Wydarzenia



Login:

Hasło:




 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share
 

 Zamglone wzgórza

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9
AutorWiadomość
Mistrz gry
Mistrz gry

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Zamglone wzgórza - Page 9 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500

Zamglone wzgórza - Page 9 Empty
PisanieTemat: Zamglone wzgórza   Zamglone wzgórza - Page 9 I_icon_minitime04.12.16 0:50

First topic message reminder :

Zamglone wzgórza

To bardzo spokojne miejsce znajduje się w oddaleniu od najbliższych skupisk mugoli. Prawie zawsze osiada tutaj mlecznobiała mgła, ale mimo tego miejsce posiada swój niepowtarzalny urok i jest wprost idealne dla każdego, kto szuka ucieczki od zgiełku i codzienności. Czas wydaje się niemal stawać w miejscu, na pozór nic nie da rady zakłócić naturalnego rytmu przyrody. Czasem pojawiają się tu artyści szukający inspiracji, o czym może świadczyć stara, porzucona sztaluga leżąca gdzieś w trawie i powoli popadająca w zapomnienie. Jeśli dobrze się rozejrzeć, można znaleźć inne drobne pozostałości po sporadycznych odwiedzających: parę zaśniedziałych monet, starą fajkę, pusty flakonik po bliżej nieokreślonym eliksirze. Gdy dzień jest mniej mglisty, na jednym ze wzgórz można dostrzec ruiny starego zamku, najprawdopodobniej wzniesionego przez mugoli i opuszczonego wieki temu. Poniżej, w dolinie, znajduje się podmokły las, spowity najgęstszą mgłą i owiany tajemnicą. Czy odważysz się zejść z przyjemnego, cichego wzgórza prosto w jego serce? Niektórzy mówią, że z racji odległości od mugolskich siedlisk upodobały go sobie magiczne stworzenia.


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Brendan Weasley
Brendan Weasley

Nieaktywni zakonnicy
Nieaktywni zakonnicy
https://www.morsmordre.net/t3635-brendan-weasley https://www.morsmordre.net/t3926-victoria#74245 https://www.morsmordre.net/t3921-zmykaj-stad-bo-bede-gryzl#74154 https://www.morsmordre.net/f153-chancery-lane-13-21 https://www.morsmordre.net/t3924-skrytka-nr-786#74241 https://www.morsmordre.net/t3925-brendan-weasley#74242
Zawód : auror, szkoleniowiec
Wiek : 25
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
if thou gaze long into an abyss, the abyss will also gaze into thee
OPCM : 40
UROKI : 30
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 25
Genetyka : Czarodziej

Zamglone wzgórza - Page 9 Empty
PisanieTemat: Re: Zamglone wzgórza   Zamglone wzgórza - Page 9 I_icon_minitime13.05.19 1:20

- Nie jesteś pod wpływem imperiusa - westchnął, przyglądając się jej pobieżnie; był doświadczonym aurorem, podobnie jak Jackie, powinni być wiarygodni w roli kogoś, kto rozpoznaje tego typu klątwy - przecież to była ich praca. Dostrzec klątwę nie było wcale trudno, trudności przysparzało pozbycie się jej. Niezależnie od tego, czy jej sugestia miała sens, czy nie - oni byli kompetentni na nią odpowiedzieć. Dobrze wiedział, że Priscilli nie groził żaden imperius, nie dzisiaj, nie tutaj.  - Anomalia mogła wyrwać cię z łóżka - uzupełnił wypowiedź Jackie, nieprzerwanie przyglądając się dziewczynie. Takie sytuacje zdarzały się już przecież w przeszłości - a gdy mijały tygodnie, miesiące, anomalie jedynie przybierały na sile, stawały się coraz bardziej nieobliczalnie. To od tego to wszystko się zaczęło - nocna burza magiczną mocą wyciągnęła z łóżek czarodziejów i wyrzuciła ich w różne rejony kraju. - A może to kwestia nowego parasola. Kiedy wrócisz do domu - postaraj się go odnaleźć. I najlepiej go nie ruszaj, póki nie upewnisz się, że jest bezpieczny. Mógł zostać objęty klątwą - Chwytał się każdego jej słowa, nie próbując wymyślać własnej wersji tej historii. Zwykle kłamstwo przychodziło mu z trudem, ale gdy sama dyktowała mu słowa, potrafił się ich chwycić - niemal bez przeszkód. Nawet nie musiał mieć wyrzutów sumienia, przezorny zawsze zabezpieczony - nie stanie jej się krzywda, jeśli naprawdę sprawdzi ten parasol.
Skinął lekko głową, przytakując towarzyszce - skończyli, wyczuwał w tym komunikat również dla siebie: sądził, że zdąży jeszcze powrócić do Bones i weźmie udział w końcówce zebrania, ale bezpieczeństwo grupy było ważniejsze - Bones nie mogła jej dostrzec, musiała ruszyć w swoją stronę. Deszcz wciąż ciął przestrzeń, spływał po jego ramionach, po obszyciu kaptura, po przemokniętym płaszczu. Od wilgoci zaczynało robić się zimno.
- Chodźmy wszyscy - przytaknął na słowa Jackie, uchwyciwszy jej spojrzenie - ruszając w kierunku głównej drogi. - Odstawimy ją do autobusu i ruszymy w swoją stronę - dodał, błysk w jej oczach zdawał się mówić, że zamierzała drążyć temat - ale oni nie zamierzali zdradzić jej żadnych informacji. Ich departamenty współpracowały, ale nie były jednością, a dla dobra śledztwa niekiedy należało zachować tajność. - Będziemy mieć pewność, ze się nie zgubi - dodał, odnajdując wzrokiem piwne tęczówki drugiej aurorki. Pewnie rozumiała, co miał na myśli: będą mieć pewność, że nie zacznie węszyć na własną rękę. W okolicy był pub - mogli się tam zatrzymać, omówić końcówkę spotkania i osuszyć ubrania.




Hey you, don't help them to bury the light,
Don't give in without a fight.

Powrót do góry Go down
Priscilla Morgan
Priscilla Morgan

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t7142-priscilla-morgan#190036 https://www.morsmordre.net/t7149-ardra#190405 https://www.morsmordre.net/t7148-przesilenie-zimowe#190400 https://www.morsmordre.net/f162-beggars-hollow-5 https://www.morsmordre.net/t7150-skrytka-bankowa-nr-1765#190408 https://www.morsmordre.net/t7147-p-morgan#190391
Zawód : Wiedźmia straż
Wiek : 28 lat
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Wdowa
Jeśli cokolwiek przygnębiało ją bardziej niż własny cynizm, to fakt, że często nie była aż tak cyniczna jak prawdziwy świat.
OPCM : 6
UROKI : 19
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 10
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 3
SPRAWNOŚĆ : 2
Genetyka : Metamorfomag

Zamglone wzgórza - Page 9 Empty
PisanieTemat: Re: Zamglone wzgórza   Zamglone wzgórza - Page 9 I_icon_minitime05.06.19 1:28

Priscilla pokręciła głową, słysząc słowa młodej aurorki; nie, nigdy jej się to nie zdarzyło, a przynajmniej tego nie pamięta. Nawet, jeśli zaczęła lunatykować niedawno to przecież matka musiałaby coś zauważyć. Mimo wszystko Morgan przez większość czasu nie mieszkała sama, nawet jeśli jej matka ostatnio często odwiedzała krewnych.
Nie, nigdy mi się to nie zdarzyło. Na pewno nie jestem? A czy byłam? – spytała; wolała być pewna, że nie dotknęło ją żadne czarnomagiczne zaklęcie. Sama raczej nie była w stanie w tej chwili tego sprawdzić. Gdy Brendan zaczął jednak mówić o anomalii, na twarzy dziewczyny pojawiło się zrozumienie. Właściwie to też było całkiem prawdopodobne. – Na pewno go sprawdzę.
Wysłuchała wskazówek Jackie; nie miała też nic przeciwko, by aurorzy jej towarzyszyli. Nie miała ani sił, ani chęci czy siły, aby wnikać w ich sprawy, ale jednocześnie pogoda przecież nie była najlepsza. Wędrowanie samotnie zawsze zaś wiązało się z pewnym ryzykiem, którego Priscilla wolała nie podejmować, jeśli miała wybór. Co trzy różdżki to nie jedna.
Cokolwiek to było to odcięło mnie najwyżej na kilka godzin… ale w takim razie chodźmy, nie ma co zwlekać w taką pogodę – zgodziła się bez oporów, wyciągając różdżkę. Krótkie lumos sprawiło, że po chwili las przed nią nieco się rozjaśnił, choć drzewa w dziwny sposób pochłaniały blask różdżki. Wychowana w mieście Priscilla nie spędziła zbyt wiele czasu wśród natury i nie czuła się wśród niej najbardziej swobodnie, nawet jeśli nie miała zamiaru narzekać.
Nawet nie przeszło jej przez myśl, że za słowami aurorów mogło kryć się cokolwiek więcej; zwykle czujna, teraz przez dezorientacje i panującą wokół, nieprzyjemną pogodę. Gdyby warunki były bardziej sprzyjające pewnie nie odpuściłaby Brendanowi. Ktoś taki jak ona przecież się nie gubi… prawda? Nie ląduje w środku lasu, nie wiedząc, gdzie jest. Nie pyta się o drogę nieznajomych aurorów. I nie potrzebuje niczyjej pomocy. Poza tą jedną, wyjątkową sytuacją, o której pewnie będzie chciała prędko zapomnieć.
Ruszyła w las, razem z dwójką aurorów, próbując zignorować zimno i nie pomylić kierunku, który wcześniej wskazała Rineheart.

| z/t x3?





Istnieją wyłącznie i niezmiennie jedynie źli ludzie, ale  niektórzy stoją po przeciwnych stronach.

Powrót do góry Go down
Cedric Dearborn
Cedric Dearborn

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t7241-cedric-dearborn https://www.morsmordre.net/t7249-nike#195067 https://www.morsmordre.net/t7242-znajde-cie https://www.morsmordre.net/f238-oaza-chata-nr-30 https://www.morsmordre.net/t7248-skrytka-bankowa-nr-1776#195061 https://www.morsmordre.net/t7247-cedric-dearborn#195054
Zawód : ex-auror, rebeliant
Wiek : 30
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Wdowiec

chcesz zabić i zniszczyć,
zniewolić nienawiść


ja też
OPCM : 25
UROKI : 20
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 6
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarodziej
Zamglone wzgórza - Page 9 Tumblr_nfuaq0ERJn1rw4rkuo7_250

Zamglone wzgórza - Page 9 Empty
PisanieTemat: Re: Zamglone wzgórza   Zamglone wzgórza - Page 9 I_icon_minitime07.09.20 21:47

30 lipca?

Zwrócenie się o pomoc i wsparcie do wilkołaków świadczyło już o desperacji Zakonu Feniksa, o tym jak w beznadziejnym położeniu znaleźliśmy się zarówno my, jak i czarodziejski świat. Dowiedziałem się, że w ostatnich miesiącach próbowano przekonać do pomocy olbrzymy, lecz próby te spełzły na niczym i nie udało się otrzymać ich wsparcia. Żałowałem, że o Zakonie Feniksa dowiedziałem się tak późno, lecz w pertraktacjach z olbrzymami nie byłbym żadnym wsparciem. Nic nie wiedziałem o tych stworzeniach ponad to, że są ogromne, niebezpieczne i bywają agresywne, niekiedy także okrutne.
Tonący brzytwy się chwyta, tak mówią, musieliśmy zatem spróbować. Wśród nas byli ludzie, którzy wszędzie potrafili dostrzec dobro. Ja, musiałem przyznać, raczej podzielałem uprzedzenia większości czarodziejskiego społeczeństwa. O zbyt wielu ofiarach wilkołaków, którzy podczas pełni przemieniali się w krwiożercze bestie, słyszałem, aby darzyć je zaufaniem. Michael Tonks był wyjątkiem potwierdzającym regułę. Zarejestrował się, spożywał wywar tojadowy, czyniący go świadomym podczas pełni, można było mu ufać, był dobrym człowiekiem i aurorem, lecz większość obciążonych klątwą likantropii taka nie była. Niektórzy nie mieli najmniejszego zamiaru się rejestrować, narażając tym samym innych na ogromne niebezpieczeństwo, a na to nie było we mnie zgody.
Musieliśmy jednak spróbować do ich ludzkiej natury, którą wciąż w sobie mieli, to jednak pozostawało na tę chwilę drugorzędnym problemem, bo podstawowym wciąż było... Samo odnalezienie ich. Gdyby Biuro Aurorów nie zostało rozwiązane, a ja wciąż mógłbym pojawić się w Ministerstwie Magii, to może udałoby się w jakiś sposób dotrzeć do rejestru wilkołaków, jednakże w chwili obecnej to było po prostu niemożliwe. Rozpuściłem jednak wici wśród znajomych, a oni wśród swoich znajomych, dzięki czemu udało mi się dowiedzieć o niepokojących zdarzeniach mających miejsce w odległej Szkocji, w okolicach miasteczka Geruhin. Przebąkiwano, że niektórzy podejrzewają obecność wilkołaka w pobliżu, lecz nie było to nic pewnego. Musieliśmy to jednak sprawdzić.
Kilka dni wcześniej naskrobałem kilka list do Roselyn Wright, proponując, byśmy spotkali się na obrzeżach wioski i wspólnie spróbowali porozmawiać z mieszkańcami. Zawsze to inaczej, gdy rozmawia się twarzą w twarz. Z samym plotek nie dowiemy się niczego konkretnego. Tak jak napisałem, tak uczyniłem. Czekałem na uzdrowicielkę przy wiejskiej drodze, wiodącej do miasteczka, wsparty o kamienny murek, z rękoma splecionymi na piersi. Ostatni dzień lipca był ciepły i słoneczny, lecz nie skwarny i nieprzyjemnie duszny, chłodny wiatr ze wschodu przynosił ukojenie. Szkocja to jednak Szkocja, zmienić się to mogło w każdej chwili, dlatego w torbie, którą miałem przewieszoną przez ramię schowałem lekki, nieprzemakalny płaszcz. Oprócz niego miałem przy sobie jedynie mapę, różdżkę i sakiewkę z kilkoma monetami. Nie spodziewałem się, że już dziś uda nam się odnaleźć do wilkołaka.





when injustice
becomes law
resistance
becomes duty



Powrót do góry Go down
Roselyn Wright
Roselyn Wright

Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t6412-roselyn-wright https://www.morsmordre.net/t6516-furia#166169 https://www.morsmordre.net/t6521-roselyn#166208 https://www.morsmordre.net/f113-irlandia-killarney-national-park-upper-cottage https://www.morsmordre.net/t6553-skrytka-bankowa-nr-1612#167244 https://www.morsmordre.net/t6551-r-wright#259225
Zawód : uzdrawiam w Leśnej Lecznicy
Wiek : 30
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
For a star to be born, there is one thing that must happen:
a gaseous nebula must collapse.
So collapse. Crumble.
This is not your destruction.
This is your birth.
OPCM : 10
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 30
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarownica
 wild beasts wearing human skin

Zamglone wzgórza - Page 9 Empty
PisanieTemat: Re: Zamglone wzgórza   Zamglone wzgórza - Page 9 I_icon_minitime15.09.20 23:45

Krok za krokiem podążała w stronę umówionego przed kilkoma dniami miejsca spotkania. Nie czuła się ani trochę pewnie w powierzonej jej roli. Rzadko kiedy dawano jej zadania, które wykraczałyby poza jej uzdrowicielskie umiejętności. Była jednak świadoma, że skoro poproszona ją o tego rodzaju pomoc, potrzebne było teraz każdego rodzaju wsparcie. Jeszcze rok temu z pewnością wahałaby się. Nie, nie dlatego, że jak większość magicznego społeczeństwa gardziła wilkołakami. Dlatego, że wizja zbierania wojsk w dogłębny sposób przerażała, kłóciła się ze stworzonym przed laty światopoglądem.
Jeszcze wtedy nie wiedziała, że stanie się to koniecznością. Potrzebowali wsparcia. Potrzebowali ludzi, którzy stawią opór nowemu reżimowi. Nie chciała patrzeć na to jak kolejne miasto upada, kolejni ludzie umierają, tracą swój dobytek, muszą uciekać. Wielka Brytani nie mogła się temu poddać, jednak wszystkie znaki na niebie i ziemi mówiły, że to nie brzmi jak wyśniona w najgorszym koszmarze fatalistyczna wizja. Chciałaby móc to zatrzymać. Nie miała jednak takiej władzy, mogła zrobić jedynie to. Nawet jeśli kiedyś wahałaby się, teraz podjęła się tego zadania.
Wiedziała wystarczająco o likantropii, by nie mieć negatywnych uczuć względem czarodziejów, którzy zapadli na tą klątwę. Jakże można było ich za to winić? Wbrew własnej woli zarażeni, nieuleczalną chorobą , która miała ich definiować każdego kolejnego dnia ich istnienia. Piętnowali ich, zamiast im pomagać. Nie wierzyła w to, że człowiek był bestią samą w sobie, tylko że to jego decyzję go w ten sposób określały. To kim decydował się być - czy kimś świadomym swojego przekleństwa czy wilkołakiem, który decydował się oddać swojej zwierzęcej naturze.  Ale co mogła wiedzieć ona? Nigdy nie starła się z wilkołakiem, nie znała wypuszczonej z klatki bestii. Ostatnim bastionem była nadzieja, że są ludzi źli, ale jest jeszcze wielu tych dobrych. Tych, którzy mimo swojej klątwy nie chcą czynić nikomu żadnej krzywdy.
Miała nadzieję, że właśnie takich ludzi poszukuje Zakon.
Przywitała Cedrica bladym uśmiechem. Jeszcze bledsze wydawały się być wspomnienia z Hogwartu. - Witaj, Cedricu - powiedziała, zaciskając palce na pasku skórzanej torby. Nie wiedziała czy uda im się dzisiaj odnaleźć cel swojej misji, więc spakowała jedynie coś do jedzenia, gdyby poszukiwania miały się przedłużyć i płaszcz, który miał ochronić przed kapryśną szkocką pogodą. Różdżka czekała pod ręką, nie było jednak potrzeby po nią sięgać.
Tęskniła za domem tak bardzo. Odkąd upadł Londyn, bała się tu wrócić. Znajomy krajobraz zamiast dodawać otuchy, przygnębiał. - W lecznicy mówili, że ludzie skarżą się na to, że ktoś poluje na ich zwierzęta. Te magiczne i te nie. Może powinniśmy pomówić z mieszkańcami? Może ktoś będzie skory do rozmowy, na pewno ktoś coś wie - powiedziała, spoglądając na Cedrica. Wydawał się znacznie bardziej ponury niż te kilkanaście lat temu. Być może jednak udałoby im się dowiedzieć czegoś ważnego. Wszakże czasami ludzie odpowiadali na pytania tych, którzy odbierali im poczucie bezpieczeństwa, a czasami tych, którzy zdawali się nosić w sobie ciepło.




there's a storm in my head
and it's killing all the flowers
Powrót do góry Go down
 

Zamglone wzgórza

Powrót do góry 
Strona 9 z 9Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Reszta świata :: Inne miejsca :: Szkocja-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-20