Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia



Login:

Hasło:

Cannock Chase
AutorWiadomość

Cannock Chase

Niegdyś las królewski, dziś rozległy park przyrodniczy obejmujący urokliwe lasy liściaste, iglaste, dzielące je barwne wrzosowiska i kilka pomniejszych pięknych jezior. Stosunkowo niska gęstość zaludnienia i przeważające wiejskie tereny od zawsze czyniła ten obszar otwarty na rzadsze gatunki magicznych zwierząt, a zwłaszcza ptaków. Do lokalnego folkloru przedarło się też wiele doniesień o błąkających się w trakcie pełni wilkołaków - ze względu na liczne lasy oddalone od domostw wydaje się bezpiecznym azylem dla objętych klątwą likantropii.
Mistrz gry
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Cannock Chase Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Powrót do góry Go down

5 stycznia 1958, późna noc
Rozmyty w strzępach smolistej mgły przemierzał drogę wytyczoną przez sieć błyskawic sprowadzonych przez Czarnego Pana, burzowa ścieżka wiodła na północny zachód, prosto do Newcastle-under-Lyme drugiego największego po Stoke miasta w hrabstwie - czy umyślnie, czy też znalazło się na tej ścieżce przypadkiem, tego wiedzieć nie mógł, nie zamierzał też dociekać. Istotne było dla niego tylko tyle, że obecność Czarnego Pana wzniecała w sercu uzasadniony ogień, a ten ogień: łaknął spopielić wszystko, co stanie mu na drodze. Mroczny Znak wydawał mu się dostatecznym ostrzeżeniem, widoczny z daleka musiał nieść przestrogę. Kto zdrów na umyśle, ten przetrwa, kto upadły, ten zginie razem z wrogiem. Innej drogi już nie było. Złożyli przed Czarnym Panem obietnicę, a Czarny Pan oczekiwał, że się z niej wywiążą. Musieli upewnić się, że zrobili tutaj tyle, le tylko mogli, że zrobili wszystko, było możliwe, by zachować dla siebie brzegu opustoszałego terenu. Staffordshire nie miało dla Greengrassów takiego znaczenia jak Derbyshire i najpewniej dlatego było też słabiej strzeżone, a nade wszystko: mniej zadbane. Oto objawiło się jednak przed nimi miasto burz.
Wyłonił się ze strzępów mgły na głównym placu miasteczka, z twarzą wciąż okrytą śmierciożerczą maską i przysłoniętym cieniem spojrzeniem, które szukało towarzyszy tej walki. Ilu mugoli wciąż tutaj przetrzymywali? Ilu mogło ich tutaj być? A ilu - mogło ich tutaj zotac? Musieli zabić ich wszystkich, przecież wiedział. W formie eksperymentalnej, dla leku, dla wrócenia do normalności, z wielu powodów. Wciąż trzymał w dłoni różdżkę, którą sprowadził na niebo Mroczny Znak. Przysunął ją bliżej, obracając między prawą a lewą dłonią, z pewnym namaszczeniem, bo trzymał oręż niezwykle potężny. Stój pozostał bez zarzutu, choć zimowy śnieg zdawał się padać coraz mocniej, tak jak coraz mocniej szarpały nim podmuchy styczniowego wiatru. Obejrzał się przez ramię, wypatrując swoich towarzyszy.
- Tym, którzy pokłonią się przed Czarnym Panem, nie stanie się krzywda - zapowiedział, nonszalanckim, pewnym krokiem obchodząc plac. Dobrze wiedział, że niewielu dzisiaj spało: i że w oknach słyszało go wystarczająco wielu czarodziejów. Mugole byli bez znaczenia. - Pozwolimy odejść każdemu, kto wykaże swoje pochodzenie jako magiczne i kto złoży hołd Czarnemu Panu - podniesiony głos niósł się daleko, donośnie. Musieli usłyszeć go tutaj wszyscy. Mugole też, lubił się zabawić. No dalej, chodźcie. Jak mrówki, wylejcie się na ulice. Byle szybko, bo nie mamy dzisiaj dużo cierpliwości. Nie spodziewał się, że wielu czarodziejów tutaj podporządkuje się obowiązkowi rejestracji różdżek, jednak ci, którzy wciąż tego nie zrobili, mogli przecież liczyć na pomoc. Na ułamek sekundy przymknął oczy, czując, jak napiera na niego pradawny byt zamieszkujący jego ciało. Szeptał, wył, skowytał. Łaknął krwi, dostanie jej. Już za moment. Jeszcze tylko chwila.
Przelana krew, to tego tak bardzo pragnęła.

Rzucam na opętanie



the vermeil rose had blown in frightful scarlet and its thorns
o u t g r o w n

Tristan Rosier
Tristan Rosier
Zawód : Arystokrata, smokolog
Wiek : 29
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
the death of a beautiful woman is, unquestionably, the most poetical topic in the world
OPCM : 40
UROKI : 30
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 65
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarodziej
Cannock Chase 0a7fa580d649138e3b463d11570b940cc13967a2
Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t633-tristan-rosier#1815 https://www.morsmordre.net/t639-vespasien https://www.morsmordre.net/t637-tristan-rosier#1838 https://www.morsmordre.net/f97-dover-upper-rd-13 https://www.morsmordre.net/t2784-skrytka-bankowa-nr-96 https://www.morsmordre.net/t977p15-tristan-rosier

Powrót do góry Go down

The member 'Tristan Rosier' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 26
Morsmordre
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Cannock Chase Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Powrót do góry Go down

Gdzieś w głębi siebie wiedziałem, że piękna, przepełniona sukcesami noc jeszcze nie dobiegła końca, podobnie jak wymierzanie sprawiedliwości, którego wciąż było nam mało. Czułem zapach krwi, słodka woń wypełniała moje nozdrza pobudzając zmysły, motywując do dalszej walki, jakoby to co działo się w Stoke było jedynie przedsmakiem, propagandowym widowiskiem dla mieszkańców, a nie dla tych, którzy widzieli już nader wiele. Potrzebowałem więcej; gwałtowniej, bezlitośniej, efektowniej, tak aby każdy okoliczny doskonale zapamiętał, iż nie miał najmniejszych szans bawiąc się w rewolucję. Czarny Pan był władcą, był najpotężniejszym czarodziejem i jemu winni oddawać hołd, chylić głowę, gdy tylko nadarzy się ku temu okazja. Byliśmy jego wysłannikami, najwierniejszymi sługami i musieliśmy zrobić wszystko, aby to zrozumieli, przyswoili i głosili dalej. W Anglii nie było miejsca dla mugoli, a tym bardziej im przychylnych, którzy gotów byli zapomnieć o własnej historii, korzeniach oraz tradycjach w imię… no właśnie czego? To było naprawdę dobre pytanie. Szeroko rozumianej, zgubnej tolerancji? Koegzystencji? Nie mogłem słuchać tych bredni. Nader długo pozostawaliśmy w ich cieniu i ukryciu, niczym szczury pozbawione światła, a z czasem tlenu. Nie było żadnego powodu, dla którego mielibyśmy pozwalać sobie na ich wpływy, wprowadzanie zmian do codzienności oraz utrudnień mające jedynie chronić mugolskich obywateli przed powszechną wiedzą. Longbottom pragnął doprowadzić nas do zagłady, lecz byliśmy gotów zrobić wszystko, aby czarodziejskie społeczeństwo przed nią uchronić.
Pozostając pod postacią mgły pędziłem drogą usłaną błyskawicami, aż do miasteczka, na którego widok runąłem w dół. Wyłoniwszy się z czarnego kłębu rozejrzałem po placu z malującym się, ironicznym uśmiechem na ustach, który przykrywała maska śmierciożercy. Łaknąłem kolejnych ofiar, liczyłem, że nie będziemy musieli wyciągać ich z domów siłą. Kto wie, może rozsądniejsza część tutejszej społeczności sama wywlecze ich na plac skazując tym samym na śmierć? Może będą chcieli w ten sposób zyskać spokój? Nie miało to dla mnie znaczenia, słowo się rzekło - nadszedł czas.



| Opętanie




The eye sees only what the mind is prepared to comprehend
Drew Macnair
Drew Macnair
Zawód : Poszukiwacz i przemytnik artefaktów, fascynat nakładania klątw , właściciel Karczmy "Pod Mantykorą"
Wiek : 30
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
Dan­ger is a beauti­ful thing when it is pur­po­seful­ly sou­ght out.
OPCM : 39
UROKI : 9
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 51
ZWINNOŚĆ : 4
SPRAWNOŚĆ : 9
Genetyka : Metamorfomag

Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t6211-drew-macnair https://www.morsmordre.net/t4416-avari https://www.morsmordre.net/t4381-to-nie-jest-pokoj-zyczen https://www.morsmordre.net/f277-smiertelny-nokturn-13-18 https://www.morsmordre.net/t4418-skrytka-bankowa-nr-1139 https://www.morsmordre.net/t4417-drew-macnair

Powrót do góry Go down

The member 'Drew Macnair' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 10
Morsmordre
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Cannock Chase Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Powrót do góry Go down

Deirdre zostawiła za sobą Stoke-on-Trent, rozmywając się w czarnej mgle tuż po zakończonym przedstawieniu. Obcasy skórzanych butów najpierw zastukały o drewniany podest, skąpany w krwi, później o bruk ulicy, by zniknąć w pół kroku, gdy cała sylwetka czarownicy skrytej za lustrzaną maską zniknęła. Znów stała się niczym, niewzruszonym, nieuchwytnym, będącym wszędzie i nigdzie zarazem - pomknęła śladem Tristana i pozostałych śmierciożerców, przebijając się przez kłęby dymu, unoszonego znad zwłok. Płomienie buchały już nie tylko z straceńczych stanowisk, domykających piękną, ironiczną klamrą historię polowań na czarodziejów, wciąganych na stosy w całej Europie, by udowodnić mugolską wyższość, ale także z mniejszych ognisk. Oddolny ruch obywateli i straży - a może skoordynowane, zaplanowane działania? nieistotne, liczył się efekt - skutecznie pozbywał się mugolskich naleciałości, czyszcząc miasto z gnijących resztek, wzmagając tym samym złowrogi blask, budzącą grozę łunę, okalającą zostawiane w tyle Stoke-on-Trent. Spowite także szmaragdem, wcale niegasnącym pomimo pokonywanych odległości. Ciemne, kłębiące się w niepokojącym tempie chmury, barwione od spodu szmaragdem, ciągnęły się aż po horyzont, a wywołana przez Czarnego Pana burza rysowała złotymi odblaskami błyskawic drogę do ich kolejnego celu.
Nie mieli tej nocy spocząć na laurach - a przynajmniej nie od razu - lecz dla Deirdre takie zwieńczenie nocy wydawało się oczywiste. Łączyło ich jedno pragnienie, jak najdoskonalszego wypełnienia rozkazów Czarnego Pana. Na różne sposoby, krwawe, widowiskowe, budzące wstręt lub zachwyt; cel był jednak nadrzędny a Mericourt śmiała przypuszczać, że pojawienie się na egzekucji samego Lorda Voldemorta w każdym z jego najwierniejszych sług obudziło jeszcze większy, prawie szaleńczy głód. Być może projektowała własne, nienasycone pragnienie na swych towarzyszy, bardziej opanowanych, zdeterminowanych i kontrolujących swe instynkty, lecz nie obawiała się ich krytyki. Nie tej nocy, nie po tym, czego doświadczyli i co wspólnymi siłami osiągnęli.
Zmaterializowała się chwilę po Tristanie i Drew, pomiędzy czarodziejami, zwinnie kontrolując zatrzymanie się na pokrytym śniegiem bruku. Przestała czuć zimno, policzki, skryte za maską, rozgorzały rumieńcem przejęcia i satysfakcji, widocznymi wyłącznie w blasku oczu, czarnych węgli widocznych wyraźnie na tle lustrzanej powierzchni, skrywającej rysy śmierciożerczyni. Nie rozglądała się po otaczających plac domach, nie nasłuchiwała odgłosów budzącego się ze słodkiego snu - prosto w koszmar - miasteczka, zwrócona w stronę przemawiającego Rosiera. Targający nią zew krwi wzmocnił tylko drżenie innego, równie podświadomego rodzaju; ledwie powstrzymała się, by go nie dotknąć, nie zacisnąć lodowatych palców na nadgarstku, by nie stanąć na palcach i odmalować szeptem każde z zalanych krwią wyobrażeń, tworzących się w jej umyśle. Uwielbiała go władczego, majestatycznego, górującego nad tłumem, wydającego rozkazy i poruszającego chylącą czoła publikę; budził w niej najgorsze diabły, to nie zmieniło się odkąd tylko się poznali. Teraz jednak ominęła go szerokim łukiem, powoli wyciągając różdżkę spod mankietu szerokiej szaty, w którą ciągle była spowita.


| locus nihil


there was an orchid as beautiful as the
seven deadly sins
Deirdre Mericourt
Deirdre Mericourt
Zawód : Kochanica nestora, westalka Fantasmagorii
Wiek : 27
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Wdowa
I know it hurts
you know I'd quench that thirst

{feel your body closing, I can rip it open}
OPCM : 40
UROKI : 6
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 61
ZWINNOŚĆ : 21
SPRAWNOŚĆ : 8
Genetyka : Czarownica
we still got the taste dancing on our tongues
Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t1037-deirdre-tsagairt https://www.morsmordre.net/t1043-moira#6174 https://www.morsmordre.net/t1045-panienka-lekkich-obyczajow-zaprasza#6178 https://www.morsmordre.net/f217-kent-wyspa-sheppey-biala-willa https://www.morsmordre.net/t4825-skrytka-bankowa-nr-301#103486 https://www.morsmordre.net/t1190-deirdre-tsagairt

Powrót do góry Go down

The member 'Deirdre Mericourt' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 43
Morsmordre
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Cannock Chase Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Powrót do góry Go down

Rozpłynąwszy się w kłębach ciemnej mgły prędko zniknęła z pola widzenia zebranych przed podestem w Stoke-on-Trent, gdy wzniosła się wysoko w niebo, podążając śladem Czarnego Pana i Tristana Rosiera. Poczuła chłód przenikający ją na wskroś. Nadeszła zima tak surowa i ostra, że człowiek mógłby przypuszczać, że maczały w tym swoje lepkie palce anomalie - ale to nie to. Ten rozdział został już zamknięty na dobre. Otwierali nowy, kolejny, znacznie lepszy. Dzisiejszy wieczór był tego dowodem. Właściwie nie tylko wieczór. To był wyjątkowo długi i pracowity dzień. Starannie zaplanowany, aby wszystko poszło zgodnie z planem - i tak też się stało. Rycerze Walpurgii spisali się dziś więcej, niż znakomicie. Dowodem tego stało się przybycie Czarnego Pana. Zaszczycał ich swą obecnością tak rzadko, że każdy, kto miał okazję ujrzeć go na własne oczy powinien wspominać ten dzień do końca swego życia. Była tylko jedna osoba, która nie okazała należnego mu szacunku i Rookwood odnotowała to w pamięci. Takich rzeczy nie zwykła zapominać.
Mknęła w ślad za Tristanem, pośród burzy i mrozu, aby ostatecznie dotrzeć do drugiego z największych miejscowości Staffordshire - do Cannock Chase. Wieści roznosiły się bardzo szybko, zaś od pierwszego ognia, który wzniecili na tych ziemiach, minęło wiele godzin. Nie zdziwiły Sigrun zatem opustoszałe uliczki, gdzie mrok rozganiał jedynie blask ulicznych latarni. Śnieg sypał coraz mocniej, mróz szczypał w policzki, kiedy zmaterializowała się u boku Tristana, Drew i Deirdre, wciąż gotowych do działania, z różdżkami w dłoniach. W Stoke-on-Trent wieczór triumfu pozornie dobiegł końca, lecz nie dla nich. Dla nich noc była wciąż młoda. Sigrun powiodła wzrokiem po domach, gdzie o tej porze zwykle wszyscy pogrążeni byliby we śnie, wiedźma miała jednak dziwną pewność, że nie spali. Zwłaszcza, kiedy głos Tristana pełen groźby poniósł się echem po ulicach. Dotarł do nich. Bystre oko łowczyni dostrzegło ruch firanek w najbliższej okiennicy, tylko głupcy zmrużyliby oko w taką noc - noc zniszczenia.
Chwilę trwała w milczeniu, wyczekując aż polecenie lorda Rosiera zostanie spełnione; z rękawa płaszcza wyciągnęła cisową różdżkę, znów czując lekki ból w przedramieniu, z którego jeszcze przed kilkoma godzinami kość przebiła skórę wskutek własnego zaklęcia i wystawała pod dziwnym kątem. Sigrun, przypomniawszy sobie o tym, poczuła chęć, aby ktoś, ktokolwiek, najlepiej nic nie warty mugol poczuł ten sam ból - i jeszcze gorszy. Krwi przelali dziś wiele, pragnęła jej jeszcze więcej. Apetyt rośnie w miarę jedzenia, a to pragnienie miało wciąż pozostać nieukojone.
- Zegar tyka - zagrzmiała niedługo po Tristanie, a jej głos zabrzmiał niecierpliwie.
Czy mogli już zacząć?

| opętanie


She tastes like every

dark thought I've ever had
Sigrun Rookwood
Sigrun Rookwood
Zawód : dowódca grupy łowców wilkołaków
Wiek : 29
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Wdowa
I am not
ruined
I am

r u i n a t i o n
OPCM : 40
UROKI : 5
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 56
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 11
Genetyka : Metamorfomag
i n s a n e
Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t5310-sigrun-rookwood https://www.morsmordre.net/t5379-astrid#121534 https://www.morsmordre.net/t5378-sigrun https://www.morsmordre.net/f100-harrogate-skala https://www.morsmordre.net/t5380-skrytka-bankowa-nr-1330#121543 https://www.morsmordre.net/t5381-sigrun-n-rookwood#121544

Powrót do góry Go down

The member 'Sigrun Rookwood' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 35
Morsmordre
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Cannock Chase Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Powrót do góry Go down

Pora była już późna, ale był pewien, że w najbliższej okolicy nikt nie zmruży tej nocy oka. Mroczny Znak lśnił na niebie blaskiem jaśniejszym niż kiedykolwiek wcześniej. Błyskawice rozlewały się po barwnym nieboskłonie, w jego uszach prócz szumu krwi i rytmicznych uderzeń bicia własnego serca wciąż słyszał krzyki, odgłosy budzących się do życia po śmierci inferiusów. Wciąż rozbrzmiewał głos Czarnego Pana, obietnica złożona przez Tristana. To był ich wieczór, ich noc. Mogli świętować — było co.
Jego ciało rozpłynęło się w powietrzu, rozmywając w drobinach czarnej magii, falach smolistych oparów mocy, którą otrzymali od Lorda Voldemorta. W pędzie przeciął powietrze, wysoko nad głowami, koronami drzewa, miastami sunąc z innymi śmierciożercami przed siebie, gnając za wywołaną burzą, aż do Newcastle-under-Lyme. Pojawił się na placu w centrum miasteczka na samym końcu, materializując po jego drugiej stronie niż Tristan. Ruszył wolnym, nonszalanckim krokiem kogoś, kto czuł się tu pewnie, jak u siebie. Mimo to, w lewej ręce trzymał różdżkę. Obolałe po ostatnich wydarzeniach ciało dawało o sobie znak, blizny po zaklęciu drażniło ubranie, ale nie zachowywał się tak, jakby cokolwiek mu dziś doskwierało. Jego twarz wciąż spowita była cieniem głębokiego kaptura, przysłaniała ją także maska śmierciożercy, którą od chwili stworzenia przywdziewał zawsze z jednakową dumą. Słowa Rosiera rozniosły się echem po budynkach. Spacerując nieprzerwanie obserwował je uważnie, szukając gwałtownych ruchów, działań. Nigdzie nie paliło się światło, izby były pogaszone, jeśli ktokolwiek ukrywał się za firanami, nie dostrzegł ich. Ale słuchali — i obserwowali, wiedział to. Nikt dziś nie pójdzie spać.
I wtedy usłyszał coś. A może usłyszeli to wszyscy. Drzwi jednego z budynków otworzyły się, wyszli przez nie czarodzieje. Czterech mężczyzn w poszarpanych, brudnych szatach, zdecydowanie niedostosowanych do zimowej pogody. W dłoniach trzymali różdżki, na ich twarzy prócz brudu malowała się złość, nienawiść — w oczach tlił strach, ale uparcie nie chcieli go uzewnętrznić w zaciętych wyrazach twarzy. Popatrzyli na nich wszystkich, na śmierciożerców. Byli bezmyślni? Głupi? Pokręcili głowami, nie zamierzali wypuści z dłoni różdżek, zamierzali stanąć z nimi do walki.
Usłyszał świst zaklęcia, ale nie ujrzał nigdzie promienia. Szarpnął dłonią, pociągając za sobą poły czarnego płaszcza, by znów rozmyć się we mgle. Wiązka jasnego zaklęcia przecięła opary, przemknęła przez miejsce, w którym stał i rozbiła się na środku placu, o bruk, rozsypując kilka kocich łbów. Pojawił się dalej, kilka jardów. Twarzą zwróconą już w druga stronę. Tuż pod ścianą kamienicy dostrzegł człowieka z różdżką, który musiał w niego celować. Wymierzył w niego lewą dłonią i szepnął ostatecznie: — Avada kedavra.

| locus + rzuty



pan unosi brew, pan apetyt ma
na krew
Ramsey Mulciber
Ramsey Mulciber
Zawód : Niewymowny
Wiek : 31
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
Tańcz na me skinienie, rozświetl czernię nocy, rozgoń mroczne cienie, oświetl drogi kręte, ciemne skrzyżowania, a pobocza wyrwij z nocy panowania.
OPCM : 40
UROKI : 25
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 60
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 8
Genetyka : Jasnowidz
Cannock Chase BfgY2uH
Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t2225-ramsey-mulciber https://www.morsmordre.net/t2290-ursus#34823 https://www.morsmordre.net/t2283-sorry-not-sorry https://www.morsmordre.net/f137-pokatna-3-6 https://www.morsmordre.net/t2922-skrytka-bankowa-nr-624#47539 https://www.morsmordre.net/t2326-ramsey-mulciber

Powrót do góry Go down

The member 'Ramsey Mulciber' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 35
Morsmordre
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Cannock Chase Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Powrót do góry Go down

Ślad błyskawic, który ich tutaj przywiódł, wiódł jeszcze daleko przez niebo, panujący sztorm budził trwogę: straszliwą, przerażającą, okrutną, od nocy sprzed niemal dwóch lat drżał, słysząc grzmoty błyskawic, które, odbijając się echem najczarniejszych scenariuszy, przywodziły na myśl najstraszliwsze wspomnienia. Już stojąc na placu, słysząc dźwięki uderzających wyładowań, na ułamek chwili przymknął powieki. Burza nie przeminęła, szalała nad ich głowami, przysłonięta gęstymi ciemnymi chmurami, z których opadał srebrzysty śnieg szarpany zimowym wiatrem. I choć dreszcz wspinał się po jego ciele z każdym uderzeniem, starał się zapanować nad tonem głosu.
- Przybywamy w imieniu Czarnego Pana, jedynego prawowitego władcy tych ziem. Motyle skrzydła zostały skruszone, feniks go nie uchronił, jesteście zdani tylko na siebie. Zginiecie, broniąc słabych, lub przetrwacie, by móc sięgnąć po potęgę, którą nam zapewni! - mówił dalej, na niebezpiecznym tej nocy niebie zaczęły pojawiać się sylwetki czarodziejów na miotłach, którzy z wolna opuszczali miasto. Wewnątrz jego murów mieli zostać buntownicy i mugole, których życie nie było warte nawet splunięcia. Przechylił nieznacznie głowę, gdy z jednego z domów wyłoniła się sylwetka czterech bojowo nastawionych czarodziejów. - A karą za zdradę będzie śmierć - powtórzył po raz trzeci tego dnia, gdy błysnęło szmaragdowe światło różdżki Mulcibera. Mężczyzna, w którego wycelowana była wiązka, przywołał zaklęcie tarczy: zbyt blade i zbyt słabe, by mogło ochronić go przed śmiercią, jego ciało osunęło się bezwładnie i głucho opadło na bruk, martwe.
Stojąca za nim dwójka przeszła do ofensywy, ryży czarodziej o kręconych lokach wymierzył różdżkę w Deirdre, rzucając zaklęcie lamino (moc zaklęcia 96), tęższy i niższy od niego w Drew, rzucając zaklęcie lamino glacio (moc zaklęcia 108). Chroniona przez nich czarownica, której sylwetka majaczyła za nimi, przywołała zaklęcie magicus extremos, które wzmocniło całą trójkę (+14 do rzutu).
Czy to byli samozwańczy obrońcy tego miasteczka? Czy nikt nie zamierzał ich zatrzymać? Wyciągnął różdżkę, by wyszarpać z ciemności mgłę, okrutną, straszną, czerniejszą od nocy. Skierował ją na wschodni mur budynków, zamierzając spowić je wszystkie za mglistą zasłoną. Czarna mgła pobudzała zniechęcenie, szczególnie uciążliwie wdzierając się do słabszych mugolskich umysłów, przenikając do ich serc, osłabiając życiowe siły. Koncentrował się na tym, by ją tu sprowadzić, otoczyć nią jak największy obszar otaczający plac, na którym się znaleźli. Czasu na ewakuację dostali dość - i zaatakowali pierwsi.

rzuty npców
Magicus extremos 1/3
mgła: obejmuje 16 pierścieni, trwa 8 tur
48 na odpis



the vermeil rose had blown in frightful scarlet and its thorns
o u t g r o w n



Ostatnio zmieniony przez Tristan Rosier dnia 01.09.21 1:34, w całości zmieniany 1 raz
Tristan Rosier
Tristan Rosier
Zawód : Arystokrata, smokolog
Wiek : 29
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
the death of a beautiful woman is, unquestionably, the most poetical topic in the world
OPCM : 40
UROKI : 30
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 65
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarodziej
Cannock Chase 0a7fa580d649138e3b463d11570b940cc13967a2
Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t633-tristan-rosier#1815 https://www.morsmordre.net/t639-vespasien https://www.morsmordre.net/t637-tristan-rosier#1838 https://www.morsmordre.net/f97-dover-upper-rd-13 https://www.morsmordre.net/t2784-skrytka-bankowa-nr-96 https://www.morsmordre.net/t977p15-tristan-rosier

Powrót do góry Go down

Kolejne kłęby czarnej mgły rozbiły się o brukowaną uliczkę zwiastując mrok i cierpienie, dla wszystkich tych, którzy nie będą zdolni ugiąć karku przed Czarnym Panem. Nie zwykliśmy brać jeńców, nie szukaliśmy też żadnych usprawiedliwień – cel był jeden i zamierzyliśmy wypełnić go bez względu na ilość krwi, jaka dzisiaj zaleje dróżki uroczego miasteczka. Pragnęliśmy pozbyć się każdego mugola, każdego ich powiernika oraz obrońcę. Czy ktoś był gotów wejść nam w drogę? Prawdopodobnie, szaleńców nie brakowało. Liczyłem jednak, że znajdą się też tacy, a właściwie większe grono, które wesprze sprawę, przyjmie nowe rządy i pomoże w wojnie, jaką czym prędzej należałoby doprowadzić do końca. Po wszystkim feniks nie miał się już nigdy odrodzić.  
Kolejne słowa Tristana rozbrzmiały i byłem przekonany, że każdy znajdujący się w okolicy placu mógł je usłyszeć. Miotły wzbiły się ku górze, wszem było słychać trzask kominków, a Ci co pozostali nie mieli drogi ucieczki, tudzież pragnęli stawić nam czoła. Jak wielu ich było? Któż odważy się wyjść jako pierwszy? Momentalnie mych uszu doszedł trzask otwieranych z impetem drzwi, z których wyłoniły się cztery sylwetki i właściwie od razu ruszyły do ataku. Ramsey rozmył się w odmętach mgły, a zaraz po tym zmaterializował nieopodal oponenta i bez zawahania posłał śmiertelną inkantację. Uniosłem wężowe drewno nieco wyżej, po czym wolno ruszyłem przed siebie rozglądając się po kolejnych domach w poszukiwaniu nowych wrogów, osób pragnących wesprzeć buntowników, jednakże nie dostrzegłem nic poza szczelnie zaciągniętymi zasłonami. Plac rozbłysnął pod wpływem tarczy, za którą popłynęły kolejne inkantacje, w tym jedna pędząca wprost we mnie. Nie potrafiłem rzucić tego zaklęcia, lecz już miałem okazję się przekonać jak opłakane mogło byś w skutkach. Wolałem nie ryzykować, nie kiedy dopiero zaczynaliśmy istne świętowanie, dlatego obróciłem się przez ramię wznosząc kłęby czarnego dymu ku górze. Ruszyłem w kierunku agresora, po czym zmaterializowałem się nieopodal niego. Wężowe drewno wskazywało jego parszywą mordę, choć po chwili znalazło się na wysokości wątroby. -Vulnerario- wypowiedziałem pewnym tonem. Pragnąłem, żeby jego ciało przeszył niewyobrażalny ból, taki jakiego nie czuł nigdy wcześniej. Oczekiwałem kałuży jego krwi, posoki, w której wyzionie ducha.




The eye sees only what the mind is prepared to comprehend


Ostatnio zmieniony przez Drew Macnair dnia 21.09.21 22:36, w całości zmieniany 1 raz
Drew Macnair
Drew Macnair
Zawód : Poszukiwacz i przemytnik artefaktów, fascynat nakładania klątw , właściciel Karczmy "Pod Mantykorą"
Wiek : 30
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
Dan­ger is a beauti­ful thing when it is pur­po­seful­ly sou­ght out.
OPCM : 39
UROKI : 9
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 51
ZWINNOŚĆ : 4
SPRAWNOŚĆ : 9
Genetyka : Metamorfomag

Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t6211-drew-macnair https://www.morsmordre.net/t4416-avari https://www.morsmordre.net/t4381-to-nie-jest-pokoj-zyczen https://www.morsmordre.net/f277-smiertelny-nokturn-13-18 https://www.morsmordre.net/t4418-skrytka-bankowa-nr-1139 https://www.morsmordre.net/t4417-drew-macnair

Powrót do góry Go down

The member 'Drew Macnair' has done the following action : Rzut kością


#1 'k100' : 46

--------------------------------

#2 'k10' : 5
Morsmordre
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Cannock Chase Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Powrót do góry Go down

The member 'Drew Macnair' has done the following action : Rzut kością


'k8' : 5, 1, 2, 2, 3, 1, 1, 7, 7, 3, 8
Morsmordre
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Cannock Chase Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Powrót do góry Go down

Strona 1 z 5 1, 2, 3, 4, 5  Next

Cannock Chase

Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach