Wydarzenia



Login:

Hasło:




 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share
 

 Wybrzeże

Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 20 ... 35, 36, 37
Autor toWiadomość
Mistrz gry
Mistrz gry

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Wybrzeże - Page 37 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500

Wybrzeże - Page 37 Empty
PisanieTemat: Wybrzeże [odnośnikWybrzeże - Page 37 I_icon_minitime20.12.17 21:10

First topic message reminder :

Wybrzeże

Nad nadmorskim brzegiem zachwyca nade wszystko krajobraz, słońce, gdy zachodzi, mieni się w czarnej morskiej wodzie feerią barw pomimo porywistego wiatru. Wody wokół jednak nie są bezpieczne, oprócz bogatych ławic śledzi i makreli, zamieszkują je też płaszczki, zdarzają się niekiedy zagubione kałamarnice i samotne skorpeny. Nad wodą można czasem zaobserwować wynurzające się ogony morskich węży. Biała magia uformowana w błędne ogniki, które topią się w wodzie nadaje temu miejscu wyjątkowej atmosfery. Woda coraz rzadziej wyrzuca na brzeg ciała potopionych więźniów lub martwych dementorów.


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Lucinda Hensley
Lucinda Hensley

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t3072-lucinda-lynn-selwyn https://www.morsmordre.net/t3145-sennett#51834 https://www.morsmordre.net/t3144-chodzcie-chodzcie-do-mnie#51829 https://www.morsmordre.net/f104-szkocja-kres-w-john-o-groats https://www.morsmordre.net/t4137-skrytka-bankowa-nr-806#82308 https://www.morsmordre.net/t3214-lucinda-selwyn#55539
Zawód : łamacz klątw i uroków & poszukiwacz artefaktów
Wiek : 27
Czystość krwi : Zdrajca
Stan cywilny : Panna
hope for the best, but prepare for the worst
OPCM : 37
UROKI : 25
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 2
Genetyka : Czarodziej
Wybrzeże - Page 37 Tumblr_on19yxR5PA1tj4hhyo2_500

Wybrzeże - Page 37 Empty
PisanieTemat: Re: Wybrzeże [odnośnikWybrzeże - Page 37 I_icon_minitime13.11.20 21:23

Wiedziała jak ciężko jest to wszystko zrozumieć. Lucinda w Zakonie była już ponad rok. Wiele przeżyła i wiele widziała, a nadal nie była w stanie znaleźć odpowiedzi na niektóre pytania. Chyba nikt nie wiedział dlaczego wybuchają wojny, dlaczego ludzie, którzy wcześniej obdarowywali się życzliwością teraz na siebie już nie patrzą. Choć pochodziła z rodziny szlacheckiej nigdy nie pozwalała by ją to w jakikolwiek sposób określało. Nie czuła się lepsza i wcale się tak nie zachowywała w przeciwieństwie do jej podobnych. Dlatego też w tej wojnie stała po tej a nie innej stronie. Straciła wszystko i musiała żyć na własny rachunek. Dla siebie, a nie innych.
Nie byli jednak w stanie zatrzymać tej wojny. Musieli walczyć, stawiać opór, nie mogli już odpuścić. Nie miało znaczenia to kim byli i czym się trudzili przed wojną. To przeszłość, która już nigdy nie wróci. Teraz mieli jeden jedyny cel. – Nie znam odpowiedzi na to pytanie – odparła zgodnie z prawdą. – To fanatyzm i władza robi z ludzi zabójców. Świat jednak zna już takie historie, prawda? Dzielenie ludzi, uznawanie wyższości jednych na krzywdę drugim. Z tym nie można się pogodzić, Gwen. Z tym trzeba walczyć. Czy ja widzę w tym sens? – zapytała pocierając zziębnięte ramię kobiety. – Nie widzę sensu w tej wojnie, ale nie widzę go też w bezczynności. Nie ma mowy o kapitulacji. Przyznalibyśmy im wtedy rację. – dodała pewnym głosem. Sama miewała podobne rozterki. Nie wiedziała dlaczego ludzie nie mogą po prostu żyć obok siebie. Nie rozumiała walki za ideę i w imię czyichś uprzedzeń. Z czasem jednak przestała sobie zadawać tego typu pytania. To nic nie zmieni. To walka z wiatrakami. Zakorzenione słuszności, z którymi nie da się konkurować. Próbowała i nawet miłość nic nie zmieniła.
- Ty masz tego świadomość, Gwen. Oni jednak widzą to całkowicie inaczej. Szufladkują ludzi zupełnie inaczej.  Dlatego to wszystko skończyło się wojną, bo nie istnieją słowa, które mogłyby im to wytłumaczyć – odparła spoglądając na kobietę. Było jej Lucindzie żal. Śmierć Bertiego dotknęła ją tak bardzo, że kobieta zaczęła zastanawiać się nad sensem wszystkich ich działań. Nie mogła mieć jej tego za złe. Ją też ta śmierć dotknęła. – Każdy z nas był kimś wcześniej. Każdy miał plany, marzenia i rodziny. Każdy z nas był kiedyś tym radosnym, uśmiechniętym, lepszym. Wojna zmienia ludzi. Nadaje priorytety. Nie zmienimy tego. – dodała. Chciałaby, żeby ta wojna się już zakończyła. Chciałaby zobaczyć jak wygląda krajobraz po wojnie. Zdawała sobie jednak sprawę z tego, że może ów chwili nie dożyć. Każdy kto idzie z różdżką na front musi zdawać sobie z tego sprawę. – Wypłacz się, stań na nogi. Daj sobie czas i skup się na tym na czym skupiamy się wszyscy. Bertie na pewno nie chciałby dla ciebie takiego zakończenia. – odparła.




Ignis non exstinguitur igneThat is our great glory, and our great tragedy
Powrót do góry Go down
Gwendolyn Grey
Gwendolyn Grey

Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t5715-gwendolyn-grey-budowa https://www.morsmordre.net/t5762-varda https://www.morsmordre.net/t5761-gwen-grey#135984 https://www.morsmordre.net/f143-kornwalia-puddlemere-dwor-macmillanow https://www.morsmordre.net/t5764-skrytka-bankowa-nr-1412#135988 https://www.morsmordre.net/t5763-gwen-grey#135987
Zawód : malarka, ilustratorka "Czarownicy"
Wiek : 21
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Panna
Bo tylko tak idzie wytrzymać: śmiejąc się z ponurych zdarzeń. A im chętniej się mnożą, tym częściej należy się śmiać.
OPCM : 20
UROKI : 24
ELIKSIRY : 15
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarownica
Za rogiem zawsze będzie czyhał jakiś nowy koszmar

Wybrzeże - Page 37 Empty
PisanieTemat: Re: Wybrzeże [odnośnikWybrzeże - Page 37 I_icon_minitime30.12.20 1:45

Właśnie. Znał. I ten cierń bolał najbardziej. Czy rzeź sprzed kilkunastu lat nikogo niczego nie nauczyła? Czy czarodzieje naprawdę zapomnieli? Albo byli tak wielkimi ignorantami, że nie  zwrócili uwagi na to, co działo się poza wyspą, a bombardowanie Londynu uznali zapewnie na głupią błahostkę. Arystokracja! Gwen nie miała nic przeciwko lekkiemu oderwaniu od rzeczywistości, jakie dostrzegała czasem na przykład u Macmillanów, sama z resztą nie raz chodziła przecież z głową w chmurach, ale poplecznicy Czarnego Pana nie mieli chyba najmniejszego pojęcia o świecie, który ich otaczał i który tak mocno pragnęli sobie przywłaszczyć.
Ale... tak wielu ludzi? – spojrzała na Lucinde swoimi opuchniętymi od płaczu oczyma. – Lucy, ja nie mówię przecież, że nie trzeba. Gdybym nie widziała sensu to nie byłoby mnie tutaj, prawda?
Nie przychodziła do Oazy bez celu. Chciała pomagać. Starała się żyć Oazą i Zakonem. Służba ludziom, jej ludziom właściwie była teraz jedynym życia, który miał jakąkolwiek wartość. Ale.. Bertie też był ej. Czy jego śmierć oznaczała, że w jakiś sposób zawiodła? Że mogła zrobić coś więcej, co zapobiegłoby jego odejściu? Może gdyby wysłała mu jeden eliksir więcej, gdyby powiedziała coś innego, gdyby napisała mu tego dnia list... Każdy detal mógłby zmienić bieg wydarzeń. Ale do tego nie doszło. Bott nie żył.
A może... Lucy, może po prostu nikt nie próbował im tego wyjaśniać? Hogwart jest... taki zamknięty. Mugolznastwo jest ignorowane, dzieci uczy się tylko machania różdżką i warzenia eliksirów, a nic nie mówi się o etyce, o moralności, Bogu i.... – Zamilkła na chwilę. Niemagiczni przecież uczyli się o tym wszystkim, a i tak doprowadzili do wojen. Nie jednej, lecz wielu. Przymknęła oczy, próbując odegnać zły.
A może jednak COKOLWIEK by to jednak zmieniło? Może. Wolała wierzyć, że tak.
Lucinda mówiła o rzeczach prostych i dość oczywistych, jednak Gwen słuchała jej cierpliwie, milknąc na dłuższą chwilę i pozwalając, aby chłodna, morska bryza osuszyła jej łzy. Wciąż dygotała z zimna, powoli wyrzucając sobie ten głupi pomysł z wchodzeniem do wody.
Dziękuję – powiedziała, wyciągając dłoń w stronę jasnowłosej i ściskając ją delikatnie za przedramię. – Jakoś... jakoś damy radę, prawda?
Wiedziała, że jeśli Lucy przytaknie będzie kłamała. Ale teraz nie potrzebowała wcale prawdy.




Przypominała sobie, że Jaskółka porównywała śnienie do ogrodu, mówiła, że można dzięki niemu choć na chwilę opuścić więzienie, naprawdę
poczuć niebo.
Powrót do góry Go down
Lucinda Hensley
Lucinda Hensley

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t3072-lucinda-lynn-selwyn https://www.morsmordre.net/t3145-sennett#51834 https://www.morsmordre.net/t3144-chodzcie-chodzcie-do-mnie#51829 https://www.morsmordre.net/f104-szkocja-kres-w-john-o-groats https://www.morsmordre.net/t4137-skrytka-bankowa-nr-806#82308 https://www.morsmordre.net/t3214-lucinda-selwyn#55539
Zawód : łamacz klątw i uroków & poszukiwacz artefaktów
Wiek : 27
Czystość krwi : Zdrajca
Stan cywilny : Panna
hope for the best, but prepare for the worst
OPCM : 37
UROKI : 25
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 2
Genetyka : Czarodziej
Wybrzeże - Page 37 Tumblr_on19yxR5PA1tj4hhyo2_500

Wybrzeże - Page 37 Empty
PisanieTemat: Re: Wybrzeże [odnośnikWybrzeże - Page 37 I_icon_minitime04.01.21 16:38

Lucinda miała wrażenie, że ludzie wokół niej nie rozumieją powagi sytuacji. Dla większości wszystko jest czarne albo białe, a przecież życie wcale takie nie było. Prawdą jest, że czarodzieje i mugole widzą świat takim jakim chcą go widzieć. Czarownica nie mogła im tego zabronić. Sama przez długi czas żyła właśnie z takim przekonaniem. Teraz jednak jej światopogląd się zmienił i przestała oceniać ludzi po okładce. Przestała myśleć o tym, że ktoś ma większe lub mniejsze szanse na przetrwanie, bo finalnie nie miało to żadnego znaczenia. Każdy żył na własny rachunek. Co z tego, że ona należała do rodziny czystokrwistych skoro jej twarz zdobiła niemal każdy mur Londynu? Co z tego, że w jej żyłach płynęła szlachecka krew skoro bez mrugnięcia okiem się jej wyparła? Ludziom przede wszystkim brakowało zrozumienia w tym wszystkim. Otworzenia się na świat i spojrzenia na niego szerzej. Czasy dziecięcej fantazji dobiegły końca i tylko ślepy by tego nie dostrzegł.
- Nie zastanawiajmy się nad tym co by było gdyby. Z jednej strony nie ma na to dobrej odpowiedzi, a z drugiej… wszyscy jesteśmy różni. Nie rozprawiaj nad naturą wojny, która toczy się już od długiego czasu. Moment na zadawanie tak hipotetycznych pytań się skończył, Gwen. – odparła zgodnie z własnym przekonaniem. Kiedyś sama zastanawiała się nad tym dlaczego ludzie zachowują się tak, a nie inaczej. Rozmyślała nad istotą wojny i tym co ludzi pchnęło do jej rozpętania. Widziała jednak w swoim życiu wystarczającą ilość trupów by wiedzieć, że tego typu rozmyślenia nic nie zmienią. Hipotetyczne myślenie nie ocierało się nawet o fakty. Tego chciała uniknąć i przed tym chciała chronić też innych.
Lucinda też chciałaby wierzyć, że to wszystko jest wielkim nieporozumieniem. Chciałaby widzieć w ludziach skruchę za to czego się dopuścili, ale wiedziała, że tak się nie stanie. Było jej przykro, że Gwen dopiero teraz musi się z tym konfrontować. Śmierć nigdy nie jest łatwa, a już w szczególności, gdy dotyka kogoś bliskiego. Blondynka wiedziała jednak, że w tym wszystkim chodzi o starcie poglądów. Twardych niczym mur nie do przebicia. Ona się na tym murze już raz rozbiła. Żadne uczucia, żadna wiedza nie są w stanie zmienić zdania ludzi, którzy wybrali właśnie takie życie. – Hogwart uczy o wiele więcej, a może… uczył. Nie jesteśmy jednak w stanie pominąć tego czym jest wychowanie, środowisko czy własne poglądy. Gdyby nie Hogwart to ja pewnie byłabym po tej drugiej stronie barykady, a uwierz mi, że to znaczy już wiele. – dodała. Nie chciała jej do niczego zmuszać. Nie chciała przekonywać jej do swoich racji. Wiedziała jednak jak to jest podejmować tak trudną decyzję i nie życzyłaby jej nikomu. – Poradzisz sobie – zaczęła uśmiechając się do kobiety delikatnie. – Wiem, że tak. Po prostu daj sobie czas. – dodała jeszcze z nadzieją w głosie. Bo jakąś mieć musieli, prawda?


z.t x2




Ignis non exstinguitur igneThat is our great glory, and our great tragedy
Powrót do góry Go down
Gwendolyn Grey
Gwendolyn Grey

Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t5715-gwendolyn-grey-budowa https://www.morsmordre.net/t5762-varda https://www.morsmordre.net/t5761-gwen-grey#135984 https://www.morsmordre.net/f143-kornwalia-puddlemere-dwor-macmillanow https://www.morsmordre.net/t5764-skrytka-bankowa-nr-1412#135988 https://www.morsmordre.net/t5763-gwen-grey#135987
Zawód : malarka, ilustratorka "Czarownicy"
Wiek : 21
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Panna
Bo tylko tak idzie wytrzymać: śmiejąc się z ponurych zdarzeń. A im chętniej się mnożą, tym częściej należy się śmiać.
OPCM : 20
UROKI : 24
ELIKSIRY : 15
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarownica
Za rogiem zawsze będzie czyhał jakiś nowy koszmar

Wybrzeże - Page 37 Empty
PisanieTemat: Re: Wybrzeże [odnośnikWybrzeże - Page 37 I_icon_minitime06.01.21 19:19

| 11 sierpnia

Pan lord nestor Archibald Prewett wzbudzał w pannie Grey dystans. Co prawda, dziewczynie trudno było uznać szlachectwo za coś szczególnie znaczącego, ale jednak nestorski tytuł to było coś. Wiedziała o tym, w końcu mieszkała pod dachem Macmillanów. Lord Prewett miał pod swoją pieczą całą rodzinę i to od niego zależał byt albo niebyt jego rodziny i Gwen rozumiała, że na pewno ciążyła na nim niemała odpowiedzialność. Właściwie to chyba było trochę tak, jak mieć dwie prace, z tym, że jednej człowiek sobie ani nie wybrał, ani nie mógł z niej łatwo zrezygnować. Pewnie też z resztą nie chciał. W końcu nie było niż milszego sercu, niż dbanie o najbliższych, czyż nie?
Tego dnia to on wprowadził ją do Oazy i właściwie przez cały ranek pomagali wspólnie przy rannych. Lord Prewett skupiał się na leczeniu. Gwen dodawała ludziom otuchy, przynosiła koce i podawała co bardziej podstawowe eliksiry, odciążając lorda nestora na ile mogła. Dzięki temu praca szła szybciej i sprawniej, chociaż nie dało się ukryć, że na temat leczenia panna Grey szczególnie wiele nie wie. Chociaż należało przyznać, że obserwowała ostatnio pracę uzdrowicieli tak często, że osłuchała się już z inkantacjami i znała co popularniejsze czary. Bałaby się jednak po nie sięgnąć w praktyce. Była przecież tylko malarką, prawda?
Gdy większość chorych była już opatrzona lub wyleczona, Gwen wspomniała, że w chacie alchemików brakuje ziół, które będą potrzebne do warzenia eliksirów. Charlie na pewno nie miała czasu, aby je bezustannie zbierać i lord Prewett zgodził się przeczesać wraz z panną Grey wyspę w poszukiwaniu odpowiednich roślin. Gwen chętnie skorzystała z pomocy zdecydowanie bardziej doświadczonego zielarza. Wędrowali więc po wyspie, zbierając ładne okazy do trzymanego przez dziewczynę koszyczka (lord nestor zbyt często pochylał się nad roślinnością), aż w końcu zawędrowali niemal pod samo wybrzeże.
Wtem do ich nosów dotarł nieprzyjemny zapach, a wkrótce obydwoje mogli ujrzeć widok co najmniej niecodzienny. Na plaży leżał bowiem trup odziany w łachmany. Już z daleka można było dostrzec, że jego głowa była niemal w całości wyjedzona przez ryby, a jednej ręki całkowicie nie miał. Druga była zaś kościstym kikutem, wokół którego nadgarstka znajdowały się kajdanki. Nie to jednak było najbardziej nietypowe, bo na tym wybrzeżu po prostu czasem trafiały się trupy niegdysiejszych więźniów Azkabanu. Nietypowe były dwie kozy, które stały tuż obok ciała, przyglądając mu się z zainteresowaniem. Jedna z nich, brązowa i należąca do Gwen Grey, miała wymiona wręcz przepełnione mlekiem. Och, zapomniała o niej, a nikt o tym nie pomyślał…
Gwen przełknęła z trudnością ślinę, zerkając na lorda Prewetta:
Czy to… to więzień, prawda? – spytała, nie wiedząc, jak winna zareagować. Widząc jednak, że Greta zbliża się do wyrzuconych przez wielką wodę zwłok, krzyknęła: – GRETA! Cofnij się natychmiast, głupia kozo!
O dziwo, głupia koza usłuchała, choć rzuciła swojej właścicielce pełne wyrzutu spojrzenie.




Przypominała sobie, że Jaskółka porównywała śnienie do ogrodu, mówiła, że można dzięki niemu choć na chwilę opuścić więzienie, naprawdę
poczuć niebo.
Powrót do góry Go down
Archibald Prewett
Archibald Prewett

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t4341-fluvius-archibald-prewett https://www.morsmordre.net/t4550-baldomero#96909 https://www.morsmordre.net/t4548-lord-prewett#96903 https://www.morsmordre.net/f77-weymouth-siedziba-rodu-prewett https://www.morsmordre.net/t4910-skrytka-bankowa-nr-1115#106844 https://www.morsmordre.net/t4549-fluvius-archibald-prewett#96904
Zawód : toksykolog
Wiek : 30
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
I can do this, I thought. And even if I can't, I have to.
OPCM : 10
UROKI : 0
ELIKSIRY : 7
LECZENIE : 33
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 3
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Czarodziej

Wybrzeże - Page 37 Empty
PisanieTemat: Re: Wybrzeże [odnośnikWybrzeże - Page 37 I_icon_minitimeToday at 11:34

Oczywiście tytuł nestorski był dużym przywilejem, ale nie teraz - nie w czasie otwartej wojny. Decyzje, które Archibald musiał ostatnio podejmować, po prostu go przerastały. Nie dorastał z myślą objęcia tego stanowiska. Najpierw podejrzewał, że to starszy brat zostanie w przyszłości tym starym, ważnym wujkiem. Potem jego brata zabrakło, ale myśl o byciu nestorem była tak odległa, że nawet nie zawracał sobie nią głowy. Skupiał się na zostaniu jak najlepszym uzdrowicielem, poświęcał swój czas na naukę anatomii, zielarstwa i eliksirów - nie na polityce czy umiejętnościach negocjacji. Nie widział siebie w tej roli, po czym został wrzucony w sam środek gotującego się kociołka. Nie było łatwo, ale nie miał innego wyjścia i musiał sobie poradzić.
Odkąd zrezygnował z pracy w szpitalu, dużo czasu spędzał w Oazie. Traktował to jako swego rodzaju odpoczynek - leczył mieszkańców, przynosił eliksiry, służył poradą medyczną. Zawsze znalazł się jakiś chętny; najczęściej to były jakieś drobiazgi, ale zdarzały się też zaskakująco poważne schorzenia. Czasem leczył wszystkich sam, innym razem miał pomocników - dzisiaj była to Gwen. Udał się razem z nią po zioła na eliksiry, korzystając z dobrej pogody. Co i rusz znajdował coś ciekawego. - Niesamowite! - Mruczał pod nosem, schylajac się po kolejny ciekawy okaz. Nie sądził, że ta wyspa okaże się taka bogata w lecznicze zioła! To kolejny dowód na to, że kryła w sobie mnóstwo tajemnic.
Szli tak długo, aż wreszcie dotarli na wybrzeże. Od razu poczuł smród, a chwilę później jego źródło. Nie mógł powiedzieć, że przyzwyczaił się do takich widoków, ale na pewno nie wywoływały u niego takiego szoku jak wcześniej. - Tak mi się wydaje - zgodził się z Gwen, przyglądając się drastycznej scenie. Czy woda zabierze zwłoki z powrotem? Zetknął na morze, ale nie zapowiadało się na silny wiatr i duże fale, które mogły to zrobić.
- Greta? - Krzyk Gwen wyrwał go z zamyślenia. Jaka Greta? Potrzebował dłuższej chwili, żeby zorientować się, że to koza. - Nazwałaś... kozę? - Nie był przwyczajony do takich dziwnych zachowań.




Don't pay attention to the world ending. It has ended many times
and began again in the morning

Powrót do góry Go down
 

Wybrzeże

Powrót do góry 
Strona 37 z 37Idź do strony : Previous  1 ... 20 ... 35, 36, 37

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Reszta świata :: Inne miejsca :: Mniejsze wyspy :: Oaza Harolda-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-21