Wydarzenia


Ekipa forum
Grota Krzyku
AutorWiadomość
Grota Krzyku [odnośnik]17.07.17 1:58
First topic message reminder :

Grota Krzyku

Grota Krzyku jest miejscem powszechnie znanym wśród młodych czarodziejów, którzy lubią zakładać się o to, kto wytrzyma w niej najdłużej. Znajduje się w niegościnnej części Durham w miejscu do którego trudno jest dostać się inną drogą, niż poprzez teleportację. Wejście do niej jest dość duże, a jeśli zbliży się do niego człowiek pochodnie osadzone w skale samoistnie rozbłyskają płomieniami.
Pierwsze kroki stawiane w środku są dla czarodzieja zwykle zawodem - po plotkach traktujących o tym jak przerażające jest to miejsce trudno uwierzyć, że widzi się jedynie kamienne ściany. Echo stawianych kroków odbija się głośno, sugerując, że grota ciągnie się dość głęboko.
Powoli jednak, im dalej od źródła światła, tym bardziej wyrazista staje się ciemność - ciemność, której nie da się rozproszyć żadnym zaklęciem. A w owej ciemności każdy widzi inne kształty. Prawdopodobnie wyczuwając strach, którym mogą się karmić, dotarły tutaj liczne boginy, jest to jednak tylko jedna z teorii - którą obala w oczywisty sposób fakt, że zaklęcie Riddiculus w niczym nie pomaga, a przerażających istot przybierających przeróżne formy jest więcej i więcej.
I w chwili, kiedy śmiałek ma dość - chce już tylko uciekać, dociera do niego, że zgubił drogę, a grota wcale nie ma zamiaru zbyt łatwo go uwolnić.
Niewątpliwie jest to wspaniałe miejsce na kryjówkę - jednak tylko dla tych, którym nie są drogie ich zmysły.

Wszystkie istoty czy osoby, jakie widzi tu postać są wyłącznie wytworami jej wyobraźni, nie są w stanie jej realnie skrzywdzić. Postać może słyszeć głosy, może widzieć wyraźne kształty, nawet zbyt wyraźne jak na panującą dookoła ciemność. Postać nie jest w stanie racjonalnie patrzeć na to, co widzi i słyszy - między innymi na tym polega klątwa tego miejsca.
Opuszczenie lokacji jest możliwe, kiedy postaci wyrzucą łącznie 400 oczek (k100, wszystkie rzuty sumują się), do rzutu dodaje się biegłość odporności magicznej.
Lokacja zawiera kości.
Mistrz gry
Mistrz gry
Zawód : -
Wiek : -
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Grota Krzyku - Page 3 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 https://www.morsmordre.net/t12082-kronika-towarzyska#372204 http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Re: Grota Krzyku [odnośnik]24.06.21 12:50
Chęć pomocy w planowanej, szeroko zakrojonej akcji oczyszczania Durham zadeklarował już dawno, święcie wierząc w to, że przemyślane, skrupulatnie przeprowadzone działania pomogą przywrócić odpowiedni porządek w kraju, hrabstwo po hrabstwie - i że gdy na ziemiach lordów Burke stan rzeczy będzie już korelował z wizjami ich panów, w nowym roku uda się przenieść podobną inicjatywę na tereny Bedfordshire, Hertfordshire i Northamptonshire. Właściwie jeszcze przed rokiem ród Bulstrode deklarował nieprzyjazny stosunek do mugoli, nie przechodząc do otwartej agresji względem ludności niemagicznej, jednak wraz ze zmianami nastrojów na Wyspach Brytyjskich, wraz z dojściem do władzy Czarnego Pana i Cronusa Malfoya, mieszkańcy Bulstrode Park postanowili wyjść ostatecznie z cieni i oficjalnie stanąć po słusznej stronie konfliktu, który rozgorzał w najlepsze. Droga miała być jednak długa, a samemu Maghnusowi, mimo najszczerszych chęci, nie udało się jeszcze rozpisać szczegółowego planu, z którego byłby zadowolony na tyle, by uznać go za ostateczny i godny wcielenia w życie. W styczniu, obiecywał więc sobie, mając świadomość, że czas świąteczno-sylwestrowy będzie dla niego niekorzystny ze względu na konieczność dopilnowania Piórka Feniksa w najgorętszym okresie w roku i było to jedyne postanowienie noworoczne, jakie brał na swoje barki z faktycznym zamiarem priorytetowej realizacji.
We wskazanym przez lorda Edgara miejscu zjawił się jeszcze parę chwil przed umówioną godziną, by odziany w ciepły płaszcz z kruczoczarnej wełny rozejrzeć się po najbliższej okolicy, zorientować się samodzielnie w sytuacji i mieć choć nikłe pojęcie o terenie, na którym mieli działać, nim dojdzie do prawdziwego starcia, które zdawało się być więcej niż pewne. Nie lubił niespodzianek, wolał chłodne kalkulacje, choć oczywiście nie zawsze było na nie miejsce. Chwilę później na miejscu zebrała się niewielka grupa, a Maghnus pokiwał skwapliwie głową, zgadzając się z wypowiedzianymi przez nestora słowami o odwróceniu ról. Prześladowania czarodziejów przez mugoli - tej historycznej przewiny nie powinni wybaczać nigdy. Nie zamierzał tracić czasu, więc w czasie, gdy lord Burke sprawdzał istnienie ewentualnych zabezpieczeń, on sam odciął się od prowadzonych nieopodal rozmów i wytężył wszystkie zmysły, starając się dostrzec każdy, nawet najmniejszy szczegół mogący być na wagę złota - wypatrywał ruchów odbiegających od uginania się traw pod naporem wiatru, nasłuchiwał szelestu krzaków, trzasku pękających pod butami gałązek, szukał czegokolwiek. A następnie dobył z kieszeni różdżkę i zainkantował:
- Homenum Revelio - i omiótł czujnym spojrzeniem całe ich otoczenie, odnotowując rozświetlające się punkty.
- Tak - odpowiedział na pytanie lorda Burke, gdy ten znalazł się tuż obok. - W budynku farmy znajduje się grupa ludzi, są skłębieni na dolnym poziomie, po zachodniej stronie - wskazał dłonią miejsce, które rozświetliło się najbardziej. - Naokoło znajdują się trzy osoby, najprawdopodobniej wartownicy - czy magiczni? Nie wykluczał tej możliwości, ktoś z pewnością pomagał uciśnionym. - Pierwszy nieopodal wejścia, od strony zachodniej - mówił, wskazując ponownie kierunki, o których mówił. - Drugi na tyłach budynku, krąży od lewej do prawej i z powrotem, dość szybko, więc pewnie i dość nieuważnie. Trzeci tkwi nieruchomo od strony wschodniej, być może śpi - zakończył przekazywanie informacji, które udało mu się uzyskać.

rzuty: Homenum Revelio i spostrzegawczość, bonus do spostrzegawczości +30 (poziom II)


half gods are worshipped
in wine and flowers
real gods require blood


Maghnus Bulstrode
Maghnus Bulstrode
Zawód : badacz starożytnych run, były łamacz klątw, cień i ciężka ręka w Piórku Feniksa
Wiek : 30
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Wdowiec
gore and glory
go hand in hand
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
 death before dishonor
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t9868-maghnus-i-bulstrode https://www.morsmordre.net/t9891-helios#299311 https://www.morsmordre.net/t12082-kronika-towarzyska#372204 https://www.morsmordre.net/f377-gerrards-cross-bulstrode-park https://www.morsmordre.net/t9894-skrytka-bankowa-nr-2246#299355 https://www.morsmordre.net/t9896-maghnus-bulstrode#299374
Re: Grota Krzyku [odnośnik]25.06.21 13:57
Edgar doskonale sobie zdawał sprawę, że pomoc Bulstrode'ów nie była bezinteresowna. Jeszcze nie tak dawno temu nie wydawali się szczególnie przejęci sprawą mugoli i nie chciało mu się wierzyć, że tak nagle uznali słuszność tej ideologii. Jego zdaniem to szczyt w Stonehenge i wyraźna dominacja Czarnego Pana wreszcie popchnęła ich do podjęcia tej decyzji, tak więc była to decyzja wyrachowana, zapewne wynikająca z chęci zapewnienia sobie bezpieczeństwa i bogactwa, a niekoniecznie z prawdziwych przekonań. Edgar w pewien pokrętny sposób szanował rody z Sojuszu Kornwalijskiego, które uparcie broniły swoich racji, a już na pewno bardziej niż rody-chorągiewki, które ustawiały się w różny sposób w zależności od kierunku wiatru. Bulstrode'owie niby już wcześniej negatywnie odnosiły się do osób niemagicznych, ale Edgar potrzebował większych deklaracji, żeby im zaufać. Obecność Maghnusa była jedną z nich. Ewentualna prośba o pomoc w działaniach antymugolskich będzie kolejną.
Edgar powędrował wzrokiem w kierunku wskazanym przez Bulstrode'a. Grupa ludzi to nie było zbyt konkretne stwierdzenie: było ich dziesięciu, dwudziestu? Dalej obracali się w niewiadomej. Nie mogli też mieć pewności, że w środku nie ma czarodziejów, choć i tak powinni mieć nad nimi przewagę liczebną. – Trzech wartowników... – mruknął bardziej do siebie, patrząc we wskazanych kierunkach, ale to się zgadzało z informacjami, które otrzymał w raporcie od Zlaty. Zamyślił się, zerkając na zegarek. Na razie wszystko szło po ich myśli, tak więc nie pozostało im nic innego jak dalej działać zgodnie z planem. Tylko jedna rzecz wciąż nie dawała mu spokoju. – Carpiene – mruknął pod nosem, jeszcze raz omiatając wzrokiem teren farmy, bo nie chciało mu się wierzyć, że nie pomagał im ani jeden zdrajca, który tylko czekał, aż nie wejdą w przygotowaną zasadzkę. Edgar zdawał sobie sprawę, że byłby solidnym łupem dla bojówek.
Tym razem od razu po rzuceniu zaklęcia Edgar poczuł charakterystyczne zagęszczenie magii. Intuicja jednak go nie myliła, a wcześniej rzucone zaklęcie po prostu musiało być nieudane. – Nie ruszajcie się – powiedział stanowczo do swoich towarzyszy, bo choć jeszcze nie uruchomili pułapki, wciąż mogli dotrzeć do bariery i to zrobić. Cave inimicum, nieszkodliwe, ale niesamowicie przydatne zabezpieczenie. Czyli jednak mieli po swojej stronie czarodzieja – pytanie, czy był z nimi w środku. Tego mieli się wkrótce dowiedzieć, lecz Edgar wiedział, że teraz najważniejsze jest delikatne zdjęcie pułapki. Wypuścił powietrze ze świstem, wyciągając przed siebie różdżkę. Czuł siatkę zaklęcia, a dzięki niedawnej pomocy Primrose przy numerologii również ją rozumiał. Magia stała się odrobinę bardziej zrozumiała niż wcześniej. Być może dlatego nie napotkał żadnego problemu ze zdjęciem pułapki, która po kilku minutach przestała być dla nich zagrożeniem. – Uważajcie, wśród nich mogą być czarodzieje – podejrzewał, że jego towarzysze sami się tego domyśleli, ale wolał, by te słowa głośno wybrzmiały. – My zajmiemy się wartownikami w pobliżu wejścia – zakomunikował, spoglądając na Maghnusa. – Wy zajmijcie się wartownikiem na tyłach i zabezpieczcie teren, żeby nikt nie uciekł – nakazał mężczyznom, którzy zdawali się być niezwykle zmotywowani do dzisiejszej walki, ale nie łudził się, że głównym powodem tego zaangażowania zapewne jest obiecana zapłata. – Gdy wejdziemy do środka, wiecie co robić – upewnił się, spoglądając na każdego z osobna. – Kilku oszczędźcie, będą mi potrzebni – dodał, po czym kiwnął im głową i ruszył w stronę farmy.

Carpiene
Zdjęcie pułapki
Szafka


We build castles with our fears and sleep in them like
kings and queens

Edgar Burke
Edgar Burke
Zawód : nestor, B&B, łamacz klątw
Wiek : 35
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
Gdybym był babą, rozpłakałbym się rzewnie nad swym losem, ale jestem Burkiem, więc trzymam fason.
OPCM : 25 +5
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 5
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 30 +1
ZWINNOŚĆ : 2
SPRAWNOŚĆ : 9
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t3108-edgar-burke#51071 https://www.morsmordre.net/t3159-nie-stac-mnie-na-wlasna-sowe#52274 https://www.morsmordre.net/t12082-kronika-towarzyska#372204 https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t4912-skrytka-bankowa-nr-811#106945 https://www.morsmordre.net/t3160-edgar-burke#52278
Re: Grota Krzyku [odnośnik]29.06.21 20:44
| wracamy z szafki
| wartownik nr 1 martwy, wartownik nr 2 spetryfikowany
| Maghnus [152/212] -10
| Edgar [223/223]


Kłamałby mówiąc, że na swój sposób nie był pod wrażeniem samozaparcia mugolskich wartowników, którzy powinni byli zbiec na sam widok okrążających ich czarodziejów posiłkujących się niczym innym jak magią, a jednak coś sprawiało, że tkwili uparcie w miejscu i walczyli do końca. Dla pierwszego z nich do końca dość dosłownego, jego ciało leżało nieopodal budynku w kałuży szkarłatu przesiąkającej w zmrożoną ziemię. Drugi z kolei został skutecznie spetryfikowany i najprawdopodobniej czekało go nic innego jak rychła śmierć z wychłodzenia; nie był zbyt ciepło odziany, ale to dobrze, zdjął z barków lordów Burke i Bulstrode ciężar zajmowania się nim, kiedy bezsprzecznie we wnętrzu budynku czekało jeszcze parę istnień wymagających ich natychmiastowej uwagi.
Czuł wyraźne osłabienie, niestety czarna magia była wyjątkowo kapryśna i nie dając się do końca okiełznać, nierzadko zbierała swe żniwo, żerując na energii życiowej próbującej się nią posługiwać. Tak było w tym przypadku, wiedział doskonale, w którym momencie zitan go zawiódł, słowa wybrzmiały fałszem, a ciało zaczęło żądać regeneracji - na razie w niewielkim stopniu, lecz właściwa część ich zadania dopiero się zaczynała. Liczył na to, że tym razem fortuna będzie mu bardziej sprzyjać. - Czujesz się dobrze, Edgarze? - zapytał, zerkając badawczo w stronę lorda Durham, ciekaw czy i on doznał uszczerbku. - Jestem ci niezmiernie wdzięczny za uratowanie przed... co to właściwie było? Te hałaśliwe pukawki? - co to za szatański wynalazek był wykorzystywany przeciwko nim? Jakieś dziwne rurki, huczące co chwila i ciskające z niezwykłą prędkością małe, pobłyskujące kulki. Nie miał pojęcia co te kulki mogły zrobić, ale nie wyglądały na nic przyjemnego, więc tym bardziej cieszył się, że szlachcic wspaniałomyślnie uratował go przed zbłądzonym pociskiem. Nie zapomni tego, co dla niego zrobił, a swoje długi zwykł spłacać z nawiązką. - Fortuno - zainkantował wzmacniające zaklęcie na samego siebie, pragnąć choć na jakiś czas przywrócić sobie część utraconej witalności.
Upewniwszy się, że również ostatni strażnik został unieszkodliwiony przez ludzi lorda Burke, którzy następnie otoczyli i zabezpieczyli teren, dwójka mężczyzn skierowała swe kroki do docelowego miejsca - Maghnus szarpnął drzwi farmy i weszli do środka, by ujrzeć pierzchnących w popłochu ludzi, którzy do tej pory zapewne w miarę możliwości podglądali zdarzenia sprzed farmy spomiędzy rozszczelnionych desek tworzących ścianę frontową. Byli brudni i ubrani w stargane łachmany, lamentowali i szlochali, chowali się pod stołem, za skrzynkami, starymi, porzuconymi belami siana, lecz musieli już doskonale wiedzieć, że nie mieli dokąd uciekać. Że byli zdani na ich łaskę - lub niełaskę. Pokonani na zewnątrz wartownicy musieli być więc ich ostatnim bastionem.
- Ilu potrzebujemy żywych? - zapytał Edgara, celowo nie ściszając głosu. Chciał, by słyszeli go nawet ci skryci najdalej, by mieli pełną świadomość tego, że nie czeka ich już nic dobrego. Mógłby przysiąc, że czuł unoszący się w powietrzu słodki zapach strachu. I napawał się nim.

| rzut na Fortuno


half gods are worshipped
in wine and flowers
real gods require blood


Maghnus Bulstrode
Maghnus Bulstrode
Zawód : badacz starożytnych run, były łamacz klątw, cień i ciężka ręka w Piórku Feniksa
Wiek : 30
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Wdowiec
gore and glory
go hand in hand
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
 death before dishonor
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t9868-maghnus-i-bulstrode https://www.morsmordre.net/t9891-helios#299311 https://www.morsmordre.net/t12082-kronika-towarzyska#372204 https://www.morsmordre.net/f377-gerrards-cross-bulstrode-park https://www.morsmordre.net/t9894-skrytka-bankowa-nr-2246#299355 https://www.morsmordre.net/t9896-maghnus-bulstrode#299374
Re: Grota Krzyku [odnośnik]30.06.21 15:29
Waleczność mugoli wyprowadziła Edgara z równowagi. Nie należał do ludzi nazbyt pewnych siebie, którzy lekceważyli każdego przeciwnika, wychodzącego ze słabszej pozycji – był realistą, pragmatykiem, zawsze liczył się z możliwością trudnej walki. Dzisiaj również nie zamierzał wyśmiewać swojego wroga, bo zdawał sobie sprawę, że po jego stronie mogli stać niebezpieczni czarodzieje. Jednak kiedy naprzeciwko dwóch uzbrojonych czarnoksiężników staje dwójka niemagicznych ludzi z cienkimi pukawkami, Edgar nie mógł założyć innego scenariusza, jak szybkiej wygranej. Jednego, dwóch, ewentualnie trzech zaklęć unieszkodliwiających, kończących potyczkę niemalże od razu po jej rozpoczęciu. A jednak ci mugole okazali się niebezpieczniejsi i sprawniejsi niż Edgar by przypuszczał, a ich pukawki – choć ostatecznie nigdy ich nie dosięgnęły – o wiele bardziej uprzykrzające życie i uniemożliwiające przeprowadzenie swobodnego ataku.
Edgar zawołał do siebie wszystkich ludzi poza trójką czarodziejów, którzy mieli stać na czatach i pilnować uciekinierów lub zawiadomić ich o ewentualnym nadejściu odsieczy. Wszedł do środka zaraz za Maghnusem, omiatając spojrzeniem spore pomieszczenie i ukrywających się w nim ludzi. Według Edgara nie mogli sobie zdawać sprawy z sytuacji w jakiej się znaleźli. Mogli przeczuwać, że czeka ich coś złego, ale na pewno nie spodziewali się rzezi jaka zaraz miała nastąpić. Wcześniej w Durham na czaiło się na nich aż takie niebezpieczeństwo, ale mogli być pewni, że od tego momentu ulegnie to zmianie.
Nie więcej niż pięciu – odpowiedział wystarczająco głośno, żeby informacja dotarła nie tylko do jego dzisiejszych pomocników, ale i do wszystkich mugoli, naiwnie chowających się gdzieś pod stołami i za belami siana. Nie miał zamiaru mówić nic więcej, bo i nie po to tutaj przyszedł, by wygłaszać mowy o wyższości czarodziejskiej krwi nad mugolską – dzisiaj poza słowami miały nadejść konkretne czyny.
Wiecie co robić, działamy zgodnie z planem – dodał, po czym wycelował różdżkę w podstarzałego mężczyznę. Wiedział, że samo zadanie bólu nie przyniesie oczekiwanego rezultatu. To musiało być widowisko ich potwornych umiejętności, coś, co przestraszy również inne osoby w pomieszczeniu. – Stilio – rzucił, a choć zaklęcie nie trafiło w cel, nie zrażał się. Miał wrażenie, że same latające ponad ich głowami promienie zaklęć już wzbudzają w nich niepokój. Po chwili ponowił zaklęcie, ale tym razem okazało się całkiem nieudane. Przeniósł więc różdżkę na grupę ludzi, którzy na ten widok skulili się w sobie. – Serpensortia – wycedził, obserwując jak pojawia się przed nimi rozeźlony wąż. Mugole zaczęli się czym prędzej od niego odsuwać, ale przecież stąd już nie było ucieczki.

| Stilio
| Stilio #2
| Serpensortia


We build castles with our fears and sleep in them like
kings and queens

Edgar Burke
Edgar Burke
Zawód : nestor, B&B, łamacz klątw
Wiek : 35
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
Gdybym był babą, rozpłakałbym się rzewnie nad swym losem, ale jestem Burkiem, więc trzymam fason.
OPCM : 25 +5
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 5
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 30 +1
ZWINNOŚĆ : 2
SPRAWNOŚĆ : 9
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t3108-edgar-burke#51071 https://www.morsmordre.net/t3159-nie-stac-mnie-na-wlasna-sowe#52274 https://www.morsmordre.net/t12082-kronika-towarzyska#372204 https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t4912-skrytka-bankowa-nr-811#106945 https://www.morsmordre.net/t3160-edgar-burke#52278
Re: Grota Krzyku [odnośnik]30.06.21 16:47
| Maghnus: Fortuno 1/3 tury, +20 pż → [172/212] -5 do rzutów

Zaklęcia i ich przerażające efekty z pewnością robiły piorunujące wrażenie na mugolach i może właśnie dlatego okazali się być waleczniejsi niż w założeniach - może mieli świadomość, że salwowanie się ucieczką na niewiele się zda, że nawet wtedy nieznajomi będą na nich polować niczym na wściekłe psy, może mieli świadomość, że jedyną ich opcją jest walka do upadłego i kurczowe trzymanie się nadziei, że może jednak jakimś cudem się uda. Nie udało się.
Nie zamierzał się roztkliwiać. Omiatał wnętrze farmy z maską obojętności ściśle przyklejoną do twarzy i nie czuł ani odrobiny współczucia do istnień, których szanować nigdy go nie nauczono; w jego oczach od zawsze byli w jakiś sposób odczłowieczeni, niegodni oddychania tym samym powietrzem co oni. Maghnus od dziecka karmiony był opowieściami o prześladowaniach czarodziejów przez mugolską tłuszczę, o polowaniach na czarownice, o topieniu ich w rzekach czy paleniu na stosach i nienawiść rozkwitała w jego wnętrzu bujnie, domagając się satysfakcji - cieszył się, że role w końcu się odwróciły, że w końcu ci, którzy przez wieki zmuszali ich do życia w ukryciu, do udawania, że magia jest jedynie bajką dla dzieci, mieli w końcu poczuć na własnej skórze co znaczy być zwierzyną łowną.
Skuleni mugole zadrżeli w przestrachu, słysząc werdykt Edgara, a na usta Maghnusa wkradł się krótki uśmiech, gdy na podłodze wylądował dorodny wąż, wzbudzający zupełnie zrozumiały lęk. Bulstrode zbliżył się kilka kroków do bel siana, za którymi chowali się uciekinierzy i wskazał grubawego mężczyznę około pięćdziesiątki. - Wstawaj, idziesz z nami - oznajmił tonem nieznoszącym sprzeciwu, a następnie skierował spojrzenie ku rudowłosej dziewczynce, mogła mieć co najwyżej dwanaście lat. - Ty też - powiedział donośnie, bo pośród wytypowanej przez nich piątki powinny być dzieci; te zawsze wywoływały najsilniejsze emocje i najskuteczniej przekazywały informację o tym, że oprawca nie cofnie się przed niczym. Jedna z kobiet chwyciła dziewczynkę za ramię i szarpnęła do siebie, lamentując wniebogłosy, a dźwięk ten nieprzyjemnie drażnił uszy szlachcica. - Partis Morte - skierował różdżkę w kobietę i wypowiedział inkantację, a jej powłoka cielesna w mgnieniu oka zmieniła się nie do poznania; znieruchomiała całkowicie, jej oczy zaszły mętną mgłą, a trupio sina skóra w wielu miejscach nosiła ślady rozkładu - mógłby przysiąc, że widzi żerujące w nich larwy owadów. Mugole odsunęli się od ciała zszokowani przy akompaniamencie przerażenia i rozpaczy i nawet żaden z nich nie pochylił się nad kobietą, by sprawdzić czy faktyczne była martwa, czy tylko na taką wyglądała. - Opór jest zbyteczny, tylko pogorszy waszą sytuację - chociaż czy mogła być jeszcze gorsza? W gruncie rzeczy i tak wszystkich czekała śmierć; niektórych po prostu szybciej i łatwiej niż pozostałych. Ich wybór. Grubawy mężczyzna dźwignął się z podłogi pospiesznie i w przypływie heroizmu dobrowolnie zbliżył się do jednego ze strażników, który skuł go zaklęciem Esposas. Ktoś inny wypchnął przed szereg wytypowaną dziewczynkę, sycząc do niej no idź, idź natychmiast - sytuacje zagrożenia życia przywoływały w ludziach najgorsze instynkty. I ona została skuta. Ponownie omiótł spojrzeniem kulących się po kątach mugoli, szukając następnego celu.

| rzut na Partis Morte
[bylobrzydkobedzieladnie]


half gods are worshipped
in wine and flowers
real gods require blood




Ostatnio zmieniony przez Maghnus Bulstrode dnia 05.07.21 15:47, w całości zmieniany 1 raz
Maghnus Bulstrode
Maghnus Bulstrode
Zawód : badacz starożytnych run, były łamacz klątw, cień i ciężka ręka w Piórku Feniksa
Wiek : 30
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Wdowiec
gore and glory
go hand in hand
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
 death before dishonor
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t9868-maghnus-i-bulstrode https://www.morsmordre.net/t9891-helios#299311 https://www.morsmordre.net/t12082-kronika-towarzyska#372204 https://www.morsmordre.net/f377-gerrards-cross-bulstrode-park https://www.morsmordre.net/t9894-skrytka-bankowa-nr-2246#299355 https://www.morsmordre.net/t9896-maghnus-bulstrode#299374
Re: Grota Krzyku [odnośnik]30.06.21 21:48
To nie tajemnica, że Burkowie od wieków są jednym z najbardziej konserwatywnych rodów na Wyspach. Zawsze uważali, że mugole nie zasługują na takie życie, jakie wiodą – na życie pod wieloma względami lepsze od czarodziejów, którzy przez setki lat musieli się ukrywać i udawać jednych z nich, kiedy tylko mieli zamiar udać się do ich części kraju. Podporządkowywanie się mugolskim strukturom uważał za ogromną potwarz. Najpierw od małego wmawiano mu, że jest lepszy od osób niemagicznych, by potem słuchać jak społeczeństwo każe mu chować różdżkę i czarodziejskie szaty za każdym razem, kiedy może to zauważyć ktoś nieodpowiedni. A przecież to właśnie czarodzieje stali za rozwojem tego kraju, to właśnie ich przodkowie wspomagali wszelkie wojny i służyli swoją radą. Uważał, że dzisiejszy dzień wszyscy powinni traktować z należytym szacunkiem, bo oto po wielu latach czarodzieje wyszli z ukrycia i wreszcie postanowili pokazać mugolom gdzie jest ich miejsce.
Kiedy tylko wypowiedział pierwszą inkantację, w ruch poszły różdżki innych. Pojedyncze promienie zaklęć szybowały ze świstem po wnętrzu opuszczonej farmy. Niektóre trafiały w mugoli, których twarze wyginały się z bólu lub zamierały nieprzytomne, inne trafiały gdzieś ponad ich głowy. Ludzie, którzy pomagali dzisiaj Edgarowi, dostali wolną rękę – niektórzy wykazywali się brutalnością i delektowali się tym bólem i strachem, inni podchodzili do tego bardziej pragmatycznie i czym prędzej unieruchamiali ofiary, by później głód i mróz zrobiły swoje. Edgarowi nie zależało na zabijaniu dla samego rozlewu krwi, raczej chciał pokazać zaklęciami swoją wyższość nad ich marnym istnieniem, uświadomić im, że nie mają szans im się przeciwstawić. Że jedynym powodem, przez który tak długo dominowali nad światem, była niechęć czarodziejów do walki. – Ty też – zawtórował Maghnusowi, wskazując na młodą kobietę, która stała przerażona w kącie, mocno się obejmując. Edgar złapał ją za przedramię i pociągnął w stronę swoich towarzyszy, którzy i jej założyli magiczne kajdanki. Stanął w tym samym miejscu, dopiero wtedy zauważając małego chłopca, schowanego za jakąś niedużą maszyną rolniczą. Kobieta, widząc zainteresowanie Edgara, zaczęła krzyczeć i wyrywać się z uścisku trzymającego ją czarodzieja. W tym momencie szczególnie poczuł moc jaką dysponował – mógł w ułamku sekundy uśmiercić tego chłopca, a tym samym jedyną nadzieję, jaka prawdopodobnie trzymała kobietę przy życiu. I już uniósł różdżkę, by faktycznie to zrobić, ale powstrzymał się w ostatniej chwili. – I ty, już – powiedział zamiast tego, wyciągając go zza maszyny za fraki brudnej koszulki. Czuł nad zakładnikami większą władzę, wiedząc, że może ich jeszcze czegoś pozbawić.
Locomotor mortis – rzucił szybko, kiedy zauważył jak jeden z mugoli biegnie w kierunku okna. Jego nogi momentalnie odmówiły posłuszeństwa i runął z głuchym łoskotem na ziemię. Próbował się dalej czołgać do celu, ale Edgar już stracił nim zainteresowanie – w tym stanie i tak nie zajdzie daleko. – Morbus comitialis – rzucił na kobietę obok, z zafascynowaniem patrząc jak ta pada w konwulsjach na ziemię. Już dawno nie miał okazji korzystać z czarnej magii na żywym organizmie, zdążył zapomnieć jakie to satysfakcjonujące uczucie. Wpadłszy w szał rzucania zaklęć, rozejrzał się po pomieszczeniu, szukając następnej ofiary. Dzisiaj czarna magia była dla niego łaskawa, stała po jego stronie w tej walce o słuszną sprawę.

| Locomotor mortis
| Morbus comitialis


We build castles with our fears and sleep in them like
kings and queens

Edgar Burke
Edgar Burke
Zawód : nestor, B&B, łamacz klątw
Wiek : 35
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
Gdybym był babą, rozpłakałbym się rzewnie nad swym losem, ale jestem Burkiem, więc trzymam fason.
OPCM : 25 +5
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 5
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 30 +1
ZWINNOŚĆ : 2
SPRAWNOŚĆ : 9
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t3108-edgar-burke#51071 https://www.morsmordre.net/t3159-nie-stac-mnie-na-wlasna-sowe#52274 https://www.morsmordre.net/t12082-kronika-towarzyska#372204 https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t4912-skrytka-bankowa-nr-811#106945 https://www.morsmordre.net/t3160-edgar-burke#52278
Re: Grota Krzyku [odnośnik]01.07.21 11:11
| Maghnus: Fortuno 2/3 tury, +20 pż → [172/212] -5 do rzutów

Na ich oczach, z nimi w rolach głównych, rozgrywał się przepiękny spektakl śmigających zewsząd, migoczących złowieszczą mocą wiązek zaklęć i ogłupiającego przerażenia. W gruncie rzeczy nie musieli sięgać po zbyt wygórowane inkantacje, gdy właściwie cokolwiek odbiegającego od mugolskiej normy było w stanie podbić poziom paniki, która rozgorzała w najlepsze, choć oczywiście pokaz nieustępliwości i nieokiełznanej, brutalnej siły wywoływał najlepsze efekty. Jeśli ktokolwiek ze skrywających się w budynku opuszczonej farmy ludzi śmiał jeszcze łudzić się, że może sprawa rozwiąże się polubownie, może postraszą ich słownie i odejdą, zostawiając ich w spokoju, że może pozwolą im odejść w jednym kawałku - dokładnie w tym momencie musiał zostać odarty ze wszelkich złudzeń. Wytrącili im z dłoni ostatnie okruchy nadziei, której trzymali się kurczowo.
Brakowało im jeszcze jednej osoby i chociaż wybór w ostatecznym rozrachunku nie miał większego znaczenia, Maghnus przesuwał uważnym spojrzeniem po obdartusach, szukając prawdziwej wisienki na torcie. I dostrzegł ją, staruszkę o całkiem bystrym spojrzeniu, którym podłapała odważnie jego spojrzenie i choć widział jak na tacy błyszczący w jej szarych tęczówkach strach, nie odwróciła głowy. - I ty - wskazał ją palcem, wydając swój werdykt, a gdy uparcie odmawiała ruszenia się, wycelował w jej kierunku różdżkę. - Mihiado - wypowiedział miękko, przywołując z zitanowego drewna siłę, która szarpnęła kobietę za włosy; pociągnęła ją kawałek po podłodze, część srebrzystych włosów wyrywając całymi kępkami i wyginając jej wąskie usta w grymasie bólu. Jeden ze strażników podszedł w jej kierunku, by zacisnąć żelazną dłoń na jej wątłym ramieniu i dołączyć ją do tłumu wytypowanych szczęśliwców.
Lamenty wzmogły się, gdy rażona zaklęciem Edgara kobieta runęła na ziemię, wstrząsana następnymi falami ataków padaczkowych, ale to wciąż nie był koniec ich dzieła. - Alarte Ascendare - zainkantował Maghnus, wyrzucając wysoko w powietrze jedną z maszyn rolniczych, za którą skrywała się grupka dzieciaków; rozpierzchły się jak karaluchy na boki, gdy maszyna opadła z łoskotem na to samo miejsce, przygniatając nieszczęśliwie pucołowatego chłopca, który potknął się o własne nogi i przewrócił. Czarodzieje pozostawali głusi na rozpaczliwe błagania o litość, a te z kolei stały się już nużące. Zbliżała się pora, by kończyć zabawę. Bulstrode krótkim gestem różdżki przelewitował niewielką, wyglądającą na dość stępioną siekierkę do, na oko, kilkunastoletniej dziewczyny znajdującej się grupce pod ścianą najbardziej od nich oddalonej, po czym wycelował w nią zitan. - Servio - wyrzucił z siebie krótki zlepek zgłosek. - Zabij - dookreślił, wskazując staruszka obok, a przerażona dziewczyna, nieświadoma nawet tego, że mogłaby próbować przełamać imperatyw, zacisnęła palce naokoło drewnianego trzonka i przestąpiwszy kilka drobnych, ciężkich kroków w kierunku mężczyzny, pomimo łez zalewających jej twarz, kilkukrotnie zdzieliła go siekierką z zaskakującą siłą, przywołując głuchy dźwięk trzaskającej obręczy barkowej i tryskającą szaleńczo fontannę krwi. Maghnusowi niestety nie było dane w spokoju napawać się swym dziełem; czarna magia, którą przywoływał, była dziś wyjątkowo kapryśna. Ostry ból migrenowy zaślepił go na dłuższą chwilę, zmuszając do przymknięcia powiek i cofnięcia się o krok. Nagłe osłabienie, wywołane nie atakiem wroga, lecz skutkami ubocznymi własnych działań, uderzyło go po raz kolejny.

| Mihiado
| Alarte Ascendare
| Servio -45 pż (obrażenia z k10)


half gods are worshipped
in wine and flowers
real gods require blood


Maghnus Bulstrode
Maghnus Bulstrode
Zawód : badacz starożytnych run, były łamacz klątw, cień i ciężka ręka w Piórku Feniksa
Wiek : 30
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Wdowiec
gore and glory
go hand in hand
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
 death before dishonor
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t9868-maghnus-i-bulstrode https://www.morsmordre.net/t9891-helios#299311 https://www.morsmordre.net/t12082-kronika-towarzyska#372204 https://www.morsmordre.net/f377-gerrards-cross-bulstrode-park https://www.morsmordre.net/t9894-skrytka-bankowa-nr-2246#299355 https://www.morsmordre.net/t9896-maghnus-bulstrode#299374
Re: Grota Krzyku [odnośnik]01.07.21 22:07
Mugole nie byli w stanie wyrządzić im żadnej krzywdy. Próbowali się chować za belami siana i przedziwnymi maszynami do uprawiania roli, niektórzy podejmowali desperackie próby ucieczki, a jeszcze inni zdawali się być pogodzeni ze swoim losem i tylko lamentowali pod ścianą, prosząc swojego boga o miłosierdzie. Nie wzbudzali w Edgarze współczucia. W zasadzie nie wzbudzali też nienawiści – jedyne co czuł to pogardę i wyższość nad tą niemagiczną masą. Ruszył w głąb dużego pomieszczenia, różdżkę trzymając w pogotowiu. Spoglądał na twarze bladych od strachu mugoli, zastanawiając się czy nie nadszedł już czas na koniec tego przedstawienia. Kilka osób leżało nieprzytomnych (lub martwych, Edgar nie potrafił tego ocenić), kilka innych było poważnie rannych. Wystarczyło, że pozostali, których w zasadzie było już niewielu, widzieli to wszystko na własne oczy. Mogli spróbować uciec z tego miejsca i ostrzec pozostałych – Edgarowi będzie na rękę, jeżeli wieść o dzisiejszym wydarzeniu rozniesie się dalej. Wszyscy powinni wiedzieć, że w Durham nie ma miejsca dla osób niemagicznych, a każda próba buntu zostanie krwawo stłamszona.
Z zamyślenia wyrwał go huk spadającej maszyny. Odwrócił się w tamtym kierunku, zauważając zakrwawione ciało martwego chłopca i stojącego nieopodal Maghnusa. Ta chwila nieuwagi wystarczyła, by jeden z mugoli, dotychczas cicho siedzący w kącie i być może dlatego pominięty, podbiegł od tyłu do Edgara i wbił mu nóż w ciało. Z ust Edgara wydobył się jęk bólu, ale pod wpływem adrenaliny momentalnie odwrócił się do mugola, rzucając – Crucio – lecz z jego różdżki nie wydobyło się nic ponad kilka zbłąkanych iskier. – Crucio – powtórzył szybko, a jego złość zdawała się wzmocnić działanie zaklęcia, przez które mugol momentalnie padł w konwulsjach na ziemię. Po wnętrzu farmy rozniosły się jego przeraźliwe krzyki, które w tym momencie były melodią dla uszu Edgara. Obserwował jak mugol wije się po ziemi niczym pospolity robak, nie potrafiący obrócić się na nogi. Czuł, że pomału ulatuje z niego życie – tylko na to aktualnie zasługiwał, na śmierć. Mimo wszystko w końcu przerwał działanie zaklęcia, ciężko dysząc przez zmęczenie i piekący ból w boku. Wyprostował się, lustrując spojrzenie swoimi chłodnymi błękitnymi tęczówkami. – Nie macie w Durham żadnych praw. Każda próba buntu zostanie krwawo stłumiona. Nie cofniemy się przed niczym. Przyjdziemy tak jak dzisiaj i wymordujemy każdego po kolei – powiedział stanowczo, starając się, by jego słowa głośno wybrzmiały w całym pomieszczeniu. Dopiero wtedy złapał się za bok, wyczuwając pod palcami ciepło własnej krwi. Odwrócił się na pięcie, po drodze prosząc kilku pomocników, by razem z nim udali się do sąsiedniej wsi, w której znajdował się stary dom Madouców, i pomogli mu w transporcie zakładników.
Kiedy tylko wyszedł na zewnątrz, pozwolił sobie na grymas bólu. Spojrzał na swoją zakrwawioną dłoń, przeklinając pod nosem starego mugola i swoją nieuwagę. – Ferula – wypowiedział lecznicze zaklęcie, przykładając różdżkę do rozcięcia w szacie. Poczuł jak w tym miejscu pojawia się bandaż, ale tylko w niewielkim stopniu pozbawił go bólu i dyskomfortu. Wiedział, że powinien wkrótce udać się do uzdrowiciela, ale miał jeszcze jedno ważne zadanie do wykonania. Dał znać wartownikom, którzy dotychczas stali na zewnątrz, że też mogą wejść do środka. Pewnie tylko czekali na znak, by też wykrzesać z siebie tę bezwzględną wersję siebie. – Kilku z nich przetransportujcie do pobliskiego miasteczka. Niech ludzie ich zobaczą i usłyszą – nakazał, kiedy wchodzili do środka.
Edgarowi tyle walki starczyło. Poczekał aż zakładnicy i Maghnus pojawią się u jego boku, by wspólnie opuścić farmę.

| Cruciatus
| Cruciatus #2
| Ferula

zt


We build castles with our fears and sleep in them like
kings and queens

Edgar Burke
Edgar Burke
Zawód : nestor, B&B, łamacz klątw
Wiek : 35
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
Gdybym był babą, rozpłakałbym się rzewnie nad swym losem, ale jestem Burkiem, więc trzymam fason.
OPCM : 25 +5
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 5
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 30 +1
ZWINNOŚĆ : 2
SPRAWNOŚĆ : 9
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t3108-edgar-burke#51071 https://www.morsmordre.net/t3159-nie-stac-mnie-na-wlasna-sowe#52274 https://www.morsmordre.net/t12082-kronika-towarzyska#372204 https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t4912-skrytka-bankowa-nr-811#106945 https://www.morsmordre.net/t3160-edgar-burke#52278
Re: Grota Krzyku [odnośnik]02.07.21 15:53
Stracił poczucie czasoprzestrzeni i mimo najszczerszych chęci nie byłby w stanie oszacować jak dużo czasu mogło im zająć całe przedsięwzięcie; od zbiórki w umówionym miejscu, przez mozolną walkę z uzbrojonymi w pukawki strażnikami, aż po dobór wytypowanych przykładnych zakładników i zamykający wszystko cierpliwą klamrą spektakl grozy i śmierci. Część mugoli padała jak muchy, rażeni zaklęciami towarzyszących szlachcicom brutalnych najemników, część rozpełzała się niczym robactwo spod uniesionego kamienia pod ściany, jakby jakimś cudem mieli znaleźć wyjście z patowej sytuacji. Nie było żadnego, zadbali o to z należytą starannością.
Zamroczony przeszywającym skronie nagłym bólem Maghnus nie dostrzegł samego ataku na Edgara, nagłego i bezczelnego, ale jego uwagę chwilę później przywołała cudowna inkantacja, rozpoczynająca arię operową opętańczych krzyków wijącego się na podłodze obdartusa. Patrzył przez chwilę na ten widok szeroko otwartymi oczyma, jakby chłonąc wszystkie bodźce płynące z niewybaczalnego zaklęcia, wymagającego od czarodzieja najwyższego przekonania i niebywałej finezji i czekał aż godna pożałowania kreatura wyda ostatnie plugawe tchnienie. Czekał nadaremno - lord Burke okazał łaskę, pragnąc najwidoczniej uczynić z niego przykład. Podobne wieści zwykle niosły się szybciej niż promienie wkradającej się na nieboskłon jutrzenki. Sam Bulstrode był już zbyt wycieńczony, by podejmować się podobnych, śmiałych działań. By nie stać bezużytecznie, spróbował wyczarować z końca różdżki snopy czerwonych świateł, używanych zazwyczaj jako sygnały ostrzegawcze lub fajerwerki; nie robiły krzywdy, ale wrażenie wywoływały odpowiednie. - Periculum - powiedział, lecz nic się nie wydarzyło. - Periculum - powtórzył, rozczarowany brakiem efektów. To było jedno z zaklęć, którego nawet młody uczniak byłby w stanie użyć. - Periculum - warknął potężnie zirytowany i doczekał się ostatecznie, a z końcówki zitanu wystrzeliła cała seria wiązek krwistoczerwonych świateł, które kierował w różne punkty wnętrza farmy, zmuszając mugoli do nagłych ruchów, mających na celu uniki przed ugodzeniem iskrami. Przerwał przedstawienie, gdy Edgar wypowiedział słowa poniekąd podsumowujące i nadające sens temu, co dokonali tego dnia. Wyprostował się, opuścił różdżkę i nie czekając na zbyt wiele, odwrócił się na pięcie i opuścił farmę wraz z Edgarem i zakładnikami, pozostawiając pole do popisu żądnym krwi wartownikom.

| Maghnus [107/212] → -30 do rzutów
| Periculum 1, Periculum 2, Periculum 3
| zt


half gods are worshipped
in wine and flowers
real gods require blood


Maghnus Bulstrode
Maghnus Bulstrode
Zawód : badacz starożytnych run, były łamacz klątw, cień i ciężka ręka w Piórku Feniksa
Wiek : 30
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Wdowiec
gore and glory
go hand in hand
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
 death before dishonor
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t9868-maghnus-i-bulstrode https://www.morsmordre.net/t9891-helios#299311 https://www.morsmordre.net/t12082-kronika-towarzyska#372204 https://www.morsmordre.net/f377-gerrards-cross-bulstrode-park https://www.morsmordre.net/t9894-skrytka-bankowa-nr-2246#299355 https://www.morsmordre.net/t9896-maghnus-bulstrode#299374
Re: Grota Krzyku [odnośnik]31.01.23 21:15
Kłucie w palcach mi powiada, że tu złego coś się skrada...
Początek lata okazał się dla mieszkańców Durham wyjątkowo burzliwy. Olbrzymy, które u boku sojuszników Rycerzy Walpurgii pojawiły się w kilku głównych miasteczkach hrabstwa, z jednej strony skutecznie wypleniły ostatnich ukrywających się tam mugoli i zwolenników starej władzy, z drugiej jednak – pozostawiły za sobą aurę grozy i dotykające również czarodziejów zniszczenia. Zrujnowane domy i lokale pociągnęły za sobą falę zamieszek: ludzie, pozbawieni dachu nad głową i środków do życia, zmęczeni wojną i coraz dotkliwszą biedą, zwrócili się przeciwko sobie. Na ulicach rozbłysły zaklęcia, zaczęło dochodzić do kradzieży; w opuszczonych sklepach szybko pojawili się szabrownicy. Walki okrzepły nieco końcem lipca, zawieszenie broni dało ludziom nadzieję na kilka tygodni względnego spokoju, ale ledwie ustały zamieszki, nad głowami mieszkańców znów zawisła niewypowiedziana groźba.

W dzień, w który nad Anglią rozgorzała rozjaśniająca niebo kometa, powietrze w pobliżu Groty Krzyku rozdarł ogłuszający huk. Mieszkańcy znajdującej się najbliżej wioski twierdzili, że w szare, opadające do morza klify uderzyła samotna błyskawica, inni mówili o trzęsieniu ziemi; kilkoro świadków zarzekało się, że zaraz przed tym, jak do wody posypały się kamienie, na brzegu zaroiło się od czarnych, cienistych, rogatych istot, które pozostawiły po sobie ślad w postaci sczerniałej ziemi i ciemnych, smolistych smug. Jakakolwiek nie byłaby prawda, faktem pozostawało, że część skał w pobliżu okrytej złą sławą groty pękła – a spadając ku kotłującym się u podnóży klifów falom, odsłoniła wejście od ukrytej wcześniej, morskiej jaskini. Umiejscowione w pionowej ścianie, pozostawało niedostępne dla większości, choć nie zabrakło śmiałków, którzy zdecydowali się podlecieć bliżej – jednak widok migoczących na skałach, miedziano-złotych run, skutecznie odstraszał przed zagłębianiem się w nieznane czeluści. Grota na pierwszy rzut oka wyglądała na starą, z całą pewnością nie powstała też w sposób naturalny – miała idealnie okrągły kształt, wysoka na tyle, że średniego wzrostu czarodziej musiałby uważać, by nie uderzyć się w głowę; symbole, które wyryto na jej ścianach, były zgrabne, prawie eleganckie – ale też znacznie starsze niż te używane współcześnie. Wprawne oko byłoby w stanie przypisać je do początków wieków średnich. Odbijając światło rzucane przez gorejącą na niebie kometę, wydawały się emanować potężną magią, odgadnięcie jej charakteru wymagało jednak bliższego ich zbadania. Okrągły, kamienny korytarz, ciągnął się w głąb lądu, opadał też niżej – kilkanaście metrów od wejścia pogrążając się w ciemności. Ci, którzy się do niego zbliżyli, twierdzili, że z ciemności wydobywały się ciche, przypominające szelest szepty – ale to, czy były to w istocie głosy, czy szum podziemnej rzeki, czy wytwór pobudzonej niezwykłością tego miejsca wyobraźni, pozostawało niewiadomą.

Wiadomym było za to, że w kilka godzin po pojawieniu się komety, na brzegu zaroiło się od mieszkańców okolicznej wsi. Skały, które odpadły od klifu, pokruszone i wyrzucone na niedaleką plażę, okazały się poprzecinane włóknami gładkich, czarnych kryształów. Choć nikt do końca nie wiedział, czym były, wyglądały na wartościowe – zwłaszcza, gdy okazało się, że oprócz nich w kamiennych odłamkach tkwią fragmenty rud cynku i ołowiu. Borykający się z głodem i biedą czarodzieje bardzo szybko pozbierali wyplute przez morze skarby, po czym okolica opustoszała.

Sytuacja ma miejsce 3 lipca, datę wątku lub wątków można wybrać dowolnie. Do wydarzenia może odnieść się dowolna postać lub postacie, która posiada fabularne uzasadnienie przebywania w Durham, nic jednak nie stoi na przeszkodzie, by do rozgrywki dołączyły również inne postacie, które drogą fabularną uzyskają odpowiednią wiedzę. Po napisaniu pierwszych postów w wątku (w tym temacie lub w innym, dowolnym) fakt ten należy zgłosić w temacie z wydarzeniem oraz zaczekać na post mistrza gry, który zarysuje sytuację.

Mistrz gry nie prowadzi rozgrywki, ale się nią opiekuje i może zainterweniować w trakcie (na prośbę graczy - lub jeśli uzna to za potrzebne). Wątek nie zagraża życiu i zdrowiu biorących w nim udział postaci, może jednak zmienić rangę na skutek podjętych przez nie działań.

Wszelkie pytania lub wątpliwości należy kierować do Williama.
Mistrz gry
Mistrz gry
Zawód : -
Wiek : -
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Grota Krzyku - Page 3 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 https://www.morsmordre.net/t12082-kronika-towarzyska#372204 http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Grota Krzyku [odnośnik]21.02.23 20:33
|04.07.1958

Zamieszki w Durham sprawiły, że w zamku nikt nie spał. Wszyscy postawieni na nogi, dzień i noc starali się zrobić wszystko, aby chociaż częściowo uspokoić negatywne nastroje. Olbrzymy dały złudne poczucie zwycięstwa, kiedy sami mieszkańcy stają się dla siebie wrogami. Listy napływały z różnych stron, zarządcy prosili o wsparcie ze strony lordów Burke, a ci poświęcali własne zdrowie i inne obowiązki, byle ratować sytuację w hrabstwie. Kolejne doniesienia niepokoiły coraz bardziej, ponieważ przedziwne zdarzenie ujawniło jaskinię, o której do tej pory nie wiedziała. Nikt nie wiedział.
Choć szukała w zapiskach rodzinnych nic nie znalazła, portrety zaś milczały; pewność, że ktoś coś wie wymagała jedynie odkrycia. Zbierając tyle informacji ile posiadała postanowiła, że poprosi o pomoc i wsparcie, ponieważ samej mierzyć się z problemem było głupotą w czystej postaci.


Drew,
W Durham miało miejsce przedziwne zdarzenie, jestem przekonana, że Twoja wiedza w zakresie run może okazać się nieoceniona. Czy mogę liczyć na Twoją pomoc?

Panie Zabini,
Nie mieliśmy okazji się spotkać, ale ośmielam się wystąpić do pana z prośbą o pomoc…


Kolejne listy opuściły mury zamku Durham, niosły w sobie prośbę o wsparcie, którego potrzebowała jeżeli chciała uspokoić nastroje. Jako lordowie Durham mieli obowiązek wobec mieszkańców, nie mogła pozwolić na to, aby pewne rzeczy pozostały niewyjaśnione, pozostawione w sferze domysłów. Upalne dni nie ułatwiały niczego, ale akurat tutaj, aż tak ich nie odczuwała kiedy morska bryza targała kosmykami ciemnych włosów splecionych jedynie w gruby warkocz. Ubrana w lniane spodnie wpuszczone w wysokie, sznurowane buty, do tego w koszulę z szerokimi rękawami stała na skarpie tuż przed wejściem do jaskini. Zapisy runiczne migotały  w świetle, wyryte niezwykle wprawną dłonią, która wiedziała co robi stawiając je właśnie tutaj. Szukała wzrokiem smolistych smug o jakich mówili ludzie.
-Przekazać mogę jedynie co wiem od świadków. - Zwróciła się do mężczyzn gdy zjawili się w umówionym miejscu i doszło już do powitań. -Dziękuję za przybycie. - Dodała jeszcze z wdzięcznością w głosie. -Nie ma jasności co do tego, jak doszło do osunięcia się klifów, ale mieszkańcy wspominali, że widzieli tutaj cienie, które wniknęły do środka, a oni sami zbierali resztki skał jakie wyrzuciło morze na brzeg. - Fakt, że skały zawierały rudy cynku i ołowiu świadczył o tym, że pomysł otwarcia na nowo kopalni nie był chybionym pomysłem, a to podniesie jakość życia mieszkańców, którzy mieli dość wojny. Podobnie jak sama lady Burke, która nie była jej zwolenniczką, choć miała świadomość, że ich świat od dawna do niej dążył. -Panie Zabini, nie mieliśmy szansy się spotkać. Proszę się nie wahać wyrażać swoich opinii czy wniosków. Moim celem jest dowiedzieć się o tym miejscu jak najwięcej, ponieważ rodowe zapiski milczą na jego temat. Te runy zaś zdają się być bardzo stare. Takich już teraz się nie używa, ale wciąż zachowują się jakby zostały naniesione ledwie parę dni temu.
Podeszła bliżej, aby się im przyjrzeć. Miała całkiem rozległą wiedzę na ich temat, ale pamiętała, że Drew przyznał jej w jednej rozmowie, tej o której nie chciała pamiętać przez wzgląd na to jak sama się zachowała, że runy są jego pasją. Należało z niej skorzystać, a sytuacja nadarzyła się idealna.



May god have mercy on my enemies
'cause I won't



Ostatnio zmieniony przez Primrose Burke dnia 06.07.23 12:57, w całości zmieniany 1 raz
Primrose Burke
Primrose Burke
Zawód : Badacz artefaktów, twórca talizmanów, Dama
Wiek : 23
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
Problem wyjątków od reguł polega na ustaleniu granicy.
OPCM : 4 +1
UROKI : 1
ALCHEMIA : 29 +2
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 6 +2
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarownica
Grota Krzyku - Page 3 6676d8394b45cf2e9a26ee757b7eaa37
Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t8864-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t8880-listy-do-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t12082-kronika-towarzyska#372204 https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t9143-skrytka-bankowa-nr-2090#276327 https://www.morsmordre.net/t8894-primrose-e-burke
Re: Grota Krzyku [odnośnik]22.02.23 9:00
Problemy szlachty jakoś nie były wysoko na twojej liście priorytetów. Jakby - oni sami nie dawali tobie niczego w zamian, za co mógłbyś powiedzieć, że jesteś im wdzięczny. Doceniałeś różnicę statusów i tego, że wszystko co mieli to historia wielu wydarzeń i okazji do zgromadzenia tej potężnej gromady majątku, która piętrzyła się niczym góra broniona przez lubiącego złoto smoka. Tylko, że nigdy nie starałeś się dążyć do mówienia o różnicach między tobą, a nimi. Przecież i tak po śmierci wszyscy lądujemy do tej samej ziemi, stajemy się tymi samymi duchami. Na sam koniec przestaje się już liczyć po prostu to co tutaj zostawiamy materialnego. Więc... czemu być ostatecznie wdzięcznym za coś, czego i tak nie dotkniesz, ani nie zauważysz po śmierci.
A mimo to, to do ciebie potrafili napisać, nawet jeśli ty nie byłeś z nimi w jakichś konszachtach większych. Najpierw Travers, wcześniej Rosier, teraz pisze do ciebie Burke. Ich piękne słownictwo w listach różniło się od twojego. Ty stawiałeś na konkretne cele, konkretne słowa, a nie jak ładnie będą one brzmiały. Może to dlatego czasem wydaje Ci się, że niektórzy z bardziej zadartymi podbródkami patrzą na ciebie z góry. Ale ostatecznie - mało w tym było twojego problemu, byłeś indywiduum w samym sobie i nikt Ci tego nie mógł odebrać. A jednak ten list sprawił, że jakkolwiek się zainteresowałeś. Nie dlatego, że było to powiązane z runami czy czymś. Ciebie interesowały te cienie. Co one oznaczały, jaki był ich cel, dlaczego pojawiły się wraz z krwawą kometą, która nawiedziła zarówno niebo jak i dusze wszystkich czarodziejów. Tyle było pytań na które zamierzałeś dostać odpowiedzi. A może nawet zostałeś polecony tylko dlatego, że już w jakiś sposób Cię zauważono w strukturach organizacji do której należałeś lub Travers szepnął coś więcej o tobie. Nie wiedziałeś, nie interesowałeś się tym aż do momentu zdobycia do rąk własnych takiego listu. Gdy Mercurio przyleciał, jedyne o co zapytałeś to o miejsce spotkania. Kto Ci będzie towarzyszył jeszcze oprócz lady... Nie zgadywałeś, a jednak był to przyjemny uśmiech losu, gdy tylko przybyłeś na miejsce. Kolejna dużo znacząca w angielskim Świecie Czarodziejów osoba.
Nie próbowałeś jakoś dostosowywać się do warunków aż za idealnie. Chciałeś jedynie braku krępowania swoich ruchów, skoro i tak w grocie nie wiadomo ile miejsca finalnie było dla całej waszej trójki. Narzucona na siebie kurta, którą dość rzadko używałeś, pasowała tutaj idealnie. Jeszcze tylko buty o grubej podeszwie, aby woda nie dostała się do środka i zmoczyła, a finalnie przeziębiła stopy.
W obliczu zagrożenia nawet chciwość je przewyższa. — Rzuciłeś dość sarkastycznie na wzmiankę o tym jak to ludzie zbierali skały i nie reagowali już więcej na to co się działo. Byli głupi. Nie wiadomo czy też coś na nie wpłynęło. Nie był to jednak ostatecznie twój problem. Twoim problemem, a raczej zadaniem, było rozwiązanie sprawy związanej z grotą. Wymieniłeś uprzejmości z namiestnikiem krótkim skinieniem głowy, słuchając zaraz dalej wypowiedzi szlachcianki.
Dziękuję za pozwolenie, jednak na ten moment raczej nie powiem nic rewolucyjnego, czego nie dowiedziałby się każdy, kto po prostu na to spojrzy. Więcej zdaje mi się może nam powiedzieć ekspertyza pana Macnaira. Jeśli jednak dowiem się lub poczuję coś, co znajduje się w zakresie moich działań to zapewne nie będę powstrzymywał języka by się z tym podzielić. — Mówiłeś samą prawdę. Twoim zakresem był świat post-istot, a nie świat run. Chociaż pewnie potrafiłbyś rozmawiać o nich z taką samą pasją, jaką na pewno obdarzyłby wasze towarzystwo Macnair. Tymczasem jednak wolałeś spojrzeć wokół miejsca, czy nie ma jakichś dodatkowych wyróżniających się elementów, które ktoś inny mógł wcześniej przeoczyć w ferworze zbieractwa pozostałości.
Vergil Zabini
Vergil Zabini
Zawód : Spirytysta, własciciel sklepu spirystycznego
Wiek : 28
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony.
OPCM : 15 +5
UROKI : 10
ALCHEMIA : 5
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 5
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 11
Genetyka : Czarodziej

Sojusznik Rycerzy Walpurgii
Sojusznik Rycerzy Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t11353-vergil-zabini#349354 https://www.morsmordre.net/t11360-mercurio#349847 https://www.morsmordre.net/t12153-vergil-zabini https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t11361-skrytka-bankowa-2481#349849 https://www.morsmordre.net/t11359-vergil-zabini#349845
Re: Grota Krzyku [odnośnik]27.02.23 12:05
Nie wyczekiwałem dniami i nocami sowy od Lady Burke, ale zdążyłem się pogodzić z myślą, iż ostatnie spotkanie zniweczy szanse na kolejne. Opium i alkohol nie było dobrym połączeniem dla osób, które do nich nie przywykły, podobnie jak ziemniaczki, jakimi obdarowali mnie w trakcie przyjęcia w Wenus. W przeciwieństwie do Primrose miałem się czego wstydzić, a mimo to bez zastanowienia napisałem do Cassandry, natomiast rozumiałem, że ona miała pewne obawy. Może nie wszystko pamiętała, może pewne fakty przeinaczyła na swój tok rozumowania i tym samym powstał jeden wielki, fałszywy obraz sytuacji. Wieczór był naprawdę miły, nie powiedziała nic złego, tak samo nic nie uczyniła, a zatem nie miała żadnych powodów do kajania. Istniała też spora szansa, że problem leżał po prostu we mnie, ale z tym nie mogłem, a nawet nie chciałem nic uczynić.
Jednak nadszedł ten dzień, nieoczekiwanie znajoma mi sowa zostawiła list, który chwyciłem w dłoń niemalże od razu. Runy, zdarzenie, pomoc – cóż mogłem zrobić uczynić, jak wysłać twierdzącą odpowiedź. Zwykłem pomagać swoim, nie wyobrażałem sobie im odmówić nawet jeśli zadania wybiegały poza ramy organizacji. Tylko wspólnie byliśmy w stanie utrzymać to co wywalczyliśmy własnymi różdżkami, własną krwią i poświęceniem.
Zjawiłem się na miejscu o umówionej porze. Lady Burke oczekiwała na skraju wejścia do groty, a więc ruszyłem w jej kierunku z lekkim, nie dało się ukryć - ironicznym uśmiechem. Była do mnie obrócona plecami, aczkolwiek wątpiłem by mnie nie słyszała, w końcu nie zachowywałem się szczególnie cicho. Ułożywszy dłoń na jej barku nachyliłem się do ucha. -Zadałbym kolejne pytanie, ale obawiam się, ze przyjdzie mi czekać kolejny miesiąc na odpowiedź. Dobrze- przerwałem na moment i nieznacznie mocniej ścisnąłem palce na jej skórze. -lady widzieć- dodałem, po czym lekkim krokiem wyszedłem jej naprzeciw i sięgnąłem po wężowe drewno. Przypuszczałem, że okaże się niezbędne. Zaraz po tym pojawił się na horyzoncie nieznany mi mężczyzna, w kierunku którego intuicyjnie uniosłem różdżkę. Trwało zawieszenie broni, ale ostrożności nigdy za wiele. Zaniechałem jednak dwuznacznego gestu, kiedy to Primrose przywitała go wdzięcznym tonem. Sam również uścisnąłem jego dłoń. Najwyraźniej mieliśmy działać we troje, co nieszczególnie mi wadziło – im więcej rąk do pracy, tym szybciej można było spodziewać się efektów.
Wsłuchałem się w krótkie wyjaśnienie, po czym zatrzymałem się na skraju skarpy i uniosłem wzrok na skały oraz spoczywające u ich podnóży rumowisko. Wieść o widzianych cieniach z pewnością brzmiałaby jak bujda, wyssane z palca wyobrażenie, gdyby nie fakt, że takowe od dłuższego czasu nawiedzały angielskie ziemie. Poniekąd były one naszym dziełem wszak to my – rzecz jasna niecelowo – wypuściliśmy je z otchłani podziemi Gringotta. Dlaczego jednak miały pomknąć w głąb jaskini? Zwykle preferowały żniwa na powierzchni, więc nasunęła mi się myśl, iż w środku musiało czaić się jakieś źródło magii, które mogło wzmocnić je lub ich władcę.
-Żadnych wzmianek? Widocznie komuś bardzo zależało na dyskrecji- rzuciłem i ostrożnie, nieco pochylony, skierowałem się do jednej ze ścian groty, na której dostrzegalne były elegancko wyryte symbole. Na pierwszy rzut oka można było wywnioskować, że nie były one dziełem laika. -Niesamowite- mruknąłem sam do siebie, gdy zrozumiałem, że minęły setki lat od ich zapisu tudzież czarodziej za nie odpowiedzialny posługiwał się nieużywanym obecnie zapisem. -Podobne widywałem na bardzo starych manuskryptach- oznajmiłem znacznie głośniej. -Runiczne zapisy zmieniały się na przestrzeni wieków, starano się je upraszczać. Nie znam osoby, która dziś posługiwałby się równie skomplikowanymi symbolami- sprecyzowałem.




The eye sees only what the mind is prepared to comprehend
Drew Macnair
Drew Macnair
Zawód : Namiestnik hrabstwa Suffolk, fascynat nakładania klątw, właściciel Karczmy "Pod Mantykorą"
Wiek : 31
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
Dan­ger is a beauti­ful thing when it is pur­po­seful­ly sou­ght out.
OPCM : 40
UROKI : 2 +2
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 5 +4
CZARNA MAGIA : 60 +7
ZWINNOŚĆ : 4
SPRAWNOŚĆ : 15 +3
Genetyka : Metamorfomag

Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t6211-drew-macnair https://www.morsmordre.net/t4416-avari https://www.morsmordre.net/t12082-kronika-towarzyska#372204 https://www.morsmordre.net/f445-suffolk-dunwich-przekleta-warownia https://www.morsmordre.net/t4418-skrytka-bankowa-nr-1139 https://www.morsmordre.net/t4417-drew-macnair
Re: Grota Krzyku [odnośnik]28.02.23 9:02
The member 'Drew Macnair' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 62
Morsmordre
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Grota Krzyku - Page 3 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t12082-kronika-towarzyska#372204 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Grota Krzyku [odnośnik]04.03.23 15:22
Dzień był upalny, duszny nawet pomimo wietrznej pogody - kiedy jednak zbliżyliście się do wejścia do jaskini, niemal od razu mogliście poczuć powiew świeższego, znacznie zimniejszego powietrza, zupełnie jakbyście znaleźli się u wylotu szybu. Grota, wykuta w skale, miała kształt tunelu o idealnie okrągłym przekroju - była też na tyle szeroka, że bez większego problemu mogliście stanąć w niej obok siebie, ramię w ramię. Skalny korytarz nie był oświetlony niczym poza delikatnymi, odbijającymi światło, runicznymi znakami, po paru metrach znikał więc w zupełnej ciemności - ale z miejsca, w którym się znajdowaliście, byliście w stanie dostrzec, że biegł w dół, w głąb lądu, a im bardziej byście się w niego zagłębili, tym silniejszy byłby ciąg zimnego powietrza.

Primrose, choć nie potrafiła odnaleźć zapisków na temat tajemniczej jaskini, to połyskujące bursztynowym światłem znaki wydały jej się znajome; mogła być pewna, że już wcześniej widziała podobne - że pojawiały się na ilustracjach ksiąg traktujących o Galahadzie i jego historii. Tę znała doskonale, wiedziała, że to właśnie z tych ziem pochodził przodek Longbottomów, że na północy Anglii zbudował swoją twierdzę - a niepotwierdzone, ale prawdopodobne legendy mówiły o tym, że nie tylko ją. Runiczne symbole okazały się dla Primrose trudne do odczytania, spisane w sposób dzisiaj już niespotykany - studiując je, mogła jednak odnieść wrażenie, że miały przeznaczenie silnie ochronne lub tworzyły coś na kształt pułapki - oraz że ich moc została złamana stosunkowo niedawno, na tyle, że magia nie opuściła tego miejsca jeszcze całkowicie.

Do tych samych wniosków mógł dojść Drew - ponadprzeciętnie obeznany w starożytnych alfabetach, przyglądając się znakom był w stanie dostrzec charakterystyczny sposób, w jaki je rozmieszczono. Mógł stwierdzić, właściwie bez większych wątpliwości, że zaklęta w nich magia miała utrzymać jaskinię zamkniętą - oraz że runy chroniły nie tyle przed dostaniem się do środka, co przed wydostaniem się na zewnątrz. Czego dokładnie - tego żadne z was nie było w stanie póki co stwierdzić, lecz układ symboli podpowiadał Drew, że punkt, w którym się znajdowaliście, był zaledwie przedsionkiem - im głębiej, tym runy zagęszczały się, tworząc kształty bardziej skomplikowane, mocniej przesiąknięte magią.

Vergil, choć nie znał się na runach, wyczulonymi na niematerialny świat zmysłami wyczuwał w otaczającej was przestrzeni echo czegoś mrocznego, starego - co znajdowało się tu niedawno, być może jeszcze przed paroma dniami - ale zniknęło, pozostawiając po sobie zaledwie szepty, ciche głosy dobiegające z ciemności. To tam - w głębi groty - pozostawione przez magię ślady wydawały się najsilniejsze i najwyraźniejsze.

Gdzieniegdzie na ścianach, pomiędzy runicznymi znakami, połyskiwały czarne, lśniące kryształki - nie przypominały jednak żadnego minerału ani skały, które mogliście widzieć wcześniej.

Mistrz gry nie kontynuuje rozgrywki, ale jeśli zdecydujecie się zejść niżej i sprawdzić, dokąd prowadzi korytarz - proszę o informację.
Mistrz gry
Mistrz gry
Zawód : -
Wiek : -
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Grota Krzyku - Page 3 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 https://www.morsmordre.net/t12082-kronika-towarzyska#372204 http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Strona 3 z 5 Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next

Grota Krzyku
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach