Wydarzenia






 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Fleet Street

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9
AutorWiadomość
Mistrz gry
Mistrz gry

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Fleet Street   02.05.15 13:23

First topic message reminder :

Fleet Street

Jedna z najstarszych ulic Londynu, przy której mieszczą się różnego rodzaju punkty usług. Jeśli wierzyć miejskiej legendzie, niegdyś jeden z nich prowadzony był przez seryjnego mordercę, golibrodę Sweeney Todda. Jego historia rozsławiła to miejsce na cały świat. Zamknięta dla samochodów, stanowi przejście pomiędzy City of Westminster a City of London, ozdobione przepiękną bramą. Można tutaj również podziwiać jedną z wielu rzeźb Charlesa Bella Bircha; postument uwieńczony statuą smoka.    


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Matthew Bott
Matthew Bott

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t3558-matt-w-budowie#62851 https://www.morsmordre.net/t4002-poczta-matta https://www.morsmordre.net/t3632-klopot https://www.morsmordre.net/f136-smiertelny-nokturn-36-5 https://www.morsmordre.net/t4772-skrytka-bankowa-nr-901 https://www.morsmordre.net/t3713-matthew-bott
Zawód : Wolny strzelec
Wiek : 26
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Jam jest Myśląca Tiara,Los wam wyznaczę na starcie!
OPCM : 12
UROKI : 5
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 1
ZWINNOŚĆ : 18/33*
SPRAWNOŚĆ : 28/48
Genetyka : Wilkołak

PisanieTemat: Re: Fleet Street   29.11.18 21:15

|10 września

Byłem umówiony dziś z Justine na pójście do mugolskiej części miasta po części do garbusa. Początkowo myślałem o tym, że sam bym je odebrał, lecz nie miałem wystarczająco pieniędzy by za wszystko założyć. Z drugiej strony gdybym posłał po nie tylko Justine to nie wiem jakby się zabrała. Nie były specjalnie duże, lecz niektóre elementy należały do kategorii tych masywnych, momentami nieporęcznych. Nie byłem taki by życzyć jej przyjemnego ciągnięcia się z tym wszystkim przez całe miasto. Jednak też nie specjalnie czułem się komfortowo z takim stanem rzeczy. Ostatnio rozstaliśmy się w dość wzburzonej atmosferze i nie bardzo wiedziałem jak miałbym się zachować teraz. Zrobiłem kwaśną minę do krzywo powieszonego kawałka lustra wiedząc, że dowiem się prawdopodobnie podczas konfrontacji.
Przepłukałem twarz raz jeszcze i zabrałem się za wyszykowanie się do wyjścia. Ubrałem się bardziej po mugolsku niż czarodziejsku - co do tego drugiego to zdradzały mnie znoszone już buty ze skóry magicznego stworzenia, którego nazwy nie byłem wstanie nawet wypowiedzieć o dość charakterystycznej gramaturze i fasonie. Tak poza tym to na tyłku leżały mi znoszone jeansy ze śladami po smarze na udzie i zwyczajny poszarzały, kiedyś biały, podkoszulek. Chwyciłem jeszcze torbę na te graty i wylazłem na ulicę. Ciepło było. Słońce świeciło mocno nawet na Nokturnie zmuszając mnie do zmrużenia ślepi. Podążyłem znaną sobie trasą docierając szybko do Pokątnej, a stamtąd magicznym przejściem pojawiłem się w centrum mugolskiego Londynu. Miałem dużo czasu więc przeszedłem się do umówionego miejsca piechotomobilem. Czekając na skrzyżowaniu ulic odpaliłem sobie papierosa zastanawiając się czy może nie wybrać się gdzieś na obrzeże pomoczyć tyłek w jakimś jeziorze.
- Hej - podniosłem rękę na powitanie nim jeszcze podeszła, a gdy ja sam ją wypatrzyłem z oddali - W sumie dopiero teraz pomyślałem, że mogłem podejść po pieniądze i załatwić to bez potrzeby wyciągania cie na miasto. Lepiej byś sobie spożytkowała wolne - nie tryskałem entuzjazmem, lecz bycie miłym, czy też neutralnym nie sprawiało mi większych kłopotów.




Do you wanna stick around to see

How bad can I be?

Powrót do góry Go down
Justine Tonks
Justine Tonks

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
https://www.morsmordre.net/t3583-justine-just-tonks https://www.morsmordre.net/t3653-baron#66389 https://www.morsmordre.net/t3649-just-tonks https://www.morsmordre.net/f192-st-james-s-street-13-8 https://www.morsmordre.net/t4284-skrytka-bankowa-nr-914#89080 https://www.morsmordre.net/t3701-just-tonks
Zawód : przyszły auror, ex ratowniczka
Wiek : 27
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Panna
The gods will always smile on brave women. Like the valkyries, those furies who men fear and desire.
OPCM : 40
UROKI : 21
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 13
TRANSMUTACJA : 6
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Fleet Street   03.12.18 23:04

Zdziwiła się, choć jednocześnie poczuła coś w rodzaju radości. Radości przeplatanej kolejnymi, piętrzącymi się pytaniami i rozważaniami, których nie wyzbyła się już z głowy. Nie sądziła, że Matt będzie jeszcze kontynuował naprawdę starego garbusa, który stał w garażu jej rodzinnego domu. Nie sądziła, że będzie chciał się z nią jeszcze spotkać, przynajmniej nie w przeciągu najbliższego roku, a może i trzech. Wiedziała, że potrafił się złościć - oboje potrafili. Ale tym razem to ona zachowała sie na fair i wiedzieli o tym oboje, choć początkowo Just nie chciała się do tego przed sobą samą przyznać. Egoistycznie chciała nadal go mieć, mimo tego, że zmieniła się ona cała, mimo tego że i swoje życie postanowiła powierzyć sprawie w którą wierzyło co jej serce. Oddała wszystko, wiedziała, że będzie musiała oddać jeszcze więcej, że skrywane sekrety zaczną tworzyć rysy na posiadanych relacjach, gdy nie będzie mogła powiedzieć wszystkiego. A jednak w akcie desperacji chciała zacisnąć dłonie wokół jego nadgarstka i zatrzymać przy sobie nim wymknie się jej całkiem. Nie zauważając, że swoimi słowami, swoimi czynami przynosi mu cierpienie. Że lepiej byłaby mu bez niej.
Może nie powinna była się zgadzać, może właśnie nie powinna była kierować swoich kroków w miejsce umówionego spotkania. Ale powtarzała sobie, że to nie ona nalegała, że czekała cierpliwie, że jeszcze była dla nich…
Właśnie, co? Nadzieja?
Czasami miała jej już serdecznie dość. Zachmurzyła się nad tą myślą. Dopiero jego głos wyrwał ją z zamyślenia. Z dłońmi wciśniętymi w za duży sweter który miała narzucony na ramiona podeszła do przyjaciela. Uniosła brodę by spojrzeć na niego, z bliska była w stanie zauważyć zasinienie na jej lewym policzku - pamiątkę po dzisiejszych sparingach walki wręcz. Nie poszła do uzdrowiciela chcąc zgarnąć kilka chwil drzemki dla siebie. Wiedziała, że może sama sobie z tym poradzić, jednak przysnęło jej się odrobinę za długo. Kilka jasnych kosmyków odstawało w dziwne strony, ale nie przejmowała się tym w ogóle. Przekrzywiła lekko głowę na jego słowa. Zmarszczyła lekko nos i w ostatniej chwili ugryzła się w język by nie zapytać, czy to rzeczywiście byłaby bez potrzeby wyciągania jej, czy może bez potrzeby spędzania z nią czasu.
- Właściwie, czego potrzebujemy? - zapytała więc zamiast tego nie wyciągając dłoni z kieszeni, prawą zwyczajowo ściskała na różdżce. Mimo, że wychowała się w domu połowie niemagicznym na mugolskim świecie znała się jako tako, wiele informacji zdołało jej uciec lub umknąć w ciągu lat spędzonych po magicznej stronie Londynu. - Tęskniłeś? - zaryzykowała przybierając na usta wyzywając uśmiech. Najwyżej ponownie go rozwścieczy i tyle będzie z możliwie neutralnie względnie spokojnego popołudnia. W torbie przewieszonej przez ramię miała jego pelerynę, ale nie sądziła by powinna zacząć spotkanie od jej zwrotu.





Here is what they do not tell you about Death: when Death says "You are born for this", she clearly means
"You will die for this".

Powrót do góry Go down
Matthew Bott
Matthew Bott

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t3558-matt-w-budowie#62851 https://www.morsmordre.net/t4002-poczta-matta https://www.morsmordre.net/t3632-klopot https://www.morsmordre.net/f136-smiertelny-nokturn-36-5 https://www.morsmordre.net/t4772-skrytka-bankowa-nr-901 https://www.morsmordre.net/t3713-matthew-bott
Zawód : Wolny strzelec
Wiek : 26
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Jam jest Myśląca Tiara,Los wam wyznaczę na starcie!
OPCM : 12
UROKI : 5
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 1
ZWINNOŚĆ : 18/33*
SPRAWNOŚĆ : 28/48
Genetyka : Wilkołak

PisanieTemat: Re: Fleet Street   21.01.19 3:13

Widziałem na jej twarzy siny cień. Zawiesiłem na nim spojrzenie na kilka za długich sekund, lecz zaraz przeniosłem je na rzuconego pod nogi niedopałka. Docisnąłem go butem. Nie pytałem się, nie przybierałem zmartwionego wyrazu twarzy. Jeżeli będziemy się widywać to coraz częściej będzie nosiła znamiona uszkodzenia. Skamandera już dawno nie wypytywałem o podobne rzeczy. Ostatnio ruszyła mnie co prawda słabość gdy widziałem obrzękłe cięcia ciągnące się po krtani, zewnętrzu ramion, lecz szybko zrozumiałem swój błąd w chwili w której nie uzyskałem żadnego wyjaśnienia. Nie mógł mi powiedzieć. Kwestią czasu było nim z Justine będzie podobnie. Nie mogłem nic z tym zrobić jak zwyczajnie nie pytać i zostawić ich sobie samych w świecie w którym nie było dla mnie miejsca.
- Wszelakiego rodzaju uszczelki, gumy, wszystko co jest związane z elektrycznością - świece, kable, bezpieczniki, akumulator, światła do lamp. Niby pierdoły ale dużo ich się nazbierało i stąd też może to trochę wynieść. A i do tego panewka do łożyska. Byłem z Bertim na złomowisku, lecz nie udało nam się wyhaczyć takiej jakiej nam trzeba - cóż, staraliśmy się - Masz wymienione galeony na funty, czy będziemy musieli się gdzieś po to zatrzymać? Znam jak coś niedaleko stąd miejsce w którym mogliby nam to ogarnąć. Kurs sprzedaży jest trochę zaniżony ale przy wymianie stu galeonów to tam nie robi różnicy - dopytałem. Niby wspominałem w liście by była przygotowana ale no - to była Just. Lepiej było się upewnić teraz, a nie przy płaceniu.
wywróciłem oczami. Skrzywiłem się.
- Nie zaczynaj... - jęknąłem bezradnie. To nie był przyjemny temat, a ja lubiłem takich unikać toteż zabrałem się za zniechęcanie Tonksa do rozdrapywania sprawy - Jakiej odpowiedzi oczekujesz? Tak - odliczałem minuty? Nie - mam cie w dupie? Wiesz, że jedno i drugie nie jest prawdą, a nie chcę tego rozkminiać bo dochodzę wtedy do popierdolonych wniosków - zamarudziłem prowadząc ją wzdłuż ulicy. Nie byłem zły. właściwie zwyczajnie w typowy dla siebie sposób marudziłem - Właściwie czuję się teraz jak na jakimś spędzie rodzinnym z ojcem w roli głównej. Już wychodząc z domu wiedziałem, że będzie niezręcznie, a potem to tylko trzymałem kciuki by nie powiedział czegoś co sprawi, że zrobi się jeszcze żałośniej i dziwniej. Oczywiście to chcąc nie chcą robił, a ja nie wiedziałem co powiedzieć. czasem milczałem, wracałem do domu lub pierdoliłem o czymś randomowym - westchnąłem i chyba nie trudno było się domyślić która z tych trzech strategii w tym momencie podjąłem.




Do you wanna stick around to see

How bad can I be?

Powrót do góry Go down
Justine Tonks
Justine Tonks

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
https://www.morsmordre.net/t3583-justine-just-tonks https://www.morsmordre.net/t3653-baron#66389 https://www.morsmordre.net/t3649-just-tonks https://www.morsmordre.net/f192-st-james-s-street-13-8 https://www.morsmordre.net/t4284-skrytka-bankowa-nr-914#89080 https://www.morsmordre.net/t3701-just-tonks
Zawód : przyszły auror, ex ratowniczka
Wiek : 27
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Panna
The gods will always smile on brave women. Like the valkyries, those furies who men fear and desire.
OPCM : 40
UROKI : 21
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 13
TRANSMUTACJA : 6
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Fleet Street   27.01.19 2:39

Widziała, jak jego spojrzenie zawiesiło się na sińcu, którego nie skomentował. Przeniósł spojrzenie, a jej wzrok podążył za jego. Nie zapytał, może zwyczajnie nie chciał. Ale nie zamierzała też rozwijać tego tematu. Czuła się trochę dziwnie, po raz pierwszy nie bardzo wiedząc co powiedzieć i jak dobrać słowa. Coś, co nigdy nie zdarzało się jej przy nim. To przy nim nigdy się nie hamowała, a teraz zdawała się ciążyć nad nimi dziwna aura. Musiała się jej pozbyć. Ale najpierw musiała wymyślić dokładnie jak.
- Sporo tego, większość to jakieś dziwaczne słowa których nie rozumiem. - stwierdziła marszcząc lekko nos, gdy próbowała zrozumieć czym jest panewka, ale odpuściła równie szybko, stwierdzając, że sama i tak do niego nie dojdzie. - Ojciec zostawił mi z dwieście funtów, jeśli będzie nam potrzebne więcej musimy iść wymienić. - odpowiedziała nie mając pojęcia czy to odpowiednia kwota, czy też będzie trzeba więcej. Wymienił całkiem sporo rzeczy, a Tonks nie miała pojęcia ile każda z nich kosztuje. Ale chciała, żeby Żółtek znów działał. Zastanowiła się chwilę marszcząc brwi. - Możemy zmienić mu kolor? - zapytała z lekkim wahaniem, nie będąc do końca pewną czy ten kolor rzeczywiście zmieniać chce.
Widziała jak wywraca oczami i jego twarzy wykrzywia się. Cichy jęk potoczył się z jego ust. Wiedziała, że zaczęła niedobrze. Nigdy nie była mistrzem taktu i nie posiadała umiejętności w prowadzeniu rozmów. Tak samo wiedziała też, że potok słów, który pojawił się wypływając z jego ust odpowiadał za niezręczność, którą maskował właśnie tak, samemu to przyznając. Niebieskie spojrzenie Tonks wisiało na nim gdy mówił, nie odsunęło się gdy skończył mówić. Nadal go lustrowała.
- Spieprzyłam, okej? - powiedziała w końcu, po krótkiej i jednocześnie długiej ciszy. - Zjebałam tak koncertowo, jak nie zdarzyło mi się dawno. - mówiła dalej, zastanawiając się, czy nie powinna się zamknąć przypadkiem. Jeśli znów całkowicie spieprzy, zakupy w ogóle się nie odbędą. A one były jej najmniejszym problemem. Wystarczyło, by wtedy zamknęła japę. By zwyczajnie przyjęła do wiadomości, że go to nie cieszy, zamiast wygłaszać i rozpoczynać rozmyślania o swojej śmierci.  - Mogę uklęknąć i przepraszać, - bo tak mi zależy - obiecać że nigdy więcej nic na ten temat nie powiem, albo milczeć.  - ale musisz mi pomóc, Matt. Bo naprawdę nie wiem, jak się zachować. Zamilkła, czekając. Na ten moment nie wiedziała, co więcej mogłaby powiedzieć i czy powinna mówić cokolwiek więcej. I tak miała się o tym przekonać.





Here is what they do not tell you about Death: when Death says "You are born for this", she clearly means
"You will die for this".

Powrót do góry Go down
Matthew Bott
Matthew Bott

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t3558-matt-w-budowie#62851 https://www.morsmordre.net/t4002-poczta-matta https://www.morsmordre.net/t3632-klopot https://www.morsmordre.net/f136-smiertelny-nokturn-36-5 https://www.morsmordre.net/t4772-skrytka-bankowa-nr-901 https://www.morsmordre.net/t3713-matthew-bott
Zawód : Wolny strzelec
Wiek : 26
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Jam jest Myśląca Tiara,Los wam wyznaczę na starcie!
OPCM : 12
UROKI : 5
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 1
ZWINNOŚĆ : 18/33*
SPRAWNOŚĆ : 28/48
Genetyka : Wilkołak

PisanieTemat: Re: Fleet Street   01.02.19 0:11

- I to nie ja z nas dwojga mam mugolskie korzenie - żachnąłem się budząc w sobie nieco tej swojej żartobliwości. Nie powiem satysfakcję sprawiało mi to, że jako czarodziej wiedziałem o mugolskich rzeczach czasem więcej od samych mugoli - Ale spokojnie - nie musisz ogarniać od tego jestem zresztą ja. Przynajmniej w tym przypadku - zapewniłem. Co prawda Roger był zaufanym dostawcą. Wierzyłem, że sprowadził wszystko to co chciałem i nie będzie chciał mi wcisnąć nieco niepasujących części zamienników tylko dlatego, że mu nie chciały zejść z magazynu - A, właśnie, Roger, właściciel sklepu jest totalnie niemagiczny i nic nie wie o niczym. Więc no...i nie wiem czy starczy. Galeon to około pięć funtów teraz...więc, eee...weźmy może z dziesięć na zaś wymieńmy -zaproponowałem i co prawda przez anomalie kodeks tajności zdawał się dogorywać na naszych oczach, lecz mimo wszystko wolałem nie wychodzić poza jego ramy. Przynajmniej nie teraz kiedy obiecałem sobie poprawę i nie lądowanie w Tower z byle pierdoły - Tak, pewnie. I tak będzie lakierowany od nowa. nawet jeżeli zadecydujesz że ma zostać żółty to niestety nie dam ci gwarancji, że uda mi się zachować ten sam odcień. Chyba że znasz jakiegoś klawego alchemika, który mógłby w tym dopomóc w tym - chyba istniały jakieś mikstury które potrafiły przejmować barwę innych rzeczy lub właściwości. Nie wiem. Jednak jak coś mimo wszystko wierzyłem, że ktoś znający się na rzeczy byłby w stanie wyprodukować jakiś zamiennik mugolskiego lakieru o konkretnej barwie.
Zacząłem prowadzić nas do ukrytego magicznego kantoru w niestety trochę kwaśnej atmosferze. Just nie była zbyt zgrabna w skierowaniu rozmowy na tor który chciałem unikać. Ja zaś byłem równie okropny w podejmowaniu się go. Robiąc to czułem się jakbym powoli odrywał plaster ze skóry.
- Po raz pierwszy chciałbym byś tylko nie czuła tego co mówisz, Just - cicho westchnąłem ze szczerą, złudną nadzieją. Bo przecież wiedziałem, że jeżeli już puszczała na wiatr słowa to miały one wagę. Robiła to szczerze, swobodnie sprawiając, że sam czułem się przy niej tak samo. Była Wyjątkiem na wielu płaszczyznach, lecz to się zmieniało - Wtedy tam jak mówiłaś o tym...sama wiesz - o tym, że odchodzisz - i teraz - kiedy zapowiadałaś mi, że chcesz szczędzić mi prawdy, przykrości tylko by mnie utrzymać przy sobie zabijając swoją wyjątkowość. Miejsce na beztroskę i szczerość nikło - Z czasem będzie tego więcej: rzeczy do przemilczenia, spraw, tajemnic o których nie będziesz mogła mi mówić, a o które ja nie będę mógł pytać. To normalne, że między nami się pozmienia. Właściwie pozmieniało. Żałuję, że stało się to to nagle - Może gdyby stało się to stopniowo byłoby mniej dziwnie? Złe słowa, zły moment nadały jednak wszystkiemu pęd. Nie mogło być już tak samo. Nie musiało być źle. Mogło być zwyczajnie inaczej - zadawanie się z wami, aurorami, jest takie upierdliwe. Miło jednak posłuchać jak się taki płaszczy przed Nokturnową wygą mojego kalibru. Nie musisz klękać, lecz możesz mi jeszcze poopowiadać o tym jaka to z ciebie ćwiara, Tonks bym wiedział jakie konowały hodują w tym pożal się Merlinie Departamencie - uśmiechnąłem się blado, a gdzieś w tym była łobuzerska, firmowa iskra




Do you wanna stick around to see

How bad can I be?

Powrót do góry Go down
Justine Tonks
Justine Tonks

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
https://www.morsmordre.net/t3583-justine-just-tonks https://www.morsmordre.net/t3653-baron#66389 https://www.morsmordre.net/t3649-just-tonks https://www.morsmordre.net/f192-st-james-s-street-13-8 https://www.morsmordre.net/t4284-skrytka-bankowa-nr-914#89080 https://www.morsmordre.net/t3701-just-tonks
Zawód : przyszły auror, ex ratowniczka
Wiek : 27
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Panna
The gods will always smile on brave women. Like the valkyries, those furies who men fear and desire.
OPCM : 40
UROKI : 21
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 13
TRANSMUTACJA : 6
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Fleet Street   04.02.19 23:44

Wzruszyła lekko ramionami wcale nie czując się z tego powodu winna. Owszem, miała mugolskie pochodzenie i w jej domu większość rzeczy robiło się właśnie po mugolsku, jednak z tym, o czym mówił teraz nie miała do czynienia.
- Wiesz, mój ojciec robi meble. Na samochodach zna się tyle co ja - jak jeździ, to działa, a jak nie, to zepsuty. - wzruszyła jeszcze raz ramionami. Świat magiczny posiadał inne możliwości przemieszczania się i była za to więcej niż wdzięczna. Choć znów ostatnimi czasy większość z nich zawodziła i pozostawały miotły. Choć nie były złe, to kilkugodzinny lot na jakiejś zdecydowanie dawał się we znaki. Uniosła na niego spojrzenie gdy mówił. - Zanotowano, zero magii. - przytaknęła głową spokojnie, ciągle jednak ważąc słowa i to właśnie jej przeszkadzało. Wcześniej się nad nimi nie zastanawiała. Ale znów, gdy ostatnio mówiła nie myśląc, wyszło jak wyszło. Miała ochotę westchnąć lekko, chyba najmocniej nad sobą. Tonks zmarszczyła brwi, gdy temat przesunął się na temat koloru. - Strasznie rzuca się w oczy. Znaczy, nie to, że nie kocham tego żółtego, przypomina mi dziadka, ale… - zawiesiła lekko głos. Cóż, żółtego garbusa - czy też stalowego smoka - trudno było przeoczyć. Jakiś mocniej stonowany odcień nie ściągał by ku sobie od razu spojrzenia. Ale nie wiedziała dokładnie jak wielki sentyment ma do dawnego koloru auta. Pokręciła głową lekko. - Mam jeszcze chwilę na podjęcie decyzji? - zapytała, wkładając dłonie w kieszenie za dużego swetra. To dziwne, że większość jej garderoby zdawała się zawsze na niej wisieć. Nawet spodnie podtrzymywał pasek i pewnie gdyby nie on, już dawno znajdowały się podłodze.
Cóż, do mistrzów retoryki Tonks nigdy nie należała. To wiedział właściwie każdy, kto kiedykolwiek ją poznał. I dała temu świetny przykład też teraz. Zmarszczyła lekko nos, gdy podążała za Mattem w kierunku kantoru - chyba, że zmienił zdanie i prowadził ją właśnie w jakąś uliczkę by przyłożyć jej w łeb, żeby głupstwa przestała mówić. Zdecydowanie wolała pierwszą opcję. Zmarszczyła lekko nos, gdy podjął temat. Otworzyła usta, by zaraz je zamknąć i zmarszczyć nos jeszcze mocniej. Uniosła dłoń i założyła kosmyk włosów za ucho. W końcu objęła się ramionami czując kompletną bezsilność. Chciałaby znaleźć słowa, które mogłaby pomóc, ale nie umiała. Nie mogła udawać, że to co przeżyła nigdy się nie zdarzyło. Nie chciała. Każdy krok który podejmowała robiła po to, by nie znaleźć się w takiej sytuacji więcej, albo odnaleźć się w niej lepiej. A może - uchronić osoby niewinne, te, które nie były w stanie same się obronić. Jak Lila. Westchnęła lekko i uniosła głowę, by spojrzeć w niebo.
- Czasem też bym… - chciała, miała powiedzieć, ale nie zdołała, bo nim zrobiła kolejny krok pokazała całkowitego i prawowitego Tonksa. Noga zaczepiła o drugą nogę a ona poleciała jak długa i rozłożyła się na bruku. Jęknięcie wypadło z jej ust. Z kolejnym dźwignęła się do pionu w szybkim podskoku próbując wstać. Otrzepała sweter, którego już nie dało się otrzepać i rozłożyła ręce wzdychając raz jeszcze. - Ćwira. - mruknęła krzywiąc się na popis własnych umiejętności. - Czy rozłożenie plackiem przed nokturnową wygą się liczy? - zapytała, pochylając się by rozmasować obite kolano i skrzywiła się teatralnie. Westchnęła raz jeszcze prostując się do pionu.





Here is what they do not tell you about Death: when Death says "You are born for this", she clearly means
"You will die for this".

Powrót do góry Go down
Matthew Bott
Matthew Bott

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t3558-matt-w-budowie#62851 https://www.morsmordre.net/t4002-poczta-matta https://www.morsmordre.net/t3632-klopot https://www.morsmordre.net/f136-smiertelny-nokturn-36-5 https://www.morsmordre.net/t4772-skrytka-bankowa-nr-901 https://www.morsmordre.net/t3713-matthew-bott
Zawód : Wolny strzelec
Wiek : 26
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Jam jest Myśląca Tiara,Los wam wyznaczę na starcie!
OPCM : 12
UROKI : 5
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 1
ZWINNOŚĆ : 18/33*
SPRAWNOŚĆ : 28/48
Genetyka : Wilkołak

PisanieTemat: Re: Fleet Street   11.02.19 1:06

Zgrywałem się ale chyba wzięła mnie na poważnie. Albo przynajmniej tak zabrzmiała. Nie chciało mi się tego prostować lub wyprowadzać z błędu. Taka była. Wojna i tragedie zmieniają ludzi. Może to tylko ja tkwiłem w miejscu. Kto wie. Prowadziłem więc ją dalej poruszając błahe tematy, gadając. poruszyłem kwestie sprzedawcy. Skinąłem głowa szczęśliwy, że zrozumiała. Kwestia koloru też była czymś małostkowym.
- W sumie to ile chcesz. To tylko kolor. Nawet jak się zdecydujesz na jakiś to nie problem go potem zmienić nawet już magią - w końcu lakier był powierzchnią, którą potem można transmutować w inną barwę i tak też kiedyś się bawiłem więc podzieliłem się tą wiedzą - Chociaż nawet jeżeli wolałbyś bez magii to też nie jest wielki kłopot - Prawda, było przy tym zachodu ale jednak było to mniej czasochłonne niż składanie części. Właśnie - musieliśmy zajść jeszcze do kantoru. Wytyczyłem więc nam nową trasę. Nie tylko tą dosłowną ale również związaną z naszą znajomością. Prawdą było, że nie chciałem jej tracić. Nie potrafiłem jednak cofnąć czasu, udać że nic się nie wydarzyło, że nie padły ciężkie słowa. Nie bawiła mnie ułuda. Była dla mnie zbyt skomplikowana. Mogliśmy jednak ułożyć naszą relację od nowa, inaczej. Kompromis. Nie było mi łatwo wyciągać to wszystko, wykładać, dzielić się jakimiś obawami. Wchodziła w świat dla którego zawsze będę kimś podejrzanym i w którym bez względu na to jak bardzo chciałaby zachować znamiona dawnej relacji musiała się nieco zdystansować. Czy nasza znajomość miała ostatecznie przetrwać tę próbę miało się okazać. Miałem zamiar spróbować dać temu szanse.
- Jeszcze jak - żachnąłem się podając jej ramię na którym mogłaby się podciągnąć - Chociaż już może niedługo nie tak znowu nokturnową. Prawdopodobnie będę pozbywał się kamienicy. Szukam czegoś poza - wzruszyłem ramionami tak jakby to było nic chociaż nie było to takie głupie rozwiązanie biorąc pod uwagę, że Burke co jakiś czas się o mnie upominał czym się już nie chwaliłem. Skupiłem się bardziej by prowadzić ją do celu, którym była wyludniona uliczka na tyłach jednej z kamienic. Na ścianie tej znajdował się jakiś mazaj z farby układający się w wielki napis o treści której nie mogłem rozszyfrować. Może jakiś mugolski slang czy jak. Nieważne. Podszedłem do wielkiej literki o w którą zastukałem różdżką. Na naszych oczach kawałek muru zmienił się w okienko przez które z marazmem uwagi poświecił nam półgoblin.
- Chcemy dziesięć galeonów myknąć na funty - zagaiłem kiwając zaraz głową zachęcająco w stronę Justine by wyskakiwała z monet. Zaraz trzeba było lecieć do warsztatu póki można było złapać w nim Rogera bo ten to na pewno nam jak coś to zarzuci upust.




Do you wanna stick around to see

How bad can I be?

Powrót do góry Go down
 

Fleet Street

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 9 z 9Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: City of London-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-19