Wydarzenia


Ekipa forum
Wnętrze sklepu
AutorWiadomość
Wnętrze sklepu [odnośnik]10.03.12 22:57
First topic message reminder :

Wnętrze sklepu

★★★
Zaraz po przejściu przez drzwi rzuca się w oczy kontuar, niegdyś ponoć szklany, przezroczysty, umożliwiający zobaczenie najróżniejszych, czarno magicznych eksponatów. Dziś? Zakurzony, pokryty stylową pajęczyną, głównie od środka, praktycznie nie ukazujący niczego. Jedynie niewyraźne kształty, bliżej niezidentyfikowane obiekty znajdują się w nim. Kontuar doskonale chroni dalsze rejony sklepu, otoczone ciemnością, zazwyczaj niedostępne dla klientów. Dookoła pełno gablotek, szaf, komód, komódek, każda zastawiona po brzegi niebezpiecznymi, lecz jakże interesującymi przedmiotami. Wszędzie klasyczny wystrój, kurz, brud, pajęczyny i rozkładające się owady.
[bylobrzydkobedzieladnie]

...
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Wnętrze sklepu - Page 11 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Re: Wnętrze sklepu [odnośnik]22.03.22 10:06
Przedłużająca się cisza z wolna dawała Claire do zrozumienia, iż może rzeczywiście sklep został opuszczony, bądź prowadzi go wybitnie głucha osoba. Mógł także pełnić rolę pułapki, wszak każda niewprawiona w podstępach oraz łasa na błyskotki istota, usłyszawszy w odpowiedzi ciszę, napchałaby kieszenie magicznymi przedmiotami i wzięła nogi za pas. Wszystko potoczyłoby się szybko, zaalarmowany właściciel wyrósłby spod ziemi i wyciągnął konsekwencje wobec gagatka, na myśl czego kącik ust panny Fancourt drgnął w uśmiechu, rozbawiony (nie)komiczną sytuacją. Już z pewnym poczuciem zawodu zaczęła przekopywać w umyśle inne, podobne temu miejsca, w których mogłaby szukać pomocy, kiedy z krainy fantazji wyrwał ją stukot kroków zbliżającego się pracownika.
- Wnioskując po wystroju wnętrz, zamknięty jest od wieków. - Albo ktoś zapomniał zdjąć dekoracji z Nocy Duchów… Nie kryjąc ironicznej nuty w tonie głosu, dopiero wtedy skupiła wzrok na wnikającym za kontuar mężczyźnie. Przystojna twarz niezbyt pasowała do zastanego wnętrza sklepu, zwłaszcza biorąc pod uwagę elegancki strój. Dzięki swej niezwykłej spostrzegawczości szybko znalazła elementy wyróżniające czarodzieja od przeciętnych mieszkańców Nokturnu. Materiał jego stroju bił szlachetnością, a nie płowiałą szmatą, zaś spinki do mankietów błyszczały złotem. Tylko umieszczonego na sygnecie wzoru nie była w stanie rozpoznać, nie z tej odległości, bez lepszego przyjrzenia się. Zresztą nie musiała, z dwóch nazwisk sygnujących sklep z czarnomagicznymi przedmiotami tylko jedno mogło poszczycić się pozycją na liście angielskich rodów szlachetnych.
- Cenię sobie spokój i prywatność, a w dzisiejszych czasach coraz częściej słyszy się o tych, którzy za nic mają sobie cudzą własność - odezwała się po chwili, wracając spojrzeniem do oczu Edgara. Przestąpiła kilka kolejnych kroków, zatrzymując się przy kontuarze, aby i własne dłonie oprzeć na drewnianej ladzie. - Jako że trudno dziś o wykwalifikowanych geomantów szukam inspiracji. Czy znajdę coś niezwykłego w pańskim sklepie, lordzie Burke? - Ciemne tęczówki zawisły nań wyczekująco, a męska twarz i jej zaczęła z wolna wydawać się znajoma. Rzadko bywała w tym miejscu, więc spotkanie na Nokturnie raczej nie wchodziło w grę. Elegancji strój wskazywał na to, że on także nie często opuszczał cztery ściany własnej rezydencji, więc prawdopodobieństwo zapoznania poza granicami Anglii ponownie spadało. Naraz na myśl Claire przyszedł dawny przyjaciel, lord Bulstrode, który swą postawą i wiecznie idealnie ułożoną fryzurą również nie pasował do greckich ruin, a jednak to tam mieli okazję zacieśnić relację. Czyżby podobnych jemu poszukiwaczy przygód było więcej?
Claire Fancourt
Zawód : klątwołamaczka w banku Gringotta
Wiek : 31
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
if it scares you it might be
a good thing to try
OPCM : 17 +4
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 6 +1
ZWINNOŚĆ : 11
SPRAWNOŚĆ : 11
Genetyka : Czarownica

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t10616-claire-fancourt https://www.morsmordre.net/t10763-atena#326881 https://www.morsmordre.net/t10764-claire#326882 https://www.morsmordre.net/f404-gloucestershire-cranham-the-mulberry-house https://www.morsmordre.net/t10762-skrytka-bankowa-nr-2336#326880 https://www.morsmordre.net/t10765-claire-fancourt#326891
Re: Wnętrze sklepu [odnośnik]24.03.22 17:59
Edgar powiódł spojrzeniem po wnętrzu sklepu, choć przecież znał go doskonale. Prawdę mówiąc, już dawno temu przestał zauważać panujący tu brud. Niemalże dorastał w otoczeniu kurzu i tych wszystkich pajęczyn, które miały nadawać miejscu specyficzną aurę tajemnicy. Domyślał się, że dekoracje spełniały swoją rolę – sklep funkcjonował nieprzerwanie od kilkudziesięciu lat, mając za klientów dużą część elity magicznego społeczeństwa. Niewielu gości śmiało zwrócić na to uwagę, przynajmniej nie ci, którzy niewiele wiedzieli o działaniu czarnej magii. – Coś by pani zmieniła? – Nie zamierzał wprowadzać zaproponowanych przez nią zmian, niemniej postanowił się z nią chwilę podroczyć. Spryskała wnętrze różanymi perfumami? Rozłożyła dywan pod ich stopami? Nokturn rządził się swoimi prawami, których kobieta nie musiała rozumieć. Choć im również zdarzało się zbłądzić do sklepu w poszukiwaniu wrażeń, ostatnio nawet częściej niż zazwyczaj.
Jeżeli o to chodzi, nie mogła pani... – szybki rzut oka na jej dłonie, oparte o ciemne drewno kontuaru – ...panna trafić w lepsze miejsce – stwierdził, a głos przez cały czas miał dość cichy i stonowany, jakby nie chciał nim zaburzać spokoju tego miejsca. Spokoju tylko pozornego, bo przedmioty na zakurzonych półkach przechowywały w sobie zaskakująco dużo magii. – Zapewniamy dyskrecję wszystkim klientom – zapewnił, przesuwając dłonie na krawędź kontuaru. Od podejrzanych czarodziejów, którzy z pewnością wykorzystywali zakupione tu przedmioty do niecnych celów, po młodych gniewnych lordów, podekscytowanych samą wizją zakupu czegoś rzadkiego i nielegalnego. Edgar skłamałby, mówiąc, że nigdy tych ludzi nie oceniał – krytykował ich poczynania i wybory, ale nie dzielił się tymi myślami na głos. Wszyscy Burke'owie zdawali sobie sprawę, że zaufanie jakim ich darzono, było niezbędne w tym zawodzie. Głupio byłoby je stracić przez zbyt długi język.
Inspiracji? – Uniósł nieznacznie brew w wyrazie zdziwienia. Właśnie dlatego nigdy nie przepadał stać za kontuarem, a już szczególnie w młodości, kiedy miał to nakazane. Nie lubił niezdecydowanej klienteli, która zdawała się szukać niesprecyzowanych wrażeń, a on przecież nie potrafił czytać ludziom w myślach. – Gwarantuję, że mamy w asortymencie wiele niezwykłych przedmiotów. Zależy czego panna szuka – wzruszył ramionami, nie podejrzewając kobiety o posiadanie szczególnie bogatej wiedzy na temat czarnej magii i wszystkiego co z nią związane. Wyszedł zza lady i stanął przed wysokim regałem, rozglądając się za niedużym czarnym kuferkiem. W końcu go spostrzegł: delikatnie wyjął przedmiot spod innego pudełka, ścierając dłonią warstwę kurzu.
To jest ciekawe – stwierdził, otwierając wieko. W środku znajdowała się delikatna srebrna bransoleta. – Wymusza posłuszeństwo wobec osoby obdarowującej. W przypadku sprzeciwu przedmiot się nagrzewa i staje coraz cięższy. Nie da się go zdjąć – wytłumaczył pokrótce, zerkając na kobietę. Klątwa nie należała do szczególnie skomplikowanych, ale biżuteria sama w sobie była misternie wykonana, przynajmniej według Edgara. – Radzę tego nie dotykać – pouczył kobietę, zdejmując jeszcze z półki za sobą drugie, dużo mniejsze pudełko, w którym znajdowała się para złotych kolczyków. Otworzył je i podsunął bliżej. – Te kolczyki z kolei przyspieszają proces starzeniaKlątwa Zazdrośnicy, popularna wśród pań. Posiadał w sklepie kilka prawdziwych rarytasów, ale nie były one przeznaczone dla przypadkowych oczu, nie leżały też w widocznym miejscu. Wydawało mu się jednak, że przedstawiona biżuteria w zupełności zadowoli nieznajomą, tak jak wiele innych osób przed nią, szukających w sklepie Borgin&Burke dodatkowej porcji wrażeń. Zamilkł, wyczekująco spoglądając na kobietę. Czy to były wystarczająco niezwykłe przedmioty?


We build castles with our fears and sleep in them like
kings and queens

Edgar Burke
Zawód : nestor, B&B, łamacz klątw
Wiek : 35
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
Gdybym był babą, rozpłakałbym się rzewnie nad swym losem, ale jestem Burkiem, więc trzymam fason.
OPCM : 25 +5
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 5
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 30 +1
ZWINNOŚĆ : 2
SPRAWNOŚĆ : 9
Genetyka : Czarodziej

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t3108-edgar-burke#51071 https://www.morsmordre.net/t3159-nie-stac-mnie-na-wlasna-sowe#52274 https://www.morsmordre.net/t3158-gburek#52271 https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t4912-skrytka-bankowa-nr-811#106945 https://www.morsmordre.net/t3160-edgar-burke#52278
Re: Wnętrze sklepu [odnośnik]25.03.22 11:48
Spojrzenie mężczyzny sięgające okolicznych półek było nad wyraz wymowne, świadczące o tym, że lord Burke niezbyt przykłada wagę do wystroju sklepu. Wygląd czarodzieja wskazywał na to, iż mógł należeć do estetów, jednak bardziej ceniących sobie praktyczność, niż mnogość zdobień. Oczy o barwie burzowego nieba zdawały się być obojętne na otaczającą je przestrzeń. Czy to dlatego, że był niewrażliwy na uwagi, a może wręcz przeciwnie, utrzymywał w ten sposób fason, nie chcąc przyznawać się do żadnych słabości? Claire przestąpiła z jednej nogi na drugą, na zadane pytanie również rozglądając się po półkach. Do czego to doszło, by ktoś pytał ją o sugestie w kwestii wnętrz? Państwo Fancourt znieśliby się gromkim śmiechem, jednocześnie karmiąc złudliwą nadzieją, że oto nadszedł czas, by pierworodna stała się kobietą godną miana innego, niż wyłącznie starej panny.
- Rozumiem, że pańscy klienci cenią sobie prywatność, ale sądzę przetarcie szyb szmatą czy pozbycie się kurzu mogłoby pozytywnie wpłynąć na odbiór tego miejsca - stwierdziła po chwili krótkiego namysłu, nie mając wciąż pewności czy lord Burke aby na pewno chciał słyszeć jej zdanie w tym temacie. - No chyba że taki był cel, by nikt nie chciał przesiadywać tu zbyt długo, to udało się bezbłędnie - dodała z przekąsem, wracając ciemnym spojrzeniem do twarzy czarodzieja. Sklep przy ulicy Śmiertelnego Nokturnu mógł być też wyłącznie przykrywką dla interesów dziejących się na zapleczu, gdzie dobijano prawdziwych biznesów, co wcale nie byłoby dziwne, biorąc pod uwagę wątpliwą moralność osób, krążących w okolicy. Tylko skoro tak, to po co sygnować taki lokal własnym nazwiskiem?
Odwróciła się za mężczyzną, uważnie obserwując każdy z jego kroków, kiedy wychodząc zza kontuaru sięgał wzrokiem po zastawionym różnorodnymi przedmiotami regałem. Ledwie zauważenie ściągnęła ze sobą brwi, gdy poprawił się, nie dostrzegając na jej dłoni obrączki, a więc jednak przykładał wagę do szczegółów - to dobrze. Od razu przeniosła wzrok na wnętrze pierwszego pudełka, odruchowo splatając ręce na plecach. Zaklęte przedmioty miały to do siebie, że kusiły swoją mocą, przyciągając charakterystycznym dla siebie magnetyzmem, niczym błysk w trawie zachłanną srokę.
- Bardzo dokładne wykonanie - stwierdziła, przyglądając się nieco dłużej srebrnej bransolecie, która mimo walorów estetycznych, nie do końca odpowiadała potrzebom Claire. - Wszystkie artefakty są importowane, czy zaklinacie je też na miejscu? - Własne umiejętności w nakładaniu klątw wciąż pozostawały wiele do życzenia, a głód wiedzy naciskał tym mocniej, kiedy orientowała się, że nie wszystko jest w stanie zrobić samodzielnie. Niechętnie korzystała z pomocy, częściej chcąc zdobyć informacje i na własnej skórze przetestować praktykę, niż zlecać wykonanie innym, lecz przede wszystkim lubiła wiedzieć jakie ma możliwości.
Z trudem powstrzymała parsknięcie śmiechem, zaciskając usta w wąską linijkę na widok kolczyków. Klątwa Zazdrośnicy była jej dobrze znana, krążyło wszak wokół niej wiele żartów, jakoby marniejący, tracący na prestiżu zaklinacze, mieli na zamówienie zdesperowanych kobiet kreślić wyłącznie runę Ehwaz na różnorakiej biżuterii, wręczanej później w fałszywej sympatii nielubianym koleżankom. Mogła być bardziej konkretna w określaniu swoich poszukiwań, nic dziwnego, że została potraktowana jak pierwsza z brzegu, niedoświadczona kobieta.
Jakże urocze…
- Przepraszam, nie chcę marnować pańskiego czasu - zastrzegła od razu, choć na jej rozbawionej twarzy nie można było dostrzec speszonego cienia. Choć czarodziej mógł sprawiać wrażenie sympatycznego, z kim spędzenie kilku dodatkowych minut nie okaże się być ciosem dla jakże napiętego grafiku, to ceniła sobie klarowność tematu i stawianie spraw jasno. - Gdy wspomniałam o geomantach, miałam na myśli klątwy ściśle związane z miejscami - wyjaśniła, przeczuwając że lord Burke mógł tu dziś być wyłącznie w drodze wyjątku i o czarnej magii wiedzieć tyle, co nic. Wolałaby zamienić kilka słów z kimś bardziej kompetentnym, ale najwidoczniej poza nim nie było tu nikogo więcej. - Czy prócz samych zaklętych artefaktów posiadacie w sprzedaży także księgi? Szczególnie zastanawiają mnie innowacyjne możliwości łączenia ze sobą run, jak choćby Jera i Tiwaz, by sprawdzić czy Klątwa Krwi wzmocniona o właściwości pogłębiające zmęczenie fizyczne uniemożliwi intruzowi opuszczenie pułapki o własnych siłach.
Claire Fancourt
Zawód : klątwołamaczka w banku Gringotta
Wiek : 31
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
if it scares you it might be
a good thing to try
OPCM : 17 +4
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 6 +1
ZWINNOŚĆ : 11
SPRAWNOŚĆ : 11
Genetyka : Czarownica

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t10616-claire-fancourt https://www.morsmordre.net/t10763-atena#326881 https://www.morsmordre.net/t10764-claire#326882 https://www.morsmordre.net/f404-gloucestershire-cranham-the-mulberry-house https://www.morsmordre.net/t10762-skrytka-bankowa-nr-2336#326880 https://www.morsmordre.net/t10765-claire-fancourt#326891
Re: Wnętrze sklepu [odnośnik]27.03.22 22:56
Odpowiedź kobiety była bezczelna, ale Edgar nie zwykł przejmować się takimi błahostkami. Westchnął więc cicho, przenosząc wzrok z dorodnej pajęczyny gdzieś w rogu na twarz męczącej klientki. W końcu sam ją o to zapytał. – Nie wiem czy pozytywny odbiór tego miejsca nie kłóci się z jego interesami – odparł, bo czy pomieszczenie, w którym jest jasno i kolorowo powinno zajmować się najczarniejszą ze wszystkich dziedzin magii? Tu miała panować tajemnicza i nieprzyjemna aura, sprzyjająca tak specyficznym zakupom. Bardziej wyrafinowani klienci byli zapraszani dalej, gdzie panował już bezwzględny porządek. – Mniej więcej – skwitował, nie mając zamiaru wdawać się w dalszą dyskusję. Przede wszystkim nie lubił długich rozmów, a już z pewnością nie z obcym człowiekiem na taki temat. Dlatego też przekierował konwersację na inne tory, choć nie tak płynnie, jak zapewne by się po nim spodziewano. Pokazał klientce pierwsze dwa przedmioty, które uznał za interesujące dla większości osób jej pokroju. Wydawało mu się, że któryś z nich trafi w jej gusta lub przynajmniej pokieruje dalej w odpowiednią stronę i w końcu znajdą to, czego potrzebuje, lub rozstaną się bez dalszego zawracania sobie głowy. I po części ten plan się udał, choć nie tak, jak Edgar się spodziewał. Uniósł pytająco brew, a po pomieszczeniu rozniósł się cichy trzask zamykanego pudełeczka z kolczykami. Teraz już wiedział, że Klątwa Zazdrośnicy jej nie zadowoli.
Cieszę się, nie lubię marnować czasu – odparł, przysuwając oba ciemne pudełka na swoją stronę kontuaru. Odłożył je na niższą półkę, skrytą przed wścibskimi oczami klienteli. Zapewne rano ktoś odłoży je na swoje miejsce.
Wyprostował się, milcząc przez krótką chwilę, jakby ważąc następne słowa. Wyglądało na to, że jednak źle ją ocenił na początku. – Mogła panna od tego zacząć – mruknął niezadowolony, choć jednocześnie poczuł ulgę, że nie będzie musiał dalej wyciągać ładnych błyskotek. – Oczywiście – odparł. – Możemy też sprowadzić konkretne pozycje na zamówienie – dodał, choć po wyjściu z Międzynarodowej Konfederacji Czarodziejów stało się to bardziej pracochłonne. – Nie spotkałem się jeszcze ze wzmacnianiem Klątwy Krwi w ten sposób – przyznał, zamyślając się na chwilę. – Opuszczenie terenu po takim osłabieniu jest trudne samo w sobie. Raczej spotykałem się z użyciem runy ehwaz, by jeszcze bardziej wzmocnić osłabienie organizmu. Pani pomysł w zasadzie dąży do tego samego, ale od drugiej strony – zauważył, ożywając nieznacznie, lecz w końcu zeszli na temat, który faktycznie znał i którym się interesował. A zagwozdka, która została przed niego rzucona, wcale nie była taka prosta jak mogłoby się wydawać. – Można jeszcze spróbować z runą laguz, choć nie mają tak podobnego kształtu, podobnego kąta między ramionami. Możliwe, że tiwaz stworzy jednak stabilniejsze połączenie – stwierdził, odbijając się od kontuaru. – Proszę poczekać, przyniosę księgi – zniknął za drewnianymi drzwiami. Podszedł do regału, który uginał się od ciężaru wielkich tomiszczy. Edgar sięgnął jednak po o wiele mniejszą, niepozorną książeczkę. Wydana zaledwie rok temu przez norweskiego badacza, niezbyt znanego, choć z głową pełną pomysłów. Chwycił też za dużo starszą pozycję, i proporcjonalnie o tyle większą, tym razem szkockiego specjalisty, który opisywał w niej swoje podróże po magicznych zakątkach Europy. Książka bardziej przypominała dziennik niż rozprawę naukową, ale spostrzeżenia pisarza dawały do myślenia. Przynajmniej Edgar wysoko oceniał obie pozycje. – Na początek mogę zaproponować te – powiedział, wyłaniając się z ciemności zaplecza. Teraz strój kobiety wydawał się naturalny, kobieta wyzwolona, takie najczęściej trafiały do tego zawodu.


We build castles with our fears and sleep in them like
kings and queens

Edgar Burke
Zawód : nestor, B&B, łamacz klątw
Wiek : 35
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
Gdybym był babą, rozpłakałbym się rzewnie nad swym losem, ale jestem Burkiem, więc trzymam fason.
OPCM : 25 +5
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 5
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 30 +1
ZWINNOŚĆ : 2
SPRAWNOŚĆ : 9
Genetyka : Czarodziej

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t3108-edgar-burke#51071 https://www.morsmordre.net/t3159-nie-stac-mnie-na-wlasna-sowe#52274 https://www.morsmordre.net/t3158-gburek#52271 https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t4912-skrytka-bankowa-nr-811#106945 https://www.morsmordre.net/t3160-edgar-burke#52278
Re: Wnętrze sklepu [odnośnik]29.03.22 13:41
Jak pozytywny odbiór tego miejsca miałby kłócić się z jego interesami? Czy czarna magia nie została wreszcie wprowadzona do kanonu przedmiotów obowiązkowych w Hogwarcie? Czy nowy, panujący obecnie ład nie sprzyjał rozwojowi nauki w tej dziedzinie, zachęcając coraz to młodsze pokolenia do parania się każdą magią, nie tylko tą uznaną powszechnie za niegroźną dla nastoletnich umysłów? Za czasów pobytu Claire w szkole magii i czarodziejstwa program nauczania nie był tak rozwinięty, a pierwsze tajniki czarnej magii poznała o wiele później, już podczas ekspedycji, na którą to niechętnie ją wysłano ze względu na obawy o słabości kobiecej płci. Teraz, po dziesięciu latach od tamtego momentu, nastawienie do tych tajemnych arkanów nie powinno być już tak sceptyczne i niechętne. Nie powinno, a więc dlaczego wciąż ukrywać się za sztucznymi pajęczynami?
- To sklep sygnowany pańskim nazwiskiem, a więc i do pana należy decyzja z czym ma być kojarzony. - Czyżby udało jej się nieświadomie nadepnąć na odcisk? Nastawienie lorda Burke sugerowało, że albo się z nią nie zgadzał, będąc zadowolonym z wystroju lokalu i oburzonym z faktu, iż ktoś mógł go krytykować, albo i zgadzał, lecz przytakiwanie obcej kobiecie godziło w jego dumę. Choć czasem można było odnieść odmienne wrażenie, pannie Fancourt nie zależało na złośliwościach dla samego sprawiania innym przykrości, to była domena Cilliana. Zgodziła się na porzucenie tematu, podobne pogawędki uznając za zbędne.
Dostrzegła błysk zainteresowania w błękitnym spojrzeniu, po wcześniejszym spochmurnieniu na wieść, iż to nie błyskotki były przedmiotem jej zainteresowania. Czyżby zdążyła już zdobyć ujemne punkty i stać się niechcianym klientem?
- Ma pan rację - przytaknęła, kryjąc zdziwienie wywołane znajomością starożytnych run u swojego rozmówcy. A więc jednak nie jest tu przypadkiem… - Przy laguz można by ją dodatkowo wspomóc othalą, mając na uwadze pierwotne instynkty i to, czym kieruje się ofiara w sytuacji kryzysowej. - W momencie, w którym człowiek znajduje się pod wpływem klątwy, instynkt nakazuje ucieczkę bądź obronę. W przypadku istoty mugolskiego pochodzenia, naturalny będzie bieg, w przypadku czarodzieja będzie to próba korzystania z magii. Zabezpieczenia należało nakładać z uwzględnieniem tego, kto może próbować dostać się do chronionego miejsca.
Oprowadziła mężczyznę wzrokiem, kiedy znikał za drzwiami. Opierając jedną dłoń o drewnianą ladę, bębniła nań rytmicznie palcami w oczekiwaniu aż lord Burke powróci z nowymi propozycjami, a gdy tylko wyłonił się z powrotem z zaplecza, omiotła spojrzeniem oba tomiszcza.
- Oh o tej słyszałam. - Wskazała dłonią starszą księgę pióra szkockiego autora. - Przyznaję, że to za sprawą rozważań Kenricka Fraisera zaczęłam się bardziej rozglądać, zamiast iść wciąż tymi samymi ścieżkami. - W podróże czarodzieja wprowadził ją dawny nauczyciel, polecając nigdy nie zawierzać wyłącznie jednemu źródłowi. Pełno było w świecie osób, które traktowały swoją pracę jako jedyną słuszną, starała się ich unikać szerokim łukiem. Zaraz utkwiła wzrok w niewielkim tomie norweskiego badacza i przysunęła książkę bliżej siebie, sprawdziła spis treści, by następnie pobieżnie przebiec wzrokiem po kilku przypadkowych stronach w poszukiwaniu czegoś, co przykuje jej wzrok. - Brakuje mi czasem przestrzeni, by zwyczajnie przetestować daną kombinację. - Nakładanie klątw miało to do siebie, że aby sprawdzić czy coś działa, ktoś musiał poddać się jej wpływowi. W obecnych czasach niejeden stwierdziłby, iż ochotników można znaleźć wielu, zaglądając do jednej z mugolskich wiosek, ale panna Fancourt nie chciała być kojarzona z tymi bezwzględnymi czarodziejami, którzy traktowali innych jak gorszych sobie. - A pan? Stosował kiedyś połączenia własnego autorstwa? Działały? - zainteresowała się, odwracając wzrok od książki. Czy lord Burke należał do tych, którzy wywyższali się nad resztę, pławiąc się w przeświadczeniu o byciu lepszym? Choć na takiego nie wyglądał, to parając się czarną magią musiał stosować podwójne standardy.
Claire Fancourt
Zawód : klątwołamaczka w banku Gringotta
Wiek : 31
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
if it scares you it might be
a good thing to try
OPCM : 17 +4
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 6 +1
ZWINNOŚĆ : 11
SPRAWNOŚĆ : 11
Genetyka : Czarownica

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t10616-claire-fancourt https://www.morsmordre.net/t10763-atena#326881 https://www.morsmordre.net/t10764-claire#326882 https://www.morsmordre.net/f404-gloucestershire-cranham-the-mulberry-house https://www.morsmordre.net/t10762-skrytka-bankowa-nr-2336#326880 https://www.morsmordre.net/t10765-claire-fancourt#326891
Re: Wnętrze sklepu [odnośnik]02.04.22 8:50
Nie dało się nie zwrócić uwagi na to, że kobieta ożyła, kiedy temat zszedł na klątwy. Swobodnie poruszała się w problematyce run i rzucała z nimi jak z rękawa, proponując dość oryginalne sposoby ich połączeń. Edgar sam musiał się dłużej zastanowić, próbując sobie wyobrazić działanie każdej z nich – kobieta pewnie spędziła wiele wieczorów na rozmyślaniach, on próbował złapać problem ad hoc. – Samo laguz jak najbardziej, ale jeżeli myśli pani o połączeniu tych dwóch pomysłów, nie jestem pewny, czy trzy runy to nie byłoby za dużo jak na jedną klątwę – zauważył, będąc raczej zwolennikiem starej szkoły, by korzystać z niewielkiej ilości run, ale za to silnych i dokładnie połączonych. Wiedział jednak, że coraz więcej osób skłania się ku zgoła innej teorii, by właśnie łączyć jak najwięcej run w jednym miejscu i tym samym znacznie utrudnić, czy też nawet uniemożliwić, złamanie klątwy.
Obserwował w ciszy jak kobieta przegląda zaproponowane przez niego księgi. Na zapleczu było ich więcej, ale wolał prezentować je stopniowo, by nie zarzucić klientki tuzinem możliwości. – Rozumiem, że jeździła pani na wyprawy? – Zagadnął, wnioskując z jej opinii na temat książki Kenricka Freisera. Oparł się plecami o regał za kontuarem, krzyżując dłonie na piersi. – Zajmuje się pani też klątwami nanoszonymi na przedmioty czy specjalizuje się pani typowo w klątwach obszarowych? – Dopytywał, ale miał w tym swój cel. Przydałaby mu się kolejna zdolna różdżka wśród pracowników sklepu i z pewnością mógłby zaoferować w zamian odpowiednią przestrzeń. Nie nawykł jednak zatrudniać ludzi z ulicy. – Czeka pani na pozwolenie? – Zaśmiał się gorzko, bo jeżeli bardzo by jej zależało, znalazłaby ochotników bez liku. Nie uznałby jej za bezwzględną czarownicę, a jedynie taką, która znajduje środki do celu.
Oczywiście – odparł, bo kimże był prawdziwy specjalista, jeżeli nie zdarzało mu się czasem eksperymentować. – Niestety nie zawsze – dodał, czując jak podświadomie swędzą go niewielkie blizny na całym ciele, których nabawił się w młodości właśnie przez taką pychę i nieuwagę. Podrapał się po ramieniu przez cienki materiał koszuli. – Każdy kto twierdzi inaczej kłamie w żywe oczy – westchnął, spoglądając na wiszący zegar za jej plecami. – Choć bardziej specjalizuję się w łamaniu klątw niż ich nakładaniu. A pani? – Odbił piłeczkę, spoglądając wyczekująco na odpowiedź.


We build castles with our fears and sleep in them like
kings and queens

Edgar Burke
Zawód : nestor, B&B, łamacz klątw
Wiek : 35
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
Gdybym był babą, rozpłakałbym się rzewnie nad swym losem, ale jestem Burkiem, więc trzymam fason.
OPCM : 25 +5
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 5
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 30 +1
ZWINNOŚĆ : 2
SPRAWNOŚĆ : 9
Genetyka : Czarodziej

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t3108-edgar-burke#51071 https://www.morsmordre.net/t3159-nie-stac-mnie-na-wlasna-sowe#52274 https://www.morsmordre.net/t3158-gburek#52271 https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t4912-skrytka-bankowa-nr-811#106945 https://www.morsmordre.net/t3160-edgar-burke#52278
Re: Wnętrze sklepu [odnośnik]05.04.22 9:20
Powstrzymała się przed komentarzem, słysząc wniosek jakoby trzy runy, to było za dużo, jak na jedną klątwę. Na błyskotkę wręczaną nielubianej koleżance pewnie tak, podobnie z zabezpieczeniem domu przed pomniejszymi złodziejaszkami, którzy próbują dorobić się na wojnie, tyle że kombinacje, z jakimi przychodzi mierzyć się pannie Fancourt nierzadko dalekie są od straganowych, cygańskich przekleństw.
- Najczęściej przychodzi mi pracować z przedmiotami. Goblińskich artefaktów okazuje się być pod dostatkiem - wspomniała o swoich pracodawcach, tylko sugestywnie wskazując na Bank Gringotta, nie wiedząc jaki stosunek miał do nich lord Burke. Skrzętnie ukryła także swoje niezadowolenie związane z brakiem w ostatnim czasie ekspedycji. Była szczerze przekonana, że teraz trwał najlepszy czas na podobne wyjazdy, szabrowanie niechronionych terenów, łamanie barier o słabszych zabezpieczeniach. Zamiast pogrążać się w niezadowoleniu korzystała z otrzymanego czasu na szlifowanie własnych umiejętności, by być już gotową na każdą nadchodzącą ewentualność.
Ciemne brwi powędrowały ku górze, a usta nieznacznie zacisnęły się w wąską linijkę. Nie mogła dziwić się szyderskiej próbie, miała przed sobą czarodzieja szlachetnej krwi, a ci szlachetni byli wyłącznie z tytułu, zwłaszcza w kręgach osób związanych z czarną magią. - Lubię się odpowiednio przygotować. Kreślenie run bez posiadania pewności, że potencjalnie może osiągnąć oczekiwany skutek wydaje się być skrajnie nierozsądne. Zwłaszcza kiedy można sprawdzić czy ktoś próbował już podobnych kombinacji. - Wymownie sięgnęła wzrokiem ku książkom. Wielu było takich, co to miotali zaklęciami na wszystkie strony, pysznie wierząc we własne umiejętności, Claire nie chciała być jedną z nich, nawet pod gorzkim śmiechem lorda Burke.
- Również - rzuciła krótko w odpowiedzi na zadane pytanie. - Mój nauczyciel zwykł powtarzać, że bez znajomości czarnej magii nie sposób być dobrym łamaczem klątw. Trzeba poznać jej zawiłości, sięgnąć do niuansów, a ja lubię ciekawostki. - Stąd żywe zainteresowanie skomplikowanymi łączeniami kolejnych run. Nakreślenie ich na pergaminie mogło wyglądać świetnie w teorii, jednak tylko dzięki sprawdzeniu tego w praktyce można było mieć pewność, że dana kombinacja osiągnie oczekiwany skutek. Nie powiodła wzrokiem za mężczyzną, by dostrzec jak sugestywnie sięga wskazówek zegara, ale sama nie zamierzała spędzać tu zbyt wiele czasu, zwłaszcza że spoczywające na interesującym ją tytule spojrzenie zdawało się być usatysfakcjonowane, a temat rozmowy schodził w prywatne rejony.
- Wezmę tę. - Wskazała na książkę norweskiego autora. Sięgnęła do sakiewki, zostawiając na blacie sklepowego kontuaru odliczone monety, zakupiony wolumin niewielkich rozmiarów chowając do kieszeni. - Dziękuję, lordzie Burke, liczę że wkrótce znów będzie nam dane wymienić się doświadczeniami. - Skinieniem głowy pożegnała czarodzieja, skusiwszy się nawet na uśmiech. Mimo przykrego pierwszego wrażenia związanego z beznadziejnym wystrojem lokalu Claire musiała przyznać, że właściciel w istocie zna się na rzeczy. Ceniła sobie konkretnych ludzi i dążenie do rozwiązania sprawy bez godzinnej pogadanki na nieistotne tematy. Wsuwając dłonie w kieszenie płaszcza opuściła sklep na Śmiertelnym Nokturnie, zapisując w pamięci, by zawitać tu w najbliższym czasie.

| zt
Claire Fancourt
Zawód : klątwołamaczka w banku Gringotta
Wiek : 31
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
if it scares you it might be
a good thing to try
OPCM : 17 +4
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 6 +1
ZWINNOŚĆ : 11
SPRAWNOŚĆ : 11
Genetyka : Czarownica

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t10616-claire-fancourt https://www.morsmordre.net/t10763-atena#326881 https://www.morsmordre.net/t10764-claire#326882 https://www.morsmordre.net/f404-gloucestershire-cranham-the-mulberry-house https://www.morsmordre.net/t10762-skrytka-bankowa-nr-2336#326880 https://www.morsmordre.net/t10765-claire-fancourt#326891
Re: Wnętrze sklepu [odnośnik]27.01.23 15:55
|10.06.1958

Kształtowanie liści i elementów roślinnych zawsze było najtrudniejsze. Pochylając się nad delikatną formą srebra, rylcem o diamentowym zakończeniu, lady Burke kształtowała wijące się łodygi bluszczu wokół ametystu jaki miał znaleźć się w talizmanie. Małe dzieło sztuki jakim miał stać się naszyjnik trzymała pod lupą, dzięki której widziała wszelkie szczegóły tworzonego zdobienia. Odchyliła się nieznacznie, aby rozmasować zesztywniały kark. Zerknęła na zegarek, a ten wskazywał, że od ponad godziny pochylała się nad jednym detalem. Z każdym kolejnym zamówieniem była coraz lepsza w swoim fachu. Patrząc wstecz na swoje pierwsze dzieła nie miałaby śmiałości teraz ich pokazać, uważała, że są toporne i bez polotu. W tej chwili skupiała się najdrobniejszych detalach, co sprawiało, że praca nad zamówieniami schodziła jej dwa razy dłużej. W tym właśnie momencie do pracowni zszedł jeden z pracowników informując, że przybył klient, który chce rozmawiać tylko z lady Burke. Młoda czarownica poprawiła mankiety koszuli, po drodze zerknęła w lustro jak się prezentuje i zadowolona ze swojej nienagannej postawy ruszyła do głównego wnętrza sklepu.
Przy ladzie czekał mężczyzna, dość chudy o wysokim czole i podłużnym podbródku. Jasnoniebieskie oczy były głęboko osadzone, a na długim nosie tkwiły okulary spod których spoglądał na wychodzącą z zaplecza niewysoką czarownicę.
-Lady Burke - ukłonił się nisko, wyciągając zza szaty zwinięte kartki papieru. -Dziękuję, że mnie pani przyjęła, to dla mnie bardzo ważne. Agustus Blarwoorth, do usług.
-Miło mi pana poznać, panie Blarwoorth, w czym mogę pomóc. - Primrose przystanęła po drugiej stronie czekając, aż mężczyzna wyjawi powód swojego przyjścia, a dokładniej jego szczegóły. Zawsze wysłuchiwała dokładnie klientów, badała ich potrzeby i tego czego szukali w sklepie na Nokturnie. Nie każdy bowiem wiedział czego może się spodziewać, ale każdy z nich zadawał wiele pytań.
-Lady Burke, odnalazłem w moim domu, takie oto rysunki czy też szkice amuletów. Były one w mojej rodzinie przekazywane z pokolenia na pokolenie, ale zaginęły. Pragnąłbym je odtworzyć. - Mężczyzna położył na blacie rzeczone kartki, jakie natrafił w rodzinnych skrytkach. Już po samym papierze Primrose mogła śmiało stwierdzić, że przeleżały dość długi czas w ukryciu. Szkice były w miarę dokładne, przedstawiały głównie brosze lub zapięcia do płaszcza, ale był również zwykły woreczek z odpowiednimi składnikami, związany i zabezpieczony runą. Jeden z prostszych talizmanów, które sama na początku w głównej mierze tworzyła nim zainteresowała się wyrobem jubilerskim.
-Czy może mi ja pan opisać, rysunki są dokładne, ale mówią wszystkiego. - Odwróciła kartki papieru licząc, że może tam zapisano jakich kamieni użytko oraz składników czy run. Niestety, to były tylko szkice wyglądu, a nie składu, co znacznie utrudniało pracę. Odtworzyć wygląd mogła, ale musiała znać siłę i moc talizmanów.
-Oczywiście. - Czarodziej poprawił okulary na nosie, po jego skroni spłynęła kropla potu. Mogła to kłaść na karb gorącego lata, ale w sklepie było dość chłodno i przyjemnie. Wobec tego, mężczyzna nie był stałym bywalcem Nokturnu, wręcz przeciwnie musiał przyjść gnany potrzebą i pragnieniem odtworzenia rodzinnych pamiątek. -Brosza była na pewno z dodatkiem złota, ale zmieszana z miedzią, tak sądzę. Miała zawsze kierować zagubionego wprost do domu. Moja babka, opowiadała jak wielokrotnie pomogła dzieciom, kiedy te się zagubiły. - Chudym palcem wskazał brosze w kształcie małego psa. Symbolika była dość jasna, kamienie zaś znajdowały się tam gdzie zwierzę miało oczy. -Zapinki były chyba z dodatkiem srebra, ale nie jestem pewien. Miały metaliczny połysk i miały chronić przed urokami. - Jasnoniebieskie oczy spoczęły na twarzy lady Burke, jakby czarodziej obawiał się tego co właśnie powiedział, ale spojrzenie arystokratki pozostało spokojne, a na ustach błąkał się delikatny i pełen profesjonalizmu uśmiech. Zachęciła człowieka, aby mówił dalej. -Pamiętam jedynie, że zapięcie miało ciemno niebieski kamień.
-Jest pan pewien, że nie uda się odnaleźć tych rzeczy? - Wolała się upewnić, że mężczyzna nie przyszedł tu na darmo, ponieważ to co jej opisał plus szkice wskazywały na dość drogie przedmioty. Szczerze wątpiła, że było w nich użyte dużo złota i srebra, nie był to tani kruszec, a człowiek ten, choć schludnie ubrany, tak nie wyglądał na kogoś bardzo majętnego.
-Raczej nie ma takiej możliwości, lady Burke. Opuszczaliśmy dom w pośpiechu…
Wojna doświadczyła wszystkich, zapewne uciekając przed bojówkami buntowników zgubili cenne pamiątki, a to myśl ta sprawiała, że aż się zagotowało w kobiecie. Przeklinała wojnę i to w imię jakich ideałów została wywołana. Porządni ludzie wciąż cierpieli, nadal żyli w strachu, tracili dorobki całego życia.
-W takim razie, panie Blardworth, z tego co pan opisuje oraz co widzę na rysunkach. Mamy do czynienia z wyrobami jubilerskimi. Uprzedzam od razu, że nie będzie to tanie zamówienie. Z rysunków jestem wstanie odtworzyć rzeczone przedmioty, co zaś do materiałów z jakich zostały wykonane, mogę jedynie zakładać na podstawie pańskich słów, ponieważ w szkicach nie ma o nich wzmianki. - Powoli zaczęła wdrażać czarodziej w całoś sytuacji i tego czego powinien się spodziewać. -Brosza, to zapewne runa zwana powszechnie, runą pogodnej drogi, zawsze pozwala znaleźć ją do domu i ułatwia teleportację, nawet w chwili silnego wzburzenia. - Odwróciła się, aby spomiędzy półek wyciągnąć odpowiednie składniki, a dokładniej ich próbki. -Wykonuje się ją z cyny i róży piaskowej, oprócz tego można dodać odrobinę złota lub miedzi. Oprócz tego, niebieski kamień mógł być tanzanitem lub akwamaryną. - Wskazała na obydwa kamienie. -Czy któryś wygląda jak ten, który pan pamięta? - Mężczyzna pochylił się nad ladą, prawie czubkiem nosa dotykając kamieni. Długo im się przyglądał, aż w końcu wskazał na tanzanit. Z tej dwójki, to właśnie on był droższym wyborem. -Drugi talizman, z pana opisu wnioskuję, że był to talizman zwany runą silnej pawęży. Jego tworzy się ze złota, co nie pasuje mi do opisu koloru, więc możliwe, że to jednak była runa, która nie chroniła przed urokiem, a wspomagała leczenie. - Nie kojarzyła żadnego talizmanu ochronnego, który nie miał w sobie domieszki złota i był ochronnym. Czarodziej spojrzał na Primrose z wyraźnym wahaniem w spojrzeniu.
-Zależy mi na kształcie i wyglądzie. Może mieć inne znaczenie…
-A czego pan potrzebuje? - Zapytała, a widząc jego zmieszanie posłała mu pokrzepiający uśmiech. -Kto najczęściej będzie go nosił?
-Moja żona, chciałbym aby miała zawsze przy sobie.
-Czym się żona zajmuje, panie Blarworth?
-Ma mały sklepik z eliksirami, maściami.
-Mogę w takim razie zasugerować stworzenie w zapięciu runy czystej wody? - Sięgnęła po spis talizmanów, aby przedstawić ten jeden mężczyźnie. -Wspomaga w tworzeniu eliksirów, skoro żona się tym zajmuje, na pewno będzie wdzięczna za taki dar.
Czarodziej przez chwilę rozmyślał, aby ostatecznie kiwnąć głową zgadzając się na pomysł jaki został mu przedstawiony. Primrose zamknęła księgę i zebrała szkice.
-Kiedy mogę spodziewać się realizacji zmówienia? - Dopytał jeszcze gdy lady Burke sięgała po swój notes. Zajrzała w kalendarz jaki w nim prowadziła.
-Nie wcześniej jak za dea tygodnie, panie Blarworth, czy pasuje panu taki termin?
-Oczywiście.
-Woli pan przesyłkę na adres domowy czy przyjdzie pan po odbiór do sklepu?
-Jeżeli to nie problem, proszę o wysyłkę. - Wydukał z siebie mężczyzna. Tego się spodziewała widząc jak niepewnie się czuł w okolicy. Kiwnęła jedynie głową zapisują wszystko dokładnie, a na końcu podając cenę. Czarodziej westchnął cicho, ale na nią przystał. I tak zeszła nic o tym nie mówiąc, ale mogła podawać zbyt niskiej kwoty, ponieważ wtedy miałaby dwa razy więcej zamówień, a fama, że u lady Burke można tanio rozniosłaby się z szybkością najnowszego modelu miotły. Musiała pilnować, aby jej usługi były najlepszej jakości, a to szło wraz z ceną. Ludzie nie płacili tylko za materiały, ale również za jej czas i umiejętności, które cały czas podnosiła i ulepszała. Kiedy mężczyzna opuścił sklep udała się na zaplecze celem sprawdzenia, które składniki musi zamówić, aby móc zlecenie zrealizować. Przez wojenną zawieruchę niektóre składniki szły dwa razy wolniej więc musiała zamówić je jeszcze dzisiaj, aby mieć pewność, że się wyrobi z zamówieniem. Dwa tygodnie to mało czasu, powinna dać sobie zdecydowanie więcej, ale słowo się rzekło, a tego lady Burke zwykła dotrzymywać.



May god have mercy on my enemies
'cause I won't

Primrose Burke
Zawód : Badacz artefaktów, twórca talizmanów, B&B
Wiek : 23
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
Problem wyjątków od reguł polega na ustaleniu granicy.
OPCM : 4 +1
UROKI : 1
ALCHEMIA : 28 +5
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 6 +2
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarownica
Wnętrze sklepu - Page 11 6676d8394b45cf2e9a26ee757b7eaa37
Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t8864-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t8880-listy-do-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t8879-primrose-burke https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t9143-skrytka-bankowa-nr-2090#276327 https://www.morsmordre.net/t8894-primrose-e-burke

Strona 11 z 11 Previous  1, 2, 3 ... 9, 10, 11

Wnętrze sklepu
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach