Wydarzenia



Login:

Hasło:




 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share
 

 Jezioro Loch Lomond

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4
AutorWiadomość
Mistrz gry
Mistrz gry

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Jezioro Loch Lomond - Page 4 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500

Jezioro Loch Lomond - Page 4 Empty
PisanieTemat: Jezioro Loch Lomond   Jezioro Loch Lomond - Page 4 I_icon_minitime08.01.17 21:18

First topic message reminder :

Loch Lomond

Jedno z najbardziej malowniczych miejsc w Szkocji, największe jezioro Wielkiej Brytanii - Loch Lomond. Na samym jeziorze znajdują się niewielkie wyspy, na które turyści, jak i mieszkańcy od czasu do czasu się wybierają, szczególnie letnią porą. Dookoła jeziora znajduje się także kilka niewielkich, głównie mugolskich mieścin. Warto wspomnieć, że ludzie w tych okolicach mówią tak silnym szkockim dialektem, że rodowity Anglik może mieć niemałe problemy ze zrozumieniem ich.
W okolicach gór nie trudno spotkać także typowe dla Szkocji rude krowy oraz pokaźne stada płochliwych, acz bardzo hałaśliwych baranów.


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Joseph Wright
Joseph Wright

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t5364-joseph-e-wright https://www.morsmordre.net/t5428-do-joe#123175 https://www.morsmordre.net/t5417-joe-w#122688 https://www.morsmordre.net/f108-piddletrenthide-79-kamienny-domek https://www.morsmordre.net/t5462-skrytka-bankowa-nr-1335#124469 https://www.morsmordre.net/t5441-joe-wright
Zawód : ścigający Zjednoczonych z Puddlemere
Wiek : 28 lat
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
What if I'm far from home?
Oh, brother I will hear you call.
What if I lose it all?
Oh, sister I will help you out!
Oh, if the sky comes falling down, for you, there’s nothing in this world I wouldn’t do.
OPCM : 15
UROKI : 5
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 15
SPRAWNOŚĆ : 15
Genetyka : Czarodziej
Zjednoczeni z Puddlemere

Jezioro Loch Lomond - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Jezioro Loch Lomond   Jezioro Loch Lomond - Page 4 I_icon_minitime01.08.19 13:00

Spokojny ton, podniesienie rąk, ale PRZEDE WSZYSTKIM oświadczenie, że jest sportowcem, najwyraźniej podziałały, bo dziewczę przestało tak desperacko szarpać się z pojazdem. I dobrze, bo Joseph naprawdę nie chciał nikogo straszyć (no dobra, czasami dla żartów mu się zdarzało, ale to znajomych i przyjaciół), a już z pewnością nie obcą mugolkę w środku dziczy podczas zamieci śnieżnej - nigdy nie aspirował do roli potwora. Za to na najbardziej otwartego człowieka na Ziemi - już owszem - nic dziwnego, że mogła ją ta jego cecha zdziwić, na dodatek w dobie powszechnego chaosu, strachu i nieufności ludzi względem siebie. Całkiem prawdopodobne, że Joseph Wright był najbardziej bezpośrednim i prostolinijnym człekiem, jakiego spotkała w życiu. Co więcej, wcale nie oczekiwał od niej tego samego, ale mile go zaskoczyła również się przedstawiając.
Zaraz... Figg? Joe zmarszczył lekko brwi i spróbował się przyjrzeć mugolce(?) poprzez padające płatki śniegu, zagęszczający się mrok nadchodzącego zimowego wieczora i cień rzucany przez jej kaptur. Po pierwsze na niewiele się to zdało nawet przy jego sokolim wzroku, a po drugie szybko przyszło mu do głowy, że niejednemu Szkotowi Smith... to znaczy Figg. Nic dziwnego, że Joe znał już jedną pannę Figg - ale tamta chodziła z nim do Hogwartu, hardo z nim trenowała, a potem grała przeciwko niemu i z tego, co Joe wiedział, to raczej nie kolekcjonowała zasp śnieżnych w mugolskich autach. No i nie była weterynarzem.
Dokładnie w momencie, kiedy Wright tak ochoczo zapewnił, że nie chce mieć z panną Figg do czynienia bardziej niż to konieczne i tylko zerknie na tą mapę i sobie pójdzie, mugolka bez najmniejszego skrępowania do niego podeszła i pchnęła w stronę pojazdu. Całkiem zdecydowanie jak na taką drobinę.
- Chwila, chwila... co? - kompletnie tym wszystkim zbiła go z pantałyku, bo nie dość, że nagle przestała się go bać zupełnie, to jeszcze czegoś od niego chciała. I jasne, normalnie to Joe by jej nieba uchylił, jak każdej dziewczynie w potrzebie, ale...
- ...Oponę? - powtórzył za nią patrząc to na samochód to na panią weterynarz. Oczywiście, że chciał się z tego wykręcić, tym bardziej, że nie miał bladego pojęcia jak się naprawia pęknięte koła w mugolskich samochodach (Czy zwykłe Reparo by wystarczyło?), ale ta już otwierała auto, by wskazać mu to "za ciężkie koło".
- Wiesz, ja... - zaczął, ale szybko ugryzł się w język i spojrzał na jedną z opon - najbliższą, która akurat była cała i nienaruszona. - To wygląda na poważne uszkodzenie - spróbował się wyłgać, przyjmując w miarę poważny i pewny siebie ton. - Chyba lepsza byłaby fachowa pomoc. Może sprawdzimy na mapie, czy nie ma tu w okolicy czegoś takiego...? - zaproponował. Gdyby się udało ją przekonać, to zdobyłby mapę i uniknąłby... udawania mugola.
Kiedyś to chyba nawet robił, to znaczy: wymieniał koło, albo pomagał w wymianie koła... a może patrzył jak ktoś to robi? Clarice, jego była, miała auto i kiedyś jej się zepsuło... ale inaczej wyglądało. I to było strasznie dawno temu. Szczerze wątpił czy udałoby mu się to odtworzyć z pamięci krok po kroku.




Beat back those Bludgers, boys,
and chuck that Quaffle here
No team can ever best the best of Puddlemere!


Powrót do góry Go down
Arabella D. Figg
Arabella D. Figg

Nieaktywni niemagiczni
Nieaktywni niemagiczni
https://www.morsmordre.net/t7534-arabella-doreen-figg#208458 https://www.morsmordre.net/t7561-listy-do-arabelli#209465 https://www.morsmordre.net/t7560-arabella-figg#209463 https://www.morsmordre.net/f246-szkocja-newton-steward-bargaly-dom-nad-palnure-burn https://www.morsmordre.net/t7566-skrytka-bankowa-nr-1835#209479 https://www.morsmordre.net/t7567-a-figg#209492
Zawód : weterynarz
Wiek : 25
Czystość krwi : Charłak
Stan cywilny : Panna
Chwytaj chwile nieuchwytne
OPCM : 0
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Charłak
Chwytaj chwile nieuchwytne.

Jezioro Loch Lomond - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Jezioro Loch Lomond   Jezioro Loch Lomond - Page 4 I_icon_minitime03.08.19 11:06

Gdzieś z tyłu głowy Arabelli nadal paliła się czerwona lampeczka, która nakazywała jej ostrożność. Nie znała nieznajomego - znaczy, Wrighta - i musiała uważać. W końcu nie wiedziała, czy jego niewinne pytanie o mapę nie oznaczało, że chciałby ukraść jej auto; a dopiero teraz, jak zapoznał się z usterką, zdał sobie sprawę, że nigdzie nie pojedzie. Albo miał inne niecne plany... może chciał ją porwać i zrobić z niej, nie wiem Narzeczoną Śnieżnego Potwora? Narzeczoną Yeti? Matko Boska, miej w opiece Arabellę i jej niewielki samochód. A co do samochodu - Arabella zmrużyła oczy i to wcale nie z powodu płatków śniegu omiatających jej twarz, a z powodu skrępowania pana sportowca. Spojrzała na niego z miną "No chyba żartujesz", której z pewnością nie zauważył. Jak to wezwać fachowca? Przecież każdy normalny mężczyzna potrafił zmienić koło w samochodzie! No chyba że był czarodziejem, ale patrząc na pana sportowca, wątpiła w jego magiczne zdolności. Czarodziej na pewno nie przemierzałby dzikich łąk piechotą w taką śnieżycę. - Tak, oponę - przytaknęła podejrzliwie. Czy on w ogóle wiedział, co to jest opona? Ramiona jej opadły; a więc nie tylko utknęła na jakimś leśnym pustkowiu, ale na dodatek z nieznajomym, którego raczej nie wypadało wygonić w śnieżycę, żeby zostawił ją samą. Cóż, zawsze mogło ją znaleźć coś większego i bardziej niebezpiecznego, więc chyba nie powinna narzekać, że to pan sportowiec pojawił się na horyzoncie. Teraz przynajmniej będzie miała... hm, towarzystwo? - Joseph - wymówiła jego imię najbardziej urokliwie, jak tylko potrafiła. - To tylko pęknięta opona. Nie potrafisz zmienić opony? Przecież każdy normalny facet to potrafi. Boisz się pobrudzić? - zachichotała. Nadal stała jak kretynka przy bagażniku, śnieg wpadał do środka, a ona nadal trzymała dłoń na kole zapasowym, jakby liczyła na to, że ten widok zmotywuje Wrighta do pracy. A chwilę potem zaśmiała się krótko, słysząc jego kolejne słowa. - Fachowca? Myślisz, że gdzieś w pobliżu znajdziemy fachowca? I co zrobimy? Będziemy się przedzierać kilkadziesiąt kilometrów przez tą zamieć? Zamarzniemy! - zaoponowała. - Więc nie jesteś w stanie mi pomóc, tak? - westchnęła zaraz potem, posyłając mu zrezygnowane spojrzenie. Co im pozostało w tej sytuacji? Chyba tylko przeczekać tę zamieć w samochodzie. No ale poważnie, jaki facet nie potrafił zmienić koła?
A może to był jeden z tych nowoczesnych chłopców, który uważał, że to kobiety powinny brać się za pracę fizyczną? Kobiety na traktory?


Powrót do góry Go down
Joseph Wright
Joseph Wright

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t5364-joseph-e-wright https://www.morsmordre.net/t5428-do-joe#123175 https://www.morsmordre.net/t5417-joe-w#122688 https://www.morsmordre.net/f108-piddletrenthide-79-kamienny-domek https://www.morsmordre.net/t5462-skrytka-bankowa-nr-1335#124469 https://www.morsmordre.net/t5441-joe-wright
Zawód : ścigający Zjednoczonych z Puddlemere
Wiek : 28 lat
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
What if I'm far from home?
Oh, brother I will hear you call.
What if I lose it all?
Oh, sister I will help you out!
Oh, if the sky comes falling down, for you, there’s nothing in this world I wouldn’t do.
OPCM : 15
UROKI : 5
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 15
SPRAWNOŚĆ : 15
Genetyka : Czarodziej
Zjednoczeni z Puddlemere

Jezioro Loch Lomond - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Jezioro Loch Lomond   Jezioro Loch Lomond - Page 4 I_icon_minitime03.08.19 14:17

No i guzik z tego. Jego niecny plan zdobycia mapy, ogarnięcia gdzie są i zmycia się czym prędzej... obrócił się w niwecz w jednej chwili. No, może w dwóch, bo najpierw dziewczę wymówiło jego imię tak, jak to tylko przedstawicielki płci przeciwnej potrafią w magiczny (dokładnie tak!) sposób zaskarbiając sobie uwagę faceta, a potem... a potem w bezprecedensowy sposób zarzuciła mu, że nie umie zmienić opony! Łohohoho! ON? On czegoś nie potrafi? Czegoś, co umie "każdy normalny mężczyzna"?! Tak? To on jej teraz pokaże! I nieważne w tym momencie było, że rzeczywiście nie posiadał takiej umiejętności - wymiany koła - musiał bronić swojej męskiej dumy!
- Zaraz, zaraz, zaraz! - zaoponował, kiedy pani? panna? Figg zaczęła wyśmiewać jego pomysł. Zamarzliby - też coś! Joe leciał w tej zamieci śnieżnej, a potem też w deszczu i gradzie na miotle, spacerek do specjalisty od aut miałby mu zaszkodzić? Na brodę Merlina, chyba sobie żartowała!
Ale to też już było w tej chwili nieważne, bo Joseph właśnie rzucił swoją sportową torbę na ziemię i ruszył w stronę pojazdu, a tym samym i mugolki.
- Nikt tu nie mówił, że nie umiem zmienić opony, tak? Wyjaśnijmy sobie jedno: zasugerowałem fachowca, bo być może wymiana będzie niewystarczająca, a nie dlatego, że nie umiem - no, jasne, ależ oczywiście, Josephie Wright, ekspercie od mugolskich pojazdów! - ale skoro tak bardzo ci na tym zależy, to proszę bardzo, już się do tego zabieram. W końcu każdy facet to potrafi - oświadczył już pochylając się do wnętrza auta i porządnie chwytając koło, które się w nim znajdowało. Wyciągnięcie go na zewnątrz nie stanowiło dla Josepha najmniejszego problemu... choć mniej więcej właśnie w tym momencie kończyła się jego wiedza na temat tego, co należało robić dalej.
Boję się pobrudzić? Co to w ogóle za bezczelne insynuacje? JA nie boję się niczego, fukało mu w głowie jego urażone męskie ego.
- No dobra, no, to które koło ci poszło? - mruknął takim tonem, jakby pytał które opakowanie czekoladowej żaby ściągnąć jej z za wysokiej półki w sklepie. I nieważne, że już zapewne powinien wiedzieć które koło, skoro wcześniej sugerował, że uszkodzenie jest tak poważne, że może wymagać naprawy przez specjalistę... Ech. Zresztą szybko omiótł wzrokiem opony pojazdu i zauważył jedną odbiegającą wyglądem od pozostałych. Kopnął ją lekko czubkiem buta. Może i była lekko sflaczała, ale jak na jego gust można by spokojnie jechać dalej. Co by się niby stało? Nawet gdyby auto się z tego powodu przechyliło (minimalnie!), to Figa pewnie nawet by tego nie odczuła podczas jazdy... Baby to jednak straszne panikary.
No dobra, to co teraz? Joe miał dobre koło, które chwilę później położył w śniegu obok siebie i znalazł koło uszkodzone... które zapewne wypadałoby jakoś odczepić od auta. Jak?
Póki co stał i mu się przypatrywał z góry, przekrzywiając lekko głowę i drapiąc się po oszronionej brodzie. Źle to wszystko zorganizował. Mógł najpierw podejść do tej zepsutej opony i pod pretekstem przyglądnięcia jej się, spróbować rzucić Reparo tak, żeby dziewczyna nie widziała, a teraz? Na własne życzenie wlazł po pas w sam środek łajna buchorożca.
Śnieg sypał mu na łeb i za kołnierz, powoli się ściemniało, a Joe zachodził w głowę jak się to cholerstwo odczepia. Nie pamiętał.
Przykucnął przy pojeździe, przyglądnął się zepsutej części jeszcze dokładniej, po czym złapał oponę dwiema rękami i pociągnął. Nic z tego. Włożył w to więcej siły. Nawet nie drgnęła, więc zaparł się nogami o kamienne podłoże pokryte grubą warstwą śniegu i pociągnął z całej siły. To mogło skończyć się w tylko jeden sposób: ośnieżona i zabłocona guma wyślizgnęła mu się z rąk, a on runął w tył lądując prosto w śnieżnej zaspie... bardzo profesjonalnie na tyłku.
- Niech to tłuczek - warknął cicho pod nosem przekleństwo, już się podnosząc z ziemi i otrzepując płaszcz ze śniegu. - Bez narzędzi nie da rady - oświadczył kwaśno, jak gdyby faktycznie dopiero teraz doszedł do tego wniosku... w sumie właśnie tak było. Nie sądził, że dziewczę ma jakiekolwiek narzędzia, więc można było chować zapasowe koło z powrotem do pojazdu i... wydębić od niej tą mapę.




Beat back those Bludgers, boys,
and chuck that Quaffle here
No team can ever best the best of Puddlemere!


Powrót do góry Go down
Ain Eingarp
Ain Eingarp

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f47-sowia-poczta http://morsmordre.forumpolish.com/f5-powiazania http://morsmordre.forumpolish.com/f55-mieszkania http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Wielość
Wiek : nieskończoność
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
I show not your face but your heart's desire.
OPCM : 0
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
Genetyka : Metamorfomag
Jezioro Loch Lomond - Page 4 3baJg9W

Jezioro Loch Lomond - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Jezioro Loch Lomond   Jezioro Loch Lomond - Page 4 I_icon_minitime27.02.20 16:10

Fergusowi Hendersonowi nie była straszna żadna zimowa zawierucha i niepogoda. Był starym leśniczym i wiedział, że kłusownicy nigdy nie spali, nawet między świętami a Nowym Rokiem. Tutejsze tereny zaś znał doskonale i nawet gdyby stracił wzrok, bezbłędnie poruszałby się pomiędzy starymi konarami drzew ze swoją nieśmiertelną (i raczej nieużywaną) strzelbą na ramieniu i popielatą charcicą - Jessie - u boku. Dziś też nie bacząc na porę ani prószący śnieg, przedzierał się cierpliwie przez las podążając tropem jednego z tych padalców podrzucających wnyki na niewinną zwierzynę. Nie przeoczał żadnego śladu kłusowniczej bytności między innymi dzięki Jessie, która obwąchiwała wszystko dokładnie i prowadziła swego pana za nielegalnym łowczym. Było o tyle łatwiej, że trop był świetnie widoczny na śniegu, a odgłosy ludzkich kroków były tłumione, dzięki czemu do kłusownika można było podejść bardzo blisko. Owszem, padający śnieg potrafił przykryć ślady, ale te dzisiaj były świeże, a Jessie miała doskonały węch. Byli blisko.
Fergus zwolnił kroku i nasłuchiwał dobrą chwilę, psina zaś zatrzymała się ze wzrokiem utkwionym w jednym punkcie przed nimi. Dobrze, jeszcze kawałek. Ruszyli dalej, choć tym razem szybciej. Zbliżali się do drogi i Fergus obawiał się, że kłusownik wsiądzie do zostawionego tam samochodu i odjedzie. Co z tego, że leśniczy zlikwidował jego pułapki, skoro ten bezkarnie będzie mógł porozkładać nowe gdzie indziej? Trzeba drania złapać na gorącym uczynku! I wtem całą okolicą wstrząsnął huk wystrzału z broni palnej.
- Jessie, bierz! - zawołał do psa, który puścił się biegiem w tamtym kierunku. Po chwili słychać było wściekłe ujadanie charcicy.
Mężczyzna ruszył czym prędzej w tamtym kierunku, przewieszoną na plecach strzelbę biorąc jednak do ręki, by była w gotowości - nie do wystrzału, rzecz jasna, po prostu świetnie sprawdzała się jako straszak.
- Co to? Co się tam dzieje?! - zawołał skrzekliwie wyraźnie zdenerwowany, kiedy wypadł spomiędzy drzew na leśną drogę. Przed nim Jessie wściekle oszczekiwała jakąś panienkę stojącą przed samochodem. Nie, ona nie wyglądała na kłusownika, chociaż cholera wie w tych dzisiejszych czasach.
- Nie ruszać się! Mam broń! - zagroził na wszelki wypadek, podchodząc bliżej.




I show not your face but your heart's desire
Powrót do góry Go down
Joseph Wright
Joseph Wright

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t5364-joseph-e-wright https://www.morsmordre.net/t5428-do-joe#123175 https://www.morsmordre.net/t5417-joe-w#122688 https://www.morsmordre.net/f108-piddletrenthide-79-kamienny-domek https://www.morsmordre.net/t5462-skrytka-bankowa-nr-1335#124469 https://www.morsmordre.net/t5441-joe-wright
Zawód : ścigający Zjednoczonych z Puddlemere
Wiek : 28 lat
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
What if I'm far from home?
Oh, brother I will hear you call.
What if I lose it all?
Oh, sister I will help you out!
Oh, if the sky comes falling down, for you, there’s nothing in this world I wouldn’t do.
OPCM : 15
UROKI : 5
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 15
SPRAWNOŚĆ : 15
Genetyka : Czarodziej
Zjednoczeni z Puddlemere

Jezioro Loch Lomond - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Jezioro Loch Lomond   Jezioro Loch Lomond - Page 4 I_icon_minitime27.02.20 17:00

Joseph dumał nad tym jak odczepić koło, spróbował je jeszcze raz pociągnąć, ale to nic nie dawało. Panna Figa przynajmniej nie stała nad nim i nie patrzyła na te żałosne próby wymiany opony, tylko mrucząc coś o tych narzędziach, zaczęła ich szukać w pojeździe. Kuferek z narzędziami zresztą zaraz wylądował przy nim i Joe czym prędzej go otworzył szukając tam ratunku. Guzik. Powyciągał wprawdzie jakieś klucze i inne sprzęty i majstrował coś przy kole dalej, ale szło mu raczej kiepsko.
Wokół panowała cisza, gdyby nie to, że Josephowi śnieżyło za kołnierz, a po upadku na ziemię spodnie miał całe w puchu, o i gdyby nie musiał się męczyć z tym autem, byłoby niemal przyjemnie w towarzystwie dziewczęcia. Dokładnie w chwili, gdy o tym pomyślał, coś głośno huknęło mu za plecami i to całkiem niedaleko. Panna Figg tak się przestraszyła, że aż odskoczyła w tył, chowając się za samochód.
Joe nie namyślał się długo - sytuacja nie była za ciekawa, trzeba było dziewczynę zapakować do sprawnego auta, żeby mogła spokojnie odjechać. No i z drugiej strony samochodu słychać było jakiś niepokojący dźwięk, jakby coś mknęło w ich kierunku, więc trzeba się było sprężać.
- Wsiadaj do auta - polecił nieznającym sprzeciwu głosem, a korzystając z chwili zamieszania, niemal nie wyjmując różdżki z kieszeni, jej koniec skierował w stronę koła i szepnął: "Reparo". Opona w momencie była jak nowa (i po co tyle zachodu i prób jej ściągnięcia? Wystarczyło jedno zaklęcie!). I wszystko byłoby dobrze, ale z lasu wybiegło wielkie, szczekające psisko, a zaraz za nim najprawdopodobniej jego właściciel grożący im... bronią. Co się działo z tymi ludźmi?
- Spokojnie, nie mamy złych zamiarów - odezwał się Joe zza samochodu taszcząc już zapasowe koło z powrotem do bagażnika. Jak dobrze pójdzie, to dziewczę się nawet nie zorientuje, że chowa jej sprawne koło do pojazdu.
- Tej pani zepsuło się auto, pomagałem jej w jego naprawie. Tam dalej huknęło - wyjaśnił, wskazując brodą las za swoimi plecami i jakby na potwierdzenie, znów usłyszeli dźwięk wystrzału. To zapewne wystarczyło mugolowi (myśliwemu?), by dać im spokój. Akcja przebiegła gładko i auto było sprawne.
- Już po krzyku, maleńka. Możesz jechać dalej. To jednak była niewielka usterka - oświadczył podając jej jeszcze kuferek z narzędziami... których właściwie nawet nie użył, ale tego również nie musiała wiedzieć.
Najwyższy czas spieszyć do Florence.

[zt]




Beat back those Bludgers, boys,
and chuck that Quaffle here
No team can ever best the best of Puddlemere!


Powrót do góry Go down
Bearnard Figg
Bearnard Figg

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t7898-bearnard-figg https://www.morsmordre.net/t8153-niedzwiedzia-skrzynka https://www.morsmordre.net/t8152-brother-bear https://www.morsmordre.net/f246-szkocja-newton-steward-bargaly-dom-nad-palnure-burn
Zawód : tester zaklęć w Peak District
Wiek : 28
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
I know I'll be alright, but I'm not tonight
I'll be lying awake counting all the mistakes I've made
OPCM : 10
UROKI : 15
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 6
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 8
Genetyka : Czarodziej

Jezioro Loch Lomond - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Jezioro Loch Lomond   Jezioro Loch Lomond - Page 4 I_icon_minitime02.05.20 14:48

dzień/miesiąc


Po dłuższym zastanowieniu sam nie wiedział, dlaczego dał się wyciągnąć dzisiejszego dnia nad jezioro. Albo każdego innego dnia; dużo bardziej wolał górskie wędrówki niż moczenie się w zimnej wodzie. I chociaż sam otwarcie będzie się tego wypierał to miało to związek z niezbyt chwalebnym wydarzeniem w czasie szkoły, kiedy to z przyczyn do dzisiaj postronnym niewiadomych, Bearnard Figg wylądował z tyłkiem w szkolnym stawie, a jak wiadomo Bearnard wprawnym pływakiem nie był. Ostatecznie jednak ugiął się pod prośbą przyjaciela, nawet nie zastanawiając się nad przybyciem nad brzeg Loch Lomond tak długo, jakby mogło się wydawać. Dopiero, gdy stanął na brzegu jeziora pożałował swojej decyzji, no bo cóż? Miał stać na brzegu? Przecież w tym czasie mógłby podziwiać górskie krajobrazy, a nie patrzeć się w wodną toń. Jedynie mógł zainteresować się fauną tego zbiornika, ale i za wodnymi stworzeniami nie bardzo przepadał, co pewnie nieodzownie wiązało się z jego wstrętem do wody i wszystkiego co z tym związane. To wszystko wina Jaydena, zawyrokował w myślach, spoglądając na przyjaciela. Ten nawet nie musiał długo namawiać gburowatego Figga, ponieważ na samo wspomnienie upierdliwości Vane'a, sprawiało, że miał tego serdecznie dosyć i nawet nie kazał mu się produkować. Zresztą był mu winien przyjacielskie wsparcie, skoro jako jeden z niewielu śmiałków postanowił stać u boku Bearnarda, chociaż ten nie był najłatwiejszym w obejściu człowiekiem, szczególnie w ostatnim czasie, kiedy złości w jego krwi było coraz więcej, a ta nie miała gdzie znaleźć swojego ujścia. Nic dziwnego, że w tak młodym wieku kasztanowe loki straciły swój blask i intensywny, delikatnie rudawy kolor na rzecz jednego pokaźnego pasma siwizny, przy samym czole.
Stanął nieco oddalony od linii brzegowej i uniósł jedną brew, spoglądając na Jaydena. - Chyba nie sądzisz, że ja tu wejdę - uprzedził jeszcze, bo co za dużo dobroci to niezdrowo. Jeszcze by się Figg popsuł i przypominałby puszyste pufki, które z taką radością kolekcjonowała jego młodsza siostra.


Powrót do góry Go down
 

Jezioro Loch Lomond

Powrót do góry 
Strona 4 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Reszta świata :: Inne miejsca :: Szkocja-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-20