Wydarzenia



Login:

Hasło:




 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share
 

 Jezioro Brzydoty, Walia

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5
AutorWiadomość
Mistrz gry
Mistrz gry

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Jezioro Brzydoty, Walia - Page 5 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500

Jezioro Brzydoty, Walia - Page 5 Empty
PisanieTemat: Jezioro Brzydoty, Walia   Jezioro Brzydoty, Walia - Page 5 I_icon_minitime09.04.16 14:27

First topic message reminder :

Jezioro brzydoty

Jezioro mieszące się w centralnej części Walii rzadko kiedy przyciąga tłumy turystów. Wyjątkowo spokojna okolica pozwala na odprężenie się. Niska, zadbana trawa zachęca do pikników, a kręcący się tu starzec dba o porządek. Pan Ernst jest rozpoznawany przez wszystkich mieszkańców. Po tym jak jego żona utopiła się w Jeziorze Brzydoty, dba o nie jak o własny dom i goni każdego, kto zostawia tu bałagan. Miejsce to jednak skrywa w sobie jeszcze jedną tajemnicę. W XVIII wieku stało się tu coś magicznego, a tafla wody odkrywa przed człowiekiem wszystkiego jego kompleksy. W odbiciu wyglądają na wyolbrzymione, a brzydota atakuje obserwującego. Podobno jak ktoś długo będzie wpatrywał się w tafle wody, może nawet oszaleć.


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Percival Blake
Percival Blake

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t1517-percival-nott https://www.morsmordre.net/t1542-tatsu https://www.morsmordre.net/t1531-percy https://www.morsmordre.net/f203-kornwalia-sennen https://www.morsmordre.net/t3560-skrytka-bankowa-nr-416#62942 https://www.morsmordre.net/t1602-percival-nott
Zawód : dowódca grupy smoczych łowców w peak district
Wiek : 33
Czystość krwi : Zdrajca
Stan cywilny : Kawaler

are we destined
to burn
or will we last the night?

OPCM : 28
UROKI : 42
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 5
ZWINNOŚĆ : 15*
SPRAWNOŚĆ : 15
Genetyka : Czarodziej

Jezioro Brzydoty, Walia - Page 5 Empty
PisanieTemat: Re: Jezioro Brzydoty, Walia   Jezioro Brzydoty, Walia - Page 5 I_icon_minitime13.07.19 16:38

Opuścił różdżkę natychmiast, kiedy tylko dotarły do niego jej słowa, porzucając też pojedynkową postawę; w trakcie walki nie dawał taryfy ulgowej, uważając takie zachowanie za oznakę braku szacunku dla przeciwnika, ale nie oznaczało to, że był ślepy na to, co działo się po drugiej stronie prowizorycznej areny. Wiedział przecież, że oberwała co najmniej kilka razy, a całkiem spore doświadczenie w czarodziejskich pojedynkach dawało mu raczej jasny pogląd na to, w jakim była stanie: zdawał sobie sprawę z tego, jak piekły poparzenia od magicznego ognia, i niejednokrotnie sam stawał się ofiarą odmrożeń – i z tą świadomością pokonywał odruchowo dzielący ich dystans, chcąc upewnić się, czy wszystko było w porządku. Przezornie chowając po drodze różdżkę; nie zapominał, że wciąż jeszcze nie zasłużył sobie ze strony Maxine na zaufanie, oraz że – osłabiona i poraniona – mogłaby zareagować instynktownie, doszukując się we wciąż ściskanym w palcach orężu wrogich intencji. – W porządku? – wyrwało mu się, gdy zatrzymał się tuż obok jej pochylonej sylwetki, a jego dłoń – bezwiednie, nieumyślnie – pomknęła w stronę jej łopatek; jego palce przez sekundę zatańczyły nad materiałem płaszcza, zamierając w niedokończonym geście utożsamianym na ogół z troską i wsparciem – zmuszone do wycofania się przez nieprzyjemne warknięcie, docierające do niego co prawda z lekkim opóźnieniem, ale stanowiące raczej jednoznaczny przekaz. – Jasne, daj sobie tyle czasu, ile potrzebujesz – odpowiedział spokojnie, robiąc dwa kroki w tył, choć nadal zerkając na nią kontrolnie – przynajmniej dopóki się nie wyprostowała, odbierając mu podstawy do obaw oscylujących wokół niespodziewanego omdlenia.
Odwrócił spojrzenie, zawieszając je na nieokreślonym punkcie w przestrzeni i czekając cierpliwie, aż Maxine się odezwie; nie poganiając jej, ale też nie dopytując ponownie o samopoczucie – nie chciał, by pomyślała, że traktował ją protekcjonalnie lub uważał za słabszą i wymagającą opieki. W rzeczywistości był od tego daleki: wiedział przecież, że nie walczyła w Zakonie Feniksa od dzisiaj, i że na pewno nie znalazła się tam przypadkiem, poza tym – była zawodowym graczem Quidditcha, a chociaż on sam nigdy nawet nie otarł się o zawodowstwo, to odbił w życiu wystarczająco dużo tłuczków, by mieć wyobrażenie co do tego, jak dobrze do bólu i wysiłku przyzwyczajały regularne, ciężkie treningi.
Przeniósł na nią wzrok dopiero, gdy dotarły do niego jej kolejne słowa, tym razem pozwalając sobie na lekki uśmiech. – Cała przyjemność po mojej stronie – odpowiedział szczerze; naprawdę uwielbiał się pojedynkować, a Maxine była wymagającą i zdolną przeciwniczką, nawet jeśli tym razem nie poszło jej najlepiej – był już prawie przyzwyczajony do tego, że anomalie wprowadzały do walk nieodłączny element losowości. – Biorąc pod uwagę, że nadal mam luki w obronie, nie mam co do tego wątpliwości – odpowiedział z lekkim niezadowoleniem; mimo że zwyciężył pojedynek, nie był w stanie zignorować faktu, że nie rzucił poprawnie nawet najprostszych zaklęć, które wykraczałyby poza jego ulubione uroki. To tylko uświadamiało mu, że wciąż potrzebował ćwiczeń, częstszych i dłuższych. – Możemy wracać? – zapytał, upewniając się, czy nie potrzebowała przypadkiem jeszcze kilku chwil na dojście do siebie.





as my story came to a close I realized
I was the villain all along
Powrót do góry Go down
Maxine Desmond
Maxine Desmond

Nieaktywni zakonnicy
Nieaktywni zakonnicy
https://www.morsmordre.net/t5560-maxine-desmond https://www.morsmordre.net/t5599-leopoldina#130569 https://www.morsmordre.net/t5602-mad-max https://www.morsmordre.net/f103-swansea-st-helen-avenue-7 https://www.morsmordre.net/t5601-skrytka-bankowa-nr-1376#130573 https://www.morsmordre.net/t5600-maxine-desmond#130571
Zawód : Szukająca Harpii z Holyhead
Wiek : 25 lat
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Panna

she's mad, but she's magic
there's no lie
in her fire

OPCM : 30
UROKI : 22
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 23*
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarownica
mad max

Jezioro Brzydoty, Walia - Page 5 Empty
PisanieTemat: Re: Jezioro Brzydoty, Walia   Jezioro Brzydoty, Walia - Page 5 I_icon_minitime14.07.19 18:02

Dobrze, że odpuścił sobie przemowy motywacyjne, że następnym razem pójdzie jej lepiej, czy pełne troski komentarze, nie chciała i nie potrzebowała być traktowana jak dziecko. Musiała w ciszy, w myślach, poprzeżywać swoja porażkę i wytrzymać najsilniejsze uderzenia bólu, przywyknąć do niego. - Zaraz będzie w porządku - sapnęła, biorąc głębszy oddech; chciała rozmasować bolące lędźwie, ale na dłoni miała i poparzenia, i odmrożenia, więc to nie wchodziło w rachubę. Trochę przejęła się też tym, co sobie o niej pomyślał. Nie wymierzyła ani jednego celnego ataku, walczyła dziś jak dziecko, nie dorosła czarownica i członkini Zakonu Feniksa. Oby to nie rzutowało na jego mniemanie o umiejętnościach innych czarodziejów i czarownic, którzy obiecali walczyć o lepsze jutro.
Cóż, gdyby walczyli tak, jak Maxine dziś, to daleko by nie zaszli.
Prychnęła lekko, ale nie ze złością, czy złośliwością, raczej niedowierzaniem, że narzekał na swoje umiejętności w chwili, w której z dziecinną niemal łatwością rozłożył ją na łopatki. - Biorąc pod uwagę jak szybko sprowadzasz przeciwnika do parteru, to może nie mieć czasu by zaatakować - to mniejszy powód do zmartwień - odparła z przekąsem, na pewno wiedział, że nieco żartobliwie; sama zawsze mocniej skupiała się na białej magii, święcie przekonana, że może jej wyjść z każdego pojedynku z tarczą, a nie na tarczy - nabierała przekonania, że źle zrobiła, skoro nie potrafiła dobrze i celnie wymierzyć w przeciwnika ataku. - Jeszcze się wyrobisz - stwierdziła tonem znawcy, prostując się i wyciągając rękę, by znów ojcowskim gestem poklepać go po plecach, nie zważając wcale na to, że była od niego sporo niższa i musiała wysoko unosić dłoń, by to zrobić. Przeciągnęła się, rozciągając zbolałe mięśnie, musiała odwiedzić uzdrowiciela jak najszybciej. Sama nie poradzi sobie z tymi ranami, wolała nie próbować, nie bardzo wiedziała jak używać tych wszystkich mazideł i wywarów, które zgromadziła w ich apteczce Jean - a musiała być w formie na zbliżający się mecz z Osami z Wimbourne.
- Tak, możemy, dam sobie radę - odpowiedziała już spokojniejszym tonem, poprawiając czapkę, nasuwając na dłonie rękawiczki. - W gorszym stanie zdarzało mi się latać po boisku - stwierdziła dziarsko, wyżej unosząc podbródek; przez ostatnie lata nie oszczędzały Maxine ani tłuczki, ani przeciwnicy, nie zliczyłaby tych wszystkich fauli, które ją spotkały. Unosiła się na miotle bliska utraty przytomności, poturbowana i zakrwawiona, teraz też da sobie radę.
Podeszła - już nie tak żwawo jak wcześniej - do okna, którym się tu dostali. Przerzuciła swoją miotłę przez nie i wspięła się na parapet trochę nieporadnie, doskwierał jej ból, na śnieżną zamieć. Może to i lepiej, zmarznie, to będzie myśleć o chłodzie, a nie o odniesionych ranach.





That girl with pearls in her hair
is she real or just made of air?

Powrót do góry Go down
Percival Blake
Percival Blake

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t1517-percival-nott https://www.morsmordre.net/t1542-tatsu https://www.morsmordre.net/t1531-percy https://www.morsmordre.net/f203-kornwalia-sennen https://www.morsmordre.net/t3560-skrytka-bankowa-nr-416#62942 https://www.morsmordre.net/t1602-percival-nott
Zawód : dowódca grupy smoczych łowców w peak district
Wiek : 33
Czystość krwi : Zdrajca
Stan cywilny : Kawaler

are we destined
to burn
or will we last the night?

OPCM : 28
UROKI : 42
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 5
ZWINNOŚĆ : 15*
SPRAWNOŚĆ : 15
Genetyka : Czarodziej

Jezioro Brzydoty, Walia - Page 5 Empty
PisanieTemat: Re: Jezioro Brzydoty, Walia   Jezioro Brzydoty, Walia - Page 5 I_icon_minitime17.07.19 10:25

Wzruszył ramionami w odpowiedzi na jej prychnięcie, uśmiechając się lekko; w jego słowach nie było fałszywej skromności, raczej stwierdzał fakt: miał braki w magii obronnej. Owszem, jeżeli udawało mu się uderzyć jako pierwszemu, przebijając się przez defensywę przeciwnika, to był w stanie wypracować sobie przewagę już na starcie, ale doświadczenie mu podpowiadało, że było to trochę igranie z ogniem, dające tyle pewności co do zwycięstwa, co rzut monetą. – No chyba, że najpierw stracę wzrok albo głos – odpowiedział; właśnie w ten sposób przegrał pojedynek z Benem, już na wstępie osłabiony celnym Silencio na tyle, że nie był w stanie obronić się przed praktycznie niczym.
Nie był przygotowany na słowa zapewnienia, ani na idący za nimi gest, dlatego w pierwszej chwili nie do końca wiedział, jak zareagować; zaśmiał się bezgłośnie i nieco nerwowo, po czym odchrząknął głośno, starając się zamaskować zmieszanie. Może powinien przestać instynktownie spodziewać się wrogości, ale nic nie mógł poradzić na to, że wciąż jeszcze czuł się jak człowiek stąpający po wyjątkowo cienkim lodzie; łapał się zresztą tego uczucia odruchowo, obawiając się – nie do końca niezasadnie – że jeżeli tylko poczuje się zbyt pewnie i postawi krok w złym miejscu, zniweczy w ciągu sekundy całe tygodnie mozolnego budowania wątłej nici porozumienia.
Nie kwestionował jej potwierdzenia, zamiast tego poprawiając płaszcz i również ruszając w stronę okna, przez które się tu przedostali – jednak następne słowa opuściły jego usta, zanim zdążył się powstrzymać. – Wiem, widziałem – rzucił bezwiednie, dopiero po chwili orientując się, że mogło to zabrzmieć dwojako. – To znaczy, na meczu. Z Pustułkami. Wtedy jak oberwałaś tym tłuczkiem zaledwie chwilę przed złapaniem znicza, ale i tak dałaś radę odepchnąć drugiego szukającego i go wyprzedzić? To było coś – wyjaśnił, właściwie nie będąc pewnym, czy pamiętała; od tamtego czasu zagrała na pewno już dziesiątki innych meczów.
Powstrzymał się w ostatniej chwili przed zaoferowaniem podsadzenia jej do okna, i całe szczęście, że to zrobił, bo cała operacja okazała się w jej wykonaniu mieć znacznie więcej gracji, niż w jego; po kilku żenujących sekundach zdołał jednak przecisnąć się na zewnątrz, przywrócony do rzeczywistości lodowatym powiewem wiatru. Na samą myśl o ponownym locie przez zamieć, przechodziły go ciarki.

| zt x2 :pwease:





as my story came to a close I realized
I was the villain all along
Powrót do góry Go down
Angelique Blythe
Angelique Blythe

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t7798-angelique-blythe-budowa https://www.morsmordre.net/t8098-christine https://www.morsmordre.net/t8129-markiza-angelica#232491 https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t8095-skrytka-bankowa-1875 https://www.morsmordre.net/t8096-angelique-blythe
Zawód : Śpiewaczka operowa
Wiek : 22 lata
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
To tak jakbym znalazła coś pięknego.
Coś bardzo, bardzo pięknego.
OPCM : 3
UROKI : 11
ELIKSIRY : 10
LECZENIE : 10
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 2
Genetyka : Półwila
Jezioro Brzydoty, Walia - Page 5 10462621

Jezioro Brzydoty, Walia - Page 5 Empty
PisanieTemat: Re: Jezioro Brzydoty, Walia   Jezioro Brzydoty, Walia - Page 5 I_icon_minitime15.02.20 20:55

| 2 kwietnia 1957 r.

Jaskrawozielone pędy zaczęły wypuszczać pąki, a dni stawały się coraz cieplejsze. Wiosna niemal zawitała w Anglii na dobre. Angelika jednak tego nie widziała. Była odrobinę zajęta.
Zastanawiała się, czy dobrze zrobiła, zapraszając w to miejsce podejrzanego nieznajomego. Nie zamierzała spotykać się z nim w środku tętniącego życiem Londynu, to było jasne, ale czy na pewno takie wyobcowane jezioro na końcu świata było dobrym wyjściem? Mógł poczuć się bezkarny i pozwolić sobie na zbyt wiele. Nie tego jednak obawiała się najbardziej.
Wiedziała dobrze, że do prawdziwej półwili wiele jej brakowało – nie potrafiłaby się obronić, gdyby doszło do konfrontacji albo popaliłaby wszystko w zasięgu ręki. Na co dzień raczej panowała nad swoimi  emocjami, bo podziurawienie rękawiczek ogniem nie było najlepszym zachowaniem. Ale jeżeli doszłoby do otwartego starcia… Przecież ona nigdy nie walczyła, była bezbronna, choć publicznie nie przyznałaby się do tego. Jak miałaby stawić czoła dorosłemu mężczyźnie?
Miała jedynie nadzieję, że jej brat się nie pomylił, a reszta braci pamiętała, gdzie siostra mówiła im, że ma się zjawić. Ten… dozorca krążący przy jeziorze co prawda trochę ją uspokajał, bo mógłby zareagować w szczególnym przypadku, ale był tylko jeden. Wolała nie ryzykować, więc na wszelki wypadek – z racji wyjazdu ojczyma do chorego – przekazała swoim rycerzom w lśniącej zbroi, co powinna.
Im dłużej chodziła tak przy tafli wody, tym większe miała wrażenie, że już kiedyś tu była. Odbicie zdawało się kłamać jeszcze bardziej niż to, z którym miała do czynienia każdego rana. Pokazywało najgorsze wady i lęki, które chowała.

Lustrom nie należy ufać.

Zdziwiła się, słysząc znajomy cytat, w pobliżu nie było jednak nikogo prócz jej i staruszka. Zmarszczyła brwi sceptycznie – to musiało oznaczać zaginione wspomnienie. Te słowa nie brzmiały obco, miejsce również wydawało się bliskie. Nie było mowy o pomyłce.
Nie mogła jednak się tym teraz zajmować. Powinna się mieć na baczności – nie wiedziała nawet, jak ten mężczyzna wyglądał. Ryzykowała wiele, by wpaść na jakikolwiek ślad morderców brata.
Oderwała się wreszcie od tafli jeziora i postanowiła zaczekać pod liściastym drzewem na nieznajomego. Na rękach miała standardowo jedwabne rękawiczki w białym kolorze, a na ramionach błękitny płaszcz, gdyby miało zrobić się zimniej. Tego dnia ubrała się wyjątkowo uniwersalnie: gorset nie był ze zbyt opinającego materiału, a suknia zdobiona zaledwie paroma kokardami nie sięgała ziemi. Potomkini wil postawiła tego dnia na wygodę, choć i tak była nerwowa do tego stopnia, by przybyć na miejsce pół godziny przed czasem.





Jestem i damą, i w opresji... ale wyjdę z tego.
Miłego dnia!


Powrót do góry Go down
 

Jezioro Brzydoty, Walia

Powrót do góry 
Strona 5 z 5Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Reszta świata :: Inne miejsca :: Anglia i Walia-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-20