Wydarzenia






 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share
 

 Wistmans Wood

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Mistrz gry
Mistrz gry

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Wistmans Wood Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500

Wistmans Wood Empty
PisanieTemat: Wistmans Wood   Wistmans Wood I_icon_minitime16.07.19 21:20

Wistmans Wood

Ten niesamowity las znajduje się w dolinie rzeki Dart, rozpościerając się na terenach hrabstwa Devon. Nietypowy porost roślin i drzew jedni nazywają zjawiskiem naturalnym, inny zaś dopatrują się w nim anomalii, stworzonej przy pomocy magii. W pobliskich wioskach z matki na córki powtarzana jest legenda, że niegdyś las był labiryntem z którego wyjść mógł jedynie ktoś wierny. Przed laty kobiety zostawiały swych mężów w środku lasu i zabierały lniany sznurek, którym oznaczały drogę. Tylko ci, którzy dochowali wierności odnajdywali drogę do domu. Pozostali wiązani byli z magią lasu, już na wieczność mając błąkać się między drzewami, próbując odnaleźć drogę do domu. 14 maja ludzie z pobliskiej wioski organizują niewielki festyn na upamiętnienie i potrzymanie życia legendy.


Powrót do góry Go down
Philippa Moss
Philippa Moss

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t7532-philippa-moss https://www.morsmordre.net/f47-sowia-poczta https://www.morsmordre.net/t7540-filipa https://www.morsmordre.net/f26-doki-pont-street-13-5 https://www.morsmordre.net/t7539-skrytka-nr-1834 https://www.morsmordre.net/t7542-phillipa-moss
Zawód : barmanka w "Parszywym Pasażerze", trochę szpieg
Wiek : 25
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony.
OPCM : 10
UROKI : 20
ELIKSIRY : 5
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 2
Genetyka : Czarodziej
Czego pragniesz?

Wistmans Wood Empty
PisanieTemat: Re: Wistmans Wood   Wistmans Wood I_icon_minitime17.07.19 13:16

30  listopada?

Właściwie to nie wiedziała, po jaką cholerę pani Boyle wysłała ją na drugi koniec świata. Dosłownie. Widoki może całkiem niegłupie, ale za to ten wicher mielący z rozkoszą jej włosy okazał się wyjątkowo upierdliwy. Pierwszy raz była w tych stronach, obserwowała wioski, krajobrazy raczej ignorowała, nie dostrzegając w nich nic specjalnego. No dobra, były tu jakieś dziwne drzewa, a wybrzeża ciągnęły się bez końca, ale wolała się nie gapić z jakimś paskudnym rozmarzeniem. Po prostu chciała ponownie ujrzeć swój brudny Londyn.
Do Puddlemere przybyła, aby odebrać paczkę od jakiegoś starego pustelnika. Pakunek dla pani Boyle był sprawą śmierdzącą wyjątkowo, ale nie wypytywała. Ufała tej kobiecie w pełni i nie ośmieliłaby się odmówić. Jej jedynej po prostu nie mogła. Ta wiara musiała być odwzajemniona, bo w innym wypadku właścicielka tawerny nie powierzyłaby jej takiego zadania. Ów pustelnik nie mógł wysłać sowy ani też wybrać innej formy doręczenia tajemniczej paczki. Sprawa wydawała się priorytetowa. Phils nie mogła zaprzeczyć, że cholernie ją kusiło zajrzenie do środka, kiedy już wyszła z zapyziałej nory starucha i ruszyła w drogę powrotną. Przez przeklętą anomalię nie mogła się teleportować i nie działały też kominki, więc musiała poszukać jakiegoś świstoklika. W razie czego dostała pieniądze na mugolski transport, ale to byłaby już naprawdę ostateczność. Kręcenie się między niemagami okazywało się wizją mało zachęcającą. Wolała już swoich opryszków z Pasażera. Tutaj czuła się obco, zbyt daleko od swoich własnych punkcików na szerokiej mapie kraju. Nie drżała jak byle panienka, gdy dowiedziała się, dokąd pojedzie, ale przy tej upiornej pogodzie każda wyprawa przemieniała się w katorgę.
Najlepszym dowodem na to były jej mokre, oprószone śniegiem włosy. Wędrowała szybko, wybrała drogę na skróty, przez jakiś lasek. Uśpione, zimowe drzewa poruszały się, uginając pod mocą bezdusznej wichury. Dziś wyjątkowo nie miała wysokich butów – nie zgłupiała jeszcze na tyle, by w szpilkach zdobywać wybrzeże.  Szczelnie za to, po czubek nosa, otulała się grubym płaszczem. W torbie chowała pakunek i cały czas trzymała tam dłoń. Czasy były niepewne. Mógł zaraz wyskoczyć zza drzewa jakiś gnom lub inna bestia. Nawet najgorszej ludzkiej kanalii nie obawiała się tak, jak tych magicznych stworzeń. Strach ten wynikał jednak bardziej z niewiedzy niż doświadczenia. Nauczyła sobie radzić ze stadem przygłupów, ale w oczy potwora spoglądała już pełna lęku. Merlin jeden wie, jakie mroczne zdolności nabyły te zwierzęta.
Ścieżka była wąska, porośnięta korzeniami i przykryta niezbyt grubą warstwą pierwszego śniegu. Stawiała kroki ostrożne, ale dość szybkie. Upadek mógłby uszkodzić przesyłkę. Wtedy cały ten wyjazd utraciłby sens, a tego zdecydowanie nie chciała.


Powrót do góry Go down
Heath Macmillan
Heath Macmillan

Dzieci
Dzieci
https://www.morsmordre.net/t6203-heath-macmillan#151883 https://www.morsmordre.net/t6876-listy-do-heatha#179597 https://www.morsmordre.net/t6233-bo-jak-nie-my-to-kto https://www.morsmordre.net/f143-kornwalia-puddlemere-dwor-macmillanow https://www.morsmordre.net/t6237-heath-macmillan#216112
Zawód : n/d
Wiek : 5
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony.
OPCM : 0
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej

Wistmans Wood Empty
PisanieTemat: Re: Wistmans Wood   Wistmans Wood I_icon_minitime17.07.19 22:48

Pod koniec listopada pogoda jakby nieco się poprawiła i Heath męczył wszystkich dookoła, żeby wyjść gdzieś z posiadłości. W końcu spędził w murach dworku prawie cały miesiąc. Ten czas wydawał się okrutnie długi dla takiego żywiołowego pięciolatka jak on sam. Cud, że budynek dalej stał tak jak wcześniej. Chociaż pewnie… niektórzy domownicy już mieli wizję jak chłopiec roznosi wszystko w drobny mak. Teraz zaś groźba była tym realniejsza, że Młody Lord bardzo chciał wyjść na zewnątrz.
W końcu, któryś z wujków poddał się i postanowił wziąć Heatha ze sobą na konną przejażdżkę. I tak miał zamiar się przejechać, więc wzięcie dzieciaka do towarzystwa nie powinno być większym problemem.
Gdy Heath dowiedział się, że może pojechać od razu się uspokoił i sprawnie ubrał się w ciepłe rzeczy, a potem szybko pognał do swojego wiernego kucyka. On pewnie też miał dość siedzenia w ciasnym boksie przez prawie miesiąc. Po krótkiej chwili jeźdźcy i wierzchowce byli gotowi i ruszyli w drogę. Starszy Macmillan poprowadził ich spokojnym tempem w stronę lasu. Do tej pory wszystko było w porządku. Szkoda tylko, że w Heathu właśnie obudziła się nutka rywalizacji i zanim starszy czarodziej zdążył zareagować dzieciak spiął swojego konika i zmusił go do szybkiego biegu - Kto pierwszy wyjedzie z lasu wygrywa! Na pewno mnie nie dogonisz!- rzucił ze śmiechem za siebie. Wujek chłopca, gdy tylko ochłonął rzucił się za malcem w pościg. Pech chciał, że dzieciak miał przewagę kilkunastu metrów i w pewnym momencie, za którymś z zakrętów stracił go z oczu. Tego tylko brakowało, żeby się tutaj zgubił. -Heath!- krzyknął tylko nie licząc zbytnio na odpowiedź. Cóż, czeka go żmudne przeczesywanie lasu.
W tym czasie Heath gnał na swoim kucyku na złamanie karku i dobrze, że konik należał do tych inteligentniejszych, bo w porę udało mu się wyhamować przed czarownicą. Co prawda zahaczył o nią gdzieś pyskiem, a Heath z krótkim okrzykiem zleciał z siodła, ale wyglądało na to, że chyba nikomu nic się nie stało?


Powrót do góry Go down
Philippa Moss
Philippa Moss

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t7532-philippa-moss https://www.morsmordre.net/f47-sowia-poczta https://www.morsmordre.net/t7540-filipa https://www.morsmordre.net/f26-doki-pont-street-13-5 https://www.morsmordre.net/t7539-skrytka-nr-1834 https://www.morsmordre.net/t7542-phillipa-moss
Zawód : barmanka w "Parszywym Pasażerze", trochę szpieg
Wiek : 25
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony.
OPCM : 10
UROKI : 20
ELIKSIRY : 5
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 2
Genetyka : Czarodziej
Czego pragniesz?

Wistmans Wood Empty
PisanieTemat: Re: Wistmans Wood   Wistmans Wood I_icon_minitime18.07.19 17:46

Igrający z nią los sprawił, że gdy w jednej chwili przystanęła, by spojrzeć na swoje przemoczone, zabrudzone buty, to w drugiej łypały już na nią wielkie końskie oczyska. Ten pysk niemal nie wbił się w jej pierś, gdy tak niespodziewanie wyhamował. To był mały koń. Chociaż nie znała się na zwierzętach, to umiała ocenić jego maleńkość. Nie widziała jeszcze dosiadającego go chłopca, który w tym czasie zdążył spaść z konia. Chyba nie dotarł do niej ten okrzyk. Przez chwilę tylko mierzyła się, pełna podejrzeń, z tym niespodziewanym pyskiem. Sięgnęła dłonią między uszy i pogłaskała trochę lękliwie. Później wyprostowała plecy i zdumiona spojrzała na małego paniczyka w eleganckim, ciepłym ubranku, który leżał na śniegu. W myśli ostro przeklęła, spodziewając się, że zaraz wyskoczy zza drzewa strapiony ojczulek i jeszcze oskarży ją o uprowadzenie zabłąkanego w lesie dzieciaka. Nikogo jednak nie dostrzegła. Ostrożnie obeszła konia i zbliżyła się do jeźdźca. Musiał być dość odważny i psotny, skoro zwiał jakiemuś dorosłemu. W to jednak dalej tak nie do końca wierzyła, dlatego dyskretnie obserwowała otoczenie. Kłopoty się z nią lubiły, a zdecydowanie nie chciała mieć nic wspólnego z uprowadzeniem dziecka.
– Gdzie twoi rodzice, chłopcze? – spytała, oglądając sobie dość wytworne siodło. Jakoś tak nie rzuciła się w pierwszym odruchu do ratowania paniczyka.
Samotny, zagubiony czy śmiały i zadowolony? Kim był ten malec?  Koń parsknął i potrząsnął łbem, a włosy na jego szyi zafalowały niedaleko Philippy. Poczuła przypływ tej niespecjalnie miłej woni. Przyzwyczajona do życia w największym syfie nie czuła jakiegoś wielkiego niesmaku. W końcu to tylko koń, w dodatku dość niewielki. Z dzieciakiem ktoś na pewno musiał być, bo gdyby sam nawiał z domu na koniu, to nie poradziłby sobie z przygotowaniem tego sprzętu. Nie była nawet pewna, czy nie był zbyt niski, by go samodzielnie dosiąść. – Wymknąłeś się, co? – zapytała trochę zaczepienie i założyła dłonie na ramionach. Nie wyglądał na mocno poobijanego. Posłała mu cwane, nieco rozpogodzone spojrzenie. O proszę, czy to taki mały cwaniaczek? Dzieciaki w tym wieku miały wyobraźnie nieograniczoną. Wcale nie zdziwiłaby się, gdyby jakiś nierozważny opiekun nawet nie zauważył, że chłopaka przy nim nie ma. Mimowolnie przypomniała sobie wczesne lata w sierocińcu, kiedy inne dzieci wciąż wymyślały kolejne psikusy dla wychowawców. Tylko ona jedna siedziała jak ta przestraszona ofiara. Dobrze, że dzisiaj już nią nie była. – No chodź, wstawaj – rzuciła, wyciągając w jego stronę obydwie dłonie. Powinien się wykaraskać z tej mokrej, ubłoconej ścieżki czym prędzej, jeśli nie chciał wyglądać jak ostatni brudas.


Powrót do góry Go down
Heath Macmillan
Heath Macmillan

Dzieci
Dzieci
https://www.morsmordre.net/t6203-heath-macmillan#151883 https://www.morsmordre.net/t6876-listy-do-heatha#179597 https://www.morsmordre.net/t6233-bo-jak-nie-my-to-kto https://www.morsmordre.net/f143-kornwalia-puddlemere-dwor-macmillanow https://www.morsmordre.net/t6237-heath-macmillan#216112
Zawód : n/d
Wiek : 5
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony.
OPCM : 0
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej

Wistmans Wood Empty
PisanieTemat: Re: Wistmans Wood   Wistmans Wood I_icon_minitime18.07.19 20:21

Jak to zwykle bywa Heath miał dużo więcej szczęścia niż rozumu. Nic zaskakującego, bo jak widać mały Macmillan był typem, który najpierw robił, a potem myślał i nic nie wskazywałoby na to, że w przyszłości miałby z tego wyrosnąć. Oby kiedyś nie popadł przez to w jakieś duże kłopoty.
Miał szczęście, że wpadł w śnieg, który nie był ubity. Dzięki temu i w miarę grubemu ubraniu nic sobie nie zrobił mimo upadku. Swoje też zrobiło to, że konik nawet nie wierzgnął, a upadek był spowodowany głównie tym, że zaskoczony Heath nie utrzymał się w siodle.
Miał zamiar już się zebrać z gleby spostrzegł jakąś nieznajomą czarownicę. Wcześniej jej nie zauważył, więc miał wrażenie jakby się zmaterializowała tuż przy kucyku. Z tego zaskoczenia aż zaprzestał wygrzebywania się ze śniegu. – Rodzice?- powtórzył za nią w pierwszym odruchu i rozejrzał się dookoła. – Byłem z wujkiem…- wyjaśnił, gdy jakieś zapadki mu przeskoczyły w mózgu i skojarzył o co mogło nieznajomej czarownicy chodzić. – Ścigaliśmy się kto pierwszy wyjedzie z lasu…- w sumie to nawet nie ścigali się tylko Heath po prostu wypruł na przód, ale to już taki detal. W jego własnym mniemaniu to był wyścig. –Musiałem pewnie gdzieś źle skręcić- dodał jeszcze po tym jak rozejrzał się dookoła i nie zobaczył w pobliżu starszego Macmillana. W sumie nie pierwszy i nieostatni raz. Żadna nowość w przypadku Heatha. –Kurcze, za łatwo wygra…- mruknął jeszcze pod nosem. To było teraz jego największe zmartwienie, że przegra wyścig, którego de facto wcale nie było.
Dopiero w momencie, gdy kobieta zwróciła się do niego by wstawał, zorientował się, że dalej siedzi na śniegu, który nieco zaczynał się pod nim topić. Jeszcze chwila takiego siedzenia i mógłby przemoknąć, a to by nie było fajne. Chętnie skorzystał z pomocy czarodziejki i już po krótkiej chwili stał na dwóch nogach. – Dzięki!- wyszczerzył się szeroko w szczerbatym uśmiechu. - – Mam na imię Heath - przedstawił się jeszcze krótko, tak jak miał to w zwyczaju.


Powrót do góry Go down
Philippa Moss
Philippa Moss

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t7532-philippa-moss https://www.morsmordre.net/f47-sowia-poczta https://www.morsmordre.net/t7540-filipa https://www.morsmordre.net/f26-doki-pont-street-13-5 https://www.morsmordre.net/t7539-skrytka-nr-1834 https://www.morsmordre.net/t7542-phillipa-moss
Zawód : barmanka w "Parszywym Pasażerze", trochę szpieg
Wiek : 25
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony.
OPCM : 10
UROKI : 20
ELIKSIRY : 5
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 2
Genetyka : Czarodziej
Czego pragniesz?

Wistmans Wood Empty
PisanieTemat: Re: Wistmans Wood   Wistmans Wood I_icon_minitime18.07.19 21:02

Był taki… mały. To naprawdę kiepsko, aby siedział sam pośrodku gęstego, lodowatego lasu. Ktoś powinien dostać po łapach za nieupilnowanie dziecka. W dodatku to nie był byle malec, a pewnie syn jakiegoś miejscowego bogacza. Szkoda, że ich tak nie „pilnowali” w sierocińcu. Może zdołałaby przez te lata pod tak czujnym okiem zwiedzić calutki Londyn jako ta kilkuletnia smarkula. Wiedziała, że niektóre sieroty kombinowały, aby jakoś dostać się na poddasze i stamtąd przejść na dach sąsiedniego budynku, ale wtedy jeszcze nie była taka kumata i z przerażonymi oczkami spoglądała na ich działania. Z niechęcią jednak powracała do wspomnień z tamtego okresu.
– Więc wykiwałeś wujaszka – stwierdziła, podsumowując jego słowa. – Pewnie nie będzie zadowolony. Ten las to kiepskie miejsce dla takiego małego chłopca – zauważyła, orientując się wreszcie, że pewnie nawet nie miał tych siedmiu lat. Ten wujek to musiał być wariat jakiś lub po prostu lubił życie na krawędzi. Ścigać się z dzieciakiem w gorzkim lesie. Zgubienie się wcale nie mogło być tym najgorszym scenariuszem. Mógł spaść z konia, galopując zbyt szybko. Właściwie to nawet spadł. Z ulgą jednak zarejestrowała, że z jej pomocą zaczął się dość sprawnie podnosić. Oj, gdyby tylko mogła tego nędznego opiekuna poznać, to chyba powiedziałaby mu parę nieuprzejmych słów. Beznadziejny z niego wujek, skoro nie umiał nadążyć za kilkulatkiem i zabawiał się w jakieś leśne wyścigi.
Wcale nie zdziwił jej fakt, że teraz chłopak przejmował się bardziej przegraną niż tym, że jest tu całkiem sam. Pewnie nawet nie wiedział, co się wokół niego dzieje. Pochyliła się ku niemu, aby się upewnić, że nic mu nie jest. Z energią otrzepała oprószone śniegiem ubranko – No to, Heath… Jestem Philippa. Nie połamałeś się, nie? – spytała dla pewności, bo jednak widziała, że wstał bez trudu. W dodatku nie jęczał jak niektóre rozpieszczone paniska. Całe szczęście, że chociaż tyle. Niemniej i tak nie mogła dzieciaka zostawić samego na środku lasu.
– Myślisz, że ten wujek cię znajdzie? – dopytała, zerkając przy okazji na konia, który dość posłusznie przy nich stał. Co oni robili z tymi dzieciakami, że już w takim wieku śmigały na koniach. Niby to tylko kucyk, ale jednak upadek też na pewno zabolał. Wyobrażała sobie, że uczą ich miliona pierdół, malowania, szydełkowania, śpiewania i tak aż do znudzenia, aż do momentu, kiedy odkryją jakieś niespotykane talenty. W tejże chwili mocniej doceniła swoje koszmarnie nędzne dzieciństwo.


Powrót do góry Go down
Heath Macmillan
Heath Macmillan

Dzieci
Dzieci
https://www.morsmordre.net/t6203-heath-macmillan#151883 https://www.morsmordre.net/t6876-listy-do-heatha#179597 https://www.morsmordre.net/t6233-bo-jak-nie-my-to-kto https://www.morsmordre.net/f143-kornwalia-puddlemere-dwor-macmillanow https://www.morsmordre.net/t6237-heath-macmillan#216112
Zawód : n/d
Wiek : 5
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony.
OPCM : 0
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej

Wistmans Wood Empty
PisanieTemat: Re: Wistmans Wood   Wistmans Wood I_icon_minitime19.07.19 22:47

Może i był mały, ale na pewno energii miał za trzech. Chociaż tego na razie nie było widać. Ot, kwestia czasu. Philippa niesłusznie podejrzewała zaniedbania ze strony wujka. No może trochę było jego winy, bo mógł być nieco uważniejszy, ale naprawdę trudno jest upilnować takiego wiercipiętę. No, albo po prostu to ten niezwykły talent Heatha w urywaniu się spod czujnego spojrzenia swoich opiekunów. No i ten cały wyścig to był pomysł tylko i wyłącznie małego lorda.
- Mógł jechać szybciej, to by mnie nie zgubił- odparował od razu - Ten las nie jest taki zły- wzruszył ramionami - Ten las nie jest taki zły- dorzucił jeszcze - No… jest trochę pokręcony i w ogóle łatwo się w nim zgubić, ale mieszkam niedaleko i całkiem dobrze go znam- to stwierdzenie było nieco na wyrost, ale czarownica nie musiała o tym wiedzieć. - W ogóle byłem kiedyś w gorszym lesie, wiesz? I to w nocy! I tam było wszystko strasznie zamglone- nie zapomniał podzielić się z nią i tą informacją.
-Nie, wszystko w porządku- odpowiedział czarownicy przy okazji mając na paszczy szeroki uśmiech -W sumie to upadek z miotły jest dużo gorszy…lubisz latać na miotle? - dodał jeszcze. A potem zamyslił się nad odpowiedzią na pytanie jakie zadała kobieta. -Uhm… nie wiem. Chyba powinien, prawda?- spojrzał pytająco na Philippę tak jakby ona mogła znać odpowiedź na to pytanie-Chociaż, może lepiej by było jakbym na niego poczekał gdzieś przy wyjściu z lasu? Kiedyś będzie musiał z niego wyjechać- zaproponował. Nie był pewien czy to dobry pomysł, ale opcje miał dwie, albo nawet trzy. Zostać tutaj i czekać, pojechać na skraj lasu i czekać tam, albo spróbować wrócić samodzielnie do domu. Nie był pewien co zrobić, więc na razie podszedł do swojego kucyka i pogłaskał go po nosie.
Heath nawet nie zdawał sobie sprawy z tego jak wiele ma szczęścia, że był Macmillanem. Dzięki temu miał dużo lepsze dzieciństwo niż inni szlachetnie urodzeni. Można się wręcz pokusić o stwierdzenie, że bardziej normalne. Chociaż wciąż, był bardziej ograniczony w niektórych kwestiach niż zwykłe dzieciaki.


Powrót do góry Go down
Philippa Moss
Philippa Moss

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t7532-philippa-moss https://www.morsmordre.net/f47-sowia-poczta https://www.morsmordre.net/t7540-filipa https://www.morsmordre.net/f26-doki-pont-street-13-5 https://www.morsmordre.net/t7539-skrytka-nr-1834 https://www.morsmordre.net/t7542-phillipa-moss
Zawód : barmanka w "Parszywym Pasażerze", trochę szpieg
Wiek : 25
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony.
OPCM : 10
UROKI : 20
ELIKSIRY : 5
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 2
Genetyka : Czarodziej
Czego pragniesz?

Wistmans Wood Empty
PisanieTemat: Re: Wistmans Wood   Wistmans Wood I_icon_minitime20.07.19 12:52

Filipa nie miała dzieci i raczej nie zanosiło się, aby kiedykolwiek została matką. Nie widziała siebie w takiej roli, z dzieciakami miała do czynienia naprawdę rzadko, ale na dłuższą metę irytowały ją niemiłosiernie. Ich energia była wyjątkowo, podobała jej się ich zawziętość, ale dostatecznie głośno było w jej pracy, aby jeszcze po niej miała znosić krzyki w swoim domu. Może kiedyś jej przejdzie, ale dzisiaj totalnie nie chciała się babrać w gównach, dosłownie. Brakowało jej forsy i poświęcała się pracy. Gdy przywoływała zaś obrazy z dziecięcych lat, utwierdzała się tylko w przekonaniu, że mogłaby skrzywdzić takiego malca, wydając go na świat. A znała ból kryjący się w tych małych oczach aż za bardzo.
– Tak? I pewnie bez problemu odnajdziesz drogę do domu, co? – parsknęła, kręcąc lekko głową. Ależ ten chłopiec był pewny swego. Sama byłaby przerażona, gdyby w takim wieku znalazła się nagle w gęstym, zimowym lasku. Te powyginane magicznie gałęzie wydawały jej się upiorne. Chociaż światło dnia obdzierało je z tego mroku. Niemniej to dzieciak, powinien wołać żałośnie za mamą i wycierać rozmazane smarki. Wyprostowała plecy i ponownie rozejrzała się w poszukiwaniu owego wujka. – Przygodny z ciebie chłopak, w dodatku szczęściarz – podsumowała, gdy zaczął opowiadać o przygodzie w nocnym lesie. Nie wymądrzała się i nie rzucała kąśliwych, ciotkowych uwag, których pewnie miał po dziurki w nosie. Mogła mieć wątpliwości jednak coraz większe wobec jego nierozsądnych opiekunów, ale jeśli lubili mieć własne dziecko gdzieś, to nie było to jej sprawą. Może nawet dobrze, dzieciak wyrośnie na zaradnego i nie posika się w majtki przy jakiejś gorszej sytuacji. Chyba sam sobie fundował szkołę życia, błądząc po różnych okropnych miejscówkach. Nie chciałaby być jego matką.
– Nie lubię, zresztą nie umiem latać  –powiedziała krótko. Chyba nikt go nie nauczył, że nie powinien dzielić się wiedzą o świecie czarodziejów z obcymi. Przecież nie miał pewności, że rozmawiał z czarownicą. Za to Filipa już wiedziała, że to magiczne dziecko. Może to jakaś anomalia tak złośliwie zapędziła go na drugi koniec lasu? Słyszała, że dzieciaki nie miały łatwo z tym.
Już czuła, że będzie musiała robić za niańkę.
– Odprowadzić cię tam? – zapytała, chociaż chyba wiedziała, że i tak to zrobi. – Myślę, że to wcale nie taki głupi pomysł. Tylko ważne, żebyś już się stamtąd nie ruszał, bo inaczej wujek nigdy cię tu nie odnajdzie – wyjaśniła, spoglądając na tą zarumienioną od zimna buzię chłopca. Poradziłaby sobie chyba z posadzeniem chłopca na kucyku i odprowadzeniem go na ten skraj lasu. – To daleko? – zapytała jednak dla pewności.


Powrót do góry Go down
Heath Macmillan
Heath Macmillan

Dzieci
Dzieci
https://www.morsmordre.net/t6203-heath-macmillan#151883 https://www.morsmordre.net/t6876-listy-do-heatha#179597 https://www.morsmordre.net/t6233-bo-jak-nie-my-to-kto https://www.morsmordre.net/f143-kornwalia-puddlemere-dwor-macmillanow https://www.morsmordre.net/t6237-heath-macmillan#216112
Zawód : n/d
Wiek : 5
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony.
OPCM : 0
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej

Wistmans Wood Empty
PisanieTemat: Re: Wistmans Wood   Wistmans Wood I_icon_minitime20.07.19 15:37

To po prostu był styl bycia Heatha, jak na dzieciaka był wyjątkowo śmiały i często sprawiał wrażenie jakby w ogóle niczego się nie bał. To ostatnie po części tylko było wynikiem jego charakteru, bo częściowy wpływ na pewno miało to, że Heath był jeszcze dość mały i nie mógł sobie za bardzo wyobrazić z czym mógłby się wiązać nocleg w lesie, albo spotkanie jakiejś niebezpiecznej osoby. Jak na razie kwestia zgubienia się była dla niego przygodą. Może gdyby to był pierwszy raz, że gdzieś się zgubił to zachowywałby się nieco inaczej, ale on ciągle gdzieś się urywał spod opieki.
- Pewnie, że tak. A na pewno bym trafił po wyjściu z lasu- odpowiedział pewnie. Po samej kniei mógłby trochę pobłądzić, ale gdyby się wydostał spośród drzew to droga nie była wcale taka skomplikowana, żeby miał się zgubić po drodze. Wyszczerzył się jeszcze szerzej, demonstrując przy okazji w pełnej okazałości szczerby po zębach, które zdążyły już wypaść. Zawsze fajnie usłyszeć, że jest się szczęściarzem.
Co do samego mówienia o czarodziejskich sprawach… na razie jeszcze nie było z tym problemu, więc nic specjalnie mu o to głowy nie suszył. Heath miał dopiero pięć lat, więc nawet jakby coś palnął przy mugolach to wzięto by jego słowa za zwykłą dziecięcą paplaninę. Zresztą, Heath prawie w ogóle nie miał kontaktu z niemagicznymi.
-Uhm…- mruknął tylko zawiedziony, gdy powiedziała, że nie lubi latać. Trudno. Nie wszyscy muszą wszystko lubić, ale dla niego to było trochę dziwne. Jak można nie przepadać za miotlarstwem?
- Znasz drogę?- zapytał od razu przy okazji nieświadomie się przyznając, że on w tym momencie nie miał pojęcia w której części lasu się znajduje. -Poczekam wtedy na niego…- obiecał jeszcze Philippie. - Nie, nie bardzo. Nie jechałem tutaj zbyt długo, odkąd weszliśmy w las- wyjaśnił. Nie był w stanie powiedzieć konkretnie jak długo jechał, ale tak naprawdę przejażdżka dopiero się zaczynała.


Powrót do góry Go down
Philippa Moss
Philippa Moss

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t7532-philippa-moss https://www.morsmordre.net/f47-sowia-poczta https://www.morsmordre.net/t7540-filipa https://www.morsmordre.net/f26-doki-pont-street-13-5 https://www.morsmordre.net/t7539-skrytka-nr-1834 https://www.morsmordre.net/t7542-phillipa-moss
Zawód : barmanka w "Parszywym Pasażerze", trochę szpieg
Wiek : 25
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony.
OPCM : 10
UROKI : 20
ELIKSIRY : 5
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 2
Genetyka : Czarodziej
Czego pragniesz?

Wistmans Wood Empty
PisanieTemat: Re: Wistmans Wood   Wistmans Wood I_icon_minitime20.07.19 22:31

Dobrze, że nie był taką jęczybułką. Gdyby wiecznie na niego chuchano i dmuchano, to za dziesięć lat mógłby okazać się tępym nieśmiałkiem niezdolnym do żadnego śmiałego działania. Tymczasem swoją przebojowością aspirował na całkiem zmyślnego malucha. Za parę lat mógłby rozstawiać ludzi po kątach i nie bać się byle błahostki. Dziś wpędzał krewnych w niepokój, ale dzięki temu z każdym dniem był coraz mocniej zahartowany. Żyli w świecie podłym, tu nie było miejsca na słodkości, na wyśnioną idyllę – to była kupa gnoju, z którym któregoś dnia przyjdzie się zmierzyć nawet takim dzieciakom jak ten mały paniczyk. Phlippa przyjęła jego tłumaczenia z ufnością, choć chyba nieco udawaną. Po prostu wiedziała, że w tym wieku wyobraźnia mogła dodawać skrzydeł, ale gdy chodziło o faktyczne efekty, to bywało naprawdę różnie. Nie zamierzała być jednak tą, która ostro pociągnie go za to puchate skrzydełko na ziemię.
Jeżeli tutaj mieszkał i wymykał się dość często, to faktycznie mógł robić za przewodnika, ale lasy zdawały się zlewać, wyglądał z każdej strony beznadziejnie tak samo i przeczuwała tak po cichu, że mały chłopczyk niespecjalnie spisałby się w roli lokalnego przewodnika. Mógł jednak wiedzieć więcej niż ona, bo przecież pierwszy raz w ogóle była w tej części kraju. Dzieci potrafiły zaskakiwać, wyłapywały całkiem nieoczywiste szczegóły, a Heath wyglądał na dość bystrego. Może jednak wspólnie jakoś dadzą radę, prawda?
– Nie, nie znam drogi, ale przecież ty świetnie sobie poradzisz – zawołała, odrobinę przy tym zmieniając głos. Pragnęła, by uwierzył w swoje możliwości, chciała dać mu tę malutką szansę. Jeśli orientacja chłopca zawiedzie, to zawsze mogą połączyć siły i wspólnie na pewno jakoś się stąd wydostaną. – Więc to nie tak daleko, jakoś dotrzemy – dopowiedziała jeszcze, po czym objęła go ramionami i podniosła. Za chwilę znów siedział dumnie w siodle. Złapała za uwiąz i pociągnęła delikatnie, mając nadzieję, że kucyk nie będzie stawiał oporu. – Prowadź, Heath. Jestem pewna, że przypomnisz sobie drogę – oznajmiła, wkładając odrobinę energii w te słowa, aby poczuł, że naprawdę w niego wierzy. Nie był sam. Żadne dziecko nigdy nie mogło być samo. Filipa akurat bardzo pragnęła, aby tak było zawsze. Chyba właśnie dlatego zgodziła się mu pomóc.
Ruszyli w drogę.


Powrót do góry Go down
Heath Macmillan
Heath Macmillan

Dzieci
Dzieci
https://www.morsmordre.net/t6203-heath-macmillan#151883 https://www.morsmordre.net/t6876-listy-do-heatha#179597 https://www.morsmordre.net/t6233-bo-jak-nie-my-to-kto https://www.morsmordre.net/f143-kornwalia-puddlemere-dwor-macmillanow https://www.morsmordre.net/t6237-heath-macmillan#216112
Zawód : n/d
Wiek : 5
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony.
OPCM : 0
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej

Wistmans Wood Empty
PisanieTemat: Re: Wistmans Wood   Wistmans Wood I_icon_minitime24.07.19 10:03

Nie dało się ukryć, że był dzieckiem szczęścia. Nie zdawał sobie z tego sprawy ile razy do tej pory mogło mu grozić niebezpieczeństwo. O wielu rzeczach jeszcze nie wiedział, ale to było wręcz zaskakujące jak często podczas różnych przygód napotykał osoby które chciały mu pomóc, a nie skrzywdzić. Nawet statystycznie rzecz biorąc, przy tej ilości różnych dziwnych wypadków, powinien trafić na kogoś ze złymi zamiarami. Jedynym wytłumaczeniem było chyba tylko właśnie szczęście.
Heath zrobił pewną siebie minę gdy Philippa powiedziała, że na pewno sobie poradzi z wyprowadzeniem ich z lasu. Przed chwilą nie był taki do końca przekonany czy faktycznie da sobie z tym radę, ale teraz… nie mógł powiedzieć, że nie? Prawda? -No pewnie, że tak- przytaknął energicznie. Poza tym wiedział z której strony przyjechał, a to już coś. Jak pojadą w tamtym kierunku to na pewno im się uda, co nie?
-Oooo- wydał z siebie cichy okrzyk gdy czarownica go złapała i wsadziła na siodło. Dałby sobie radę, ale… tak było fajniej. I nie musiał się martwić, że mu się nie uda wdrapać na grzbiet kucyka za pierwszym razem. - Pewnie nie jest…- zgodził się z kobietą. Nawet gdyby jechał tutaj pełnym pędem to ile mogłaby trwać podróż powrotna? Pewnie z jakieś dwadzieścia minut i to tylko gdyby szli niespiesznym marszem. Konik posłusznie dał się poprowadzić Philippie. Tata chłopca przezornie dał Heathowi wyjątkowo spokojnego i ułożonego wierzchowca. Gdyby ten był trochę mniej spokojny to przy ruchliwości chłopca… mogłoby to się skończyć nie najlepiej. A tak, dzielny konik z filozoficznym spokojem znosił wyczyny swojego jeźdźca, ba nawet gdy przeniosło ich swego czasu do mieszkania Samuela nie spanikował.
Młody Lord starał się w miarę pewnie pokazywać drogę. W sumie to nie było takie trudne, ledwie raz czy dwa zawahał się na któryś rozstajach, ale z pomocą od razu przyszła mu Philippa. Nie minęło dużo czasu gdy wydostali się z lasu, a parę chwil później pojawił się zaniepokojony wujek chłopca. Heathowi pozostało tylko pożegnać się z nową znajomą, a trochę złemu wujkowi obiecać, że już nie będzie się od niego oddalać.
|zt x2


Powrót do góry Go down
 

Wistmans Wood

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Reszta świata :: Inne miejsca :: Anglia i Walia :: Kornwalia, Puddlemere-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-19