Wydarzenia



Login:

Hasło:




 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share
 

 Minął fabularny rok...

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Mistrz gry
Mistrz gry

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Minął fabularny rok... - Page 2 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500

Minął fabularny rok... - Page 2 Empty
PisanieTemat: Minął fabularny rok...   Minął fabularny rok... - Page 2 I_icon_minitime17.07.17 2:18

First topic message reminder :

Minął fabularny rok...

Temat umożliwia uzupełnienie kart postaci poprzez dodanie fragmentu opisującego to, co działo się przez cały fabularny rok pełen tragedii, zmian i niespodzianek. Każdy gracz, którego postać ukończy rok fabularnej aktywności (będzie to sprawdzane na podstawie wsiąkiewek - miesiąc, w którym postać posiada pierwszy ukończony wątek opisany we wsiąkiewce, będzie uznany za pierwszy miesiąc jej fabularnej aktywności), może w 600-1000 słowach opisać jej dotychczasowe perypetie z uwzględnieniem wydarzeń dla niej najważniejszych i takich, które mogą się przydać przy ustalaniu relacji. Nie istnieją inne wymagania, aktywność postaci nie musi być ciągła ani obecna w każdym miesiącu, jeśli tylko jesteście w stanie opisać jej roczne perypetie na przynajmniej 600 słów, możecie to zrobić.

W momencie, w którym postać ukończy fabularny rok (dla przykładu: postać będąca na forum od początku, a więc od lipca 1955 r. może dodać swoje uzupełnienie w chwili rozliczenia majowo-czerwcowej wsiąkiewki), może skorzystać z poniższego kodu i wkleić w tym temacie opis swoich losów; następnie zostaną one sprawdzone i zaakceptowane, a potem wklejone do Waszych kart postaci. Nagrodą za utworzenie zaakceptowanego uzupełnienia karty jest 1 punkt biegłości. Fabularny miesiąc końcowy musi zgadzać się z aktualnym miesiącem fabularnym, w niektórych przypadkach czasem będzie to więcej niż rok.

Podsumowanie można umieścić za każdy rok fabularnej aktywności.


Kody:
 




Sierpień '55 - Wrzesień '56

Orientacja polityczna: Zdradziła rycerzy, dostrzegając ich zło i teraz staje na straży mugolaków, sprzeciwiając się niesprawiedliwościom.
Ścieżka kariery: Została szefową biura aurorów, a potem ministrą.
Rozwój: Porzuciła czarną magię, zgłębiając się w sztukę obrony przed nią, ponadto poświęciła się sztuce malunku, osiągając w tej dziedzinie mistrzostwo.
Więzy krwi: Wyszła za mąż i urodziła trojaczki.
Zyskane znamiona: Zyskała szramę po czarnomagicznej klątwie nad lewym okiem w starciu z dawnymi sprzymierzeńcami.


Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit. Nunc lacinia ipsum sed lorem ultrices tincidunt. Suspendisse fringilla, mauris at posuere sodales, odio turpis hendrerit justo, eget maximus libero massa congue mauris. Donec at sodales quam. Curabitur rutrum dolor ante, malesuada malesuada tortor egestas vitae. Donec vulputate consectetur leo, eu porta sem porttitor et. Proin gravida magna ex, vitae malesuada elit interdum ac. Aliquam at viverra nunc. Nullam imperdiet justo mi, placerat finibus est vehicula nec. Curabitur porta ante quis tempus pharetra. Nullam a turpis quis dui imperdiet pulvinar. Vestibulum ante sapien, euismod at augue ac, bibendum hendrerit eros. Cras ligula augue, euismod et nisi non, sodales faucibus ligula. Morbi eget tortor tristique, suscipit nibh eu, luctus dolor. Cras aliquet varius viverra.



Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Louis Bott
Louis Bott

Niemagiczni
Niemagiczni
https://www.morsmordre.net/t1671-louis-bott https://www.morsmordre.net/t1846-niemugolska-poczta-lou#24237 https://www.morsmordre.net/t1672-louis-bott#17379 https://www.morsmordre.net/f223-dolina-godryka-kurnik https://www.morsmordre.net/t5152-louis-bott
Zawód : Drugi Kogut Kurnika, dorywczo może coś naprawić
Wiek : 22
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Kawaler
Look up at the night sky
We are part of this universe,
we are in this universe,
but more important than both of those facts is that
OPCM : 0
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Mugol
universe is in us

Minął fabularny rok... - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Minął fabularny rok...   Minął fabularny rok... - Page 2 I_icon_minitime05.05.20 19:06


Lipiec '55 - Maj '57

Orientacja polityczna: jeszcze do kwietnia 1957 r. pozostawał zagorzałym pacyfistą, jednak po nocy z 31. marca na 1. kwietnia, kiedy to czarodzieje napadli na Londyn eksterminując jego niemagiczną ludność, zaczął rozumieć, że dalsze utrzymanie pokoju nie jest już możliwe, a z pewnością nie na takich zasadach jak do tej pory.
Mimo tamtych wydarzeń uważa, że istnienie czarodziejów powinno być jawne i czarodzieje jak i mugole powinni jak równi sobie współpracować na wszelkich możliwych płaszczyznach.
Ścieżka kariery: mimo przerwania studiów astrofizyki i kosmologii na Uniwersytecie Londyńskim w kwietniu 1956 r., udało mu się nadrobić materiał, pozdawać egzaminy we wrześniu i w drodze wyjątku w związku z sytuacją kryzysową w całym kraju został przyjęty na II rok.
Obecnie jednak w związku z zamknięciem Londynu nie ma możliwości kontynuowania nauki na uniwersytecie. Uczy się jednak na własną rękę z książek, które zabrał ze sobą z Londynu, a także studiuje magiczne mapy nieba przyjaciół.
Nadal dorywczo chwyta się każdej roboty - jako mechanik lub po prostu złota rączka, pomaga również Alexowi w lecznicy.
Rozwój: tego okresu raczej nie można nazwać rozwijającym w przypadku Louisa. W związku z "wypadkiem" i traumą, jakiej się nabawił, a także wszechobecnym chaosem, przerwał studia, częściowo stracił też pamięć. W wyniku tych przejść: opętańczego biegania po lesie, pierwotnej chęci przetrwania i życia w ciągłym stresie przez tych kilka miesięcy, wyostrzyły mu się zmysły, a także zwiększyła się jego wytrzymałość i sprawność fizyczna.
Więzy krwi: w październiku '56 Louis dowiedział się o śmierci stryja Grega.
Zyskane znamiona: brak - szczęśliwie rany na Louisie goją się jak na psie, nie mają też tendencji do bliznowacenia.


Minęły prawie dwa lata, od kiedy stanąłem z całym swoim dobytkiem (wielkim wypchanym po brzegi plecakiem) na Baker Street 69 w Londynie. Wiele się od tego czasu wydarzyło i zmieniło. Po pierwsze poznałem swojego stryja, który opowiedział mi o sobie, o naszej magicznej rodzinie, o czarodziejach i magii. Pokazał mi teleporty w kominkach, zabrał na czarodziejską ulicę Pokątną, która okazała się czymś fantastycznym. Poznałem wielu niesamowitych ludzi i zakochałem się w tym nieznanym dla mnie świecie pełnym magii.


Niestety ten świat nie był tak idealny, jakbym to sobie wymarzył - przez cały czas musiałem udawać w nim czarodzieja, ponieważ ostrzegano mnie, że jako mugol (czyli osoba niemagiczna) mogę być w najlepszym razie niemile widziany w czarodziejskich miejscach. Zresztą nawet przy udawaniu czarodzieja, nie zawsze było kolorowo. Pewnego razu odwiedzając Pokątną zostałem zgarnięty przez magiczne służby do Tower. Najpierw oskarżyli mnie zupełnie irracjonalnie o używanie magii w miejscu publicznym (był wtedy zakaz), a kiedy powiedziałem, że nie mam różdżki - to o utrudnianie śledztwa. Szczęśliwie wraz z czarodziejami, z którymi zostałem zamknięty w Tower, udało mi się zbiec z więzienia.
Czarodziejscy przyjaciele i znajomi pokazywali mi swój świat, a ja zapoznawałem ich ze swoim, choć moim zdaniem nie był nawet w połowie tak fascynujący jak ten magiczny.


Wszystko szło ku dobremu... ale wtedy nadszedł kwiecień 1956 r. Pewnej nocy zostałem zaatakowany przez czarnoksiężnika i ugodzony jakimś parszywym zaklęciem, w wyniku czego straciłem pamięć i dość długi czas błąkałem się po lesie bojąc się własnego cienia. Odnalazł mnie przyjaciel - Benjamin Wright - i zaopiekował się mną wraz z czarownicami - Justine Tonks i Margaux Vane. Było to dość karkołomne zadanie, ponieważ nabawiłem się też magofobii - panicznego strachu przed wszystkimi oznakami magii.


Na domiar złego niedługo później, bo 1 maja 1956 r., całymi Wyspami zawładnęły magiczne anomalie, których również i ja sam byłem źródłem. To był bardzo ciężki czas dla mnie i dla wszystkich w moim otoczeniu, więc dla mojego i ich dobra przyjaciele usypiali mnie magicznymi eliksirami. Ben poprosił też swojego przyjaciela -  Alexandra (mojego rówieśnika!) - o pomoc w doprowadzeniu mnie do porządku. To właśnie Lex nauczył mnie, by podczas kontaktu z magią skupiać się na czymś innym - na przykład na wyliczaniu w myślach gwiazdozbiorów. Oczywiście fenomenalnych efektów to nie przyniosło tak od razu... ale pomagało.


Ostatecznie końcem sierpnia '56 przeniosłem się z powrotem do opustoszałego domu stryja, żeby jakoś na nowo zacząć funkcjonować. Nie chciałem być pasożytem i ciężarem dla przyjaciół i sądziłem, że sam sobie poradzę. Koniecznie też chciałem wrócić na studia. W związku z moim zaginięciem i nieuczęszczaniem na zajęcia i niezdaniem egzaminów, ten powrót stał pod znakiem zapytania. Na szczęście zmobilizowałem się w porę, we wrześniu nadrobiłem zaległości i wyjątkowo ze względu na panującą w kraju sytuację, pozwolono mi na dalszy etap nauki na uniwersytecie.


W październiku 1956 r. dowiedziałem się od kuzyna, że stryjek nie żyje. Szczerze mówiąc, tak podejrzewałem - jego mieszkanie stało puste od przeszło roku, a wozak (magiczna fretka) Eugeniusz, którego zaczarował przed wyjazdem do Hogwartu, znów zaczął przeklinać. Pozwolono mi jeszcze mieszkać przy Baker Street, choć wiedziałem, że należy się już rozglądać za nowym lokum.
Święta spędziłem w gronie czarodziejskiej rodziny i znajomych, a niedługo później anomalie magiczne całkowicie ustały dając mi nadzieję, że teraz już wszystko wróci do normy.


Przez trzy miesiące było dobrze, ale wtedy nadeszła feralna noc z 31. marca na 1. kwietnia 1957 r. Przeczuwałem, że dzieje się coś złego, Eugeniusz również, dlatego kiedy w mieszkaniu stryja pojawił się Alex, byłem już spakowany. Tylko dzięki niemu udało mi się wydostać z zaatakowanego przez czarodziejów Londynu. Nie mogłem już wrócić do stolicy, ani kontynuować nauki na uniwersytecie. Zamieszkałem w domu Alexa - w Kurniku - zacząłem też pracować w jego lecznicy, choć bardziej od strony technicznej, bo na medycynie się nie znam. Chętnie służę też mieszkańcom Doliny Godryka jako mechanik i złota rączka, a w przerwach od pracy studiuję astrofizykę na własną rękę. Choć wciąż boję się magii, staram się panować nad lękiem, czego uczy mnie Lex. Moim skromnym zdaniem, jest całkiem nieźle, a wśród mieszkańców Kurnika w końcu czuję się jak w domu. Będzie dobrze.



Ain Eingarp: Zobaczę uśmiechniętego siebie w otoczeniu przyjaciół i znajomych. Niektórzy z nich będą dzierżyć różdżki, ale mimo obecności magii zupełnie nie czuję strachu.

+




Make love music
Not war.
Powrót do góry Go down
Kieran Rineheart
Kieran Rineheart

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
https://www.morsmordre.net/t5879-kieran-rineheart https://www.morsmordre.net/t5890-aedus#139383 https://www.morsmordre.net/t5891-aurorskie-sprawki#139384 https://www.morsmordre.net/f205-opoka-przy-rzece-wye-walia https://www.morsmordre.net/t5895-skrytka-bankowa-nr-1467 https://www.morsmordre.net/t5907-k-rineheart#139780
Zawód : szef zdelegalizowanego biura aurorów
Wiek : 53
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Wdowiec
I have a very particular set of skills, skills I have acquired over a very long career. Skills that make me a nightmare for people like you.
OPCM : 45
UROKI : 28
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 1
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 1
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Czarodziej
Minął fabularny rok... - Page 2 SZkQsQ6

Minął fabularny rok... - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Minął fabularny rok...   Minął fabularny rok... - Page 2 I_icon_minitime11.07.20 21:37


Czerwiec '56 - Czerwiec '57

Orientacja polityczna: przez ostatni rok jego światopogląd nie został w żaden sposób zachwiany. Cały czas walczył z czarną magią, zarówno jako auror, jak i członek Zakonu Feniksa. Niedawno przeszedł Próbę Gwardzisty.
Ścieżka kariery: pod koniec 1956 roku został nowym Szefem Biura Aurorów. Awansował w bardzo niesprzyjających okolicznościach – jego poprzedniczka została zamordowana przez nową władzę. Pełnoprawnie swoją nową pozycją cieszył się przez trzy miesiące. Po Nocy Bezksiężycowej nadal pełni kierownictwo nad zdelegalizowanym Biurem Aurorów.
Rozwój: cały czas doskonalił swoje umiejętności, przede wszystkim w zakresie obrony przed czarną magią, ale zauważył również potrzebę ćwiczenia się w urokach. Z konieczności poznał też podstawowe informacje z dziedzin, którymi nigdy wcześniej się nie interesował (starożytne runy, numerologia).
Więzy krwi: jedyną rodziną Kierana są jego dorosłe dzieci. Vincent po kilkunastu latach powrócił w rodzinne strony, aby toczyć z ojcem te same spory co przed laty. Jackie zaginęła podczas walk o Londyn, jednak odnalazła się cała po ponad dwumiesięcznej nieobecności.
Zyskane znamiona: w październiku po misji pobocznej w Londynie nabawił się rozległych blizn po poparzeniach na górnej części pleców i barkach. Po przejściu Próby do kolekcji blizn dołączyło kilka nowych: jedna pociągła na szyi biegnąca od prawej do lewej strony, druga na lewym przedramieniu – głęboka i brzydka, trzecia na lewym policzku zaczynająca się pod okiem i kończąca na szczęce oraz cztery pociągłe ślady ciągnące się w okolicach prawej łopatki.



Każdy Rineheart to człowiek twardy, głośny, zasadniczy i do szpiku kości przesiąknięty słusznymi ideami, które pozwalają mu odróżnić dobro od zła.

Przyjście na świat w rodzinie o wielopokoleniowych tradycjach wywarło wpływ na całe życie Kierana, co ma swoje odbicie również w ostatnim minionym roku. Gdy w pierwszą noc maja 1956 roku świat ogarnął chaos, natychmiast zaczął działać. Świadom ułomności Ministerstwa Magii, na czele którego stała wówczas Tuft – po niej zaś pałeczkę przejął syn – wielką nadzieję dostrzegł w działaniach Zakonu Feniksa. Jako członek tejże organizacji poznał sposób na to, jak można stabilizować magię w miejscach dotkniętych siłą anomalii, dzięki czemu podjął wiele prób wykorzystania zdobytej wiedzy w praktyce. W międzyczasie sytuacja polityczna stawała się coraz bardziej napięta. Szatańska Pożoga strawiła Ministerstwo Magii, ataku dokonali poplecznicy Lorda Voldemorta, lecz ich cele nikomu nie były jeszcze znane. W takich okolicznościach nagłe zniknięcie Grindelwalda było jeszcze bardziej niepokojące, kiedy pojawił się znikąd kolejny potężny czarnoksiężnik. Z czasem w siłę zaczęły wzrastać nie tylko anomalie, ale również pozbawieni hamulców wrogowie.

Zdawało się, że dla Ministerstwa Magii jest jeszcze nadzieja, kiedy urząd Ministra objął Harold Longbottom. Na początku września Kieran wraz z dwoma innymi członkami Zakonu wyjawił przed nim prawdę o istnieniu organizacji, zdobywając tym samym bardzo cennego sojusznika. W chwili kryzysu nie wszystkim jednak spodobały się zdecydowane działania. Konserwatywne rody w końcu pokazały swoje prawdziwe oblicze i podczas politycznego szczytu w Stonehenge nie tylko odsunęły od władzy Longbottoma, ale również oddały pokłon Voldemortowi. Od tamtej pory Kieran miał już przynajmniej jasność z kim walczy i dlaczego. Działanie w ministerialnej jednostce stawało się nacechowane coraz większą liczbą ograniczeń, od kiedy najważniejsze stanowisko zajął Malfoy. Biuro Aurorów otrzymało odgórny nakaz ścigania ludzi Grindelwalda, a zwyrodnialcy odpowiedzialni za pożar Ministerstwa Magii otoczeni zostali specjalną ochroną. Rineheart dołączył do osób gotowych działać na dwa fronty – pod pozornym posłuszeństwem wobec Malfoya wspierał działania zapoczątkowane przez Longbottoma. Gromadził dowody na własną rękę, prowadził mniej oficjalne dochodzenia, w wolnych chwilach angażując się w działania Zakonu mające położyć kres anomaliom. Kiedy mądre głowy poznały wreszcie źródło niszczycielskiej mocy, wraz z innymi ruszył pod koniec grudnia do Azkabanu. Dzięki poświęceniu wielu osób mroczna wyspa przemieniła się w pełną życia Oazę, a z nieba spadł wypełniony białą magią deszcz. Tamta chwila łatwo stała się dla Kierana najcenniejszą w życiu. Przepełniła go wiara w to, że świat można jeszcze uratować z łapsk potworów. Mógł również odegrać w tym jakąś rolę, może nawet całkiem dużą.

W rok 1957 wszedł już jako nowy Szef Biura Aurorów. Zaszczyt ten spadł na niego niespodziewanie, lecz sytuacja nie pozwalała mu na żadne gwałtowne ruchy i pomszczenie poprzedniczki. Postanowił kontynuować dzieło Bones, tak jak ona współpracując w tajemnicy z Longbottomem. Obowiązki kierowniczego stanowiska były dla niego całkowitą nowością, lecz udało mu się jakoś im podołać. W tym samym czasie zmienił się także Zakon Feniksa – wszyscy członkowie organizacji musieli pożegnać Profesor Bagshot i uznać przewodnictwo Longbottoma. Kieran pozostawał skupiony wokół swoich powinności, jednak w marcu musiał stawić wreszcie czoła przeszłości. Powrót syna po kilkunastu latach nieobecności na nowo mu przypomniał, że jest tylko człowiekiem. Emocje popchnęły go w dziwnym kierunku, uświadomiły jak samotnym człowiekiem jest i udowodniły, że potrzeba bliskości wcale w nim nie umarła, jak sądził przez ostatnie lata. Ledwo przełknął tę smutną prawdę, gdy otrzymał jeszcze większy cios dla jego zatwardziałej duszy, który nadszedł po nocy z 31 marca na 1 kwietnia. Udział w walkach trwających do bladego świtu na ulicach Londynu nie był mu straszny, sam zresztą pokierował zaufanych ludzi tak, aby mogli stoczyć jak najbardziej wyrównany bój z funkcjonariuszami pozostającymi po stronie Malfoya. Nigdy by jednak nie pomyślał, że na liście zaginionych znajdzie się Jackie. Wiadomość o jej zaginięciu całkowicie zachwiała jego duchem. Ucieczką od niewiedzy i bezsilności było trzymanie się zadaniowego myślenia; każdego dnia musiał coś robić, cokolwiek. Patrole w Londynie, prace budowlane w Oazie, organizowanie na nowo Biura Aurorów, czytanie raportów, dorabianie w tartakach.

Dopiero Próba Gwardzisty paradoksalnie sprawiła, że odzyskał względną równowagę. Został brutalnie wyrwany z dziwnego zawieszenie. Pomimo odniesionych ran na ciele i umyśle upewnił się co do słuszności dokonanych przez siebie wyborów. Odrzucił przeszłość i wraz z nią swoją rodzinę, postanowił wyzbyć się wszystkiego na rzecz dalszej walki. A jednak powrót Jackie, gdy przez dwa miesiące nie dała znaku życia, szczerze go uszczęśliwił.



Patronus: płetwal karłowaty
Patronus - dokładniejszy opis: od zawsze przyjmuje postać płetwala karłowatego. Zwierze to zrobiło na nim największe wrażenie spośród wszystkich. Po raz pierwszy miał okazję ujrzeć je w towarzystwie dziadka. Kolejny raz oglądał je wraz z narzeczoną, która potem została jego żoną. Nie wie zbyt wiele o wielorybach, ale gdzieś kiedyś przeczytał, że płetwal karłowaty może żyć samotnie, w parach i w małych stadach. Czyli nie przeszkadza mu zarówno samotność, jak i towarzystwo – tak jak jemu.
Niegdyś przy rzucaniu zaklęcia myślał o chwilach dawnego szczęścia, jednak zmieniło się to po Próbie. Obecnie, aby przywołać patronusa, wraca do chwili, w której po raz pierwszy ujrzał odmieniony Azkaban. Ciepły deszcz wypełniony białą magią obmywał go całego, wsiąkał w ziemię znów żywej wyspy. Przypomina sobie twarze innych świadków tego zdarzenia, własną ulgę i satysfakcję, tryumf Zakonu, który położył kres anomaliom. (do zamiany)
Ain Eingarp: wzlatującego w niebo feniksa (do zamiany)
Quidditch: przestałem się interesować (do zamiany)

+




(

idź wyprostowany wśród tych co na kolanach
wśród odwróconych plecami i obalonych w proch

)
Powrót do góry Go down
Alphard Black
Alphard Black

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t5607-alphard-black https://www.morsmordre.net/t5622-tezeusz#131593 https://www.morsmordre.net/t5621-black-hole-in-your-soul https://www.morsmordre.net/f184-grimmauld-place-12 https://www.morsmordre.net/t5636-skrytka-bankowa-nr-1378 https://www.morsmordre.net/t5637-a-r-black
Zawód : specjalista ds. stosunków hiszpańsko-brytyjskich w Departamencie MWC
Wiek : 28
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
I’ve been trying all my life
to s e p a r a t e the time
in between the having it all
and giving it up
OPCM : 27
UROKI : 8
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 30
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarodziej

Minął fabularny rok... - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Minął fabularny rok...   Minął fabularny rok... - Page 2 I_icon_minitime12.07.20 1:04


Maj '56 - Czerwiec '57

Orientacja polityczna: poglądy Alpharda wreszcie po latach można uznać za ugruntowane; przestał się miotać i konsekwentnie odrzuca od siebie wszelkie wątpliwości natury moralnej, nie bojąc się sięgać po czarną magię. Jako lord z konserwatywnego rodu wypełnia swój obowiązek i walczy w szeregach Rycerzy Walpurgii.
Ścieżka kariery: przestał być zwykłym urzędnikiem, w styczniu został specjalistą do spraw stosunków hiszpańsko-brytyjskich, tym samym obejmując samodzielne stanowisko w Departamencie Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów.
Rozwój: po rozpoczęciu służby u Czarnego Pana, z którą wiąże się szereg różnych starć, doskonalił swoje umiejętności w rzucaniu zaklęć defensywnych oraz tych czarnomagicznych.
Więzy krwi: wszyscy członkowie jego rodu pozostają w dobrym zdrowiu; podczas Festiwalu Lata w 1956 roku oświadczył się lady Aurelii Carrow, lecz dwa miesiące później zaręczyny zostały zerwane przez wpływ wydarzeń, jakie miały miejsce na szczycie w Stonehenge.
Zyskane znamiona: w ciągu ostatniego roku nie zadano mu ran, po których uleczeniu miałyby mu pozostać blizny.



Dziecko urodzone w dzień równonocy jesiennej, które wyszło z łona matki przy ostatnich promieniach zachodzącego słońca, już zawsze będzie znajdować się na życiowym rozdrożu.

Przez wiele lat ten przeklęty przesąd był w jakiś sposób obecny w jego życiu, lecz w ciągu ostatniego roku obrał dla siebie drogę, z której nie ma odwrotu, jak i nie sposób z niej zejść. Dość długo jednak dryfował bez celu, zbyt wiele rozmyślając o różnych ścieżkach. Wybuch anomalii w pierwszą majową noc 1956 roku zaskoczył go jak wszystkich. Nikt nie dawał konkretnej odpowiedzi odnośnie tego co jest źródłem problemu, tym bardziej Ministerstwo nie potrafiło stanowczo zareagować, aby położyć kres powstałemu chaosowi. Władza przynajmniej w jednej sprawie stanęła na wysokości zadania i znów otworzyła się na współpracę zagraniczną, dzięki czemu Alphard zyskał własny gabinet w Departamencie Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów, który powrócił do swojego dawnego funkcjonowania. Dzięki biegłej znajomości kilku języków obcych mógł wykazać się podczas prowadzenia rozmów z dyplomatami. Jednak dobra passa przerwana została już pod koniec czerwca, kiedy Ministerstwo Magii zostało strawione przez Szatańską Pożogę. Pierwsze wzmianki o Rycerzach Walpurgii pojawiającej się wśród opinii publicznej przyciągnęły i jego uwagę. W tym samym czasie wraz z innym urzędnikami z konserwatywnych rodów nieufnie przyglądał się poczynaniom Harolda Longbottoma. Trudno było mu znieść przeniesienie całego Departamentu do Banku Gringotta, jednak reorganizacja Ministerstwa była konieczna w obliczu niedawnej tragedii. Przejęty był też inną sprawą, o której coraz częściej chcieli z nim dyskutować krewni. Zaczęto naciskać, aby wreszcie się ożenił. Chciał mieć wybór, dlatego ku zaskoczeniu wszystkich oświadczył się znienacka podczas sierpniowego Festiwalu Lata, klękając w wodzie przed lady Aurelią Carrow. Tydzień po tymże radosnym wydarzeniu Longbottom ogłosił stan wojenny, budząc wielki sprzeciw szlachty. Black jeszcze wtedy nie dostrzegał wszystkiego.

Oświecenie przybyło w postaci czarnej mgły, ta na początku września wślizgnęła się nazbyt śmiało do rodowej biblioteki Blacków. Niespodziewana wizyta była jednak zaproszeniem, którego Alphard nie śmiał odrzucić. W taki oto sposób dołączył do Rycerzy Walpurgii podczas jednego ze spotkań w Białej Wywiernie, gdzie ujrzeć mógł wiele znanych, a nawet bliskich mu osób. Tym samym dołączył do walki o wolne od szlamu czarodziejskie społeczeństwo. Podczas szczytu w Stonehenge wyraził swoje poparcie dla Lorda Voldemorta wraz z innymi, ale zdrajcy krwi również przemówili. Wystąpienie jednego z nich było jednym z powodów, dla których ród Carrow ostrożnie wystąpił z propozycją polubownego zerwania zaręczyn. Być może to z tego powodu Alphard zdecydował się spróbować swych sił w stabilizowaniu anomalii czarną magią, rzucając się na głęboką wodę bez odpowiedniego przygotowania. W połowie października cudem udało mu się uniknąć śmierci na morzu po zatonięciu Syreniego Lamentu. To wydarzenie sprawiło, że dokonał swoistego rachunku sumienia, decydując się nie tylko szybko uporać z poczuciem straty po byłej narzeczonej, ale również definitywnie zakończyć inną bliską mu relację, która nie wybrzmiała do końca w latach szkolnych. Wolny od przeszłości rzucił się w wir obowiązków, podczas spotkań z dyplomatami przy różnych okazjach rysując pozytywny obraz Brytyjskiego Ministerstwa Magii, zaś z innymi Rycerzami próbując swych sił przy kolejnych miejscach dotkniętych siłą anomalii oraz przy wypełnianiu innych zadań. Przede wszystkim zbierał pożyteczne informacje ze świata polityki, uznając to za swój najmocniejszy atut. To właśnie umiejętności nabyte przy współpracy z dyplomatami, jak władanie słowem, sprawiły, że brylował podczas noworocznego sabatu.

Kres anomalii nie był na rękę Rycerzom Walpurgii, mimo to Ministerstwo Magii z dumą ogłosiło, że to właśnie ono dokonało tego cudu. Minister Malfoy dalej cieszył się władzą, z czego mogli skorzystać również inni lordowie. W styczniu Black otrzymał awans, zostając specjalistą do spraw stosunków hiszpańsko-brytyjskich. Sam ambasador Hiszpanii wspomniał o jego kandydaturze, pamiętać o kilku przysługach wyświadczonych przez angielskiego szlachcica. Zajmowało go wiele zawodowych spraw, jak również angażował się w działania prowadzone przez Rycerzy. Dręczyły go również osobiste dylematy. Pod koniec lutego złożył Deirdre Mericourt Wieczystą Przysięgę, która nie pozwala mu wystąpić przeciwko nikomu z rodu Rosier. Gwarantem przysięgi była inna czarownica i prawie nie mógł znieść jej obecności, gdy myśli o lady Melisande Rosier powracały do niego natrętnie. To nie było dla niego tak oczywiste, że to właśnie jej pragnie. Zrozumiał to podczas sylwestrowego sabatu, lecz starać się o jej rękę pozwolił sobie dopiero w kwietniu, gdy otrzymał przyzwolenie nestora własnego rodu. Sprawa zaręczyn stała się zależna od sprowadzenia smoka z Hiszpanii do Rezerwatu Albionów Czarnookich. Wciąż jednak musiał pamiętać o służbie u Czarnego Pana, dlatego zaangażował się w utrzymywanie porządku w dopiero co oczyszczonym ze szlamu Londynie. Korzystanie z czarnej magii uczyniło go niewrażliwym na cudzą krzywdę, jednak dopiero doprowadzenie do śmierci dziecka podczas misji zyskania przychylności olbrzymów z kumbryjskiego plemienia sprawiło, że zerwał z jakimkolwiek rozterkami. Po takiej zbrodni już nie można się cofnąć.



+






Dojrzałem,
moje ciało jest czułą kołyską
dla mocy,
w których płaczu
zawiera się wszystko,
leżą w pięknym posłaniu
i miłość i głód
Powrót do góry Go down
Lyanna Zabini
Lyanna Zabini

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t5959-lyanna-zabini https://www.morsmordre.net/t5962-ceres https://www.morsmordre.net/t5961-lyanna https://www.morsmordre.net/f154-forest-road-8 https://www.morsmordre.net/t5963-skrytka-bankowa-nr-1488 https://www.morsmordre.net/t5964-lyanna-zabini
Zawód : łamaczka klątw i zaklinaczka
Wiek : 26
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
.
OPCM : 25
UROKI : 15
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 16
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 1
Genetyka : Czarownica

Minął fabularny rok... - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Minął fabularny rok...   Minął fabularny rok... - Page 2 I_icon_minitime26.07.20 14:06


Maj 1956 – Czerwiec 1957

Orientacja polityczna: Lyanna nadal należy do Rycerzy Walpurgii; przez miniony rok jej poglądy stopniowo się radykalizowały, nabierała pewności co do obranej drogi.
Ścieżka kariery: Wciąż działa jako niezależny łamacz klątw, budując swoją renomę. Zaczęła także trudnić się zaklinaniem przedmiotów.
Rozwój: Pielęgnuje umiejętność łamania klątw, wytrwale zgłębia starożytne runy, a także zanurza się coraz głębiej w arkanach czarnej magii, poszerzając swoje umiejętności w tym zakresie; udoskonaliła umiejętność zaklinania.
Więzy krwi: Nadal pozostaje osobą samotną, nie utrzymującą bliskich więzi z rodziną. Jej brat wciąż nie wrócił z zagranicy. Wiosną odkryła też, że przez lata żyła w kłamstwie co do pochodzenia swojej matki, która jednak była czystej krwi – a co za tym idzie, i Lyanna była czarownicą czystokrwistą wbrew temu, w co przez całe życie wierzyła.
Zyskane znamiona: Brak.


Lyanna stopniowo zaangażowała się coraz bardziej w działalność Rycerzy Walpurgii, odkrywając w tym nowy cel, nową drogę ku upragnionej sile i potędze. Z zadowoleniem czerpała z przywilejów pozwalających zapuszczać się na Nokturn, zawierać użyteczne znajomości i zgłębiać czarną magię, otrzymała nawet zaproszenie na noworoczny sabat do tej pory zarezerwowany wyłącznie dla szlachetnej krwi. Wiedziała jednak, że wszystko ma swoją cenę. Pozostawała oddana idei Czarnego Pana, mimo ponoszonych porażek mierząc się z kolejnymi wyzwaniami. Okiełznywała anomalie, poszerzała swoje umiejętności, a także przesuwała coraz dalej swoje granice, przekonując się, że była zdolna do wielu rzeczy. Rycerze rośli w siłę, wychodzili z ukrycia, zdobywali władzę i tłamsili szlamy. Czarna magia przyciągała ją do siebie coraz mocniej, oferowała władzę i potęgę, jakiej nie mogła zaoferować żadna inna dziedzina magii, a zaklinanie niosło ze sobą dreszczyk emocji, było bardziej pasjonujące niż bycie praworządną łamaczką klątw – ale z tej ścieżki zboczyła już dawno, w chwili, gdy przed paroma laty w Norwegii po raz pierwszy rzuciła czarnomagiczne zaklęcie. To był pierwszy krok wiodący ją na ścieżkę zła – choć w swoim mniemaniu czyniła właściwie, bo świat magii musiał zostać oczyszczony ze szlamu, a czysta krew wyniesiona na należną jej najwyższą pozycję.
Zaskakująca ironia losu, biorąc pod uwagę, że sama była półkrwi, lecz mimo całego dążenia do stania się silną, uzdolnioną magicznie czarownicą, w głębi duszy ten zbrukany status stanowił zadrę nie do pogodzenia, uniemożliwiającą zdrowe relacje z rodziną i otoczeniem. Odsunęła się od Zabinich niemal całkowicie, nawet więź z bratem znacząco osłabła przez jego przedłużającą się nieobecność. Była sama i zdołała sobie skutecznie wmówić, że nie potrzebowała nikogo bliskiego – ani rodziny, ani przyjaciół. Miała zajęcie, a także cel – czego pragnąć więcej? Większość czasu poświęcała rozwojowi – szkoliła się w starożytnych runach, łamała i nakładała klątwy, coraz częściej przemykała ponurymi zaułkami Nokturnu czy dzielnicy portowej spowita w ukochaną czerń. Stopniowo zabijała w sobie resztki dawnej niewinności i skrupułów, czarna magia przeżerała i jej duszę, a z drogi na którą wstąpiła nie było odwrotu.



Wiosną spełniło się największe, najskrytsze pragnienie jej serca. Okazało się bowiem, że to, w co ona i jej rodzina wierzyli przez lata, było kłamstwem zbudowanym na niedopowiedzeniach i rzuconych przed laty oskarżeniach, w które uwierzył Vincent Zabini, do głębi przerażony myślą, że mógł związać się z kobietą nieczystej krwi. Porządkując biurko zmarłego ojca w jego szufladzie Lyanna znalazła dokumentację po francusku, która po przetłumaczeniu odsłoniła zadziwiający, fantastyczny sekret. Jej matka, Elaine Bellefleur, wbrew temu, co z takim obrzydzeniem i nienawiścią powtarzał jej ojciec, wcale nie była czarownicą półkrwi. Z urodzenia miała czystą krew, choć została w bardzo wczesnym wieku osierocona i adoptowana przez dalekich krewnych będących półkrwi i wskutek urzędniczej pomyłki również ją uznano za półkrwi. Vincent Zabini dowiedział się prawdy na krótko przed swoją śmiercią w pierwszomajowym wybuchu anomalii, gdy ktoś z Francji nieoczekiwanie wysłał mu obszerny plik dokumentów dotyczących jego byłej żony i jej pochodzenia. Nie zdążył poinformować córki, a ona sama znalazła dokumenty przypadkowo niecały rok później, nieświadoma tego, że przez te wszystkie miesiące pod tym samym dachem znajdowały się dowody na to, że wcale nie była mieszańcem. Niezwłocznie zalegalizowała swój prawdziwy i upragniony status, zanosząc świadectwo czystej krwi do będącego po stronie Rycerzy ministerstwa.
Wypełniło ją wspaniałe poczucie, że była czarownicą czystej krwi. Pełnowartościową Zabini, która niepotrzebnie spędziła dwadzieścia sześć lat w poczuciu bycia czarną owcą i bezzasadnie znosiła lata odtrącenia i niechęci ze strony rodziny. Ale nawet te wieści nie mogły sprawić, by Zabinim przebaczyła. Było zbyt późno, by odwrócić minione lata, a Lyanna na tym etapie życia nie potrzebowała swojej rodziny ani ich nagłej akceptacji. Nie potrzebowała poczucia jedności z ludźmi, z którymi nigdy nie nawiązała głębszych więzi, bo nie traktowali jej jak równej sobie. Przeszłość już się dokonała, mosty zostały spalone, a Lyanna kroczyła wyłącznie do przodu. Czystokrwistość niewątpliwie miała wpływ na jej pewność siebie i poczucie wartości. Mimo budowanego latami postanowienia, że musi zostać kimś dzięki swoim zdolnościom, nigdy nie pogodziła się z byciem półkrwi i nie potrafiła tego faktu zaakceptować. Teraz jednak mogła z dumą unieść głowę i walczyć o czysty świat, już w pełni swój, nie zaś o świat lepszych od siebie.
W maju w jej życiu pojawił się ponownie mężczyzna, który przed laty nią wzgardził gdy dowiedział się że była półkrwi. Dawny ukochany wzbudził w Zabini wiele sprzecznych uczuć i nie wiadomym było, co wydarzy się dalej, tym bardziej, że Lyanna była już zupełnie inną osobą niż wtedy. Nie była już młodą dziewczyną desperacko pragnącą akceptacji i bliskości, a dorosłą kobietą, która przez te wszystkie lata uwierzyła, że wcale nie potrzebuje mężczyzny – ani tego, ani żadnego innego. W głębi duszy nigdy nie przestała go kochać i tęsknić, ale po dawnym rozstaniu nie wpuszczała już nikogo za swoje mury, stała się bardziej zgorzkniała, samotnicza i finalnie zboczyła na ścieżkę mroku. Miała w swoim życiu zupełnie nowe priorytety związane z jej własnym samorozwojem i z Rycerzami Walpurgii. Zamierzała dojść do mistrzostwa w zakresie magii runicznej, nakładania klątw oraz ich łamania, stać się silną czarownicą budzącą należny respekt, już nigdy nie wyrzutkiem, jakim była przez tyle lat za sprawą kłamstwa, w którym tkwiła.





Bogin: Gigantyczny pająk
Amortencja: Zapach ziół, lasu, deszczu, mięty, szałwii, starych książek i runicznych manuskryptów
Ain Eingarp: Ona jako potężna, utalentowana czarownica budząca szacunek i respekt
Pasja: Starożytne runy, łamanie i nakładanie klątw, kolekcjonowanie interesujących przedmiotów, zielarstwo, czarna magia
Aktywność: Łamanie i nakładanie klątw, poszukiwanie rzadkich przedmiotów, czasem latanie na miotle

+


Powrót do góry Go down
Tristan Rosier
Tristan Rosier

Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t633-tristan-rosier#1815 https://www.morsmordre.net/t639-vespasien https://www.morsmordre.net/t637-tristan-rosier#1838 https://www.morsmordre.net/f97-dover-upper-rd-13 https://www.morsmordre.net/t2784-skrytka-bankowa-nr-96 https://www.morsmordre.net/t977p15-tristan-rosier
Zawód : Arystokrata, smokolog
Wiek : 28
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
Nie ma nic piękniejszego niż śmierć pięknej kobiety.
E. A. Poe
OPCM : 40
UROKI : 30
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 65
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarodziej
Minął fabularny rok... - Page 2 A70f5bcd8fdd68d698b9d1269e0da304

Minął fabularny rok... - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Minął fabularny rok...   Minął fabularny rok... - Page 2 I_icon_minitime11.08.20 13:04


Lipiec '56 - Czerwiec '57

Orientacja polityczna: Tristan nie przestał się radykalizować, wielu jego dawnych towarzyszy odeszło, osamotniając go u boku Czarnego Pana, któremu nieprzerwanie służył całym sobą.
Ścieżka kariery: Po szczycie w Stonehenge otrzymał nestorski pierścień rodu Rosier.
Rozwój: U boku Czarnego Pana zgłębiał dalej tajniki czarnej magii, dając się jej pochłonąć w całości  - a za wierną służbę Lord Voldemort nagrodził go mocą, jaka przed laty nawet mu się nie śniła.  
Więzy krwi: Urodziła mu się trójka dzieci - pierworodny syn, Evan, pochodzący z małżeństwa oraz dwoje bękartów, bliźnięta Myssleine i Marcus, które na świat wydała Deirdre.
Zyskane znamiona: -


Brzemię śmierciożercy było ciężkie, zatruwało umysł, Czarny Pan oczekiwał posłuszeństwa, zmuszał do nieustannej gotowości, działania, Tristan tego pragnął: pragnął go zadowolić, pragnął uczynić wszystko, by spełnić jego wolę, by pomóc mu osiągnąć zwycięstwo. I pomógł, zatruwające go zło wkrótce pozwoliło mu zapomnieć o żałobie po ojcu, po siostrze, choć złowrogi błysk pioruna przecinający nocne niebo już nigdy miał nie zniknąć z jego pamięci. Przyniósł wtedy zmiany, odciął jego dawne życie od nowego.

Rozkaz nadszedł nagle, gdy Czarny Pan wysłał ich do Azkabanu, pojmani śmierciożercy wymagali ratunku, a gnieżdżący się tam dementorzy mieli stać się potężną bronią w rękach Lorda Voldemorta. Podjąwszy rozkazy wyruszył od razu, pozostawiając po sobie londyńskie zgliszcza, gdy na jego rozkaz potężna szatańska pożoga spopieliła Ministerstwo Magii. Zrobił to, by spowolnić pościg za nimi - zdawało mu się, że to jedyna szansa - stawka była zbyt wysoka, niezależnie od poniesionych ofiar, wśród których znalazło się dwóch ministrów magii - jednego zabił sam, śmierć drugiego tylko oglądał.
Misja zakończyła się sukcesem, lecz mary Azkabanu będą prześladowały go w snach jeszcze latami. Poznał to miejsce jako straszne - i jako takie budziło w nim trwogę. Po raz pierwszy wtedy poczuł, że jego miejsce było w którejś z ponurych cel, których minął tak wiele - pojmując, że tylko absolutna bezwzględność pozwoli mu się przed takim losem uchronić.
Na polecenie Czarnego Pana odnalazł Grindelwalda. Był już wtedy strzępem samego siebie, zniszczony mocą, której Tristan nie rozumiał: doprowadził go jednak przed oblicze Lorda Voldemorta, tak, jak mu nakazano, z bliska obserwując, jak dawny tyran marnieje, a którego schedę przejmuje czarnoksiężnik, któremu dobrowolnie oddał własne życie.
A który nieustannie rósł w siłę, czego dowodem miały być wydarzenia na wiecu w Stonehenge - to tam ówczesny nestor rodu Rosier ofiarował mu swój sygnet, czyniąc go swoim następcą. Może był zmęczony widmem nadchodzącej wojny, może dostrzegł w samym Tristanie coś więcej, a może kazano mu to zrobić dlatego, że na przedramieniu Tristana jawił się mroczny znak: nigdy się tego nie dowiedział -  i pewnie nigdy się już tego nie dowie.
Stanął wtedy za Czarnym Panem, wsparł jego ideę i opowiedział się za pozbyciem się szlamu z Anglii - opowiedział się przeciwko polityce aktualnego ministra, pomagając wprowadzić w jego miejsce Cronosa Malfoya, polityka, który miał rozumieć, jak istotna była wola Lorda Voldemorta. Swoje oddanie Czarnemu Panu zadeklarował otwarcie, nie pozostawiając w tym względzie żadnych złudzeń.
Ale otwierając sobie drogę ku nowym sojuszom: krótko po tym rozpoczął - ku własnemu zdumieniu - pertraktacje z rodem Black, gotów oddać im siostrę w imię przyszłego porozumienia. Prędko pojął, że tytuł nestora nie niósł za sobą jedynie przywilejów - a wymagał podejmowania decyzji, które jeszcze niejednokrotnie miały się okazać trudnymi. I za które musiał być gotów wziąć pełną odpowiedzialność - nie będzie mógł przecież winić nikogo poza sobą.
Smoczy rezerwat miał się dobrze. Nowy minister nie próbował go niepokoić, a zniszczenia dokonane w trakcie anomalii zostały w całości i ostatecznie doprowadzone do porządku. Obarczony coraz większą liczbą politycznych obowiązków więcej zadań w rezerwacie zlecał pozostałym członkom rodziny.

Deirdre powiedziała mu o swojej ciąży późno. Zbyt późno. Wiadomość go przytłoczyła, wyrzucił ją z Białej Willi. W wierności, którą ślubował, przyjął narodziny pierworodnego syna, którego sprowadziła Evandra - Evan Tristan Rosier miał być jego nadzieją na przyszłość.
Nie trwało to długo, kochankę sprowadził z powrotem do siebie ledwie miesiąc później, pozwalając bękartom urodzić się już na wyspie Sheppey. Dwoje bliźniąt nie budziło w nim większych uczuć. Chłopiec jako dziecko wojny otrzymał imię Marcus, dziewczynkę - po smoczycy zmarłej podczas majowego kataklizmu - nazwał Myssleine. Pozwolił im żyć i zdecydował się je wychować  - kiedy pojął, że nie odbierze ich Deirdre.

Wojna na dobre wkroczyła na ulice Londynu, a on na dobre stał się jej częścią: brał udział w działaniach czynnie, brał udział w samych walkach, pomógł przeciągnąć na stronę Lorda Voldemorta olbrzymów. Pozbawił życia jednego z Zakonników, Bertiego Botta - ledwie chłopca - który był jednak dla Zakonu kimś ważnym. Był gotów na wszystko - w imię czystości krwi, której to idei całkiem już się oddał. Wierząc, że Rycerze Walpurgii zdołają stworzyć nowy wspaniały świat. Świat, w którym kolejne pokolenia będą mogły żyć bez plątającego się pod nogami szlamu, a pradawna tajemna magia zostanie otoczona należną jej czcią.

Świat, w którym każdy pojmie, że czarodzieje znaczyć mieli więcej.






the vermeil rose had blown
in frightful scarlet, and its thorns
outgrown
Powrót do góry Go down
Sigrun Rookwood
Sigrun Rookwood

Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t5310-sigrun-rookwood https://www.morsmordre.net/t5379-astrid#121534 https://www.morsmordre.net/t5378-sigrun https://www.morsmordre.net/f100-harrogate-skala https://www.morsmordre.net/t5380-skrytka-bankowa-nr-1330#121543 https://www.morsmordre.net/t5381-sigrun-n-rookwood#121544
Zawód : dowódca grupy łowców wilkołaków
Wiek : 29
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Wdowa

and in the end
all I learned
was how to be strong
alone

OPCM : 40
UROKI : 5
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 50
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Metamorfomag
i n s a n e

Minął fabularny rok... - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Minął fabularny rok...   Minął fabularny rok... - Page 2 I_icon_minitime11.08.20 21:34


Maj '56 - Kwiecień '57

Orientacja polityczna: poglądy Sigrun uległy znacznej radykalizacji, choć pogląd na rolę czarownic wciąż pozostaje bardziej liberalny, niż u pozostałych konserwatystów; pozostaje wierna Czarnemu Panu, który uczynił jej zaszczyt dostąpienia do kręgu najwierniejszych sług - przeszła próbę Rycerza i stała się Śmierciożerczynią
Ścieżka kariery: w czerwcu minionego roku wskutek aresztowania na Picadilly Circus utraciła posadę Brygadzistki w Ministerstwie Magii, lecz już w lipcu otrzymała propozycję od Lorda Avery, by zaczęła pracować wraz z grupą łowców wilkołaków na jego usługach. W styczniu 1957 awansowała na dowódcę.
Rozwój: dołączywszy do Rycerzy Walpurgii zaczęła rozwijać swoje umiejętności bardzo dynamicznie; ciężko pracowała nad czarną i białą magią, w obu osiągając mistrzostwo, lecz to ciemne moce wciąż pozostają największą pasją Sigrun i wzbudzają największą fascynację. Apetyt na większą moc ma nieposkromiony, wciąż więc się rozwija i szlifuje swoje talenty.
Więzy krwi: bliźniaczy brat Sigrun od przeszło roku jest uznawany za zaginionego, nie odnaleziono ciała; pozostałe bez zmian
Zyskane znamiona: wypalony na przedramieniu tatuaż, Mroczny Znak, symbol wierności Czarnemu Panu


Do kraju powróciła wraz z początkiem maja 1956 roku, po otrzymaniu wieści od Ramseya Mulcibera, przyjaciela jeszcze z lat szkolnych, o działalności Rycerzy Walpurgii, którym przewodził Czarny Pan, którego oboje znali jeszcze z Hogwartu jako Toma Riddle. Sigrun nie wahała się przed dołączeniem do kręgu jego sług i od samego początku w pełni zaangażowała się w podejmowane przez nich działania wojenne. Zawsze pragnęła działać, a gdy otrzymała możliwość, by walczyć ze szlamem i zdrajcami krwi, w imię lepszego, czystego świata - poświęciła się temu w pełni. Lubiła tańczyć na linie niebezpieczeństwa, podejmować ryzyko i w czerwcu 1956 roku nie skończyło się to dla niej dobrze. Pojedynek, w którym stanęła naprzeciw Zakonowi Feniksa, dwójce aurorów, przegrała i została aresztowana. Jeszcze tej samej nocy wtrącono Rookwood do Azkabanu, gdzie przeżyła koszmar, z którego udało jej się jednak wyrwać. Wiedziała o planowanym wdarciu się do środka magicznego więzienia przez Śmierciożerców, aby odnaleźć źródło potężnej anomalii, miała im wówczas towarzyszyć. Wydostawszy się z Azkabanu potrzebowała kilku tygodni, by dojść do siebie.



Tygodni pełnych koszmarów i osłabienia, pomimo których nie osiadła na laurach, nie odpoczywała. Na rozkaz Czarnego Pana stawała wciąż do walki z Zakonem Feniksa i podejmowała kolejne próby poskromienia ognisk anomalii. Sigrun uczyła się na błędach i z każdym tygodniem, z każdym sukcesem i porażką, stawała się coraz potężniejsza. Zawsze lgnęła do czarnej magii jak ćma do ognia, nie zważając na ból i konsekwencje, niewątpliwie miała do niej talent, lecz to pod okiem Czarnego Pana i jego sług zaczęła go szlifować do mocnego błysku, zatracając się jednocześnie w ciemności bezpowrotnie.
Doskwierał jej brak u boku bliźniaczego brata. Po raz pierwszy pozostała sama, niekiedy wariowała z niepewności i tęsknoty, nie wiedząc co stało się z Christopherem. Była jednak pewna, że ją porzucił, a nie zginął - wiedziałaby to, czułaby. Pomiędzy bliźniętami istniała specyficzna, trudna do zrozumienia więź. Więź, która z każdym miesiącem słabła z jego winy, Sigrun zaś zapominała o tęsknocie, odnajdując ukojenie w ramionach innego mężczyzny, Caelana Goyle, coraz częściej goszczącego w jej myślach i pragnieniach.
Mężczyzną, któremu była jednak oddać się całkiem, bezwarunkowo i całkowicie, był Czarny Pan - jako jego sługa. Robiła wszystko co mogła, aby zasłużyć na jego uznanie, zwrócić jego uwagę, dawała z siebie wiele, nie zważając na ból i ponoszone konsekwencje. Odnalazła dla niego część Czarnej Różdżki na Wyspie Achill, spętała duszę, którą uwolnili podczas czerwcowej nocy w Azkabanie, walczyła z rebeliantami Longbottoma, paląc ich w ogniach Szatańskiej Pożogi. Starania te zostały docenione. Czarny Pan zdecydował się przyjąć od niej dary, które zdobyła przechodząc Próbę Rycerza, pojawił się w Skale, by pewnej październikowej, burzowej nocy napoić ją eliksirem rozpaczy, przyjąć od Sigrun wieczystą przysięgę i wypalić na przedramieniu czarownicy Mroczny Znak, przyjmując ją tym samym w krąg Śmierciożerców i wywyższając ponad innych Rycerzy Walpurgii.



Zyskała nowe życie. Nową twarz. Stała się lepszą, potężniejszą wersją samej siebie, która nie potrzebowała już bliźniaczego brata, by móc funkcjonować. Wciąż miała gniewną, impulsywną naturę, nieustannie mącił jej w głowie apetyt na krew i sadystyczne pragnienia zadawania bólu, z zadawanych wrogom tortur czerpała przyjemność, a dusza Sigrun zgniła całkiem. Po zamordowaniu jednorożca była skazana na wieczne potępienie, lecz w chaosie tym odnajdywała się doskonale. Nie żałowała powrotu do Anglii, mimo że kosztowało ją to stratę najważniejszej, jak jej się kiedyś wydawało, więzi. Zyskała władzę i potęgę. Znalazła się w miejscu, w którym powinna była się znaleźć. W czerwcu minionego roku straciła posadę w Ministerstwie Magii, ale nawet to obróciło się na korzyść wiedźmy. Lord Avery zaproponował, aby dołączyła do łowców wilkołaków na jego rozkazach i nie wahała się nad przyjęciem tej oferty ani chwili. Po kilku długich miesiącach, podczas których wykazała się skutecznością i zaangażowaniem, mianował ją dowódcą grupy łowców, przez co poczuła się jeszcze silniejsza i pewniejsza siebie. Sakiewka zaczynała stawać się coraz cięższa od zarobionych galeonów, mogła więc pozwolić sobie na to, by spełniać swoje kaprysy i zachcianki - jednym z nich było założenie hodowli psów rasy doberman. Skała wypełniła się szczeniętami i dorosłymi psami, którym Sigrun poświęcała uwagę i dziwną, niewytłumaczalną czułość.



Trudno powiedzieć, by dojrzała przez miniony rok, wciąż pozostawała okrutną, bezwzględną i cierpiącą uciechę z cudzego cierpienia wiedźmą, która pragnęła nieść śmierć i chaos. Sigrun stała się potężniejsza, silniejsza i jeszcze bardziej pewna siebie. Zaczęła bardziej nad sobą panować, wykorzystując swój gniew w słuszniejszych celach, dzięki czemu rozwinęła także i swoje moce. Pomimo tych osiągnięć - ani myśli osiadać na laurach. Wciąż pragnie więcej. Większej mocy, zadowolenia Czarnego Pana, wolnej od szlamu Wielkiej Brytanii, więcej krwi, więcej galeonów.
Apetyt rośnie w miarę jedzenia.







Amortencja: do obecnych dopisać zapach rumu i morza
Ain Eingarp: siebie jako jedną z najpotężniejszych czarownic i czarnoksiężników, torturującą mugoli w świecie, nad którym władzę sprawuje Czarny Pan




I got blood


on my name


Powrót do góry Go down
 

Minął fabularny rok...

Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Wprowadzenie :: Biuro informacji :: Aktualizacje-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-20