Wydarzenia



Login:

Hasło:




 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share
 

 Pub Wilk Morski

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9
Autor toWiadomość
Mistrz gry
Mistrz gry

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Pub Wilk Morski - Page 9 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500

Pub Wilk Morski - Page 9 Empty
PisanieTemat: Pub Wilk Morski [odnośnikPub Wilk Morski - Page 9 I_icon_minitime05.03.16 22:12

First topic message reminder :

Pub Wilk Morski

Wiekowy już pub, który powstał wraz z założeniem magicznej części Doków. Pomimo tradycji i renomy, przyciąga najczęściej żeglarzy, z wnętrza, szczególnie późnymi wieczorami dobiegają morskie pieśni. Barman serwuje, wyróżniające się na tle piw jęczmiennych i czerwonych, zimne ciemne piwo jopejskie, o silnych właściwościach rozgrzewających. Szczególnym zainteresowaniem cieszy się także popularny Porter wraz z Grogiem - silnym trunkiem rozcieńczonym wodą, podawanym z cytrusami, cynamonem lub cukrem dla poprawy smaku. Co piątek odbywają się tutaj wieczorki, podczas którym rozbrzmiewają takie szanty, jak: Sen o syrenie, Duchy z Albatrosa, Jolly Roger, Listy z Atlantydy, Na statku Lady Mary, Wodny Koń, Kołysanka dla Moruadh.
Główne pomieszczenie jest zatłoczone szczególnie wieczorami, ciężko o wolne miejsce. Wąskie przejścia prowadzą do mniejszych, dusznych salek. Na piętrze można wynająć pokój, o ile nie przeszkadza ci twardy materac.
Możliwość gry w kościanego pokera


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Ramsey Mulciber
Ramsey Mulciber

Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t2225-ramsey-mulciber https://www.morsmordre.net/t2290-ursus#34823 https://www.morsmordre.net/t2283-sorry-not-sorry https://www.morsmordre.net/f137-pokatna-3-6 https://www.morsmordre.net/t2922-skrytka-bankowa-nr-624#47539 https://www.morsmordre.net/t2326-ramsey-mulciber
Zawód : Niewymowny
Wiek : 31
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
Tańcz na me skinienie, rozświetl czernię nocy, rozgoń mroczne cienie, oświetl drogi kręte, ciemne skrzyżowania, a pobocza wyrwij z nocy panowania.
OPCM : 40
UROKI : 25
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 60
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 8
Genetyka : Jasnowidz
Pub Wilk Morski - Page 9 BfgY2uH

Pub Wilk Morski - Page 9 Empty
PisanieTemat: Re: Pub Wilk Morski [odnośnikPub Wilk Morski - Page 9 I_icon_minitime05.02.21 11:31

Lato w tym roku było upalne, parne, duszne — nie znosił takiej pogody. Dłużej niż zwykle przesiadywał w gmachu Ministerstwa Magii, korzystając z przyjemnego chłodu kamiennych korytarzy, mrocznego, upiornego powiewu zza zasłony w Sali Śmierci, opuszczając budynek najczęściej kiedy na dworze panowała już zarówno szarówka jak zapadł całkowicie wzrok. Ale wieczory też były ciepłe, a przez to trudne. Sen przychodził jeszcze później niż zwykle. Eliksiry słodkiego snu zaczynały być znowu koniecznością. Bez nich nie był w stanie zmrużyć oka na kilka godzin, odpocząć od zgiełku, spraw, wojny — badań i tematów, które pozostały do rozwiązania. Częściej krążył po Londynie, po miejscach, które go rozluźniały, jak Zacisze Kirke i tamtejsze łaźnie, jak i spelunach, w których przysłuchiwał się rozmowom czarnoksiężników, marynarzy, obcych, licząc na to, że pomiędzy jednym bełkotem a drugim usłyszy informacje wartą uwagi. Nie inaczej było tego wieczoru, kiedy minąwszy Parszywego Pasażera udał się dalej. Czarna szata, choć nie rzucała się w oczy w pierwszej chwili, wyróżniała się na tle marynarskich kurtek, brudnych, zacerowanych szat, potarganych letnich płaszczy i peleryn. Nie był w tym zbyt elegancki, nie prezentował się też, jak ktoś, kto samym wyglądem zapewniał, że posiada kieszenie pełne złota.. Było jednak widać, że nie jest stąd. Nie próbował nawet udawać, ż jest inaczej.
Przy barze zamówił ognistą, która okazała się być szczochami rozcieńczonymi wodą. Zapalił papierosa, zerkając w bladą ciecz wypełniającą szklankę, wsłuchując się w opowieści i historie przytaczane przez dwóch czarodziejów tuż obok, którzy rozpychali się na boki, szturchając go raz na jakiś czas. Był cierpliwy, nie reagował. Ze zmęczeniem i rezygnacją zaciągał się papierosem raz za razem, z jakąś dziwną nadzieją wyczekując wieści o ewentualnych uciekinierach na statkach, mugolach transportowanych z Londynu za granicę, podziemnym przejściom. Towarzystwo, choć wyraźnie był obcy, nie zachowywało się bezpiecznie. I i tak nie miało nic interesującego do powiedzenia.
Zsunął się z barowego stołka, zerkając na noszony w kieszeni zegarek. Miał już zgasić papierosa, kiedy po raz ostatni rozglądał się po sali — dostrzegł znajomą twarz, siedzącą przy jednym ze stolików, trzepiącą kubek z kośćmi, które po wylądowaniu na stole układały się w mniej lub bardziej fortunne liczby. W drugim kącie doszło do awantury, ale spojrzał w stronę czarodziejów tylko na moment, od razu jednak myśląc, że Macnair jakby na to czekał. I on więc czekał, obserwując go chwilę, zastanawiając się kiedy poderwie cztery litery gwałtownie z siedziska i przyłączy się do walki o coś, co i tak nie miało dla niego znaczenia. Podejmie rękawicę dla samej rozrywki, może adrenaliny. Tak się jednak nie stało. Siedział spokojnie, choć ukradkowe spojrzenia w tamtą stronę i wyciągnięty papieros wyglądały jakby walczył sam ze sobą, by nie przyłączyć się do portowej, nędznej zabawy. Czy nie byłby zbawieniem dla jego nudy, gdyby przysiadł się do jego stolika? Długo go nie widział, minęło parę ładnych lat. Przyglądał mu się bez cienia żalu i emocji, obojętnie, leniwie, aż w końcu ruszył w jego stronę.
Odsunął sobie krzesło dłonią i zasiadł naprzeciw niego. Czuł na sobie jego spojrzenie jeszcze zanim dobrze usiadł i wiedział, że go rozpoznał. Nie zmienił się w końcu tak bardzo; prócz wzrostu, jako dzieciak był w końcu dość niski. W bliźniaczym geście wyciągnął z kieszeni papierośnicę i wsunął Stibbonsa do ust, lekceważąco nie unosząc na niego wzroku, nie racząc go słowem powitania, zajmując miejsce przy jego stoliku w sposób bezczelny, arogancki. Dopiero kiedy końcówka bibuły rozżarzyła się, zerknął na niego, a twarz wcześniej pozbawiona wyrazu rozpromieniła się z zaskakującą szybkością, tworząc obraz zupełnie innego człowieka.
— Macnair. Widzę, że nerwowo poszukujesz kompana do gry, ale ci dwaj nie przyniosą ci fortuny. Zagrajmy. Chyba, że jest jakiś powód, dla którego uważasz mnie za zbyt trudnego przeciwnika — spytał z ironią. Był jasnowidzem, ale Cillian nie mógł o tym wiedzieć. Trzecie oko otwierało się nagle, niespodziewanie i choć czasem udawał, że znał przebieg gry zanim się rozpoczęła, nie było to wcale prawdą.





pan unosi brew, pan apetyt ma
na krew
Powrót do góry Go down
Cillian Macnair
Cillian Macnair

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t8529-cillian-macnair https://www.morsmordre.net/t8563-dante#249835 https://www.morsmordre.net/t8556-cill https://www.morsmordre.net/f199-gloucestershire-okolice-cranham https://www.morsmordre.net/t8564-skrytka-bankowa-nr-2018#249854 https://www.morsmordre.net/t8557-cillian-macnair
Zawód : Łowca magicznych stworzeń, behawiorysta, szmugler
Wiek : 31
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
Krok wstecz to nie zmiana.
Krok wstecz to krok wstecz
OPCM : 20
UROKI : 5
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 11
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 11
Genetyka : Zwierzęcousty

Pub Wilk Morski - Page 9 Empty
PisanieTemat: Re: Pub Wilk Morski [odnośnikPub Wilk Morski - Page 9 I_icon_minitime08.03.21 23:26

Korciło, drażniąco kusiło, aby dołączyć do awantury o powód, którego nawet mógł nie poznać. Ile razy mieszał się w podobne burdy, nie wiedząc, dlaczego w ogóle wybuchły, a stronę obierając z czystego przypadku i wspierał zajadłością w mordobiciu. Później wygraną opijał w nowym towarzystwie, czując nadal adrenalinę buzującą w żyłach i satysfakcję słodko odurzającą wraz z używkami, które rozchodziły się po ciele. Przegrane natomiast puszczał w niepamięć, gdy tylko wyciągał z nich wnioski, znajdował powody porażki, która smakowała goryczą i rozbudzała większą złość. Zacisnął usta na filtrze papierosa jakby dla uświadomienia, że dziś nie. Ten jeden raz odpuści, zostawi coś poza swoim zasięgiem, kończąc jako obserwator wydarzeń. Chociaż w to się nie będzie mieszał, bo unikanie zaangażowania w spór trawiący stolicę oraz rozchodzący się na kraj, zdążył zaprzepaścić. Nadal powątpiewał czy powinien, skoro nie dbał o to, co się działo, mógł wyjechać i nie obejrzeć się za siebie. Mimo to coś w słowach kuzyna zabrzmiało dość zachęcająco, aby zapomniał o własnych celach i zasadach. Uniósł wzrok, gdy w polu widzenia dostrzegł płynny ruch, bliższy niż pozostałe, oznaczający tylko jedno. Ktoś odważny postanowił podejść do jego stolika, komuś niemiłe były spokojne minuty we wnętrzu lokalu, skoro wybrał jego towarzystwo. Uniósł lekko brew, zawieszając błękitne tęczówki na mężczyźnie, który właśnie rozsiadał się na krześle naprzeciwko. Rozpoznał go, oczywiście, że rozpoznał. Pewnych mend się nie zapominało, nawet jeśli znikały na kilka lub kilkanaście lat. Ta jawna arogancja, czyste lekceważenie w gestach, najpewniej nie przeszłyby bez echa w czasach Hogwartu, a byłyby piękną zachętą, aby znów wyżyć się na nim. Wyładowanie agresji na Mulciberze było wtedy dość naturalne, wręcz oczywiste, gdy tamten gówniarz prosił się o to sam. Teraz zdawał się popełniać te same błędy, chociaż nie wywoływały tak gwałtownej reakcji, przytłumionej ciekawością. Wilczy uśmiech zagościł na jego ustach, gdy zauważył nagłą zmianę w swym niespodziewanym towarzyszu.
- Mulciber.- podjął w formie powitania, starego znajomego, nawet jeśli określenie było mocno naciągane i nigdy nie nazwałby go tak otwarcie.- Fortuny może i nie, ale rozrywki zdecydowanie lepszej niż twoje towarzystwo.- powiódł wzrokiem w tamtym kierunku, gdzie zaczęli prać się konkretnie, a jego zastanowiło tylko, kiedy zamiast pięści w ruch pójdą różdżki i pełen zakres zaklęć, które mogli znać. Lanie się po pyskach, było rozrywką równie satysfakcjonującą, co wypowiadane inkantacje, gdy zaklęcia sięgały przeciwnika i powalały na kolana. Powrócił jednak do Ramseya, skoro już się przysiadł, można było poświęcić mu trochę czasu.- Zbyt trudnego przeciwnika, jasne.- powtórzył po nim, nie szczędzą pogardy w słowach. Gestem dłoni zachęcił, aby to Mulciber rozpoczął kościanego pokera, nie zgarniając zniszczonego kubeczka dla siebie. Ciężkie spojrzenie wręcz natarczywie wbijało się w mężczyznę, gdy czekał na jego reakcję.




W głębokich dolinach zbiera się cień.
Ma barwę nocy…
lecz pachnie jak krew

Powrót do góry Go down
Ramsey Mulciber
Ramsey Mulciber

Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t2225-ramsey-mulciber https://www.morsmordre.net/t2290-ursus#34823 https://www.morsmordre.net/t2283-sorry-not-sorry https://www.morsmordre.net/f137-pokatna-3-6 https://www.morsmordre.net/t2922-skrytka-bankowa-nr-624#47539 https://www.morsmordre.net/t2326-ramsey-mulciber
Zawód : Niewymowny
Wiek : 31
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
Tańcz na me skinienie, rozświetl czernię nocy, rozgoń mroczne cienie, oświetl drogi kręte, ciemne skrzyżowania, a pobocza wyrwij z nocy panowania.
OPCM : 40
UROKI : 25
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 60
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 8
Genetyka : Jasnowidz
Pub Wilk Morski - Page 9 BfgY2uH

Pub Wilk Morski - Page 9 Empty
PisanieTemat: Re: Pub Wilk Morski [odnośnikPub Wilk Morski - Page 9 I_icon_minitime30.03.21 0:56

Kłęby białego dymu uleciały z jego gardła powoli, swobodnie i naturalnie tak jak chmury swobodnie przemieszczały się po niebie. Nie wydychał go z żadną siłą, przez chwilę pozwalał by po prostu umykał z jego gardła. Uśmiech rozszerzał się z każdą upływającą sekundą. Powoli, leniwie rozciągał na twarzy na pierwsze słowa, jakie z siebie wypluł Cillian. Gwar wokół narastał, krzyki się wzmagały — nie było sensu by się odzywał teraz, próbował przekrzyczeć ten żenujący hałas, rynsztokowe wyzwiska. Odwrócił wzrok na bijatykę, wypuścił powietrze wraz z resztkami nikotynowego dymu, robiąc to samo co Macnair, raczej z nudów, bez zainteresowania. Okładali się pięściami rozwiązując w ten sposób jakiś prymitywny problem, zaraz przejdą przed pub lub pogodzą się i będą chlać dalej, chlać na umór. Westchnął ciężko, czekając aż sytuacja się nieco uspokoi, jeśli awantura rozniesie się na cały lokal to już przy pierwszym rzucie kośćmi te wylądują na podłodze, stoliki pofruną, a on będzie musiał wyciągnąć różdżkę — bardzo nie chciał tego robić. Wyjątkowo nie miał ochoty radzić sobie z zapijaczonymi marynarzami.
W końcu wszystko zaczęło cichnąć, obaj sprawcy zamieszania zostali od siebie odciągnięci, krew lała się po brodach, łypali na siebie spojrzeniami. Mieli się rozejść. Nie odwrócił jednak wzroku, patrzył na mijającego ich czarodzieja, doskonale wiedząc, że spojrzenie go sprowokuje do działania, trzymał lewą dłoń na prawym udzie, gotów by sięgnąć po różdżkę ukrytą z tamtej strony, łatwą do wyciągnięcia. Ale prócz krzywego spojrzenia nie zrobił nic, przeszedł dalej.
— Rzeczywiście, bardzo zajmująca rozrywka. Aż dziwne, że nie doceniłem tego wcześniej — mruknął z niedowierzaniem, unosząc brwi, naprawdę nie potrafiąc zrozumieć w czym tkwił sens tego sporu. — Dobrze się bawiłeś? Może powinieneś okazać gest, rzuć im parę sykli — sprowokował go, spoglądając na niego i strzepał popiół już kończącego się papierosa — podczas całej tej sytuacji zdążył go już wypalić prawie całkowicie i zaczynał się naprawdę nudzić. Pozostawił papierosa w ustach, kiedy wyprostował się, by zebrać kości do kubka. — Na urlop wpadłeś? Kiedy wracasz? — spytał lekko, poruszając dłońmi, by wymieszać zawartość kubka. Zerknął na Cilliana z uniesioną brwią. — Stęskniłeś się za cioteczką pewnie — mruknął tonem, który pozjadał wszystkie rozumy i rozrzucił kości po stole, zaraz potem wyciągając papierosa z ust, by przyjrzeć się oczkom które wypadły. Jakaś kelnerka przechodziła obok, ruchem dłoni poprosił ją o doniesienie ognistej, posłał jej uprzejmie, czarujące spojrzenie, nim powrócił nim do kości.





pan unosi brew, pan apetyt ma
na krew
Powrót do góry Go down
Morsmordre
Morsmordre

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Pub Wilk Morski - Page 9 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500

Pub Wilk Morski - Page 9 Empty
PisanieTemat: Re: Pub Wilk Morski [odnośnikPub Wilk Morski - Page 9 I_icon_minitime30.03.21 0:56

The member 'Ramsey Mulciber' has done the following action : Rzut kością


'k6' : 2, 1, 5, 3, 4


Powrót do góry Go down
 

Pub Wilk Morski

Powrót do góry 
Strona 9 z 9Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: Dzielnica portowa :: Magiczny port-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-21