Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Login:

Hasło:

Zamknięta część portu
AutorWiadomość
Zamknięta część portu [odnośnik]17.07.17 1:54
First topic message reminder :

Zamknięta część portu

Ciężki zaduch mniej lub bardziej stojącej wody, to pierwsze co uderza przechodnia. Trzeszczące deski wysuniętych wgłąb wody kładek, spróchniałe beczki ustawione pod osmolonymi od kilu niegaszonych pożarów - ścianami magazynów i resztki unoszących się na wodzie łódek - niektóre wciąż zdatne, by unieść pasażera czy dwóch. Jeśli poszukujesz szybkiej przeprawy, czy też ukrycia - to miejsce wydaje się idealne. Przynajmniej dla najbardziej zdesperowanych. Kiedyś musiały tu cumować płytsze statki i rybackie łodzie, a pozostałości po dawnej świetności rysują pozostawione w nieładzie przedmioty, nadpalone fragmenty pływających przy brzegu desek.
Ta część portu jest oddzielona nie tylko od strony samych doków. Stojąca woda to efekt kilku krat zatopionych resztek statków, które stworzyły naturalną barykadę. A jednak, wciąż istnieją przejścia, które pozwalają dostać się w tę zapomnianą część doków. Oczywiście, jeśli rzeczywiście tego chcesz. Albo musisz.
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Zamknięta część portu - Page 7 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Re: Zamknięta część portu [odnośnik]22.03.19 12:28
The member 'Drew Macnair' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 57
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Zamknięta część portu - Page 7 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Zamknięta część portu [odnośnik]24.03.19 22:06
- Pewnie tak. Kompletnie nie wiedział co robić na Nokturnie. Poplecznicy Longbottoma właśnie tacy są - stwierdził, zniżając nieco głos. Młody mężczyzna sterczał dniami przed sklepem jakby to było coś normalnego. Cóż, nie było, ale skąd mógł o tym wiedzieć? Te szlamy zdawały się być całkowicie niedomyślne, a ich plany zupełnie nieprzemyślane. - Stawiam pięć galeonów - dodał po chwili, przecież hazard mógł umilić im tę misję, chociaż Edgar był pewny, że w niczym nie będzie przypominać tej poprzedniej. Teraz mieli do czynienia z prawdziwymi ludźmi, a ci mogli się okazać nieobliczalni - ich zachowania nie dało się tak przewidzieć jak w przypadku trolli. A szkoda, w zasadzie szlamy nie powinny mieć dużo więcej od nich praw. Ale o tym już niedługo wszyscy się przekonają.
Zaczęli się rozdzielac, znacznie utrudniając im misje. Edgar wiedział, że lepiej by było, gdyby jednak udało im się wspólnie kontynuować misję. Nigdy nie wiadomo co może się stać, a będąc z kimś zawsze można liczyć na jego pomoc. A to zbyt poważne zadanie, żeby pozwolić sobie na błędy. Tylko co innego mogli w tej sytuacji począć? Tak czy siak musieli się rozdzielić. - Nie wiem, możliwe - może nie byli tacy głupi na jakich wyglądali i jednak wymyślili wcześniej jakiś plan. A może nie, może któryś z nich za chwilę się przekona, że śledził ich na daremno. Przekonają się tylko w jeden sposób. Edgar zastanowił się czy może się w jakiś sposób przed nimi ukryć - nie pomyślał o tym, teraz siebie za to przeklinał. Nie znał się na transmutacji, a eliksiry zostały w rodowej posiadłości. Postanowił zaryzykować i po prostu iść dalej. Naciągnął ciemny płaszcz, chowając dłoń do kieszeni, choć wciąż palce miał mocno ściśnięte na różdżce. Nie wiadomo co ci ludzie wymyśla, na pewno potrafią być groźni i nieobliczalni. Poza tym sama anomalia straszyła grzmotami nad głową. Edgar kiwnął Drew głową, dając znak, że to najwyższy czas, żeby się rozdzielić. Odwrócił się i poszedł za mężczyznami.


We build castles with our fears and sleep in them like
kings and queens

Edgar Burke
Zawód : nestor, B&B, łamacz klątw
Wiek : 35
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
Gdybym był babą, rozpłakałbym się rzewnie nad swym losem, ale jestem Burkiem, więc trzymam fason.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t3108-edgar-burke#51071 https://www.morsmordre.net/t3159-nie-stac-mnie-na-wlasna-sowe#52274 https://www.morsmordre.net/t3158-gburek#52271 https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t4912-skrytka-bankowa-nr-811#106945 https://www.morsmordre.net/t3160-edgar-burke#52278
Re: Zamknięta część portu [odnośnik]26.03.19 16:50
Palenie na stosach stanowiło kawałek przykrej historii, ale patrząc na ten szlam nie zawahałby się wrócić do podobnych metod. Negowano genetykę, wyśmiewano trolle i półolbrzymów, jednak kwestii krwi nie chciano już podważać – była to zwykła hipokryzja, ujma na honorze prawdziwych, czystokrwistych czarodziejów, dlatego dobrze że wszystko miało wrócić do porządku. -Chcesz mnie oskubać do zera licząc, że przebiję stawkę? Podwajam.- rzucił wyginając wargi w kpiącym uśmieszku, bo choć nie miał nader wiele to lubił hazard. Nie przykładał wagi do ciężkości sakiewki, co zapewne było jego błędem, ale w przypadku wygranej mały zastrzyk galeonów nierzadko okazywał się wyjątkowo cenny.
Zmianie całego ciała przeważnie towarzyszyło nieprzyjemne kłucie w klatce piersiowej. Wpierw nieznacznie urósł, następnie jego twarz przybrała młodszych rys, a włosy zmieniły swój kolor. Utraty wagi nie odczuł aż nadto – kilka kilogramów było niezauważalne, jednakże chciał przybliżyć się możliwie mocno do sylwetki obserwowanego mężczyzny. Udało mu się zdobyć chwilowy kamuflaż, a to mogło znacznie ułatwić wypełnienie misji.
Liczył, że jednak mylił się. Jeśli rozdzielenie się miało być zasadzką, to niczym małe dzieci wpadną w sidła wroga i znacznie trudniej będzie im wyjść z sytuacji obronną ręką. Skąd jednak mieliby dowiedzieć się o fakcie, że są obserwowani? Macnair był ostrożny i wiedział, że Edgar także nie pozwoliłby sobie na jakąkolwiek wpadnę, a nawet jeśli podwinęłaby mu się noga to lojalnie by go uprzedził. W końcu nie chodziło tutaj tylko o nich, nie tropili lokalnych złodziejaszków, co postanowili zdobyć łup z rodzinnego sklepu nestora, a buntowników pragnących zburzyć obecny ład i porządek. Gardził Longbottomem i jeśli były to jego psidwaki należało czym prędzej ich unicestwić – tak dosadnie, bez możliwości ponownego wkroczenia im w drogę.
-Uważaj.- rzucił na odchodne, po czym sam narzucił kaptur na głowę i ruszył przed siebie wciąż trzymając różdżkę w pogotowiu. Stało przed nimi niełatwe wyzwanie, ale w żadnej chwili nie zwątpił – był pewien, że sobie poradzi.

| Rozdzieliliśmy się - Edgar ruszył za grupą, która się odłączyła od reszty, Drew poszedł za pozostałymi.




The eye sees only what the mind is prepared to comprehend
Drew Macnair
Zawód : Poszukiwacz i przemytnik artefaktów, fascynat nakładania klątw , właściciel Karczmy "Pod Mantykorą"
Wiek : 31
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
Dan­ger is a beauti­ful thing when it is pur­po­seful­ly sou­ght out.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Metamorfomag

Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t6211-drew-macnair https://www.morsmordre.net/t4416-avari https://www.morsmordre.net/t4381-to-nie-jest-pokoj-zyczen https://www.morsmordre.net/f277-smiertelny-nokturn-13-18 https://www.morsmordre.net/t4418-skrytka-bankowa-nr-1139 https://www.morsmordre.net/t4417-drew-macnair
Re: Zamknięta część portu [odnośnik]23.04.19 21:04
Nie mogli zwlekać, musieli czym prędzej rozdzielić się i tym samym sprawdzić oba tropy byle zdobyć jak największą ilość informacji. Szatyn wiedział, że w pojedynkę zadanie mogło okazać się trudniejsze, a nawet przekreślić możliwość jego wykonania, jednakże wolał spróbować niżeli później żałować zrezygnowania z powstałej opcji. Każdy trop przybliżał ich do celu, każda rozbita grupa umacniała ich pozycję; od chwili, w której zawiedli Czarnego Pana musieli działać prężniej, intensywniej i z większym zaangażowaniem.
Droga prowadząca do jednego ze statków nie była długa. Nieustannie trzymał mężczyzn na dystans byle tylko nie odkryli jego obecności i nie nabrali żadnych podejrzeń. Przyodziana maska zapewniała mu ewentualną drogę ewakuacyjną, gdy sytuacja stanie się napięta, bowiem nie można było ukryć, iż nie miał nader wielu informacji o młodzieńcu. Nie znał jego imienia, obce też były szatynowi jego przyzwyczajenia, dlatego jakakolwiek próba podszycia się pod niego spełzłaby na niczym. Miał jednak możliwość kupienia sobie cennych sekund i to uczynił, bowiem zawsze wolał dmuchać na zimne, niżeli później mierzyć się ze znacznie cięższymi konsekwencjami.
Gdy grupa weszła na pokład zatrzymał się przed jednym z kontenerów, by przez moment przyjrzeć się kolejnym wrogom. Musiał w odpowiedniej chwili dostać się na statek, najlepiej kiedy żadnego ze strażników nie będzie przy drewnianym podeście, dlatego zdecydował wpierw spostrzec każdego z nich i dopiero wtem wtargnąć do środka. Przyszło mu do głowy kilka zaklęć, które mogłyby mu pomóc rozeznać się w sytuacji, jednakże ryzyko anomalii było nader duże. Ściągnięcie na siebie szalejących piorunów – co było dość powszechne odkąd nad Londynem rozciągała się czarnomagiczna burza – od razu zdradziłoby jego obecność, a tego chciał uniknąć. Jeśli istniała możliwość przemknięcia obok przeciwników niezauważonym, to wolał wpierw tego spróbować.
Odniósł wrażenie, że każdy z nich miał ustaloną trasę swej warty. Poruszali się wolnym krokiem pomiędzy burtami, więc szatyn musiał jedynie wyczuć odpowiedni moment, gdy kładka pozostawała poza zasięgiem ich wzroku. Raz, dwa, trzy, teraz; pomyślał, a następnie przedarł się pomiędzy wysokimi pudłami, by finalnie przedrzeć się na pokład i ukryć za jednym z kontenerów. W głowie wciąż tliła się nadzieja, że pozostał nieuchwytny, próbował zachowywać się wyjątkowo cicho, jednakże sztuka ukrywania się nie była jego mocną stroną. Na korzyść działała tylko przybrana twarz, dzięki której, nawet w chwili zauważenia, mógł uniknąć bezpośredniego starcia. W końcu z jakiego powodu mieli atakować swoich?




The eye sees only what the mind is prepared to comprehend
Drew Macnair
Zawód : Poszukiwacz i przemytnik artefaktów, fascynat nakładania klątw , właściciel Karczmy "Pod Mantykorą"
Wiek : 31
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
Dan­ger is a beauti­ful thing when it is pur­po­seful­ly sou­ght out.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Metamorfomag

Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t6211-drew-macnair https://www.morsmordre.net/t4416-avari https://www.morsmordre.net/t4381-to-nie-jest-pokoj-zyczen https://www.morsmordre.net/f277-smiertelny-nokturn-13-18 https://www.morsmordre.net/t4418-skrytka-bankowa-nr-1139 https://www.morsmordre.net/t4417-drew-macnair
Re: Zamknięta część portu [odnośnik]23.04.19 21:04
The member 'Drew Macnair' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 92
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Zamknięta część portu - Page 7 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Zamknięta część portu [odnośnik]23.04.19 23:03
Jego uszu nie dotarły żadne podniesione głosy, co było wyjątkowo dobrym znakiem. Pragnął jeszcze upewnić się, czy aby na pewno nikt nie podążył jego śladami chcąc zaatakować z zaskoczenia, dlatego zbliżył się do krawędzi i nieznacznie wychylił pragnąć dostrzec wartowników. Pierwszy z nich sprawiał wrażenie zupełnie nieporuszonego i patrząc się przed siebie przemierzał kolejne części pokładu, zaś drugi spoczął przy krawędzi burty odpalając papierosa. Szatyn odetchnął z ulgą wiedząc, że był otoczony wrogami, ale ich nieświadomość znacznie zwiększała szanse na finalny triumf. W końcu nie przyszedł tutaj walczyć, a jedynie zgromadzić niezbędne informacje tudzież w najlepszym przypadku odnaleźć kryjówkę rebeliantów, by czym prędzej powrócić ze znaczną liczbą sojuszników. Rzecz jasna jeśli przyjdzie mu pozbyć się któregoś z młodzieńców „po cichu” nie omieszka się tego dokonać, jednak najważniejsze było, aby nikt nie odkrył jego obecności.
Momentalnie jego uszu doszedł charakterystyczny dźwięk oznaczający odbicie statku od brzegu, więc skrył się ponownie za kontenerem, skąd miał doskonały widok na grupę, za którą podążał. Nie wiedział jak długa będzie podróż, a tym bardziej dokąd przyjdzie mu się udać, jednakże nie było to nader istotne. Liczyło się tylko osiągnięcie celu. Do głowy przyszła mu myśl, że istniała szansa możliwości sprawdzenia całego statku, gdy tylko ponownie zacumują i wszyscy opuszczą pokład. Słońce z każdą chwilą zniżało się nad linią horyzontu, co w przypadku krótkiej trasy zapewni mu dodatkową ochronę w postaci nocy. Póki co wszystko szło zgodnie z planem.
Nie był w stanie usłyszeć żadnych rozmów, bowiem wróg znajdował się nader daleko, a coraz intensywniej padający deszcz dostatecznie zagłuszał wszelkie hałasy. Widoczność także stała się bardzo ograniczona, jednakże z każdą chwilą zyskiwał na pewności, iż zbliżali się do niewielkiego portu. Miał rację.
Cumowanie trwało chwilę, grupa szybko opuściła pokład i przemieściła się do niewielkiego magazynu, z którego kilkoro z nich zaczęło wyciągać pakunki, zaś pozostali przenosić je na łajbę. Musiał szybko podjąć decyzję, bowiem od razu zrozumiał, że był to jedynie chwilowy postój; lepiej było sprawdzić zawartość budynku, czy kontynuować podróż w nieznane z nadzieją, iż w końcu takowa będzie miała zakończyć się? Istniało ryzyko, że takie było ich zadanie i nieustannie kursowali między odpowiednimi punktami, dlatego szatyn zdecydował się zejść na ląd, by tam kontynuować poszukiwania.
Tym razem ominięcie wartowników nie było trudnym zadaniem, musiał jedynie poczekać na moment, w którym Ci ruszą po kolejne paczki, a następnie przedostać się wąskim podestem i skryć za kontenerami – co tez uczynił. Przez dłużą chwilę obserwował załadunek, aż w końcu w porcie rozległ się dźwięk zamykanych drzwi i grupa powróciła na pokład. Może uda mu się jeszcze zawrócić, jeśli nie znajdzie nic interesującego?
Zakradł się do frontowego wejścia spostrzegając, że takowe nie było zamknięte. Zmrużywszy oczy rozejrzał się na boki dobywając wężowego drewna, a następnie uchylił drewniane wierzeje i wślizgnął się do środka. Wbrew jego oczekiwaniom pomieszczenie wcale nie okazało się puste – jego oczom ukazał się mężczyzna, który stojąc tyłem pakował małe fiolki do wąskiego pudła. Usłyszał go, szatyn był tego pewien i właściwie w tej samej chwili, gdy o tym pomyślał czarodziej obrócił się przez ramię z zaciśniętą w dłoni różdżką. -Adolebitque.- rzucił od razu pragnąc uniemożliwić chłopakowi atak, po czym instynktownie skusił się na drugie z doskonale znanych mu zaklęć. -Locomotor Mortis.- dodał mając nadzieję, że magia tym razem nie odmówi mu posłuszeństwa. Gdzieś z tyłu głowy miał też nadzieję, że nikt nie postanowi wrócić do magazynu. Rozchodzący się, ten sam dźwięk, co słyszał w porcie świadczący o odpływającym statku dobrze wróżył.




The eye sees only what the mind is prepared to comprehend
Drew Macnair
Zawód : Poszukiwacz i przemytnik artefaktów, fascynat nakładania klątw , właściciel Karczmy "Pod Mantykorą"
Wiek : 31
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
Dan­ger is a beauti­ful thing when it is pur­po­seful­ly sou­ght out.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Metamorfomag

Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t6211-drew-macnair https://www.morsmordre.net/t4416-avari https://www.morsmordre.net/t4381-to-nie-jest-pokoj-zyczen https://www.morsmordre.net/f277-smiertelny-nokturn-13-18 https://www.morsmordre.net/t4418-skrytka-bankowa-nr-1139 https://www.morsmordre.net/t4417-drew-macnair
Re: Zamknięta część portu [odnośnik]23.04.19 23:03
The member 'Drew Macnair' has done the following action : Rzut kością


#1 'k100' : 10

--------------------------------

#2 'k10' : 8

--------------------------------

#3 'Anomalie - CZ' :
Zamknięta część portu - Page 7 SB9e33L

--------------------------------

#4 'k100' : 86

--------------------------------

#5 'k10' : 8

--------------------------------

#6 'Anomalie - CZ' :
Zamknięta część portu - Page 7 HXm0sNX
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Zamknięta część portu - Page 7 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Zamknięta część portu [odnośnik]23.04.19 23:49
Czuł, że coś poszło nie tak – obserwował nikłą wiązkę zaklęcia, która rozmyła się nim ogarnęła przeciwnika i ściągnęła coś czego jeszcze nigdy nie mógł zaobserwować. Czarne, nieprzeniknione chmury rozciągnęły się w samym środku pomieszczenia, czemu towarzyszył głośny świst wiatru. Ich ciężar i mrok ogarnęły go momentalnie; jego serce zabiło mocniej, ręka zadrżała, a ciało jakoby zostało sparaliżowane, bowiem nie był w stanie wykonać choć kroku. Umysł zdawał się zapomnieć o towarzyszącym niebezpieczeństwie, skupiając się jedynie na swego rodzaju niepokoju, nietypowym uczuciu lęku, który nie towarzyszył mu już od dawien dawna. Poczuł strach – autentyczne przerażenie i tylko ostatkami sił bronił się przed wpadnięciem w panikę bez konkretnego powodu. Wtem nie był świadom, iż czarna magia po raz kolejny ukazała mu swą potęgę, udowodniła jak wielką cenę należy niekiedy zapłacić za korzystanie z jej mocy. Ponownie zadrżał.
Najgorsze miało jednak dopiero nadejść. Przed oczami szatyna ukazało się ciało; najpierw jedno, potem drugie i kolejne. Ich twarze wykrzywione były w grymasie bólu, okropnego cierpienia, za które tylko i wyłącznie on odpowiadał. Nigdy tego nie żałował, nie dopuszczał nawet do siebie podobnej myśli, jednakże właśnie w tej chwili ów wspomnienie odebrało mu możliwość powrotu do rzeczywistości. Pamiętał to jak dziś – zwyczajne, niczym nie wyróżniające się zlecenie. Klątwa, wyryte na ścianie pomieszczenia runy i spisana inskrypcja, wszystko poszło bez żadnych komplikacji, zgodnie z planem. To co miało jednak nadejść przeszło jego najśmielsze oczekiwania, bowiem rzadko decydował się na sprawdzenie efektów swych działań. Poczuł w nozdrzach smród rozkładających się ciał, jego uszu doszedł płacz i wołanie o pomoc; zapragnął zniknąć, obudzić się z tego koszmaru. Nie potrafił. Momentalnie sceneria zmieniła się, a on stał już nad śpiącą kobietą z wyciągniętą w jej kierunku różdżką. Wspomnienie tak starannie ukryte, rozbite na setki małych cząsteczek, właściwie zapomniane, na nowo ożyło budząc w nim niepewność. Wraz z tym uczuciem obraz rozmył się, a on wciąż stał z wężowym drewnem zaciśniętym w dłoni i tylko inna ofiara pozwalała mu wierzyć, że powrócił do rzeczywistości. Stało się to jednak zbyt późno.
Szybko zorientował się, że tylko jedno z zaklęć okazało się celne. Mężczyzna leżał na ziemi i o dziwo nie zaatakował szatyna, ale wypowiedział zaklęcie Patronusa, który właściwie od razu wymknął się z jego różdżki i okrążając magazyn opuścił pomieszczenie. Pamiętał słowa Lucindy - takowy mógł działać jak posłaniec, dlatego momentalnie zdał sobie sprawę, iż nic więcej nie był w stanie zrobić. Za długo trwał w dziwnym, nietypowym letargu, co sprawiło, że nawet nie miał szans powstrzymać czaru, a przecież doskonale znał na to sposób. Zawiódł mimo włożenia w zadanie wszystkich swych sił – nie przewidział cholernych anomalii, nie mógł wiedzieć, że padnie ich ofiarą.
Nie zdążył nawet wypowiedzieć kolejnego zaklęcia nim w porcie rozległy się głośne krzyki. Zerknąwszy na wroga zacisnął dłonie w pięści, a następnie zmienił się w czarną mgłę, by powrócić do owego miejsca innym razem – może pozostaną jakiekolwiek ślady, ponieważ doskonale wiedział, że sama lokalizacja będzie dla oponenta spalona.

/zt




The eye sees only what the mind is prepared to comprehend
Drew Macnair
Zawód : Poszukiwacz i przemytnik artefaktów, fascynat nakładania klątw , właściciel Karczmy "Pod Mantykorą"
Wiek : 31
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
Dan­ger is a beauti­ful thing when it is pur­po­seful­ly sou­ght out.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Metamorfomag

Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t6211-drew-macnair https://www.morsmordre.net/t4416-avari https://www.morsmordre.net/t4381-to-nie-jest-pokoj-zyczen https://www.morsmordre.net/f277-smiertelny-nokturn-13-18 https://www.morsmordre.net/t4418-skrytka-bankowa-nr-1139 https://www.morsmordre.net/t4417-drew-macnair
Re: Zamknięta część portu [odnośnik]15.05.19 13:57
Ciche przedostanie się na pokład statku nie sprawiło Drew najmniejszej trudności - czas spędzony na obserwacji okolicy i wykorzystanie metamorfomagicznych zdolności pozwoliły mu na uniknięcie wykrycia, a jego obecność nie zmusiła jego wrogów do zwiększenia czujności. Statek, niezaalarmowany, dobił do zajmowanego przez buntowników portu, zdradzając Macnairowi jego lokalizację i pozwalając na niezauważone przedostanie się do środka. Wewnątrz magazynu opuściła go jednak dobra passa - dostrzeżony przez jednego z czarodziejów, spróbował błyskawicznie go obezwładnić, ale tylko jedno z rzuconych zaklęć zadziałało tak, jak powinno. Drugie zniweczyła anomalia, ściągając nad głowę Drew ciężkie chmury i na kilkanaście sekund niemal całkowicie obierając mu poczucie rzeczywistości. Gdy się ocknął, było już za późno - posłany przez unieruchomionego przeciwnika patronus zawiadomił posiłki, zmuszając Rycerza do szybkiej ewakuacji.
Znał lokalizację magazynu buntowników, oni jednak również już zdawali sobie z tego sprawę - należało się więc liczyć z faktem, że jeśli Rycerze Walpurgii pojawią się tutaj ponownie, zastaną jedynie porzucony budynek.
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Zamknięta część portu - Page 7 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Zamknięta część portu [odnośnik]05.05.20 1:32
30 czerwca

Niebo rozbłysło złotem i czerwienią, która wraz z biegiem kolejnych chwil zacznie przygasać i ciemnieć. Fiolet zaleje wszystko aż po horyzont, za nim przyjdzie pora na granat, który zmieni się w rozsypaną połyskującym brokatem czerń. Powietrze pachniało stęchlizną wpół wypełnionych kanałów, gnojem i zastaną wodą pełną ekskrementów, zepsutego jedzenia, rozkładających się ciał drobnych zwierząt. Wrażliwy nos przyprawił jego kamienną twarz o chwilowy grymas, który znikł jednak szybko, przywracając męskiej twarzy nieskazitelnej struktury. Dwa jaśniejące punkty w postaci stalowoszarych tęczówek zwinnie przemykały z lewa na prawo, przeczesując najbliższe otoczenie w poszukiwaniu słabych punktów; wszystkiego, co mogłoby go zaskoczyć. Był przezorny, doków nie znał zbyt dobrze. To nie był świat bliskich mu doznań, a nieprzygnany potrzebą nie zapuszczał się tu bez powodu. Żadnej przyjemności z tego bowiem nie miał. Biel papierosa błysnęła w półmroku, gdy wydostał go z papierośnicy zamkniętej z cichym stuknięciem metalu. W chwili, w której odpalał go palcami gdzieś od strony, z której przyszedł zaszczekał zagubiony pies. Nie zatrzymywał się. Eleganckie buty, zdążyły się już lekko przykurzyć, każdy krok jakby wprawiał ziemię w lekki drżenie, unosząc cały pył na kilkanaście cali, by później osiadł na wypastowanej powierzchni, czy przylepił się do cienkiej, powłóczystej peleryny, która okrywała jego ramiona. Zwolnił kroku dopiero, gdy przed nim zamajaczyła stojąca woda, uniemożliwiająca dalszą przeprawę. Żarzący się papieros jaśniał przy każdym pociągnięciu powietrza, odbijając się w pustych oczach.
Nie dostał od niej żadnej informacji, minęło wiele dni i wiele nocy, odkąd widzieli się po raz ostatni. Gdyby tylko mógł wyłuskać z siebie choć odrobinę emocji ze sczeźniętego serca, byłoby to zapewne rozczarowanie, a może żal. Wyczekiwał wieści od portowej dziwki. Interesowało go to, o czym się mówiło po kanałach, jakimi informacjami dzielili się ludzie z jej świata, jakie były nastroje, kto rozpuszczał najobrzydliwsze plotki. Miała się za wprawną manipulatorkę, godną informatorkę. Tytułowała się wszakże królową tego portu, tytuł do czegoś zobowiązywał — musiała wiedzieć, co działo się w jej cuchnącym królestwie. Ale milczała jak zaklęta. Jak księżniczka z bajek dla dobrych czarownic, nie władczyni lądu i mórz. Zmartwił się przez chwilę, rozważając, czy nie padła ofiarą ostatnich zamachów. Przypadkową oczywiście. Mógł ją zabić jeden z zazdrosnych klientów, ktoś komu nieostrożnie wdarła się do głowy, lekceważąc jego ukrytą siłę. Czy była aż tak głupia? Kto wie.
Podziwiał piękno naturalnej blokady, resztek starych statków tkwiących przed nim, powoli kończąc pierwszego papierosa. Usta ciasno obejmowały bibułkę, a kiedy usłyszał pierwszy cichy stukot w oddali, wypuścił dym nosem, odwracając się niespiesznie, spoglądając wpierw przez ramię na kobietę. Zwlekał z powitaniem, póki się nie zbliży wystarczająco.
— A więc żyjesz — wyraził zdumienie podszyte drwiną. Za jego słowami kryło się jednak o wiele więcej; coś czego jeszcze nie powiedział głośno, lecz również coś, co mogła próbować odczytać z jego przenikliwego spojrzenia. — Zaczynałem się niepokoić. Jak zdrowie?

| mam ze sobą: różdżkę; malachitowy pierścień, czarną perłę
- Veritaserum (1 porcje, stat. 40, moc +20, uwarzony 01.09) [od Quentina]
- Eliksir osłabiający (1 porcja, stat. 31) [od Eir]
- Agonia (1 porcja, stat. 40, moc +5)



pan unosi brew, pan apetyt ma
na krew


Ostatnio zmieniony przez Ramsey Mulciber dnia 18.08.20 23:43, w całości zmieniany 1 raz
Ramsey Mulciber
Zawód : Niewymowny
Wiek : 31
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler

Świat smakuje jak machora
a machora jak ten świat,
kiedy przyjdzie na mnie pora
sam wyostrzę czarny bat.
OPCM : 40
UROKI : 20 +2
ALCHEMIA : 0 +3
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 56 +7
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5 +3
Genetyka : Jasnowidz
Zamknięta część portu - Page 7 BfgY2uH
Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t2225-ramsey-mulciber https://www.morsmordre.net/t2290-ursus#34823 https://www.morsmordre.net/t2283-sorry-not-sorry https://www.morsmordre.net/f137-pokatna-3-6 https://www.morsmordre.net/t2922-skrytka-bankowa-nr-624#47539 https://www.morsmordre.net/t2326-ramsey-mulciber
Re: Zamknięta część portu [odnośnik]08.05.20 18:10
To nie był pierwszy raz kiedy ze sobą współpracowali. Nigdy nie zawiedli swojego zaufania, może nie zawsze było przyjemnie, ale ich wspólna relacja oparta na zasadzie "dobrze wykonana praca = dobre wynagrodzenie" sprawiała, że Huxley nigdy specjalnie nie stresowała się przed spotkaniem z nim. Aż do dnia dzisiejszego. Bo wiedziała z kim ma do czynienia, nie musiała go znać, wystarczyło spojrzenie w jego oczy i odczucie pewności siebie jaka od niego biła. Zawsze musiała się starać by nie wyjść przy nim blado, a jej skóra w jego obecności pokrywała się gęsią skórką.
Była zestresowana idąc na umówione spotkanie. Nie była głupia, nie przyjście byłoby jeszcze gorsze niż pojawienie się bez większych informacji. Bo ich nie miała. Była wściekła nie tyle na Keata, któremu zaufała, któremu zaproponowała współpracę, a on ją wystawił do wiatru. Mógł, nie był jej sługą, nie był związany z nią żadną przysięgą lojalności. Zaryzykowała i była wściekła na siebie, że to zrobiła. Rain chciała pójść trochę na łatwiznę, zamiast próbować jakoś naokoło, to zaatakować od środka licząc na to, że jej instynkt jej nie zawiedzie. Pech w tym, że postawiła na złą osobę.
Keat rozpłynął się w powietrzu, nie widziała go od paru miesięcy, a sama była ostatnio bardzo słabo aktywna. Jakby wyleciała z niej cała energia. Momentami czuła, że traci grunt pod nogami. Bo traciła. Będzie musiała nieźle wziąć się w garść, coś w końcu zmienić w swoim życiu bo czuła, że dzieje się z nią coś bardzo niedobrego. Wspomnienie wspólnej nocy z Phillipą, chociaż wydarzyło się to tak niedawno, w jej głowie i myślodsiewni wyglądały jakby sprzed co najmniej kilku lat. Odległe i nierealne.
Odgłos stukających obcasów roznosił się po okolicy, gdy zmierzała w wyznaczone miejsce. Okryta była długim płaszczem w odcieniach ciemnej szarości, a spod kaptura narzuconego na włosy wystawały tylko loki. Źle ostatnio spała, lekko podkrążone oczy dawały o tym znać. Szukała wieści o Keacie, ale tak jak napisała jej Phillipa, nikt nie wiedział gdzie on jest. Zniknął nic nie mówiąc nikomu i już po paru dniach wiedziała, że szukanie informacji na terenie portu na nie wiele się zda. Zanim jednak do tego wróci i zacznie szukać głębiej (jeszcze co prawda nie wiedziała jak, ale nie miała zamiaru chłopakowi odpuścić i w swojej złości miała zamiar nawet z grobu go wyciągnąć by ponownie ukatrupić) miała parę innych spraw do załatwienia. Jak chociażby spotkanie z Ramsey’em.
Jedna rzecz w tym wszystkim była kwestią pozytywną – nie zapłacił jej z góry. Zlecenie zleceniem, nie otrzymała zapłaty, to jej nie dostanie. Proste. W każdej chwili o tym mogła zapomnieć, wspomnienie zniszczyć, a Keatem zająć się osobiście. Pozostało tylko rozmówić się z Mulcibelem i zrobić to w taki sposób, aby w miarę możliwości nie spalić za sobą mostów. Z takim nastawieniem do niego podchodziła.
Dzisiaj nie wyglądała jak ta Rain, która częstowała mężczyznę alkoholem w swoim domu. Porażka pokazała jej, że trochę zbytnio spoczęła na laurach. Wiedziała o tym. Ale czy bardzo było po niej widać?
- Żyję – odpowiedziała.
Jeszcze dodała w swoich myślach. Spojrzała w jego oczy, musiała zmusić się, aby nie odwrócić wzroku. Jego spojrzenie zawsze ją przerażało. Miała do czynienia z wieloma mężczyznami, przyjemniejszymi i tymi mniej, ale w jego spojrzeniu było coś dziwnego. Huxley nie potrafiła tego opisać.
Wzięła głębszy wdech i zbliżyła się jeszcze parę kroków. Nie zbyt blisko, trzymała dystans, ale na tyle by móc skupić swój wzrok na czymś innym niż mężczyzna. Rain zawsze była mądrą dziewczyną, potrafiła sobie radzić w różnych sytuacjach. Była jednak tylko człowiekiem, wściekłym na siebie i chłopaka, któremu zaufała, ale tylko człowiekiem.  
- Dobrze – krótko odpowiedziała na kolejne pytanie.
Musiała być odważna. Musiała pokazać pewną siebie stronę, nawet jeśli nie miała na to sił. Nie mogła pozwolić by zdenerwowanie i to nieokreślone uczucie, które ją ogarnęło pod wpływem jego przenikliwego spojrzenia, wzięło nad nią górę.
- Nie odzywałam się – zaczęła więc swój teatrzyk.


| Mam ze sobą różdżkę, woreczek ze skóry wsiąkiewki i wspomnienie w fiolce.


There’s nothing wrong with being bad
You know that’s what you like about me
Just run your fingers down my back
Go ‘head and feel up on my bodyooh baby
Rain Huxley
Zawód : Portowa dziwka, informatorka
Wiek : 30
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony.
OPCM : 9 +1
UROKI : 21 +4
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarownica

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t5603-rain-huxley https://www.morsmordre.net/t5628-poczta-rain#131770 https://www.morsmordre.net/t5627-it-can-t-rain-all-the-time#131769 https://www.morsmordre.net/f121-dzielnica-portowa-welland-street-5-12 https://www.morsmordre.net/t5630-skrytka-bankowa-nr-1380#131776 https://www.morsmordre.net/t5629-rain-huxley#131774
Re: Zamknięta część portu [odnośnik]23.05.20 0:39
Spojrzał na nią, mierząc ją z góry do dołu przenikliwym wzrokiem, nie zdradzając jeszcze swojego nastawienia ani nastroju. Zaciągnął się papierosem, na który spuścił wzrok powoli i westchnął znów, tym razem lekko, ze zniecierpliwieniem, odwlekając w czasie odpowiedzenie na jej słowa; proste, konkretne. Spodziewał się po niej wylewnych wyjaśnień, ale nie skreślał jej już na samym początku. Postanowił dać jej szansę, na wytłumaczenie się z pierwszej wpadki. Odkąd ze sobą współpracowali nigdy go nie zawiodła, był ciekaw, co stało się tym razem. Gdzie Rain popełniła błąd, co stało się, że postanowiła zrezygnować z dobrze płatnego zlecenia. Białawy dym powoli ulotnił się przez nos, a on, trzymając papierosa między kciukiem i palcem serdecznym, zerknął na słaby żar na jego końcu, jakby był bardziej interesujący od kobiety, która zatrzymała się początkowo w sporej odległości. Słusznie zachowywała ostrożność, w tych czasach trudno było poruszać się po Londynie z dumnie uniesioną głową, pewnie, nie obawiając się przykrych niespodzianek. Przynajmniej dotyczyło to niektórych. On sam należał przecież do najwierniejszych ludzi Czarnego Pana. Malfoy władający Ministerstwem Magii był wyłącznie jego maskotką, wykonująca wszystkie odgórne polecenia. Mógł więc wszystko. Dziś to miasto należało do Rycerzy Walpurgii, mogli być bezkarni, bezpieczni i zadowoleni.
Uśmiechnął się w końcu, gdy zbliżyła się i odwrócił do niej przodem. Jedną rękę wciąż trzymał w kieszeni. Jego płaszcz zaszeleścił, a kraniec zatrzymał się częściowo w płytkiej kałuży, w której stał.
— Cieszę się — że miewała się dobrze. Uśmiechnął się szybko i serdecznie. — Tak, Huxley, nie odzywałaś się. Minęło trochę czasu, a ja stęskniłem się za tobą — przyznał z czarującym uśmiechem, spoglądając na nią z wyraźnym nastrojem do flirtów. Jego oczy iskrzyły figlarnie, był skory do zabawy. Przechylił głowę w bok i ruszył powoli w jej stronę, bawiąc się rozpalonym papierosem.— Ale wygląda na to, że ty za mną nie i muszę przyznać, że ta myśl sprawia mi straszliwą przykrość. Wyglądasz dobrze — stwierdził; w końcu chwilę wcześniej uważnie ją ocenił, udając, że nie dostrzegł wyraźnego braku snu na jej twarzy. Cassandra nauczyła go, że kobiety nigdy nie chciały słyszeć prawdy. Od niej wolały piękne komplementy. On sam spał niewiele, dopiero od kilku dni zaczął się regenerować po zdarzeniach z końca marca pogłębiających jego chroniczną bezsenność. — Masz parę pięknych, błyszczących oczu, dwie ręce, pewnie tak samo sprawne jak dawniej. I dwie zgrabne nogi, na których przyszłaś samodzielnie. Nie widzę więc powodu, dla którego nie napisałaś do mnie listu i nie zaprosiłaś na spotkanie. — Wykrzywił lekko usta w smutku i zaciągnął się znów, nie spuszczając z niej wzroku. Utkwił stalowoszare tęczówki w jej twarzy, którą okalały bujne, ciemne loki.  — Czekałem — a on nie lubił czekać, szczególnie na coś, co miało nigdy się nie zdarzyć. To był też powód, dla którego wolał sprawami zajmować się osobiście, pokładanie wiary w innych było bezcelowe. Ludzie zawodzili, Rain dołączyła do grona osób, na których nie można było polegać. Zawód rozbrzmiewał w jego głosie, który był mimo wszystko łagodny, cichy i przyjemny.
Czekał na jej wyjaśnienia, chciał dowiedzieć się, co ją powstrzymało. Wydawała się wystarczająco sprawna i w pełni funkcjonalna, by wykonać powierzone jej dawno temu zlecenie, a jednak nie doczekał się od niej odzewu. Nie uraczyła go nawet strzępkiem informacji. Udowodnił jej już, że był cierpliwy. I teraz, wieczór miał przeznaczony dla niej, mogła mieć go na wyłączność na tych parę chwil. Nigdzie się nie wybierał; nie, dopóki nie będzie usatysfakcjonowany.
Kiedy zaciągnął się głęboko, zaproponował jej swojego odpalonego papierosa w przyjacielskiej formie pogawędki.



pan unosi brew, pan apetyt ma
na krew
Ramsey Mulciber
Zawód : Niewymowny
Wiek : 31
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler

Świat smakuje jak machora
a machora jak ten świat,
kiedy przyjdzie na mnie pora
sam wyostrzę czarny bat.
OPCM : 40
UROKI : 20 +2
ALCHEMIA : 0 +3
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 56 +7
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5 +3
Genetyka : Jasnowidz
Zamknięta część portu - Page 7 BfgY2uH
Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t2225-ramsey-mulciber https://www.morsmordre.net/t2290-ursus#34823 https://www.morsmordre.net/t2283-sorry-not-sorry https://www.morsmordre.net/f137-pokatna-3-6 https://www.morsmordre.net/t2922-skrytka-bankowa-nr-624#47539 https://www.morsmordre.net/t2326-ramsey-mulciber
Re: Zamknięta część portu [odnośnik]11.06.20 10:44
Ona swój teatrzyk rozpoczynała, czy to oznaczało, że i Ramsey go zaczął? Trudno było wyczuć na ile jego słowa pokrywały się z prawdą. Prawił jej komplementy, ton jego głosu miał wskazywać, że naprawdę się martwił. Flirciarsko na nią spoglądał, w zupełnie inny sposób niż jeszcze przed chwilą, gdy uważnie ją obserwował. Z gardła Huxley wydobył się cichy dźwięk, coś na pograniczu westchnięcia, a próby wypowiedzenia “oh, Mulciber”. Musiała się mocno spiąć, aby jego słowa nie wybiły ją z obranej przez siebie ścieżki. Musiała jednak zapamiętać to, co przed chwilą do niej powiedział. Idealnie brzmiałoby również, gdyby słowa te wychodziły z jej gardła i skierowane były do Keata - mogłaby słowo w słowo powiedzieć do niego to samo. Czy i w jego głowie powstałby taki mętlik?
Zawiał silny wiatr rozwiewając przez chwilę na boki bujne loki Rain, które wydostały się spod przykrycia. Przez chwilę dookoła nich pachniało Tamizą, a nie papierosem palonym przez mężczyznę, który w tym samym momencie zaproponował podzielenie się. Sięgnęła po niego i zaciągnęła się głęboko.
- Jakby ci to, Ramsey, wyjaśnić. Miałam taki plan, by dostać się od środka do rezerwatu smoków, w którym de facto pracował Percival w przeszłości, a akurat mam znajomych, którzy mogli by mi w tym dopomóc. Nie oceniajmy teraz, czy ten plan był dobry czy też nie, w każdym razie zaufałam i poprosiłam o pomoc jedną z tych osób. Wcześniej już wykonywał dla mnie różne zadania, nigdy się na nim nie zawiodłam. Miał się dowiedzieć czy mężczyzna nadal tam przebywa, proste prawda? - zapytała retorycznie.
Widać było, że aż się cała zagotowała ze złości. Mocno zacisnęła palce na papierosie widocznie go gniotąc, nie przeszkadzało jej jednak, aby znów się nim zaciągnąć. Nie była chętna do oddania go Ramsey’owi, przynajmniej mogła skupić na czymś swoją uwagę, a z jej ust nie padały solidne przekleństwa na Keata.
- Czekałam. Czasami tak było, że nie odzywał się i dopiero gdy miał to co chciałam, to do mnie wracał. Ale zaczęło to trwać zbyt długo, zaczęłam go szukać, a ten rozpłynął się w powietrzu - mruknęła.
Gdy nie dostała od niego żadnej informacji, gdy tak naglę zapadł się pod ziemię, to miała wrażenie, że grunt się jej rozpadł pod nogami. To ona mu podaje informacje kogo potrzebuje znaleźć, wyraża swoje zaufanie, traktuje jak równego sobie i proponuje solidną zapłatę, a on ma czelność tak po prostu znikać nie dając znaku życia. Gdyby jeszcze przyszedł i powiedział, że nie zrobi tego, to wszystko by się potoczyło inaczej. Teraz Huxley była na niego wściekła i nie wie jak potoczą się ich losy, gdy się spotkają.
W oczach Mulcibera starała się wyjść na osobę, która również została w tej sytuacji bardzo wystawiona do wiatru. Chciała by wiedział, że to nie była całkowicie jej wina, że nie dostał żadnych informacji. W końcu to, że była informatorką nie oznaczało, że miała pracować w stu procentach samodzielnie. Czasami korzystała z czyjejś pomocy, oczywiście nie zdradzając wszystkich szczegółów, tylko to co było drugiej osobie w pełni niezbędne. Skorzystanie z pomocy Keata nie było pierwszym takim incydentem, ale wszystko wskazywało na to, że jak najbardziej ostatnim.
Przez chwilę patrzyła gdzieś w bok. Co jakiś czas brała głębszy wdech chcąc uspokoić swoje emocje, aż w końcu ponownie jej wzrok padł na Ramsey’a. Czy ta gra dawała efekty? Czy widział silną i pewną swoich umiejętności kobietę, która została wystawiona przez osobę, której zaufała? Czy zmartwiony i zmęczony wzrok oraz bijąca wściekłość dawała swoje efekty? W końcu, przecież taka była prawda.


There’s nothing wrong with being bad
You know that’s what you like about me
Just run your fingers down my back
Go ‘head and feel up on my bodyooh baby
Rain Huxley
Zawód : Portowa dziwka, informatorka
Wiek : 30
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony.
OPCM : 9 +1
UROKI : 21 +4
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarownica

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t5603-rain-huxley https://www.morsmordre.net/t5628-poczta-rain#131770 https://www.morsmordre.net/t5627-it-can-t-rain-all-the-time#131769 https://www.morsmordre.net/f121-dzielnica-portowa-welland-street-5-12 https://www.morsmordre.net/t5630-skrytka-bankowa-nr-1380#131776 https://www.morsmordre.net/t5629-rain-huxley#131774
Re: Zamknięta część portu [odnośnik]19.06.20 21:42
Wiatr ze wschodu zawiał, rozwiewając jej włosy. Wokół zapachniało znów wilgocią, stęchlizną niesioną z portu. Biały dym z palonego papierosa otulił go szczelnie i pomknął gdzieś dalej, za niego. Wiatr wiał też od niej, w jego stronę. Pachniała alkoholem, tanimi perfumami, seksem. Cuchnęło też zdradą, zawodem. Emocje miały swoje zapachy, znał je o wiele lepiej w ten sposób, choć może nos był jedynie wymówką dla umiejętności rozpoznawania czegoś, czego nie czuł. Nigdy jednak nie twierdził, że nie znał i nie wykorzystywał. Pozostawał spokojny, paląc cierpliwie papierosa, przyglądając jej się, jak gdyby wcale nie miał jej za złe tego, co zrobiła. Zapomniała o nim. To jednak mało, zlekceważyła go. W najgorszy z możliwych sposobów. Zignorowała to, co kazał jej zrobić, nie tylko nie próbując się wytłumaczyć z zaistniałej sytuacji, ale i naiwnie licząc, że może nigdy się o to nie upomni; zapomni, że kiedykolwiek tego potrzebował. Była jednak w błędzie i to zaskoczyło go najmocniej. Znała go ładnych parę lat, doskonale wiedziała, jaki był — kim był? Być może i dziś mogła się tego już dowiedzieć, wszak pewne rzeczy przestawały być tajemnicą. Do czasu, gdy Ministerstwo Magii podlegało Longbottomowi i promugolskim służbom nie obnosił się, choć nigdy też nie wstydził. Dziś, gdy władzę sprawował wybrany przez samego Czarnego Pana Malfoy, a on był jednym z jego najwierniejszych sługów, wieści w półświatku mogły się roznosić. Nie miał jej za złe niewiedzy, a nawet tego, że nie doceniła potrzeby z jaką się ku niej zwrócił. Nie doceniła jego samego, wierząc, że nie spotka ją za to żadna kara. Był rozczarowany, że tak niepoważnie podeszła do tematu współpracy. Miał ją za porządną dziwkę.
Kiedy wyjaśniła mu powód, dla którego nie odezwała się, pokiwał głową ze zrozumieniem. Spuścił wzrok na chwilę i zamyślił się, w milczeniu i całkowitej ciszy pociągając papierosa. Dym po chwili uleciał lekko nosem, dopóki nie wypuścił go wraz z głębokim wydechem, wyraźnym westchnięciem. Zachowywał się tak, jakby nie wiedział jak to skomentować, nie przerywał jej, czekając aż skończy całkowicie i będzie mógł się zastanowić. Kiedy to wreszcie nastąpiło, pokręcił głową.
— Kim jest ten ten twój informator?— spytał krótko, podnosząc na nią wzrok. Percival pracował w Peak District, a ona miała tam kogoś, kto mógł to sprawdzić. I nie dostała od niego żadnej informacji zwrotnej. — Zdradził cię — podsumował krótko. — Percival jest zdrajcą krwi. Naraził się, co może się zadziwić, nie tylko swojej żonie, Isabelli Carrow i obu rodom, ale również Lordowi Voldemortowi. — Zakończył tym, nie sądząc, by musiał jej go przedstawiać. Tak jak każde dziecko wiedziało, że avada kedavra charakteryzowała się intensywną zielenią, tak samo musiało dziś wiedzieć kim był Czarny Pan. Nawet jej ignorancja nie mogłaby tego przeoczyć. — Sprzymierzył się też z rebelią zwaną Zakonem Feniksa. Aurorami, zwolennikami mugoli, zdrajcami, oszustami. Mordercami ze szczytu w Stonehenge. Może nawet im cię wydał? — Uśmiechnął się smutno; nie wypowiadał tych słów dla jej rozrywki. Te informacje jeszcze jej się przydadzą. Mogła nie doceniać Mulcibera, skrzętnie zarzucał haczyk.
— Twoje usprawiedliwienie mnie nie obchodzi, Huxley. Interesują mnie efekty. W tym przypadku, żadne.
Cofnął się o krok. Szybkim ruchem dobył różdżkę lewą dłonią, niepozornie — leworęczność była rzadką przypadłością. Papieros w prawej dłoni drgnął, żar posypał się na wilgotną ziemię.
— Somniumante.— Koniec różdżki z wężowego drewna skierował się ku kobiecie.



pan unosi brew, pan apetyt ma
na krew
Ramsey Mulciber
Zawód : Niewymowny
Wiek : 31
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler

Świat smakuje jak machora
a machora jak ten świat,
kiedy przyjdzie na mnie pora
sam wyostrzę czarny bat.
OPCM : 40
UROKI : 20 +2
ALCHEMIA : 0 +3
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 56 +7
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5 +3
Genetyka : Jasnowidz
Zamknięta część portu - Page 7 BfgY2uH
Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t2225-ramsey-mulciber https://www.morsmordre.net/t2290-ursus#34823 https://www.morsmordre.net/t2283-sorry-not-sorry https://www.morsmordre.net/f137-pokatna-3-6 https://www.morsmordre.net/t2922-skrytka-bankowa-nr-624#47539 https://www.morsmordre.net/t2326-ramsey-mulciber
Re: Zamknięta część portu [odnośnik]19.06.20 21:42
The member 'Ramsey Mulciber' has done the following action : Rzut kością


#1 'k100' : 18

--------------------------------

#2 'k10' : 8
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Zamknięta część portu - Page 7 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Strona 7 z 12 Previous  1, 2, 3 ... 6, 7, 8 ... 10, 11, 12  Next

Zamknięta część portu
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach