadała szybciej niż dzisiaj. Dzisiaj była niczym spektakl, który sztucznie przeciągnięto by trwał dłużej umieszczając w nim wcale nie wydłużoną treść i do tego mało interesującą.
- Ponoć świadczy o czystości. - mruknęła spod włosów, czując jak ziemia dostaje się do jej ust. Och, wszystko ją bolało. Głupie chodzenie. Chociaż to mogłaby by jej w życiu dobrze wychodzić. Ale zdawało się, że nawet stawianie kroków dziś postanowiło się na nią uwziąć. Na szczęście chociaż znalazł się ktoś, kto miał jej w tej niedoli pomóc. Wsparła się na Ernim gdy próbowała wstać - a właściwie wstawała, bo nawet jej się to udało. Jednak to, jak wyglądały jej kolana wolała nie wiedzieć. Niestety, nie wiedzieć znaczyłoby zostać na ziemi, a ona już się podniosła, więc nie miała opcji ich nie zobaczyć. Skrzywiła się lekko na ich widok. Kompletnie zajęta nimi ledwie zauważając, że Ernie na chwilę gdzieś odszedł. Westchnęła, teraz materiał będzie się haczył o jej rany. Teraz właściwie jak kolana będą wyglądały jak… jak jakieś kamieniste wybrzeże. Całe szczęście, że nie zależało jej aż tak bardzo jak wygląda. Chociaż nie wiedzieć czemu kolana to by wolała mieć gładkie. Dopiero gdy mężczyzna znów się odezwał zauważyła, że kuca niedaleko jej kolana. Zmarszczyła brwi nie bardzo wiedząc o czym on na wszelkie hogwarckie tajne przejścia gadał? Gryźć go? Ale po co? Zdawała się pytać jego mina, jednak zanim w ogóle wypowiedziała swoje pytania i rozwiał wątpliwości poczuła jak ramiona zgarniają ją, a ona straciła stały ląd pod nogami.
- Co ty na wszystkie czekoladowe żaby robisz, Prang?! - chciała wiedzieć i poczuła chyba w akompaniamencie zawrotów ciepło, bowiem jego ręka znajdowała się tak wysoko i jednocześnie nisko, jak żadna inna wcześniej. Zacisnęła w złości usta, która wymalowała się na jej twarzy. Ale mówiła dalej, a jej jakoś ta złość mijała bo w sumie to jej pomagał a nie musiał. Spojrzała więc na niego zdając sobie nagle sprawę, że znajduje się bardzo blisko. Za blisko. Pewnie mogłaby policzyć ile rzęs ma na każdej powiecie, ale nie zabrała się za to bo nie widziała w tym żadnego sensu.Gdy znalazła się przy pniu, a potem na nim to złość jej już prawie minęła, ale jakoś dziwnie i niepodobnie milczała. Zmarszczyła brwi i prychnęła.
- Cóż ty pleciesz za głupstwa, Ernie. Pocałunki nie pomagają na bolenie. - sprzeciwiła się jego słową nie wierząc w te brednie wierutne. Ból to ból i na niego mogły zadziałać zioła, mogły zaklęcia, ale na pewno nie pocałunki. Pokręciła lekko głową. - Nie. - odpowiedziała zgodnie z prawdą. Bolało ją kolano, nie miała pojęcia czemu pytał o to zimno, ale właściwie to nawet miłe było. Zerknęła w dół na ranę. - Skurczysyn, to piecze. - mruknęła bardziej do siebie, niż do niego. Westchnęła zaraz myśląc, że gdyby była obok Cily, to jednym machnięciem różdżki by się sprawą zajęła. Rozejrzała się po jarmarku jakby szukając w tłumie kogoś, kto mógłby znać się na magii leczniczej i jej pomóc. - Może powinniśmy po prostu zapytać, czy nie ma tu uzdrowiciela? - zapytała Erniego, jakby nie do końca pewna, czy to odpowiednia droga.




Just try. Just see.
Powrót do góry Go down
Alexander Farley
Alexander Farley

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
https://www.morsmordre.net/t927-alexander-farley https://www.morsmordre.net/t999-fumea https://www.morsmordre.net/t937-lubisz-moze-teatr#4917 https://www.morsmordre.net/f223-dolina-godryka-kurnik https://www.morsmordre.net/t3768-skrytka-bankowa-nr-277 https://www.morsmordre.net/t979-a-selwyn#5392
Zawód : Uzdrowiciel
Wiek : 22
Czystość krwi : Zdrajca
Stan cywilny : Zaręczony

how do I know?
because I'm not stupid


OPCM : 51
UROKI : 25
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 36
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 11
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Metamorfomag
Jarmark - Page 21 Xnfq1wg

Jarmark - Page 21 Empty
PisanieTemat: Re: Jarmark [odnośnikJarmark - Page 21 I_icon_minitime02.03.19 0:07

Byłem bardzo zagubiony, tak właściwie w każdym z aspektów mojego życia. To wcale nie było łatwe: nic nie pamiętać i zostać wrzuconym w środek tak naprawdę obcego życia, ze wszystkimi zobowiązaniami, otwartymi sprawami, obietnicami, otwartymi sprawami. Być w środku tego wszystkiego i nic z tego nie pamiętać, niczym tragikomiczna postać w dramacie tkwić pośrodku ludzi, którzy wymagali, a których nieustannie i na każdym kroku się zawodziło.
Spojrzenie Charlotte też mówiło samo za siebie. Cała jej postawa, taka nieufna i sceptyczna znów przypominała mi, jak bardzo nie potrafiłem odnaleźć się w labiryncie którym stały się międzyludzkie relacje Alexandra Selwyna. Co więcej, był to labirynt, w którym wszystkie ściany nieustannie zmieniały swoje miejsca, ponownie mnie gubiąc w swoim gąszczu.
Siostra. Ciężko było w to uwierzyć - i to chyba nie tylko mnie. Patrzyłem, jak nagle jej poza załamuje się i mimo tego, że nie opuściła gardy całkowicie wiedziałem, że w jakiś sposób do niej dotarłem. Mieszanka emocji, które do niej czułem wprawiała mnie w trwogę. Zależało mi na niej chyba jeszcze bardziej niż na Josephine, co było swego rodzaju abstrakcją, ponieważ nie miałem w tym życiu osoby bliższej mi niż panna Fenwick. Przełknąłem ślinę, nie będąc pewien co powinienem teraz zrobić. Odczuwałem rzeczy, których nie rozumiałem, jak więc miałem wytłumaczyć je tak naprawdę obcej dziewczynie?
Uśmiechnąłem się nieśmiało na jej słowa, lekko kręcąc głową.
- Nawet nie wiesz, jak bardzo - mruknąłem, zaraz jednak reflektując się. pokiwałem potwierdzająco głową. - Pamiętam. Ale tylko dlatego, że od ponad miesiąca nadrabiam stare gazety, listy, kroniki rodzinne. Dostaję wspomnienia od znajomych. Staram się przyswoić jak najwięcej - wyjaśniłem, dyskretnie rozglądając się dookoła. Na szczęście nikt nie zaprzątał swojej uwagi dwójką młodych ludzi rozmawiających gdzieś na uboczu. Drgnąłem jednak, kiedy powiedziała, że może sobie pójść. Nie wiedziałem co jej tak właściwie powiedzieć, więc ostatecznie zdecydowałem się po prostu na prawdę.
- Jestem bardzo zagubiony w tym wszystkim. Nie znam cie tak samo, jak kuzyna z którym spędziłem całe dzieciństwo i traktowałem go jak brata. Ja... mam takie dziwne wrażenie - przerwałem, przypatrując jej się przez krótką chwilę - że jesteś dla mnie ważna. Jedyne co pozostało mi z mojego dawnego życia to emocje, które odczuwałem względem ludzi i miejsc. To naprawdę jedyne, czego jestem pewien - urwałem, patrząc na nią jeszcze przez chwilę. Zacisnąłem usta, zastanawiając się jak ładnie ubrać w słowa to, co chciałem jej przekazać.
- Jeżeli sobie radzisz to się cieszę. Zrozumiem też, jeżeli będziesz chciała zapomnieć o tym wszystkim - machnąłem lekko ręką, wskazując na siebie, ją i wszystko dookoła. - Nie mamy za bardzo powodu by się poznać, jednak jeżeli chciałabym, albo jeśli potrzebowałabyś czegokolwiek, uzdrowiciela chociażby, to wystarczy, że napiszesz. Całkowicie bez zobowiązań. Uda się albo nie. Możesz iść nie będę cię zatrzymywał, Lotta - wzruszyłem ramionami, ćwicząc lekko obojętną pozę - lecz wymówienie jej imienia sprawiło, że drgnęło mi serce.
Tak naprawdę jednak jakaś część mnie, jak się okazało dość silna, wręcz pragnęła ją poznać.





it is said that ignorance kills
but sometimes we die because we are so bloody smart

Powrót do góry Go down
Charlotte Moore
Charlotte Moore

Nieaktywni niemagiczni
Nieaktywni niemagiczni
https://www.morsmordre.net/t3142-charlotte-moore-budowa https://www.morsmordre.net/t3147-poe#51864 https://www.morsmordre.net/t3146-char#51861 https://www.morsmordre.net/f287-smiertelny-nokturn-13-12 https://www.morsmordre.net/t3187-charlotte-moore#53052
Zawód : Pracownica sklepu ze zwierzętami
Wiek : 16
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
Altruiści i idioci umierają młodo.
OPCM : 0
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 6
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Charłak
Jarmark - Page 21 Tumblr_mkp6pdRTLW1qbxi45o8_500

Jarmark - Page 21 Empty
PisanieTemat: Re: Jarmark [odnośnikJarmark - Page 21 I_icon_minitime07.03.19 0:00

Starała się być niezależna. Upatrywała w tym swoją siłę. W małym kłamstwie samotnego dziecka, które obrażone na świat powtarza, że nikogo nie potrzebuje. W pewnym momencie swojego życia zawiodła się na ludziach i postanowiła, że będzie radziła sobie ze wszystkim, że dorośli nie będą jej wiecznie zawodzić, że bez niczyjej pomocy stanie się osobą jaką chce być. Że nie potrzebuje nikogo do pomocy, bo przecież ona radzi sobie ze wszystkim, a uprzejme uśmiechy czy czułe gesty właściwie nikomu nie są potrzebne, można w końcu bez nich oddychać, prawda?
I w chwilach kiedy upierała się najmocniej, Los podsuwał jej ludzi, którzy nagle burzyli jej światopogląd, pokazywali że niekoniecznie jest obojętna całemu światu, że niekoniecznie zawsze i ze wszystkim musi sobie radzić sama.
Pierwszą taką osobą była pani Pickle, która zatrudniła ją, choć Lotta właściwie niczego nie umiała i nie wiedziała, nie nadawała się do pracy i wątpliwym było by sama zdobyła umiejętności. Była smutnym, ponurym dzieckiem z determinacją i bez wiary w świat i nagle dostała ciepłe zaplecze z gorącą czekoladą i stos książek o zwierzętach. I miotłę, bo w końcu przyszła do pracy, a z początku nadawała się tylko do sprzątania.
Kobieta w średnim wieku spadła jej wtedy z nieba. Nie była słodka ani serdeczna, była po prostu uprzejma, nie użalała się nad nią, a pomogła stanąć na nogach, pomagała wchodzić w ten świat krok po kroku, nie zadając pytań, nie oceniając, pozwalając Charlotte poczuć, że ma miejsce do którego należy.
Możliwe, że pani Pickle była właśnie kamykiem losu, który sprawił że Lotta jest tym kim jest. Ona, a później ludzie, których mała, ponura dziewczynka z Nokturnu nie nazywała przyjaciółmi, ale którzy na pewno coś dla niej znaczyli i zaczęli wchodzić w jej życie.
W końcu pojawił się i Titus, psując wszystko, wywracając, robiąc chaos w jej sercu, duszy i całym życiu, pokazując jej, że nie musi być ponura, rozbawiając ją z niesamowitą łatwością i lekkością, przyjmując taką jaką była.
Na końcu pojawił się brat. Ktoś o kim Lotta marzyła całe życie. Prawdziwa rodzina, dowód na to, że Moore tak na prawdę nie ma nic wspólnego z ludźmi od których uciekła. Dał jej nadzieję na kolejny krok ku innemu życiu, życiu do jakiego dążyła - i zniknął. Pozostawiając po sobie chęć i pewność.
Bo Lotta w końcu da sobie radę sama. Dojdzie do tego. I nie przyzna, że tak na prawdę to chce zabawy w dom, zabawy w bliskość, w zaufanie.
Że gubi się we wszystkim co robi i często marzy o kimś, kto w jakiś sposób mógłby jej pomóc, poprowadzić, czy po prostu pobyć obok, kiedy ona zastanawia się nad tym co dalej.
Możliwe, że ta potrzeba to ten najgłębiej skrywany sekret panienki Moore. I możliwe, że dlatego właśnie mówi, że może sobie pójść. Uciec. Przecież nie powie, że chce zostać. Poznać się. Mieć brata.
Jesteś dla mnie ważna. Uniosła lekko podbródek i patrzyła na niego uważnie, oceniająco. Alexandrowi bardzo łatwo przyszły te słowa. Naturalnie. I szybko. Jakby to była najbardziej naturalna rzecz na świecie, skoro są rodzeństem to w jakiś sposób należą do siebie. Z drugiej strony czy ona sama większość życia nie powtarzała sobie, że krew niczego nie determinuje?
- Dużo mówisz.
Jej usta drgnęły jakby w uśmiechu, może trochę skrępowanym, bo stała tak, patrzyła na niego i nie wiedziała co powiedzieć na to wszystko. Alexander wyrażał emocje w prosty, naturalny sposób którego w tej chwili trochę mu zazdrościła, choć tym samym wystawiał się jak cielę na talerz, pod nóż.
- Bez zobowiązań. - dodała w końcu. Odwróciła wzrok na tłum ludzi. Z jednej strony chciała powiedzieć mu wszystko, powiedzieć mu o swoich głupich i dziecinnych marzeniach. Chciała go wysłuchać, niechaj mówi choćby i o zagubieniu. Z drugiej strony była sobą. A on oferował czas. - Mieszkam na Nokturnie. Dwadzieścia przez sześć. Ale chyba lepiej jak wyślesz czasem sowę.
Dodała tylko. Niech wie, gdzie jej szukać, jeśli chce kontaktu. Gdzie słać sowę.
- Zwierzyniec na Pokątnej też jest znów otwarty. Pracuję tam. - to zdecydowanie bezpieczniejsze. - Więc... do zobaczenia?




One day
the Grave-Digger had been approached by the stranger, who asked the way to town. He seemed strangely familiar, although they had never met.
Powrót do góry Go down
Morsmordre
Morsmordre

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Jarmark - Page 21 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500

Jarmark - Page 21 Empty
PisanieTemat: Re: Jarmark [odnośnikJarmark - Page 21 I_icon_minitime07.03.19 0:00

The member 'Charlotte Moore' has done the following action : Rzut kością


'Anomalie - DN' :
Jarmark - Page 21 N2btFvL


Powrót do góry Go down
Alexander Farley
Alexander Farley

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
https://www.morsmordre.net/t927-alexander-farley https://www.morsmordre.net/t999-fumea https://www.morsmordre.net/t937-lubisz-moze-teatr#4917 https://www.morsmordre.net/f223-dolina-godryka-kurnik https://www.morsmordre.net/t3768-skrytka-bankowa-nr-277 https://www.morsmordre.net/t979-a-selwyn#5392
Zawód : Uzdrowiciel
Wiek : 22
Czystość krwi : Zdrajca
Stan cywilny : Zaręczony

how do I know?
because I'm not stupid


OPCM : 51
UROKI : 25
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 36
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 11
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Metamorfomag
Jarmark - Page 21 Xnfq1wg

Jarmark - Page 21 Empty
PisanieTemat: Re: Jarmark [odnośnikJarmark - Page 21 I_icon_minitime08.03.19 17:05

Byłem poważny, mówiłem szczerze - jednak dwa krótkie słowa sprawiły, że uśmiechnąłem się całkiem nawet jak na siebie szeroko.
- Zdarza mi się. Wolę chyba żałować że coś powiedziałem, niż że zatrzymałem coś dla siebie kiedy czuję, że nie powinienem - odparłem, powoli markotniejąc. Była to cecha naprawdę godna podziwu na równi jak i warta pogardy. Nieumiejętność milczenia w niektórych kwestiach stawiała mnie na świeczniku i w sytuacjach podbramkowych. Wszelkie dyskusje polityczne ostatnimi czasy nabierały w domu dziwnego zabarwienia. Nie słyszałem potakujących pomruków kiedy pochlebnie wyrażałem się o ostatnich poczynaniach Ministra. Zapadała dziwna, wroga wręcz cisza, kiedy strzępiłem język całkowicie bez oddźwięku elaborując o szumowinach i niegodziwcach wśród szlachty. Może to właśnie dlatego ostatnio spędzałem w rodowej rezydencji tak niewiele czasu, intensywnie rozpoczynając poszukiwania własnego miejsca na tym świecie. I z tego powodu zaczynałem być przekonany, że mamy z Charlotte ze sobą coś wspólnego. Może i sposób w jaki się to przejawiało był odmienny: ja się uniezależniałem, kiedy ona od początku mogła liczyć na siebie. Lecz skutek był ten sam, każde z nas nie czuło się zakorzenione gdziekolwiek, wsparcie odnajdując głownie w sobie samym, oparcie odnajdując niekiedy w kilku bliskich ludziach. Nie potrzebowaliśmy się, to było bardziej niż oczywiste. Jednak czy to było wystarczającym powodem, aby przejść obojętnie wobec faktu że mamy aktualne rodzeństwo, którego z niezrozumiałych przyczyn i zawiłości losu nie znaliśmy? Nie zgadzałem się z tym w ogóle i całkowicie, jeszcze bardziej kiedy patrzyłem na Charlotte i zaczynałem dostrzegać w niej złożony, jakby też sprzeczny charakter. Jej mimika i postawa, to jak wpadała z jednej skrajnej emocji, nieufności i izolacji w drugą - jakąś dziką, niewyrażoną słowami potrzebę, brak czegoś, który czaił się jedynie w jej tak chłodnych barwą i zarazem ciepłych od życia oczach. Pokiwałem głową. Bez zobowiązań.
Chciałem coś odpowiedzieć, jednak kiedy usłyszałem że mieszka na Nokturnie zamarłem na moment. To się bardzo źle składało. Może i potrafiła tam żyć i odnajdywała się w mrocznym świecie, jednak ja byłem osobą, której nazwisko w ciemnych uliczkach wybrzmiało już nie o raz i nie o dwa za dużo. Spiąłem się lekko, rozglądając znów dookoła. - Zdecydowanie, sowa będzie lepszym rozwiązaniem. Nie powinienem się tam pokazywać - powiedziałem, kładąc nacisk na drugie zdanie i patrząc się na Charlotte z powagą. - Zwierzyniec brzmi zdecydowanie lepiej - skinąłem głową, starając się lekko rozluźnić i uśmiechnąć. Serce w końcu rwało się we mnie niewyobrażalnie. Moja siostra...
Pod wpływem tej myśli uśmiechnąłem się szerzej i przyjrzałem raz jeszcze. Była nawet wysoka jak na swój wiek, a to spostrzeżenie - choć całkowicie błahe - napełniło mnie jakimś wewnętrznym poczuciem ładu.
- Do zobaczenia, Lotta - uśmiechnąłem się i zmuszając swoje ciało do posłuszeństwa odwróciłem się i odszedłem. Tak po prostu.
Do końca dnie nie opuszczało mnie jednak wrażenie, że wygrałem los na loterii.

| zt <3





it is said that ignorance kills
but sometimes we die because we are so bloody smart

Powrót do góry Go down
Primrose Burke
Primrose Burke

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t8864-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t8880-listy-do-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t8879-primrose-burke https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t9143-skrytka-bankowa-nr-2090#276327 https://www.morsmordre.net/t8894-primrose-e-burke
Zawód : Badacz artefaktów, twórca talizmanów, B&B
Wiek : 22
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
Problem wyjątków od reguł polega na ustaleniu granicy.
OPCM : 11
UROKI : 4
ELIKSIRY : 15
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 4
CZARNA MAGIA : 6
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarownica
Jarmark - Page 21 Dd3436d291f269d9d228b8e0011b3018

Jarmark - Page 21 Empty
PisanieTemat: Re: Jarmark [odnośnikJarmark - Page 21 I_icon_minitime30.10.20 22:09

12 września 1957


Nie powinno jej tu być. Co sobie w ogóle myślała zgadzając się na to spotkanie? Pójdzie sobie na jarmark w Dorset aby spotkać się z kobietą, której na oczy nie widziała, a u której zamówiła ilustracje. Nie wiedziała kim jest, z kim się zdaje. Primrose przeklinała w myślach własne postępowanie. Nie potrzebowała brata aby się karcić i czynić sobie wyrzuty. Zachowywała się jakby nic nie mogło się jej stać, jakby była nietykalna. Jednak nazwisko robiło swoje, a każdy wiedział kim byli Burke albo chociaż o nich słyszeli. Mogła w tej chwili narażać nie tylko siebie, ale również całą swoją rodzinę. Ciekawość i chęć poznawania świata już tak całkowicie stępiły jej ostrożność? Czy tak bardzo łaknęła nowości w życiu, że nie zwracała uwagi na potencjalne zagrożenie? Spokojnie mogły omówić to w Londynie, gdzie jest wielu przyjaciół i znajomych, gdzie mogła liczyć na pomoc, wsparcie, a tutaj? Była zdana na samą siebie i jakkolwiek wiedziała, że raczej sobie poradzi nie mogła być tego pewna, zwłaszcza teraz, ponieważ się zgubiła.
Prim westchnęła cicho i wzięła parę głębszych oddechów stojąc pomiędzy straganami, które prezentowały swoje towary. Kolorowe, delikatne buteleczki iskrzyły się w promieniach jesiennego słońca, które przygrzewało przyjemnie. Zaraz obok leżały księgi wszelkie maści i zwoje pergaminów, kuszące swym wyglądem. Eleganckie pióra zachwycały smukłą linią, a eleganckie kałamarze niczym małe dzieła sztuki, które aż się chciało postawić na swoim biurku. Dotarł do niej zapach pieczonych jabłek oraz cynamonu więc uniosła delikatnie głowę łowiąc przyjemny zapach. Wokół zaś panował szmer rozmów, który zlewał się z szumem fal. Zapadała się w miękkim piasku, a ten niczym dywan rozpościerał się przed nią, zaś delikatna bryza targała jej kapeluszem ozdobionym granatową wstążką. Rozejrzała się dokoła szukając opisanego w liście miejsca spotkania, ale niczego nie mogła dojrzeć. Myślała, że będzie to dość proste. Pójdzie drogą prowadzącą na jarmark, znajdzie punkt spotkania i tam poczeka. Zamiast tego krążyła od jakiegoś czasu w tłumie pomiędzy straganami, a co kolejny to miał ciekawsze eksponaty, więc czujne oko panny Burek wyłapywało to co miało być artefaktem ale nawet obok takowego nie leżało. Przyglądała się talizmanom i dokładnie je oglądała chcąc zobaczyć kunszt twórcy. Kierowała nią, jak zwykle zresztą, ciekawość. Ciekawość, która na pewno kiedyś ją zgubi i wpadnie w takie tarapaty, że nawet brat i kuzyn będą mieli problemy, żeby ją wyciągnąć, a ojciec da jaj szlaban niczym niesfornemu dziecku.
Trzeba jednak przyznać, że pomimo dzielnej miny oraz zewnętrznego spokoju, Prim nie czuła się pewnie. To nie była sytuacja, w której często sama przebywała. Zawsze ktoś był obok, gotów pomóc i wesprzeć. Różdżka teraz w pogotowiu, oczy i słuch czujne niczym u dzikiego zwierza. Choć mogła się pochwalić umiejętnością odnalezienia się w każdej sytuacji, to zawsze kosztowało ją to sporo zdrowia i energii. Tym razem nie było inaczej. Musiała jednak zwracać na siebie uwagę, ponieważ parę razy ktoś zapytał ją czy potrzebuje pomocy albo czy kogoś szuka. To był znak, że musi bardziej panować nad tym jak wygląda więc uznała, że wróci po własnych śladach i zapyta w końcu kogoś o stoisko obok niebieskiego baldachimu.





May god have mercy on my enemies
'cause I won't

Powrót do góry Go down
Gwendolyn Grey
Gwendolyn Grey

Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t5715-gwendolyn-grey-budowa https://www.morsmordre.net/t5762-varda https://www.morsmordre.net/t5761-gwen-grey#135984 https://www.morsmordre.net/f143-kornwalia-puddlemere-dwor-macmillanow https://www.morsmordre.net/t5764-skrytka-bankowa-nr-1412#135988 https://www.morsmordre.net/t5763-gwen-grey#135987
Zawód : malarka, ilustratorka "Czarownicy"
Wiek : 21
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Panna
Bo tylko tak idzie wytrzymać: śmiejąc się z ponurych zdarzeń. A im chętniej się mnożą, tym częściej należy się śmiać.
OPCM : 20
UROKI : 24
ELIKSIRY : 15
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarownica
Za rogiem zawsze będzie czyhał jakiś nowy koszmar

Jarmark - Page 21 Empty
PisanieTemat: Re: Jarmark [odnośnikJarmark - Page 21 I_icon_minitime31.10.20 11:20

Ostatnim miejscem, w którym Gwen chciałaby się spotkać z jakimkolwiek przedstawicielem rodu Burke był Londyn. Nie mogła sobie pozwolić na tak bezprecedensową wycieczkę wprost do siedziby żmij, aby wypić herbatkę czy kawkę w towarzystwie jakiejś szanownej lady. Jednocześnie jednak finanse były jej naprawdę mocno potrzebne (zleceń zaczynało brakować), a pytała przecież Steffena o zdanie na temat tej kobiety i było raczej pozytywne. Ona zaś nie chciała nigdy wrzucać wszystkich do jednego worka. To, że głowa rodziny twierdziła swoje, nie oznaczało, że każdy z przedstawicieli rodzin był tak samo zły i że podzielał jego zdanie. Poza tym nazwisko Burke nie kojarzyło się jej tak źle, jak na przkład Malfoy czy Black. Może niesłusznie, ale sprawiało wrażenie mniej groźnego.
Dlatego zgodziła się spotkać z ową lady Primose Burke, starając się zachować przynajmniej postawy etykiety (o której, nie oszukujmy się, nie miała szczególnego pojęcia), aby nie wyjść przy niej od razu na ignorantkę i przeciwniczkę rządu (którą nomen omen przecież była). Na miejsce spotkania wybrała jednak Dorset, wierząc, że tutaj ród Burke chcąc nie chcąc będzie miał nieco mniejsze wpływy. Zwłaszcza, że znajdujący się nieopodal lokal miał wśród Zakonników dobrą opinię, mimo że oficjalnie pozostawał neutralny. Właściwie blokada w Londynie ułatwiała jej zaproponowanie tak dziwnego miejsca, bo przecież skoro nie mogła się teleportować przenoszenie prac na taką odległość byłoby dosyć trudne, a ona, jako artystka, mogła sobie pozwolić na decydowanie o tym, jak będzie pracować. Artyści często byli dziwnymi indywiduami.
Ubrała jedną z najnowszych szat, której krój przypominał te z najnowszych „Czarownic”. Nie była może zbyt bogata, ale jej zielona barwa ładnie kontrastowała z jej barwą włosów (nieco wypłowiałą pod wpływem zaklęcia), a lady Burke nie powinna wziąć jej za jakiegoś tam mugola, którego należy zabić. Różdżkę miała w pogotowiu, a prace i szkice znajdowały się w przewieszonej przez ramię torbie.
Gdy znalazła się na miejscu, w pierwszej chwili nie była w stanie nikogo dostrzec. Czyżby kobieta się rozmyśliła? Gwen z jednej strony poczułaby pewnie irytację (przecież już się naprawcowała!), ale z drugiej i ulgę, wiedząc, że dzięki temu nie wystawiałaby się na ryzyko. Nie poddała się jednak i zaczęła rozglądać się po jarmarku, aż w końcu ujrzała nieszczególnie pewną siebie, młodą dziewczynę, która zbliżała się w stronę wskazanego przez nią stoiska.
Wzięła głęboki oddech i ruszyła ku kobiecie, starając się zachować jak najbardziej profesjonalny wygląd. Wyprostowane plecy, chód tak lekki, jak tylko potrafiła. Na twarzy delikatny, grzeczny uśmiech osoby, której praca polegała na współpracy nie raz z obcymi ludźmi. Niby klientami, ale w dziedzinie sztuki to jednak było coś więcej. Klient był jednocześnie nośnikiem pomysłu, inspiracją. Mecenasem, bez którego nie mogłaby funkcjonować.
Dzień dobry. Lady Primose Burke? – spytała spokojnym tonem, czekając na potwierdzenie. – Milo mi pannę w końcu zobaczyć, Gwen Grey. – Podała jej rękę na powitanie.




Przypominała sobie, że Jaskółka porównywała śnienie do ogrodu, mówiła, że można dzięki niemu choć na chwilę opuścić więzienie, naprawdę
poczuć niebo.
Powrót do góry Go down
Primrose Burke
Primrose Burke

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t8864-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t8880-listy-do-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t8879-primrose-burke https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t9143-skrytka-bankowa-nr-2090#276327 https://www.morsmordre.net/t8894-primrose-e-burke
Zawód : Badacz artefaktów, twórca talizmanów, B&B
Wiek : 22
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
Problem wyjątków od reguł polega na ustaleniu granicy.
OPCM : 11
UROKI : 4
ELIKSIRY : 15
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 4
CZARNA MAGIA : 6
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarownica
Jarmark - Page 21 Dd3436d291f269d9d228b8e0011b3018

Jarmark - Page 21 Empty
PisanieTemat: Re: Jarmark [odnośnikJarmark - Page 21 I_icon_minitime31.10.20 14:53

Jeszcze tego brakowało, aby pomyślano o mnie jako o niegrzecznej pannicy, która się spóźnia albo co gorsza nie przychodzi na spotkanie – mówiła do siebie zaplatając dłonie za plecami. - I mogłam się ubrać inaczej, ale przecież nie mam nic innego w szafie. Prim, uspokój się. Przecież nic się złego nie dzieje.
Panna Burke nigdy zbyt długo nie deliberowała nad tym co powinna ubrać. Miała stały repertuar i styl w swojej szafie, wystarczyło wyciągnąć odpowiednie ubrania. Tym razem lejąca turkusowa spódnica z zakładkami została zestawiona z krótkim bordowym żakietem, a do tego koszulą w kolorze ciemnego wina wiązaną pod szyją na kokardę. Całości zaś dopełniały trzewiki wiązane nad kostką, kapelusz przypięty zdobą szpilą oraz rękawiczki i torebka. Kiedy rozglądała dookoła szukając tego nieszczęsnego baldachimu dojrzała młodą kobietę w zielonej szacie, która zmierzała śmiało w jej stronę. Prim mogła wyczuć, że również ona nie czuje się zbyt pewnie, ale pomimo tego przedstawiła się i wyciągnęła w jej stronę dłoń, którą panna Burke uścisnęła.
-Primrose Burke, niezwykle miło mi panią poznać. - Uśmiechnęła się uprzejmie i skinęła lekko głową w stronę artystki. Wierzyła, szczerze wierzyła, że trafiła na osobę, która nie zechce jej teraz ogłuszyć i zaciągnąć gdzieś w kąt, a to byłaby najmniej groźna rzecz. Liczyła jednak, że spotyka się z utalentowaną ilustratorką, której też zależy na dobrych relacjach.  - Przepraszam, zgubiłam się.
Dodała jeszcze celem wyjaśnienia, że nie pojawiła się na miejscu o czasie.  Zaś nazwisko Burke w tym jasnym, słonecznym miejscu pasowało jak kwiatek do kożucha, z czego zdawała sobie świetnie sprawę.
Dość, Prim! Przestań ciągle o tym myśleć. Zamartwianie się nic ci nie pomoże, a jedynie zaszkodzi.
-Rozumiem, że możemy gdzieś usiąść i na spokojnie porozmawiać? - Zagadnęła Gwen mając nadzieję, że artystka ma jakiś plan i nie będą stały przy jakimś straganie omawiając szczegóły transakcji i zamówienia. Sama Prim nie pogardziłaby jakimś chłodnym napojem. Była zaskoczona, ze jesień wciąż była słoneczna i pogodna, spodziewała się, że zaczną się ciągłe opady deszczu i zimne dni, ale pogoda uznała, że tym razem ich zaskoczy.





May god have mercy on my enemies
'cause I won't

Powrót do góry Go down
Gwendolyn Grey
Gwendolyn Grey

Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t5715-gwendolyn-grey-budowa https://www.morsmordre.net/t5762-varda https://www.morsmordre.net/t5761-gwen-grey#135984 https://www.morsmordre.net/f143-kornwalia-puddlemere-dwor-macmillanow https://www.morsmordre.net/t5764-skrytka-bankowa-nr-1412#135988 https://www.morsmordre.net/t5763-gwen-grey#135987
Zawód : malarka, ilustratorka "Czarownicy"
Wiek : 21
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Panna
Bo tylko tak idzie wytrzymać: śmiejąc się z ponurych zdarzeń. A im chętniej się mnożą, tym częściej należy się śmiać.
OPCM : 20
UROKI : 24
ELIKSIRY : 15
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarownica
Za rogiem zawsze będzie czyhał jakiś nowy koszmar

Jarmark - Page 21 Empty
PisanieTemat: Re: Jarmark [odnośnikJarmark - Page 21 I_icon_minitime31.10.20 19:19

Pannę. Na Merlina, ona się sama prosi o powieszenie! Czemu tak trudno przychodziło jej używanie tego jednego słowa? Lady może i brzmiało sztucznie, ale powinna tego słowa używać i tyle. Nawet jeśli Gin wyśmiałaby ją, gdyby tylko spróbowała wykorzystać go w stosunku do niej. Ale Macmillanowie byli ludźmi czynu, a Virginia nie była w końcu zwyczajną damą. Przede wszystkim była po prostu (a może aż?) dobrą, ciepłą duszą, z którą teraz Gwen mieszkała pod jednym dachem.
Lady Burke wydawała się jednak na szczęście wcale nie zauważyć jej nieodpowiedniego zachowania. Może na razie tylko to ukrywała, kto wie, ale panna Grey przynajmniej na razie odetchnęła z ulgą.
Proszę się nie martwić, tu po prostu panuje chaos. – Machnęła ręką. Właściwie mogła o tym pomyśleć wcześniej. Jakoś… nie przyszło jej do głowy, że ktokolwiek może źle czuć się na jarmarku. Przecież każdy na takowych czasem bywa. Gwen nie wzięła jednak pod uwagę, że raczej nie dotyczy to jednak panien z bogatych rodzin. Kolejna rzecz, o której nie pomyślała. Była jednak artystką, prawda? Więcej rzeczy naprawdę mogło jej uchodzić na sucho, przynajmniej w teorii. Nie powinna się nadmiernie stresować. Chyba.
Kiwnęła głową, gestem wskazując ukryty za baldachimami szyld:
Zapraszam. To urokliwa kawiarnia, przychylna artystycznym koncepcją. Wybaczy lady, że nie powiedziałam od razu gdzie to. Tu czasem trudno się odnaleźć, a to miejsce jest przynajmniej w miarę charakterystyczne – wyjaśniła, uśmiechając się przepraszająco i ruszając w stronę lokalu.
Widząc jednak, że kobieta naprawdę sprawia wrażenie całkiem zestresowanej (chyba bardziej od niej samej?), nie mogła zachować milczenia. Nie chciała być uznana za wścibską, ale widziały się po raz pierwszy, co oznaczało, że dobrze byłoby się chociaż trochę poznać. Dla dobra współpracy oraz jak najlepszego samopoczucia lady. Gwen liczyła, że gdy lady Burke zacznie mówić, poczuje się swobodniej:
Bardzo intryguje mnie to zlecenie, naprawdę, jest fascynująco nietypowe – wyraziła słowa uznania, kiwając głową: – Zajmuje się lady runami? A może to zainteresowanie ich estetyką? Przyznam, że mi samej przyjemność sprawia spoglądanie na nie.
Miały w sobie cos… innego. Jakąś pradawną tajemnicę, której Gwen nie była w stanie odczytać. Właściwie w dużej mierze w sensie dosłownym, bo panna Grey o runach wiedziała tyle, ile wyciągnęła ze szkoły. Znała zupełne podstawy, ale nie było szans, by była w stanie przetłumaczyć jakiekolwiek trudniejsze teksty, czy rozpoznać skomplikowane klątwy.




Przypominała sobie, że Jaskółka porównywała śnienie do ogrodu, mówiła, że można dzięki niemu choć na chwilę opuścić więzienie, naprawdę
poczuć niebo.
Powrót do góry Go down
Primrose Burke
Primrose Burke

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t8864-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t8880-listy-do-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t8879-primrose-burke https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t9143-skrytka-bankowa-nr-2090#276327 https://www.morsmordre.net/t8894-primrose-e-burke
Zawód : Badacz artefaktów, twórca talizmanów, B&B
Wiek : 22
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
Problem wyjątków od reguł polega na ustaleniu granicy.
OPCM : 11
UROKI : 4
ELIKSIRY : 15
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 4
CZARNA MAGIA : 6
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarownica
Jarmark - Page 21 Dd3436d291f269d9d228b8e0011b3018

Jarmark - Page 21 Empty
PisanieTemat: Re: Jarmark [odnośnikJarmark - Page 21 I_icon_minitime01.11.20 11:23

Lady, panna, panienka – w jej kręgu byłoby dużym nietaktem powiedzenie złego tytułu, ale nie w tym przypadku. Nie mogła wymagać od innych aby znali zasady, a i tak bardzo chcieli odpowiednio się zwracać. Na razie jednak nie miała głowy do tego aby poprawić artystkę. Najzwyczajniej cieszyła się, że wreszcie na siebie trafiły, a teraz kierowały się do kawiarni, w której miały usiąść i porozmawiać o zamówieniu. Kakofonia dźwięków, zapachów i kolorów trochę ją przytłaczała, panna Burke zdecydowanie lepiej czuła się w cichszych pomieszczeniach takich jak biblioteka czy pracownia czy to w domu czy to w sklepie. Na spotkania towarzyskie też za często nie przychodziła właśnie z racji zbyt dużej ilości osób na metrze kwadratowym. Jednak czasami należało wyjść ze swojej strefy komfortu.  Musiała przyznać przed samą sobą, że sam jarmark ją zafascynował i chyba wyda trochę pieniędzy na zakup tak zwanych „przydasiów”. Nie było to miejsca, do którego regularnie przychodziła więc skoro już się tu znalazła należało skorzystać z okazji. Kto wie, kiedy ponownie to zawita?
Teraz jednak podążyła za Gwen do kawiarni.
-Niezwykle urokliwe miejsce – Zgodziła się zaciskając mocniej dłonie na rączce torebki.- Na co dzień zajmuję się tworzeniem talizmanów.
Wyjaśniła odpowiadając na pytanie Gwen i wkroczyła zaraz za nią do kawiarni.
-Runy są bardzo ważną częścią składową talizmanów aby dobrze i prawidłowo działały. Ważne jest ich kreślenie i prawidłowe napisanie, taka tablica, która będzie wisieć nad moim stołem roboczym będzie dla mnie ogromną pomocą. Jednocześnie lubię otaczać się ładnymi przedmiotami, dlatego pomyślałam o pani widząc prace i pozwoliłam sobie napisać list w tej kwestii.
Mówiła spokojnie i z wyczuciem. Głos miała przyjemny dla ucha, wręcz można go było określić melodyjnym, gdyby nie ta jedna twardsza nuta, która ciągle się przebijała.
-By ułatwić rozmowę proponuję aby zwracała się pani do mnie: panno Burke lub panno Primrose. Tytuł lady przysługuje jedynie mojej matce i szwagierce. - Zaproponowała z uprzejmym tonem oraz delikatnym uśmiechem, który pojawił się na jej twarzy. Nie chciała by nazewnictwo było przeszkodą dla artystki w ich kontaktach.





May god have mercy on my enemies
'cause I won't

Powrót do góry Go down
Gwendolyn Grey
Gwendolyn Grey

Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t5715-gwendolyn-grey-budowa https://www.morsmordre.net/t5762-varda https://www.morsmordre.net/t5761-gwen-grey#135984 https://www.morsmordre.net/f143-kornwalia-puddlemere-dwor-macmillanow https://www.morsmordre.net/t5764-skrytka-bankowa-nr-1412#135988 https://www.morsmordre.net/t5763-gwen-grey#135987
Zawód : malarka, ilustratorka "Czarownicy"
Wiek : 21
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Panna
Bo tylko tak idzie wytrzymać: śmiejąc się z ponurych zdarzeń. A im chętniej się mnożą, tym częściej należy się śmiać.
OPCM : 20
UROKI : 24
ELIKSIRY : 15
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarownica
Za rogiem zawsze będzie czyhał jakiś nowy koszmar

Jarmark - Page 21 Empty
PisanieTemat: Re: Jarmark [odnośnikJarmark - Page 21 I_icon_minitime01.11.20 12:58

Na wzmiankę o talizmanach na twarzy Gwen pojawił się wyraz pozytywnego zaskoczenia.
Naprawdę? Brat jednego z moich przyjaciół zajmuje się tą sztuką. Pomagałam mu w projektach. Czy to bardzo trudne? – spytała.
Will nie był człowiekiem szczególnie chętnym do prowadzenia tego typu dyskusji, bo w przeciwieństwie do Steffena miał raczej mrukliwy i zamknięty charakter. Poza tym z tego co Gwen wiedziała nie było go już w Anglii. Może nawet lepiej: młody łamacz klątw nie musiał się aż tak martwić o brata, który poza granicami kraju na pewno doskonale dawał sobie radę.
Rozumiem. Będzie mnie musiała jednak lady w tym względzie przypilnować. Znam jedynie podstawy, a podejrzewam, że tablica musi być idealna pod względem odwzorowań run. – Kiwnęła głowa sama do siebie.
Na szczęście chodziło tylko o talizmany, a nie o jakieś klątwy. Steffen stosunkowo niedawno wyjaśniał jej przecież, czemu nie należy używać tych odwołujących się do czarnej magii przekleństw. Właściwie przecież i likantropia była chyba klątwą, prawda?  Niełatwo było sobie z nią poradzić, zwłaszcza w takich sytuacjach, jak na przykład zamknięcie siostry w Azkabanie. Och, czy Kerry sobie dzisiaj daje radę?
Stop. Gwen spróbowała powstrzymać falę smutnych myśli, starając się wrócić do rzeczywistości. Zamartwianie się teraz nic nie da. Musiała zająć się klientką, ot co. W ten sposób zarobi pieniądze, a dzięki nim będzie mogła faktycznie pomóc, a nie tylko myśleć o pomocy. To było ważniejsze.
Weszły do jasno urządzonego lokalu. Kawiarnia była stosunkowo przestronna, mimo znajdującego się za oknami jarmarku. Stoliki były jednak o tej godzinie dość opustoszałe. Z resztą, z powodu wojny, większość lokali raczej nie narzekała na zbyt dużą ilość gości. Dlatego też gdy tylko usiadły podeszła do nich kelnerka, wyraźnie pragnąca, aby coś zamówiły. Gwen poprosiła o bawarkę oraz niewielki kawałek malinowego ciasta.
A jak la… panna by wolała? – zapytała z miłym wyrazem twarzy, wyciągając na stolik przygotowane szkice: – To do tej pory zdążyłam przygotować. Czy taki układ run pannie odpowiada? Czy może jednak lepiej byłoby o tak? W tej wersji prawy róg jest nieco pusty, ale z oddali lepiej powinno być wszystko widać – tłumaczyła, pokazując młodej kobiecie szkice na kartonikach w docelowych już rozmiarach. Zwykły papier gorzej oddawałby charakter ostatecznej pracy.




Przypominała sobie, że Jaskółka porównywała śnienie do ogrodu, mówiła, że można dzięki niemu choć na chwilę opuścić więzienie, naprawdę
poczuć niebo.
Powrót do góry Go down
Primrose Burke
Primrose Burke

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t8864-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t8880-listy-do-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t8879-primrose-burke https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t9143-skrytka-bankowa-nr-2090#276327 https://www.morsmordre.net/t8894-primrose-e-burke
Zawód : Badacz artefaktów, twórca talizmanów, B&B
Wiek : 22
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
Problem wyjątków od reguł polega na ustaleniu granicy.
OPCM : 11
UROKI : 4
ELIKSIRY : 15
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 4
CZARNA MAGIA : 6
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarownica
Jarmark - Page 21 Dd3436d291f269d9d228b8e0011b3018

Jarmark - Page 21 Empty
PisanieTemat: Re: Jarmark [odnośnikJarmark - Page 21 I_icon_minitime01.11.20 14:07

Wkraczając do kawiarni rozejrzała się ukradkiem wokół siebie i odetchnęła, że nie ma tłumów. Dzięki temu będą mogły swobodnie porozmawiać nie bojąc się, że ktoś im przeszkodzi. Usiadła za stołem i powoli zdjęła rękawiczki ukazując drobne, jasne dłonie, wielkości prawie dziecka. Jedynie wypielęgnowane paznokcie oraz duży, stary pierścień z zielonym oczkiem świadczyły o tym, że nie jest to dłoń dziecka. Primrose odłożyła rękawiczki na kolana i skupiła swoją uwagę na kelnerce zamawiając herbatę z bergamotką i do tego czekoladową pralinkę. Następnie zwróciła się do swojej towarzyszki, chwilę się zastanawiała nim udzieliła odpowiedzi.
-Sztuka tworzenia talizmanów wymaga niezwykłej precyzji oraz skupienia. Jeżeli stworzymy słabe podstawy i połączymy je ze źle dobranymi składnikami może powstać nam coś pięknego ale nie trwałego. Przy amuletach jednak zależy mi zarówno na pięknie jak i trwałości. - Wyjaśniła spokojnie patrząc na Gwen szaro-zielonymi oczami. Mogła mówić o swojej pracy, choć wiedziała, że kiedy zagłębiała się już w szczegóły to mogła nudzić słuchacza. Dlatego nauczyła się opowiadać o swojej pracy trochę jak by przekazywała bajkę. Omijała wtedy szczegóły zapachu palącego się włosia, wybuchów czy też totalnej rezygnacji kiedy amulet po stworzeniu zaraz rozpadał się w dłoniach. Pomijała opis trudów, rezygnacji i zwykłego zawodu kiedy coś nie wychodziło. Zupełnie inaczej kupujący patrzyli na talizman kiedy wyobrażali sobie twórcę w otoczeniu czystej pracowni, ze świecidełkami i promieniami słonecznymi padającymi na stół, na którym leżały szkice i narzędzia. Nadal delikatnie się uśmiechając, ale z żywym zainteresowaniem sięgnęła po szkice jakie przyniosła artystka. Każdemu przygląda się z niezwykłą uwagą i skupieniem. Czasami wodziła opuszkami palców po rozrysowanych runach jakby sprawdzała czy taki układ jej odpowiada. Na jej obliczu pojawiło się niezwykłe skupienie, które zastąpiło uśmiech. Po chwili wskazała na kartonik, gdzie prawy róg był pusty.
-Na czytelności też mi zależy. Zdecydowanie chcę mieć uporządkowane runy, teraz pełno mam kartek i jestem niemalże pewna iż je kiedyś zgubię. - Odpowiedziała i położyła kartoniki na blacie stolika.
-Myślę, że panno Primrose będzie odpowiednie – Odpowiedziała bez cienia wahania w głosie i poczekała aż kelnerka ustawi przed nimi zamówienie. Sięgnęła po filiżankę wraz ze spodeczkiem i uniosła naczynie do ust, kiedy spodeczek został na drugiej dłoni. Upiła parę łyków i filiżanka znalazła się na stole.
-Nie ma najmniejszego problemu. Mogę przygotować dokładne rozrysowanie run aby ułatwić pani pracę, panno Grey. - Zapewniła gorliwie i skosztowała czekoladowej pralinki. - Przyznam, że zachwyciłam się pani pracami dlatego też pozwoliłam sobie napisać. Uważam, że ma pani wielki talent, ale to opinia amatorki, gdyż nie roszczę sobie praw do tytuły mecenaski sztuki.
Wypowiadając te słowa ponownie pojawił się delikatny uśmiech na jej twarzy, ale nie wydawał się sztuczny czy wyćwiczony. Po prostu kobieta była uprzejma, ale mówiła to co myśli, a nie żeby tylko schlebiać. Jednak doskonale wiedziała jak artysta potrzebuje uznania i pochwały aby złapać wiatr w skrzydła i oddać się w pełni wenie.
-Mogę zapytać skąd zainteresowanie sztuką?





May god have mercy on my enemies
'cause I won't

Powrót do góry Go down
Gwendolyn Grey
Gwendolyn Grey

Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t5715-gwendolyn-grey-budowa https://www.morsmordre.net/t5762-varda https://www.morsmordre.net/t5761-gwen-grey#135984 https://www.morsmordre.net/f143-kornwalia-puddlemere-dwor-macmillanow https://www.morsmordre.net/t5764-skrytka-bankowa-nr-1412#135988 https://www.morsmordre.net/t5763-gwen-grey#135987
Zawód : malarka, ilustratorka "Czarownicy"
Wiek : 21
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Panna
Bo tylko tak idzie wytrzymać: śmiejąc się z ponurych zdarzeń. A im chętniej się mnożą, tym częściej należy się śmiać.
OPCM : 20
UROKI : 24
ELIKSIRY : 15
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarownica
Za rogiem zawsze będzie czyhał jakiś nowy koszmar

Jarmark - Page 21 Empty
PisanieTemat: Re: Jarmark [odnośnikJarmark - Page 21 I_icon_minitime01.11.20 15:26

Wysłuchała słów ciemnowłosej na temat tworzenia magicznych przedmiotów.  
Jest jakaś różnica miedzy amuletem a talizmanem? – spytała, szczerze nie wiedząc, a wydawało jej się, że towarzysząca jej kobieta naprawdę otwiera się coraz bardziej z każdym kolejnym pytaniem i zachowuje się coraz swobodniej. To był dobry znak. – Czyli jak rozumiem, zna się panna trochę tez na rzeźbie? Czy raczej jubilerstwie? To brzmi jak wspaniałe połączenie sztuki z magią – dopytała, bo wydawało jej się, że tworzenie talizmanów właśnie czymś takim jest. Chyba że się myliła? Jako malarka i fascynatka sztuki wszelakiej, panna Grey była naprawdę ciekawa, jak wygląda taka dziedzina.
Dała Primose trochę czasu. Nie poganiała jej, podziwiając skupienie na twarzy arystokratki. Wyglądało na to, że młoda kobieta, ba, dziewczyna właściwie, ma szczere intencje i naprawdę po prostu potrzebuje pomocy artysty. Czy to oznaczało, że wewnątrz konserwatywnych rodów pojawiały się kolejne rozłamy? Chociaż, przypomniała sobie, to nie była przecież szkolą. Lady Burke najpewniej nie miała pojęcia, że Gwen była mugolakiem, a co za tym idzie: traktowała ją neutralnie. Ale czy sam fakt, że nie pytała jej o pochodzenie i godziła się na spotkanie poza Londynem nie był oznaką przynajmniej odrobiny sympatii do zwykłych ludzi?
Proszę się o to nie martwic. Ułożyłam runy w związku z ich kolejnością w alfabecie – wyjaśniła. – Chyba, że to ma być jakiś inny układ? Na czymś konkretnym pannie zależy? W razie potrzeby mogę przygotować też swoisty notatnik… książeczkę z listą potrzebnych pannie run. Robiłam już coś podobnego, ale z dziedziny astronomii – wyjaśniła.
Napiła się herbaty, tymczasowo nie zwracając uwagi na ciasto. Była zbyt skupiona na wyjaśnieniach kierowanych do lady Burke, przez które odrobinę zaschło jej w gardle. Na komplement kobiety zarumieniła się delikatnie.
Bardzo mi milo słyszeć takie słowa – podziękowała, wiedząc, że umniejszanie sobie nie było zbyt grzeczne. – Takie rozrysowanie byłoby mi naprawdę bardzo przydatne. Przejdźmy może jednak do materiałów? Wydaje mi się, że płótno mogłoby wyglądać… zbyt zwyczajnie. A co powiedziałaby panna na malunek na drewnie? Proszę bardzo, wzięłam kilka fragmentów przykładowych desek.
Już po chwili Primose mogła dostrzec drewno tak ciemne, że niemal czarne. Takie o kolorze głębokiego brązu. Jedno jasne wpadające żółć i ostatnie, prawie że białe.
Któreś do panny przemawia bardziej? – spytała.
Uśmiechnęła się na kolejne pytanie lady Burke, wzruszając ramionami.
A skąd u ptaka zainteresowanie lataniem? – spytała miękko. – Zawsze było, panno Primose. Tworzenie towarzyszy mi od wczesnych lat dzieciństwa, choć wtedy nikt nie zdawał sobie sprawy z tego, że zaangażuje mnie aż tak. Większość dzieci w końcu lubi rysować. – Historia Gwen jako artystki nie była szczególnie skomplikowana. Dziewczyna zawsze po prostu czuła potrzebę wyrażania samej siebie.




Przypominała sobie, że Jaskółka porównywała śnienie do ogrodu, mówiła, że można dzięki niemu choć na chwilę opuścić więzienie, naprawdę
poczuć niebo.
Powrót do góry Go down
Primrose Burke
Primrose Burke

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t8864-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t8880-listy-do-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t8879-primrose-burke https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t9143-skrytka-bankowa-nr-2090#276327 https://www.morsmordre.net/t8894-primrose-e-burke
Zawód : Badacz artefaktów, twórca talizmanów, B&B
Wiek : 22
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
Problem wyjątków od reguł polega na ustaleniu granicy.
OPCM : 11
UROKI : 4
ELIKSIRY : 15
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 4
CZARNA MAGIA : 6
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarownica
Jarmark - Page 21 Dd3436d291f269d9d228b8e0011b3018

Jarmark - Page 21 Empty
PisanieTemat: Re: Jarmark [odnośnikJarmark - Page 21 I_icon_minitime01.11.20 18:32

-Zdecydowanie bardziej jak jubilerstwo – pokiwała głową i upiła łyk herbaty. - Daleko jeszcze mi do mistrzów, ale to tylko kwestia czasu.
Prim widziała swój cel, cała gablota w sklepie tylko z jej wyrobami, a do tego możliwość badania starych artefaktów i opisywania ich w gazetach. Pełne spełnienie w pracy i pokazanie, że kobieta też może wiele osiągnąć i to będąc szlachcianką. Jednak zdawała sobie sprawę, że przed nią daleka droga nim to osiągnie, a może jedynie wyznaczy mały szlak, który będą przecierały kolejne pokolenia kobiet. Gdyby znała pochodzenie Gwen na pewno nie wybiegła by z krzykiem tylko zachowała się z godnością damy, jednak zachowywała by się inaczej. Lata nauk i życia w pewnym świecie ją ukształtowały choć chciała mieć otwarty umysł i nie oceniać innych po ich pochodzeniu, ale pewnych rzeczy nie dało się przeskoczyć. Dlatego celowo nie sprawdzała kim jest panna Grey, nie chciała pozwolić aby uprzedzenia czy przekonania wzięły górę, bo na pewno by tak było, choć Prim nigdy się do tego oficjalnie nie przyzna. Pewne poglądy miała i zapewne nigdy się one nie zmienią, ale jeżeli była taka możliwość to nie chciała o nich rozmawiać. Teraz zaś wolała się skupić na pracy panny Grey i całkiem miłej rozmowie o sztuce tworzenia.
-Talizman co do zasady ma szersze pojęcie niż amulet – wyjaśniła odstawiając filiżankę na spodeczek. - Talizman zwykle ma przynosić szczęście, może chronić przed złymi intencjami, może też przynosić pecha. Kiedy amulet ma głównie zadanie ochronne. Choć spotkałam się z tym, że nazwy te bywają używane zamiennie. De facto nie jest ważna nazwa, a to czego oczekuje klient od przedmiotu.
Spojrzała uważnie na Gwen kiedy ta mówiła o układzie run i pokręciła głową.
-Ułożenie alfabetyczne będzie idealne i przyznam, że zaintrygowała mnie pani taką książeczką. Rozpatrzę możliwość zamówienia w przyszłości czegoś takiego. - Prim już wiedziała, że na pewno zamówi, ale nie wypadało się rzucać na coś bez namysłu. Musiała powściągać swój entuzjazm. Teraz jej wzrok przykuły drewniane próbniki, bez wahania wskazała ten najciemniejszy. Był idealny, pasował do pomieszczenia i wpasowywał się w jej wyobrażenia. Pokiwała głową zadowolona z tego co widzi. Spodobał się jej pomysł drewna a nie płótna. Miała ostatnio szczęście i trafiała na samych profesjonalistów. Osoby, które znały się na tym co robiły. Oddała próbniki artystce.
-Dobrze, że miała pani możliwość realizowania swoich pasji i otoczenia wspierało w tym. - Powiedziała Prim, ponieważ nie każdy miał tyle szczęścia. - Jak Pani myśli, ile zajmie wykonanie zamówienia? Ile czasu pani potrzebuje i jak wycenia swoją pracę?
Należało przejść do konkretów, nie spotkały się na pogaduszki. Zresztą nie były w relacji do takich rozmów. Prim nie miała w zwyczaju przechodzić od razu do przyjacielskich układów, zwłaszcza, że musiała uważać na to z kim się spotyka. Na razie nic się nie wydarzyło, ale nie mogła sobie pozwolić na zbyt długie przebywanie w tej okolicy. Nie chciała wzbudzać zbytniej sensacji ani też nie chciała być posądzona o coś, czego nie zrobiła.





May god have mercy on my enemies
'cause I won't

Powrót do góry Go down
Gwendolyn Grey
Gwendolyn Grey

Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t5715-gwendolyn-grey-budowa https://www.morsmordre.net/t5762-varda https://www.morsmordre.net/t5761-gwen-grey#135984 https://www.morsmordre.net/f143-kornwalia-puddlemere-dwor-macmillanow https://www.morsmordre.net/t5764-skrytka-bankowa-nr-1412#135988 https://www.morsmordre.net/t5763-gwen-grey#135987
Zawód : malarka, ilustratorka "Czarownicy"
Wiek : 21
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Panna
Bo tylko tak idzie wytrzymać: śmiejąc się z ponurych zdarzeń. A im chętniej się mnożą, tym częściej należy się śmiać.
OPCM : 20
UROKI : 24
ELIKSIRY : 15
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarownica
Za rogiem zawsze będzie czyhał jakiś nowy koszmar

Jarmark - Page 21 Empty
PisanieTemat: Re: Jarmark [odnośnikJarmark - Page 21 I_icon_minitime01.11.20 18:52

Biorąc pod uwagę panujące czasy, Gwen nigdy nawet nie spróbowałaby zaproponować szlachetnie urodzonej kobiecie rozmowy o poglądach. No, przynajmniej gdy takowa wywodziła się z konserwatywnej rodziny, a tyle o rodzie Burke panna Grey przecież wiedziała. Primose mogła być wiec spokojna.
Kiwnęła głową na wyjaśnienia młodej twórczyni talizmanów. Will chyba też potrafił robić niektóre manualne rzeczy, prawda? Tak coś się Gwen wydawało, chociaż nie pamiętała tego najlepiej. Dość już jednak wstępnych pytań. Teraz należało się skupić na samym projekcie.
Rozumiem – powiedziała, słysząc wyjaśnienie na temat amuletów i talizmanów. To zawsze dawka dodatkowej wiedzy! – Oczywiście, proszę mi po prostu dać znać, gdy się panna zdecyduje. To jednak może być bardziej czasochłonna praca niż jeden obraz – wyjaśniła.
Uważnie przyglądała się pannie Primose, starając się zorientować, czy kobieta przypadkiem nie kłamie, nie chcąc jej urazić, ale wydawało się, że naprawdę się z nią zgadza. Dawała kobiecie coraz to kolejne opcje, zadawala kolejne pytania odnośnie pracy, nawet cos na szybko naszkicowała i tłumaczyła jej, jaki może być efekt końcowy. Lady Burke wybrała drewno i wszelkie inne detale. Panna Grey nie mogła narzekać na tę współpracę, przynajmniej na razie, ale wciąż nie mogła pozbyć się muru ostrożności, który ostatnio widziała wszędzie wokół siebie. Nic dziwnego. Nie mogła zachowywać się głupio, nie mogła być wcale lekkomyślna. Była przecież dorosłą czarownicą, której bezpieczeństwo było w ciągłym zagrożeniu.
Tak, tak, miałam to szczęście – przytaknęła kobiecie z uśmiechem. – Samo wykonanie nie zajmie mi wiele czasu, ale farba musi dobrze wyschnąć. Będę informować pannę o kolejnych krokach – wyjaśniła, następnie podając jej potencjalną datę odbioru oraz wycenę malunku, zgodnie z informacjami, które zdobyła od panny Burke.
Gdy wszystko było już ustalone, herbatka wypita, a desery zjedzone, Gwen podziękowała swojej klientce za spotkanie. Schowała swoje szpargały do torby, skłoniła się lady, pytając, czy powinna ją może odprowadzić, a następnie pożegnała się ze stojącym za ladą właścicielem lokalu, który przyszedł w międzyczasie i uważnie się im przyglądał. Niedługo później oddaliła się w niezbyt często oddalone miejsce, aby deportować się do Kornwalii, w okolice dworku Macmillanów.

| zt x2 :pwease:




Przypominała sobie, że Jaskółka porównywała śnienie do ogrodu, mówiła, że można dzięki niemu choć na chwilę opuścić więzienie, naprawdę
poczuć niebo.
Powrót do góry Go down
 

Jarmark

Powrót do góry 
Strona 21 z 21Idź do strony : Previous  1 ... 12 ... 19, 20, 21

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Reszta świata :: Inne miejsca :: Anglia i Walia :: Dorset-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-21