Wydarzenia


Ekipa forum
Kiosk z gazetami
AutorWiadomość
Kiosk z gazetami [odnośnik]28.08.22 22:24
First topic message reminder :

Kiosk z gazetami

Znajdujący się nieopodal Mostu Demimozów kiosk z mugolską prasą jest od dawna zamknięty – szyld na drzwiach głosi, że przeznaczony jest na sprzedaż, a na frontowej witrynie wciąż zobaczyć można pierwsze strony mugolskich gazet, donoszących o targających krajem, niewyjaśnionych anomaliach. Mało kto zdaje sobie sprawę, że zamknięte na cztery spusty wejście jest zaczarowane, i prowadzi tak naprawdę do jednego z budynków podziemnego Ministerstwa Magii – mieszczącego siedziby Oddziału Łączności oraz Biura Informacji i Propagandy. Żeby otworzyć przejście, wystarczy odczytać na głos fragment jednego z prasowych artykułów – dla bezpieczeństwa zmieniających się co kilka dni.
W pobliżu kiosku znajduje się również słup informacyjny, na którym członkowie obu wydziałów wywieszają przeznaczone dla wszystkich mieszkańców ulotki i wiadomości z kraju; znaleźć tam można między innymi skróty najistotniejszych, wojennych wydarzeń, broszury z poradami dotyczącymi zabezpieczenia domu i zachowania się w przypadku ataku szmalcowników, portrety pamięciowe najgroźniejszych przestępców i różnorakie ostrzeżenia. Słup zawiera również sekcję ogólnodostępną, na której mieszkańcy wywieszają własne ogłoszenia: niektóre dotyczą poszukiwanej lub oferowanej pracy, inne zaginionych członków rodziny, czy ofert zakupu lub sprzedaży. Wiadomość zostawić może każdy, ich treść jest jednak regularnie sprawdzana przez członków magicznego podziemia – ogłoszenia brzmiące podejrzanie są szybko zdejmowane.

Postać, przeglądając ogłoszenia, może wykonać rzut kością k100 i zinterpretować wynik zgodnie z poniższą rozpiską. Reakcja na odnalezione ogłoszenie nie jest wymagana.

2 - 20 – Znajdujesz ogłoszenie, w którym mieszkanka Plymouth poszukuje pomocy przy uprzątnięciu mieszkania zdemolowanego w trakcie rabunku. Jeżeli na nie odpowiesz i rozegrasz odpowiedni wątek, możesz dopisać sobie do skrytki 30 PM (wątek nie wlicza się w limit wątków z pracą).
21 - 40 – Znajdujesz ogłoszenie z ofertą sprzedaży kurzych jaj z własnej hodowli (10 PM za tuzin).
41 - 60 – Znajdujesz ogłoszenie o organizowanej w najbliższy weekend potańcówce, która odbędzie się w lokalu niedaleko. Z ogłoszenia można oderwać specjalny kupon, który – po okazaniu przy barze – gwarantuje zniżkę na Czarne Ale.
61 - 80 – Znajdujesz ogłoszenie o zaginięciu ukochanego, starego kuguchara o imieniu Puszek. Jeśli rozegrasz wątek z poszukiwaniami i postanowisz zwrócić zwierzaka, właścicielką okaże się wiekowa staruszka, która w ramach podziękowania podaruje ci domowej roboty placek z wiśniami i kruszonką. Próba przywłaszczenia sobie zwierzęcia zakończy się dotkliwym podrapaniem i ucieczką kuguchara.
81 - 99 – Znajdujesz ogłoszenie z ofertą zakupu wywaru wzmacniającego. Jeśli go posiadasz, możesz go sprzedać za 20 PM (jedną porcję).
1 lub 100 – Dziwnie brzmiące ogłoszenie zwraca twoją uwagę. Wymaga interwencji mistrza gry – zgłoś wyrzucenie w aktualizacjach.

Jeśli postać zdecyduje się odpowiedzieć na którekolwiek z ogłoszeń, fakt ten należy zgłosić w aktualizacjach, żeby mogło zostać ściągnięte i wymienione na inne.

Lokacja zawiera kości.
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Kiosk z gazetami - Page 2 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Re: Kiosk z gazetami [odnośnik]23.11.22 22:27
-Wiedziałem, co robisz w pracy. - odciął się, od razu przechodząc w defensywę. Żaden mężczyzna nie lubił, gdy wypominano mu, że był ślepy. Że stracił czujność, czując zbyt wiele, gdy powinien myśleć logicznie. Nieświadomie uderzyła też w inny czuły temat, w osobistą słabość. Michael sam był nieodłącznie spleciony ze swoją pracą - ba, nie umiał wyobrazić sobie bez niej życia! Miesiące na przymusowym urlopie po wlikołaczym ugryzieniu były jednymi z najciemniejszych w jego życiu, właściwie brak perspektyw na powrót do pracy (przełom w badaniach nad eliksirem tojadowym i braki w kadrach po pożarze w Ministerstwie okazały się fortunnym dla niego splotem okoliczności) odbierał mu chęci do życia, właściwie bardziej żywy i mniej nieszczęśliwy czuł się nawet w wojennym koszmarze. Teraz przynajmniej nie był bezczynny.
Czy tacy właśnie byli? On - uzależniony od adrenaliny, od działania, podejrzliwy wobec czarnej magii? Ona - manipulantka, kryjąca prawdziwą siebie pod maską kłamstw?
Nie chciał w to wierzyć, dopuścić do siebie tej prawdy - zbyt oczywistej i kłującej teraz, gdy nie dało się jej ignorować, jak przed laty. Wtedy wierzył w końcu, że Adda kłamała w pracy, że przy nim była inna, że był w jakiś sposób... szczególny.
Głupiec.
Zacisnął usta, słysząc o systemie wartości. Cisnęły się na nie kolejne przykre słowa - o tym, gdzie jest właściwie granica tego systemu. Nie możesz spotykać się z mugolakami, ale nie możesz też patrzeć na ich rzeź, śmierć jest granicą? - właściwie to logiczne, drobna nietolerancja przychodziła ludziom łatwo, jeszcze łatwiej można było ją usprawiedliwić. Tyle, że to przejawy nietolerancji, to uprzedzenia czarodziejów o lepszej krwi... to wszystko doprowadziło do sytuacji, w której się teraz znaleźli. Do okrucieństwa jednych i bierności innych. I nawet gdy Adda działała, po ich stronie, to nie wiedział jak zapomnieć o zadrze sprzed lat.
Może pierwszym krokiem do wybaczenia będzie ugryzienie się w język.
Ale nawet tego nie zdążył zrobić świadomie. Adda wyciągnęła dłoń, jak za dawnych lat. Zawsze elegancka. Musnęła palcami materiał płaszcza na lewym barku, tym pogryzionym, i nic nie było jak za dawnych lat.
Otworzył szerzej oczy i cofnął się, zbyt gwałtownie, jak oparzony. Wyciągnięta dłoń zastygła w powietrzu.
Adda odwróciła wzrok, on też. Jej słowa docierały do niego jak przez mgłę. Nie żałowała - ale sam nie wiedział, co jej odpowiedzieć.
W teorii nic z tego, co się stało później nie było jej winą, a jego wyborem. Jego wyjazdem, jego błędem.
W praktyce przez ostatnie dwa i pół roku rozważał jednak wszystkie wersje przeszłości, w której nie wyjechał do Norwegii. Odtwarzał wspomnienia ich ostatniej kłótni, świadom, że tuż po tym podjął decyzję.
Jak miał nie żałować?
-Chodźmy. - wymamrotał, chrapliwie, sucho. W innej sytuacji mógłby się może zdobyć na krótkie "ja też nie", na ten prosty gest uprzejmości, ale lewy bark palił fantomowym bólem. Nie miał czasu oswoić się z myślą o ich spotkaniu, o podobnej rozmowie - a przez ostatnie miesiące stronił od ludzi, z powodu listu gończego stronił nawet od siedziby podziemnego Ministerstwa, nie chcąc pojawiać się w Plymouth bez wyraźnej potrzeby. Zdziczał.
Adda się rozpogodziła, a może tylko robiła dobrą minę do złej gry.
-Skoro rozwiesiła ogłoszenia, to myślę, że sąsiadów już pytała. - mruknął, nawet w tej sytuacji zgrywając wszechwiedzącego śledczego.
-Lepiej nie myśl za często jak kot, to podobno grozi powikłaniami. - uśmiechnął się półgębkiem, ostatnio wyczytał to w jakiejś książce o magipsychiatrii gdy przypadkowo otworzył rozdział o animagii. Wcześniej się tym nie interesował, nieświadom ryzyka podejmowanego przez Addę - kilka miesięcy temu musiał po prostu zadbać o własne zdrowie.
-Eee... - przykucnął obok Addy, niepewny, jak wzbudzić zaufanie kota. -Kicikici? - albo mógłby go sparaliżować zaklęciem i odnieść do właścicielki. Chyba okrutne, ale skuteczne...?


Can I not save one
from the pitiless wave?

Michael Tonks
Zawód : Auror, rebeliant
Wiek : 35
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Kawaler
You want it darker
We kill the flame
OPCM : 42 +4
UROKI : 34 +2
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 11
Genetyka : Wilkołak
Kiosk z gazetami - Page 2 7f6edca3a6f0f363d163c63d8a811d78
Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t7124-michael-tonks https://www.morsmordre.net/t7131-do-michaela https://www.morsmordre.net/t7129-wilkolak-mugolak https://www.morsmordre.net/f177-wybrzeze-exmoor-somerset-wrzosowa-przystan https://www.morsmordre.net/t7132-skrytka-bankowa-nr-1759#189352 https://www.morsmordre.net/t7130-michael-tonks
Re: Kiosk z gazetami [odnośnik]24.11.22 14:37
Ach, tak? ― Znów uderzyła w lekkie tony. Odniosła wrażenie, że im obojgu przydałaby się zmiana tematu, zmiana nastroju. Może zmiana tożsamości albo czasów w których przyszło im żyć. ― W takim razie obawiam się, że dla mnie jest już za późno. Do kompletu brakuje mi tylko dziewięciu żyć i ogona.
Przez chwilę trwała w miejscu, rozmyślając nad możliwymi sposobami pojmania Puszka. Oczywiście, mogliby wysłużyć się magią. Machnąć różdżką, spętać zaklęciem i proszę bardzo, gotowe. (Spojrzała znowu w stronę kociej kryjówki, zmrużyła oczy). Ale nie bardzo podobało jej się takie rozwiązanie. Kot był na pewno przerażony, traktowanie go magią mogłoby go kompletnie wykończyć, umarłby ze strachu. Nie wiedzieli też, jak długo błąkał się po okolicy, czy coś jadł. Koci organizm był niezwykle wrażliwy ― już dwie-trzy doby bez pokarmu powodowały nieodwracalne zmiany w nerkach i wątrobie. Dodatkowo pojawiały się zmienne i niewiadome: czy był chory? Jak reagował na magię samą w sobie? Czy ktoś już próbował czegoś podobnego? Czy był ranny?
Podniosła się z kucek, znów zaczesała wymykający się kosmyk za ucho. Powinni zrobić to inaczej, mniej inwazyjnie. Nawet płosząc kota i zaganiajac go w kąt narobią mu mniej stresu, niż wiążąc zaklęciem. Bez magii przynajmniej będzie mógł się bronić i choć ostatecznie i tak nie miał z nimi szans ― świadomość, że może chociaż spróbować zrobić cokolwiek była lepsza, niż totalny paraliż. Ostatnimi czasy coraz częściej przekonywała się o tym na własnej skórze.
Zrobimy to tak, panie aurorze ― Zaczęła rozpinać guziki żakietu. ― Ja wygonię kota z kryjówki, ty go łapiesz. Potem zawijamy delikwenta w bardzo niezadowolone kocie burrito i zanosimy właścicielce. ― Nie czekając na jakiekolwiek słowa sprzeciwu z jego strony, wcisnęła mu żakiet w ręce; jej oczy błysnęły psotnie w świetle dnia. ― Innymi słowy: zrobimy to po mugolsku.
Wykurzenie kuguchara z kryjówki trochę trwało. Najpierw musieli się upewnić, gdzie dokładnie siedzi, potem dokonać rzeczonego wykurzenia bez możliwych strat w postaci podrapanych rąk i kotów dostających zawału na widok kolejnych obcych. Na ich nieszczęście, najpierw wypłoszyli kompletnie nie tego kota, co trzeba, opis nie zgadzał się ze stanem faktycznym. Dopiero przy drugiej próbie złapali właściwego. Bardzo niezadowolonego, trochę brudnego i zdecydowanie zabiedzonego Puszka.
Twoja pani mieszka niedaleko, biedaku ― zwróciła się do owiniętego żakietem kota, odebrała go z rąk aurora. Spomiędzy materiału wychylał się tylko pyszczek, teraz wykrzywiony w grymasie; futrzak prychnął z irytacją. Adda spróbowała jeszcze zetrzeć brudną smugę z rękawa białej, eleganckiej bluzki. Może jednak ganianie po zaułku za kotem w takim stroju nie było najlepszą decyzją, jaką podjęła w dniu dzisiejszym, ale przynajmniej było zabawnie.
Spacer do właściwej kamienicy nie zajął im zbyt wiele czasu, podobnie, jak odnalezienie właściwego mieszkania. Pani Cook mieszkała na parterze; jej taras wyróżniał się spośród innych mnogością kwiatów i kolorowych donic, nadawał czerwonej kamienicy nieco wesołości. W tym wszystkim był niezaprzeczalnie uroczy i zadbany, jakby wojna ani ciężkie czasy wcale go nie dotknęły. Jakby wątła staruszka, która otworzyła im drzwi nie przyjmowała do wiadomości całego zła, jakie działo się w Anglii i zapewne dotykało także jej najbliższych.
― Puszek! ― ucieszyła się na widok owiniętego kota, zaraz wyciągnęła ręce po zgubę. Adda przekazała jej przeraźliwie miauczącego kuguchara, uśmiechnęła się pod nosem widząc, jak ten garnie się do rąk staruszki. To był bardzo budujący obrazek. Miły dla oka, kojący duszę.
Potrzebowali więcej takich obrazków, więcej drobnych, miłych momentów by skontrować beznadziejność rzeczywistości w której wszyscy się znaleźli.
― Tyle szukania, tyle czekania… ― powtarzała staruszka, bardziej do siebie, niż do nich. ― No i jak ty wyglądasz, łobuzie jeden!... Czekaj no, czekaj…
Zguba odstawiona, więc my się będziemy już…
― A gdzie tam! ― Staruszka spojrzała na nią ze świętym oburzeniem malującym się w mętnych, szarych oczach. Wypuściła kuguchara na podłogę, pogłaskała go, potem strzepnęła jej żakiet. ― Ojoj, podziurawiony nieco, ja przepraszam za niego, on taki zazwyczaj nie bywa.
Nie szkodzi ― skłamała bez zająknięcia, odebrała od niej element garderoby. Uśmiechnęła się czarująco, nie chcąc, by staruszka zamęczała się wyrzutami sumienia.
Pani Cook łypnęła to na nią, to na towarzyszącego jej Michaela.
― Czekajcie no, gołąbeczki, ja wam coś w zamian dam. Czekajcie tu tylko! Czekajcie, bo jak wrócę i nikogo nie będzie, to się pogniewamy!
Adda parsknęła, ale uniosła dłonie w obronnym geście. Rozgniewana staruszka to przecież straszna rzecz.
Przez chwilę stali na ganku całkiem sami, przez przymknięte drzwi mieszkania przesączały się odgłosy potrącanych naczyń, brzęczały przesuwane garnki, szeleścił papier. Ciekawiło ją, co kobieta takiego szykuje, miała nawet nieco podejrzeń, ale ostatecznie uznała, że po prostu pozwoli się zaskoczyć. Lubiła niespodzianki, choć ta, którą sprezentował jej los pod słupem z ogłoszeniami nadal pozostawała trudna w ocenie. Spojrzała na Michaela spod oka, trochę ukradkiem, trochę w tajemnicy. Dobrze było go znowu zobaczyć. Źle, że prawie go nie poznawała.
― No! ― Staruszka szarpnęła z werwą drzwiami, bez pytania włożyła jej w dłonie okrągłe naczynie z wyrośniętym plackiem posypanym obficie kruszonką. Czuła ciepło przenikające naczynie, czuła oszałamiający, bardzo apetyczny zapach. O matko, wiśniowy… ― To za waszą fatygę. I dziękuję jeszcze raz, gołąbeczki, dziękuję z całego serca!
Adda skinęła jej lekko głową, na wpół zaskoczona, na wpół uśmiechnięta. Ten dzień był absurdalny.

/zt x2 :pwease:


Mam niespełna trzydzieści lat
I jak kot muszę umrzeć dziewięć razy


Adriana de Verley
Zawód : szpieg, szelma
Wiek : 29
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Wdowa
Sumienie jest jednak jak ciało: da się hartować.
A każdy kij ma dwa końce.
OPCM : 5
UROKI : 9
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0 +1
TRANSMUTACJA : 15 +2
CZARNA MAGIA : 1 +2
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarownica

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t11438-adriana-adda-de-verley https://www.morsmordre.net/t11442-rodzynka#353850 https://www.morsmordre.net/t11443-shape-of-lies#353853 https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t11444-skrytka-bankowa-nr-2503#353855 https://www.morsmordre.net/t11449-adriana-de-verley

Strona 2 z 2 Previous  1, 2

Kiosk z gazetami
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach