Wydarzenia



Login:

Hasło:




 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share
 

 Potańcówka braci Fancourt

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4
Autor toWiadomość
Mistrz gry
Mistrz gry

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Potańcówka braci Fancourt - Page 4 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500

Potańcówka braci Fancourt - Page 4 Empty
PisanieTemat: Potańcówka braci Fancourt [odnośnikPotańcówka braci Fancourt - Page 4 I_icon_minitime16.07.16 18:33

First topic message reminder :

Potańcówka braci Fancourt

Nawet czarodzieje od czasu do czasu potrzebują się rozerwać i w rytm rock and rolla odtańczyć skocznego jive'a. Dwaj bracia Fancourt założyli przed paroma laty wypełniony muzyką lokal na wzór mugolskich potańcówek. Gwarantują wszystkie czynniki zapewniające przednią zabawę - najznamienitsze szlagiery, olbrzymi parkiet, klimatyczne oświetlenie i doborowe towarzystwo. Gdy ktoś zmęczy się tańcem, może odpocząć przy jednym ze stolików otaczających gęsto zaludniony parkiet. W powietrzu nieprzerwanie dryfują szklanki wody i kieliszki słabego, najpewniej rozcieńczonego czerwonego wina.
Choć nawet w trakcie tygodnia można tu ujrzeć co najmniej kilkanaście par wirujących w energicznym tańcu, prawdziwe tłumy spotyka się dopiero w weekendy - a przynajmniej tak było przed wprowadzeniem jednego z dekretów Minister Magii. Dalej czarodzieje gromadzą się tutaj, by dobrze się zabawić, jednak nie tak licznie, jak mieli w zwyczaju. Czyżby ponownie nastały czasy, w których lepiej nie wychylać nosa poza dom?


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Philippa Moss
Philippa Moss

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t7532-philippa-moss https://www.morsmordre.net/t7541-listy-do-philippy https://www.morsmordre.net/t7540-filipa https://www.morsmordre.net/f26-doki-pont-street-13-5 https://www.morsmordre.net/t7539-skrytka-nr-1834 https://www.morsmordre.net/t7542-phillipa-moss
Zawód : barmanka w "Parszywym Pasażerze", matka niuchaczy
Wiek : 26
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony.
OPCM : 10
UROKI : 25
ELIKSIRY : 5
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 2
Genetyka : Czarodziej
Czego pragniesz?

Potańcówka braci Fancourt - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Potańcówka braci Fancourt [odnośnikPotańcówka braci Fancourt - Page 4 I_icon_minitime20.01.20 18:05

Tego wieczoru Moss niczego specjalnie nie potrzebowała, donikąd nie uciekała. Nienachalnie wypatrywała zabawy, uśmiechu, czyjegoś głosu splatającego się z jej rozmówkami w niekończącej się dyskusji. Żadne ambitne motywacje nie doprowadziły jej tutaj oprócz tej ludzkiej, dość prymitywnej chęci zakosztowania rozrywki. Taniec ją wyzwalał, królowała na parkiecie, ale o wiele bardziej wolała wpędzać ciało w ruch poza dachami Pasażera. Tutaj, w obcej dzielnicy mało kto ją znał, a oni wszyscy wokół wiedzieli tylko to, co sama bezgłośnie zdołała przekazać. W nieoswojonych rejonach napotkać mogła o wiele więcej intrygujących twarzy niż w okolicach portu. Teraz trwała beztroska, wyzwolona i wyraźnie pogodna. Przystojny mężczyzna dotrzymywał jej towarzystwa, wyglądał na bystrego, nie mogła porównać go z pierwszym lepszym obdartusem. Może tego nie kontrolował, ale wyraźnie się obnażał. Krok po kroku, powoli rozbierał kawałek siebie. W naturalnych odruchach, w niby niewinnych słowach czaiły się pewne prawdy. Moss znała mężczyzn, wydawało jej się, że dawno temu zdołała rozszyfrować ich pochrzanione myślenie – niby prości, niepoplątani, a jednak piekielnie skryci. Jakby w emocjach kryło się zło, wstydliwe tajemnice męskości. Jakby czucie było złe.
Czy jednak miała prawo to komentować, skoro sama tak chętnie się przed nimi broniła, łapiąc dzień, grzejąc się we własnej rutynie i poszukując nieskomplikowanych, chwilowych wrażeń? Michael właśnie tym był. Przymilała się do jego duszy, zaczepiając ciało, ale  gdzieś tam po drodze umiała dostrzec, że nie ośmielił się objąć jej mocno, pewnie. Zamiast tego cień niepokoju przemykał przez jego oddalone od niej spojrzenie. Był z nią czy jednak odfrunął myślami daleko stąd? Nie lubiła, gdy coś stawało ponad nią, gdy nie poddawano się jej działaniu jakby była wszechmocnym, wymarzonym narkotykiem. Mogła uszanować jego bliską nieobecność, choć w tej sprawie skłóciły się ze sobą dwa głosy. Szczególnie że zamiast przyłączać swoje dłonie do jej bioder, odsuwał się. Popatrzyła na niego czujnie, przenikliwie. Chciała odpowiedzi, których wcale nie musiał jej dać. Byli sobie obcy i nie wyglądało na to, by cokolwiek miało się w tej kwestii zmienić. Nie powinien być smutny. Nie znosiła smutnych mężczyzn. Wolała ich złość, podniecający gniew manifestujący siłę. Rozgoryczenie chowające się w głębi spojrzenia zwiastowało problemy, a te mogły pętać. Tracił wolność, kiedy pozwalał, by smutek przebijał się przez cielesne powłoki. Nie godził się na łatwą bliskość. Czego więc potrzebował? Rozproszony. Wątpiła, by sam potrafił pojąć źródło tych uczuć, nazwać swój wycofany stan niepotrzebnego przygnębienia. Mogła mu pomóc, gdyby tylko odważył się zapomnieć. Odważył się oddać siebie obcej dziewczynie z klubu. To ryzykowane, ale niekiedy zbawienne.
– Powiedzmy – rzuciła tajemniczo, nie wygrzebując na głos przyuważonego nastroju – Najwyraźniej was przyciągam – zanuciła lub raczej wykrzyczała z wyjątkowo cwanym spojrzeniem. Coś sugerowała, czegoś nie dopowiedziała. Zawsze działało. – Więc jestem bezpieczna? Poradziłbyś sobie z każdym z nich? – podpytała z nutą teatralnej niewinności a jej wzrok objął roztańczone towarzystwo. Nikt z imprezowiczów nie mógł podejrzewać, że blisko nich bawi się bohater. Razem mogliby kraść aetonany? Obrabować Gringotta? A nie przecież to auror. Ciekawe czy faktycznie był taki święty. Grzeszyło się z Bojczukiem, nie z aurorem. A może właśnie najciemniej pod latarnią? Dziwni byli. Znała ledwo dwóch, ale każdy wydawał jej się beznamiętny, taki przesadnie poważny, jakby coś nieprzyjemnego ciążyło im na gardle, na barkach – w duszy. Wiedziała, że to ciężka robota. Walczyli ze złem, łapali najgorszych zbirów i rozwiązywali zawiłe przestępcze łamigłówki. Wyobrażała sobie codzienną dawkę adrenaliny. To mogło uzależniać. Gdy Michale się uśmiechał, czuła jednak ulgę.
– A ty byś się odważył mnie nie posłuchać, Michaelu? Zaręczam, że nie warto próbować. Większość klientów mnie zna. Wiedzą, do czego jestem zdolna, co takiego potrafię – objaśniła, na nowo podejmując próbę złamania wyznaczonej przez niego bariery. Drobny krok dłonie próbujące wybadać, ile im wolno. Mogło być miło. Bez obietnic, bez dręczących emocji. – Ale dla ciebie wcale nie muszę być nieprzyjemna – powiedziała, dokładnie akcentując każde słówko, coś się kryło między tymi głoskami, jakaś emocja chętnie wślizgała się między nie. Philippa chciała, by przestał myśleć. Potrzebował orzeźwienia. Wspólnie mogli je osiągnąć. Chwyciła jego dłoń. Chciał się bawić, czy jednak wolał uciec?


Powrót do góry Go down
Michael Tonks
Michael Tonks

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t7124-michael-tonks https://www.morsmordre.net/t7131-do-michaela https://www.morsmordre.net/t7129-wilkolak-mugolak https://www.morsmordre.net/f139-mickleham-old-london-rd-1 https://www.morsmordre.net/t7132-skrytka-bankowa-nr-1759#189352 https://www.morsmordre.net/t7130-michael-tonks
Zawód : starszy auror
Wiek : 35
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Kawaler
Chcąc zmienić świat, zacznij od siebie.
OPCM : 41
UROKI : 26
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5/8
SPRAWNOŚĆ : 11/13
Genetyka : Wilkołak
Potańcówka braci Fancourt - Page 4 1yGOSmf

Potańcówka braci Fancourt - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Potańcówka braci Fancourt [odnośnikPotańcówka braci Fancourt - Page 4 I_icon_minitime21.01.20 1:37

Unikał jej wzroku, niewypowiedzianych pytań, troski. Rzadko nie czuł się na tyle swobodnie, by obnażać swe troski przed innymi, zwłaszcza przed kobietami. Powoli, za sprawą jakiegoś podstępu losu, zbliżył się tylko do Hannah, która zręcznie uniknęła jego pocałunku, skazując ich na dziwną egzystencję na pograniczu przyjaźni i krawędzi zauroczenia.
Ta kobieta była inna - chętna, bardziej bezpośrednia, niemyśląca o konsekwencjach. Wilczy, zwierzęcy instynkt kazał mu cieszyć się dłużej jej towarzystwem, skosrzystać z okazji, cieszyć się, że nie zna jego nazwiska. A może niepotrzebnie przypisywał swoje pożądanie do likantropii? Przecież już od lat nieroztropnie i zbyt pochopnie ulegał chętnym kobietom - może Michael Tonks był po prostu niepoważny i podatny na damskie wdzięki.
-Poradziłbym sobie z każdym. - zapewnił, wirując z Philippą w tańcu - a wraz z nimi wirowało jego doświadczenie w zakresie rzucania zaklęć, nowe pozwolenie na używanie Avady przez aurorów, wspomnienia ze szkolnych bójek, oraz kły i pazury... odpowiednio sprowokowany, rozszarpałby przecież każdego.
-Co takiego potrafisz? - szepnął Philippie do ucha, przyciągając ją do siebie. Przymknął oczy, wdychając miły, kobiecy zapach, a kosmyki jej włosów łaskotały go po policzku. Mógł być dzisiaj tylko Michaelem - nie Tonksem, nie mugolakiem, nie wilkołakiem, nie przyjacielem zauroczonym w siostrze swojego kumpla. Nieroztropnie zdradził jej tylko swoją profesję, ale nie wyglądała na na tyle zdesperowaną lub poważną, by szukać go potem w Biurze Aurorów.
Wirując, znaleźli się w kącie sali, blisko wyjścia. Tonks chwycił dłoń dziewczyny i dał się pociągnąć ku drzwiom - a może to on ją prowadził, może to on tu rządził?
Zimne powietrze zaróżowiło ich rozgrzane policzki, ale nie otrzeźwiło jego szampańskiego nastroju. Obejmując Philippę w talii, łagodnie (ale stanowczo) przyparł ją do ściany w rogu zaułka za klubem, z dala od spojrzeń przechodniów. Skryty w ciemności, pod gwiazdami i półksiężycem, nie musiał już myśleć ani na nic się zdobywać. Odwaga przyszła mu naturalnie - oparł ciepłe czoło o główkę Philippy i lada moment całował już nową znajomą, do woli korzystając z jej życzliwości i chęci wykazania się. Które z nich zaspokajało teraz swoją ambicję?
-Aurorzy też sporo potrafią, Philippo. - szeptał, muskając ustami jej policzki, wargi, a jego pocałunki stopniowo stawały się coraz bardziej zaborcze i namiętne. Panna Moss smakowała jak ogień, a nie herbata z rumem.

Przestał, opuszczając ręce wzdłuż ciała.
-Nie powinniśmy. - zdał sobie sprawę, choć wiedział to od samego początku - i choć nadal trawił go zimny ogień pożądania. Spokój był na wyciągnięcie ręki, nieskażony uczuciami ani wątpliwościami.
-Jest ktoś inny. - dodał ciszej, choć wiedział, że Philippa nie ucieszy się z takiego wyjaśnienia, że kobieca zazdrość bywa straszna. Przełknął ślinę, czując, że jest jej winien więcej wyjaśnień, nie nosił w końcu obrączki. -Ktoś, kto może mi dać co najwyżej sympatię, więc nieroztropnie szukałem zapomnienia na potańcówce. - dodał, smutno i z zadziwiającą trzeźwością - po raz pierwszy nazywając po imieniu ten mętlik, który towarzyszył jego myślom o Hannah.




You can tame a big bad wolf
if you don't feed him

Powrót do góry Go down
Philippa Moss
Philippa Moss

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t7532-philippa-moss https://www.morsmordre.net/t7541-listy-do-philippy https://www.morsmordre.net/t7540-filipa https://www.morsmordre.net/f26-doki-pont-street-13-5 https://www.morsmordre.net/t7539-skrytka-nr-1834 https://www.morsmordre.net/t7542-phillipa-moss
Zawód : barmanka w "Parszywym Pasażerze", matka niuchaczy
Wiek : 26
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony.
OPCM : 10
UROKI : 25
ELIKSIRY : 5
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 2
Genetyka : Czarodziej
Czego pragniesz?

Potańcówka braci Fancourt - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Potańcówka braci Fancourt [odnośnikPotańcówka braci Fancourt - Page 4 I_icon_minitime27.01.20 16:39

Gdy mowa o sile i walce, brzmiał pewnie. Jego profesja nie pozostawiała miejsca dla słabeuszy i tchórzy. Wyobrażała sobie te wyczuwalne pod materiałami mięśnie napinające się w chwili adrenaliny. Odruchowo jej dłoń przemykała po tej piersi, po tym brzuchu kuszącym mniejszymi i większymi załamaniami. Intrygował, ale miała wątpliwości. Zaradność w pracy to jedno. Michael zdradzał, że po jasnym dniu w boju nastawała noc, a wtedy miękły aurorskie skorupy. Drobne wycofania, ostrożność i niepewność z jaką przyjmował ich splatające się emocje budziły mnóstwo pytań. Jeszcze jednak przez chwilę dawali ponieść się rozkosznej grze dwóch ciał. Złapała oddech, a wtedy przyciągnął ją pewnie do siebie, pozwalając, by wybaczyła mu wcześniejsze uniki. Podobało jej się to. Wirowali wspólnie w dusznym cieple, lecząc się tym spotkaniem na swój sposób. Ona pozwalała, by zamalowywało ono niezbyt bolesny zawód związany ze Sproutem, a on… to pozostawało wciąż zagadką. Przecież nie był nieśmiały. Jednak umiała stworzyć i uargumentować niewypowiedziane głośno teorie. Skupienie się na tym w tej chwili wydawało się jednak dość absurdalne. Philippa nie była głupia, ale też nie obciążała za mocno głowy. Ciężki umysł nie potrafił się zrelaksować, a przeczuwała, że w tej chwili obydwoje właśnie tego potrzebują – odpoczynku. – Może będziesz miał szansę się o tym przekonać, Michaelu – mruknęła, trącając nosem jego ucho. Później chuchnęła lekko w nie, powstrzymując usta od zahaczenia o delikatniejszą skórę. Nie mogła działać aż tak zdecydowanie. Wciąż były pewne przeszkody dla wepchnięcia go na pierwszą ścianę w kiblu. Wyrosła z tych gierek. Czyżby?
Zawalczył. Dziewczęce plecy otarły się o ściany chłodnego syfu, przyjmując nienormalną dawkę podniecenia. Zaułek. Mróz. Obcy auror obejmujący ją mocno, łaszący się do czułości – odbierający ją sobie w niespodziewanym zrywie namiętności. Przyjemnie. Piekielnie przyjemnie i zarazem niebezpiecznie. Mężczyźni lubili zaciągać ją do zaciemnianych kątów. Lubili pod gwiazdami przysięgać rozkosz, łakome usta spotykały się w wolnej manifestacji czułości. Nie mógł wytrzymać? Obejmowała go więc mocno, tuląc do siebie w głodzie. Potrzebowała zamazać niechciane obrazy, potrzebowała otworzyć się na nowe doznanie. Pachniało wyjątkowo ekscytująco. Czuła jego siłę. Mógłby ją z łatwością podnieść i wziąć. Tu i teraz Na pieprzonej ulicy pod klubem. Żenujące? Niekoniecznie. Nigdy nie lubiła małżeńskich gierek w kołderkę i łóżeczko. Zakazy smakowały tak dobrze. Jego wargi otaczała zachłannie pieszczotą swoich ust, pragnąc więcej i mocniej. Nie miała żadnego powodu, by przestać. Chciała go. Tej jednej nocy mógł być jej. – Więc mi pokaż – przecięła szeptem parującą między nimi ciszę. Głos był chętny, prowokujący. Wołała o zapomnienie. Oddawała się rozpalającym momentom.
Potem stchórzył, wystawiając ją znów na mróz. Opierała się wciąż o chropowate mury, łapiąc drapiące, zimowe powietrze. Cholernie niepewny. Cholernie pogubiony. Bosko. – Idź do niej. Zdobądź albo odpuść i zapomnij. Inaczej cię wykończy – odpowiedziała sucho, konkretnie. Nie chciało jej się bawić w głaskanie go po główce.  Jego dziecięca szczerość wydawała się bardzo naiwna. – Nie jestem zapomnieniem, Michaelu – dodała na koniec z trudną do wyczucia emocją. Księżyc odbił się w jej oczach. Czuła pogardę i jednocześnie wydawało jej się, że nie był pierwszym lepszym burakiem z rynsztoka. Miłość. Miłość była durna. Wymęczała, odbierała radość bliskości, zaślepiała umysł, blokowała kroki. Nigdy nie chciała tego doświadczyć.
Ominęła go i poszła w swoją stronę. Miał rację. Nie powinni, gdy wyobrażał sobie, że całuje inną. Philippa nie znosiła być lekiem. Leczyć umiała jak mało kto, ale… nie chciała tego robić. Miał widzieć ją, a nie jakaś inną babę.
Zostawiła go tam i tylko księżyc mógł robić mu za spowiednika.

zt x2


Powrót do góry Go down
 

Potańcówka braci Fancourt

Powrót do góry 
Strona 4 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: Dalsze dzielnice :: London Borough of Bexley-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-21