Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia



Login:

Hasło:

Stoke-on-Trent
AutorWiadomość

Stoke-on-Trent

Jedno z najmniejszych, jeśli nie najmniejsze miasteczko Anglii w ogóle, formalnie nie spełniające nawet warunków, by zyskać takie prawa. Otrzymało je ze względu na kwitnący przemysł garncarski. Miało turystyczne znaczenie wśród mugoli, niewielkie wśród czarodziejów: nigdy nie mieszkało ich tutaj wielu, ale dość powszechnie znany jest niewielki sklepik z ingrediencjami alchemicznymi miejscowej zielarki - ze względu na otaczające to miejsce niezamieszkałe tereny dość łatwo jest tu pozyskać rzadkie gatunki ziół lub innych komponentów odzwierzęcych, a zwłaszcza pióra.
Mistrz gry
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Stoke-on-Trent Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Powrót do góry Go down

5 stycznia 1958, wieczór
Słońce schyliło się za horyzont, nad Staffordshire nastały ciemności, ale upstrzone gwiazdami niebo nie było czarne - od czterech stron świata rozświetlała je łuna od ognia. Uderzenie miało być szybkie i trafne, wymierzone w samo serce ziem, które wciąż chciały uchodzić za przyjazne mugolskiemu nasieniu. Nie mieli na to warunków, ich wpływy nie były tutaj niskie, a zewsząd otoczeni byli rejonami sprzyjającymi ich sprawie, wrogimi mugolom lub zwyczajnie zastraszonymi: zastraszyć zamierzali również miejscową ludność. Rozprzestrzenione tutaj tradycje przyjazne szlamowi musiały zostać zduszone w zarodku, szybko i brutalnie, nie dając szansy na reakcję - a wymierzony cios miał pozwolić zyskać im czas, którego potrzebowali na podjęcie się dalszych działań. Nie otrzymał jeszcze pełnych raportów z działań w terenie, ale nie mógł dłużej czekać - zbliżała się wyznaczona pora. Nic nie mogło wymknąć się tego dnia poza kontrolę.
Pojawił się na miejscu kilka godzin temu, razem z kilkoma innymi czarodziejami, w tym z żoną, wydarzenia z Londynu pokazały mu, że jej piękna twarz i łagodne usposobienie miały szansę zjednać tych, którzy pragnęli nadziei i spokoju. Przekazane na ten cel fundusze miały w tym pomóc, ciężki kufer ze zgromadzonym złotem przed wyruszeniem w podróż został wzbogacony o galeony przekazane przez ród Rosier. Dostrzegał Evandrę kątem oka w towarzystwie lady Black, gdy dołączył już do Abraxasa, poświęcając mu więcej uwagi. Czarna czarodziejska szata wykonana była z grubej wełny wysokiej jakości, przewiązana pasem o złotej klamrze, adekwatna do mroźnej pogody szczelnie okrywała ciało, wiatr muskał czarne poły okrywającego ją płaszcza podszytego lisim futrem, na brzegach którego osiadały pojedyncze płatki śniegu. Okryte skórzanymi rękawicami dłonie nie sięgały po różdżkę, nie zamierzając straszyć zgromadzonych tutaj ludzi - wieści o ich wystąpieniu zdążyły się rozpierzchnąć po rejonie, ściągając na miejsce zarówno przerażonych jak i zaintrygowanych i tych, którzy nie mieli wyboru. Zdawało mu się, że na ich szarych twarzach dostrzegał głównie strach. Miał przy sobie śmierciożerczą maskę, symbol swojej pozycji, ale pozostała skryta i przygotowana na późniejszą okazję.
- Malowniczy krajobraz - zwrócił się do Abraxasa, gdy znajdowali się jeszcze w pewnym oddaleniu od zebranych; otaczały ich pola, łąki, lasy, ponoć upstrzone niezwykłą fauną, dziś raczej przepłoszoną. Miejscowi nie powinni być przychylni mugolom, nieśli prawdziwe zniszczenie w ekosystemie, ale pobłażliwość Greengrassów musiała pozostawić po sobie ślady, które miały wkrótce przybrać krwawych barw. Najwyższy czas odciąć te ziemie od zielonej wyspy wokół Peak District i całego Derby, osamotniona forteca nie przetrwa przecież długo, a otoczona zewsząd wrogością - będzie musiała upaść. - Doskonałe miejsce na rozległe uprawy wielu magicznych roślin, oczyszczone ze szlamu będzie wolne. Wróg walczy coraz bardziej zajadle, jeśli nic się nie zmieni, będziemy potrzebować więcej surowców na medykamenty - mówił dalej, rozważając użyteczność i możliwe zagospodarowanie tych terenów, w zasadzie traktował je już jak zdobyte. Nie były takimi, ale to wydawało mu się w tym momencie nieistotne. Wierzył w powodzenie. Przeciągnął spojrzeniem po gromadzących się czarodziejach, ostatecznie skinąwszy głową na centralną część placu. Niedbałym gestem sięgnął po różdżkę, dyskretnie wyciągając ją po to, by skierować we własną krtań. - Już czas - zwrócił się do niego, kierując się ku wyznaczonemu miejscu, wypowiadając inkantację: - Sonorus - Która miała wzmocnić siłę jego głosu.

przekazuję Evandrze 200 pm
rzut na sonorus
rzucam na opętanie



the vermeil rose had blown in frightful scarlet and its thorns
o u t g r o w n

Tristan Rosier
Tristan Rosier
Zawód : Arystokrata, smokolog
Wiek : 29
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
the death of a beautiful woman is, unquestionably, the most poetical topic in the world
OPCM : 40
UROKI : 30
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 65
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarodziej
Stoke-on-Trent 0a7fa580d649138e3b463d11570b940cc13967a2
Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t633-tristan-rosier#1815 https://www.morsmordre.net/t639-vespasien https://www.morsmordre.net/t637-tristan-rosier#1838 https://www.morsmordre.net/f97-dover-upper-rd-13 https://www.morsmordre.net/t2784-skrytka-bankowa-nr-96 https://www.morsmordre.net/t977p15-tristan-rosier

Powrót do góry Go down

The member 'Tristan Rosier' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 53
Morsmordre
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Stoke-on-Trent Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Powrót do góry Go down

W malowniczym miasteczku Stoke on Trent pojawił się o zmierzchu. Od kilku godzin widok ognistej zorzy jawił się na niebie, zdradzając imponujące rezultaty przedsięwzięcia sprzymierzeńców idei. Syn Ministra zorganizował wszelakie środki, by jego udział w nadchodzących wydarzeniach wieczoru przyniósł niebagatelną efektywność. Każda minuta była skrupulatnie zaplanowana, wymagając od niego odpowiedniej alokacji zasobów i koordynacji podwładnych. Kiedy na horyzoncie zjawił się Tristan, wszystko było już praktycznie gotowe. Graj muzyko, pomyślał, witając się z mężczyzną formalistycznie w gotowości do pracy.
- Nic się nie zmieni, choć promugolskie wpływy nie rozprzestrzeniają się tak prędko, jak nasze. Partyzantka jest ich jedyną mocną stroną. - demonizowanie Zakonu miał już bodaj we krwi. - Widzę, że prawdziwie uwierzyłeś w sukces tej operacji, Tristanie. Wiedz, że podzielam Twój entuzjazm i z radością spoglądam na Staffordshire skąpane w mugolskiej krwi. Niech łuna ognia obmyje tę ziemię ze szlamu, stanowiąc symbol nowego początku. - rzekł beznamiętnym, chłodnym tonem i udał się z mężczyzną na główny plac, obserwując jak małżonka Rosiera ze swą towarzyszką, Aquilą Black, powoli ustępuje miejsca męskim głosicielom propagandy. Abraxas dyskretnie wyciągnął różdżkę, wtórując Tristanowi w stosowaniu zaklęcia Sonorus. Przemieścił się na niewielkie podwyższenie w centrum uwagi i zebrał atencję tłumnie zebranych, przerażonych obywateli.
- Mieszkańcy Staffordshire, dziedzice czarodziejskiej krwi! - wypowiedział głośno i wyraźnie, dbając o poprawną dykcję i emocjonalną intonację. - Wiemy, że w tłumie kryje się wielu admiratorów mugolskiej rebelii. Jesteśmy wszakże na ziemiach zdrajców, którzy wykpili się tradycyjnych wartości, czyniąc to hrabstwo schronieniem dla szlamu i mugoli. Wszem wobec ogłaszam, że dziś ponieśli klęskę, a ogień strawi każdego sympatyka wrogiej sprawy. Głęboko wierzę, że wśród zebranych znajdują się ludzie gotowi przeciwstawić się niegodziwości tych podludzi - to właśnie do Was kieruję swe słowa. - uniósł dłonie w górę, we wzniosłym geście przechodząc do właściwej części przemówienia. - W imieniu Ministerstwa Magii, jak i własnym - w patriotycznym obowiązku - ja, Lord Abraxas Malfoy, zwracam się do Was z apelem o krzewienie prospołecznych postaw obywatelskich, ku pomyślności magicznej Wspólnoty! Od niepamiętnych czasów czarodziejskie społeczeństwo nękane było zawiścią zbrodniczych mugoli, zazdrosnych o potęgę, jaką obdarowali nas przodkowie. Tak zwani Łowcy Czarownic przez wieki dręczyli naszych pradziadów, organizując krwawe procesy o czary, a niesprawiedliwe sądy sprowadzały najznamienitszych czarowników na płonące stosy. Dopiero w XVII wieku dostrzegliśmy wiszący nad nami Miecz Damoklesa, kryjąc się przed gniewem niemagicznych w ramach Międzynarodowego Kodeksu Tajności, uchwalonego w tysiąc sześćset dziewięćdziesiątym drugim roku. Do czego to doprowadziło? - zakończył pytaniem, łapiąc oddech i rozglądając się po twarzach ludzi. Chciał utrzymać z nimi bliski kontakt, występując w roli ich sprzymierzeńca; osoby, która zjednoczy ich we wspólnej idei, wskaże właściwy kierunek. - Latami snuliśmy rozważania nad bezpiecznymi środkami transportu, których nie sięgnęłyby mugolskie spojrzenia. Maskowaliśmy swoją obecność magią, której tak nienawidzili - jak wszystkiego, czego nie mogli dostać w swoje ręce. Kierowani strachem niesprawiedliwie karaliśmy tych, którzy łamali konwencję, aby zapewnić bezpieczeństwo magicznej populacji. Obdarci z godności, przez ponad dwieście sześćdziesiąt lat żyliśmy w cieniu wroga, przyzwalając na całkowitą izolację czarodziejów od realnego świata. - za czasów poprzednich Ministrów Magii, Abraxas zasilał szeregi Departamentu Niewłaściwego Użycia Czarów. Wielu z nich, wprawdzie słusznie oskarżonych, zawierając z Malfoyem intratne sojusze mogło liczyć na uniewinnienia, dzięki jego wpływom w Wizengamocie. W jego słowach nie było więc wielkiej hipokryzji, choć warto mieć na uwadze, że sam egzekwował te prawa - trudno określić, czy jest to popularny fakt. - Dzięki staraniom Ministra Cronusa Malfoy, oddanym sprawie Rycerzom Walpurgii i wszystkim zasłużonym bohaterom wojny, nie musimy się dłużej ukrywać. Zjednoczeni w idei świata pozbawionego szlamu, stawiamy czynny opór bezmyślnym działaniom Zakonu Feniksa i ich sojuszników, których terror dotyka nas każdego dnia. Czarownice i czarodzieje, odwołuję się do Waszej dumy i honoru - razem zawalczmy o dobrobyt Naszej Wspólnoty. Odpowiedzcie na wezwanie do broni, zapewnijcie bezpieczeństwo najbliższym i oczyśćcie Wielką Brytanię z parszywej nieczystości! - zakończył wstęp do przemowy, nie spodziewając się gorących oklasków. Zebrani tu ludzie byli zbyt delikatni, zbyt słabi, by sprzymierzyć się z jedyną słuszną stroną konfliktu dobrowolnie. Strach pozostawał jednakże skutecznym środkiem perswazji, narzędziem kontroli w rękach prominentów, na które tutejsi byli nad wyraz podatni. - Na dzisiejszym orędziu towarzyszyć mi będzie Lord Tristan Rosier, wysłannik Czarnego Pana, któremu w tej chwili oddaję głos. - zaanonsował słynnego Śmierciożercę, występującego w imieniu Lorda Voldemorta.


Ostatnio zmieniony przez Abraxas Malfoy dnia 05.08.21 4:48, w całości zmieniany 1 raz
Abraxas Malfoy
Abraxas Malfoy
Zawód : polityk propagandysta
Wiek : 35
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
Złotą, nie żółtą koroną się rządzi, inaczej Kingdoms Divided
OPCM : 10
UROKI : 10
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 15
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 6
Genetyka : Czarodziej

Sojusznik Rycerzy Walpurgii
Sojusznik Rycerzy Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t10189-abraxas-malfoy https://www.morsmordre.net/t10220-vaesen https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/f383-wiltshire-wilton-rezydencja-rodu-malfoy https://www.morsmordre.net/t10222-skrytka-bankowa-nr-2296 https://www.morsmordre.net/t10221-abraxas-malfoy

Powrót do góry Go down

Kątem oka spojrzał na rozświetlone rozbłyskami ognia nocne niebo, gdy Abraxas mówił o ognistej łunie oczyszczającej te ziemie. Było coś pięknego i literackiego w tym okrutnym dziele zniszczenia, lecz zwyciężyli dopiero bitwę, nie wojnę o ten region. Naturalnie miał rację, Zakon Feniksa pełen był słabości, brakowało mu wsparcia i pieniędzy, a przede wszystkim - siły tego, który ich prowadził.
- Partyzantkę pokonają mrozy - odparł z przekonaniem, jakie rzeczywiście żywił, zimą nie prowadziło się wojen, zimą warunki nie były wystarczająco korzystne - nie wtedy, kiedy nadchodziły naprawdę srogie temperatury. Mieli jednak nad wrogiem przewagę, mugole nie byli w stanie zapewnić sobie bezpiecznych i ciepłych schronień. Niezachwiana wiara w sukces była jego obowiązkiem, jeśli wahanie pojawi się u niego, mogło pojawić się u każdego. - A nas już od dawna winny przestać interesować półśrodki - Zarówno Rycerzy Walpurgii, jak Ministerstwo Magii, z silnym i celnym uderzeniem zwlekali zdecydowanie zbyt długo. Półwysep pozostawał bezpieczną ostoją, na co godzili się milcząco, winni zepchnąć tam wroga do obrony. Zewsząd. - Nowy początek wzejdzie wraz ze świtem. Upewnijmy się, że to rozumieją - dodał, jeszcze nim wybrzmiały zaklęcia; skrył własną różdżkę chwilę potem, nie zatrzymując jej na widoku: nie było jego zamiarem wprowadzenie wokół siebie chaosu, nawet jeśli otaczający go strach nieszczególnie do niego trafiał.
Z wysoko uniesioną brodą i dumnie wyprostowaną sylwetką stanął u boku Abraxasa, wiatr szarpał pelerynę, jego spojrzenie nie szukało wzroku ni jednego przerażonego czarodzieja zgromadzonego między nimi. Słuchał słów swojego towarzysza, w milczeniu z szacunkiem, jakim każdy winien darzyć Ministerstwo Magii pod rządami Malfoya. Jego syn był dobrym mówcą, tak intonacja, jak dobór słów, stawały płynąć przez plac wyraziście, niosąc przypomnienie przeszłych dni. Mugolskie prześladowania, kodeks tajności i jego konsekwencje, z tym wszystkim z pewnością należało skończyć. Wreszcie wezwanie - czy ci ludzie byli na to gotowi? A czy byli gotowi ginąć u boku Zakonu Feniksa? Nie było już nic pomiędzy. Kamienna twarz pozostała niewzruszona, aż do momentu przedstawienia jego osoby. Nie zareagował w żaden sposób na brzmienie swojego imienia, spojrzenie przemknęło po przerażonych twarzach zgromadzonych czarodziejów. Pozostali wsłuchani w głos Abraxasa, trwali w bezruchu.
- Mieszkańcy Staffordshire - rozpoczął, podnosząc głos, wzmocniony zaklęciem poniósł się daleko. I jego dykcja pozostawała wyraźna, intonacja przykuwała uwagę, talent oratorski Tristana nie ustępował talentowi Abraxasa. Ton wydał się jednak mocniej obdarty z emocji, był stalowy, zimny otaczający ich zewsząd lód. Jego towarzysz słusznie zwrócił uwagę na to, jak wielu otaczało ich dzisiaj zwolenników rebelii - wystarczająco jednak zastraszonych, by nie poruszyli się z miejsca. - Ognista łuna na niebie jest końcem dawnego i początkiem nowego. Szkarłatna wstęga przecina dziś nocne niebo, niosąc pamięć o tych, którzy odeszli i przestrogę dla tych, którzy ocaleli. Płomienie idei spopielą dawny porządek, obrócą w pył nasze błędy i pozwolą postawić fundamenty pod nowy wspaniały świat - pozbawiony już skaz przeszłości. Niosę słowo Lorda Voldemorta, Czarnego Pana, najpotężniejszego czarodzieja, jaki kiedykolwiek zrodził się wśród magicznej socjety, jako naoczny świadek jego nieskończonej potęgi. - W jego głosie wybrzmiewała duma, duma z tego, kim był i kogo reprezentował. Wobec swojego pana pozostawał bezgranicznie oddany, służył zresztą tylko jemu. - I w jego imieniu żądam od was posłuszeństwa - oznajmił, nieznacznie unosząc ton głosu; przywykł do wydawania rozkazów, i ten wybrzmiał podobnie, nie pozostawiając wątpliwości odnośnie pertraktacji. - Czarny Pan nie pragnie przelewać krwi czarodziejów, pragnie ujrzeć magiczne społeczeństwo jako silne i dumne. Mugolska zaraza rozprzestrzeniła się po naszej ziemi niczym pasożyt, z wolna pożerający wszystko, co stanie mu na drodze, podgryzając konary prastarych drzew, susząc zielone trawy i przepędzając wygłodzone ptactwo. Nigdy więcej nie zgodzimy się już temu poddać. Nigdy więcej nie ugniemy karku przed niemagiczną istotą. Nigdy więcej nie pozwolimy, by ktokolwiek musiał ukrywać się w cieniu rzucanym przez małych ludzi. Wieki upokorzeń to dość, by wreszcie przebudzić się i powstać, zrzucając kruche kajdany nałożone nam na ręce przez stworzenia zbyt słabe, by móc nas spętać. - Rozpalone żarem serce pobudziło gniew, który zabłąkał się w silnie wypowiadane słowa. Wierzył w każde jedno, które wypowiedział, spojrzenie nabrało charakterystycznego ciemnego błysku, usta pozostały złożone w powadze właściwej randze wydarzenia. - Lekkomyślni i tchórzliwi panowie tych ziem długo żyli z nimi w zgodzie, kornie godząc się na tę upokarzającą niewolę. Gotowi byli zaryzykować waszym życiem i waszym majątkiem, wypowiadając tę wojnę, choć wiedzieli, że wobec żywiołu pozostaną bezsilni, lecz czy są między nami dzisiaj? Pozwolili się omamić, otępieni trucizną ich słów. Oto nadszedł czas, by otworzyć oczy i spojrzeć w przyszłość bez strachu. By z dumnie uniesioną głową nie pozwolić zmieszać się ze szlamem. W imieniu Czarnego Pana wzywam was, dumni mieszkańcy Staffordshire, do złożenia różdżek i przekazania w nasze ręce wszystkich ukrywających się w mieście niemagicznych. Staniecie z nami lub przeciwko nam - zażądał, nieznacznie podnosząc ton głosu, pozwolił wybrzmieć tym słowom dosadnie. - Każdy kontakt z mugolem zostanie uznany za zdradę. A karą za nieposłuszeństwo będzie śmierć. - Strach, to on rozpościerał swoje macki tam, gdzie serca były już stracone.



the vermeil rose had blown in frightful scarlet and its thorns
o u t g r o w n

Tristan Rosier
Tristan Rosier
Zawód : Arystokrata, smokolog
Wiek : 29
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
the death of a beautiful woman is, unquestionably, the most poetical topic in the world
OPCM : 40
UROKI : 30
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 65
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarodziej
Stoke-on-Trent 0a7fa580d649138e3b463d11570b940cc13967a2
Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t633-tristan-rosier#1815 https://www.morsmordre.net/t639-vespasien https://www.morsmordre.net/t637-tristan-rosier#1838 https://www.morsmordre.net/f97-dover-upper-rd-13 https://www.morsmordre.net/t2784-skrytka-bankowa-nr-96 https://www.morsmordre.net/t977p15-tristan-rosier

Powrót do góry Go down

Gorliwa wiara, bez której szala zwycięstwa pozostawałaby zachwiana, zdawała się udzielać wszystkim uczestnikom przedsięwzięcia. Malfoy jawiący się światu niby kamienna statua, wyzbyty z emocjonalnej ekspresji, w cichym podnieceniu obserwował spektakularne rezultaty tej bitwy, z dumą maczając palce w koordynacji poczynań Ministerstwa Magii. Styczeń zaiste nigdy nie był łatwym okresem na prowadzenie kampanii wojennych, lecz dysproporcja sił wroga - tak liczebnych, jak zbrojeniowych - czyniła tę zimę wyjątkowo idealną do szturmów na mugoli. Sprawne i skoncentrowane ataki zadawały niszczycielskie ciosy, a bohaterzy, którzy przyczynili się do tego zwycięstwa, jeszcze tego samego dnia mogli ogrzać się w domowym ognisku, zmywając z dłoni szlam poległych wrogów.
Szczególnie satysfakcjonującym zadaniem demografa było analizowanie tabeli i wykresów, demonstrujących spadek mugolskiej populacji hrabstw Anglii w zimowym okresie. Szacowało się, że za większością grudniowych zgonów stały głód i śmiertelne przymrozki, które wszakże po nowym roku zyskiwały na sile. Radykalna opresja wobec rejonu Staffordshire była więc pierwszym gwoździem do trumien tutejszych Panów, którzy z dnia na dzień tracili otulonych mroźnym całunem - a dziś także ogniem piekielnym - poddanych.
Gdy Abraxas zakończył przemówienie, skrzyżował przed sobą dłonie i wsłuchał z należytą uwagą w wypowiedź towarzysza. Bacznie lustrował reakcje mieszkańców Stoke on Trent, próbując czytać ich emocje, obawy... entuzjazm? Jego się nie spodziewał, na to zdecydowanie za wcześnie, choć wyobraźnia podsuwała wiele metod, aby rozbudzić go wśród zebranych. Wypowiedź utalentowanego stratega podjudzała ambicje pierworodnego o zajęciu miejsca przy stole Rycerzy Walpurgii; mężczyzna wiedział, że jest bliżej niźli dalej ich spełnienia. Spowita grozą wypowiedź Śmierciożercy, dla prawdziwego idealisty pozwalała zgłębić wiarę i upewnić w dotychczasowych przekonaniach. Nawet syna Ministra respektował dokonania towarzysza z niemałym podziwem.
Gdy Tristan ustąpił mu miejsca, Abraxas ponowił występ.
- W imieniu Ministerstwa Magii, ponawiam nakaz Lorda Tristana Rosier, żądając wydania każdej niemagicznej istoty ludzkiej i sympatyków fałszywych idei. Informuję Was, mieszkańcy Staffordshire, jakoby niezachwiana lojalność wobec naszej sprawy zostanie sowicie wynagrodzona. Wystąpcie przed szereg, Ci, którzy pragną kroczyć przez życie z godnością i wskażcie palcem tych mugolskich podludzi, zawalczcie o swój honor i lepsze jutro. - prędzej lub później i tak pojmą, że ukrywanie bydła przyniesie im zgubę, a wówczas ognista łuna zawiśnie także nad miasteczkiem. Wśród zebranych znalazło się kilku obywateli, którzy posłuchali się charyzmatycznych oratorów i nieśmiało wykroczyli przed szereg.
Abraxas Malfoy
Abraxas Malfoy
Zawód : polityk propagandysta
Wiek : 35
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
Złotą, nie żółtą koroną się rządzi, inaczej Kingdoms Divided
OPCM : 10
UROKI : 10
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 15
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 6
Genetyka : Czarodziej

Sojusznik Rycerzy Walpurgii
Sojusznik Rycerzy Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t10189-abraxas-malfoy https://www.morsmordre.net/t10220-vaesen https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/f383-wiltshire-wilton-rezydencja-rodu-malfoy https://www.morsmordre.net/t10222-skrytka-bankowa-nr-2296 https://www.morsmordre.net/t10221-abraxas-malfoy

Powrót do góry Go down

Abraxas ponowił rozkaz, twarz Tristana pozostała kamienna i niewzruszona, spojrzenie utkwił na pobladłej twarzy jednego z czarodziejów, który przyglądał mu się ze szczególnym zainteresowaniem; nie widział w nim strachu, raczej gniew, który jednak szybko zakrył kapturem chroniącym go przed opadającymi płatkami styczniowego śniegu. Wzrok Śmierciożercy przemknął dalej, szukając w tłumie poruszenia. I wreszcie dostrzegł, pojedyncze ruchy, jako pierwszy wychylił się piegowaty młodzik o szczurzej twarzy, bez przekonania, być może lękając się, czy rzeczywiście wolno mu było to zrobić.
- Ja... Ja wiem, gdzie są - wymamrotał, na tyle cicho, by nie zebrać zbyt dużej uwagi i jednocześnie na tyle głośno, by dało się go usłyszeć i zwrócić się do niego, jeśli jego zachowanie było zgodne z oczekiwaniami. Tristan przeniósł ku niemu spojrzenie, skinięciem głowy zezwalając na zabranie głosu - a gestem zatrzymując ludzi Ministerstwa Magii, którzy chcieli go pochwycić. Zagubiony przesunął wzrokiem po placu, aż w końcu utkwił spojrzenie w sylwetkach przemawiających czarodziejów. - Na rogu Allison Street i Blackpoint, obok Tracy's, jest piwnica. - Mówił powoli, ostatnie słowa ledwie przeszły mu przez gardło. Obejrzał się przez ramię, na tłum, gdy od tamtej strony rozległo się poruszenie - które jednakowo prędko umilkło, gdy powstał jeden ze szmalcowników. - Zdrajca! - krzyknął ktoś z tłumu, Tristan uniósł brodę wyżej, gestem dając znak szmalcownikom, żeby odszukali krzykacza; dwójka czarodziejów ruszyła w tłum, poruszenie przemknęło niepokojącą aurą, przerażeni ludzie ustępowali miejsca łowcom głów. Nie od razu odnaleźli źródło krzyku, ale w końcu ktoś wypchnął czarodzieja przed szereg, pochwycono go i wyprowadzono. Młodzik obejrzał się za nim, bledszy jeszcze niż wcześniej. - Na końcu jednego z korytarzy znajduje się ukryte za iluzją przejście, to tam mieli się ukryć na wypadek ataku - oznajmił, przegryzając wargę i przestępując z nogi na nogę. - Jest jeszcze kamienica przy Brewery Street, nazywa się pod żabami, bo nad wejściem wiszą dwa zielone gargulce. Tam też się ukrywają. Na strychu - zakończył, bez przekonania, gdy szmalcownicy odchodzili już - we wskazanym kierunku - ciągnąc ze sobą pojmanego krzykacza. Szarpał się i wyrywał, ale zdążyli odebrać mu różdżkę, dobiegło go głuche uderzenie, a długi cień rzucany przez oddalające się sylwetki sugerował, że zdrajca utracił już przytomność, że jego bezwładne ciało ciągnięto już przez zalegający na ulicach śnieg zmieszany z błotem, wokół trwała cisza - tak przenikliwa, że można było w niej usłyszeć bicie własnego serca. Zdecydował się ją przerwać dopiero po chwili.
- Czy mało krzywd nam uczynili, że wciąż są wśród nas tacy, którzy gotowi są przelać za nich własną krew? Powolny, lecz trwający wiekami proces wywłaszczania nas z naszej kultury zebrał swoje żniwo, nasze dzieci mają tego już nigdy nie zaznać. Nie ukrywać czarodziejskich szat w trakcie spacerów przez ulice miast, cieszyć się szacunkiem należnym im z racji urodzenia - bo krew czarodziejska jest krwią wyjątkową, do cna silniejszą, cenniejszą i rzadszą od krwi niemagicznych stworzeń. Jakie sztuczki oślepiły nas przez wieki, że godziliśmy się na to w pokornym milczeniu? - Retoryczne pytanie wybrzmiało z mocą, nim wdał się w dalsze słowa:
- Rozejrzyjcie się, czarodzieje, szaro-bure miasta spowite w dymach mugolskich zanieczyszczeń, czy takiego świata chcecie dla kolejnych pokoleń? Czy taki świat - chcecie zostawić kolejnym pokoleniom? Rodząc się z niezwykłym darem, jakim jest magia, otrzymaliśmy siłę, za którą idzie odpowiedzialność. I ta odpowiedzialność wymaga od nas reakcji wobec wszechobezwładniającej skali zniszczeń. Zagrożeniem tego świata są mugole, którzy, zorientowawszy się, że ich świat trzęsie się w posadach, nie chcą oddać go bez walki. Nasze światy nie mogą już współistnieć równolegle, uchowa się tylko jeden: nasz lub ich. Podejmijcie własne wybory z rozwagą, o świcie wzejdzie słońce nowego porządku, rozjaśniając krajobraz nową nadzieją. Ci, którzy dotrwają, ujrzą rozświetlone firmamenty i zaznają łaski Czarnego Pana w świecie, który czarodzieje wspominają dziś już tylko w baśniach. Wyrzeźbimy z tych baśni nową rzeczywistość, świat doskonały, świat pod naszym panowaniem, pozbawiony mugolskiego jarzma, które przez wieki powstrzymywało nasz rozkwit. Taka jest wola Czarnego Pana - oznajmił z mocą, z dumą wypowiadając tytuł tego, któremu służył z oddaniem. Przeniósł spojrzenie na towarzyszącego mu Abraxasa.



the vermeil rose had blown in frightful scarlet and its thorns
o u t g r o w n

Tristan Rosier
Tristan Rosier
Zawód : Arystokrata, smokolog
Wiek : 29
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
the death of a beautiful woman is, unquestionably, the most poetical topic in the world
OPCM : 40
UROKI : 30
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 65
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarodziej
Stoke-on-Trent 0a7fa580d649138e3b463d11570b940cc13967a2
Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t633-tristan-rosier#1815 https://www.morsmordre.net/t639-vespasien https://www.morsmordre.net/t637-tristan-rosier#1838 https://www.morsmordre.net/f97-dover-upper-rd-13 https://www.morsmordre.net/t2784-skrytka-bankowa-nr-96 https://www.morsmordre.net/t977p15-tristan-rosier

Powrót do góry Go down

Zeznanie piegowatego podrostka nie przeszło bez echa. Gdy młodzieniec, ku uciesze okupantów, wymieniał kolejne adresy mugolskich kryjówek, ukryty w tłumie sympatyk wrogich idei zakłócił wypowiedź porywczym występkiem, prędko stłamszonym przez nieregularny oddział szmalcowników. Nim głuchą ciszę przerwało przemówienie Śmierciożercy, Abraxas subtelnie kiwnął głową do dowódcy zastępów sił zbrojnych. Niemy rozkaz wzbudził natychmiastową reakcję antymugolskich egzekutorów, podzielonych teraz na kilka drużyn szturmowych, które sprawnie wyruszyły w drogę na likwidację, pozostawiając za sobą cichy lament dobiegający z tłumu, zagłuszony głosem Lorda Rosier.
Choć głęboko wierzył w powodzenie operacji, dał się zaskoczyć reakcją młodzieńca - tego jedynego, który mimo strachu i potencjału wykluczenia ze społeczności, zdecydował się obrać właściwą stronę i przeżyć dzisiejszą noc. Chłopak jednakże pozostawał wypłoszem, któremu należało nadać odpowiedniego kształtu, nim przebudzi się w nim sumienie. W głowie Malfoya zrodził się plan, by otoczyć go swoim protekcyjnym patronatem i uczynić maskotką propagandy, która poprowadzi mieszkańców Staffordshire w odpowiednim kierunku.
Rosier dostrzegł w jego oku pokrzepiający błysk sukcesu odniesionego wspólnymi staraniami. Sukcesu, który miał wkrótce przybrać wyraz triumfu w wojnie o kolejny region.
- Takie jest też ministerialne prawo, które obowiązuje na terenie całej Wielkiej Brytanii i niechaj dzisiejsze orędzie stanowi przestrogę dla przeciwników szlachetnej sprawy Naszej Wspólnoty. - Tristan w swych słowach podsumował niemalże wszystko, co Abraxas chciałby zawrzeć na poruszony temat; nie było warto powielać swych słów. Malfoy poprawił dumnie kołnierz skórzanego płaszcza wyścielonego futrem z norek i spojrzał na rzeczonego niedorostka, kierując swe słowa właśnie do niego. - Przybądź na podest, młodzieńcze. - zachęcił go charyzmatycznie wibrującym głosem, który wybrzmiał donośnie na placu, nadal wzmocniony zaklęciem Sonorus. Chłopak nieśmiałym krokiem, również wypchnięty przez tłum, przedostał się we wskazane miejsce. - Jak się nazywasz?
- F-Felix Everton. - głos mu zadrżał, gdy stanął naprzeciw syna samego Ministra Magii. Był wyraźnie bojaźliwy, jak gdyby nie wiedział, czy zaraz to jego nie spotka trwoga.
- W imieniu Ministerstwa Magii, jak i swoim, pragnę ścisnąć Twoją dłoń i dopełnić obietnicy wynagrodzenia za krzewienie wzorowych postaw obywatelskich, Felixie Everton. Jako pierwszy i jedyny, dając przykład mieszkańcom tego miejsca, przeciwstawiłeś się zbrodniczej działalności mugolskiej rebelii, sprowadzając nań sprawiedliwą karę. Wsparcie, jakiego udzieliłeś tej społeczności w drodze do oczyszczenia ze szlamu, jest nieocenione, taka też będzie gratyfikacja. - wyciągnął pewną rękę w jego stronę, na oczach gawiedzi ściskając dłoń plebsu w honorowym geście; na taki przynajmniej miał wyglądać, bowiem po godzinach przy drinku, tę chwilę będzie wspominał zupełnie inaczej. Chłopaczyna ścisnął ją bez entuzjazmu, lecz oczy zaświeciły mu się niby szczere złoto, gdy w jego ręce wpadł skórzany mieszek wypełniony galeonami z rządowego budżetu.
- Ministerstwo upewni się, abyś bytował w godziwych i bezpiecznych warunkach. - odprowadził go za ramię w widocznym miejscu na podeście, po drodze szepcąc do ucha swego zaufanego człowieka. - Znajdźcie dla niego dom o wysokich standardach wśród opuszczonych posesji. Po zakończeniu dzisiejszego przedsięwzięcia obsadzicie go tam z rodziną i zapewnicie protekcje przynajmniej jednego strażnika. Chłopak ma mieć pełnię swobód. - wydał polecenie i powrócił do Tristana, spoglądając na zebranych w dumnej pozie. Wspaniałomyślność Malfoya pozwoliła spuścić z tonu grozy utrzymującego się przez całe orędzie, na rzecz gloryfikacji szeroko zakrojonych działań charytatywnych, o których więcej opowiedzieć miał ten drugi. Nim jednak to nastąpiło, należało zweryfikować, czy tłum zrozumiał przekaz.
- Czarownice i czarodzieje! Czy wśród Was znajdują się ludzie godni, świadomi swej wartości, którym nie w smak jest śmierć w imię dawnych ciemiężycieli? To odpowiedni moment, by wydać resztę zdrajców i mugoli.
Abraxas Malfoy
Abraxas Malfoy
Zawód : polityk propagandysta
Wiek : 35
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
Złotą, nie żółtą koroną się rządzi, inaczej Kingdoms Divided
OPCM : 10
UROKI : 10
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 15
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 6
Genetyka : Czarodziej

Sojusznik Rycerzy Walpurgii
Sojusznik Rycerzy Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t10189-abraxas-malfoy https://www.morsmordre.net/t10220-vaesen https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/f383-wiltshire-wilton-rezydencja-rodu-malfoy https://www.morsmordre.net/t10222-skrytka-bankowa-nr-2296 https://www.morsmordre.net/t10221-abraxas-malfoy

Powrót do góry Go down

Obserwował młodzika wspinającego się na podest, bez przekonania i z lękiem, nie wypowiedział jednak ani słowa, obserwując w milczeniu teatr Abraxasa; ten młody czarodziej nie wyglądał na kogoś, kto spodziewał się podobnych zaszczytów, pewnie chciał przeżyć, ale być może oto nadszedł dzień, który na zawsze odmieni jego życie. Musiał tylko wykazać się rozsądkiem i wziąc to, co oferował mu los: od niego jednego mogło zależeć, jak potoczy się jutro. Felix Everton, silne imię, choć pospolite nazwisko, obce i nieznane dla jego uszu. Czy mogło się to zmienić? Uścisk dłoni młodszego Malfoya, ani nie drgnął, zdawał sobie sprawę z konieczności i pożytków płynących za podobnymi gestami. Czarodzieje musieli wiedzieć, że tylko współpraca wiodła ich ku lepszej pozycji, że oddanie i lojalność wobec aktualnych polityków mogły przynieść im wymierne namacalne korzyści. Obserwował twarz Evertona - starał się zapamiętać to nazwisko, choć wydawało mu się nijakie i pozbawione znaczenia - widział na niej przede wszystkim strach, lecz ulga zmieszana z nadzieją, zaskoczeniem i chyba nawet w pewnym stopniu z zadowoleniem tworzyły wspólnie wyjątkowy bukiet doznań. Nikt więcej nie zabrał głosu, choć Tristan nie wątpił, że wynikało to raczej z tutejszych swobód i zwyczajów - Greengrassowie doprawdy zaszczepili tu nieprzyzwoicie otwarte podejśce, ale czegóż innego można by się spodziewać po rodzinie tak młodej historią? - niżeli z wyczerpania tematu. W mieście wciąż znajdowali się mugole i zdrajcy, miał nadzieję, że ośrodki wskazane przez chłopaka były chociaż tymi największymi. I w żadnym razie - nie pułapką.
- Wiedzcie, że dotrzemy do każdego: do zdrajcy, do mugola, do czarodzieja, który zdrajcę ukrywał, do czarodzieja, który milczał w obliczu obowiązku. Prosimy was o głos, wiedząc, że jesteście go winni światu. Nie zostanie za zdrajcę uznany ten, kto wyda niemagicznych lub buntowników, choćby sam ich wcześniej ukrył. Każdy gest, który przybliży nas do ostatecznego zwycięstwa, zostanie nagrodzony, lecz nigdy ukarany - obiecał, choć chyba te puste słowa mówiły mniej niż wcześniejszy gest Abraxasa, doskonale go jednak dopełniały i z całą pewnością zakreślały istotne zamiary czarodziejów. Nie mogli lękać się donosić na samych siebie - wtedy ta strategia byłaby całkowicie pozbawiona głębszego sensu. Obietnica amnestii mogła zdziałać cuda. Informacje miały swoją cenę, oni - mogli darować im ich życie.
- Zdrajcy są jak choroba, z wolna rozprzestrzeniająca się po liściach roślin, jak iskra rzucona między księgi starej biblioteki, jak mysz, która wślizgnie się w mury spichlerza, działając z wolna i wpierw niezauważalnie, wkrótce zniszczy wszystko, co tradycja budowała przez wieki. Nie pozwolimy, by nasza walka, nasze poświęcenie, nasza odwaga, tych, które walkę toczą i tych, którzy już polegli walcząc o lepsze, zostały zmarnotrawione. Lepszy świat, który zbudujemy, pozbawiony będzie dzisiejszych ograniczeń, zapłonie magią: tak czystą i dawną, jaką znamy z legend. Szlam zalał naszą dumę, okrył nas płaszczem hańby i wstydu, zmuszając do porzucenia swoich tradycji, nigdy więcej: nigdy więcej nie będziemy wstydzić się magii. To barwy czarodziejskiej krwi namalują pejzaże przyszłości. Wiedzcie, że nikt, kto został poszkodowany, a kto tej pomocy potrzebuje, nie pozostanie bez niej; lordowie sprzymierzeni przed obliczem Czarnego Pana przy wsparciu Ministerstwa Magii udzielą wsparcia niezbędnego, by odbudować te tereny, uczynić je zdatnymi do życia i rozwinąć w sposób, który dotąd nie był możliwy. Brudne mugolskie budynki zastąpimy nowym, ogrodami magicznych zwierząt i roślin, wiggenowymi sadami i plantacjami ziół, które pomogą wszystkim rannym w trakcie starć. Te rozległe tereny mogą stać się oazą dla magicznych istot, które zepchnięte na krańce swoich dawnych terytoriów musiały ukrywać się dotąd przed niszczącą mugolską siłą. Potrzebujemy waszego wsparcia, czarodzieje, odrzućcie dawne jarzmo i pokłońcie się temu, który poprowadzi nas ku lepszemu. Oddajcie hołd przywódcy, Lordowi Voldemortowi, który oto sprawi, że odległe nadzieje i blade marzenia nabrały rzeczywistych kształtów i, wreszcie, stały się możliwe - zażądał, dając tym słowom wybrzmieć z mocą; mówił frazesy, słowa pozbawione konkretów, lecz tymi zajmowała się przecież jego żona w towarzystwie lady Black, poznając rzeczywiste problemy tutejszych rodzin. Płomienne słowa miały pobudzić wyobraźnię i zająć ogniem serca od zawsze pragnące wolności - nie każdy popierał środki, jakie obrali do celu, ale cel sam w sobie nie miał przecież nic z kontrowersji. Nowy wspaniały świat miał zbudować się za ich życia i na ich oczach.



the vermeil rose had blown in frightful scarlet and its thorns
o u t g r o w n

Tristan Rosier
Tristan Rosier
Zawód : Arystokrata, smokolog
Wiek : 29
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
the death of a beautiful woman is, unquestionably, the most poetical topic in the world
OPCM : 40
UROKI : 30
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 65
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarodziej
Stoke-on-Trent 0a7fa580d649138e3b463d11570b940cc13967a2
Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t633-tristan-rosier#1815 https://www.morsmordre.net/t639-vespasien https://www.morsmordre.net/t637-tristan-rosier#1838 https://www.morsmordre.net/f97-dover-upper-rd-13 https://www.morsmordre.net/t2784-skrytka-bankowa-nr-96 https://www.morsmordre.net/t977p15-tristan-rosier

Powrót do góry Go down

Obietnica amnestii zaiste wywołała poruszenia, niedostrzegalne na pierwszy rzut. Myśli kłębiły się w głowach skonfundowanych mieszkańców, w których głowach Abraxas i Tristan zasiali ziarno zwątpienia. Oczywiście w tłumie nadal znajdowali się zatwardziali fanatycy mugolskich idei, lecz zdecydowaną większość stanowili przeciętni mieszkańcy, którzy pragnęli jedynie przeżyć. Choć nikt nie odważył się publicznie donieść na drugą osobę, z wyjątkiem młodego Felixa Everton, co do którego Malfoy żywił wielkie plany - nie jest wykluczone, że kiedy kurz opadnie, podejmą właściwą decyzję. Perspektywa współpracy z Ministerstwem dawała wszakże wiele korzyści, starczyło jedynie po nie sięgnąć. Czy zebrani tu ludzie nabiorą więcej odwagi, by sprzeniewierzyć się wartościom wpajanym im przez tutejszych lordów? Z pewnością tak, bowiem machina propagandy zaowocowała pierwszymi sukcesami.
- Nowa rzeczywistość tworzy się na naszych oczach. Zaprawdę powiadam Wam, gdy wojna dobiegnie końca, wielkiego zaszczytu dostąpią ci, którzy sprzyjać będą przedsięwzięciu Lorda Voldemorta. Ministerstwo Magii z dumą stanie na czele dawno wyczekiwanego Nowego Porządku u jego boku. A Wy, mieszkańcy Staffordshire zastanówcie się, czego tak naprawdę chcecie od życia? Waszym pragnieniem jest ginąć w imię reguł ustalanych przez mugolskich pionów? Otwórzcie oczy! Czymże jest życie w okowach posłuszeństwa wobec istot tak słabych, że muszących kryć się za Waszymi plecami, by przeżyć raptem kilka dni dłużej i pociągnąć Was ze sobą do grobu? Potrzebowaliśmy ponad dwustu sześćdziesięciu lat, aby zrozumieć, że magia - dar, za którego posiadanie niegdyś można było spłonąć na stosie z rąk mugolskich katów - jest kluczem do wyswobodzenia się z tych okowów. Czarodzieje i czarownice, pod przywództwem Czarnego Pana wszyscy możemy odnaleźć swą życiową idyllę. Zapewnijcie godny byt sobie i swoim rodzinom. Odrzućcie wartości osób zbyt uległych, by oprzeć się woli dawnych ciemiężycieli. Pójdźcie w ślad Felixa Everton, który jako jedyny spośród Was wykazał się dziś odwagą, ostając po jedynej słusznej stronie konfliktu. Dołączcie do lojalistów Naszej Sprawy, wyzbądźcie się tchórzostwa i współtwórzcie z nami nowy, wspaniały świat! - wybrzmiał dostojnie, raz ostatni wygłaszając płomienną przemowę o zjednoczeniu w tych trudnych, acz pięknych czasach. - Wieczorem blady strach spowije sympatyków wrogich idei. O dwudziestej drugiej, zatem - spojrzał na pozłacany zegarek, upewniając się co do swego wyczucia czasu - w ciągu półtorej godziny od teraz, odbędzie się planowana egzekucja zdrajców i mugolskich jeńców. Nieobecność na wydarzeniu zostanie potraktowana jako zniewaga Ministerstwa Magii, za którą przewidywane są surowe kary. - ostrzegawczą grozą w tonie wypowiedzi zaanonsował wydarzenie, wieńczące ten dzień serią przykładnych wyroków.
Abraxas Malfoy
Abraxas Malfoy
Zawód : polityk propagandysta
Wiek : 35
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
Złotą, nie żółtą koroną się rządzi, inaczej Kingdoms Divided
OPCM : 10
UROKI : 10
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 15
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 6
Genetyka : Czarodziej

Sojusznik Rycerzy Walpurgii
Sojusznik Rycerzy Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t10189-abraxas-malfoy https://www.morsmordre.net/t10220-vaesen https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/f383-wiltshire-wilton-rezydencja-rodu-malfoy https://www.morsmordre.net/t10222-skrytka-bankowa-nr-2296 https://www.morsmordre.net/t10221-abraxas-malfoy

Powrót do góry Go down

Dołączył do słów Abraxasa krótko po tym, jak ten umilkł, jeszcze nim padło zaproszenie na dalsze uroczystości, by dopełnić tej mowy własną: płomienne słowa miały ponieść się przez miasteczko, być może przekonując do tych obietnic część pośród zebranych, pozostałym okazując tylko gorliwość służby niosącą ostateczność; władza Czarnego Pana podszyta była strachem nawet wśród tych, którzy służyli mu najwierniej i z największym, najwyższym oddaniem. Ta gorliwość miała być natomiast dowodem na to, że nie cofną się przed niczym, by osiągnąć nakreślony cel, tym, którzy ponad wzniosłe idee cenili wygodę, w zasadzie nie pozostawiając wyboru.
- Nigdy więcej nie będziemy ulegli. Nigdy więcej nie będziemy dostosowywać naszego świata do kaprysów słabszych. Nigdy więcej nie będziemy chronić mugolskiego świata kosztem naszego. Nigdy więcej nie pozwolimy na to, by mugol znaczył więcej od czarodzieja. Pozwoliliśmy się zastraszyć, stłamsić, pozwoliliśmy im zawładnąć tym krajem: zbudować go i zniszczyć podług kaprysów istot znaczących tyle, co pył - nigdy więcej! Zrównamy z ziemią pomniki ich pychy, wysokie głośne miasta, wysokie dymiące kominy, nie pozwolimy im niszczyć dłużej naszych ziem. Znów staną się ostoją dla magicznych istot i stworzeń, dla tych, które przeżyły tę straszną inwazje, które przeżyły wszystkie wymierzone w nie polowania. Wreszcie pozostaną rozległe dla nas, czarodziejów. Nie pozwolimy im spalić na stosie żadnej naszej czarownicy, mugole nie będą krzywdzić naszych kobiet. Nie pozwolimy, by nasze dzieci okrywały się wstydem po pierwszej manifestacji swojej magicznej mocy. Nie pozwolimy, by czarodziejska krew dorastała pod opieką ludzi, którzy nie są w stanie pojąć drzemiącej w niej potencjału. Rozpoczniemy od nowa, jak przez cofnięcie czasu, i choć nic, co jesteśmy w stanie zrobić, nie cofnie poczynionych już zniszczeń, to gwałtownym ruchem powstrzymamy rozlew wody znad pękającej tamy. To już zmierzch mugolskiego panowania, pod wodzą Czarnego Pana powstaniemy: znów dumni! Znów godni! Znów w chwale! Nieograniczeni niemagicznym zaborem wzniesiemy fundamenty w pełni magicznego świata, stawiając pierwsze kroki w drodze ku doskonałości. Taka jest wola wszechpotężnego Lorda Voldemorta, Czarnego Pana - powtórzył, podnosząc głos, mówił pewnie, mówił z dumą, nie musząc wkładać wysiłku w emocjonalne słowa, pokładał w swoim przywódcy niezachwianą i pełną wiarę, nigdy nie poddając jego żądań krytycyzmowi. Mroczny Znak, który widniał na jego ramieniu, dawał temu rękojmię. Słowa szukały podatnego gruntu, miały zasiać ziarna, które zakiełkują nowym porządkiem. Miały utknąć w sercach czarodziejów jak cierne, w chwilach zwątpienia przypominając o swojej obecności - i odciągając ich od ruchów wymierzonych przeciwko Rycerzom Walpurgii. Zapowiedziana kontynuacja zdarzeń miała podkreślić ostateczność podjętych decyzji. Od nowego nie było już odwroty, zmiany już się rozpoczęły. Nie podziękował za mowę, nie skłonił się, nie skinął głową nawet, pozostał dumny i władczy, bo takim był pan, którego dzisiaj reprezentował. Nigdy nie uległy. Nigdy nie pokorny. Nigdy poddany. Uchwyciwszy spojrzenie Abraxasa z wolna zaczął wycofywać się w stronę przeciwną wobec tłumu, ostatnie słowo dopiero wypowiedzą.



the vermeil rose had blown in frightful scarlet and its thorns
o u t g r o w n

Tristan Rosier
Tristan Rosier
Zawód : Arystokrata, smokolog
Wiek : 29
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
the death of a beautiful woman is, unquestionably, the most poetical topic in the world
OPCM : 40
UROKI : 30
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 65
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarodziej
Stoke-on-Trent 0a7fa580d649138e3b463d11570b940cc13967a2
Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t633-tristan-rosier#1815 https://www.morsmordre.net/t639-vespasien https://www.morsmordre.net/t637-tristan-rosier#1838 https://www.morsmordre.net/f97-dover-upper-rd-13 https://www.morsmordre.net/t2784-skrytka-bankowa-nr-96 https://www.morsmordre.net/t977p15-tristan-rosier

Powrót do góry Go down

Jeszcze przez chwilę stał na placu w zupełnej ciszy, obserwując reakcje wywołane zapowiedzią egzekucji. Wodził wzrokiem po umorusanych twarzach, tak nędznych, przerażonych... posłusznych. Oczekiwali w ciszy, aż wybrzmią jego słowa, lecz Abraxas nie miał już nic więcej do powiedzenia. W milczeniu napawał się tym, co udało im się dzisiaj osiągnąć; wierzył bowiem, że przesłanie orędzia wybrzmiało jasnym, klarownym przekazem i nie przejdzie bez echa nawet wśród rebeliantów czyhających pośród gawiedzi. A przecież punkt kulminacyjny wieczoru miał dopiero nadejść. Z gracją usunął się w cień. Wydał przy tym kilka poleceń dowódcom ministerialnych oddziałów, nakazując bieżące raportowanie sytuacji w terenie, gdy tylko dowiedzą się więcej na temat wskazanych kryjówek. Chwilę później znajdował się już w towarzystwie Śmierciożercy, który niebywałym talentem oratorskim, jeszcze bardziej utwierdził go w przekonaniach, którym się dedykował. Malfoy nie miał problemu, by przyznać przed samym sobą, że praca u boku jednego z najbardziej zaufanych ludzi Czarnego Pana bywała stresująca, wynagradzała jednakże wszelkie trudy. Dzięki temu mógł dowieść swej lojalności, zbliżając się choćby o krok do wyczekiwanej inwitacji na spotkanie w gronie Rycerzy Walpurgii; nigdy wcześniej nie dostąpił tego zaszczytu.
- Policja antymugolska przekaże mi stosowny raport o sukcesach pracy w terenie. - zagadnął arystokratę, co zauważalne, przekonany o powodzeniu przedsięwzięcia. - Nazajutrz złożę wizytę Felixowi Everton, nim me poświęcenie obróci się wniwecz i strawi go sumienie. Wierzę, że przy odrobinie stosownego wysiłku, stanie się idealną maskotką naszego przedsięwzięcia, za którą będą tłumnie podążać. - plan był raczej prosty, a urobienie chłopaka nie stanowiło wielkiego wyzwania, właściwie już go kupili. Trud polegał na tym, by z nieznaczącego wypłosza uczynić magnetyzujące narzędzie; Everton nie był jednakże jedyną osobą, która uległa wpływowi Malfoya, propagandysty z doświadczeniem. - Upewnię się, że siły Ministerstwa są skoordynowane i gotowe na wieczór. Mniemam, że wkrótce ukażą się tutaj Twoi ludzie, a wydarzenie odbędzie się bez zakłóceń. Niechaj ogień strawi niemagicznych, jak niegdyś czarodziejów; stosy zaraz zostaną rozłożone. - wkrótce po tym oddalił się od szlachcica i zarządził ich budowę, wskazując odpowiednie miejsca na placu.

|ztx2
Abraxas Malfoy
Abraxas Malfoy
Zawód : polityk propagandysta
Wiek : 35
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
Złotą, nie żółtą koroną się rządzi, inaczej Kingdoms Divided
OPCM : 10
UROKI : 10
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 15
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 6
Genetyka : Czarodziej

Sojusznik Rycerzy Walpurgii
Sojusznik Rycerzy Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t10189-abraxas-malfoy https://www.morsmordre.net/t10220-vaesen https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/f383-wiltshire-wilton-rezydencja-rodu-malfoy https://www.morsmordre.net/t10222-skrytka-bankowa-nr-2296 https://www.morsmordre.net/t10221-abraxas-malfoy

Powrót do góry Go down

5 stycznia 1958, noc

Elegancka papeteria niesiona niebem dotarła i do niego; poznał lak pieczęci w ułamku sekundy, a łamiąc go dłonie zadrżały lekkim niepokojem, bo choć sowie skrzydła nie były czarne, to takie właśnie wieści musiały nieść - nie widział innego powodu, dla którego jego byli pracodawcy mieliby się z nim bezpośrednio kontaktować.
Niedbale, łapczywie przesunął spojrzeniem po schludnych zawijasach liter, wiedzionych damską dłonią; lady Greengrass w zwięzłych zdaniach poinformowała go o zajściu w Staffordshire, o zgromadzeniu zebranym w Stoke on Trent i o Felixie Evertonie, który wyjawił, gdzie znajdują się dwie kryjówki mugoli; a także o zyskanej przezeń protekcji.
Wiedział, co musi zrobić - raz jeszcze przeczytał treść wiadomości, zapamiętując istotne szczegóły, a potem spalił ją, myślami błąkając się już wokół tego, co ze sobą wziąć - i, co ważniejsze, do kogo powinien się udać.
Opuścił Jamę w pośpiechu, niosąc ze sobą niezbędne drobiazgi; już po wydostaniu się z Oazy teleportował się bezpośrednio do domu Justine. Kilka uderzeń knykci w drzwi później zarysowała się przed nim jej sylwetka.
- Odpierdalają coś w Staffordshire - rzucił w ramach powitania, zerkając jej przez ramię, by upewnić się, że jest sama - zahaczył też spojrzeniem o oczy Tonks, czekając na nieme przyzwolenie na kontynuowanie - dostałem list od lady Greengrass, odwalili szopkę w Stoke-on-Trent, zgromadzenie, płomienna przemowa samego Rosiera, i Malfoya, nie uzurpatora, tylko jego krewnego. Równie płomiennie wspominali coś o stosach... to informacje sprzed kilku godzin, nie wiem, co się tam teraz dzieje. Wyciągnęli na środek pierdolonego zdrajcę, który wyśpiewał im, gdzie są dwie kryjówki niemagicznych... a za zasługi dostanie jakiś ciepły, wygodny kąt - wycedził; zaraz też pospiesznie wyjaśnił jej, o co prosiła lady Greengrass; powoli zarysowywał się plan działania.
- Byłaś kiedyś w... - Hojnej Bercie już nie dopowiedział; mała szansa, że wychyliła kiedykolwiek kieliszek w barze, w którym przesiadywali czasem po pracy pracownicy Peak - jakie miejsce w Stoke kojarzysz? Gdzie możemy się teleportować? - szarozielone spojrzenie wbiło się uważnie w jej twarz; rwał się do działania, zniecierpliwienie wkradło się w jego ruchy.
A kiedy wspomniała o magicznej fabryce na obrzeżach Stoke, która stanęła w ogniu jakieś dwa lata temu, po chwili zastanowienia skinął głową - brałaś udział w tamtej akcji ratunkowej? - jeszcze jako pracowniczka pogotowia. - Nie mam ze sobą zbyt wiele, jeśli możesz, zgarnij coś, co się przyda.
Gdy byli już gotowi, teleportowali się w pobliże bramy głównej.
- Sphaecessatio - wyinkantował, wskazując na samego siebie; ugościła ich ciemność, i wszystko to, co chowało się za kurtyną nocy. Chciał być gotowy na konfrontację.


czas otrzymania przez ród Greengrass wiadomości o zdarzeniach w Stoke-on-Trent skonsultowany z MG

energia magiczna: 50-1=49



from underneath the rubble,
sing the rebel song
Keat Burroughs
Keat Burroughs
Zawód : rebeliant
Wiek : 24
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
some days, I feel everything at once, other - nothing at all. I don't know what's worse: drowning beneath the waves or dying from the thirst.
OPCM : 25
UROKI : 16
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 13
SPRAWNOŚĆ : 23
Genetyka : Czarodziej
I will survive, somehow I always do
Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t7770-keaton-burroughs https://www.morsmordre.net/t7784-sterta-nieprzeczytanych-listow#217101 https://www.morsmordre.net/t7786-casting-shadows#217131 https://www.morsmordre.net/f128-oaza-chata-nr-69 https://www.morsmordre.net/t7785-skrytka-bankowa-nr-1866#217105 https://www.morsmordre.net/t7787-keaton-burroughs#217189

Powrót do góry Go down

The member 'Keat Burroughs' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 98
Morsmordre
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Stoke-on-Trent Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Powrót do góry Go down

Data i pora zgodna z powyższą w poście Keata, plan wydarzenia zaakceptowany wcześniej przez mistrza gry; pierwsza tura trwa 48 godzin od postu Abraxasa; opętanym przypominam o rzucie na opętanie; z odpisami czekamy na post Abraxasa

Tego dnia Stafford stanęło w ogniu, w ogniu wojny, ogniu zniszczenia, zintensyfikowane ataki Rycerzy Walpurgii uderzyły w praktycznie wszystkie istotne punkty okolicy, niosąc pogrom wśród miejscowej ludności. Mugole ginęli na miejscu, czarodziejom dawano szansę: by dołączyli pod wodzę lorda Voldemorta lub zginęli wraz z nimi, zdrajców pojmano, a Stoke-on-Tent zdawało się dziś miastem tak opustoszałym, jak pewnie nigdy dotąd. Rycerze nie napotkali oporu, walki trwały za dnia, do godzin popołudniowych, a niesiony przez nich pogrom zapewne prędko rozprzestrzenił się wzdłuż tych ziem. Czarodziejów rannych nie pozostawili samych sobie, po walkach do akcji wkroczyli uzd sprzymierzeni uzdrowiciele, stabilizując sytuację. Wieczorne wystąpienia, płomienna mowa, jaką wygłosił z synem Cronosa, tak jak subtelniejsze działania Evandry i Aquili niosących pomoc ekonomiiczną, miały przypieczętować ich sukcesy i przekonać niezdecydowanych, a zastraszonych upewnić w opłacalności współpracy. Przerwę między przemową a finałem tych zdarzeń siły Ministerstwa Magii towarzyszące Malfoyowi wykorzystały, by dotrzeć do tych wskazanych przez Evertona, którzy nie zdążyli jeszcze zbiec.
W mieście wciąż rosiło się od ludzi Lorda Voldemorta, siły Ministerstwa Magii gromadziły się w centrum, nietrudno było też dostrzec sylwetki Rycerzy Walpurgii, którzy po ukończonych zadaniach aportowali się właśnie tutaj. Zajęli jedną z restauracji przy rynku, większą i okazalszą, gdzie mogli nabrać sił i odpocząć przed dalszymi działaniami, upewniając się, że nikt niepowołany nie znajdzie się na sali. Wnętrze zostało urządzone skromne, ale ciepłe mury chroniły przed chłodem, a podane jedzenie, choć niewątpliwie dalekie było wysublimowanym gustom kulinarnym arystokratów, jak na pogłębiający się kryzys smakowało bardzo dobrze. Podano rosół gotowany na gołębiu i pieczeń z wołowiny w towarzystwie ziemniaczków zapiekanych w ziołach, obsługa - zapewne zastraszona - zachowywała się z uniżeniem, spełniając wszelkie zachcianki gości i hojnie wypełniając ich kielichy winem lub wodą, a także podając ciepłą herbatę, najpewniej opróżniając piwnicę z zapasów na cały miesiąc. On sam początkowo zajął miejsce w odosobnionym stoliku na krańcu, wraz z pozostałymi śmierciożercami, gdzie wymienili informacje i omówili dalszą strategię. Nie dołączył później do pozostałych, zastanawiając się nad powziętymi planami, by w późniejszym czasie rozmówić się jeszcze z Abraxasem nad przebiegiem tego, co wkrótce miało wydarzyć się na rynku miasteczka. To nie był moment, w którym mogli sobie pozwolić na najmniejszy choćby błąd, Czarny Pan ich nie tolerował.
Teraz, już po wszystkim, idąc ulicami niepozornego Stoke-on-Tent, czuł zapach triumfu. Dotychczasowe sukcesy mogły budzić wyłącznie zadowolenie. Atak miał być szybki i celny, miał uderzyć w samo serce hrabstwa - boleśnie, śmiercionośnie, w punkt. Zdawał sobie sprawę z tego, że operacja będzie skomplikowana, nie nastawiał się na nic łatwego, a jednak sprawna organizacja i celowość działań pozwoliły osiągnąć zadawalający efekt. Zbliżała się godzina wskazana przez Abraxasa, opadał wojenny kurz, a białe płatki śniegu skrzyły w nocnych ciemnościach podmuchów styczniowego wiatru. Było chłodno, ciepły oddech prędko skraplał się w parę. Napięcie wydawało się niemal namacalnie wyczuwalne w powietrzu, Czarny Pan był wyjątkowym, potężnym, ale wymagającym władcą. Nie życzył sobie porażek ani nieudolnych prób wykonywania jego rozkazów, a jego rozkazem było zdobyć Anglię: całą, kawałek po kawałku eliminując buntownicze terytoria wroga. Jeszcze przed wyjściem z budynku nałożył na twarz śmierciożerczą maskę, nie miał jej w trakcie poprzedniego wystąpienia, teraz nadeszła chwila bardziej oficjalna. Oczodoły maski zionęły przenikliwą pustką, subtelne pozłacane zdobienia przeplecione na skroniach różanymi ornamentami pozwalały go odróżnić. Otwór na usta kratowały wąskie ciernie. Zarzucony czarny kaptur osłaniał głowę, pelerynę szarpał zimowy wiatr, gdy w towarzystwie Abraxasa wspiął się na podest pośrodku rynku ponownie, kiedy pod nim zagęścił się już tłum. Rycerze zadbali, by najistotniejsi goście wieczoru znaleźli się z samego przodu, na widoku, gdzie możliwe było zapewnienie im najwyższej ochrony.
Miejsce zostało przygotowane przez ministerialne służy, po bokach podestu wzniesiono kilka pieńków ustawionych pionowo na niskich drewnianych platformach, przypominać mogły niegdysiejsze miejsca palenia wiedźm. Z tyłu podestu wzniesiono szubienicę z miejscem na kilkoro osób, Tristan nawet nie nią nie spojrzał. U jego boku pojawiali się kolejni zamaskowani śmierciożercy. Na czterech krańcach podestu ogniem płonęły wysokie czary w pełni rozświetlające widowisko pośród nocnych ciemności. W milczeniu spoglądał w tłum, dopiero po pewnym czasie przenosząc wzrok na Malfoya, graj muzyko, rozmówimy się z tym ostateczne.



the vermeil rose had blown in frightful scarlet and its thorns
o u t g r o w n

Tristan Rosier
Tristan Rosier
Zawód : Arystokrata, smokolog
Wiek : 29
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
the death of a beautiful woman is, unquestionably, the most poetical topic in the world
OPCM : 40
UROKI : 30
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 65
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarodziej
Stoke-on-Trent 0a7fa580d649138e3b463d11570b940cc13967a2
Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t633-tristan-rosier#1815 https://www.morsmordre.net/t639-vespasien https://www.morsmordre.net/t637-tristan-rosier#1838 https://www.morsmordre.net/f97-dover-upper-rd-13 https://www.morsmordre.net/t2784-skrytka-bankowa-nr-96 https://www.morsmordre.net/t977p15-tristan-rosier

Powrót do góry Go down

Strona 1 z 9 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Next

Stoke-on-Trent

Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach