Wydarzenia



Login:

Hasło:




 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share
 

 Most Godryka

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5
Autor toWiadomość
Mistrz gry
Mistrz gry

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Most Godryka - Page 5 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500

Most Godryka - Page 5 Empty
PisanieTemat: Most Godryka [odnośnikMost Godryka - Page 5 I_icon_minitime16.07.19 21:07

First topic message reminder :

Most Godryka

Most Godryka, zawdzięczający swoją nazwę imieniu Godryka Gryffindora, znajduje się w ciągu głównej, prowadzącej do wioski drogi. Jest to stara, kamienna, łukowata konstrukcja, zawieszona bezpośrednio nad przepływającą przez okolicę rzeką Pondle Creek, swoje ujście znajdującą w rozlanym szeroko stawie. Solidny i zadbany, swoją dobrą (mimo upływu lat) kondycję zawdzięcza samym mieszkańcom, solidarnie rezygnującym z przebudowania go na modłę bardziej nowoczesną; w efekcie niemożliwe jest minięcie się na moście dwóch pojazdów jednocześnie, czy to wozów, czy nielicznych samochodów. Nikomu zdaje się to jednak nie przeszkadzać, a sam most jest lubianym miejscem spotkań okolicznej młodzieży, regularnie urządzającej zawody w skakaniu z niego do głębokiej wody.
Żyjący w Dolinie Godryka czarodzieje utożsamiają z kolei most z krążącą wokół niego legendą: mówi się bowiem, że został wzniesiony na polecenie samego Gryffindora, który samodzielnie obłożył go silnymi zaklęciami dodającymi odwagi; podobno przejście pod kamiennymi łukami, wieńczącymi początek i koniec mostu, gwarantuje przypływ siły koniecznej do podjęcia trudnej decyzji, a zrobienie tego w pełnię księżyca zawsze skończy się podjęciem tej dobrej.
Tuż przed mostem, na poboczu drogi, od lat stoi stary wóz, który zdaje się nie należeć do nikogo - czasami odwiedza go jednak duch jasnowłosej dziewczyny, śpiewem witającej i żegnającej przechodzących tędy wędrowców, opowiadającej historię miłosną o chłopcu, z którym miała uciec, ale który nigdy nie pojawił się na miejscu spotkania.


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Kerstin Tonks
Kerstin Tonks

Niemagiczni
Niemagiczni
https://www.morsmordre.net/t8101-kerstin-tonks https://www.morsmordre.net/t8192-parapetowa-skrzynka-pocztowa#235933 https://www.morsmordre.net/t8115-sister-kerstin#232161 https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t8799-skrytka-bankowa-nr-1965#261717 https://www.morsmordre.net/t8213-kerstin-tonks
Zawód : Pielęgniarka
Wiek : 24 lata
Czystość krwi : Charłak
Stan cywilny : Panna
Fools
said I
You do not know
Silence, like a cancer, grows
OPCM : 0
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Charłak
kto powie mi jak

Most Godryka - Page 5 Empty
PisanieTemat: Re: Most Godryka [odnośnikMost Godryka - Page 5 I_icon_minitime25.11.20 12:34

Minęła już minuta, może dwie, odkąd niepozorny, ranny ptaszek przemienił się w czarownicę, a Kerstin wciąż nie leżała na ziemi związana ani nikt jej nie oszołomił, ani nie próbował magicznie przepędzić, więc może - tylko może - nie było wcale tak najgorzej, jak jej z początku podpowiadała panika. Do kobiety jakoś tak instynktownie podchodziła z mniejszą rezerwą niż do mężczyzn, chętniej słuchała, co ma do powiedzenia, nie ustając przy tym w próbach odszukania drogi ucieczki. Most jednak znajdował się tuż za nią, musiałaby pobiec w lewo lub w prawo, a dopóki czarownica miała w dłoni różdżkę, wizja oberwania zaklęciem w plecy zdawała się przerażająco rzeczywista.
- Na pewno? - dopytała, przygryzając drżące usta i konwulsyjnie zaciskając dłonie na swojej przemokniętej sukience. Pytanie nie należało do najmądrzejszych, gdyby kobieta miała wobec Kerstin złe zamiary, z pewnością by się do tego nie przyznawała, ale... nie chciała tak od razu przekreślać nieznajomej. Istnieli dobrzy czarodzieje. A ona, jak Kerstin przypomniała sobie po dłuższej chwili, była przecież ranna.
Podobno nie powinna przyznawać się przed magami do tego, kim jest naprawdę, ale szok i wpadnięcie do chłodnej wody na widok zwykłej (chyba?) sztuczki spalił ją właściwie na samym początku. Teraz mogła się tylko zarumienić, zadrżeć ze wstydem i udawać opuszczenie głowy, gdy w rzeczywistości z ostrożności na moment nawet nie oderwała od czarownicy spojrzenia.
- Masz rację. Jestem Kerry... Black - wydusiła, przedstawiając się skróconą wersją własnego imienia i fałszywym nazwiskiem; spanikowała, lecz rozsądek podpowiadał, że nie powinna zdradzać prawdziwych personaliów. W pierwszej kolejności nasunęło jej się Smith, ale to zbyt oczywiste, potem Wright, ale nazwiskiem czarodziejskiej przyjaciółki posługiwać się nie wypadało, więc została przy czymś równie bezosobowym. - Nie będę szlochać, po prostu się wystraszyłam - skontrowała nieco marudnie, ale uniosła przy tym zaciśnięte dłonie do policzków i zaczęła kostkami przecierać pojedyncze łzy, które lęk i nagłe zimno rzecznej wody zdążyły wycisnąć jej z oczu. - Emm, chyba możesz? - Nie zareagowała zbyt pewnie na propozycję pomocy z wysuszeniem ubrań, ale to dlatego, że kobieta wciąż nie wzbudzała jej zaufania, mimo coraz spokojniejszego tonu głosu i zachowywanego dystansu.
Zastanawiała się jak rozwiązać ten impas i wrócić do domu bezpiecznie, ale im dłużej nad tym myślała, tym silniejszy nasuwał się wniosek, że najlepsze, co może zrobić, to również wyciągnąć pomocną dłoń i zobaczyć, co się stanie. Skoro czarownica wiedziała, że jest mugolem i wciąż nie zrobiła niczego groźnego, raczej już nie sięgnie po przemoc.
- Czy kiedy jesteś człowiekiem, to też jesteś ranna? - zapytała Kerstin cicho, przebierając stopami w miejscu. Nie miała pojęcia jak to działa, kiedy czarodzieje zmieniali się w zwierzęta. Mike po pełni był zawsze szczuplejszy, mocno przemęczony, ale raczej nie widziała na jego skórze żadnych trwałych ran. - Potrzebujesz pomocy? Ja... miałam tu gdzieś torbę - Zostawiła ją przy brzegu, kiedy poszła moczyć nogi. - Może będę mieć coś do opatrunków - Zazwyczaj miała, ale nie wiedziała, czy czarownica przyjmie tak zwykłe, niespektakularne wsparcie.




Let's not fightI'm tired,
can't we just sleep tonight?


Powrót do góry Go down
Veronica Findlay
Veronica Findlay

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t8274-veronica-findlay#240381 https://www.morsmordre.net/t8327-verito#240939 https://www.morsmordre.net/t8325-wiedzmie-sprawy#240935 https://www.morsmordre.net/f161-dolina-godryka-17 https://www.morsmordre.net/t8330-skrytka-bankowa-1990#241107 https://www.morsmordre.net/t8326-veronica-findlay#240930
Zawód : Szuka informacji
Wiek : 38
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Wdowa
Potrzeba wielkiego talentu i umiejętności, by ukryć swój talent i umiejętności
OPCM : 10
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 25
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 11/65
SPRAWNOŚĆ : 4
Genetyka : Czarodziej

Most Godryka - Page 5 Empty
PisanieTemat: Re: Most Godryka [odnośnikMost Godryka - Page 5 I_icon_minitime09.12.20 22:20

Pozostawiona w zawieszeniu cisza, wcale nie była irytująca. Z tą, Veronica potrafiła współpracować, po wielokroć przekształcając ją na swoją korzyść. W końcu, ta tez potrafiła być informacją. A niewielu zdawało sobie z tego sprawę. I to w tej perspektywie pozostawiała kołujące w myśli słowa, które zdawkowo otrzymała też od jasnowłosej dziewczyny. Pierwsze wrażenie pozostawiła już za sobą, odłożyła na bok zaskoczenie i skorzystała z nawyków, które kazały jej wiedzieć. I chociaż daleko było jej iść w parze z naiwnością, to nie potrafił pozbyć się ulotnego wrażenia, że ma przed sobą kogoś pozbawionego natarczywej, zbyt znajomej, życiowej hipokryzji. Podobna jakiemuś zagubionemu, czystemu duchowi, który zaplątał się w rzeczywistości przypadkowo. Jakby nie znała kłamstwa. A w to przecież nie wierzyła.
- Na pewno - potwierdziła, nawet z dziwnym wrażeniem, unosząc wargi. Nie dała jednak rozbawieniu zagościć na dłużej. Nie bawił ją strach mugolki, a sama idea kolejnego zapewnienia. I absurdu zaistniałej sytuacji. W całej prostocie - prozaiczna, a jednak do tej pory dla Findlay mało prawdopodobna - słowo ptakołaka - mimo wszystko, ostatecznie zaśmiała się, w końcu pozwalając, by struny napięcia rozluźniły się - wybacz - uniosła jeszcze rękę. Miałą być poważna, ale cała sylwetka nieznajomej, skojarzyła jej się z jej synem. Po prostu, jako czyjaś, zagubiona może córka. jedna z wielu, które zaginęły ostatnio, a na które otrzymywała zlecenia poszukiwań. Uznała, że może to też pomóc uspokoić się samej dziewczynie - samo to określenie jest... - niemądre - zabawne - dodała, zamykając usta i poważniejąc na powrót. Zieleń źrenic wciąż śledziła poczynania jasnowłosej - Kerry... - powtórzyła za drżącym głosem - masz bardzo charakterystyczne nazwisko - w oczach błysnęła uwaga. W ich, w czarodziejskim świcie, było ściśle powiązane z arystokracją. A sama dziewczyna nie przypominała Blacka nawet z wyglądu. Mimo to, nie kontynuowała, nie starając się w wahaniu potwierdzać kłamstwa. Nie potrzebowała tego.
Na zapewnienie, skinęła głową, z lekką satysfakcją przyjmując zgodę. A tym samym wykonała kilka drobnych gestów różdżką, by i sukienka młódki pozbyła się całej, rzecznej wilgoci - I gotowe - wyprostowała się lekko, wciąż trzymając zranioną kończynę blisko siebie, bardziej nieruchomo. Zlustrowała dziewczynę, nieco bardziej krytycznie - Nie wszyscy czarodzieje są źli - dodała w końcu, znowu bardziej poważnie, w skupieniu obracając różdżkę w dłoni, by wsunąć ją w jedną z kieszeni przy ciemnej spódnicy - ale ostrożność jest w cenie - odsunęła się od dziewczyny, jakoś z przyzwyczajenia poprawiając materiał koszuli pod cienka peleryną. I właściwie oczekiwała, że na tym dziwna znajomość ustanie. Każda pójdzie w swoją stronę, a Veronica będzie miała jedno, dodatkowe źródło do przemyślenia. Zanim jednak odwróciła się na pięcie, zatrzymał ją ten sam delikatny, uważny głos, który usłyszała na samym początku, jeszcze pod postacią ptasią.
Przestąpiła z nogi na nogę i przechyliła głowę w bok, dosłownie, chociaż nieświadomie, naśladując ptasia manierę ciekawości. Zawahała się, szukając - powtórnie, z drgająca wciąż cicho czujnością - podstępu - Tak - odpowiedziała w końcu równie cicho. Ciężko było jej się przyznawać do słabości, a tym bardziej w sytuacji, gdy potrzebowała pomocy - Jesteś... - jaki był mugolski odpowiednik uzdrowiciela? - potrafisz leczyć? - poprawiła się uważnie, marszcząc jednak ciemne brwi. Usta ułożyła w wąską kreskę. Chciała jej pomóc. Jeszcze przed momentem wystraszyła ją, a ona chciała jej pomóc. Naprawdę zdarzali się jeszcze tak bezinteresownie dobrzy ludzie?
I mimo niepewności, zwyciężyła wrodzona ciekawość. Stanęła bokiem, wolną dłonią rozsupłując cienką pelerynę, odsłaniając zakryte ramię i rozerwana koszulę. Milczała. I wciąż obserwowała.




As a child you would wait
And watch from far away
But you always knew that you'd be the one
That work while they all play

Powrót do góry Go down
Kerstin Tonks
Kerstin Tonks

Niemagiczni
Niemagiczni
https://www.morsmordre.net/t8101-kerstin-tonks https://www.morsmordre.net/t8192-parapetowa-skrzynka-pocztowa#235933 https://www.morsmordre.net/t8115-sister-kerstin#232161 https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t8799-skrytka-bankowa-nr-1965#261717 https://www.morsmordre.net/t8213-kerstin-tonks
Zawód : Pielęgniarka
Wiek : 24 lata
Czystość krwi : Charłak
Stan cywilny : Panna
Fools
said I
You do not know
Silence, like a cancer, grows
OPCM : 0
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Charłak
kto powie mi jak

Most Godryka - Page 5 Empty
PisanieTemat: Re: Most Godryka [odnośnikMost Godryka - Page 5 I_icon_minitime18.12.20 19:08

Kerstin była słabym kłamcą i nawet jeżeli próbowałaby ratować się skrzętnymi oszustwami, zapewne nie zdołałaby zrobić tego w wiarygodny sposób. Już i tak ledwo co wydusiła z siebie fałszywe nazwisko, tak jakby język miał problem nadążać za spanikowanym mózgiem i nie rozumiał powodu, dla którego przekręca własne personalia - to nie było w jej stylu, tak samo zresztą jak do tej pory nie miała w zwyczaju opatrywać zwierząt przemieniających się w ludzi ani pocić się ze strachu przed przypadkowo spotykanymi obcymi. Wojna robiła z człowiekiem straszne rzeczy, nie tylko w odniesieniu do wszechobecnego ubóstwa, utraty pracy, bliskich, ale też wystawiania na próbę najgłębszych partii psychiki.
Z tych wszystkich nerwów nie zdołała rozluźnić się nawet wtedy, kiedy kobieta roześmiała się pogodnie i obniżyła uważny ton do znacznie miększego poziomu. Już nie czuła się tak, jakby negocjowała z wrogiem, przy którym każde słowo mogło zostać wykorzystane przeciw niej, a jednak wciąż kuliła ramiona, splatała drżące palce i próbowała znaleźć dla siebie odpowiednie miejsce na wąskim wybrzeżu, w którym nie pomagała ani bliskość ściany ani mknącej rzeczki.
- Emmm... niech będzie? - wymamrotała wreszcie. To miała w końcu rację, czy nie miała? Czarodzieje zmieniający się w ptaki naprawdę się tak nazywali? - Charakterystyczne? - dopytała, dociskając nerwowo dłoń do serca i na moment zupełnie tracąc rezon. Nie no, to chyba nie było możliwe, żeby znowu się tak dała wkopać? Czy to było nazwisko jakiejś ważnej szychy, nie daj Boże z tej złej strony? Absurd.
Kobieta przynajmniej nie drążyła, Kerstin miała zresztą zamiar wykorzystać moment ciszy, aby prędko zmienić temat i możliwie odwrócić uwagę od tego niewielkiego potknięcia.
- A pani jak ma na imię? Miło byłoby wiedzieć. - Nie zabrzmiała złośliwie ani nawet natarczywie, zbliżając się do niej pomału i z wyciągniętymi rękoma, aby dać znak pokojowych zamiarów.
W odpowiedzi na działanie magii jak zwykle zesztywniała; to mógł nie być pierwszy raz, gdy ktoś użył wobec niej zaklęcia, lecz za każdym razem zadziwiało tak samo. Dopiero, gdy miała pewność, że sukienka jest sucha i nic dziwnego się z nią więcej nie wydarzy, otrzepała materiał z niewidzialnych resztek piasku i pozwoliła sobie na cieplejszy uśmiech.
- Nie wszyscy, to prawda - Wielu znała dobrych, z czarodziejskiej rodziny w pewnym sensie pochodziła. - Czy potrzebuje pani pomocy? - dopytała ostrożnie, bo jakoś się przecież powinna odwdzięczyć, a gdy usłyszała pytanie, od razu zaczęła zbierać z ziemi swoją porzuconą torbę. - Hmmm, nie wiem, czy leczyć to dobre słowo, ale na pewno dam radę opatrzyć tak, żeby na razie nie bolało, nie krwawiło... przede wszystkim się nie zakaziło. - A to było naprawdę ważne.
Kobieta nie wyglądała na w pełni przekonaną, ale koniec końców odpuściła, zrzuciła pelerynę i pozwoliła Kerstin spojrzeć na nierówne, brzydkie rozcięcie. Skąd też ono...? Nie, nie będzie tak wścibska, by pytać. W torbie powinna mieć jeszcze z jedną lub dwie fiolki eliksirów, ale obawiała się wyciągać je na widok; skoro już udowodniła, że jest mugolem, nie chciała dawać sygnału, że stale przebywa z czarodziejami, a już zwłaszcza nasuwać myśl, że w Dolinie Godryka może się skrywać ich lecznica. Zamiast tego wygrzebała swoją własną wodę utlenioną, którą nosiła w ramach zapasu (głównie dla siebie, bo na nią eliksiry działały z różnym skutkiem) i po oczyszczeniu rany czystym wacikiem, docisnęła do niego szeroką, rozkładaną gazę, którą potem usztywniła kilkoma warstwami przylepca tkaninowego.
- Teraz nie powinno się tak podrażniać przy każdym ruchu, krwawić ani brudzić, do czasu, aż znajdzie pani lepszą pomoc - uśmiechnęła się nieśmiało. - Nie wiem, czy przetrwa przemianę w zwierzę... no nie znam się na tym kompletnie.
Ale przynajmniej spróbowała pomóc, zrobiła wszystko, co w jej mocy; bo taka już była, że nie zostawiała ludzi w potrzebie, nie potrafiła odpuścić. Nie zawsze miała takie szczęście jak dzisiaj.
A jednak istnieli dobrzy czarodzieje.




Let's not fightI'm tired,
can't we just sleep tonight?


Powrót do góry Go down
Veronica Findlay
Veronica Findlay

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t8274-veronica-findlay#240381 https://www.morsmordre.net/t8327-verito#240939 https://www.morsmordre.net/t8325-wiedzmie-sprawy#240935 https://www.morsmordre.net/f161-dolina-godryka-17 https://www.morsmordre.net/t8330-skrytka-bankowa-1990#241107 https://www.morsmordre.net/t8326-veronica-findlay#240930
Zawód : Szuka informacji
Wiek : 38
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Wdowa
Potrzeba wielkiego talentu i umiejętności, by ukryć swój talent i umiejętności
OPCM : 10
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 25
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 11/65
SPRAWNOŚĆ : 4
Genetyka : Czarodziej

Most Godryka - Page 5 Empty
PisanieTemat: Re: Most Godryka [odnośnikMost Godryka - Page 5 I_icon_minitime16.01.21 14:46

Kłamstwo miało w sobie coś z wolno uwalnianej trucizny. Raz zaaplikowana, powolutku, niepostrzeżenie, przenika dalej, głębiej. Nie wiedząc kiedy, zmieniając nawet te rzeczy, które wydawały się nienaruszalne.  W końcu, przyzwyczajasz się do jej obecności, jeśli tylko odpowiednio przystosuje się organizm, może posłużyć za narzędzie... do osiągania celów. I całość tej praktyki, Veronica sobie ceniła. Na własne potrzeby. I mimo wszystko, pozostawiała w sobie zawsze ciekawość osób, które czytało się, jak otwartą księgę, wychwytując zmiany i próby ukrycia prawdy. Naturalnie przychodziło jej wejście w podobny tryb oceny, ale obecność nieznajomej w jakiś sposób odciągały uwagę od nasuniętych z góry priorytetów. Łatwiej było też pozwolić sobie na śmiech i otrząsnąć się z nieufnej formy dystansu, jaki serwowała do tej pory - Nieważne, nie będę już ci mieszać. To po prostu nie jest powszechne określenie - zakończyła taktownym uśmiechem z lekkim westchnieniem skupiając się na czymś zupełnie innym - Tak i to bardzo. Na drugi raz, polecam wymyślić inne - utrzymała spojrzenie zielonych źrenic nieco dłużej na buzi dziewczyny - ...przynajmniej, jeśli nie chcesz przyciągnąć większej uwagi - pewne rzeczy, tak oczywiste dla świata czarodziejów, nie były takie dla mugoli. Ale i odwrotnie. W aktualnej rzeczywistości, to jednak nieświadomość tych drugich była niebezpieczna. Findlay nie była pewna, czy poczuwała się do odpowiedzialności za bezpieczeństwo spotkanej kobiety, ale jeśli mogła przekazać chociaż małą odpowiedź, nie miała powodów do wahania. I jakoś nie chciałaby sobie wyobrażać sytuacji, w której przez nią, jasnowłosa wpadłaby w kłopoty.
Na zadane pytanie, odpowiedziała po dłuższej chwili - Veronica - coś jasnego błysnęło w źrenicach ex wiedźmiej strażniczki. Zupełnie jak dziecko, które puściło liść na płynącą rzekę, zastanawiając się, dokąd dotrze. Uwierzy czy nie, nie miało znaczenia.
Podjęła się drobnej pomocy. Pływanie samo w sobie było czymś wyjątkowym ale nie w ubraniu i nie stojąc nad rzeką - Tak, ale nie wiedziała, że jesteś w stanie mi pomóc - bardziej z ciekawości niż faktycznej potrzeby. Ból doskwierał tak samo, ale miała do kogo zwrócić się w razie kłopotu. Posiadała w zapasie też kilka eliksirów, które pozostawiła w domu - Dobrze - odpowiedziała krótko, w końcu pozwalając zbliżyć się dziewczynie do siebie na tyle blisko, by odkryła przed nią zranione ramię.
W milczeniu obserwowała poczynania jasnowłosej, jak wprawnie zajmuje się rozdarciem. Przygryzła wargę, gdy piekąca fala na kilka chwil rozlała się silniej, ale ostatecznie, otrzymała pewny opatrunek, który nie wydawał się odpaść przy ruchu. Odsunęła się o krok i ostrożnie poruszyła ramieniem - Przetrwa. O to się nie mratw - odpowiedziała pewnie, zatrzymując opuszczoną rękę - Dziękuję, Kerry - tym razem to na ustach Findlay pojawiło się drobne wygięcie, oznajmiające lekki uśmiech - Do zobaczenia - kto wiedział, czy los nie zetknie ich jeszcze raz?
Odsunęła się o kilka kroków, odwróciła i z szumem magii, zmieniał się w ptaka na powrót, by pomknąć tuż nad taflą rzeki i zniknąć z oczu już nie-nieznajomej. Tylko przez moment przysiadła na jednym z drzew, by obserwować, jak dziewczyna wysuwa się spod mostu i rusza w sobie znanym kierunku. Veronica nie zamierzała jej dziś śledzić. Wróciła do siebie.

| zt x2 :pwease:




As a child you would wait
And watch from far away
But you always knew that you'd be the one
That work while they all play

Powrót do góry Go down
 

Most Godryka

Powrót do góry 
Strona 5 z 5Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Reszta świata :: Inne miejsca :: Anglia i Walia :: Somerset, Dolina Godryka-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-21