Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia



Login:

Hasło:

Cannock Chase
AutorWiadomość
First topic message reminder :

Cannock Chase

Niegdyś las królewski, dziś rozległy park przyrodniczy obejmujący urokliwe lasy liściaste, iglaste, dzielące je barwne wrzosowiska i kilka pomniejszych pięknych jezior. Stosunkowo niska gęstość zaludnienia i przeważające wiejskie tereny od zawsze czyniła ten obszar otwarty na rzadsze gatunki magicznych zwierząt, a zwłaszcza ptaków. Do lokalnego folkloru przedarło się też wiele doniesień o błąkających się w trakcie pełni wilkołaków - ze względu na liczne lasy oddalone od domostw wydaje się bezpiecznym azylem dla objętych klątwą likantropii.
Mistrz gry
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Cannock Chase - Page 3 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Powrót do góry Go down


Macki splecione ze strzępów mgły sprowadzonej przez Deirdre błądziły wśród przerażonych mugoli, czarna otchłań rozlewała się na dalsze budynki, spowijając ścisłe centrum miasta w przeraźliwie gęstych czarnych pyłach plugawej magii; niemagicznych w kraju nie zadziwiało już istnienie magii, choć zapewne większość z nich pozostawała przerażona wizją rzeczywistego konfliktu z czarodziejami, ci, którzy byli naocznymi świadkami magicznych wojen, mówili dużo lub nie mówili wcale, lecz nie zawsze spotykali się zapewne ze zrozumieniem. Ludzie w mieście niewątpliwie słyszeli o wojnie, choć dotąd mieli powody czuć się tutaj bezpiecznie: ten pokaz siły był czymś, czego nie widzieli nigdy ani o czym nie słyszeli nigdy, brutalna manifestacja najpotężniejszych czarodziejów klękających przed wielkim Lordem Voldemortem. Stanowili o jego sile, jako posłańcy jego woli, jako pełniący jego wolę, jako najbardziej mu oddani i najwierniejsi, posiedli moce, o których nie śniło się nawet tym, którzy z magią się zrodzili i którzy w magii się wychowali: popłoch, który następował, był efektem ich skumulowanej mocy mającej ostatecznie dać do zrozumienia wszystkim wokół, że tłuste lata pod wodzą promugolskich rządów oto dobiegły końca, że nic i nikt nie był już w stanie ich powstrzymać. Mieli się bać, mieli drżeć, mieli cierpieć, mieli umierać, kilkoro z nich miało uciec i opowiedzieć o tym, co się tu wydarzyło, każdemu, kto stanie im na drodze, niosąc dalej okrutną pieśń śmierci. Newcastle-under-Lyme spowijał dziś pogrzebowy całun, który usypie mogiłę dla więcej niż jednego istnienia. Zaklęcie Sigrun nie odniosło oczekiwanego efektu, ale przywołana przez nią mara utkana znów z najczarniejszej magii zdawała się nieść grozę nie tylko tej jednej osobie - iluzja objawiła się przed grupa niemagicznych, którzy nie byli w stanie ani nie potrafili pojąć jej sensu. Magiczni obrońcy tego miasteczka już polegli, kto miał rozum, zniknął z okolicy. Mugole zostali rzuceni na pastwę losu, na ich pastwę - i zamierzali przeprowadzić tu prawdziwą rzeź. Kątem oka spostrzegł powołane do życia inferiusy, które wspinały się na budynki; rozległ się dźwięk tłuczonego szkła, wybiły okna, wpełzając do środka, cuchnące, rozkładające się, nieludzkie, puste skorupy. A wtedy pośród nich objawiła się niepokojąca istota przywołana przez Mulcibera, wyglądała upiornie, przerażająco, strasznie; Tristan wyprostował się, przez chwilę przyglądając się profilowi nieumarłego stworzenia z mieszaniną fascynacji i zadowolenia. Trzaskały kolejne okna, podniosła się paniczna wrzawa, słychać było bieg niemagicznych umykających tyłami budynków. Musieli ich zatrzymać, ogrodzić. Zabawić się. Mgła sprowadzona przez Drew zlała się z mocami, które przywołali Tristan i Deirdre wcześniej, spowijając w ponurej czarnej magii już właściwie wszystko, co znajdowało się w zasięgu ich wzroku. A od mgły biła złowieszcza plugawa moc wyniszczająca wszystko, na czym łagodnie opadała. Macnair sięgnął po brutalne zaklęcie; zaklęcie, które odniosło efekt - mugol upadł na ziemię, kiedy żebra wyrwały się z klatki piersiowej, rosnąc zbyt mocno, zbyt szybko, zbyt ostro, sparaliżowany strachem i bólem nie śmiał się poruszyć, a otaczający go ludzie odrętwieli równie mocno, zawahając się o sekundę zbyt długo, czy podjąć się ucieczki, czy wrócić po poległego druha.
- Zabawmy się - zwrócił się do pozostałych, nim przeciął powietrze różdżką z różanego drewna, a jego ciało spowił czarny cień, który wkrótce pochłonął go w pełni; przemieścił się wraz z nim w jedną z pobliskich alei, ze świstem, zbyt szybko, zamierzając stanąć na drodze grupie usiłującej opuścić to miejsce.
- Vulnerario - wypowiedział lekko, z płynną melodią w głosie, kierując różdżkę na kobietę znajdującą się na przedzie, niewidzialne ostrze miało wbić się w środek jej piersi. - Larynx depopulo - ponowił, z chłodem, kierując różdżkę na nieznacznie młodszą od niej mugolkę, inkantacja miała odebrać jej głos, wyjątkowo brutalnie. - Crucio - wypowiedział trzecią inkantację, zamierzając pochwycić w szpony zaklęcia towarzyszącego im mężczyznę; i on zginie tej nocy, ale ból, którego zazna przed śmiecią, będzie przestrogą dla tych, którzy usłyszą świadectwo tych, których puszczą dziś wolnymi i żywymi.

rzut na mgłę



the vermeil rose had blown in frightful scarlet and its thorns
o u t g r o w n

Tristan Rosier
Tristan Rosier
Zawód : Arystokrata, smokolog
Wiek : 29
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
the death of a beautiful woman is, unquestionably, the most poetical topic in the world
OPCM : 40
UROKI : 30
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 65
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarodziej
Cannock Chase - Page 3 0a7fa580d649138e3b463d11570b940cc13967a2
Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t633-tristan-rosier#1815 https://www.morsmordre.net/t639-vespasien https://www.morsmordre.net/t637-tristan-rosier#1838 https://www.morsmordre.net/f97-dover-upper-rd-13 https://www.morsmordre.net/t2784-skrytka-bankowa-nr-96 https://www.morsmordre.net/t977p15-tristan-rosier

Powrót do góry Go down

The member 'Tristan Rosier' has done the following action : Rzut kością


#1 'k100' : 86, 90, 90

--------------------------------

#2 'k10' : 5, 9, 6
Morsmordre
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Cannock Chase - Page 3 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Powrót do góry Go down

Wszystko wokół nich spowiła czerń. Głęboka, toksyczna, wroga, całym swym istnieniem składająca hołd złu w najczystszej, przerażającej, choć eterycznej postaci. Deirdre czuła więź z rozprzestrzeniającą się po obydwu stronach placu czernią, z siłą, która pętała próbujących przeciwstawić się naturalnym prawom magii szaleńcom, z ciemnością, potrafiącą zamienić egzystencję w stały koszmar. Teraz grupka, pojawiająca się na wschodzie miasteczka, nie stanowiła żadnego zagrożenia, spętana własnym koszmarem - Deirdre chciała jednak wzmocnić ich cierpienie, sprowadzić na nich jeszcze większy ból i lęk. Pragnęła nasycić się tym, co potworne i wrogie, zbudować na tym własną siłę, żerującą na zniechęceniu i strachu spowitych w antracytowej chmurze ludzi. Wzmocniła nacisk palców na zitanowej różdżce, skupiając się na tym, by przelać na czarną mgłę całą swą siłę - a później spróbowała ją stworzyć, wpłynąc na nią bardziej materialnie, wykorzystując przy tym swoje emocje. Macka przytrzymująca jednego z młodzieńcóww puściła go, lecz nie był to koniec ich tortur, bowiem śmierciożerczyni pragnęła stworzyć coś własnego, wykorzystując kumulujące się w niej negatywne uczucia. Spojrzała więc z ukosa na siejącego zamęt i zniszczenie Tristana - po czym pozwoliła dotąd hamowanym emocjom wypłynąc na wierzch. Rozżaleniu, palącej nienawiści, paskudnemu upokorzeniu i wrzącej zazdrości; budowała na nich, czerpała z tego, co roziskrzyło skośne oczy cierpieniem, co odwiedzało ją w koszmarach i raziło na jawie, a każde z tych plugawychb uczuć przybrało w końcu quasi fizyczną formę. Mgliste macki przybrały bardziej fizyczną formę, naśladując przyzwany przez Sigrun czar - tym razem od różdżki Deirdre wyskoczyły węże, oślizgłe, czarne, śliskie i zabójczo szybkie. Cztery silne żmije pomknęly w stronę niedobitków młodzieńców, kąsając ich i atakując, gryząc i zarażając toksyczną posoką. Mericourt czuła z nimi więź, zadowolenie i niezdrowa satysfakcja zalewała jej ciało falami, rozkoszowała się tym w pełni - a na jej twarzy, skrytej pod śmierciożerczą maską, wykwitł uśmiech pełen złowrogiej satysfakcji. Tęskniła za tym. Za krwią wylewającą się z rozszarpywanych ciał, za agonalnymi jękami wydobywającymi się z zaciśniętych przerażeniem gardeł, za kakofonią pisków i wrzasków, za łuną czarnomagicznych zaklęć, przekreślających szanse na dalszą marną egzystencję, szkodzącą czarodziejom.
Gdzieś wokół niej działy się inne koszmarne wspaniałości; kolejne istoty powstawały pozornie z niczego, sycone wiedzą i siłą śmierciożerców, ale Deirdre już się nie rozpraszała, chłonąc cały ten spektakl wszystkimi zmysłami. Wynaturzona istota, wykreowana przez Ramseya, nawet jej mogła przyśnić się w koszmarach - nie przyglądała się jej jednak zbyt długo, idąc śmiało poprzez śnieżną zamieć w stronę uciekających z budynków po wschodniej stronie mugoli lub ich plugawych miłośników. - Vulnerario - zainkantowała pewnie, celując w plecy jednego z nich, chcąc przebić go magicznym mieczem na wylot, przeciąż kręgosłup, rozpłatać na dwoje. - Decollatio - zitanowe drewno przesunęło się w bok, w kolejnego samozwańczego rycerza, nie chcącego pochylić czoła przed siłą Czarnego Pana. Celowała w jego nogę, pragnąc zobaczyć ją odlatującą w górę, odciętą od ciała - takiej atrakcji brakowało jej podczas tej rozpoczętej przez Tristana zabawy.


| używam zniechęcenia na zajętym przez zaćmienie/zmrok obszarze; w drugą stronę z mgły - widmowa zemsta


there was an orchid as beautiful as the
seven deadly sins
Deirdre Mericourt
Deirdre Mericourt
Zawód : Kochanica nestora, westalka Fantasmagorii
Wiek : 27
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Wdowa
I know it hurts
you know I'd quench that thirst

{feel your body closing, I can rip it open}
OPCM : 40
UROKI : 6
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 61
ZWINNOŚĆ : 21
SPRAWNOŚĆ : 8
Genetyka : Czarownica
we still got the taste dancing on our tongues
Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t1037-deirdre-tsagairt https://www.morsmordre.net/t1043-moira#6174 https://www.morsmordre.net/t1045-panienka-lekkich-obyczajow-zaprasza#6178 https://www.morsmordre.net/f217-kent-wyspa-sheppey-biala-willa https://www.morsmordre.net/t4825-skrytka-bankowa-nr-301#103486 https://www.morsmordre.net/t1190-deirdre-tsagairt

Powrót do góry Go down

The member 'Deirdre Mericourt' has done the following action : Rzut kością


#1 'k100' : 71, 27

--------------------------------

#2 'k10' : 2, 10
Morsmordre
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Cannock Chase - Page 3 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Powrót do góry Go down

Trudno było Sigrun oderwać spojrzenie od własnych, cienistych ogarów, utkanych z czystej nienawiści do szlamu i zdrajców krwi wiedźmy; wydawały jej się wręcz piękne w swej agresywności i pragnieniu krwi, zwłaszcza kiedy odbierały życie samozwańczym obrońcom tej wioski. To co działo się jednak wokół było nie mniej fascynujące i godne uwagi. Niełatwo zdecydować na czym skupić pełnię uwagi, kiedy tak potężne moce w różnoraki sposób objawiały się tak blisko. Stworzenie przywołane przez Mulcibera - nigdy chyba nie widziała czegoś podobnego; przerażające, wzbudzające trwogę i emanujące czarną magią. Wzbudzało w Sigrun ogromną ciekawość - jak tego dokonał? Wszystko podsycała czarna mgła przywołana przez pozostałych Śmierciożerców. Więziła mugoli i ich obrońców, osaczała z każdej strony, nie pozwalała uciec, tak silna, że nie dawała im żadnych szans. Tristan dał wspaniały pokaz najmroczniejszej ze sztuk, przywracając truchła do życia, biorąc ich we władanie i zmuszając do wykonywania rozkazów. Powietrze tu przesyciło się czarną magią, Sigrun oddychała nim głęboko i czuła jakby ta magia wnikała w nią samą jeszcze głębiej. Wszyscy rośli w siłę. Nie dało się temu zaprzeczyć. To dzięki Czarnemu Panu posiedli takie moce; służyli mu wiernie i zostali wynagrodzeni, dzięki ciężkiej pracy i odwadze by sięgnąć po ukrytą w sobie potęgę - dla niego więc z przyjemnością mieli siać dalsze zniszczenie.
- Tego dwa razy powtarzać mi nie trzeba - odrzekła Sigrun na słowa Rosiera. - Z największą przyjemnością - zaśmiała się Sigrun, śmiało krocząc przed siebie, chyba bardziej do siebie, niż pozostałych.
Znów skupiła spojrzenie brązowych oczu na czarodzieju, który jako jedyny pozostał wciąz przy życiu, choć to pozostała jedynie kwestia czasu. Nie mógł się bronić, sparaliżowany strachem, który wzbudzał w nim widok zmasakrowanej, cierpiącej w agonii kobiety. Kim dla niego była? Żoną? Ukochaną? Siostrą? Tego Rookwood nie wiedziała, lecz na pewno była mu bliska, najbliższa, skoro tak się tego lękał. W tym czasie cienisty ogar zatopił w nim kły, razem z krwią wychłeptując siły witalne. Zaklęcie, jakim chciała go potraktować, okazało się zbyt słabe, ale to nic - czarodziej stał na drodze inferiusiom Tristana, pozostawiła go więc w ich rękach, które niebawem zaczną się rozkładać, a mimo to wciąż będą zadawać ból i śmierć.
Wziąwszy znów głębszy oddech, wdychając zapach krwi rozlanej przez Śmierciożerców, śmierci i czarnej magii, uniosła różdżkę i spojrzeniem zaczęła szukać kolejnej ofiary. Pomysły wirowały w jej głowie niczym rój wściekłych pszczół, jedna myśl przeganiała kolejną, co będzie najlepszym wyborem? Spokojnie, powtarzała sobą. Noc była jeszcze młoda, oni zaś mieli... całe miasto. Nie wszyscy zdążą przed nimi uciec.
Bez obaw podążyła przed siebie, uliczkami, które zdążyli już splamić krwią, szukając ofiary. Zauważyła jak z jednego z domostw, tylnymi drzwiami, próbuje uciec rodzina. Mężczyzna akurat brał w ręce kilkuletnią dziewczynkę, którą podawała mu przez okno kobieta; najpewniej nie chcieli rzucać się w oczy wychodząc tylnymi drzwiami, lecz cóż.
- Sectumsempra - zawołała Sigrun, niby od niechcenia, za cel obierając najpierw mężczyznę, jego bok i biodro. Dziewczynką również należało się zająć. Miała tak długie, jasne włosy - taki aniołek na pewno lubił zwierzęta i historie o piratach. - Crepito - powiedziała, unosząc nieco cisowe drewno na twarz nieznajomego. Po chwili zaś szarpnęła zatem różdżką na kilkulatkę i wyrzekła: - Ad Medusa.

1. sectumsempra
2. crepito
3. ad medusa


She tastes like every

dark thought I've ever had
Sigrun Rookwood
Sigrun Rookwood
Zawód : dowódca grupy łowców wilkołaków
Wiek : 29
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Wdowa
I am not
ruined
I am

r u i n a t i o n
OPCM : 40
UROKI : 5
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 56
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 11
Genetyka : Metamorfomag
i n s a n e
Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t5310-sigrun-rookwood https://www.morsmordre.net/t5379-astrid#121534 https://www.morsmordre.net/t5378-sigrun https://www.morsmordre.net/f100-harrogate-skala https://www.morsmordre.net/t5380-skrytka-bankowa-nr-1330#121543 https://www.morsmordre.net/t5381-sigrun-n-rookwood#121544

Powrót do góry Go down

The member 'Sigrun Rookwood' has done the following action : Rzut kością


#1 'k100' : 4

--------------------------------

#2 'k10' : 2

--------------------------------

#3 'k8' : 1, 2, 1, 6, 1, 3, 3, 7, 5, 1

--------------------------------

#4 'k100' : 53

--------------------------------

#5 'k10' : 2

--------------------------------

#6 'k8' : 4, 6, 6, 8, 4, 2, 8, 3, 1, 8

--------------------------------

#7 'k100' : 34

--------------------------------

#8 'k10' : 10
Morsmordre
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Cannock Chase - Page 3 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Powrót do góry Go down

Czerń zalała ulice, macki mrocznej mgły dotarły w każdy jej zakątek. Mieszkańców z pewnością zalał strach i choć wciąż niektórzy gotów byli walczyć, była to walka stracona; nie mieli z nami większych szans, albowiem potęga Czarnego Pana była nader wielka. Dowodem tego była istota przyzwana przez Ramseya i choć nawet dla mnie było to zagadkowe, wiedziałem że był w stanie robić rzeczy wielkie, wykraczające poza możliwości zwykłych czarodziejów. Jednak tylko przez moment spoglądałem w tamtym kierunku, bowiem w moją stronę nadciągały kolejne siły wroga, pojedyncze różdżki, których właściciele gotów byli ponieść śmierć w imię własnych zasad. Pod maską klarował się uśmiech, wygięte w łuk wargi zwiastowały kolejne zaklęcia, mroczną magię, jaką pragnąłem ich nakarmić. To był dopiero początek; zgodnie ze słowami Tristana naprawdę miałem ochotę się z nimi zabawić. Obserwować rozczłonkowane ciała, brukowane uliczki wybrudzone posoką i umierającą nadzieję, że niedługo im odpuścimy. To nie było w naszym stylu i musieli czym prędzej zyskać do tego pewność.
Czar dosięgnął mugola, a jego krzyk zalał niewielki plac. Żebra w zatrważającym tempie urosły i rozerwały klatkę piersiową, co wprawiło jego towarzyszy w jeszcze większy strach. Kątem oka widziałem, jak kilkoro dzieci ucieka w popłochu wraz z kobietami, zapewne matkami, jednak nim do nich dotrę musiałem rozprawić się z resztą. Mieliśmy całą noc, a miasteczko stało przed nami otworem; bezbronne, pozbawione cienia szansy na powstrzymanie sił, które były dla nich zupełnie nowe i obce. -Coccineus- wypowiedziałem celując w ciało ostatniej z ofiar, pragnąc aby silny strumień krwi uderzył wprost w stojącego tuż obok mugola. Następnie przeniosłem wężowe drewno na tęgiego mieszkańca, który szukał drogi ucieczki z mgły; w kłębach nic nie widzieli, przemieszczali się po omacku, panikowali – nic nie działało na ich korzyść. -Implosio- rzuciłem z pewnością i satysfakcją w głosie. -Ictusosio- dodałem właściwie od razu celując w nogę przemieszczającego się na wschód mężczyzny. Widziałem wszystko, przewaga wprawiała mnie w dumę. Czarna mgła stała mi się jeszcze bardziej posłuszna, zapewniała większe możliwości bojowe i choć wciąż mogłem wiele się o niej nauczyć, to już teraz miałem pewność, iż była potężna. W trakcie otwartej walki nie tylko umiejętności są ważne, ale również obrana taktyka.




The eye sees only what the mind is prepared to comprehend
Drew Macnair
Drew Macnair
Zawód : Poszukiwacz i przemytnik artefaktów, fascynat nakładania klątw , właściciel Karczmy "Pod Mantykorą"
Wiek : 30
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
Dan­ger is a beauti­ful thing when it is pur­po­seful­ly sou­ght out.
OPCM : 39
UROKI : 9
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 51
ZWINNOŚĆ : 4
SPRAWNOŚĆ : 9
Genetyka : Metamorfomag

Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t6211-drew-macnair https://www.morsmordre.net/t4416-avari https://www.morsmordre.net/t4381-to-nie-jest-pokoj-zyczen https://www.morsmordre.net/f277-smiertelny-nokturn-13-18 https://www.morsmordre.net/t4418-skrytka-bankowa-nr-1139 https://www.morsmordre.net/t4417-drew-macnair

Powrót do góry Go down

The member 'Drew Macnair' has done the following action : Rzut kością


#1 'k100' : 30

--------------------------------

#2 'k10' : 6

--------------------------------

#3 'k100' : 17, 76

--------------------------------

#4 'k10' : 2

--------------------------------

#5 'k8' : 3, 7, 4, 2, 7, 7, 1, 6, 1, 4, 6

--------------------------------

#6 'k100' : 96, 91

--------------------------------

#7 'k10' : 5

--------------------------------

#8 'k8' : 6, 3, 4, 3, 4, 1, 8, 2, 4, 8, 6
Morsmordre
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Cannock Chase - Page 3 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Powrót do góry Go down

Vulnareiro przedarło pierś kobiety, kolejna klątwa krwawo wydarła głos jej towarzyszce, mężczyzna upadł, wijąc się z bólu pod niewyobrażalną mocą straszliwego cruciatusa. Popłoch stał się bardziej niż oczywisty, krzyki - coraz głośniejsze - uskrzydleni obecnością Czarnego Pana nie mogli się już wycofać, był z nich zadowolony, lecz zawsze był panem wymagającym i zawsze - zawsze - pragnął więcej i więcej. Staffordshire miało ulec jego potędze, ale wciąż tak niewielu czarodziejów tutaj pojmowało powagę sytuacji, pojmowało, jaki los ich czekał, jeśli nie złożą pokłonu przed najpotężniejszym czarnoksiężnikiem wszechczasów. Mugolom została już tylko śmierć - cóż więcej mogli im zaoferować? Jeśli puszczą ich w świat, prędzej czy później wezmą odwet. Jeśli puzczą ich w świat, czystość ich królestwa stanie się zagrożona. Walczyli przecież o słuszne idee, o lepsze jutro, o nowy wspaniały świat. Agonalne jęki ofiar nie wzruszyły go wcale, spojrzenie obojętnie unosiło się w kierunku krajobrazu upadającego miasta. Nie podtrzymał zaklęcia cruciatusa, oswabadzając mężczyznę z jego mocy. Powolnym krokiem ruszył w jego stronę, lecz go zignorował, był zbyt osłabiony, chwytając kołnierz koszuli innego towarzyszącego im mężczyznę. Spojrzał mu w oczy, szukając trzeźwości umysłu: dostrzegł strach, tak paraliżujący, że nie był w stanie zareagować, lecz mężczyzna wydawał się kontaktować. Przeniósł spojrzenie na pozostałych, krwiste plamy, kolejne krzyki, gruchot kości, ci ludzie nie mogli być nigdy świadkami podobnej masakry, choć w tym momencie zastanawiało go, czy świadkami podobnych zdarzeń było jakiekolwiek inne miasto tego kraju. Nie oszczędzali, ani siebie, ani ofiar, krzesząc z siebie moce zdolne spopielić wszystko, co ich otaczało, w popiół. Zacisnął mocniej palce na koszuli mugola, nieznacznie unosząc spojrzenie w górę - gęste czarne chmury wciąż kłębiły się nad nimi, ale burza zdążyła ucichnąć. Każdy nosił w sercu inne strachy.
- Ty - zwrócił się do mężczyzny, spojrzał na niego kątem oka, zaciskając palce na materiale ubrania, subtelnie ciągnąc go ku sobie; być może siłą nie byłby w stanie tego zrobić, ale najdrobniejsze poruszenie różdżką starczało, by niemagiczny był mu posłuszny. Jak koń, na którego właśnie uniesiono bat. - Chcesz przeżyć? - zapytał, obojętnie, choć wiedział, że nie otrzyma odpowiedzi. Mężczyzna był przerażony, nie rozumiał jego zachowania. Odgiął palce, z wolna oswabadzając jego ubranie. Ściszył głos. - Biegnij - rozkazał krótko, tylko to mogło go dzisiaj ocalić. - Biegnij przed siebie, tak szybko, jak potrafisz, nim dosięgną cię płomienie. Biegnij i opowiedz każdemu, kogo spotkasz, czego tu dzisiaj dokonaliśmy. Opowiedz o tym, jak wielka i nieskończona jest potęga Czarnego Pana. Opowiedz o tym, co spotka każdego, kto mu się sprzeciwi - zakończył, kiedy jego usta ułożyły się w podłym uśmiechu. - Przestrzeż i opowiedz o krzykach, jękach i lejących się potokach krwi. Biegnij. Może zdążysz - zasugerował, przechylając głowę lekko w bok, by ledwie moment później całkiem stracić nim zainteresowaniem; kątem oka dostrzegł, jak zbierał się z ubrudzonej ubłoconej ziemi, jak odrzucał proszącą rękę swojego kompana, jak zbierał się i uciekał, gnając prosto przed siebie. Na nic by im były te zniszczenia, ten kabaret, gdyby widownia była i pozostała pustą. Informacje musiały się rozpierzchnąć, a co do tego potrzebowali świadka - najlepiej zresztą żywego i więcej niż jednego. Spokojnym krokiem powrócił do pozostalych, mijając mężczyznę ugodzonego zaklęciem Macnaira, upadającego wlaśnie na wygiętej nienaturalnie nodze. Bardzo widowiskowy spektakl. Obejrzał się przez ramię raz jeszcze, po to, by upewnić się, że puszczony wolno świadek był w odległości, którą mógł uznać za bezpieczną.
- Po tym miejscu nie zostanie ani ślad - zwrócił się do pozostałych, już czas, księżyc zaczynał gasnąć. - Do dzieła - zasugerował, wykonując rózdzką parę skomplikowanych gestów, które miały na celu sprowadzenie między nimi - na zatłoczony budynek - szatańskiej pożogi.



the vermeil rose had blown in frightful scarlet and its thorns
o u t g r o w n

Tristan Rosier
Tristan Rosier
Zawód : Arystokrata, smokolog
Wiek : 29
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
the death of a beautiful woman is, unquestionably, the most poetical topic in the world
OPCM : 40
UROKI : 30
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 65
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarodziej
Cannock Chase - Page 3 0a7fa580d649138e3b463d11570b940cc13967a2
Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t633-tristan-rosier#1815 https://www.morsmordre.net/t639-vespasien https://www.morsmordre.net/t637-tristan-rosier#1838 https://www.morsmordre.net/f97-dover-upper-rd-13 https://www.morsmordre.net/t2784-skrytka-bankowa-nr-96 https://www.morsmordre.net/t977p15-tristan-rosier

Powrót do góry Go down

The member 'Tristan Rosier' has done the following action : Rzut kością


#1 'k100' : 36

--------------------------------

#2 'k10' : 8
Morsmordre
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Cannock Chase - Page 3 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Powrót do góry Go down

Oddychała szybciej niż zwykle, lecz nie z niepokoju, tego nie odczuwała praktycznie wcale, cała spowita aurą mrocznej ekscytacji. Czerpała siłę z rozpełzającego się we wszystkie strony mroku, sycąc się zadawanym przez Śmierciożerców cierpieniem, pieszczącym każdy ze zmysłów. Spojrzenie błądziło po rozszarpywanych żywcem ciałach, w nozdrza uderzała intensywna woń krwi i prymitywnego strachu, uszy wypełniały agonalne wrzaski – jedynie dotyk pozostawał odseparowany od rzezi; głaskała zitanową różdżkę, powoli obracając ją w palcach, dając sobie chwilę przerwy na to, by skosztować krwawej przyjemności, zachować ją w swej pamięci, pielęgnować w trudnych chwilach. Do tego właśnie dążyła, do władzy absolutnej, pozwalającej rządzić ludzkim życiem, sprowadzając sprawiedliwość na tych, którzy pluli na czarodziejskie wartości. Sprawiedliwość widowiskową, tak, o to właśnie dbali, pozostawiając za sobą, w Stoke-on-Stent pozory. Ci, którzy pokłonili się przed Czarnym Panem, mogli liczyć na łaskę, reszta miała stanowić wywleczony na nice, spalony, połamany, zniszczony psychicznie przykład, czym kończy się nieposłuszeństwo. Miasteczko, które właśnie wyludniali, bawiąc się bez żadnych ograniczeń, nasiąkało krwią, mając wkrótce stanowić koronny argument przeciwko szlamolubnym ideom – każda inna wioska skończy jak ta, jeśli tylko weźmie udział w terrorystach działaniach lub choćby obojętnością przyłoży rękę do ochrony splugawionego, niemagicznego nasienia.
Ostatnie ofiary, tracące życie z jej ręki, przyciągnęły wzrok Deirdre tylko na moment, napełniając ją dumą. Umierały tak pięknie, cierpiały tak ekspresyjnie, że tylko cudem powstrzymała się przed zanurzeniem dłoni po łokcie w rozciętym Vulnerario ciele jednego z uciekinierów. Powstrzymała się jednak, obracając ku Tristanowi, wysyłającemu w świat delegata dobrej nowiny, doręczyciela wieści o tym, co działo się w Staffordshire – i tutaj, blisko jego serca, wśród zdrajców, kłamców i obłąkanych miłośników mugoli. Ziemia oczyszczona krwią miała później służyć czarodziejom, lecz na razie powinna stać się pomnikiem działań Śmierciożerców, przestrogą, skrzącą się w umysłach ludzi szmaragdem, tak, jak lśnił nad Stoke-On-Stent Mroczny Znak, swą łuną padający także i na wypełniony ofiarami budynek, w którego stronę zwracał się chwilę później Rosier.
Podeszła do niego, sunęła przez zadeptany, pokrwawiony śnieg, nie przejmując się przemakającym dołem płaszcza, barwionego juchą i błotem na barwny odcień brudnego karmazynu.
- Myślicie, że zdoła przekazać ogrom tego piękna? Oddać je tak, jak na to zasługujemy? – spytała w eter, wiedząc, że zbliżają się do niej kolejni Śmierciożercy. Zerknęła ponad ramieniem na uciekającą sylwetkę, oby dobrze spełniła swoje zadanie, prowokując do powstania wspaniałych pieśni o uwolnieniu tego miasteczka z okowów brudu, wyczyszczeniu go, uwzniośleniu dzięki sile i potędze najwierniejszych sług Lorda Voldemorta. Usuwali bezład ku chwale wyjątkowego czarnoksiężnika, a teraz, zgodnie z propozycją Rosiera, mieli oczyścić tę ziemię ostatecznie, szatańskim ogniem. Uśmiechnęła się do arystokraty, niewidocznie, spod maski przebłyskiwały tylko kocie oczy, wielkie, czarne, wcale nie puste w swej mrocznej głębi – skrzyło się w nich oddanie, fascynacja i radość, której dawno nie mógł w nich dostrzec. – Niech ogień oczyści tę splugawioną ziemię – wychrypiała, unosząc różdżkę sekundę po Tristanie. Przymknęła oczy, skupiając się na odpowiednim ruchu drewna, by przywołać w określonym obszarze okrutny ogień, by przelać płomienie nienawiści, gniewu i rozkoszy na zewnątrz; by przyzwać piekielny pożar, który miał pożreć zatłoczony budynek, paląc żywcem zasługujących na to ludzi.

| na szatańską


there was an orchid as beautiful as the
seven deadly sins
Deirdre Mericourt
Deirdre Mericourt
Zawód : Kochanica nestora, westalka Fantasmagorii
Wiek : 27
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Wdowa
I know it hurts
you know I'd quench that thirst

{feel your body closing, I can rip it open}
OPCM : 40
UROKI : 6
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 61
ZWINNOŚĆ : 21
SPRAWNOŚĆ : 8
Genetyka : Czarownica
we still got the taste dancing on our tongues
Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t1037-deirdre-tsagairt https://www.morsmordre.net/t1043-moira#6174 https://www.morsmordre.net/t1045-panienka-lekkich-obyczajow-zaprasza#6178 https://www.morsmordre.net/f217-kent-wyspa-sheppey-biala-willa https://www.morsmordre.net/t4825-skrytka-bankowa-nr-301#103486 https://www.morsmordre.net/t1190-deirdre-tsagairt

Powrót do góry Go down

The member 'Deirdre Mericourt' has done the following action : Rzut kością


#1 'k100' : 24

--------------------------------

#2 'k10' : 7
Morsmordre
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Cannock Chase - Page 3 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Powrót do góry Go down

Obserwował istotę z niegasnącą fascynacją, nieprzerwanie i satysfakcja. Oto mu się udało stworzyć coś, czego pragnął wiele lat. Zakazane praktyki, tajemne sztuki, nieustające eksperymenty — bez siły, którą obdarzył go Czarny Pan być może nie dałyby dowodu jego potęgi. A jednak stał tu, w samym centrum morderczej zawieruchy, wśród pożerających dusze okrutnych cieni, w rozpętanej przez Lorda Voldemorta burzy, patrząc na coś, co nie żyło, a wciąż nie było martwe. Jeszcze da pokaz swojej siły, jeszcze sprawdzi, do czego było zdolne — teraz musiał powrócić tu myślami, do pozostałych Śmierciożerców, którzy powoli kończyli krwawe przedstawienie. Wyciągnął rękę wyżej, a wraz z nią zadarł brodę, patrząc na wiszącą przed nim upiorną istotę i wezwał ją z powrotem do naczynia. Między nim, a nią coś było. Coś, czego nie potrafił wyjaśnić wciąż — połączenie, które sprawiało, że ją rozumiał i czuł, że była ona rozumiana przez niego. Będzie odpowiednim, akuratnym towarzyszem, Będzie wsparciem i śmiercią.
Pojmana dusza wygięła się w łuk, a wszystkie jej ramiona rozpostarły się na boki. Głowa zwróciła się ku rozświetlającemu w błyskach niebu, próbując otworzyć paszczę, a potem rozmyła się w szmaragdowym dymie i jakby wciągnięta do filakterium w zmniejszającym się, gęstym, magicznym obłoku wniknęła do środka. Wieczko zamknęło się, a kryształek, który je zdobił zalśnił bordowym blaskiem. Schował je do kieszeni — do jego uszu dotarły słowa Tristana. Ogień miał pochłonąć to miasteczko, jego dusza musiała być bezpiecznie zamknięta. Skinął głową Rosierowi, wzrokiem szybko ogarniając okolicę, z cichą, umiarkowaną przyjemnością oglądając zimowe, krwawe żniwa, których efekty pozostawały widoczne w okolicy. Kątem oka dostrzegł uciekających mężczyzn. Im dalej dotrą, im więcej osób spotkają i im więcej im przekażą tym lepiej dla nich wszystkich. Całe Staffordshire powinno dziś podjąć decyzję o nadchodzącej przyszłości. O tym, czy mieszkańcy hrabstwa woleli zginąć pewną śmiercią, czy zachować wątpliwe życia i poprzeć wielkość Pana, który mógł ofiarować im życie. Nie chcieli upadki czarodziejów. Nie chcieli bezsensownego rozlewu magicznej krwi. Byli ponad mugolami, ponad istotami, które do niedawna zepchnęły ich w cień i zmusiły do ukrywania swoich mocy. Nadeszła pora, by silni wzięli to, co im się należało. Ludzie byli zbyt marni i zbyt słabi, by sobie poradzić z takim krajem. Każdy czarodziej w końcu wiedział, że bez cichej pomocy magii już dawno by wyginęli.
Wyciągnął różdżkę przed siebie, kierując ją na kamienicę. Lewym nadgarstkiem wykonał kilka drobnych ruchów, przyłączając się do rozniecenia ognia szatańskiej pożogi. Niech będzie wielka — i niech będzie całkowicie wyniszczająca. Niech ogień strawi wszystko, co tu pozostało, rozprzestrzeni się i zrówna z ziemią tę wieś. Posoka widoczna na śniegu wchłonie się w ziemię. Prócz prochu, tylko ona tu pozostanie. Błyszcząca i lepka.



pan unosi brew, pan apetyt ma
na krew
Ramsey Mulciber
Ramsey Mulciber
Zawód : Niewymowny
Wiek : 31
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
Tańcz na me skinienie, rozświetl czernię nocy, rozgoń mroczne cienie, oświetl drogi kręte, ciemne skrzyżowania, a pobocza wyrwij z nocy panowania.
OPCM : 40
UROKI : 25
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 60
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 8
Genetyka : Jasnowidz
Cannock Chase - Page 3 BfgY2uH
Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t2225-ramsey-mulciber https://www.morsmordre.net/t2290-ursus#34823 https://www.morsmordre.net/t2283-sorry-not-sorry https://www.morsmordre.net/f137-pokatna-3-6 https://www.morsmordre.net/t2922-skrytka-bankowa-nr-624#47539 https://www.morsmordre.net/t2326-ramsey-mulciber

Powrót do góry Go down

The member 'Ramsey Mulciber' has done the following action : Rzut kością


#1 'k100' : 79

--------------------------------

#2 'k10' : 2
Morsmordre
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Cannock Chase - Page 3 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Powrót do góry Go down

Niewiele było jej potrzeba, aby z jednego nastroju wpaść w zupełnie inny. W Stoke-on-Trent Sigrun pozostawała skupiona, zachowała powagę, pojawienie się jednak Czarnego Pana, zadowolenie z ich sukcesów i działań, wzbudziło wiele emocji, których teraz nie trzymała już na wodzy - radość i ekscytacja malowały się na jej twarzy, były widoczne w bardziej energicznych ruchach, pełne entuzjazmu. Tristan nie musiał Rookwood nawet zachęcać, by puściła wodze fantazji i krwawych pragnień. Już to zrobiła - tego dnia obowiązki były także czystą przyjemnością.
Przynajmniej do czasu.
Ruszyła do przodu, krokiem pewnym i szybkim, oddalając się nieco od pozostałych, aby odnaleźć kolejne ofiary. Po zamordowaniu kilkorga czarodziejów, próbujących stawić im opór, ulica wokół nich opustoszała. Mugole i czarodzieje próbowali uciec jak najszybciej, zejść im z drogi, lecz żaden ze Śmierciożerców nie zamierzał im na to pozwolić. Mieli przekazać pewna wiadomość, nie tylko werbalnie, jak nakazał to Tristan. Zadany ból i przelana krew przekazywały więcej niż same słowa. To starała się uczynić. Z radości i uśmiechem. Wymierzyła różdżkę w mężczyznę trzymajacągo już córkę w rękach i wtedy sama, znów poczuła bol. Najpierw w przedramieniu, w miejscu, gdzie jeszcze kilka godzin wcześniej wystawała kość przez jej własne zaklęcie, po chwili zaś w skroniach. Zakręciło się jej w głowie, przegapiła moment, w którym mugolowi dosłownie wybuchła gałka oczna. Gdy Sigrun rozchyliła powieki w bladym świetle ulicznych latarni dojrzała jedynie twarz ciemna od krwi i usłyszała wrzask dziewczynki. Dziewczynki, której połowa jasnych włosów zmieniła się w jadowite węże. Zaklęcie okazało się słabsze, niż Rookwood sądziła, dotarło jednak do celu. Węże zaczęły kąsać ją po twarzy, a także ojca, który po chwili wypuścił córkę z rak. Chwilę obserwowała ten spektakl, biorąc kilka głębszych oddechów, by dojść do siebie. Unosiła już różdżkę chcąc posłać w ich kierunku kolejne zaklęcia, dostrzegła jednak, że Rosier wzywa ich bliżej. - Accessio - rzuciła jeszcze, niby od niechcenia, w nadziei, że trafiony czarem tym mugol za ofiarę swojej furii obierze córkę, bądź krzyczącą żonę, stały bowiem najbliżej.
Rookwood zaś zniknęła z ich pola widzenia, powracając na uliczkę, gdzie stali pozostali Śmierciożercy. - Ich umysły są zbyt ciasne i ograniczone, by je pojąć - odpowiedziała na pytanie Deirdre, podążając wzrokiem za jej spojrzeniem. Gdyby było inaczej, to wioska ta dawno pozbyłaby się mugoli i poddała Czarnemu Panu.
Skinęła głowa Tristanowi i Deirdre, w mig pojmując czego chcieli dokonać, obserwowała skomplikowane gesty i czuła ich energię - potężna i ciężka, gdy przywoływali ognie szatańskiej pożogi. Sigrun uchwyciła spojrzenie Drew i głowa wskazała inny kierunek. Mogli wyczarować kolejne płomienie, węże, bazyliszki, ogary i inne stwory utkane z pożogi, by połaczyły ostatecznie z czarami pozostałych i naprawdę spaliły tę ziemię - oczyściły ja ze zdrady i szlamu.
Uniosła różdżkę i przystąpiła do działania, skupiając się w pełni na przywołaniu szatańskiej pożogi.


177/207, -5 i dodatkowe -5 do CM do 20.01


She tastes like every

dark thought I've ever had
Sigrun Rookwood
Sigrun Rookwood
Zawód : dowódca grupy łowców wilkołaków
Wiek : 29
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Wdowa
I am not
ruined
I am

r u i n a t i o n
OPCM : 40
UROKI : 5
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 56
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 11
Genetyka : Metamorfomag
i n s a n e
Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t5310-sigrun-rookwood https://www.morsmordre.net/t5379-astrid#121534 https://www.morsmordre.net/t5378-sigrun https://www.morsmordre.net/f100-harrogate-skala https://www.morsmordre.net/t5380-skrytka-bankowa-nr-1330#121543 https://www.morsmordre.net/t5381-sigrun-n-rookwood#121544

Powrót do góry Go down

Strona 3 z 5 Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next

Cannock Chase

Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach