Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Alphard Black

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Alphard Black
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t5607-alphard-black http://www.morsmordre.net/t5622-tezeusz#131593 http://www.morsmordre.net/t5621-black-hole-in-your-soul http://www.morsmordre.net/f184-grimmauld-place-12 http://www.morsmordre.net/t5637-a-r-black
pracownik Międzynarodowego Urzędu Prawa Czarodziejów
27
Szlachetna
Kawaler
Niektórzy ludzie nie potrzebują żadnej logiki ani pieniędzy. Nie można ich kupić, torturować ani negocjować z nimi. Niektórzy chcą tylko patrzeć, jak świat płonie.
10
9
2
0
3
11
10
5
Czarodziej

PisanieTemat: Alphard Black   01.01.18 2:36


Alphard Regulus Black

Data urodzenia: 23 IX 1928
Nazwisko matki: Flint
Miejsce zamieszkania: Grimmuald Place 12, Londyn
Czystość krwi: szlachetna
Status majątkowy: bogaty
Zawód: pracownik Międzynarodowego Urzędu Prawa Czarodziejów w Brytyjskim Ministerstwie Magii
Wzrost: 187 cm
Waga: 84 kg
Kolor włosów: czarny
Kolor oczu: ciemny
Znaki szczególne: wysoki wzrost, długa i szeroka blizna na plecach ciągnąca się od prawej łopatki do lewego biodra.


Było pewne, że dziecko urodzone w dzień równonocy jesiennej, które wyszło z łona matki przy ostatnich promieniach zachodzącego słońca, już zawsze będzie znajdować się na życiowym rozdrożu. Mroczna dusza ostatkiem sił trzymająca się jasności. Takie przekonanie żyjące w głowie starszej kobiety przyjmującej poród, niby tylko niewinny zabobon, lecz głośno wypowiedziany w stronę ojca nowo narodzonego dziecka, w końcu stało się boleśnie prawdziwe. Pierwsze lata życia trzeciego dziecka a drugiego syna Polluxa i Irmy Black nie ukazały niczego niepokojącego. Alphard cieszył się dobrym zdrowiem i wykazywał wszystkie cechy zewnętrzne odpowiednie Blackom: jego włosy były czarne, wręcz krucze, oczy ciemne, przypominającej dwie małe, głębokie otchłanie, zaś skóra pozostawała blada, lecz nie w chorobliwy sposób, prędzej w ten świadczący o szlachetnym pochodzeniu, czyli zwyczajnie nieskalanej zbyt wielką dawką promieni słonecznych. Był dzieckiem żywym i radosnym, jednocześnie na tyle rozsądnym, aby nie ukazywać tej części swej natury wszem i wobec. Doskonale wiedział, kiedy jest odpowiedni czas na zabawę, a kiedy nastaje moment, w którym oczekuje się od niego ciszy, spokoju i bezwzględnego posłuszeństwa. Z łatwością przyswajał nowe informacje, nabywał nowe umiejętności, rozwijał się w pełni normalnie. Po raz pierwszy jego magiczne zdolności dały o sobie znać, gdy jako czterolatek oburzony odebraniem mu latającej miotły zmienił kolor włosów starszego brata na wściekle żółty. Naprawdę miał ogromne szczęście, że całe zajście widziała jego matka, w przeciwnym razie oberwałby po głowie czymś więcej niż miotłą. Jednak jego dzieciństwo nie mogło krążyć wokół ukochanej miotły, dlatego grzecznie przykładał się do lekcji etykiety, szermierki, jazdy konnej, nawet udało mu się wziąć udział w pierwszym polowaniu w wieku sześciu lat, choć tak naprawdę przyglądał się tylko jak oskórowany zostaje królik. Był naprawdę oczarowany tym widokiem, podekscytowany, a jego twarz rozpromieniał uśmiech. To zdarzenie pozwoliło mu odkryć, że jest inny od zaledwie marszczącej brwi na ten widok Walburgii czy zdystansowanego Cygnusa. Z młodszym bratem łatwiej mu było rozmawiać, zwierzać się z pomysłów na to, jak ponownie dopiec starszemu rodzeństwu czy wystraszyć domowego skrzata, nawet otwarcie mówić o swoich wątpliwościach co do odczuć ojca wobec własnej osoby. Bardzo pragnął zdobyć akceptację ze strony surowego rodzica, lecz z biegiem lat wybił sobie ten pomysł z głowy, w końcu wszystkie nadzieje ojca pokładane były w najstarszym synu. Gdy wreszcie to zaakceptował, stopniowo zaczął usuwać się w cień, gdzie nie mogło go dosięgnąć ojcowskie spojrzenie pełne nieprzychylności. Wciąż jednak pozostawał wierny rodzinnym tradycjom i nigdy nie zdarzyło mu się podważyć ojcowskich nauk. Wychowanie w oparciu o dyscyplinę i bez zbędnej emocjonalności  rozwinęło w nim odporność na obciążenia psychiczne, więc jak każdy Black był daleki od załamania nerwowego. Nigdy nie płakał i nie jęczał nad swym losem, o wiele chętniej śmiało chwytał za stery swego życia z uporem i determinacją. Jeśli coś sobie postanowił, nic nie mogło go odwieść od realizacji idei, w taki właśnie sposób już jako malec ukazywał silną wolę.


Otrzymanie listu ze Szkoły Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie było czymś pewnym, mimo to wciąż pozostawało wydarzeniem wielce ekscytującym, oczekiwanym z niecierpliwością. Alphard z dumą dociskał list do piersi, a potem z szerokim uśmiechem chwalił się nim rodzicom, którzy, rozumiejąc powód jego entuzjazmu, wyjątkowo nie próbowali go gasić poprzez skarcenie swej pociechy za zbyt widoczne okazywanie emocji, a właściwie to za jawne obnoszenie się z nimi. Swoją naukę w Hogwarcie rozpoczął w 1940 roku. Zamek szybko stał się dla niego oazą, miejscem, gdzie może wywalczyć sobie odrobinę wolności. Nadal wymagano od niego doskonałej prezencji, w tym doskonałych wyników w nauce, jednak nie ślęczał nad książkami dniami i nocami, o wiele chętniej oddawał się wszelkim rozrywkom. Przechadzał się po zamku w celu odnalezienia wszystkich tajemniczych przejść, w ten sposób po raz pierwszy poddając pod próbę wrodzoną ciekawość. Zawsze kryła się w nim chęć zweryfikowania wszystkiego, każdej usłyszanej tezy, dowiedzenia czegoś w pełni samodzielnie. Na trzecim roku wstąpił do Klubu Pojedynków, gdzie nauczył się działać szybko i być zwinnym. Na czwartym dołączył do drużyny Qudditcha i od samego początku radził sobie naprawdę świetnie. Latanie na miotle inaczej było dla niego dziecinnie łatwe i przede wszystkim sprawiało mu ogromną przyjemność. Wciąż daleko mu było do zawodowców czy osób wykazujących wyjątkowy talent w tej materii, jednak mimo wszystko wybijał się spośród uczniów biorących udział w szkolnej rywalizacji, dzięki czemu zdobył uznanie w swoim domu jako świetny pałkarz. Z jednej strony odurzyła go beztroska, na jaką nie mógł sobie nigdy pozwolić w rodzinnym domu, mimo to nie zapominał o swych korzeniach i utrzymywał maskę beznamiętnego czystokrwistego. Nie zadawał się z mugolakami, nie wdawał w żałosne potyczki słowne, pamiętał podczas posiłków o etykiecie, nie uciekał z dormitorium w czasie ciszy nocnej.


Coś się w nim zmieniło, gdy osiągnął wiek nastoletni. Nagle jako piętnastolatek zaczął popadać ze skrajności w skrajność – od euforii po depresję, ze stanu głębokiej apatii do nieustającego pobudzenia. Z początku jego zmiany nastrojów były przypisywane burzy hormonów, potem zaczęto doszukiwać się w nich szaleństwa, jakoby zbyt częste małżeństwa pośród bliskiego kuzynostwa wśród Blacków w końcu doprowadziły kolejne pokolenie nie tylko do podupadającego zdrowia, ale również do choroby psychicznej. Alphard nie popadł jednak w żaden obłęd, po prostu czasem nie potrafił nad sobą zapanować, kiedy w chwilach ogromnego rozbudzenia gonitwa myśli doprowadzała do eskalacji emocji. Ułomność ta pozbawiła go resztek złudzeń – pozwoliła mu uświadomić sobie, że nigdy nie zdobędzie pełnego uznania ze strony ojca; wszystkie jego starania poczynione w tym kierunku za każdym razem spełzną na niczym. Wciąż był członkiem szlachetnego i starożytnego rodu Blacków, lecz nie tak wspaniałym, co jego starszy brat. Fakt ten deprymował, jednocześnie doprowadził do tego, iż Alphard polubił tę część chorego cyklu, kiedy mógł puścić wodze fantazji. Zbyt mocno skupiony na celu stawał się bezwzględny, pozbawiony hamulców, zbyt impulsywny. Młody Black, próbując odkryć siebie przy jednoczesnym wpasowaniu się w kanon swego rodu, otoczył się rówieśnikami ze szlachetnych rodzin i zapragnął wraz z nimi zgłębiać tajniki czarnej magii. Pragnienie dążenia do potęgi szybko stało się jego obsesją, jak również postać Toma Riddle’a, tak bardzo obeznanego z mroczną gałęzią magii. Był czas, kiedy Alphard był gotów zaledwie na skinienie jego palca zrobić dosłownie wszystko. Jednak w stanach apatii dopadały go wątpliwości. Chęć do działania nie stawała się tak pilna, każdy ruch zaczynał być poddawany głębokiej analizie, nawet kwestia słuszności ideałów rodziny Blacków musiała zostać przemyślana pod wieloma aspektami. Słuchanie tez o czarnej magii z ust najbardziej charyzmatycznego młodzieńca w Slytherinie było ogromnym przywilejem dla każdego Ślizgona, również dla tych o krwi czystej szlachetnej. Było w tym coś kuszącego, ale również niebezpiecznie uzależniającego, co przerażało. Do młodego przedstawiciela szlachetnego rodu musiało w końcu dotrzeć, że jest traktowany niczym pionek. Riddle domagał się jego towarzystwa, bo widział w tym korzyść. Pociągnięcie za sobą młodego pokolenia czystokrwistych czarodziejów miało służyć budowaniu solidnego zaplecza pod przyszłe działania polityczne. Żaden Black nigdy nie był bezmyślną owcą kroczącą za pasterzem. Gdy Tom zakończył edukację, Alphard zdystansował się od osób wciąż będących pod jego urokiem i na własną rękę zaczął pogłębiać swą wiedzę. Miał ku temu odpowiednie warunki – rodzinną bibliotekę Blacków pełną czarnomagicznych ksiąg. Po piątym roku nauki, jeszcze w pociągu Hogwarts Express, otrzymał zaproszenie do Klubu Ślimaka, które uprzejmie przyjął, chcąc w ten sposób zapewnić sobie jeszcze większą przychylność Mistrza Eliksirów. Było to bardzo ślizgońskie podejście, jednak Alphard musiał upewnić się, że eliksiry nie będą mu sprawiać trudności pod koniec nauki. Szybko okazało się, że podczas dwóch ostatnich lat edukacji nie miał trudności z nauką, lecz z pewnym zauroczeniem, przez które jego wątpliwości wobec antymugolskiej retoryki zostały rozbudzone bardziej niż zwykle.


Z ciężkim sercem opuszczał Hogwart, choć był to przecież zdecydowany krok ku dorosłości. Owutemy zdał z bardzo dobrymi rezultatami. Z OPCM i zaklęć otrzymał Wybitny, z numerologii, historii magii i starożytnych run Powyżej Oczekiwań, zaś z astronomii, transmutacji i eliksirów Zadowalający. Takie wyniki pozwalały mu rozpocząć pracę w ministerstwie, do której mimo wszystko się nie palił. Wciąż nie był kimś w pełni ukształtowanym, był za to człowiekiem mocno rozdartym i z gorącą głową. Próbował rozpaczliwie pogodzić pragnienie bycia wolnym z chęcią wpasowania się w rodzinne tło, aby nie stać się wyrzutkiem, co wydawało mu się po prostu niemożliwe. Snuł różne scenariusze, lecz żaden nie budził w nim zadowolenia. Po szczerej rozmowie z ojcem znalazł rozwiązanie, nawet jeśli tylko tymczasowe i to raczej podsunięte przez rodzica, który chciał na jakiś czas odsunąć w cień kłopotliwą pociechę. Mimo wszystko pomysł wyjechania z Wielkiej Brytanii, tłumaczony chęcią dalszego kształcenia się, wydawał mu się najlepszą odpowiedzią na jego dylemat. Tak oto udał się w czteroletnią podróż po magicznych zakątkach Europy. Zaczął od Francji, gdzie spędził kilka miesięcy u jednej z zaprzyjaźnionych czystokrwistych rodzin. Potem spędził ponad rok we Włoszech, gdzie udało mu się dotrzeć do wielu intrygujących zapisów po łacinie jeszcze z czasów Imperium Rzymskiego. W Grecji nie odkrył zbyt wiele z dorobku starożytnych czarodziejów, jednak intrygującym było poznanie tego, jak funkcjonowali przy dopiero kiełkującej demokracji. Kilka miesięcy spędził w Gibraltarze, a raczej w Hiszpanii, gdyż częściej opuszczał granice brytyjskiego terytorium, gdzie bawił się wraz z hiszpańską bohemą, jak również spędzał czas z godnym sobie towarzystwem – czarodziejami, z którymi dyskutował o skuteczności zaklęć tworzonych w językach narodowych. Poznał też lepiej historię inkwizycji hiszpańskiej, metody jej działania. Udało mu się poznać przedstawicieli marokańskiego społeczeństwa czarodziejskiego. Specyfika wykorzystywania przez nich metali szlachetnych do magicznych rytuałów przyciągnęła jego uwagę na tyle, aby odwiedzić Rabat – stolicę Maroko, przynajmniej na kilka dni. Odwiedziny w Bułgarii nie należały do udanych, nie został tam powitany zbyt ciepło, jego obecność była tylko i wyłącznie tolerowana. Z samych obserwacji udało mu się nieco poznać kulturę lokalnej społeczności czarodziejskiej. Przede wszystkim zaintrygowała go odmienność w procesie tworzenia różdżek, kiedy to niektórzy żądali dodania do rdzenia kropli krwi przyszłego posiadacza. Irlandia miała być jego ostatnim przystankiem, jednak zainspirowany wizytą w jednym z celtyckich gajów, gdzie niegdyś druidzi uprawiali swe magiczne rytuały, zmienił swoje plany. Wyruszył do regionu kurhanów w południowych Niemczech, który w połowie II tysiąclecia p.n.e. zasiedlony był przez tak zwanych Protoceltów. Nie było to przedsięwzięcie proste, gdyż wciąż panował chaos w świecie mugoli, którzy próbowali odnaleźć się po wojennej zawierusze, ale również w świecie czarodziejów, gdzie konflikt inspirowany przez popleczników Grindelwalda jeszcze nie chylił się ku końcowi. Niezrażony przeciwnościami Alphard zamierzał dopiąć swego. Z pomocą dwóch niemieckich czarodziejów udało mu się zwiedzić wiele miejsc, gdzie mógł dostrzec pozostałości po kulturze pierwszych Celtów, przy okazji zetknął się z historią plemion słowiańskich oraz dowodami na funkcjonowanie w ich strukturach czarodziejów. W poszukiwaniu miejsc wyjątkowych dla tychże plemion zapędził aż na teren Polski, chcąc rozejrzeć się w okolicy Ślęży – szczytu stanowiącego niegdyś ośrodek kultu solarnego. Wycieczka ta jednak nie trwała zbyt długo i miała zdecydowanie przykry finał. Prawdopodobnie jeden z polskich czarodziejów, który dostrzegł go w towarzystwie czarodziejów pochodzenia niemieckiego, zaalarmowany ich obecnością rzucił z ukrycia zaklęcie, które raniło Blacka i na zawsze pozostawiło na jego plecach długą, szeroką bliznę. Miał naprawdę wielkie szczęście, że jego towarzysze wzięli go pod swą opiekę, w innym wypadku mógłby marnie skończyć. Rekonwalescencja nie trwała długo i szybko stanął na nogi.


Powrót w rodzinne strony był dla niego bardzo stresujący. Rzadko odwiedzał krewnych, pozwalał sobie na krótkie wizyty dwa, trzy razy w roku. Wielka Brytania zdawała mu się z każdym rokiem być coraz bardziej obca. Wiedział jednak, że czasy beztroski muszą się w końcu skończyć i nie może odwlekać nieuniknionego. Był też gotowy na powrót. Nie mylił się ten, który powiedział, że podróże kształtują. Alphard zdołał zapanować poniekąd nad swą naturą. Wciąż bywa nieco nieprzewidywalny, ale w zdecydowanie mniejszym stopniu niż jako nastolatek. Potrafi się hamować, ugryźć w język kiedy trzeba. Zgodnie z ustaleniami poczynionymi niegdyś z ojcem, w pierwszym odruchu wyszedł z propozycją rozpoczęcia stażu w Międzynarodowym Urzędzie Prawa Czarodziejów i, o dziwo, jego plan został zaaprobowany. Po trzech latach stażu w tym ministerialnym organie miał stać się już pełnowartościowym pracownikiem. Informacje, które dotarły do Polluxa Blacka o wystąpieniu Wielkiej Brytanii z Międzynarodowej Konfederacji Czarodziejów, co było równoznaczne ze zmarginalizowaniem znaczenia Departamentu Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów, zmusiły Alpharda do przeniesienia się do Służb Administracyjnych Wizengamotu. Rozpoczynanie ministerialnej kariery od nowa, a więc i od kolejnego stażu, nie było mu na rękę, przypominało raczej ucieczkę szczura z tonącego okrętu. Przynajmniej udało mu się uratować własną skórę zawczasu, choć nie potrafił do końca odnaleźć się w nowej instytucji.


Świat zaczął zmieniać się coraz gwałtowniej, magia stała się nieprzewidywalna, trudniejsza do okiełznania. Wybuch magii w Londynie niezwykle go zaintrygował. Nieprzerwanie zaczął myśleć o rozwiązaniu zagadki, która za nim stoi. Powrót Wielkiej Brytanii na łono Międzynarodowej Konfederacji Czarodziejów w obliczu tego problemu, co wiązało się również z przywróceniem działalności Departamentu Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów, było dla Alpharda najprawdziwszym darem od losu. Znajomość języków obcych i obeznanie z tradycjami czarodziejskich społeczeństw niektórych europejskich państw pomogło mu ponownie rozpocząć pracę w Międzynarodowym Urzędzie Prawa Czarodziejów. Na razie jednak wciąż działa na uboczu jako jeden z pracowników, którzy zajmują się przede wszystkim tłumaczeniem dokumentów i wymianą korespondencji z podobnymi mu urzędnikami innych ministerstw w celu lepszego utrwalenia stosunków konsularnych pomiędzy Wielką Brytanią a innymi państwami. Z powodu własnej nieprzewidywalności nie jest wciągany w polityczne gierki, mimo to jako członek rodu Blacków ma obowiązek stawiennictwa na różnych bankietach, balach czy imprezach okolicznościowych. Rodzina ponagla go również do poczynienia zdecydowanych działań w kierunku rychłego ożenku z jedną ze szlachetnych dam, na razie jednak tylko rozgląda się za potencjalnymi kandydatkami. Trudno mu jednak myśleć o zawarciu związku małżeńskiego, gdy wszystkie znaki na niebie i ziemi (zwłaszcza te na niebie) wyraźnie wskazują, że Rycerze Walpurgii znacząco urośli w siłę i nie zawahają się przed niczym. Sam Alphard dostrzega, że Ministerstwo jest niewydolne, lecz nie jest pewien, czy sytuację da się uzdrowić za pomocą terroru.



Patronus: gawron, ptak z rodziny krukowatych, lecz nie kruk, oto forma patronusa Alpharda. Jakby podświadomie wiedział, że nie jest pełnoprawnym Blackiem, a więc i jego magia nie jest godna przybrać postaci kruka.
W trakcie rzucania zaklęcia wspomina lot na miotle w czasie burzy, kiedy krążącą po ciele adrenalina i rdzawy posmak krwi w ustach, który pojawił się po tym, jak przy uderzeniu tłuczkiem przegryzł język, motywowały go do dalszej rywalizacji.







Statystyki i biegłości
StatystykaWartośćBonus
OPCM: 10 +1 (różdżka)
Zaklęcia i uroki: 9 +1 (różdżka)
Czarna magia: 11 +3 (różdżka)
Magia lecznicza: 0 Brak
Transmutacja: 3 Brak
Eliksiry: 2 Brak
Sprawność: 5 Brak
JęzykWartośćWydane punkty
Język ojczysty: angielski II0
Język obcy: francuskiII2
Język obcy: hiszpańskiII2
Język obcy: włoskiII2
Język obcy: niemieckiI1
Biegłości podstawoweWartośćWydane punkty
AstronomiaI2
Numerologia II10
Historia magii II10
RetorykaI2
Starożytne runyII10
SpostrzegawczośćI2
Kłamstwo I2
Biegłości specjalneWartośćWydane punkty
Silna wolaII5
SzczęścieI5
Szlachecka etykietaI0
Biegłości fabularneWartośćWydane punkty
Brak -0
Sztuka i rzemiosłoWartośćWydane punkty
Literatura (wiedza)I½
Malarstwo (wiedza)I½
Muzyka (wiedza)I½
Rzeźbiarstwo (wiedza)I½
AktywnośćWartośćWydane punkty
Latanie na miotleII7
Taniec balowyI1
JeździectwoI1
SzermierkaI1
GenetykaWartośćWydane punkty
Brak-0
Reszta: 3

Wyposażenie

Różdżka, sowa



[bylobrzydkobedzieladnie]




Ostatnio zmieniony przez Alphard Black dnia 05.01.18 20:59, w całości zmieniany 28 razy
Powrót do góry Go down
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Alphard Black   07.01.18 2:04

Witamy wśród Morsów

Twoja karta została zaakceptowana
INFORMACJE
Przed rozpoczęciem rozgrywki prosimy o uzupełnienie obowiązkowych pól w profilu. Zachęcamy także do przeczytania przewodnika, który znajduje się w twojej skrzynce pocztowej, szczególnie zwracając uwagę na opis lat 50., w których osadzona jest fabuła, charakterystykę świata magicznego, mechanikę rozgrywek, a także regulamin forum. Powyższe opisy pomogą Ci odnaleźć się na forum, jednakże w razie jakichkolwiek pytań, wątpliwości, a także propozycji nie obawiaj się wysłać nam pw lub skorzystać z działu przeznaczonego dla użytkownika. Jeszcze raz witamy na forum Morsmordre i mamy nadzieję, że zostaniesz z nami na dłużej!

Człowiek jest sumą swoich doświadczeń. Mogłoby się zdawać, że w życiu młodego lorda Blacka nie będzie wiele wyłamujących się ze schematu żywota chłopca urodzonego w szlacheckiej rodzinie. Alphard odebrał staranne wykształcenie, odznaczał się bystrością umysłu i nieprzeciętnym umysłem, wyglądał tak jak prawdziwy Black i przejawiał zainteresowania jego godne - lecz to dla jego ojca wciąż było za mało, a może i dla samego Alpharda także? Długie podróże wzbogaciły go o wiedzę, którą w obecnych czasach mało kto moze się pochwalić.
W mądrej głowie kłebią się jednak silne emocje, targające duszą bezlitośnie, raz wznosząc Alparda na skrzydłach euroii, innym znowuż razem ciągnąc w dół. Przypomina to, co obecnie dręczy czarodziejską społeczność - jest niczym anomalia. Nieprzewidywalny.

OSIĄGNIĘCIA
Zrodzony z ciemności
 STAN ZDROWIA
Fizyczne
Pełnia zdrowia.
Psychiczne
Cyklotymia (zaburzenia afektywne dwubiegunowe)
UMIEJĘTNOŚCI
Brak
Kartę sprawdzał: Ramsey Mulciber


Powrót do góry Go down
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Alphard Black   07.01.18 2:05

WYPOSAŻENIE
Różdżka, sowa

ELIKSIRYBrak

INGREDIENCJEposiadane: Brak

BIEGŁOŚCIBrak

HISTORIA ROZWOJU[05.01.18] Karta postaci, -50 PD


Powrót do góry Go down
 

Alphard Black

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Regulus Arkturus Black
» Syriusz Black
» Narcyza Black
» Syriusz Black
» Bellatrix Lestrange (Black)

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Wprowadzenie :: Archiwa Departamentu Tajemnic :: Kartoteki :: Czarodzieje-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg

Morsmordre 2015-18