Wydarzenia



Login:

Hasło:




 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share
 

 Sowia poczta

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 11, 12, 13
AutorWiadomość
Mistrz gry
Mistrz gry

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Sowia poczta - Page 13 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500

Sowia poczta - Page 13 Empty
PisanieTemat: Sowia poczta   Sowia poczta - Page 13 I_icon_minitime21.03.16 12:22

First topic message reminder :

Sowia poczta

Sowia poczta znajduje się w niepozornym budynku z ciosanych kamieni tuż obok banku Gringotta. Choć to największy punkt pocztowy w całym Londynie, nie posiada on żadnego szyldu - o jego przeznaczeniu świadczą sowy, które łypią na przechodniów z niewielkich okien. W holu o wyraźnie zużytej, kamiennej posadzce - codziennie przez urząd przewijają się dziesiątki czarodziejów! - znajduje się kilkanaście okienek pocztowych, gdzie pracujące osoby z chęcią udostępnią ci potrzebnego ptaka. Bez większego problemu możesz wynająć poza wszelkimi gatunkami sów także papugi, tukany oraz ptaki drapieżne doskonale sprawdzające się na dłuższych, międzynarodowych trasach. W pobliżu ścian umiejscowiono przetarte już kanapy z niewielkimi stolikami, gdzie można zaadresować list lub dopiero go stworzyć.
W tej lokacji obowiązuje bonus do rzutu kością w wysokości +5 dla Rycerzy Walpurgii i +10 dla Śmierciożerców.




Ostatnio zmieniony przez Mistrz gry dnia 03.08.18 7:17, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Mistrz gry
Mistrz gry

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Sowia poczta - Page 13 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500

Sowia poczta - Page 13 Empty
PisanieTemat: Re: Sowia poczta   Sowia poczta - Page 13 I_icon_minitime01.08.18 20:05

Londyn mógłby zasnąć, lecz sowia poczta mieściła się przy najpopularniejszej ulicy w czarodziejskim świecie, blisko Banku Gringotta, w którym nawet nocą czuwali strażnicy. Okiennice pozbawione były szyp i wrzaski bólu Benjamina wpadły w niepowołane uszy. Rycerze Walpurgii nie wiedzieli czyje i ile pozostało im czasu, jeśli ktoś zdecyduje się tu wkroczyć.
Dzięki ogromnej wiedzy Tristana o magicznych stworzeniach, a także odpowiedniemu doświadczeniu, bardzo prędko odnalazł odpowiednie miejsce w kokonie, które należy przebić; gdy to uczynił kokon obumierał, natychmiast usychał, zapadał się w sobie kurcząc się. To samo stawało się z każdym, z którym Rosier i Nott postąpili w podobny sposób. Młode pajęczaki nie stanowiły juz dla nich zagrożenia. Magia została przez nich ustabilizowana, anomalia naprawiona; dokonali tego, po co tu przyszli.
Z zewnątrz głosy były coraz głośniejsze.


| Macie 48h na odpis.

Anomalia została przez was naprawiona. Zgłoście to w odpowiednim temacie.

Żywotność:
 


Powrót do góry Go down
Tristan Rosier
Tristan Rosier

Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t633-tristan-rosier#1815 https://www.morsmordre.net/t639-vespasien https://www.morsmordre.net/t637-tristan-rosier#1838 https://www.morsmordre.net/f97-dover-upper-rd-13 https://www.morsmordre.net/t2784-skrytka-bankowa-nr-96 https://www.morsmordre.net/t977-tristan-rosier#5336
Zawód : Arystokrata, smokolog
Wiek : 28
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
Nie ma nic piękniejszego niż śmierć pięknej kobiety.
E. A. Poe
OPCM : 40
UROKI : 30
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 65
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarodziej
Sowia poczta - Page 13 A70f5bcd8fdd68d698b9d1269e0da304

Sowia poczta - Page 13 Empty
PisanieTemat: Re: Sowia poczta   Sowia poczta - Page 13 I_icon_minitime02.08.18 12:44

Charakterystyczny bulgot rozciętego kokonu nie wywołał ulgi tak długo, jak długo Tristan nie dostrzegał bezradnych martwych nóżek wystających z jego wnętrza - pająki nie były im już straszne, przynajmniej tak długo, jak długo na horyzoncie nie pojawiła się akromantula-matka. Ciała Benjamina i Hanny zniknęły, zapewne stały się już dla nich pożywką - marny koniec marnych czarodziejów. Słysząc narastąjace hałasy z zewnątrz nie zamierzał zwlekać, skinął Eddardowi, pośpiesznym krokiem kierując się do wyjścia - upewniając się, że złota maska śmierciożercy wciąż zakrywa jego twarz. Mógłby po prostu zniknąć i rozmyć się w czarnej mgle, byłoby to bezpieczniejsze, lepsze rozwiązanie, ale nie chciał zostawić swojego towarzysza na lodzie. Dość, że pająki zajęły się nim przez większość walki.
- Szybko, pod osłoną cienia - rzucił, zamierzając opuścić to miejsce.





the vermeil rose had blown
in frightful scarlet, and its thorns
outgrown
Powrót do góry Go down
Mistrz gry
Mistrz gry

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Sowia poczta - Page 13 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500

Sowia poczta - Page 13 Empty
PisanieTemat: Re: Sowia poczta   Sowia poczta - Page 13 I_icon_minitime04.08.18 15:27

Wszystkie kokony, które Rycerze przebili obumarły - i nie stwarzały już zagrożenia. Nie mieli jednak pewności co do akromantuli, które porwały ciała Benjamina i Hannah Wrightów; nie wiedzieli, czy osłabły w chwili ustabilizowania mocy anomalii. Nie słychać było złowieszczego klekotu, być może zagłuszały ją odgłosy z zewnątrz. W chwili, gdy Tristan i Eddard w wielkim pośpiechu opuszczali Sowią Pocztę kilku czarodziejów stało nieopodal, lecz nie uczynili nic; wyraźnie się bali, nie było wśród nikogo, kto odważyłby się podjąć próbę zatrzymania zbiegów. Rycerze Walpurgii zniknęli w mroku labiryntów drobnych uliczek. Uczynili to najpewniej w ostatniej chwili, inaczej musieliby zmierzyć się z czarodziejską służbą ratowniczą, która zjawiła się na miejscu.
Kilku czarodziejów i czarownic wpadło do środka Sowiej Poczty, której mroki przegnało światło Lumos Maxima. Informacje przekazane przez tych, którzy ich wezwali, pozwalały sądzić, że doszło do walki - i liczne ślady krwi utwierdziły ich w tym przekonaniu. Cała grupa podążyła na zaplecze, zjawiając się w ostatniej chwili, kiedy pajęczaki zamierzały posilić się nieprzytomnymi ciałami Benjamina i Hannah. Wrightowie byli ledwo żywi, stracili ogromną ilość krwi. Nawet, jeśli nie zostaliby pożarci, to jeszcze kilka chwil, a byłoby za późno, by ich ocalić. Błysnęły promienie zaklęć, a pajęczaki odsunęły, a wkrótce opadły na ziemię. Benjamina i Hannah uratowano, dzięki skutecznej interwencji służb ratowniczych zatamowano krwotoki, w trybie pilnym przetransportowano do Szpitala św. Munga, gdzie zajęli się nimi magomedycy.

| Mistrz Gry dziękuje wszystkim za wątek i cierpliwość.

Została uwzględniona nieobecność Eddarda.

Benjamin, Hannah - ze względu na obszerność obrażeń jesteście zobowiązani do odegrania wątku z ich leczeniem. Hannah, ponieważ pomoc nie została udzielona na tyle szybko, aby gałka oczna była możliwa do odratowania, jej brak zostaje dopisany do Twojej karty postaci. Jej odzyskanie - np. dzięki odpowiedniemu eliksirowi - powinno zostać rozegrane fabularnie i odbyć się zgodnie z mechaniką. Benjamin, do fabularnego 5 września nie będziesz mógł mówić przez klątwę Larynx Depopulo. Ze względu na siłę i czas działania zaklęcia Cruciatus przez najbliższe dwa tygodnie będą dręczyć cię nocą koszmary, a czasami, w ciągu dnia, mogą nawiedzać cię dziwne, bolesne skurcze i poczucie strachu, zdezorientowana. Będzie to trwać wyłącznie kilka chwil i nie niesie za sobą minusów do kości. Blizny po utracie skóry twarzy zostaną dopisane do znaków szczególnych po odegraniu wątku z leczeniem; ich obszerność zależy od użytych zaklęć.

Żywotność:
 


Powrót do góry Go down
Jennifer Leach
Jennifer Leach

Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t7551-jennifer-leach https://www.morsmordre.net/t7572-cisza https://www.morsmordre.net/t7573-jenny https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t7571-skrytka-bankowa-nr-1808 https://www.morsmordre.net/t7570-jennifer-leach
Zawód : wróżbitka
Wiek : 19 lat
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Panna

Take a rest and the world catches up with you. Lesson in life—keep moving.

OPCM : 5
UROKI : 5
ELIKSIRY : 5
LECZENIE : 3
TRANSMUTACJA : 17
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Jasnowidz
Sowia poczta - Page 13 VWC8X3m

Sowia poczta - Page 13 Empty
PisanieTemat: Re: Sowia poczta   Sowia poczta - Page 13 I_icon_minitime27.02.20 23:58

13 marca 1957
Podobno papier przyjmie wszystko.
Zdolności w zakresie operowania słowem pisanym mam dość przeciętne, ale mieszczące się w granicach normy. Są zupełnie wystarczające do tego, czym się dzisiaj zajmuję. Być może powinnam wpaść na ten pomysł wcześniej, nie zaś dopiero, kiedy bieda ponownie zagląda mi w oczy. Sykli i knutów mam akurat dość, by pozwolić sobie na wysłanie kilkunastu listów, od których uzależniam możliwy napływ gotówki - prawdopodobnie na pewien czas zostanę z niczym, ale jakoś to będzie, bywało już gorzej.
Wróżby korespondencyjne. Wiem, jak to brzmi, i chyba nawet trochę mnie to bawi - nie w stopniu, który pozwoliłby na zakpienie sobie z pracy, i na pewno nie na tyle, żeby pozwolić sobie na zlekceważenie możliwości zarobku, niezależnie od braku wiary w użyteczność horoskopów ogólnych, układanych bez znajomości dat urodzenia osób, których mają dotyczyć, w założeniu odnoszących się do całego tychże dat zakresu, przypisanego do danego znaku. Albo kart stawianych, by wyprorokować odpowiedź na zapisane na świstkach pergaminu pytania. Współpraca z redaktorem niszowej gazety zajmującej się wróżbiarstwem pozostawiła mnie z naręczem takich pytań, zadanych przez czytelników gazetowej wróżbitce, madame Fortunie, pod którą to nazwą, jak zdążyłam się dowiedzieć, kryje się już kilka osób. A teraz również i ja.
Poprzednią noc, korzystając z bezchmurnej pogody, wykorzystałam gapiąc się w niebo. Powiedzieć, że prowadziłam obserwacje astronomiczne, byłoby znacznym nadużyciem. W gwiazdach, podobno, zapisano ścieżki przeznaczenia, choć łatwiej mi wierzyć w wersję zgodną ze ściślejszą od wróżbiarstwa nauką - według której astronoma ze mnie nie będzie. Teraz, pochylona nad mapami nieba, z rękami upapranymi atramentem, próbuję ustalić, jak też pozycja poszczególnych ciał niebieskich rzutować będzie na najbliższe wydarzenia w życiu osób urodzonych pod znakiem Buchorożca, nie uciekając się przy tym do skrajnego pesymizmu i szukając najmniejszych namiastek pozytywnych znaków od losu. Wróżby o negatywnym przesłaniu nie sprzedają się dobrze.
Pióro skrobie po pergaminie, maczane co chwilę w kałamarzu, karty tarota rozsypane po podłodze porzuconego mieszkania w mugolskiej dzielnicy, najwyraźniej opuszczonego przez poprzednich właścicieli w dużym pośpiechu, czekają na swoją kolej - a ja ani trochę nie żałuję, że się tu zatrzymałam, do magicznej części Londynu mam blisko, póki co zaklęcie Porta Creare doskonale zastępuje mi klucz do drzwi.
Napominam Buchorożce, by uważały na sprawy zawodowe. Starannym, niemal kaligraficznym pismem, przelewam na papier kolejne słowa, mamiąc obietnicą sukcesu, jeśli tylko w jego osiągnięcie zostanie włożona odpowiednia ilość wysiłku. Czyli, tak naprawdę, nie obiecuję nic, żadnych konkretów. Poprawa sytuacji z gatunku zrób to sam, warta tyle, co większość podobnych porad - dla mnie kilka srebrnych sykli, nigdzie nieujętych, bo ten konkretny list trafi do redakcji, niosąc artykuł z horoskopem, który nie pójdzie do druku pod moim nazwiskiem. Z czego się cieszę. Wiem, że pewnie doczeka się poprawek. Opieram się, nic zaskakującego, na stereotypach powiązanych z poszczególnymi znakami zodiaku, taki wymóg, specyfika horoskopów, do której ludzie są przyzwyczajeni. Byle brzmiało wiarygodnie i wpisywało się w oczekiwania, czekając, aż skłonny do wymysłów umysł dopasuje wróżbę do swojego życia. Po fakcie.
Przechodzę do kolejnego znaku, a później jeszcze następnego, aż zbierze się pełna dwunastka, od Nundu po Żądlibąka. To żmudna, powolna praca, wymagająca skupienia, ale nie stawiająca wielkich wymogów na polu fizycznym.
Zapisany pergamin zwijam w rulon, który przywiążę dziś do nóżki pocztowej sowy i wyślę do redaktora gazety. Oczywiście, że sową, która nie jest moja. Pocztową, jedną z tych opłacanych w lokalu na Pokątnej. Kiedy horoskop mam już za sobą, przychodzi kolej na pytania czytelników gazety. Rozsiadam się wśród kart, na drewnianej podłodze, pergamin, pytania i atrament zabierając ze sobą - potrzebna mi przestrzeń rozleglejsza od chybotliwego stolika do kawy, nóżkę którego zdążyłam już podeprzeć jakąś cienką, zapisaną w obcym mi języku książką. Na stabilność, wbrew pozorom, niewiele to pomogło.
Numeruję pytania, przepisuję je sobie na jeden pergamin, jest ich, tak jak sądziłam, kilkanaście - trzynaście, dokładniej rzecz ujmując - a później sięgam po karty, mieszając ich ułożenie w talii i odwracając te, które się przypadkowo odsłoniły, obrazkami do dołu.
Pytanie, karta, czasem trzy, interpretacja, następnie zapis wróżby na pergaminie. I tak w nieskończoność, bo dłuży mi się to zajęcie o wiele bardziej, niż początkowo przewidywałam. Pisząc wcale nie czuję się oszustką, choć piszę bzdury, z większym wdziękiem, niż potrafiłabym się zdobyć twarzą w twarz z kwerentem, pytającym o odpowiedzi. Być może trochę łagodzę dziś odpowiedzi, których udzielają karty - zbyt wiele jest mieczowych, zbyt wiele o niczym nie rozstrzyga, staram się jednak nie wypaczać przesłania w autorytarnie określony nadmierny sposób. Czyli własną miarą, bez oglądania się na innych i narzucone przez dawnych wróżbitów schematy działania.
Nad różowym skrawkiem papeterii zatrzymuję się na dłużej. Czytelniczka gazety pisze z zamówieniem na wróżbę dotyczącą ekonomicznej strony przedsięwzięcia, sięgam więc po trzy karty. Po odsłonięciu są to siódemka kielichów, mag i dwójka monet. Przyglądam się wyblakłym kolorom zamęczonych kart tarota, próbując ubrać w słowa wróżbę o pozytywniejszym spośród dziś opisanych przesłaniu. Bo też budowane na pomyśle przedsięwzięcie ma szansę przetrwać, wydźwięk jest jak najbardziej pozytywny, nawet jeśli samą kartę maga można interpretować w różny sposób. Zduszam przekleństwo, kiedy zapisany obok numeru pytania szkic wróżby nakrywa się kleksem, atrament kapnął z pióra, przydał by mi się zwykły, mugolski ołówek, płaski, taki jak te, którymi posługują się architekci i inżynierowie. Wygodniej pisze się czymś takim, szczególnie w pośpiechu. Kolejne słowa zapisuję w oddaleniu od rozlanej, ciemnej plamy, wybrzuszającej pergamin, czasu mam niewiele - muszę jeszcze przecież przepisać to na czysto, zaadresować i zdążyć na pocztę. Cztery kolejne wróżby i etap notatek mam za sobą, czas na wymagającą większej staranności pisaninę. Przygotowuję sobie kawałki pergaminu na listy, przepisuję wróżby, utrzymując ton madame Fortuny, w czym wzoruję się na paru starych wydaniach wróżbiarskiej gazety. A później godziny spędzam na spisaniu wszystkich listów, zaadresowaniu ich, zabieram ze sobą list, pieniądze i opuszczam przejęte mieszkanie, ignorując pełne wyrzutu spojrzenie Ciszy, obrażonej, że nie jej powierzam rozsyłanie tych przesyłek. Zbytek ostrożności, prawdopodobnie, płomykówki to popularne sowy na Wyspach, ale nie chcę przyciągnąć do siebie większej uwagi, niż to konieczne. Teleportuję się do zaułka, przez Dziurawy Kocioł dostaję się na Pokątną, a później gnam na sowią pocztę, by znaleźć się na miejscu z wystarczającym, choć ledwo, zapasem czasu, by załatwić swoje sprawy. Czekam przy jednym z okienek, tuż za starszą czarownicą, i przeliczam posiadane pieniądze. Zostanie mi parę knutów, nie wiem jeszcze, czy warto, ani czy metoda zarobku się sprawdzi, ale cóż, kto nie ryzykuje, ten nie ma z tego nic. Może poza względnym bezpieczeństwem i nienarażaniem się na stratę pieniędzy. Liczę, że jednak się zwrócą. Z naddatkiem. Powierzam kilkanaście listów pracownikowi poczty, tłumacząc dokładnie, za co płacę, i gdzie mają trafić przesyłki, jednocześnie przyglądam się sowom - doświadczonym roznosicielkom poczty, niezawodnym i bezsprzecznie godnym zaufania. Później, cóż. Wracam do siebie, z odrobiną nadziei, lżejszą kiesą, i koniecznością wymyślenia, co zrobić, by zyskać jeszcze trochę sykli - nic, tylko zabrać się za dalsze namawianie ludzi na wróżby, w kawiarniach i na ulicach. Czyli, oczywiście, jak zwykle. Ale już nie dziś, to może zaczekać do jutra. Wracam do mieszkania, w którym zostawiłam sowę i skromny dobytek. Wyniosę się stamtąd za dzień lub dwa.

z/t





Fate is a very weighty word to throw around before breakfast.

Powrót do góry Go down
Drew Macnair
Drew Macnair

Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t6211-drew-macnair https://www.morsmordre.net/t4416-avari https://www.morsmordre.net/t4381-to-nie-jest-pokoj-zyczen https://www.morsmordre.net/f277-smiertelny-nokturn-13-18 https://www.morsmordre.net/t4418-skrytka-bankowa-nr-1139 https://www.morsmordre.net/t4417-drew-macnair
Zawód : Poszukiwacz i przemytnik artefaktów, fascynat nakładania klątw
Wiek : 30
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
Dan­ger is a beauti­ful thing when it is pur­po­seful­ly sou­ght out.
OPCM : 30
UROKI : 9
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 44
ZWINNOŚĆ : 4
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Metamorfomag

Sowia poczta - Page 13 Empty
PisanieTemat: Re: Sowia poczta   Sowia poczta - Page 13 I_icon_minitime13.05.20 23:51

25 maja 56'

Posyłając sowy miał już w głowie ułożony plan, który czym prędzej zapragnął wprowadzić w życie. Potrzebowali nowych sojuszników, niezbędni im byli wierni towarzysze lojalnie podchodzący do sprawy oraz wywiązujący się ze swoich obowiązków nie czynem, a słowem. Ostatnie miesiące uświadamiały szatynowi, iż brakowało nie tylko świeżej werwy, ale przede wszystkim owocnego zaangażowania pozwalającego szerzej rozłożyć skrzydła. Być może problem leżał w informatorach, być może ostatni sukces poglądów związanych z wyplewieniem szlamu pozwolił osiąść na laurach z przekonaniem, że ostateczna wojna została wygrana. Drew z natury wolał zapobiegać niżeli później myśleć nad rozwiązaniem kolejnego problemu, a wbrew wszelkim słowom był pewien, iż takowy w niedalekiej przyszłości nadejdzie.
Musieli stworzyć z Londynu twierdzę. Zmuszeni byli zbudować bezbłędne, wyjątkowo trwałe mury uniemożliwiające komukolwiek nieproszonemu zapędzić się dalej jak pod sam ich brzeg. Potrzebowali wartowników, niezbędne były uszy i oczy w każdym możliwym odłamie Ministerstwa Magii oraz wszelkich innych, istotnych instytucji. Koniecznym było mieć nieustanny wzgląd do danych związanych z rejestracją, do transakcji lądowych, wodnych i nawet cholernego Gringotta, który był otoczony parszywą, goblińską fosą. Informacja była podstawą, umożliwiała wyprzedzenie nie tylko o krok, a kilkanaście co zawsze zapędzało wroga w kozi róg. Nie mogło brakować im czujności, nie mogli lekceważyć żadnych znaków i ignorować płynących ostrzeżeń, bowiem i tak już popełnili nader wiele błędów. Czarny Pan wówczas był zadowolony, lecz czy będzie nadal, kiedy pod ich władzą niepostrzeżenie rozpęta się kolejna bitwa? Nie, wtem zapłacili by kolejni – najwyższą cenę.
Pojawiając się w umówionym miejscu nie pokwapił się o krótki spacer. Czarna mgła rozciągnęła się na niebie, po czym zbierając w jednym punkcie runęła wprost na brukowaną uliczkę i wyłoniwszy się z jej kłębów rozejrzał się po okolicy w poszukiwaniu znajomych twarzy. Nie dostrzegając nikogo nie poczuł złości – mieli jeszcze czas, a on jak zwykle zjawił się przed umówioną godziną. Chwyciwszy piersiówkę oparł się plecami o jeden z budynków i upił z niej spory łyk licząc, że nie zmuszą go do nader długiego oczekiwania. Nie lubił marnować płynących minut, bowiem w trakcie nich mógł zrobić coś o wiele bardziej pożytecznego.







The eye sees only what the mind is prepared to comprehend
Powrót do góry Go down
Elvira Multon
Elvira Multon

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t6546-elvira-multon https://www.morsmordre.net/t6581-kim https://www.morsmordre.net/t6579-don-t-do-that-to-yourself#167665 https://www.morsmordre.net/f212-pokatna-20-4 https://www.morsmordre.net/t6632-skrytka-bankowa-nr-1656 https://www.morsmordre.net/t6583-elvira-multon
Zawód : Były uzdrowiciel, przyjmę zlecenie na leczenie
Wiek : 28 lat
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
Darling, darling, doesn't have a problem
Lying to herself 'cause her liquor's top shelf
OPCM : 0
UROKI : 1
ELIKSIRY : 5
LECZENIE : 22
TRANSMUTACJA : 10
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 2
Genetyka : Czarownica
its alarming

Sowia poczta - Page 13 Empty
PisanieTemat: Re: Sowia poczta   Sowia poczta - Page 13 I_icon_minitime16.05.20 12:36

Od dawna oczekiwała tego listu. Żonglując czasem między zleceniami uzdrowicielskimi, nawiązywaniem relacji z Selwyn - pierwszej od dawna oferty pracy, która nie była uwłaczająca i przyjmowana z desperacją - oraz godzinami ćwiczeń obcych dziedzin magii, których po niej oczekiwano, wyglądała tej jednej sowy, która miała udowodnić wreszcie, że wszystko, co robi, nie jest jedynie próżnym zaangażowaniem. Szala zwycięstwa od dłuższego czasu przechylała się w Londynie na jedną stronę, a Elvira po tygodniach zmuszona była przyznać, że odpowiada jej takie miasto. Ulice milczące, pozbawione mugolskiego zaduchu, pyłu i brudu, który wcześniej osiadał w każdym zakamarku, a teraz z każdym dniem było go coraz mniej. Nie musiała się wreszcie ukrywać, okrywać kapturem, znosić irytujących spojrzeń tępaków, gdy drogę do parku lub do szpitala przebywała w obszernych, czarodziejskich szatach, bo panującą dotychczas mugolską modę uważała po prostu za szpetną. Magia panowała teraz wszędzie, stała na pierwszym miejscu. Do tej pory Elvira darzyła mugoli i szlamy nie mniejszą obojętnością niż muchy osiadające na parapecie, ale smakując nowe doktryny Ministerstwa zrozumiała, że odpowiada i zawsze odpowiadała jej rola pańska, wyższość, która była jej przyrodzona i zasłużona.
Nie pragnęła już wyłącznie zgłębiania tajników mrocznej wiedzy, której przed miesiącami doznała na własnej skórze - chciała też stać się strażnikiem nowego, właściwego porządku. Porządku, w którym to ona była władcą.
Na miejsce spotkania przybyła kilka minut przed czasem, bez kaptura, bez makijażu, bez żadnych cech wzbudzających wzmożoną uwagę - nawet piękne, jasne włosy związała dość niedbale w przeciętny warkocz, by nie rzucać się w oczy nordyckimi rysami. Było ciepło, zrezygnowała z płaszcza i zamiast tego przywdziała czarodziejską szatę bez zarysowanych kształtów, za to z subtelnym, granatowym grawerem na rękawach. Po pobieżnej ocenie wyglądała jak stażysta z apteki na rogu, może posłaniec. Zapamiętała, że w pewnych miejscach najlepiej było sprawiać przeciętne wrażenie.
Dostrzegła Drew stojącego samotnie już w drodze do umówionego miejsca.
- Witaj - Bardzo nie chciała sprawiać wrażenia podekscytowanej, ale niektóre emocje zawsze pozostawały widoczne w oczach. - Na każde spotkanie przychodzisz z piersiówką? - Nie mogła się powstrzymać od tej uwagi, a może po prostu chciała powiedzieć cokolwiek, wiedząc dobrze, że ulica nie była miejscem na rozmowę o sprawach istotnych.




Elvira E. Multon
For the first time
I feel wicked


Powrót do góry Go down
Belvina Blythe
Belvina Blythe

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t7692-belvina-blythe https://www.morsmordre.net/t7734-senu https://www.morsmordre.net/t7733-belvina https://www.morsmordre.net/f152-grimmauld-place-5-8 https://www.morsmordre.net/t8111-skrytka-bankowa-nr-1850#231862 https://www.morsmordre.net/t7735-belvina-blythe
Zawód : Uzdrowicielka | Alchemiczka
Wiek : 26 lat
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
Nasze miejsce jest tutaj
W nocy
Bez nikogo
OPCM : 5
UROKI : 0
ELIKSIRY : 10
LECZENIE : 20
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej

Sowia poczta - Page 13 Empty
PisanieTemat: Re: Sowia poczta   Sowia poczta - Page 13 I_icon_minitime21.05.20 20:21

Wychodząc z domu i zmierzając w stronę Pokątnej, pokonywała bliźniaczą trasę względem tej sprzed kilkunastu dni. Tak samo szybkim krokiem, aby bez ociągania się  przejść do umówionego miejsca. Kierunek ponownie ten sam, lecz tym razem nie miała pojęcia, jaki jest cel spotkania, a brak konkretów budził mieszane odczucia, ale zdecydowanie nie obawę. Może było to jednak błędem? Nie chciała nawet gdybać, kiedy i jak bardzo przyjdzie jej zapłacić za nawet tak szczątkowe zaufanie względem nadawcy listu, by bez dopytywania o powody podjąć decyzję, czy chce gdziekolwiek iść… a już zwłaszcza tam. Wbrew temu, co najpewniej kpiąco insynuował Macnair, Nokturn nie był jej ukochanym miejscem i nadal najchętniej nie zapuszczałaby się w te rejony. Co prawda w ostatnich kilku miesiącach bywała tam częściej niż w całym swoim dotychczasowym życiu i za każdym razem mogła odpuścić, a tego nie robiła. Tym razem pozornie też mogła zignorować wiadomość, jednak wiedziona w dużej mierze jak zawsze zgubną ciekawością, postanowiła iść i nie prowokować, gdy ostatnie słowa listu jawnie wskazywały na możliwą negatywną reakcję względem próby odmowy. Z niezrozumiałego powodu i bardziej niż zwykle chciała dowiedzieć się, cóż ten dokładnie wymyślił oraz czemu chciał w to wpakować właśnie ją i właśnie teraz.
Docierając prawie na umówione miejsce, powróciła myślami do ostatniej rozmowy, którą przyszło im toczyć, a która po czasie tworzyła pytania, na które może przyjdzie jeszcze dziś dostać odpowiedzi, o ile będzie ku temu okazja. Coraz mniej żyła złudzeniami, wiedząc już, że pozostając w stolicy, nie było miejsca na niezgadzanie się z obecną polityką. Sam szpital przesiąkł poparciem wobec zmian, jakie zaszły, a dyrektor najwyraźniej pilnował, aby nikt kto zachował stanowisko, nie wyłamywał się.
Osobiście miała do tego nadal neutralny stosunek, coraz bardziej jednak pojmując, że to, co słyszała na co dzień w rodzinnym domu, było bliższe prawdy i wypadało w końcu pogodzić się z tym faktem. W jej przypadku neutralność nie była bezpieczną ani możliwą opcją, co niekoniecznie jej się podobało.
Zwolniła na moment krok, dostrzegając dwie sylwetki majaczące w cieniu budynków. Pierwszą rozpoznała zdecydowanie szybciej, druga kobieca pozostawała zagadką, aż do chwili, gdy stanęła obok. Nie znała Multon osobiście, kojarzyła ją jedynie z korytarzy, a gdyby nie plotki o wyrzuceniu z pracy, najpewniej nawet nie powiązałaby personaliów z konkretną osobą. Zahaczało to o lekką ignorancję, lecz nigdy nie czuła potrzeby znać uzdrowicieli z innych oddziałów.
Spojrzała przelotnie na oboje, ale poza skinięciem na powitanie nie zrobiła nic. Darowała sobie mówienie czegokolwiek, zagajania rozmowy o niczym. Zwłaszcza że tego już najwyraźniej próbowała Multon.




Pozwala ci być obok
A nie ma lepszego miejsca, niż obok
Powrót do góry Go down
 

Sowia poczta

Powrót do góry 
Strona 13 z 13Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 11, 12, 13

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: City of London :: Ulica Pokątna-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-20