Wydarzenia



Login:

Hasło:




 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share
 

 Boczna ulica

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 11, 12, 13
Autor toWiadomość
Mistrz gry
Mistrz gry

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Boczna ulica - Page 13 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500

Boczna ulica - Page 13 Empty
PisanieTemat: Boczna ulica [odnośnikBoczna ulica - Page 13 I_icon_minitime02.05.15 13:10

First topic message reminder :

Boczna ulica

Jedna z wielu bocznych uliczek Londynu, mniej zatłoczona, cichsza, otoczona raczej budynkami i kamienicami mieszkalnymi, niż sklepikami i restauracjami. Wzdłuż chodnika piętrzy się rząd przepięknych latarni, rozświetlających nocą gęste mroki nieprzeniknionej londyńskiej mgły. Raz na jakiś czas przejedzie mugolski samochód, kiedy indziej drogę przebiegnie dziecko. Wysoka zabudowa uniemożliwia rozpoznanie jakichkolwiek orientacyjnych punktów miasta w oddali, nie da się dostrzec stąd Big Bena. Łatwo się zgubić, jeśli nie zda się dobrze miasta.  


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Morsmordre
Morsmordre

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Boczna ulica - Page 13 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500

Boczna ulica - Page 13 Empty
PisanieTemat: Re: Boczna ulica [odnośnikBoczna ulica - Page 13 I_icon_minitime06.11.20 22:31

The member 'Hannah Wright' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 80


Powrót do góry Go down
Marcelius Sallow
Marcelius Sallow

Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t8833-marcelius-sallow#263287 https://www.morsmordre.net/t8838-marcelius-sallow#263482 https://www.morsmordre.net/t8835-marcelius-sallow#263320 https://www.morsmordre.net/f296-arena-carringtonow https://www.morsmordre.net/t8839-skrytka-bankowa-nr-2088#263495 https://www.morsmordre.net/t8841-marcelius-sallow#263502
Zawód : Akrobata
Wiek : 19
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler

I walk the line

OPCM : 5
UROKI : 2
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 4
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 26
SPRAWNOŚĆ : 18
Genetyka : Czarodziej

Boczna ulica - Page 13 Empty
PisanieTemat: Re: Boczna ulica [odnośnikBoczna ulica - Page 13 I_icon_minitime13.11.20 23:04

- Jaką łapę - żachnął się, kiedy go upomniała, nie przestając się z nią szamotać; ach, tę łapę, wspomniał, odkrywając, że rzeczywiście wbiła jej się w pierś, w innej sytuacji może poczułby się niezręcznie, ale w tej walczył o życie, przekonany, że miał przed sobą funkcjonariuszkę magicznej policji. - Sama się stąd zabieraj! - odwarknął bez zawahania, odpychając ją mocniej; był od niej silniejszy, był w stanie ją odepchnąć, wypchnąć, przed czym właściwie nawet się nie broniła. Była słabsza. Ale właśnie wtedy, kiedy leżeli twarzą w twarz, uzmysłowił sobie, że potrafił ją rozpoznawać. Każdy ją dzisiaj potrafił rozpoznawać. Przyglądał się plakatom wiszącym na murach często, zastanawiając się nad każdym nazwiskiem z kolei. Każde miało swoją historię, którą czasem układał sobie w głowie. Czy tak widział Hannah Wright? Nie. Ale to nie było teraz istotne. Informacje docierały do niego powoli, starając się doścignąć wychodzące na wierzch gniewne emocje. - A ty niby stoisz, co? Jakbyś mnie nie przygniotła jak słonica, to bym nie leżał - warknął, kiedy wreszcie znalazła się poza szafą; sam wsparł się na bocznych ściankach, podciągając się nieco w gorę  - bahanki zdążyły go otoczyć z obu stron, bzycząc złośliwie, wrednie, sięgając do niego drobnymi rączkami z drobnymi pazurkami. - Na co czekam?! Czekam, aż ze mnie zleziesz!  - dodał zajadle, koncentrując się na tym tak mocno, że nie uchylił się przed nadlatującą bahanką, która chwyciła w dwie dłonie kosmyki jego włosów - szarpiąc je do tylu. - Ałaaaa! - zawył, odpędzając stworzonko dłonią. Odnalazł różdżkę, przez chwilę szukając jej w kieszeni kurtki na oślep, w końcu ujmując między palcami, by skierować ją - nieco na oślep - w tamtym kierunku. - Pertrubo! - zawołał, promień roztrzaskał się o ścianę. - Pertrubo! - ponowił inkantację, ale i druga - skruszyła się o jeden z sąsiednich mebli. - Podłe dranie! - zawołał, odpędzając się od szkodników rękoma. Czarownica poradziła sobie lepiej przynajmniej z miniaturowym zagrożeniem, jedno ze stworzonek opadło na posadzkę; nieznacznie to poprawiało to jej sytuację i wcale nie poprawiało jego. Nie miał czasu się z nimi rozprawiać. Nie zapominał o patrolu, przed którym tutaj zbiegł.
- Znam cię. Jesteś na tych plakatach - zawołał, choć wcale nie wyglądał, jakby mówił do niej - z rozbiegu rzucił się na znajdujący się pod ścianą regał, wyskakując po jego półkach na górę. Został na wierzchu na czworaka, szacując odległość od krańca wyrwy; nie było daleko. Bahanki zostały na dole.  - Zagoniła mnie tu policja. Albo ich zgubiłem albo zaraz tu będą. Nie mogą cię tu znaleźć. Daj mi rękę - zawołał, wyciągając ramię w dół - bez trudu wyciągał Delilah na szarfie, jeśli tylko nie będzie stała jak słup soli - dadzą radę. - Pośpiesz się! - Jego serce znów uderzyło mocniej, nie mógł wiedzieć, ile mieli czasu. Mógłby uciec - tak po prostu - zostawić ją tu, pewnie odwróciłaby od niego uwagę. Na jej tle - był nikim ważnym.
Mógłby. Ale nie potrafił.

próbowałem...




jeszcze w zielone gramy jeszcze nie umieramy, jeszcze się nam ukłonią ci co palcem wygrażali

Powrót do góry Go down
Hannah Wright
Hannah Wright

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t5207-hannah-wright https://www.morsmordre.net/t5219-poczta-hani https://www.morsmordre.net/t5220-hania https://www.morsmordre.net/f343-baker-street-221b https://www.morsmordre.net/t6218-skrytka-bankowa-nr-1286 https://www.morsmordre.net/t6213-h-wright
Zawód : Wytwórca mioteł
Wiek : 27
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
Tell me things
you've never said out loud.
Just try and go there if you can
Show me the parts of you
you're not that proud of.
OPCM : 30
UROKI : 15
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 10
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej
Boczna ulica - Page 13 8c905527b1ee98e0d94e5b8666c44eb444639c46

Boczna ulica - Page 13 Empty
PisanieTemat: Re: Boczna ulica [odnośnikBoczna ulica - Page 13 I_icon_minitime25.11.20 17:29

Po poziomie prowadzonej rozmowy, albo odzywek mogłaby się domyślić, że miała do czynienia z młodym chłopakiem, ale wydawał jej się zbyt silny i zbyt sprytny, by uznała go za zwyczajnego dzieciaka. Pozwoliła się wypchnąć, nie narzekając na ból ani nieprzyjemności, poza nieprzyjemną i wstydliwą kwestią piersi, dla której nie okazał, ślepiec, żadnej litości. Chochliki kornwalijskie ciągły ją już za kraniec spódnicy, wplątały jej się w kosmyki, które wypadły z lekkiego upięcia. Miała długie, gęste włosy, jeśli zamota się na dobre nie pozbędzie się go nigdy, a ostatnie na co miała ochotę do pozwolić, by nieznajomy zbir celował jej prosto w głowę. Szukała oparcia w ścianach szafy; naiwnie, krótko przyglądając mu się — jakby nie patrzeć, atmosfera nie sprzyjała intymności, a leżenie na nim, nawet przez przypadek, było dostatecznie krępujące, by pozwolić mu się usunąć, gdy sama nie dawała rady się wygramolić. Może dlatego nie skupiła się na rysach jego twarzy, pobieżnie ją zapamiętując, nie będąc w stanie ocenić ani wieku ani nastawienia, choć je mogła odgadnąć po głosie.
— Jak co?— wydukała, na krótką chwilę całkiem ignorując szarpanie za włosy, by spiorunować go spojrzeniem. Może w tej krótkiej chwili też łzy — złości i przykrości napłynęły jej do oczu, ale zawsze mogła zrzucić to na karb szarpiących za włosy chochlików. Nie mógł wiedzieć, że zmagała się z wagą, gdy była dzieckiem; słuchała podobnych i tak samo przykrych przytyków i komentarzy od ślizgonów w szkole. Na tyle dotkliwych, że nigdy nie nabrała do tego dystansu. — Frajer — odparowała tylko, próbując rękami odgonić od siebie te małe, podłe kreatury. W jednej chwili wstąpiła w nią taka złość, że odepchnęła od siebie latającego gnojka otwartą dłonią, a towarzyszył temu plask tak głośny, jakby uderzyła nią w cienką deskę. Zaraz tego pożałowała, bo nadleciał i zaatakował ją ze zdwojoną siłą. — Odczepcie się!— krzyknęła, machając rękami. Nie wiedziała, gdzie znajdowały się schody, w tym amoku pogryzą ją i zamęczą zanim je odnajdzie. — I to daje ci prawo do takiej podłej krytyki? — Warknęła , celując różdżką w kolejnego chochlika. — Drętwota! — spróbowała znów, nie czekając jednak na efekt ruszyła się z miejsca. — A ja chciałam ci pomóc, myślałam… Szlag! — Krzyknęła znów, czując jak szarpie ją za włosy. — Myślałam, że potrzebujesz pomocy! — Zignorowała jego przejaw dobrej woli, wciąż nosząc w sobie urazę sprzed chwili. To sprawiło, że poczuła okropny opór, przed podaniem mu dłoni. Nie wiedziała, czy to złość — czy raczej obawa przed tym, że podciągając ją do góry potwierdzi swoje przypuszczenia, co do jej wagi — w jego mniemaniu zapewne o dużo za dużej — wystawiła różdżkę przed siebie, w górę, w dziurę, z której wcześniej spadła. — Ascendio!
Różdżka momentalnie szarpnęła nią i pociągnęła za sobą, wrzucając na parter, na przejście, w którym wcześniej postanowiła z lichych drzwi zrobić kładkę. Oddychała wciąż ciężko, ale stojąc już stopami na ziemi obróciła się przez ramię wpierw na chochliki, które zostały w dole, a później na chłopca, dopiero teraz mogąc mu się przyjrzeć.
— Jeśli potrzebujesz schronienia musisz iść ze mną — powiedziała sucho, ruszając przed siebie, w kierunku wyjścia. Przystanęła w progu i wyjrzała lekko za róg, szukając wzrokiem wspomnianego przez siebie patrolu. Nie wiedziała jeszcze, za za nią nie wyruszy, że zgubi go po drodze. — Sue? — spytała, spoglądając w górę, ale nie usłyszała odpowiedzi. Lovegood musiała już zająć się sprawą, być może odnalazła kogoś i prowadziła go już do oazy. — Nie zgub się — poprosiła go, choć rozżalony głos niósł w sobie coś z polecenia. Ruszyła biegiem przed siebie, by przeciąć ulicę, skąd mogła wystartować z nieznajomym na miotle, ukryta w cieniu gęstniejącej nocy.

Drętwota nieudana, Ascenido udane





storm in the sky
fire in the street
if there's nothing but pain
put in on me


Powrót do góry Go down
Marcelius Sallow
Marcelius Sallow

Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t8833-marcelius-sallow#263287 https://www.morsmordre.net/t8838-marcelius-sallow#263482 https://www.morsmordre.net/t8835-marcelius-sallow#263320 https://www.morsmordre.net/f296-arena-carringtonow https://www.morsmordre.net/t8839-skrytka-bankowa-nr-2088#263495 https://www.morsmordre.net/t8841-marcelius-sallow#263502
Zawód : Akrobata
Wiek : 19
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler

I walk the line

OPCM : 5
UROKI : 2
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 4
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 26
SPRAWNOŚĆ : 18
Genetyka : Czarodziej

Boczna ulica - Page 13 Empty
PisanieTemat: Re: Boczna ulica [odnośnikBoczna ulica - Page 13 I_icon_minitime27.12.20 22:01

- Jak słonica! - powtórzył, skoro nie dosłyszała; nie był świadomy, że mógłby tymi słowy rzeczywiście sprawić jej przykrość, gdyby był, pewnie - mimo przedziwnych okoliczności - zacząłby ją przepraszać; ciemności nie pozwoliły mu jednak dostrzec łez, jakie błysnęły w jej oczach. Nawet, gdyby była cięższa, nie widział w swoim porównaniu niczego złego - przecież to tylko słowa, a cyrkowa arena jak nic innego nauczyło go szacunku do inności. Nie było drugiego miejsca w kraju, a może i na świecie, gdzie dało się spotkać tak wiele dziwadeł na jednej przestrzeni, a on, on był jednym z nich. - Co? - Krytyki..? O czym ona mówiła? Zaklęcie wyprowadziło ją z wnęki, magia pociągnęła ją w górę - świsnęła obok, ignorując jego wyciągniętą rękę i pognała przed siebie. Przez chwilę przyglądał się jej plecom, powtarzając w myślach, myślałam, że potrzebujesz pomocy. Nie wszystko było oczywiste na pierwszy rzut oka, czy ona myślała, że to on sprowadził na nią te bahanki? Nie wiedział ani nie rozumiał - wstał i poszedł za nią, szybszym krokiem, razem z nią opuszczając budynek. Wyobrażał sobie w myślach to spotkanie na tysiące sposobów, kiedy, jak, po raz pierwszy napotka Zakon Feniksa, jego członków. Miał nadzieję na rozmowę. Na...
Mrzonki, nie nadawał się do tego. Nie rozumiał, skąd w jej głosie wzięło się rozżalenie, ale nie zamierzał jej narażać - patrol zjawi się tu lada moment, był tego pewien. Podbiegł za nią kilka kroków, przy pierwszym zakręcie podskakując, by chwycić się dłońmi pobliskiego muru; podciągnął się na nim, na moment przysiadł, odprowadzając dziewczynę spojrzeniem. Zniknęła gdzieś w nocnym mroku - nawet się na niego nie obejrzała. Miał nadzieję, że trafi w bezpieczne miejsce, cokolwiek tu robiła i czegokolwiek tu szukała.
Po chwili zawahania przeskoczył przez mur na drugą stronę, przemykając w cień pobliskiego budynku, by przedostać się do sąsiedniej dzielnicy. Musiał umknąć w kierunku portu, to tylko kilka przecznic stąd. O tym, co wydarzyło się dzisiaj, powinien po prostu zapomnieć.

/zt x2 :pwease:




jeszcze w zielone gramy jeszcze nie umieramy, jeszcze się nam ukłonią ci co palcem wygrażali

Powrót do góry Go down
Frances Burroughs
Frances Burroughs

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t7986-frances-burroughs https://www.morsmordre.net/t8010-poczta-frances#228801 https://www.morsmordre.net/t8009-frances-burroughs#228799 https://www.morsmordre.net/f254-surrey-okolice-redhill-szafirowe-wzgorze https://www.morsmordre.net/t8011-skrytka-bankowa-nr-1937#228805 https://www.morsmordre.net/t8012-frances-burroughs#228806
Zawód : Alchemiczka, asystentka profesora
Wiek : 21
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
Beauty may be dangerous, but intelligence is lethal.
OPCM : 5
UROKI : 2
ELIKSIRY : 40
LECZENIE : 3
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 6
SPRAWNOŚĆ : 4
Genetyka : Czarownica

Boczna ulica - Page 13 Empty
PisanieTemat: Re: Boczna ulica [odnośnikBoczna ulica - Page 13 I_icon_minitime07.01.21 18:49

19 lipca 1957 roku

Badania nad eliksirem szły pełną parą, przynajmniej w pojęciu eterycznej alchemiczki. Pierwszy test eliksiru, nad którym przyszło jej pracować z Belviną okazało się niezwykle pomyślne - mikstura zareagowała dokładnie tak, jak przewidziały wszystkie obliczenia oraz długie godziny budowania odpowiedniej receptury. Frances doskonale jednak wiedziała, że jeden test nie oznacza zakończenia prac. Potrzebowały potwierdzenia, upewnienia się, że z mikstura za każdym przyrządzeniem, będzie działała dokładnie tak samo.
Ubrana w błękitną, zwiewną sukienkę panna Burroughs udała się do centrum Londynu, poinformowana przez znajomego zielarza o pewnym, wyjątkowo dla niej korzystnym wypadku. Uśmiechnęła się na widok ciemnowłosej czarownicy..
- Dzień dobry, Belvino. - Przywitała się, po chwili delikatnie muskając jej policzek swoimi, malinowymi wargami. - Dziś będziemy mieć trochę więcej pracy, chodź. - Rzuciła, po czym owinęła rękę wokół jej ramienia, prowadząc pannę Blythe w głąb uliczki, ku odpowiedniemu mieszkaniu. - Luetta Salmander, lat dziewiętnaście. Cierpi na Śmiertelną Bladość i miała nieprzyjemny wypadek z jadowitymi Tentakulami, podczas pracy jednak z nich owinęła swój pęd wokół jej kostki, wpuszczając jad. Twoim zadaniem będzie sprawdzenie jej stanu, późniejsze uleczenie jej oraz, gdy podamy eliksir, upewnienie się, czy jest bezpieczny przy podobnych schorzeniach. - Wyjaśniła krótko, acz niezwykle treściwie pewna, że dziś panna Blythe będzie miała odrobinę więcej pracy. Teoretycznie, mogłaby wybrać inną osobę, nie posiadającą genetycznej przypadłości... Panna Burroughs była jednak pewna, że sprawdzenie takich warunków z pewnością im pomoże, jeśli będą chciały sprzedać recepturę, z pewnością powinny znać odpowiedzieć na podobne pytania.
Kilka minut później, eteryczna alchemiczka zatrzymała się przy budynku z niebieską fasadą, by wspiąć się po kilkunastu schodkach i zapukać do środka. Drzwi otworzyły się same, zapewne za pomocą magii. Eteryczna alchemiczka weszła ostrożnie do środka, a ciepły uśmiech przyozdobił jej usta.
- Dzień dobry, Luetto. Dziękuję, że się zgodziłaś... - Zaczęła spokojnie, zerkając na dziewczynę leżącą na łóżku. Blada, zapewne zmagająca się z gorączką przypominała typowego pacjenta bardziej, niż Clayton.- To Belvina, moja przyjaciółka, jest uzdrowicielem i z pewnością Ci dziś pomoże. - Dodała, zajmując miejsce na jednym z foteli, aby wyciągnąć podkładkę, pergamin oraz pióro z kałamarzem. Sporządzenie odpowiednich notatek z pewnością pozostanie jej zadaniem.
-Dzień dobry...Miło... Miło mi was poznać... Wybaczcie... jestem... jestem trochę słaba... - Rudowłosa dziewczyna wypowiedziała cicho, zachrypniętym głosem, zapewne spowodowanym niewystarczającą ilością spożywanych płynów. Mieszkała sama i było to jasne już na pierwszy rzut oka po niewielkim mieszkanku. - Odpoczywaj, Luetto i o nic się nie martw, zajmiemy się wszystkim. - Panna Burroughs rzuciła ciepło, spojrzenie szaroniebieskich tęczówek kierując na przyjaciółkę. - Możemy zaczynać? - Spytała z zaciekawieniem w swoim spojrzeniu.




Well if you want to
make me cry,
That won't be so hard to do.
If you should say goodbye,
I'll still go
on lovin you

Powrót do góry Go down
Belvina Blythe
Belvina Blythe

Sojusznik Rycerzy Walpurgii
Sojusznik Rycerzy Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t7692-belvina-blythe https://www.morsmordre.net/t7734-senu https://www.morsmordre.net/t7733-belvina https://www.morsmordre.net/f152-grimmauld-place-5-8 https://www.morsmordre.net/t8111-skrytka-bankowa-nr-1850#231862 https://www.morsmordre.net/t7735-belvina-blythe
Zawód : Uzdrowicielka na urazach pozaklęciowych, prywatny uzdrowiciel rodu Black
Wiek : 26 lat
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
Nasze miejsce jest tutaj
W nocy
Bez nikogo
OPCM : 5
UROKI : 0
ELIKSIRY : 10
LECZENIE : 20
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarownica

Boczna ulica - Page 13 Empty
PisanieTemat: Re: Boczna ulica [odnośnikBoczna ulica - Page 13 I_icon_minitime14.01.21 0:30

Pierwszy test mikstury był ich małym sukcesem, małym, bo przed nimi był jeszcze jeden, który miał potwierdzić skuteczność i pokładała w nim duże nadzieje. Po powrocie do domu analizowała pierwszą próbę na świeżo, wyciągała wnioski ze wszystkiego, co przyszło jej obserwować, aby w późniejszym czasie mógł przekazać to alchemiczce, gdy zajmie się dopracowywaniem ostatnich szczegółów receptury. Godziny spędzone w pracowni przyniosły pewne nurtujące ją kwestie na które póki co nie posiadała odpowiedzi, lecz drugi przypadek, który miał być próbą dla eliksiru, mógł wyjaśnić część. List od Frances mimo krótkiego odstępu czasowego, był czymś, czego wyczekiwała niecierpliwie, gotowa parę razy zaoferować pomoc w poszukiwaniu kolejnego przypadku, lecz finalnie zrezygnowała z podobnego kroku pamiętając, że ta uzdolniona alchemiczka wolała wyselekcjonować osoby sama. Umówionego dnia i o odpowiedniej godziny czekała na dziewczynę. Stojąc przed jednym z wielu sklepów na Pokątnej, spoglądała na wystawę witryny. Ciemne tęczówki błądziły leniwie po przedmiotach, które miały zachęcić, aby przekroczyć próg i zostawić trochę gotówki. Nie skusiła się, odwracając wzrok, by nieświadomym, dyskretnym ruchem wygładzić materiał beżowej sukienki, której lejący się materiał otulał jej sylwetkę. Dosłownie chwilę później usłyszała dziewczęcy głos, tak dobrze już znany. Obejrzała się na przyjaciółkę, uśmiechając delikatnie i pochylając w jej stronę, aby przywitać się z dziewczyną w identyczny sposób.- Dzień dobry, Frances.- odparła w podobnym tonie.- Nawet nie wiesz, jak mnie to cieszy.- dodała z cieniem rozbawienia. Lubiła wyzwania, im było trudniej, tym ciekawiej, mimo że zwykle w pierwszym momencie przeklinała mocno najgorsze przypadki.
Podążyła równo z alchemiczką, słuchając, gdy zaczęła zdradzać szczegóły odnośnie dzisiejszego przypadku o którym w liście niewiele chciała zdradzić. Śmiertelna Bladość i wypadek z jadowitą Tentakulą, te dwie informacje najbardziej zwróciły jej uwagę. Choroby genetyczne ostatnim czasy były tym, z czym spotykała się częściej, powoli więc wchodziły w zakres jej żywszego zainteresowania i coraz chętniej pochylała się nad księgami oraz wszelkimi zapiskami dotyczących wszelkich genetycznych przypadłości. Teraz znów ta wiedza zdawała się potrzebna i pozwalała już na wstępie określić priorytet.
- Ile czasu minęło od wypadku? – spytała po chwili ciszy, moment przed tym, jak weszły do budynku. Ten fakt był dość istotny, mogła dzięki temu określić, jak szybko trzeba działać i jak bardzo czas mógł być im niekorzystny, gdy chciały przyprowadzić test, ale przy okazji pomóc jak najszybciej dziewczynie.
Pozostała dwa kroki z tyłu, kiedy przechodziły przez nieduże mieszkanie. Skupiła spojrzenie na dzisiejszej młodej pacjentce, uśmiechając się ciepło.- Dzień dobry.- przywitała się lekkim tonem, pozostawiając Frances wyjaśnienie sytuacji, a samej przyjrzała się oceniająco rudowłosej. Podeszła bliżej, kiedy tylko dziewczyna odezwała się, by zaraz przysiąść na skraju łóżka. Dotykając czoła i szyi Luetty potwierdziła tylko to, co widać było na pierwszy rzut oka, gorączka była wysoka, a odwodnienie zauważalne.- Obniżę za moment temperaturę ciała, gorączka przestanie ci dokuczać, ale musisz nawodnić organizm, aby zaczął poprawnie funkcjonować. Przez najbliższe dni przyjmuj więcej płynów.- poinformowała spokojnie. Sięgnęła po różdżkę, by zaraz przysunąć ją do dziewczęcego ciała, poprowadziła ohię wyuczonym ruchem.- Pugno febris.- szepnęła, aby następnie odczekać kilka sekund, dając zaklęciu zadziałać.- Będę musiała zerknąć na miejsce, gdzie Tentakula zacisnęła pnącze.- poinformowała dziewczynę, bo nawet jeśli było to logiczne, wolała zachować komfort dla obu stron.- lecz to za moment, daj sobie chwilkę.- podniosła się, aby przejść do niedużej kuchni i wrócić zaraz ze szklanką wody, która podała Luettcie.- Powoli.- poradziła, asekuracyjnie pomagając jej podnieść się nieco, aby wypiła trochę.




Pozwala ci być obok
A nie ma lepszego miejsca, niż obok
Powrót do góry Go down
Frances Burroughs
Frances Burroughs

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t7986-frances-burroughs https://www.morsmordre.net/t8010-poczta-frances#228801 https://www.morsmordre.net/t8009-frances-burroughs#228799 https://www.morsmordre.net/f254-surrey-okolice-redhill-szafirowe-wzgorze https://www.morsmordre.net/t8011-skrytka-bankowa-nr-1937#228805 https://www.morsmordre.net/t8012-frances-burroughs#228806
Zawód : Alchemiczka, asystentka profesora
Wiek : 21
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
Beauty may be dangerous, but intelligence is lethal.
OPCM : 5
UROKI : 2
ELIKSIRY : 40
LECZENIE : 3
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 6
SPRAWNOŚĆ : 4
Genetyka : Czarownica

Boczna ulica - Page 13 Empty
PisanieTemat: Re: Boczna ulica [odnośnikBoczna ulica - Page 13 I_icon_minitime15.01.21 0:32

Uśmiechnęła się ślicznie do panny Blythe, gdy ta się z nią przywitała. Doskonale wiedziała, jak bardzo ciemnowłosa może cieszyć się na kolejne testy, zwłaszcza okraszone dodatkowym stopniem trudności. Ostatnim razem wszystko poszło niezwykle gładko, nie zawsze jednak, podczas uzdrowicielskiej pracy, eliksir będzie miał styczność z tak prostymi przypadkami. Z pewnością zdarzyły się również momenty, gdy te przypadki będą bardziej skomplikowane i to właśnie taki wypadek miały sprawdzić dzisiejszego dnia.
- Dwa dni. Ponoć pierwszego dnia Luetta czuła się niezwykle dobrze, lecz gdy wstała następnego ranka… Było gorzej. Sama z resztą za chwilę zobaczysz. - Udzieliła przyjaciółce dodatkowych wyjaśnień, jeszcze nim przekroczyły próg niewielkiego mieszkanka. Przed Belviną stało niezwykle duże wyzwanie, a Frances doskonale o tym wiedziała - jej przyjdzie jedynie spisywać odpowiednie wnioski oraz spostrzeżenia, które pomogą im zakończyć pracę nad eliksirem.
Luetta widocznie była w kiepskim stanie, nawet jeśli pozornie od wypadku minęło niewiele czasu. Dziewczyna nie miała wielu sił, nic więc dziwnego, że nie wstałaby otworzyć drzwi bądź je przywitać.
- Ma gorączkę? - Spytała Frances, gdy rozkładała kolejne kawałki pergaminu, pióro oraz kałamarz, aby móc sporządzić dokładne notatki. Ta informacja mogła okazać się niezwykle istotna, choćby przy późniejszej próbie sprzedaży mikstury do Świętego Munga. Doskonale wiedziała, że podobne pytania z pewnością zostaną zadane. Eteryczna alchemiczka rozpoczęła sporządzanie notatek - zanotowała dokładnie wiadomości o wieku oraz stanie zdrowia poszkodowanej, szykując się do kolejnych notatek.
-Dobrze… Postaram się…Dziękuję… - Odpowiedziała rudowłosa dziewczyna, przenosząc umęczone spojrzenie na buzię uzdrowicielki. Osłabiona oraz zmęczona nie miała najmniejszego zamiaru, aby w jakikolwiek sposób utrudniać im test bądź niesienie im pomocy.
Na słowa uzdrowicielki Luetta ostrożnie odsunęła cienką, gdzieniegdzie poprzecieraną kołdrę, by odsłonić chude, blade nogi. Zauważenie miejsca, w którym pnącze zacisnęło się wokół delikatnego ciała nie było czymś trudnym. Lewa kostka dziewczyny była wyraźnie spuchnięta, zaogniona paskudną czerwienią a z niewielkich ranek po kolcach sączył się biały płyn.
- Ja nie chcę… nie chcę na to patrzeć… - Rzuciła dziewczyna, a gdy Belvina wyszła do kuchni, panna Burroughs delikatnie ujęła jej ramiona, aby pomóc dziewczynie podnieść się do siadu - tak było bezpieczniej, jeśli miała cokolwiek pić. Eteryczna alchemiczka wróciła na swoje miejsce, by ponownie ująć pióro.
- Powiedz mi, droga Belvino, kiedy będziemy mogły bezpiecznie podać eliksir. - Poprosiła uzdrowicielkę, gdy ta wróciła ze szklanką wody. Rudowłosa czarownica ujęła szklankę w dłonie, by ostrożnie wypić kilka łyków wody i nie stawiając oporu przy dalszej części badań, jakie miała wykonać Belvina. Pozostało mieć nadzieję, że badanie oraz test przejdą sprawnie, a one będą mogły przejść do etapu, gdy będą pomagać jej wrócić do zdrowia.




Well if you want to
make me cry,
That won't be so hard to do.
If you should say goodbye,
I'll still go
on lovin you

Powrót do góry Go down
Belvina Blythe
Belvina Blythe

Sojusznik Rycerzy Walpurgii
Sojusznik Rycerzy Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t7692-belvina-blythe https://www.morsmordre.net/t7734-senu https://www.morsmordre.net/t7733-belvina https://www.morsmordre.net/f152-grimmauld-place-5-8 https://www.morsmordre.net/t8111-skrytka-bankowa-nr-1850#231862 https://www.morsmordre.net/t7735-belvina-blythe
Zawód : Uzdrowicielka na urazach pozaklęciowych, prywatny uzdrowiciel rodu Black
Wiek : 26 lat
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
Nasze miejsce jest tutaj
W nocy
Bez nikogo
OPCM : 5
UROKI : 0
ELIKSIRY : 10
LECZENIE : 20
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarownica

Boczna ulica - Page 13 Empty
PisanieTemat: Re: Boczna ulica [odnośnikBoczna ulica - Page 13 I_icon_minitimeYesterday at 22:40

Nie było co ukrywać, że lubiła wyzwania, nawet jeśli w danej sytuacji docierała do momentu, gdy zwyczajnie czułą się bezsilna. Takich sytuacji było jednak mało, a kiedy już zdarzał się taki przypadek, każdorazowo wyciągała z tego wnioski. Miała ambicje, miała plan na przyszłość, który zamierzała realizować zbierając doświadczenie, a w ostatnich tygodniach miała ku temu okazje dzięki współpracy z alchemiczką nad badaniami oraz pewnemu jegomościowi, który zjawiał się u niej z pełnym zakresem obrażeń, jakie tylko można było posiadać. W kącikach jej ust majaczył uśmiech, gdy Frances odpowiedziała na zadane pytanie. Czas miał kluczową rolę, bo jeśli ich dzisiejszy króliczek okaże się zbyt słaby, nie zamierzała pozwolić na testowanie eliksiru, kierując się dobrem drugiej osoby. Potrzebowały przecież żywej czarownicy o tak charakterystycznym profilu zdrowotnym, stąd jeśli trzeba będzie jej pomóc od razu, usuwając jad rośliny, nie zamierzała się wahać. Liczyła, że panna Burroughs zrozumie w razie czego jej decyzję.- Wydawało mi się, że jad rośliny nie jest, aż tak zdradliwy.- rzuciła bardziej do siebie. Wiedzę o roślinach miała podstawową, dlatego dopuszczała myśl, że mogło to być oczywiste dla kogoś bardziej zaznajomionego z florą.- Chociaż, najpewniej choroba genetyczna mogła mieć w tym swój udział.- dodała mimochodem. Strzępki informacji pozwalały jej, już wyciągać pewne wnioski, nie mogła jednak doczekać się aż dotrą na miejsce. Była dziś wyjątkowo pozytywnie nastawiona względem testu, jaki był dopiero przed nimi.
Sprawdzając stan Luetty, obejrzała się krótko na alchemiczkę, gdy dotarło do niej pytanie. Pokiwała powoli głową.- Tak, dość wysoką. Organizm jest osłabiony, ale zaraz coś na to poradzę.- odparła, wiedząc, że obniżenie temperatury to najistotniejszy krok. Nawet jeśli odbierała ciału dziewczyny naturalny sposób na radzenie sobie z chorobą, potrzebowała jej w stabilniejszym stanie. Kiedy dziewczyna wypiła trochę, odłożyła szklankę na stolik obok. Dotknęła ponownie jej czoła i szyi, sprawdzając, jak zareagowała na rzucone wcześniej zaklęcie. Gorączka spadła, była już tylko nieznacznie podwyższona. Tak mogło pozostać. Przesunęła się, aby przyjrzeć miejscu, gdzie roślina zacisnęła pnącze. Wyglądało okropnie, ale jeśli miała być szczera, spodziewała sie gorszego widoku.- Opuchlizna, zaczerwienienie, wygląda na dodatkowe zakażenie rany.- mruknęła, zastanawiając się nad tym. Dwa dni, szybko, aby doprowadzić do takiego stanu.- Mogło być gorzej.- stwierdziła, widywała już podobne rany, ale zwykle niepochodzące od jadowitych roślin.
Uniosła spojrzenie ciemnych tęczówek na Frances.- Możesz podać eliksir już, zanim zacznie w pełni działać, zdążę pomóc Luettcie. Przy okazji sprawdzimy, czy nie będzie kolidować z magią leczniczą.- jeśli czas działania będzie taki sam, wiedziała już ile ma czasu… a więc wystarczająco, aby zaradzić coś na stan dziewczyny.




Pozwala ci być obok
A nie ma lepszego miejsca, niż obok
Powrót do góry Go down
Frances Burroughs
Frances Burroughs

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t7986-frances-burroughs https://www.morsmordre.net/t8010-poczta-frances#228801 https://www.morsmordre.net/t8009-frances-burroughs#228799 https://www.morsmordre.net/f254-surrey-okolice-redhill-szafirowe-wzgorze https://www.morsmordre.net/t8011-skrytka-bankowa-nr-1937#228805 https://www.morsmordre.net/t8012-frances-burroughs#228806
Zawód : Alchemiczka, asystentka profesora
Wiek : 21
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
Beauty may be dangerous, but intelligence is lethal.
OPCM : 5
UROKI : 2
ELIKSIRY : 40
LECZENIE : 3
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 6
SPRAWNOŚĆ : 4
Genetyka : Czarownica

Boczna ulica - Page 13 Empty
PisanieTemat: Re: Boczna ulica [odnośnikBoczna ulica - Page 13 I_icon_minitimeToday at 0:19

Dzisiejszy test z pewnością będzie wyzwaniem - nie tylko dla nich, ale i mikstury, jaką przyjdzie im testować. Choroba genetyczna oraz ciężki stan pacjentki z pewnością odpowiadał temu, co znajdowali uzdrowiciele w szpitalnych salach. Panna Burroughs miała szczerą nadzieję, że specyfik zadziała odpowiednio w tych warunkach, w końcu to właśnie do nich był przeznaczony.
Szaroniebieskie spojrzenie błysnęło zaciekawieniem, gdy Belvina wysnuła teorię dotyczącą jadu jadowitej Tentakuli.
- Na jad wiele czynników ma wpływ. W wypadku Tentakuli sporo zależy od wieku rośliny, widzisz, małe nie są bardzo groźne, lecz jeśli Luetta miała do czynienia z wiekowym okazem… Jego substancje trujące mogły być silniejsze… No i jak mówiłaś, dochodzi do tego choroba genetyczna… To jednak Twoje pole zainteresowań oraz praktyki. - Odpowiedziała spokojnie, rzeczowo, spojrzenie szaroniebieskich oczu lokując w buzi uzdrowicielki. Ona mogła opowiedzieć jej o kwestii samych substancji znajdujących się w jadzie oraz teoretycznej wiedzy zielarskiej, nie miała jednak większego pojęcia o anatomii oraz magicznych chorobach genetycznych - to już było dziedziną panny Blythe i Frances doskonale zdawała sobie z tego sprawę.
- Och, to nie dobrze… - Odpowiedziała na wspomnienie o gorączce, nie było jednak jej dane, aby dalej zgłębić się w rozmowę. Musiała uważnie wynotować wszystko, co mogłoby się później przydać, a Belvina zajęła się odpowiednią pomocą Luettcie. Dziewczyna wyglądała bardzo źle - wymęczona zatruciem, osłabiona oraz niezwykle blada. Gdzieś w środku Frances cieszyła się, że udało im się tak sprawnie dotrzeć do dziewczyny. W końcu to oznaczało, że jeszcze dzisiejszego dnia otrzyma odpowiednią pomoc.
Uważnie wynotowała wszystkie obrażenia, odnalezione na rudowłosej przez Belvinę nie chcąc, by cokolwiek umknęło im z tej próby. Eteryczna alchemiczka przeniosła na chwilę spojrzenie ku przyjaciółce, po czym wyjęła z torby szklaną fiolkę, wypełnioną eliksirem.
- Luetto, wypij proszę wszystko. Nie musisz się obawiać, sprawdzałyśmy go już na jednej osobie i nie wywołuje żadnych, niepożądanych działań. Jeśli zadziała, wybarwi Ci dłonie na niebiesko, to jednak minie w przeciągu maksymalnie pół godziny… - Uprzedziła czarownicę o działaniu mikstury, po czym wręczyła jej fiolkę.
Rudowłosa dziewczyna przyjrzała się zawartości.
- Lubię niebieski… - Wypowiedziała drżącym głosem, po czym wypiła całą zawartość. Panna Burroughs odebrała fiolkę po czym wróciła do stołu, uważnie notując godzinę podania mikstury. - Mów mi wszystko, co będziesz robić Belvino. Nigdy nie wiemy, która kwestia może okazać się przydatna. - Poprosiła przyjaciółkę, tym samym dając znać, iż jest gotowa aby przygotować dokładne sprawozdanie z testu. Moment zakończenia badań zbliżał się coraz bardziej.




Well if you want to
make me cry,
That won't be so hard to do.
If you should say goodbye,
I'll still go
on lovin you

Powrót do góry Go down
 

Boczna ulica

Powrót do góry 
Strona 13 z 13Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 11, 12, 13

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: City of London-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-21