Wydarzenia



Login:

Hasło:




 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share
 

 Brick Lane Market

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4
Autor toWiadomość
Mistrz gry
Mistrz gry

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Brick Lane Market - Page 4 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500

Brick Lane Market - Page 4 Empty
PisanieTemat: Brick Lane Market [odnośnikBrick Lane Market - Page 4 I_icon_minitime17.07.17 1:39

First topic message reminder :

Brick Lane Market

Targowisko na Brick Lane słynie z tego, że można znaleźć na nim dosłownie wszystko. Mieszczą się tu nie tylko stoiska z antykami lub starymi książkami, ale najróżniejszej maści handlarze i kupcy, którzy nie są dość majętni by posiadać własne sklepy. Brick Lane znana jest jeszcze z innego powodu: przylegające do niej kamienice zamieszkiwane są tłumnie przez rodziny pochodzące z Bangladeszu, które osiadły w Londynie po podziale kraju w 1947 roku. Razem z nimi na Brick Lane zagościły niewielkie budki serwujące curry, z których dania serwowane przez jedne są wyśmienite, a drugie zagrażające żołądkom klientów.
W jednym z zaułków Brick Lane Market znajduje się osłonięty kolorowymi płachtami materiału przybytek, którym zarządza mówiący łamaną angielszczyzną, siwiejący już Bengalczyk. W jego namiocie znaleźć można... magiczne lampy. Istnieje pogłoska, jakoby jedna z nich miała stanowić dom magicznego dżina, który spełnia życzenia.


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Deirdre Mericourt
Deirdre Mericourt

Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t1037-deirdre-tsagairt https://www.morsmordre.net/t1043-moira#6174 https://www.morsmordre.net/t1045-panienka-lekkich-obyczajow-zaprasza#6178 https://www.morsmordre.net/f217-kent-wyspa-sheppey-biala-willa https://www.morsmordre.net/t4825-skrytka-bankowa-nr-301#103486 https://www.morsmordre.net/t1190-deirdre-tsagairt
Zawód : kochanica nestora, westalka Fantasmagorii
Wiek : 26
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Wdowa
One more time for my taste

I'll lick your wounds
I'll lay you down
OPCM : 40
UROKI : 6
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 56
ZWINNOŚĆ : 21
SPRAWNOŚĆ : 3
Genetyka : Czarownica
we still got the taste dancing on our tongues

Brick Lane Market - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Brick Lane Market [odnośnikBrick Lane Market - Page 4 I_icon_minitime09.12.20 13:38

Zazwyczaj czerpała z tego typu rozrywek skrajną przyjemność, rozpływała się wręcz w nastrojowym okrucieństwie, czerpiąc z niego siłę i – paradoksalnie – wielkie pokłady wewnętrznego spokoju. Inni, normalni ludzie z westchnieniem ulgi zasiadali przed buzującym w kominku ogniem wraz z bliskimi, Deirdre zaś relaksowała się w bardziej krwawych okolicznościach, choć faktycznie czasami to płomienie grały główną rolę - pożerając żywcem ciała ofiar, a nie drewniane szczapy, pieczołowicie ułożone wcześniej w stosiki przez głowę rodziny. Ciekawe, czy stojący przed nimi, pozieleniały mugol też tak dbał o domowe ognisko; czy martwił się ciepłem, wyżywieniem i schronieniem dla gromadki zasmarkanych dzieci, brudnych i skazanych na słuszną zagładę. Rodzice często zachowywali się jak obłąkane upiory, wszystko, by chronić swoje potomstwo, i właśnie na tym niezrozumiałym wciąż instynkcie bazowała, wyczekująco spoglądając na kobietę, rozpaczliwie wyciągającą rękę w stronę odbierającej jej niemowlę śmierciożerczyni.
Mericourt przesunęła spojrzeniem po trzymającej zawiniątko Sigrun; w innych okolicznościach może pozwoliłaby sobie na towarzyski żart, że czarownicy całkiem do twarzy z pulchnym, płaczącym tobołkiem, ale nie miała teraz czasu na długotrwałe zabawy. Na szczęście finezyjna motywacja zewnętrzna okazała się skuteczna; gdy do kwilenia niemowlęcia doszedł krzyk bólu oraz krew wylewająca się z ust trzęsącego się mężczyzny, pozbawionego przez Zachary’ego zęba, mugolka prawie osunęła się na kolana, a łzy spływające coraz szybciej zaczęły czyścić jej brudne policzki. – Za…zabiliście wszystkich, zabiliście ich, oni nam pomogli…Już nikt nie pomoże, nikt nie przyjdzie – wyszlochała, na moment zakrywając twarz dłońmi, lecz przesłoniła oczy tylko na kilka sekund, by później błagalnie zerknąć na płaczące dziecko, które oderwano od jej piersi. – Pro-proszę, pozwólcie im odejść, możecie je wziąć, do siebie, dla was, byleby tylko żyły – kontynuowała błagalnie, ale Deirdre nie wzruszył ani charkot mugola trzymającego się nerwowo za zakrwawione usta, ani matczyne jęki rozpaczy. Przyglądała się tylko rozczochranej, brudnej szlamie z góry, oceniająco i badawczo, chcąc sprawdzić, na ile może jej zaufać. Pomimo ataku paniki i prymitywnego przerażenia brzmiała rzeczowo, szczerze i beznadziejnie, jakby naprawdę ci, których bezwładne, martwe ciała leżały teraz na ziemi, byli ostatnimi mogącymi im pomóc. Macki Zakonu Feniksa rozrastały się szerzej, ktoś musiał stać za tą trójką, lecz…czy na pewno? Mericourt westchnęła, niby od niechcenia odkopując bezwładną rękę jednej z ofiar. Oszalała matka brzmiała wbrew wszystkiemu wiarygodnie, głównie dzięki bezdennej pustce jaką ziały wilgotne od łez oczy. Widocznie mieli do czynienia z grupką samozwańczych bohaterów, a nawet jeśli nie – ci i tak nie pomogą już w niczym miłośnikom szlamu. – No cóż, będziemy obserwować jakiś czas to miejsce; jeśli skłamała, będziemy wiedzieć, czy ktoś kręci się dookoła magazynu – powiedziała w końcu po przedłużającej się chwili ciszy, kierując swe słowa do Sigrun i Zachary’ego. Później obróciła się powoli w stronę mężczyzny plującego krwią. – Sectusempra – zainkantowała beznamiętnie, zaciskając palce na fioletowym drewnie różdżki, celując w jego szyję, chcąc ją rozciąć aż do aorty. Krew trysnęła intensywnym strumieniem, rozcięcie pogłębiło się, a śmierciożerczyni ponowiła klątwę, przenosząc różdżkę na jedno ze stojących ciągle obok matki dzieci: kilkuletnia dziewczynka nawet nie pisnęła, gdy niewidzialne, czarno magiczne ostrze przesunęło się głęboko po brzuchu, rozcinając znacznie więcej od brudnego materiału sukni. – Możecie się zająć resztą, mnie, niestety, wzywają pewne obowiązki – powiedziała pogawędkowym, nonszalanckim tonem, posyłając Sigrun i Zachary’emu beznamiętne spojrzenie; mogli pobawić się dziećmi i matką, zapewnić sobie wykwintną rozrywkę, albo zakończyć szybko cały wieczór. Ważne, by nie roznieśli krwi przed ukryty magazyn – to mogło odstraszyć innych potencjalnych opiekunów, którzy po kilku dniach bez wiadomości o swych szczurach postanowią zajrzeć do środka. A jeśli takowi się pojawią, w co wątpiła: również zginą. Rycerze Walpurgii wykonali tu swoje zadanie, sprawdzili pogłoski i wyczyścili teren pomimo sporych trudności napotkanych na ścieżce posługi u Czarnego Pana.

rzuty kością

| Dei zt




there was an orchid as beautiful as the
seven deadly sins
Powrót do góry Go down
Sigrun Rookwood
Sigrun Rookwood

Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t5310-sigrun-rookwood https://www.morsmordre.net/t5379-astrid#121534 https://www.morsmordre.net/t5378-sigrun https://www.morsmordre.net/f100-harrogate-skala https://www.morsmordre.net/t5380-skrytka-bankowa-nr-1330#121543 https://www.morsmordre.net/t5381-sigrun-n-rookwood#121544
Zawód : dowódca grupy łowców wilkołaków
Wiek : 29
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Wdowa

I love the way her eyes light up when someone says:

it might be dangeours

OPCM : 40
UROKI : 5
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 50
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Metamorfomag
i n s a n e

Brick Lane Market - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Brick Lane Market [odnośnikBrick Lane Market - Page 4 I_icon_minitime13.12.20 20:53

Trzymając w ramionach pulchne zawiniątko, które wyczuwszy, że nie trzyma go matka, zaczęło kwilić i szlochać coraz głośniej, wyraźnie przestraszone i zaniepokojone. Nie czuła się dobrze z dzieckiem w rękach, lecz właściwie nie postrzegała go jako dziecka, urodziła je wszak mugolka, brudny robak, niegodny, by na nich patrzeć. Do niemowlęcia czuła więc jedynie pogardę i nienawiść, choć nic jej nie uczyniło - wystarczyło, ze pojawiło się na świecie. Kołysała dziecko niemal czule, z rozbawieniem spoglądając na mugolkę; robiła to umyślnie, świadoma, że wzbudzi to w niej jeszcze większe skonfundowanie i lęk. Niepewność tego co się stanie.
- Och, doprawdy? To ciekawe - odpowiedziała Shafiqowi z żywym zainteresowaniem,
Nie sądziła, że to możliwe. Sigrun myślała dotąd, że celem magii leczniczej jest przynoszenie ulgi w bólu i cierpieniu, zaleczenie ran, wyleczenie chorób, przywrócenie zdrowia. Można było wręcz określić ją jako szlachetną. Może nawet szlachetniejszą od białej magii, utożsamianej z dobrem, choć nie zawsze wykorzystywanej w dobrych celach. Sama Rookwood opanowała ją więcej niż świetnie, zgłębiła wiele jej tajników i władała potężnymi zaklęciami z tej dziedziny, a rzucała je z intencjami okrutnymi i podłymi.
Przyglądała się jak Shafiq wyrywa ząb unieruchomionemu mężczyźnie z ciekawością, po czym zaśmiała się głośno i perliście, co wywołało jeszcze większe przerażenie na twarzach dzieci i coraz bardziej histeryczny szloch u matki. Zaczęła tłumaczyć, że nie ma już nikogo kto mógłby im pomóc, że błaga o życie dla dzieci. Wszystkie były jej? Ciekawe. Sigrun nigdy nie potrafiła zrozumieć miłości matki do dziecka. Zdolności do poświęcenia się całkowicie dla pasożyta, który z niej wyszedł. Na miejscu tej kobiety błagałaby o życie własne, a nie dzieci, które nawet sobie nie poradzą.
Brzmiała jednak dość szczerze, byłaby szalona, gdyby teraz kłamała, kiedy na szali leżało życie dzieci. Decyzję pozostawiła jednak Deirdre, do niej wszak należała, miała spośród ich trójki największą władzę i moc. Sigrun skinęła jedynie głową, przyjmując rozkaz i potwierdzenie. Będą patrolować to miejsce, aby mieć pewność, że mugolka nie kłamała.
Nadal kołysząc niemowlę w rękach patrzyła jak czary Deirdre pozbawiają mężczyznę życia. Teraz pozostała jedynie mugolka i łkające dzieci. Dziewczynka zaczęła krzyczeć. Niemowlę płakało bardzo głośno.
- Błagam, nie rób mu krzywdy... - zaszlochała kobieta.
- Szkoda. Będziemy czynić honory w twoim imieniu - odparła Rookwood lekko na słowa Deirdre.
Żałowała, że Śmierciożerczyni, wypełniwszy obowiązki, musiała tak szybko się ulotnić. Miały wszak okazję do wspaniałej zabawy, a Sigrun zamierzała ją wykorzystać, niezależnie od tego, czy sama czy z nimi, Zerknęła pytająco na Shafiqa, ale nie czekała na niego. Położyła niemowlę w prowizorycznej kołysce, ale kiedy mugolka rzuciła się ku niemu, zatrzymała ją zaklęciem. Unieruchomiła, ale pozostawiła przytomną - zmusiła do tego, aby patrzyła na to, co zrobiła z dziećmi.
Zaklęciem Imperio przejęła władzę nad starszym chłopcem, który uklęknął przy dziewczynce zabitej przez Deirdre i wsunął dłonie w ranę, otwierając ją coraz szerzej. Nakazała mu robić rzeczy tak obrzydliwe, że mugolka zwymiotowała i zaczęła dławić się własnymi wymiocinami,
- Zajmij się tym ostatnim - nakazała Shafiqowi.
Na kobiecie zatrzymała pełne politowania spojrzenie. Chyba nie myślała, że dotrzymają słowa? Dlaczego mieliby pozwolić szlamom żyć? Śmieszne. Zginęli wszyscy. Matka na końcu - kiedy błagała już o śmierć, kiedy napatrzyła się na to jak w agonii giną owoce jej łona.

| zt







I call her the devil
cause she makes me wanna sin
and every time she knocks
I can't help but let her in
Powrót do góry Go down
Zachary Shafiq
Zachary Shafiq

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t5831-zachary-shafiq#137692 https://www.morsmordre.net/t5852-ammun#138411 https://www.morsmordre.net/t5853-zaloz-szalik-bo-zmarzniesz https://www.morsmordre.net/f145-wyspa-man-siedziba-rodu-shafiq https://www.morsmordre.net/t5866-skrytka-bankowa-nr-1444#138736 https://www.morsmordre.net/t5865-zachary-shafiq#138732
Zawód : Ordynator oddziału zatruć eliksiralnych i roślinnych
Wiek : 25
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zaręczony
Never one
without the other
OPCM : 20
UROKI : 8
ELIKSIRY : 8
LECZENIE : 25
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Zwierzęcousty
 magic

Brick Lane Market - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Brick Lane Market [odnośnikBrick Lane Market - Page 4 I_icon_minitime20.12.20 21:32

Z niemałą satysfakcją dla własnego, uzdrowicielskiego ego przyjął pytanie postawione prze Rookwood. Kąciki ust uniosły się ku górze nieznacznie, na bardzo krótki moment przełamując do bólu obojętny wyraz twarzy przecinany jedynie przez jasne, błyszczące spojrzenie. Śmiech Śmierciożerczyni, odczytany przez Zachary'ego jako całkowita aprobata dla tortury, którą poczynił na mugolu, sprawiła, że rzeczywiście uśmiechnął się, wykrzywiając wargi w niewielkiej, groteskowej imitacji. Jedno z niewielu zaklęć leczniczych, właściwie jedyne, jeśli dłużej się nad tym zastanowić, które zadawało bezpośredni ból, choć w istocie jego celem było ratowanie uzębienia zeżartego chorobą.
Żałosne — skomentował cicho, praktycznie dla samego siebie, nie ustając w skrupulatnych obserwacjach reakcji mugoli na to, co działo się z resztą. Nie spodziewał się tak słabych umysłów; nie wiadomo, jak długo ukrywali się tutaj, lecz każda minuta spędzona w tej norze winna ich wzmacniać, hartować ducha w oczekiwaniu na najgorsze. Najwyraźniej ułuda bezpieczeństwa zapewniona przez plugawych zdrajców zapuściła korzenie – a cena za to została właśnie zapłacona. Dość niemrawo poruszył barkami, doznając dziwnego powiewu chłodu w wilgotnej piwnicy. Nie chciał znać źródła tego zdarzenia, może wymysłu własnej świadomości wystawionej na tak obskurne miejsce niegodne lordowskiej obecności. Nie podjął dalszych rozważań w tej kwestii. Spojrzenie skierował w stronę Deirdre oświadczającej opuszczenie ich małej rozrywki po spełnieniu należytego obowiązku; w milczeniu skinął głową, ręce opuszczając wzdłuż ciała, różdżkę luźno trzymając w palcach. Z wyraźnym przejęciem patrzył na mugolkę próbującą ratować dzieci, na chłopca spełniającego wyuzdane fantazje Sigrun, zastanawiając się, skąd w Śmierciożerczyni pojawiały się te wszystkie pomysły. Muszę zapytać, przemknęło przez myśl, gdy uświadomił sobie, że nie był człowiekiem skorym do oddawania się wodzom wyobraźni. Praktyczne i logiczne podejście – szybkie załatwienie sprawy okupowało szczyt priorytetów Zachary'ego na równi z perfekcyjnością wykonywanych zadań. W zasadzie nic innego nie liczyło się, a wytwarzanie dodatkowych ścieżek realizacji nie stanowiło czegoś, z czym Shafiq utożsamiał się. Tym razem, będąc nadal zmęczonym po pojedynku, nie sięgnął po magię, by dobić chłopca. Zaczekał jedynie, aż polecenie Sigrun zostanie odwołane, by naciskiem podeszwy buta na klatkę piersiową zmusić go do położenia się i w tej pozycji obserwować bezgraniczne posłuszeństwo przez dłuższą chwilę, powoli zwiększając nacisk nogi na mostek oraz żebra. Wyciskanie tak potrzebnego do życia powietrza traktował nie było tym, co zamierzał zrobić, a przynajmniej nie w dłuższej, przemyślanej skrupulatnie perspektywie. Mógłby całymi godzinami stać i patrzeć, jak bezradny mugol próbuje oddychać. Zamiast tego, by zadowolić nie tyle własne ego, co dać kolejną porcję satysfakcji Śmierciożerczyni, butem nacisnął na gardło chłopca, niemal od ręki obserwując pożądane efekty. Nie musiał podejmować przy tym wyjątkowego wysiłku – naturalny ciężar ciała robił swoje, choć z kolejnymi, upływającymi minutami tortura ta była stała się dla Zachary'ego dosyć męcząca. Wzrokiem ani przez chwilę nie błądził po pozostawionej mu ofierze. Nie chciał mieć w sobie wątpliwości powodowanych wyłącznie wzrokowymi wrażeniami. Dźwięki duszącego się dziecka były dla niego wystarczająco przytłaczające, gdy raz po raz naciskał nogą na gardło i krtań, brudząc tak buty jak i własne sumienie.
Gdy odstąpił, opuścił beznamiętne spojrzenie, jednocześnie doświadczając wyjątkowo potężnego potoku nieskładnych myśli. Chłopiec nie żył – nie miał co do tego wątpliwości, obserwując nabrzmiałe obszary na szyi oraz wgniecenie w okolicach grdyki. Patrzył w martwe oczy bez cienia wątpliwości, jednocześnie odnosząc wrażenie, że był obserwowany, oceniany przez obcą, nieznaną mu siłę.
Muszę się napić — stwierdził, gdy mugolka dołączyła do gromadki trupów. — Idziemy do Macnaira? — Zaproponował Śmierciożerczyni, wycofując się powoli w stronę drzwi. Przepuściwszy czarownicę przez próg, trzasnął nimi zdecydowanie zbyt mocno niż się tego po sobie spodziewał i podążył za nią z powrotem na powierzchnię, zamierzając na krótko wtopić się w targowisko, a finalnie zrealizować swoje pragnienie i zasiąść w Mantykorze. Nie miał najmniejszej ochoty tkwić w lokalach ekskluzywnych czy wykwintnych. Nagła potrzeba, zrodzona z nabranych doświadczeń, skłoniła Zachary'ego do przyczajenia się w lokalu na Nokturnie i porzucenia rozważań o tym, co miało tutaj miejsce.

z/t





One look in my eyes
The chase has just begun
Powrót do góry Go down
Ain Eingarp
Ain Eingarp

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f47-sowia-poczta http://morsmordre.forumpolish.com/f5-powiazania http://morsmordre.forumpolish.com/f55-mieszkania http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Wielość
Wiek : nieskończoność
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
I show not your face but your heart's desire.
OPCM : 0
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
Genetyka : Metamorfomag
Brick Lane Market - Page 4 3baJg9W

Brick Lane Market - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Brick Lane Market [odnośnikBrick Lane Market - Page 4 I_icon_minitime12.01.21 1:17

Jedna z licznych szarych sów przemierzała tej nocy Londyn. Nie wyróżniała się niczym od innych pocztowych ptaków. Przeciętnej wielkości i szybkości, niosła w dziobie starannie zapieczętowany list. Leciała wysoko, nie zniżając lotu i nie zważając na świszczący dookoła wiatr. Gdy pod nią zaczęły migotać światła latarni, zapikowała w dół. Przez chwilę krążyła nad ulicami miasta, aby ostatecznie otworzyć dziób i wypuścić z niego list, który po chwili tańczenia w powietrzu opadł na ziemię.
Jeśli przechodzisz tu jako pierwszy pomiędzy 30 września a 4 października, możesz dostrzec na targowej ulicy niewielki list. Jest zapieczętowany i zamknięty, wyraźnie w dobrym stanie. Jeśli go podniesiesz i przyjrzysz się tyłowi korespondencji, dostrzeżesz wypisane ładnym, ozdobnym pismem: Do Ciebie, przechodniu. Gdy otworzysz kopertę zalakowaną pieczęcią w kształcie gwiazdy, ujrzysz list, a w nim:



Przeczytaj Do Ciebie
Mieszkańcu Londynu! Wojna odbiera to, co najcenniejsze.
Ostatnio z powodu działań prowadzonych na terenie Anglii życie stracili:

  • Bertie Bott – cukiernik i urzędnik Ministerstwa Magii, właściciel “Cukierni Wszystkich Smaków”. Został zamordowany w trakci
  • Rody Ogden – mugolski urzędnik, znaleziony martwy na poboczu jednej z dróg, jego ciało posiadało ślady po czarnomagicznych torturach.
  • Chłopiec w Pudełku – kilkuletni chłopiec, znaleziony w niewielkim kartonie na rogu ulicy, które stało tam przez kilka dni, nim ktoś zauważył, że unosi się z niego nieprzyjemny odór. Na rękach dziecka zidentyfikowano czanomagiczne runy.

Łączymy się w żałobie i smutku z rodzinami, nie mogąc jednak powstrzymać się od pytania: kto będzie następny?






I show not your face but your heart's desire
Powrót do góry Go down
 

Brick Lane Market

Powrót do góry 
Strona 4 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: City of London-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-21