Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia



Login:

Hasło:

Leśny staw
AutorWiadomość
First topic message reminder :

Leśny staw

Skryty za ścianą starych drzew staw, mimo że położony jest na uboczu Doliny Godryka, niemal przez cały rok tętni życiem, gromadząc wokół siebie młodzież nie tylko magiczną, ale i mugolską, często bawiącą się ramię w ramię, i zupełnie nie zwracającą uwagi na uprzedzenia. Wygodne, kamieniste dno oraz przejrzysta woda, niezawodnie zachęcają do spontanicznych kąpieli – zażywających jej śmiałków można spotkać tutaj od wczesnej wiosny do późnej jesieni, w większości niezrażonych niskimi temperaturami ani obecnością królujących tuż przy brzegu pijawek. Z kolei zimą, gdy woda zamarza, tworząc na jeziorze grubą pokrywę, cały staw zamienia się w lodowisko, funkcjonujące z powodzeniem przez kilka najmroźniejszych miesięcy: zarówno dzięki naturalnym warunkom, jak i dyskretnej pomocy magii.
W pobliżu wodnego zbiornika znajduje się również użytkowane regularnie obozowisko, na którym – wśród powalonych pni i zapewniających ustronność drzew – organizowane są liczne zabawy i ogniska; po drugiej stronie zlokalizowano niewielką stadninę koni, dzięki czemu wśród drzew spotkać można nieśmiałe sylwetki kudłoni. Magiczni strażnicy, ze względu na wrodzoną nieśmiałość, niezwykle rzadko zbliżają się do ludzi, ale czasami zdarza im się podchodzić do spokojnie zachowujących się wybrańców – zwłaszcza tych, z którymi udało im się zaprzyjaźnić.
[bylobrzydkobedzieladnie]


Ostatnio zmieniony przez Mistrz gry dnia 26.12.19 21:49, w całości zmieniany 4 razy
Mistrz gry
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Leśny staw - Page 16 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Powrót do góry Go down


Nie rozumiała, dlaczego kobieta była tak krytyczna dla swoich umiejętności łyżwiarskich. Naprawdę ładnie się poruszała, może nie wyjątkowo płynnie, ale chociaż cokolwiek potrafiła. Ona sama nie mogła się tym pochwalić, nawet jeśli bardzo chciałaby. Przez moment nawet kusiło ją, aby poprosić o naukę, ale zwątpiła.
- Naprawdę nie żartuję.- odparła łagodnie, mniej pogodnie niż zwykle. Nie chciała naznaczać już własnego głosu smutkiem i pozwalać, aby mieszanka emocji wyrywała się spod kontroli.- Do momentu upadku, wyglądało to bardzo ładnie.- dodała zaraz z lekkim wzruszeniem ramion.
Zmarszczyła delikatnie brwi, kiedy usłyszała wzmiankę o wieku, chociaż to nawet za dużo powiedziane. Nieznajoma wyglądała młodo, nie umiała oszacować, jaka mogła być między nimi różnica lat, ale wątpiła, aby była duża. Dwa lata? Może trzy? Nie dałaby jej więcej. Nie chciała dopytywać, wiedząc, że to zwykle uprzejme, kiedy dopiero się poznały.
Kąciki ust uniosły się wyraźnie. Nie mogła się nie zgodzić, że bez upadku niema nauki. Chociaż w jej przypadku, był to raczej błąd, pomyłka, potknięcie. Za każdym razem, gdy stawiała płynny krok w rytmie muzyki, musiała liczyć się z tym, że nie będzie idealnie. Nadal musiała wiele się nauczyć, nie będąc perfekcyjną. Ile razy w końcu wystarczyło drobne rozproszenie uwagi, aby się pomyliła, a lekkość uciekła z całej sylwetki. Nie wątpiła więc, że podobnie jest z nauką wszystkiego innego. Przecież nie raz obserwowała Jamesa czy Sheilę, gdy grali, On na skrzypcach, Ona na harfie. Czyste dźwięki, czasami rwały się przez fałsz, spowodowane błędem z tylko im znanego powodu.
- Nie miałam okazji rozejrzeć się po całym hrabstwie, ale ufam, że tak właśnie jest wszędzie.- nic przecież nie stało na przeszkodzie, aby spokój Doliny, był odczuwalny również w innych miejscach. Przez chwilę wahała się czy to nie jest zbyt utopijna wizja, miała przecież świadomość jak okrutny jest świat. Zdążyła nie jednokrotnie odczuć to na własnej skórze w różnych postaciach. Skinęła delikatnie głową, również ciesząc się, że mogła tu być. Nawet jeśli tylko na moment, zanim los przegna ją stąd i wytyczy ścieżkę gdzieś indziej.
Przez chwilę obserwowała dziewczynę, kiedy ta rozwiązywała sznurówki łyżew, później przeniosła wzrok na taflę lodu z której chwilę wcześniej zeszły. Ciemne spojrzenie powróciło do blondynki, gdy usłyszała pytanie.- Nie umiem.- odparła nieco zmieszana, chociaż sama nie wiedziała czemu. Nie zrobiła przecież nic, a brak umiejętności jazdy na łyżwach nie był czymś uwłaczającym.- Nie trzeba, ale dziękuję bardzo.- posłała kobiecie uprzejmy uśmiech.


Lepiej być w kajdanach z ukochanymi ludźmi,
niż cieszyć się wolnością w samotności

Eve Doe
Eve Doe
Zawód : Tancerka, złodziejka
Wiek : 19
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Zamężna
Nie wszystko złoto,
co sroka ukradnie
OPCM : 10
UROKI : 5
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 15
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 18/55
SPRAWNOŚĆ : 7/0
Genetyka : Czarownica
danse macabre
Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9651-eve-doe https://www.morsmordre.net/t9728-raven https://www.morsmordre.net/t9727-magpie https://www.morsmordre.net/f358-doki-pont-street-13-7 https://www.morsmordre.net/t10225-skrytka-bankowa-nr-2211#311456 https://www.morsmordre.net/t9729-e-doe

Powrót do góry Go down

Może dalej brnęłaby w niedowierzanie, gdyby nie powaga, jaka nagle odmalowała się na twarzy nieznajomej. Tylko czy naprawdę nieznajomej, jeżeli już się... poznały? Od momentu wymiany imion mogła już chyba w myślach nazywać ją po prostu Eve, ostatecznie niewiele wskazywało na to, że dziewczyna jest od niej starsza, czy nawet w tym samym wieku. Uśmiechnęła się nieśmiało, nieznacznie zaniepokojona smutniejącym głosem rozmówczyni. Czy powiedziała coś nie tak jak trzeba?
- Cóż... może masz rację. Może muszę tylko poćwiczyć finał mojego samotnego występu. - Kiedy zachichotała, starała się zawrzeć w tym krótkim, ulotnym dźwięku jak najwięcej ciepła.
Nie musiały przecież stresować się swoim towarzystwem - Kerstin jak zwykle zarzuciła ostrożność zdecydowanie zbyt szybko, by było to rozsądne, nie dopuszczając do siebie ani jednej myśli o tym, że Eve może jeszcze okazać się niebezpieczna. To niemożliwe, żeby grała tak dobrze!
- Ja też nie miałam. Okazji się rozejrzeć, znaczy się. - Wzruszyła ramieniem. Czasy nie sprzyjały podróżowaniu.
Zielonkawe lyżwy, które zdjęła z nóg, były co prawda wyraźnie używane, trochę stare, w niektórych miejscach rozprute na szwach, ale wciąż sprawdzały się całkiem dobrze i nie sądziła, że dziewczyna odmówi. Przeczucie mówiło Kerstin, że tego nie zrobi, a jednak okazało się kompletnie mylne. Najpierw uniosła brwi, a potem zmieszała się, przypominając sobie, że przecież nie są nawet koleżankami. Dlaczego uznała, że jest zdolna się domyślić, na co Eve będzie mieć ochotę?
- Też nie umiem. Nie umiałam - poprawiła się, żeby znowu nie zapętlać rozmowy do tematu swoich domniemanych umiejętności. - Ale to zabawne. - Z lekkim trudem uniosła się z pieńka, otrzepując tył płaszcza z resztek śniegu i kurzu. - To może wrócimy razem do Doliny? Chyba, że chcesz być sama. Albo masz tu coś do zrobienia - powiedziała, rumieniąc się, bo właściwie co takiego można było robić nad zamarzniętym jeziorem poza kontemplowaniem i jeżdżeniem na łyżwach? - W sumie miałam zamiar w drodze powrotnej nazbierać szyszek. Jeśli chcesz mi pomóc... - urwała znacząco, a potem podniosła łyżwy, związała je razem sznurówkami i zarzuciła na ramię razem z torbą. - Robię ozdoby z szyszek, świeczniki, bibeloty - dodała po chwili, na wypadek, gdyby jej prośba wydała się podejrzanie ekscentryczna. - Na wydeptanych traktach w zimie łatwiej je znaleźć i są dobrze zmrożone.
[bylobrzydkobedzieladnie]




The bees had declared a war, the sky wasn’t big enough for them all
Kerstin Tonks
Kerstin Tonks
Zawód : Pielęgniarka
Wiek : 24 lata
Czystość krwi : Charłak
Stan cywilny : Panna
For now
we are an unfinished story
waiting to be written
f o r n o w
OPCM : 0
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 3
Genetyka : Charłak
please be brave
Niemagiczni
Niemagiczni
https://www.morsmordre.net/t8101-kerstin-tonks https://www.morsmordre.net/t8192-parapetowa-skrzynka-pocztowa#235933 https://www.morsmordre.net/t8115-sister-kerstin#232161 https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t8799-skrytka-bankowa-nr-1965#261717 https://www.morsmordre.net/t8213-kerstin-tonks

Powrót do góry Go down

Uśmiechnęła się wyraźnie, kiedy usłyszała chichot starszej dziewczyny. W tym dźwięku było coś ujmującego, co na moment odepchnęło na bok wszystkie zmartwienia, przykryło smutek osiadający w myślach. Zastanowiła się chwilę nad jej słowami, nieco zdziwiona. Skoro mieszkała w Somerset, co powstrzymywało ją przed podróżami po hrabstwie? Zaraz jednak uświadomiła sobie, co stało na przeszkodzie. Czasami miała tendencję zapominać, że nie wszystkim dane było patrzeć na świat z powietrza. Smakować życia w ciele ptaka, ufnie polegając na prądach powietrza czy tolerancji ludzi wobec pierzastych stworzeń. Miała dzięki temu więcej możliwości, więcej dróg ucieczek.
- Chętnie to zmienię, więc jeśli chciałabyś... możemy kiedyś rozejrzeć się, poznać nowe miejsca.- nie miała pojęcia, czemu ufność tak wyrwała się spod kontroli. Co takiego miała w sobie Kerstin, że chciała zaufać jej bardziej niż komukolwiek innemu? Zwłaszcza teraz, kiedy zaczynało to kojarzyć się głownie z rozczarowaniem?
Widziała, jak dziewczyna zmieszała się po usłyszeniu odmowy. W pierwszym odruchu zamierzała jednak zmienić zdanie, przytaknąć jej, ale powstrzymała się w ostatnim momencie. Uśmiechnęła się znów, nieco niepewnie, odrobine przepraszająco.
- Ale nauczę się, jeśli tylko obiecasz dać trochę rad innym razem.- obiecała, nie widząc nic złego w tym, aby nauczyć się jazdy na łyżwach. Może to będzie jakaś miła odmiana? Odskocznia, kiedy będzie potrzebowała zając czymś myśli, zmęczyć ciało ruchem. Nie zawsze mogła zmieniać się w srokę i uciekać przed światem. Dziś miała tego najlepszy dowód, kiedy próby zmiany postaci, pozostały tylko porażkami smakującymi goryczą.
- Chętnie.- przyznała, nie widząc nic złego we wspólnym powrocie do Doliny. Wolała to niż powrót do bliskich, stanięcia znów przed Doe, spojrzenia na Thomasa i Sheilę, by upewnić się, że James nadal nie wrócił do domu.
Przechyliła delikatnie głowę, a ciemne loki opadły na ramię. Zaciekawiły ją słowa Kerry, czego wcale nie ukrywały.- Pomogę ci w takim razie.- zapewniła, bo nic nie stało na przeszkodzie.- Pewnie są śliczne.- odparła pewnie, kiedy dziewczyna zdradziła do czego potrzebne są jej szyszki. Brzmiało to sensownie i nawet bez dodatkowego wyjaśnienia, nie wydawało się ekscentryczne.

[bylobrzydkobedzieladnie]


Lepiej być w kajdanach z ukochanymi ludźmi,
niż cieszyć się wolnością w samotności



Ostatnio zmieniony przez Eve Doe dnia 31.10.21 19:43, w całości zmieniany 1 raz
Eve Doe
Eve Doe
Zawód : Tancerka, złodziejka
Wiek : 19
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Zamężna
Nie wszystko złoto,
co sroka ukradnie
OPCM : 10
UROKI : 5
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 15
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 18/55
SPRAWNOŚĆ : 7/0
Genetyka : Czarownica
danse macabre
Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9651-eve-doe https://www.morsmordre.net/t9728-raven https://www.morsmordre.net/t9727-magpie https://www.morsmordre.net/f358-doki-pont-street-13-7 https://www.morsmordre.net/t10225-skrytka-bankowa-nr-2211#311456 https://www.morsmordre.net/t9729-e-doe

Powrót do góry Go down

W ostatnim czasie ludzie mieli zastanawiający zwyczaj zapraszania Kerstin na wspólne wyprawy i wycieczki; czy powinna im ufać? Jak do tej pory wychodziła na tym całkiem dobrze, cholerka, udało jej się dzięki temu poznać naprawdę wyjątkowego chłopca! Te resztki rozsądku, o których zapomniała zapatrzona w zielone oczy wracały do niej jednak w zetknięciu z inną dziewczyną - niezależenie od tego jaka była uprzejma i urocza.
- Chętnie! Tylko może najpierw blisko Doliny, nie chciałabym... na pewno rozumiesz... - Zmieszała się, ale brnęła dzielnie w to, co musiała powiedzieć, dla złagodzenia słów chwytając jednak Eve delikatnie za dłoń i zaciskając na niej ciepłe palce. - to nie tak, że ci nie ufam... ale trochę nie ufam - Niezręcznie wzruszyła ramieniem. - Ale o to właśnie chodzi, żeby się poznać zanim się zaufa, więc może spotkamy się jeszcze w Dolinie albo na obrzeżach? Naprawdę chciałabym poznać cię lepiej, wydajesz się ciekawą dziewczyną! - W ustach kogoś innego zabrzmiałoby to może na fałszywą uprzejmość, ale wielkie błękitne oczy Kerstin i jej uśmiech pogłębiający dołeczki w policzkach sugerował zupełną, naiwną wręcz szczerość.
Powoli puściła dłoń Eve, nie chcąc przeciągać struny, ale zamiast tego od razu położyła ją sobie na mostku, śmiejąc się cicho z polubownej sugestii.
- To super, może będziemy mieć okazję pojeździć razem! A jeśli chodzi o rady, zawsze chętnie dzielę się wiedzą... potrafię opatrywać rany, piec ciastka i robić ładne rzeczy na drutach. - Bez śladu wstydu podsumowała większość swojego obecnego życia, zbierając łyżwy, torbę i ruszając w towarzystwie dziewczyny z powrotem na ścieżkę prowadzącą przez las do głównej drogi na Moście Godryka. Tak jak Eve nie ukrywała zaciekawienia, tak Kerstin nie próbowała ukrywać ekscytacji; wspólne zbieractwo zawsze było przyjemniejsze, przypominało jej o czasach, gdy mogła jeszcze robić to z Isabellą, bo ta nie była tak zaabsorbowana obowiązkami żony. A jeszcze wcześniej, gdy pomagała mamie...
- Potrzebujemy szyszek, które wciąż są dość twarde, bo to znaczy, że dobrze znoszą wilgoć i długo wytrzymają w stroiku. No i raczej nie rozpadną się, kiedy podgrzeję klej, żeby je posklejać... - Tak się wkręciła, że nawet nie zauważyła, w którym momencie przestała zwracać uwagę na to, czy Eve idzie za nią, czy przed nią, co trzyma w dłoniach i jaki ma wyraz twarzy; po raz kolejny zdradzając wyjątkowe zaufanie i nadzieję na to, że przeczucie nie będzie jej mylić.

/zt <3




The bees had declared a war, the sky wasn’t big enough for them all
Kerstin Tonks
Kerstin Tonks
Zawód : Pielęgniarka
Wiek : 24 lata
Czystość krwi : Charłak
Stan cywilny : Panna
For now
we are an unfinished story
waiting to be written
f o r n o w
OPCM : 0
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 3
Genetyka : Charłak
please be brave
Niemagiczni
Niemagiczni
https://www.morsmordre.net/t8101-kerstin-tonks https://www.morsmordre.net/t8192-parapetowa-skrzynka-pocztowa#235933 https://www.morsmordre.net/t8115-sister-kerstin#232161 https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t8799-skrytka-bankowa-nr-1965#261717 https://www.morsmordre.net/t8213-kerstin-tonks

Powrót do góry Go down

Od zawsze lubiła towarzystwo innych, najczęściej tych, którzy byli swoi. Poznani na tyle, aby nie rozczarowywali swą obecnością. Za to wobec obcych zachowując pewną dozę nieufności i ostrożności, ale i ich towarzystwo potrafiła tolerować, a nawet docenić. W końcu tak było i w tym przypadku, gdy blond włosa dziewczyna, nawet jeśli pozostawała w dużej mierze tajemnicą, miała w sobie coś, co sprawiało, że nie trzymała jej na dystans. Dziwne było to poczucie beztroski, prawie zapomniała, jak to jest. Jednak dość szybko została sprowadzona na ziemię, zmuszona, aby przypomniała sobie, jakie są teraz realia codzienności. Uśmiech spełzł z pełnych ust, minimalnie spięła ramiona.
- Ja.. tak, tak! Oczywiście, że w pobliżu Doliny. Najbliższa okolica na pewno ma nadal wiele do zaoferowania.- odparła pospiesznie.- Jeśli Cię zaniepokoiłam, to przepraszam, nie chciałam.- przyznała, dusząc w sobie bardziej emocjonalną reakcję. Ostatnim czasem czuła się mocno stłumiona, przyzwyczajając do tych mniej pozytywnych emocji i może dlatego w towarzystwie Kerstin tak bezmyślnie wpadła na podobny pomysł. Zerknęła na dłoń blondynki, kiedy ten delikatny chwyt nieco się przedłużał.
- Byłoby świetnie.- uśmiechnęła się ponownie, nieco oszczędniej i mniej pewnie.- Póki zima trwa, spróbuję znaleźć gdzieś łyżwy. Potrzebuję skupić się na czymś pozytywnym.- potrzebowała tego, naprawdę bardzo mocno. Nie chodziło nawet o ucieczkę od bliskich, ale o zwykłą zabawę przy nauce. Nawet jeśli miałaby finalnie nauczyć się jeździć sama, to obecnie wydawało się idealnym pomysłem na wolne chwile. Problemy, jakie uparcie trzymały się Doe, najpewniej nie przeminą nigdy, bo gdy znikną jedne, zaraz pojawią się drugie.- I chętnie się odwdzięczę za pomoc.- coś w jej oczach błysnęło raz jeszcze.- Mogę cię nauczyć tańczyć, jeśli byś chciała, a nie potrafiła. Chociaż patrząc, jak poruszałaś się na łyżwach, masz zadatki na tancerkę.- cicho się zaśmiała, a odrobinę przytłumiona pogodność wyszła na pierwszy plan znów.- Ponoć też całkiem dobrze gotuję, więc mogę być wsparciem w pieczeniu ciastek.- nigdy nikogo nie otruła, więc chyba naprawdę szło jej wystarczająco dobrze.Pokiwała głową, kiedy dziewczyna określiła, co potrzebowała. Idąc za instrukcją, wybierała te szyszki, które wydawały się idealne. Co jakiś czas zerkała w kierunku Kerry, przyglądając się jej entuzjazmowi, tak zaraźliwemu, że mimowolnie uśmiechała się.

zt


Lepiej być w kajdanach z ukochanymi ludźmi,
niż cieszyć się wolnością w samotności

Eve Doe
Eve Doe
Zawód : Tancerka, złodziejka
Wiek : 19
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Zamężna
Nie wszystko złoto,
co sroka ukradnie
OPCM : 10
UROKI : 5
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 15
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 18/55
SPRAWNOŚĆ : 7/0
Genetyka : Czarownica
danse macabre
Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9651-eve-doe https://www.morsmordre.net/t9728-raven https://www.morsmordre.net/t9727-magpie https://www.morsmordre.net/f358-doki-pont-street-13-7 https://www.morsmordre.net/t10225-skrytka-bankowa-nr-2211#311456 https://www.morsmordre.net/t9729-e-doe

Powrót do góry Go down

Strona 16 z 16 Previous  1 ... 9 ... 14, 15, 16

Leśny staw

Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach