Wydarzenia






 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Rozlewisko

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Rozlewisko   27.09.15 11:55

First topic message reminder :

Rozlewisko

Nadbrzeżny las odgrodzony od morza skałami, podlany morską wodą. Czuć w okolicy zapach morskiej bryzy zmieszany z orzeźwiającą wonią iglastych drzew. To ciche i ustronne miejsce, nieco oddalone od bardziej turystycznych części wybrzeża, w którym można oddać się swobodnej kontemplacji przyrody w intymnej atmosferze. Bogata fauna mogłaby zaprzeć dech w piersi; oddalone od cywilizacji miejsce zamieszkują nie tylko sarny i jelenie, ale przede wszystkim drapieżne ptaki, których loty nad morzem lub nad koronami drzew można obserwować z pobliskich skał.  


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Josephine Fenwick
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t3390-josephine-fenwick#58313 https://www.morsmordre.net/t3429-poczta-josephine#59532 https://www.morsmordre.net/t3431-josephine#59578 https://www.morsmordre.net/f129-enfield-lavender-hill-145-8 https://www.morsmordre.net/t3519-skrytka-bankowa-nr-855#61428 https://www.morsmordre.net/t3428-josie#59531
Zawód : przyszła aurorka
Wiek : 22
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
W całym magicznym świecie gasną światła. Nie ujrzymy ich już za naszego życia.
OPCM : 32
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 10
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 3
Genetyka : Czarownica

PisanieTemat: Re: Rozlewisko   20.08.18 13:01

Przeskakujemy stąd!

Wkrada się w moje serce, stopniowo, metodycznie przy każdym kolejnym spotkaniu. Dziś, może przez całość otoczki jaka spleciona jest nieodłącznie z festiwalem, zdaje sobie z tego sprawę niezwykle wyraźnie. Bez niego przypominałabym jeden z tych polnych kwiatów zaplecionych w wianek, choć pięknych to skazanych na stopniowe obumarcie. Tak naprawdę nie miałam jeszcze możliwości okazać mu, jak wiele dla mnie znaczy. Niespodziewanie stał się kimś bliższym niż każdy z odzyskanych przyjaciół, kimś kto potrafi zrozumieć moje obawy, lecz bez większego wyboru musi podążać tą samą ścieżką, by odnaleźć siebie. Jesteśmy na siebie skazani, choć w żaden sposób nie jest mi to niemiłe. Wiem, że żadna magia nie cofnie klątwy, lecz gdyby było to możliwe dla niego byłabym gotowa oddać ponownie strzępki wspomnień, które układam we fragmenty historii.
Przy ogniskach zbiera się tłum, panuje radosna wrzawa, tańce i śmiechy, dlatego doceniam fakt, że wybieramy się w przeciwną stronę w ustronny cień lasu, gdzie nie musimy walczyć o swobodę i skupienie myśli. Nie umyka mojej uwadze, że to dość odważny wybór - różnica w naszym pochodzeniu, choć niewielka, dla wielu może okazać się znacząca. Festiwal lata jest jednak na tyle specyficzną mieszanką różnych warstw społecznych, że nikt nie powinien mieć nam za złe kilku wspólnych chwil, tak podobnych do dziesiątek innych dzisiejszego popołudnia. Odsuwam na bok niepotrzebne zmartwienia, ciesząc się otoczeniem spokojnej natury i jego towarzystwem. Ścieżynka jest na tyle szeroka, że spacer nie staje się istną przeprawą, lecz na tyle wąska, że wędrówka obok siebie jest możliwa tylko wtedy, gdy idziemy pod ramię. Cieszę się z tej bliskości, od czasu do czas obdarzając swojego towarzysza ciepłym spojrzeniem, w którym widoczne są uczucia zupełnie niepodobne komukolwiek innemu. Czy może kryć się za tym coś więcej?
Zostaje wyrwana ze strefy niepewnych rozważań, przerzucona do czegoś, co nie daje mi spokoju. Czegoś, co tylko on może zrozumieć, czegoś co najwyraźniej także i jemu spędza sen z powiek. - Na każdym kroku mam wrażenie, że wszystko to powinnam wiedzieć, dawno nadrobić braki - odzywam się cicho, nie podejmuję żarliwie tematu, nie potrafię pozbyć się niepewności w głosie, gdy uzewnętrzniam obawy, które nauczyłam się spychać na dalszy plan. Odnajduję się w przeszłości, na pierwszy rzut oka nadrobiłam wszystko, co powinnam wiedzieć, by stać stabilnie, by nie zadręczać się pytaniami, nie natykać się na wielkie niewiadome, lecz im więcej wiem, tym większą odczuwam irytację w spotkaniach z małymi elementami, o których jeszcze nie posiadam wiedzy. To oczywiste, że nie pojmę wszystkiego w lot, fizycznie nie jest możliwe streszczenie życia ze szczegółami, z zachowaniem najdrobniejszych detali, których brak dostrzegam nieraz niezwykle dotkliwie. Są niczym natrętne owady, pojawiające się w zasięgu słuchu w najmniej spodziewanym momencie. Zapewne sama na siebie wywieram zbytnią presję, lecz marzę o normalności, której być może nigdy już nie uda się osiągnąć. - Czuje się jak oszustka, która zagrabiła życie tamtej. Nasze wspomnienia, to tylko iluzja. Czy to egoistyczne, że czegoś mi brakuje? - żyję, oddycham, podziwiam piękno lasu, cieszę się wspaniałym towarzystwem, a pomimo to żałuję, że wszystko to o czym słyszałam, co widziałam, pozostaje poza naszym zasięgiem, oddzielone niezniszczalnym murem klątwy. Chciałabym myśleć, że to tylko my tworzymy fundamenty tych ograniczeń? - Jamie opowiada mi tyle o kinie, a jeszcze tego nie widziałam, nie byłam w teatrze, na potańcówce, nie wiem, jakie są moje ulubione miejsca, nie widziałam na własne oczy zachwalanych Trzech Mioteł, nigdy nie przesadziłam z alkoholem i nie miałam kataru - w moim głosie zaczyna pobrzmiewać coraz to większy ogień, być może to niezwykła atmosfera festiwalu, spotkania z dziesiątkami poznanych na nowo osób wyzwala we mnie siłę na czynną zmianę, doświadczenie a nie tylko obserwację. Odczuwanie a nie tylko wspomnienia. Chcę zacząć żyć, przeżywać, a asekuracja dziesiątkami opowieści budzi tylko tęsknotę za utraconymi chwilami. Wiem, że niektórych momentów nie jestem w stanie odtworzyć; nie wtulę się w ramiona matki, nie pomogę ojcu przy hodowli, nie zgubię drogi wśród hogwarckich korytarzy. Część minęła bezpowrotnie, już nie do nadrobienia.
Czerpię niezaprzeczalną przyjemność z jego towarzystwa. W dodatku najwyraźniej nie jednostronną. Zaskakuje mnie tym wyznaniem, przez co obdarzam go dość niepewnym uśmiechem, choć w moim spojrzeniu nie gasną iskierki spokojnego szczęścia. W jego obecności jestem w stanie poczuć się w pełni kompletna, jakby nigdy niczego mi nie brakowało… Godzę się bez irytacji na wszystkie uczucia, usuwając w kąt czas ich pochodzenia. Czy to ważne, skąd biorą się te uczucia, skoro sprowadzają się do jednego punktu? Zmiana otoczenia skutecznie rozprasza formułowanie myśli, którymi niepostrzeżenie byłabym gotowa się podzielić. Bezwiednie wyłapuję postać jastrzębia, który szybko znika za linią drzew, dopiero wtedy przenoszę wzrok niżej, zachwycając się promieniami zachodzącego słońca, które nadają wodzie niesamowity, pomarańczowy odcień. Ocean, a raczej jego rozlewisko jest na wyciągnięcie ręki od tylu dni, lecz pomimo to za każdym razem trzymałam się z daleka, na odległość obserwując taniec pieniących się fali; tutaj, w lesie wygląda o wiele bardziej zachęcająco, niczym niegroźna sadzawka. - Kto ostatni w wodzie, ten półgoblin! - przerywam dziwną ciszę, która zapadła, mogącą prowadzić do przedwczesnych konkluzji. Mam moment przewagi, zaskoczenia, który zamierzam wykorzystać. Podeszwy pantofelków na pewno będą ślizgać się na mokrych kamieniach, przez co pomysł biegu w kierunku wody wydaje się dość abstrakcyjny i odrobinę niebezpieczny, jednak morska tafla wabi mnie odbijającymi się w niej promieniami niczym leśną rusałkę.





these violent delights have
violent ends...


Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Rozlewisko   20.08.18 13:01

The member 'Josephine Fenwick' has done the following action : Rzut kością


'k10' : 8


Powrót do góry Go down
Stephanie Pettigrew
avatar

Nieaktywni zakonnicy
Nieaktywni zakonnicy
https://www.morsmordre.net/t4568-stephanie-pettigrew https://www.morsmordre.net/t4577-poczta-stephanie https://www.morsmordre.net/t4575-kwieciste-dziewcze https://www.morsmordre.net/f282-harley-street-19-1 https://www.morsmordre.net/t4576-stephanie-pettigrew
Zawód : profesjonalna dekoratorka lodziarni Fortescue
Wiek : 23
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
Tabhair póg dom, táim Éireannach.
OPCM : 10
UROKI : 22
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 14
SPRAWNOŚĆ : 3
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Rozlewisko   22.08.18 22:12

Mogłaby przeleżeć tak całą wieczność, wsłuchując się w dźwięki cykad, szum wody i cichy oddech zaraz obok. Czuła na pewno, że matka będzie zła. Jedna z jej ładniejszych sukienek była kompletnie brudna i pewnie potrzeba będzie podwójnego chłoszczyść, żeby do wszystko odmyć. Ale Pettigrew nie wyglądała jakby plamy spowodowane kontaktem z naturą jej przeszkadzały. Kiedy się położyła trochę zielonego koloru trawy wtarło się w materiał. Uniosła dłoń ku ustom i lekko zaciągnęła się małą porcją szarego dymu, a później, robiąc przy tym niewielki dzióbek wypuściła go z ust, robiąc przy tym nad swoją twarzą małą chmurkę. Leżała przy tym nadal na trawie, obserwując niebo usłane złotawymi punkcikami, które urokliwie zdobiły ciemny firmament.
Prychnęła cichym śmiechem. No tak, w momencie jej największego szaleństwa w Hogwarcie już z niego odszedł, ale kilka osób niezaprzeczalnie słyszało o jej wybrykach. Wtedy jednak jeszcze nie sięgała po takie używki. Teraz to co innego. Babskie prywatki bez papierosa nie mogły się obejść, to było zbyt oczywiste! Podobnie jak takie wieczory. Niesamowicie odprężająca chwila...
Uniosła się po chwili do siedzenia, podobnie jak Johnatan. Usiadła tylko obok niego, tak by jej kolano zetknęło się z jego kolanem i oparła się o jego ramię wygodnie. Papieros tlił się w jej dłoni powolnie, na razie będąc ledwo w połowie. Wzięła pierwszego bucha, później następnego... Roześmiała się cicho, kiedy usłyszała jego słowa. Właściwie to był nawet całkiem niezły komplement. Czyżby powoli wyostrzał mu się podryw?
- Nie jestem już małą dziewczynką, wiesz? - mruknęła tylko pod nosem. Pozwoliła sobie jeszcze na chwilę takiego spokoju, gdy jej długie, ogniste włosy opadały na plecy chłopaka. Powietrze pachniało tytoniem, mokrą ziemią i świeżymi liśćmi. Niesamowite uczucie. Dopiero po chwili postanowiła się zbierać, wiedząc, że ma jeszcze plany ze znajomymi dziewczynami. Poza tym, trzeba było zdać im relację. Na pewno chcą wiedzieć... Taki urok posiadania koleżanek. Więc pożegnała się z chłopakiem i obiecała, że pojawi się na tańcach. Łatwo znalazła drogę z powrotem.

| z/t x 2




The reason the world appears to be so ugly,
is we're always trying to paint over it.

Powrót do góry Go down
Alexander Selwyn
avatar

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
https://www.morsmordre.net/t927-alexander-selwyn#4785 https://www.morsmordre.net/t999-fumea https://www.morsmordre.net/t937-lubisz-moze-teatr#4917 https://www.morsmordre.net/f84-boreham-palac-beaulieu https://www.morsmordre.net/t3768-skrytka-bankowa-nr-277 https://www.morsmordre.net/t979-a-selwyn#5392
Zawód : Uzdrowiciel w Szpitalu Św. Munga, hipnotyzer
Wiek : 21
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
"Nie dajcie się tym ludziom, maszynowym ludziom z maszynowym umysłem i maszynowym sercem."
OPCM : 38
UROKI : 15
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 16
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 9
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Rozlewisko   26.08.18 22:53

Jest tak samo niepewna siebie jak ja, błądząc po omacku w świecie, który oboje powinniśmy przecież znać. Problem polegał jednak właśnie na tym, że dom był dla nas obcy, wracanie doń wcale nie przynosiło ukojenia. Pojawiała się presja, zjadająca cię od wewnątrz, wykręcająca wnętrzności i przysparzająca nerwowych tików w miejscu pełnym nieznajomych dźwięków, głosów i kątów. Absurdalnie i paradoksalnie, dom nie był domem. Nie czułem się, jakbym go miał, nie znałem świata, który zbyt dobrze znał mnie. Niczym bezbronna ofiara wystawiona na żer dla drapieżników. Tylko Josie znała to uczucie i teraz wystarczyło mi tylko na nią spojrzeć, by przekazać te wszystkie dręczące mnie obawy. Mówiliśmy już o tym nie raz i nie dwa, w milczeniu dochodząc zapewne do tego samego wniosku: musieliśmy trzymać się blisko, żeby przetrwać, nie oszaleć, nie dać się światu. Intuicja, choć była narzędziem nieocenionym w pomocy przy poruszaniu się między zawiłościami codziennej nie-rutyny, w końcu zaczynała frustrować. Wiedzenie czegoś po prostu, bez pokrycia było okropne. Intuicja nie mogła zastąpić drugiej osoby, z którą można było podzielić się przemyśleniami. Intuicja z góry narzucała i nie znosiła sprzeciwu, tak, jakby ktoś nadal mną sterował.
Tyle że tym razem nie była to stricte inna osoba, a moje dawne ja.
Chociaż, tak naprawdę to nie znałem tamtego człowieka.
Wszystko to było widać na mojej twarzy, kiedy odwracałem od niej wzrok.
- To nie jest egoistyczne. Jednak... szkoda gonić za czymś, co było i nie wróci, kiedy tyle jest jeszcze przed nami. Tyle nigdy oczekujących wykreślenia ze słownika - powiedziałem, przyglądając się rozlewisku, a na moją twarz jął powoli, pomalutku wstępować spokój. Lubiłem odkrywać rzeczy przyjemnie nowe, nie niosące ze sobą bagażu emocjonalnego: to było takie prawdziwe odkrywanie na nowo. Także teraz, czując przyspieszony rytm serca, pod nogami mając twardy kamień, a przy boku delikatną obecność kobiety miałem wrażenie, że nie liczy się nic więcej ponad tę chwilę. Mogliśmy zrobić z nią dosłownie wszystko - z tą, jak i z każdą kolejną. Nie panowaliśmy nad przeszłością, nie byliśmy w stanie jej odmieć, tak samo jak nie mogliśmy dostatecznie przygotować się i na to, co przyniesie nam kolejny dzień. Jedyne co mogliśmy robić to podejmować decyzje i reagować na to, co oferował nam świat. Cały czas przy tym w swoich rozważaniach używałem liczby mnogiej, nie mogąc nawet zdobyć się na to, by wykluczyć ją z teoretycznego jutra.
Czy to nie było aby absurdalne, że czułem się przy niej tak bardzo na miejscu?
Nie mogłem jednak zwalczyć kąsającego mnie poczucia obowiązku. Nie wiedziałem, co tak dokładnie on miał sobą prezentować, mogłem tylko podejrzewać, że chodzi o rolę, jaką miałem odegrać w narastającym konflikcie. Zakon Feniksa, Gwardia, przysięga - słowa te, choć nie rozumiałem do końca ich znaczenia, pojawiły się w moich myślach zaburzając odrobinę spokoju, którą udało mi się zyskać. Chciałem już coś powiedzieć, przerwać ciszę i pokierować myśli w innym kierunku, kiedy Josie przyszła mi z odsieczą.
Zaskoczyła mnie, to fakt - przez ułamek sekundy stałem oniemiały, zaraz jednak rzuciłem się za nią w pościg, nie mogąc powstrzymać niedowierzającego śmiechu, który wyrwał się z mojej piersi. Mógłbym ją przegonić - jednak po co? Nie starałem się jej wyprzedzić, trzymając się parę kroków za jej plecami uważnie śledziłem każdy krok na śliskiej powierzchni kamieni, gotów doskoczyć do niej w mgnieniu oka i uchronić przed upadkiem. Nie było to jednak konieczne, zwinnie i lekko przemknęła przez mały tor przeszkód, by zaraz zburzyć wodną toń. Deptałem jej po piętach, rozpędzając się jeszcze, kiedy miałem po temu okazję. Mogła domyślić się, co chciałem zrobić, gdyby tylko obejrzała się przez ramię i dostrzegła ten błysk w oku, który zwiastował jedno.
Ze śmiechem złapałem ją w ramiona i z całym impetem jaki posiadałem po biegu pociągnąłem ją w rozedrganą toń.




If you're loved by someone
you're never rejected.
Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Rozlewisko   26.08.18 22:53

The member 'Alexander Selwyn' has done the following action : Rzut kością


'k10' : 4


Powrót do góry Go down
Josephine Fenwick
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t3390-josephine-fenwick#58313 https://www.morsmordre.net/t3429-poczta-josephine#59532 https://www.morsmordre.net/t3431-josephine#59578 https://www.morsmordre.net/f129-enfield-lavender-hill-145-8 https://www.morsmordre.net/t3519-skrytka-bankowa-nr-855#61428 https://www.morsmordre.net/t3428-josie#59531
Zawód : przyszła aurorka
Wiek : 22
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
W całym magicznym świecie gasną światła. Nie ujrzymy ich już za naszego życia.
OPCM : 32
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 10
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 3
Genetyka : Czarownica

PisanieTemat: Re: Rozlewisko   21.10.18 1:38

- Może powinniśmy nadrobić to co nam odebrano... - nie wspomnienia, a doświadczenia, chwytać przeżycia i cieszyć się chwilą. Taką jak ta, gdy zachodzące słońce odbija się w morskiej tafli, a urok miejsca nie pozwala na smutki. Wyrywam się do przodu z o wiele lżejszym sercem.
- Ene due rabe, Dirikrak połknął traszkę… - nucę pod nosem wyliczankę, przeskakując z kamienia na kamień. Nie wiem, skąd mi się to wzięło, ale wywołuje przyjemne odczucia, z którymi nie potrafię powiązać żadnych konkretnych wspomnień. Nic szokującego, przywykłam do reakcji odczuciami. - Ogniowi chcieli oddać wiedźmę, więc twoją duszę za to wezmę - kamienie są szorstkie, wystają na dość nad taflę wody, więc cała przeprawa nie stanowi większego problemu. Wyrywam się do przodu, z niewielkiego elementu zaskoczenia robię większą przewagę. A może to Alex pozwala mi się wyślizgnąć z pomiędzy swych rąk? - Raz - z kamienia na kamień - dwa - kolejny i... - trzy! Dziś przegrywasz ty! - zatrzymuję się gwałtownie, wyciągam ręce w bok, by zachować równowagę, pomimo zachwiania nagłym zwolnieniem. Nie przemyślałam tego, nie patrzyłam zbytnio przed siebie, łudząc się, że kamienna ścieżka będzie prowadzić o wiele dalej. Niespodzianka! Dalej już nie ma kamieni! Zatrzymuję się idealnie przed taflą wody, całkiem już głębokiej, może na tyle by zanurzyć się w niej po pas. Wraz z ostatnim słowem odwracam się na palcach, wykonując zgrabny półobrót. Śmiech tańczy na moich ustach, nie znika nawet w momencie, gdy dociera do mnie, co się dzieje. Nie mogę wyśmiać lorda Selwyna, stawiając pół goblina wyżej w kwalifikacji biegów na dystans… Alex nie daje mi do tego sposobności, wciągając w morską toń.
Woda jest inna. Chłodna. Ciężka. Szczypie w oczy. Wdziera się do ust, z których miał się wydobyć okrzyk zaszokowania. Jest słona. Całkowicie inna niżeli się spodziewałam, jednak gdzieś podświadomie wiem, że nie może być inna. Nie uderzam w kamienne podłoże, Alexander sprawnie obraca nas tak, by to on zamortyzował upadek. Wyplątuję się z jego ramion, by swobodnie wydostać się nad taflę skotłowanej wody. Wianek skutecznie powstrzymuje ciężkie od wody włosy przed niekontrolowanym opadnięciem na twarz. Nie zmienia to faktu, że nic nie pozostało na mnie suche. - Ty… nieznośne stworzenie! - patrzę na niego z oburzeniem, lecz zaczynam się przy tym śmiać w ledwo kontrolowany sposób. W odwecie macham krótko różdżką, rozpryskując wodę w jego kierunku. Skoro i tak już jesteśmy mokrzy…





these violent delights have
violent ends...


Powrót do góry Go down
Alexander Selwyn
avatar

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
https://www.morsmordre.net/t927-alexander-selwyn#4785 https://www.morsmordre.net/t999-fumea https://www.morsmordre.net/t937-lubisz-moze-teatr#4917 https://www.morsmordre.net/f84-boreham-palac-beaulieu https://www.morsmordre.net/t3768-skrytka-bankowa-nr-277 https://www.morsmordre.net/t979-a-selwyn#5392
Zawód : Uzdrowiciel w Szpitalu Św. Munga, hipnotyzer
Wiek : 21
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
"Nie dajcie się tym ludziom, maszynowym ludziom z maszynowym umysłem i maszynowym sercem."
OPCM : 38
UROKI : 15
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 16
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 9
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Rozlewisko   21.10.18 14:02

Trzymałem Josephine mocno, tak jakbym bał się, że leniwy wodny prąd mógłby wyrwać ją z moich ramion. Nie pozwoliłem jej uderzyć o kamieniste dno, samemu przyjmując na plecy te parę siniaków, których mogłem przecież pozbyć się jednym machnięciem różdżki. Nie oponowałem jednak, kiedy zaczęła wierzgać, wypuściłem ją na wolność, wykonawszy swój plan ze stuprocentowym przecież powodzeniem. Nie wiedziałem skąd brały się we mnie takie chwile, jak te małe złośliwe chochliki w oczach przejmowały kontrolę nad umysłem i doprowadzały do takich właśnie, o, sytuacji.
Wynurzyłem się spod wody, prychając lekko, zaraz jednak po raz kolejny dostając wodną salwę prosto w twarz. Włosy łapczywie przykleiły mi się do twarzy, wpadły w oczy, łaskotały w nos - dopiero kiedy były mokre i nie skręcone widać było, jakie tak naprawdę są długie. Odgarnąłem je jednak zgrabnie i posłałem pannie Fenwick mój szelmowski uśmieszek numer dwa, zanim nie odchyliłem się do tyłu i na powrót opadłem w morską toń. Unosiłem się leniwie na zmąconej tafli, uśmiechnięty niczym zadowolony z siebie niuchacz, któremu udało się zwinąć jakieś wyjątkowo błyszczące i drogocenne świecidełko.
- Znośne albo nie, ale przyznaj, nie jesteś w stanie beze mnie żyć - powiedziałem pewnym siebie tonem, wyciągając się jeszcze bardziej na wodzie. Dopiero po chwili dotarło do mnie, że te żartobliwe z zamiaru słowa mogły nabrać zupełnie innego wydźwięku. Bałem się otworzyć oczy, poruszyć jakkolwiek po uświadomieniu sobie tego, jak adekwatne były do naszej sytuacji. Wrośliśmy w siebie tak bardzo, że jedno bez drugiego naprawdę nie było sobie w stanie poradzić. Mógłbym się z tego cieszyć, jednak chłodny realizm nie opuszczał mnie nawet teraz. Fakt, że byliśmy z Josephine od siebie zależni w jakikolwiek sposób był równie zagrażający, co fascynujący. Poczułem przebiegający mnie dreszcz ekscytacji kiedy pomyślałem, że znajduje się tak blisko, że jeszcze przed chwilą trzymałem ją ciasno w swoich ramionach. Otworzyłem niespiesznie oczy, bojąc się spłoszyć ten ulotny moment, uczucie które mogło zaraz zniknąć i już nie powrócić. Jenak czy ta obawa, że to coś mogło zniknąć była uzasadniona? Przecież wiedziałem, że nie - wzbraniałem się tylko przed podjęciem jakiejkolwiek konkluzji, ruszenia ze stanu w którym aktualnie tkwiliśmy. A ona przecież tkwiła tam nadal, tak jak ją zostawiłem, ociekająca wodą, z burzą mokrych włosów powstrzymywaną kwietnym wiankiem. Tak pięknie i przerażająco bezbronna, czysta, taka właśnie wydawała się w tej chwili. Wiedziałem jednak, że pod warstwami materiału i żywego charakteru skrywa blizny - tak jak i ja, miała tajemnice których sama nie znała. Byliśmy tak bardzo złożeni, że napawało mnie to strachem - dlatego tylko w bezruchu leżałem na wodzie, patrząc się na nią i nie będąc w stanie się poruszyć.




If you're loved by someone
you're never rejected.
Powrót do góry Go down
Josephine Fenwick
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t3390-josephine-fenwick#58313 https://www.morsmordre.net/t3429-poczta-josephine#59532 https://www.morsmordre.net/t3431-josephine#59578 https://www.morsmordre.net/f129-enfield-lavender-hill-145-8 https://www.morsmordre.net/t3519-skrytka-bankowa-nr-855#61428 https://www.morsmordre.net/t3428-josie#59531
Zawód : przyszła aurorka
Wiek : 22
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
W całym magicznym świecie gasną światła. Nie ujrzymy ich już za naszego życia.
OPCM : 32
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 10
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 3
Genetyka : Czarownica

PisanieTemat: Re: Rozlewisko   26.10.18 4:38

Nagła kąpiel nastraja niepoprawnie dobrze - może właśnie taki jest urok tego festiwalu? Śmiech, nad którym nie potrafię zapanować, przerywa leśną ciszę. Woda działa orzeźwiająco - dawno nie czułam się tak szczęśliwa i wolna. Czuję się lekko na ciele i duszy - jak zabawka, którą skompletowano w całość dopasowując wyrwane części. W końcu kompletna, znajdująca się na właściwym miejscu, przy boku Alexandra. Beztroska usuwa wszelkie zmartwienia - nie myślę o problemach, o Zakonie, o trwającej wojnie, o żmudnym wysiłku wkładanym w kompletowanie odebranych wspomnień; liczy się to, że mogę być blisko niego - co z tego, że przemoczona do suchej nitki! - Nie chciałabym żyć bez ciebie - odpowiadam radośnie, aczkolwiek automatycznie i bezmyślnie... słowa ulatują zanim zdążę zastanowić się nad ich znaczeniem, wypowiedziane pewnym głosem, wcale nie szeptem, w żadnym wypadku nie mogę udać, że to tylko figle chochlików żyjących wśród drzew. Przypatruję się Alexandrowi unoszącemu się na tafli wody, a gdy ostatecznie spogląda na mnie spojrzeniem swych niebieskich oczu, marzę o tym by się skryć w morskiej toni. Cóż jednak da mi ucieczka? Jeśli się skryję, obrócę słowa w żart, będę trwać w tej matni uczuć bez końca. Już nie jestem rozbawiona, iskierki uśmiechu nie rozjaśniają mojego spojrzenia, zgaszone przez dławiący strach. Wstępuję na bardzo grząski grunt, te kilka dzielących nas kroków stawiam niepewnie niczym płochliwy kot gotowy do ucieczki w każdym momencie. Tak bardzo boję się jego reakcji na to co muszę uczynić… Ileż jednak mogę trwać w takim zawieszeniu, ostrożnie badając poszlaki pozyskiwane z otoczenia, łudząc się, że to co nas łączy to tylko przyjaźń? Staję tuż obok, zanurzona w wodzie aż po talię. - Mieli rację, jeśli chcesz mogę udawać, że jest inaczej… Powinnam to wiedzieć od samego początku… Trochę mi to zajęło, czyż nie? - muszę przerwać, nabrać odwagi, uspokoić rozkołatane serce, przez które ledwo co panuję rozedrganym, zachrypniętym nad głosem. Dotykam jego policzka samymi opuszkami palców mokrymi od słonej wody, kreślę na jego skórze niewielkie kółka, by dać sobie tych kilka niezbędnych sekund, w czasie których zbieram się na ostateczność. - Ty, Alexandrze, jesteś moim życiem i nie potrafiłabym istnieć bez ciebie - słowa padają wbrew wszystkiemu: niepewności, dławiącemu strachowi, a także wbrew tym przyziemnym sprawom - dzielącym nas różnicom społecznym. Być może właśnie rzucam się w bezdenną toń, niszczę coś bezpowrotnie, lecz równie destrukcyjne byłoby milczenie i tłumienie narastających uczuć, które przez ostatnie kilka dni kłębią się pod skórą niczym trujący wywar. Nie pozwalam mu się odezwać, jakkolwiek inaczej zareagować - nie muszę się mocno nachylać, by dosięgnąć jego ust. Przytrzymywane przez wianek włosy podlegają fizycznym siłom i łaskoczą go lekko po twarzy. Zatapiam się w miękkości jego ust, smakując pozostałości drobinek słonej wody. To ledwie muśnięcie, a zaraz potem drugie równie niewinne i lekkie, w żadnym wypadku nie przypominające scen z mugolskich filmów, które pokazywał mi Jamie. I nie chcę, by przypominało tych gwałtownych i namiętnych uniesień - tutaj nie ma nic wartego uwiecznienia na śmiesznej taśmie zwanej filmem... Jestem zbyt rozdarta - chcę zachować ten moment i absolutnie nie chcę go przerywać, a jednocześnie umieram z niepokoju nad konsekwencjami, z którymi przyjdzie mi się zmierzyć. Odsuwam się odrobinę, a dzikie stado wątpliwości momentalnie rzuca się z pazurami na moją duszę. Policzki mam zarumienione z desperacji. Pragnę go i jednocześnie chcę uciec, a przede wszystkim chcę wiedzieć, której z tych rzeczy pragnę bardziej.





these violent delights have
violent ends...


Powrót do góry Go down
 

Rozlewisko

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 5 z 5Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Reszta świata :: Inne miejsca :: Anglia i Walia :: Dorset, Weymouth-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-18