Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Login:

Hasło:

Wzniesienie
AutorWiadomość
Wzniesienie [odnośnik]11.11.15 21:32
First topic message reminder :

Wzniesienie

Skromna polana nieopodal plaży mieści się na niewysokim wzniesieniu, z którego roztacza się widok na falujące, bijące wilgocią morze. Upstrzona polnymi kwiatami za dnia jest mało uczęszczana. Nocą jest doskonałym punktem widokowym na niebo, brak koron drzew w promieniu przynajmniej kilkuset metrów pozwala podziwiać księżyc oraz gwiazdy. Początkiem sierpnia, podczas festiwalu lata, można zaobserwować sunące komety.
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Wzniesienie - Page 13 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Re: Wzniesienie [odnośnik]14.10.21 0:45
Na szczęście dla tej dwójki, Prudence wiedziała co robić, a przynajmniej takie sprawiała wrażenie. Momentalnie przejęła pałeczkę, kiedy Leon ze względu na długą przerwę w społecznej aktywności jedynie rozjuszył tłum ludzi, jaki mieli uspokajać. Miała głowę na karku, była bardzo skoncentrowana i gotowa do działania. Coś czego nie można było w danej chwili powiedzieć o Leonie. Tylko czemu? Czekał na okazję do aktywnego uczestnictwa w rebelii od tak długiego czasu. Odpowiednio się przygotował, przeszedł ponownie przez różne symulacje, psychicznie też był sprawny. Zadawał sobie te pytania, podczas gdy panna Macmillan poczęła już łagodzić wzburzone nastroje.
Spoglądał co raz to na nią, to na mieszkańców, słuchając z uwagą jej przemowy i potakując nieświadomie głową co jakiś czas. Chociaż sam dobrze wiedział o bardzo trudnej sytuacji przeciwników „nowego systemu”, słowa Prudence napawały go jakąś nadzieją i podnosiły morale. Narastał w nim jednocześnie podziw do oratorskich umiejętności kobiety, jak i frustracja samym sobą. Ta ostatnia jednak przestała się w nim odzywać, im dłużej słuchał swojej towarzyszki. A zapomniał o tym uczuciu kompletnie, kiedy – zapatrzony – słuchać jej przestał. Co prawda dawno się nie widzieli, ale chłopak jeszcze nigdy nie patrzył na nią w taki sposób. Łagodne, stłumione światło, które docierało ich z kilku punktów w centrum miasteczka, rysowało teraz jej sylwetkę. Z dystansu można było tego nie zobaczyć, jednakże z tej krótkiej odległości, w jakiej od siebie stali, Longbottom dostrzegał różne szczegóły jej pięknej postaci. Gęste, złote włosy, bystre oczy, dumny, lekko zadarty drobny nos, wydatne usta, białe...
Nie miał pewności czy to co zauważył było prawdą, w dodatku nie mógł więcej obserwować profilu towarzyszącej mu damy, gdyż przestała mówić, a w miejsce jej głosu, rozbrzmiało rzucone drżącym głosem pytanie: Co tam się stało?. Kobieta, jedna z tłumu, wyszła nieśmiało przed szereg, by mogli zobaczyć kto wypowiedział ostatnie słowa. Powiedzcie nam, co tam się stało! Zaraz odezwał się mężczyzna: No właśnie! Czy jesteśmy bezpieczni? Czy przyjdą też po nas?
Leon poczuł, że to teraz jego kolej, rzucił więc tylko jeszcze jedno spojrzenie na Prudence, jakby upewniając się, że może mówić i za jej pomysłem podążając, rzucił na siebie zaklęcie Sonorus.
- W Sommerset byli- – które ze względu na brak skupienia zupełnie mu nie wyszło, jednak postanowił iść w zaparte i kontynuować odpowiedź, także dlatego, iż jego poprzedniczce udało się wymusić w okolicy ciszę i posłuch – Na ziemiach Sommerset rozegrała się walka, zostaliśmy zaatakowani przez purystów krwi i ich pionków. Przybyli, by ponownie nas sterroryzować i strachem przekonać niewinnych mieszkańców naszych ziem do swoich nieludzkich, niemoralnych racji. Jednak musicie wiedzieć, że już teraz, w tej chwili, wasi przyjaciele ścigają winowajców, a także zabezpieczają teren i wspomagają poszkodowanych. Tak jak i my przybyliśmy do was, by was wesprzeć, by pokazać, że jesteśmy, że przyjdziemy z pomocą najszybciej, jak to tylko możliwe. Nic nie wskazuje na to, by dziś w nocy miał się odbyć jeszcze jeden atak. Sprawcy rozproszyli się, świadomi kary, jaka z naszej ręki czekałaby ich, gdyby postanowili nie przerywać swoich haniebnych działań. Bądźcie jednak czujni, ustawcie wartę do rana i zabezpieczcie siebie i swoje rodziny w domach. Dobrym posunięciem byłoby kontynuowanie wart co noc, by zminimalizować ryzyko udanej ofensywy wroga. Koniecznie przekażcie te informacje swoim bliskim w innych częściach Dorset. Uważajcie tylko na to, by nikt nie przechwycił waszych wiadomości. – wyłapał wzrokiem lżej ubranych, biedniejszych ludzi i dodał - W dzisiejsze południe zorganizujemy gorący posiłek dla najbardziej potrzebujących. Pamiętajcie, by pomagać sobie nawzajem, ale także informować nas o swoich pilnych potrzebach. Nie damy wam umrzeć z zimna i z głodu...
- A co jeśli nas zaskoczą, tak jak tych z Sommerset. I was tu nie będzie? Co my wtedy mamy zrobić? – odezwał się jeszcze jeden, bardzo zdenerwowany mężczyzna.
Leon wziął głęboki oddech i westchnął cicho, rzucając pewne, porozumiewawcze spojrzenie w stronę Prudence.
- Jesteśmy przygotowani na taką ewentualność. W razie wystąpienia krytycznego niebezpieczeństwa macie możliwość użycia świstoklika w postaci małego, dziurawego wiadra, które zostawiliśmy dla was na wzniesieniu. Dzięki niemu dotrzecie w bezpieczne, strzeżone przez nas miejsce. - niespokojny czarodziej przypomniał mu o magicznym urządzeniu, przygotowanym przez Steviego Becketta, które zostawili za sobą na łące.

rzut na Sonorus
energia magiczna 50 – 2(Homenum Revelio) – 1(Sonorus) = 47
Leon Longbottom
Zawód : rebeliant
Wiek : 24
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
Don't be sorry, if you know that I'm lonely
I don't feel like you know me well enough to understand
OPCM : 20
UROKI : 15
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 7
SPRAWNOŚĆ : 3
Genetyka : Czarodziej

Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t5898-leon-longbottom https://www.morsmordre.net/t5997-merkury https://www.morsmordre.net/t10635-leos https://www.morsmordre.net/f411-northumberland-blyth-dwor-longbottomow https://www.morsmordre.net/t6000-skrytka-bankowa-nr-1477 https://www.morsmordre.net/t5999-leon-longbottom
Re: Wzniesienie [odnośnik]14.10.21 22:01
Czy Prudence wiedziała, co powinna robić? Nie do końca było to prawdą. Daleko miała do prawdziwej damy, która umiała działać na ludzkie serca. Nie należała do osób specjalnie wylewnych, sama wolała stać z boku niżeli występować publicznie, nie wiedziała, czy ma w sobie to coś. Dobrze jej było w tle. Mogła sobie wtedy na więcej pozwalać. Tym razem jednak wiedziała, że musi to zrobić. Czasem pojawia się takie uczucie.. stało się to dzisiaj, wzięła na swoje barki pewną odpowiedzialność, sama nie wiedziała właściwie, jak to się stało, ale znalazła wewnątrz siebie pewną siłę, która ją prowadziła.
Szczególnie, że zobaczyła zawahanie swojego towarzysza. Słyszała o tym, że zniknął na jakiś czas, miała świadomość, że musiało się coś wydarzyć, nie chciała więc, aby te dzisiejsze wydarzenia zadziałały na niego negatywnie, postanowiła wziąć sprawy w swoje ręce, miała nadzieję, że nie będzie miał jej tego za złe. W końcu był mężczyzną, wiadomo, jak to u nich jest z dumą, nie chciała w żaden sposób go urazić. Po prostu stwierdziła, że postępuje dobrze.
Słowa, które wychodziły z jej ust.. szczególnie pod wpływem zaklęcia brzmiały zdecydowanie. Może z początku można było usłyszeć drżenie w jej głosie, z każdym wypowiedzianym zdaniem jednak było go coraz mniej, aż zupełnie przepadło, a głos stał się pewny i stanowczy. Nie sądziła, że posiada takie umiejętności, jak widać wiele powinna się jeszcze o sobie dowiedzieć.
Kiedy zakończyła swoją wypowiedź tłum postanowił powiedzieć, co o tym myśli. Zbliżyła się do Leona, wszak razem mogli zdziałać więcej. Musieli być niczym mur, choć była ich tylko dwójka przeciwko całemu miasteczku. Wierzyła, że sobie poradzą - razem. Zauważyła jego spojrzenie, jakby szukał jej aprobaty, kiwnęła głową ze spokojem, aby teraz to on kontynuował, wiedziała, że spokojnie poradzi sobie z ożywionym tłumem. Zupełnie ignorowała to, że nie wyszło mu zaklęcie, uważała, że świetnie sobie poradzi i bez niego. Przyglądała mu się uważnie, gdy zaczął mówić. Dostrzegła, że niewiele w nim już było z tego chłopca, którego pamiętała z Hogwartu. Czas mijał, wojna miała wpływ na każdego z nas, na pewno i on wiele doświadczył.
Tłum wydawał się być nadal zdenerwowany, mimo prób uspokojenia. Rozwiązania, które przygotowali z Leonem wydawały się przynajmniej w małym stopniu być odpowiednimi, aby rozwiać ich niektóre wątpliwości. Często nie otrzymujemy żadnych informacji od sojuszników, nie wiemy, co się dzieje, czy faktycznie działają, czy ich chęci są coraz mniejsze- rzekł jeden z mężczyzn z tłumu. Macmillan spojrzała na niego swoimi niebieskimi ślepiami. Wpadła na pewien pomysł, o którym wcześniej nie pomyślała. - Możecie być pewni, że może nie zawsze ich widać, jednak sojusznicy Zakonu ciągle działają. Wysyłają patrole, które czuwają nad Waszym bezpieczeństwem, gdyby coś się wydarzyło, to na pewno nikomu to nie umknie i dostaniecie wsparcie. Jeśli zaś chodzi o informacje.. może jeszcze nie wiecie, ale w lutym rusza sojusznicze radio.- postanowiła się podzielić z tutejszymi pomysłem, który ostatnio realizował Zakon. - Jeden z naszych wspaniałych naukowców, pan Stevie Beckett stworzył pluskwy, takie małe urządzenia..- sięgnęła do kieszeni, aby upewnić się, że ma jeszcze kilka z nich. Złapała niewielki mechanizm w palce, aby zademonstrować go tłumowi. - Wydaje się być niewielkie, zupełnie niepozorne, jednak dzięki temu będziecie w stanie słuchać audycji radiowych, takich jak wy. Będziecie mieli aktualne informacje na temat tego, co dzieje się po naszej stronie. Wystarczy tylko mieć odbiornik, w który będziecie mogli włożyć tą pluskwę, następnie ustawić częstotliwość 101,1 później wpisujemy 10 07 19 55 i wracamy do 101,1. Z tego, co wiem, ruszają 15 lutego. Bardzo istotne jest to, aby kod i pluskwy nie dostały się w niepowołane ręce, nie chcemy aby wróg się o tym dowiedział. Posiadam przy sobie kilka mechanizmów, chętnie się nimi z Wami podzielę.- ruszyła w stronę tłumu, aby rozdać zainteresowanym tych kilka pluskiew, które jej zostało. Znalazło się kilku chętnych, do których trafiły ostatnie z pluskiew, które dostała od pana Becketta, jak widać nie tylko ona uważała radio za świetny pomysł.
- Poza tym, musicie współpracować. Najważniejsze jest to, abyście działali razem. Kobiety i mężczyźni, w trakcie wojny wszyscy są równi, walczcie różdżka w różdżkę, o swoje dzieci, o lepsze jutro. Gdyby tylko coś Was niepokoiło, nie bójcie się zwrócić o pomoc. My z Lordem Longbottomem na pewno Wam nie odmówimy. Zawsze możecie się odezwać bezpośrednio do mnie, na pewno odpowiem na Wasze prośby, jak najszybciej będę mogła.- spojrzała jeszcze na Leona, wiedziała, że może na niego liczyć, i ci wszyscy tutaj również. Jej zdanie na temat jego osoby dzisiaj się zmieniło, zdecydowanie. Odeszły gdzieś w dal te wspomnienia, a przed oczami miała najprawdziwszego lorda, który był gotowy walczyć w imię niewinnych.
- Jutro pojawimy się u Was z ciepłym posiłkiem, jeśli macie jeszcze jakieś życzenia, jest to odpowiedni moment, aby o nich wspomnieć.


I am the storm and I am the wonder
And the flashlights nightmares
And sudden explosions
Prudence Macmillan
Zawód : Specjalista ds. morskich organizmów
Wiek : 26/27
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
With wild eyes, she welcomes you to the adventure.
OPCM : 14
UROKI : 11
ALCHEMIA : 2
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 11
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Czarodziej
Wzniesienie - Page 13 D36cb059e33df5c9cc27b3102f0bf437286d1298
Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t9686-prudence-macmillan https://www.morsmordre.net/t9710-limbo https://www.morsmordre.net/t9701-syrenka https://www.morsmordre.net/f143-kornwalia-puddlemere-dwor-macmillanow https://www.morsmordre.net/t10646-skarpeta-pru https://www.morsmordre.net/t9860-prudence-macmillan#298534
Re: Wzniesienie [odnośnik]19.10.21 18:27
Z zainteresowaniem patrzył na urządzenia rozdawane przez Prudence. Sam nie miał pojęcia o ich istnieniu i zastosowaniu, a zdecydowanie przydałoby mu się coś w tym rodzaju. Planował teraz udzielać się coraz częściej i aktywnie wspierać działania Zakonu, a także umacniać ich wpływy na ziemiach swojego rodu, więc tego typu pluskwy mogłyby mu tylko pomóc. Pomyślał, że musi zapytać o to później w drodze powrotnej, gdy już zakończą swoje zadanie. A chwila ta zbliżała się dosyć szybko. Wszystko wskazywało bowiem na to, że ich robota w tym miejscu dobiegała końca. Wcześniej zdenerwowani i zmartwieni mieszkańcy zdawali się teraz skupiać na tym, co w tej chwili mogą zrobić. Jedni wracali do swoich rodzin, by podzielić się z nimi informacjami, drudzy zajęci byli oglądaniem magicznych przyrządów, podarowanych im przez Prudence, jeszcze inni utworzyli obok grupkę, w której dyskutowali na temat profilaktycznej ochrony miasteczka. Tłum ludzi na placu powoli się przerzedzał, a widząc to, jedna z kobiet zaangażowanych wcześniej aktywnie w spotkanie, podeszła do czekających jeszcze na jakieś pytania Longbottoma i Macmillan i ściskając w rękach magiczną pluskwę, powiedziała:
- Dziękujemy, to chyba wszystko co na razie Lady i Lord mogą tu dla nas zrobić. To co nas spotyka jest okropne, ale jedna ciężka zima nie zmusi nas do poddania się temu obrzydliwemu reżimowi, niech Państwo będą o tym przekonani! – w jej oczach dostrzec można było iskry siły i nadziei – Czy mogłabym jednak prosić Państwa o jedną rzecz? – Leon szybko upewnił ją i zachęcił do podzielenia się problemem – Najmocniej dziękuję. Nie jestem stąd, mieszkam w małej mieścinie niedaleko. Przybyłam tu do swojej siostry, by upewnić się czy wszystko u nich w porządku i przy okazji dowiedzieć się czy może wiedzą co się stało. Zostawiłam za sobą bardzo podobne poruszenie, do tego, które właśnie Państwo uspokoili. Sam nie będę w stanie im tego wszystkiego powiedzieć, większość z tych choleryków nawet mnie nie posłucha, nie uwierzą mi. Czy byliby Państwo tak dobrzy i wrócili tam teraz ze mną? Bardzo proszę!
Po wysłuchaniu prośby czarodziejki, Leon rzucił znowu porozumiewawcze spojrzenie Prudence. Oczywiście że pomogą, właśnie po to tu są.
- Proszę, niech Pani prowadzi.
- Najmocniej dziękuję! Dziękuję! Mieszkam w Eype. Proszę za mną, proszę. – ukłoniwszy się kilka razy, wyciągnęła różdżkę i dokonała teleportacji.

zt x2 tutaj
Leon Longbottom
Zawód : rebeliant
Wiek : 24
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
Don't be sorry, if you know that I'm lonely
I don't feel like you know me well enough to understand
OPCM : 20
UROKI : 15
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 7
SPRAWNOŚĆ : 3
Genetyka : Czarodziej

Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t5898-leon-longbottom https://www.morsmordre.net/t5997-merkury https://www.morsmordre.net/t10635-leos https://www.morsmordre.net/f411-northumberland-blyth-dwor-longbottomow https://www.morsmordre.net/t6000-skrytka-bankowa-nr-1477 https://www.morsmordre.net/t5999-leon-longbottom
Re: Wzniesienie [odnośnik]29.11.21 13:08
4 lutego 1958

Zadanie, które otrzymał, było całkiem proste i przynajmniej na to nie mógł narzekać. Mimo wszystko cieszył się z faktu, że Zakon i ludzie tych ziem wciąż znajdowali korzyści w jego usługach. Kochał Williama, ale momentami zastanawiał się, czy naprawdę kiedyś jeszcze będzie mógł w pełni wrócić do prowadzenia firmy, jak to było przed wojną. Jeżeli Zakon by wygrał, nie dałoby się już na nowo ukryć magii, a co za tym idzie, nie mogliby już się dłużej ukrywać. Znalezienie sposobu zaś dla ludzi, aby żyli we wzajemnej koegzystencji…dalej nie byłoby łatwe, gdy nagle okaże się, że tak wiele rzeczy da się zrobić magią. Czy pozostanie im wtedy jakiś zawód do wykonywania oprócz najgorszych prac, czy jednak we wszystkich dziedzinach życia zostaną zdominowani? Bał się jak zawsze, ale nie mógł zbytnio martwić się na zapas, parkując niedaleko miejsca w którym miał się spotkać z Gabrielem.
Obiecywał sobie co chwilę, że odłoży pieniądze na samochód, póki co pożyczając go od tej samej damy co Louis, bo przynajmniej dopóki większość pieniędzy szła na utrzymanie, nie miał oczywiście co poradzić. Za to w chwili obecnej wyciągnął dłoń, drapiąc za uchem Precla który z zaciekawieniem wyglądał przez okno, próbując dociec co takiego ciekawego było w okolicy. Sięgając jeszcze po skrzynię z narzędziami, otwierając drzwi aby wypuścić siebie i swojego towarzysza. Ruda kula futra wybiegła już przed siebie, wyszukując pośród terenu sylwetkę Gabriela i obskakując go dookoła, machając ogonem na boki i nie mogąc doczekać się, aż otrzyma dodatkową porcję drapania. Richard zaś jedynie parsknął, pozwalając sobie na nieco wolniejsze dojście na miejsce niż jego pies, pozwalając sobie też na zabranie wszystkiego co mógł.
- Tonks, znowu się spotykamy. Zaraz zacznę podejrzewać, że mnie śledzisz, wiesz, jak chcesz wpaść w odwiedziny to Dolina Godryka zaprasza. – Uśmiechnął się, wyciągając dłoń na powitanie. Los splatał jego ostatnie ścieżki z Gabrielem, ale nie narzekał. Lubił czarodziejów którzy potrafili spojrzeć ponad perspektywy nie tylko krwi, ale też pochodzenia i po prostu podejść do drugiej osoby jak do człowieka, co Tonksowi wychodziło całkiem sprawnie. Ściskając kolegę, Richard spojrzał po okolicy, uśmiechając się na materiały. Widział, że przywieziono je z innego budynku i cieszył się jak tylko mógł, że mieli cokolwiek, chociaż wiedział, że komuś innemu krajało się serce.
- Zacznijmy może od wykończenia izolacji ścian… - sporo już stało, bo nie było mowy, aby dwie osoby mogły postawić nawet prowizoryczny dom tak szybko, ale musieli trochę odciążyć innych.
Richard Moore
Zawód : Budowlaniec, złota rączka
Wiek : 36
Czystość krwi : Charłak
Stan cywilny : Kawaler
There are no happy endings.
Endings are the saddest part,
So just give me a happy middle
And a very happy start.
OPCM : 0
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Charłak

Niemagiczni
Niemagiczni
https://www.morsmordre.net/t10538-richard-moore https://www.morsmordre.net/t10644-listy-do-rysia#322337 https://www.morsmordre.net/t10651-rysiu#322691 https://www.morsmordre.net/f400-somerset-dolina-godryka-pustulka https://www.morsmordre.net/t10649-szuflada-r-m#322600 https://www.morsmordre.net/t11074-richard-moore#340919
Re: Wzniesienie [odnośnik]30.11.21 15:53
Nie cierpiał siedzieć w miejscu. Już za dzieciaka wielokrotnie mu mówiono, że ma ADHD albo inne coś, bo kiedy miał siedzieć w domu więcej niż dwa dni to aż go nosiło. Dlatego cieszył się, że teraz miał co robić. Zauważył coraz to więcej działań ze strony zwolenników i sojuszników Zakonu co dobrze wróżyło. Może nadal byli w mniejszości, ale nie poddawali się, tylko działali.
Tym razem jednak miało się obejść bez walki czy podchodów wszelkiego rodzaju. Tym razem dostał zlecenie zapewnienia bezpiecznego lokum dla uciekinierów. Zostawili za sobą swoje domu, mając ze sobą jedynie to co byli w stanie unieść, należało im zapewnić odpowiednie warunki mieszkalno sanitarne. Mieli już zasoby, Castor osobiście w towarzystwie pewnej damy, której nie miał jeszcze przyjemności poznać, zorganizował im drewno na budowę i teraz zadaniem jego i Richard’a Moore’a było odpowiednie spożytkowanie posiadanych materiałów.
Był zadowolony, że będzie pracował z Richard’em. Zaledwie trzy dni temu mieli przyjemność wspólnie prowadzić negocjacje, a teraz mieli budować. Richard był zdecydowanie lepszym budowlańcem od niego, chociaż Gabs uważał, że sam też co nieco umie. W sumie gdyby było inaczej to by go raczej nikt o pomoc nie prosił, prawda? W każdym razie miał nadzieję przy okazji się czegoś od Richa nauczyć.
Na miejscu pojawił się trochę wcześniej ze swoim nowym towarzyszem. Puszek był szczeniakiem mastifa tybetańskiego, którego Tonks nabył stosunkowo niedawno, bo zaledwie kilka dni temu. Zwierzak jednak, jak to na szczeniaka przystało, był ruchliwy i chętny do zabawy, a Gabriel spodziewał się, że Richard również weźmie swojego pupila. Pobawią się więc oboje i wybiegają, w końcu tu gdzie mieli pracować było wiele przestrzeni. Zrobił wstępny rekonesans, drewna mieli pod dostatkiem, ale pracy też mieli sporo.
Uśmiechnął się kiedy zauważył jak Moore parkuje auto niedaleko od niego, a po chwili roześmiał się widząc jak ruda kulka pędzi w jego kierunku.
- No cześć Precel, dobrze cię widzieć. - powiedział z uśmiechem kucając przy psiaku i drapiąc go za uchem – Patrz, mam dla ciebie dzisiaj towarzysza zabaw. Puszek, no chodź, nie wstydź się kolegi. - wypchnął swojego szczeniaka zza siebie, bo ten widząc obcego psa spanikował i się schował.
- Jakbyś zapomniał Richardzie to śledzenie jest moja pracą, za która kiedyś całkiem nieźle mi płacono. Nawet byś nie wiedział, że cię śledzę. - zaśmiał się i uścisnął dłoń znajomego – Co nie zmienia faktu, że z chęcią skorzystam z zaproszenia. Nie znasz dnia, ani godziny. - dodał rozbawiony – Precel nie będzie się dzisiaj nudził, zapewniłem mu towarzystwo. Poznaj Puszka. - wskazał na małą brązową kulkę, która aktualnie powoli podchodziła do corgi’ego.
Spojrzał w kierunku „budynku”, który mieli doprowadził do porządku i pokiwał głową zgadzając się ze swoim towarzyszem.
- Kilka dziur jest do załatania widziałem. Myślałem też o małym kominku, coby ciepło było w środku. - uniósł brew ku górze zerkając na Richard’a ciekaw jego zdania.


Between life and death
you will find your true self, you will know what you are and what you never expected to be
Gabriel Tonks
Zawód : Szpieg
Wiek : 32
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Kawaler
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony - no nie powiedziałbym.
OPCM : 15
UROKI : 15
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 6
Genetyka : Czarodziej
 Ten co martwy chodzi wśród żywych
Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t9947-gabriel-tonks https://www.morsmordre.net/t9987-pimpek#301926 https://www.morsmordre.net/t9990-zombie-zbiera-znajomych#301965 https://www.morsmordre.net/f179-dorset-bockhampton-greengrove-farm https://www.morsmordre.net/t10857-skrytka-nr-2261#330979 https://www.morsmordre.net/t9988-gabriel-tonks#301946
Re: Wzniesienie [odnośnik]30.11.21 22:53
Richard był doskonałym młodym człowiekiem, wychowankiem poważnej akademii dla chłopców, w której uczył się wielu rozmaitych sztuk i nauk, od matematyki, po przez literaturę, aż po sprawności fizyczne, ze świetnymi wynikami kończąc szkołę, a zasady dobrego wychowania przyswajając od ojca, który jako przewodniczący jednej z ważniejszych parafii w Londynie mógł pragnąć jedynie dobrze wychowanego syna. I to właśnie w tym świecie Richard nagle postanowił zaciągnąć się do wojska, pokazując, że nie tylko potrzebuje coś więcej ponad to, wydawałoby się, niezwykle komfortowe życie, ale również że nie może wytrzymać ciągłej presji magicznego świata.
A teraz znalazł się w otoczeniu ludzi, którzy byli jak jego rodzeństwo i nie czuł się gorszy. Nie wiedział, czy to zmiana podejścia przez lata, czy może jednak coś innego w tym zadziałało, tak jak wojna, ale cieszył się na towarzystwo Tonksa. Podobnie jak Precel, który wybiegł w kierunku Gabriela, opierając dwie drobne łapki na jego nogach, robiąc co mógł aby tylko dostać odrobinę tego idealnego drapania za uchem, a może nawet i trochę po bokach. Dopiero wtedy zainteresował się pomarańczową kulą futra, nieco inaczej wyglądającą jak on, ale pachnącą bardzo ciekawie. Drepcząc ostrożnie w stronę przysuniętego w jego stronę psa, podskakując dookoła kiedy sam Richard przykucnął przy psiaku, podtykając mu najpierw palce do obwąchania zanim nie podrapał zdezorientowaną kulkę po głowie.
- Uważaj, może nie mam żony, ale ktoś zaraz będzie zazdrosny o twoje awanse w moim kierunku. – Tylko przez dobrą znajomość z Gabrielem postanowił zażartować sobie w ten sposób, wiedząc jak wielkie mogły być konsekwencje, gdyby ktoś wziął to na poważnie. Nie mógł jednak powstrzymać się od takiego komentarza, kiedy tylko słyszał słowa kierowane tak, jakby Gabs rozmawiał z jakąś panienką. Śledzenie, wpadanie do domu bez zapowiedzi…miał mimo wszystko Moore nadzieję, że przynajmniej z kobietami obchodził się nieco łagodniej i nie zamierzał chwalić się tak jak przygłup takimi słowami. Może w szkole dla czarodziejów też nie uczyli takiej etykiety?
- Kominek to dobry plan, ale możemy strategicznie rozważyć, gdzie go ustawić. Podejrzewam, że w takim schronieniu musi być to na tyle ważne, żeby ciepło rozchodziło się po całym pomieszczeniu, ale żeby w razie czego zminimalizować też ewentualne straty z pożaru. I tak, żeby mieć pewność, że nic nie zatka kominka. Co powiesz na wschodnią ścianę? Co do drewna, możemy w sumie przejrzeć, czy wszystko się nadaje i czy nasi towarzysze niczego nie przeoczyli. – Nie wątpił w umiejętności zdobywania drewna przez innych, ale wiedział, że ktoś mało znający się na budowaniu mógł nie dostrzegać od razu czy drewno na pewno się nadaje.
Łapiąc za parę belek, Richard upewniał się, czy się nadają, tak aby potem ostrożnie ustawiać warstwę izolującą, a potem przykrywać ściany belkami. Skupiając się na pracy, zerkał jeszcze na to, co dokładnie robił Gabriel, od czasu do czasu pomagając mu coś przenieść albo wynieść, jeżeli potrzebował pomocy.
- Myślisz, że damy radę zbić parę półek? Przydadzą się na przechowywanie rzeczy. – Ciekaw był, czy Tonks miał jeszcze pomysły na to, co tu mieli zastać, przy czym wiedział, że szaleć nie mogli. Jeżeli jednak coś mogło przydać się uchodźcom, był to projekt warty rozważenia. Spojrzał jeszcze na psy, które wydawały się już przyzwyczaić do swojego towarzystwa, biegając pomiędzy rozrzuconymi materiałami. – Skąd inspiracja na Puszka?
Richard Moore
Zawód : Budowlaniec, złota rączka
Wiek : 36
Czystość krwi : Charłak
Stan cywilny : Kawaler
There are no happy endings.
Endings are the saddest part,
So just give me a happy middle
And a very happy start.
OPCM : 0
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Charłak

Niemagiczni
Niemagiczni
https://www.morsmordre.net/t10538-richard-moore https://www.morsmordre.net/t10644-listy-do-rysia#322337 https://www.morsmordre.net/t10651-rysiu#322691 https://www.morsmordre.net/f400-somerset-dolina-godryka-pustulka https://www.morsmordre.net/t10649-szuflada-r-m#322600 https://www.morsmordre.net/t11074-richard-moore#340919
Re: Wzniesienie [odnośnik]30.11.21 23:54
Pogoda zdecydowanie nie sprzyjała budownictwu. Archibald współczuł wszystkim osobom, które postanowiły go wesprzeć z tej czystej dobroci serca – gdyby chociaż była wiosna, słońce przyjemnie ogrzewałoby wytrwałe ciała, a wiatr orzeźwiająco by je ochładzał. Nigdy nie pracował fizycznie, ale domyślał się, że w takich warunkach praca idzie o wiele szybciej i sprawniej, wszak w takiej śnieżycy nie idzie nawet odpowiednio szeroko otworzyć oczu!
Sytuacja z uchodźcami na granicy była katastrofalna. Niby do Dorset nie przedostało się ich aż tak wielu, jednak Archibald czuł w kościach, że to tylko początek i ten na szybko wybudowany obóz okaże się niewystarczający. Wiedział, że będzie musiał wymyślić lepsze rozwiązanie pomocy tym ludziom, jednak teraz, na chwilę obecną, by po prostu opatrzyć ranę, a nie ją leczyć, wybudowanie obozu wydawało się najrozsądniejszym wyjściem. W przeciwnym wypadku wszyscy ci ludzie zamarzliby gdzieś po drodze albo padli z głodu, a na to przecież nie mógł pozwolić. Byle do wiosny powtarzał jak mantrę, łudząc się, że zmiana pory roku magicznie wszystko naprawi.
Archibald postanowił udać się na rekonesans: musiał skontrolować postępy prac. Odziany w ciepły płaszcz i równie ciepłą czapę wszedł do powozu, który stosunkowo szybko dowiózł go na jedno z wniesień, gdzie rozpoczęła się budowa. Zanotował sobie w głowie, by w końcu powiadomić mieszkańców co tu się właściwie dzieje – musieli być świadomi nowych lokatorów.
Wkrótce za oknem zaczęła majaczyć drewniana konstrukcja, nawet odrobinę większa niż się spodziewał. Nie sądził, że tak szybko zobaczy rezultaty, a dom (bo budynek niezaprzeczalnie właśnie dom przypominał) okaże się tak... prawidłowy. Bo choć nie był jeszcze skończony, już widział oczyma wyobraźni rezultat końcowy.
O, psy... – zauważył bez entuzjazmu, kiedy tylko przekroczył próg. Odruchowo złapał wiklinowy koszyk drugą dłonią, by jakkolwiek się przed nimi zasłonić – nie lubił psów. Ani kotów. W ogóle zwierząt. – Dzień dobry, witam – dopiero w drugiej kolejności przywitał się z obydwoma mężczyznami. – My chyba jeszcze nie mieliśmy przyjemności... Archibald Prewett – przywitał się, i pewnie podszedłby do Richarda, ściągnąłby skórzaną rękawiczkę, kulturalnie wyciągnął dłoń, ale w towarzystwie zainteresowanych nim psów wolał się nie ruszać. – Jak idą postępy prac? Czy jest wystarczająco dużo materiałów? – Zapytał, rozglądając się dookoła. – Dobrze by było znaleźć miejsce na spiżarnię – zauważył, w końcu nabierając odwagi na przejście kilku kroków i zajrzenie w kilka innych zakamarków. Położył dłoń na drewnianej ścianie i stał tak przez chwilę, zastanawiając się, czy ten budynek faktycznie okaże się wystarczający. Koniecznie musiał znaleźć miejsce dla uchodźców – być może niepotrzebnie kilka dni wcześniej oddawał wilkołakom Tyneham. Być może niepotrzebnie...
Przyniosłem drobny poczęstunek – przebudził się w końcu, przenosząc wzrok na mężczyzn. – Proszę – wyciągnął koszyk przed siebie, w zasadzie nie będąc do końca pewnym, co znajduje się w środku. A był to magiczny termos z ciepłą kawą i pożywne kanapki z kurczakiem i warzywami, przygotowane przez skrzatkę dosłownie przed wyjściem.

kawa, chleb jasny pszenny, masło, grillowana pierś kurczaka, sałata, pomidor, szczypta soli


Don't pay attention to the world ending. It has ended many times
and began again in the morning

Archibald Prewett
Zawód : nestor toksykolog
Wiek : 31
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
Britannia,
You’re so vane
You’ve gone insane
OPCM : 10
UROKI : 0
ALCHEMIA : 7
UZDRAWIANIE : 33
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 4
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Czarodziej

Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t4341-fluvius-archibald-prewett https://www.morsmordre.net/t4550-baldomero#96909 https://www.morsmordre.net/t4548-lord-prewett#96903 https://www.morsmordre.net/f77-weymouth-siedziba-rodu-prewett https://www.morsmordre.net/t4910-skrytka-bankowa-nr-1115#106844 https://www.morsmordre.net/t4549-fluvius-archibald-prewett#96904
Re: Wzniesienie [odnośnik]03.12.21 16:27
Tonks lubił mieć towarzystwo, zwłaszcza teraz. Kiedy zostawał sam ze swoimi myślami nie koniecznie dobrze się to kończyło. Dlatego kiedy tylko mógł wychodził do ludzi, spędzał z nimi czas w jakikolwiek sposób. Nie musiało to być nic twórczego, nawet zwykłe siedzenie i rozmawianie o głupotach, ale przynajmniej siedział z kimś. Zawsze taki był, wszędzie go było pełno i miał wielu znajomych, zwłaszcza w czasach szkolnych. Potem wiele dróg się rozeszło w swoich kierunkach, ale jednak na przestrzeni lat udało mu się poznać wielu ciekawych ludzi.
Gabriel roześmiał się na słowa Richarda i pokręcił głową z rozbawieniem.
- Zazdrosny to może być co najwyżej Puszek albo Precel. - powiedział z uśmiechem,po czym jeszcze raz podrapał Precla za uchem, tak samo jak swojego pupila, po czym już skupił się całkiem na pracy.
Zastanowił się przez chwilę nad słowami Moore’a. Rozejrzał się po pomieszczeniu. Było i tak spore i na upartego można by wydzielić tu jeszcze ze dwa mniejsze pomieszczenia, a jedno na pewno.
- Wschodnia ściana to dobry pomysł. Myślę czy nie wydzielić jeszcze jednego pomieszczenia na łazienkę. Jest zima, lepiej żeby ludzie nie musieli wychodzić na dwór w taką zimnice. - powiedział spokojnie kiwając głową.
Jednocześnie machnął różdżką i kilka belek poszybowało w kierunku przeciwnej ściany i tak się ułożyło, by potem mieli do nich lepszy dostęp. Gabs wyciągnął ze swojej skrzynki narzędzia i zabrał się za izolacje ściany po lewej. Oczywiście nie po to miał magię, żeby wszystko robić ręcznie, więc też kilka rzeczy zrobił za pomocą różdżki.
- Do kominka przydałoby się więcej cegieł. Tu trochę jest, ale też nie jakaś zatrważająca ilość. - odparł zerkając w kierunku miejsca gdzie postanowili zbudować kominek – Półki nie powinny stanowić problemu. Mamy sporo materiałów, z tego co wiem rozebrali prawie cały stadion do quidditcha, a możesz mi wierzyć to są duże obiekty. - pokiwał głową z uśmiechem. - Skąd? Em...jakoś tak mi przyszło do glowy. Moja siostra ma kota, kilka psów też u nas czasami bywa więc pomyślałem, że też sprawie sobie zwierzaka. No i zamierzam znajomej kupić psiaka na urodziny i pomyślałem, że od razu mógłby mieć kolegę. - uśmiechnął się lekko, a po chwili zauważył zatrzymujący się nieopodal powóz.
Nie spodziewali się nikogo, nic więc dziwnego, że zdziwił się potężnie słysząc nazwisko ich gościa. Nie brał nawet pod uwagę, że taka dystyngowana osobistość mogłaby się tu pojawić.
- Lordzie Prewett cóż za miła niespodzianka. - odparł otrzepując ręce i podchodząc do mężczyzny – Gabriel Tonks, bardzo mi miło, ej Puszek, zostaw lorda. - skarcił psa, który zainteresował się nowym przybyszem – Proszę się nie obawiać, maluch jest całkowicie nie groźny. - dodał z uśmiechem.
Przez moment obserwował lorda jak krążył po tym co do tej pory udało im się stworzyć w milczeniu. Jakoś nie koniecznie przepadał za szlachtą, nie ważne czy tą złą czy tą dobrą. Odnosił wrażenie, że wszyscy oni wyżej srali niż dupy mieli, ale nigdy nie powiedział tego na głos. No może nie licząc Anthony’ego, któremu powiedział zdecydowanie kilka słów, które mu chodziły po głowie.
- Powoli, ale do przodu. Drewna mamy sporo, myślę, że wystarczy, ale przydałoby się nam więcej cegieł. Planujemy zbudować kominek. - odpowiedział na pytanie mężczyzny – Spiżarnie myślę, że najłatwiej będzie zrobić na dworze na razie. W środku chyba jeszcze wydzielimy pomieszczenie na łazienkę. - dodał po chwili, a widząc koszyk, który im wręczył lord uniósł brew ku górze – Dziękujemy bardzo, z pewnością przyda się coś na ząb.


Between life and death
you will find your true self, you will know what you are and what you never expected to be
Gabriel Tonks
Zawód : Szpieg
Wiek : 32
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Kawaler
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony - no nie powiedziałbym.
OPCM : 15
UROKI : 15
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 6
Genetyka : Czarodziej
 Ten co martwy chodzi wśród żywych
Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t9947-gabriel-tonks https://www.morsmordre.net/t9987-pimpek#301926 https://www.morsmordre.net/t9990-zombie-zbiera-znajomych#301965 https://www.morsmordre.net/f179-dorset-bockhampton-greengrove-farm https://www.morsmordre.net/t10857-skrytka-nr-2261#330979 https://www.morsmordre.net/t9988-gabriel-tonks#301946
Re: Wzniesienie [odnośnik]05.12.21 12:11
Wychodzenie do ludzi zdecydowanie robiło Richardowi na dobre, bo przyzwyczajał się mówić do kogoś, kto w zasadzie mu odpowiadał, nie tylko psu, który, chociaż kochał go całym sercem, od czasu do czasu bardziej interesował się wiewiórką za oknem niż tym, że Richard próbuje drapać go po brzuchu. Potrzebował osób, które go zrozumieją i które będą w stanie z nim jakkolwiek porozmawiać. Niewiele więcej mu było potrzebne, niewiele więcej dawało mu szczęście. No może poza godziwą pracą, stałym zarobkami i brakiem pieprzonej wojny. Wojen. To też było miłe.
- Wiesz ty co… - szturchnął wcale nie delikatnie Tonksa pod żebrami, zanim nie pochylił się jeszcze razy aby po raz ostatni na ten moment poklepać Puszka. Czekało ich trochę pracy, nie było więc co zwlekać jeżeli chcieli aby to miejsce nabrało nie tyle blasku, co po prostu nadawało się do zamieszkania przez ludzi.
- Tak, to w sumie dobry pomysł, byłoby to dość pomocne aby ograniczać wyjścia na zewnątrz do minimum. Z drugiej strony, trzeba też dobrze przemyśleć to tak, aby ewentualne wypadki w łazience nie poniszczyły reszty domu. – Rozważał nad ewentualnym położeniem dodatkowej warstwy izolującej i jednocześnie zadbaniu o to, aby kominek w ewentualnych wypadkach nie był uszkodzony i nie spowodował pożaru pobliskich miejsc. Z lekką zazdrością i cichym bólem obserwował, jak belki, podrywając się ze swojego miejsca niczym piórko, płyną przez przestrzeń ustawiając się przy ścianie, miał jednak swoją pracę do wykonania i nie mógł skupiać się jedynie na tym, aby jednak dawać się porwać rozmyślaniom na temat magii.
Wszystko wydawało się ciągnąć w jednym działaniu, tak jakby skupiał się na tym, co od razu pojawiało się przed jego oczyma. Proste działanie – coś, co już znał, a czemu mógł się poświęcić, kiedy wraz z Gabrielem wykańczali ocieplanie ściany, tak by zaraz potem zamykać ją i przynajmniej samo wykańczanie ścian mieć z głowy.
- Możemy poprosić lorda, czy nie znalazłoby się parę cegieł do wykorzystania i czy nie miałby ochoty ich odstąpić. Co do półek, możemy je też ewentualnie zastąpić skrzyniami, takimi bardzo prostymi…kojarzysz jak przynosili mleko? – Nie miał pojęcia, czy Gabriel kojarzył, jak dokładnie wyglądały skrzynki z takim napojem, ale myślał właśnie o tym – paru zbitych ze sobą deskach, które pozwoliłyby wyznaczyć miejsce na chowanie rzeczy. Teoretycznie mniej eleganckie, ale dało się ich zbić więcej. Uśmiechnął się pod nosem, kiedy wspomniał o zakupie zwierzaka dla koleżanki.
- Myślałem, że wasze psy są inne…wiesz, te rasistowskie, co nie lubią takich jak ja. Mój kuzyn sobie jednego sprawił. – Co sprawiło, że Richard robił wszystko, aby jednak na Volansa i jego psiego demona się nie natykać. Nie jego wina, że nie umiał czarować, czego ta psia łajza się czepiała.
Precel od razu zwrócił uwagę na nowoprzybyłego, podbiegając z chęcią i miłością, gotowy na otrzymanie drapania od nowego człowieka, Richardowi jednak nie trzeba było wiele aby dostrzec, że ktoś czuje się w towarzystwie psów niepewnie.
- Precel, zostaw! – Rzucił do psa, który obejrzał się zaraz, a na zobaczenie zastanowienia Richard uniósł brwi. – Precel! – Corgi parsknął cicho, ale podreptał na ubocze, kładąc się pod jedną ze ścian, wzdychając cicho, zdradzon niewspółmiernie. Moore ignorując fochy swojego towarzysza ostrożnie zdjął rękawice i lekko skłonił się Prewettowi, wiedząc, że nie wypadało podawać mu brudnej dłoni, a jednocześnie wypadało jakoś powitać lorda tych ziem. Gabriel postanowił odpowiedzieć na zadane pytanie, a Richard niewiele więcej miał do dodania.
- W kwestii spiżarni, zawsze w tej roli mogą sprawdzić się wykopane w ziemi dziury, odpowiednio zabezpieczone przy tej temperaturze mogą spokojnie robić za przechowywanie żywności. – Tak sobie radzili ludzie w dawnych czasach, teraz więc też mogłoby to zdać egzamin. Uśmiechnął się ciepło na widok koszyka z jedzeniem, pozwalając przejąć je Tonksowi.
- A czy lord czegoś potrzebuje? – Może mogli jakoś pomóc Archibaldowi poza faktem obecnej budowy? Gdyby miał więcej zleceń, Richard chętnie by je przyjął.
Richard Moore
Zawód : Budowlaniec, złota rączka
Wiek : 36
Czystość krwi : Charłak
Stan cywilny : Kawaler
There are no happy endings.
Endings are the saddest part,
So just give me a happy middle
And a very happy start.
OPCM : 0
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Charłak

Niemagiczni
Niemagiczni
https://www.morsmordre.net/t10538-richard-moore https://www.morsmordre.net/t10644-listy-do-rysia#322337 https://www.morsmordre.net/t10651-rysiu#322691 https://www.morsmordre.net/f400-somerset-dolina-godryka-pustulka https://www.morsmordre.net/t10649-szuflada-r-m#322600 https://www.morsmordre.net/t11074-richard-moore#340919
Re: Wzniesienie [odnośnik]17.01.22 17:32
Gabs lubił przebywać wśród ludzi. Spędził w odosobnieniu pół roku i wiedział, że wcale mu to na dobre nie wyszło. Przebywanie wśród ludzi pozwalało mu zachować trzeźwość umysłu i pozwalało mu trzymać wszystkie te dziwne myśli i głosy z daleka. Kiedy jeszcze mógł spotkać się z kimś z kim lubił przebywać i miał wiele wspólnych tematów do rozmów to już w ogóle było super.
Zaśmiał się kiedy Moore go walną w żebra. Trochę zabolało, ale nie był baba, więc nie dał tego po sobie poznać, a potem już wzięli się na spokojnie do roboty.
- No jasne, zabezpieczenie łazienki jest jak najbardziej wskazane. - pokiwał głową uśmiechając się lekko.
Praca szła im sprawnie. Może nie w ekspresowym tempie, ale wszystko robili dokładnie. Przykładali się do swojej pracy, bo jednak tworzyli miejsce, w którym ktoś miał mieszkać, miał spędzać dni i przede wszystkim miał się czuć bezpiecznie. Dlatego Gabriel nie miał zamiaru robić niczego w pośpiechu, bo nie o to chodziło.
- No tak naprawdę nie koniecznie mamy inne wyjście. Ja nie mam skąd ewentualnie nawet przywieźć cegieł, sam od x czasu buduje wraz z bratem siostrze kurnik i nadal go nie ma, więc wiesz. - zaśmiał się cicho – Ale takie skrzynki to nie głupi pomysł. Na sto procent znajdzie się ich kilka. Można je nawet w sumie jakoś zmodyfikować coby robiły też za wieszaki jednocześnie. - zaproponował.
Wiedział o jakie skrzynki chodzi Richardowi i uznał to za naprawdę dobry pomysł. Może nie będą robić z nich jakiś wymyślnych kompozycji, bo jednak chodziło o funkcjonalność i pakowność, a nie o wygląd.
Słysząc słowa kolegi na temat psów wybuchnął wesołych śmiechem.
- Jaja sobie robisz, prawda? - uniósł rozbawiony brew ku górze – Nie ma czegoś takiego jak rasistowskie psy. - pokręcił głową ocierając łezkę rozbawienia – Pies wyczuwa ewentualnie twój strach, ale na pewno nie czuje czy jesteś czarodziejem czy nie. Nie ma takiej opcji. - powiedział z uśmiechem, po czym spojrzał na swojego pupila – Chociaż ja mam zamiar wyszkolić Puszka tak żeby atakował czarnoksiężników i ich zagryzał. - uśmiechnął się niczym dumny ojciec.
Słowa Richard’a na temat spiżarni wydały mu się trafne. Już w przeszłości ludzie używali dołów w ziemi do przechowywania jedzenia. Wystarczyłoby w sumie zrobić dziurę w ziemi, do czego potrzebowali raptem jednego zaklęcia, znaczy on potrzebował, a potem zbudować schodki i zadaszenie z klapą wejściową jak do przydomowych piwnic i spiżarnia jak ta lala.


Between life and death
you will find your true self, you will know what you are and what you never expected to be
Gabriel Tonks
Zawód : Szpieg
Wiek : 32
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Kawaler
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony - no nie powiedziałbym.
OPCM : 15
UROKI : 15
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 6
Genetyka : Czarodziej
 Ten co martwy chodzi wśród żywych
Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t9947-gabriel-tonks https://www.morsmordre.net/t9987-pimpek#301926 https://www.morsmordre.net/t9990-zombie-zbiera-znajomych#301965 https://www.morsmordre.net/f179-dorset-bockhampton-greengrove-farm https://www.morsmordre.net/t10857-skrytka-nr-2261#330979 https://www.morsmordre.net/t9988-gabriel-tonks#301946
Re: Wzniesienie [odnośnik]23.01.22 21:51
Richard potrzebował przerwy kiedy wojna zaciążyła na jego umyśle. Teraz już wszyscy byli tego świadomi, ale prawda była taka, że kiedy wrócił do domu, mało kto spodziewał się, jak bardzo wspomnienia potrafią ciążyć, ciągnąc człowieka w dół niczym kotwica. On nie był jeszcze na tyle pechowy, aby całkowicie samotnie spędzać to wszystko, wiedział jednak co stało się z kolegami, którzy szczęścia nie mieli i wiedział, czemu już nigdy ich nie spotka. W jakiś sposób to rozumiał, w innych wypadkach…niestety, niektórych rzeczy nawet on nie rozumiał. Tak jak tego, co przechodzili jego kuzyni.
- Ej, panie czarodzieju, możesz rzucić tu jakąś Abrakadabrę aby jednak obniżyć to miejsce? – Dłonią wskazał przestrzeń, gdzie znajdować miała się łazienka, uznając, że jeżeli już miał Gabriel coś popsuć tym swoim zaczarowanym patykiem, to jednak lepiej na początku pracy. I przynajmniej nie będzie to wina Richarda, więc sprawę można będzie uznać za wygraną. Dla Moora, oczywiście.
- To wina brata, twoja, czy obydwojga? – Uśmiechnął się jeszcze, ostrożnie sięgając po narzędzia. Praca w skupieniu nie wykluczała rozmowy, częściej jednak zajmował się ostrożnym nakładaniem belek, wyrównywaniem i mierzeniem wszystkich kątów oraz ostrożnym kładzeniem podłogi – poprawianie błędów marnowałoby jedynie czas im obydwojgu i poradzenie sobie z takim kłopotem dodatkowo nie napawało ich optymizmem. Jednak nie pierwszy raz budował coś, co miało być prowizoryczne, ani nie pierwszy raz przykładał się do swojej pracy dokładnie, dlatego jedynie co jakiś czas przesuwał któregoś psa, tak aby móc lepiej przyjrzeć się danemu fragmentowi pomieszczenia, pracując dłużej zanim w ogóle sięgnął po przyniesione jedzenie.
- Jasne, że macie – obruszył się, pamiętając jak Runa zawsze powarkiwała na niego, ciągnąc go jeszcze za nogawkę. – Te takie wasze, z ogonami dziwnymi…psidawki? – Nie miał nawet pojęcia, czy mówi to jakkolwiek dobrze, czy może jednak mowa o czymś innym, był jednak pewien, że tego rodzaju psy po prostu nienawidzą mugoli i mają ochotę zjeść każdego. Spojrzał jeszcze dość niepewnie na Puszka, zainteresowanego póki co przypadkowym kawałkiem drewna. Zagryźć mógł jedynie podsunięty pod nos posiłek. – Wiesz, nie chcę cię martwić ale na ten moment ma bardzo małe szanse na to… - Poklepał jeszcze Puszka po boku zanim nie zabrał się na nowo do pracy.
- Jak myślisz, zdążymy jeszcze skoczyć przed wyjściem i przygotować trochę zapasu drewna, tak aby można było odłożyć go dla ludzi? Myślę, że za pierwszą ich wizytę najlepiej ułatwić im jak tylko możemy – nie wiem, czy przemoczeni i przemarznięci ludzie chcą jeszcze biec do lasu aby w ogóle móc ogrzać dom. – Chyba widział gdzieś siekierę, ale jeżeli mogliby zrobić to obydwoje to byłoby o wiele łatwiejsze.
Richard Moore
Zawód : Budowlaniec, złota rączka
Wiek : 36
Czystość krwi : Charłak
Stan cywilny : Kawaler
There are no happy endings.
Endings are the saddest part,
So just give me a happy middle
And a very happy start.
OPCM : 0
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Charłak

Niemagiczni
Niemagiczni
https://www.morsmordre.net/t10538-richard-moore https://www.morsmordre.net/t10644-listy-do-rysia#322337 https://www.morsmordre.net/t10651-rysiu#322691 https://www.morsmordre.net/f400-somerset-dolina-godryka-pustulka https://www.morsmordre.net/t10649-szuflada-r-m#322600 https://www.morsmordre.net/t11074-richard-moore#340919
Re: Wzniesienie [odnośnik]26.01.22 22:09
Prawdą było, że przyniesienie jedzenia nie było jedyną rzeczą, jaką Archibald chciał tutaj załatwić. Inną, równie ważną (o ile nie najważniejszą) było sprawdzenie postępów budowy. Nie wątpił, że wszyscy ochotnicy mają wielkie serca i zapał do pracy, ale musiał (czy też czuł silną potrzebę) skontrolować czy rosnący budynek jest zgodny z jego wizją. I choć zupełnie nie znał się na budownictwie, był zadowolony z tego, co zastał. Budynek nabierał kształtów, a wszystkie udogodnienia, które Richard i Gabriel wymyślili, sprawiały wrażenie logicznych i przemyślanych. Archibald rozejrzał się dookoła, próbując sobie wyobrazić, jak to wszystko będzie wyglądać na sam koniec, jak odnajdą się tutaj przyszli mieszkańcy - i czy w ogóle się odnajdą, czy uda im się zrobić z tego budynku choć trochę domu, który niezaprzeczalnie pomaga przetrwać te ciężkie czasy.
Wszystkie przemyślenia były w pewien sposób napięte. Nie potrafił zapomnieć, że w pomieszczeniu cały czas czają się na niego psy - być może nieduże i niegroźne, ale wciąż psem pozostawały, które nieoczekiwanie i głośno szczekały, skakały i lizały. Archibald nie lubił tej nieprzewidywalności, tego braku komunikacji, nie wierzył w jakieś międzygatunkowe telepatyczne porozumienie. Zwierzę było czymś dzikim, a więc niebezpiecznym, nawet jeżeli z wyglądu przypominało bardziej pluszaka. Dlatego też co i rusz zerkał w stronę Precla i Puszka, jakby chcąc przewidzieć ich następny ruch.
- Łazienkę? Zdecydowanie powinna być w środku! - Zgodził się z Gabrielem, bo nawet przez myśl mu nie przeszło, że mogłaby być gdzie indziej - tak na zewnątrz? - Zobaczę co da się zrobić z cegłami - dodał po chwili.
-Może być w dole, byle działała - odpowiedział Richardowi, też nie bardzo orientując się w tym, jak funkcjonuje spiżarnia. Byle tylko zabezpieczyć żywność przed szkodnikami, ale postanowił zaufać mężczyznom - sprawiali wrażenie doświadczonych.
- Och, nie, nie! Nic nie potrzebuję, przyszedłem tylko przynieść prowiant i zorientować się na jakim etapie jest budowa. Pracujcie dalej, nie przeszkadzam - zaczął się wycofywać, nie spuszczając wzroku z psów, bo w jego wyobraźni już szykowały się do skoku i pogoni. - Gdyby był jakiś problem, proszę się kontaktować - dodał, po czym skłonił się lekko, przykładając zimowy kapelusz do piersi, i ruszył w stronę powozu.

zt <3


Don't pay attention to the world ending. It has ended many times
and began again in the morning

Archibald Prewett
Zawód : nestor toksykolog
Wiek : 31
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
Britannia,
You’re so vane
You’ve gone insane
OPCM : 10
UROKI : 0
ALCHEMIA : 7
UZDRAWIANIE : 33
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 4
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Czarodziej

Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t4341-fluvius-archibald-prewett https://www.morsmordre.net/t4550-baldomero#96909 https://www.morsmordre.net/t4548-lord-prewett#96903 https://www.morsmordre.net/f77-weymouth-siedziba-rodu-prewett https://www.morsmordre.net/t4910-skrytka-bankowa-nr-1115#106844 https://www.morsmordre.net/t4549-fluvius-archibald-prewett#96904
Re: Wzniesienie [odnośnik]03.02.22 14:40
Tonks miewał takie dni, że musiał być sam na sam ze swoimi myślami. Czasami to pomagało, czasami tylko wszystko komplikowało jeszcze bardziej. Na szczęście taką potrzebę miał bardzo rzadko, na co dzień wolał przebywać wśród ludzi. Zawsze był duszą towarzystwa, zawsze lubił rozmawiać i dobrze się bawić, a wiedział, że w tak trudnych czasach towarzystwo życzliwych osób jest najważniejsze.
- Ja ci dam Abrakadarbre. - zaśmiał się kręcąc głową z rozbawieniem, po czym na spokojnie zabrał się za obniżanie miejsca.
Skupił się teraz na łazience. Wiedział, że to bardzo ważne miejsce w domu. Sam nie wyobrażał sobie mieszkania bez łazienki, jednak mimo wszystko zaskoczyło go zdziwienie lorda, jakie wymalowało się na jego twarzy. Dopiero po dłuższej chwili dotarło do niego, że mężczyzna może nie wiedzieć jak to jest mieć wychodek na dworze...w końcu jest lordem i zawsze wszystko miał pod nosem. Nie skomentował tego jednak na głos. Ten mężczyzna dawał im prace i leżało mu na sercu dobro innych. Swoje przemyślenia Gabriel postanowił zostawić dla siebie.
- Cegły by z pewnością dużo ułatwiły, dziękujemy. - dodał jeszcze kiedy lord powoli już ich opuszczał, a po chwili zerknął na Richard'a - A w zasadzie to wina nas obydwojga. Nigdy nie ma czasu, bo albo to jednego, albo drugiego nie ma w domu i wiesz...a kury latają po podwórku. - zaśmiał się - A z tymi psami to zdecydowanie przesadzasz, tyle ci powiem. - pokręcił głową z rozbawieniem patrząc na niego.
Kto to widział, pies rasista. No większej głupoty w życiu nie słyszał...znaczy słyszał, ale to mu się wydało najgłupsze co usłyszał w ostatnim czasie. Zerknął na swojego pupila, który zdecydowanie stwierdził, że ten kawałek gałęzi mu ubliża, bo postanowił go zaatakować zębiskami. Pokręcił głową z rozbawieniem i zaśmiał się cicho. Miał niedługo tego psa, a już go kochał całym sercem.
- Myślę, że to dobry pomysł. Będzie tym wszystkim ludziom na pewno miło kiedy będą mieli przygotowane drewno na opał. Pewnie przyjdą tu zmęczeni i zmarznięci. - odparł kiwając głową. - Ale najpierw skończmy tutaj wszystko dokładnie, co byśmy się potem nie musieli tym martwić. - dodał po chwili i wrócił do przerwanej przed chwilą czynności.
Ogarnął na spokojnie pomieszczenie, które miało zostać przeznaczone pod łazienkę. Potem wrócił do głównego pomieszczenia by tam pomóc jeszcze na spokojnie Richardowi.


Between life and death
you will find your true self, you will know what you are and what you never expected to be
Gabriel Tonks
Zawód : Szpieg
Wiek : 32
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Kawaler
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony - no nie powiedziałbym.
OPCM : 15
UROKI : 15
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 6
Genetyka : Czarodziej
 Ten co martwy chodzi wśród żywych
Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t9947-gabriel-tonks https://www.morsmordre.net/t9987-pimpek#301926 https://www.morsmordre.net/t9990-zombie-zbiera-znajomych#301965 https://www.morsmordre.net/f179-dorset-bockhampton-greengrove-farm https://www.morsmordre.net/t10857-skrytka-nr-2261#330979 https://www.morsmordre.net/t9988-gabriel-tonks#301946
Re: Wzniesienie [odnośnik]05.02.22 12:09
Robił co tylko mógł, aby przetrwać w dzisiejszych czasach, prawdą było jednak to, że w wielu wypadkach nie był w stanie dorównać ludziom z talentem magicznym. Nie potrafił, tak jak jego kuzyn, magicznie powiększać pomieszczenia, nie potrafił innych zagadnień, które mogłyby jakkolwiek pomóc mu ułatwić sobie pracę. Wiedział, że w takich wypadkach łatwiej komuś było zgarnąć do takiego zadania czarodzieja. I nie mógł ukrywać – martwił się swoją przeszłością, bo nie rysowała się w bogatych barwach. Pomijając fakt, że większość kraju chciała go jednak zabić. Może dlatego tak mocno skupiał się na tym, co tu i teraz.
Spoglądając na Precla, przykucnął jeszcze aby poklepać go po boku. Liczył na to, że pies wyjątkowo będzie mógł zająć się też swoim kolegą, grzecznie ucząc Puszka, jak być dobrym psem i jak dawać się we znaki właścicielowi swoim rozrabianiem. Teraz zaś Richard miał pracę, którą chciał wykonać, bo oznaczało to pieniądze, z które mógł kupić sobie posiłek.
- Cokolwiek tam wołacie. Nie wiem, mnie pytasz? Staram się nie zapamiętywać, co we mnie rzucacie, bo najczęściej nie jest to nic dobrego. – Szturchnął Tonksa łokciem, spoglądając jeszcze na okolicę. Wydawało się, że wszystko zaczęło nabierać kształtów, nie mógł jednak spodziewać się, aby jednego dnia udało im się załatwić wszystko. Nawet jeżeli zrobili i tak sporo, jeszcze przez następne dni będą musieli tutaj przyjechać – albo sam Tonks, który mógłby magią załatwić znacznie szybciej brakujące i potrzebne dodatki.
- Zabierzcie się w końcu do pracy i to zróbcie, mówię wam. Będzie jej miło, a w tych czasach coś przyjemnego to spora radość dla kogoś. A teraz to w końcu niewiele. I mówię ci prawdę, o tych psach, ty weź nie udawaj. – Wywrócił oczyma. Upewnił się teraz, że wszystkie ściany stoją wyrównane i nic się nie zmieniało, potem dokładnie sprawdził podłogę. Pomieszczenia wydawały się idealnie odwzorowane dla zwykłego domu, w którym mogło zamieszkać parę różnych rodzin. Gdy upewnił się, że poprzednie prace zostały odpowiednio wykonane, skinął głową.
- Wyjdę narąbać trochę drewna, a potem zbiję skrzynki. Jak chcesz wykonać parę dołów na spiżarki, to śmiało! – Odnalazł siekierę – sprawdził też ostrożnie, czy nadaje się do cięcia drewna – po czym ostrożnie wyszedł na zewnątrz. Skierował się w stronę pobliskiego lasu, wybierając mniejsze drzewka, na których miał tak mocno się nie napracować. Oczyszczając je ze mniejszych gałązek, pociął ostrożnie drewno, zbierając je ze sobą do domu, stawiając wszystko obok kominka. Do tego jeszcze zbił parę desek, robiąc z nich skrzynki, do których można było coś schować, gdyby któryś z uchodźców potrzebował coś schować.
- Zabierasz się z nami autem? – zapytał jeszcze Gabriela, wiedząc że ten nie przegapia żadnej okazji do wycieczek pojazdami.

Richard Moore
Zawód : Budowlaniec, złota rączka
Wiek : 36
Czystość krwi : Charłak
Stan cywilny : Kawaler
There are no happy endings.
Endings are the saddest part,
So just give me a happy middle
And a very happy start.
OPCM : 0
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Charłak

Niemagiczni
Niemagiczni
https://www.morsmordre.net/t10538-richard-moore https://www.morsmordre.net/t10644-listy-do-rysia#322337 https://www.morsmordre.net/t10651-rysiu#322691 https://www.morsmordre.net/f400-somerset-dolina-godryka-pustulka https://www.morsmordre.net/t10649-szuflada-r-m#322600 https://www.morsmordre.net/t11074-richard-moore#340919
Re: Wzniesienie [odnośnik]06.02.22 19:41
Tak naprawdę każdy robił co mógł. Jak to mówili mugole "Każdy orze jak może". Podobało mu się to powiedzonko. Było prawdziwe. Każdy z nich, tych, którym żyło się gorzej, bo przecież nie miał na myśli szlachty, robił wszystko co było w ich mocy by przeżyć. On sam nie tyle co używał umiejętności, których nauczył się podczas swojej pracy dla ministerstwa, ale robił też z nich pożytek na rzecz potrzebujących. Może jego zdolności magiczne nie były już takie jak przed całym wydarzeniem z marca zeszłego roku, ale nadal się starał. Dodatkowo również łapał się innych robót, takich ja ta właśnie. Majsterkowanie, naprawianie i budowanie czegoś dla kogoś, kto tego faktycznie potrzebował sprawiało mu frajdę, a przy okazji mógł zrobić coś dobrego. Spełniał się w tym co robił.
Spojrzał na kolegę i uśmiechnął sie lekko kiedy ten go szturchnął. No tak, nie oczekiwał od niego by ten pamiętał wszystkie zaklęcia. Nawet on nie pamiętał wszystkich, chociaż miał z nimi do czynienia na co dzień. Richard w końcu nie używał magii, tak jak Kerry, nie było więc potrzeby aby znał zaklęcia. Uniósł jednak brew ku górze, gdy ten wspomniał o tym, że w niego rzucają. Żaden mugol i charłak nie był teraz bezpieczny, więc rozumiał jego obawy. Jednak miał w rodzinie czarodziejów, którzy by go obronili, wierzył w to. On sam oddałby życie za swoją rodzinę.
- Wzięcie się za ten kurnik to wcale nie jest prosta sprawa. - pokręcił głową z lekkim rozbawieniem. - Ale na pewno w końcu go kiedyś zbudujemy. - dodał z uśmiechem, a potem wrócił już do pracy.
Załatał na spokojnie dwie dziury w podłodze, wyciągając stare deski i zastępując je nowymi. Gwoździe się same zaczęły wbijać przy pomocy zaczarowanego młotka. Gabriel w tym czasie przejrzał kafle, które były porozrzucane w niektórych miejscach i za pomocą magii raz dwa je poskładał, a potem ułożył różdżki ułożył z nich ciekawą mokazikę w pomieszczeniu, które miało być łazienką. Kiedy to było gotowe zabrał się za izolacje okien i drzwi. Powinien się tym zając wcześniej, bo izolacja ścian to jedno, ale kiedy okna i drzwi będą przepuszczały zimne powietrze to nic dobrego z tego nie wyniknie.
- Okey, no ja tu chyba na dzisiaj skończyłem. Jak dostarczą nam te cegły to następnym razem ogarniemy kominek. - pokiwał głową sięgając po przekąskę, którą przyniósł im lord Prewett - Zajmę się dołami i zmajstruje przy okazji jakieś drzwiczki coby śnieg tam nie napadał. - odparł spokojnie, po czym poprawił czapkę na głowie i wyszedł na dwór.
Jednym zaklęciem wykopał fajny dół w ziemi, a potem na spokojnie zaczął w nim modelować schodki, które utwardził dodatkowo deskami. W środku przy pomocy kilku zaklęci i narzędzi wydrążył półki na żywność, którą miało się tu przechowywać. Potem wyszedł na zewnątrz i znalazł jeszcze kilka desek, z których zrobił dwa skrzydła drzwi. Psy wesoło biegały w około niego szczekając radośnie, kiedy on mocował drzwi do ziemi, zamykając dzięki temu prowizoryczną spiżarnie.
Był już zmęczony. Odwalili tu kawał dobrej roboty, zrobili naprawdę dużo jak na jeden dzień, ale był już zmęczony.
- Kurde, no raczej. Doskonale wiesz, że nigdy nie odmawiam. Jak naprawie swój motor to będę na nim śmigał. - pokiwał głową z szerokim uśmiechem - Ale dzisiaj czas na przejażdżkę samochodem! - odparł, po czym przywołał do siebie swojego pupila i po chwili cała czwórka wracała do domu.

ztx2


Between life and death
you will find your true self, you will know what you are and what you never expected to be
Gabriel Tonks
Zawód : Szpieg
Wiek : 32
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Kawaler
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony - no nie powiedziałbym.
OPCM : 15
UROKI : 15
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 6
Genetyka : Czarodziej
 Ten co martwy chodzi wśród żywych
Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t9947-gabriel-tonks https://www.morsmordre.net/t9987-pimpek#301926 https://www.morsmordre.net/t9990-zombie-zbiera-znajomych#301965 https://www.morsmordre.net/f179-dorset-bockhampton-greengrove-farm https://www.morsmordre.net/t10857-skrytka-nr-2261#330979 https://www.morsmordre.net/t9988-gabriel-tonks#301946

Strona 13 z 13 Previous  1, 2, 3 ... 11, 12, 13

Wzniesienie
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach