Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Login:

Hasło:

Wrzosowisko
AutorWiadomość
Wrzosowisko [odnośnik]22.06.15 21:19
First topic message reminder :

Wrzosowisko

To jedno z miejsc, które swoim urokiem przyciąga osoby pragnące zatrzymać piękno lata choć na chwilę dłużej. Od końca sierpnia do października można dostrzec tu pary spacerujące wąską dróżką lub brodzące wśród wrzosów i traw. Zdarzają się także samotnicy ze swoimi psami, widocznie ucieszonymi z popołudniowego spaceru. Najczęściej można tu jednak spotkać czarodziejów z miotłami, którzy chwytają ostatki pogody sprzyjającej lotom, nie obawiając się dostrzeżenia przez mugoli. Miłośnicy pewnego gruntu powinni uwierzyć na słowo, że widok z góry na różnorodną paletę fioletu kwiatów, zieleni wzgórz, zapiera dech w piersiach. Piękno kończącego się lata wyczuwalne jest przy każdym słodko-słonym wdechu kwitnących wrzosów wymieszanych z niewielką ilością morskiej soli niesionej z wiatrem znad pobliskiego wybrzeża.
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Wrzosowisko - Page 5 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Re: Wrzosowisko [odnośnik]30.10.21 20:36
Wiedziała, że w tych czasach prawdopodobieństwo natrafienia na kogoś niebezpiecznego było o wiele większe niż na kamień na żwirowej drodze. Miała szczera nadzieję, że uda jej się to spotkanie jakoś przebrnąć w prosty sposób – cóż, w tym momencie takie spotkanie mogło się zakończyć dość szybko i wiedziała, że każda z nich mogła pójść w swoją stronę. A mimo to ciekawa była, co przygnało kogoś na takie pustkowie – gdzie zmierzał, w jakim celu i czy to miało zakłócić jej pracę? Nie sądziła, aby do tego doszło, ale lepiej było wiedzieć. Spojrzenie jeszcze skierowała w stronę kobiety, czekając na cenę którą miała podać jej za papierosy. Za taką ilość mogła zdecydowanie się poświęcić, sięgając spokojnie do sakiewki kiedy kobieta podała cenę.
To wszystko jednak chwilowo odeszło w niepamięć kiedy tylko dostrzegła legitymację w dłoniach kobiety. No proszę, czyżby miała się tu pojawić trzecia siła? Wiedziała, że gobliny miały małe zainteresowanie w polityce i też przez swoje bunty jasno postawiły sprawę, gdzie leży ich lojalność – w sobie samych. Zdecydowanie to doceniała i umiała zrozumieć takie postępowanie, wiedząc, że również przemytnicy trzymali się swojej grupy. Thalia nigdy nie wyraziła głośno opinii, że chętnie stworzyłaby inne banki poza tym Gringotta, ale musiała też przyznać, że nie miała doświadczenia z przedstawicielami tej jednostki. No może poza Steffenem.
- Wygląda na to, że szukamy tej samej osoby. – Och, cóż za zbiegi okoliczności, takie, których nie do końca wiedziało się, czy powinno się wyczekiwać, czy jednak nie. Ciekawa była, co zrobił Pendrick i komu nacisnął na odcisk, ale biorąc pod uwagę, że mieszał się w to bank Gringotta jak i przestępcy, musiała powiedzieć, że zaczęło się robić zabawnie.
- Wiem, gdzie dokładnie się znajduje. Wiem, gdzie jest jego miejsce pracy jak i jego miejsce zamieszkania. On nie wie o mnie, więc to tym lepiej. – Oczywiście, że nie wiedział o niej, a przynajmniej nie o niej w tym momencie, kiedy była sobą, z szopą rudych włosów które można było uczesać tylko solidnym grzebieniem i mocząc je porządnie. Może to i lepiej, bo w tym momencie lepiej aby idiota nie wiedział, jak dokładnie wyglądała.
Nieznajoma za to nie wyglądała na kogoś, kto miałby górę cierpliwości jak i na kogoś, kto bardzo chętnie by siedział i czekał na te informacje, dlatego też uniosła głowę, dłonie wsadzając do kieszeni i wpatrując się błękitnymi oczyma, czekając czy jej „warunki” będą do zaakceptowania.
- Ponieważ gnoja nienawidzę i chętnie wsypię go za cokolwiek zrobił, chętnie podzielę się informacjami – fajki za doprowadzenie go do niego i wszelką pomoc, jaka będzie potrzebna. Chociaż wyglądasz na osobę, która doskonale sobie da radę i bez tego. – W końcu Gringott nie wysyłałaby cieniasów do poradzenia sobie z kimkolwiek. – Pasuje?
Thalia Wellers
Zawód : Żeglarz, handlarz, przemytnik
Wiek : 29
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
Some may yield
But me I never could be tamed
Through moors and meadows
Cloaked, concealed
Never to forget my name
I walk the shadows
OPCM : 13 +2
UROKI : 10
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0 +1
TRANSMUTACJA : 5 +2
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 15
Genetyka : Metamorfomag

Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t10111-thalia-wellers#306486 https://www.morsmordre.net/t10173-kymopoleia#308971 https://www.morsmordre.net/t10159-beware-the-daughter-of-the-sea#308538 https://www.morsmordre.net/f350-walia-llyn-trawsfynydd-syrenia-laguna https://www.morsmordre.net/t10167-skrytka-bankowa-nr-2284#308735 https://www.morsmordre.net/t10164-thalia-wellers#308697
Re: Wrzosowisko [odnośnik]26.12.21 1:04
Miałam szczęście, a przynajmniej wszystko na to wskazywało. Ruda wyglądała na zdeterminowaną i chyba nie robiłaby mnie w chuja.
-Ta? No popatrz. Ciekawy zbieg okoliczności. A tobie jak ten kutas zalazł za skórę? - zdecydowałam się lekko podpytać. Dobrze też mieć oczy dookoła głowy. Tak na wszelki wypadek.
-Niech będzie. To uczciwa cena. - wyciągam rękę, aby zrobić standardowy, w pewnym sensie rytualny gest dobicia targu. - Prowadź.
Szłam za swoją nową towarzyszką w milczeniu. Nie do końca wiedziałam, o czym z nią gadać. Chociaż była jedna rzecz, która mnie interesowała w tej całej sytuacji.
-Ej, ja się do ciebie zwracać w ogóle?
Pewnie poda mi lipne nazwisko, ale chuj tam. Lipne nazwiska i imiona też mogą wiele powiedzieć o swoim właścicielu.
W końcu zatrzymaliśmy się przed jakąś chałupą, będącą przy okazji sklepem wielobranżowym. Wyglądała ona jak każdy drugi dom w tych okolicach, ale jedyne, co nie do końca pasowało do całej układanki to stan, w jakim znajdował się budynek. Tragicznie zapuszczony.
-No więc mówisz, że tu się skitrał? Sprytne. Chociaż, kurwa, żeby sklep tego typu wyglądał jak menelnia? Ktoś tu nie do końca przemyślał wszystko. Kto by chciał zaopatrywać się w takim miejscu...
I jeszcze ta tabliczka w oknie, że można było tu na miejscu dokonać drobnych napraw. Chujek nieźle się tu ustawił. Może nawet uda mi się odzyskać zaległy hajs?
Teraz pozostawało jedynie wszystko dobrze rozegrać.
-Chcesz mi towarzyszyć? - patrzę na moją towarzyszkę, a później wskazuję kiwnięciem głowy w stronę zamkniętych drzwi sklepu. - Masz jedyna i niepowtarzalną okazję, żeby się na nim odegrać. Oczywiście, jeśli kręcą cię tego typu atrakcję.
Kobieta nie wygląda na chucherko i zdecydowanie nie jest typem eterycznej istotki. Nie mam bladego pojęcia, czym na co dzień się zajmuje i co umie, ale w tej chwili przydadzą mi się ręce do pracy.
Bez pukania wbijam do środka, a moje przyjście obwieszcza donośny dźwięk dzwoneczka, umieszczonego tuż nad drzwiami. Całe pomieszczenie jest zajebane różnymi pakunkami, słoikami i puszkami, ustawionymi na regałach, sięgających aż pod sufit. Komuś tu się powodzi. Albo wszystkie te opakowania są puste, żeby nie było, że w sklepie bieda... Chuj wie, musiałabym wszystko dokładnie sprawdzić, czy zajęcie towaru spłaciłoby dług tej łachudry.
-E, jest tu kto?
Cisza. Ani żywej duszy.
Kurwa mać. Chyba trzeba się będzie pofatygować na zaplecze.
Bez zbędnej zwłoki przewalam się na druga stronę lady i otwieram drzwi.
-Dzień dobry, Panie Pendrick, nazywam się Zl… - urywam. To, co zobaczyłam, kompletnie mnie rozbroiło. Warsztat. Ale nie taki zwykły. Tu i ówdzie znajdowały się worki z najróżniejszymi monetami. A pośrodku tego wszystkie znajdował się nieduży piec i formy.
Sukinsyn fałszował pieniądze.
-Zajebie kurwę. Zajebię. - wypowiedziałam przez zaciśnięte zęby.


Zlata Raskolnikova
Zawód : Komornik i najemniczka po godzinach
Wiek : 37
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Wdowa
Wisi mi kto wisi na latarni
A kto o nią się opiera
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Półgoblin
Wrzosowisko - Page 5 LbyMwHj
Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9153-zlata-raskolnikova#276833 https://www.morsmordre.net/t9433-sowa-bez-imienia#286806 https://www.morsmordre.net/t9439-zlata#287045 https://www.morsmordre.net https://www.morsmordre.net/t9434-skrytka-numer-2143#286811 https://www.morsmordre.net/t9432-zlata-raskolnikova#286793
Re: Wrzosowisko [odnośnik]02.01.22 21:58
Wpatrywała się w Zlatę. Była z Banku Gringotta i kto wie, co jeszcze miała do roboty, ale z drugiej strony, pracowała też z goblinami, a na ile Thalia zdążyła poznać tajniki bankowości, to musiała cenić je za zarówno dyskrecję jak i za całkiem solidny wpierdol spuszczony kiedyś czarodziejom. Zaśmiałaby się nieco bardziej, gdyby jednak wypadało. Teraz jednak patrzyła na kogoś – obydwie były daleko od domu – komu nie wiedziała, na ile mogły zaufać, ale miały własny cel.
- Dłuższa historia, ale skracając, jeżeli robi się ze mną interesy to lepiej dotrzymywać nie tylko wszelkich terminów, ale również rodzaju towaru oraz zapłatę. – Jej towarzyszka na ten moment była dość inteligentna, dlatego Wellers w ogóle nie martwiła się, czy ją zrozumie, czy jednak będzie musiała się tłumaczyć. Była z banku, więc problemy z wierzycielami nie były dla niej pierwszyzną, jak widać. Uścisnęła jej dłoń, uważając, ze układ był całkiem dobry, bo naprawdę mogłaby teraz usiąść i zapalić, tak solidnie.
- Mów mi Atreides. – Potrafiła sypać fałszywymi danymi jak z rękawa, a nie musiały być one poprawne i zgadzać się dopóki nikt nie żądał od niej dokumentów. Nie miała nic przeciwko temu by po, być może, udanej współpracy, Zlata poznała jej pełne imię i nazwisko. Może kiedyś Gringott będzie miał podobnego wierzyciela co ona, przydałaby się więc taka współpraca.
Okolica nie wyglądała tak pięknie, ale czuła, że mogłaby poznawać wszystko w okolicy, tak cudownie by to było. Ale teraz miały zadanie i musiały zająć się człowiekiem, który jednak wybrał najbrzydsze miejsce w okolicy. Miała ochotę spalić to miejsce już na wstępie, bo wyglądało też na takie, które miałoby przynajmniej królestwo szczurów które byłoby na etapie dekapitacji monarchii.
- Jakbyś była nieco głupsza i szukałabyś przedsiębiorcy, raczej omijałabyś to miejsce, co nie? – Potrafiła rozumieć, czemu wybierał spelunę. Niektórzy potrzebowali chować się na widoku, niektórzy za to potrzebowali też aby nikt im nie przeszkadzał. Porządny człowiek w tych czasach unikał jakiegokolwiek podejrzanego miejsca.
- Jasne, tylko czekaj chwilę… - zmrużyła oczy, wyobrażając sobie inną sylwetkę, dlatego po chwili zmniejszyła się o kilka centymetrów, a włosy z ognistego rudego zmieniły się w błyszczące kruczoczarne loki. Zostawiła tęczówki i nie przejęła się bliznami, wiedząc, że człowiek raczej nie zapamięta jej twarzy. Przy Zlacie wątpliwe, aby wyszedł z tego spotkania po herbatce i zwykłej rozmowie. Skinęła głową, nie do końca wzruszona na to, jak miała jej towarzyszka na nią zareagować. Ale raczej nie było to dla niej zmartwieniem w tym momencie.
Weszła do środka, uważając aby nie obić się o drzwi i ostrożnie wciągając rękawiczki na dłonie. Była wręcz pewna, że natrafi tutaj na dużo ciekawych substancji i to niekoniecznie takich, które można było odnaleźć w zwykłym sklepie monopolowym, dlatego ostrożnie trzymała przy sobie ręce i nie dotykała niczego gołymi dłońmi. Wolała nie musieć leczyć się potem z jakiejś paskudnej wysypki albo czegoś gorszego.
Przeszła na zaplecze, unosząc brwi i spoglądając po okolicy. Rzeczywiście musiała przyznać, że zrobiło się wyjątkowo ciekawie, ale nie zamierzała też hamować gniewu swojej towarzyszki. Ostrożnie wyciągnęła dłoń, oglądając ostrożnie wszystkie podajniki i to, co się znajdowało w okolicy, tak jakby jednak szukała czegoś konkretnego. I znalazła, przyczepioną pod stolikiem kartkę papieru, ostrożnie przeczepioną zaklęciem. Nie starała się robić nic innego, ostrożnie spoglądając na zapiski.
- Wygląda na to, że planował dostawę do kilku hrabstw w okolicy… - spojrzała kątem oka, ciekawa co na to Zlata.

Udany rzut na metamorfomagię tutaj



Here I am

Here I remain
Thalia Wellers
Zawód : Żeglarz, handlarz, przemytnik
Wiek : 29
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
Some may yield
But me I never could be tamed
Through moors and meadows
Cloaked, concealed
Never to forget my name
I walk the shadows
OPCM : 13 +2
UROKI : 10
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0 +1
TRANSMUTACJA : 5 +2
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 15
Genetyka : Metamorfomag

Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t10111-thalia-wellers#306486 https://www.morsmordre.net/t10173-kymopoleia#308971 https://www.morsmordre.net/t10159-beware-the-daughter-of-the-sea#308538 https://www.morsmordre.net/f350-walia-llyn-trawsfynydd-syrenia-laguna https://www.morsmordre.net/t10167-skrytka-bankowa-nr-2284#308735 https://www.morsmordre.net/t10164-thalia-wellers#308697
Re: Wrzosowisko [odnośnik]15.01.22 1:11
Odhaczyłam w pamięci imię towarzyszki. Nie brzmiało jak coś angielskiego. Może pseudonim, może faktycznie zwykłe lipne imie. Nie ważne. Jak chce mi pomóc zajebać skurwiela, to może być kimkolwiek.
-Ta. Nic dodać. Nic ująć. - skomentowałam i odruchowo się skrzywiłam. Każdy dłużnik powodował u mnie wściekłość, chociaż powinnam im wszystkim być wdzięczna. Gdyby nie oni, to kogo mogłabym legalnie napierdalać ile wlezie?
Nie miałam pojęcia, co miała zamiar odjebać “Atreides”, prosząc o to, bym poczekała, ale chyba bezpieczniej będzie wchodzić razem niż w pojedynkę.
-Dobra, tylko… - nie dokończyłam, bo właśnie laska na moich oczach kompletnie zmieniła wygląd. Ja pierdole! Przecież to strzał w dziesiątkę! Metamorfomag! Nie mogło być lepiej. W duchu już zaczęłam planować, czy jednak nie zaproponować dziewczynie dłuższą współpracę. No ale musiałam się przekonać, co jeszcze potrafi oprócz. Triki i zmiana wyglądu to nie wszystko.
-No nieźle, laska. - uśmiechnęłam się do niej i skinęłam w stronę drzwi. - To lecimy.
Sklep jednak okazał się pierdoloną matrioszką, tylko zamiast ostatniej, najmniejszej baby, było tu jedno wielkie gówno. Ze złości aż nie pohamowałam zgrzytnięcia zębami. To nie tak miało być. Miałam cholernego Pendricka odpowiednio zastraszyć, wykorzystać jego znajomości i, może, rozpocząć nawet coś, co można by było nazwać współpracą… Ale nie w tym wypadku. Są kurwa jakieś granice przyzwoitości. A za fałszerstwa powinno się odrąbywać ręce.
-Pierdolona menda. - wysyczałam, podchodząc do “stanowiska pracy”. Jak przełożeni się dowiedzą, to się wściekną. Ale może dadzą mi podwyżkę, jeśli zamknę ten parszywy interes i dostarczę im przyjemniaczka na dywanik.
-To teraz tak. Zgarnę parę rzeczy jako dowody i trzeba to wszystko rozpierdolić. Nie ma na co czekać. - zgarnęłam parę monet do kieszeni spodni. Wiedziałam, że władze mają, jak widać, wyjebane na to, że obywatele są oszukiwani. Pozwalają na cały ten syf i pewnie jeszcze mają z tego zysk. Albo po prostu są ślepi, bo za pierdolonymi mugolami to łatwiej się biega, niż pilnuje się porządku w kraju. - On siedzi tu już wystarczająco długo, żeby cały ten badziew już się ładnie rozprzestrzenił w terenie. Ja pierdole.
Przeczesałam włosy dłonią. Ogrom katastrofy mroził mi krew w żyłach. I jeszcze fakt tego, że trzeba będzie sprawdzać wszystkie skrytki, czy przypadkiem tam nie trafiły podrobione monety. Nie powinny… ale kurwa, kto wie.
Z rozmyślań wyrwał mnie trzask zaklęcia, które przemknęło tuż nad moją głową i walnęło w ścianę obok, lekko ją osmalając.
I oto w drzwiach, wychodzących na ogród stanął Pan Fałszerz Pendrick we własnej osobie, wściekły jak osa.

idziemy do szafki


Zlata Raskolnikova
Zawód : Komornik i najemniczka po godzinach
Wiek : 37
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Wdowa
Wisi mi kto wisi na latarni
A kto o nią się opiera
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Półgoblin
Wrzosowisko - Page 5 LbyMwHj
Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9153-zlata-raskolnikova#276833 https://www.morsmordre.net/t9433-sowa-bez-imienia#286806 https://www.morsmordre.net/t9439-zlata#287045 https://www.morsmordre.net https://www.morsmordre.net/t9434-skrytka-numer-2143#286811 https://www.morsmordre.net/t9432-zlata-raskolnikova#286793
Re: Wrzosowisko [odnośnik]14.03.22 13:22
wychodzimy z szafki

Zlata zajęła mężczyznę przynajmniej na tyle, że kiedy on rzucił się na nią, Thalia mogła z kolei złapać jeden z ciężkich tomów i dosadnie przysadziła w głowę człowiekowi, który zwalił się na ziemię jak kłoda. Przynajmniej tyle, nie musiały bawić się w nie wiadomo co.
Nie sądziła, że pójdzie im tak szybko, ale przynajmniej mogły się liczyć z tym, że mężczyzna nie podniesie się z ziemi, a one będą mogły zająć się wszystkim, zwłaszcza chyba Zlata, bo ta wydawała się mocno podirytowaną sytuacją. Nie mogła się jej dziwić, ale ostatecznie…w takich sytuacjach, wydawało się, że absolutnie nie chciała się w to wtrącać. W końcu chciała mieć spokój i nie być zaniepokojona przez wpychanie się tam, gdzie nie powinna. Wiedziała, że Zlata na pewno chce się im zająć, a w jaki sposób – to już nie była już jej kwestia. Miała o wiele więcej rzeczy do zrobienia niż poświęcanie się w…cokolwiek tam robili w banku Gringotta z dłużnikami.
- Cóż... – spojrzała na nieprzytomnego mężczyznę, ostrożnie ruszając go nogą, zaraz też spoglądając na swoją towarzyszkę. Wzruszyła jeszcze ramionami, chyba nie do końca przejmując się tym, że trzymała właśnie zakrwawiony nóż. – Ja do niego w sumie już nie mam interesu, ale jeżeli chcesz, jest cały twój. Ja za to muszę trochę dobrze opowiedzieć miejscowym, co się tutaj wydarzyło. – Dopiero wtedy udała się w stronę miejsca, gdzie mogłaby się umyć i wytrzeć nóż, wiedząc, że przy pisaniu wcale nie potrzebowała aby na papierze pozostawiać ślady krwi.
Biorąc kartkę, ostrożnie sięgnęła jeszcze po pióro, które zanurzyła w atramencie.
Do wszystkich mieszkańców okolicy.
Mieszkający pod tym adresem człowiek, sprzymierzony z obecną władzą, zdecydował się na fałszowanie pieniędzy, które potem przekazywał wam, niszcząc przy tym rynek. Przez niego macie droższe produkty, przez niego żyje wam się gorzej w ostatnich miesiącach.
Niech nikt nie próbuje pójść w jego ślady, bo powrócimy i tą osobą też się zajmiemy. I zrobimy tak z kimkolwiek, kto będzie chciał skrzywdzić ludzi.
Zapamiętajcie

Łapiąc kartkę, wyszła na zewnątrz, przyczepiając ją do drzwi zaklęciem trwałego przylepca, nie wiedząc kiedy znajdą się tutaj osoby, które by to przeczytały, ale że przynajmniej wiatr tego nie zwieje tak szybko. Wycelowała jeszcze różdżką w listę miejsc, kopiując ją zaklęciem i podając Zlacie.
- Muszę dać znać swoim znajomym, aby uważali na działania tego typa. Cokolwiek z tego poza tym miejscem jest twoje. A lepiej, jak ja już się zwinę. Gdybyś potrzebowała do mnie kiedyś jeszcze kontaktu…- ostrożnie wyciągnęła z kieszeni prostokątny kawałek kartki, który w pierwszej chwili mógłby uchodzić za wizytówkę. - …daj znać na tym.
Kiwnęła jej jeszcze głową, zaciągając kaptur. Może wracając uda jej się załapać jeszcze na polowanie z orlicą? Powinna krążyć gdzieś dookoła.

zt



Here I am

Here I remain
Thalia Wellers
Zawód : Żeglarz, handlarz, przemytnik
Wiek : 29
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
Some may yield
But me I never could be tamed
Through moors and meadows
Cloaked, concealed
Never to forget my name
I walk the shadows
OPCM : 13 +2
UROKI : 10
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0 +1
TRANSMUTACJA : 5 +2
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 15
Genetyka : Metamorfomag

Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t10111-thalia-wellers#306486 https://www.morsmordre.net/t10173-kymopoleia#308971 https://www.morsmordre.net/t10159-beware-the-daughter-of-the-sea#308538 https://www.morsmordre.net/f350-walia-llyn-trawsfynydd-syrenia-laguna https://www.morsmordre.net/t10167-skrytka-bankowa-nr-2284#308735 https://www.morsmordre.net/t10164-thalia-wellers#308697
Re: Wrzosowisko [odnośnik]14.03.22 21:56
Typ wyjebał się na podłogę, kiedy kobieta skutecznie zdzieliła go książką w ten durny i pusty łeb. No to w końcu się dokozaczył.
-A to dziękuję za prezent. - kiwnęłam mojej towarzyszce z uśmiechem, trochę krzywym - z założenia miał być przyjazny. - Ta, trzeba przekazać jak największej grupie osób, żeby uważali czym płacą. Te monety to całkiem dobre podróbki i zwykły zjadacz chleba się nawet nie skapnie, że to gówno, a nie galeon.
Zgarnęłam z drewnianej podłogi parę upierdolonych we krwi fałszerza złotych krążków i władowałam je do kieszeni.
-A z tym panem, to sobie pogadam. Zobaczymy, czy ma może jakichś przyjaciół. Tacy jak on to zawsze działają w grupach. Esposas! - tym razem udało mi się wyczarować kajdany, które momentalnie zacisnęły się na kostkach i nadgarstkach nieprzytomnego mężczyzny.
Musiałam zgodzić się z moją towarzyszką. Miejsce to należało opuścić. I zabezpieczyć.
Machnęłam różdżką i bezwładne, krwawiące ciało typa grzecznie wylewitowało sobie za mną na zewnątrz.
Rzuciłam okiem na tekst, który kobieta powiesiła na drzwiach.
-Korci mnie, żeby odciąć mu ucho i przybić do drzwi, ale wiem, że nie każdy miejscowy lubi takie klimaty. - zaśmiałam się cicho. Jak dla mnie to był całkiem dobry dowcip.
Ech, kurwa, trzeba będzie rozesłać listy albo notatki do miejscowych, żeby uważniej przyglądali się monetom... Albo może po prostu plotki puścić?
Przyjęłam skopiowaną kartkę - przyda mi się do ogarnięcia tematu i też mały kartonik.
-No ja myślę, że się jeszcze spotkamy. Może na przykład w przyjemniejszych okolicznościach. - tym razem mój uśmiech stał się przyjaźniejszy. - Dobra robota. Bywaj!
Uniosłam rękę w geście pożegnania i razem z moim nowym wykrwawiającym się przyjacielem udałam się w bardziej odludne miejsce. Gdzieś, gdzie nikt nie usłyszy jego krzyków, kiedy będę go wypytywać po kolei o wszystko. Gdzieś, gdzie nikt nigdy nie odnajdzie jego zakopanych w ziemi kości. Nie było innego wyjścia - jeśli typek działał dla władzy, to nawet jeśli zapakuję go do pierdla, to pewnie tamci od razu go wypuszczą.
I po chuj mam znowu za nim biegać?
Później, kiedy było po wszystkim, już w pracy dałam znać moim najbliższym towarzyszom - takim, którym zależało na robieniu swojej roboty bardziej, niż na lizaniu dupy Ministerstwu, że jest straszna chujnia. Ci na szczęście obiecali podziałać dyskretnie, żeby wyprowadzić lipną walutę z rynku - każdy ma przyjaciół i znajomych, w okolicach, którym można przekazać informację na temat monet i jak rozpoznać te fałszywe. Wszyscy wiedzieliśmy, że trochę to zajmie, bo poczta pantoflowa potrzebuje czasu. Albo było to jedyne skuteczne wyjście z sytuacji, w której nie mogliśmy działać z ramienia władzy. Żadne nie chciało wpierdolu. A to, że mieszkańcy hrabstwa wpadną w panikę... to już chuj.

/zt


Zlata Raskolnikova
Zawód : Komornik i najemniczka po godzinach
Wiek : 37
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Wdowa
Wisi mi kto wisi na latarni
A kto o nią się opiera
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Półgoblin
Wrzosowisko - Page 5 LbyMwHj
Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9153-zlata-raskolnikova#276833 https://www.morsmordre.net/t9433-sowa-bez-imienia#286806 https://www.morsmordre.net/t9439-zlata#287045 https://www.morsmordre.net https://www.morsmordre.net/t9434-skrytka-numer-2143#286811 https://www.morsmordre.net/t9432-zlata-raskolnikova#286793

Strona 5 z 5 Previous  1, 2, 3, 4, 5

Wrzosowisko
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach