Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia



Login:

Hasło:

Dróżka na skraju lasu
AutorWiadomość
First topic message reminder :

Dróżka na skraju lasu

Pod skrajem lasu ciągnie się długa, wydeptana ścieżka, spacerniak, służący mugolom za odprężenie po męczącym, pełnym zajęć dniu. To nie jest część puszczy, można tędy spacerować, nie obawiając się niebezpieczeństw związanych z zagubieniem w głębi bądź napotkaniem dzikich zwierząt. Powietrze pachnie drzewami, żywicą klonów, słychać radosne ptasie trele, a raz na jakiś czas, można wychwycić co osobliwsze dźwięki dochodzące z kniei; dźwięki, których źródła, dla własnego bezpieczeństwa, lepiej nie próbować identyfikować. Wokół dróżki rosną kępki zielonej trawy, mniejsze bądź większe polne kwiaty, chwasty, a czasem maleńkie drzewa, wyrastające z ziaren przywianych tutaj z głębi mrocznego lasu.
Morsmordre
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Dróżka na skraju lasu - Page 8 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Powrót do góry Go down


mam ze sobą ekwipunek, rozpiszę go w podziemnym korytarzu

Tej nocy nie gubił się w lesie, śnił o czymś innym, o ogniu, który odcina ludziom drogę ucieczki, o swądzie spalonych ciał, o tym, jak i jego dosięgają płomienie, bo magia zawodzi go raz za razem, nie jest w stanie posłużyć się nią do tego, by się obronić.
(Magia zawodzi - czy on sam?)
Znowu im się nie udało. Wtedy, wczoraj, w tamtej uliczce czuł się po prostu bezużyteczny. Oglądał się przez ramię, patrząc na plątaninę różnobarwnych zaklęć, w uszach wciąż dźwięczał czyjś krzyk. Uciekli - ale w pakcie milczenia zawarli bezgłośne przyrzeczenie; jasne było to, że wrócą ponownie. Raz jeszcze. Dzień po dniu. Tydzień po tygodniu - jeśli tylko będzie trzeba.
Jeśli istniał choć cień szansy, że kiedyś się uda, musieli próbować. Nie nazwałby tego szaleństwem, lecz jedyną słuszną decyzją. Potrzebowali dotrzeć do tego przejścia, każdego dnia coraz bardziej. Dziś zmienili więc nieco strategię, podeszli od innej strony, licząc na to, że cokolwiek działo się w terenie zabudowanym, tutaj tego nie odczują - musieli wedrzeć się do lasu nie tracąc już dłużej czasu.
- Ten taniec? - i choć roześmiał się cicho, w jego głosie pobrzmiewało echo zmęczenia; niemniej, dla niej byłby w stanie wykrzesać z siebie nieco sił, nauczyłby ją krok po kroku jak oswoić garboroga, skoro tak bardzo jej się to podobało. - Jak wpadłem ostatnio do Tower, to niestety nikt nie raczył oprowadzić mnie po wnętrzu, ale podejrzewam, że cele to raczej małe mają, nie wiem, czy wystarczyłoby w niej miejsca na taniec potrzebujący sporej przestrzeni, ale... pewnie mieliśmy tam innego rodzaju zabawy, no wiesz, złap mnie, jeśli potrafisz i tym podobne - nie siedziałby przecież bezczynnie, próbowałby się jakoś wydostać.
Pytanie o to, czy jest w porządku skwitował tylko skinieniem głowy, nie chciał już do tego wracać, powinni zostawić tamte próby za sobą i dzisiaj skoncentrować się maksymalnie na tym, co ich czeka. Drgnął, słysząc gdzieś w oddali zaklęcia, te jednak zdawała się oddzielać od nich kurtyna mgły, tworzącej rozpływającą się wokół nich ciszę.
Wojna była obok, gdzieś dalej. A przed nimi zamajaczył las.
- Myślisz, że najgorsze za nami? - czy dopiero przed nimi?

zt x2
idziemy tu



spustoszony przez śmiech i słowa, pobity przez małe uczucia i rzeczy, przez pół miłości i pół nienawiści; tam, gdzie trzeba krzyczeć, mówię szeptem.
Keat Burroughs
Keat Burroughs
Zawód : Rebeliant
Wiek : 23
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
a jeśli nie uwierzysz,
żeś wolny, bo cię skuto,
będziesz się krokiem mierzył
i będziesz w dłoń ujęty
przez czas, przez czas – przeklęty.
OPCM : 19
UROKI : 16
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 23
Genetyka : Czarodziej
I will survive, somehow I always do
Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t7770-keaton-burroughs https://www.morsmordre.net/t7784-sterta-nieprzeczytanych-listow#217101 https://www.morsmordre.net/t7786-casting-shadows#217131 https://www.morsmordre.net/f128-oaza-chata-nr-69 https://www.morsmordre.net/t7785-skrytka-bankowa-nr-1866#217105 https://www.morsmordre.net/t7787-keaton-burroughs#217189

Powrót do góry Go down

/ 8 maja (?)

Zdecydowanie zaczęła się już gubić w dniach. Ktoś kto obserwowałby ich z boku na pewno pomyślałby o nich jak o wariatach lub fanatykach. Właściwie po głębszym rozpatrzeniu sprawy naprawdę o wiele lepiej by im było gdyby wzięli ze sobą namioty i po prostu zamieszkali w tym lesie. Może i było w tym trochę szaleństwa; każdy posiadający zdrowe zmysły naturalnie by już odpuścił, ale nie oni. Zbyt wiele czasu spędzili już na próbach dotarcia do garboroga by teraz gdy byli już naprawdę blisko odpuścić.
Wiedziała, że Keat myśli podobnie choć nie miała zamiaru poruszać tego tematu głośno. Znała się na ludziach wystarczająco by wiedzieć, że czarodziej pluje sobie w twarz za nieudane próby. Lucinda uważała, że wcale nie powinien. To było ryzyko, którego się podejmowali i tak naprawdę to blondynka czuła się przegrana nie mogąc tak naprawdę mu pomóc. Taniec był tym co musiał zrobić sam i bez względu na to czym mu się to uda czy też nie to nie miała prawa go za to krytykować. Byłaby przecież straszną zołzą.
Kolejny dzień rozpoczynali w ten sam sposób. Miała nadzieje, że i tym razem nie natkną się na nachalnych pracowników Ministerstwa. - Masz jeszcze jakąś fuchę oprócz zaangażowanego gajowego? - zapytała uśmiechając się przy tym szeroko. Teraz oboje należeli do bardzo rzadkiego gatunku Ludzi Lasu. Tak naprawdę wcale jej to nie przeszkadzało. Oczywiście była sfrustrowana tym, że tak wiele rzeczy stało im na drodze, ale z drugiej strony nikt nie powiedział, że ratowanie świata będzie łatwe. - I w sumie jakie są twoje odczucia względem Zakonu jak już bliżej go poznałeś? - zapytała mając w pamięci ich ostatnią rozmowę podczas jego pierwszej misji sojuszniczej. Od tamtej pory minęło trochę czasu więc była ciekawa jak teraz to widział. Oczywiście wiele też się zmieniło od tej rozmowy, świat jeszcze bardziej stanął na głowię, a w przekonaniu blondynki miało być tylko jeszcze gorzej.
Szlachcianka rozejrzała się po skraju lasu. Jeszcze mieli przed sobą kawał drogi, ale miała nadzieje, że już nic ich nie zaskoczy. Nie mogło być przecież jeszcze trudniej.


Ignis non exstinguitur igneThat is our great glory, and our great tragedy
Lucinda Hensley
Lucinda Hensley
Zawód : łamacz klątw i uroków & poszukiwacz artefaktów
Wiek : 27
Czystość krwi : Zdrajca
Stan cywilny : Panna
hope for the best, but prepare for the worst
OPCM : 40
UROKI : 27
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 2
Genetyka : Czarodziej
Dróżka na skraju lasu - Page 8 Tumblr_on19yxR5PA1tj4hhyo2_500
Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t3072-lucinda-lynn-selwyn https://www.morsmordre.net/t3145-sennett#51834 https://www.morsmordre.net/t3144-chodzcie-chodzcie-do-mnie#51829 https://www.morsmordre.net/f104-szkocja-kres-w-john-o-groats https://www.morsmordre.net/t4137-skrytka-bankowa-nr-806#82308 https://www.morsmordre.net/t3214-lucinda-selwyn#55539

Powrót do góry Go down

The member 'Lucinda Hensley' has done the following action : Rzut kością


'Londyn' :
Dróżka na skraju lasu - Page 8 MnaQjjD
Morsmordre
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Dróżka na skraju lasu - Page 8 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Powrót do góry Go down

1.08

Odkąd Zakon Feniksa przejął trzy kluczowe miejsca w londyńskim lesie, London Borough of Waltham zdawało się najbardziej oczywistą drogą ucieczki z miasta. Najpierw uciekinierów przerzucano tędy dyskretnie, potajemnie. Zakon Feniksa zdołał zyskać kontrolę nad Podziemnym Korytarzem, doskonałą kryjówką, która nie powinna zostać odkryta. Potem jednak okazało się, że większe grupki mugoli uciekają przez las i tak. Sytuacja w mieście zaostrzyła się zwłaszcza po urodzinach Ministra i wybuchu w porcie - doki zaczęły być dokładnie kontrolowane przez ministerialne służby, a ponoć także przez Rycerzy Walpurgii. Dlatego mugole i mugolacy coraz tłumniej garnęli się do lasu, dołączali do nich również obawiający się nowej władzy czarodzieje półkrwi. Wielu z nich zostało przecież w mieście w kwietniu, pozornie bezpiecznych, karmiąc się złudzeniami na normalność - ta jednak nie nastawała, w mieście zaczęły pojawiać się olbrzymy i zdawało się, że względna czystość krwi nie gwarantuje już bezpieczeństwa. Michael sam musiał żył ze świadomością, że działania Biura Aurorów i Zakonu Feniksa mogą skierować uwagę i gniew Ministerstwa przeciw czarodziejom o każdej czystości krwi. Sam namówił do współpracy właścicieli Dziurawego Kotła, sam nakładał pułapki na biznesy niegdyś sprzyjające mugolakom, sam zdawał sobie sprawę z istnienia ruchu oporu. Może on wiedział, gdzie szukać sojuszników, ale uwaga Ministerstwa może być wybiórcza, pochopna, niebezpieczeństwo może dotknąć również niewinnych i obojętnych.
Strach szerzył się w mieście i skłaniał ludzi do ucieczek - coraz bardziej panicznych, gdy zrozumieli, że w porcie szerzą się patrole i perspektywa dyskretnego wypłynięcia do Francji jest już tylko ułudą.
Panika stwarzała ryzyko nazbyt pochopnych akcji, nieskoordynowane ucieczki mogły zostać wykryte, a wysiłki zabezpieczenia drogi przez las zniweczone. Na szczęście Michael i Figg zdołali porozmawiać już z dowódcą grupy mugolaków, którzy przygotowali szlak ucieczki wzdłuż zapomnianego toru. Były auror i policjantka zdołali wtedy nie tylko dogadać się z uciekinierami i wziąć ich pod protekcję Zakonu, ale też zabezpieczyć całą drogę ucieczki. Od zeszłego tygodnia Zakon kontrolował już trzy kluczowe miejsca w całym lesie - Tonks kojarzył jeszcze laboratorium pewnego naukowca, które wypadałoby odwiedzić, ale droga ucieczki i tak była stabilna.
Pozostało zająć się eskortą uciekinierów. Krzykacz zapewniał im bezpieczeństwo na drodze na skróty, z miasta, potem ścieżką wzdłuż zapomnianego toru, w razie niebezpieczeństwa można było przeczekać w korytarzu...
Kluczowym momentem było patrolowanie obrzeży lasu, upewnianie się, że nie kręcą się tu niepowołane patrole Ministerstwa i spotykanie się tutaj z grupami uciekinierów.

Biuro Aurorów zorganizowało specjalne patrole, zajmujące się wyprowadzaniem ludzi z miasta, a Michael od razu zgłosił się do tego zadania. Potrzebował się czymś zająć, potrzebował zmyć ze swoich rąk krew mugoli, których nie zdążył uratować w połowie kwietnia. Nade wszystko, myślał jednak praktycznie. Zabezpieczył już dwa miejsca w tym lesie, a od początku kwietnia kilkakrotnie zdołał niezauważony przedostać się do Londynu. Wiedział, czego się tutaj spodziewać - a choć wielu aurorów nadal pracowało dla Longbottoma i Rineheart'a i brało udział w zorganizowanych Kierana patrolach, to nie wszyscy byli zaznajomieni akurat z tą częścią lasu. Nie wszyscy czarodzieje potrafili też zyskać zaufanie podejrzliwych mugoli - Michael nadal z bladym uśmiechem wspominał, jak przywódca uciekinierów zapytał Marcellę o hasła związane z mugoloznastwem.

Dzisiaj Tonks miał eskortować grupkę uciekinierów wraz z dwoma zaufanymi kolegami z Biura i Zakonu. Młody O'Donnell, kursant, został sojusznikiem sprawy Zakonu już w kwietniu, bez najmniejszego namysłu. Grant, niewiele młodszy od Michaela, brał udział w walkach Bezksiężycowej Nocy, ale najpierw został ciężko ranny, a potem chciał zapewnić bezpieczeństwo swoim rodzicom (mieszkali w małym miasteczku na północy Anglii, ale nazwisko zbuntowanego syna narażało ich na niebezpieczeństwo) i zdołał wśliznąć ich na statek do Francji. Tonks myślał, że Grant pojedzie z nimi, ale pod koniec czerwca zobaczył kolegę w Oazie. Pomogłem uciec rodzinie, teraz muszę pomóc innym.
O'Donnell miał dopiero dwadzieścia lat, Grant dopiero od miesiąca angażował się czynnie w patrole Zakonu, więc pomimo formalnego braku hierarchii, Michael naturalnie objął dowodzenie. Był skupiony, czujny, ale i spięty.
W dzisiejszej grupie miała być Kathleen, żona Petera. Z niemowlęciem.
Młodszy kolega partnerował Michaelowi w większości akcji podczas ostatniego roku, aż do kwietnia. Poznali się w lecie, gdy Tonks wrócił do czynnej pracy, a czystokrwisty Peter nigdy nie patrzył na niego krzywo i nigdy nie pytał o likantropię. Wręcz przeciwnie, chętnie (i zdumiewająco szybko) uczył się od nowego, starszego kolegi i z błyszczącymi oczyma wypytywał o opowieści z Norwegii. Pracowało im się dobrze, bardzo dobrze. W jesieni Michael wziął za Petera sporo zastępstw - młody ojciec brał tyle wolnego, na ile pozwalała Bones i cieszył się z narodzin córeczki.
Potem Bones zabito, a Peter przestał się tak często uśmiechać.
Ostatni raz Michael widział partnera w akcji, przyjaciela podczas zebrania, na które zwołał wszystkich Rineheart w nocy trzydziestego pierwszego marca.
A później, pod koniec kwietnia Peter zaginął.
Intuicja mówiła Michaelowi jedno, ale umysł i serce próbowały się łudzić. Może postanowił się zająć żoną i córką, z nimi też nie sposób się skontaktować. Może już dawno są za granicą. Tak bym zrobił na jego miejscu - był... jest młody ojcem, świetnym czarodziejem. Nic mu się nie stało, po prostu wyjechał - tak byłoby najroztropniej, a zawsze był rozsądny.
Wygodnie było żyć złudzeniami.
List od Kathleen i wiadomość o zaginię...o prawdopodobnej śmierci Petera otrzymał dwa dni temu. Żona też w nią nie wierzyła, bardzo długo. Ukrywała się w piwnicy przyjaciół, wytrwale czekając na jego powrót. W końcu minęły cztery miesiące,  zrozumiała, że już nie wróci, coraz więcej mieszkań było przeszukiwanych i Kathleen wreszcie postanowiła napisać do Tonksa.
Michael nie wiedział, jak spojrzy jej w oczy. Wiedział za to doskonale, jak najszybciej wyprowadzić ją z miasta. Sam nie chciał, nie powinien spotykać się z nią w Londynie - choć eskortował już z Dearbornem rodzinę z Fleet Street, to przecież mieli wtedy ogon. Zaangażował więc jednego z zaufanych ludzi z zarejestrowaną różdżką, który organizował grupy uciekinierów w Dziurawym Kotle. Zabezpieczenie lokalu w czerwcu zapewniło Tonksowi regularny kontakt z właścicielami i możliwość dowiadywania się o ucieczkach, które tam organizowano. Kathleen miała dołączyć do jednej z grup i do lasu przyjść już pod eskortą szlachetnego przemytnika oraz w towarzystwie trójki innych uciekinierów. Tu mieli się rozdzielić - człowiek z Londynu miał niepostrzeżenie wrócić do stolicy, a aurorzy przejąć eskortę nad grupą i bezpiecznie wyprowadzić ich z terenów objętych zakazem teleportacji.

Aurorzy stali ukryci za Salvio Hexia, ale na widok uciekinierów, Michael postąpił krok, by wyjść zza bariery. Zanim znalazł się na widoku, wyszeptał jeszcze Homenum Revelio.
Zaalarmowała go pojedyncza sylwetka wśród drzew.
-Na prawo ode mnie, godzina siódma, ktoś stoi między drzewami. - szepnął do aurorów, a potem precyzyjnie posłał w tamtą stronę silnego Petryficusa. Rozbłysła tarcza, ale nie dość silna - a światło nakierowało różdżki O'Donnella i Granta. Pierwszy rzucił Expelliarmus, drugi Esposas - a Michael wyszedł wreszcie na spotkanie uciekinierów. Napotkał smutny wzrok Kathleen, skinął jej głową, szybko przeniósł wzrok na ich przewodnika. Po wymianie porozumiewawczych spojrzeń i hasła, tamten ruszył w drogę powrotną, a Tonks wprowadził grupkę za barierę niewidzialności.
-Ruszajcie, ja zajmę się tamtym i was dogonię. - poprosił aurorów i za pomocą Ascendio ruszył ku skutej sylwetki wśród drzew.
Podniósł różdzkę nieznajomego mężczyzny, upewnił się, że jest objęty Esposas i zdjął z niego Petryficusa. Nie było tu nikogo innego, nikt nie usłyszy krzyku. Ale mężczyzna nie krzyczał - tłumaczył się szybko i gorączkowo, choć z obleśnym uśmiechem. Nie był z policji, nie. Pracował dla siebie. Widywał uciekinierów w lesie, ale nic nie powie, nikomu - jeśli dostanie pieniądze za milczenie.
Niegdyś Michael by się zawahał, niegdyś poprzestałby pewnie na Oblivate, niegdyś łudziłby się, że jednorazowa zapłata wystarczy.
Teraz wiedział, że nie wystarczy. W oczach mężczyzny o orlim nosie błyszczała chciwość, a Michael wiedział, że na zawsze zapamięta ten nos i te oczy. Nie był z rodzaju tych, którzy zapominają.
Coś musiało się zmienić w jego twarzy, skuty intruz zaczął pochopnie wycofywać się z szantażu, mówić coraz szybciej, prosić.
Oblivate nie wystarczy - tacy jak oni jeszcze tu wrócą. I narażą wszystko na ryzyko.
Michael przymknął na moment oczy, przypomniał sobie krew mugoli zarżniętych jak zwierzęta przez Miu.
Przypomniał sobie uśmiech Petera i smutne spojrzenie Kathleen.
A potem rzucił Lamino - szybko, precyzyjnie, celując w tętnicę szyjną.
Wiedział, gdzie kierują się uciekinierzy - zdąży przenieść ciało Levicorpusem wgłąb lasu i zatrzeć ślady Chłoszczyściem. Droga musi pozostać jak najdalej od podejrzeń. Bezpieczna.


/zt


You can tame a big bad wolf
if you don't feed him

Michael Tonks
Michael Tonks
Zawód : Rebeliant, auror
Wiek : 35
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Kawaler
Jeśli mnie oswoisz, moje życie nabierze blasku.
OPCM : 41
UROKI : 31
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5/17
SPRAWNOŚĆ : 11/23
Genetyka : Wilkołak
Dróżka na skraju lasu - Page 8 Eric-Northman-Screen-Test-S4-true-blood-22322446-432-244
Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t7124-michael-tonks https://www.morsmordre.net/t7131-do-michaela https://www.morsmordre.net/t7129-wilkolak-mugolak https://www.morsmordre.net/f139-mickleham-old-london-rd-1 https://www.morsmordre.net/t7132-skrytka-bankowa-nr-1759#189352 https://www.morsmordre.net/t7130-michael-tonks

Powrót do góry Go down

Strona 8 z 8 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8

Dróżka na skraju lasu

Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach