Wydarzenia



Login:

Hasło:




 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share
 

 Trakt kolejowy

Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 9 ... 13, 14, 15
Autor toWiadomość
Mistrz gry
Mistrz gry

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Trakt kolejowy - Page 15 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500

Trakt kolejowy - Page 15 Empty
PisanieTemat: Trakt kolejowy [odnośnikTrakt kolejowy - Page 15 I_icon_minitime02.05.15 3:52

First topic message reminder :

Trakt kolejowy

Przez Dolinę Godryka przebiega trakt kolejowy, który pokonywany jest przez Hogwart's Express, pociąg dowożący uczniów do Hogwartu. Jeśli wierzyć mieszkańcom Doliny, dźwięk nadjeżdżającego pociągu słychać jednakże nie tylko dwa razy do roku - nikt jednak nie wie, po co, ani dokąd, Express przejeżdża przez ten obszar.
Sam trakt wygląda staro, niepozornie, jest to jednak najprawdopodobniej iluzja, która ma go uczynić nieatrakcyjnym dla mugoli.




Ostatnio zmieniony przez Mistrz gry dnia 05.10.19 21:31, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Maeve Clearwater
Maeve Clearwater

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t6468-maeve-clearwater https://www.morsmordre.net/t6481-artemizja#165435 https://www.morsmordre.net/t6475-maeve#165296 https://www.morsmordre.net/f267-cockerell-road-3-14 https://www.morsmordre.net/t6969-skrytka-bankowa-nr-1629#183139 https://www.morsmordre.net/t6512-maeve-clearwater
Zawód : Włóczykij
Wiek : 27
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna

wipe those tears off
and make your heart proud

OPCM : 20
UROKI : 27
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Metamorfomag

Trakt kolejowy - Page 15 Empty
PisanieTemat: Re: Trakt kolejowy [odnośnikTrakt kolejowy - Page 15 I_icon_minitime02.06.20 16:38

Wybór jest zawsze? Rozmówczyni znów zabrzmiała jak za dawnych lat, kiedy jeszcze jedna z nich była doświadczoną, wzbudzającą szacunek mentorką, druga pilną uczennicą. Mimo to po tej krótkiej uwadze, która normalnie zapowiadałaby bardziej rozbudowaną wypowiedź, nie nastąpił żaden wywód; Veronica nie rozwinęła tematu, zamiast tego skupiając się na podanym ostrożnie zdjęciu zaginionej dziewczyny. Może miała rację, może i nie było sytuacji, w której byliby całkowicie pozbawieni decyzyjności, lecz teraz Maeve nie widziała dla siebie innego rozwiązania niż to, na które się zdecydowała. Istniała szansa, że z odnalezieniem panny Lloyd poradziłaby sobie na własną rękę, w końcu nie była już żółtodziobem, siedziała w tym fachu niemalże od dekady - wtedy jednak nie mogłaby zadać Findlay kilku dodatkowych pytań, przekonać się, jak sobie radziła, odkąd zostawiła wiedźmią straż za sobą. Podskórnie chciała zyskać pewność, że odejście z ministerstwa to jeszcze nie koniec świata; śmierć Caleba była znacznie bardziej dotkliwszym ciosem, ciosem, od którego wszystko zaczęło zmieniać się na gorsze, w tym również ona, lecz i nagła utrata pracy, jednego z niewielu stałych elementów dotychczasowego życia, stanowiła silny wstrząs. Do tej pory uciekała w swe śledztwa, sporządzanie raportów, uważne śledzenie prasy - byle tylko nie rozpaść się na milion kawałeczków, niczym przypadkiem strącona z komody porcelanowa filiżanka. Czego zaś miała trzymać się teraz, by nie utonąć w morzu rozpaczy? Wizji zemsty...?
Nie czuła się komfortowo, nie kiedy w niby to zawoalowany, lecz tak naprawdę wystarczająco jasny sposób dawała znać, że szuka sobie zajęcia. Że potrzebuje jakichś zleceń, by napełnić sakiewkę, w a dalszej perspektywie - uchronić się w ten sposób przed wylądowaniem na ulicy. - Bywało lepiej - mruknęła tylko, przelotnie uciekając wzrokiem w bok, w kierunku skąpanych w półmroku pni okolicznych drzew. Czuła, że Veronika nie pyta jedynie przez grzeczność, że gdzieś za tą niemalże perfekcyjną maską opanowania kryła się ciekawość, albo chociażby jej namiastka; wszak nie widziały się od jakiegoś czasu, a ostatnie tygodnie przyniosły drastyczne zmiany dla całej czarodziejskiej Anglii. Mimo to starała się nie zapominać, że rozmówczyni była mistrzynią kłamstwa. Mogła udawać, co tylko chciała. - Znam? - powtórzyła powoli, nie do końca rozumiejąc, co Veronica miała na myśli. Nie zadawała jednak więcej pytań, zamiast tego pokiwała krótko głową, zapamiętując przekazane lekkim tonem głosu informacje. Pod Czarnego Kocura...? Wyglądało na to, że intuicja jej nie zawiodła, że jednak wciąż coś łączyło Findlay z dawnym życiem. - Dziękuję, nie omieszkam tam zajrzeć - dodała niby to z opanowaniem, lecz w jej wypowiedzi dało się dosłyszeć zmieszaną z wciąż odczuwanym wstydem wdzięczność. Odchrząknęła cicho, przenosząc wzrok z twarzy Veroniki gdzieś ponad jej ramię; trudno było okiełznać rozbudzoną w ten sposób ciekawość, dawna mentorka nie była jednak kimś, kogo chciałaby ciągnąć za język. Wolała sprawdzić wskazane miejsce, powołać się na nią... I zobaczyć, co z tego wyjdzie. Wszak nie podejrzewała towarzyszki o żaden podstęp; Findlay nie miałaby celu w wabieniu jej w pułapkę. Prawda?
Poruszyła nieznacznie brwiami w odpowiedzi na kolejną wypowiedź stojącej przed nią czarownicy. Nie miała złudzeń, dla samotnej matki, jaką była Veronica, obecna sytuacja musiała być również niezwykle trudna. Tyle dobrze, że opuściła ministerstwo długie miesiące temu, oszczędziła sobie w ten sposób podejmowania znamiennych decyzji pod presją czasu. I choć Maeve była niemalże pewna, że jej dawna mentorka stanęłaby po stronie uciśnionych, to nie zapominała o jakże ważnym czynniku, którego wagi sama nie potrafiła w pełni ocenić - o synu, o którym ta musiała pamiętać. Wszak gdyby wystąpiła przeciwko obecnej władzy, fakt ten mógłby się odbić na jej najbliższych. - Staram się - odpowiedziała lakonicznie, sztywno, próbując przy tym podchwycić spojrzenie Veroniki. Co dokładnie miała na myśli? - Mam nadzieję, że tobie wychodzi to trochę lepiej - dodała z krzywym uśmiechem, rozważając wszelkie za i przeciw, wahając się nad kolejnym posunięciem. Bo w jaki sposób powinna korzystać z obecnego stanu rzeczy? I czy chodziło jej jedynie o ich spotkanie, czy o szerszą perspektywę...? - Czy... czy pamiętasz może nazwiska swoich informatorów, którzy bywaliby na Nokturnie? - zapytała po krótkiej chwili, zamierając przy tym w bezruchu. Z początku zawahała się, mimo to kolejne słowa były już odarte z emocji, obojętne, jak gdyby wcale nie oczekiwała na odpowiedź w napięciu.




there is thunder in our hearts
Powrót do góry Go down
Veronica Findlay
Veronica Findlay

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t8274-veronica-findlay#240381 https://www.morsmordre.net/t8327-verito#240939 https://www.morsmordre.net/t8325-wiedzmie-sprawy#240935 https://www.morsmordre.net/f161-dolina-godryka-17 https://www.morsmordre.net/t8330-skrytka-bankowa-1990#241107 https://www.morsmordre.net/t8326-veronica-findlay#240930
Zawód : Szuka informacji
Wiek : 38
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Wdowa
Potrzeba wielkiego talentu i umiejętności, by ukryć swój talent i umiejętności
OPCM : 10
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 25
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10/60
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej

Trakt kolejowy - Page 15 Empty
PisanieTemat: Re: Trakt kolejowy [odnośnikTrakt kolejowy - Page 15 I_icon_minitime14.06.20 1:05

Koniec świata, głoszony nie raz przez natchnionych wróżbitów był tak naprawdę iluzją. Nie dlatego, że nie umiała uwierzyć w ich wieszcze zdolności (chociaż zawsze miała problem z wiarą w podobne kwestie). Końce świata działy się bowiem codziennie. Nie mniejsze od zapowiadanych, chociaż dotyczące świata indywidualnego. Osobistego. Takiego, który dzieje się bez akompaniamentu boskich grzmotów i wielkich znaków. Działo się w ciszy, opadając ze łzami, łamiąc się z sercem i zapadającą w ziemi trumną. Ile takich aktualnie zapadało? Ile końców świata była nieświadoma? W końcu znała tylko ten swój. Tych cudzych mogła się tylko domyślać, czasem obserwować, gdy padało - szczególnie ostatnimi czasy - zlecenie, by odnaleźć kogoś, kto zgubił się podczas zamieszek.
Pole poszukiwań informacji - przynajmniej dawniej w pracy - nie zawsze dotyczyło zaginionych osób. Wiedza, jaka zdobywali miała szerokie spektrum zastosowania. Będąc jednak poza zasięgiem ministerialnych dyspozycji, to ludzie stali w centrum jej zainteresowań. A zlecenia najczęściej dotyczyły zaginionych. Chociaż - nie zawsze. Prześwietlanie nowych kontrahentów, wybadanie terenu, czy działalności współpracowników było czymś równie oczywistym. I być może była w tym jakaś rysa, pęknięcie w utkanym obrazku pełnionej aktualnie profesji, ale było tym, co sama wybrała. Wcale nie prostą decyzją, ale - jej własną. Czy o tym chciałaby opowiedzieć Maeve? Czy w tym zawarłaby zatrzymane słowa?
Pamiętała, że z nich dwóch - to Maeve była lepsza obserwatorką. Szybciej dostrzegała zmiany emocji, łatwiej wychwytywała manipulacje otoczenia - nawet jeśli początkowo nie potrafiła wskazać co właściwe się zadziało, wiedziała, że ów zmiana istniała. Veronica polegała więcej na doświadczeniu i znajomości, korzystając też z faktu, że ukrywanie prawdy nie było tak proste, jak mogłoby się niektórym wydawać. I to tych drobnych znamion się chwytała. Mogła się mylić, ale urywany kontakt wzroku, uniki w odpowiedzi miały w sobie więcej niż wyrachowanej manipulacji. Czy i Clearwater przeżyła swój koniec świata? I być może z naturalnej chęci poznania kolejnej z tajemnic, drążyłaby temat, tak z czysto osobistych pobudek, nie naciskała. Nie, dopóki jej rozmówczyni otaczała się ciasnym murem. Coś bardzo znajomego dostrzegała w zachowaniu Maeve, zupełnie, jakby widziała urywek sceny ze sobą w roli głównej. A tego ominąć już nie chciała - To bezpieczne miejsce - dopowiedziała, po początkowym milczeniu, wciąż mając w pamięci wcześniejsza myśl i wizję. Dostrzegła też wahanie - I myślę, że sama chętnie skorzystam z twoich umiejętności - uniosła wzrok, szukając tego, należącego do kobiety - nie będzie ci przeszkadzać współpraca ze mną? - przy ostatnim zdaniu uniosła lekko kąciki ust. Mówiła bardziej wprost niż zazwyczaj. Sam fakt, że wciąż nie odpuściła zawodu, dawało szansę na ciągłość zleceń. A posiadania w kręgu informatorów kogoś takiego jak Maeve, było wręcz szczęśliwym zrządzeniem. I tak, Ministerstwo traciła tak niebywałe jednostki na poczet idiotycznych podziałów. Czy kiedyś minister i jego złowieszcza świta obudzi się, dostrzegając, jak wielki samobój sobie robiło? Kiedy opustoszeją ulice, a oni utracą wpływy? Nasuwało się jednak pytanie, ile ofiar zostanie w ich imieniu złożonych, aby doprowadzić do rzeczywistego zrozumienia. Albo unicestwienia.
Nie lubiła mówić o sobie. jeśli miała taką możliwość, przesuwała temat na inne kategorie, mniej dla niej prywatne. Radzenie sobie w dobie panującego chaosu nie było ani przyjemne, ani tym bardziej proste. Dopóki jednak jej syn chroniony był bezpiecznymi murami szkoły - i z jej serca opadał wielki ciężar. Niepokojąca za to była myśl, ze niedługo zaczną się wakacje, a jej jedyne dziecko wróci do ich domu. Coś w tej myśli miało znamiona trucizny, która raz rozlana, nie przestawała pochłaniać kolejnych skrawków jej umysłu. I serca. Findlay mogła bardzo wprawnie udawać, że nie przejmuje się sytuacją i poradzi sobie ze wszystkim. Sama chciała głęboko wierzyć w utkane kłamstwo. Prawda była jednak inna - Nie mam porównania - odwzajemniła nawet uśmiech, który jednak szybko zgasł w zderzeniu z kolejnym, wydawałoby się, nie mającym podstaw pytaniem - Pamiętam i nadal znam - skwitowała lakonicznie, baczniej przyglądając się twarzy czarownicy - Potrzebujesz kontaktu, czy... przewodnika? - dodała bardziej rzeczowo, wciąż jeszcze nie stawiając pytania - czego właściwie chciała na Nokturnie szukać. Tym razem to Veronica uniosła brwi w niemym oczekiwaniu na konkretyzację podjętego (nieoczekiwanie?) tematu.




As a child you would wait
And watch from far away
But you always knew that you'd be the one
That work while they all play

Powrót do góry Go down
Maeve Clearwater
Maeve Clearwater

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t6468-maeve-clearwater https://www.morsmordre.net/t6481-artemizja#165435 https://www.morsmordre.net/t6475-maeve#165296 https://www.morsmordre.net/f267-cockerell-road-3-14 https://www.morsmordre.net/t6969-skrytka-bankowa-nr-1629#183139 https://www.morsmordre.net/t6512-maeve-clearwater
Zawód : Włóczykij
Wiek : 27
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna

wipe those tears off
and make your heart proud

OPCM : 20
UROKI : 27
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Metamorfomag

Trakt kolejowy - Page 15 Empty
PisanieTemat: Re: Trakt kolejowy [odnośnikTrakt kolejowy - Page 15 I_icon_minitime15.06.20 12:37

Nie potrafiła zachowywać się naturalnie, nie była również w stanie całkowicie odciąć się od emocji. Nigdy nie były ze sobą szczególnie blisko, łącząca je relacja była głównie zawodowa, mimo to chciałaby darzyć Veronicę zaufaniem, otwarcie opowiedzieć o tym, do czego doszło niespełna miesiąc temu; może przyniosłoby to namiastkę ulgi, może bardziej doświadczona czarownica uraczyłaby ją jakąś radą czy słowami pocieszenia. Zamiast tego milczała, jak zwykle trzymając się na bezpieczny dystans, nie porywając się na jakikolwiek gest, który mógłby zdradzić ją z przesadną ufnością. Nie tylko dlatego, że bała się odtrącenia – bo raczej nie podstępu – ale też dlatego, że nie chciała obarczać dawnej mentorki własnymi problemami. To nie było miejsce czy czas na takie rzeczy. Próbowała więc skupić się tylko i wyłącznie na tu i teraz, przekazywanych przez towarzyszkę informacjach; była wdzięczna za wskazanie karczmy, skierowanie jej do ludzi, którzy nie tylko mogli zaoferować zatrudnienie, ale i obdarzyć kredytem zaufania – ze względu na rekomendację Veroniki. Początkowe napięcie zelżało po dodatkowym komentarzu Findlay, bezpieczne miejsce, naprawdę chciała w to wierzyć. Mimo to nie mogła i nie chciała wyzbywać się zdrowej dawki podejrzliwości, z którą podchodziła teraz do wszystkiego. Choć w trakcie marcowych walk występowała przeciwko ministerstwu pod zmienioną twarzą, to w końcu musieli przecież połączyć jej zniknięcie ze stanięciem po przeciwnej stronie barykady – lub uznać za zaginioną, a później martwą.
Odsunęła tego typu przemyślenia na bok, gdy stojąca obok rozmówczyni przerwała ciszę po raz kolejny, próbując przy tym podchwycić również jej wzrok. Nie stawiała oporu, w reakcji na padające z ust Veroniki słowa unosząc tylko wyżej brwi. – Oczywiście, że nie – odezwała się cicho, miękko; nie wiedziała tylko, czy propozycja ta była podyktowana litością, czy naprawdę mogła pomóc byłej współpracownicy w osiągnięciu jakiegoś celu, zdobyciu pożądanych informacji. Wolała jednak wierzyć w drugą wersję scenariusza, by ograniczyć odczuwany wstyd do minimum. – Jeśli tylko będę ci mogła z czymkolwiek pomóc, daj, proszę, znać – dodała, kącik jej ust drgnął przy tym w niemrawym uśmiechu. Cieszyła się na myśl, że intuicja jej nie zawiodła, że Veronica wciąż obracała się w kręgach informatorów, mimo to wciąż nie mogła wyzbyć się żalu na myśl, że jednostka względem której do niedawna odczuwała taką lojalność, zeszła na psy. Że już nigdy nie będzie mogła poczuć się tak, jak rok czy dwa temu – usatysfakcjonowana z realizacji swych planów, nieświadoma nadciągającej wielkimi krokami katastrofy. – Dawno nie miałyśmy okazji współpracować – mruknęła, na chwilę wracając pamięcią do czasów, gdy pilnie obserwowała bardziej doświadczoną strażniczkę nie tylko w terenie, ale i przy wykonywaniu pozostałych obowiązków, analizowaniu zebranych informacji i pisaniu raportów, radzeniu sobie z przedstawicielami pozostałych biur.
Zaraz jednak temat zszedł na korzystanie z obecnej sytuacji, a także – na Nokturn, który napawał ją szczerą odrazą, a który powinna zwiedzić. W towarzystwie Wrońskiego czy też sama. Dlatego też wolała zapytać Findlay, czy posiada tam jeszcze jakieś znajomości – skoro przyznała się już do kultywowania dawnych nawyków – nim zdecyduje się wykonać kolejny krok. – Kontakt powinien wystarczyć – odpowiedziała powoli, nie mogła jednak nie dostrzec przy tym spojrzenia towarzyszki. Nawet półmrok nie mógł skryć malującego się na jej twarzy wyczekiwania, zaskoczenia. Westchnęła cicho, boleśnie, odwróciła przy tym wzrok, mimo to odezwała się możliwie jak najspokojniej. – Członek mojej rodziny został tam znaleziony martwy, niemalże rok temu. Szukam kogoś, kto mógłby coś wiedzieć. Albo skierować mnie do odpowiednich ludzi. – Łudziła się, że tego uniknie, odkrywania się ze swym osobistym końcem świata, czuła jednak, że rozmówczyni należy się wyjaśnienie – za ofertę pracy, za to, że w ogóle pojawiła się we wskazanym miejscu, o wskazanej porze. Zaś kłamać nie miała zamiaru.




there is thunder in our hearts
Powrót do góry Go down
Veronica Findlay
Veronica Findlay

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t8274-veronica-findlay#240381 https://www.morsmordre.net/t8327-verito#240939 https://www.morsmordre.net/t8325-wiedzmie-sprawy#240935 https://www.morsmordre.net/f161-dolina-godryka-17 https://www.morsmordre.net/t8330-skrytka-bankowa-1990#241107 https://www.morsmordre.net/t8326-veronica-findlay#240930
Zawód : Szuka informacji
Wiek : 38
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Wdowa
Potrzeba wielkiego talentu i umiejętności, by ukryć swój talent i umiejętności
OPCM : 10
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 25
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10/60
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej

Trakt kolejowy - Page 15 Empty
PisanieTemat: Re: Trakt kolejowy [odnośnikTrakt kolejowy - Page 15 I_icon_minitime02.07.20 0:16

Spoglądając w lustro, czasem zdawała się nie rozpoznawać własnego odbicia. Nie dlatego, że zmieniało się jej oblicze. Odrobinę więcej cieni pod oczami, chmury umykających przez źrenice, kilka drobnych zmarszczek. Nieco bledsza. Nie, nie o to chodziło. Maska, którą przyklejała na co dzień, zdawała się coraz trwalej utrzymywać na twarzy. I nawet, gdy wracała do pustego domu, nie zapominała się, zupełnie, jakby czekać ją miało skryte pod łóżkiem, czy w szafie niebezpieczeństwo. Tak długo pracowała nad oszukaniem innych, że wkraczała na teren własnego kłamstwa. Ale nie popadała w skrajności. Jeszcze. Miała swoją kotwicę i tej trzymała się kurczowo za każdym razem, gdy zbyt głęboko gubiła się w wypowiadanych słowach, szastając prawdą. Ta sama "kotwica" przywoływała ja do porządku, gdy rozmawiała z Maeve. I chociaż nigdy nie były zbyt blisko, darzyła czarownicę niekłamanym szacunkiem. Niewielu stażystów przetrwało kurs. Niewielu też wytrzymało jej osobiste nauki. Niekoniecznie należała do ulubionych mentorów, chociaż sama nigdy nie określała się tym mianem. Clearwater potrafiła skupić się na działaniu i oferowanej, chociaż często trudnej lekcji. A to cecha, która wyróżniała ją sposób gromady cichociemnego towarzystwa. Przyszłych szpiegów. Kim byli teraz? Komu oferowali swoje usługi? Zniknęli z ministerialnego pola widzenia, czy tańczyli na lub ze sznurkami władzy? Nie każdy miał odwagę zrobić wbrew... wszystkiemu.
Tych kilka wychwyconych przesłanek ulokowało wiedzę we właściwym kierunku. Chociaż mogło się wydawać wyrachowanym posunięcie, Veronica oferowała coś więcej. Niekoniecznie odkrywając się z przemilczanymi powodami. Obie stały na bardzo znajomym, badawczym gruncie. Dozując czujną obserwację z ewentualnymi, nieprzewidzianymi okolicznościami. I być może, ale tylko być może, to nierozpuszczony wciąż sentyment podpowiadał, w którą stronę popchnąć chciała ich znajomość. Nie, jeśli kontakt został odnowiony, nie widziała sensu ponownego go zrywania. Czytała w tym korzyści dla nich obu. I być może coś więcej.
Skwitowała odpowiedź lekkim skinieniem, zakończonym lekkim, ale zagadkowym uśmiechem - Właściwie jest już teraz jedna rzecz, w której mogłabyś mi pomóc - omiotła spojrzeniem cała postać czarownicy - jak czujesz się w męskiej roli?... - zakończyła zdanie uniesieniem brwi, nieco ciszej artykułując wyrazy. I nie do końca nawet czekając na ostateczną odpowiedź, pozostawiając niemal retoryczne dopowiedzenie. Jeśli już zgodziła się na współpracę, nie sądziła, by odmówiła podobnej propozycji - Ale o szczegółach porozmawiamy następnym razem - bo następny już planowała, kalkulując posunięcie, które pomogłoby - tym razem dla niej jej samej, w ruszeniu prowadzonej sprawy do przodu. Tym właściwie żyła. Pracą. W dzień, przez kilka godzin pomagała przykładnie ojcu, przy okazji zyskując dodatkowe źródło informacji. Potem już mniej przykładnie i bardziej bezpośrednio działając w zajęciu, które stanowiło o jej rzeczywistych profitach.
- To prawda - mimo, że wypowiedziane słowa padły cicho, Findlay pozwoliła sobie odpowiedzieć. W jakiś sposób otrzymywała własnie namiastkę dawnych, pracowniczych naleciałości. Ugryzła się jednak w język, nim zadała bezpośrednie pytanie. Czy brakowało jej tego? Umiała bardzo precyzyjnie określić. A jednak, milczała. Tak, jak jej rozmówczyni, wciąż pozostawiając nieuchwytną przestrzeń dystansu.
Temat, który został poruszony, nie był w stanie cofnąć mimowolnego zainteresowania. ktoś, kto szukał informacji na Nokturnie. musiał mieć bardzo ciężką argumentację. Nikt o zdrowych zmysłach , bez powodu, nie pojawiał się na tym skrajnie marginalnym, magicznym światku. Kiwnęła wiec  głową, potwierdzając gotowość znalezienia odpowiedniego kontaktu - Podam ci namiary w kolejnym liście - zakończyła rzeczowo, chociaż kolejne zdanie, które padło, przekreśliło podejrzenia o interesach. I była już przekonana, że chodziło o bardzo prywatną sprawę. Ktoś bliski. Członek rodziny brzmiał, jak sztandarowa próba zdystansowania się do duszonych emocji. Gdyby chodziło o kuzyna, czy dalsza rodzinę, nie wahałaby się z bardziej konkretnym nazewnictwem. Zimny ucisk na krtani, na moment zamknął jej usta. Czy nie rok temu, sama spotkała się ze swoim końcem świata? - Pomogę się dowiedzieć - zakończyła skinieniem wiedząc, że szczegóły poruszonych dzisiejszego wieczora spraw, wymagały jeszcze niejednego spotkania.

| zt x2




As a child you would wait
And watch from far away
But you always knew that you'd be the one
That work while they all play

Powrót do góry Go down
 

Trakt kolejowy

Powrót do góry 
Strona 15 z 15Idź do strony : Previous  1 ... 9 ... 13, 14, 15

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Reszta świata :: Inne miejsca :: Anglia i Walia :: Somerset, Dolina Godryka-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-21